Odłóż wszystko we Mnie, jak Ja odłożyłem w tobie.

29. 07. 16 r.                                                                                                                                   Warszawa.                                                                                                                   Dzisiaj Piotr wybudził mnie z sennego letargu ciekawą opowieścią.

  • Ale miałem fajną wizje! Pływałem kraulem po oceanie i szukałem skarbów. Nagle, zupełnie niespodziewanie pojawiła się jedna fala i sztorm, fala była bardzo wysoka i wyniosła mnie wysoko. Fala opadła, popływałem trochę, ale zaraz zauważyłem, że nadchodzi druga sztormowa fala. Była ogrooomna! Porwała mnie i płynąłem na niej tak, jak serwer, wyniosła mnie jeszcze wyżej. Czułem się na niej tak, jak się prowadzi konia. Unosiłem się na jej szczycie, a ona mnie wyrzuciła w powietrze i chyba straciłem wtedy świadomość. Ocknąłem się jak klęczałem na brzegu. Wylądowałem tam na kolanach. Pod kolanami poczułem kamienie i nie było to wygodne. Byłem zdziwiony, że jestem na brzegu, w oddali zobaczyłem dwie kobiety, jedna wyższa, druga niższa, które rozmawiały ze sobą, w ogóle nie zwracały na mnie uwagi.

fala

Nauczona doświadczeniem (NIP) z uwagą przysłuchiwałam się tej opowieści. Zadałam kilka kontrolnych pytań.

  • Gdy płynąłeś co czułeś? Szczęście, ulgę, strach?
  • Szczerze? Pomyślałem będąc na tej drugiej fali, że szkoda tych emocji, nie czułem żadnego strachu, ta fala mnie tak wyrzuciła, że już byłem na brzegu.
  • Jak to wyrzuciła?
  • Wyrzuciła mnie w powietrzu.
  • A co Homiel na to?
  • Cuda, cuda.
  • A wyglądało tak strasznie i niebezpiecznie na początku.
  • Oooooo to jest dobra wskazówka, coś się zacznie dziać, będziesz przerażony, ale znajdziesz się na stałym lądzie.
  • … – myślałam dalej logicznie, bo w wizjach bardzo ważne są też przeżywane emocje.
  • Czyli rozumiesz? Nie bądź przerażony jak się pojawi coś gwałtownego.
  • Pamiętasz co powiedział? Płyń z falą – Piotr przypomniał sobie słowa Homiela.
  • Nie, powiedział trwaj do sądu, a potem płyń.
  • Jak płynąłem to było normalne, gładkie morze.
  • To chyba sprawa jasna.

Jasne dla mnie było to, że wizja nie dotyczyła NIP, szykowało się zupełnie coś nowego.


Na weekend Piotr proponuje mi kino i film, którego nie chcę obejrzeć. Na mój wybór z kolei Piotr się nie zgadza, a więc mamy impas.

  • Pójdę sama do kina – zaczęłam go straszyć.
  • Jak pójdziesz do kina sama, to cię wydziedziczę – Piotr żartem.
  • A co ty masz poza szczęściem, które masz od Nas? Jest niepodzielne.

Oboje się roześmialiśmy, ponieważ Homiel uderzył bardzo precyzyjnie. Nie mając nic, co miałabym odziedziczyć?

  • Homiel, tyś UFO? – spytałam, bo ktoś znowu zasugerował, że Piotr rozmawia… z kosmitą.
  • Jesteśmy aniołami pierwszej pieczęci.
  • Jest was więcej ?
  • O wiele.
  • Jak wygląda pieczęć?
  • …… Zobaczyłem konia, jeźdźca, włócznię zabijającego smoka… jest srebrna.

Piotr mógłby równie dobrze zobaczyć cokolwiek, bo nie da się tego w żaden sposób na dzień dzisiejszy zweryfikować.


Wieczorem zaczęliśmy rozmawiać o naszych sprawach biznesowo – rodzinnych oglądając jednocześnie TVP.

  • Chciałem odłożyć coś na trudne czasy, ale znowu mi się nie uda.
  • To i tak nie jest twoje. Chcesz ufać sobie i ufać Ojcu?
  • Roztropność i męstwo to wielka rzecz, ale twoja droga to Ojciec.
  • A co znaczy męstwo w tym przypadku?
  • ….Pokazał mi mężczyznę prowadzącego dziecko i ludzi jak po sznurku.

Dziecko? – skojarzyłam to z chłopcem jako symbolem Boga Ojca.

w drodze do Boga

  • Czyż nie trzeba być odważnym, aby prowadzić innych ludzi?
  • ……
  • Chciałbyś być Jezuitą? – spytałam patrząc akurat na papieża Franciszka.
  • Jestem… i egzorcystą – spojrzałam gwałtownie na Piotra, bo słysząc ton jego głosu znowu miałam wrażenie, że to nie on w tej chwili mówi.
  • Jestem dumny z ciebie.

Dopisane 30. 04. 2017 r.

Wizja o fali okaże się kluczowa w naszym życiu i wielokrotnie w rozmowach będziemy do niej powracać.


30. 07. 16 r.                                                                                                                               Warszawa.                                                                                                                 Obudziło mnie w nocy brzmienie dzwonka, który usłyszałam w środku ucha. Dingdong… rozbrzmiewał gdzieś głęboko w mojej głowie. Spałam tak twardo, a mimo to dzwonek postawił mnie automatycznie na równe nogi. Zaczęłam się parę sekund później już zastanawiać, czy mi się to nie przewidziało. Po chwili zrozumiałam jednak, że musiałam go jednak usłyszeć, bo stoję po środku pokoju w pełnej gotowości. 

Rano Piotr wstał totalnie nieprzytomny, ponieważ przyznał, że miał ciężką noc.

  • Obudziły mnie wielkie muchy, pojawiły się w pokoju nie wiadomo skąd i wlatywały w ścianie.
  • Bingo! A więc mieliśmy w domu gacki – i opowiedziałam mu o swoich doświadczeniach.

Idąc do garażu Piotr stopą nacisnął na studzienkę, która musiała być niedomknięta, ponieważ wpadł do niej jedną nogą prawie do bioder. Przestraszyliśmy się oboje, bo Piotr gwałtownie osłabł. Noga nie była złamana, ale mocno poobijana, zdarta skóra, wiele siniaków, krwiaki. Minęło trochę czasu, zanim Piotr doszedł do siebie.

Pojechaliśmy do Katedry, do „naszego krzyża”. Chrystus jakby na nas czekał…

  • Boli?
  • Ciebie bolało bardziej.
  • Jesteście atakowani większą grupą.  Musisz być uważny.

Ponieważ Piotr ledwo stał nie spędziliśmy w katedrze zbyt dużo czasu. Pojechaliśmy do Grycana i tam przy kawie rozmawialiśmy dalej. Piotr podwinął nogawkę i moim oczom ukazał się naprawdę marny widok. Zdarta skóra prawie do  kolana i same siniaki.

  • Trzeba to zabezpieczyć – pokiwałam głową.
  • Wieczorem przyjdzie wielki ból, nie będę mógł się modlić na kolanach i odprawić egzorcyzmy.
  • Twoje modlitwy ich parzą, dlatego nie chcieli, byś klękał – przyszło mi do głowy. 
  • Nie zdajesz sobie sprawy z siły swojej modlitwy.
  • Czyli to, co się działo w nocy to też nie przypadek? – przypomniałam sobie o dingdong. 
  • Chcą was zmęczyć, nie chcą zniszczyć, ale chcą byś się poddał.
  • Jesteście dla nich niebezpieczną parą. Twoje pióro jak mieczdo mnie.
  • Twoja modlitwa jak maczugado Piotra.
  • Modlitwa nie tylko uzdrawia ludzi, ale i daje nadzieję.
  • Co znaczy dawać nadzieję?
  • Zobaczyłem małe dziecko i przekreślony napis cancer – czyli uzdrowienie z choroby nowotworowej.
  • To przejście z ciemnego pokoju, do jasnego.

Wróciliśmy do słów Chrystusa.

  • Nie tylko powiedział, że boli, ale jak blisko ciebie jest. Jak idziecie razem, to idziecie.

Homiel uświadomił mi w tej jednej chwili, że w słowach Jezusa są też emocje. Spytał się, bo się zmartwił. A kto się pyta, kiedy się martwi? Ktoś bardzo bliski. Zamilkliśmy…

  • Zobaczyłem Chrystusa na tronie obok Ojca, był w koronie. W koronie miał gwiazdki, wziął ręką jedną gwiazdkę i puścił na ziemię, planetę, którą widziałem w oddali.
  • …. – co to miało znaczyć? Nie wiem.
  • Wiesz, że zrobiłaś się bardzo kościelna?
  • Nie kościelna! – żachnęłam się, bo nie lubię tego określenia – … Chrystusowa!
  • Jest w Chrystusie – Homiel poprawił.

Czy Homiel miał rację? Na 1000 i więcej procent.


Wróciliśmy do domu, bo w tym stanie Piotr nie mógł chodzić. Miałam więcej czasu, by przyjrzeć się internetowym relacjom z ŚDM. Dzisiaj papież Franciszek powiedział wiele ciekawych słów.

W ten sposób ten, kto zdecydował się upodobnić swe życie do Jezusa „unika sytuacji samozadowolenia, które postawiłyby go w centrum, nie staje na chwiejnych postumentach potęg światowych, ani nie opiera się na wygodach, które osłabiają ewangelizację; nie marnuje czasu na planowaniu bezpiecznej i zasobnej przyszłości, aby uniknąć ryzyka stania się odizolowanym i skrytym, zamkniętym w ciasnych murach egoizmu bez nadziei i radości”.

Czytam na głos Piotrowi ten fragment przypominając mu, że jeszcze niedawno, na wszelki wypadek, chciał odłożyć trochę pieniędzy.

  • Noooo… czyli racja, ale ja wiem swoje – powiedział śmiejąc się, ale zaraz gwałtownie spoważniał.
  • Odłóż wszystko we Mnie, jak Ja odłożyłem w tobie.

Dopisane 30. 04. 2017 r.

Czytam Piotrowi to na głos, a odzywa się Homiel.

  • Nie pieniądz to bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo pokładaj w Nas.

Jerycho. Nadchodzi. Sposobcie się.

26. 07. 16 r.                                                                                                                              Warszawa.                                                                                                                 Piotr wieczorem zrelacjonował cały dzień.

  • W kościele rano, niedaleko ołtarza w powietrzu zrobiła się dziura w kształcie owalu i wyszedł jeden anioł z wielkimi skrzydłami, miał białą zbroję. Po chwili następny i następny, w sumie było ich siedmiu. Stali, po prostu stali.
  • To twoi bracia… usłyszałem – wzruszył ramionami Piotr.
  • Rozumiesz coś z tego? – pyta mnie, jakbym znała odpowiedź…
  • ……
  • A dzisiaj o 15,00 się modliłem i po raz pierwszy światło nie odbiło się od mojej dłoni, ale przebiło rękę, zawróciło, przebiło i przeleciało do drugiej.

1


Piotr był zły na siebie, że ochrzanił naszego podwykonawcę Ł. Zrobił to tak mocno, że tamten rozpłakał się przez telefon. Niestety przez Ł. nasza firma ma spore problemy. Chłopak jest dobry, ale mocno ostatnio roztargniony albo nadzwyczajniej w świecie przemęczony. Nie pilnuje wielu spraw. Ma dosłać wykonaną produkcję i dosyła w połowie myląc przy okazji kolory zamówionego sprzętu. Piotr od miesięcy uczy go jak prowadzić biznes, klaruje mu jasno i cierpliwie, ale on po paru dniach znowu robi te same błędy. Piotr ręce załamuje, bo przez niego ma spore kłopoty i klienci bezpardonowo naliczają odsetki. Zysk w ten sposób topnieje niemal w oczach.

  • Nauczyciel, to nie tylko głaskanie.

Podałam kolację i Piotr jak zwykle zjadł wszystko, a zjada wszystko niezależnie, czy jest dobre, czy złe.

  • Wszystko od ciebie zjem, masz mnie jak na widelcu.
  • Chcesz powiedzieć, że jak podam truciznę to też zjesz? – ze śmiechem spytałam.
  • A po co miałabyś to robić?
  • Tak sobie mówię…
  • To nie mów.
  • Rany… – poczułam się jak skarcony uczeń.

No i siedzieliśmy w ciszy, ale tylko przez chwilę….

  • Ciągle słyszę Jerycho, Jerycho… o co chodzi? – Piotr pyta mnie zdziwiony.
  • Jedyne co mi się kojarzy to trąby jerychońskie. Trzeba to sprawdzić. A może Homiel coś wie?
  • Nadchodzi. Sposobcie sie.
  • icon_eek-Kopia icon_question-Kopia

27. 07. 16 r.                                                                                                                              Warszawa.                                                                                                             Wieczorem.

  • Homiel daje mi chyba znać, że mój biznes się kończy. Ciągle mówi mi o znakach. Dostałem fakturę z Gdańska, a to jak zamykanie cyklu. Co dalej?
  • Posługa bracie.
  • Ciekawe co znaczy posługa u ciebie, będziesz ludzi uczył? – próbowałam sobie to wyobrazić. Czy Piotr będzie jeździł i prelekcje robił? … To niemożliwe…
  • Cuda będziesz robił, a wtedy pójdą za tobą. A kiedy pójdą za tobą, wtedy pójdą za Nami.
  • … – spojrzałam na mojego… Piotrusia. On i cuda? To jakiś żart. icon_e_confused-Kopia
  • Czy cuda są takie ważne? Nie da się bez nich?
  • Słowa to dużo, ale dla ludzi za mało.
  • Może ty leczyć będziesz…? – zaczęłam już analizować na poważnie przypominając sobie moje migreny.
  • Nic nie dzieje się bez powodu.
  • A co jest powodem?
  • Życie wieczne.
  • A co z naszymi pracownikami? – pyta Piotr. 
  • Nie martw się i tak zostaną rozlosowani.

Homiel to pięknie ujął. Rozlosowani w sensie od losu, roz-losowani, czyli rozdzielone zostaną im dalsze losy, miejsca, zadania.

  • Przeżyją beze mnie?
  • Jakoś przeżyją.
  • ……
  • Dzisiaj podczas modlitwy gacki mnie atakowały, gryzły mnie w nogi – powiedział zupełnie bez emocji.
  • Masz szczęście, że mnie poznałaś. Patrz ile masz wrażeń! – żartem do mnie.
  • Nie masz szczęścia, wszystko idzie zgodnie z planemHomiel natychmiast prostuje.
  • Ten atak anafilaktyczny przez zęba też był zaplanowany? Przecież mogłeś tego nie przeżyć?

Pytam z ciekawości, bo kwestia przeznaczenia, niebiańskiego planowania, a przypadku jest niezwykle ciekawa. Wtedy, według lekarza zostało Piotrowi tylko 10 minut życia.

  • Tak naprawdę nie mogło być inaczej.
  • Naprawdę?…. Wrażenia pierwsza klasa! – Piotr nie mógł się powstrzymać od uszczypliwości.
  • ……
  • Coś się znowu zacznie dziać koło nas? – pyta znowu.
  • A czegoż ta rodzina może się obawiać?

Oglądaliśmy relacje z wizyty papieża Franciszka na ŚDM w Krakowie. Ogromna masa ludzi…

2

  • Wykarm tyle i daj spać… wyobrażasz sobie? Tyyyle ludzi…
  • To nieważne
  • A co ważne?
  • Bycie.
  • …… – Piotr zaczął macać się po brzuchu sprawdzając jego stan objętości.
  • Spójrz na swój brzuch.
  • Jem mało przecież.
  • Wiem, a jednak ciągle go masz – roześmiałam się na cały głos widząc nietęgą minę Piotra.
  • ……
  • No i co z tym Jerycho? – pyta mnie Piotr. 
  • Muszę dokładnie sprawdzić, a nie mam czasu – i faktycznie tak jest.
  • Nikt nie uwierzy prawdzie, a prawda jest na wyciągnięcie ręki.

Dopisane 28. 04. 2017 r.

Jerycho. Nadchodzi. Sposobcie się – Homielowi jak zwykle nie chodzi o dosłowność tego miejsca https://pl.wikipedia.org/wiki/Jerycho ale o symbolikę.

Ta „piekielna” okolica uosabia te wszystkie trudne przeżycia, które zamykają człowieka na Boga.

Jerycho, przeciwieństwo Jerozolimy, uosabiającej przebywanie w bliskości Boga, jest symbolem wyemancypowania człowieka i trwania na antypodach doświadczenia Boga: „Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce” (Rz 1,21). Jerycho to najniżej położone miejsce na świecie. Leży dziesięć kilometrów na północny zachód od północnego krańca Morza Martwego. Ta bliskość też ma swoją symboliczną wymowę, zwłaszcza jeśli uświadomimy sobie, że po drugiej stronie miasta znajduje się góra kuszenia. Z jednej strony Szeol, w którym może się „pomieścić” to wszystko, co w człowieku obumarłe, pozbawione Boga. A z drugiej strony miejsce, w którym Bóg został w Chrystusie poddany kuszeniu (por. Mt 4,1–10), by zrezygnować z wędrówki i zstąpienia do otchłani w celu wyprowadzenia stamtąd praojca Adama. Ta „piekielna”, dosłownie i w przenośni, okolica uosabia te wszystkie trudne przeżycia, które zamykają człowieka na Boga, wiążą go i są przyczyną zdezorientowania, w którym nie znajduje on odpowiedzi na trudne pytania do Boga i drugiego człowieka. Jerycho wyznacza na mapie wszelkie ludzkie wyobcowanie wobec Boga, ale także wobec samego siebie. http://biblia.wiara.pl/doc/2064979.Jerycho

Czytając te słowa, a zwłaszcza fakt, że to „najniżej położone miejsce na świecie” widziałam oczami wyobraźni wieżowiec z wizji Piotra http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/12/31/on-chce-byc-niezauwazony-a-trzeba-mowic-o-nim-glosno/  , w którym wszystkie światła na piętrach są wygaszone, a rozświetlone było najniższe piętro. Homiel pokazał w ten sposób jak nisko upadła nasza wiara.

Ale Jerycho ma też swoją drugą twarz. W Jerycho przebywał często Eliasz, gdzie miał szkołę „synów proroczych”. W Jerycho przebywał też Jezus, gdzie m.in dokonał uzdrowienia niewidomego i spotkał celnika Zacheusza. Jerycho to także według Listu do Hebrajczyków historia wiary Izraelitów w moc Boga, która doprowadziła do upadku murów starożytnego Jerycha [Hbr 11.30].

Co Homiel chce przekazać? Z jednej strony mamy upadek, a z drugiej uzdrowienie. A może trzeba sięgnąć dna, aby zostać uzdrowionym?

3

Gdy Piotr przyszedł wieczorem do domu, zaczęłam czytać mu o Jerycho pytając, czy prawidłowo interpretuję Homiela słowa.

  • Sama nie pisałaś. Mylić słowo twe nie może.
  • Ale mówi!… jakoś tak … – Piotr był zdziwiony formą tego zdania. 
  • Biblijnie. Gdybyś Piotrze czytał, to byś wiedział, nie pytałbyś.
  • Ale pytam.
  • Nie ufasz sobie.

Nie możesz się mylić jak ze Mną rozmawiasz.

25. 07. 16 r.                                                                                                                                               Warszawa. II część.                                                                                                                    Poszliśmy na spacer. Byliśmy pod wrażeniem dzisiejszego dnia i wczorajszego i każdego poprzedniego… Szliśmy w milczeniu…

  • Prosiłem w duchu… Boże Ojcze… spraw, aby ci, co nie widzą zobaczyli. Ci, co nie słyszą usłyszeli. Ci, co nie czują dotknęli jak wielką miłością obdarzyłeś ten świat… Wiesz co odpowiedział?
  • Powiadam ci, że to już nie człowiek mówi, ale mędrzec.
  • …… – i trudno się z tym nie zgodzić. Piotr potrafi czasami tak powiedzieć, jakby to kosmos przez niego przemawiał.
  • A i mi się coś udaje czasami – Piotr się zaśmiał.
  • ……
  • Cieszę się, że nasze rozmowy są takie normalne, nie są takie majestatyczne, jak u innych ludzi – stwierdziłam będąc ciągle pod wrażeniem, że właśnie tak się dzieje.
  • Byłyby, gdybyście nie byli stąd.

Szliśmy dalej, mijaliśmy akurat lodziarnię. No i oczywiście bach!… i już mamy lody na talerzu. Usiedliśmy na przy-kawiarnianych, wygodnych krzesłach. Siedząc i delektując się lodami przysłuchiwaliśmy się kobiecie, która siedziała z koleżanką obok i delektowała się również gadając przy tym jak kołowrotek. Opowiadała o swoich planowanych podróżach. Cały czas mówiła, że wybiera się na Karaiby statkiem, na Morze Śródziemne statkiem i gdzieś jeszcze statkiem. Fajnie jej się nawet słuchało, bo wraz z jej opowieściami i ja  w wyobraźni podróżowałam. Pomyślałam sobie, że niektórzy ludzie mają naprawdę ciekawie w życiu… Nachyla się do mnie Piotr…

  • Homiel mówi…
  • To jest jej świat i jej granice, a ty nie masz granic. Ma statki, a ty masz wszystko. Jest za daleko, by poczuć twój świat.

Dech mi zaparło, bo pięknie to powiedział. Zgadza się, ona żyła w kompletnie innym świecie i z taką osobą rozmowa o Bogu wydaje się jedynie stratą czasu.


Gdy wróciliśmy do domu, byliśmy już lekko zmęczeni. Ja zaczęłam spisywać nasze dzisiejsze doświadczenia do komputera, a Piotr rozłożył się na sofie, czyli zapowiadał się wieczór jak zwykle.

  • To, co było dla ciebie bliskie jest już dalekie. To, co dalekie jest już bliskie… to słowa Ojca – powiedział raptem Piotr.
  • A co było dla ciebie bliskie? – pytam się.
  • Chodzi o gacki.
  • Na pewno? – miałam wielkie wątpliwości – Bo brzmi to raczej inaczej. Jakbyś pociąg do materializmu miał za już sobą, w przeciwieństwie do duchowości, która jest coraz bliżej.
  • Nie, chodzi o gacki, bo były blisko zawsze, a teraz mniej.
  • Nie możesz się mylić jak ze Mną rozmawiasz.
  • …… – no już wiedziałam, że Piotr się myli.
  • ……
  • Widzę jak kurtyna opada. Taka kurtyna sceniczna…
  • Jak?
  • Jak woda wodospadu, nagle opadła… i teraz widzimy się wszyscy.
  • Teraz? W tej chwili?
  • Nie, jak przyjdzie czas.
  • I co zobaczyłeś?
  • Ludzi, 7 – 10 osób i na przedzie mężczyznę.
  • To Oni nas obserwują? – …. zgroza…

Piotr coraz więcej widzi, właściwie widzi cały czas, ale nie wiem jak to ująć… widzi coraz lepiej.


Po jakimś czasie Piotr chciał  pograć i zażyczył sobie komputera, na którym pisałam. Poprosiłam go, by wyjął jeszcze jeden laptop, który miał schowany, a nie jest używany ze względu na brak programu antywirusowego.

  • No daj ten komputer.
  • Nie dam, nie przekonacie mnie we dwójkę – miał na myśli jeszcze Homiela.
  • A w trójkę? – a Homiel miał na myśli jeszcze mojego Grubaska. Piotr się roześmiał i poczuł się przekonany. icon_lol-Kopia

Pograł chwilę i znowu rozłożył się na sofie zmęczony. Zaczęliśmy oglądać wiadomości w TVP o ostatnich zamachach.

  • ISIS to jak żmija, istny diabeł.
  • Nieee, to jak smok raczej – jakoś mi się skojarzyło. Jedno ciało i wiele głów działających w wielu krajach.
  • To nie żmija, bo żmija ma jeden łeb, a każda z głów chce gryźć – Homiel sprostował przyznając mi rację.

La_Bête_de_la_Mer

Fragment z „Apokalipsy z Angers” – wielkiego zespołu tapiserii wykonanych na zlecenie Ludwika I Anjou księcia andegaweńskiego, wykonany w latach 1377 – 1382. Tematem wszystkich tapiserii jest Objawianie św. Jana, na dziełach ukazano 90 wybranych scen. „Oto wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów – a na głowach jego siedem diademów. I ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię.”

  • W sumie to dobrze, że PIS teraz rządzi, to dobra sytuacja dla Polski
  • Wyborna. Ten naród już się nawycierpiał. Ziemia nasączona krwią.
  • A dlaczego musiał cierpieć?
  • A dlaczego Chrystus cierpiał?
  • .. – na takie pytania zawsze trudno znaleźć właściwą odpowiedź.
  • Czytam o świętych… w porównaniu do nich to ja głupi jestem – Piotr kiwa głową.
  • Zaprawdę nie oceniaj się tak pochopnie.
  • Homiel, dzisiaj przeżyłam piękną chwilę… odkryłam pieczęć Jezusa – pisałam o tym na blogu. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/25/pieczec-chrystusa/
  • My też. Nowe znaczenie przypadek.

Przez „przypadek” weszłam na Wikipedię, by sprawdzić co oznacza litera tau / tav / taw.


Dopisane 26. 04. 2017 r.

Powiadam ci, że to już nie człowiek mówi, ale mędrzec – największe wrażenie w rozmowach z Ojcem sprawia fakt, że są tak normalne. Pisałam już o tym wcześniej, a dzisiaj znowu jestem w lekkim szoku Niedawno kupiłam książkę „Świadectwo” Alicji Lenczewskiej i wczoraj zaczęłam ją czytać. Jestem zdumiona, że również rozmawiała z Ojcem i zdumiona pewnym fragmentem. Już wiem, że będę często do tej książki na tym blogu powracać.

Bóg Ojciec


Nowe znaczenie przypadek – bardzo ciekawy tekst znalazłam też wczoraj. 

Znak TAW w języku staro hebrajskim jest ostatnią 22-gą literą tego alfabetu. Przez starożytnych skrybów litera TAW była pisana w formie krzyża, zamiennie najpierw jako krzyż równoramienny. Obecną i starożytną pisownię tej litery pokazuje wyraźnie twórca współczesnego języka hebrajskiego Elezier Ben Yehuda w jego słowniku hebrajsko-angielskim: Historię pisowni znaku TAW w różnych językach semickich, aż do dzisiejszej formy łacińskiej litery T, przejrzyście pokazano w serwisie Anctient Hebrew Research CenterJak widać, ludy semickie posługiwały się kiedyś znakiem krzyża takim samym, jaki dzisiaj jest symbolem chrześcijaństwa (krzyż łaciński). Znak krzyża TAW był ostatnią 22-gą literą alfabetu w wielu językach semickich: fenickim, staro hebrajskim, klasycznym arabskim, aramejskim, ponieważ wywodzą się one ze wspólnego rdzenia i wszystkie bazowały na tym samym 22-znakowym alfabecie. Język staro hebrajski (paleo hebrajski) wyszedł z użycia w II wieku n.e.. Pisownia TAW we współczesnym języku hebrajskim opracowanym przez Ben Yehuda została zapożyczona z języka aramejskiego w zmienionym już kształcie i mało przypomina pierwotną pisownię.

Jeszcze ciekawsze niż pisownia TAW jest znaczenie tego znaku. W hebrajskim leksykonie Starego Testamentu F.W.Geseniusa znajdujemy takie wyjaśnienie:

(1)Arabski znak w formie krzyża wypalany na udach lub szyjach koni i wielbłądów, stąd nazwa litery TAW, która u Fenicjan i na machabejskich monetach ma formę krzyża. Grecy i Rzymianie wzięli od Fenicjan zarówno nazwę jak i kształt litery.

(2)Symbol (krzyżowy), znak pod/zamiast pisanego nazwiska; stąd podpis, Job 31:35. Stwierdzono, że na synodzie chalcedońskim i innych synodach głównie na Wschodzie nawet niektórzy biskupi nieumiejący pisać umieszczali krzyż jako podpis zamiast swojego nazwiska, co jest nadal często czynione przez zwykłych ludzi w procedurach prawnych.

Ad.1 Widać, że Arabowie pieczętowali znakiem krzyża swoje konie i wielbłądy tak, jak Bóg naznaczył swoich ludzi, należących do Niego w Jerozolimie.

Ad.2 Bóg użył swojego podpisu TAW na czołach wybrańców, gdy Jego prawo było egzekwowane w Jerozolimie.

Znaczenie znaku TAW w ST ujawnia nam także Księga Hioba (Joba) 31:35 BT: „Kto zechce mnie wysłuchać? Oto podpis [znak TAW]: Wszechmocny odpowie. Przeciwnik niech skargę napisze”. Wierny Bogu Hiob podpisuje się znakiem krzyża TAW, jakby pisał „należę do Boga” i spodziewa się po tym Jego odpowiedzi. Dla dociekliwych międzywierszowy przekład tego wersetu z hebrajskiego – 8420 TAV (inne polskie przekłady tutaj). W podanym angielskim przekładzie znak TAW został przetłumaczony jako „desire” (?), czyli pragnienie, ale też dobrze oddaje znaczenie. Hiob jest wierny Bogu, pragnie Jego łaski oraz pragnie Jego odpowiedzi, co wyraża znakiem krzyża, Jego znakiem. Bóg jest miłością, miłość pragnieniem, a Hiob pragnie kontaktu z Bogiem, bo Go miłuje i wyraża to za pomocą krzyża, znakiem TAW.

Istnieje także zbieżność graficzna między pisownią TAW w formie X i krzyżem greckiej litery X (Chi), która rozpoczyna greckie słowo nχριστός (Xristós) czyli Chrystus [7]. W języku greckim wywodzi się ono od χρίω, co oznacza „pomazać olejem”, czyli grecki χριστός oznacza dosłownie Pomazaniec (hebrajski Mesjasz, Zbawiciel).

GOŁĄB, Prawdziwe zdjęcie Chrystusa, Duch Święty

Oprócz zbieżności graficznej mamy zbieżność znaczeniową. Starożytni rabini określali TAW m.in. jako imię Boga, pieczęć świętości, pieczęć prawdy. Żydzi namaszczali kapłanów za pomocą oleju z oliwek i znaku TAW na czole, jak Mojżesz namaścił Aarona w ST. W Talmudzie to namaszczanie kapłanów jest opisane przez odwołanie do greckiej litery Chi, czyli krzyża X, co potwierdza znaczenie krzyża TAW (Chi) na czole jako sługa Boży, należący do Boga. W Kościele katolickim Chrzest św. obejmuje także kreślenie krzyża na czole dziecka, naznaczenie go pieczęcią Chrystusa, jako należące do Niego. Niestety, wielu z nas potem o tym nie pamięta lub wręcz próbuje ten znak świadomie wymazać.

Chrystus, wcielony Bóg, w ostatniej księdze NT, Apokalipsie Św. Jana, mówi o sobie „Jam Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec” (Ap. 22:13). Alfa i Omega to pierwsza i ostatnia litera greckiego alfabetu. Jest to tłumaczeniem z języka staro hebrajskiego, w którym pierwszą i ostatnią literą alfabetu jest właśnie Aleph i Taw. Interesujące jest to, że już w pierwszym wersie Biblii, w Księdzie Rodzaju 1:1 „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.” występuje w źródłowym tekście hebrajskim dwukrotnie (przed „niebo” i przed „ziemię”) słowo „et” składające się z dwóch liter: Aleph i Taw (את) [sprawdź w biblos.com], które nie jest tłumaczone, ani w angielskich, ani w polskich przekładach. Nie da się go tłumaczyć, ok, ale myślę, że można interpretować jako konkretne rzeczywiste niebo i konkretnie rzeczywistą ziemię, czyli istniejące byty, prawdziwe, stworzone z nicości, których istnienie zależy od początku (Aleph) do końca (Taw) od „Tego, Który Jest”, czyli Boga, który podtrzymuje wszystko w istnieniu i nam się objawił na ziemi jako Jezus Chrystus oraz przedstawił jako Aleph i Taw (Alfa i Omega).

Znak TAW był kojarzony z Chrystusem i ukrzyżowaniem Go już przez pierwszych chrześcijan, co odnajdujemy w tekstach ojców Kościoła. Orygenes (ur. 185) widząc ten związek dopytywał wtedy Żydów o znaczenie TAW i opisał ich odpowiedzi: „(1) Jeden powiedział, że litera Tau zajmuje ostatnie miejsce wśród 22 liter w kolejności w jakiej zostały ułożone. Ostatni zatem znak przyjęty został dla oznaczenia doskonałości tych, którzy jako cnotliwi płaczą i boleją nad grzechami ludu i współczują sprzeniewierzonym. (2) Drugi mówił, że litera Tau jest symbolem tych, którzy zachowali prawo, jako że u Hebrajczyków prawo nazywa się Torą, a ponieważ pierwszą literą tego słowa jest Tau, więc oznacza ona tych, którzy żyją według tego prawa zbawczego. (3) Trzeci natomiast, należący do tych, którzy zawierzyli Chrystusowi twierdził, że według starej pisowni litera Tau przypomina swym kształtem krzyż i jest zapowiedzią tego znaku, który chrześcijanie kreślą na czole i który czynią wszyscy wierni, gdy przystępują do jakiejkolwiek pracy, zwłaszcza zaś zaczynając modły lub lekturę Pism Świętych” [Komentarz Orygenesa do Ezechiela 9]. http://3obieg.pl/dlaczego-warto-znac-litere-taw

Ja też jestem człowiekiem.

25. 07. 16 r.  I część.                                                                                                                             Warszawa.                                                                                                                   Spotkaliśmy się na kawie. Sącząc z przyjemnością capuccino Homiel nagle…

  • Powiedz Oli, że ten harmonogram ulegnie całkowitej zmianie.
  • Jak to? – pytam zaskoczona. 

Zrobiło mi się lekko niepokojąco, bo raptem poczułam, że byłoby żal utracić taki harmonogram, który sprawia nam tyle radości.

  • Czy będziemy za tym tęsknić?
  • Nie przypuszczam.
  • No jak to? – znowu spytałam zaskoczona.
  • …… – ale już nie odpowiedział.
  • Czy NIP zamknie się w październiku?
  • Ta data jest nieprzypadkowa.
  • Czy długo oczekiwałaś na pomoc? – no i znowu mnie zaskoczył.

Niedawno miałam ciekawe doświadczenie. Pod domem w środku nocy hałasowali jacyś ludzie, a ponieważ mieszkam w takim miejscu, że nawet kichnięcie na ulicy słyszę jak kichnięcie w pokoju, nie dało się w ogóle spać. Owszem, byli dość kulturalni, ponieważ jedynie rozmawiali głośno, ale kompletnie nie powinno ich tam być o drugiej w nocy. Byłam już wykończona, bo szykowała mi się druga z rzędu nieprzespana noc. Nie wiem dlaczego, ale poprosiłam o pomoc Archanioła Michała.

  • Michałku zrób coś! – wyrwało mi się. Powiedziałam to tak, jakbym znała Go osobiście.

Nie wiem co się stało, ale 5 minut później zapadła całkowita cisza. Naciągałam uszy na maxa, a tu nic… cisza. Przypadek?

  • Każde wasze słowo, każdy ruch jest słuchane.
  • Można mówić do Michała Michałku?
  • To było urocze.
  • Czy ktoś bogaty może wejść do Was?
  • Nie znam takich. Czy Ktoś, kto służy Chrystusowi ma mieć lepiej od Niego? Ty i tak masz nadto. Są ludzie zamożni, którzy idą do Nieba, ale czynią bogactwem dla innych a więc rozdają, a jak rozdają, to już nie są zamożni.

Pojechaliśmy dzisiaj do „naszego krzyża”. Trwała msza i rozbrzmiewała muzyka, ktoś śpiewał w dziwnym języku. Przed wejściem siedziała kobieta, schylona i modląca się w samotności. Ponieważ nic dla niej nie miałam, przeszłam dalej. Piotr również przeszedł, ale omijając ją lekkim łukiem. Stanęliśmy pod krzyżem i parę minut się pomodliliśmy. Piotr chciał wyjść z kościoła innym wyjściem, by nie trafić znowu na kobietę, ale się zatrzymał w pół drogi. Widzę, że się poci, wyciąga portfel i zaczyna liczyć. Już wiedziałam, że coś się dzieje. Jeszcze nie wiedząc o co dokładnie chodzi, bez słów, zaczęliśmy się oboje śmiać nerwowo.

  • Pamiętasz o Mnie?… spytał mnie Chrystus – zaczął relacjonować.
  • Oczywiście.
  • Pamiętaj o niej tak, jak pamiętasz o Mnie.

Piotr wyciągnął 20 zł, ale zaraz zaczął szperać dalej i z tryumfalną miną znalazł 2 zł. Zdenerwował mnie.

  • Na tyle Go wyceniasz? – przygadałam mu. Wtedy oczywiście wyjął w końcu te 20 zł i podał kobiecie.

Już będąc w aucie Chrystus powiedział…

  • To była najpiękniejsza chwila tego dnia, kiedy dałeś tej, która potrzebuje.
  • Dałem.
  • I dawaj więcej i nigdy nie rozważaj, tylko dawaj. Tak jak Pan Bóg ci daje, dawaj innym.
  • ……..
  • Tak powiedział? – spytałam wzruszona. 
  • Coś mi się widzi, że jeżeli coś wpadnie w przyszłości to będzie totalne rozdawanie ludziom.
  •  a ty się biedactwo spociłeś… – na to wspomnienie wybuchłam śmiechem.
  • ……
  • Pamiętaj o Mnie tak, jak pamiętasz o Mnie…
  • coś pięknego…
  • ..
  • Jestem zaskoczony tymi słowami…
  • Dlaczego zacząłeś się śmiać?
  • Bo jestem kanalią, zacząłem przeliczać ile mam i dostałem wtedy uderzenie w tył głowy…
  • Dałeś 20 jednak, a nie dwa… – mówię mu na spokojnie.
  • Ale usłyszałem… ty nic nie słyszysz?! – pyta mnie Piotr zdziwiony.
  • Ola słyszy od ciebie. Zaprawdę ci powiadam, nie mniej słyszysz od męża swego.
  • … – po słowach Jezusa muszę zrobić zawsze pauzę, by je zrozumieć.
  • To, co ja ci mówię, przekazuję… to tak, jakbyś Ich słyszała.
  • Bo tak jest –  tym razem Homiel. 
  • Gdybyś słyszała, zastanawiam się, czy byś znalazła chwilę dla Piotra.
  • …. – to święta prawda. Już normalnie nie potrafiłabym chyba funkcjonować.
  • Ale Oni są mądrzy, Oni są tak mądrzy…. że się w głowie nie mieści… – Piotr nie potrafił tego wyrazić. 
  • Homiel teraz mówi, że….
  • Nasza mądrość polega na tym, że My wiemy to, czego ty nie wiesz.
  • Ano właśnie, gdybyśmy wiedzieli to, co Wy, też byśmy byli tacy mądrzy – pomyślałam i zaśmiałam się.
  • …..
  • Płakałeś, że musiałeś dać?Homiel wrócił do sceny w kościele.
  • Nieeee…
  • Następnym razem będziesz się cieszył. Nie martw się, to też jest wesołe.
  • Wiesz jak ty się spociłeś? – wspominałam ze śmiechem – Od tego się spociłeś?
  • Troooochę – Piotr się zawstydził.
  • Jesteś nieformowalny, mają cyrk z tobą. Wiesz jak to wygląda? Mówią ci przez trzy lata to i tamto, a ty swoje!
  • ……
  • Ta kobieta miała w oczach cierpienie i płakała.
  • … – wzruszyliśmy się oboje natychmiast.
  • Słyszałeś tę muzykę w kościele? Po jakiemu oni śpiewali?
  • Pachniało po aramejsku.
  • W którym miejscu? – a więc nie po aramejsku, ale pytanie Homiela od razu nas rozbawiło.
  • ……
  • Pięknie Chrystus powiedział; Pamiętaj o niej tak, jak pamiętasz o Mnie.
  • Wiesz o co tu chodzi? To jet głębsze. Wierzysz we Mnie, wierzysz w Ojca, a zachowujesz się… wiesz jak.
  • No jak? Przyzwoicie!
  • Homiel mówi… 
  • Powinieneś być krytykiem filmowym.
  • Dlaczego tak uważasz?
  • Tych, co ci nie pasują nie patrząc na filmy odtrącasz, a tych co są mili dla ciebie, wszystko dobrze.
  • …… – nie mogłam powstrzymać się od śmiechu, bo oczywiście miał rację. 
  • … Mają rację, gdybym ja tak słyszała i widziała to byś był chudy… – nie gotowałabym, nie prasowała, żyłabym w innym świecie.
  • Nie byłoby między wami konwersacji. To byłoby najgorsze co może być, a najlepsze dla diabła, bo byś stwierdziła, że ten świat dla ciebie jest najważniejszy.
  • Ma Homiel rację…
  • Byś odcięła swoje korzenie łączności tutaj, a nie mając kontaktu z rzeczywistością jaka byłaby ta twoja wiedza? A Piotr ma od Nas wiedzę… i powiem ci… i co z tego? – zaśmiał się i zacytował słowa piosenki „A nam wsio rawno”.      https://www.youtube.com/watch?v=0djldB15G2Y 
  • Ja nie wiem jak ty możesz funkcjonować – przyznałam całkowicie szczerze rozumiejąc już, dlaczego ja tyle nie słyszę i nie widzę.

Ciągle mnie to zadziwia jak Piotr potrafi łączyć z pełnym sukcesem dwa światy jednocześnie.


Po południu jeszcze raz wspominaliśmy usłyszane słowa…

  • To nie mógł powiedzieć człowiek. 
  • Piotrze, Ja też jestem człowiekiem.

Żaden inny moment w filmie „Pasja” nie ukazuje tak świetnie Chrystusa jako człowieka jak ten.


Dopisane 24. 04. 2017 r.

Ta data jest nieprzypadkowa no i sprawdziło się całkowicie, rzeczywiście październik okazał się nie przypadkowy i ale jedynie połowicznie miał związek z NIP. Z perspektywy czasu widzę, że Homiel przekazuje bardzo mądre odpowiedzi. Nie odpowiedział ani nie, ani tak, a jednak powiedział prawdę. Nic nie można Mu zarzucić, tylko się uczyć. Pisząc o tym dzisiaj czytam Piotrowi tę rozmowę jeszcze raz.

  • Oni są dla nas za mądrzy – Piotr przyznał.
  • Trzeba się znowu bliżej przyjrzeć tym rozmowom – stwierdzam. 
  • Homiel, tylko uczyć się od Ciebie… jesteś mistrzem. 
  • Znam innego mistrza.
  • Kogo?
  • Ten, który ci pomaga.

Czy Ktoś, kto służy Chrystusowi ma mieć lepiej od Niego? 24 Uczeń nie przewyższa nauczyciela ani sługa swego pana. 25 Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel, a sługa jak pan jego. Jeśli pana domu przezwali Belzebubem, o ileż bardziej jego domowników tak nazwą. 26 Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Ewangelia wg św. Mateusza

My nie musimy potwierdzać naszych wizji. One są prawdziwe.

24. 07. 16 r. II część.                                                                                                                 Warszawa.                                                                                                                 Siedzieliśmy u Grycana i rozmawialiśmy dalej.

  • Musiałem zwolnić Walika, dobrze zrobiłem?

Walik pochodzi z Ukrainy, z powodu nawału pracy został zatrudniony w naszej firmie na określony czas. Zamówienia się skończyły, więc Piotr nie mając dla niego żadnej pracy musiał z niego zrezygnować.

  • Byłeś sprawiedliwy, a i tak złapał za nogi Ojca.

Piotr zawsze regularnie mu płacił, a Walik pracując wcześniej w dwóch innych firmach został bezpardonowo oszukany. Piotrowi ulżyło słysząc te słowa, ponieważ nie jest przyzwyczajony zwalniać ludzi. Ma wrażenie, że ich krzywdzi.


Zamilkliśmy na chwilę, coś mnie od dawna dręczyło. Oglądam ostatnio namiętnie wszystkie filmy dokumentalne dotyczące chrześcijaństwa, Biblii, Jezusa. Zaciekawiła mnie dyskusja naukowców na temat przebitych rąk Chrystusa. Jedni uznali, że przebite centralnie dłonie nie były możliwe, ponieważ łatwo je oderwać od krzyża i przekonywali, że przebite nadgarstki to jest właściwe rozwiązanie.

  • Jak miał przebite dłonie Jezus? W dłoniach, czy nadgarstkach? – pytam się w końcu Homiela.
  • Pomyśl medycznie.
  • Medycznie? – zaczęłam się zastanawiać. mysli
  • . Pokazał mi teraz gwoździe w nadgarstkach i lejącą się krew.
  • Rzeczywiście… – zaczęłam natychmiast główkować – Gdyby przebito nadgarstki, przebito by ważne tętnice i Chrystus szybko by się wykrwawił. Znacznie dłużej się męczył.
  • Cierpiał – poprawił Homiel.
  • Homiel ma absolutnie rację, dlaczego naukowcy o tym nie mówią?
  • Pod latarnią najciemniej.
  • Ale numer… – byłam pod wrażeniem… jakie to proste.

Jechaliśmy przez miasto. 

  • Ale mi powiedział z tym portfelikiem – Piotr kiwa głową z niedowierzaniem.
  • Wynika z tego, że bogactwo, jeśli takowe przyjdzie to i tak nie będzie ci dane. Pamiętasz ten sen z ciężarówką? http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/05/29/bardzo-konkretna-boza-odpowiedz/
  • Ależ się tam nasiedział, tyle twego.
  • Ale z tego wynika, że będziesz miał możliwość, ale na krótko, wszystko oddasz – mówię do Piotra.
  • Ty to przejmiesz.
  • Ja? Ale to ty tak twierdzisz.
  • Ja to widziałem!
  • Ale Homiel tego nie potwierdza.
  • My nie musimy potwierdzać naszych wizji. One są prawdziwe. W ostateczności zachowasz się jak prawdziwy Ten, do którego idziesz.
  • Powiedział, że to zło we mnie
  • … jest już bardzo powierzchowne. Wewnątrz jesteś czysty kryształ.
  • To prawda – przyznałam z ulgą. Jeśli Piotr był zły to kiedyś, w innym życiu.
  • Twoje łzy są prawdziwe i sprawiedliwe.
  • Pięknie ci powiedział… więc nie licz na nic – zaczynam się śmiać.

Mijaliśmy na Placu Trzech Krzyży kawiarnię Costa Heaven, do której Piotr często chodził (p.s. już jej nie ma).

  • To nie było dobre miejsce dla ciebie.
  • …… – zrobiłam oczy, bo nie rozumiałam dlaczegóż to.
  • Pokazał mi ludzi jak wchodzili do środka i tam przeobrażali się w robaki.
  • ….??? – to bardzo ciekawe… rzeczywiście przychodzili tam głównie menedżerowie, biznesmeni, każdy tylko spod oka obserwował drugiego.
  • A nowej fury nie dacie? – a Piotr znowu swoje.
  • A źle ci?
  • Nie.
  • A chcesz, bym ci to zabrał? Chwal za to, co masz i nie planuj, że w przyszłym roku zmienisz.
  • Dobra… Moi pracownicy pytają kiedy zmienię auto, bo chcieliby go ode mnie kupić, wczoraj…
  • i nie planuj, że coś sprzedajesz – przerwał mu Homiel.
  • …… – Piotr tylko westchnął. Obserwowałam jego zmagania i dyskusje z prawdziwym rozbawieniem.
  • A to mieszkanie zmienimy? – tym razem ja zagadnęłam.
  • Teraz pyta się ciebie…
  • … Czy coś czujesz, masz jakieś znaki na zmianę? Zawsze ci mówiliśmy, teraz masz coś od Nas?
  • Nie – kompletnie mnie tym pytaniem zaskoczył, ponieważ faktycznie przed pierwszą naszą przeprowadzką miałam ciekawy sen.

Sprzątałam biurko i ładowałam swoje prywatne rzeczy do pudełka. Powiedziałam nawet Piotrowi, czyżby mielibyśmy się przeprowadzać? Moje pytanie było w tym momencie absolutnie absurdalne, bo żadne z nas o tym nie myślało, a jednak dokładnie dwa tygodnie później już szukałam nowego mieszkania. Homiel mi to właśnie przypomniał… niesamowite.

  • No to mieszkaj.
  • Ale ledwo zipię – w mieszkaniu warszawskim jest dosyć ciasno i gorąco.
  • Dasz sobie radę.
  • Aż tak, to nie da sobie rady! – Piotr.
  • Oby zimno było tego lata… – pomyślałam.
  • ……
  • Jeśli Homiel mówi o dużych zmianach z tego wynika, że nie obejmują one tego mieszkania – rozkładam ręce bezradnie myśląc logicznie.
  • wiesz co słyszę z daleka?
  • Litości!!!… krzyczy…
  • Powiedziałem wytrzymaj i płyń, tak powiedziałem!
  • …… – zaczęliśmy się natychmiast śmiać, bo Jego reakcja była cudownie zabawna.
  • A mamy inne wyjście?
  • Nie, ale bez tej ciekawości.
  • Ale my jesteśmy ciekawi – powiedzieliśmy rozbrajająco szczerze.
  • ……
  • Taaa – Piotr spoważniał.
  • Dziękuję Homielowi za to, że możemy dzisiaj się śmiać, a nie płakać, za dzieci, za wszystko chcę Ci podziękować.
  • A ja ci dziękuję, że ty Mi dziękujesz. Jesteś nieszczęśliwy?
  • Jestem bardzo szczęśliwy.

Wieczorem w związku z atakiem w Monachium podano wypowiedź fachowca, który stwierdził, że służby mają nakaz nie prowadzić rozmów z terrorystami, lecz od razu likwidować. Według niego sądy prowadzą do tego, że inspirują naśladowców. Oczywiście zaczęłam się zastanawiać, czy z perspektywy Nieba to słuszne rozwiązanie.

  • To też miłosierdzie. Likwiduje się tego, kto w środku siedzi.

Niebo jest miłosierne, ale i bardzo stanowcze.


Dopisane 22. 04. 2017 r.

Pomyśl medycznie – dokładne przebicie rąk, by mogły utrzymać wiszące ciało musiało być między środkową częścią dłoni, a przegubem.

dlonie jezusa

Autorem figury Chrystusa Ukrzyżowanego jest rzeźbiarz Juan Manuel Miñarro z Uniwersytetu Bortherhood w Cordobie, który jest również profesorem Uniwersytetu w Sewilli. Jego rzeźba jest wiernym odzwierciedleniem traumatycznych cierpień udręczonego ciała Chrystusa na podstawie prac interdyscyplinarnego zespołu naukowców, którzy zajmowali się badaniem Całunu. Jest to jedyny taki Krucyfiks na świecie, wiernie ukazujący rzeczywistą, naturalną postać Chrystusa i Jego cierpienie. Na podstawie badań Całunu przez uniwersytety w Bolonii i Pavii — przedstawia Człowieka mającego metr osiemdziesiąt wzrostu, z ramionami rozciągniętymi na krzyżu pod kątem 65 O. — z dokładnie odtworzonymi ranami Człowieka z Całunu Turyńskiego.

Więcej zdjęć w linku;

http://www.elevados.com.br/artigo/371/o-cristo-da-irmandade-universitaria-de-cordoba.html

a216

Bezpieczeństwo to nie pieniądze… to My.

24. 07. 16 r.    I część.                                                                                                                             Warszawa.                                                                                                                 Wczoraj oglądaliśmy zabawny, niemiecki film pt. „Buddy”.

To historia człowieka, który widzi swojego anioła. W pewnych momentach zaśmiewałam się do łez, bo filmowy anioł czasami przypominał mi zachowaniem naszego Homiela. Filmowy posłannik powiedział swojemu podopiecznemu, że jest nowy, w sensie początkujący jako anioł stróż. Dzisiaj rano wróciłam do tego filmu. 

  • Homiel, Ty też jesteś „nowy” jak tamten z filmu? – spytałam żartem.
  • Zdecydowanie nie – powiedział bardzo stanowczo.
  • Jesteś stary?
  • Najstarszy.
  • Kim jesteś?
  • Twoim przeznaczeniem.
  • Błogosławione chwile, w których mogę to słyszeć – wypalił Piotr w takim stylu, że oczy otworzyłam z wrażenia. Nie było to do niego podobne.
  • Błogosławieni ci, co słyszą.
  • To i mój syn jest błogosławiony – Piotr kontynuował jakby to nie on mówił.

Nasz syn będąc obecnie na morzu napisał ciekawą wiadomość poprzez Messengera. Ponieważ trafił na statek, który jest w opłakanym stanie i wszystko się tam psuje, ma w związku z tym bardzo wiele pracy i gigantyczną odpowiedzialność. W nocy padł na łóżko wykończony, a wtedy usłyszał ciekawe słowa i poczuł, że ktoś go tuli.

wiadomość z facebooka

  • Od początku do końca.
  • Co znaczy być twoim przeznaczeniem?
  • Co by nie znaczyło w tej łódce to My zapalamy silnik. Będzie rzucać – rzucać? Czyli nie będzie tak łatwo… pomyślałam.
  • Ktoś wypadnie z tej łódki? – miałam na myśli, że ktoś może umrzeć z rodziny, odejść.
  • Chodzi o to, że tą łódką podpłyniesz do znacznie większej łódki.
  • …… Homiel pokazał mi łódkę, drewnianą, heblowaną, którą podpływam do większej łodzi, biało – niebieskiej. Wchodząc tam obróciłem się, a po chwili zobaczyłem, że ta łódka zmieniała się w wielki transatlantyk. Usłyszałem gwizdek i słowa; dowódca wchodzi!

steamship-coloring-page

W ten sposób Homiel obrazowo przewiduje jakieś wydarzenia, jedno mniejsze, które będzie wstępem do drugiego, większego.

Dzisiaj rano wróciłam do tej wizji.

  • A ja na ten statek też wejdę? – Homiel ciągle mówi o Piotrze, a gdzie jest w tym miejsce też dla mnie? Czy te wydarzenia będą też mnie dotyczyć?
  • ……Pokazał mi, że mam ciebie w plecaku.
  • W plecaku? To jak balast – żartuję natychmiast.
  • Z takim balastem to można i latać.
  • Jak to zrobić?
  • My to zrobimy, My damy paliwo i wiatr.
  • Czyli to od Was wszystko zależy. A nasza wolna wola?
  • Pozory muszą być.
  • Jesteś najstarszy?
  • …..
  • …… Narysował małą literę a i jeszcze raz po niej ołówkiem poprawił, jakby chciał powiedzieć, że raz już powiedział, drugi raz powiedziałby to samo… najstarszy.
  • To Trony są jako pierwsze stworzone?
  • Zdziwiony? Znasz Mnie od początku.
  • Jeśli jesteś najstarszy to naoglądałeś się na ten świat, jak go oceniasz? – ciągle pytam.
  • Walka.
  • Nie szkoda ci ludzi czasami?
  • Tak samo jak aniołów.
  • …..
  • Chrystus dziękuje ci za kwiatek… kazano mi ci to przekazać – nagle Piotr zmienia temat.

Tydzień temu przed wyjazdem kupiłam bukiet białych Margaretek i położyłam pod krzyżem. Działo się to w kościele św. Barbary, który mijam idąc na „randkę” do Złotych Tarasów. Nie powiedziałam tego Piotrowi, bo i po co? Teraz te słowa bardzo mnie wzruszyły.

  • A szkoda Ci czegokolwiek? – pytałam dalej, by się nie rozpłakać.
  • Łez Ojca, dlatego daje tu najlepszych, by prowadzili tych najgorszych.
  • ale nie przejmuj się, duża część się śmieje.
  • …… – Piotr się zaciął.
  • … No mów dalej! – ponaglam go zafascynowana rozmową.
  • Nie rozpędzaj się, właśnie kończę – … i się roześmiał na głos.
  • Homiel mógłbyś być kabareciarzem – już żałowałam, że kończy.
  • Jaki jest sens twojego życia? – spytał mnie poważnie.
  • Jaki? – szybko szukam w swojej głowie. mysli
  • Piotruś ! – … i byłam tego pewna. Patrząc z perspektywy czasu nie może być nic ważniejszego w moim życiu.
  • Bardziej ufaj sobie. Kiedy szukasz, uczysz się odpowiedział na moje myśli dotyczące autorstwa legendy o 3 drzewach. Jego ostatnie stwierdzenie bardzo mnie zafrapowały.
  • słyszę Bazylika św. Jana – mówi w zamyśleniu Piotr. 
  • …… – nie wiem o co chodzi, może Homiel podrzuca jakiś trop, ale nie mam pojęcia co mam z tym zrobić. 
  • Powiedz coś więcej, pleeeease.
  • Idę się przypudrować, bo idę na lody.

Rozśmieszył nas natychmiast. Właśnie się ubieraliśmy, by pójść do Grycana i oczywiście Homiel „szykował się” z nami. Przed tym jednak zamierzaliśmy pojechać do kościoła. Jadąc przypomniałam sobie wiadomości dotyczące ostatnich zamachów.

  • Szkoda tych ludzi co zginęli w Monachium, Nicei. http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/zamach-w-nicei-ciezarowka-wjechala-w-ludzi,661147.html
  • Nie poszli na marne.
  • . pokazał krzyż i ludzi idących do niego.
  • Ale szkoda jednak.
  • Ty nie wiesz, ale ja wiem gdzie są.
  • Nie martw się tymi, co nie żyją. Martw się tymi, co żyją.
  • Ale zostali ci, co rozpaczają.
  • Nie patrz na to
  • pokazał mi Ojca i jego łzy.
  • Czy w Krakowie będą jakieś zamachy? – przygotowywano się do ŚDM.
  • Robią, żeby nie było.

Dojechaliśmy do katedry, do „naszego krzyża” i zauważyliśmy małą grupkę bardzo kolorowych pielgrzymów, którzy przybyli do Polski w związku ze Światowymi Dniami Młodzieży. Byli na boso, nawet mężczyźni mieli kolorowe spódnice i kwiaty za uchem, wyglądali na mieszkańców z Fidżi albo Haiti, trudno powiedzieć. Byli bardzo uśmiechnięci i klęczeli „pod naszym” krzyżem. Byli tak kolorowi i pozytywni, że buzia się uśmiechała na sam ich widok. Wstyd mi się zrobiło, ponieważ modlili się zaskakuąco żarliwie… rzadko się takich ludzi spotyka. Staliśmy pod krzyżem dwa metry od nich czekając, aż odejdą, ale Chrystus powiedział…

  • Módl się za nich, przybyli do Mnie.

To było piękne. Przybyli do Niego z tak daleka… To bardzo budujące. Postaliśmy jeszcze trochę i wyszliśmy, bo czas pod „naszym krzyżem” ewidentnie należał tym razem do „kolorowych spódnic”.


Już na lodach rozmawialiśmy dalej. Piotr przypomniał sobie niedawne dzieje, kiedy to próbował kupić mieszkanie.

  • Byłem tak załamany, wszystko mi nie wyszło, a chciałem odłożyć jakieś pieniądze na później… Nie umiem tak żyć, kiedy nie mam nic odłożonego – powiedział bardzo szczerze.

Nie wiem dlaczego od razu wiedziałam, że przypadkowo trafił w sedno. Nie umie żyć, więc musi się nauczyć.

  • Czas się nauczyć – powiedział to samo Homiel.
  • A i ten portfelik oddasz – powiedział lekceważąco na gruby portfel lezący na stoliku. 

A w swoim portfeliku Piotr trzyma wszystkie karty, dokumenty, całe swoje materialne życie. Czasami włosy stają mi dęba, kiedy sobie pomyślę co by się stało, gdyby to stracił.

  • Widzę wodospad…
  • Ciągle patrzysz na wodę, a się nie zmieniasz. Bezpieczeństwo to nie pieniądze… to My.

Czas płynie jak woda, a Piotr nadal się nie zmienia.



Dopisane 20. 04. 2017 r.

Robią, żeby nie było – Udaremniony zamach na ŚDM 2016. W Łodzi zatrzymano Irakijczyka. Planował zamach w Krakowie? http://www.pomorska.pl/polska-i-swiat/a/udaremniony-zamach-na-sdm-2016-w-lodzi-zatrzymano-irakijczyka-planowal-zamach-w-krakowie,10440454/


Słyszę Bazylika św. Jana – niestety do dzisiaj nie wiem o co chodzi.


Chodzi o to, że tą łódką podpłyniesz do znacznie większej łódki – zdążyłam zapomnieć o tej wizji, więc dzisiaj spróbowałam dowiedzieć się czegoś więcej.

  • Małą łódką łatwiej się steruje, duża łódź to dużo ludzi. 

Po kilku miesiącach pisania blogu jest to dla mnie teraz bardziej zrozumiałe. Piotr prowadził niewielką grupę ludzi, prowadził w sensie nauczał. Pisanie blogu spowodowało, że ta grupa znacznie się rozrosła, o czym sobie do końca nie zdajemy sprawy. A to jeszcze nie koniec, jak twierdzi sam Homiel.


Bezpieczeństwo to nie pieniądze… to My – czytam obecnie arcyciekawą książkę; Tajemnice watykańskich proroctw. Jak Kościół bada zjawiska nadprzyrodzone. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/274720/tajemnice-watykanskich-proroctw-jak-kosciol-bada-zjawiska-nadprzyrodzone    Książka napisana przez watykanistę ujawnia metody badań i podejście Watykanu do tego, co trudno wytłumaczalne. Będę do niej powracać na blogu, ponieważ pewne tezy dla mnie, jako mocno doświadczonej osoby, są wręcz szokujące. Szokujące, ponieważ ich źródłem jest właśnie Watykan, centrum chrześcijaństwa, które wydaje się iść z duchem czasu, a nie z duchem prawdy.

watykan


Jestem Twoim przeznaczeniem – dzisiaj doszło do mnie, że być może nie rozmawialiśmy z wtedy Homielem. Przypomniałam sobie bowiem wcześniejszą rozmowę;

Miałeś pamiętać o swoim przeznaczeniu – mówię.

Przeznaczeniem nie jest przeznaczenie tutaj. To jest droga. Przeznaczeniem wiesz Kto jest.

Najstarszym może być tylko sam Bóg Ojciec.


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Najważniejsza jest litość, a sam litości doznasz.

16. 07. 16 r.                                                                                                                                   Szczecin.                                                                                                                  Piotr ma często do mnie żal, że mówię mu prawdę prosto z mostu. Robi focha i się nie odzywa kilka godzin. Homiel zniecierpliwiony tym faktem powiedział mu parę słów… dając tym samym ciekawą lekcję.

  • Każdy przyjaciel, który chce cię zalizać jest twoim wrogiem. Nie uczysz się.

Rzeczywiście, to prawda… Znam historię matki, która tak kochała ślepo swojego syna, że nie była w stanie zauważyć jego złej natury. Kiedy syn trafił do więzienia ciągle twierdziła, że jest niewinny i karmiła go tym przeświadczeniem, choć niewinny nie był. 

  • Lecz granicę między przyjacielem, a zalizaniem bardzo trudno dostrzec. Ze względu na własną niewygodę. To prawda oczywista, ale niewygodna.

Ta matka nie dostrzegając zła tkwiącego w swoim synu nie dostrzegała ułomności także w sobie. Przyznając, że jest zły przyznałaby, że popełniła błąd latami go „zalizując”. Będąc kiedyś na wywiadówce przeżyłam lekki szok. Wychowawczyni zaczęła narzekać na jedną z uczennic, słusznie zresztą, ponieważ mając dwanaście lat już prowokowała chłopców do seksualnych zachowań. Reakcja jej matki była zdumiewająca. Zaczęła dosłownie drzeć się na nauczycielkę i wymachiwać ręką, że dziewczyna ma prawo robić co jej się chce. Pamiętam to do dzisiaj, choć minęło wiele już lat. Już wtedy wiedziałam, że matka robi jej wielką krzywdę, a nie rozmawiałam jeszcze z Homielem… Dzisiaj słysząc Jego słowa przypomniałam sobie tę kobietę. 


Spytałam Homiela, czy mógłby mi pomóc w pisaniu o Fatimie.

  • Nie trudź się w szukaniu słów ode Mnie, przekazuję to, co istotne.
  • Przeceniasz moje możliwości.
  • Prawdziwa modlitwa to nauka.

Homiel zmusza mnie do ciągłego myślenia i znowu musiałam przyznać Mu rację. Szukając informacji, zagłębiając się w słowa Fatimskie, czy jakiekolwiek inne związane z Niebem to jak… modlitwa. Gdy czytasz o Bogu, to myślisz o Bogu… 


Wieczorem znowu poprosiłam o wskazówki dot. Fatimy.

  • Wkrótce wiadro napełni woda.
  • No i co to ma znaczyć? – pytam bezradnie.
  • Tak powiedział – Piotr wzruszył ramionami – Zobaczyłem takie cedrowe, stare wiadro.

wiadro wiedzy

  • Nie wszystko wiesz, co napiszesz.
  • Nie wszystko – przyznałam racje. A kto na tym świecie wie wszystko?… powiedzmy sobie szczerze.

  • Nie przeżyłabym wojny – chciałam wrócić do wczorajszej rozmowy – Kiedy oglądam coś o tym w telewizji to już padam trupem, energia mi siada.
  • Nie będzie ci to dane. Za bardzo cię kochamy. Za bardzo jesteś w Nas, a My w tobie.
  • A i o ciebie zadbałem mroczny rycerzupowiedział do Piotra.
  • Mroczny rycerz? – pytam ze śmiechem. Niedawno oglądaliśmy film o takim samym tytule.
  • To nie ten z filmu?
  • To ten, który po cichu wymierza sprawiedliwość, nawet w nocy.

Dopisane 18. 04. 2017 r.

Wkrótce wiadro napełni woda – Homiel nawiązuje do gromadzenia się wiedzy. Kropla do kropli, to dawkowanie informacji. Dzisiaj wracając pociągiem do Warszawy próbowałam się dowiedzieć nieco więcej, co dokładnie miał na myśli;

  • Nie trwóż się tym, czego do końca nie wiesz.

No cóż… trochę mnie uspokoił, ale zaczęłam jeszcze szukać powiązań w samej Biblii.

Księga Izajasza; Wielkość Boga. Kto zdołał zbadać ducha Pana? Kto w roli doradcy dawał Mu wskazania? Do kogo się On zwracał po radę i światło, żeby Go pouczył o ścieżkach prawa, żeby Go nauczył wiedzy i wskazał Mu drogę roztropności? Oto narody są jak kropla wody u wiadra, uważa się je za pyłek na szali. Oto wyspy ważą tyle co ziarnko prochu.

Sprawdziłam, czy z cedra robiono wiadra w czasach Chrystusowych. Księga Izajasza; Cuda nowego wyjścia. Na pustyni zasadzę cedry, akacje, mirty i oliwki; rozkrzewię na pustkowiu cyprysy, wiązy i bukszpan obok siebie.


To ten, który po cichu wymierza sprawiedliwość, nawet w nocy – nie chodzi o to, że Piotr biega z mieczem po ulicach i bawi się w batmana. Piotr bardzo często podczas snu lub na jawie ma wizje, w których walczy z diabłem. Co ciekawe te wizje, ich historia przebiega zazwyczaj w nocy. Wtedy idzie na całość i wymierza sprawiedliwość. 


17. 07. 16 r.                                                                                                                                Szczecin.                                                                                                                Córka mówi do mnie, że umyła szklany wazonik i wyrzuciła wszystkie pióra, które w nim leżały.

  • Wyrzuciłaś piórka Homiela!? – powiedziałam zaskoczona.

Musiało to zabrzmieć tak idiotycznie, że obydwie natychmiast zaczęłyśmy  histerycznie się śmiać. Musiałam jej wyjaśnić. Gdy jestem sama często proszę o znak od mojego Grubaska, czy jest blisko mnie. I wtedy na podłodze znajduję zazwyczaj małe, białe piórka. Choć mogą pochodzić z poduszek, czy kołdry na wszelki wypadek składałam je do szklanego naczynia. A skąd mam wiedzieć, czy są, czy nie są akurat Jego? confused Córka zaczęła się śmiać jak szalona twierdząc, że dziwaczeję, ale ja wzruszyłam tylko ramionami. Naprawdę dziwaczeję…?  Zaczęłam się sama nad sobą zastanawiać. Po południu na wszelki wypadek pytam się Mojego jakie ma pióra.

  • Moje pióra, jeśli mam, nie są białe. Są złote.

Jakiż to anioł ma złote pióra? – od razu zaczęłam się zastanawiać. I dlaczego powiedział… jeśli mam… ? n4a9sn

  • Jak to jest Homiel, że raz macie skrzydła, raz nie macie?
  • To wyższa matematyka. Nie wszyscy mają skrzydła.
  • Kiedyś powiedziałeś, że służą do poruszania się.
  • Skrzydła… – pokazał jak parasol, chronią i bronią.

222


Piotr siedział przy swoim komputerze i robił przelewy. Widzę, że się zamyślił…

  • Coś mnie to zastanowiło…
  • Co?
  • Łużycka 13, Gdańsk… dostałem fakturę od firmy z tego adresu.
  • No i?
  • Tam była moja pierwsza firma, w której byłem zatrudniony 20 lat temu… chyba zamykam jakiś cykl.
  • …Ile muszę takich cykli jeszcze zamknąć?
  • To pytanie do Ojca Najwyższego.
  • Pamiętasz Spotkanie trzech drzew? – pytam się Piotra.
  • To niesamowite, spotkały się w jednej osobie, w osobie Chrystusa.
  • Właśnie. Zamykasz cykle. Coś się kończy, coś się zaczyna… czy to ważne zamykanie cykli?
  • To jak zamykanie za sobą drzwi.
  • ……
  • Homiel, co jest ważniejsze dobro czy sprawiedliwość?
  • Najważniejsza jest litość, a sam litości doznasz.
  • Litość?
  • Litość ma też uczyć.
  • Naucz nas czegoś dzisiaj.
  • Czy mam uczyć drzewo, które rośnie prosto? – do mnie.
  • Kto to wymyślił?
  • Twój mąż napisał wiele przypowieści.

Spojrzeliśmy na siebie kompletnie zaskoczeni. icon_eek-Kopia


Dopisane 18. 04. 17 r.

Nadprzyrodzeni posłańcy, przybywający do człowieka z polecenia Boga, nigdy nie posiadają w Biblii skrzydeł. Ich ludzki wygląd to konsekwencja pełnionej wśród ludzi misji. Także w najwcześniejszych przedstawieniach ikonograficznych posłańcy Boga nie mają ani skrzydeł, ani aureoli. Aniołowie przedstawiani na ścianach katakumb, sarkofagach czy mozaikach, nie różnią się niczym od innych postaci. Ukazywano ich jako mężczyzn, zazwyczaj młodych, ale były też wizerunki dojrzałych i brodatych aniołów. Wyjątkowo w Księdze Daniela (Dn 9, 21) autor wizji przedstawia pojawienie się posłanego przez Boga Gabriela słowami: „lecąc w [szybkim] locie zbliżył się do mnie w czasie wieczornej ofiary”. Najprawdopodobniej podkreśla się tutaj fakt szybkiego przybycia anioła, ale pojawienie się anioła określone jako „latanie” sugeruje, że być może miał on skrzydła. Jeśli jest to właściwe rozumienie lekcji znajdującej się w tekście masoreckim (która nota bene sprawia uczonym wiele trudności w interpretacji) byłaby to pierwsza wzmianka o aniele ze skrzydłami. Oczywiście lot Gabriela mógł się odbywać także bez skrzydeł.

http://kjb24.pl/ktoz-jak-bog/z-pisma/skrzydla-aniolow/

Jeśli uczonym sprawia problem fakt posiadania lub nieposiadania skrzydeł, to Homiel udzielił konkretnej odpowiedzi. Czasami są, czasami ich nie ma. Muszę przyznać rację uczonym, że mają wątpliwości. Piotr widzi skrzydła niezmiernie rzadko. Zazwyczaj widzi Homiela jako wysokiego, młodego mężczyznę w białej szacie, sandałach, czasami w zbroi i z mieczem u boku.

W odniesieniu do wyglądu fizycznego, anioły często opisane są jako postacie ze skrzydłami. Wizerunek cherubina z rozpostartymi skrzydłami okrywał wieko arki przymierza (2 Księga Mojżeszowa 25.20). Izajasz, w swojej wizji tronu niebiańskiego, widział uskrzydlonego serafina, a każdy z nich miał sześć skrzydeł (Księga Izajasza 6.2). Ezechiel również miał wizję z uskrzydlonymi aniołami. Izajasza 6.1-2 opisuje anioły posiadające ludzkie atrybuty- głos, twarze i stopy. Głosy anielskie w kilku fragmentach Biblii słyszane są jako śpiew chwały i uwielbienia dla Boga. Jeden z najpełniejszych opisów anioła pochodzi z Księgi Daniela 10.5-6: „A gdy podniosłem oczy i spojrzałem, oto był mąż, ubrany w szatę lnianą, a biodra miał przepasane pasem ze złota z Ufas. Ciało jego było podobne do topazu, oblicze jego jaśniało jak błyskawica, a oczy jego jak pochodnie płonące, ramiona i nogi jego błyszczały jak miedź wypolerowana, a dźwięk jego głosu był potężny jak wrzawa mnóstwa ludu.” Anioł, który ukazał się przy grobie Jezusa, został podobnie opisany: „A oblicze jego było jak błyskawica, a jego szata biała jak śnieg” (Ew. Mateusza 28.3). https://www.gotquestions.org/Polski/wyglad-aniolow.html

Zwróciłam uwagę na wspomnienie o pasie. Na pasie są wytłoczone imiona danego anioła.


Twój mąż napisał wiele przypowieści – Oryginalny autor legendy trzech drzew jest nieznany, jest to stara angielska przypowieść.

Bóg Ojciec schodzi do ludzi i staje się taki jak ludzie.

15. 07. 16 r.                                                                                                                                     Warszawa. II część.

Piotr spytał Homiela, czy powinnam wrócić na forum i dalej pisać.

  • Nie zajmuj się nimi.
  • Mogę ich potrząsnąć – nie wiem co miał Piotr na myśli.
  • Nie tak wygląda sprawiedliwość.
  • A jak?
  • Nauczysz się. Sprawiedliwy znaczy być mądrym, dlatego idziesz obok Chrystusa. Nauczyciel całą wiedzę ci przekaże. Zanim ocenisz, namaść. Jeśli namaszczenie nie pomoże, zetnij jak chwasta.

Człowiekowi można dawać niejedną szansę, ale przychodzi taki moment, że trzeba powiedzieć dosyć. Nawet Jezus będąc w gaju oliwnym też w pewnej chwili powiedział dosyć, więcej się przekazać nie da. Zetnij jak chwasta nie znaczy ściąć dosłownie, ale w tym przypadku zrezygnowanie z kogoś, odejść, odcięcie kontaktów.


Przypomniałam Piotrowi wizję, którą akurat opisywałam niedawno, a dotyczy złotej ręki Boga. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/15/chrystus-zginal-za-was-wszystkich-nie-za-wybranych/ Wysłuchał ją i pokiwał głową…

  • Pewnie gadam jak świr.
  • Podołaj.
  • To trudne zadanie.

Zaczęło całkiem porządnie padać. Siedząc w pociągu nie ma to znaczenia i miło było obserwować zacinający deszcz przez okno.

  • Deszczyk życie daje, zobacz – Piotr do mnie. 
  • U Noego nie dał.
  • Ooooo, mógłbyś coś powiedzieć na ten temat?
  • …… – nie odpowiedział.

Piotr przymknął oczy, bo poczuł się zmęczony. Zamknęłam zeszyt, gdyż myślałam, że to koniec na dzisiaj. W oddali na końcu korytarza zobaczyłam mężczyznę, którego nie widziałam ok. 20 lat, widziałam go ostatnio na studiach. Wiedziałam, że był w międzyczasie posłem, czy kimś w sejmie, ale za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć jego nazwiska. Myślałam jak on się nazywa, jak on się nazywa…

  • Kowalski – nagle mówi Piotr. (p. s. zmieniłam nazwisko, ta osoba ciągle jest posłem)
  • Jasne, Kowalski! – ucieszona potwierdziłam, bo szukanie jego nazwiska w głowie zajęłoby mi chyba tydzień.
  • Słyszę Kowalski, o co chodzi? – i otworzył oczy.

Patrzę na niego i patrzę i sama nie wierzę. Piotr cały czas miał oczy zamknięte, a dodatkowo siedział tyłem i nie mógł widzieć o kim myślę. Kiedy ja się zastanawiałam i szukałam w pamięci nazwiska Piotr podał mi je na tacy. Jaja sobie robi!? Wyjęłam zeszyt z powrotem, bo zrozumiałam, że naszych rozmów będzie ciąg dalszy.

  • Mniemanie o sobie duże, znaczenie małe. Jego gloria jest w nim samym, na zewnątrz tego nie widzęmówi Homiel – Piotr aż się obejrzał sprawdzając o kogo chodzi.
  • … aaaa… faktycznie – sam był zdziwiony. 
  • Skąd wiedziałeś, że to Kowalski – intrygowało mnie jak to się stało.
  • Zobaczyłem obraz w twojej głowie, a pod spodem wizytówkę.
  • Żartujesz?!… – byłam naprawdę pod wrażeniem.
  • Zauważyłeś, że Homiel nie ma litości w ocenach – nachyliłam się do ucha Piotra i powiedziałam szeptem mając złudną nadzieję, że Homiel nie usłyszy.
  • Mówisz do niego przeze mnie – doprowadził mnie tym do śmiechu. 

Przypomniałam sobie Michela Jacksona, u którego znaleziono sporo pornografii dziecięcej. Kiedy etos idoli upada, to już nikomu nie można wierzyć. http://www.tvp.info/25879289/kolekcja-pornografii-w-domu-michaela-jacksona-a-w-niej-zdjecia-nagich-dzieci

  • Ofiara samego siebie.

Oczywiście na krótko nawiązaliśmy do NIP.

  • Mam nadzieję, że to tsunami, które Homiel pokazał faktycznie do nich dojdzie i nimi zatrzęsie – powiedziałam.
  • Słyszę … jad waszem – Piotr powiedział coś niezrozumiałego i dziwnie też akcentując.
  • Trup będzie się kładł gęsto.

Zbaraniałam. Homiel dziś wyjątkowo jest stanowczy, ale zastanawiałam się też nad jad waszem, bo coś niejasnego świtało w mojej głowie. W domu kilka godzin później zaczęłam to sprawdzać. 

Yad Vashem, Jad wa-Szem; יד ושם, Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu – instytut w Izraelu poświęcony żydowskim ofiarom holokaustu, założony w 1953 roku. Termin „Jad Waszem” oznacza „miejsce i imię” (lub „pomnik i imię”) i zaczerpnięty jest z księgi Izajasza (Iz 56, 5) dam [im] miejsce w moim domu i w moich murach oraz imię lepsze od synów i córek, dam im imię wieczyste i niezniszczalne.

Homiel porównał ten budynek, tę instytucję do pomnika ofiar holokaustu. Kurcze, teraz naprawdę się zastanawiam ile złego władza tej instytucji musiała zrobić innym ludziom. To było naprawdę mocne porównanie.

Sprawdziłam przy okazji czy w samej Biblii mowa jest o kładzenia gęsto trupów.

2 Ks. Królewska 9:37, Biblia Tysiąclecia); Więc straż przyboczna i tarczownicy wycięli ich ostrzem miecza, położyli ich trupem i dotarli aż do sanktuarium świątyni Baala.

2 Ks. Machabejska; Wszystkich tych, którzy wyszli na widowisko, kazał wymordować, a potem wpadł z bronią do miasta i wielu położył trupem.

Kiedy mowa o ścieleniu trupa przypomniałam sobie o wspomnianej wcześniej wojnie.

  • Czy Polska będzie bezpieczna?
  • ……
  • Zobaczyłem parasol mieniący się zlotem i białym światłem. Czarni ludzie, w sensie gacki lub źli ludzie zatrzymywali się ok. 4 km od naszej granicy zachodniej i wschodniej.
  • Ludzie zaczną wracać.
  • Jak to zrobić?
  • Sam ten moment stworzysz.
  • Ja ?! Co ty gadasz!? – wyrwało mu się.

Zapomniał, że musimy pamiętać, że pod imieniem Homiel nie zawsze jest to Homiel. Zastanawiam się od niedawna nad czymś. Kiedy Piotr cytuje słowa Ojca, to poraża mnie ich prostota. Wydawałoby się, że Bóg Ojciec powinien być dla ludzi nieprzystępną mądrością, filozofią, inteligencją, przenikliwością… wszystkim.

  • To cudowne, że Ojciec jest taki… normalny, ludzki.
  • Daje się taki być.
  • Bóg Ojciec schodzi do ludzi i staje się taki jak ludzie. Ale chce, żebyś ty był taki jak On.
  • Czyli jaki?
  • Sprawiedliwy, miłosierny, litościwy.

Dopisane 16. 04. 2017 r. 

Słowa Ojca robią na mnie piorunujące wrażenie. Po pierwsze, że są słowami Ojca, a po drugie, że są tak bezpośrednie i proste. Czytając jakąś gazetę (o ile pamiętam „Egzorcystę”, ale pewna nie jestem) zwróciłam uwagę na opis historii powstającego sanktuarium. Rzadko się zdarza, by ktokolwiek cytował Boga Ojca, więc od razu zwróciłam na ten fragment uwagę, by móc porównać do tego, co sami słyszymy. Jak widać i tutaj mówi… wprost.

Slowa_Boga

Historia dotyczy; powstającego sanktuarium Miłosierdzia Bożego w El Salvador.

Jest przykładem działania Boga, który przeprowadza swój plan, z jednej strony w sposób zaskakujący, niespodziewany, ale z drugiej strony – niezwykle skuteczny. Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego jest dość dobrze znane na Filipinach. Zresztą dotarło ono tam dzięki marianom ze Stanów Zjednoczonych. Grupa osób świeckich ze wspólnoty modlitewnej z wyspy Mindanao, o której już wspomniałem, odczytała na modlitwie, że Bóg pragnie, aby właśnie tam powstało sanktuarium Miłosierdzia Bożego. http://info.wiara.pl/doc/178803.Filipiny-Sanktuarium-Bozego-Milosierdzia-na-wyspie-strachu

Czytając „Dzienniczek” zwróciłam uwagę na pewien szczegół, może mało istotny dla wielu, ale dla mnie bardzo istotny. Chrystus zwraca się do Faustyny; 

  • Mów do mnie po prostu, jak przyjaciel z przyjacielem.

Moja córka częsta mnie pyta jak mogę wytłumaczyć, że Oni są tak blisko i słyszą wszystko. Nie umiem wytłumaczyć, ale spróbuję pokazać. Żyjemy w swoim świecie, ale od Ich świata dzieli nas tylko cienka niewidzialna przesłona. I naprawdę… rozmawiajcie z Niebem po prostu. Bardzo to lubią. 

Jezus patrzy na nas

Nie bój się tego, co od Ojca.

p.s. Ten tekst, ze względu na długość oraz wagę przekazanych w niej słów podzieliłam na dwie części.

15. 07. 16 r.                                                                                                                               Warszawa.                                                                                                                   W pociągu, choć byliśmy w open-space rozmawiało nam się świetnie. Stwierdziłam, że i tak nikt nie zrozumie naszych dyskusji, bo rozmawiamy między sobą jakby szyfrem. Homiel to, Homiel tamto… a któż zna Homiela? 

Piotr zaczął od pracownika, którego zwolnił jakiś czas temu. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/01/10/jesli-bedziesz-cierpial-to-nie-zrozumiales-dlaczego-nam-nie-ufasz/ 

  • Pamiętam tę kobietę, która głaskała go po głowie… to była chyba jego babcia… I to mnie wtedy powstrzymało.
  • Podejrzewam, że teraz ma problemy, to nie była najlepsza decyzja o odejściu.
  • Oboje się pogubili – Homiel na to.

Skupiłam się na jego słowach, bo wydawało mi się to dziwne, że ktoś duchowy może także popełniać błędy. No, ale cóż… duch babci to nie anioł przecież.confused

  • Jak to jest Homiel… Hitler miał tyle zamachów i żaden się nie udał… Czy taki antychryst ma swojego opiekuna?… Bo jeśli miał… to można powiedzieć był… świetny! Tyle zamachów i nic.
  • To są już wyższe wzory – no tak… to już wyższa matematyka, nie na rozum ludzki.

  • Wczoraj miałem wizję, której ci nie mówiłem.

.. No i od razu mnie wkurzył. Tyyyyle razy go prosiłam, by relacjonował natychmiast, ponieważ szybko zapomina.

  • Byłem na łące, polanie… podskakiwałem do góry, raz, drugi, trzeci coraz wyżej. Kiedy podskoczyłem wysoko jeszcze wyżej… moja skóra z ciała opadła na dół, a moje drugie ciało, to duchowe się uwolniło z tej skóry i uleciałem do góry. Stałem się potężny, wielki i usłyszałem swoje myśli.

uwolnienie sie z ciała

  • Jestem wolny!… Kiedy się uwolniłem pojawił się z boku wielki gacek z ryjem jak kameleon, wysunął długi język i chciał mnie pożreć, wyjąłem miecz i go wzdłuż przepołowiłem.

Opowiadał i się śmiał.

  • To, że się cieszę, nie znaczy, że trzeźwy nie jestem. Wiem, co się dzieje.
  • A z czego się cieszysz?
  • Że go załatwiłem.

Wiem, wiem… Piotr żyje na granicy dwóch światów, ale ciągle jest szalenie trzeźwym i racjonalnym facetem.

  • Homiel mówi, że…
  • Masz być pilna i obowiązkowa, nie trać maniany.

Normalnie mnie zatkało. icon_e_surprised-Kopia Właśnie chciałam pisać o Fatimie na blogu i świadomie zwlekałam obawiając się podejmowania tego ciężkiego tematu. Nie czułam się na siłach i nie chciałam pisać bzdur, a po drugie nie byłam pewna (bo nigdy nie jestem pewna), czy przekazy Piotra są trafne. Homielowa maniana http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/10/01/prawisz-prawde-patrzysz-na-tego-ktory-jest-synem-boga/   do dla mnie czas pisania i Homiel wyraźnie mnie ponagla. Dla mnie to kolejny raz dowód na to, że Oni wiedzą, co piszę… No ciarki po plecach przechodzą… Myślałam właśnie o tym w najgłębszych zakamarkach swojego mózgu, kiedy Piotr…

  • Słyszę Jezusa… do ciebie mówi…
  • Prowadź dzieci Moje, pouczaj ich.

Słabo mi się zrobiło. Skuliłam się w sobie.

  • Jaaaa? – to jakaś pomyłka, pomyślałam – Nie wiem, czy dam radę. To zbyt trudne, kimże ja jestem, by to robić?
  • ……
  • Ale ludzie i tak tego nie czytają.
  • Ty pisz, Ja ich naprowadzę.
  • ……
  • Spotkanie trzech drzew.
  • …… ? Co to znaczy – pytam cicho Piotra.
  • Nie mam pojęcia – odpowiedział też szeptem.

Pierwsze co sprawdziłam w internecie będąc już w domu to Spotkanie trzech drzew.

Morał tej historii jest taki, że kiedy wydaje ci się, że wszystko idzie nie po twojej myśli, zawsze wiedz, że Bóg ma dla ciebie pewien plan. Jeśli Mu zaufasz, obdarzy cię hojnie. Każde z drzew otrzymało to, o co prosiło, ale nie w sposób, w jaki to sobie wyobrażało. My nigdy nie wiemy, jakie są plany Boga wobec nas. Wiemy tylko, że Jego drogi, nie są naszymi drogami, ale one są zawsze najlepsze. http://www.radiopielgrzym.pl/trzy-drzewa.html

Zrobiliśmy sobie przerwę zamyślając się głęboko.

  • Mówię… dziękuję ci Boże, że pozwalasz mi działać.
  • Jesteś Moją wolą i uczynię się sprawiedliwym… usłyszałem.
  • …?
  • Przestraszyłem się – szepnął mi Piotr do ucha. My sobie tak szepczemy myśląc, że Oni nas nie usłyszą. Równie dobrze moglibyśmy się porozumiewać telepatycznie, a i tak jesteśmy dla Nich jak otwarta księga.
  • Nie bój się tego, co od Ojca.

Zrobiliśmy kolejną małą przerwę. Musieliśmy dojść do siebie.

  • Czytałam gdzieś, że między Chinami a Rosją dochodzi do przepychanki, a jak wybuchnie wojna?
  • Nie troskaj się, to ciebie nie będzie dotyczyć.
  • A nasze dzieci?
  • Ich kołyska też bezpieczna.
  • ……
  • Co robisz teraz?
  • Modlę się.
  • Modlitwa też daje oddech.
  • Znacząco.
  • Powiadam ci, gdyby jej nie było, dzieci Boga dawno by się pozabijały, taka droga gacka.
  • …….
  • Pan Bóg wysyła swoich ludzi tutaj, żeby dawali im światło, przypominali Chrystusa, mówili co jest dobre, co złe.
  • Ale to jest ciężka walka.
  • Dlatego potrzebne są ofiary pokazał broń.
  • Wtedy przypominają sobie, co jest dobre. Wojna to jedna z dróg.
  • ……
  • Usłyszałem Chrystusa…
  • Ten świat się skończy.
  • …… – nie miałam śmiałości spytać Go bezpośrednio, więc spytałam Homiela.
  • Kiedy, Homiel, kiedy?
  • Ci, co żyją w Bogu i zgodnie z Bogiem będą żyć dalej.

Dopisane 14. 04. 2017 r.

Nie troskaj się, to ciebie nie będzie dotyczyć – dopiero teraz zwróciłam uwagę na pewne niuanse. Jeśli Homiel mówi, że nie będzie to ciebie dotyczyć, to znaczy, że będzie dotyczyć kogoś innego, czyli wojna w przyszłości między dwoma mocarstwami jest możliwa.


Pan Bóg wysyła swoich ludzi tutaj, żeby dawali im światło, przypominali Chrystusa, mówili co jest dobre, co złe – przypomnę jeszcze raz jedno zdanie skierowane do Faustyny z jej „Dzienniczka”.

Wiedz o tym, że dlatego, że nie jesteś z tego świata, świat cię ma w nienawiści. Mnie on wpierw prześladował, to prześladowanie jest znakiem, że wiernie idziesz moimi śladami.

Jeśli Faustyna nie jest z tego świata to ewidentnie jest z Ich świata. Przypomniała światłość Chrystusa.


Wtedy przypominają sobie, co jest dobre. Wojna to jedna z dróg – wielokrotnie słyszę z ust ludzi stwierdzenie, że gdyby Bóg był to nie dopuściłby do wojny światowej. Spójrzmy jednak na to inaczej, z niebiańskiej perspektywy. Jak bardzo dzięki tej wojnie ludzie walczą teraz o pokój. Czy to nie była wielka nauka? … którą możemy niestety zaprzepaścić?


Ci, co żyją w Bogu i zgodnie z Bogiem będą żyć dalej – w przypadku wojny giną winni i niewinni, wierzący i niewierzący, więc moim skromnym zdaniem Chrystus mówi o życiu wiecznym w Królestwie Niebieskim.


Ten świat się skończy – jeszcze raz polecam gorąco „Słowo pouczenia” A. Lenczewskiej, ponieważ czytając uważnie można tam znaleźć ważne odpowiedzi na wiele pytań.

Czas łaski

To co jest małe, może być wielkie. To co jest wielkie, może być małe.

13. 07. 16 r.                                                                                                                              Warszawa.                                                                                                           Obudziła mnie nocna burza i grzmoty. Do rana już tylko drzemałam. Piotr w międzyczasie poszedł do pracy, a ja nie miałam siły zwlec się z łóżka, ubrać się i wyjść na 9.00 na naszą „randkową” kawę. Chciałam zadzwonić do niego, że nie dam rady i wtedy usłyszałam w swojej głowie moją ulubioną piosenkę Cock Robina; https://www.youtube.com/watch?v=dRnNpLOhn1Q Piosenka tak mi grała w głowie, że nie było sensu dalej leżeć. Wstałam, ubrałam się i poszłam.

Wchodząc do Złotych Tarasów, ledwo przekraczając główne drzwi usłyszałam przez megafony… Cock Robina! Dokładnie piosenkę, która męczyła mnie od godziny. Stanęłam jak wryta. Pomyślałam wtedy; szkoda, że Piotr tego nie słyszy. Jadę schodami na górę i z daleka widzę, że siedzi w fotelu i czeka. Widząc mnie krzyknął...

  • Słyszysz… twoja piosenka! Jak ją usłyszałam wiedziałem, że idziesz.

Pokręciłam głową z niedowierzaniem. Opowiedziałam mu o moim porannym doświadczeniu, a wtedy i on z niedowierzaniem pokręcił głową.

  • Ciekawe, po co to wszystko?
  • Wkrótce wasze możliwości wzrosną.

Na pytanie jak długo będzie trwało to wkrótce, Homiel już nie odpowiedział.


Wieczorem jak zwykle rozsiedliśmy się wygodnie na kanapie. Oglądaliśmy wiadomości i jakąś wypowiedź Pawła Szałamachy. Piotra patrzy i patrzy na niego… https://pl.wikipedia.org/wiki/Paweł_Szałamacha

  • Gdzie on zgubił te włosy?
  • Tam gdzie ty – icon_lol-Kopia

Homiel dowcipnie jak zawsze niezawodny, oboje zaczęliśmy się śmiać. Piotr sam mógłby założyć klub dla tych, którzy „zgubili włosy”, ale ciągle o tym zapomina. Homiel świetnie i szybko mu to przypomina; nie oceniaj, bo sam będziesz oceniany.


  • Jestem taki dziwny… tyle się dzieje wokół mnie… do czego jestem przeznaczony? – spytał zamyślony. 
  • Do wojny – wzruszyłam ramionami, bo było to dla mnie raczej oczywiste.
  • Dam radę?
  • Dasz.
  • Dużo ich będzie?
  • Bardzo. Co zostało w tobie zablokowane, zostanie odblokowane. Bój będzie śmiertelny, lecz nie ty będziesz leżał.
  • Z wieloma będę walczył?
  • Z wszystkimi.

Słysząc te słowa przypomniała mi się jedna z wizji sprzed wielu miesięcy.

Siedziałem w pokoju i zobaczyłem przed sobą jak nagle zmienia się powietrze. Pokazał mi się wielki czarny demon w kształcie człowieka, miał z 30 m, miał ogromne czarne jak smoła skrzydła, ostre zęby, kręcone krótkie włosy i zakręcone rogi jak baran, a w lewej dłoni trzymał czarny, ciężki, masywny miecz. Zdjął zębami dach domu i powiedział;

Jestem twoim przeciwnikiem i będę na ciebie czekać na polanie, stoczymy pojedynek. To będzie miało bardzo ważne znaczenie dla układu.
  • Jak sobie dam radę?
  • Mówisz tak, bo siebie nie znasz.
  • Dlaczego?
  • W tobie nie ma przyjaźni, w tobie jest służba.
  • Ja jestem tępy.
  • Nie tępy, ale oddany.
  • To pycha.
  • Uwierz w siebie.
  • Wierzę w Boga, nie w siebie.

14. 07. 16 r.                                                                                                           Warszawa.                                                                                                                 Piotr niemal codziennie chodzi na poranne msze do kościoła św. Krzyża i ostatnio niemal codziennie ma ciekawe doznania.

  • Wiesz co dzisiaj usłyszałem?
  • Jesteśmy połączeni ze sobą. Nie pójdziesz przede Mną, nie pójdziesz za Mną, pójdziesz obok Mnie.
  • Jak mam to zrobić?
  • Wsłuchaj się we Mnie.
  • ……
  • Nie wiem dlaczego tak mi powiedział.

Ja też nie wiedziałam, ale nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że to kolejna odpowiedź na to, co akurat pisałam na blogu. (wpis z 06. 07. 2016 r.) Przygotowywałam bowiem rysunek, który miał zobrazować treść. Patrząc na niego pomyślałam, że wygląda to tak, jakby Piotr szedł za Jezusem, chodź według wizji szli obok siebie. Pomyślałam wtedy; no trudno, tego nie poprawię, bo rysować nie umiem.

Kurcze, znowu to samo. Znowu byliśmy na tej ławeczce, ale tym razem wstał, pociągnął mnie za rękę i poszliśmy przed siebie. Tylko, że nie schodziliśmy po wzgórzu, ale poszliśmy prosto, unosiliśmy się w powietrzu, a ja cały czas tylko myślałam, żeby nie spaść, żeby nie spoglądać w dół. 

Jam jest światłością, kto idzie ze mną, idzie w światłości. Będziemy kroczyć razem.

wizja, siedząc z Jezusem

  • To chyba przypadek z tym rysunkiem, może to nie ma znaczenia? – spytałam.
  • To co jest małe, może być wielkie. To co jest wielkie, może być małe.

Musiałam się chwilę zastanowić nad sensem tych słów. Zbagatelizowałam szczegóły na tym rysunku, a one mają swoją ogromną wagę. Co innego iść za kimś, a co innego iść obok. Symbolika jest bardzo istotna i ciągle muszę się tego uczyć.

  • A może to przypadek jednak?
  • Nie ma przypadków.
  • A co jest wielkie?
  • Skrzyżowanie drógprzecięcie się ludzkich losów, które tak dokładnie są przez Nich tkane. 
  • służebnica pańskamówi o tobie – Piotr wyjątkowo zamyślony.
  • ?… że co? – zaskoczył mnie.
  • Prowadzisz i jesteś prowadzona.
  • Ja tylko zapisuję i publikuję –  wzruszyłam ramionami. 

Są takie chwile, kiedy słowa Homiela przytłaczają nas jak tony cementu. Ciężar odpowiedzialności jest tak odczuwalny, że podświadomie się garbimy. Piotr szczególnie to przeżywa, ponieważ od razu słabnie. Staram się wtedy zmieniać kierunek naszej rozmowy na bardziej ulotny, by jakoś dojść do siebie. Zaczęliśmy więc rozmawiać o bzdurach wesołych i mniej wesołych, ale nie wiem, czy to się spodobało Homielowi, bo znowu ściągnął nas do głównego tematu dzisiejszej rozmowy.

  • Czy ty wiesz, że wędrujesz z Synem Bożym?! – zaakcentował słowa bardzo mocno mówiąc jednocześnie bardzo wolno.
  • Nooooo – Piotr tylko tyle mógł wykrztusić, chyba nie do końca zdając z tego sobie sprawy. 

Nie wiedział co właściwie ma odpowiedzieć. I ja go rozumiem. Problem tkwi w tym, że jemu ciągle trudno jest uwierzyć co się wokół niego dzieje. Często mawia, że jego życie jest zbyt irracjonalne. Podpisuje umowy, przelewy, a jednocześnie słyszy anioła, widzi Jezusa… słyszy Ojca. Przecież to się nie powinno wydarzyć w tym na skroś materialnym świecie!

  • Ten twój folklor czasem jest zabawny, ale jedna osoba się nie śmiejepomyślałam szybko, że pewnie chodzi o Jezusa, może o Maryję.
  • Czy faktycznie się nie śmieją?
  • Są weseli poważnie.

To ciekawe, ponieważ Piotr wielokrotnie wspominał, że są radośni… umiarkowanie, z rezerwą. Uśmiechają się, ale nie śmieją.

Zrobiło się bardzo poważnie, więc spróbowałam zmienić temat rozmowy po raz drugi.

  • Mam puste konto – mówię do Piotra – Nie dlatego, że tak wydaję, ale dlatego, że nikt nie płaci.
  • Masz tyle, ile Ten, kto kroczy koło ciebie.

Mam tyle, ile miał sam Jezus, czyli nic. Od razu zrobiło  mi się jakoś lżej na duszy. icon_cool-Kopia


Dopisane 12. 04. 2017 r.

W różnych artykułach często spotykam się ze stanowczym stwierdzeniem, że Maryja była dosłownie wieczną dziewicą, jakby bycie normalną kobietą deprecjonowało jej wartość. Może warto oddać głos Chrystusowi.

Maryja