U Nas nie ma czarów, u Nas jest poważna praca.

15. 04. 17 r. Szczecin.

Święta z rodziną, więc niewiele czasu pozostaje dla Homiela. Dopiero wieczorem rozsiedliśmy się przed TV w głębokich fotelach i zaczęliśmy rozmawiać.

  • Ta fala była ogromna – Piotr ciągle myśli o wizji.
  • To będzie dobra fala, fala wielkich zmian. Będziesz w końcu chodził jak człowiek, a nie pływał jak ryba.
  • A jak Ola na to?
  • Te zmiany będą tak głębokie, że nie wiem, czy zdołasz to zrozumieć. Ta fala dotyczy ciebie.
  • ….. – wzruszyłam ramionami zniechęcona, i tak nie rozwikłamy czym fala ta jest.
  • Czy zawał był dla ciebie szokiem? – pyta Piotra. 
  • No taaak.
  • Teraz nie będziesz w szoku. Nie będziesz wiedzieć co powiedzieć.
  • Umieją podbudować człowieka, nie ma co… – Piotr do mnie i wyczułam w tym szczyptę sarkazmu.
  • Boję się już pytać co będzie, niech się to w końcu zacznie… Czasami najgorsze jest samo czekanie – powiedziałam szczerze.

Usłyszeliśmy w TV, że nadal wielu ludzi wyjeżdża do Niemiec w poszukiwaniu pracy.

  • Widzisz? Jakoś islamiści im nie przeszkadzają.
  • W hotelu mieszkają to im obojętnie – Piotr na to.
  • Czy ty rozróżniasz hotel od domu?
  • Nie – Piotrowi przyzwyczajonemu do ciągłego wynajmowania nie stanowi to problemu.
  • Więc skąd wiesz?

Piotr podszedł do komputera, otworzył go i zaraz zamknął…

  • A ty co?
  • Homiel spytał mnie…
  • Czego tam szukasz? Niczego nie znajdziesz.
  • a chciałem zajrzeć na konta.
  • U mnie też nie ma czego szukać – zaczęłam się śmiać.
  • Jeszcze! A później oczekuję od ciebie dużej roztropności, nie emocji.
  • Oooo, coś wygram? – zaczęłam się cieszyć, gdyż zarobić nie mam raczej  szans.
  • Jestem taki fajny gość… złożyłem ludziom życzenia.
  • Ktoś się zapluł ze śmiechu Homiel szybko zripostował.
  • Ale przecież jestem miły – Piotr zaczyna się droczyć.
  • A sztylety masz z tyłu.
  • Dawno wyrzuciłem.
  • Schowałeś.

Znowu się śmieję, tym razem pełną piersią, bo poza Homielem i samym Ojcem nikt nie zna tak dobrze natury Piotra.


Oglądaliśmy niepokojące wiadomości o narastającym konflikcie między D. Trumpem a Koreą Północną. http://www.tvp.info/29970053/trump-pozytywnie-o-chinach-wspolpracuja-w-sprawie-korei-pln   

  • Będzie z tego coś poważnego? – pytam.
  • Przecież chciałaś tego.
  • Ja chciałam … Chciałam jedynie przywrócenia porządku! – zaczynam się tłumaczyć.
  • Oczekuj owoców, robi swoje.
  • Raaany, ale wojna może być z tego!
  • Uspakaja tych, co mają zapędy.
  • ……
  • Do kogo się modlił, kiedy się modlił?
  • Do Boga… mam nadzieję – przypomniałam sobie pewne zdjęcie.

Hmm… zamyśliłam się nad Jego słowami. Może rzeczywiście dla tych, co mają zapędy potrzebny jest ktoś, kto w końcu uderzy pięścią w stół i powie dosyć!!! Może już rzeczywiście dosyć układnych polityków, którzy są mistrzami pięknego słowa, a niezdarni w podejmowaniu trudnych decyzji? 

  • Robi to, co robi każde narzędzie. Jak ci powiedzą, że zabije ludzi, to niech każdy wie, że nie każdy jest człowiekiem.
  • Nie każdy jest człowiekiem? Gacek w skórze człowieka?… Ostro będzie…

Z powodu jutrzejszej świątecznej imprezy Piotr postanowił wyczyścić buty. Robił to tak zapalczywie, że Homiel w końcu nie wytrzymał.

  • Ja takich butów wyczyszczonych nie mam.
  • A w ogóle masz buty? – od razu to podchwyciłam.
  • Oczywiście.
  • A kto je robi?
  • Są tacy co robią. Miecze ktoś przecież wykuć musi.
  • Czyli ktoś to wytwarza?
  • U Nas nie ma czarów, u Nas jest poważna praca.


16. 04. 17 r. Szczecin.

Dzisiaj święta i jednocześnie chrzest nowego członka naszej skromnej w liczbie rodziny. Z tego powodu w ciągu dnia prawie w ogóle nie rozmawialiśmy z Homielem. Wieczorem Piotr przypomniał sobie ciekawą rzecz.

  • Zanim mnie obudzono po operacji, wcześniej widziałem siebie z góry. Wisiałem pod sufitem i oglądałem siebie będąc lekko z boku. Obserwowałem jak cztery kobiety wzięły mnie pod pachy i pod kolana i przeniosły ze stołu operacyjnego na łóżko, byłem cały umazany na brązowo, jakieś środki dezynfekujące.
  • ….. – zaczęłam patrzeć na Piotra z zaciekawieniem zastanawiając się, czy zdaje sobie sprawę z wagi tego wydarzenia.
  • Zacząłem przyglądać się sobie i pytać dlaczego jestem taki brązowy? Ale wiesz co? Patrzyłem na to moje ciało kompletnie bez emocji, jakby to był worek skóry – opowiada Piotr powoli widocznie znowu to przeżywał.
  • Po co masz się emocjonować! Ileż tych ciał już było… sir, her…
  • ……  
  • Sir, Her? To po angielsku i niemiecku „pan” – powiedziałam zdziwiona. Homiel najwyraźniej nawiązywał do dawnych „żywotów” Piotra. Zaintrygowało mnie to.
  • Piotr był kiedyś Brytyjczykiem i Niemcem?
  • Sir, Her…
  • Zawsze byłeś z Piotrem? – pytam się.
  • Zdecydowanie, ale po raz pierwszy Homielem –  po raz pierwszy przybrał takie imię? 
  • Czyli pierwszy raz z Tobą rozmawia?
  • Nie powiedziałbym tego.
  • ……
  • Hmm… Jeśli byłeś poza ciałem, wiesz że chyba… nie żyłeś przez moment? 

Zaczęliśmy oglądać film „Arrival”. Jest tam scena przedstawiająca próbę wysadzenia statku kosmicznego. https://www.youtube.com/watch?v=AMgyWT075KY

  • Ludzie nie są gotowi na taki kontakt.
  • Nigdy nie będą.
  • Homiel, czy ja jestem UFO?
  • Za duże masz skrzydła jak na UFO.


Dopisane 26. 11. 2017 r.

Robi to, co robi każde narzędzie. Jak ci powiedzą, że zabije ludzi, to niech każdy wie, że nie każdy jest człowiekiem.

Większość  obserwuje uważnie sytuację dot. Korei Północnej. Powiem krótko… zaufajcie Ojcu.