A któż powiedział, że każdy ma przejść przez te uchylone drzwi?

31. 03. 17 r. Warszawa.

Wracaliśmy. Mało rozmawialiśmy podczas jazdy, ponieważ Piotr uparł się, by samemu prowadzić auto i był bardzo skupiony.

  • Dobrze się czujesz? – upewniam się co godzinę.
  • Naprawdę trzeba mieć „plecy”, żeby to w taki gładki sposób przejść.
  • Nie chwal się tymi „plecami”, bo będziesz mało wiarygodny wśród ludzi.
  • Ale jak tu się nie chwalić ?! – nie rozumiałam, w takiej sytuacji trzeba krzyczeć głośno!
  • Natury ludzkiej nie zmienisz.
  • Jestem po `50, mam trzy stenty, jeden bajpas… dziadek jestem… Na rentę tacy, jak ja idą…
  • Zrozumiesz po drugiej fali jak było to ważne.
  • To powiedz coś więcej?
  • Będzie potężna, nic nie będzie się z nią równać.
  • ……
  • Zobaczyłem wielką falę, która zrównuje wszystko na ziemi…
  • Gdyby cię nie uniosła….
  • Zniosłaby mnie z powierzchni?
  • Nikt cię nie pozna jak spadniesz.
  • Hmm... Zauważyłem, że choć jestem miły do ludzi, to ludzie czują przede mną respekt.
  • Nigdy nie będziesz niunią.
  • ……
  • Zobaczyłem końcówkę miecza jak błysnął w świetle…

  • Tu taki jesteś…

Piotr jechał szybko i spociłam się lekko z nerwów, Homiel się nie odzywał w ogóle.

  • Homiel, co tak milczysz ? – pytam, bo miałam nadzieję, że go przywoła do porządku.
  • Spocony jestem.
  • ……

Wieczorem.

Przyjechaliśmy zmęczeni. Po rozpakowaniu i urządzeniu się po miesiącu nie bycia siadłam do komputera. Chciałam napisać do syna przez Messengera, włączam więc Facebooka i pierwsze co widzę…

Patrzę na to i patrzę… i nie wierzę własnym oczom. To jakiś żart? Jutro pierwszy kwietnia, prima aprilis… Ale sprawdziłam w innych źródłach i rzeczywiście… Jimmy Caviezel będzie w Warszawie i to zaledwie kilometr ode mnie.

Zaczęłam się głęboko zastanawiać… Pisząc o „Pasji” dwa lata temu przyznałam szczerze, że chciałabym, by J. Caviezel o czymś się dowiedział.                           

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/10/15/pasja-mela-gibsona-nosnik-prawdy  
Kiedy grałem Chrystusa, powiedziałem Mu; Zagram ciebie. Gdybym był widzem zadałbym sobie pytanie; dlaczego mam oglądać kogoś, kto tylko gra Jezusa. Ja chcę widzieć Jezusa. Dlatego powiedziałem; Chryste, daj mi Swojego Ducha. http://www.mysticpost.com/2016/09/fr-jozo-interviews-jim-caviezel-on-faith-and-mel-gibsons-new-film-the-resurrection-without-medjugorje-there-would-be-no-passion-and-the-new-movie-resurrection/  
Mówię do Piotra głośno;
- Wiesz co powiedział Caviezel do Jezusa?… Zagram ciebie. 
- A wiesz co teraz usłyszałem? Jezus mu odpowiedział wtedy; 
- A Ja wybrałem ciebie.

 Byłoby cudownie, gdyby Jim Caviezel mógł się kiedyś o tym dowiedzieć. 
  • Może powinnam pójść na te targi i mu to powiedzieć? – pytam teraz z wahaniem.
  • ..
  • Homiel powiedział, że szykują mi jakiś prezent… Czy to ten prezent?
  • Widzę jak się uśmiecha… 
- Chrystus ci teraz dziękuje, że Go ciągle wspominasz i wielki prezent ci szykują. 
- To na urodziny? – spytałam pochlipując. 
- To na wszystko.  
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/10/19/kochaj-ludzi-kochaj-ten-swiat-walcz-o-niego/

Byłam w prawdziwej rozterce. Wiedziałam, że to nie przypadek, ale nie wiedziałam co mam z tą informacją zrobić. Spotkanie Caviezela była dla mnie do tej pory tak irracjonalne, jak picie kawy na Marsie. A teraz… jakby spadł z nieba… dosłownie. 

  • A po co ci to? Wyjdziesz na idiotkę i tyle. Jak ty to sobie wyobrażasz? Podejdziesz, powiesz, że rozmawiasz z Chrystusem i masz od Niego informację? – Piotr popukał się w czoło wymownie… i miał rację.

01. 04. 17 r. Warszawa.

Rano nadal nie wiedziałam co mam robić, a wtedy przez głowę przeleciała mi myśl, by opisać to na kartce. I tak postanowiłam. Ręcznie, po angielsku, w kilku zdaniach opisałam całą sytuację. Obojętne mi było czy w to uwierzy, czy nie, ważne było dla mnie, by się dowiedział. Nie powiedziałam tego Piotrowi obawiając się, że chciałby mnie powstrzymać.

Dzisiaj sobota i po raz pierwszy od miesiąca pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Jadąc Piotr trzymał się za serce….

  • Co mały… boli?
  • Boli.
  • Niedługo przestanie.

To z Ojcem rozmawiał teraz Piotr, tylko Ojciec mówi do niego „mały”.


Zbliżając się do katedry zauważyłam, że podczas naszej nieobecności trochę się tu pozmieniało. Na przykład pojawiła się nowa cyganka, siedziała z małym dzieckiem kilka metrów przed kościołem. Poszliśmy prosto w jej kierunku i od razu dałam jej kilka złotych. Piotr nic… być może dlatego, że była nowa, do starej zdążył się już przyzwyczaić. Weszliśmy do środka i buch! na kolana pod krzyżem. Byliśmy sami, więc Piotr nie wahał się mówić na głos.

  • Jezus mówi…
  • Pozwól jej pójść, a ty mężniej, droga przed tobą daleka.
  • ……  – Jezus chce, żebym poszła do Caviezela?
  • Objął mnie w pół, a ciebie pocałował w czoło… 
  • Tak wiele w twoich rękach spoczywa.
  • … – słuchałam nie odzywając się, ale zaczęłam rozmyślać, o czyich rękach Jezus mówi, moich czy Piotra.
  • Chrystus wysoko cię ceni…
  • Za co? – spytałam naprawdę zdziwiona.
  • czystość… – czystość serca.

Piotr przerwał na chwilę rozmowę i zaczął obserwować cygankę przez niedomknięte drzwi.

  • Ona chyba nie oszukuje, jest uczciwa… Widzę jak opiekuje się tym dzieckiem, mogę dać jej pieniądze… – zawyrokował.
  • A gdyby nie była uczciwa, nie dałbyś?
  • ……
  • No właśnie… – westchnęłam… kolejna lekcja…

Wyjeżdżając z kościoła mijaliśmy Arkady Królewskie, tam gdzie odbywają się targi książki, tam gdzie ma być Caviezel.

  • Zawieź ją i ją zostaw, to jej chwila.
  • A ja?
  • Ty do domu.
  • To nie dla ciebie – powiedziałam szybko – Za dużo ludzi, ścisk, tłok.
  • Dużo zyska? – pyta Piotr, bo nadal mu się to nie podoba. 
  • Przede wszystkim żal do ciebie, gdy nie pójdzie.
  • Przecież nie jestem temu winny.
  • Ale będziesz winny.
  • … – uśmiechnęłam się, bo rzeczywiście wierciłabym mu dziurę w brzuchu przez tydzień. 
  • A co powiesz o Oli?
  • Nic lepszego nie mogło ci się trafić.
  • Ale to zołza! – zażartował.
  • Chciałbym mieć taką zołzę.
  • Ale Chrystus pocałował ją, nie mnie.
  • Ciebie dawno temu namaścił.
  • ……
  • Jakiej oczekujesz nagrody za to, co robisz?
  • Żadnej.
  • Ja ci powiem co będzie twoją nagrodą… My.

Wchodząc na targi od razu pomyślałam, jak dobrze, że Piotra tutaj nie ma. Było sporo ludzi w dość ciasnym pomieszczeniu. Bez klimatyzacji szybko robiło się gorąco. Z wysiłku, ledwo po operacji Piotr mógłby tutaj paść jak kłoda. Caviezela nie było jeszcze, więc pokręciłam się trochę między stoiskami i kupiłam „Świadectwo” A. Lenczewskiej. A potem czekałam i obserwowałam zwiększającą się liczbę fanów J. Caviezela. Czekałam chyba godzinę, aż w końcu się pojawił. Z chwilą jego przybycia, polskim, starodawnym zwyczajem  został oblężony przez ludzi ze wszystkich stron. Nie nalezę do tych, którzy się rozpychają łokciami, więc wylądowałam na szarym końcu. Obserwowałam to spokojnie i z coraz większą niepewnością zastanawiałam się, czy mój pomysł z kartką jest sensowny. Sytuacja się uspokoiła, gdy porządku zaczęli pilnować ochroniarze oraz sami organizatorzy. W utworzonej kolejce stały siostry zakonne, księża, normalni ludzie i nawet Pan Roman, który w filmie „Pasja” zagrał rzymskiego oprawcę. http://gosc.pl/doc/3658940.Polski-aktor-ktory-zagral-w-Pasji-o-historii-swojego-nawrocenia

Czekając na swoją kolej wdałam się w dyskusję z nieznanym mężczyzną, który trzymał dziewczynkę na ręku, do rozmowy dołączył się ktoś jeszcze i jeszcze ktoś… Zaczęliśmy rozmawiać o Bogu, „Pasji”, Caviezelu… Fajnie było porozmawiać z ludźmi, którzy mówili jednym głosem i co najważniejsze… rozumieli się nawzajem. Jeden z nich przyznał się nagle, całkowicie otwarcie, że został uwolniony od diabła.

  • i zrozumiałem, że najważniejsze w życiu… to być uczciwym.

Słysząc być uczciwym zaczęłam gryźć własny język zastanawiając się, czy obcemu człowiekowi opowiedzieć o doświadczeniach Piotra. W końcu to z siebie wykrztusiłam.

  • Bądź uczciwy i stanowczy… tak powiedział Bóg do mojego męża.

Popatrzył na mnie uważnie wielkimi oczami myśląc może, że wariatką jestem. Ale po chwili pokiwał głową ze zrozumieniem. Może powinnam trzymać język za zębami, ale nie mogłam się powstrzymać… A może to była właśnie ta jedna chwila, kiedy miał to usłyszeć? Właśnie dzisiaj, właśnie w tej kolejce, od nieznanej kobiety… Kto wie…?

https://www.youtube.com/watch?v=cGJSBoxRlAo

Ludzi w kolejce przybywało, a ja ciągle na końcu. Moje towarzystwo od pogawędek już się rozpierzchło, już zrobili sobie selfie z Caviezelem, a ja ciągle na końcu. Przede mną stała grupka mężczyzn, zasłaniali mi widok… I raptem ta grupka ludzi się rozstąpiła i zobaczyłam Caviezela metr od siebie, schylonego i piszącego komuś autograf. Podniósł na chwilę głowę i spojrzał prosto mi w oczy. Spojrzał uważnie, schylił głowę znowu i zaraz podniósł głowę jeszcze raz. A wtedy coś przedziwnego… Poczułam, że cofam się o dwa tysiące lat wstecz… Jakbym ten wzrok już znała… I to mnie zatrzymało. Jeśli Homiel mówił to jej chwila, to była właśnie ta chwila.

Za sekundę mogłam mu wręczyć kartkę osobiście, ale zrezygnowałam. Wycofałam się z kolejki wprawiając ludzi stojących za mną w prawdziwe zdumienie. Stoisko Wydawnictwa „Rafael”, które organizowało to spotkanie obsługiwała przemiła blondynka. Spytała mnie, czy chcę już podpisaną przez Caviezela płytę. Zgodziłam się od razu, ale coś mnie jeszcze tknęło.

  • Czy może pani przekazać te kartkę panu Caviezelowi?

Wzięła złożoną kartkę i włożyła do jego osobistej torby leżącej na podłodze tuż obok niego. Poczułam wtedy ulgę, bo o to mi chodziło. Zrobiłam, co miałam zrobić i odeszłam nie oglądając się już za siebie.


Wieczorem.

  • Musiałam przekazać słowa Jezusa, które wtedy powiedział. Przecież on mógł ich słyszeć… a to jest ważne.
  • Mogliby mówić głośniej – Piotr zażartował.
  • Pole bitwy nie byłoby sprawiedliwe.
  • A jest sprawiedliwe? – pyta zaskoczony Piotr.
  • A któż powiedział, że każdy ma przejść przez te uchylone drzwi?
  • Hmm…
  • Najwyższy czas, byś wrócił do Nas.
  • To po co mnie ratowaliście?
  • Chodzi o ludzi, chodzi o twoje modlitwy – powiedziałam.
  • Jeszcze raz spotkasz się z Caviezelem… widzę to.
  • To niemożliwe, bo niby jak?
  • Założymy się?
  • …… – wolę nie.
  • Co pomyślę to się sprawdza.
  • Homiel, co Ty na to? – pytam dla pewności.
  • Niestety tak.
  • Dlaczego niestety?
  • Bo nie zawsze co pomyśli jest dobre.
  • Caviezel ma bardzo skromny pokój.
  • Skąd wiesz?
  • Widzę, jestem tam… – Piotr w zamyśleniu.

Dopisane 16. 11. 2017 r.

1 kwietnia doszło do „spotkania” z Jim Caviezelem. Pierwszy znak, że moja prośba się spełni dostałam 15. 09. 2016 r.

Ta myśl męczyła mnie kilka tygodni. Spytałam Homiela jak to zrobić, żeby się dowiedział.  
-Rób swoje, on sam się znajdzie. Pisząc piórem nie myśl, że masz pióro. Masz miecz. 

Tajemniczy jak zwykle… w jakiż to sposób ma znaleźć się sam? http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/06/05/kochaj-boga-ponad-wszystko-oddaje-wszystko/ 

Drugi znak, że tak się stanie otrzymałam 25. 09. 2016 r

Oglądaliśmy film z Jim Caviezelem „Outlander” i przypomniałam sobie natychmiast o słowach Jezusa na jego temat. 
- Czy on kiedyś się dowie, że go wybrał do roli w „Pasji”? 
- ……… 
- Położył ci wieniec na głowie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/06/13/kiedy-umieralem-na-krzyzu-i-cierpialem-cieszylem-sie-ze-tak-wielu-uratowalem/

On sam się znajdzie spełniło się dosłownie i idealnie. Homiel często zapowiada nam różne wydarzenia, które mają nastąpić. Piotr zazwyczaj nie wierzy, że nastąpią, a wtedy mówię krótko; pamiętaj o Caviezelu…! i to go natychmiast otrzeźwia. Po tej historii namacalnie przekonałam się co znaczy Bóg Wszechmogący. Proście, a będzie wam dane…


Poświecę J. Caviezelowi jeszcze trochę miejsca i wyjaśnię, dlaczego jego osoba jest tak istotna, dlaczego Chrystus wybrał akurat jego. W sierpniu tego roku również rozmawialiśmy o J. Caviezelu. W rozmowie padły m.in. te słowa;

  • Przyjdzie czas, już wkrótce, że będziesz rozmawiała i to nie z sobowtórem. Przy stoliku, w pokoju, jak dwóch przyjaciół, prawdziwych przyjaciół.

Ojciec mówiąc o J. Caviezelu użył słowa; sobowtór. Kiedy więc kiedy będziecie oglądać „Pasję” i „Zmartwychwstanie” (kontynuacja „Pasji”), będziecie widzieć „prawie” Chrystusa. 

Bóg ma wielki plan wobec tego człowieka. W wywiadzie udzielonym podczas pobytu w Polsce Caviezel powiedział kilka znamiennych słów. https://wpolityce.pl/kultura/335497-odtworca-roli-jezusa-w-pasji-jim-caviezel-polska-laczy-zachod-ze-wschodem-nasz-wywiad

  1. Miałeś 33 lata, inicjały J.C. I zagrałeś Jezusa.

Tylko mi nie mów, że to jakiś przypadek! Nie ma przypadków. Ciągle słyszę o przypadkach, zbiegach okoliczności etc. Sekularyzacja dotyka cały świat w nieprawdopodobny sposób. Również USA. Przypadek to wiara ateistów. Dla Boga nie ma przypadków. Nawet jak na ich oczach Bóg wskrzesi umarłych, nie uwierzą. Powiedzą, że to przypadek.

Rola Jezusa to najtrudniejsze zadanie, jakiego się podjąłem. Nie ma nic bardziej wzniosłego i jednocześnie upokarzającego niż taka rola. Nic bardziej nie buduje w człowieku pokory niż rola umęczonego Jezusa. Myśl, że mamy zrobić to ponownie z Melem, przyprawia mnie o koszmary. Potem jednak przyjeżdżam do takiego kraju jak Polska. Widzę miejsce męczeństwa tylu ludzi i rozumiem, że tylko miłość może ocalić świat. Miłość Chrystusowa. I znów chcę robić film z Gibsonem. Tym razem o zmartwychwstaniu. Skoro „Pasja” natchnęła tylu ludzi do dobra, to dlaczego nie spróbować znowu? Widzę znów cel w życiu. Dlatego przez ostatnie pięć lat gram w serialu o człowieku szukającym celu w życiu. Nie gram tylko dla pieniędzy. Gram dla miłości. To moja chrześcijańska misja.

2. Mówiąc o „Pasji”, Jim Caviezel przypomina, że ten film uratował miliony dusz.

Drugi ocali miliardy – dodał. – Jeśli wydawało ci się, że „Pasja” to mocny film, to zobaczysz, co zrobimy teraz. To będzie największy film w historii kina.

https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,29828,aktor-grajacy-chrystusa-ujawnia-szczegoly-dot-drugiej-czesci-pasji.html

No i teraz pytanie, czy J. Caviezel powinien się dowiedzieć dlaczego został wybrany?