Nie łatwo być aniołem.

01. 04. 15 r. Szczecin.  

Oglądałam „Pasję” i zwróciłam uwagę na dwa zdania. Pierwsze; „Nie ma innej drogi do Ojca jak przeze mnie.” Od razu przypomniałam sobie wizję Piotra. Ojciec postawił przed nim Chrystusa i trzymając swoje dłonie na jego ramionach powiedział; OTO MÓJ SYN. Inne słowa, to samo znaczenie.

Drugie zdanie, na które zwróciłam uwagę to słowa jednego z oprawców, który nakładając koronę cierniową na głowę Jezusa powiedział, że to krzew róży ! Krzew róży ? Od razu przypomniałam sobie ostatnią z kolei wizję, w której Piotr idąc z Chrystusem obcina mieczem krzewy róży. Co to znaczy ?

Ponieważ nauczona doświadczeniem już wiem, że to, na co zwracam uwagę, nie rzuca mi się w oczy przypadkowo ( to taka forma współpracy między mną a Niebem), zaczęłam zgłębiać znaczenie tej wizji. Zaczęłam szukać …

Krzew róży czerwonej” – symbol „Różańca św.”

Rzeczywiście, do tej pory nie wpadłam na to, że nazwa różaniec pochodzi od róży, nie myślałam nad tym wcześniej, ale jeszcze coś …

Mistyczny krzew róży. Zielone liście tego mistycznego krzewu róży wyrażają tajemnice radosne Jezusa i Maryi, kolce – tajemnice bolesne,a kwiaty – tajemnice chwalebne. https://gloria.tv/article/1AdAtergfuSKU2qWC8QnC1p8a/language/QFQcY9A4ythgMoJEdy5SbQws9

W wizji Piotra były to krzewy wyłącznie z kolcami, bez kwiatów, tak więc są symbolem tajemnic bolesnych, czyli; modlitwa w Ogrójcu, biczowanie, ukoronowanie cierniem, droga krzyżowa i ukrzyżowanie. Przyjrzałam się końcówce wizji, którą opisał Piotr; Ta ścieżka była naprawdę bardzo wąziutka, niewiele tych krzaków zostało, przebijało się przez nie już wielkie okrągłe światło.

Ciernista droga prowadząca do Boga (światło) … Ciekawe … Za kila dni Wielkanoc, może jego wizja związana była z nadchodzącymi świętami ? To nie byłby pierwszy raz, kiedy przed Wielkanocną Piotr dostaje szczególne przesłanie. 

hands-rose-thornbush


Dzisiaj Homiel był całkiem rozmowny.

  • Nie łatwo być aniołem.
  • Widzę napis; to protect and serve, taki jaki mają auta policyjne – powiedział Piotr.

Homiel bardzo często zamiast  słów używa obrazów, które są nam znane lub które musimy dopiero rozszyfrować. Chronić i służyć, to chce przekazać Homiel, takie jest Ich główne zadanie.

  • Nim się narodziłeś, już czekałem.
  • Szykowałem cię do roli życia.
  • Pokonałeś most, zakręt, przełęcz, wielką drogę pokonałeś.
  • Czy naukowo da się udowodnić istnienie Boga ? – wtrąciłam się od razu.
  • Nigdy, ten świat miałby swój koniec.
  • Nie widzisz, że to poligon ?

Rozmawialiśmy na temat wyjazdu syna do pracy. Piotr stwierdził, że jemu to sam Bóg musiał pobłogosławić, ponieważ znowu dostał propozycję przekraczającą nasze wszelkie oczekiwania. 

  • Pan Bóg pobłogosławił jemu, ale przede wszystkim tobie.
  • Nie zdajesz sobie sprawy jak często jest przy tobie, by mieć ciebie blisko Siebie.

Rzeczywiście … Tak właśnie jest. I to jest prawdziwe błogosławieństwo.




Dopisane 14. 08. 2016 r.

  • Nim się narodziłeś, już czekałem. Szykowałem cię do roli życia – to wydaje się zadziwiające, ale Homiel kilkukrotnie, choć tego dotychczas nie zapisałam, porównywał życie człowieka w tym świecie do sztuki teatralnej. Zwracał nam czasami uwagę, byśmy uważali co mówimy, bo słucha nas cały amfiteatr.  Amfiteatr ! Pewnie miał na myśli całą niebiańską publikę, która obserwuje to szczególne przedstawienie. Dlatego też nieprzypadkowo użył słowa rola życia. 

  • Pokonałeś most, zakręt, przełęcz, wielką drogę pokonałeś – Piotr, ale również i ja mieliśmy w swoim życiu kilka wizji o pokonywaniu mostu, zakrętu i przełęczy. Gdyby człowiek był mądrzejszy, to by je wszystkie spisał. Któż mógł wiedzieć, że mogą mieć swoje znaczenie. Przeszkody, które pozornie wydawały się nie do pokonania, a jednak udawało nam się zawsze podążać dalej…

…to protect and serve – Piotr nie wie o czym akurat piszę na blogu, ale jakoś jest dziwnie kompatybilny z tym co piszę. Miał rano wizję.

  • Jechałem pod górę swoim autem, miałem was wszystkich w środku. Po prawej stronie zauważyłem radiowóz. Zatrzymał mnie policjant wysoki na 3 – 4 metry. 
  • Jechałem tylko 30 km na godzinę – zacząłem się tłumaczyć.
  • Widzę…. jak rodzinę prowadzisz i podał mi rękę.

Wyobraź sobie, że gdzie się modlisz otwierasz okno.

25. 03. 15 r. Warszawa.

Bardzo często rozmawiamy o NIP. Piotr się przejmuje, ponieważ dla niego to zupełnie nowa sytuacja. Analizujemy, rozważamy różne rozwiązania niemal codziennie. Oczywiście w rozmowie towarzyszy nam ciągle Homiel.

  • Przestań się nimi przejmować, nie są tego warci.
  • To co … Mam nic nie robić ? – spytał Piotr.
  • Zostaw ich samemu sobie, zostaw ich, nic nie rób… On sam cię dostrzeże – o szefie NIP –  I zajmij się tym, co jest twoją przyszłością. 

  • Pracą ?
  • Modlitwą.
  • Modlitwą ? Twoją przyszłością będzie modlitwa ? – skierowałam ze zdziwieniem pytanie do Piotra.
  • Nie wiem, może modlitwą za ludzi ?
  • Czyli wylądujesz w zakonie ! – skwitowałam po namyśle.
  • Kocham te twoje skrajności…. – podsumował szybko Homiel… 
  • Spójrz na ten piękny ołtarzyk – … i pokazał ręką na stół. 
  • Sami go stworzyliście.

biurko

  • I według Niego Duch go odwiedza – dokończył Piotr.
  • Tak ? – spytałam zdziwiona.
  • Źle słyszysz, Duch w nim jest…
  • Wyobraź sobie, że gdzie się modlisz, otwierasz okno.
  • W szczególnych miejscach wykorzystuj to, bo jest ci to dane.


26. 03. 15 r. Warszawa.  

Piotr „przeraża” mnie coraz bardziej. Zazwyczaj umawiamy się w Złotych Tarasach na 9.45 – 10.00. Dzisiaj postanowiłam zrobić mu numer. Postanowiłam nie uprzedzając go wyjść z domu wcześniej i byłam na miejscu już o 9.00. Wchodząc do ZT zastanawiałam się głęboko, czy Piotr jest naprawdę sensytywnie dobry, czy wyczuje moje wcześniejsze przyjście. Ledwo skończyłam swoje myśli, zadzwonił telefon.

  • Gdzie jesteś ?
  • Czekam już na ciebie przy stoliku.

Jasny gwint !!!!!!!! Jak on to robi !!!!!!  Stanęłam jak wryta. 

  • Jak ty to do cholery wiedziałeś ?!
  • Zobaczyłem po prostu w głowie, że już wychodzisz, wsiadłem do auta i przyjechałem.

Jestem pewna, że Homiel mu to pokazał. Cwaniaki dogadują się między sobą za moimi plecami i niezłą mają z tego zabawę. Naprawdę nie wiem, czy się śmiać, czy płakać … 


Ponieważ jutro wracam do Szczecina i zostaję tam dwa tygodnie, koniecznie chciałam pojechać do „naszego krzyża”. Kiedy klęknęłam pod krzyżem, Piotr stanął za mną 2 metry dalej. W końcu podszedł i również klęknął. Zaraz po wyjściu Piotr zaczął opowiadać co się przed chwilą wydarzyło.

  • Chrystus przywołał mnie ręką, dlatego podszedłem. Położył ręce na naszych głowach i powiedział ….
  • Jesteśmy jednością.
  • Spytałem co mam dalej robić,  jakie da mi wskazówki …
  • Czuj i rób.
  • I wtedy dostałem wizję. Idziemy w trójkę bardzo wąską drogą. Wzdłuż drogi ciągnęły się krzaki róż, ale bez kwiatów, pełne kolców. Mieczem odcinaliśmy te krzaki. Ta ścieżka była naprawdę bardzo wąziutka, niewiele tych krzaków zostało, przebijało się przez nie wielkie okrągłe światło. Pewnie dochodzimy do mety – … miał na myśli koniec życia.
  • Do jakiej mety, mniej problemów – odpowiedział Homiel od razu. 
  • Według mnie szliśmy z Chrystusem, w trójkę. Jakby On z nami szedł bez przerwy. Ja tłukłem mieczem, a Chrystus dotknął jednego i to się rozsypało w pył. Czyli niektóre problemy Oni załatwiają, a ja mieczem tłukłem resztę, tego niewiele już zostało .… Widzisz ? Zawsze coś się tutaj dzieje, kiedy przychodzimy.

Jeden z naszych dostawców kolejny raz nie wywiązał się z umowy. Zaliczkę, którą dostał na produkcję, przeznaczył na co innego i z tego powodu nie zdążyliśmy z dostawą i oczywiście dalszymi konsekwencjami była kara pieniężna. 

  • Poczułem w nim wielkie cwaniactwo i powiedziałem …
  • Jest pan oszustem i naciągaczem, oszukał mnie po raz kolejny. Chodzi pan do kościoła, twierdzi pan, że wierzy, a tak zachowują się faryzeusze …
  • Mocne, może za mocno – powiedziałam.
  • Zrobiłeś co do ciebie należy.



Dopisane 12. 08. 2016 r.

Dosyć często w pewnym okresie trafiały w nasze ręce religijne obrazki, albo je znajdowaliśmy na przykład na chodniku, ulicy albo ktoś nam je dawał. Zbieraliśmy skrupulatnie nie mając serca ich wyrzucać. Niektóre z nich poukładaliśmy na biurku lub w innych miejscach, a to jest i tak drobna część większej kolekcji, którą posiadamy. Mówiąc o ołtarzyku zaskoczył nas zupełnie, gdyż nigdy do tej pory o tym kawałku biurka nie myśleliśmy w ten sposób. Ot, kilka obrazków i różaniec, które leżą razem. Jeśli Homiel mówi o ołtarzyku, to został stworzony zupełnie nieświadomie. Po prostu kładliśmy zdjęcia koło siebie nie mając lepszego pomysłu gdzie mogłyby leżeć.

. gdzie się modlisz otwierasz okno – w naszych rozmowach często Homiel podkreśla, jak wielką moc ma modlitwa, jej działanie energetyczne. Przebija przesłonę, która oddziela nasze światy i wędruje prosto do Nieba. Za każdym razem kiedy mówi o sile modlitwy, o sile myśli i słów zastanawiam się nad tym jak to jest możliwe. Przecież to tylko słowa i tylko myśli.

Przyszła pora, aby zastanowić się nad tym, jak to jest możliwe. Jednym z największych odkryć fizyki kwantowej jest tzw. pole punktu zerowego. Chodzi o wymianę energii pomiędzy cząsteczkami subatomowymi. Wszystkie one uczestniczą w rodzaju tańca, wysyłając i przyjmując energię. W czasie tej wymiany energii powstaje wirtualna cząsteczka, która istnieje zaledwie chwilę. Nie ma mowy więc o jakichś wartościach energetycznych, ale jeśli pomnożymy je prze wszystkie cząsteczki subatomowe uczestniczące w takim procesie na obszarze całego wszechświata, otrzymany niewyobrażalna ilość energii, która tkwi, gdzieś tam w pustej przestrzeni na zewnątrz. Wszyscy jesteśmy częścią tego ogromnego Pola. Jesteśmy ze sobą połączeni we wszechświecie. Lynne McTaggart, autorka głośnej książki The Field.

2222

Otrzymana niewyobrażalna ilość energii, która tkwi gdzieś tam w pustej przestrzeni na zewnątrz… trafia do właściwego miejsca.


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Zrób tak jak chcesz, ale zrób tak, aby serce Me się radowało.

17. 03. 15 r. Warszawa.

Przez zamknięcie w Warszawie jednego z mostów trudno dostać się na drugą stronę bez przeszkód. Z tego względu Piotr nie chce zbyt często jeździć do katedry. Dzisiaj zmusiłam go byśmy tam pojechali. Przez całą drogę wszystkie światła układały się w zieloną kaskadę i w sumie dojazd od Złotych Tarasów do katedry zajął nam tylko 7 minut. To rekord jak na zakorkowaną Warszawę. Kiedy tam dotarliśmy, poczułam wielką ulgę. Zobaczyłam żebrzącą cygankę i pomyślałam, że wszystko po staremu. Kiedy tylko uklękliśmy pod krzyżem, nie wiem czemu byłam wzruszona. Za rzadko tu bywam i jeśli miałabym się przeprowadzać do tego miasta na stałe, to tylko dla tego krzyża, tylko dla Niego.

Modliliśmy się chwilę i po 4 minutach wyszliśmy. Już po drodze Piotr zaczął opowiadać podekscytowany …

  • Serce buntownika, ale jednocześnie złote … Tak mi powiedział … W sekundę znalazł się między nami i przytulił swoją głowę do naszych. Powiedział, że kiedyś spotkamy się w trójkę, kiedy Wszystko będzie odkryte.
  • Czyli po śmierci ? – spytałam nie rozumiejąc w pełni tych słów.
  • Powiedział, że mam mieć więcej cierpliwości do ciebie, bo …
  • To co ty widzisz, dla niej jest zakryte …
  • Mieszkam w was, a wy we Mnie….
  • ………..
  • Spytałem, czy mam dać cygance pieniądze.
  • O to spytałeś !? – nie wierzyłam własnym uszom. 
  • No spytałem, bo czułem u niej biznes. Powiedział…
  • Zrób tak jak chcesz, ale zrób tak, aby serce Me się radowało.
  • No to dałem, każe to robię… – Piotr zamilkł na chwilę.
  • …Homiel mówi, że nie każe, ale musisz sam chcieć.

No tak… wolna wola. Ale jak tu się sprzeciwić, kiedy Niebo nakazuje ? Wieczorem znowu o tym rozmawialiśmy.

  • Klękał w jasnej szacie i mówił żebym był bardziej cierpliwy do ciebie, bo w przeciwieństwie do mnie ty nie słyszysz, nie widzisz.
  • Zrozumiałeś to w końcu ? – mam nadzieję, że nareszcie zaakceptuje to, iż go nękam ciągłymi pytaniami.
  • ………….
  • Oj Boże mój, Boże kochany, jesteś tak blisko i tak odległy – westchnął Piotr – Wiesz co teraz usłyszałem ? 
  • Nigdy nie jestem daleko od ciebie, jestem zawsze koło ciebie – od razu się wyprostowałam i zesztywniałam.
  • Wiesz, że ty jesteś bardzo blisko Chrystusa ? – Piotr kontynuował niemal szeptem.
  • Bliżej się nie da.

Kiedyś nie uwierzyłabym tym słowom, ale ciągle w moim telefonie mam zdjęcie Chrystusa zrobione w katedrze i to mnie natychmiast otrzeźwia.



18. 03. 15 r.  Warszawa.  

Podczas naszych spotkań na kawie staram się nasze rozmowy nagrywać, czasami mi się to udaje, czasami nie. Dzisiaj udało mi się nagrać coś naprawdę ciekawego; rozmawialiśmy o gackach i nagle rozległo się stuknięcie w metalową ramę balustrady tuż koło mojego fotela. Było tak wyraźne, że aż się obejrzałam za siebie, ale nikogo dookoła nie było. Piotr nie wiedział, że nagrywałam, przyznałam się wieczorem. Kiedy dałam mu posłuchać, nie mógł uwierzyć, w którym momencie rozległo się to uderzenie. Był pod wrażeniem.

  • Kiedy leżałem pod krzyżem zawsze miałem ochotę walnąć nogą w ten krzyż, dzisiaj tego nie mam, czuję wewnętrzny opór, setki razy w swoich wizjach leżałem i atakowałem nogą krzyż, szukałem gdzie są te gacki, które pchają mnie do tego…. Wiesz jaką ciężką bitwę sam ze sobą staczam ?

  • Teraz też ?

  • Nie, nie wiem skąd ta ilość tej agresywnej energii, jednak skalany byłem tym błotem, poplamiony… Inaczej by ich to nie parzyło, mam nadzieję, że teraz tak jest, chciałbym żeby tak było…

…I rozległo się głośne stuknięcie w metalową ramę, stuknięcie specyficzne, metal o metal. Nie mogło się to stać samoczynnie, nie ma takiej możliwości, jeśli nie zrobi się tego celowo. Piotr próbował odtworzyć to brzmienie uderzając swoimi kluczami od samochodu w balustradę, ale daleko mu było do tego, co właśnie usłyszeliśmy. Powróciliśmy więc do rozmowy.

111

Już wieczorem…

  • Czy Oni słuchają nas, kiedy jesteśmy tylko razem, czy zawsze ?
  • Wszyscy są słuchani, lecz nieliczni mają znaki, że są słuchani i to rozumieją co zrozumiałe.
  • Ten sygnał był nieprzypadkowy, ale kto za nim stoi ?
  • Poczułem, że to było dobre. Kiedy powiedziałem, że chciałbym, żeby ich parzyło… I walnięcie, to znaczy, że się to dzieje.
  • To uderzenie, to wyrażenie zgody, czy tak się dzieje ? – drążyłam dalej, bo Piotr wyraził chęć, powiedział chciałbym…
  • Tak jest.
  • To dla mnie największy komplement, że parzę gacki.
  • Zrobiłeś wielką drogę.


19. 03. 15 r.  Warszawa.  

Zażartowałam sobie …

  • Czy jutro Homiel i mój Grubasek mogliby z okazji moich urodzin coś zrobić ?
  • Mnie nie pytaj, Oni cię słuchają.
  • Ok. Homielku kochany i ty mój Grubasku, który się nie odzywasz, czy coś planujecie ?
  • Nie oczekuj, a dostaniesz.
  • Czysta filozofia – uśmiał się Piotr.
  • Nie, zauważyłam już to wcześniej. Na przykład z tym stuknięciem, wszystko co się dzieje niesamowitego, dzieje się nieoczekiwanie. A nie może raz być odwrotnie, że oczekujemy i dostaniemy ?
  • Ciągle na coś czekamy, a tu nic nie ma – dokończył Piotr.
  • … Daj się nam pokazać, nie dosłownie, lecz w działaniu … Może jakieś piórko byś dał ? – dalej lekko żartowałam. 
  • To było przewidziane dla Piotra – … przypomniałam sobie od razu sytuację ze spadającym piórem z sufitu.
  • Dla niego to jest ważne, a dla ciebie to kronika – dodał Piotr. Przyznałam mu w duchu rację. Oczekiwałam sensacji, którą mogłabym się chwalić, a przecież nie o to chodzi.
  • Czyli daje to, co mogę jedynie opisać ?
  • Daje ci to, co może ci dać, czy możesz dać coś Oli więcej ?
  • Po co…. Ola jest uzbrojona po zęby i ci, którzy są koło niej.
  • Mam ci przekazać, że jesteś obserwowana bez przerwy.

I od razu odechciało mi się żartować. Uzbrojona po zęby … Myślę, że doskonale odczytuję Ich znaki, mam bardzo dobrą intuicję, logiczność i analityczność myślenia, dodatkowo czasami słyszę i widzę to, co mam słyszeć i widzieć. Przy tym wszystkim mam dobrą ochronę i nadal trzeźwość i racjonalność myślenia. Wystarczy. Rzeczywiście uzbrojona po zęby, żeby walczyć dalej. 




Dopisane 09. 08. 2016 r.

Piotr nie zgodził się na udostępnienie tego nagrania. Kiedy przyjdzie czas, mam nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzie, by je na blogu umieścić… jak i wiele innych nagrań.

...inaczej by ich to nie parzyło, mam nadzieję, że teraz tak jest, chciałbym żeby tak było… – Piotr ma za sobą mroczną przeszłość, mówię tu o dalekiej przeszłości z poprzedniego życia. Jego modlitwy egzorcystyczne, które odprawia codziennie, mają z tego względu znacznie większą siłę. Homiel niedawno powiedział, że dzień bez tej modlitwy jest dniem dla niego straconym.

  • Wszyscy są słuchani… – to pocieszające dla wielu, choć niewielu ma tego świadomość. Proście, a będzie wam dane. Słyszymy was. 

…lecz nieliczni mają znaki, że są słuchani… – zdajemy sobie sprawę, że obdarowano nas wielkim przywilejem i łaską. My nie tylko otrzymujemy od Nich znaki, ale jesteśmy w stanie to udowodnić.

. i to rozumieją co zrozumiałe – i myślę, że jest to jeden z powodów, dlaczego otrzymujemy znaki. Nie lekceważymy tego, co się dookoła nas dzieje. Rozumiemy Ich znaki, Ich sposób komunikowania się. Nie wmawiamy sobie, że to przypadek. 

Nie patrz wzrokiem, a sercem.

13. 03. 15 r. Szczecin. 

Wracaliśmy z Międzyzdrojów i udało mi się nagrać naprawdę ciekawą rozmowę. Rozmawialiśmy cały czas o sytuacji z NIP analizując dotychczasowy przebieg wydarzeń. Byliśmy pewni, że wszystko idzie w tym kierunku, by Piotr spotkał się z nimi w sądzie. Dodatkowo miał kolejną wizję związaną z tą sprawą.

Siedzi przy długiej drewnianej ławie razem z Putinem, dzielą ich może dwa metry. Piotr coś mu tłumaczy, ale tamten siedzi niewzruszony. Kiedy Piotr przestaje mu tłumaczyć i spuszcza ze smutkiem, a może z rezygnacją głowę, Putin raptem z przerażeniem rękoma zasłania twarz i gwałtownie się cofa. Robi to dwukrotnie. Raz się zasłania, następnie uspakaja, po chwili z przerażeniem jeszcze większym robi to po raz drugi… i kończy się wizja. Co dalej… nie wiemy.

111111111

Przemyślałam to na szybko i mówię, że to wygląda tak jakby uważali się za bardzo pewnych swojej pozycji, że nic nie jest w stanie ich ruszyć (symbol Putina), żadne argumenty. Można tłumaczyć i tłumaczyć, to nic nie da. Choć Piotr będzie się wydawał zrezygnowany, stanie się jednak coś, co „carem” zatrzęsie.

Wizje wizjami, a życie życiem. Trudno zawierzyć wizjom, kiedy jest się bardzo pragmatycznym, dlatego też Piotr ciągle ma wątpliwości, czy warto z nimi zadzierać. Twierdzi (ponieważ to widział w wizjach), że decydentami w firmie kierują dwa dosyć silne demony i pod ich wpływem skrzywdzono dotychczas wielu ludzi. Z tego między innymi powodu nie ma ochoty z nimi się spotykać. Rozmawialiśmy o tym zupełnie na luzie ważąc za i przeciw. Jednocześnie przyszło mi do głowy, że Piotr przesadza w swoich osądach, że być może się myli.

  • A co Homiel na to ? – spytałam całkowicie z ciekawości nie spodziewając się jak rozwinie się dalsza rozmowa.
  • … Mówi, że się wsłuchuje.
  • ……… – rozśmieszył tym mnie od razu.
  • Dużo się nie mylisz – natychmiast spoważniałam.
  • To, że widziałeś za kimś demony nie znaczy, że ktoś jest demonem, ale że jest kierowany, pod wpływem działania demonów – stwierdziłam przytomnie.
  • Jeśli się spotkamy to o czym mam z nimi rozmawiać, wszystko zostało powiedziane! Czuję tam robactwo.
  • A po co masz miecz  ? Jako pogrzebacz ?! Masz go do pracy ! zaskoczyły nas te słowa.

  • Czyli to moja praca ? 
  • Czyli ty nie tylko walczysz mieczem na Górze, ale i tutaj, słowa mogą być mocniejsze niż miecz…. Nie miej wahań i mów, co ci serce mówi – nauczyłam się tego od Homiela. 
  • Ale serce mówi straszne rzeczy, boję się, że ta ciemna strona mnie… – zawahał się Piotr.
  • Nie bój się.
  • Idź, głoś słowo Boże, nie bój się.
  • Któż jak nie ty tam pójdzie. Kto ?
  • To paszcza lwa.
  • Więc wybij mu zęby i zaszyj tego diabła.
  • Pójdę jak mi karzesz.
  • Postanowione !

Niesamowita rozmowa. Nie przypominam sobie Homiela tak twardego w kwestii walki ze złem. Oczywiście wybij mu zęby należy tratować symbolicznie. Jeśli narzędziem „pracy”, symbolem władzy i siły lwa są zęby (dzięki nim łowi, zabija, żywi się ) to właśnie tego użył Homiel. Homiel chce, a właściwie żąda, by pozbawić tego diabła wszelkich atutów. To jest bezpardonowa walka, a może już wojna, jak na Górze, tak i na dole. 

  • Tylko ja się obawiam, że pojadę po całości.

Wiedziałam o czym mówi Piotr. Byłam świadkiem kilku jego rozmów z osobami, ogólnie mówiąc nieprawymi i za każdym razem przechodziły mnie ciarki. Straszliwie stanowczy potrafi być w tych rozmowach. Nie bawi się w dyplomację, a wali między oczy.

  • To też jest Słowo Boże.
  • W Biblii jest napisane; nadstaw drugi policzek… – powiedziałam i znowu zaczęłam się zastanawiać nad całym sensem nauk Chrystusa.
  • … A On mi każe walczyć….
  • W Biblii jest dobrze napisane, ale ty nie jesteś od nadstawiania policzków, tylko żeby chronić tych, co nadstawiają.
  • Są ci, którzy walczą i są ci, którzy nadstawiają policzki.
  • Ten, co nadstawia swój policzek, spełnia swoją rolę i ten co walczy o tego, co nadstawia, spełnia swoją rolę.
  • Chrystus też nadstawiał policzek.
  • Jak rozróżnić ma człowiek, czy ma nadstawić, czy walczyć ? – spytałam.
  • Nie patrz wzrokiem, a sercem.
  • Wzrokiem nigdy nie dostrzeżesz tego, co dostrzeżesz sercem.
  • To jest trudne, bo ludzie nie słuchają swojego serca.
  • Dlatego świat istnieje i będzie istniał, po to się uczą.
  • … Pokazuje mi, że ten miecz, że nie trzymam go tylko ja, ale ktoś z Góry … Mężczyzna go trzyma  …
  • Twój miecz to przedłużenie czyjejś dłoni, pomyśl !
  • Uświęcony, bądź pewny jego racji i jego siły.
  • Jesteś sprawiedliwością, więc siła w tobie będzie wielka.
  • A będzie sprawa sądowa ?
  • Patrz i obserwuj.
  • ………. – zamyśliliśmy się.
  • . Temu się płyta zacięła…. – skwitował Piotr ze śmiechem, gdyż słyszymy to po raz któryś.
  • Ja ci się ciągle dziwię, jak ty Go traktujesz ?! – zrobiłam wielkie oczy. Piotr zdecydowanie jest zbyt przyzwyczajony do obecności Homiela. 
  • Jak siebie ….
  • ……..
  • Czy z tym śniegiem Homielowi właśnie chodzi o NIP ?
  • ……..
  • ….Nie odzywa się.
  • . Nie tyle, że się nie odzywam, lecz nie mam nic do powiedzenia.
  • Powiedział, że wszystkie problemy zostaną rozwiązane, ale nie powiedział z jakiej dziedziny ! – powiedziałam śmiejąc się głośno.
  • Bo to wszystko cwaniaki – Piotr odparł „słodko-kwaśno”. 

Obyśmy nie dostali kiedyś pasem za traktowanie Homiela „jak siebie”. Czy nie za dużo sobie pozwalamy ? 




Dopisane 08. 08. 2016 r.

To była jedna z ważniejszych rozmów, jakie przeprowadziliśmy, choć tak naprawdę każda wydaje się bardzo ważną. W tej luźnej rozmowie pada wiele istotnych teologicznych kwestii skierowanych do osób silnych w swojej wierze.

  • Kiedy widzisz jawną niesprawiedliwość to nie wahaj się z tym walczyć, ale walczyć jednoznacznie i zdecydowanie. To też jest Słowo Boże. W poprzednich rozmowach Homiel wspomniał, że w całym wszechświecie toczy się wojna między światłem a mrokiem. Walka ze złem, niesprawiedliwością to jak deklaracja, po której stronie się obstaje.

    Fork-in-the-Road


    W Biblii jest dobrze napisane, ale ty nie jesteś od nadstawiania policzków, tylko żeby chronić tych, co nadstawiają. Są ci, którzy walczą i są ci, którzy nadstawiają policzki. Ten, co nadstawia swój policzek spełnia swoją rolę i ten co walczy o tego co nadstawia spełnia swoją rolę, Chrystus też nadstawiał policzek.

Choć chrześcijanie mają dylemat; nadstawiać, czy nie nadstawiać Homiel wyraźnie zaznacza, że każdy człowiek ma w życiu przypisaną rolę i zadanie. Są ci, co nadstawiają i są ci, co za nich walczą. Jedni i drudzy są bardzo ważni. Zdarza się, że ci co nadstawiają osiągają więcej od tych, którzy wyciągają „miecze”. Kiedy Chrystus dał się pojmać i ukrzyżować dla mnie ewidentnie nadstawił policzek. Rezultaty znamy do dzisiaj.

Z drugiej strony Homiel uczy, że tam gdzie należy to walczyć trzeba. Gdybyśmy tak za każdym razem nadstawiali policzek, czy ten świat istniałby jeszcze? Chrystus mówi o nadstawieniu policzka a jednocześnie sam zdecydowanie rozpędza kupców ze świątyni nie godząc się na bezczeszczenie uświęconego miejsca. Wszystko więc zależy od sytuacji i od samego człowieka.


Twój miecz to przedłużenie czyjejś dłoni, pomyśl! Uświęcony, bądź pewny jego racji i jego siły – kiedy Niebo wybiera osobę, mającą wymierzyć sprawiedliwość staje się ona jedynie narzędziem w ręku znacznie Kogoś ważniejszego. Więc czegóż się bać? 

Ze Złem się nie dyskutuje.

22. 02. 15 r.  Szczecin.  

Pisanie na forum FN daje mi przede wszystkim wiele emocji. Widzę tam przekrój niemal całego społeczeństwa. Od prawdziwych mędrców do prawdziwych kretynów, a z każdym trzeba umieć rozmawiać. p.s. Homiel mnie poprawia, że nie kretyni, a nieświadomi. Wybacz Homielku, ale nie kandyduję na świętą, więc nazwę rzecz po imieniu. 

Forum to wielka dla mnie nauka, nauka cierpliwości i zrozumienia drugiego człowieka. Odkąd zaczęłam pisać o Niebie, więcej mam wrogów niż przyjaciół, ale to raczej zrozumiałe. Hmm… Mogę też się mylić, ponieważ wielu ludzi wierzących unika konfliktów nawet słownych i woli pozostać w ukryciu nie wciągając się w dyskusję. Tak więc jak jest naprawdę, do końca nie wiem, choć Homiel twierdzi, że czyta to wielu. 

Zaczęłam się zastanawiać niedawno na czym mi właściwie zależy. Na samym pisaniu, czy na tym, by uwierzyli ? Dochodzę do wniosku, że jest mi obojętne, czy uwierzą. Przekazuję co mam do przekazania, a reszta niech się dzieje według… woli Ojca. Każdy ma wybór. Po tych wewnętrznych rozważaniach w pewnym momencie postanowiłam sobie zrobić przerwę w pisaniu. Przerwa się przedłużała i przedłużała i myślałam nawet, że już nie będę pisać w ogóle, ale raptem pojawił się ktoś nowy na forum, kto zarzucił mnie trzydziestoma kilkoma pytaniami naraz !!!! Homiele nie pozwolą, bym siedziała i marnowała wiedzę, którą nam przekazują. 

Najczęściej i słusznie ludzie nie mogą zrozumieć, dlaczego Chrystus mówi;

Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi.

No właśnie, sama sobie zadaję to pytanie co robić, kiedy radykalny na przykład islam puka do drzwi ? W istocie tu nawet nie chodzi o ISIS, ale o zło, z którym spotykamy się wszędzie i na każdym kroku. Walczyć – nie walczyć, nadstawiać policzek, czy nie nadstawiać ? Byłam bardzo ciekawa co powie Homiel.

  • Nadstawiając drugi policzek zbliżamy się do Chrystusa przyjmując cierpienie tak, jak On je przyjął.
  • Jednak indywidualnie musimy ocenić z jaką sytuacją się zmierzamy.
  • Największym błędem dobra jest brak reakcji, kiedy działa Zło (p. s. grzech zaniechania?).
  • Ze Złem się nie dyskutuje, nawet w Niebie są miecze.

Dodał bardzo ciekawą rzecz.

  • Zło jest czasami tak wielkie, że człowiek nie jest w stanie sam z nim wygrać.

A wtedy czasami pojawia się drugie zło. Myślę, że najlepszym przykładem może być pojawienie się jednocześnie w historii dwóch postaci; Hitlera i Stalina. Jak dwa smoki, jeden połknął drugiego. Trudno sobie wyobrazić jak skończyłaby się wojna, gdyby nie Stalin. Kolejna wielka koronka. 


Piotr o Chrystusie ma naprawdę wiele do powiedzenia.

  • Chrystus nie ma sprawiedliwości w sobie, ma miłość. On nie chce być sprawiedliwy w tym sensie, by kogokolwiek ukarać. On chce wszystkich kochać, nawet największego zbrodniarza przytuli … Ja to zobaczyłem, wyczułem w nim nieskończoną miłość … Ta energia tak z Niego promieniowała, że nie da się tego opisać. Poczułem w nim niesamowitą miłość do każdego człowieka, rozumiesz ? On nie jest sprawiedliwy, On wszystkich kocha. Ja bym dyscyplinował, ale On nie … Jak ja to poczułem, mnie to dobro zaczęło … – nie mógł na chwilę mówić.
  • Ale jednak mnie ciągnie przede wszystkim do Ojca, jak magnes. Nikt tego nie zrozumie kim On dla mnie jest … 

Chrześcijaństwo jest atakowane od zawsze, ale w obecnych czasach szczególnie. Nawet nie mam na myśli ISIS i radykalnego islamu, ale powszechną zgodę społeczeństw na marginalizację Boga, a właściwie Jego odrzucenie. Bóg stał się już niemodny. A ci ostatni, którzy w Niego wierzą są w oczach wielu schizofrenikami. Dlatego spodobał mi się ten tekst;

Co powinien robić członek wspólnoty, kiedy atakowany jest jego Kościół, kiedy opluwa się jego pasterzy i gdy szydzi się z Boga. Nasuwa się od razu dalszy ciąg tego pytania: Czy może stać bezczynnie. Osoby, które chcą zniszczyć Kościół, podsuwają nam jeden z cytatów z Pisma Świętego mówiący o tym, że kiedy ktoś uderzy nas w jeden policzek, powinniśmy potulnie nadstawić drugi. Długo się nad tym zastanawiałem. Owszem, tak powiedział Jezus. Jednocześnie w drugim fragmencie Biblii wypędza On ze świątyni kupców .Własnoręcznie niszczy stragany i wyrzuca ich właścicieli. Dla mnie jest to jednoznaczny sygnał. Kiedy wymaga tego sytuacja, brońmy własnych poglądów, Kościoła, własnej wspólnoty, swojego pasterza. Nie dajmy się zakrzyczeć, ani zastraszyć. Mamy do tego prawo i korzystajmy z tego. Prawo do wolności wyznania. Nie dajmy się zniszczyć. Walczmy z wszelkiego typu atakami na naszą wspólnotę. Róbmy to, aby nie popełnić grzechu. Grzechu zaniechania. Bo czym jest bierność w obliczu zagrożenia?  http://www.fronda.pl/blogi/narod-kosciollokalny-patriotyzm/grzech-zaniechania-20y88edq,33557.html


Będąc w katedrze św. Floriana, czyli w kościele „naszego krzyża” zauważyliśmy zamontowany w podłodze odlew kardynała Głódzia, który uświęcił się w ten sposób jeszcze za życia. Ponoć to podziękowanie za witraże. Piotr był mimo wszystko lekko zdegustowany.

111

Rozmawialiśmy o tym wieczorem;

  • Podchodź do księży jak do człowieka, dopiero wtedy stwierdzaj, czy są godni nosić sutannę.
  • Gdyby wiedzieli, że Chrystus poświęcił się ludziom, nie stawiali by sobie pomników.
  • Ojciec pragnie, by Jego kapłani pozostali w pokorze do końca.
  • Gdyby ludzie gloryfikowali ubóstwo, nie byłoby na świecie wojen.

Zaskoczenie … A już myślałam, że zbagatelizuje sprawę ze względu na kapłaństwo adresata tego „pomnika”. Homiel wobec kapłanów wydaje się wyjątkowo wymagający. Gdyby się tak nad tym głębiej zastanowić,  to i słusznie. Któż jak nie oni powinni być jak Chrystus ? Z pustym trzosem… ?

Rozmowa rozkręcała się na dobre …

  • Nie zdajesz sobie sprawę jakim wielkim jesteś falochronem dla statków.
  • Trwaj w tym.
  • Nie można wejść do Góry przez luksus i wygodę.

Rzeczywiście porównanie Piotra do falochronu jest wyśmienite. Falochron – konstrukcja służąca do ochrony przed działaniem fal. Piotr jest w swojej wierze jak betonowy falochron, który służy innym ludziom w powrocie do wiary.

  • Twoja głowa nie jest gotowa jeszcze do samodzielnego żeglowania.

Uśmiechnęłam się, kiedy usłyszałam te słowa. To nawiązanie do wizji, w której oboje płynęliśmy łódkami. Piotr kierował, a ja wskazywałam mu kierunek. Pokazali nam, że razem dążymy do wyznaczonego celu, razem się wspieramy i uczymy, razem rozwiązujemy zawiłości Ich przekazów. Na samodzielną podróż Piotr nie jest jeszcze gotowy.

  • Jesteś jak tęcza, choć tego nie lubisz.

Znowu świetne spostrzeżenie. Odkąd znam Piotra, nie mogę ująć jego osoby w dwóch zdaniach. Piotr jest tak kolorowy jak tęcza, to prawda. Ani szary, ani biały. Może być księdzem, może być i kabareciarzem, w każdej roli będzie bardzo wiarygodny, a to musi sprawiać Im wiele radości na Górze. Choć tego nie lubisz to odniesienie do tęczy w Warszawie. Piotr jest zdecydowanym przeciwnikiem homoseksualizmu, choć takowych zatrudniał. Jak mawia, ostatecznie liczy się człowiek. Kolejny raz Homiel w jednym zdaniu potrafi ująć naprawdę wiele, zawsze jestem pod wrażeniem tej umiejętności.

22

Homiel nagle zmienił temat. 

  • Twój niebieski ekranik emanuje słupem światła.

Ma na myśli forum FN, które jest niebieskie. Zaprawdę Homiel, może i masz rację, ale ja tego nie widzę.

  • Powtarzają słowa pisane, parzą gacki.

Te słowa naprawdę mnie zastanowiły, gdyż niedawno zgłosiła się do mnie mailowo młoda kobieta, która przyznała, że czyta i przekazuje dalej. Napisała parę rzeczy, które mnie bardzo wzruszyły, po jej słowach zrozumiałam, że może moje pisanie ma jednak jakiś sens.      Parzą gacki… gdzie mówi się i pisze o Bogu tam też czai się i Zło. To jest nieodłączna część tej rzeczywistości. Wcale nie jestem zdziwiona, że Homiel o tym wspomniał, ale zastanawiam się gdzie ukrywa się Zło ? 


Na koniec naszej rozmowy spytałam Homiela o gigantów w historii, ponieważ właśnie oglądałam jakiś film o odkryciach wielkich kości na terenie Sardynii. Piotr jak zwykle odpłynął na chwilę i zaczął opowiadać …

  • Giganci żyli i żyli mali (p.s. mając na myśli ludzi). Żyli razem. Oni nie pochodzą stąd. Dużo ich było, razem pracowali, widzę ich przy piramidzie, gdzieś w Egipcie, ci duzi nie rozmnażali się tylko przyszli … Jak przyszła ich pora, to umierali.

To ciekawe wielce, bo na terenie Egiptu odkryto palec giganta – miał 40 cm. Szkoda, że nie dopytałam skąd się wzięli. Jeśli przebywali na terenie Egiptu, może istnieją rysunki na ścianach piramid, czy też innych artefaktów, które dokumentowałyby ich obecność ? 




Dopisane 01. 08. 2016 r.

Do kwestii walki ze złem powracaliśmy w naszym rozmowach wielokrotnie. Myślę, że później będzie można dużo łatwiej  to zrozumieć. Ciekawe… z perspektywy czasu muszę stwierdzić także, że to dzięki naszym przeciwnikom zbliżyliśmy się do Nieba najbardziej. Powinni dostać za to chyba dużego całusa. 


Skończyła się wizyta Franciszka w Polsce na ŚDM.

Możecie przyczyniać się do rozwoju innej ludzkości, nie czekając na oklaski, ale poszukując dobra dla niego samego; pokojowo walczcie o uczciwość i sprawiedliwość – mówił papież Franciszek do młodych zgromadzonych na mszy św. w Brzegach.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Mocne-przeslanie-papieza-Franciszka-na-zakonczenie-SDM-Nie-zamykajcie-sie-w-szufladzie,wid,18447674,wiadomosc.html  

Dlatego Homiel nie chciał, byśmy nadstawili policzek w sprawie NIP, czyli poszli na ustępstwa i ugodę, ale byśmy w obliczu ewidentnego zła walczyli o sprawiedliwość.

 



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Ja w tobie, ty we Mnie.

10. 02. 15 r. Szczecin. 

Zadzwonił do mnie Piotr;

  • Wczoraj koło 19.30 trochę się ogarnąłem i siadłem do biurka. Było cicho. Poczułem bardzo mocno silną energię. Dorosły facet a rozpłakałem się jak dziecko. Czułem Go, ale nie widziałem oczywiście. Zawołałem Go, wyciągnąłem do Niego ręce, a On powiedział …
  • Jeszcze nie teraz.
  • Wtedy zobaczyłem te drzwi z klepek do gacków pod stołem jak się obracają w dym.
  • Już nie musisz to mieć.
  • Nie jesteś Mi sługą, lecz przyjacielem.

Opowiadał mi to przez telefon łkając, kiedy się uspokoił powiedział …

  • Przekazali mi jeszcze, że wszystko co się dzieje … 
  • To nauka dla ciebie, masz zawierzyć Nam do końca.

Piotr powiedział coś jeszcze. Rano będąc w kościele przeżył coś niezwykłego. Stał w „kolejce” do komunii świętej i zobaczył koło siebie białą postać w długiej szacie. Zrozumiał, że to Chrystus.

  • Ruszyliśmy razem do komunii, zrobiliśmy 3 kroki do przodu i kątem oka zobaczyłem jak Chrystus zamienił się w mgłę i wpłynął w kielich, który trzymał ksiądz. Kiedy włożył mi opłatek do buzi,  usłyszałem …
  • Ja w tobie, ty we Mnie.


11. 02. 15 r.  Szczecin.  

Dziwna sprawa. Miałam wysłać swojej znajomej PIT, ale zdecydowałam się zawieźć jej to osobiście. Pracuje w szpitalu i choć zazwyczaj nie ma tam miejsca, by zaparkować, pomyślałam, że zaryzykuję. Już podjeżdżając do szpitala zauważyłam, że miejsc wolnych zero. Pomyślałam wtedy, że jeśli mam iść, to niech się coś zwolni. Ledwo skończyłam, zauważyłam wyjeżdżający z parkingu samochód. Kiedy weszłam do biura, znajoma zrobiła wielkie oczy.

  • Ale masz szczęście, jestem na urlopie i wpadłam tylko na 15 minut.

To się zgrałyśmy ! … I dało mi to do myślenia. Pogadałyśmy trochę i nagle nie wiedzieć czemu pokazałam jej moje zdjęcie gołębia z krzyża Chrystusa. Bardzo się rozczuliła i przyznała, że była z mężem na mszy oczyszczającej, bo źle się działo w jej małżeństwie. Tym razem ona mnie zaskoczyła. Nie wiedziałam, że uczęszcza na uzdrawiające msze ! Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nic o niej nie wiem. Może to zdjęcie dało jej nadzieję ? 

Kiedy przyszłam do domu, zauważyłam na dekolcie charakterystyczne zadrapanie. Musiało się to stać jeszcze w samochodzie, ponieważ niczego nie poczułam, może lekkie pieczenie, na które nie zwróciłam uwagi. Nie wiem jak oni to robią, byłam przecież ubrana w gruby puchowy, pikowany płaszcz.

2

Porównałam nowe zadrapanie z poprzednim na plecach.



13. 02. 15 r.  Warszawa.    

Piotr miał dzisiaj ciekawą wizję.

  • Płaskowyż w kształcie pagórka, cały w trawie. Widzę mężczyznę niesamowicie postawnego. Jest dużo wyższy ode mnie, siwy, ma siwą brodę. Podrzuca do góry małego chłopca. Jeden i drugi nie może się pohamować z radości, podrzuca go raz i łapie w locie, drugi raz i to samo, za trzecim razem ten chłopiec zatrzymuje się w locie i zaczyna się przemieniać … Zaczyna zamieniać się w zbroję, z jego ciała wylatują dzidy i padają na zgraje czarnych, którzy są poniżej. Chłopiec stał się potężnym wojownikiem, walczył z czarną masą czarnych istot.

Rozmawialiśmy później o tym, kiedy wtrącił się do rozmowy Homiel …

  • Twoim celem jest wrócić, a tu pozostanie po tobie świadectwo.
  • W twoim mikroświecie już to uczyniłeś.
  • Ci co mieli odejść, odeszli.
  • Jesteś dla nich nie do zniesienia, parzysz.
  • Świadectwo jest niesłychanie ważne.
  • To bardzo ważny dokument.
  • Zakończ go z tym, co damy ci dodatkowo.
  • Będziemy dawać sygnały.
  • Czas jest nieważny, ważne są zdarzenia i właściwe decyzje.
  • Trwaj w Bogu.
  • I w ustach i w sercu będzie światło.
  • Czystość serca.

Po raz pierwszy Homiel, a może nawet nie On, wypowiedział się tak… proroczo. Zaczęłam każde zdanie niemal rozkładać na części.

Twoim celem jest wrócić, a tu pozostanie po tobie świadectwoPiotr w ciągu swojej course of lifes tak dalece odszedł od Boga, że jego obecnym celem jest powrót. Niewykluczone, że to życie to jedyna i ostatnia szansa. A ponieważ doświadczenia Piotra są tak niezwykłe, jak niezwykłe jest same Niebo, mogą posłużyć innym do nauki i wzbudzenia świadomości.

W twoim mikroświecie już to uczyniłeś Piotr nie ma zbyt wielu znajomych, ale ci, co go znają, zmienili się. Na przykład już wszyscy z firmy chodzą do kościoła.

Ci co mieli odejść, odeszliAIDA powiedziała kiedyś, że Piotr jest otoczony ludźmi diabła. Trochę to trwało, zanim rozpoznaliśmy kto jest kim, ale w pewnej chwili jeden po drugim sami zaczęli odchodzić. Ostatni wręcz powiedział, że nie może już tu zostać, bo „mnie parzy” !!! 

Świadectwo jest niesłychanie ważne. To bardzo ważny dokument Trochę mnie Homiel zaskoczył, bo po raz pierwszy tak mocno zaznaczył, jak ważne jest to, co spisuję.

Zakończ go z tym, co damy ci dodatkowo. Będziemy dawać sygnały Nie wiem, czego mogę się spodziewać, ale pomysłów Im nie brakuje. 

Czas jest nieważny, ważne są zdarzenia i właściwe decyzje. Trwaj w Bogu. I w ustach i w sercu będzie światło. Czystość sercaNieważne kiedy to się zdarzy, ale ważne, byśmy nie przestali być z Nimi blisko. 

  • Po co ma być nasze świadectwo ? – pytam. 
  • Świadectwo, by uratować wielu ludzi przed zatraceniem.



Dopisane 31. 07. 2016 r.

Czytając pewien fragment z książki J. Martina „Miedzy Niebem a radością” natychmiast przypomniałam sobie wizję Piotra o Bogu-Ojcu bawiącego się z chłopcem. Nigdy wcześniej nie słyszałam z ust kogokolwiek o Bogu jako o prawdziwym Ojcu. Piotr zawsze mi podkreśla, że rodziców można mieć wielu, ale Ojciec jest jeden.

1

Ufaj Ojcu.

03. 01. 15 r. Szczecin.   

Oglądaliśmy TV, Piotr po chwili odwrócił się do mnie i powiedział, że miał właśnie widzenie.

  • Byliśmy w jakieś przestrzeni, płynęliśmy w niej, ciągnęłaś mnie za rękę, ale w pewnej chwili mnie puściłaś. Przez chwilę płynąłem sam, potem moją rękę wziął Chrystus i pociągnął mnie dalej, nabraliśmy prędkości i też mnie w końcu puścił. Płynąłem dalej sam w stronę światła …
  • Zostaw ich samych, daj im się sobą nacieszyć powiedział Chrystus do ciebie.

Cała prawda. Najpierw ja pomogłam Piotrowi, potem Chrystus i wiara, a teraz jego droga prowadzi prosto do Ojca. Zastanawia mnie tylko, dlaczego mają się sobą nacieszyć. Przed czym, przed kolejnym zadaniem ?

111

Piotr od tygodnia siedzi w domu, odpoczywa. Przyjęłam inną strategię. Już nie naciskam niecierpliwie, by ciągle pytał  Homiela, ale czekam, aż On sam się odezwie. I odezwał się wieczorem.

  • Kaskada zdarzeń cię zaskoczy. Teraz nadszedł twój czas.
  • Kaskada ? Coś co pociąga jedno za drugim i nie ma na to wpływu – od razu głośno analizuję.
  • Bóg Ojciec przygotował nowe miejsce.
  • Z chwilą kiedy wybrałeś swoją drogę, było wesoło i smutno, ale żeby z tego coś było, trzeba połączyć białe z czarnym.

?! Wielce tajemnicze słowa …. 

Na chwilę Homiel zamilkł, ale później powiedział coś, co mnie bardzo ucieszyło i zdziwiło zarazem.

  • Wkrótce nowiny przyniesie ci wiatr czasu.

Wiatr czasu ? 

  • Rany ! Dzisiaj siedząc w aucie i czekając na ciebie obserwowałam niebo. Na niebie bardzo szybko przesuwały się chmury, był to niezwykły widok i pomyślałam sobie wtedy, że jest tak silny wiatr i te chmury lecą tak szybko jak szybko mija czas – powiedziałam do Piotra ze zdumieniem.
  • Homiel użył takich samych słów jak ja w swoich własnych myślach !!!
  • Czy powinienem się czego bać ? – zapytał od razu Piotr.
  • Czego masz się obawiać, skoro tak głęboko wierzysz w Ojca ?
  • Drogę On ci wyznaczył, a My ci tylko towarzyszymy.
  • Owe zdarzenia będą się dziać za dnia, nie w nocy.

Piotr  zamyślił się na chwilę … 

  • Aaaa …  Już wiem o co Mu chodzi ! – prawie krzyknął.
  • Kiedy miałem jakieś wizje dotyczące niektórych zdarzeń, często działo się to w nocy. Hmm … Ale jakie to ma znaczenie ?

Faktycznie, co to może znaczyć ? Przypomina mi się wizja związana z przepłynięciem basenu, a działo się to w nocy. Oznaczała naszą szybką decyzję związaną z przeprowadzką, opuszczeniem chyba najbardziej nawiedzonego mieszkania w Warszawie. To, co się dzieje w nocy dotyczy zdarzeń wokół gacka ? Symbolika; dzień – Niebo, noc – piekło ? Być może…


Syn napisał do mnie wiadomość jeszcze ze statku …

Obudziłem się w nocy i ktoś siedział na moim łóżku. Chciałem go dotknąć i już go nie było. Tak zapamiętałem. Siedział skulony mi w nogach. Krótko obcięty, lekko odstające uszy, płaska głowa po bokach.

Obawiam się, że jeśli nie skrzywdzą już nas, mogą skrzywdzić kogoś najbliższego. Czas, odległość nie ma dla nich żadnego znaczenia.


Wczoraj gościliśmy u siebie właścicieli mieszkania, które wynajmujemy od listopada. To bardzo mili, starsi ludzie. Kiedy już wychodzili, pan Jerzy odwrócił się do mnie, zajrzał głęboko w oczy i powiedział …

  • Widzi Pani ? Nie było śniegu, widzi Pani ?

Zatkało mnie, bo właśnie dał mi odpowiedź na pytanie, które mnie dręczyło od tygodni. Czy padał w końcu ten śnieg, czy nie? (wpis z 6.09.15). Niemal codziennie rano sprawdzałam pogodę za oknem będąc w Szczecinie lub Warszawie. Zdarzało się, że coś poprószyło, ale znikało w ciągu pół godziny i nie byłam nigdy pewna, czy to mam zaliczyć jako śnieg, czy jeszcze nie. Teraz mi ulżyło. Nie chodzi mi w tym wszystkim o nasze problemy, ale by słowa Homiela okazały się prawdą. Ćwiczenie na wiarę i zaufanie.



04. 01. 15 r. Szczecin.

Pojechaliśmy nad morze do Międzyzdrojów, tam zjedliśmy nasze ulubione gofry z bitą śmietaną. Wracając powiedziałam mimochodem …

  • Szkoda, że Oni nie wiedzą jakie to dobre, nie znają smaku gofrów.
  • Wiemy, przez Hemingwaya odparł Homiel i pokazał Piotrowi otwartą książkę.

Spojrzeliśmy na siebie zaskoczeni, o co Mu chodzi ? Dopiero po chwili doszło do nas, że znowu chodzi o film „Miasto aniołów”. W filmie Seth (anioł) pyta bohaterkę o to, jak według niej smakują potrawy, o uczucia jakie przynosi jej dotyk rożnych przedmiotów. Często przy tym cytuje też Hemingwaya; „On nigdy nie zapomina o tym, by opisać jak smakują potrawy”.

To było dla mnie zaskakująco niespodziewana odpowiedź. Homiel ciągle zmusza nas do myślenia. Oczywiście nie czuje dosłownie przez Hemingwaya, ale przez nas, jak my to odczuwamy. 

  • Ale to nie to samo – odpowiedziałam.
  • A wy nie znacie tego, co My mamy.
  • …….. ?
  • Ale poznacie …

Mam nadzieję Homiel, mam nadzieję… 


Nasz prawnik cały czas załatwia sprawy związane ze znaną naukową instytucją państwową, z którą będziemy się sądzić (http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/10/kazdy-ma-swoj-sad-ostateczny/).  Rozmawialiśmy o tym wieczorem. 

p.s. dla prostszej identyfikacji będę używać nazwy skróconej NIP.

  • Miałem ciekawą wizję związaną z NIP. Działo się to w nocy, siatkę metalową rzucił na mnie dyrektor, chciał mnie złapać, przedstawiono mi go jako obrzydliwego dziada, demona… I idąc do mnie sam się nogami zaplątał, chciał mnie złapać za gardło, a ja się uwolniłem. On tak się zaplątał, że nie mógł z tego wyjść.

n_l

  • Z tego wynika, że na ciebie zarzucił sieci, a sam w nie wpadł. Wizja bardzo wyraźna.
  • Coś się zacznie dziać … 
  • To się dzieje.
  • To będzie ?
  • To jest teraz. Najważniejsze, że zaczyna się karuzela zdarzeń.
  • Będzie kręciło.
  • Wiesz, że z karuzeli można wypaść – powiedziałam przytomnie. 
  • . Jestem ciągle pod wrażeniem Ich mądrości, przenikliwości, ale kto może być bardziej przenikliwszy jak nie Oni ? – Piotr był wyraźnie pod wrażaniem swojej wizji. 
  • Ten rok może być zaskakujący z tego wynika.
  • …  I będzie.
  • Pozytywnie ?
  • Ufaj Ojcu.



Dopisane 27. 07. 2016 r.

Sprawa związana z instytucją państwową będzie bardzo często przewijała się w naszych rozmowach. Ciągle trwa, ale jeśli zrealizuje się tak, jak opisuje ją Homiel to będzie najprawdopodobniej najlepiej udokumentowana historia ingerencji Nieba w życie doczesne człowieka.

Pieczęć Chrystusa.

27. 12. 14 r. Szczecin.         

W tym roku na święta nie chciałam od Piotra żadnego prezentu. Poprosiłam tylko, by sprawdził jak wyglądało narodzenie Chrystusa. Pamiętając Golgotę odważyłam się na sprawdzenie Betlejem. Piotr nie cierpi, kiedy o takie rzeczy proszę, zwłaszcza kiedy dotyczy to Chrystusa. Czuje się tak, jakby przekraczał zakazaną granicę. Kiedy jednak zaczął mówić, zaczęłam szybko zapisywać.

  • Widzę wzgórze, z daleka kilka chat … Nie mają dachówek, chyba słoma, nie wiem… W tym wzgórzu jest wielka jaskinia …. Ogromne sklepienie w skale. Dziwna, wielostopniowa, ma jakby wykute poziomy, jest tak wielka, że schowały się w niej owce, woły … Widzę kilka osób, dwie starsze kobiety, mężczyźni mają brody…. W środku jest zbity z desek szałas…. Kiedy rodził się Jezus, nad Maryją unosiło się silne światło, drugie światło pojawiło się nad Jego główką … Bóg widzi to wszystko … Słyszę …
  • Rodzi się jak człowiek, ale w Mojej glorii i chwale.
  • Cieszy się z Jego narodzin … Stworzył drogę dla Syna, punkt po punkcie, ale zostawił Mu wolną wolę….

… Tutaj Piotr chciał przerwać, ale poprosiłam, by sprawdził jeszcze, czy byli trzej królowie.

  • To nie królowie… Jeden z nich ma ciekawe ubranie, w pasy, złoto – czerwone podłużne pasy, dziwną czapkę, też w pasy… Nie jest wcale stary, ma około 45 lat, pokazuje bukłak z oliwą … Drugi ma coś takiego … Dym się z tego unosi, nie wiem co to jest, nie przyjechali na koniach, widzę z daleka wielbłądy… Kaka piękna noc ! Pełno gwiazd, a z tej jaskini wydobywa się tylko światło… Faktycznie widzę kometę…. – zakończył zdziwiony.

Miło było to oglądać. Miał tak szeroko otwarte oczy ze zdziwienia, że nie miałam wątpliwości, iż musiał być przez chwilę w innym świecie. Spytałam na koniec ilu widział „króli”? Piotr tylko się żachnął, że tylko jeden był ubrany wytwornie, inni normalnie… Ale ilu ich było?! Co najmniej 2 osoby. Przyszło mi do głowy, że być może był tylko ktoś jeden ważny, a pozostali to ci, co mu służyli. W przeciwnym razie każdy z nich ubrany byłby wytwornie. 

Może kiedyś się jeszcze tego dowiemy, może znajdzie się jeszcze jakaś zagubiona ewangelia ukryta w piaskach pustyni, a tymczasem …

Przede wszystkim bowiem należy spróbować znaleźć to, co wiemy o nim na pewno. Królowie? Nie byli królami. Nie nazywa ich tak ani Biblia, ani najstarsze tradycje. Dopiero późniejsza interpretacja jednego z psalmów pozwalała dostrzegać w nich władców. Św. Mateusz Ewangelista określa przybyszów greckim słowem magoi, które oznaczało kastę uczonych, perskich kapłanów. Orygenes i Tertulian pod tym pojęciem rozumieli astrologów z Babilonu. Arystoteles magoi nazywał uczniów Zaratustry, a Herodot — szczep irański. Z królami, władcami odległych krain, tajemniczy goście małego Jezusa niewiele zatem mieli wspólnego.

Co więcej, być może wcale nie było ich trzech. Św. Mateusz nie podaje przecież ich liczby, mówi jedynie o trzech złożonych darach. Wprawdzie o trzech magach pisał Orygenes, trzech również pojawia się na większości malowideł w katakumbach, ale czasem malowano ich dwóch, czterech, sześciu czy nawet dwunastu. http://www.opoka.org.pl/biblioteka/V/VBN/pk201401_trzejkr.html 

W tym samym artykule autor pisze; I jeszcze jedno: kiedy przybyli? Św. Mateusz zapisał, że „weszli do domu i zobaczyli Dziecię”. Jezus z rodziną nie mieszkał już w stajence, lecz w domu. Skoro Herod kazał wymordować wszystkich chłopców do dwóch lat, zatem i Jezus mógł już nie być noworodkiem: równie dobrze mógł mieć kilka miesięcy czy nawet ponad rok.

Według Św. Mateusza;
1
Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda1, oto Mędrcy1 ze Wschodu przybyli do Jerozolimy 2 i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę2 na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon».

Mędrzec pyta o nowo narodzone dziecię. Dziecię kilkumiesięczne, czy roczne na pewno nie jest nowo narodzone ! Sprawa nie jest tutaj jasna, więc wróciłabym do oryginalnej wersji językowej ewangelii i sprawdziłabym najpierw jej tłumaczenie.

Próbowałam się spytać, czy było to w grudniu, czy w innym czasie, Piotr stwierdził, że było ciepło, ale Homiel … 

  • Nie jest ważne kiedy i jak, ważna jest istota ukrzyżowania.

Przypomniałam sobie w tym momencie Jego odpowiedź …

  • My nie niszczymy, My budujemy.

Homiel nie powie czegoś, co mogłoby zburzyć to, w co wierzymy. Cały świat obchodzi Boże Narodzenie właśnie w grudniu, po co to podważać, jeśli to nie narodziny Jezusa, a Jego śmierć jest kluczowa ?

Kluczowa dlaczego ? Ano dlatego, że wcale nie musiał zostać ukrzyżowany. Jezus miał wolną wolę i jako człowiek miał możliwość wyboru. Nie wszystko było przesądzone. To widać podczas kuszenia na pustyni, to widać podczas ostatnich godzin w gaju oliwnym, kiedy mówi …

  • Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!

Muszę przyznać, że dotychczas nigdy nie patrzyłam na Jezusa właśnie w ten sposób. Kiedy do mnie dochodzi, że wcale nie musiał, ale dał się ukrzyżować,  zaczynam rozumieć w pełni wielkość Jego decyzji. Odkrywam Go na nowo. 


Zwróciłam w „opowieści” Piotra uwagę na kilka szczegółów;

1. Do tej pory myślałam, że liczba trzech „króli” jest faktem, w internecie dowiaduję się, że właściwie nie wiadomo ilu ich było naprawdę.

2. Wg tradycji chrześcijańskiej przekazano w darach; mirrę, kadzidło, złoto. Piotr zobaczył „bukłak z oliwą”, co mogło być mirrą http://pl.wikipedia.org/wiki/Mirra , „coś z dymem”, co mogło być kadzidłem, nic na temat złota nie mówił. Zarówno bukłak i mirra występuje w ewangelii.

Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki; i wino przepadnie, i bukłaki. Lecz młode wino [należy wlewać] do nowych bukłaków”. http://zbawienieiwiara.com/Ewangelia/Marka.html

3. Szata w złoto-czerwone pasy, sprawdzenie jak byli ubrani ludzie w tamtych czasach i w tamtym regionie to właściwie zadanie dla archeologa, ale znalazłam coś ciekawego.

http://www.bible-topten.com/archaeology/clothes.htm

222

Jest to fragment murala z Beni Hasan w Egipcie ok. 1890 pne. Znajduje się na północnej ścianie grobowca poświęconemu egipskiemu faraonowi Sesosotis II. Pokazuje pasmo wędrownych kupców, którzy podróżowali z Syrii-Kanaanu do Egiptu. Mural znajduje się w dużej sali, której ściany pokryte są obrazami przedstawiającymi różne aspekty życia w starożytnym Egipcie, a ten fragment zapewne przedstawia zespół zagranicznych przedsiębiorców, którzy często podróżowali przez ten obszar. Egipcjanie określali ich jako „Azjatów”. http://www.bible-archaeology.info/abraham.htm  

Podsumowując … Czy to możliwe, by ta wizja była prawdziwa ? Jak najbardziej.



28. 12. 14 r. Szczecin.

Dzisiaj rano obudził mnie własny krzyk, była 8.15. Miałam ciężki sen.

Staliśmy na lotnisku, nie takim typowym betonowym, lecz utworzonym z dużej polany. Czekaliśmy na przylot syna. Piotr coś robił przy aucie, a ja obserwowałam niebo. Zauważyłam samolot, nieduży, który wydawało mi się, że leci za szybko. Próbował wylądować, ale po chwili wzniósł się ponownie. Zrobił nad lotniskiem koło, zawrócił i znowu przymierzał się do lądowania, jednak tak się kołysał i chwiał, że nie miał szans wylądować bezpiecznie. Wiedziałam, że spadnie. Kiedy zaczęłam krzyczeć ze strachu, zauważyłam nad nim wysoko inny samolot. Wielki, który majestatycznie leciał spokojnie. Poczułam, że to właśnie tam jest nasze dziecko. Mimo tego byłam tak przestraszona patrząc na spadający niżej samolot, że zaczęłam we śnie krzyczeć i to mnie zbudziło.

Myjąc zęby opowiedziałam sen Piotrowi i skwitowałam na koniec … 

  • Jeszcze tego by brakowało, by jakiś samolot rzeczywiście spadł.

Pół godziny później Piotr otwiera internet i czyta o zaginięciu kolejnego samolotu malezyjskiego. To nas naprawdę zaskoczyło. http://www.newsweek.pl/swiat/poszukiwania-zaginionego-samolotu-airasia-malezyjskich-linii-lotniczych,artykuly,354186,1.html 

Ten sen nie dawał mi spokoju przez parę godzin. Dlaczego zobaczyłam dwa samoloty, jeden mniejszy, latający na krótsze dystanse i drugi większy ? Jeśli ten mniejszy to rozbity samolot i to zdarzyło się dzisiaj, to znaczy, że syn może wrócić bezpiecznie do domu już niedługo. Może …



29. 12. 14 r. Szczecin.

10

Odkąd zrobiłam zdjęcie Chrystusa w „naszym kościele”, ciągle na nie patrzę i analizuję. Ciągle zastanawiam się co znaczy ten duży X, czy to przypadek, czy błąd zdjęcia ? Raczej to niemożliwe. Myślę, że w takim akurat zdjęciu wszystko ma swoje odpowiednie znaczenie.

Dzisiaj włączam Discovery Historia i rozpoczyna się film „Tajemnice chrześcijaństwa – Wezuwiusz”. W pewnej chwili słyszę, że pierwsi wyznawcy Jezusa, którzy byli żydami posługiwali się X jako symbolem swojej wiary.

Stanęłam jak wryta. Oznaczało taf, ostatnia literę alfabetu hebrajskiego. Symbolizowała koniec, doskonałość i prawość. Hebrajskie tau przekształciło się w znak krzyża, które znamy dzisiaj, tak sugerują w tym filmie. Znalazłam film na YT i zrobiłam scana z tego ujęcia.

x

I potem porównałam, prawie identyczne.

x2

p. s. Dzisiaj dowiedziałam się, że syn wraca w przyszły piątek. 




Dopisane 25. 07. 2016 r.

Przyjrzałam się literze X ponownie. Nie wiem właściwie dlaczego nie sprawdziłam tego dwa lata wcześniej, ale dopiero dzisiaj zajrzałam do Wikipedii.

W religii chrześcijańskiej krzyż tau τ często łączony jest z osobą Jezusa Chrystusa, bądź też z duchowością Tau. Jej pierwotna forma przypominała X, bądź + i była często używana jako osobisty podpis czy znak pieczętujący dokument lub własność. „Mój podpis w Hi 31,35 dosłownym tłumaczeniu brzmi „moja tau”. https://pl.wikipedia.org/wiki/Tau 

Do tej pory myślałam, że X na moim zdjęciu do symbol pierwotnego chrześcijaństwa. Dzisiaj jestem już pewna, że to osobisty podpis samego Chrystusa mówiący jasno; To jam jest.

Myślę też, że nie przypadkowo X znajduje się na dole. Podpis jak pieczęć autoryzująca dokument. 

Homiel widział moje zaskoczenie, bo powiedział;

  • Masz teraz stokroć większą radość, kiedy odkryłaś to sama.

 


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

My nie niszczymy, My budujemy.

20. 11. 14 r.  Warszawa.  

Byliśmy dzisiaj przy „naszym” krzyżu i z daleka zobaczyliśmy cygankę, która od tygodni tam „zawodowo urzęduje” i zarabia żebrząc. Piotr na jej widok zatrzymał się i nie chciał wejść. Powiedział, że przeszkadza mu jej obecność. Trochę go rozumiałam, ponieważ siedziała na posadzce 2 metry od krzyża, ale też nie wyobrażałam sobie, by tam nie wejść. Właściwie zmusiłam go do wejścia. Piotr pomodlił się szybko, wydawałoby się, że zrobił to machinalnie. Poklęczał trochę i wyszedł. Już po wyjściu…

  • Ale usłyszałem … !!!
  • Niech nikt nigdy nas nie rozdziela, tą cyganką mogę być Ja.
  • Przepraszam Cię …
  • Nie pozwól na to, jak będziesz widział, że stoją między nami, to nie bój się iść do Mnie.

Ciarki mi przeszły po plecach, a Piotrowi zrobiło się naprawdę głupio, nawet chciał wracać z powrotem. 

  • Każda wizyta to lekcja, zauważyłaś ?
  • Ogromna. Człowiek się ciągle uczy.
  • Ile jej dałaś ? – Piotr mnie rozwalił tym pytaniem. Pomyślałam, że jest trzeźwy jak zawsze. 

Nieco później wspominaliśmy wcześniejsze doświadczenie spod krzyża.

- Widziałem jak oddycha, Jego klatka piersiowa się unosiła do góry i na dół, żył wisząc na tym krzyżu. Powiedział ...  
- Będziemy iść razem. Twój świat się kończy. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/08/353/ 
  • Na mnie wrażenie zrobiło jak Jego płuca pracowały, jak klatka piersiowa się podnosiła, widziałem jak oddychał.
  • Oddychał jak człowiek konający na krzyżu, czy normalnie ? – staram się pytać rozsądnie. 
  • Normalnie oddychał, widziałem jak te płuca się podnosiły i schodziły, podnosiły i się schodziły, niewiele brakowało a głowa obróciłaby się w moją stronę, a wtedy zgasło światło.
  • ………- oczywiście pamiętam o tym doskonale. 
  • Widziałaś moje zdezorientowanie ? 
  • Wtedy usłyszałeś twój się świat się kończy, możesz się spytać Homiela o co chodzi ?
  • To zadanie dla ciebie mówi.
  • On to powiedział ze smutkiem ? – chciałam wyczuć po tonie co się za słowami kryło. 
  • Nie, to sucha informacja, nie było przy tym żadnego ładunku emocjonalnego.
  • A to zgaszone światło to znak dla mnie, czy dla ciebie ?
  • Piotr wszystko widzi, on tego nie potrzebuje.
  • . A więc to znak dla mnie – ucieszyłam się w duchu. 
  • . Ja zawsze byłem przy Bogu, On był dla mnie najważniejszy … – zamyślił się Piotr znowu. 
  • Ty myślisz, że On sobie bez ciebie nie poradzi ? – chyba do końca nie przemyślałam swojego pytania, bo zaraz wybuchnęliśmy śmiechem odkrywczo zrozumiawszy jego absurdalność.
  • … Słyszę gdzieś w oddali głęboki śmiech dojrzałego mężczyzny… – powiedział nagle całkiem spokojnie. 


28. 11. 14 r.  Szczecin.

Przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Przez dwa dni targałam wszystkie graty i schudłam od razu 2 kilo. Jeśli to jedyny sposób na schudnięcie, to proszę bardzo, mogę tak co 3 lata.

Kiedy usiadłam w fotelu zmęczona przypomniałam sobie słowa Homiela; Zbliżasz się do przesłony zdarzeń na osi czasu i wskazówkę, że w listopadzie będzie zmiana (wpis z 25. 10. 14 r). Pokiwałam z niedowierzaniem głową, bo właśnie się tak stało.

Pierwszy dzień Piotra w nowym mieszkaniu rozpoczął się ciekawie. Siedzieliśmy w salonie, który jest połączony z kuchnią, czyli współczesny open space. Poszłam do kuchni, by upchnąć do szafy ostanie talerze, pojemniki itd. Miałam szklany świecznik wielkanocny używany tylko w Wielkanoc z uwagi na jego charakterystyczne symbole, tzn. biały baranek. Włożyłam go do głębokiej miski, by się nie potłukł, a miskę do głębokiej szafy. Byłam zadowolona, bo wiedziałam, że nic się jemu nie stanie, a kiedy przyjdzie czas, to go wyciągnę.

Podeszłam do zlewu, zaczęłam zmywać naczynia, trwało to może 5 minut. Odwracam się i widzę na kaflowej posadzce pod moimi nogami pół wielkanocnego świecznika, którego przed chwilą przecież schowałam. !!!

Zesztywniałam … Zaczęłam w głowie natychmiast analizować sytuację. Kiedy ja to zbiłam ? Skąd się to wzięło ? Dlaczego nie słyszałam rozbijającego się szklanego świecznika o podłogę ? Dlaczego nie słyszał tego Piotr, który siedział 3 metry obok ? Otworzyłam szafkę, wyciągnęłam z głębi miskę, a w niej… druga połowa świecznika !!!??? Piotr podszedł i tak oboje patrzyliśmy na rozbity świecznik nic nie rozumiejąc.

  • Jak Oni to robią ?! – spytałam nie będąc do końca pewna kto za tym stoi – Spytaj jednak Homiela, czy to Oni są za to odpowiedzialni – poprosiłam Piotra mając mętne przeczucie.
  • My nie niszczymy, My budujemy.

Ups …. Jak mogłam mieć jeszcze wątpliwości ? Gacek dał znowu znać, że jest i choćby zmienialibyśmy mieszkanie co miesiąc, to tak naprawdę nie ma dokąd uciec.




Dopisane 20. 07. 2016 r.

To pozornie błaha odpowiedź okazała się bardzo znamienna. Wielokrotnie w późniejszym czasie kiedy zdarzały nam się dziwne wydarzenia, których autora nie mogliśmy przyporządkować przypominałam sobie to zdanie. Niebo nie jest tym, co budzi niepokój, skłóca, podważa, sieje zamęt, niszczy. To domena Zła.

Przykładowo; czytając w internecie wypowiedzi ludzi, którzy mają różne wizje, sny pada często pytanie, czy pochodzą od dobrego źródła, czy złego. Według tej prostej zasady i wskazówki łatwo będzie to rozróżnić. Jeśli człowiek po takiej wizji czuje niepokój, to lepiej o niej zapomnieć.

To drobny przykład, ale weźmy coś większego. Konflikty międzyludzkie i wojny nie są dziełem Nieba. Wszystko co prowadzi do zniszczenia człowieka emocjonalnie, duchowo, fizycznie, czy jakkolwiek nie jest dziełem Nieba. Nie obwiniajmy Ojca o Zło, które jest wszechobecne niemal w każdej dziedzinie naszego życia. To jest niesprawiedliwe. 


Przeprowadziliśmy setki rozmów i bardzo często byłam pod wrażeniem humoru samego Homiela, jak i Ojca. Szalenie trudno komuś to wytłumaczyć, a jeszcze trudniej udowodnić.

2

Fragment z książki „Między Niebem a radością” ks. j. Jamesa Martina.

  • Niech nikt nigdy nas nie rozdziela, tą cyganką mogę być Ja.

Te słowa ciągle słyszę w swoje głowie. Uświadomiły mi, że nigdy nie wiem z kim mam akurat do czynienia. Tak łatwo nam oceniać ludzi zanim się jeszcze odezwą, a przecież nie mamy żadnej o nich wiedzy. Chrystus uczy, że każdemu warto dać szansę, bo nigdy nie wiadomo…


  • Nie pozwól na to. Jak będziesz widział, że stoją między nami, to nie bój się iść do Mnie. 

Wtedy oczywiście sądziłam, że słowa dotyczą ciągle żebrzącej cyganki, ale dzisiaj widzę ich znacznie głębszy sens. Przykładowo; zostałam wychowana w rodzinie katolickiej, która nie wierzy w Boga. Takich rodzin i ludzi jest miliony. Mając bogate doświadczenia próbowałam raz, czy dwa porozmawiać na temat istnienia Boga, ale zostałam ośmieszona. To mnie nie powstrzymało, by wierzyć. Ja nie idę piechotą do Chrystusa, ja do Niego wręcz biegnę. W dzisiejszych czasach „między nami” będzie jeszcze wiele przeszkód, ale człowiek, kiedy wierzy nie może się bać wierzyć.

To były dwie piękne lekcje.

Przyjdą dni, kiedy skrucha i pokuta będą codziennie.

08. 11. 14 r. Szczecin.  

Ciągle mam w głowie Fatimę. Męczyłam Piotra, by Homiel wyraził swoją opinię na ten temat. Nie odpowiedział, ale pokazał. Kartka papieru zapisana linijkami, jeden werset zasłonięty ręką i liczbę 14. Piotr zrozumiał, że chodzi albo o punkt 14 lub wiersz 14 i on był najważniejszy. Powiedział potem;

  • Przyjdą dni, kiedy skrucha i pokuta będą codziennie.

  • Wtedy Chrystus przyjdzie ponownie.

Uderzyło mnie to zdanie, bo pamiętam, że kilka miesięcy temu powiedział  ….

  • Czy może narodzić się ktoś, kto jest pośród was? 

Z jednej strony mówi, że nie ma sensu, by rodził się ponowie, a z drugiej strony sugeruje, że jednak się pojawi. Istnieje jedynie jedna możliwość, która to pogodzi – według Biblii Chrystus przyjdzie ponownie w dość szczególny i niezwykły sposób.

Pan Jezus jasno przepowiedział – i to wielokrotnie – swoje przyjście przy końcu świata. Mt 16,27: ,,Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca Swego z Aniołami Swymi i wtedy odda każdemu według uczynków jego”. Mt 24,30: „A wówczas ukaże się na niebiosach znak Syna Człowieczego i wtedy płakać będą wszystkie pokolenia na ziemi i ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w obłokach niebieskich i z mocą wielką i majestatem”. (Por. Mk 13,26; Łk 21,27).

http://www.katolik.pl/tajemnica-zycia-wiecznego,590,812,cz.html?idr=113

Czy Paruzja jest blisko ? Hmm… Oni mają swoiste poczucie czasu, dla nas wieczność to dla Nich ledwo mgnienie. Najpierw jednak skrucha i pokuta… Jeśli paruzja to w dalekiej przyszłości niestety, gdyż na dzień dzisiejszy raczej tego nie widzę, wprost przeciwnie …

A jeśli się mylę ? Co skłoniłoby człowieka do modlitwy i pokuty ? Hmm… Ogólnoświatowa wojna lub kataklizm, to człowiek szybko zacznie się modlić w myśl sprawdzonej, starej zasady; jak trwoga to do Boga. Kiedy patrzę na nasze życie pomysłów na to, by zmusić ludzi do modlenia się naprawdę Im nie brakuje. 

Zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy …

  • Jestem ciekawy na ile warte są słowa Homiela, że nie spadnie śnieg.
  • Uważaj, obrażasz Go.
  • … A może to ja źle usłyszałem ? – zamyślił się Piotr.
  • Zło wszędzie narasta, wypuszczane są mroczne siły coraz bardziej – odezwał się Homiel nagle.
  • … Powiedział, że Ich świat istnieje obok nas bardzo blisko.
  • …….
  • … Powiedział, że Matka Boża bez przerwy modli się za pokój na świecie… Słyszysz ? 
  • …….. – może nie słyszę, ale rozumiem. 
  • Bez przerwy modli się za pokój na świecie i ludzi – i zamilkł.


11. 11. 14 r. Szczecin.

Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych i Australii ogłosili istnienie światów równoległych. Teorię wieloświatu jest podzielana przez naukowców. Najnowsze opracowanie na ten temat przygotowali specjaliści z Griffith University w Australii i University of California z USA. Naukowcy zaproponowali jednak zupełnie nową koncepcję, dzięki której mają nadzieję rozwiązać niektóre z problemów mechaniki kwantowej. W przeciwieństwie do poprzednich wersji, teraz naukowcy dopuszczają możliwość istnienia ograniczonej, ale jednak niewyobrażalnie ogromnej liczby wszechświatów o określonych właściwościach, które istnieją w czasie na stałe bez tzw. rozgałęzienia. Specjaliści wierzą, że każdy ze światów jest prawdziwy w tym samym stopniu, a interakcja między nimi jest źródłem efektów kwantowych.
http://innemedium.pl/wiadomosc/naukowcy … wnoleglych

Zwróciłam uwagę na tą informacje, ponieważ wczoraj Piotr miał ciekawe widzenie …

  • Istnieje specjalne miejsce między wymiarami, dziwnie zbudowane, tak jak jest granica państwa to wygląda jak pas graniczny. On nazwał to studnią czasu. Jest to ciemna przestrzeń bardzo niebezpieczna, jeśli ktoś tam trafi, już nie wraca.
  • Ciekawe określenie …
  • Jak powiedział ostatnio ? Przesłona zdarzeń na osi czasu zatrzymała się… – Piotr przypomniał sobie słowa.
  • Studnia czasu to coś, co ma swój koniec… Prawda ? Studnia się kiedyś kończy, to nie jest coś bez końca – próbowałam to rozszyfrować.

  • Pamiętam, jak Chrystus powiedział takie zdanie, że świat się skończy.
  • No właśnie … 

Hmm… Pamiętam, że kiedy w ścianie zrobiła się dziura i zobaczyłam tam czarną czeluść,  wiedziałam, że za nią coś jest. To było tak pewne jak to, że jeszcze oddycham. Wiem, że świat, który nas otacza jest zamkniętą konstrukcją, a takich konstrukcji może być naprawdę wiele.


Piotr często przy dzieciakach wygłupia się. Ponieważ ma kabaretowe poczucie humoru w domu jest zazwyczaj wesoło. Kiedy jednak jest już sam, powraca do swojej prawdziwej zamyślonej natury.

  • Prawość w tobie wielka, nieważne, że się śmiejesz z siebie. 

  • Ważne, że dajesz radość innym – skomentował Homiel na koniec dnia.




Dopisane 18. 07. 2016 r.

Nie sprawdziłam wtedy jak wyglądały oryginalne zapiski Łucji dot. III fatimskiej przepowiedni. To są cztery strony ręcznego pisma. Zaznaczyłam 14 werset każdej ze strony jednocześnie je tłumacząc.

Oryginalna treść całości po portugalsku;

Depois das duas partes que já expus, vimos ao lado esquerdo de Nossa Senhora um pouco mais alto um Anjo com uma espada de fôgo em a măo esquerda; ao centilar, despedia chamas que parecia iam encendiar o mundo; mas apagavam-se com o contacto do brilho que da măo direita expedia Nossa Senhora ao seu encontro: O Anjo apontando com a măo direita para a terra, com voz forte disse: Penitęncia, Penitęncia, Penitęncia! E vimos n’uma luz emensa que é Deus: “algo semelhante a como se vęem as pessoas n’um espelho quando lhe passam por diante” um Bispo vestido de Branco “tivemos o pressentimento de que era o Santo Padre”. Varios outros Bispos, Sacerdotes, religiosos e religiosas subir uma escabrosa montanha, no cimo da qual estava uma grande Cruz de troncos toscos como se fôra de sobreiro com a casca; o Santo Padre, antes de chegar aí, atravessou uma grande cidade meia em ruínas, e meio trémulo com andar vacilante, acabrunhado de dôr e pena, ia orando pelas almas dos cadáveres que encontrava pelo caminho; chegado ao cimo do monte, prostrado de juelhos aos pés da grande Cruz foi morto por um grupo de soldados que lhe dispararam varios tiros e setas, e assim mesmo foram morrendo uns trás outros os Bispos Sacerdotes, religiosos e religiosas e varias pessoas seculares, cavalheiros e senhoras de varias classes e posiçőes. Sob os dois braços da Cruz estavam dois Anjos cada um com um regador de cristal em a măo, n’ęles recolhiam o sangue dos Martires e com ęle regavam as almas que se aproximavam de Deus.

Zaznaczone wersety;

Tajemnice-fatimskie-Fatima-Portugalia-Treść-Koniec-Świata-Oryginały-4

Fatima 2

1. Depois das duas partes que já expus; po dwóch częściach, które już przedstawiłam.

2. vimos n’uma luz emensa que é Deus; i zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg:

3. e meio trémulo com andar vacilante – i na poły drżący, chwiejnym krokiem.

4. cada um com um regador – każdy z konewką.

http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/documents/rc_con_cfaith_doc_20000626_message-fatima_pl.html

http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/documents/rc_con_cfaith_doc_20000626_message-fatima_po.html

Oczywiście zwróciłam uwagę na stronę drugą, dodając jeden werset wcześniej wyłania się całkiem ciekawe zdanie;

Pokuta, Pokuta, Pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg…

..a kiedy porównam je ze słowami Homiela widzę wielkie podobieństwo;

Przyjdą dni, kiedy skrucha i pokuta będą codziennie. Wtedy Chrystus przyjdzie ponownie.

Może istnieją inne zapiski Łucji, które zawierają tajemniczy 14 werset, ale już teraz widzę, że głosi się nam to, co zostało ogłoszone już dawno temu. Coraz bardziej jestem przekonana, że nadchodzą bardzo trudne czasy dla człowieka. Jak powiedział papież Franciszek… Trzecia wojna światowa już się rozpoczęła.

http://niezalezna.pl/59371-papiez-trzecia-wojna-swiatowa-juz-sie-rozpoczela

a według Homiela to nie będzie jedyne nasze zmartwienie. 

Jedno z orędzi z Litmanovej;
Dlatego, gdy moje dzieci będą czekać na katastrofę czy przyjdzie, wówczas przyjdzie! Ale gdy się oddadzą w ręce Boga i będą wołać << Niech się stanie wola Boża >>, to wtedy katastrofa ich ominie, ponieważ << JA PRZYJDĘ NA CZAS >>.

Cóż nam zostaje… Just live ! i módlmy się. 



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/