Kto wierzy głęboko w Boga, nie musi wierzyć w okazje.

10. 05. 17 r. Warszawa.

Na kawie.

  • Miałem dziwną wizję. Do mojego biura przyszedł kardynał Dziwisz z tłumaczem i kimś z Hiszpanii. Prosili mnie, bym pomógł im w pogodzie, bo mają ciągle tam 48 stopni i ludzie umierają. Najpierw chciałem pomóc, ale jednak powiedziałem …
  • Przychodzicie prosić narzędzie ? Musicie się zwrócić do autora narzędzia.
  • Czyli do kogo ?
  • Do Boga, to On decyduje. Poproście, a będzie wam dane. Żebyście uwierzyli, przez 3 dni będzie padał deszcz, a potem proście, macie się modlić i odbudować kościoły.
  • ….. Dziwna, faktycznie … – zaczęłam się zastanawiać.
  • Ten Hiszpan miał bardzo szpiczasty nos, jak mumia.

Piotr opisywał dalej, a w mojej głowie zapaliła się czerwona lampka. Przypomniałam sobie pewne wydarzenie sprzed lat…

O 21.00 zadzwonił roztrzęsiony Piotr; 
Leżałem na łóżku i oglądałem telewizję, kątem oka zauważyłem jak z drzwi wysuwa się ogromna twarz. Obróciłem w jej stronę głowę i przyjrzałem się. Była wielka, prawie tak wielka jak same drzwi. Wysunęła się z powietrza, paskudny pysk z zakrzywionym jak góral nosem. Miała lekko otwarte ostre zęby, nie poruszał ustami, ale wyraźnie usłyszałem. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/04/13/czas-ustawowy/

  • Mówisz spiczasty nos ? To był dla ciebie egzamin, egzamin na twoją pychę … – było to już dla mnie jasne.
  • Mam rację Homiel ?
  • Na 4+.
  • 4+ ocena z egzaminu ? A dlaczego nie 5 ? – pyta od razu Piotr.
  • Bo coś sobie myślałeś.
  • …….. – widzę, że Piotr robi się czerwony.
  • To prawda … – zawstydził się. 
  • W tej wizji chciałem pobawić się w Boga, a to Ojciec decyduje, a nie narzędzie …
  • Wow … Gacek cwany jest. Prawie mu się udało … Dużo takich testów będzie ? – pytam.
  • Codziennie, aż zrobisz coś naprawdę i nie będziesz wiedzieć, że to test.
  • Hmm …
  • Ale jest postęp.
  • Ale kazałem im kościoły budować !
  • Już się tak nie zachwycaj, co zrobiłeś, bo następnym razem nie zdasz.
  • Wystarczy raz powiedzieć.
  • …. Martwi mnie, że ludzie z Polski przed ostatecznym Brexitem chcą jeszcze wyjechać do Wielkiej Brytanii – Piotr zmienił temat.
  • Nie martw się.
  • Dlaczego ?
  • Im więcej ich spróbuje, tym lepiej zrozumieją inne nauki.
  • Jakież to doświadczenie mają ci, co są trzymani pod kloszem ?
  • Mały deszcz, a oni panikują, że zmokną.
  • … Wiesz co mi teraz przypomniał ? Wiadomość z dziennika z czasów komuny. Amerykanki narzekały, że w sklepach nie było bananów firmy Chiquita, a są jakieś inne … 
  • Rozumiem … Niektórzy żyją z wydumanymi problemami i nie znają prawdziwego życia – pewnie to miał na myśli Homiel. 
  • To po co chcą tam wyjeżdżać ? – pyta Piotr.
  • Chcą wymacać, czy tam mocno pali grunt.
  • Zachwycą się tym gruntem ?
  • A i owszem, będzie mocno ich przypalał, ale jest granica nawet dla pieniądzajednym słowem pieniądz to nie wszystko.

Ta rozmowa idealnie pasuje do pewnej osoby, koleżanki mojej córki. Miała wszystko, co niezbędne, a mimo to wyjechała do UK. Wróciła do Polski po 5 latach zostawiając za sobą pracę, znajomych, utarte już ścieżki. Jak mówi dzisiaj … Nareszcie jestem szczęśliwa, bo jestem u siebie. I jakoś nie przeszkadza jej to, że zarabia dużo mniej i życie zaczyna od nowa.



11. 05. 17 r. Warszawa.

  • Waga mi skoczyła aż o kilo, może to wina tej codziennej kawy ? – pytam Homiela zerkając łapczywie jednocześnie na kubek kawy stojący mi pod nosem.
  • Jak cokolwiek powiem, powiesz, że chcę zabrać ci codzienność.
  • Aha ! A więc to kawa ! Czy wracamy do starych nawyków ?
  • Broń boże … To, co było, a co jest, to wielka różnica.
  • Broń boże ? Mówi jak człowiek … – pomyślałam. 
  • …. Słyszałaś o Wodeckim ? Ma to, co ja miałem … – Zbigniew Wodecki dostał udaru po wprowadzonych bajpasach.
  • Ale ja miałem szczęście ! – Piotr zamyślił się głęboko. 
  • Szczęście to pojęcie ulotne, tu nic nie ma ulotnego.
  • Chcesz powiedzieć, że u mnie wszystko było zaplanowane ?
  • Od początku do końca, następne również.
  • A co będzie następne ?
  • Nie rozmawiam o przyszłości.
  • … Niedługo córka przyjeżdża, licz się z wydatkami – zażartowałam. Gdy czasami przyjeżdża do Warszawy, Piotr łapie się za serce i zaraz za portfel lub … odwrotnie. 
  • Jeśli przyjedzie, obawiam się, że pusto nie wyjedzie – potwierdził Homiel.
  • Gdy wyjeżdżaliśmy, zostawiłem jej pod kubkiem 100 złotych … Teraz będzie każdy kubek sprawdzać – Piotr się śmieje. 
  • Uważaj, żebyś ty nie podnosił !
  • Nie żartuje się z potrzebujących. Jeśli dajesz, to siedź cicho !
  • …….. – tym razem to ja się roześmiałam widząc minę Piotra. 
  • … Dobrze, że zabrali się za handlarzy nieruchomościami – Piotr znowu zmienił temat. Jest poruszony skalą nieprawości, którą właściwie widać dopiero teraz. 
  • Co im po tych domach ?!
  • Kiedy ich duch opuści, to ciało nie znajdzie miejsca w Domu Ojca.
  • …. Według mnie koniec NIP będzie w przyszłym roku – Piotr.
  • A ja uważam, że w tym. Założymy się ?
  • O co ?
  • Kupuję ci lody, jakie chcesz z bitą śmietaną – obiecuję coś, co jest mu po zawale zakazane. 
  • Nie będzie okazji.
  • Co to oznacza ? – pytam czując, że to ja się jednak mogę mylić.
  • Dokładnie co powiedziałem.
  • …. Kto wierzy głęboko w Boga, nie musi wierzyć w okazje.

Czyli cokolwiek będzie się dziać, mamy ufać Bogu do końca. Cokolwiek ma się dziać, jest już zaplanowane.




Dopisane 03. 01. 2018 r.

  • Nie będzie okazji – Homiel miał rację. Nie było okazji.

  • Co im po tych domach?! Kiedy ich duch opuści, to ciało nie znajdzie miejsca w Domu Ojca.

Byłam świadkiem sytuacji, kiedy to jedna z lokatorek dostała pismo, że jej mieszkanie zostało zwrócone byłym właścicielom. Takiego ludzkiego wycia, dosłownie wycie jak wyje wilk, nigdy wcześniej nie słyszałam. Kobieta około sześćdziesięciu lat straciła swoje mieszkanie, w którym żyła ponoć od dziecka. Doznała tak głębokiego wstrząsu, że przyjechało po nią pogotowie. Wróciła dopiero po trzech dniach. Muszę przyznać, że dopiero ta kobieta uzmysłowiła nam ogrom rozpaczy ludzi będących w podobnej sytuacji. Pytaliśmy wtedy Niebo… Co dalej…? 

Jak powiedział wówczas Homiel… zbyt wiele czystych łez zostało przelanych i sprawiedliwość nadejdzie. I trzeba przyznać, że nadeszła. Gdyby nie zmiana polityczna, nie doszłoby do powstania komisji weryfikacyjnej ws. reprywatyzacji w stolicy (p. s. powstanie jeszcze inna dot. VAT). Za każdym razem, gdy będziecie w TV śledzić ustalenia tej komisji musicie zdać sobie sprawę, że to dzieło Ojca. Koronka, choć długotrwała, ale jakże skuteczna.

Choć nie ujmuję tego na blogu wiele rozmawiamy z Homielem o dzisiejszej Polsce, polityce, gospodarce itd. Wyjątkowo tutaj nawiązuję do kwestii nieruchomości, by pokazać na tym przykładzie, że Niebo działa w każdej dziedzinie życia człowieka. Mała ciekawostka… ktoś chyba czuje więcej niż wie…                   https://youtu.be/W7ZeCzn1Rps?t=1m57s

Świat to cyfry.

09. 05. 17 r. Warszawa.

W internecie czytam czasami takie idiotyzmy, które, choć jestem dość tolerancyjna, i mnie zaskakują.

Co znaczy „Amen”?

Amon/Ammon/Amen – starożytny Bóg z mitologii egipskiej, którego siedziba znajdowała się w Tebach. W pewnym momencie jego „ważność” w Egipcie wzrosła to tak dużego poziomu, że jako Amon-Ra lub też Amen-Ra został wyniesiony do rangi najwyższego bóstwa tj. RA. Amon/Amen – Demonologia, a mówiąc konkretniej Goetia, przedstawia go jako siódmego demona na liście 72 wymienianych w tym właśnie grimuarze. Pod swoją kontrolą ma on 40 legionów duchów, a pojawia się pod postacią ziejącego ogniem wilka z ogonem węża lub też pod postacią człowieka z głową kruka. Przedstawiona jakiś czas temu przez Antona Szandora LaVey lista imion szatana, zawiera imię Amon/Amen. Na koniec przytoczę tutaj jeszcze bardzo istotny w tej sprawie fragment pisma świętego: „Przestrzegajcie wszystkiego, co wam powiedziałem, a imienia bogów obcych nie wymieniajcie, by nikt nie słyszał ich z ust waszych.” – Księga Wyjścia 23:13. Jeśli więc słowo „Amen” jest imieniem Boga, to teoretycznie całe środowisko chrześcijańskie łamie nakaz wydany w tym fragmencie przez samego Jahwe. Mamy tu zatem konflikt oraz sprzeczność, która wynika z dwuznaczności słowa „amen”.

Włosy mi się zjeżyły na głowie ze skali tego absurdu.

  • Homiel, co znaczy Amen w Biblii ?
  • Prawda.

Ciekawe… Zazwyczaj czytam, że Amen to „niech się tak stanie”, „na pewno”, „wierność”. Homiel nauczył mnie przez te lata, że jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć, to szukaj u źródła. Dlatego zajrzałam na;                          

http://www.ancient-hebrew.org http://www.ancient-hebrew.org/vocabulary_picture.html

Amen (אמן amen): Na całym świecie jest to najsłynniejsze ze wszystkich hebrajskich słów. Ale czy wiemy, co to znaczy? Słowo to pochodzi od amana, wymawianego ah-mahn i oznacza „być mocno posadzone w miejscu”, jak można zobaczyć w Izajaszu 22:23, który mówi o „gwoździe przymocowanym do bezpiecznego miejsca”. Forma rzeczownika, amen, wymawiana przez ah-mehn, jest używana w tekście biblijnym przez osoby, które potwierdzają wypowiedź. Innymi słowy, mówią, że zdecydowanie zgadzam się z tym, co zostało powiedziane. Następnym razem mówiąc amen, zastanówmy się nad tym, na co się zgadzamy.

  • Homiel, jesteś niesamowity. Zdecydowanie zgadzam się z tym, co zostało powiedziane ..., czyli prawda!
  • A jakże.

Rano Piotr był na porannej mszy.

  • Ksiądz powiedział, byśmy wspomnieli tych, którzy odeszli. No i jak tylko to powiedział pomyślałem o moim dziadku. Zobaczyłem go przed sobą w kamizelce, dołączyła do niego babcia, potem Zdzichu, też był w kamizelce, bardzo szczęśliwy i machał mi ręką …
  • To ciekawe … Zdzichu zawsze chodził w kamizelce – przypomniałam sobie.
  • A widziałeś Krysię ? – p.s. wynajmowała nam poprzednie mieszkanie w Warszawie, najbardziej nawiedzone mieszkanie w Warszawie jak sądzę.
  • Ano nie. Nie widziałem jej – Piotr się zdziwił.
  • I nie zobaczysz.
  • Nie ? A gdzie jest ?
  • Ma nowe zadanie.
  • Już żyje ? – spytałam zaskoczona.
  • W drodze.
  • ??? A poprzednim zadaniem co było ? – spytał Piotr.
  • Ty.

Aż wyprostowałam się z wrażenia. Krysia wielokrotnie mówiła pewne zdanie, które dotąd bagatelizowaliśmy.

  • Wiem dlaczego ja żyję. Żyję dla ciebie. Miałam dać ci to mieszkanie i się opiekować. Trzy razy próbowałam się zabić i ciągle mnie odratowywano i wiem teraz dlaczego.
  • … Bóg Ojciec ułożył niesamowitą koronkę … – Piotr się zadumał.
  • A jej nowe zadanie też jest z nim związane ? – kończąc to pytanie już wiedziałam, że jest bez sensu.
  • Absolutnie.
  • Absolutnie nie, czy absolutnie tak ?
  • Absolutnie nie.
  • … To dziwne… Widzę teraz Waldk a! – Piotr otworzył szeroko oczy jakby faktycznie zobaczył ducha.

Waldek to nasz sąsiad mieszkający w Szczecinie. Był w wieku Piotra. Dwa dni temu zmarł nagle na zawał. Wychodząc z działki osunął się na ziemię i nastał koniec. Ta informacja zaszokowała nas wszystkich, ponieważ nie chorował i odszedł dokładnie tak, jakby odszedł Piotr.

  • On się ciągle rozgląda jakby nie wiedział co się dzieje, jest zdziwiony.
  • …….. – Piotr zrobił ruch ręką jakby chciał rozpędzić mgłę, być może chciał w ten sposób pozbyć się tego widzenia.

Poczułam się dość nieswojo, a Piotr ponownie zapadł w zadumę.

  • Dzisiaj na mszy Jezus pokazał mi co znaczy, kiedy przegrywam. Pokazał mi gwóźdź, który tkwi w Jego ręku. Za każdym razem, kiedy przegrywam, ten gwóźdź obraca się w ranie powodując ból … – Piotr się wzruszył. 
  • Ten gwóźdź nie jest taki zwyczajny, on nie jest okrągły, ale ma kanty – chwycił mój zeszyt i szybko narysował.

  • Co znaczy przegrywać ? – pytam, bo nie jestem pewna, kiedy to człowiek przegrywa. 
  • No … Na przykład w wizjach za późno reaguję na gacka, za późno wyciągam miecz – Piotr zaczyna mi tłumaczyć, ale to tylko potęguje moją niepewność.
  • To nie o to chodzi … Jezus lub Homiel ciągle cię naucza, nie rób tego, nie rób tamtego, a ty swoje …  Uparty jesteś jak muł – co mnie doprowadza czasami do furii.
  • Przegrywasz, gdy na przykład kogoś niesłusznie zaczniesz oceniać – najczęstszy błąd Piotra.
  • Hmm ….
  • W kościele miałem jeszcze wizję. Zobaczyłem Jezusa w Ogrójcu jak stoi, unosi ręce do góry, jest w jakiejś brązowej narzucie z płótna, ciężka była, widzę światło padające na niego, ale raptem pojawia się kubeł wody i leje się na niego. Chciałem to powstrzymać, zasłonić ręką, ale nie zdążyłem …
  • A jaka to była woda ? – pytam od razu.
  • Czysta, krystaliczna.
  • Czyli nie brudna, to nie był kubeł brudnej wody ? – upewniam się.
  • No nie …
  • Woda krystaliczna to symbol oczyszczenia. Dlatego ktoś celowo nie pozwolił ci zasłonić ręką.
  • Ale czy Jezus potrzebował oczyszczenia ? – pyta Piotr.
  • No właśnie… – dobre pytanie …

Ew. Jana; i w ogóle wszystko, czego ogień nie zniszczy, przeprowadźcie przez ogień, aby stało się czyste; ale tylko woda oczyszczenia usunie nieczystość. Czego zaś nie można kłaść do ognia, przeprowadźcie przez wodę.


Wieczorem sprawdziłam jak wyglądał gwóźdź z okresu życia Chrystusa. Widząc, że faktycznie ma ostre kanty zrozumiałam jak wielki musiał być ból, kiedy był w ranie obracany. Ból wręcz niewyobrażalny. To właśnie takie drobne szczegóły, jak budowa gwoździa dopiero uzmysławiają człowiekowi ogrom cierpienia Chrystusa.

Więcej;

http://www.ancientresource.com/lots/roman/crucifixion-nails-spikes.html

http://www.biblicalreproductions.com/product/crucified-man/

http://www.indyprops.com/pp-nails.htm




Dopisane 01. 01. 2018 r.

Wczoraj dowiedziałam się, że gdyby nie operacja Piotr odszedłby już w maju 2017 r. Pisząc o Waldku, który odszedł właśnie w maju, zwróciłam na tą zbieżność oczywiście uwagę. Czy to nie czasami „równowaga”, o której dość często wspomina Homiel. Z taką równowagą mieliśmy już do czynienia wcześniej, gdy Piotr miał atak anafilaktyczny. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/11/08/niektore-zdarzenia-musza-nadejsc/

  • Czy to przypadek, że Waldek odszedł w maju? – pytam ostrożnie.
  • Świat to cyfry.
  • ???!!!
  • Czy to znaczy… – bałam się dokończyć… – By mógł żyć Piotr, Waldek musiał odejść ?
  • Nie zajmuj się tym.
  • Mówiłem ci, że żyję na kredyt – wtrącił się Piotr lekko zdenerwowany.
  • Teraz ten kredyt musisz spłacić. Wiesz czym ?… Czynem.

 

Jak ty bratu, tak Bóg tobie.

08. 05. 17 r. Warszawa.

Wstaliśmy bardzo rano, bo bardzo rano wyjeżdżaliśmy. Piotr kompletnie zaspany wszedł do kuchni…

  • Chciałem się zważyć, ale Homiel powiedział …
  • Nie wchodź, bo się zdziwisz.
  • I co ? – zaczęłam się śmiać.
  • No i wszedłem … Kilo więcej ! 
  • Wczoraj sobie pofolgowałeś, jakbyś zawału nie miał.

Ucieszyła mnie ta rozmowa z samego rana. Wiedziałam już, że nasza podróż będzie pełna różnych ciekawości.


W pociągu rozgadaliśmy się na całego.

  • Miałem sen. Ukradłem kolię i krugerrandy. To znaczy wiedziałem, że mam ukradzione, choć nie widziałem w tym śnie, bym kradł. Jadę swoim audi, podjechałem na jakieś podwórko i wyszedłem z auta, żeby coś załatwić. Kiedy wróciłem, auta nie było, a na ziemi leżały rozrzucone krugerrandy i ta kolia. Leżały rzucone jak śmieci.
  • Zniknęło twoje ulubione auto ? – zaczynam się śmiać.
  • Auto zawsze znaczyło twoje życie.
  • To może faktycznie skradną mi audi ? – Piotr już zaczyna się martwić.
  • Taaa, skradliby audi, a zostawiliby biżuterię ? To musi coś innego znaczyć.
  • Nie dotyczy fizycznego auta, to wizja.
  • Jak ty bratu, tak Bóg tobie.
  • Nie idź na to, co świeci, a nie jest twoje.
  • Ale w wizji to było niczyje – Piotr zaczął się tłumaczyć.
  • Zawsze jest czyjeś.
  • To co mam robić ?
  • Nic. Gwoli jasności, ten samochód tam stał, tylko ty go nie widziałeś.
  • To dlaczego biżuteria była rozrzucona ?
  • Ty nie możesz nic kombinować, bo Bóg Ojciec i tak zrobi to po swojemu, zasłoni auto – zaczynam mu tłumaczyć.
  • Z tego wynika, że jesteśmy obserwowani 24 h na dobę !
  • Zwłaszcza ty.
  • Czy każdy tak ma ?
  • Nieeee, takiego zaszczytu tylko ty dostąpiłeś powiedział z przekąsem.
  • A jak jest naprawdę ?
  • Ludzie są przewidywalni…
  • … A ty jesteś totalnie nieprzewidywalny – dokończyłam. 
  • ……… – zamyśliłam się nad słowami Homiela. 
  • Homiel mówi, że ludzie są przewidywalni, a jednak mówi, że się uczą na naszych emocjach, zachowaniach.
  • Uczymy się na jednostkach.
  • Wyobrażasz sobie 100 procent ludzi nieprzewidywalnych ?
  • Nie zdążą się rozmnożyć, tyle wojen byłoby.
  • Zgadza się. Po co się anioły ciągle uczą ? – nie daje mi to spokoju.
  • Twoje pytanie jest jak wczorajsza cena za ciasto …
  • … Szokowa i absurdalna – dokończył ze śmiechem Piotr.

Wczoraj poszliśmy do bio–cukierni. Kupiliśmy pół zdrowego chleba, kawałek zdrowego ciasta i jeszcze jednego i dostaliśmy rachunek na 91 złotych!!!! Z wrażenia wyszłam z cukierni prawie na czworakach, Piotr o mało nie zemdlał, a córka się rozpłakała. Rozpłakała się, bo ledwie 30 minut wcześniej w innym sklepie widziała staruszka, który trzymał w ręku 20 zł i liczył każdy produkt, który brał do ręki.

  • Bóg wszystko widzi i wszystko wie, po co ma się uczyć ? – drążę dalej.
  • Ojciec się nie uczy, Ojciec przeżywa.
  • Jeśli planujecie koronki, przyszłe wydarzenia, splatacie ludzkie drogi …, to przecież musicie wiedzieć jak się zachowamy.
  • To wyższa matematyka, a ty jesteś w ogólniaku.
  • A kiedy będę na studiach ?
  • Wielka fala rozwiąże wszystkie twoje problemy.

Wczoraj przed wyjazdem Piotr z teściową poszli na cmentarz zrobić porządki na grobie babci.

  • Nagrobek spłukałem wodą z pianą i ta woda popłynęła do sąsiedniego grobu i tam ugrzęzła na dobre, a wtedy usłyszałem …
  • Zapalisz świeczkę i będzie kwita …. 
  • Widocznie źle zrobiłem i ktoś mnie do porządku przywołał – Piotr opowiada.
  • Ktoś ? To był zmarły z tego grobu ? – spytałam ze zgrozą.
  • Nie wiem.
  • Mam nadzieję, że nie rozmawiasz ze zmarłymi – tego byłoby już za dużo.
  • Nie daliby ci spokoju.
  • …. Na cmentarzu odwiedzałem też grób Zdzicha. 
  • Idzie tam, gdzie wielu by chciało, a nie może.
  • ?! To był bardzo przyzwoity człowiek.
  • … Ty usłyszałeś człowieka, czy kogoś innego ?
  • A jakie to ma znaczenie ?
  • Chodzi mi o to, czy to prawda, że dusza zmarłego pozostaje na cmentarzu ?
  • Nie.
  • ……… – chciałam spytać to gdzie zostaje, ale uznałam to pytanie za bezsensowne.
  • Jesteśmy kwita w tej sprawie, ale nie w innych.
  • To Homiel ci powiedział na cmentarzu ! Z tą sprawą jesteś kwita, a z którymi nie jesteś ? – pytam.
  • … Rozwinął rulon pergaminu, który spadł aż do ziemi i ….
  • A o którą pytasz ?
  • ………. – roześmiałam się na głos.
  • Ta lista to moje życie ? – pyta Piotr.
  • To lista wszystkich spraw zrozumieliśmy, że z wszystkich dotychczasowych żywotów Piotra.
  • … Zobaczyłem też na tym papirusie pismo diabelskie.
  • Uuuuu ?! Jak to wygląda ?
  • Ostre, grube litery, czarne jak sadza.
  • Na dole ?
  • Gdzieś w połowie.

Jechaliśmy jakiś czas w ciszy i przypomniałam sobie o wczorajszym marszu przeciwko PIS, a potem o protestach przeciwko konstytucji.

  • Słyszałam w wywiadzie, że PIS chce zmienić konsytuację, by był zapis, że wiara w Boga jest obowiązkowa.
  • Jestem za ! – Piotr natychmiast podchwycił ten pomysł.
  • I to błąd, bo wiara to wybór – pamiętam te słowa Ojca.
  • To samo krzyżowcy robili i niczego dobrego to nie przyniosło.
  • Do dzisiaj pamiętają, a zwycięzcą jest tylko diabeł.
  • A cóż jest winny ten Saracen, jeśli jest dobrym człowiekiem i ma swoją wiarę ?
  • Wow … Widzisz ?! Nic na siłę, na siłę to gacek czyni – ja na to.
  • Bóg jest niesamowity … Gdyby chciał, to by wszyscy wierzyli, a nie chce. Dał ludziom wolny wybór – Piotr zrozumiał w końcu wielką mądrość Ojca.

Wiara w Boga to ma być wybór, a nie przymus. Bóg ma czas i czeka. Jeśli człowiek nie wybierze w tym życiu, wybiera w innym życiu. Nikt nie wejdzie do Królestwa Bożego, bo go ktoś przekonał lub zmusił, by uwierzył. To, co wybiera człowiek świadomie i  z własnej nieprzymuszonej woli, jest trwalsze. 

  • Do wąskich drzwi, uchylonych wchodzą ci, którzy wierzą. Do piekła ci źli, a pozostali ? Gdzie jest czyściec ?
  • Między światami … Usłyszałem …
  • Tak ci powiedział ?
  • Tak usłyszałem.
  • Czyli ci powiedział ?! – upewniam się, ponieważ to bardzo ciekawa odpowiedź.
  • Słowa „tak usłyszałem”, a „tak powiedział” to wielka różnica.
  • Zawiera asekurację.
  • Rzeczywiście – roześmiałam się z odkrycia Homiela.
  • Ale ty jesteś strachliwy ! – mówię do Piotra.
  • Nie strachliwy. To cwaniak warszawski tym razem Homiel  roześmiał się pełną piersią.

Piotr zdawał sobie sprawę z wagi tej odpowiedzi, ale nie będąc pewny wolał się asekurować mówiąc, że tak usłyszał. Mówiąc „tak usłyszałem” bierze pod uwagę możliwość ewentualnej pomyłki, że usłyszał źle.


  • Moi rodzice myślą o kupieniu nowej altany na działkę – zmieniłam temat po dłuższym milczeniu.
  • Jak się nam nie powiedzie, to tam wylądujemy.
  • Tego ci nie damy.
  • Czego ?
  • Zerwania kontaktu z ludźmi.
  • Czyli do zakonu nie pójdziesz, tam byłbyś sam – powiedziałam myśląc o posłudze.
  • Nie widzę w tym sensu.
  • Za to widzę trzęsienie w posadach tego zakonu z czasem.
  • ……..  – z temperamentem Piotra to jest z czasem gwarantowane. 



Dopisane 30. 12. 2017 r.

  • A cóż jest winny ten Saracen, jeśli jest dobrym człowiekiem i ma swoją wiarę?

Przypomnę ten artykuł, ponieważ jest niezmiernie ważny;

„Cieszymy się skarbem wiary. Mamy jednak świadomość, że nadal ponad dwa miliardy ludzi na świecie nie słyszało o Chrystusie” – przypomina Przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji. W komunikacie na Dzień Pomocy Misjom przypadający w uroczystość Objawienia Pańskiego, 6 stycznia, bp Jerzy Mazur SVD podkreśla, że za misje odpowiadają wszyscy ochrzczeni, a nie tylko misjonarze. Przypomina, że w 97 krajach Ewangelię głosi już 2015 misjonarek i misjonarzy z Polski. http://gosc.pl/doc/1831994.Dwa-miliardy-ludzi-nie-slyszalo-o-Chrystusie

Jak ocenić człowieka, który nigdy nie słyszał o Chrystusie, nie zna wiary katolickiej i nie ma wyboru? Przypomnę słowa Homiela; 
- Chrystus zginął za was wszystkich, nie za Wybranych. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/15/chrystus-zginal-za-was-wszystkich-nie-za-wybranych/


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

 

Jeżeli sam nie słyszysz prawdy, nikt ci jej nie powie…

07. 05. 17 r. Szczecin.

Wieczorna rozmowa.

  • No i wracamy do roboty – jutro po długim weekendzie jedziemy do Warszawy.
  • Nie na długo.
  • Jak nie do roboty, to do choroby ? – pytam, gdyż nie wiem co znaczy nie na długo według Nieba.
  • To już było.
  • A co będzie ?
  • …. Pamiętasz, jak się założyłeś z Ojcem, że będziesz odmawiał codziennie nowennę ? Ojciec ma ogromne poczucie humoru… – czasami się nad tym zastanawiam, że przecież to niemożliwe, by zakładał się z człowiekiem.
  • Z Ojcem nie ma żartów – Piotr śmiertelnie poważnie.
  • Dlatego się tak wygłupiasz ?  – pyta Homiel uszczypliwie.
  • …… – Piotr nie wiedział co powiedzieć, bo uwaga była bardzo celna, jak zwykle.
  • Przypomniałam sobie coś… Nad ranem miałam wizję. Szłam po ulicy jakiegoś miasta szukając domu do kupienia. Zaraz potem byłam już w jakimś domu i prowadziłam jego odnowienie, remont. Stałam na holu i spoglądałam na wysoką ścianę. Była wysoka na 10 metrów. Zastanawiałam się jak ją odmalować. Podchodząc do niej bliżej zauważyłam, że cała ściana była pokryta białą koronką, taką koronkową tapetą – próbowałam to wytłumaczyć Piotrowi.
  • Z tej wizji pamiętam głównie tą białą, piękną koronkową tapetę na całej ścianie. W wizji zastanawiałam się głośno…, kto u licha to zrobił ? Byłam pod wrażeniem, bo koronka była bardzo ładna i musiała być jednocześnie bardzo trudna.

Piotr zainteresował się wizją i zaczął szperać w senniku szukając jej znaczenia.

  • Zostaw to. Te senniki nijak mają się do naszych wizji. My musimy wizje tłumaczyć inaczej, tak jak Homiel nas uczył. Coś mi się wydaje, że być może czeka nas przeprowadzka, ale tym razem do stałego miejsca, bo zdecydowanie kupowałam, a nie wynajmowałam dom, czy mieszkanie.
  • Hmm … Chyba masz rację – Piotr pokiwał głową.
  • Chyba coś się szykuje z domem.
  • Żebyś wiedział.
  • Co to z dom ?
  • Jak brzask świtu.
  • Kilka miesięcy temu pytając o przeprowadzkę Homiel spytał …
  • A daliśmy ci znaki ?
  • Wtedy powiedziałam, że nie – przypomniałam sobie tą rozmowę. 
  • A teraz daliśmy.
  • Ciekawe co to będzie … – Piotr się zamyślił.
  • Tylko ty się popraw ... – Piotr wybałuszył swoje oczęta zaskoczony.
  • Wiesz, co zrobił teraz ? Zobaczyłem jego palec  jak mi grozi !?
  • Będę cię bacznie obserwować, twoje zachowanie względem drugiego człowieka.
  • Nie będą wyciągnięte konsekwencje, jeśli będzie poprawa.
  • …….. – odwracam głowę, by Piotr nie zobaczył jak łzy lecą mi ze śmiechu. Dorosły facet skarcony jak dziecko.
  • … Widzę znowu miskę, w której była ta pasta z wodą, przestała już ta woda się mieszać.
  • Już się dosyć naczyściła.
  • To znaczy, że w czerwcu coś się zacznie z sądem – Piotr do mnie pewnym głosem.
  • Nie operuj datami ! – prawie krzyknęłam.
  • Racja, racja – przestraszył się robiąc taką minę, że po prostu wybuchłam śmiechem. Istny kabaret.
  • …. Myślisz, że Homiel wiedział ile dostaniemy od ubezpieczyciela ? – właśnie otrzymaliśmy przelew.
  • Nie mogę przeżyć za was życia, bo są emocje.
  • Gdybyś wiedziała wcześniej, cieszyłabyś się ?
  • Masz rację, Ty znowu masz rację.
  • … Jestem chyba pieprznięty – Piotr dosadnie nagle o sobie i o swoich wizjach.
  • Nie sądzę … Za te słowa to i Ja pójdę siedzieć, bo nie pilnuję cię.
  • …. Wiesz, że ktoś zgłosił się, że chce kupić naszą firmę ?
  • Taak ? – spytałam zdziwiona.
  • Dużo krzyku o nic. Pusta tuba.
  • Druga fala zmieni twoje życie, nie martw się a ostatnio źle się dzieje.

Nie pytałam, co się zmieni, bo akurat zaczął się film „Zmartwychwstały”. Zaczęliśmy oglądać mimo, że to któryś już raz. 

  • No … Nie pasuje mi ten Jezus ! – nie wytrzymałam w pewnej chwili. Po Caviezelu, po tej wiedzy, jaką mam każdy aktor w roli Chrystusa będzie „nie ten”.
  • Nie przywiązuj się do twarzy, tylko do osoby.

Oglądamy film dalej i widząc scenę Jezusa z apostołami przyszła mi do głowy „błyskotliwa” myśl. 

  • Ale oni mieli szczęście, że żyli razem z Jezusem ! – mówię na głos do siebie.
  • To, co ty masz, ten na tronie rzymskim mógłby pozazdrościć.
  • Na tronie rzymskim siedzi papież – tłumaczy mi Piotr na wypadek, gdybym nie wiedziała. 
  • … Dlaczego ściana była cała w koronce ? – powracam do mojej wizji.
  • Ta koronka to symbol twojego życia. 
  • Ten dom odnawiałam, co to znaczy ?
  • Wszystko zostało powiedziane.
  • Pan Bóg zawsze ci błogosławił, zawsze był w chwilach twych samotnych, a było ich wiele.
  • ……… – wzruszyłam się. Jakiś czas nie byłam w stanie się odzywać.
  • Kto oprócz Hioba był przedmiotem zakładu ? – spytałam po jakimś czasie.
  • Poszukaj w Biblii.
  • … Widzę wielkiego wieloryba i człowieka – Piotr mruga do mnie oczami i widzę w nich dwa znaki zapytania.
  • Że niby ja mam wiedzieć ? Ryba i człowiek to Jonasz, ale nie mam pojęcia o co chodzi – odpowiadam zdziwiona, bo akurat Jonasz to ostatnia osoba z Biblii, w której historię bym uwierzyła.
  • Jonasz ? Sorry, ale ja w to nie wierzę. Niemożliwe, że przeżył 3 dni w brzuchu ryby ! – przewracam oczami, bo to naprawdę wydaje mi się niemożliwe. 
  • A czy wierzysz, że piec siedem razy mocniej rozpalony …
  • …. Pokazał mi piec rozpalony i 3 młodych ludzi … – Piotr relacjonuje co widzi.
  • Słyszę…
  • Wielki jest wasz Bóg, od dzisiaj Ja będę Mu służył …
  • … Wierzysz, że to możliwe ?
  • …. Wierzę – choć przyznałam to po dłuższym przemyśleniu, za dużo jednak już widziałam i przeżyłam, by stwierdzić kategorycznie, że coś jest niemożliwe.
  • Ale w wieloryba nie uwierzę – no tego nie mogłam logicznie przełknąć, a Piotrowi, jak zauważyłam, było to całkowicie obojętne.
  • Zaprawdę powiadam ci prawdę.
  • Homiel … – zwątpiłam już w moje niedowierzanie – Naprawdę siedział 3 dni w brzuchu wieloryba ?!
  • ……. – nie odpowiedział.
  • Zobaczyłem scenę u Piłata, gdzie pyta; Co to jest prawda? https://www.youtube.com/watch?v=IJffBsSg1kU

- Czy jesteś królem? 
- Dlatego się narodziłem. Dać świadectwo prawdzie. Wszyscy ludzie, którzy słyszą prawdę, słyszą Mój głos.
- Prawda!! Co jest prawdą?
- ......
- Co to jest prawda Klaudio? Czy słyszysz ją, czy rozpoznajże gdy się ją wypowiada? 
- Ja tak. A ty nie? 
- Jak? Możesz mi powiedzieć? 
- Jeżeli sam nie słyszysz prawdy, nikt ci jej nie powie. 
- Prawda...

Jeżeli sam nie słyszysz prawdy, nikt ci jej nie powie… Homiel potrafi tak argumentować, że nie da się z Nim dyskutować, po prostu się nie da … 




Dopisane 28. 12. 2017 r.

Koronkowa ściana – gdybym nie miała tego zapisane, to bym nie uwierzyła. Od lipca prowadzimy remont domu rodziców Piotra, do którego się najprawdopodobniej wprowadzimy. Ten dom ma ścianę wysoką na 10 metrów. 


Z tych dwóch historii pochodzących z Biblii możemy się wiele nauczyć. Przede wszystkim bezgranicznego zaufania do Boga, jakie niezbędne jest aby ostać się w godzinach prób. Możemy być pewni,że doświadczenia przyjdą na każdego człowieka. Twoim doświadczeniem – próbą wiary może być coś błahego a może poważne wyzwanie. Nie musimy się martwić czy doświadczenie to przerośnie nas, ponieważ napisane jest:

„Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść.” (1 Kor 10,13 BW) A więc z naszej strony powinniśmy przyjąć „wyjście” jakie daje nam Bóg, a zwyciężymy pokusy szatana.

Tak jak przyjaciele Daniela stójmy mocno przy Bogu, mimo przeciwieństw jakie napotkamy, bo to jest właściwa droga do Królestwa Wiecznego. Nie zapomnijmy również jak duże znaczenie mają nasze słowa. Są one odzwierciedleniem naszego serca, a więc również naszego życia. Chodząc z Bogiem każdego dnia, wstając i zasypiając z Jego Słowem na ustach, będziemy potrafili przekazywać słowa pocieszenia, otuchy i nadziei. W ten sposób przybliżymy bliźniego do Boga, a tym samym siebie. Tego życzę sobie i wam. http://pismoswiete.republika.pl/art_stalimocno.html


  • Zaprawdę powiadam ci prawdę – Jezus mówił o doświadczeniu Jonasza jako o rzeczywistym wydarzeniu historycznym. Powiedział, że mieszkańcy Ninwy pokutowali za swoje grzechy w wyniku jego głoszenia ( Mt 12,41 ). Powiedział nawet: „Albowiem jak Jonasz miał trzy dni i trzy noce w brzuchu wieloryba, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w sercu Ziemi”

W ten sposób Chrystus rzeczywiście porównał doświadczenie Jonasza do Jego przyszłej śmierci i zmartwychwstania, wskazując na cudowną naturę obu. Nie można zaprzeczyć faktycznemu doświadczeniu Jonasza, nie oskarżając Pana Jezusa Chrystusa o oszustwo lub ignorancję, z których każda jest równoznaczna z zaprzeczaniem Jego bóstwu.

Nie ma wątpliwości, że wydarzenie było cudem, ale ten fakt na pewno go nie obala! Rachunek mówi tak samo: Teraz Pan przygotował wielką rybę, aby pochłonąć Jonasza. A Jonasz był w brzuchu ryby przez trzy dni i przez trzy noce. – Jonasza 1:17 KJV

Później mówi: I rzekł Pan do ryb, i zwymiotował Jonasza na suchą ziemię. Bóg z pewnością był w stanie to uczynić, gdyby chciał; zaprzeczanie możliwości cudów to ateizm. Faktyczne pojawienie się tego szczególnego cudu jest odpowiednio potwierdzone przez sam fakt jego zapisu w Piśmie Świętym i jest podwójnie potwierdzone przez świadectwo Chrystusa.

W żołądku kaszalota i białego rekina znaleziono całe zwierzęta większe lub większe od człowieka. „Wielką rybą” może być wieloryb lub rekin, a nawet ryba specjalnie przygotowana przez Pana w tym celu. Hebrajskie i greckie słowa, które są używane, oznaczają po prostu „wielkie zwierzę wodne”.

Co do tego, czy człowiek może przetrwać „trzy dni i trzy noce” w takich warunkach, istnieją trzy możliwe odpowiedzi, które można by zasugerować w obronie biblijnej narracji.

  1. NATURALNY. Po pierwsze, ustalono, że wyrażenie „trzy dni i trzy noce” w starożytnym języku hebrajskim było wyrażeniem idiomatycznym, oznaczającym po prostu „trzy dni” i miało zastosowanie, nawet jeśli początkowe i końcowe dni tego okresu były jedynie częściami dnia. Tak więc może odnosić się do okresu tak krótkiego, jak około 38 godzin. W żołądku wieloryba zawsze jest trochę powietrza i dopóki zwierzę, które połknęło, nadal żyje, nie rozpocznie się działanie trawienne. W ten sposób doświadczenie Jonasza mogło się wydarzyć całkowicie w ramach prawa naturalnego.

  2. CUDU. Jest jednak znacznie bardziej prawdopodobne, że wydarzenie objęło boski cud, jak to wyraźnie wskazuje Pismo Święte. „Wielka ryba” została przygotowana i wysłana przez Boga, podobnie jak intensywna burza zagrażająca statkowi, na którym Jonah podróżował. Burza ustała, gdy tylko Jonah został wyrzucony za burtę. W podobny sposób, było całkiem prawdopodobne, że Bóg cudownie ocalił życie Jonasza przez całe przerażające doświadczenie.

  3. WSKRZESZENIE. Trzecią możliwością jest to, że Jonah faktycznie dusił się i ginął w wielkiej rybie, a potem Bóg sprowadził go z martwych. Jest co najmniej osiem innych takich „zmartwychwstań” zapisanych w Biblii, a także chwalebne zmartwychwstanie ciała Chrystusa – z czego szczególne doświadczenie Jonasza zostało powiedziane przez Chrystusa jako znak prorocki.

Jest to również implikowane przez modlitwę Jonasza, kiedy powiedział: „… z wnętrza piekła (tj.” Szeol „, miejsce zmarłych duchów) płakałem, a ty słyszałeś mój głos” (Jonasz 2: 2).

W każdym razie było to wielkie doświadczenie, najwyraźniej dobrze znane i zaświadczone w jego czasach, prawdopodobnie w znacznym stopniu przyczyniające się do tego, że wszyscy ludzie Ninwy żałowali i zwrócili się do Boga, kiedy Jonasz powrócił „z martwych”. Nawet w czasach Jezusa było to dobrze znane i mógł go używać jako „znaku” Jego zbliżającej się śmierci i zmartwychwstania, które miały stanowić koronny dowód na Bożego Syna i wielkie dzieło zbawienia, które On dokonał na krzyżu dla wszystkich, którzy Go przyjęli. https://christiananswers.net/q-eden/edn-t004.html

Jonasz… Jeśli Chrystus twierdzi, że przeżył 3 dni w brzuchu wielkiej ryby, to znaczy, że przeżył. Ja wierzę Chrystusowi. 



Dopisane 05. 01. 2018 r. 

Współczesny Jonasz. (?)

Czasopismo „Strażnica” z kwietnia 1924 roku oraz oryginalny artykuł Morning Bulletin 30 Jun 1932 http://nla.gov.au/nla.news-article54745997

Wszystko co rozjaśnia, jest dobre.

05. 05. 17 r. Szczecin.

Piotr miał nad ranem wizję o jednym z pracowników zatrudnionym na zlecenie.

  • Miałem przyczepkę, w której składałem czereśnie. On przyszedł i podał mi parę kolejnych czereśni. Po bliższym przyjrzeniu się zwróciłem uwagę, że były spleśniałe i nic niewarte. Homiel chce mi chyba pokazać, że jego praca telemarketera jest bezowocna, co jest prawdą.
  • O Homiel się rozgadał, wyciągam już swój zeszycik – ucieszyłam się.
  • Tak z rana ?! zażartował.

W Szczecinie nie wiemy co ze sobą zrobić, dłuuuugi weekend i fatalna pogoda, więc poszliśmy na kawę. Piotr zaczął wspominać.

  • Jak tylko mnie uśpili, mieliśmy dwa wypadki w rodzinie, dziwne to …
  • Im dalej od centrum, tym łatwiej.
  • Centrum ? – spytałam.
  • Od ciebie – miał na myśli Piotra.
  • Ta walka nie ma końca. Kiedy się modlę, to widzę wyłażące gacki, długie robale. Co je spalę, to wychodzą, nie ma końca …
  • Bo jest grzech.

Zamyśliłam się nad tym wszystkim… Modlić się i modlić się…. Ta walka wydaje się z góry stracona, gdyż ludzie ciągle poddają się złu. Hmm… A jednak gdyby tak spojrzeć wstecz na dwutysiączną historię ludzkości, to ludzie mimo wszystko idą powolnie jakoś ku lepszemu. Prawo, życie społeczne, gospodarka, medycyna, nauka… Oczywiście zawsze pojawi się jakiś baran, który chciałby wywołać wojnę, ale mam takie wrażenie, że ludzie walczą już o pokój, nie o wojnę. Wierzę, że ostatecznie wygrywa dobro, choć dobro wymaga czasu.


Piotr wczoraj będąc w szpitalu ze swoim tatą (zapalenie mięśnia barkowego) i siedząc w szpitalnej poczekalni miał nieoczekiwaną wizję.

  • Siedziałem tam godzinę i czekałem. Oparłem głowę o ścianę i zapatrzyłem się w sufit. I wtedy zobaczyłem twarz Jezusa wiszącego na krzyżu. Był w ostatnich minutach życia… Taki biedaka, pokrwawiony, zmaltretowany, zmasakrowany, zakrwawiony … Ledwo mówił, wykrztusił kilka słów …
  • Ratuj tych, których możesz uratować.
  • …….. – płakać mi się zachciało.
  • To, co powiedział, to dla mnie rozkaz – Piotr prawie szeptem.
  • My sobie nie wydajemy rozkazów, to wzajemne rozumienie – sprostował go szybko Homiel.
  • …. Widziałem Go w ostatnich minutach życia, w momencie największego bólu.
  • To już długo nie potrwa … Tak mi jeszcze powiedział…
  • Jak wyglądał ?
  • …….. – Piotr się zamyślił.
  • Był bardzo podobny do tego z „Pasji” – i sam był zdziwiony swoim odkryciem, bo wcześniej nad tym się nie zastanawiał.
  • Był pokrwawiony, cierpiał, ale była jakaś radość w Nim – powiedział zaskoczony.
  • Te słowa to do mnie ledwo wykrztusił, nie mówił normalnie.

To już długo nie potrwaZapaliła mi się czerwona lampka. Alicji Lenczewskiej również powiedział, że ludzkość jest na ostatnim etapie.

  • Wczoraj wysłałam do Włoch maila ze zdjęciami Jezusa, odpowie ? – p.s. do jednego z dziennikarzy badającego Fatimę.
  • Zaufaj koronce.
  • Dzisiaj może być różnie, jutro może być dobrze.
  • Czy to przypadek, że Piotr jest z kwietnia i Jezus z kwietnia ? – przyszło mi teraz do głowy.
  • Nie ma przypadków, układ gwiazd.
  • … ?! …  – nawet, jeśli to nie przypadek, to i tak tego nie rozwikłam.
  • …. Wczoraj miałem gacka u siebie. Leżałem w łóżku i ściana na przeciwko mnie zniknęła. Pojawił się facet ubrany na czarno, ale normalnie, miał czapkę szypra. Szedł prosto na mnie, a ja nie mogłem się w ogóle ruszyć, bo leżałem jak sparaliżowany. Kiedy już był krok ode mnie, nagle moje ręce się uwolniły i mogłem go pochwycić, ale wtedy wizja się skończyła, a kiedy się skończyła, usłyszałem bzyczenie much w pokoju. Słyszałem wyraźnie ich bzyczenie, ale ich nie widziałem. A dzisiaj Bóg Ojciec powiedział mi, żebym uważał …
  • Jesteś bardzo atakowany, musisz się pilnować.
  • A więc nie przeklinaj, nie kłóć się, nie obgaduj, nie narzekaj, nie objadaj się – zaczęłam mu wyliczać.
  • Chcesz ze mnie świętego zrobić ? – i zaczął się śmiać, choć nie powinno mu być do śmiechu.
  • Nie da się.


06. 05. 17 r. Szczecin.

W ciągu dnia Homiel mało co się odzywał, właściwie w ogóle się nie odzywał, a i Piotr chyba też nie miał ochoty na głębszą konwersację. Siedliśmy wieczorem przed telewizorem. Jakiś człowiek o długiej brodzie wypowiadał się w kościele.

  • Mógłby się chociaż ogolić – Piotr już zaczął komentować.
  • A wiesz, że większość proroków miało brodę ?
  • … Homiel, chcesz nam zabrać nasze kawowe randki ? – spytałam.
  • Czy to jest cel twojego życia ?
  • Nie.
  • Czy to jest sposób na twoje życie ?
  • No nie.
  • Więc zaufaj czasowi.
  • W takim razie co jest celem mojego życia oprócz Piotrusia oczywiście ?
  • Przecież wiesz.
  • Ale można pisać i chodzić na randki …
  • Można pisać i fruwać pod niebem.
  • Nooo… Nie pogadasz z Homielem, dzisiaj jest bardzo filozoficzny, niczego się nie dowiesz – Piotr znowu skomentował tym razem lekko zgryźliwie.

Zaczęliśmy oglądać film „Bóg nie umarł II”. Bardzo spodobało mi się zdanie, które w nim padło; kiedy piszesz trudny test nauczyciel zwykle milczy. Przypomniał mi się natychmiast film; „Milczenie”. Bohaterowie musieli przechodzić chyba najtrudniejszy test na świecie.

https://www.youtube.com/watch?v=27yYEm7FXzU

  • Jak lepiej mówić, Jezus, czy Chrystus ?
  • Ja lubię Chrystus – przyznałam.
  • To nie ma znaczenia, ważne co masz w sercu w tej chwili.

Film kończył się koncertem chrześcijańskiej muzyki.

  • Widzisz ? Tam są koncerty i to jest normalne, tak przyciągają młodych ludzi.
  • A u nas stare babcie się modlą i wszystko zgodnie z prawem … – Piotr woli tradycyjnie.
  • Czyim prawem ?
  • To dobre ? – pytam.
  • Wszystko, co rozjaśnia, jest dobre.

 




Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Oceniam cię za czystość twojego serca.

30. 04. 17 r. Szczecin.

  • Może porozmawiamy ? – zagadałam Homiela, bo rzadko się w Szczecinie odzywa.
  • To zależy, czy nasz Gargamel będzie skory.
  • ………. – roześmiałam się natychmiast, a Piotr zamilkł na dobre.

Zamierzałam więc obejrzeć film „Milczenie” Scorsesa, na co Piotr słysząc, że jest trudny, wcale nie miał ochoty.

  • Ty oglądaj, a ja pójdę się pomodlić – i wyszedł.

Wrócił 5 sekund później, siadł ciężko w fotelu i tylko machnął ręką zrezygnowany.

  • Kazał mi wrócić i oglądać.

https://www.youtube.com/watch?v=IqrgxZLd_gE

Są w „Milczeniu zachwycające obrazy przyrody, beznamiętnie świadkującej ludzkiemu okrucieństwu. Są efektowne panoramy i epicka w skali historia podróży do jądra ciemności. Ale wbrew gatunkowemu kostiumowi i zamaszystej narracji, film Scorsesego– reżysera rozliczającego często swoich bohaterów w chrześcijańskich kategoriach, opowiadającego o grzechu i pokucie – mówi o czym innym. To rozpisana na wiele głosów dyskusja na temat istoty chrześcijaństwa i sensu męczeństwa. Oraz o niedostatkach języka, którym kodyfikujemy naszą wiarę i za pomocą którego staramy się dotknąć boskiej istoty („Chwaląc naszego Boga, wciąż wierzą w swojego. Przejmują tylko nasze pojęcia, ale nie znają ich prawdziwego znaczenia” – usłyszy Rodriguez; cyt. z pamięci). Nie bez powodu centralnym fabularnym motywem jest powracający obraz stąpania po tabliczce z wizerunkiem Chrystusa, tzw. fumi-e. Kichijiro, wcielenie Judasza, depcze raz po raz, by następnie szukać odkupienia w kolejnych aktach spowiedzi. Niektórzy depczą, by uniknąć tortur, rozgrzeszeni zawczasu przez jezuitów. Wreszcie, ten najważniejszy z punktu widzenia fabuły i dyskursu, ojciec Rodrigues – umęczony święty, który waha się najdłużej. Jak zdefiniuje swoją miłość do Boga w momencie, gdy od tego gestu będzie zależeć czyjeś życie? http://www.filmweb.pl/review/Słowa+Boże-19784

Nie dziwię się, że mieliśmy obejrzeć ten film. Tak trudnego teologicznie w aspekcie ludzkich wyborów nie widziałam już dawno. Jak w soczewce, a jest to prawdziwa historia, pokazano co znaczy wiara. Homiel milczał, choć miałam wiele pytań. Jaki wybór jest najlepszy ? Czy ksiądz miał rację, gdy uratował 5 osób wyrzekając się jednocześnie Jezusa ? Co powinien zrobić ? A gdyby pozwolił im umrzeć, czy nie byłoby to z jego strony oznaką pychy ! Ja tak wierzę, że nic się nie liczy i możecie umrzeć ! Nie wiem… 

  • Milczenie … Wierzyć, kiedy Bóg milczy to szalenie trudne, a ty słyszysz i widzisz i czasami nie wierzysz – kiwam z niedowierzaniem głową.
  • Jestem marnym człowiekiem.
  • Ale film …! Pytałam Jezusa co powinno się zrobić w takiej sytuacji… – pytałam wiedząc, że Go nie usłyszę.
  • … Oceniam cię za czystość twojego serca
  • Teraz tak powiedział ? – byłam wzruszona.
  • Teraz …
  • Nadeptując …  Ojciec przywołał fragment z filmu. 
  • To nie ma znaczenia.
  • Wierzę w to, co mówisz, myślisz i co masz w sercu.

Bohaterowie tego filmu, mimo podjętych skrajnie trudnych decyzji, do końca głęboko w sercu wierzyli.  



03. 05. 17 r. Szczecin.

  • Miałem dzisiaj wizytę. Miałem wizję. Przyszli do mnie dwaj faceci, byli ubrani normalnie, w garniturach, ale mieli czarne włosy. Jeden miał okulary. Powiedzieli, że za 10 tys. złotych nauczą mnie wszystkiego.
  • Przejdźmy do interesów…, powiedziałem. Poczęstowali mnie cukierkiem, wziąłem go do ręki i bawiłem się nim w palcach.
  • A więc chcecie 10 tys. ?… I odłożyłem cukierka.
  • Różnica między tym co chcecie, a co ja proponuję, jest tak duża, że nie zaoferuję niczego.
  • … Twoi goście próbują cię omamić cukierkiem. Chcą ci dać wiedzę, możliwości, chcą ci ją sprzedać. Mamią cię wiedzą, którą chcą mu przekazać, a ze złem się nie dyskutuje. Mam rację Homiel ? Kto to był ?
  • „Koledzy” z dołu. 


04. 05. 17 r. Szczecin.

Pisząc często jednocześnie oglądam w TV filmy dokumentalne dotyczące starożytności, Biblii lub religioznawstwa. Właściwie wszystko, co może mi pomóc w pisaniu. Zrobiłam tak i dzisiaj. Włączyłam „Badacze mumii” poświęcony akurat Trzem Królom. Pisząc i słuchając zelektryzowała mnie informacja, że to Jowisz przez naukowców jest uznany za  betlejemską gwiazdę. Gwałtownie podniosłam głowę uważniej oglądając film, ponieważ w pamięci mam pewne informacje przekazane przez Homiela wiele miesięcy temu, które wtedy odłożyłam na bok nie wiedząc co z nimi zrobić.

  • Kiedy 5 planeta twojego układu zrówna się z ziemią, wtedy nadejdzie koniec.

… A 5 planeta to właśnie Jowisz.

Hanspeter Götte. To specjalista, który doskonale zna się na liczbach i matematyce. skorzystał z pomocy istniejącego od 23 lat serwisu internetowego CalSky. Ceniony przez zawodowych astronomów i amatorów serwis, posiada m.in. funkcję kalendarza astronomicznego. Pozwala wyliczyć przebieg i daty wybranych przez użytkownika zjawisk astronomicznych i dostarcza dokładnych ich opisów. Taką właśnie metodę wykorzystał Szwajcar. Badał ruchy Jowisza w latach poprzedzających przyjętą do tej pory datę narodzin Jezusa, a także w okresie późniejszym. Naukowcy od lat uważają, że Jowisz to nic innego jak znana z Biblii Gwiazda Betlejemska, która poprowadziła trzech króli do Jezusa. Szwajcar odkrył, że Jowisz właśnie w 6 r. p.n.e miał na niebie taką orbitę, która pokrywa się z biblijnym opisem wędrówki Gwiazdy Betlejemskiej. Planeta przesuwała się w kierunku południowo-zachodnim i osiągnęła swoje najwyższe położenie dokładnie nad Betlejem. Czy trzeba będzie więc przenieść Boże Narodzenie na kwiecień? –„ Nie sądzę, by z powodu mojego odkrycia miałoby się tak stać” – mówi w rozmowie z „Blick am Sonntag” Hanspeter Götte. http://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/jezus-urodzil-sie-w-kwietniu-kiedy-urodzil-sie-jezus/9nlfn1z

W tym filmie nikt co prawda nie wymienia panna Gotte, ale inny naukowiec prof. Michael Molnar powiedział coś interesującego; gwiazdy się poruszają jak całe niebo, a wtedy Jowisz zachowywał się wyjątkowo dziwnie.

Słysząc to przypomniałam sobie znowu inne zdanie Homiela; planety szaleją. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/24/jestem-aniolem-prowadzenia-a-nie-aniolem-zwiastowania/ Jeśli w czasie narodzin Jezusa Niebo zachowywało się dziwnie, to znaczy, że przed nami kolejne niecodzienne zjawiska na niebie.

Historia wyjaśnienia daty urodzenia Jezusa zaczyna się wraz z monetą z czasów rzymskich. Przedstawia gwiazdozbiór barana i wielką gwiazdę. W październiku 2014 r. Niderlandzki Uniwersytet w Groningen obchodził 400-lecie swojego istnienia dwudniowym kolokwium na temat Gwiazdy Betlejemskiej. 20 prelegentów prezentowało artykuły omawiające nowe teorie, w tym prof. Michael R. Molnar, autor The star of Betlehem; The Legacy of the Magi.

Moneta: Syria jako kolonia Rzymu, Silanus – Legatus Augusti pro praetore, 12 – 14 r.n.e. Mennica Antiochia 13 – 14 r.n.e. Av: Głowa Zeusa na prawo w wieńcu laurowym. Rev: Baran biegnący na prawo z głową odwróconą do tyłu, nad nim gwiazda, pod nim greckie litery DM (rok 44).

Czy zakup starożytnej monety mógł doprowadzić do ważnej wskazówki na temat Gwiazdy Betlejemskiej? Powyższa ilustracja przedstawia rzymską monetę z Antiochii w Syrii, która pokazuje znak zodiaku, Aries the Ram. Próbując zrozumieć znaczenie tej monety, stwierdziłem, że Baran był znakiem Żydów. Uświadomiwszy sobie, że to jest miejsce, w którym starożytni obserwatorzy obserwowaliby Gwiazdę Betlejemską, rozpocząłem poszukiwania niebiańskiego wydarzenia, które oznaczało narodziny Mesjasza w Judei.

Co odkryłem: Jowisz przeszedł dwie okultacje („zaćmienia”) Księżyca w Baranie w 6 roku pne. Jowisz był królewską „gwiazdą”, która nadawała królestwom moc, która zostawała wzmocniona, gdy Jowisz był w ścisłym związku z Księżycem. Drugie zakrycie, które miało miejsce 17 kwietnia, zbiegło się właśnie z tym, kiedy Jowisz był „na wschodzie”, co zostało wspomniane dwukrotnie w biblijnej relacji o Gwieździe Betlejemskiej. W sierpniu tego roku Jowisz stał się nieruchomy, a następnie „przeszedł” przez Barana, gdzie stał ponownie na miejscu 19 grudnia 6 pne. To wtedy „królewska planeta” stanęła – wtórne królewskie zwiastowanie opisane również w Biblii. Istnieje potwierdzenie od rzymskiego astrologa, że warunki z 17 kwietnia, 6 pne, uważano za zwiastun narodzin boskiej, nieśmiertelnej i wszechmocnej osoby urodzonej pod znakiem Żydów, o której wiemy, że był Aries Ram. Co więcej, monety Antiochii i starożytne dokumenty astrologiczne pokazują, że rzeczywiście istniała Gwiazda Betlejemska, o której doniesiono w biblijnym opisie Mateusza.

Moje badania pokazują, że rzeczywiście istniała Gwiazda Betlejemska dokładnie opisana w Biblii. Moja książka opisuje dowody zebrane ze starożytnych monet i astrologicznych zapisów – ważne informacje, które nie zostały zauważone przez wcześniejszych badaczy. Oto niektóre ważne wnioski z mojej książki:

  1. Niespodziewane odkrycie, pochodzące z rzymskich monet Antiochii, ujawniło, że Baran był znakiem Żydów i że gwiazda Mędrców pojawiła się w tym znaku zodiaku.
  2. Mędrcy byli wielce szanowanymi „mędrcami”, którzy praktykowali grecką astrologię, prekursora nowoczesnej astrologii.
  3. Starożytni obserwatorzy szczegółowo opisali niebiańskie warunki narodzin królów i cesarzy. Ich pisma opisują gwiazdę Mędrców.
  4. Gwiazda nie była kometą, ani nie była supernową.
  5. Ludzie w Jerozolimie nie widzieli gwiazdy, ponieważ nie rozumieli greckiej astrologii.
  6. 25 grudnia nie był dniem narodzin Jezusa, ani też erą chrześcijańską (A.D. 1) nie określa roku narodzin Jezusa.
  7. Chrześcijański rzymski astrolog napisał, że opisane przeze mnie niebiańskie warunki oznaczają narodziny „boskiej i nieśmiertelnej” osoby – prawdopodobnie odniesienie do narodzin Jezusa.

http://www.michaelmolnar.com

Homiel już wcześniej zaznaczał, że Bóg dał nam możliwość czytania znaków na niebie i w snach. Wielcy magowie mieli taką umiejętność, co udowodnił m. in pan Molnar.

  • Czy faktycznie Jezus urodził się 17 kwietnia …? – pytam z czystej ciekawości.
  • Jest z kwietnia.
  • !!!??? 

Według obliczeń astronomów Jezus został ukrzyżowany również w kwietniu; datę dzienną według współczesnego kalendarza próbowano ustalić na podstawie danych astronomicznych. I tak, przyjmując wiarygodność chronologii Ewangelii Jana, śmierć Jezusa datowano na 3 kwietnia 33 roku naszej ery lub 7 kwietnia 30 roku. (Wiki)

Czy to jeden z najważniejszych cykli w historii świata? Narodziny i zmartwychwstanie tego samego miesiąca? A może i tego samego dnia? Sam Homiel powiedział;

W cyfrach cały świat zapisany. Wszystko jest połączone.




Dopisane 23. 12. 2017 r.

Niebo lubi okrągłe rocznice, więc jestem prawie pewna, że był to kwiecień. Zacytuję jednak Hanspetera Götte; czy to powód, by przenieść Boże Narodzenie na kwiecień?

                                                Świąteczne życzenia prosto z Nieba.

Jeśli wierzysz, to nie będziesz mówić niemożliwe.

Wracamy do dziennika.


29. 04. 17 r. Szczecin.

- Ten cykl niedługo się skończy.
- A kiedy się zacznie? - a ten znowu swoje. 
- …. Ojciec kazał mi patrzeć na telewizor... - a tam wyświetlił się na cały ekran napis jutro. 
- Jutro to może być długo wg. Nieba – Piotr zaczyna kombinować. 
- Jutro to jutro. 
- Dlaczego... mały? - dopytuje Pan Ciekawski. 
- Tam jesteś jednym z największych. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/06/

Prawie nie spałam, bo zastanawiałam się co znaczy „jutro”. Tak powiedział Ojciec przedwczoraj. Czy to jednak wszystko na temat „jutro” poza mocą informacji, które wczoraj otrzymaliśmy podczas jazdy pociągiem? Rano Piotr mnie szybko oświecił.   

  • Rozmawiałem z Ojcem. Pokazał, że wszystko co się działo wczoraj w Szczecinie, to było to  „jutro”.

I w tej chwili zrozumiałam o co chodzi. Gdy nasz pociąg dojeżdżał do Szczecina-Dąbie, doszło do wypadku. Okazało się, że na wiadukcie, pod którym mieliśmy jechać, TIR uderzył w balustradę mostu. Części samochodu rozleciały się na różne strony świata, ale największe z nich spadły dokładnie na tory kolejowe, po których jechał nasz pociąg. Spadając pozrywały trakcję kolejową. To spowodowało paraliż ruchu kolejowego w dwie strony i utknęliśmy w Reptowie na 3,5 godziny. Równolegle do nas stanął kompletnie pusty pociąg. Mało nas było w całym wagonie, a konduktor z nudów snuł się wzdłuż korytarza zagadując co przytomniejszego pasażera. Kiedy tylko zajrzał do naszej kabiny, spytaliśmy co to za dziwny pociąg stoi tuż obok. Okazało się, że to pociąg, który rano potrącił osobowy samochód  raniąc  ciężko kobietę i jej dzieci. Już wtedy mnie to zastanowiło. Pomyślałam, że to dość dziwne, żeby jednego dnia na tej samej trasie doszło do dwóch wypadków. http://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/szczecin-odciety-od-e59-po-wypadku-na-autostradzie-a6-81521.html

  • Ciężki dzień – podsumował konduktor.

Siedząc bezczynnie włączyliśmy w końcu komputer, a tam kolejne ciekawostki. Miasto sparaliżowane z powodu kilku wypadków. Z tego powodu, kiedy cztery godziny później wracaliśmy zmęczeni do domu, taksówkarz klął po drodze, bo gdzie się nie ruszył, to korek.

  • Pani ! Wszędzie wypadki, coś dziwnego wisi w powietrzu.
  • … ??? … – spojrzeliśmy wtedy na siebie z pytaniem w oczach …

Dojeżdżając do domu zauważyliśmy na skrzyżowaniu przechylony znak drogowy. To zaledwie 50 metrów od naszego domu. Taksówkarz nas oświecił, że rano zderzyły się tutaj dwa auta i prawie rozwaliły ogrodzenie.  Znowu spojrzeliśmy się na siebie w wymownym milczeniu … Nieprawdopodobne, a jednak się działo.


Wieczorem rozmawialiśmy o minionym, zadziwiającym dniu.

  • Ojciec powiedział, że to początek. Pokazał co znaczy jak wrota są otwarte. Zobaczyłem twarz Jezusa z „Pasji” i scenę, gdzie spływa Mu po policzku łza. W tej scenie patrzył się prosto na mnie i płakał … – Piotr zaczął opowiadać godzinę później.

Teraz zrozumiałam w pełni. Tak działa właśnie diabeł, sieje chaos i zniszczenie.

  • To wszystko się zaczęło dziać koło nas, żebyśmy wiedzieli – zaczął Piotr.
  • Żebyś ty wiedział.
  • Dlaczego ty, a ja nie ? – pytam zazdrosna.
  • Jak on wie, to i ty wiesz.
  • Nie skończysz jednego, a już donosisz.
  • …….. – roześmieliśmy się, bo to prawda.
  • A dlaczego Szczecin ? 
  • Gdyby to było w Nowym Yorku, wiedziałbyś ?
  • … Rzeczywiście … Jakie to mądre … – Piotr przyznał.
  • Przygotuj się na wielką falę, będzie pełna wrażeń.
  • Fajnie będzie ? – zażartował Piotr.
  • Pamiętaj, że ona nie musi ci się podobać, masz ją poznać.
  • Nie chodzi o twoje podobanie, a jaki użytek z tego zrobisz.
  • Tego, co ty widziałeś, nikt nie widział.
  • ………. – Piotr zrobił taką minę, jakby wątpił w każde słowo.
  • Oj Mały … Jak ty chcesz wejść do Królestwa Niebieskiego, kiedy w nic nie wierzysz ?
  • …….. – dopiero teraz zorientowaliśmy się, że z Ojcem rozmawiamy.
  • Ale to niemożliwe … – Piotr prawie szeptał.
  • Jeśli wierzysz, to nie będziesz mówić niemożliwe.
  • Strach myśleć co będzie się działo, jeśli nie będzie się działo.
  • Byłeś uśpiony, zrób wszystko za życia tutaj i wracaj.
  • …. Zobaczyłem metalowe kółko i wiele starych długich kluczy.

  • Zrób z tego użytek. Klucze do możliwości.
  • … Ojciec przypomniał mi powiedzenie …
  • Ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz.
  • ……. – Piotr zamyślił się, ale po chwili zaczął się śmiać.
  • Dlaczego się śmiejesz ?
  • Gdy w szkole nauczycielka mówiła mi to samo, ja kończyłem za niej zdanie … „A jak będziesz miała dużo kluczy, to będziesz woźnym” … Ojciec przypomniał mi teraz te słowa …
  • … A kogo pilnuje woźny ? Szkoły.
  • To jest jedna szkoła, a Ola będzie pisać do innych szkół.
  • Dzisiaj 500 osób, jutro 5000, a jak będzie 5 milionów, to się przestraszysz ?
  • Traktuj ich, jakby było 5.
  • Moc w twych literach jest wielka.
  • Ta szkoła ma 20 klas, a dzięki Oli będzie miała 2 tysiące  klas i wtedy będzie grać ciągle tamburyn.
  • … Chciałem spytać Ojca co to jest tamburyn, ale powiedział, że będziesz wiedziała.

Piotr poczuł się bardzo zmęczony i wyszedł się położyć. 10 minut później zawołał mnie.

  • Ledwo zamknąłem oczy, miałem wizję. Widziałem konstrukcję stalową domu w budowie.

  • Wysoko, na piętrze stał chłopiec około 7 lat. Widzę go i widzę tłum ludzi poniżej, który się na niego patrzy. On robi krok do przodu i zawisa w powietrzu. Czuję jego myśli, a on swoje myśli skupia na swoim splocie słonecznym. I to stamtąd wychodziła wielka energia, która wytworzyła jakby kokon. Chłopiec znalazł się w środku tej przezroczystej bańki. Ona go unosiła i sprawiała, że czuł się bezpiecznie. Ten chłopiec pokazał ludziom co może zrobić.
  • Co to znaczy ? – pytam.
  • I na to przyjdzie czas.



Dopisane 22. 12. 2017 r.

  • Zrób z tego użytek. Klucze do możliwości – największą słabością Piotra jest to, że odrzuca świadomość co do swoich możliwości. Ma z tym autentyczny problem, by zaakceptować kim jest. 

  • To jest jedna szkoła, a Ola będzie pisać do innych szkół – poprzez bezpośrednie rozmowy z Niebem przechodzimy prawdziwą szkołę, prawdziwą naukę. Pisząc i przekazując tę samą wiedzę innym osobom, każdy czytający przechodzi swoją własną szkołę.

  • Ta szkoła ma 20 klas, a dzięki Oli będzie miała 2 tys. klas i wtedy będzie grać ciągle tamburyn.

Tof Miriam to hebrajska nazwa najstarszego instrumentu perkusyjnego, znanego już w czasach biblijnych, który dzisiaj jest obecny także w krajach o celtyckim rodowodzie. Bęben ten, przypominający z wyglądu olbrzymi tamburyn, zwykle nazywany jest frame drum lub w prostym tłumaczeniu bęben ramowy. W kulturze Izraela od dawna miał swoje miejsce i mistyczne znacznie. Według Biblii prorokini Miriam – siostra Mojżesza i Aarona – grywała na tym instrumencie. Gdy Jahwe przeprowadził naród wybrany przez Morze Czerwone, Miriam na tamburynie zainicjowała pieśń dziękczynną ku czci Boga, chwaląc Go za wielką potęgę. Miriam później została w związku z tym nazwana prorokiniąhttp://jazzforum.com.pl/main/cd/tof-miriam 

Jeśli zgodnie z planem Nieba powstanie na bazie tego dziennika książka… myślę, że przemówi ona do wielu ludzi. I tamburyn zabrzmi znowu jak wtedy, kiedy Miriam zrozumiała jak potężny jest Bóg. Tamburyn, czyli symbol radości i szczęścia na chwałę Ojca. 

III Tajemnica Fatimska – analiza wizji (część 3).

- Mam ci coś przekazać. Chodzi o Fatimę, objawienia fatimskie, nie wszystko zostało odkryte, są zapiski utajnione, które mówią o przyszłości ludzi, to ma jakiś związek z tym objawieniem na Słowacji, no tam gdzie chciałaś jechać. Kazali ci, byś znalazła te zapiski i przekazała ludziom, to ważne. Ciągle mówi; źródła niejawne odnajdź je. Mówi, że to co wiemy to połowa prawdy… pieczęć nie została zerwanaco to ma znaczyć?… to co my wiemy to wierzchołek góry, to dotyczy przyszłości… bez przerwy słyszę to zdanie; tajemnice fatimskie, odkryj do końca, do końcato przestroga przed wojną, przed grzechem… rozwiązłością, ludzie się zapominają… – Piotr mówił to wszystko w zamyśleniu.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/15/chrystus-zginal-za-was-wszystkich-nie-za-wybranych/

Minęły trzy lata od tej rozmowy. Już trzy lata temu Homiel zwracał moją uwagę na Fatimę. Choć próbowałam rozwikłać tę zagadkę;                          

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/17/iii-tajemnica-fatimska/ http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/18/przyjda-dni-kiedy-skrucha-i-pokuta-beda-codziennie/

wtedy słowa pieczęć nie została zerwana zabrzmiały równie tajemniczo, jak i niezrozumiale. A dzisiaj?


IV WIZJA – 03. 01. 1944

W tych to okolicznościach około godziny 4 po południu 3 stycznia 1944 roku relacjonuje Łucja, podczas modlitwy w kaplicy klasztornej przed tabernakulum; Poprosiłam Jezusa, aby mi dał poznać jaka jest Jego Wola, Poczułam wtedy, że pomocna dłoń, kochająca i matczyna dotyka mojego ramienia. Podniosłam wzrok i zobaczyłam kochaną Mamę w Niebie. Pani powiedziała: „Nie bój się, Bóg zechciał przetestować twoje posłuszeństwo, wiarę i pokorę. Pozostań w pokoju i pisz to, co ci każą, ale nie to, co zostało ci dane by zrozumieć jego znaczenie. Polecił, abym zachowała to, co napisze w zaklejonej kopercie i bym napisała na zewnątrz: można otworzyć dopiero w 1960 roku

Poczułam się w duchu zalana przez tajemnicę światła, którym jest Bóg, i w Nim widziałam i słyszałam: ostrze włóczni, z którego jakby odrywa¸się płomień i dotyka osi Ziemi. Ona drży: góry, miasta, miasteczka i wsie z ich mieszkańcami zostają pogrzebani. Morza, rzeki i chmury wychodzą ze swoich granic, przepełniają się, zalewając i tworząc trąby powietrzne, domy i ludzie w niepoliczalnych ilościach; to oczyszczanie świata, z powodu grzechu w którym jest zanurzony Nienawiść, chciwość, prowokują wyniszczającą wojnę!

Poczułam wtedy szybkie bicie serca i w mojej duszy głos, który mówił: ”W tym czasie, jedna wiara, jeden chrzest, jeden Kościół, Święty, Katolicki, Apostolski na wieki, Niebo! To słowo Niebo” wypełniło moje serce spokojem i szczęściem, tak bardzo, że nie zdając sobie sprawy z tego pozostała powtarzając przez długi czas: ”Niebo, Niebo”.

Odkrywając utajnione zapiski zdałam sobie sprawę, że czwarta wizja opisuje ogólnooświatowy kataklizm. Słowa … płomień i dotyka osi Ziemi. Ona drży zwróciły moją szczególną uwagę. Dlaczego oś ziemi? − umowna prosta będąca osią obrotu własnego planety, łącząca geograficzne bieguny i przechodząca przez środek ziemi. Gapiłam się w te słowa przez dłuższy czas mając przedziwne skojarzenie z wrotami tkwiącymi głęboko w ziemi, które otwierając się spowodowały jej drżenie. Było to tak wyraźne, że dzisiaj już wiem, co znaczy trzęsieni ziemi. Ta myśl, że być może istnieje jakiś związek między wrotami a Fatimą męczyła mnie całą noc. Nad ranem postanowiłam wrócić do moich zapisków i sprawdzić jeszcze raz, czy czegoś nie przeoczyłam.

Niby nic nowego nie odkryłam, ale zwróciłam uwagę na datę; 13 października 1916 r. (!) Ciarki przeszły mi po plecach, ponieważ ostatnie objawienie fatimskie datuje się na 13 października 1917 roku. To wtedy doszło do tzw. cudu słońca.

Trzy lata temu Homiel powiedział… Pieczęć nie została zerwana. Przypomnę teraz fragment niedawnej rozmowy.

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/06/ten-cykl-niedlugo-sie-skonczy-nie-zdajecie-sobie-sprawy-z-wiedzy-jaka-macie-z-powagi-sytuacji/

- Widzę wielkie wrota, czuję od nich gigantyczny ziąb, energię, są głęboko w ziemi pod kątem 45 stopni… 
- One są otwarte – dalej opisywał Piotr. 
- Raz się otworzyły i już ich nie zamkniesz. Zamknie cykl. 
- Te wrota mają złamaną pieczęć… – Piotr dalej jak natchniony. 
- Lecz jeździec jeszcze nie wyjechał, względny pokój jest jeszcze na świecie. 
- Jaki to jeździec? – pytam. 
- Na siwym koniu… Widzę go, jest biało–siwy… Pieczęć jest złamana. 
- Cykl je zamknie. 
- Kiedy się zamknie?
- Jeszcze się nie zaczął. 
- A kiedy się zacznie?
- Przecież wiesz, jeszcze jesteś.
- Czyli kiedy odejdziesz… – przypomniałam sobie słowa Ojca. 
- Pogrom, przeczytaj apokalipsę. 
- Wrota piekieł… słyszę…
- Nie zdajecie sobie sprawy z wiedzy jaką macie, z powagi sytuacji. 
- Z Bogiem nie ma żartów. On kocha swoje dzieci, ale nie pozwoli, by klepać Go po głowie. Obdarzył ludzi wielką miłością, dał Siebie, dał Syna, a to jest więcej niż Siebie.
- Potop to dobre miejsce na otwarcie. 
- Czyli to dobry trop? Czyli te oceany to prawda?
- Alleluja. 
- Jak wyglądała ta pieczęć? – dopytuję. 
- Wielka, brązowa, pęknięta nierówno, strzeliła sama.
- Od niegodziwości pękła. 
- Miała symbol, był na pieczęci. 
- Szala kary została zważona. Nie ma odważników, które utrzymałyby ją na wadze.
- … Widzę jak ciężar opada i otworzyły się wrota. 

Pytam wprost Homiela…

  • Czy „moje wrota” mają jakikolwiek związek z Fatimą?
  • W cyfrach cały świat zapisany. Wszystko jest połączone – i pokazał połączone ze sobą pierścienie.

Autentycznie poczułam na sobie ciężar stutonowy. Stutonowy ciężar odpowiedzialności.

  • Nie wiem co się stanie, ale słyszałem jak mówi, że …
  • Dopóki jesteś, nie przejdą.
  • Czyli jak odejdziesz to się zacznie ? – pytam.
  • Jak nie ma gospodarza, to co się dzieje ?
  • Chaos ? 
  • Czy to nie dziwne z tymi datami ? pytam ciągle nie mogąc uwierzyć w tą zbieżność.
  • 100 lat później, a właściwie 99 lat… – kiwam głową dziwiąc się dodatkowo, że taka „nieokrągła” rocznica.
  • Sprawdź.

No więc sprawdzam. Okazuje się, że w 1916 roku, czyli rok przed objawieniami Maryi, trzej pastuszkowie mieli niezwykłe spotkanie.

  1. Daty nie mogę określić dokładnie, bo w owym czasie nie umiałam jeszcze liczyć lat ani miesięcy, ani nawet dni tygodnia. Wydaje mi się jednak, że musiało to być wiosną 1916 r., kiedy Anioł pokazał się nam po raz pierwszy w Loca do Cabeco. W moim piśmie o Hiacyncie wspomniałam już, jak wchodziliśmy na zbocza szukając schronienia. Jak po spożyciu podwieczorku i po modlitwie zobaczyliśmy w pewnym oddaleniu, ponad drzewami w kierunku wschodnim, światło bielsze od śniegu w kształcie młodziana przejrzystego, bardziej lśniącego niż kryształ w blasku słonecznym. W miarę jak się zbliżał, mogliśmy rozpoznać jego rysy. Byliśmy bardzo zaskoczeni i przejęci. Nie mogliśmy wypowiedzieć ani słowa. Zbliżywszy się do nas, powiedział:
    -„Nie bójcie się, jestem Aniołem Pokoju! Módlcie się ze mną”.

  2. Następne zjawienie miało miejsce latem. W dniach największego upału prowadziliśmy naszą trzodę w południe do domu, aby ją wyprowadzić znowu pod wieczór. Popołudniowe godziny odpoczynku spędzaliśmy w cieniu drzew, które otaczały studnię, wiele razy już wspomnianą. Nagle zobaczyliśmy tego samego Anioła przed nami:
    – „Co robicie? Módlcie się! Módlcie się dużo! Serce Jezusa i Maryi chcą przez was okazać (światu) wiele miłosierdzia. Ofiarujcie bezustannie Największemu modlitwy i umartwienia”.

  3. Trzecie zjawienie, wydaje mi się, miało miejsce w październiku albo w końcu września, w tym czasie przerwy obiadowej nie spędzaliśmy już w domu. Jak już wspomniałam pisząc o Hiacyncie, przeszliśmy z Pregueiry (lasku oliwnego należącego do moich rodziców) do Loca de Cabeco okrążając zbocza wzgórza od strony Aljustrel i Casa Velha. Tam odmówiliśmy najpierw różaniec i modlitwę, której nas nauczył Anioł w czasie swego pierwszego zjawienia. Kiedy tam byliśmy, ukazał się nam Anioł po raz trzeci. Trzymał w ręce kielich, nad którym unosiła się święta Hostia, z której spływały krople Krwi do kielicha. Nagle kielich z Hostią zawisł w powietrzu, a Anioł uklęknął na ziemi i powtórzył trzy razy modlitwę: – „Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty,uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecnego na wszystkich ołtarzach świata, na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, które Go obrażają. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Was o nawrócenie biednych grzeszników”.
    Następnie podnosząc się z klęczek wziął znowu w rękę kielich i Hostię. Hostię podał mnie, a zawartość kielicha podał Hiacyncie i Franciszkowi do wypicia mówiąc równocześnie:
    -„Przyjmijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, okropnie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagrodźcie ich grzechy i pocieszajcie waszego Boga!”.
    http://www.sekretariatfatimski.pl/fatima-objawienia-403/396-zjawienia-si-anioa-1915-1916

  • A więc … Równe sto lat od pojawienia się anioła w Fatimie. Co ja mam zrobić z tą wiedzą ? – rozkładam bezradnie ręce.
  • Doczekasz się.
  • … Który to anioł przyszedł do Fatimy ?
  • Z tą nowiną poszedł Gabriel.
  • ???!!!
  • A w wizji z włócznią?
  • Też.
  • ???!!!
  • To On otworzył wrota ?
  • Pofolgowałaś sobie.
  • … Rzadko używane słowo – Piotr się zdziwił.
  • Rzadko przez ciebie.
  • Ważne, że są otwarte, tych trąb się nie da powstrzymać.
  • Hmm…. – wiedziałam, że ma rację.
  • Niewiara w istnienie Boga osiągnęła apogeum, czy to jest właściwy czas na przyjście Eliasza ?
  • Najwyższy, wyższego już nie będzie.
  • ???!!!
  • Dalej tak być nie może.
  • Dlaczego Eliasz ma przyjść ?
  • Dostaną szansę nawrócenia i zrozumienia.
  • To będzie rzeź.
  • Czy chcesz zaakceptować to, co widziałeś wczoraj ?a wczoraj w TV pokazano parę homoseksualistów mieszkających w UK, która zaadaptowała chłopców z Afryki, by ich molestować.
  • Nie chcę … Na wsi nie ma aż tylu homoseksualistów – Piotr dokonał odkrycia roku…
  • Inny rodzaj zła panuje, zawiść, zacietrzewienie, niechęć.
  • Ale nie wszędzie …
  • Toteż nie wszyscy zginą – miasto w połowie zrujnowane… od razu miałam to przed oczami.

Informacja, że to Gabriel pokazał się w Fatimie nie powinno właściwie dziwić.

Być może anioł przybrał imię „anioła pokoju” z innego powodu; Pod koniec drugiej dekady XX wieku nazwa pewnego miejsca, dotąd zupełnie nieznana, zaczęła obiegać świat. Mówiono o trojgu pastuszków i objawieniach maryjnych w Cova da Iria, które znajduje się na terenie parafii Fatima. W greckiej etymologii słowo „iria” oznacza „pokój”. Tak więc w czasie pierwszej wojny światowej Maryja objawia się w Dolinie Pokoju (portugalskie „Cova da Paz”). Najpierw Bóg wysyła tam jednak Anioła Pokoju, który ma „przygotować grunt” pod objawienia Najświętszej Maryi Panny. http://kjb24.pl/czego-nas-uczy-aniol-fatimy/

Choć wielu badaczy uważa, że musiał być to archanioł Michał, wbrew pozorom to Gabriel wydaje się bardziej na miejscu.

W swej misji spełnia rolę posłańca, który przekazuje ludziom przesłanie od Boga. W Księdze Daniela (8,15) Archanioł Gabriel pojawia się jako istota niebiańska o wyglądzie mężczyzny. Jest on zwiastunem potężnego, mocnego działania Boga w sytuacjach po ludzku niemożliwych. Archanioł Gabriel spełnił wielką rolę w przekazywaniu Bożej tajemnicy w wydarzeniach związanych z historią zbawienia.   http://www.katolik.pl/swieci-archaniolowie–gabriel–rafal-i-michal,897,416,cz.html

To Gabriel przychodzi do Maryi zwiastując jej narodzenie Jezusa. To On jej towarzyszył od początku. Jako anioł zwiastowania, zmartwychwstania, miłosierdzia, kary, śmierci i objawienia mógł w wizji siostry Łucji być tym, który w ręku zarówno trzyma miecz (III wizja), jak i włócznię (IV wizja). 


  • Eliasz ma poprzedzać nadejście Chrystusa. Czym jest Fatima ? Nadzieją na wybawienie ?
  • Fatima jest narzędziem papieża, zrobi co uważa.
  • Czy gdybyś wiedziała, że za rok umrzesz, bo nadchodzi potop ..,. jakbyś żyła ?
  • Hulaj dusza, piekła nie ma – wtrącił się Piotr.
  • Przyszłość jest zakryta.
  • Czy Fatima jest szansą dla ludzi ?
  • Dla wielu.
  • Dla tych, którzy uwierzą… – zrozumiałam to w końcu.

Przyszłość jest zakryta… nie ma sensu pytać o daty. Kiedy i jak to się stanie jest poza naszym zasięgiem poznania.


- Gdy spadnie łza rozstąpią się oceany. 
- ……– Homiel naprawdę dzisiaj jest wyjątkowo tajemniczy. Patrzymy na siebie, bo nagle takie słowa? Nie mamy pojęcia o co Mu chodzi. Rozstąpienie oceanów kojarzy mi się wyłącznie z Mojżeszem. 
- Ten to ma przemyślenia… – Piotr zrezygnowany wzrusza ramionami. 
- Ta łza zmieni wszystko. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/06/03/i-rozswietli-sie-niebo-i-ujrza-tego-z-ktorego-sie-smieja-i-powiedza-jak-to/

Gdy spadnie łza rozstąpią się oceany .

Badaniem Fatimy zajmuję się od wieeeelu miesięcy. W rozmowach z Homielem zwracam szczególną uwagę na słowa klucze, które pomagają mi dowiedzieć się więcej. Na „oceany” jestem wręcz uczulona. Spojrzałam więc na datę tego zapisu; 13 wrzesień. Data przedostatniego objawienia fatimskiego.

  • Czy to przypadek ? – myślę głośno.
  • Co to znaczy ? – pytam Homiela.
  • To jest koniec.
  • Czy to ma związek z Fatimą ?
  • Tak.
  • Czyja to łza ?

Przesłanie z Fatimy jest zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem XX wieku. Fatima nie jest już za nami, Fatima jest przed nami, jest to niekompletne proroctwo, jak sam Benedykt XVI musiał przyznać”. http://www.marcotosatti.com/2017/05/08/fatima-de-mattei-la-profezia-incompiuta-segreto-non-svelato-il-perito-calligrafo-conferma-e-la-mano-di-suor-lucia/

Rektor fatimskiego sanktuarium, ks. Carlos Cabecinhas uważa, że maryjne orędzie jest dziś jeszcze bardziej aktualne, niż sto lat temu. https://ekai.pl/zakopane-teologowie-z-calego-swiata-obradowali-nt-aktualnosci-oredzia-fatimskiego/


Rozmowa z 11. 09. 17 r.

  • Dzisiaj w kościele usłyszałem od Ojca, byś mniej pisała o katastrofach.
  • W Fatimie nie widzisz zagłady, widzisz ostrzeżenie … teraz słyszę.
  • Dawaj światło.
  • Dawaj im nadzieję do końca.

Spojrzałam wtedy na ludzkość z perspektywy Nieba i zobaczyłam, że nigdy w historii świata człowiek nie był tak daleko od Boga jak teraz. Wszędzie, na całym świecie przez tysiąclecia wierzono w istnienie jakiegoś Boga. Różnie nadawano Mu imię, ale wspólnym mianownikiem tych wierzeń było przeświadczenie, że gdzieś tam na górze istnieje Ktoś, Kto Jest. Teraz powszechnie wierzy się w Jego nieobecność. Chrystus mówi, że golgota powtórzy się w skali świata. Śmierć Jezusa, Jego osobista golgota nie była końcem opowieści, to zaledwie był początek. Nasza golgota będzie początkiem nowego, a zarazem odwiecznie ustalonego porządku. To dlatego siostra Łucja na końcu wizji niemal krzyczy… ”W tym czasie jedna wiara, jeden chrzest, jeden Kościół Święty, Katolicki, Apostolski na wieki. Niebo! To słowo Niebo” wypełniło moje serce spokojem i szczęściem, tak bardzo, że nie zdając sobie sprawy z tego pozostała powtarzając przez długi czas: ”Niebo, Niebo”.

I tak oto Królestwo Niebieskie zejdzie na ziemię.

Amen.

III Tajemnica Fatimska – analiza wizji (część 2).

  • Homiel, pomóż mi w Fatimie – poprosiłam.
  • Chcesz pisać to, co ukryte nawet dla papieży ?
  • Tak.
  • … Hmm … A wiesz, że leciał już meteoryt, ale został przesunięty w bok ? – Piotr nagle patrząc mi ponad głową.
  • Skąd wiesz ?
  • Zobaczyłem …
  • Fatima to jest tylko przepowiednia i ostrzeżenie.
  • Ludzi trzeba prowadzić i walczyć o nich.
  • Nie porównuj tego do Medjugorie, bo na tych zakrętach zginiesz.

Historia treści objawień w Medjugorie jest już tak zagmatwana, przekłamana, że trudno ocenić co jest prawdą, a co nie. Co pochodzi z Góry, a co z Dołu…


III TAJEMNICA – 13 lipca 1917 r.

Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg: ‚coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim’ Biskupa odzianego w Biel ‚mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty’. Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni Biskupi, Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji. Pod dwoma ramionami Krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga.

Celowo wybrałam ten rysunek obrazujący wizję III TF. Proszę go porównać z poniższymi słowami;

Słowo Pouczenia; A.Lenczewska

Golgota powtórzy się w skali świata i dotknie wszystkich…


W III Wizji Fatimskiej na czerwono zaznaczyłam słowa klucze.

1. Zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat.

Jeśli Łucja zauważyła w którym ręku anioł trzymał swój miecz to znaczy, że ma to swoje znaczenie. Miecz w ręku anioła jest symbolem Bożego gniewu lub najczęściej symbolem wymierzania sprawiedliwości. W przeciwieństwie do znanych nam opisów tutaj Anioł trzyma go w lewej, a nie prawej ręce dając do zrozumienia, że decyzja jeszcze nie zapadła. Prawą wskazuje na świat jakby zadając pytanie; co mam z nim zrobić? 


2. … ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku;

To prawą ręką robimy gesty, które świadczą o podjęciu decyzji, np. prawą ręka trzymamy berło, sędzia trzyma młotek, itd. Dlatego Maryja  prawą ręką  powstrzymuje anioła  chcąc  powiedzieć; czekaj!  To jest dość istotne, ponieważ jest pewne zdanie, które napisała siostra Łucja w swoim czwartym pamiętniku, „… i pewien okres pokoju zostanie przyznany światu”. (!) Odniesienie do tych słów można znaleźć też w słowach do Lenczewskiej we fragmencie przedstawionym powyżej; Czas łaski trwa – to czas na nawrócenie, na opamiętanie, na ocalenie… Na pokutę. 


3. Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta! musimy mieć jasne zrozumienie co do znaczenia słowa „pokuta”. Nie sądzę, by żądano od człowieka permanentnego się umartwiania, a z tym w pierwszej kolejności kojarzy się pokuta. Nie chodzi też o praktykę religijną której celem jest udoskonalenie. Działanie narzucone przez innych (zwierzchników religijnych) lub wybrane dobrowolnie, mające zadośćuczynić Bogu lub ludziom wyrządzone zło (grzech). https://pl.wikipedia.org/wiki/Pokuta_(religia)

W Nowym Testamencie słowo „pokuta” tłumaczone jest zazwyczaj z greckiego metanoein. Ten grecki czasownik ma jedno główne znaczenie, obecne w całej historii tego języka, przez grekę klasyczną, aż do tej używanej w Nowym Testamencie. Podstawowe znaczenie tego słowa zawsze jest takie samo: „zmieniać zdanie”. (!!!) Prawdziwa pokuta to wewnętrzna zmiana zdania, wyrażająca się zewnętrznym zawróceniem lub zwróceniem się, by iść w zupełnie nowym kierunku. W swej nieodrodzonej i grzesznej naturze każdy człowiek, jaki kiedykolwiek przyszedł na świat, odwrócił się plecami do Boga, swojego Ojca i do nieba, swojego domu. Każdy krok oddala go od Boga i nieba. Gdy tak idzie, światło jest za nim, a cienie przed nim. Z każdym krokiem cienie robią się dłuższe i ciemniejsze. Każdy krok przybliża go do końca – do grobu, do piekła, do nieskończonej ciemności i utraconej wieczności.

Musi zatrzymać się, zmienić zdanie, zmienić kierunek, odwrócić twarz, odwrócić się plecami do cieni i stanąć twarzą do światła. Ta pierwsza, kluczowa czynność w Piśmie nazywa się pokutą. To pierwszy krok, jak musi zrobić każdy grzesznik, który pragnie pojednać się z Bogiem. http://otwarteniebo24.pl/magazyn/porady-i-nauczania/item/278-pokuta-derek-prince

Jeśli anioł żąda od nas pokuty, to nie chce od nas modlitwy, postu, jałmużny – trzech podstawowych form pokuty. On chce znacznie więcej. Chce naszej duchowej przemiany, a tym samym naszego powrotu do Boga.


4. I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg:  coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim Biskupa odzianego w Biel ‚mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty.

Mądrość Syracha 12:11; Marzenia senne podobne są do obrazów w zwierciadle, naprzeciw oblicza – odbicie oblicza.

1 list do Koryntian (12); Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.

  • Jak interpretować zwierciadło w tej wizji? – pytam Homiela.
  • Odbicie. To metafora.

Siostra Łucja to, co się dzieje widzi w zwierciadle. To, co się dzieje odbija się w zwierciadle. Ale to, co w zwierciadle wydaje się niejasne. To bardzo ważna wskazówka, ponieważ to, co niejasne, jest równocześnie niepewne. Jednym słowem, wizja dotycząca zabijanego papieża, zrujnowanego miasta nie musi się zrealizować, chyba, że ludzkość, której dano czas zlekceważy słowa anioła; pokuta, pokuta, pokuta. Ta przyszłość, która obserwowała Łucja nie jest pewna. (!)

Jeśli to zlekceważymy, to przyjrzyjmy się co stanie się, jeśli zlekceważymy.


5. Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę – nasuwa się skojarzenie z golgotą, ale pytam jeszcze Homiela.

  • Czy wchodzenie na górę to wchodzenie na golgotę?
  • Góra to nie tylko problemy.
  • W dawnym myśleniu im wyżej, tym bliżej Nieba.

Jego odpowiedź idealnie pasuje do wyjaśnienia pojęcia pokuta. W swej nieodrodzonej i grzesznej naturze każdy człowiek, jaki kiedykolwiek przyszedł na świat, odwrócił się plecami do Boga, swojego Ojca i do nieba, swojego domu. Każdy krok oddala go od Boga i nieba.

Powrót do Boga będzie mozolną drogą ku szczytowi góry. Według tej wizji to droga trudna i pełna cierpienia i nie każdy do niej dotrze.


6. na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą zdziwiła mnie dokładność z jaką opisała krzyż Łucja, a jeśli opisała go tak dokładnie, to oczywiście ma to swoje znaczenie.

Dąb korkowy (Quercus suber) – gatunek wiecznie zielonego, rozłożystego drzewa. Jest starożytnym drzewem, według źródeł biblijnych korek uzyskiwany z tego drzewa prawdopodobnie był używany w podeszwach rzymskich sandałów. Pochodzi z Afryki Północnej i Śródziemnomorza, osiąga 70 stóp, ale zwykle pozostaje bliżej 40, może przetrwać setki lat. Drzewo łatwe do pielęgnacji, odporne na działanie ognia, odporne na suszę, jest bardzo twarde i nie gnije w wodzie. W 3000 roku p. n. e korka używano w połowie w Chin, Egipcie, Babilonie i Persji. Korek towarzyszy winu od dawna. Dowodem na to jest amfora z I w. p.n.e znaleziona w Efezie: była nie tylko zapieczętowana korkociągiem, ale nadal zawierała wino. w Grecji drzewa były uwielbiane jako symbole wolności i honoru, z tego powodu tylko kapłani mogli je wyciąć.

Dąb korkowy – Portugalia

Siostra Łucja porównała drewno z krzyża do dębu korkowego, gdyż to najprostsze dla niej skojarzenie. Portugalia słynie z uprawy tych drzew. Można nawet powiedzieć, że Portugalia korkiem stoi. Łucja zobaczyła krzyż z dębu korkowego jeszcze nie ociosanego z kory. To ważne, ponieważ samo drzewo – dąb jest tak mocne, że w dawnych czasach było używane nawet do budowy statków. http://www.corkforest.org/history-of-cork/

  • Dąb korkowy, co znaczy Homiel ?
  • Twardy jak skała, jak podwaliny.

Krzyż z dębu korkowego nie ociosanego (!) to symbol prawdy, na której opiera się całe chrześcijaństwo. Nie ociosane, czyli nie obrobione, surowe, pierwotne. To symbol powrotu do podwalin chrześcijaństwa, do jego podstaw i fundamentów, na której się opiera, to powrót do chrześcijaństwa przed podziałami. O tym także mówi sam Jezus do A. Lenczewskiej.

Zjednoczę wtedy Mój Kościół i Mój lud… Tą prawdą jest Chrystus i jego męczeńska śmierć za nasze wyzwolenie i odkupienie. Droga do Boga jest wyłącznie przez Chrystusa. Ta prawda nigdy się nie zmieni, bo to jedyna prawda. Ta prawda, ten krzyż jest twardy, wytrwały, wytrzymały jak dąb, z którego jest zbudowany. Przetrwa wieki. Drzewo korkowe to Portugalia i symbol, że Fatima jest ważna. Ten symbol niemal krzyczy, pamiętajmy o Fatimie!


7. Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane dlaczego Łucja mówi w połowie, a nie częściowo, w całości, 1/3 itd.?

  • Co znaczy miasto zniszczone w połowie?
  • Z dwóch jeden zostanie zabrany, jeden na dziesięciu zostanie.
  • W tej wizji wydaje się, że nie ma nadziei, ale druga połowa miasta ocalała, to jest ta nadzieja… – myślę głośno.
  • …….
  • Kiedy był potop, a Homiel porównał nadchodzące zdarzenia do potopu, nie wszyscy zginęli. Gdyby wszyscy zginęli, nie byłoby nauki. Teraz też przeżyje 1 /10…. O to chodzi Homiel?
  • To jest to.

Nie tyle zrujnowana część jest ważna, co ta druga, która w tej wizji przetrwała. Część ludzi przeżyje (z dwóch jeden), ale nawet z tych, co przeżyje nie wszyscy później wejdą przez lekko uchylone drzwi (jeden na dziesięciu zostanie).

Jak pisałam wcześniej Homiel łączy III Tajemnicę Fatimską z apokalipsą św. Jana, która mówi o ponownym przyjściu Chrystusa.

Mt 24,37-44; „Podobnie jak za dni Noego, tak będzie przy pojawieniu się Syna Człowieczego. Jak mianowicie w tamtych czasach, przed potopem, jedli i pili, żenili się i za mąż były wydawane, aż do dnia, gdy Noe wszedł do arki, i nie pojęli, aż przyszedł potop i zaczął gubić wszystkich, tak samo będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie na polu: jeden zostanie wzięty, a jeden odrzucony; dwie będą mełły na żarnach: jedna zostanie wzięta, a jedna odrzucona. A zatem czuwajcie, nie wiecie bowiem, o której godzinie Pan wasz przyjdzie. A to zauważcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której straży przyjdzie złodziej, czuwałby i nie pozwoliłby włamać się do swojego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo Syn Człowieczy przyjdzie o takiej godzinie, kiedy wy nie będziecie się spodziewać.”

W końcowym okresie nauczania w Jerozolimie, krótko przed aresztowaniem, Jezus kontynuuje wyjaśnianie okoliczności związanych ze zniszczeniem Jerozolimy oraz swoim powrotem na ziemię. Po wypowiedzi Jezusa, że „nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie uległ ruinie” uczniowie zapytali o czas tych zdarzeń i o znaki potwierdzające, że to właśnie będzie miało miejsce. Po opisaniu kilku innych zapowiadanych wydarzeń Jezus przyrówna je do skutków potopu z czasów Noego. Jezus Chrystus pojawi się ponownie niespodziewanie, jak potop. Tak jak w czasie potopu jedni ludzie zostali uratowani, a inni poginęli, tak wraz z powrotem Syna Bożego jedni zostaną uratowani, a inni ludzie odrzuceni. W czasie powrotu Syna Bożego będzie podobnie jak w czasie biblijnego potopu. Z dwóch jeden zostanie zabrany, a drugi pozostawiony. Św. Paweł odróżni później tych, którzy umierają w Jezusie, od tych, którzy umierają bez wiary w Jezusa Chrystusa. http://www.fbiblos.org/Ewangeliarz/WedługEwangelii/EwangeliawedługśwMateusza/tabid/80/idkom/61/Default.aspx


8. … został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku.

Jan Paweł II uznał, że Trzecia Tajemnica Fatimska odnosi się do zamachu, który ledwo przeżył. Kardynał Ratzinger w interpretacji z 2000 roku powiedzial wprost; Dochodzimy w ten sposób do ostatniego pytania: co oznacza «tajemnica» fatimska jako całość złożona z trzech cześci? Co ma nam powiedzieć? Przede wszystkim musimy stwierdzić za kardynałem Sodano, że «wydarzenia, do których odnosi się trzecia część ‚tajemnicy’ fatimskiej, zdają się już należeć do przeszłości». Jeżeli były tu przedstawione konkretne wydarzenia, to należą już one do przeszłości. Kto się spodziewał sensacyjnych przepowiedni apokaliptycznych o końcu świata lub o przyszłych wydarzeniach historycznych, z pewnością dozna zawodu. 

Papież Jan Paweł II ani nie został zabity, ani nawet strzałą zraniony. W całej tej wizji to właśnie ta strzała wydaje się kompletnie nie pasować do całości. Właściwie to dzięki niej zrozumiałam, że objawienia ciągle dotyczą przyszłości.

W styczniu br. zadałam Homielowi po raz pierwszy pytanie, co znaczy strzała.

  • Na zgliszczach wszystko jest bronią.

W maju spytałam Go ponownie.

  • Homiel, proszę cię, powiedz jeszcze raz co znaczy strzała?
  • … Zobaczyłem ludzi walczących od zarania dziejów najpierw strzałą, potem bronią palną… – Piotr opisał obraz, który zobaczył.
  • Świetnie, teraz trzeba sprawdzić, kiedy narodziły się strzały, a wtedy będziemy wiedzieć od kiedy mniej więcej…
  • Nie patrz datami, patrz metaforycznie.
  • Hmm…  Metaforycznie?

1. Kierownikowi chóru. Psalm. Dawidowy. 2. Boże, słuchaj głosu mego, gdy się żalę; zachowaj me życie od strachu przed wrogiem. 3. Chroń mnie przed gromadą złoczyńców i przed zgrają źle postępujących. 4. Oni ostrzą jak miecz swe języki, a gorzkie słowa kierują jak strzały 5. by ugodzić niewinnego z ukrycia, znienacka strzelają, wcale się nie boją. 6. Umacniają się w złym zamiarze, zamyślają potajemnie zastawić sidła i mówią sobie: «Któż nas zobaczy 7. i zgłębi nasze tajemnice?» Zamach został obmyślony, ale wnętrze człowieka – serce jest niezgłębione. 8. Lecz Bóg strzałami w nich godzi, nagle odnoszą rany, 9. własny język im gotuje upadek: wszyscy, co ich widzą, potrząsają głowami. 10. Ludzie zdjęci bojaźnią sławią dzieło Boga i rozważają Jego zrządzenia. 11. Sprawiedliwy weseli się w Panu, do Niego się ucieka, a wszyscy prawego serca się chlubią.

Biskup w bieli to symbol chrześcijaństwa, zabijanego zbrojnie (prześladowania) i zabijanego słownie (strzała). Nic tak nie boli Boga Ojca jak stwierdzenie, że Go nie ma. Na zgliszczach naszej wiary faktycznie… wszystko jest bronią. 

Poszukując materiałów do tego tekstu natrafiłam na wywiad z expertem Fatimy Dr. Michael Hesemann, https://onepeterfive.com/interview-dr-michael-hesemann-fatima-expert/ Byłam zdziwiona, że jako jedyny ekspert z wielu, których sprawdzałam, także zwrócił uwagę na kwestię strzały. A jeszcze bardziej byłam zdziwiona jego zbliżoną interpretacją.

Może Siostra Łucja widziała to w ten sam sposób. Może dla niej żołnierze, którzy pojawili się za Krzyżem i zastrzelili kule i strzały na temat Ojca Świętego, biskupów i wiernych, nie byli zabójcami, lecz duchowymi atakami; Pamiętaj, że strzały są raczej staroświecką bronią, która nie jest używana przez terrorystów czy zagranicznych wojsk, ale starym symbolem ataków duchowych. Być może w jej wyjaśnieniu było coś takiego: „wszystko to się stało, ponieważ wiara i modlitwy stały się zbyt słabe”. Być może właśnie ten papież Benedykt XVI wspomniał, kiedy mówił podczas lotu do Fatimy w 2010 roku o „atakach przeciwko Papieża i Kościoła „, które” nie przychodzą tylko z zewnątrz, ale … zwłaszcza z wnętrza, z grzechu, który istnieje w Kościele „. Kto wie, może nawet cytował tutaj jeden z komentarzy Lucy? Możemy tylko spekulować.

I jeszcze jedne ciekawe spostrzeżenie;

W chwili ujawnienia Trzeciej Tajemnicy połączenie z bieżącymi wydarzeniami było nie mniej znaczące. Gazeta La Croix z 21 czerwca 2000 roku donosi, że w Molukach, w poniedziałek 19 czerwca grupa czterech tysięcy ekstremistów muzułmańskich zaatakowała chrześcijańskich mieszkańców wioski Dumy. Zaatakowała bombami, domową bronią, łukami i strzałami. Trzeba przyznać, że łuki i strzały zostaną wkrótce „zepchnięte na półkę z pamiątkami” (La Croix, 1 sierpnia 2000 r.). Ale odegrały swoją rolę: zapewniły spełnienie, zarówno dosłownego, jak i symbolicznego proroctwa, symbolizującego atak armii Goga i Magoga w celu zniszczenia Świętego Miasta (Ap 20: 7-8; Ez 39: 3 i 9). Jak można nie dostrzec, że taka jest dzisiejsza rzeczywistość https://web.archive.org/web/20130408014424/http://www.catholicvoice.co.uk:80/fatima4/

Zbierając dalsze materiały dot. Fatimy we wrześniu spytałam Homiela jeszcze raz. 

  • Powiedziałeś, że... Na zgliszczach wszystko jest bronią. Na zgliszczach czego ?
  • Rzymu.
  • A co znaczy Rzym ? – przyszło mi bowiem do głowy, że może nie chodzi o miasto, a o cywilizację nowożytną, z którą Rzym jest utożsamiany.
  • Rzym znaczy miasto ?
  • Miasto i całkowite.
  • ? Całkowite, czyli i Watykan – Piotr przytomnie.
  • Na pewno ? – upewniam się.
  • Powiedziałem już Homiel twardo.
  • Nie możesz inaczej ? – Piotr zdziwiony.
  • Jako anioł nauczyłem się stanowczości z Olą.
  • Mógłbyś być mimo to milszy – Piotr dalej zdziwiony.
  • Jestem rzeczowy, a Ola to lubi.
  • ……. – uśmiecham się, bo to prawda. Choć rzeczywiście, może mógłby być trochę milszy 🙂
  • Myślałam, że dotyczy to cywilizacji chrześcijańskiej.
  • To już się dzieje.
  • To jeszcze raz… Miasto zostanie zniszczone w wyniku wojny ?
  • Tego nie powiedziałem.
  • …… – rzeczywiście, tego nie powiedział.
  • Co się stanie, kiedy tracisz na czym ci zależy, co robisz ? pyta mnie Homiel.
  • Hmm… żałuję – powiedziałam, ale przyszło mi zaraz na myśl, czy nie powinnam powiedzieć… walczę o odzyskanie.

Na zgliszczach wszystko jest bronią. Na zgliszczach… Rzymu / Watykanu, czyli synonimu wiary chrześcijańskiej, jego centrum… wszystko jest bronią i to już się dzieje.

Przyznam, że nie do końca zrozumiałam sens tej rozmowy, ale 3 dni później rozmawialiśmy dalej.

Rozmowa z 07. 09. 17 r.

  • To już się dzieje ? Znajomy mówił mi, że ma znajomego w UK, który oprowadza wycieczki. Kazali mu oprowadzać po meczetach i pokazywać. Tam budują meczety, a kościoły burzą – powiedziałam ze smutkiem po prostu nie pojmując, dlaczego tak się dzieje.
  • Póki nie upadną, póty nie zrozumieją.
  • To jest Fatima ? – od razu to poczułam.
  • Tak.
  • Golgota i Fatima ? Ale dlaczego papież zostanie zabity ? – pytam dalej.
  • Co jest uwieńczeniem na torcie ?
  • Świeczka ?
  • Wisienkapokazał.
  • Bez tej wisienki tort inaczej wygląda.
  • Każdy chce wisienkę dostać. Wisienka to ofiara.
  • Wisienka to papież.
  • Czyli faktycznie ktoś zabije papieża ?
  • I do tego dojdzie. Uciekać będzie.

Pamiętając co znaczy metaforycznie strzała, zabić papieża nie musi znaczyć zabić dosłownie. Istnieje na przykład pojęcie „zabić nadzieję”, a przecież nie tłumaczymy tego dosłownie. Obserwując światową nagonkę w mediach na obecnego papieża Franciszka, już dawno miałam wrażenie, że jest krzyżowany za życia. 


9. Pod dwoma ramionami Krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga – kryształ to kamień oczyszczający, oczyszcza ciało i umysł. Symbol ducha. Symbol niepokalanego poczęcia i symbol maryjny, symbol, który nie jest nam obcy. Piotr w wizjach nie widzi kryształowej konewki, ale kryształową ścianę. Wyjaśnienie czym jest ta ściana podaje sam Ojciec.

  • Wiesz co znaczy ściana kryształowa? – pytam Piotra – … Oczyszczenie.
  • To samo pokazał mi teraz Homiel. Pokazał jak wchodzę w kryształową ścianę i odpadają ze mnie wszelkie brudy.
  • Nie możesz być wśród Nas nie będąc nieskazitelnie czystym.
  • … Zaczynasz dotykać ściany, tą ścianą jestem Ja.

Trzecia Tajemnica Fatimska mówi o naszej golgocie, o naszym powrocie do Ojca w skali globalnej. Tak Jak Chrystus przelał swoją krew – To jest bowiem kielich Krwi mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. To czyńcie na moją pamiątkę – tak ….

By zrozumieć Niebo, musimy całkowicie zmienić nasz sposób myślenia. Nie patrzeć z perspektywy jednego ludzkiego życia, ale z perspektywy całej ludzkości. Cokolwiek się ma wydarzyć, ma na celu stworzenie lepszej przyszłości dla przyszłych pokoleń. Mamy jeszcze czas, niewiele go co prawda zostało, ale mamy jeszcze czas. Co z nim zrobimy, wszystko zależy od nas. Bóg Ojciec jest cierpliwy, mądry, wyrozumiały i miłosierny, ale Jego cierpliwość też ma swoje granice, a wtedy przywróci odwiecznie ustalony porządek… 

CDN…

III Tajemnica Fatimska – analiza wizji (część 1).

Siedzę od tygodnia w Fatimie…

  • To klucz
  • Homiel, pomożesz pisać ?
  • Wsłuchując się w siebie, wsłuchasz się w Nas.
  • Fatima to już wszystko ? – spytałam, bo zebrałam mnóstwo materiału.
  • ……
  • Pokazał mi drogę z „A” na początku i „Z” na końcu. Pokazali, że jesteś w połowie.
  • Połowa pracy.
  • Dlaczego jestem w połowie Fatimy ? – pytam zdziwiona.
  • Z opracowaniem.
  • A! to jest możliwe – przyznałam.

Zaczęłam się zastanawiać zaczynając od podstaw… Dlaczego akurat w Fatimie? Przecież to imię arabskie? Imię arabskie w katolickim kraju ?

Gdy Maryja przychodzi na świat, jej matka mówi: Oddaję ją z całym jej potomstwem pod Twoją opiekę, o Panie, przeciw szatanowi! Koran zawiera również wersety poświęcone Zwiastowaniu, Nawiedzeniu i Narodzeniu. Aniołowie przedstawieni są jako towarzysze Matki Najświętszej, którzy mówią do Niej: O, Maryjo, Bóg Cię wybrał i oczyścił i wywyższył Cię ponad wszystkie niewiasty na ziemi. W dziewiętnastej surze Koranu znaleźć można czterdzieści jeden wersetów poświęconych Jezusowi i Maryi. Obrona dziewictwa Maryi zawarta w Koranie jest tak silna, że w czwartej księdze potępia on żydów za ich potworne oszczerstwa przeciwko Dziewicy Maryi.

Maryja jest zatem dla muzułmanów prawdziwą Sayyidą, czyli Panią. Jej jedyną ewentualną poważną rywalką w ich wyznaniu wiary mogłaby być Fatima, córka samego Mahometa. Lecz po śmierci Fatimy Mahomet napisał: Będziesz w raju najbardziej błogosławioną spośród niewiast, zaraz po Maryi. W innej wersji tego tekstu w usta Fatimy włożone są słowa: Przewyższam wszystkie kobiety, z wyjątkiem Maryi.

W ten sposób dochodzimy do drugiej kwestii, a mianowicie pytania, dlaczego Najświętsza Maryja Panna objawiła się w niepozornej wiosce Fatima, aby przyszłe pokolenia znały Ją jako Matkę Boską z Fatimy. Ponieważ wszystko, co przychodzi z Nieba, cechuje się niesłychanym dopracowaniem szczegółów, wierzę, że Maryja wybrała imię Matki Boskiej z Fatimy, jako dowód i znak nadziei dla muzułmanów i jako zapewnienie, że ci, którzy okazują Jej tak wiele szacunku, pewnego dnia uznają również Jej Boskiego Syna. http://malydziennik.pl/dzieje-sie-muzulmanie-nawroca-sie-w-sposob-ktorego-nikt-sie-nie-spodziewa-zobacz,2884.html


Wizje to zaszyfrowane wiadomości dotyczące zdarzeń obecnych lub przyszłych. Na ile uda się odszyfrować taką wiadomość, na tyle można poznać przyszłość.

W 2015 roku Piotr miał wizję, która wiele mnie nauczyła.

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/11/13/dni-niepokoju-panuja-ale-nadchodzi-burza-wspierajcie-sie-nawzajem/

Zobaczył palący się duży kościół, był biały, otynkowany, ze szpiczastymi wieżyczkami. Wtedy nie byliśmy pewni, czy chodzi o konkretny kościół, czy raczej traktować tę wizję jako symbol. Dzisiaj już wiem, że chodzi oczywiście o symbol chrześcijańskiego Kościoła. Piotr wielokrotnie wspominał o tej wizji za każdym razem podkreślając, że kościół był otynkowany. Robił to tak często, że zaczęłam się w końcu zastanawiać, czy ma to jakieś szczególne znaczenie? Nie wiedząc jak mam to zinterpretować spytałam po prostu Homiela;

  • Co znaczy otynkowany kościół ?
  • Skończony.
  • W sensie wykończony i odnowiony czy skończony, że z nim koniec ?
  • Gotowy…, ale spytaj do czego ?
  • Do czego ?
  • Jak ma siać nieprawdę niech spłonie i do tego został powołany.

Nigdy nie sądziłam, że otynkowany może znaczyć gotowy / skończony. Mówiąc szczerze, to prawie szczęka wtedy mi opadła, bo tego się nie spodziewałam. Ta rozmowa nauczyła mnie jak analizować inne wizje. Zawsze należy zwracać uwagę na szczegóły, na „słowa klucze”, które ukierunkowują na prawidłową interpretację.

By zrozumieć Fatimę, trzeba połączyć wszystkie 4 wizje.


                                                                    I TAJEMNICA .                                                                        Ukazuje wizje piekła. Relacja siostry Łucji przedstawiona w „Trzecim wspomnieniu” z dnia 31 sierpnia 1941 roku. 

Pani Nasza pokazała nam morze ognia, które wydawało się znajdować w głębi ziemi; widzieliśmy zanurzone w tym morzu demony i dusze niczym przezroczyste, płonące węgle, czarne lub brunatne, mające ludzką postać, pływające w pożarze, unoszone przez płomienie, które z nich wydobywały się wraz z kłębami dymu, padając na wszystkie strony jak iskry w czasie wielkich pożarów, pozbawione ciężaru i równowagi, wśród bolesnego wycia i jęków rozpaczy, tak że byliśmy przerażeni i drżeliśmy ze strachu. Demony miały straszne i obrzydliwe kształty wstrętnych, nieznanych zwierząt, lecz i one były przejrzyste i czarne. Ten widok trwał tylko chwilę. Dzięki niech będą naszej dobrej Matce Najświętszej, która nas przedtem uspokoiła obietnicą, że nas zabierze do nieba (w pierwszym widzeniu). Bo gdyby tak nie było, sądzę, że bylibyśmy umarli z lęku i przerażenia.

Demony miały straszne i obrzydliwe kształty wstrętnych, nieznanych zwierząt, lecz i one były przejrzyste i czarneten obraz jest bardzo podobny do tego, co często widzi Piotr. Maryja pokazała rzeczywiste istnienie piekła, a gdyby było to za mało, oto jeszcze raz… jeden z jego przedstawicieli.

Oryginalne zdjęcie i poniżej nieco wyraźniejsze dzięki specjalnemu programowi do obróbki zdjęć smartdeblur. 


Oglądając niedawno znany film „Constantinie” zadałam w pewnym momencie pytanie;

https://www.youtube.com/watch?v=CjiUD2nH_7k

  • Czy tak wygląda piekło ?
  • Ciekawa wizja. Dla duszy gorzej.

Podkreślam to nieustannie. Nasz świat jest w formie hologramu lub jak kto woli… matrixa. Nawet nauka coraz częściej skłania się ku tej teorii. Bóg nie mieszka na Marsie, Saturnie, czy gdzieś w innej galaktyce. Bóg, Niebo istnieje za przesłoną, niewidoczną dla ludzkiego oka granicą, która oddziela nasze dwa światy. To dlatego Jezus powtarzał Faustynie; nie jesteś z tego świata. Człowiek powinien sobie zdać z tego sprawę, że choć nie musi wyglądać to jak w tym filmie, to takie miejsce jak „piekło” istnieje. Ono też istnieje za przesłoną. Miejsce bez Boga, bez światła, bez nadziei, miejsce tak straszne, że nawet niejeden diabeł chciałby się z niego wyrwać.


                                                              II TAJEMNICA.                                                                       Relacja siostry Łucji przedstawiona w „Trzecim wspomnieniu” z dnia 31 sierpnia 1941 roku.

Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeśli zrobi się to, co ja wam mówię, wiele dusz zostanie uratowanych, nastanie pokój na świecie. Wojna się skończy. Ale jeżeli się nie przestanie obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa rozpocznie się druga, gorsza. Kiedy ujrzycie noc oświetloną przez nieznane światło, wiedzcie, że to jest wielki znak, który wam Bóg daje, że ukarze świat za jego zbrodnie przez wojnę, głód i prześladowania Kościoła i Ojca Świętego. Żeby temu zapobiec, przyjdę, by żądać poświęcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i ofiarowania Komunii św. w pierwsze soboty na zadośćuczynienie. Jeżeli ludzie me życzenia spełnią, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Dobrzy będą męczeni, Ojciec Święty będzie bardzo cierpieć, wiele narodów zostanie zniszczonych, na koniec zatriumfuje moje Niepokalane Serce. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, a dla świata nastanie okres pokoju.

Pierwsza przepowiednia zapowiada, że „wojna się skończy”, szesnaście miesięcy przed zawieszeniem broni 11 listopada 1918 r., Która zakończyła pierwszą wojnę światową. Drugie przewidywanie ogłasza dwadzieścia lat wcześniej, początek Drugiego „gorszego”, który rozpoczął się Anschluss 13 marca 1938 r., „Za panowania Piusa XI”. Wczesny znak ostrzegawczy «nocy oświetlonej przez nieznane światło», wskazanej proroczo w Tajemnicy, rozjarzył się potężnie dwa miesiące wcześniej, w nocy z 25 na 26 stycznia 1938 r. Trzecia prognoza Matki Bożej zapowiada «wojny i prześladowania »Spowodowane przez” błędy Rosji „, trzy miesiące przed wybuchem październikowej rewolucji w Sankt Petersburgu.

Te proroctwa w drugiej części Tajemnicy są ilustrowane scenami w trzeciej części, których wizje przedstawiają je w alegorycznych formach i postaciach biblijnych, pozwalając nam dostrzec naprawdę istotne fakty stojące za bieżącymi sprawami. Są przypowieściami o wydarzeniach, przez które obecnie przechodzi świat, w szczególności o karach, które są w nim wydawane, które zostały ustanowione przez Boga, z powodu, jak to skromnie stwierdziła Lucy, «naszej roztropności i zaniedbania w wypełnianiu Jego próśb»

https://web.archive.org/web/20130408014424/http://www.catholicvoice.co.uk:80/fatima4/

Między badaczami Fatimy toczy się ostra dyskusja, czy Rosja się nawróciła, czy też nie. Nie mnie to oceniać, ale przychylam się do jednej z teorii, że „Rosja” to bardziej synonim i symbol ateizmu, który rozlewa się na cały świat niż państwa jako takiego.


Niedawno oglądaliśmy film; „Teraz i w godzinę śmierci”. Film opisujący wpływ działania różańca na życie narodów i pojedynczego człowieka. Poniższy zwiastun zaczyna się od zdjęć z Kazachstanu, choć akurat ten wątek, jak wisienka na torcie, występuje na samym końcu filmu.

https://www.youtube.com/watch?v=7T-5kT1EZDE

  • Mam na coś zwrócić uwagę pisząc o Fatimie ?
  • Bardzo się skupiłaś na tym miejscu.
  • Nasz papież nie był biały dlatego, że przeczytał o zamachu, ale co przeczytał dalej ?
  • Do czego może doprowadzić świat.
  • A do czego ?
  • Do apokalipsy.
  • Zbliża się niej ?
  • Nie rozumiem twojego pytania zważywszy co oglądałaś wczoraj.
  • Czyli Fatima jest związana z biblijną apokalipsą św. Jana ?
  • Bezwzględnie tak.

Nie rozumiem twojego pytania zważywszy co oglądałaś wczoraj…  I tak Kazachstan doczekał się sanktuarium, w którym płonie „ogień Miłosierdzia”, gdzie w sposób szczególny odbiera cześć Bóg w tajemnicy swego niezgłębionego miłosierdzia, skąd płynie wezwanie do zaufania Mu i świadczenia dobra ludziom. http://www.faustyna.pl/images/stories/pdf/oredzie-milosierdzia-83-2012-artykuly-reportaze-wywiady.pdf

Trzy siostry zakonne na końcu świata i ich codzienny różaniec. Może dzięki takim jak one, nic nie jest jeszcze przesądzone.

Analiza wizji z Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej w CDN…