Niektóre zdarzenia muszą nadejść.

23. 03. 17 r. Ustroń.

Naprzeciwko budynku sanatorium, mniej więcej 150 metrów w linii prostej stoi nieduży kościół. Kościół P.W. Chrystusa Króla Wszechświata http://www.chkw.home.pl/index2.html https://www.youtube.com/watch?v=x9zaAF84ls8

Gdy Piotrowi pozwolono na pierwszy pooperacyjny spacer, było to pierwsze miejsce, które odwiedziliśmy. Po wejściu do środka po prostu zaniemówiliśmy. Tak „lukrowanego” wnętrza nie  widziałam już dawno. Było czuć w każdym niemal kącie, że wszystko, co stworzono, stworzono z wielkiej miłości. Im dłużej się w tym kościele przebywało, tym bardziej wydawał się urokliwy. Ponieważ byliśmy sami zwiedziliśmy go dokładnie, a na koniec Piotr zatrzymał się pod obrazem Maryi z Dzieciątkiem. 

Podszedł do obrazu tak blisko jak się dało, przypatrzył się twarzy Jezusa i się skrzywił…

  • Ale ma twarz! Kto to malował?! – był lekko zdziwiony.
  • ……
  • To nieistotne mały. Ważne, że Jestem.
  •  – no… szczęka mi opadła, a Piotr jakby nic się nie stało, usiadł w ławce dwa metry dalej.

Wieczorem.

  • Nie mogę uwierzyć, że jestem już po 50-ce – mówi Piotr.
  • A co Ja mam powiedzieć? i śmiech. Oczywiście zaczęłam kombinować ile może mieć lat…. milion, trylion?
  • Na to, co miałeś zrobione to jesteś  super zdrowy.
  • A nie mogłeś w odpowiednim momencie po prostu powiedzieć… idź do lekarza, a nie dopuścić do operacji!? – pytam, bo czy nie byłoby to prostsze? 
  • Nie oceniaj po tym, co nie zrobiłem. Oceniaj stan dzisiejszy. Niektóre zdarzenia muszą nadejść.
  • No dobrze…. Chcę po prostu zrozumieć jak działacie.
  • I tak wiele rozumiesz, a wszystkiego nie jesteś w stanie zrozumieć.

Jakiś czas temu Homiel użył słowa depozyt;

Bóg złożył depozyt u ciebie i chcesz Mu to zabrać? Nie waż się tego zrobić, bo stracisz to, co ci zawierzył. A pokusa będzie wielka.
 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/10/17/uczniowie-z-emaus/ 

Czytam książkę „Tajemnice watykańskich proroctw” i wpadł mi w oko fragment.

Słysząc po raz pierwszy słowo „depozyt” myślałam, że Homiel użył współczesnego określenia. Czytając ten fragment pomyślałam, że być może depozyt nie jest tak współczesny jak mi się wydawało. Sprawdziłam więc

1 List do Tymoteusza; (20) O, Tymoteuszu, strzeż depozytu [wiary] unikając światowej czczej gadaniny i przeciwstawnych twierdzeń rzekomej wiedzy. (1 List do Tymoteusza 6:20, Biblia Tysiąclecia)

(15) Kapłani upadłszy w kapłańskich szatach przed ołtarzem wołali do Nieba, do Tego, który ustanowił prawo o depozycie, aby te skarby nienaruszone zachował dla tych, którzy je złożyli w depozyt. (2 Ks. Machabejska (w) 3:15, Biblia Tysiąclecia).

Dzieje Apostolskie i listy Pawłowe ukazują apostołów jako tych, którzy zakładali miejscowe kościoły i kierowali nimi (Dz 8,14n; 15,2; Rz 15,15; 2 Kor 10,13-16; Tes 3,4 itd.). Strzegli kościelnej dyscypliny (1 Kor 5,3-5; 1 Tm 1,20; Dz 5 /Ananiasz i Safira/). Ustanawiali też współpracowników i następców poprzez nałożenie rąk (Dz 6,6; 1 Tm 4,14; 5,22; 2 Tm 1,6). Przechowywali depozyt wiary (1 Tm 6,20) i tradycję (1 Kor 11,23; 15,3). https://pl.wikipedia.org/wiki/Aposto%C5%82 http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/gaudium-kkk-budzik03.html

Przekonałam się raz jeszcze, żeby uważniej analizować słowa Homiela.


W tej samej książce zwróciłam uwagę na opis objawień w Medjugorie.

Czytając „sianie podziałów” przypomniałam sobie natychmiast rozbity świecznik i słowa Homiela;

  • My nie niszczymy, My budujemy.

Opowiadam Piotrowi o Medjugorie, całkiem pobieżnie, bo też jeszcze niewiele o tym wiem, a on sobie coś przypomina.

  • Wczoraj wieczorem się modliłem, podczas modlitwy egzorcystycznej widziałem wielkie robale wypełzające z ziemi. Miały głowę lwa z rogami kozła… obrzydliwe… – … to nie pierwszy raz, gdy widzi coś takiego. Czy to już piekło? Trudno powiedzieć.
  • Po raz pierwszy zaczęły wyłazić wielkie muchy, takie jakie są na odchodach… świeciły, widziałem pełno larw spalonych… Centralnie w ziemi tkwił wielki diabeł, wyglądał jak wielki chrząszcz, który leżał nogami do góry, miał łeb, ale na brzuchu jeszcze jeden czerwony łeb ze zdeformowaną głową człowieka… coś ohydnego – Piotr opowiada mi obrazowo żywo gestykulując i nagle się zatrzymał…
  • Słyszę w oddali, że ktoś mnie przeklina…
  • Jeszcze się policzymy ty skurwysynie!!!
  • ……
  • To jest niekończąca się wojna – przyznałam.

24. 03. 17 r. Ustroń.

Oglądaliśmy skoki narciarskie, każdy skok musiał Piotr komentować i z każdego był niezadowolony.

  • Ten nieprawidłowo złożył nogi.
  • Nie wiedziałem, że się znasz na tym.
  • Ano znam.
  • Jak na wszystkim – westchnął.

Wybuchłam śmiechem, a Piotr tylko wzruszył ramionami. Brak zajęcia, a tym samym adrenaliny źle wpływa na jego psychikę, czepia się wszystkiego.

  • Co to będzie ta druga fala? – zaczął znowu. 
  • Co się martwisz? To co będzie, będzie dla chwały Ojca.
  • Ile lat będę żył?
  • Ile będziesz żył? Ledwo cię odratowaliśmy, a ty się pytasz ile będziesz żył? Muszę powiedzieć chłopakom.
  • Weźmiemy cię nagle, nawet nie zauważysz. Ale zanim to nastąpi, sporo wody upłynie. Nie po to do serca ci dmuchaliśmy.

Ponieważ jestem kuracjuszem komercyjnym mój stolik w stołówce jest w innym miejscu niż stolik Piotra. Przy stoliku często siedzę sama, ale wczoraj dołączyła do mnie sympatyczna kobieta, która jak ja, towarzyszy choremu mężowi. Głupio tak jeść zupę i udawać, że się nawzajem nie widzi, więc zaczęłyśmy rozmawiać. Opowiedziała ciekawą historię związaną ze swoim zawałem, który miała 17 lat temu.

Z grupą kilku przyjaciół wyjechała do Francji na narty. Trzeciego dnia poczuła się źle, zaczęła wymiotować i ogólnie osłabła. Przyjaciele myśleli, że się przeziębiła, a kiedy nic nie pomagało każdy z nich miał na to swoją własną i jedynie słuszną diagnozę. W samym hotelu personel nie chciał, czy nie mógł jej pomóc, ponieważ nikt nie mówił po angielsku, a oni nie znali francuskiego. Kurort znajdował się w pewnej odległości od miasteczka, więc dopiero na drugi dzień razem z mężem pofatygowała się do przychodni. Lekarz, arab dał jej jakieś pigułki przeciwko wymiotom, coś na uspokojenie i wróciła z powrotem do kurortu. Ciągle czuła się fatalnie, właściwie coraz gorzej. Nie miała siły iść po schodach więc weszła do windy. Winda zatrzymała się piętro wyżej i do środka wszedł młody mężczyzna. Po krótkiej wymianie paru słów okazało się, że to Polak od kilku lat mieszkający we Francji. Widząc jej stan od razu spytał jak może jej pomóc. Podziękowała, bo uznała, że nie ma takiej potrzeby, przecież dostała lekarstwa. Mężczyzna wychodząc z windy powiedział, że gdyby coś się działo mieszka na 14 piętrze.

Kilka godzin później moja rozmówczyni poczuła się jeszcze gorzej, więc skorzystała z tej nieoczekiwanej pomocy. Oboje pojechali do szpitala, gdzie mężczyzna doskonale posłużył za tłumacza. Zrobiono jej pobieżne badania i zostawiono na sali. Kilka godzin później dostała rozległego zawału. Na drugi dzień młody człowiek pojawił się w szpitalu ponownie i od razu spytał, czy ma ubezpieczenie. Nie czekając na jej odpowiedź zaoferował, że gdyby nie miała on użyczy jej swojego.

  • Dlaczego pan to robi?
  • Chcę  w ten sposób odwdzięczyć się Polakom. Kiedyś we Włoszech złamałem nogę i pomógł mi Polak, dał swoje ubezpieczenie.
  • Widzi pani są jeszcze porządni ludzie na tym świecie – moja towarzyszka od zupy była wyraźnie wzruszona, a ja chciałam krzyknąć jej do ucha.
  • Tak działa tylko Bóg !!!

Równowaga… Jak zawsze warto słuchać ludzi… W ich opowieściach na każdym kroku widzę działanie Nieba, choć oni tego nie widzą.


Dopisane 08. 11. 2017 r.

Niektóre zdarzenia muszą nadejść – Otrzymałam nakaz. Mam uprzedzić wszystkich o nadchodzącej sytuacji. W maju tego roku przekazałam znajomemu pewną informację.

Wtedy użył dokładnie słowa epidemia, ale… no cóż… biję się w pierś… nie do końca Mu uwierzyłam, więc napisałam maila w tonie wersji light. Niedawno media obiegły alarmujące wiadomości;

epidemia żółtaczki; 18 października 2017

Wczoraj otrzymałam informacji ciąg dalszy.

  • Myj ręce, przypomnij wszystkim, ta choroba jest w rozwoju. Nie zdajecie sobie sprawy.

Jeśli nawet wielu nie potraktuje tego poważnie, co wam szkodzi dokładnie myć ręce?