Nie zrozumiesz do końca praw Bożych.

19. 04. 17 r. Warszawa.

Poszliśmy na kawę.

  • Zauważyłeś, że z NIP miałeś kilka konkretnych wizji pokazujących cały przebieg sprawy, a z sercem właściwie nie miałeś nic? Poza pokazaniem fali?
  • Nic, rzeczywiście – Piotr sam zaskoczony.
  • Dziwne…
  • Gdyby się tak zastanowić, to nic nie jest dziwne.
  • .. – tylko jedno mi przychodzi na myśl, dlaczego nie dziwne. Gdyby go uprzedzono, że będzie miał operację, na samą myśl dostałby zawału.
  • Drugą falę też ci pokazują zagadkowo… – dalej głośno myślę. 
  • Ta druga fala to kolos! – Piotr znowu swoje.
  • Miło nam, że Nas doceniasz.
  • ……
  • Rozmawiałem wczoraj ze znajomą, była na Maderze i mówiła, że pełno tam Niemców. Mają teraz taki zwyczaj, że sprzedają swoje mieszkania i mieszkają w różnych miejscach na świecie po kilka miesięcy.
  • Ciekawe… A to sobie pożyją.
  • Oni konsumują. Wy żyjecie, bo rozumiecie słowo Ojca, a oni wyciskają co się da, a życie przeminie szybko.
  • Co jest lepsze, być czy mieć?…
  • Być i rozumieć. Kiedy „być i rozumieć”, wtedy nic nie chcesz mieć.

Wieczorem oglądaliśmy wiadomości w TV. Wszędzie trąbiono o gwałtownej zmianie pogody; http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/polska,28/atak-zimy-w-polowie-kwietnia-tysiace-domow-bez-pradu-zasypane-drogi,229760,1,0.html

  • Wiesz, że Eliasz mógł zmieniać pogodę? – czytałam o tym dzisiaj przypadkowo.
  • Miał to wpisane w arkusz osobowościowy.
  • ???!!!

Dlaczego Homiel użył słowa arkusz osobowościowy? Może dlatego, że przez lata zajmowałam się m.in. rekrutacją i w arkuszu osobowościowym kandydaci piszą o swoich umiejętnościach, cechach, kwalifikacjach. Z tego co mówi teraz Homiel, Eliasz miał taką umiejętność, dar, jednym słowem miał kwalifikacje.

  • Eliasz kierował pogodą? Robił burze? – dopytuję.
  • I to jakie. Używał jako argumentów, by przekonać innych. Na pewno nie używał dla swojej wygody.
  • To musieli się go bać?!
  • Nie o banie, a słuchanie chodziło.
  • Co jeszcze Eliasz potrafił?
  • Nie wiem co potrafił, ale wiem, że…
  • ……
  • On nie miał włosów! Pokazał mi teraz starszego człowieka z łysą głową, tylko miał włosy dookoła… Wyglądał jak trzepnięty Einstein… Siedział koło ogniska, sam w ciemności… – Piotr zaczął opisywać co widzi.

Oczywiście nie zachowały się oryginalne wizerunki Eliasza, ale w internecie występuje głównie jako człowiek o bujnej czuprynie. Dopiero w hebrajskiej edycji Wikipedii https://he.wikipedia.org/wiki/אליהו znalazłam ciekawe zdjęcie.

Posąg proroka Eliasza w Keren Hacarmel, w miejscu, gdzie zgodnie z tradycją miała miejsce konfrontacja między Eliaszem i prorokami Baala.
  • Ale jak to jest, że człowiek może zmieniać pogodę? – próbuję logicznie zrozumieć.
  • Odległość nie istnieje. Jesteś tam, gdzie chcesz być. Robisz, co chcesz robić, ale odpowiedzialnie.
  • …… – nadal nie rozumiem.

Piotr spojrzał na moją bransoletę z różańcem, którą kupiłam na targach podczas spotkania z Caviezelem. Potem spojrzał na mnie, ale widziałam, że jest gdzieś…. No gdzieś…

  • Byłem w mieszkaniu Caviezela… Nie wiem jak to robię… czytał tą kartkę.
  • Jestem pewna, że to spotkanie to prezent od Nieba – i od razu się wzruszyłam.
  • Chrystus to przygotował. Słyszę…
  • Tak dał Siebie… tobie na prezent. 
  • Dziękuję – wzruszyłam się jeszcze bardziej. 


20. 04. 17 r. Warszawa.

Otrzymaliśmy informację, że do Szczecina przyjeżdża ks. Piotr Glas. Zaczynam się zastanawiać, czy to przypadek.

  • Nic nie dzieje się bez powodu.
  • Ale Piotr nie chce iść!
  • Ach Piotr… Jest jak drzewo, które daje cień, ale nie daje owoców.
  • Ola daje owoce pokazał, że wielkie jak dynie…
  • …… – rozśmieszył mnie, ale i pocieszył. Widocznie moje pisanie daje wymierne owoce.

Raptem Piotr wyciąga rękę tuż pod mój nos w geście „stop” i cicho krzyczy…

  • Ałłaaa!!!
  • Zabolało cię coś? – zdziwiłam się jego nagłą reakcją.
  • Jak mi mówiłaś o Glasie zobaczyłem gacka, który chciał cię złapać za gardło, więc szybko wyciągnąłem rękę i wtedy mnie dziabnął – podsunął mi rękę pod nos jeszcze raz pokazując mocne zaczerwienienie.
  • Coś ty?! Czyli gacki nie chcą, żebyś szedł! I co zrobisz?
  • Smakuje ci ta kawa?
  • Tak.
  • Chciałbyś, żeby wszyscy pili taką kawę?
  • No tak.
  • To wybuchnij.

Zaczęłam rozumieć o co Homielowi chodzi. Nasze spotkania na kawie są symbolem naszej radości, spokoju i pokoju. Gdyby spojrzeć na to, co dzieje się choćby w Syrii, Korei… można powiedzieć, że podobne chwile dane są nielicznym. Nie każdy może tak spędzać czas i cieszyć się spokojem. Jeśli Piotr wybuchnie, odda się modlitwie, inni też będą żyć w radości i szczęściu.


Siedzimy i rozmawiamy dalej. 

  • Patrzę na ciebie i widzę kamień, który się mieni jak kryształ. Niebieski kamień, który wypuszcza od siebie jakby bladoróżowe listki, a z nich bije wielkie światło… Dziwne… Bo widzę nazwy Szczecin – Warszawa, on się przemieszcza jak my...
  • Kamień to myśliwy, łowi ludzi, rozpala w innych światło i nic nie jest w stanie go zatrzymać.

Zaczęłam się zastanawiać, które z nas jest tym kamieniem, ale myślę, że kamieniem jest nasza jedność i ten dziennik, który dzięki temu powstaje i łowi ludzi.


  • W kościele miałem przepiękną wizję. Zmniejszyłem się do wielkości małego chłopca. Spodem dłoni ścierałem łzy z oczu Ojca, z Jego policzka, zacząłem Go całować po oczach, trzymałem Go za szyję…

Piotr prawie się rozpłakał w tej kawiarni, a ja to zrozumiałam. Więź między nim, a Ojcem jest ogromna.

  • Boisz się przyszłości? – pyta mnie Piotr.
  • Ty się boisz? Ty pupilek?
  • Czyim jestem pupilkiem? – Piotr.
  • A czyim masz nie być?
  • ……
  • Ja się nie boję – odpowiadam przerywając im.
  • Przy Nas bałabyś się?
  • …… – nie byłam w stanie odpowiedzieć, bo najtrudniej jest zaufać na przepadłe. 

Wieczorem.

  • Modliłem się o 15,00 i na rękach, a dawno tego nie miałem, utworzyły się dwie kule, skojarzyły mi się z bańkami mydlanymi. One zmieniły kształt, z kul zmieniły się w kształt znaku nieskończoności.
  • Fajnie musiało to wyglądać, jaki kolor?
  • Przezroczyste.

  • ……- Piotr się zamyślił.
  • Spodem dłoni wycierałem Ojcu łzy z oczu, mówiłem do Niego nie martw się, załatwię wszystko, zrobię porządek… – Piotr przypomniał sobie poranną wizję.
  • Mówiłeś Ojcu, że zrobisz porządek?! – i zabrzmiało to z mojej strony dość ironicznie.
  • A jak chcesz to zrobić?
  • ……
  • Modlitwą.
  • Musiałbyś się modlić cały dzień.
  • Uważaj,  z Ojcem teraz rozmawiasz! – szturcham Piotra, a on spojrzał na mnie ostro…
  • Pytam się właśnie Ojca, czy ty jesteś inteligentna? – dając mi do zrozumienia, że przecież wie.
  • Przez nią często przemawia Duch Święty.

Piotr oczy wytrzeszczył, a mnie zamurowało, gdyż takiej odpowiedzi nie spodziewaliśmy się. Jeśli Duch Święty przemawia to nawet wiem, kiedy tak się dzieje. Pisząc czuję często, że moje „pióro” dosłownie prowadzi Ktoś Inny, a ciało przechodzi dreszcz. 


Po tej krótkiej rozmowie Piotr nie miał wyjścia i poszedł odmówić egzorcyzmy. Wrócił 40 minut później i zaczął opowiadać.

  • Powtarzam przywróć odwiecznie ustalony porządek zawsze trzy razy i do tej pory widziałem nad ziemią tablice z przykazaniami, ale dzisiaj było inaczej.
  • Zobaczyłem rozstępujące się niebo i tablice kamienne, z których na ziemię leciał jakiś pył, proszek. Ten proszek nie spada bezpośrednio na ziemię, ale tworzy wokół niej jakby bańkę ochronną, która okala całą planetę. Na tej bańce zaczęły rysować się zdania z tych tablic, wszystko dookoła ziemi, nie było ani wolnego miejsca, dotknęło to każdego.

10 przykazań

  • Potem modliłem się Panie Jezu Chryste, Synu Boży zmiłuj się nade mną i zobaczyłem rękę Chrystusa. Wziął moje wszystkie grzechy i je w ręku spopielił.


Dopisane 30. 11. 2017 r.

Nic nie dzieje się bez powodu – jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności nie doszło do naszego spotkania z ks. Piotrem Glasem. Teraz dopiero widzę, że „komuś” na tym bardzo zależało, by się tak stało.


Miał to wpisane w arkusz osobowościowy.

Fragment książki; „Wielkie katastrofy i anomalia klimatyczne w dziejach”

I to jakie. Używał jako argumentów, by przekonać innych, na pewno nie używał dla swojej wygody.

Powoli zbliżamy się do najsłynniejszego dzieła Eliasza. Po trzech latach katastrofalnej suszy, postanawia (z natchnienia Boga) wyzwać Achaba i jego kapłanów na jedyny w swoim rodzaju pojedynek. Na górze Karmel każe ustawić dwa ołtarze. Przy jednym z nich czciciele Baala będą składać ofiarę z bydła swemu bóstwu, przy drugim, samotny Eliasz złoży takąż ofiarę Bogu Jedynemu. Jedni i drudzy wezwą swoich bogów. Ten, który próśb wysłucha, okaże się prawdziwym Bogiem. Ciekawe, że już nikt nigdy po Eliaszu nie próbował w ten prosty sposób udowodnić istnienia i mocy swego boga. A wyniki takich eksperymentów mogłyby być nader interesujące…

Baal nie wysłuchał modłów swych kapłanów, chociaż wołali wielkim głosem, tańczyli wokół ołtarza i rytualnie kaleczyli swoje ciała ostrzami. Eliasz zaś prawił im różne złośliwości. I tak minął prawie cały dzień, kiedy Eliasz ułożył wreszcie drwa na stosie, poćwiartował młodego byczka i kazał dla utrudnienia sobie zadania całą ofiarę, ołtarz i rów wokoło obficie polać wodą. Po czym wypowiedział trzy proste zdania prośby, po których spadł ogień Pana i strawił ofiarę całopalną, i drwa, i kamienie, i ziemię, a wodę, która była w rowie, wysuszył.

Próba wypadła jednoznacznie. Jahwe objawił się jako Bóg prawdziwy, Baal skompromitował się. Eliaszowi nie wystarczyło moralne pokonanie przeciwników: kazał ludowi zabić wszystkich kapłanów Baala nad pobliskim potokiem Kiszon.

Kiedy zwycięstwo się dokonało, Eliasz uroczyście zapowiedział Achabowi, że zaraz spadnie deszcz. A niebo było czyste, ani chmury. I oto po słowach Eliasza znad morza (z wyżyny Karmelu widać Morze Śródziemne) podniosła się maleńka chmurka, za nią następne, i w końcu lunął upragniony deszcz. Achab rydwanem ruszył do swej niedalekiej stolicy, Eliasz zaś, owładnięty mocą Pana, nagi, tylko z przepaską na biodrach, biegł przed jego zaprzęgiem aż do bram miasta.

Fragment; Wojciech Jóźwiak; Eliasz, władca burzy; http://m.taraka.pl/biblia_szamanow_10_eliasz


Ten tekst przygotowywałam wczoraj. Wieczorem zaczęłam opowiadać Piotrowi o Eliaszu, a zwłaszcza o wydarzeniu, które przykuło moją uwagę.

Eliaszowi nie wystarczyło moralne pokonanie przeciwników: kazał ludowi zabić wszystkich kapłanów Baala nad pobliskim potokiem Kiszon.

  • Eliasz, prorok… do końca taki święty to chyba nie był. Kazał zabić ludzi. I co ty na to Homiel?
  • Nie zrozumiesz do końca praw Bożych – odpowiedział sam Bóg Ojciec.

Tak czekałem na brzask… Brzask przejdzie w świt, a świt przejdzie w dzień.

18. 04. 17r. Warszawa.

Nie tylko my wracaliśmy do Warszawy ze świąt. Cały pociąg był pełen nieprzytomnych i śpiących ludzi, którzy musieli zdążyć na 5 rano. Piotr nie miał siły rozmawiać, ja nie miałam siły, a i sam Homiel milczał. Dopiero 15 minut przed dojazdem raptem się obudził.

  • Wasz syn będzie miał syna…
  • ?!!!
  • Słyszę indago… co to jest? – pyta mnie Piotr.
  • Indygo!… Indygo… Dobrze to słyszysz? – zaskoczył mnie kompletnie. Niewielu zna to słowo.
  • No tak, będzie miał syna, to będzie ktoś!
  • . Homiel pokazał mi biegacza ze sztafetą…

  • Aaaa…. przejmie pałeczkę po tobie! – odkrywam znaczenie tego obrazu.
  • Chyba tak, przejmie po mnie parę rzeczy.
  • Nie parę, a dużo.
  • A dlaczego indygo? – dopytuję.
  • Czy Pan Bóg ma się przed tobą wytłumaczyć?
  • No nie… – i strasznie głupio mi się zrobiło. 
  • Skąd ta nazwa?… O to tylko mi chodziło… – próbuję się tłumaczyć.
  • To wasza nazwa, nie Nasza.
  • ….. – wiem co znaczy indygo, ale nie Piotr. Patrzy się na mnie wymownie i czeka na wyjaśnienia, ale na razie to bagatelizuję.
  • Indygo, czyli będzie miał jakiś cel? – myślę głośno.
  • Zadajesz pytania infantylne.
  • …… – no to już nie wiedziałam o co mam spytać. 
  • Na twojej glebie to wyrośnie – zwraca się do Piotra.
  • Żeby ta ziemia była żyzna, do wzrostu musi się stać to, co się stanie.

Piotr nie zna pojęcia „indygo”, ale jeśli Homiel wykorzystał je w rozmowie to znaczy, że ta informacja była skierowana głównie do mnie. Szkoda, że musieliśmy przerwać naszą rozmowę, ale dojechaliśmy już do celu. Mimo zmęczenia poszliśmy jeszcze na kawę. Próbowałam kontynuować wątek „indygo”, ale Homiel najwyraźniej uznał, że dowiedziałam się wystarczająco dużo, bo nie podjął już tego tematu. Siedzieliśmy więc kilka minut w milczeniu…

  • Widzę tego alabastrowego, który leży na sofie, czy kanapie… w pokoju Ojca…
  • On nie może długo tak leżeć…
  • pokazał jak ugina się materac i całe łóżko, tyle waży, bo jest wielki.

Piotr zatrzymał się w opisie i zapatrzył gdzieś przed siebie. Nachyla się do mnie…

  • Widzę jak Homiel się przeciąga, jakby wstał dopiero co z łóżka i … się cieszy…
  • Z czego się cieszysz?
  • Brzask nadchodzący widzę i dalej się cieszy.
  • Pokazał jak palcem łapie promień słońca… – Piotr naśladuje Homiela.
  • Dlaczego się nie odzywałeś przez parę godzin jazdy? – pytam. 
  • … – przypomniał scenę z filmu „Miasto aniołów”.

  • Tak czekałem na brzask… Brzask przejdzie w świt, a świt przejdzie w dzień.
  • Co znaczy ten brzask? – pytam.
  • Zmiany, zmiany! Wielkie jak katedra!
  • …… – Piotr się znowu nachyla do mnie.
  • Nigdy Go takiego nie widziałem. Cały czas się cieszy, śmieje i tańczy…
  • Hmm… – zaczęłam się zastanawiać. Przypomniały się Jego słowa, że nie może doczekać się kiedy wróci.
  • On się cieszy, że wraca – mówię prawie pewna tego, co mówię.
  • Wracam niedługoprzyznał.
  • Jeśli wracasz niedługo… to nie będziesz z Piotrem do końca? Wracacie razem? – spytałam z duszą na ramieniu.
  • To już nieuchronne.
  • To nie jest odpowiedź.
  • … Ciągle tańczy – mówi Piotr.
  • Czegoś takiego jeszcze nie widziałem… – przygląda się temu ze zdziwieniem.
  • Zmiany, Z M I A N Y!!! – prawie już krzyczy.
  • …… – On się cieszy, a mnie skóra cierpnie ze strachu.
  • Twój grubas się odezwał…
  • Będzie mi ciebie brakowało…

Bardzo się wzruszyłam. Całą tą rozmową i tym, że mój Ochiel się odezwał, bo czyni to niezmiernie rzadko.

  • Ale ta chwila będzie jeszcze trwała. Po długiej nocy będzie brzask, już tutaj nic nie zmienisz –  Piotr ma już takie możliwości, że mógłby wtrącić się i  co nie co namieszać.
  • Ty byś dla żartu zamienił Venus z Ziemią… gdybyś mógł i patrzył co się dzieje, a potem powiedział… przepraszam.
  • …… – uśmiechnęłam się, bo to prawda. Dać władzę Piotrusiowi, a urządzi ten świat po swojemu.
  • A musisz odejść Homiel? – pytam. 
  • Przyjdzie lepszy.
  • A ten lepszy będzie rozmawiać?
  • To gaduła, nie nadążysz pisać, oby Piotr chciał gadać.
  • Ktoś może być lepszy od Ciebie?
  • Wszyscy… Skromność przeze mnie przemawia.
  • Czy ta zmiana jest konieczna? – dopytuję dalej.
  • Niezbędna.
  • A mój Grubasek też się gdzieś wybiera?
  • Ani myśli bez ciebie. Chodzi jak przyklejony.
  • Jak nazywać tego Nowego?
  • Homiel to imię obiegowe, powszechne.

Każdy następny to też Homiel – Domownik.


Wieczorem wróciliśmy do tego, co zdarzyło się zaledwie parę godzin temu.

  • Nigdy nie widziałem Homiela tak radosnego – Piotr nadal był pod wrażeniem.
  • Ciągle się cieszę.

Chciałam Go o coś spytać, ale zignorował moje pytanie.

  • Teraz mam ćwiczenia… Latam, a dodatkowo cieszę się brzaskiem.
  • …… – próbowałam to sobie wyobrazić.
  • Słyszę szum Jego skrzydeł… Cieszy się, że odchodzi.
  • Nie rozumiem… Jak anioł stróż może odejść!? – pytam bezradnie. 
  • Homiel to obiegowe imiępowtórzył.
  • Ale to Ty jesteś z nim od urodzenia.
  • A skąd wiesz?
  • Hmm… To ile Homiel-ów miał Piotr?
  • Hohoho…!

Zapadła cisza. Homiel jest dla nas za mądry, za bystry, by dać się złapać za słówka. Nigdy nie powiedział jak brzmi Jego prawdziwe imię. Zrozumiałam, że być może każdy Skrzydlaty w Niebie jest dla kogoś Homielem. Być może każdy człowiek i zawsze ma swojego Homiela.


Siedzieliśmy w ciszy oglądając TV. Piotr podniósł nagle wysoko głowę i oczy mu się zamydliły.

  • Słyszę Ojca… Mówi do mnie…
  • Taka jest kolej rzeczy. To jest czas, który nastanie przed twoim wybawieniem.
  • Czy wrócę do Ciebie?
  • Nie wrócisz do Mnie dlatego, że prosisz, ale dlatego, że Ja tego chcę.
  • Niewielu to pojmie. Jesteś gotowy do tego, co ma się stać. Ujrzysz prawdziwe światło i światy. Pozwolę ci zobaczyć.
  • …..
  • Dostaniesz wielkie bezpieczeństwo, choć już tego aż tak nie pragniesz – powiedział bezpośrednio do mnie.
  • …..
  • Zobaczyłem Ojca jak siada przy łóżku tego alabastrowego, siada na krześle bez oparcia, gładzi go po policzku, po głowie…
  • Masz ciężkie zadanie, ale nie jesteś ciężki, nie odciśniesz łóżka.

Piotr mówił tak szybko, że nie nadążyłam pisać słów.

  • Dam ci możliwości, które przekroczą ludzkie wyobrażenie.


Dopisane 28. 11. 2017 r.

Indygo… To wasza nazwa, nie nasza – słowo „indygo” jest dobrze znane w ezoteryce, a jak wiadomo stosunek Kościoła do ezoteryki jest absolutnie negatywny. Homiel mówiąc, że to wasza nazwa, nie Nasza chce jednak zwrócić uwagę na zjawisko, które według Niego nie jest jeszcze jednym mitem. Sami naukowcy przyznają, że na świecie rodzi się coraz więcej wrażliwych i uzdolnionych dzieci, ale przypisują to skutkom rozwoju cywilizacji. I tak to już jest… Jedni uważają to za normalność, drudzy szukają głębszego sensu.

Koncepcja „dzieci indygo” narodziła się w latach 70. w kręgach ezoteryków i zwolenników filozofii New Age. Opiera się ona na przeświadczeniu, że nasza planeta szykuje się do wejścia w Erę Wodnika: okres wielkich zmian i duchowej rewolucji. Jej zwiastunem ma być pokolenie dzieci o niezwykłych zdolnościach, które przychodzą na świat, by zmieniać go na lepsze.

Charakterystyczne dla dzieci indygo są szczególne cechy osobowościowe oraz niezwykły kolor ich aury – pola energetycznego, które zdaniem ezoteryków ma otaczać ludzki organizm i jest widoczne dla osób o szczególnych predyspozycjach.

Postacią, która spopularyzowała ten temat, była Nancy Ann Tappe (1931–2012) – synestetyczka dysponująca darem widzenia aury, która pisała, że pod koniec lat 60. zaczęła dostrzegać bijącą od niektórych dzieci energię w niespotykanym dotąd (niebieskofioletowym) kolorze indygo. W tamtych czasach dzieci indygo stanowiły rzadkość – dodawała Tappe, ale od połowy lat 80. zaczęło się ich rodzić coraz więcej, co – według niej – stanowiło realizację wielkiego kosmicznego planu, którego tajniki zgłębiała przez następnych 40 lat.

http://strefatajemnic.onet.pl/ezoteryka/pokolenie-indygo-czy-jestes-rodzicem-dziecka-nowej-ery/mwfv42


Tak czekałem na brzask… brzask przejdzie w świt, a świt przejdzie w dzień.

34. Moje powtórne przyjście można porównać do powrotu pewnego człowieka, który wyjechał w podróż do innego kraju. Powyznaczał pracownikom ich zadania, stróżowi zaś przykazał czuwać aż do swego powrotu. 35. Bądźcie więc czujni! Nie wiecie przecież, kiedy przyjdę: wieczorem, o północy, o brzasku czy po wschodzie słońca. 36 Nie dopuśćcie, bym was zastał śpiących. 37. Czekajcie i bądźcie przygotowani – oto moje przykazanie dla wszystkich, którzy we Mnie wierzą.

 

 

U Nas nie ma czarów, u Nas jest poważna praca.

15. 04. 17 r. Szczecin.

Święta z rodziną, więc niewiele czasu pozostaje dla Homiela. Dopiero wieczorem rozsiedliśmy się przed TV w głębokich fotelach i zaczęliśmy rozmawiać.

  • Ta fala była ogromna – Piotr ciągle myśli o wizji.
  • To będzie dobra fala, fala wielkich zmian. Będziesz w końcu chodził jak człowiek, a nie pływał jak ryba.
  • A jak Ola na to?
  • Te zmiany będą tak głębokie, że nie wiem, czy zdołasz to zrozumieć. Ta fala dotyczy ciebie.
  • ….. – wzruszyłam ramionami zniechęcona, i tak nie rozwikłamy czym fala ta jest.
  • Czy zawał był dla ciebie szokiem? – pyta Piotra. 
  • No taaak.
  • Teraz nie będziesz w szoku. Nie będziesz wiedzieć co powiedzieć.
  • Umieją podbudować człowieka, nie ma co… – Piotr do mnie i wyczułam w tym szczyptę sarkazmu.
  • Boję się już pytać co będzie, niech się to w końcu zacznie… Czasami najgorsze jest samo czekanie – powiedziałam szczerze.

Usłyszeliśmy w TV, że nadal wielu ludzi wyjeżdża do Niemiec w poszukiwaniu pracy.

  • Widzisz? Jakoś islamiści im nie przeszkadzają.
  • W hotelu mieszkają to im obojętnie – Piotr na to.
  • Czy ty rozróżniasz hotel od domu?
  • Nie – Piotrowi przyzwyczajonemu do ciągłego wynajmowania nie stanowi to problemu.
  • Więc skąd wiesz?

Piotr podszedł do komputera, otworzył go i zaraz zamknął…

  • A ty co?
  • Homiel spytał mnie…
  • Czego tam szukasz? Niczego nie znajdziesz.
  • a chciałem zajrzeć na konta.
  • U mnie też nie ma czego szukać – zaczęłam się śmiać.
  • Jeszcze! A później oczekuję od ciebie dużej roztropności, nie emocji.
  • Oooo, coś wygram? – zaczęłam się cieszyć, gdyż zarobić nie mam raczej  szans.
  • Jestem taki fajny gość… złożyłem ludziom życzenia.
  • Ktoś się zapluł ze śmiechu Homiel szybko zripostował.
  • Ale przecież jestem miły – Piotr zaczyna się droczyć.
  • A sztylety masz z tyłu.
  • Dawno wyrzuciłem.
  • Schowałeś.

Znowu się śmieję, tym razem pełną piersią, bo poza Homielem i samym Ojcem nikt nie zna tak dobrze natury Piotra.


Oglądaliśmy niepokojące wiadomości o narastającym konflikcie między D. Trumpem a Koreą Północną. http://www.tvp.info/29970053/trump-pozytywnie-o-chinach-wspolpracuja-w-sprawie-korei-pln   

  • Będzie z tego coś poważnego? – pytam.
  • Przecież chciałaś tego.
  • Ja chciałam … Chciałam jedynie przywrócenia porządku! – zaczynam się tłumaczyć.
  • Oczekuj owoców, robi swoje.
  • Raaany, ale wojna może być z tego!
  • Uspakaja tych, co mają zapędy.
  • ……
  • Do kogo się modlił, kiedy się modlił?
  • Do Boga… mam nadzieję – przypomniałam sobie pewne zdjęcie.

Hmm… zamyśliłam się nad Jego słowami. Może rzeczywiście dla tych, co mają zapędy potrzebny jest ktoś, kto w końcu uderzy pięścią w stół i powie dosyć!!! Może już rzeczywiście dosyć układnych polityków, którzy są mistrzami pięknego słowa, a niezdarni w podejmowaniu trudnych decyzji? 

  • Robi to, co robi każde narzędzie. Jak ci powiedzą, że zabije ludzi, to niech każdy wie, że nie każdy jest człowiekiem.
  • Nie każdy jest człowiekiem? Gacek w skórze człowieka?… Ostro będzie…

Z powodu jutrzejszej świątecznej imprezy Piotr postanowił wyczyścić buty. Robił to tak zapalczywie, że Homiel w końcu nie wytrzymał.

  • Ja takich butów wyczyszczonych nie mam.
  • A w ogóle masz buty? – od razu to podchwyciłam.
  • Oczywiście.
  • A kto je robi?
  • Są tacy co robią. Miecze ktoś przecież wykuć musi.
  • Czyli ktoś to wytwarza?
  • U Nas nie ma czarów, u Nas jest poważna praca.


16. 04. 17 r. Szczecin.

Dzisiaj święta i jednocześnie chrzest nowego członka naszej skromnej w liczbie rodziny. Z tego powodu w ciągu dnia prawie w ogóle nie rozmawialiśmy z Homielem. Wieczorem Piotr przypomniał sobie ciekawą rzecz.

  • Zanim mnie obudzono po operacji, wcześniej widziałem siebie z góry. Wisiałem pod sufitem i oglądałem siebie będąc lekko z boku. Obserwowałem jak cztery kobiety wzięły mnie pod pachy i pod kolana i przeniosły ze stołu operacyjnego na łóżko, byłem cały umazany na brązowo, jakieś środki dezynfekujące.
  • ….. – zaczęłam patrzeć na Piotra z zaciekawieniem zastanawiając się, czy zdaje sobie sprawę z wagi tego wydarzenia.
  • Zacząłem przyglądać się sobie i pytać dlaczego jestem taki brązowy? Ale wiesz co? Patrzyłem na to moje ciało kompletnie bez emocji, jakby to był worek skóry – opowiada Piotr powoli widocznie znowu to przeżywał.
  • Po co masz się emocjonować! Ileż tych ciał już było… sir, her…
  • ……  
  • Sir, Her? To po angielsku i niemiecku „pan” – powiedziałam zdziwiona. Homiel najwyraźniej nawiązywał do dawnych „żywotów” Piotra. Zaintrygowało mnie to.
  • Piotr był kiedyś Brytyjczykiem i Niemcem?
  • Sir, Her…
  • Zawsze byłeś z Piotrem? – pytam się.
  • Zdecydowanie, ale po raz pierwszy Homielem –  po raz pierwszy przybrał takie imię? 
  • Czyli pierwszy raz z Tobą rozmawia?
  • Nie powiedziałbym tego.
  • ……
  • Hmm… Jeśli byłeś poza ciałem, wiesz że chyba… nie żyłeś przez moment? 

Zaczęliśmy oglądać film „Arrival”. Jest tam scena przedstawiająca próbę wysadzenia statku kosmicznego. https://www.youtube.com/watch?v=AMgyWT075KY

  • Ludzie nie są gotowi na taki kontakt.
  • Nigdy nie będą.
  • Homiel, czy ja jestem UFO?
  • Za duże masz skrzydła jak na UFO.


Dopisane 26. 11. 2017 r.

Robi to, co robi każde narzędzie. Jak ci powiedzą, że zabije ludzi, to niech każdy wie, że nie każdy jest człowiekiem.

Większość  obserwuje uważnie sytuację dot. Korei Północnej. Powiem krótko… zaufajcie Ojcu.

Im większy krzyż, tym bliżej Boga. To trudne, ale to prawda.

08. 04. 17 r. Szczecin.

Dzisiaj to ostatnia nasza wspólna kawa przed wyjazdem Piotra do Warszawy.

  • A z NIP cisza – zamyślam się…
  • przed burzą
  • Hmm…. Homiel, co znaczy Ola jest kluczem? pisałam o tym na blogu.
  • Czy to ma związek z tymi wrotami, które słyszałam i widziałam?
  • Rebus trwa…
  • Zostaw Go, niczego się nie dowiesz – Piotr machnął ręką.
  • Homiel, no powiedz co ten klucz znaczy? – nie wytrzymałam.
  • Trzymasz wiele nici pokazał ręce trzymające nici, które gdzieś prowadzą.
  • Gdyby nie one, tegowskazał na Piotra –by nie było.
  • Puścisz mnie samego w takim razie? – pyta żartem Piotr.

Piotr wraca do Warszawy, a ja zostaję w Szczecinie. Po raz pierwszy od dłuższego czasu będziemy funkcjonować osobno. Zostawię go bez nadzoru i zaczynam się zastanawiać, czy słusznie.

  • Pokładam wielkie nadzieje, że jesteś mocno chroniony.
  • Jak zawsze.

Wieczorem.

  • Czuję, że wszyscy czekają na mnie w domu.
  • Nie tylko oni czekają. Pomyśl w głowie, a znajdziesz…… kto czeka
  • Ma rację Homiel, wielu czeka – zawał i nieobecność Piotra narobiły trochę zamieszania wśród jego znajomych. Wydawało im się, że jest nietykalny, a tu proszę… niespodzianka.
  • Bardzo wielu.
  • To co mam zrobić?
  • Podziel się.
  • Czym?
  • Sobą.
  • Jestem nikim – zaczyna biadolić. 
  • Masz szczęście, że dzieli nas przesłona, pasem byś dostał.
  • Za co?
  • Za jajco! – Homiel nie wytrzymał i użył jeszcze jednego powiedzonka Piotra. 
  • ….
  • Nie opiszę tego na blogu – ale zapisuję w zeszycie i wyję ze śmiechu.
  • Lepiej nie, bo zwątpią, a Niebo to też jajcarze.
  • Wszyscy?
  • Niektórzy.
  • A św. Piotr?
  • Chodzi z kijem – … czyli jest sztywny i nieprzystępny.
  • …… – jeszcze długo nie mogłam przestać się śmiać. 

Przeskakując po kanałach TV natrafiłam na film „Cuda w niebie”. Bohaterka opowiada jak rozmawiała z Bogiem, a rozmawiała telepatycznie. https://www.youtube.com/watch?v=ugrKgdOF-Bs

  • Ona z Ojcem rozmawiała bez słów – mówię do Piotra siedzącego przy komputerze.
  • No co ty? – Piotr się odwraca i zaczyna oglądać film.
  • Myślisz, że tylko ty rozmawiasz z Bogiem?
  • Ja też telepatycznie rozmawiam… – Piotr zdziwiony.
  • To coś was łączy.

10. 04. 17 r. Szczecin.

Zadzwonił Piotr.

  • Myłem talerze i widzę matkę Zdzicha! – zmarła już dawno temu.
  • Miała tyle lat, ile ostatnio ją widziałem i zapamiętałem… Mówi do mnie…
  • Jesteśmy szczęśliwi. I Zdzisiek jest też szczęśliwy bardzo.
  • Po co mi to mówisz?… spytałem.
  • ……
  • Zrobiła minę jakby się zdziwiła, że w ogóle pytam.
  • Tylko tobie mogę to mówić.
  • Widziałaś Boga?
  • Nie, ale czuję się wspaniale.
  • Mówiła z akcentem wschodnim… jak zawsze –  nie widziałam Piotra, ale czułam, że oczy ma otwarte szeroko ze zdziwienia.
  • Wszyscy teraz zaczną do mnie przychodzić ???!!! Jeszcze tego brakowało… – Piotr wcale się nie cieszył.

Nadal czytam książkę; Tajemnice watykańskich proroctw” i nadziwić się nie mogę.


14. 04. 17 r. Szczecin.

Piotr przyjechał na święta. Był zmęczony, ale wieczorem przeczytałam mu kilka maili od osób, które piszą do nas w związku z tym dziennikiem. Wszystkie listy są ciekawe, a każdy z osobna to jakaś odrębna historia. Czytam Piotrowi po kolei je na głos, choć na początku bardzo się przed tym wzbraniał. Po ostatnim przyznał mi w końcu, że pisanie na blogu ma jednak swój sens.

  • Faktycznie, Homiel miał rację, że z tego światło bije.
  • Noooo, dzieje się… – pokiwałam w zamyśleniu głową.
  • Jakie to szczęście, że mamy… zdrowe dzieci – Piotr powiedział to będąc pod wrażeniem jednego z listów, ale zawahał się na końcu zdania.
  • Zawahałeś się
  • Zawahałem – przyznał.
  • Im większy krzyż, tym bliżej Boga. To trudne, ale to prawda.
  • Chyba coraz więcej ludzi to czyta – mówię.
  • Nawet ci majętni… – Piotr przytaknął, choć nie mam pojęcia skąd to wie. Może coś zobaczył…?
  • I będzie rosło, bo coraz więcej ludzi jest potrzebujących, a w tym świecie nic nie jest za darmo.
  • … – Piotr chwycił się za serce. Musiało go zakłuć, jeszcze często łapie się za serce.
  • Czuję twoje serce, nie udajesz.
  • Piecze.
  • Wiem.
  • Z kim teraz mówię? – Piotr nie był pewny.
  • Z przyjacielem.
  • ……
  • Prawnik miał się zgłosić przed świętami i nie zrobił tego. Ja nie wiem jak z tym człowiekiem mam rozmawiać – Piotr zmienił temat i wrócił do rzeczywistości.
  • Nie mniej do niego pretensji. Stanie na wysokości zadania, kiedy przyjdzie czas.
  • Oby… – westchnął.
  • ……
  • Kiepsko wyszedł mi dzisiaj post – a dzisiaj piątek, ścisły post.
  • Jest ci wybaczone.
  • Nie pamiętałem – Piotr się tlumaczy… 
  • Pamiętasz o innych rzeczach. Wiem, że jesteś atakowany.

Piotr nie tylko ciągle jest słaby, ale znowu ma nieprzespane noce i niekończące się problemy. Bywa, że przychodzi z firmy i kładzie się w garniturze do łóżka, by chwilę przespać, a ta chwila trwa do rana.

  • Czy te zmiany, które nadejdą będą wielkie?
  • Ogromne.
  • Co mogę powiedzieć ludziom, którzy piszą? – wtrąciłam się.
  • Nauczaj, rozwijaj słowa z Biblii i przekładaj na życie, ale tylko wtedy, gdy twój mąż będzie ułomny.

Czyli wtedy, kiedy sam nie będzie mógł przekazać tego, co od Nich usłyszy. Nie ośmieliłabym się nauczać ludzi nie będąc przy tym pewna tego, co mam do powiedzenia.

  • Pokładanej nadziei nie zmarnowałaś … zaczęłam się zastanawiać, czy to na pewno Homiel ?
  • A o tobie nie wiem, co mam powiedzieć. W którą stronę ten wulkan wybuchnie powiedział do Piotra.

Ostatnio Piotr jest bardzo drażliwy, wystarczy mała iskra do wielkiej awantury i trudno z nim wytrzymać w jednym pokoju. Zaciskam zęby mając na względzie jego serce, dla świętego spokoju wolę się wycofać.

  • Nadchodzi dzień poprawy.

Dopisane 23. 11. 2017 r.

  • Myślisz, że tylko ty rozmawiasz z Bogiem?

W dziejach Kościoła istnieje tylko jedno (?!) objawienie Boga Ojca. Polegało ono na rozmowach wizjonerki, s. Eugenii Elisabetty Ravasio ze Stwórcą. Czyżby współczesne czasy były na tyle wyjątkowe, że Bóg zdecydował się na tak niezwykłą interwencję? http://misyjne.pl/jako-jedyna-widziala-boga-ojca/ 

Objawienia, o których mowa zostały uznane przez Kościół jako zgodne z Ewangelią i Tradycją. To nie oznacza jednak, że nie budzą one kontrowersji. Stanowią przecież coś niepowtarzalnego. Nigdy wcześniej, ani później do takich objawień nie dochodziło. Bóg Ojciec nigdy w ten sposób nie ujawniał swej obecności. Czyżby współczesne czasy były tak szczególne, że Bóg zdecydował się na tak niezwykłą interwencję? Oto treść objawień spisanych przez misjonarkę.

Nie mogę już drugi raz ofiarować Mojego umiłowanego Syna, aby udowodnić Moją miłość do ludzi! Jednak przychodzę między nich, przyjmując podobieństwo do nich i ich ograniczoność, aby ich kochać i aby poznali tę Miłość. Popatrz, odkładam Moją koronę i całą Moją chwałę, aby przybrać postawę zwyczajnego człowieka!

Przypomnę słowa; http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/09/15/stworca-ktory-zdjal-korone-i-jest-z-wami/

- Stwórca, który ma wielkie poczucie humoru i bawią go te sytuacje. Zdjął koronę i jest z wami.
- Może od zawsze ze mną jest? 
- Od małego jest, wchodzi w ciało duchem i wychodzi. 

Nauka nie ma końca.

07. 04. 17 r. Szczecin.

Mam za sobą fatalną noc. Mimo woskowych zatyczek w uszach usłyszałam w pokoju, gdzieś w powietrzu, zaledwie metr ode mnie… dziwny dźwięk. Jakby ktoś potrząsał metalową sprzączką od paska albo czymś podobnym. Metaliczny, wyraźny, dość głośny brzęk. Był tak nietypowy, że od razu wiedziałam, iż nie jest to dźwięk naturalny. Obudził mnie gwałtownie, ale mój racjonalizm wziął górę i mimo wszystko pomyślałam, że mi się przewidziało. Ledwo to pomyślałam, a metaliczny dźwięk zabrzmiał na środku pokoju jeszcze donośniej i dłużej… i wtedy się przestraszyłam.

Wstaliśmy o 5 rano, bo żadne z nas nie mogło już spać. Jechaliśmy do Szczecina i przygotowałam sobie zeszyt do notowania mając nadzieję, że 6 godzin jazdy nie będzie w milczeniu.

  • Usłyszałem rano…
  • Imion w tobie wiele.
  • ……?
  • Po co tyle mi imion? – Piotr zdziwiony. 
  • To jest alchemia futbolu.

Dlaczego futbolu? Zdziwiłam się, a kiedy się czemuś dziwię, to sprawdzam. Wystarczyło poszperać w internecie; Czy piłka nożna jest grą wojenną? Jak rozwijały się systemy gry? Jakie są tajemnice techniki? Na czym polega taktyka? Jak budować nastawienie psychiczne? Co to jest bank informacji? Na czym polega rola lidera? Na czym polega obrona bramki? Jak strzela się bramki?… http://lubimyczytac.pl/ksiazka/99459/alchemia-futbolu

Alchemia futbolu jako gra wojenna… ciekawe… 


Piotrowi zebrało się na wspominki.

  • Ciekawe co z tym mieszkaniem na Ujazdowskich, tam widziałem dwa duchy i gacki…
  • Jakie duchy? – pytam, bo już zapomniałam.
  • Stasia i jakiegoś faceta, który się tam rzucił z balkonu.
  • Ciekawe… Homiel, dalej są tam gacki? – pytam. 
  • Są tam, gdzie jest ich cel.
  • ……?
  • Pokazał mi teraz jakiś dom, gdzie odprawiane są dziwne rytuały… Widzę zwierzaka składanego w ofierze, zabijali go… ohyda… – Piotr opisuje co widzi jednocześnie prowadząc auto.
  • Zawsze w takich miejscach są gacki? – dopytuję.
  • Gdzie się ryba najlepiej czuje?
  • W wodzie, w swoim żywiole – i kiwam ze zrozumieniem głową.

Zadziwiające… w jak prosty sposób wyjaśnił to, nad czym wielu egzorcystów się zastanawia, a to jest naprawdę dość proste. Jeśli jesteśmy słuchani i obserwowani, zarówno przez Niebo, jak i piekło, jeśli chcemy kogoś zaprosić to… przychodzi. Wyższą matematykąjak to mawia Homiel jest sytuacja, gdy celem staje się osoba, która nie zaprasza. Z nią wiąże się jakiś plan, ponieważ nic nie dzieje się bez powodu. Egzorcyści nazywają takie przypadki dopustem bożym.  


Rozmawiając o diable Piotr przypomniał sobie najbardziej dla niego traumatyczne doświadczenie.

Miałem sen, właściwie nie sen, to wizja, była tak realistyczna, że kiedy się zbudziłem, byłem zdziwiony, że leżę w łóżku. Jest duże pomieszczenie wyglądające jak muzeum, ma poziome gabloty, za jedną z gablot stoi facet ubrany jak mój tato i wyglądał jak mój tato, ale jego twarz była cała z wypryskami, pomarszczona, z wybroczynami na gębie, miał kręcone ciemne włosy średniej długości. Powiedział stojąc za gablotą; 
-Chodź ze mną – i w jednym ułamku sekundy stanął przy mnie. 
-Odczep się, czego ty chcesz ode mnie – powiedziałem. 
-Jak to nie wiesz?
-Nie wiem. 
-Przecież jesteś moim synem, zawsze byłem w tobie odparł. 
-To nieprawda – zacząłem krzyczeć, ale ten nie słuchał. Zignorował to. Klęknął przede mną i wyciągnął do mnie dłoń. 
-Podaj mi dłoń, będziemy razem rządzić. 
-Nie, to niemożliwe, nigdy! krzyknąłem. 
-Zwiałem od niego. Czułem w nim ogromne zło. Chciałem jak najdalej od niego uciec i zbiegłem piętro niżej. Wszedłem do jakiegoś mieszkania, gdzie było kilka kolejnych pomieszczeń. Usłyszałem wtedy głos jakby spoza tego budynku, kogoś, kto obserwował całą sytuację z góry. 
-Nie możesz wiecznie uciekać, musisz walczyć.
http://osaczenie.pl/wp/2016/03/09/poczatek-wojny/ 
  • Ten główny gacek był ubrany jak mój tato, dżinsy, koszula, ale jego twarz była pełna krost, brązowych wypustek – Piotr zdenerwował się ponownie, aż żyły wyszły mu na czole.
  • ……
  • To była straszna wizja…
  • Nieprawda, to była wizja nadziei.
  • Dlaczego nadziei? – pytam zdziwiona.
  • Nie wybrałeś władzy będziemy razem rządzić.
  • Hmm… Z tego wynika, że nie liczy się jak zaczynasz, ale jak kończysz… Wybrałeś dobro.

Piotr zamilkł na długo. Nie wiem o czym myślał, ale jego kolejne pytanie prawie mnie rozśmieszyło.

  • Macie taką technologię… to po co wam miecze?
  • Miecze są ponad technologie, a te uświęcone…
  • ..? – nie dokończył.

Piotr opowiadał jak wygląda Niebo, a ja się zastanawiałam po co Im tyle światów? Musi być jakiś główny, nadrzędny cel.  Pomyślałam to, co podejrzewałam już wcześniej… Niebo także się uczy. Może każdy następny świat jest coraz doskonalszy, ulepszony, poprawiony? Bałam się jednak o to spytać… bo pytać, a myśleć to jednak różnica. 

  • My też się uczymyHomiel rzucił słowa, a ja zbaraniałam i spojrzałam lekko przestraszona na Piotra.
  • Homiel, odpowiedziałeś na moje pytanie?
  • Pstryknął ci palcami na potwierdzenie, jakby mówił… a tak!
  • A czego się uczycie?
  • Ludzkich reakcji, emocji, zachowań.
  • A czy uczyliście się na moim sercu? – wtrącił się Piotr.
  • Nie Ja operowałem.
  • …… – teraz przynajmniej jestem pewna, że to z Homielem rozmawiamy, a nie z samym Ojcem.
  • Homiel co to za druga fala jest?
  • Zdarzenia, które cie zaskoczą. Uchronią cię przed wieloma innymi rzeczami, ale zrozumiesz to po fakcie. Człowiek nie może wiecznie pływać, bo w końcu utonie.
  • Toś mnie zaskoczył. 
  • Znałeś tę odpowiedź, ale nie zdawałeś sobie sprawy. Twoi pracownicy żyją w nieświadomości.

Zaczęłam szybko to analizować. Czy Homiel wieszczy koniec firmy?

  • Czy ta fala jest daleko?
  • Przyjmij ją z pokorą i niczego się nie obawiaj.
  • … – łatwo powiedzieć, wzdycham.
  • Bardziej obawiaj się pływania na oceanie. Fala się zbliża.
  • A nie będzie ludożerców na ziemi? – Piotr zażartował, ale bardzo sensownie. Lądując na ziemi, mimo że bezpieczniej niż na wodzie, to też może gdzieś czaić się niebezpieczeństwo.
  • Takich rozważań nie przewidziałem i dlatego się ciągle uczymy.
  • Homiel ma rację. Wszystko co robisz, musi się kiedyś skończyć, nie dasz rady tak ciągle pływać.
  • Przed tym, zanim opadniesz zabierzemy cię stąd.

Znowu jakaś tajemnica. Znowu zaczynamy analizować jego wizję kadr po kadrze…

  • Zobaczyłem wielką falę, zdziwiłem się, że taka wielka i nagle byłem na jej szczycie. Nie wiadomo skąd się tam wziąłem. Zacząłem płynąć po jej tafli i czułem się tak, jakbym serfował… Fajnie mi było… Potem fala wyrzuciła mnie w powietrze wysoko i straciłem świadomość, jakby mnie nie było… Doszedłem do siebie na brzegu lądu, klęczałem na kolanach na kamieniach, w oddali zobaczyłem dwie kobiety, ale one nie zwracały na mnie uwagi, były jakby w negatywie zdjęcia…

  • Hmm… – znam to na pamięć, a mimo tego ponownie ją analizuję.
  • Tu jest kilka etapów. Zauważenie fali, na fali, wyrzucenie z fali i opadnięcie z fali…
  • zanim opadniesz zabierzemy cię stąd… to trzeci etap… – myślę głośno.
  • ……
  • Nie jesteśmy w stanie tego teraz odgadnąć, ale cokolwiek będzie się działo przyjmij to spokojnie – zaczęłam przekonywać Piotra.
  • Fala już się tworzy.
  • Tak? Ciekawe co będzie zwiastunem, że nadchodzi… Faktycznie nie da się wiecznie pływać po oceanie, woda osłabia i idziesz na dno. Prędzej, czy później toniesz.
  • Damy radę.
  • Nie widzę swojej roli tutaj, przy tej fali. To będzie tylko ciebie dotyczyć Piotr – mówię z przekonaniem.
  • Tylko i wyłącznie, lecz nie myśl, że będziesz sam.
  • Ale będę mogła jakoś pomóc?
  • A mało robisz? To droga dla niego, musi ją przejść.
  • Pierwsza fala uchroniła cię przed śmiercią – mówię.
  • Druga zmieni twoje życie.
  • Czyli na to musisz spojrzeć jak na wybawienie, a nie jak na problemy.

Biorę do ręki telefon, sprawdzam pocztę firmową i widzę, że nasz prawnik przesłał nam kolejne pismo z sądu. NIP wzywa rzeczoznawcę na rozprawę jako świadka. Dwukrotnie rzeczoznawca przyznał nam rację, ale tamci najwyraźniej nie dają za wygraną.

  • Rany… to będzie wieczność trwało jak oni tak wszystko będą podważać – Piotr już zmęczony.
  • Co ty na to, że z wokandy zdjęto dwa dni przed…?

Homiel przypomniał nam sytuację, kiedy to Piotr leżał po zawale w szpitalu, zbliżała się data rozprawy i dwa dni przed otrzymaliśmy informację o jej przesunięciu ze względu na chorobę sędziny. Cud! Zrozumieliśmy, że to co nam się wydaje niemożliwe, tam takiego słowa po prostu nie ma.

  • To się już dzieje, tak działa pasta i pokazał ponownie miskę wody z rozpuszczoną w niej pastą do zębów.
  • Naprawdę coś tam się dzieje? – Piotr pyta z niedowierzaniem.
  • Ryczy.
  • A możesz inaczej?
  • Głośno jest.
  • ……
  • Nienawidzą cię.
  • Nie pójdę na żadne układy z NIP!
  • My wieeeemy Homiel zaczął Piotra głaskać po głowie.
  • … – zaczynam się śmiać.
  • Ciekawe jak to się potoczy…
  • A jak serce się potoczyło?
  • Nooo… szybko.
  • Piotr… nadchodzi payback time. Odpłacisz NIP i odpłacisz gackom za to, co ci zrobili.

Musieliśmy zatankować na autostradzie. Cena paliwa horrendalna, więc Piotr zatankował tylko tyle, byle dojechać.

  • Ale tu drogo! Wołałbym konia macać niż tu tankować.
  • Wątpię.
  • … – zaczęłam się śmiać głośno, ponieważ ja już nie zwracam uwagi na powiedzonka Piotra, ale Homiel jest ciągle czujny.
  • Uwielbiam twoją poetykę, na niej się uczę.
  • Po co się ciągle uczycie?
  • Nauka nie ma końca.
  • Czy Ty też jesteś czasami zmęczony?
  • Oczywiście, myślami człowieka.
  • To musisz przy Piotrze być bardzo zmęczony.
  • Często.


Dopisane 22. 11. 2017 r.

Imion w tobie wiele – przypomnę słowami o. Jamesa Martina co znaczy imię.

fragment książki; Jezus – J. Marti

Imię to znak nowej tożsamości. Chcę to dzisiaj podkreślić, ponieważ kilka miesięcy później okaże się to w naszym życiu kluczowe. Najlepiej zrozumieć co znaczy „mieć imię” rozpatrując prosty przykład. Francesco Forgione to zwykły człowiek, jeden z wielu mieszkańców Włoch. Jednak imię „Ojciec Pio” zmienia wszystko, nadaje mu nową tożsamość, z którą wiążą się konkretne zadania i cele. Imię to pełniona funkcja.

 

Najważniejszy grzech to grzech myśli, bo jest poza sądem ludzkim.

04. 04. 17 r. Warszawa.

Spotkaliśmy się na kawie, na której nie byliśmy ponad miesiąc.

  • Wczoraj dowiedziałem się coś o Alicji. Przeżyła piekło. Jej rodzice umarli na jej rękach, brat ją psychicznie molestował, a sama była aniołem.
  • Hmm… teraz już wiem… Bóg wie co robi zabierając ją do Siebie…
  • Teraz rozumiesz pytanie Ojca… dlaczego? A tak zajadle o nią walczyłeś.
- Dlaczego ona znowu choruje? - spytał się Ojca... ot tak... po prostu. 
- Nie możesz jej zostawić? 
- Dlaczego prosisz o nią? Skąd wiesz, czy jest dobra?
- Powiedziano mi. 

Zadumałam się nad ludzkim losem. Jak mało wiemy osądzając. Właściwie to… nic nie wiemy.


  • Złożyłeś dokumenty do ubezpieczyciela?
  • Ktoś czyta właśnie twoje dossier pytałam Piotra, a odezwał się Homiel. Może bardziej Jemu na tym zależy niż nam 
  • A Caviezel przeczytał?
  • Oczywiście. Przeczytał słowa, a poczuł energię.
  • ……
  • Dzisiaj w kościele biorąc opłatek powiedziałem… dziękuję ci Panie Boże za wszystko.
  • Nie musisz tak mówić. Przyjaciele nie muszą mówić.
  • …… – nie wyobrażam sobie nie dziękować. Słowo dziękuję każdego dnia samo ciśnie mi się na usta.
  • Kiedy Piotr wyzdrowieje całkowicie?
  • Jak na to co przeszedł, jest w niezłej kondycji. Choć nie była to wielka fala, to jednak znacząca.
  • Jeśli ta była znacząca i była dość mała to co będzie z tą dużą, która nadchodzi? To jak tsunami! – pomału dochodzi do mnie skala tego, co ma się wydarzyć.
  • ……
  • Widzisz już falę? – spytałam Piotra. Miałam na myśli, czy ma już jakieś znaki, wizje, przeczucia… cokolwiek, co można byłoby zinterpretować jako zwiastun nadchodzących zdarzeń.
  • Na tę falę nie da się przygotować. Była ogromna.
  • A po co się przygotowywać? Sama cię weźmie, nie będziesz się na nią wspinać.
  • Będzie się działo? – pytam.
  • Jeszcze nie raz serce twe będzie ci biło, a to serce wzruszyć nie tak łatwo. Aż będzie podskakiwać.
  • Będę często płakać? – pytam znowu.
  • Jeśli już, to ze szczęścia. Nie będziesz mogła uwierzyć, co zobaczysz.
  • Co to będzie? – myślę w duchu…
  • Dlaczego tak długo trwa sprawa z NIP? – pyta Piotr sprowadzając nas na ziemię. 
  • Powiadasz, że wszystko długo trwa? Powiadam ci, że jeszcze tydzień temu byłeś umierającyHomiel mnie rozbawił. Tydzień temu Piotr użalał się nad sobą jaki to chory jest i jak ciężką operację przeszedł.
  • Taaak tylko pytam – Piotr poczuł się jak skarcony uczeń. 
  • Pasta działa.
  • Zapłacą?
  • Zapłacą szybciej niż myślisz.
  • W boleściach?
  • Ze strachu.
  • Are you sure?
  • Jak mówię, to jestem sure.
  • ……. – Piotr sądzi, że zapłacą dopiero w przyszłym roku.
  • Zobaczyłem szefa NIP znowu w sieci. Ta sieć miała takie wielkie oka, jak średniowieczna krata… metal już wyglądał jak skorodowany, ale to iluzja, tylko patyną się pokryła, była mocna jak zawsze – Piotr zmrużył oczy jakby się czemuś dokładnie przyglądał.

  • On próbował się z niej uwolnić i bił ją siekierą, ale za każdym razem jak uderzał ta siekiera rozsypywała się na strzępy. Siatka była wielka i zaczęła falować jak tafla wody, pochwyciła go w pasie jeszcze mocniej, potem jeszcze wyżej, aż go pochłonęła całego.
  • Ojciec jest wspaniały, gdyby nie On, nie byłoby mnie tutaj już. Wszystko słyszy i widzi.
  • To dlaczego ciągle grzeszysz?
  • Ale tylko trochę.
  • Nie ma dużo, mało. Najważniejszy grzech to grzech myśli, bo jest poza sądem ludzkim, ale Ojcu nic mnie umknie.
  • A gacek słyszy myśli? – pytam.
  • Jeśli będziesz czysta, niczego się nie bój.

Homiel miał rację. Ciepło wspominam Ustroń. Patrząc na tłoczne ulice Warszawy przypominam sobie zalesione góry nad uzdrowiskiem.

  • Może pojedziemy do Ustronia na długi weekend? Tam w ogóle nie bolała mnie głowa.
  • Będzie stalowo.
  • Stalowo?
  • Pokazał mi dachy aut stojących jeden za drugim, jakby się utworzyła stalowa droga.

  • Dłuuuugi weekend… ma rację. Świetnie to pokazał, pół Polski tam będzie i będziesz miał dosyć tej wycieczki.
  • A i Ja dodał Homiel i rozśmieszył nas od razu.
  • To może gdzie indziej, poradź?
  • Wszędzie będzie ciasno, a w mieście pustki.
  • To zostajemy.

Wieczorem.

Piotr postanowił pomodlić się wcześniej niż zwykle. Zanim jednak to postanowił, odkrył w internecie, że pojawiła się nowa strona marki Audi. Dlatego też modlitwa zajęła mu może z pięć minut. 

  • Gdy się modliłem pomyślałem, że jak skończę to pójdę sobie obejrzeć…
  • Ale po co, kiedy i tak nie kupisz?… powiedzial mi wtedy Homiel. 
  • Ale co sobie obejrzę, to moje!
  • Wiesz co? To chodźmy razem zobaczyć, czym mógłbym pojeździć, a nie będę jeździć.

Homiel zdecydował, że lepiej przerwać modlitwę, niż modlić się myśląc nie o Niebie… Taka energia idzie w próżnię


Obejrzałam nowy odcinek z cyklu „Kod Biblii”. Zaskoczyła mnie informacja, że słynna scena

«Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?» Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień». I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi…

https://www.youtube.com/watch?v=G3ykt6pyLJ4

jest opisana tylko przez Jana i nie pojawia się w pozostałych ewangeliach. Autorzy filmu zasugerowali nawet, że to wydarzenie nigdy nie miało miejsca. Tak mnie to zafrapowało i wzburzyło, że oczywiście pytam się Homiela.

  • A co czujesz?
  • Jestem pewna, że to słowa Jezusa. Są wyjątkowe. To Jego mądrość, którą poznaliśmy osobiście… Tylko On mógłby tak powiedzieć – powiedziałam w zamyśleniu. 
  • Jeszcze wiele rzeczy usłyszysz wymyślonych.


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Wszystko ma sens, co pcha świat ku dobremu.

02. 04. 17 r. Warszawa.

Opowiadałam Piotrowi o książce „Tajemnice watykańskich proroctw. Jak Kościół bada zjawiska nadprzyrodzone”. Książka zaczyna się mocno, bo od opisania egzorcyzmu przeprowadzonego przez samego papieża Franciszka… niemal na oczach całego świata.           https://www.youtube.com/watch?v=vZCzKuz22u0

p. s. fragment książki opisujący ten przypadek;  https://issuu.com/znak/docs/thavis_proroctwa_watykanu_issuu_mal_cdc78542d4d5ce

Ucieszyło mnie, że John Thavis nie miał wątpliwości co do istnienia diabła. Zmartwiło i zaskoczyło mnie natomiast podejście samego Watykanu do tej kwestii.

W dalszej części książki Thavis opisuje m. in. samotną walkę Ojca Rivasa, jednego z egzorcystów.

  • Może wysłać temu człowiekowi zdjęcie Zielonego, by wiedział, że dobrze robi? Ma to sens Homiel?
  • Wszystko ma sens, co pcha świat ku dobremu.
  • Hmm….. – zamyśliłam się… Jeśli sam Watykan nie zdaje sobie sprawy z czym walczy, to czy może przetrwać?
  • Homoseksualiści twierdzą, że Jezus kocha ich takimi, jakimi są i nie mają zamiaru się zmieniać – pomyślałam o Watykanie. Z doniesień prasowych wynika, że jest tam ich sporo, niestety. 
  • …… – Piotr się zamyślił. 
  • Słyszę…
  • Straceńcy.

Spytam więc jeszcze raz… Jeśli sam Watykan nie zdaje sobie sprawy z czym walczy, to czy może przetrwać?

Al. Lenczewska; Słowo Pouczenia.
Al. Lenczewska; Słowo Pouczenia.

Kupiliśmy w Ikei ładny dywan, ale dopiero po zakupie patrząc na jego gabaryty stwierdziliśmy, że nie zmieści się do naszego auta.

  • Małe to autko. 
  • Ale twoje wielkie cztery litery wiozło.
  • Ale jesteś Homiel !!! – Piotr oburzony, a ja się śmiałam.
  • Byłeś tak gruby jak Oli opiekun.
  • … – no teraz to ja byłam oburzona.
  • Twój Grubas spojrzał na Homiela z wyrzutem… musiałabyś widzieć Jego minę…! – tym razem to Piotr zaczął się śmiać.

Jimmy Caviezel udzielił wywiadu w TVP1. Uderzyły mnie pewne słowa.

  • Warto ryzykować swoją reputację w imię wiary, niezależnie od wszystkiego Bóg będzie was wspierał. https://www.youtube.com/watch?v=Vb3bH2vOYnY&feature=youtu.be
  • Ech… – westchnęłam. Jeszcze wczoraj się zastanawiałam, po co się tak wygłupiać pisząc o Niebie i tak niewielu w to wierzy. Teraz pomyślałam… Ja mu przekazałam słowa, a on dał mi odpowiedź. Jego słowa były odpowiedzią na moje wątpliwości.

03. 04. 17 r. Warszawa.

Piotr złożył do ubezpieczyciela wniosek o odszkodowanie z tytułu operacji i pobytu w szpitalu. Ostatnim razem otrzymaliśmy całkiem niezłe odszkodowanie, bo ok. 4 tys. zł.

  • Tym razem oddadzą nam więcej, czy mniej niż ostatnio? – pytam.
  • Mniej więcej.
  • rozśmieszył mnie. Nie nadążam za Jego inteligencją. 

  • Dzisiaj rano miałem dziwną wizję. Jestem na ostatnim piętrze wielkiego wieżowca, albo wieży. Trzymam na ręku małego, trzyletniego chłopca, blondynka. Widzę, że przez ściany przedostają się jakieś dziwne roboty jak talerze, jak tylko dotykają ściany, ona się dematerializuje. Jeden rozwaliłem ręką, ale zaraz pojawiły się trzy następne. Kazałem chłopcu schować się pod kołdrę i mnie posłuchał, był bardzo grzeczny. Wziąłem kij baseballowy i zacząłem te talerze rozwalać. Ale robi się coraz gorzej, pojawia się ich całą chmara. Chwytam chłopca na rękę i nie wiem jakim cudem spadam na same dno wieży, chowam się do kanałów podziemnych i myślę, że mnie tam nie znajdą… ale się mylę, pojawiają się za mną jakby mnie wyczuli. Nie wiem co już robić, ale w pewnym momencie dochodzi do mnie, że to ja sam też jestem bronią. A wtedy całe moje ciało zostaje otoczone złotą zbroją, nawet chłopczyk, którego miałem na ręku został otoczony moją zbroją… Wyleciałam jak proca znowu ku górze, przebiłem dach wieży i dopadłem do robota matki, która wysyłała te mniejsze. Rozłożyłem ręce i wybuchnęła ze mnie energia, która zniszczyła wszystko…

  • Ten sen był bardzo realny…
  • Bo działo się naprawdę, atakowali cię.
  • Tego chłopca czułem cały czas, nawet dzisiaj w pracy siedział koło mnie.
  • I teraz też jest.
  • Naprawdę?
  • Uwierz mi, skoro tak jest.

Wieczorem.

  • Ledwo przyjechałem, a musiałem dzisiaj wydać mnóstwo pieniędzy na inwestycje.
  • Łatwiej się wydaje, bo to nie twoje – zażartowałam przypominając sobie słowa Homiela, że firma należy już do Nieba, a nie do Piotra.
  • Traktuj je jak swoje.
  • Od kiedy to?
  • Odkąd zrozumiałeś, że My to ty. Ty to My.
  • ……
  • Co byś zrobiła, gdybyś dostała kilka milionów? – pyta mnie Piotr.
  • Hmm…. – zastanowiłam się.
  • Wydałabym na blog, żeby go przetłumaczyć, udoskonalić, wydać książkę…
  • A nie chciałabyś mieć mieszkania?
  • A o tym nie pomyślałam!
  • Ola o Niebie, ty o ziemi.
  • …… – uśmiechnęłam się… Piotr zawsze jest trzeźwy, choć ma najbardziej „nieziemskie” doświadczenia na świecie… prawdopodobnie.
  • Dziękuję ci Ojcze za to dzieło, za tę koronkę, za możliwość spotkania Caviezela.
  • Dzieło jeszcze nieskończone.
  • …… 

Dopisane 18. 11. 2017 r.

Bo działo się naprawdę, atakowali cię – atak nie musi objawiać się fizyczną obecnością diabła, to jest prawdziwa rzadkość. Atakiem jest zazwyczaj natłok dziwnych wokół sytuacji. Nagłe problemy w pracy, domu, rodzinie, pomówienia, kłótnie z byle powodu, wrogość otoczenia, nieudane transakcje, kradzieże, choroby, złe samopoczucie… i wiele innych zjawisk, nad którymi człowiek zaczyna się zastanawiać… co się dzieje ???!!! Homiel wtedy mówi…

  • Ta energia musi się przetoczyć.

Działanie diabła poprzez wpływ na wydarzenia jest bardzo skuteczne. Pytanie dlaczego…?

Natura ludzka jest słaba. Gdy człowiekowi wali się świat, jego zaufanie do Boga się chwieje, a wielu je szybko traci. Diabeł doskonale o tym wie, ponieważ zna człowieka równie dobrze jak Niebo. Czy przejdziemy tę próbę… wszystko zależy od nas, od siły naszej wiary. Zło musi się przetoczyć, nic nie trwa wiecznie. 


I teraz też jest – mały chłopiec, blondyn pojawiający się w wizjach (motyw także wykorzystany w filmie” Exodus”- Bogowie i królowie”) jak się okazuje nie jest nieznany innym ludziom.

Jest 1930 rok. Kalabria, na południu Półwyspu Apenińskiego. Natuzza ma wtedy sześć lat i z młodszym rodzeństwem wygrzebuje ze śmietników resztki jedzenia. Na noc dzieci chowają się pod mostami, w cichych zaułkach małej Paravati. Mama dzieci odsiaduje wtedy karę za kradzież kury, a ojciec jest w Argentynie, skąd nigdy nie wróci. Pewnego dnia do gromadki dzieciaków dołącza chłopczyk. Jest w wieku Natuzzy, ma piękne niebieskie oczy. Natuzza chętnie gra z nim w piłkę i kule. Przy nim zapomina o swoim dramacie. Chłopak pojawia się w najtrudniejszych chwilach. Kim jest? „Wybrałem cię w łonie twej matki, zanim się urodziłaś. Zakochałem się w tobie, a ty we Mnie. (…) Kiedy byłaś dziewczynką, bawiłem się z tobą, jak robiłby to ziemski ojciec. Wychowywałem cię” – wyjaśni Jezus Natuzzie w czasie jednego z widzeń, już po latach.

https://pl.aleteia.org/2017/11/16/natuzza-evolo-stygmatyczka-ktora-grala-z-jezusem-w-pilke/


Otrzymałam wczoraj ważną i ciekawą wiadomość. 

A któż powiedział, że każdy ma przejść przez te uchylone drzwi?

31. 03. 17 r. Warszawa.

Wracaliśmy. Mało rozmawialiśmy podczas jazdy, ponieważ Piotr uparł się, by samemu prowadzić auto i był bardzo skupiony.

  • Dobrze się czujesz? – upewniam się co godzinę.
  • Naprawdę trzeba mieć „plecy”, żeby to w taki gładki sposób przejść.
  • Nie chwal się tymi „plecami”, bo będziesz mało wiarygodny wśród ludzi.
  • Ale jak tu się nie chwalić ?! – nie rozumiałam, w takiej sytuacji trzeba krzyczeć głośno!
  • Natury ludzkiej nie zmienisz.
  • Jestem po `50, mam trzy stenty, jeden bajpas… dziadek jestem… Na rentę tacy, jak ja idą…
  • Zrozumiesz po drugiej fali jak było to ważne.
  • To powiedz coś więcej?
  • Będzie potężna, nic nie będzie się z nią równać.
  • ……
  • Zobaczyłem wielką falę, która zrównuje wszystko na ziemi…
  • Gdyby cię nie uniosła….
  • Zniosłaby mnie z powierzchni?
  • Nikt cię nie pozna jak spadniesz.
  • Hmm... Zauważyłem, że choć jestem miły do ludzi, to ludzie czują przede mną respekt.
  • Nigdy nie będziesz niunią.
  • ……
  • Zobaczyłem końcówkę miecza jak błysnął w świetle…

  • Tu taki jesteś…

Piotr jechał szybko i spociłam się lekko z nerwów, Homiel się nie odzywał w ogóle.

  • Homiel, co tak milczysz ? – pytam, bo miałam nadzieję, że go przywoła do porządku.
  • Spocony jestem.
  • ……

Wieczorem.

Przyjechaliśmy zmęczeni. Po rozpakowaniu i urządzeniu się po miesiącu nie bycia siadłam do komputera. Chciałam napisać do syna przez Messengera, włączam więc Facebooka i pierwsze co widzę…

Patrzę na to i patrzę… i nie wierzę własnym oczom. To jakiś żart? Jutro pierwszy kwietnia, prima aprilis… Ale sprawdziłam w innych źródłach i rzeczywiście… Jimmy Caviezel będzie w Warszawie i to zaledwie kilometr ode mnie.

Zaczęłam się głęboko zastanawiać… Pisząc o „Pasji” dwa lata temu przyznałam szczerze, że chciałabym, by J. Caviezel o czymś się dowiedział.                           

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/10/15/pasja-mela-gibsona-nosnik-prawdy  
Kiedy grałem Chrystusa, powiedziałem Mu; Zagram ciebie. Gdybym był widzem zadałbym sobie pytanie; dlaczego mam oglądać kogoś, kto tylko gra Jezusa. Ja chcę widzieć Jezusa. Dlatego powiedziałem; Chryste, daj mi Swojego Ducha. http://www.mysticpost.com/2016/09/fr-jozo-interviews-jim-caviezel-on-faith-and-mel-gibsons-new-film-the-resurrection-without-medjugorje-there-would-be-no-passion-and-the-new-movie-resurrection/  
Mówię do Piotra głośno;
- Wiesz co powiedział Caviezel do Jezusa?… Zagram ciebie. 
- A wiesz co teraz usłyszałem? Jezus mu odpowiedział wtedy; 
- A Ja wybrałem ciebie.

 Byłoby cudownie, gdyby Jim Caviezel mógł się kiedyś o tym dowiedzieć. 
  • Może powinnam pójść na te targi i mu to powiedzieć? – pytam teraz z wahaniem.
  • ..
  • Homiel powiedział, że szykują mi jakiś prezent… Czy to ten prezent?
  • Widzę jak się uśmiecha… 
- Chrystus ci teraz dziękuje, że Go ciągle wspominasz i wielki prezent ci szykują. 
- To na urodziny? – spytałam pochlipując. 
- To na wszystko.  
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/10/19/kochaj-ludzi-kochaj-ten-swiat-walcz-o-niego/

Byłam w prawdziwej rozterce. Wiedziałam, że to nie przypadek, ale nie wiedziałam co mam z tą informacją zrobić. Spotkanie Caviezela była dla mnie do tej pory tak irracjonalne, jak picie kawy na Marsie. A teraz… jakby spadł z nieba… dosłownie. 

  • A po co ci to? Wyjdziesz na idiotkę i tyle. Jak ty to sobie wyobrażasz? Podejdziesz, powiesz, że rozmawiasz z Chrystusem i masz od Niego informację? – Piotr popukał się w czoło wymownie… i miał rację.

01. 04. 17 r. Warszawa.

Rano nadal nie wiedziałam co mam robić, a wtedy przez głowę przeleciała mi myśl, by opisać to na kartce. I tak postanowiłam. Ręcznie, po angielsku, w kilku zdaniach opisałam całą sytuację. Obojętne mi było czy w to uwierzy, czy nie, ważne było dla mnie, by się dowiedział. Nie powiedziałam tego Piotrowi obawiając się, że chciałby mnie powstrzymać.

Dzisiaj sobota i po raz pierwszy od miesiąca pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Jadąc Piotr trzymał się za serce….

  • Co mały… boli?
  • Boli.
  • Niedługo przestanie.

To z Ojcem rozmawiał teraz Piotr, tylko Ojciec mówi do niego „mały”.


Zbliżając się do katedry zauważyłam, że podczas naszej nieobecności trochę się tu pozmieniało. Na przykład pojawiła się nowa cyganka, siedziała z małym dzieckiem kilka metrów przed kościołem. Poszliśmy prosto w jej kierunku i od razu dałam jej kilka złotych. Piotr nic… być może dlatego, że była nowa, do starej zdążył się już przyzwyczaić. Weszliśmy do środka i buch! na kolana pod krzyżem. Byliśmy sami, więc Piotr nie wahał się mówić na głos.

  • Jezus mówi…
  • Pozwól jej pójść, a ty mężniej, droga przed tobą daleka.
  • ……  – Jezus chce, żebym poszła do Caviezela?
  • Objął mnie w pół, a ciebie pocałował w czoło… 
  • Tak wiele w twoich rękach spoczywa.
  • … – słuchałam nie odzywając się, ale zaczęłam rozmyślać, o czyich rękach Jezus mówi, moich czy Piotra.
  • Chrystus wysoko cię ceni…
  • Za co? – spytałam naprawdę zdziwiona.
  • czystość… – czystość serca.

Piotr przerwał na chwilę rozmowę i zaczął obserwować cygankę przez niedomknięte drzwi.

  • Ona chyba nie oszukuje, jest uczciwa… Widzę jak opiekuje się tym dzieckiem, mogę dać jej pieniądze… – zawyrokował.
  • A gdyby nie była uczciwa, nie dałbyś?
  • ……
  • No właśnie… – westchnęłam… kolejna lekcja…

Wyjeżdżając z kościoła mijaliśmy Arkady Królewskie, tam gdzie odbywają się targi książki, tam gdzie ma być Caviezel.

  • Zawieź ją i ją zostaw, to jej chwila.
  • A ja?
  • Ty do domu.
  • To nie dla ciebie – powiedziałam szybko – Za dużo ludzi, ścisk, tłok.
  • Dużo zyska? – pyta Piotr, bo nadal mu się to nie podoba. 
  • Przede wszystkim żal do ciebie, gdy nie pójdzie.
  • Przecież nie jestem temu winny.
  • Ale będziesz winny.
  • … – uśmiechnęłam się, bo rzeczywiście wierciłabym mu dziurę w brzuchu przez tydzień. 
  • A co powiesz o Oli?
  • Nic lepszego nie mogło ci się trafić.
  • Ale to zołza! – zażartował.
  • Chciałbym mieć taką zołzę.
  • Ale Chrystus pocałował ją, nie mnie.
  • Ciebie dawno temu namaścił.
  • ……
  • Jakiej oczekujesz nagrody za to, co robisz?
  • Żadnej.
  • Ja ci powiem co będzie twoją nagrodą… My.

Wchodząc na targi od razu pomyślałam, jak dobrze, że Piotra tutaj nie ma. Było sporo ludzi w dość ciasnym pomieszczeniu. Bez klimatyzacji szybko robiło się gorąco. Z wysiłku, ledwo po operacji Piotr mógłby tutaj paść jak kłoda. Caviezela nie było jeszcze, więc pokręciłam się trochę między stoiskami i kupiłam „Świadectwo” A. Lenczewskiej. A potem czekałam i obserwowałam zwiększającą się liczbę fanów J. Caviezela. Czekałam chyba godzinę, aż w końcu się pojawił. Z chwilą jego przybycia, polskim, starodawnym zwyczajem  został oblężony przez ludzi ze wszystkich stron. Nie nalezę do tych, którzy się rozpychają łokciami, więc wylądowałam na szarym końcu. Obserwowałam to spokojnie i z coraz większą niepewnością zastanawiałam się, czy mój pomysł z kartką jest sensowny. Sytuacja się uspokoiła, gdy porządku zaczęli pilnować ochroniarze oraz sami organizatorzy. W utworzonej kolejce stały siostry zakonne, księża, normalni ludzie i nawet Pan Roman, który w filmie „Pasja” zagrał rzymskiego oprawcę. http://gosc.pl/doc/3658940.Polski-aktor-ktory-zagral-w-Pasji-o-historii-swojego-nawrocenia

Czekając na swoją kolej wdałam się w dyskusję z nieznanym mężczyzną, który trzymał dziewczynkę na ręku, do rozmowy dołączył się ktoś jeszcze i jeszcze ktoś… Zaczęliśmy rozmawiać o Bogu, „Pasji”, Caviezelu… Fajnie było porozmawiać z ludźmi, którzy mówili jednym głosem i co najważniejsze… rozumieli się nawzajem. Jeden z nich przyznał się nagle, całkowicie otwarcie, że został uwolniony od diabła.

  • i zrozumiałem, że najważniejsze w życiu… to być uczciwym.

Słysząc być uczciwym zaczęłam gryźć własny język zastanawiając się, czy obcemu człowiekowi opowiedzieć o doświadczeniach Piotra. W końcu to z siebie wykrztusiłam.

  • Bądź uczciwy i stanowczy… tak powiedział Bóg do mojego męża.

Popatrzył na mnie uważnie wielkimi oczami myśląc może, że wariatką jestem. Ale po chwili pokiwał głową ze zrozumieniem. Może powinnam trzymać język za zębami, ale nie mogłam się powstrzymać… A może to była właśnie ta jedna chwila, kiedy miał to usłyszeć? Właśnie dzisiaj, właśnie w tej kolejce, od nieznanej kobiety… Kto wie…?

https://www.youtube.com/watch?v=cGJSBoxRlAo

Ludzi w kolejce przybywało, a ja ciągle na końcu. Moje towarzystwo od pogawędek już się rozpierzchło, już zrobili sobie selfie z Caviezelem, a ja ciągle na końcu. Przede mną stała grupka mężczyzn, zasłaniali mi widok… I raptem ta grupka ludzi się rozstąpiła i zobaczyłam Caviezela metr od siebie, schylonego i piszącego komuś autograf. Podniósł na chwilę głowę i spojrzał prosto mi w oczy. Spojrzał uważnie, schylił głowę znowu i zaraz podniósł głowę jeszcze raz. A wtedy coś przedziwnego… Poczułam, że cofam się o dwa tysiące lat wstecz… Jakbym ten wzrok już znała… I to mnie zatrzymało. Jeśli Homiel mówił to jej chwila, to była właśnie ta chwila.

Za sekundę mogłam mu wręczyć kartkę osobiście, ale zrezygnowałam. Wycofałam się z kolejki wprawiając ludzi stojących za mną w prawdziwe zdumienie. Stoisko Wydawnictwa „Rafael”, które organizowało to spotkanie obsługiwała przemiła blondynka. Spytała mnie, czy chcę już podpisaną przez Caviezela płytę. Zgodziłam się od razu, ale coś mnie jeszcze tknęło.

  • Czy może pani przekazać te kartkę panu Caviezelowi?

Wzięła złożoną kartkę i włożyła do jego osobistej torby leżącej na podłodze tuż obok niego. Poczułam wtedy ulgę, bo o to mi chodziło. Zrobiłam, co miałam zrobić i odeszłam nie oglądając się już za siebie.


Wieczorem.

  • Musiałam przekazać słowa Jezusa, które wtedy powiedział. Przecież on mógł ich słyszeć… a to jest ważne.
  • Mogliby mówić głośniej – Piotr zażartował.
  • Pole bitwy nie byłoby sprawiedliwe.
  • A jest sprawiedliwe? – pyta zaskoczony Piotr.
  • A któż powiedział, że każdy ma przejść przez te uchylone drzwi?
  • Hmm…
  • Najwyższy czas, byś wrócił do Nas.
  • To po co mnie ratowaliście?
  • Chodzi o ludzi, chodzi o twoje modlitwy – powiedziałam.
  • Jeszcze raz spotkasz się z Caviezelem… widzę to.
  • To niemożliwe, bo niby jak?
  • Założymy się?
  • …… – wolę nie.
  • Co pomyślę to się sprawdza.
  • Homiel, co Ty na to? – pytam dla pewności.
  • Niestety tak.
  • Dlaczego niestety?
  • Bo nie zawsze co pomyśli jest dobre.
  • Caviezel ma bardzo skromny pokój.
  • Skąd wiesz?
  • Widzę, jestem tam… – Piotr w zamyśleniu.

Dopisane 16. 11. 2017 r.

1 kwietnia doszło do „spotkania” z Jim Caviezelem. Pierwszy znak, że moja prośba się spełni dostałam 15. 09. 2016 r.

Ta myśl męczyła mnie kilka tygodni. Spytałam Homiela jak to zrobić, żeby się dowiedział.  
-Rób swoje, on sam się znajdzie. Pisząc piórem nie myśl, że masz pióro. Masz miecz. 

Tajemniczy jak zwykle… w jakiż to sposób ma znaleźć się sam? http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/06/05/kochaj-boga-ponad-wszystko-oddaje-wszystko/ 

Drugi znak, że tak się stanie otrzymałam 25. 09. 2016 r

Oglądaliśmy film z Jim Caviezelem „Outlander” i przypomniałam sobie natychmiast o słowach Jezusa na jego temat. 
- Czy on kiedyś się dowie, że go wybrał do roli w „Pasji”? 
- ……… 
- Położył ci wieniec na głowie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/06/13/kiedy-umieralem-na-krzyzu-i-cierpialem-cieszylem-sie-ze-tak-wielu-uratowalem/

On sam się znajdzie spełniło się dosłownie i idealnie. Homiel często zapowiada nam różne wydarzenia, które mają nastąpić. Piotr zazwyczaj nie wierzy, że nastąpią, a wtedy mówię krótko; pamiętaj o Caviezelu…! i to go natychmiast otrzeźwia. Po tej historii namacalnie przekonałam się co znaczy Bóg Wszechmogący. Proście, a będzie wam dane…


Poświecę J. Caviezelowi jeszcze trochę miejsca i wyjaśnię, dlaczego jego osoba jest tak istotna, dlaczego Chrystus wybrał akurat jego. W sierpniu tego roku również rozmawialiśmy o J. Caviezelu. W rozmowie padły m.in. te słowa;

  • Przyjdzie czas, już wkrótce, że będziesz rozmawiała i to nie z sobowtórem. Przy stoliku, w pokoju, jak dwóch przyjaciół, prawdziwych przyjaciół.

Ojciec mówiąc o J. Caviezelu użył słowa; sobowtór. Kiedy więc kiedy będziecie oglądać „Pasję” i „Zmartwychwstanie” (kontynuacja „Pasji”), będziecie widzieć „prawie” Chrystusa. 

Bóg ma wielki plan wobec tego człowieka. W wywiadzie udzielonym podczas pobytu w Polsce Caviezel powiedział kilka znamiennych słów. https://wpolityce.pl/kultura/335497-odtworca-roli-jezusa-w-pasji-jim-caviezel-polska-laczy-zachod-ze-wschodem-nasz-wywiad

  1. Miałeś 33 lata, inicjały J.C. I zagrałeś Jezusa.

Tylko mi nie mów, że to jakiś przypadek! Nie ma przypadków. Ciągle słyszę o przypadkach, zbiegach okoliczności etc. Sekularyzacja dotyka cały świat w nieprawdopodobny sposób. Również USA. Przypadek to wiara ateistów. Dla Boga nie ma przypadków. Nawet jak na ich oczach Bóg wskrzesi umarłych, nie uwierzą. Powiedzą, że to przypadek.

Rola Jezusa to najtrudniejsze zadanie, jakiego się podjąłem. Nie ma nic bardziej wzniosłego i jednocześnie upokarzającego niż taka rola. Nic bardziej nie buduje w człowieku pokory niż rola umęczonego Jezusa. Myśl, że mamy zrobić to ponownie z Melem, przyprawia mnie o koszmary. Potem jednak przyjeżdżam do takiego kraju jak Polska. Widzę miejsce męczeństwa tylu ludzi i rozumiem, że tylko miłość może ocalić świat. Miłość Chrystusowa. I znów chcę robić film z Gibsonem. Tym razem o zmartwychwstaniu. Skoro „Pasja” natchnęła tylu ludzi do dobra, to dlaczego nie spróbować znowu? Widzę znów cel w życiu. Dlatego przez ostatnie pięć lat gram w serialu o człowieku szukającym celu w życiu. Nie gram tylko dla pieniędzy. Gram dla miłości. To moja chrześcijańska misja.

2. Mówiąc o „Pasji”, Jim Caviezel przypomina, że ten film uratował miliony dusz.

Drugi ocali miliardy – dodał. – Jeśli wydawało ci się, że „Pasja” to mocny film, to zobaczysz, co zrobimy teraz. To będzie największy film w historii kina.

https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,29828,aktor-grajacy-chrystusa-ujawnia-szczegoly-dot-drugiej-czesci-pasji.html

No i teraz pytanie, czy J. Caviezel powinien się dowiedzieć dlaczego został wybrany?  

Kiedy jest wam dobrze, kiedy jest wam źle… Zawsze Jestem!

29. 03. 17 r. Ustroń.

Przed wyjazdem Piotr miał u lekarza ostatnie, kontrolne badanie.

  • Wiesz co mi powiedział?
  • Musi pan traktować zawał w październiku i teraz operację jako jedno.
  • …… – zaczęłam się uśmiechać, ponieważ dostrzegłam tu działanie Ojca.
  • Zobacz… Ktoś zupełnie z zewnątrz, obcy człowiek musiał ci powiedzieć, musiał potwierdzić to, co przypuszczaliśmy. Pierwsza fala to serce… od października do kwietnia… – taki znak to już nie przypadek, w końcu Piotr musi uwierzyć.
  • Teraz ktoś też słucha, czuję to…
  • Teraz? Zawsze! Kiedy jesteś w toalecie, kiedy jesz obiad, kiedy jest wam dobrze, kiedy jest wam źle… Zawsze Jestem!
  • …… – gdy usłyszałam w toalecie, to nie wiedziałam gdzie oczy schować ze wstydu.
  • Jeśli pierwsza fala to twoje zdrowie… – chciałam wrócić do tematu – Czy druga fala też będzie dotyczyć twojego zdrowia?
  • Będzie dotyczyć ducha twojego. Eksplodujesz zwraca się Ojciec bezpośrednio do Piotra.
  • O kurcze… Jak eksplodujesz to nic ziemskiego nie będzie cię obchodzić – mówię przestraszona.
  • Jak może się czuć człowiek, który może zmieniać nawet pogodę? Co dla takiego człowieka może znaczyć blacha?Piotr zobaczył przed sobą nowiuteńkie auto, oczywiście jego wymarzone audi A8.
  • Zbliżasz się do świata, twojego świata.
  • Podziękowałeś Im za życie? – spytałam.
  • Dziękuje za wszystko codziennie.
  • Nie słyszałem.
  • ….
  • Jest ktoś, kto może zmieniać pogodę? – spytałam.
  • ……

W ostatnich dniach pobytu Piotr całkowicie się odizolował od ludzi. Przynoszę mu śniadania i kolacje do pokoju, a z obiadów sam zrezygnował. Jego waga poleciała w dół jeszcze bardziej. Od października schudł już prawie 20 kg.

  • Jesteś dalej skąpy, ale nie jesteś skąpy dla swoich.
  • A to źle?
  • I to się zmieni.
  • ……
  • Maryja mi tak szczelnie głowę obwijała… – Piotr  przypomniał sobie wizję…
- Weszła do pokoju kobieta, tak około 28 lat, miała bardzo szlachetną twarz, była w sukni, długiej szaro-białej szacie. Ja siedziałem na tym krześle, a ona obwijała moją głowę białym bandażem. Najpierw maścią mnie nasmarowała, a potem dokładnie zabandażowała. Kilkukrotnie w taki sposób, że została mi wolna część twarzy. Na koniec wyglądałem jakbym miał na głowie hełm. Potem nachyliła się nade mną i spojrzała prosto w moje oczy. Zwróciłem uwagę, że miała niesamowite oczy, niebieskie, lazurowe wręcz, okrągłe i wielkie. - Nie wiedziałam, że jesteś tak skąpy.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/09/19/mowisz-wszechobecny-wszechpotezny-wszechmadry-to-staram-sie/ 
  • Czy ten hełm jest nadal potrzebny?
  • Ściągnięty nie został.
  • …… – Piotr dalej opowiada o Maryi i jego oczy się rozmydlają, wykorzystuję sytuację, by spytać jak wyglądała.
  • Delikatna, filigranowa, ale wysoka, wiotka, ma przepiękne oczy, szafirowe, ale mocne, stanowcze spojrzenie, telepatycznie mi mówiła… – wzruszył się bardzo.
  • …… – nie przerywałam, bo był głęboko zamyślony.
  • Gdy Ojciec powiedział A któż pójdzie do tego świata tylko ja się zgłosiłem… I co? I Go zdradziłem… taka jest prawda – zaczął szlochać.
  • …… – było to dla mnie tak niespodziewane, że nie wiedziałam co powiedzieć.
  • Ojciec mi wybaczył, a ja Go zdradziłem…
  • Myślisz, że nie przewidział tego? – przyszło mi do głowy.
  • Zobacz czego się nauczyłeś. Już wiesz czego chcesz i po której stronie stajesz.
  • Najlepszy wojownik to ten, który zna siebie i zna przeciwnika.
  • …… – a więc i to było zaplanowane… pomyślałam.


30. 03. 17 r. Ustroń.

Jesteśmy już spakowani. Cudownie tu jest, ale chcemy już do domu, gdziekolwiek on jest.

  • No! Ruszamy w daleką drogę.
  • Czy ja wiem…
  • 500 km to daleko przecież – Piotr zdziwiony, że mam wątpliwości.
  • Aaaa, ty o takiej drodze mówisz… Myślałam, że mówisz o drugiej fali.
  • No właśnie, Homiel, powiedz coś na ucho, co to będzie?
  • Nie muszę na ucho, Ola i tak nie słyszy.
  • No powiedz coś.
  • Chwilę spokoju teraz zobaczysz, wkrótce zobaczysz falę i oniemiejesz.
  • A co to będzie?
  • Nie mogę powiedzieć, bo też chcę oniemieć.
  • To takie przerażające?
  • Nie będzie przerażające, będzie wielkie. Przyjemne to będzie, ale przebudzisz się innym człowiekiem.
  • A po co innym? Jestem już fajny facet.
  • Wiadomo, ale nie o to chodzi.
  • A o co?
  • Chodzi o to, żebyś ich wszystkich zagarnął – pokazał jak rękoma zgarnia tłumy ludzi do siebie.
  • A da się?
  • A nie da się?
  • ……
  • Zobaczyłem nad tobą białe lilie, spadły na twoją głowę – mówi do mnie Piotr z szeroko otwartymi oczami.
  • Utworzyły wianek na głowie, ale dziwne.. nie wiem dlaczego… ale jedna lila jest żółta…
  • ……
  • Jeszcze nie zrobiłaś wszystkiego. Ten żółty to twoje zadanie niedokończone, jak dokończysz to wszystkie będą białe.
  • Szkoda, że nie widzę… 
  • I nie czujesz…
  • Ale masz za to gadułę, która wszystko ci powie.
  • Jestem gaduła? – Piotr udaje, że się obruszył.
  • A nie?
  • Ale co to znaczy? – dopytuję.
  • Gdy przyjdzie pora będziesz się kąpać w liliach.
  • Co to znaczy?
  • To znaczy, że Chrystus otoczy cię miłością z każdej strony.

Po południu poszliśmy ostatni raz do kościoła. http://www.chkw.home.pl/index2.html Byliśmy wyłącznie my… no i całe Niebo. Siedliśmy w ławce, ja oglądałam malowidła na ścianach, a Piotr siedział bardziej skupiony niż zwykle. Nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego, ale nagle Piotr zaczął mówić…

  • Czekają cię wielkie zmiany. Zrobisz to, co nikt nie zrobił. Oświecisz ziemię i wrócisz. Zobaczysz znaki. Kiedy słońce będzie w największym punkcie masz je wszystkie przyjąć.
  • A dam radę?
  • Za tobą będzie stał Ojciec. Spójrz na tych heroldów… Właśnie to ogłaszają. To wkrótce się stanie.
  • ……

Zapisywałam szybko w telefonie, bo nie wzięłam swojego zeszytu. Słysząc Spójrz na tych heroldów… zaczęłam wzrokiem ich szukać i rzeczywiście, wisieli pod sufitem kilka metrów od nas. Nie zauważyłam ich wcześniej.

  • Pójdziemy już Olu – nagle mówi do mnie Piotr. Wybałuszyłam oczy, bo nigdy tak do mnie nie mówił. Olu…? Jakby to nie on mówił.

Wieczorem.

Kiedy w ciszy siedzimy sami w sanatoryjnym pokoju, kiedy nie ma telefonów, nie ma firmy, nie ma problemów… tworzy się idealna atmosfera na szczere rozmowy.

  • Nikt tego nie zrozumie co znaczy być z Ojcem… Pamiętam, jak się wygłupiałem często, łapałem Go za brodę i ciągnąłem, w dwójkę pękaliśmy ze śmiechu… Ja to normalnie widziałem… To jest głębokie i mocne, że ty nie masz pojęcia… Mało tego… niedawno zobaczyłem, jak On mnie uczył jak się w powietrzu zachowywać, ręką pokazywał… – i zaczął mi wymachiwać przed nosem. 
  • Niedawno miałem tę wizję znowu… Widziałem jak dobywać miecz, wszystko… 
  • ……
  • Dzisiaj zobaczyłem Ojca bawiącego się z innym człowiekiem, podrzucał go do góry tak, jak mnie kiedyś podrzucał. Bawili się razem jak ojciec z synem. Spojrzałem tylko na nich i usiadłem pod drzewem… Czułem się zazdrosny – Piotr się wzruszył. Gdy opowiada o Ojcu nie może przestać płakać.
  • ……
  • Ktoś inny słucha naszą rozmowę, nad nami otworzyło się coś…. słyszę…
  • Zastanawiam się, czy nie za dużo ci dałem do widzenia.
  • …… ? 
  • Nie byłeś jedyny, ale jako jedyny zachowałeś wielkie przywiązanie do Ojca. Odszedłeś jako chłopiec, a wrócisz jako mężczyzna i niezawodne… … pokazał ramię z mieczem… niezawodne ramię.

  • Na twoje urodziny to pewnie całe Niebo przyjdzie – powiedziałam, gdy Piotr się nieco uspokoił.
  • Nieeee, co ty! Mają mnie już dosyć, siedzi i ryczy… mężczyzna! – Piotr zaczął przedrzeźniać sam siebie.
  • Nie miej do siebie pretensji. Łzy same przychodzą, to jest taka czysta energia.
  • Nikt tego nie zrozumie co znaczy być z Ojcem……. – powtórzył.

Zostawiłam go w tym stanie tęsknoty, bo późno już było. Poszłam do swojego pokoju, zaczęłam czytać gazetę… i mnie zamurowało.

Jeśli chcesz rozpędzić owce, trzeba uderzyć w pasterza.

27. 03. 17 r. Ustroń.

Piotr nie może prowadzić dalekich pieszych wycieczek, więc zwiedzamy wszystko, co jest w pobliżu sanatorium. Sam budynek znajduje się na sporym wzgórzu, a nad nim jest jeszcze jedno wzgórze. Tam się dzisiaj wybraliśmy. Usiedliśmy na ławce mając pod nogami przepiękny widok, także pogoda służyła nam dzisiaj wyjątkowo. Siedzieliśmy w milczeniu zdając sobie sprawę, że to wyjątkowe chwile w naszym życiu.

  • Homiel powiedział mi teraz, że jeśli chcesz rozpędzić owce, trzeba uderzyć w pasterzaprzerwał milczenie Piotr.
  • …… ? – takie słowa w takiej chwili? Muszę czegoś dotyczyć…
  • Chodzi o Medjugorie? – przyszło mi na myśl.
  • Chyba tak… – wzruszył ramionami Piotr.
  • Hmm… – to miałoby sens.
  • Homiel pokazał mi teraz, że ledwo z fali zszedłem i zacznę pływać.

Nawiązał do wizji z falami. Nasz pobyt w Ustroniu powoli się kończy, za kilka dni wracamy do Warszawy, a Piotr do pracy i znowu zacznie „pływać”.

  • Drugą wkrótce zobaczysz. Nie będziesz przerażony, będziesz zaskoczony.
  • A kiedy sąd?
  • Niewątpliwie wkrótce.
  • A sędzina ?
  • Czyści już buty.
  • Czyli szykuje dokumenty?
  • Nie. Ona już wie co ma robić – wtrąciłam się – Jak masz sprawę do załatwienia to się ubierasz, czyścisz buty i wychodzisz. Mam rację Homiel?
  • Pasta swoje robi.

Nawiązał z kolej do wizji z miską wody i rozpuszczonej w niej pasty. Chyba łatwiej pokazywać Mu wizje, niż tłumaczyć wszystko od nowa.

  • Na końcu swojej drogi pójdziesz tam, gdzie inni pójść nie mogą.
  • ……?
  • To samo chyba powiedział Jezus? – Piotr do mnie niepewnie.

Najdrożsi! Będę z wami jeszcze tylko chwilę. Będziecie Mnie szukać, ale jak powiedziałem przywódcom religijnym, tak i wam powtarzam: Tam, gdzie idę, nie możecie pójść. Jan 13,36

  • Co miał na myśli? – pyta mnie znowu szeptem.
  • …… – nie odzywam się, bo skąd mam wiedzieć?
  • Pokazał mój dom na Górze…. Ma dwie kolumny i jest przybudówką do większego domu.
  • To nie przybudówka. To piękny dom.
  • Kolumny są faktycznie, czy to symbol? – pytam od razu, ponieważ dość często w relacjach innych ludzi o Niebie pojawiają się motywy kolumn, co zawsze mnie zastanawiało.
  • Faktycznie są… Złoto – żółte… – dalej szepcze Piotr jakby był agentem Mosadu.
  • Coś mi nie pasuje, przecież Niebo nie przywiązuje wagi do złota, materializmu, to dlaczego złote? – myślę przyziemnie.
  • One nie są ze złota, to jest światło od Ojca tak silne, że wszystko wydaje się złote…
  • Aaaaa…. – tego nie brałam pod uwagę.

Wspominaliśmy całą drogę, którą przeszliśmy, by dotrzeć aż na to wzgórze i na tą ławkę. Piotr sobie coś przypomniał.

  • Czy To nie dziwne, że ledwo zamknąłem oczy podczas operacji i były dwa wypadki w rodzinie? – a w naszej rodzinie jest zaledwie 15 osób.
  • Chcesz powiedzieć, że jesteś taki ważny? zakpił sobie lekko Homiel.
  • No tak – i zaczął się śmiać.
  • Ciągle ci tłumaczymy jak ważne są twoje modlitwy.
  • Hm… To wygląda tak, jakby diabły tylko czekały w blokach startowych. Tylko czekają na słabszy punkt i słabsze chwile.

28. 03. 17 r. Ustroń.

Piotr mało, że jest po operacji, to jeszcze się przeziębił. Nie wychodzi. Dodatkowo jest zmęczony alergią i pobudkami w nocy.

  • Gacki musiały też u siebie zmienić godzinę, bo mnie obudzili o 3 w nocy.

Piotr ironicznie nawiązał do wiosennej zmiany godzin. On ironicznie, a się zastanawiałam nad tym już wcześniej, bo to nie pierwsza taka sytuacja. Mimo że przesuwaliśmy zegary do przodu, czy do tylu one zawsze były punktualne o 3,00.

  • Nad ranem zobaczyłem dwóch Białych, wielkich po 3 metry, wyglądali jak niebiańscy lekarze, nachylili się nade mną jakby skanowali cały organizm. Usłyszałem, że…
  • Gwałtownie narastają… i nie wiem co, nie dosłyszałem, ale wiedziałem, że chodzi o moje zdrowienie. Wyglądali inaczej niż reszta – był zdziwiony tym odkryciem. 
  • ….. – ciekawe… Piotr Zdrowieje gwałtownie i jak powiedziała lekarka; takiego jeszcze nie mieli. Szkoda, że nie pamięta co! gwałtownie narasta.

Zostawiłam Piotra w pokoju, a sama poszłam na spacer. Idąc wzdłuż drogi po prawej stronie miałam las, po lewej rzeczkę. Usłyszałam w pewnej chwili szelest liści, co mnie przestraszyło. Kątem oka zobaczyłam też ruch, więc się zatrzymałam. Między drzewami, w odległości zaledwie 5 metrów ode mnie stały dwie sarny, a dokładnie sarna i młody jelonek. Gapiliśmy się przez chwilę na siebie i to był piękny widok, bo nigdy nie widziałam tych zwierząt tak blisko. Po godzinie znowu byłam u Piotra.

  • Ola wie kim jesteś, ale nie zdaje sobie sprawy, kim jesteś... tak teraz powiedział, o co Mu chodzi? – pyta mnie Piotr.
  • Hmm… że wiem kim jesteś, ale nie zdaję sobie sprawy co możesz zrobić.
  • Ma rację?… Oni widzą nas bez przerwy – Piotr na to 
  • I słyszą!
  • ……
  • Co myślisz o dwóch sarnach? – spytał. 
  • … – zaskoczył mnie, bo o dwóch sarnach jeszcze nie zdążyłam  opowiedzieć Piotrowi.
  • To twoje klimaty.
  • A moje nie? Piotr od razu.
  • Ty nie zagłębiasz się, Ola wchodzi w szczegóły.
  • …… – uznałam to za komplement.

Po obiedzie znowu chciałam iść na spacer, gdyż okolica cudowna i pogoda cudowna.

  • Chodź na spacer ze mną Homiel – zażartowałam.
  • Ja nie, ale Grubas idzie ryknęłam śmiechem.
  • Ja pójdę, ale po sanatorium – Piotr się zapalił.
  • Eeee, co to za spacer…
  • Spacer typu domestic i znowu ryknęłam śmiechem.

Problem w tym, że owszem Piotr wyszedł na spacer, ale po przepastnych korytarzach budynku, które ciągną się w nieskończoność. Myślę, że można by w ten sposób przejść nawet dwa kilometry.


Po południu siedliśmy przy kawie…

  • Naprawdę usłyszałem A któż z was pójdzie… – przypomniał sobie…
  • Hmm… Jeśli Bóg spytał, to znaczy, że tam też jest wolna wola, mogli wybrać…
  • Ale żaden się nie wychylił, tylko ja.
  • Ciekawe dlaczego żaden…
  • Czy wolisz spać w pierzynie, czy na deskach? Czy żałujesz?
  • Nie żałuję. Ważne, żeby się stało, co ma się stać – Piotr pewnie. 
  • ……
  • A ja myślę, że Ojciec doskonale wiedział, kto się zgłosi – nie wierzę, żeby nie wiedział, przecież wie wszystko.
  • Powiedz mi co sądzisz o człowieku, który siedzi w domu, a tym, który pojedzie w daleką podróż i wróci?
  • Ma doświadczenie… – Piotr.
  • Jest mądrzejszy… – przyszło mi do głowy.
  • Widzę tego alabastrowego, on leży na kozetce w pokoju gdzie jest też stół, przychodzi mi na myśl, że jest w domu Boga… Dlaczego?

  • Może chce mieć go blisko siebie? – nie przychodzi mi inne wyjaśnienie.
  • Jak się przebudzisz pierwszego Mnie zobaczysz.
  • ……
  • Prawdziwe zadanie zacznie się za chwilę?
  • Trwa bez przerwy.

Gdy słyszę słowa Ojca ciarki mnie przechodzą. Jego pytania… są tak proste, mocne i rzeczowe zarazem… Kiedy pyta, nagle wszystko staje się jasne. Teraz rozumiem w pełni słowa; najwięksi z nas będą służyć człowiekowi i to wielki zaszczyt być człowiekiem. A jednak… To jest tak nieprawdopodobne, że dopadają mnie wątpliwości.

  • Gdyby nie ta dziura, okno do Ich świata w ścianie… nie uwierzyłabym w to wszystko – zamyślam się głęboko.
  • Nie uwierzyłabyś nawet, że widziałem Ojca…
  • Mówisz, że widziałeś Ojca… jak On wygląda?
  • . Wspaniały… – Piotr nie mógł długo znaleźć odpowiedniego słowa.
  • To nie jest odpowiedź.
  • … Przepiękny… oczy lekko przymknięte, wysoki, postawny mężczyzna, według naszego słownika bardzo przystojny… Kurdupel jestem przy Nim. Cały wszechświat jest kropką przy Jego oku… Opisać Ojca?… Nie da się. Na pewno człowieka kocha mocno… A od Jezusa bije bezgraniczna miłość i dobro do człowieka… – i zaczął szlochać.


Dopisane 12. 11. 2017 r.

Jeśli chcesz rozpędzić owce, trzeba uderzyć w pasterza

Wówczas Jezus rzekł do nich: Wy wszyscy zwątpicie we Mnie tej nocy. Bo jest napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce stada. Lecz gdy powstanę, uprzedzę was do Galilei.


Nawiązał z kolej do wizji z miską wody i rozpuszczonej w niej pasty. Łatwiej Mu pokazywać wizje, niż tłumaczyć wszystko od nowa nie jesteśmy pierwszymi, którym Niebo przekazuje prawdę poprzez wizje. Podobnie miała m. in Alicja Lenczewska. Chrystus odpowiedział jej dlaczego jest to prostsza forma rozmowy; 


I słyszą! chciałabym obalić pewien mit. Nie spotkałam egzorcysty, który by twierdził, że diabeł słyszy nasze myśli. Otóż słyszy i to całkiem wyraźnie! Zawsze twierdziłam, że walka o nasze dusze zaczynają się już w naszej głowie. 

A. Lenczewska; Świadectwo
A. Lenczewska; Świadectwo

A od Jezusa bije bezgraniczna miłość i dobro do człowieka…

A. Lenczewska; Świadectwo
A. Lenczewska; Świadectwo