Chrystus zginął za was wszystkich, nie za Wybranych.

01. 11. 14 r.                                                                                                                                     Szczecin.                                                                                                                     Dzisiaj Dzień Zmarłych, więc byliśmy jak zwykle na cmentarzu, m.in na grobie babci Piotra. Stojąc nad jej nagrobkiem spytałam dlaczego Piotr nigdy nie wspomina swojego dziadka, którego z powodu różnych zawiłych okoliczności pochowano gdzieś w Polsce, właściwie nie wiadomo gdzie. Kiedy tylko o to spytałam Piotr się wzruszył, ponieważ nagle go zobaczył, zaczął nawet opisywać jak wygląda; ma szramę nad okiem i lekko opadającą powiekę. Poprosił o modlitwę.icon_e_confused-Kopia

Opowiedzieliśmy o tym zdarzeniu na rodzinnym obiedzie, teściowa i zarazem córka zmarłego mężczyzny rozpłakała się, potwierdziła, że tak właśnie wyglądał… przy stole zapanowała lekka konsternacja i wszyscy zadumali się nad sensem życia i … życiem po śmierci.


Czasami kiedy widzę Piotra ziewającego i drapiącego się po gołym brzuchu to zastanawiam się, czy zwłaszcza jemu wolno się tak zachowywać, przecież Oni wszystko widzą! W ogóle zastanawiam się, jak oboje powinniśmy się zachowywać mając takie, a nie inne doświadczenia. Czy być nadal normalnym, czy być nieskazitelnie „świętym”? mysli

  • Widzimy to, co co chcemy widzieć, a nie to, czego nie chcemy. Przebywamy, żeby was chronić, lecz nie widzimy tego, czego nie chcemy widzieć.

Odpowiedział Homiel kilka godzin później na pytanie, które zadałam w myślach!!!! Na 100% Oni nie tylko widzą co chcą, ale i słyszą co chcą, makabra icon_e_confused-Kopia Jak tu się przed nimi schować? icon_lol-Kopia

  • Jestem ciekawa jaką minę ma Homiel, kiedy na przykład zdarzy ci się przekląć.
  • Nie należy to do moich ulubionych obrazów, a muszę to znosić.
  • Dlaczego musisz?
  • Jestem na dobre i na złe.

Od razu w naszych głowach przeleciały wszystkie nasze fatalne uczynki i ta świadomość, że ktoś o tym wie podziałało na nas  otrzeźwiająco. 


Wieczorem Piotr wspomniał o rozmowie z Ojcem.

  • Panie Boże, będę zawsze Ci służył – powiedziałem. 
  • Nie jesteś Mi sługą, jesteś Mi przyjacielem – usłyszałem.

Piękne słowa, ale… no właśnie „ale”.

  • Ojciec może mówić do ciebie „Mój przyjacielu”… Ale czy ty odważyłbyś się w takim razie powiedzieć Mu, że jesteście przyjaciółmi? – spytałam Piotra.

Piotr się zamyślił.

  • Nigdy, nie ośmieliłbym się – odpowiedział.
  • A czy mógłbyś powiedzieć to samo o Jezusie?
  • Już prędzej… Homiel właśnie mówi;
  • Umiar, teraz wiesz, co znaczy umiar.

Hmm… są pewne granice, których nie należy przekraczać.


Później rozmawialiśmy o różnych sprawach;

  • Szkoda, że człowiek musi tyle cierpieć, szkoda…
  • Cierpienia Chrystusa naucz się.
  • …no rozumiem – pokiwałam głową. 
  • Pokazał cierpienie, którego nie musiało być, w Dwójkę płakali po to, by ratować wszystkich nas, żeby każdy miał szansę jednym słowem powiedzieć; wybacz nam za grzechy. Dlatego nie myśl o ludziach, pomyśl o Jego cierpieniu. Ojciec oglądał śmierć Swojego Syna zadaną w sposób straszny i nieprawy, który zginął za nic, a jednocześnie za nas wszystkich. Mógł jednym palcem zrobić wszystko, a poświęcił wszystko.
  • A jego ostatnie słowa, w których pokazał, że zwątpił? – spytałam.
  • To dla nas pociecha, gdzie Syn Boga zwątpił w trudnej chwili, to nam pomaga też przeżyć trudne chwile.
  • ……….
  • Sai Baba… Homiel mówił, że był za wcześnie… spytaj się kto tym steruje kto się kiedy pojawia?
  • Homiel mówi…
  • Nie mam takiej wiedzy.
  • ……. – nie odezwałam się, ale i nie uwierzyłam. 
  • Czy to pisanie na forum pomogło komuś?
  • Nie tylko pomogło, ale i uzdrowiło, nie tylko piszesz, ale twoje słowa zawierają siłę.
  • pomogłaś jakiejś kobiecie Homiel mówi.
  • Mam wrażenie, że wszystko już zostało napisane – tak mi się wydawało.  
  • Pamiętaj, że jesteś odkrywcą, jeszcze nie wiesz, co odkryjesz.
  • ……..
  • Chciałam spytać, często jest tak, że człowiek umiera i rodzi się znowu niemal natychmiast, a niektórzy późno, więc pytanie, od czego to zależy?
  • Nie wiem.
  • Nie ciebie nie pytam – Piotr ciągle o tym zapomina. 
  • Ja bym ci nieba przychylił, ale nie wiem.
  • Raczej nie chce ci powiedzieć – skwitował Piotr. 
  • …….

11

  • …..  Zobaczyłem wielką złotą dłoń, na której leżałem, wtopiłem się w tę dłoń i stałem się też złoty, na mojej głowie były 4 czarne plamki i zobaczyłem, jak On dmuchnął na tę dłoń i te plamki zniknęły. To było przepiękne, cztery punkciki zniknęły. Co ty na to?
  • Jesteś Jego chyba ulubieńcem.
  • Ma raczej ubaw ze mnie.
  • Jesteś Jego ulubieńcem – powtórzyłam będąc coraz bardziej tego pewna. 
  • Nie mów tak – Piotrowi się głupio zrobiło i… słusznie. 
  • Tylko zazdrościć… jesteś wybrany – nie wiem jak trafniej opisać to, co się wokół niego dzieje. 
  • Chrystus zginął za was wszystkich, nie za Wybranych. 
  • Dlaczego zależy Mu tak na nas jeśli ma wszystkich?
  • Jest miłością.

02. 11. 14 r.                                                                                                                                   Szczecin.                                                                                                                Późno wieczorem Piotr przyszedł do mnie do pokoju i powiedział;

  • Mam ci coś przekazać. Chodzi o Fatimę, objawienia fatimskie, nie wszystko zostało odkryte, są zapiski utajnione, które mówią o przyszłości ludzi, to ma jakiś związek z tym objawieniem na Słowacji, no tam gdzie chciałaś jechać. Kazali ci, byś znalazła te zapiski i przekazała ludziom, to ważne. Ciągle mówi; źródła niejawne odnajdź je. Mówi, że to co wiemy to połowa prawdy… pieczęć nie została zerwana… co to ma znaczyć?… to co my wiemy to wierzchołek góry, to dotyczy przyszłości… bez przerwy słyszę to zdanie; tajemnice fatimskie, odkryj do końca, do końca… to przestroga przed wojną, przed grzechem… rozwiązłością, ludzie się zapominają… – Piotr mówił to wszystko w zamyśleniu.

Zrobiłam wielkie oczy, bo myślałam, że sobie żartuje.

  • Jak mam to znaleźć?
  • Oni cię poprowadzą.
  • No proszę cię… icon_rolleyes – powiedziałam lekko skołowana – przecież w internecie znajdę to, co oficjalnie wiadomo, jak mam dotrzeć do utajnionych zapisków, mam jechać do Watykanu? – lekko zakpiłam z tego pomysłu.
  • Nie wiem, tak powiedzieli, ma to związek ze Słowacją, sprawdź to po prostu.

Masz ci los… i co teraz? icon_eek-Kopia