Nie obawiaj się niczego.

04. 03. 17 r. Warszawa.  

  • Dzwoniłem do Bielska i już czekają na mnie. Nic nie mogę zrobić – Piotr myślał, że jeszcze jakimś cudem zostanie to odwołane.
  • A co można zrobić z narzędziem ?
  • No co ? Nic.
  • Nie. Naostrzyć, żeby ciął lepiej.

Kiwam głową z niemocy, bo nie przyszło by mi to do głowy. Nigdy chyba nie nadążę za tokiem myślenia i rozumowania Nieba. Oczywiście, że narzędzie można naostrzyć, udoskonalić, a także zniszczyć. Wszystko można zrobić z narzędziem, zwłaszcza takim, które należy do samego Boga.

  • Cisowski mi mówił przez telefon, krzyczał prawie, że jak nie zrobię operacji, to może mi pan umrzeć, więc co ja będę z nim dyskutować, nie znam się.
  • Ty się nie znasz ?
  • Sądziłem, że znasz się na wszystkim Homiel sobie trochę podkpiwa, bo Piotr zawsze przecież wie lepiej. 

Pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Przed wejściem do katedry siedziała „nasza” cyganka. Chcieliśmy do niej podejść, ale pojawiła się młoda zakonnica, która nachyliła się do niej energicznie i kazała się wynieść. Po prostu ją wyrzuciła za ogrodzenie kościoła. Tego się nie spodziewaliśmy. Oglądając te scenę przypomniałam sobie pewien cytat z Dzienniczka Faustyny.

Jezus w postaci ubogiego młodzieńca dziś przyszedł do furty. Wynędzniały młodzieniec, w strasznie podartym ubraniu, boso i z odkrytą głową, bardzo był zmarznięty, bo dzień był dżdżysty i chłodny. Prosił coś gorącego zjeść. Jednak [gdy] poszłam do kuchni, nic nie zastałam dla ubogich; jednak po chwili szukania znalazło się trochę zupy, którą zagrzałam i wdrobiłam trochę chleba, i podałam ubogiemu, który zjadł. W chwili, gdy odbierałam od niego kubek, dał mi poznać, że jest Panem nieba i ziemi. Gdym Go ujrzała, jakim jest. znikł mi z oczu. (55) Kiedy weszłam do mieszkania i zastanawiałam się [nad] tym, co zaszło przy furcie, usłyszałam te słowa w duszy: Córko moja, doszły uszu moich błogosławieństwa ubogich, którzy oddalając się od furty błogosławią mi, i podobało mi się to miłosierdzie twoje w granicach posłuszeństwa, i dlatego zszedłem z tronu, aby skosztować owocu miłosierdzia twego.

Utkwiły mi w głowie słowa Jezusa;

- Niech nikt nigdy nas nie rozdziela, tą cyganką mogę być Ja. 

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/20/jak-bedziesz-widzial-ze-stoja-miedzy-nami-to-nie-boj-sie-isc-do-mnie/
A jeśli to On?
A jeśli to On?

Stanęliśmy pod krzyżem. Pomodliliśmy się.

  • Nie obawiaj się niczego.
  • Moje rany przykryją twoje rany.
  • Spotkamy się, gdzie normalnie nie moglibyśmy się spotkać.


05. 03. 17 r.  Warszawa – Bielsko–Biała.

O 5 rano Piotr został obudzony trzykrotnym pukaniem do drzwi. Pukaniem jak z horroru, spokojnym, ale mocnym. Harmider w jego pokoju też mnie postawił do razu na nogi. Byliśmy lekko skołowani, ale na adrenalinie. Nie było sensu dosypiać, więc spakowaliśmy się i ruszyliśmy do Bielska.

Homiel nie odzywał się długo, a ja widząc zdenerwowanie Piotra rozmawiałam o wszystkim, tylko nie o operacji. Kiedy zabrakło mi już weny …

  • Kto pukał do drzwi ?

Homiel nie musiał mi nawet odpowiadać, bo jeszcze nie skończyłam pytania, a odwracam głowę i widzę wielką planszę z wizerunkiem diabła z napisem „Inferno”. Reklama, idiotyczna zresztą, jakiegoś zajazdu.

  • Po co on stukał ?
  • Zrozumiesz głupiego, po co się śmieje ?
  • To racja … – uśmiechnęłam się.
  • … Niebo ciągle mówi o jakimś spotkaniu, może ty podczas narkozy … – i nie dokończyłam, bo wydawało mi się to kosmicznie niedorzeczne.
  • Może Oni chcą żebyś zasnął … ?
  • A dokładnie żebyś odleciał.
  • Odleciał ? – Piotr zaskoczony.
  • Zobaczysz.
  • A co zobaczę ?
  • Cierpliwości.
  • Czy jak pójdę do Was, to wrócę taki, jaki jestem ?
  • A chcesz wrócić taki, jaki jesteś ?
  • Dużo mam grzechów ?
  • … Pokazał mi jak rozwija pergamin…

  • Tylko tyle ? – zażartował Piotr.
  • ……… – rozłożył jeszcze jeden na dodatek.
  • Jak mi rozłożył, to go podpaliłem – Piotr zaczął się śmiać. 
  • Ludzkim ogniem tego nie spalisz.
  • …. Usłyszałem teraz Panie Jezu Chryste, Synu Boży zmiłuj się nade mną grzesznym … Modlitwę Jezusową.

  • To jest prawdziwy ogień do palenia.
  • Hmm … Działa ta modlitwa ? – spytałam, bo zawsze robi na mnie duże wrażenie.
  • Działa.
  • To można mordować i wystarczy się pomodlić i załatwione ? – pytam dalej.
  • To nie tak.
  • A jak ?
  • I na to przyjdzie pora.

Jeszcze długo myślałam nad zawiłościami Niebiańskiej sprawiedliwości, jednak szybko wróciliśmy do tego, co nas męczyło najbardziej.

  • Co ty na to, bym zjadł sernik na ciepło last time przed operacją ?
  • Dlaczego last time ?
  • Zamów paschę na święta.
  • Będę na święta w domu ?
  • A gdzie chcesz jeździć ?
  • Będę miał problemy z wyjściem ze śpiączki ? – Piotr tego się boi najbardziej.
  • Jedź.
  • Homiel mądry jesteś, ale też bajerantem…
  • Mógłbym podać ci rękę, uczę się od najlepszych.  
  • ………. – zaczęłam się śmiać, bo to święta prawda…

Choć dojechaliśmy do Bielska, Piotr zdecydował, żeby sprawdzić jeszcze jak dojeżdża się do Ustronia. Tam po operacji miał zostać skierowany na 3 – tygodniową rehabilitację. Włączyliśmy nawigację, ale „gadaczka”, jak ją nazywam, wyprowadziła nas błędnie pod samą granicę, aż do Cieszyna. Piotr tak się zdenerwował, że poczułam to na własnym nosie.

  • Używasz dezodorantu ?
  • A co ? Czuć ?
  • Całe Niebo czuje.
  • …….. – oboje byliśmy mocno zestresowani, ale słowa Homiela bardzo nas rozśmieszyły.
  • Zostaw już wszystko, teraz prosto do celu – powiedział stanowczo.
  • ……..
  • Ale On się strasznie poważny zrobił ! – Piotr był zaskoczony nagłą zmianą nastroju Homiela.
  • Przygotuj się.
  • Dlaczego jesteś tak poważny ?
  • Kiedy zaśniesz, ludzie zrobią swoje, a My swoje.
  • A zasnę ?
  • Innej drogi nie ma.
  • …… Ale Homiel spoważniał – Piotr ciągle się dziwił i to go zdenerwowało do reszty. Musiałam otworzyć okno.

W szpitalu już na niego czekano. Przyjęto Piotra na oddział, zrobiono pierwsze badania. Byliśmy w pokoju sami, więc mogliśmy zadzwonić do domu oznajmiając, że wszystko jest w porządku. Na koniec rozmowy Piotr zrobił zaskoczoną minę. Spojrzał na mnie …

  • Mama mi teraz powiedziała, że 2 lutego zmarł Zdzichu.
- Zdzichu umarł, bo przyszedł do mnie…
- Jak to przyszedł?
- No usłyszałem jego głos teraz..
- A co powiedział?
-Dziękuję ci za wszystko.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/10/13/to-co-masz-jest-ode-mnie/
  • A więc jednak !!! A ty go zobaczyłeś ! – ciągle nie mogłam uwierzyć, choć nie powinno mnie to już dziwić.
  • Usłyszałem jego głos i go poczułem … To ciekawe, przyszedł do mnie tak, jak go zapamiętałem, gdy miał 42 lata.
  • Świeć Panie nad jego duszą ... Teraz słyszę.
  • …….. – to niesamowite.
  • Chyba go boli, mnie też będzie – Piotr spojrzał na pacjenta ledwo snującego się po korytarzu.
  • Nie rozmyślaj, co będzie cię boleć i przygotuj się do podróży.



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Osobiście zabiorę cię z kurhanu.

02. 03. 17 r.  Warszawa.

Operacja coraz bliżej i oboje boimy się coraz bardziej.

  • Boję się, ale jestem zdesperowana, żeby to załatwić – chyba bardziej tego chcę, niż sam Piotr.
  • Tak My jesteśmy zdesperowani. 
  • Załatwimy to, co ma nadejść.

Siedzieliśmy na kawie już może ostatni raz w tym miesiącu. Niedługo moje urodziny.

  • Mówicie, że szykujecie coś na urodziny, ale ja chcę tylko jednego, byś załatwił mi zdjęcie w biurze kryminalnym, żeby było go lepiej widać. Daj mi taki prezent, pleeeese …
  • Prezentem będzie jego życie.
  • To zdjęcie jest dla ciebie.
  • ……… – ... nie powinnam prosić o więcej…
  • Ale niech inni też widzą – nie wytrzymałam. 

Wpadłam wczoraj na pomysł, by przekazać Chrystusa oryginalne zdjęcie z mojego telefonu do laboratorium kryminalnego, gdzie posiadają znacznie lepsze urządzenia i możliwości. Chciałam, żeby to zdjęcie był bardziej wyraziste, żeby spróbowali wyciągnąć z niego wszystko, co jest możliwe. Czy im się uda ? Nie wiem.


Po wczorajszym telefonie od prawnika oczywiście rozmawialiśmy o NIP. W pewnej chwili Piotr otworzył szerzej oczy …

  • Zobaczyłem coś kapitalnego teraz …. Koła zębate w starym zegarze wolno przeskakują ząbek za ząbkiem, aż doszło do momentu, gdy wielkie wahadło zaczęło się kołysać i głośno dzwoni bim, bam, bim, bam … Stare mosiężne wahadło …

  • Przyszła pora ? – pytam.
  • Poczułem wielką moc i dziejową sprawiedliwość z tego zegara – Piotr ciągle opisywał co widzi.
  • Dzwonił tak w Norymberdze, ogłasza sprawiedliwość.
  • Dużo zębów zostało ? – Piotr spytał w ten sposób ile jeszcze czasu może upłynąć do końca sprawy z NIP.
  • Już.
  • … ???
  • Widzę stary zegar, wielki stare drewno, wahadło mosiężne …. Słyszę … 
  • … Dziejowa sprawiedliwość.
  • … Dziejowa sprawiedliwość ?… A może to nie o NIP chodzi ? Przecież trudno mówić, że oni to dziejowa sprawiedliwość, to musi znaczyć coś więcej – zastanawiałam się głośno. 
  • Widzę go ciągle… Ale mam ciarki – i podsunął mi rękę pod nos.
  • To zegar sprawiedliwości.
  • ……. – widzę, że Piotr się mocno wzruszył, widocznie coś usłyszał.
  • No mów ! – ponagliłam go trzymając w pogotowiu długopis.
  • Musimy panie pokończyć te sprawy.
  • Pan Bóg obdarzył cię przyjaźnią.
  • W ostatnich chwilach swojego życia pokażesz prawdziwe swoje oblicze.
  • …… – przełknęłam ze zdenerwowana ślinę.
  • Ale to spotkanie w trójkę przy stoliku jest aktualne.
  • … Jakie spotkanie ? – spytałam niepewnie, bo nie pamiętałam.
  • Usiądziemy, pomilczymy, wymienimy się spojrzeniami.
  • …… – i wtedy olśnienie, przypomniałam sobie. 
- Spotkamy się w trójkę i będziemy się widzieć.
- Po śmierci ?
- Po jakiej śmierci ? 
- Przed tobą widzę życie na zawsze. 
- Gdyby takie osoby jak ty umierały, wszechświat nie miałby sensu.
 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/07/13/wieksza-wiedza-to-wieksza-odpowiedzialnosc/
  • Wiesz z Kim teraz rozmawiasz ? – doszło właśnie to do mnie.
  • Wiem.

Ale to spotkanie w trójkę przy stoliku jest aktualne ... Czytając dzienniczek Faustyny z całości wzruszyła mnie najbardziej tylko jedna scena. Opowiadałam o niej Piotrowi wielokrotnie za każdym razem się wzruszając.

Dziś, gdy wyszłam do ogrodu, rzekł do mnie Pan: Wróć się do swej separatki, bo tam na ciebie czekać będę. Gdy wróciłam, natychmiast ujrzałam Pana Jezusa, który siedział przy stole i czekał na mnie. Z łaskawym spojrzeniem rzekł do mnie: Córko moja, pragnę, abyś pisała teraz, bo spacer ten nie byłby zgodny z wolą moją. Pozostałam sama i wzięłam się zaraz do pisania.

Zobaczyłam to w swojej wyobraźni… jak siedzi przy stole i czeka… I może wydaje się to śmieszne, ale ten właśnie gest był tak ludzki, tak normalny, że mając na uwadze, iż to sam Chrystus… cała ta sytuacja była dla mnie bardzo wzruszająca. Niebo schyliło się do człowieka.

Wieczerza w Emaus, Rembrandt 1628.
Wieczerza w Emaus, Rembrandt 1628.


03. 03. 17 r. Warszawa.

Umówiliśmy się na kawę, choć wczoraj miało być to ostatni raz. Ja miałam ochotę i Piotr miał ochotę i może też sam Homiel miał ochotę…? Wyjątkowo dobrze przy kawie nam się rozmawia. Piotr trochę się spóźnił, ale obserwując go z daleka wiedziałam, że się coś stało.

  • Alicja zmarła … Wczoraj.
  • A jednak … – pomyślałam …

Piotr odprawiał nowennę, choć nieregularnie, to jednak … Nie wiem, czy zrobił to wczoraj, bo był zmęczony…

  • Dlaczego odeszła ? Za krótko się modliłeś ?
  • Za mali jesteśmy, by to zrozumieć. Możemy tylko prosić … Ojciec wie, co robi. Może … Byłem zbyt pewny siebie, że mogę… ? – … wiedziałam co mu chodzi po głowie. Piotr był wyraźnie poruszony.
  • …….. – a Homiel się nie odzywał.
  • Czeka mnie ciężki okres – Piotr westchnął, bo operacja tuż, tuż.
  • Dostąpisz olśnienia, na to czekamy.
  • Będziesz mądry chłopak.
  • To ja będę teraz za głupia na ciebie – szybko się połapałam, co chce przekazać Homiel.
  • Ty masz notować.
  • Wróci coś.
  • … ??? … 
  • Będziesz rozumiał i widział wszystko, widzę kolejki do ciebie.
  • A co z Alicją ? – dręczyło go to ciągle.
  • Daj jej spokój, ma tak dobrze.
  • Dlaczego nie została uzdrowiona ?
  • Za jakiś czas wróci, ma coś zrobić.
  • … Pan Bóg widział twoje rozrzewnienie.

Nie wiedziałam o co chodzi i Piotr zaczął mi wyjaśniać …

  • Moja księgowa bardzo płakała i zacząłem jej tłumaczyć, że Alicja już jest w Domu … Powiedziałem jej, że moim marzeniem największym jest powrót do Domu i wtedy mi łzy poleciały …
  • Aaaa …, rozumiem … To dlatego powiedział z rozrzewnieniem … – pokiwałam głową.
  • A kiedy zobaczyła, że płaczę, to sama przestała płakać.
  • Podniosłeś ją na duchu.
  • Zapomniała o niej na chwilę i zaczęła się cieszyć – Piotr kontynuował.
  • Nie zapomniała, zrozumiała.
  • Hmm … – zamyśliłam się. 
  • Widzisz jak prowadzisz ludzi ? Zaczynają rozumieć i widzieć ten świat inaczej.
  • Ojciec pokazał, że nie doliczysz się 10 dni, a ona odejdzie – przypomniałam sobie.
  • … Homiel mówi teraz, że Bóg często schodzi do ludzi, przybiera ich postać, lubi robić takie kawały …
  • …….. – uśmiechnęłam się od ucha do ucha, bo właśnie sobie to wyobraziłam.
  • A wiesz co teraz słyszę …?
  • Osobiście zabiorę cię z kurhanu.
  • … ??? …



Dopisane 25. 10. 2017 r.

  • Nie doliczysz palców, a ona odejdzie… więc będziesz siedział dalej? – Ojciec przekazał, że nie doliczymy się 10 dni, a ona odejdzie. Dzisiaj sprawdziłam dokładnie ile minęło dni od 21. 02. 17 r.

Myślałam, że odeszła 10 dnia, a dzisiaj widzę, że 9 dnia. Zapomniałam, że luty jest krótszy. Bóg Ojciec jest bardzo precyzyjny; nie doliczysz się 10. Ta precyzyjność okaże się znamienna w innym wydarzeniu, które zaskoczyło nas totalnie. Wiem dzisiaj jedno… Ojciec dotrzymuje Swoich obietnic. 


  • Osobiście zabiorę cię z kurhanu.

Kurhan, in. tumulus – rodzaj mogiły, w kształcie kopca, o kształcie stożkowatym lub zbliżonym do półkolistego, z elementami drewnianymi, drewniano-kamiennymi lub kamiennymi, w którym znajduje się komora grobowa z pochówkiem szkieletowym lub ciałopalnym. Pomieszczenia grobowe, nieraz bardzo rozbudowane, mają zwykle konstrukcję kamienną bądź drewnianą, czasem są kute w litej skale. https://pl.wikipedia.org/wiki/Kurhan

Zdziwiło mnie, że Bóg Ojciec użył słowa „kurhan” jako mogiły, która występuje głównie na obszarach Europy, Azji, i Ameryki w epoce neolitu i żelaza. Rzadziej kurhan spotykany był także w kulturach okresu rzymskiego i wczesnośredniowiecznego. Jak się okazuje w pobliżu zachodnich granic współczesnej Jerozolimy udokumentowano 19 kurhanów. Pierwszy formalnie udokumentowany kurhan to Tumulus # 2 z 1923 roku (przez Williama Foxwell Albright), a najnowszy (Tumulus # 4) został odkryty przez Gabriela Barkay w roku 1983. Kurhany przypisuje się 21 królom, którzy panowali w Jerozolimie w czasie od Dawida do Sedecjasza – ostatniego władcy Judy. Podejrzewa się, że kopce służyły do ceremonii pogrzebowej (lamentowanie, opłakiwanie) zanim królowie trafili do docelowych grobów królewskich. Gabriel Barkay spopularyzował tę teorię po studiowaniu tumulusów pobliżu Salaminy na Cyprze. http://www.newworldencyclopedia.org/entry/Tumulus http://generationword.com/notes/first_kings/Tumuli.pdf

http://generationword.com/notes/first_kings/Tumuli.pdf
http://generationword.com/notes/first_kings/Tumuli.pdf, kurhan w okolicy Jerozolimy


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Nie możesz nie lubić ludzi, bo w każdym z nich jestem Ja.

28. 01. 17 r.  Warszawa.

Poszliśmy na kawę „simple better” i pomyślałam, że nastaje właśnie nasza nowa codzienność. Z chwilą, gdy to pomyślałam, przestraszyłam się.

  • Zabierzesz nam to też Homiel ?
  • Każda chwila jest ulotna.
  • A to też będzie ulotne ? – upewniam się.
  • Niewątpliwie.
  • …….. – raptem zmienił zupełnie temat.
  • Stosując wszędzie prawo zbierasz ofiary.
  • Stosując miłość dajesz ofiarę.
  • … ??? … 

Marszczę czoło i szukam związku … Rezygnuję po chwili, zastanowię się nad tym później. 


Wieczorem. W TV podano informację o profesorze, który przez 30 lat molestował studentki.

  • Wyłazi to plugastwo na wierzch w końcu – Piotr podsumował.
  • Ktoś, kto jest w łapach szatana, pójdzie na wszystko.
  • Homiel, dzisiaj czytałam w apokalipsie o znaku 666 … Co to znaczy ? – pytam. 
  • Znamię diabła.

I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawa rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć. [Ap 13,16-13,18]



01. 03. 17 r.  Warszawa.

Im bliżej operacji, tym bardziej Piotr jest zdenerwowany, co mnie wcale nie dziwi, bo sama jestem zdenerwowana. 

  • Wszystko minie – mówi Homiel i pokazuje jak z pięknego kwiatu opada jeden płatek na ziemię.

  • To smutne, że wszystko musi minąć.
  • To, co mija, to doświadczenie.
  • To, co przyszłość, to Ojciec, życie.
  • …….. – kurcze … Jak On pięknie potrafi wszystko wytłumaczyć, od razu cieplej się robi na duszy.

Wieczorem.

 Piotr jak co dzień był na porannej mszy, ale dzisiaj to ważne, gdyż mamy środę popielcową.

  • Zobaczyłem żula, odsunąłem się od niego niestety, a wtedy usłyszałem …
  • Nie możesz nie lubić ludzi, bo w każdym z nich jestem Ja.
  •  Tylko to usłyszałem.
  • No dobrze, a jeśli spotyka się na swojej drodze takiego szefa NIP, diabła …, to co ? Też mam go lubić ? – pytam. 
  • Ich ci wcześniej pokazujemy, nie dasz się nabrać.
  • Hmm … To nie takie proste, bo ty masz wizje i ty się nie dasz, ale wielu się daje – powiedziałam. 
  • Dlatego to jest takie trudne.
  • ….. Rozmawiałem z Ojcem, jak jechałem do ciebie, powiedział …
  • Słucham twoich teorii…
  • … Bo wiesz, ja ciągle się zastanawiam co znaczy ta ziemia, na której ląduję po fali … Powiedział ….
  • To jest zabawne.
  • …….. – Piotr zrobił przerwę i widać było, że się wsłuchuje …
  • A może się mylimy ? Może to wszystko oznacza zupełnie co innego ?
  • I to jak ! Jaki zdolny… ! Prawdziwy Andersen !
  • …….. – nastawiłam uszu.
  • Andersen ? To ten od baśni, czyli wymyślam teorie jak on baśnie – Piotr rozczarowany…, a ja już powoli zaczynałam się śmiać, bo rzeczywiście tak jest. Tworzy teorie, które powinnam zacząć może spisywać …
  • Wiesz co widzę ? 
  • Widzę starszego mężczyznę na szklanej platformie wysoko w górze, siedzi na wielkim fotelu, spogląda przez tę platformę na światy i popija herbatę …

Piotr zrobił przerwę, a oczy mu się „spociły”. Zawsze mu się „pocą”, kiedy mówi o Ojcu …, i nie jest w stanie tego powstrzymać.

  • Homiel mówi mi, żebym sobie przypomniał ostatniego lekarza, tego od „pleców”.
  • Ten co powiedział, że czy przeżyjesz, czy nie zależy od pleców jakie masz ? – upewniam się. 
  • Tak.
  • A co z nim ?
  • Dziwny był. Mówił, ale jakby to nie on mówił … Widzę u pana rozległy zawał za dwa lata …, a może nie .., przecież nie może pan żyć 114 lat … i mówił to w zamyśleniu jakby coś widział …
  • Hmm… Homiel co to ?
  • Powinnaś wiedzieć.
  • Jaaaa ??? – westchnęłam, bo nie wiem.
  • Umówiłem się z nim, że przeczytam mu wyniki koronografii przez telefon. Powiedział … ma pan dobre wyniki, może się pad dać rżnąć.
  • Podoba mi się ten lekarz, przynajmniej jest konkretny. Czyli masz dwie drogi, albo dwa lata, jeśli nie zrobisz albo dłużej, jeśli zrobisz.
  • Masz takie drogi, jak ci pokazałem.
  • Ale wystarczy, że Cisowski mnie nie przyjmie – zaczyna Piotr.
  • Przyjmie – powiedziałam zdecydowanie – Wszystkie znaki na to wskazują.
  • To nie Cisowski będzie cię operował.
  • On ma maszynę, a wyobraź sobie, że to nie on będzie operatorem.
  • Taaaak ?
  • Skończ już ten wątek, bo się zakochasz w sobie.
  • … Co to znaczy w tej wizji, że ziemię poczuję ? Co to znaczy w moim życiu ?
  • Twardy grunt pod nogami poczujesz.
  • Musisz się mylić.
  • Jak za każdym razem … – jestem prawie pewna, że Homiel poprzewracał kilka razy oczami już chyba zmęczony.
  • A, czy ja to poczuję ? – spytałam, bo jeśli Homiel mówi o twardym gruncie jako symbolu ewentualnej stabilizacji, to powinno dotyczyć nas dwojga.
  • Przecież jesteście jedną brzoskwinią.
Bóg,
  • Może odłożą operację ? – Piotr znowu to samo.
  • To niemożliwe, prawda Homiel ?
  • W głowie Piotra wszystko jest możliwe.
  • Jego głowa to jak wszechświat, wiruje i krąży.
  • Byłbyś wielkim w rządzie i pierwszym w szpitalu dla szalonych.

Piotr poczuł się lekko urażony, a ja śmiałam się głośno. Swoim zdecydowaniem i umiejętnościami przywódczymi świetnie dałby sobie radę wszędzie, ale dzięki jego niezwykłym doświadczeniom byłby też ulubionym obiektem badawczym w każdym zakładzie psychiatrycznym … Tego jestem pewna.


Homiel od dłuższego czasu prognozuje u nas zmiany, także związane ze zmianą mieszkania.

  • Czy to prawda ?
  • Pokazał mi twój pęknięty świecznik …
  • To nie od Nas.
  • Aaaa wiedziałam! Gacek !
  • Pokazał mi teraz kwokę, która na grzędzie się rozsiada…
  • …….. – zaczęłam szybko łączyć co chce przekazać.
  • Chcesz powiedzieć, że zło tam będzie coraz większe ? Będzie się rozsiadać ?
  • Lecz nie trwóż się, twa droga zapisana.
  • Ale wszędzie będzie to samo, gdziekolwiek pójdziemy … – powiedziałam zrezygnowana.
  • Nie.
  • Nie ? Jak to możliwe ? Jak można się przed nim uchronić.
  • Nie wszędzie mogą wejść.
  • A tutaj zostaniemy ? – … warszawskie mieszkanie.
  • Ojciec lepsze miejsce znalazł.

Rozmowę przerwał telefon, zadzwonił nasz prawnik. Dostał powiadomienie z sądu, że podliczono koszty rzeczoznawców i tę kalkulację wysłano także do NIP. NIP wystosowało protest, że koszty według nich są zbyt wysokie i mamy się do tego odnieść. Dało nam to od razu do myślenia. Każdy czując, że przegra walczyłby, by koszty były jak najmniejsze, ponieważ to przegrany pokrywa koszty w całości.

  • Oni chyba czują pismo nosem … Chyba już coś wiedzą – mówię do Piotra.
  • Homiel, co oni wiedzą ? – pyta Piotr.
  • Więcej niż ty

No to żeśmy się dowiedzieli … Ale to wystarczyło. Czyżby pasta z wizji Piotra działała, choć my tego nie widzimy ? 




Dopisane 23. 10. 2017 r.

  • Stosując wszędzie prawo zbierasz ofiary.
  • Stosując miłość dajesz ofiarę.

Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy w wyniku prawa do eutanazji, aborcji decydujemy się na wykluczenie kogoś z życia. Zbieramy już ofiarę. Kiedy jednak z miłości poświęcamy swoje życie drugiej osobie, tak naprawdę poświęcamy siebie. 

Czy jesteś gotowy pójść za Mną?

26. 02. 17 r. Warszawa.

Przez dwa dni pobytu w szpitalu Piotr schudł kolejne dwa kilo, to od zawału razem już 13 kilo mniej. Chcąc więc nadrobić zgubioną wagę, nie wiedzieć czemu w Ikei wziął sobie potężne śniadanie, większe niż do tej pory. 

  • Obżartuch. Przypominam tobie, że za tydzień masz operację, a nie zawody sumo.

Nawet mnie tym nie rozśmieszył, ponieważ wczoraj znaleźliśmy w internecie informację, że operacja dotycząca tętnicy przedniej zstępującej wymaga, by pacjent był co najmniej szczupły.

  • Ale numer … – wypalił Piotr, gdy to przeczytał. 
  • To dlatego On ciągle mi mówił i to od wielu lat …
  • Schudnij, będzie łatwiej ciąć.
  • Wtedy tego nie rozumiałem …

To jest nie-praw-do-po-do-bne … Doszło do mnie kolejny raz, że Oni to wszystko zaplanowali już znacznie wcześniej …

  • To po co ci tyle jedzenia teraz ? 
  • …….. – spojrzał na talerz i go odsunął.
  • Słyszałem w szpitalu, że wątróbkę powinienem jeść, bo tam jest dużo żelaza. Może kupimy w Carrefourze …?
  • No nie wiem … Ich wątróbka kompletnie nie ma zapachu, spytaj się Homiela …
  • Ja bym tego nie jadł.
  • Powtórzę za Wokulskim …
  • Tyle w tym…, ile trucizny w zapałce.

Myślałam, że żartuje, ale sprawdziłam natychmiast w telefonie, bo absolutnie nie pamiętałam tego cytatu. W oryginalne brzmi; W panu jest tyle demona, ile trucizny w zapałce.

  • Takie to złe ?
  • Nie jest złe, ale wrogie.
  • Ale jesteś dosadny.
  • Bo nie wiem, jak do tego łba przemówić.
  • ……. – ryknęłam śmiechem na krótko, bo doskonale Go rozumiem. 
  • Jesteśmy kumplami przecież, dlaczego tak mówisz ?
  • Właśnie dlatego. To wyrób zakładów chemicznych Police – Homiel zacytował powiedzenie Piotra, które często powtarza, gdy zdarzy mu się zjeść coś niedobrego.
  • Nie jedz tego Synu.
  • Nie jestem Twoim synem ! – Piotr już zirytowany.
  • ………. – zastygłam.
  • Skąd wiesz?
  • A Ty skąd wiesz, że to dziadostwo ? Przecież nie jadłeś ?
  • Z Domu Mi pisali.
  • A co sądzisz o jedzeniu z Ikei ? – spytałam.
  • Ogólnonarodowy poziom.

Spisując tę rozmowę z zeszytu do komputera wyłam ze śmiechu. Z Domu Mi pisali super żart na miarę wielkiego anioła, choć nie jestem pewna do końca, czy to akurat z Nim rozmawialiśmy. Uwielbiam takie rozmowy.


Jadąc do naszego kościoła oczywiście rozmawialiśmy o wyjeździe do Bielska. Ponieważ mamy tam być przed 12.00 , musimy wyjechać co najmniej 5 godzin wcześniej. 

  • Szkoda, chciałabym zajrzeć do Częstochowy, ale chyba się nie uda – myślałam o obrazie Chrystusa.
  • Nie trap się tym, zawsze jesteście razem
  • Boję się tej operacji – Piotr przyznał otwarcie.
  • To klucz programu.
  • Homiel, w takim razie zaczynam się bać bardziej.
  • To Mnie nie dziwi, zawsze byłeś tchórzem i śmiech.
  • Wszyscy na to czekają ? – myślałam o Niebie.
  • Tak.
  • Dlaczego ?
  • Po to żyjesz, żeby stało się to, co ma się stać tutaj i teraz.
  • Kiedy wrócisz do swojej postaci, zrozumiesz po co ty jesteś i co masz zrobić.
  • ……. – spojrzeliśmy na siebie, bo już bardziej zagadkowo się nie dało ?

W kościele nic się nie wydarzyło, wychodząc złapałam Piotra za rękę …

  • Chcesz się przylepić do gospodarza ? – i mrugnął do mnie okiem.
  • Sam bym się chciał do takiego gospodarza przylepić.
  • Przy tobie żadna krowa nie schudnie.

Znowu wyłam ze śmiechu, ale to święta prawda. Piotr ma coś takiego w sobie, że ktokolwiek jest pod jego kuratelą, musi być najedzony. Zawsze lodówka powinna być pełna, to daje mu jakieś dziwne poczucie bezpieczeństwa i przekonanie, że jako mężczyzna spełnia należycie swój święty obowiązek.


Mieliśmy sporo czasu, z którym nie wiedzieliśmy co zrobić, więc pojechaliśmy do Konstancina. Jadąc ulicą Wiertniczą w pewnej chwili położył rękę na wysokości mostka …

  • Czuję policję – … i natychmiast mocno zwolnił.

10 sekund dalej skręcając w prawo faktycznie zobaczyliśmy wóz policyjny, który namierzał jadące samochody. Auto, które właśnie nas wyprzedzało, zostało zatrzymane.

  • Widzisz ?! Widzisz ?! A czułem, mówiłem policja, ale mam zmysł !
  • Gdybym cię nie dotknął, nic byś nie wiedział.
  • A moja intuicja ?
  • Niech ci będzie intuicja.


27. 02. 17 r.  Warszawa.

Spotkaliśmy się na kawie „simple better”.

  • Miałem wczoraj niesamowitą wizję. Widziałem jak ten „alabastrowy” na platformie otwierał powoli oczy …
  • Budzi się.
  • ??? … 
  • A teraz ktoś krzyczy ...
  • Wróć do nas … Na razie to skorupa …
  • Bez ducha … – dokończyłam i nie wiem skąd przyszło mi to do głowy.
  • Duch używa sobie na ziemi, kawę pijesz i to z kim !
  • Z jednym z kwiatów z ogrodu Ojca.
  • … ???!!! …  – zrobiłam wielkie oczy, ciekawość mnie zżerała co to znaczy.
  • Ten alabastrowy mieni się cały na biało i złoto, jaki to kolos …! – Piotr opisywał, co teraz widzi.
  • Stoi na platformie po środku, platforma jest przezroczysta i wisi gdzieś w przestrzeni nad przepaścią, ci czterej … Każdy stoi w kącie platformy, to dziwne … Ona jedzie jakby do góry, z każdym metrem ten pośrodku robi się większy, stał się większy z 10 razy od tych czterech, a oni tylko to obserwują. Platforma idzie do góry jakby na wierzch …

Słuchając miałam skojarzenie ze sceną amfiteatru. Aktor wyłania się spod ziemi na powierzchnię i ma odegrać swoją rolę. Nie byłabym tym zdziwiona, gdyż Homiel często porównuje nasze życie do przedstawienia. Użył do tej pory słowa stage, antrakt, amfiteatr, gremium …, a teraz ta wychodząca na wierzch platforma.

  • Po co go budzicie ? – pytam.
  • Zaufaj Ojcu. Zrozumiesz później.


Rozmawialiśmy dalej o tej wizji rozkładając ją na części, nasze rozważania przerwał Ojciec …

  • Czy jesteś gotowy pójść za Mną ?
  • … Tak, ale jak to rozpoznam kiedy to będzie, jak… ? – Piotr zaczął się jąkać.
  • Kiedy otworzą się wrota, będziesz wiedzieć.

Wrota ? Przypomniałam sobie otwierane wrota, które zobaczyłam w mojej wizji, wrota pod ziemią. One były otwierane, ale widocznie nie otworzono ich jeszcze do końca. Czy to o nie chodzi ?




Dopisane 21. 10. 2017 r.

  • Duch używa sobie na ziemi, kawę pijesz i to z kim! Z jednym z kwiatów z ogrodu Ojca.

Wiem, że osoby, które czytają ten blog zastanawiają się kim tak naprawdę jest Piotr. Będzie mi coraz trudniej to ukryć pisząc, więc za zgodą samego Boga Ojca zostanie to w końcu odkryte. Jeśli ktoś się zastanawia dlaczego w jednym człowieku skupiło się tak wiele… wtedy to zrozumie. Ale jeszcze nie dzisiaj i nie jutro.

Kochaj ludzi, kochaj ten świat, walcz o niego.

25. 02. 17 r. Warszawa. 

Pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Nie było nikogo, kto byłby w potrzebie i nawet z tego powodu poczułam lekkie rozczarowanie. Wrzuciliśmy więc pieniądze do metalowego pojemnika, na którym stało kilka palących się świeczek. Z trudem zapaliliśmy swoje, ale w końcu zaczęły płonąć pełnią swojego blasku. Piotr przechyli lekko głowę i już wiedziałam, że słucha.                            

  • Jezus mówi …
  • Nigdy nie zgaśnie to, co ma się palić.
  • Idź w tę drogę, którą ci Ojciec wyznaczył.
  • ….. Chyba chodzi o operację…? – spojrzał na mnie pytająco, ale ja nie byłam tego taka pewna.
  • Zacząłem się modlić słowami, które sam wymyśliłem… Bądź pochwalony Synu Boga Ojca, niech wielbią cię wszystkie stworzenia … i wiesz co usłyszałem ?
  • Dziękuję ci za słowa prawdy.

Ponieważ w kościele było bardzo zimno, Piotr nie mogąc się przeziębić przed operacją chciał nałożyć czapkę, szybko jednak z tego zrezygnował.

  • No załóż, Jezus to zrozumie.
  • Nie mogę założyć, nie jestem Żydem ! – powiedział z wyrzutem.
  • …….. – spojrzałam na niego zaskoczona i śmiać mi się zachciało, bo miał tyle w sobie oburzenia, że starczyłoby dla wszystkich. 
  • … Ależ jesteś.
  • Historycznie patrząc …, to jesteś.
  • ????  – no to teraz zdębieliśmy.

Piotr musiał poczuć się dość nieswojo słysząc taką informację. Jeszcze przed chwilą nie chciał być utożsamiany z Żydem, a tu się okazuje, że nim był … kiedyś. Przypomniała mi się jego wizja i to nie jedna, w której widział siebie jako Hebrajczyka. Czyżby to była prawda …? 

  • Kochaj ludzi, kochaj ten świat, walcz o niego.

Usłyszeliśmy na koniec. Kochaj ludzi … i tu zaczyna się problem … Ma kochać też Żydów? Trochę śmiać mi się znowu zachciało, bo z tego powodu Piotr chyba dzisiaj nie uśnie … Raz nazista, raz Żyd … Naprawdę … Niezbadane są wyroki Boga i historie, które pisze …


Postaliśmy jeszcze chwilę i wyszliśmy. Pojechaliśmy na kawę.

  • Wczoraj, gdy odprawiałem nowennę …,  zobaczyłem Alicję w łóżku. Położyłem jej rękę na głowie i na płucach … Poprosiłem Ojca … Boże daj jej zdrowie i życie.
  • Hmm …
  • Kurcze … Może się uda. To byłby cud, ale jeśli się nie uda …? A może Ojciec chce ją już u Siebie widzieć ? – mam wielkie wątpliwości, czy się uda.
  • …. Zobaczyłem teraz twój rozbity świecznik.
Podeszłam do zlewu, zaczęłam zmywać naczynia, trwało to może 5 minut. Odwracam się i widzę na kaflowej posadzce pod moimi nogami pół wielkanocnego świecznika, którego przed chwilą przecież schowałam. Zesztywniałam… zaczęłam natychmiast analizować sytuację w głowie; kiedy ja to zbiłam? Skąd się to wzięło? Dlaczego nie słyszałam rozbijającego się szklanego świecznika o podłogę? Dlaczego nie słyszał tego Piotr, którzy siedział 3 metry obok? Otworzyłam szafkę, wyciągnęłam z głębi miskę, a w niej… druga połowa świecznika Piotr podszedł i tak oboje patrzyliśmy na rozbity świecznik nic nie rozumiejąc. Jak Oni to robią ?! – spytałam nie będąc do końca pewna kto za tym stoi – Spytaj jednak Homiela, czy to Oni są za to odpowiedzialni – poprosiłam Piotra mając mętne przeczucie. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/20/jak-bedziesz-widzial-ze-stoja-miedzy-nami-to-nie-boj-sie-isc-do-mnie/ 

- My nie niszczymy, my budujemy.
  • Ale dlaczego zbity, a nie na przykład kwiatek ? – pyta mnie Piotr zdumiony.
  • Przecież to był gacek, on dał nam znać wtedy – przypominam mu. 
  • Wiesz co teraz słyszę ?
  • Przeprowadzając się nie uwolnicie się od mnie …

Piotr machnął ręką, jakby się chciał uwolnić od natrętnej muchy. Natychmiast zmieniliśmy temat rozmowy, nie mając zamiaru wdawać się w dyskusję. Byłam jednak zaskoczona, że i on przysłuchuje się naszej rozmowie. Ciągle o tym zapominam, że jest tak blisko.

  • Nikt w to nie uwierzyłby …
  • To, że nie wierzą, nie znaczy, że się nie dzieje.
  • W zdjęcie Chrystusa też nie wierzą …
  • Nie zrażaj się, że inni nie widzą.
  • Oni widzą nic poza sobą w lustrze.
  • ….. To będzie bardzo ciężka operacja – Piotr zaczyna swoje czarnowidztwo …
  • Homiel ratuj, nie chce Ci się już wymiotować słysząc ciągle to samo ? – zaczynam się śmiać.
  • Wytrzymajmy to, bądźmy z nim.
  • A ja wam mówię, że to jest ciężka operacja ! Muszą mnie cewnikować, a ja się nie zgadzam ! Wyobrażasz sobie to ?!!! Nie dam się …
  • …….. – wybuchłam śmiechem.
  • Aaaa … To o to ci chodzi … Przestań ! Chrystusa prawie nago krzyżowali … Wyobrażasz sobie to !!! – powiedziałam już całkiem poważnie.

Nie wiem dlaczego, ale dopiero teraz widząc wielkie rozgoryczenie i poniżenie Piotra zrozumiałam w pełni, co musiał czuć sam Jezus. On, Syn Boga…, w taki sposób, nago … Totalne poniżenie … Rozbeczałam się, bo po prostu to sobie wyobraziłam.

  • Chrystus ci teraz dziękuje, że Go ciągle wspominasz i wielki prezent ci szykują.
  • To na urodziny ? – spytałam pochlipując.
  • To na wszystko.
  •  Słyszę …
  • Nie zabierzemy cię.
  • A kiedy ?
  • Jestem cienki Bolek na to, by mówić.
  • Bolek ?
  • Mówię dwugłosem.
  • …….. – znowu śmieję się głośno. Homiel użył kolejnego powiedzonka Piotra, dlatego powiedział dwugłosem.

Zapadliśmy po chwili oboje w zadumę. Myślałam o stylu, w jakim prowadzimy rozmowy z Niebem. Są tak swobodne, tak proste i piękne zarazem.

  • A co z NIP ? – spytał Piotr przerywając mi. Ja o Niebie, a on o ziemi … 
  • Bądź spokojny, więc co ma się stać, to się stanie.
  • Co widziałeś, to się stanie.
  • Ciekawe … Kiedy się zaczną te zmiany ? Za tydzień, dwa… ?
  • Ruszą hurtem.
  • Znowu będziemy zaskoczeni ?
  • Przynajmniej zawału nie będziesz miał Homiel się uśmiechnął, ale zaraz przyszło mi coś do głowy …
  • My się śmiejemy, a może dopiero teraz to ma znaczenie ? Może coś się tak zacznie dziać, że …
  • … Muszę mieć mocne serce, by to udźwignąć ? – Piotr dokończył. 
  • Dlaczego tak straszysz od razu ?
  • Z tego, co pamiętam, zawsze na cztery łapy spadasz, a Ja z tobą.
  • No bo sam wiesz ...
  • Przyjaciel jest prowadzony przez przyjaciela.
  • To ci powinno wystarczyć.

Zawsze na cztery łapy spadasz… ?… Przelecieliśmy szybko przez nasze dotychczasowe życie i zdaliśmy sobie sprawę, że rzeczywiście … Cokolwiek się działo złego, złe było tylko na początku. Potem wychodziło na naszą korzyść.

  • Z taką opieką nigdy nie upadniesz … Pamiętasz słowa Jezusa … ?
  • Ja w tobie, ty we Mnie na wszystkie wieki, na zawsz …
  • …… – Piotr przytaknął i łezka zakręciła się w jego oku …
  • Jestem płaczliwa ciota …
  • Oj Piotr, zadziwiasz wszystkich swoimi słowami zaśmiał się Homiel.

Wieczorem.

Oglądaliśmy film „Red lights.” http://www.filmweb.pl/film/Red+Lights-2012-601997. Ten film jest dla nas o tyle interesujący, że dotyczy walki między nauką, a metafizyką. Nauką, a tym co niewytłumaczalne, wybiegające poza rozum i logikę. Oglądając zastanawiałam się, czy jakikolwiek naukowiec uwierzyłby w to, co piszę. Moje rozmyślania przerwał Homiel.

  • Ostatnie zdanie jest dla ciebie powiedział do Piotra.

Ledwo to powiedział, a padły słowa kończące cały film.

  • Nie da się wiecznie zaprzeczać faktom.
  • Nie można negować kim się jest, nie można bez końca negować kim się jest.

https://www.youtube.com/watch?v=lCbzte60lug

Nigdy nie jest za późno.

21. 02. 17 r.  Warszawa.

Jutro Piotr ma diagnostykę koronograficzną, więc chodzi cały w nerwach. Nie dziwię się, bo sama jestem w nerwach. Widocznie chodzenie w nerwach jest zaraźliwe. 

Poszliśmy na kawę. Niedawno Homiel zaśpiewał o niej simple the best, więc nie mamy wyrzutów sumienia. Piliśmy tę kawę i zachciało mi się kichać. Piotr poszedł po chusteczkę do kelnerki i położył mi ją po chwili na stoliku. 

  • No … Nie wierzę …

Widząc ten napis jako hasło przewodnie kawiarni… zaniemówiliśmy.

  • Jak Ty to robisz ? – Piotr spytał nie wierząc co widzi.
  • Widzę do przodu.
  • Wszystko ?
  • Co chcę i potrzebuję… A wy zwątpiliście we Mnie – zrozumiałam, że to z Bogiem Ojcem teraz rozmawiamy, z czego do końca chyba Piotr nie zdawał sobie sprawy. 
  • Takich będzie dużo – p. s. wczorajszy mail.
  • Jesteście jak oni.
  • Apostołowie ciągle wątpili.
  • …….. – smutno mi się zrobiło, bo zrozumiałam, że zasmuciliśmy samego Ojca. Ale o tym nie powiedziałam Piotrowi. Chciałam, żeby dalej rozmawiał swobodnie.
  • Dobudzą mnie w szpitalu ?
  • My cię dobudzimy.
  • Dacie radę ?
  • Damy.
  • Zginę ?
  • Celem Ojca nie jest byś zginął, ale żebyś żył.
  • Masz jeszcze coś do zrobienia – powiedziałam pewnie, bo dzisiaj jestem tego pewna.
  • I to całkiem sporo.
  • Przyglądając się tej sprawie, twoje życie dopiero się zacznie.
  • A cóż takiego będę robił ?
  • ………. – cisza. 

Wieczorem.

Znajoma księgowej ma gwałtowny nawrót białaczki. Rozmawialiśmy, czy da się ją jeszcze uratować.

  • Czy nie jest za późno ?
  • Nigdy nie jest za późno.
  • Daj jej życie, Ojcze.
  • A co dasz od siebie ?
  • Będę grzeczny – miał na myśli posłuszny woli Ojca, z czym ciągle ma problemy. 
  • To za mało.

Skuliłam się w sobie, bo rozmowa zaczynała być … nieziemska.

  • Możemy zawrzeć pakt.
  • Przestanie dla ciebie istnieć świat, a Ja ci ją przyniosę.
  • Pozbędziesz się twoich nawyków …
  • Ty, który koszule poprawiasz dwa razy.

Piotra zatkało, zatkało i mnie. Pół godziny wcześniej skończyłam drugi raz prasować koszule, które za pierwszym razem dla Piotra nie były dość dobrze wyprasowane. Tak bardzo chciał być doskonały … 

  • O rany ! Ojciec wszystko widział ! Widział, jak prasujesz – mówi szeptem zawstydzony. Widziałam, że się zawahał, bo nie wiedział co odpowiedzieć. Spojrzał na mnie szukając ratunku.
  • Nie patrz na mnie, ja tu tylko spisuję – rozkładam bezradnie ręce zadowolona. Po raz pierwszy chyba się cieszę, że to nie ja słyszę, a tylko robię za kronikarza.
  • Usłyszałem Nowenna …
  • Nowenna pompejańska … Już to drugi raz nakazują ci ją odmawiać … – Piotr o tym zapomniał.
  • Czy chcę wiele od ciebie za jej życie ?
  • Nie.
  • Ale jest to wiele.
  • To zdaje się godzina modlitwy codziennie przez kilka tygodni – zaczęłam szybko tłumaczyć Piotrowi i obawiałam się, że to go przestraszy.
  • Co to nowenna ? – Piotr do mnie.
  • Poczytaj, w ten sposób tryb się rozrośnie.
  • Ale ja idę do szpitala ! – powiedział prawie odkrywczo.
  • To ci odpuszczę.
  • Ale już jutro idę do szpitala !
  • To jest jutro.

Piotrowi chodziło o to, że Alicja jest już prawie w agonii, a modlitwa trwa półtora miesiąca. Jeśli odliczymy 3 dni pobytu w szpitalu, to po prostu nie zdąży się jej uleczyć. To byłby istny cud, gdyby udało się ją uratować w tym stanie.

  • Ojcze, gdyby się ją udało uratować, to ja to ogłoszę światu, to będzie na twoją chwałę – mówię. 
  • Zawsze w ciebie wierzyłem.
  • Ojcze, to może różaniec ? Jest krótszy – Piotr już zaczął kombinować… i nie wierzyłam własnym uszom. 
  • Ty wyznaczyłeś Mi cel, a Ja tobie.
  • Ojcze, no nie wiem, czy dam radę …
  • Tyle dla ciebie ona znaczy ?

Piotr spojrzał na mnie ciężko i wiedział, że nie ma wyjścia. Zaczął sprawdzać w internecie jak odmawia się Nowennę Pompejańską.

  • To można rozłożyć na cały dzień ! – był tym odkryciem całkiem uradowany.
  • A toś się ucieszył.
  • Jeśli chcesz ją uratować, musisz zacząć od razu, bo ona długo nie pociągnie. 
  • Musisz się spieszyć.
  • Spójrz na swoje dłonie…
  • Nie doliczysz palców, a ona odejdzie … , więc będziesz siedział dalej ?

Piotr machinalnie spojrzał na swoje ręce i zrozumiał, że nie doliczy się 10 dni, a ona umrze. Wstał z kanapy ciężko i z wyraźnym spowolnieniem. Już się wybierał do drugiego pokoju, gdy …

  • Nie zapomnij różańca.

Zawrócił i wziął różaniec leżący na stole. Wychodząc …

  • No to zostawiam cię samą – mówi do mnie i zrobił taką minę jakby szedł do dentysty. Cała ta rozmowa wzbudziła w nim lęk zmieszany z niepewnością. 
  • Nie jest sama.
  • Pamiętaj w jakiej intencji się modlisz. 

Gdy wrócił po godzinie, był wykończony. Blady i wykończony. Patrząc na niego miałam nieodparte wrażenie, że życie, które kiedyś odbierał, teraz w ten sposób oddaje. Modli się za życie kogoś, kogo nawet nie zna. Czy to jest ta równowaga, o której Niebo mówi, że we wszechświecie jest najważniejsza ?  




Dopisane 15. 10. 2017 r.

  • Jesteście jak oni. Apostołowie ciągle wątpili – Dziękuję wszystkim tym wątpiącym, którzy piszą czasami do mnie. Dzięki wam mamy tak ciekawe rozmowy. 

Jezus i apostołowie


  • Poczytaj, w ten sposób tryb się rozrośnie Nowenna Pompejańska rozkręca się na dobre, coraz więcej ludzi ją odprawia i ma się wrażenie, że ruszyła wielka Boska krucjata z nowenną na czele.

  • Możemy zawrzeć pakt – i nie będzie to jedyny pakt z Ojcem w naszym życiu

Rzadkie to sformułowanie; pakt z Bogiem. Zazwyczaj mówimy; układ z Panem Bogiem, przymierze z Bogiem. Jest to tak rzadkie, że zaczęłam wertować internet.

W uroczystość Objawienia Pańskiego, 6 stycznia 1919 roku, w czasie wieczornych modlitw ku powszechnemu zdumieniu ks. Alberione zaczął wyjaśniać słowa ułożonej przez siebie modlitwy, którą potem wszyscy uroczyście odmówili. Była to wyjątkowa modlitwa, do dziś posługują się nią duchowi synowie i córki ks. Alberionego. Sam twórca nazywał ją Paktem albo Tajemnicą powodzenia. Jej przesłanie w najogólniejszym zarysie jest następujące: jesteśmy zbyt słabi i niewykształceni, aby podołać zadaniom, które Pan Bóg nam powierzył. Prosimy więc Go o to, aby to On sam w nas działał i udoskonalał efekty naszej pracy, tak aby przynosiła ona jak najlepsze i największe owoce. Ze swojej strony zobowiązujemy się do pełnego oddania się Mu i robienia wszystkiego wyłącznie na Jego chwałę i dla pokoju ludzi. Pan Bóg dotrzymuje swoich obietnic, więc potrzeba tylko, abyśmy okazali się wierni przymierzu zawartemu z Nim.

http://www.paulus.org.pl/n1377,niezwykly-pakt-z-panem-bogiem
23 gdyż zawrzesz pakt z kamieniami i przyjaźń z polną zwierzyną. http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=435

Służba Bogu to największy przywilej.

18. 02. 17 r. Warszawa.

Wracamy autem do Warszawy. Rano wstałam z myślą, że właśnie zaczęła się prawdziwa, niepewna droga ku nieuchronnemu. Poczułam ciężar na swoich barkach.

  • Dzisiaj obudziłem się słysząc słowa piosenki Co mi Panie dasz…

Sprawdzam od razu tekst piosenki w telefonicznym internecie; Co mi panie dasz w ten niepewny czas…

  • Ewidentnie usłyszałeś to, co ja czułam dzisiaj rano … Lęk przed nieznanym.
  • ……… – Piotr ze zrozumieniem kiwa głową.

  • Homiel, gdzie jesteś ? – spytał Piotr półżartem.
  • Z tyłu, ciasno jest.
  • To ilu Was jest ? – pytam ze śmiechem. 
  • Niech policzę … Sześciu.
  • Dlaczego aż tylu ? – byliśmy zaskoczeni.
  • Nie pytaj, tylko przyjmij.
  • To będzie tak ciężko ? – … jeśli jest ich tak wielu … ? 
  • …….. – nie odpowiedział.
  • Ile dni Jezus przebywał na pustyni ? – spytałam, bo niektórzy podważają, że w ogóle był.
  • Odsyłam cię do Biblii.
  • Wiedziałam, że to powiesz … Ale jak mógł to przeżyć ?
  • Uczysz i uczysz i dalej nie rozumiesz.
  • …….. -…  to mi przygadał. 
  • Czuję ciężar tego co będzie – Piotr.
  • Z taką obstawą ? Po prostu jedź.
  • Wiem, że jestem nienormalny dla innych. To, co widzę i słyszę…, to nienormalne.
  • Jak wszyscy, dozwolona nienormalność.

Piotr zaczął poprawiać wsteczne lusterko w aucie, by z tyłu lepiej widzieć. 

  • Chcesz Nas dostrzec ? Nie uda ci się, jesteśmy przezroczyści.
  • …. Wiesz co usłyszałem … ? Chyba ktoś nowy się wtrącił, bo powiedział …
  • Zawsze tak rozmawiacie ?
  • ??? … Kim jesteś ? – spytałam.
  • Pytanie niepotrzebne.
  • …….. – już wiedziałam, że niczego się nie dowiem.
  • Jak to się wszystko skończy, pojadę nad morze się wyspać, odciąć się od tego – powiedziałam zmęczona emocjami.
  • Masz zbyt silne obowiązki wartownicze.
  • … To prawda – przyznałam. Po ostatnich wydarzeniach nie spuszczałabym Piotra z oczu.
  • … To ciekawe co powiedział Kowalewski o twoich żyłach, że oni ich nie robią, a w Bielsku robią.
  • To wcale nie jest ciekawe, zważywszy jakie masz plecy, a masz plecy.
  • …….. – uśmiechnęłam się, bo mieć po swojej stronie samego Boga to najszersze i najpewniejsze plecy na świecie.
  • Czy aniołowie służą tylko tutaj ? – pytam dalej.
  • W wielu światach.
  • To macie wiele roboty.
  • Oj Ola, wypłakałbym się tobie … –   wybuchłam śmiechem, bo sobie to właśnie wyobraziłam.
  • Służba Bogu to największy przywilej, największa radość.
  • Homiel, teraz jesteś tylko tutaj ?
  • Teraz tutaj, czasami gdzie indziej.
  • Po co tyle światów ? Tyle pracy macie tutaj …
  • Wchodzisz w uprawnienia…
  • Wiem, wiem – szybko się zreflektowałam.
  • …. Chciałbyś, żeby Bóg Ojciec cię operował mimo, że nie ma żadnych kursów ani szkoły ?
  • ……… – zaczęłam się śmiać, bo jeszcze niedawno Piotr potrafił podważyć możliwości Ojca w kwestii uzdrawiania.
  • Chciałbym.
  • Ojciec słyszał twoje słowa. Powiedział, że …
  • Nie masz dna.
  • Czyli nie ma końca twoich twierdzeń, które Go zaskakują.
  • Faktycznie … Jaki ja jestem głupi ! Powiedziałem, że nie zna się na medycynie – Piotr zrobił się czerwony.
  • On ją opracował, każdy szczegół.
  • ….. Ty jesteś dla mnie – raptem Piotr zwraca się do mnie.
  • Wiem i to trudne zadanie.
  • Ale wiesz, że misja będzie teraz kompletna ?
  • Hmm … – zamyśliłam się. Misja … ???
  • Wszędzie ze mną jeździsz, pilnujesz …
  • Zero wolności bez solidarnościHomiel ze śmiechem.

Piotr zaczął opowiadać o swojej porannej wizji.

  • Rozmawiałem z naszym prawnikiem. Pytam go dlaczego pan się tym nie interesuje bardziej ?
  • Myślałem, że to pan powinien wiedzieć.
  • Potem wziąłem białą pastę do zębów i rozpuściłem ją w wodzie w emaliowanej misce … Co to może znaczyć ?

Wzruszyłam ramionami, bo nie wiedziałam, ale zaraz przyszło do mnie pewne skojarzenie.

  • Zanim kładę pastę na szczoteczkę, moczę ją najpierw w wodzie…
  • żeby się lepiej rozprowadzała – Piotr dokończył i wtedy spojrzeliśmy na siebie.
  • Rozumiem … Pasta rozpuściła się w wodzie, ale nie znaczy, że przestała działać. Pasta czyści zęby … Czyli ? – myślę analitycznie.
  • To, co zacząłeś, działa, choć tego nie widzisz. Prawnik w wizji to symbol naszej sprawy z NIP ! – byłam już tego pewna.

To zadziwiające jak niektóre Ich wizje są bardzo czytelne, choć na pierwszy rzut oka wydają się kompletnie niezrozumiałe.

  • Tak się martwiłeś, że nic o NIP nie wiesz, to masz teraz odpowiedź, pasta działa.
  • Dobrze interpretujemy Homiel ? – pyta Piotr dla pewności.
  • Jak ty to wytrzymujesz? odezwał się Nowy. 
  • Co chwilę pytają ?!
  • ???!!!! –   rozdziawiliśmy szeroko buzię, bo  zdążyliśmy o dodatkowym Nieznajomym już zapomnieć.
  • Po raz pierwszy jesteście razem ? – spytałam.
  • Bezpieczeństwa nigdy za wiele, nie na darmo bandażowano ci głowę.
  • Was sześciu jest dla Piotra, czy dla nas ?
  • Czyż nie jesteście jednością ?

Piotrowi zebrało się na wspominki z całego życia, po kolei przypominał mi wszystko po raz setny. Nie chciałam mu przerywać i go wkurzyć, bo prowadził, ale prawie zaczęłam ziewać.

  • To niebywałe jak Oni to robią – Piotr miał na myśli wszystkiej dotychczasowe wizje, koronki.
  • Tyle komplementów w twoich ustach naraz ?
  • A ty udaj, że wszystko słyszysz pierwszy raz zwrócił się do mnie.
  • Jesteś wspaniałomyślny, dostrzegasz Nasze koronki.
  • No dostrzegam – przyznał Piotr.
  • A ciągle wątpisz w koronkę NIP…
  • Ta koronka będzie bardzo duża, dlatego musi potrwać Mój przyjacielu.
  • Załatw teraz serduszko – … czyli jedź do Bielska i o nic się nie martw.

W Warszawie, mimo zmęczenia, pojechaliśmy jeszcze do „naszej” katedry. Piotr usłyszał …

  • Rób, co masz wytyczone.
  • Pozornie możesz wybrać, ale nie masz wyboru, bo zostało to wybrane za ciebie.

A więc my wyboru nie mamy i nigdy nie mieliśmy. Od początku idziemy zgodnie z wytyczonym przez Nich planem.




Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Nadchodzi rozwiązanie.

17. 02. 17 r. Szczecin.

Wracaliśmy pociągiem do Szczecina. Nasza rozmowa rozpoczęła się od obecnych problemów naszej firmy.

  • Mam bardzo małe obroty.
  • Nadchodzi rozwiązanie.
  • No widzisz ? Przy Nich nigdy nie utoniesz – już się cieszę.
  • Wiesz co zobaczyłem ? Pływam na morzu kraulem, nie czuję pod nogami ziemi, ale widzę Homiela w masce płetwonurka jak mnie pilnuje pod spodem …

Widok anioła w masce nawet w wyobraźni bardzo mnie rozbawił. 


Przed wyjazdem poszliśmy na kawę do nowej kawiarni, ponieważ starą nam Homiel stanowczo odradzał.

  • Czy ta kawa jest dobra ?
  • … Słyszę muzykę … Śpiewa …. simple the best.
  • Czyli po prostu najlepsza, czyli możemy tam chodzić ? – pytam dla pewności. 
  • Nie zdążycie się rozpędzić.
  • Będzie nam zabronione ?
  • Nie będzie nic „Not allowed” – … jak to dobrze, że  jako tako znamy angielski i rozumiemy słowne wstawki Homiela. 
  • No co masz na myśli ?
  • Zmiany będą tak idące, że inne rzeczy będziecie robić.
  • Przez te zmiany nie będziemy mieli czasu chodzić ? – nie odpuszczałam.
  • Nie dokazuj – czyli mam przestać „dusić”.
  • … A co z NIP ? Czy ta wizja ciągle obowiązuje ?  – ja przestałam, a zaczął Piotr.
  • Wizja jest niezmienna, ona się nie zmienia jak pogoda.
  • Czy wszystkie Wasze wizje są niezmienne ? Czy wizje mogą ulegać modyfikacji ?
  • Jeśli są pokazane od początku do końca, są niezmienne.
  • W takim razie jak spadnę z drugiej fali na kamienne wybrzeże, na pewno coś się ze mną stanie – Piotr jak zwykle pełen czarnowidztwa.
  • Już płaczęa Homiel pełen ironii.
  • Jak by ci było beze mnie, gdybym odszedł ? – pyta mnie. 
  • Strasznie – przyznałam.

I w tym momencie Piotra zakuło mocno serce. Zgiął się niemal w pół.

  • Oho, mam o tym nie mówić.
  • To za karę …
  • My nie budujemy domków z kart, My je betonujemy.
  • …. Na pewno podczas operacji coś odkryją nowego, jakąś inna chorobę – Piotr po chwili dalej czarnowidztwo…
  • Odkryją, że masz niesprawny mózgHomiel ironicznie. 

Piotr przypomniał sobie, jak Maryja bandażowała mu głowę, bandażowała ją wielokrotnie i dokładnie …

  • Na co to ?
  • Na to, żebyś nie poczuł.
  • Czy gacki też się szykują na twoją operację ? – spytałam.
  • Jak wszyscy to wszyscy. Wszystkie ręce na pokład powtórzył.
  • W tej wizji, gdy wylądowałeś na kolanach, to jak się czułeś ? – spytałam.
  • Jeśli każdy szczegół w wizjach jest ważny, to taki sposób wylądowania na brzegu musi mieć swoje znaczenie. 
  • Byłem zdziwiony, zaskoczony.
  • Moim zdaniem będziesz zaskoczony nową rzeczywistością – myślę głośno. 
  • Tyle rozważacie, a gdzie zaufanie ?
  • Stuprocentowe, ale jesteśmy ciekawi – Piotr tłumaczy, choć wiem, że jest po prostu przestraszony niepewnością. Zawsze lubi mieć kontrolę nad wszystkim, a tutaj żadnej kontroli mieć nie będzie.
  • Ty powinieneś milczeć zważywszy na to, co zrobiłeś kiedyś.
  • ……… – Piotra dosłownie zatkało.
  • Te buty masz czyste …
  • Widzisz podobieństwo ?

Spojrzeliśmy natychmiast na jego buty. Były czyste jak lustro. Homiel strzelił w punkt ! Wczoraj oglądaliśmy film dokumentalny o Himmlerze pt. „Porządny”. https://www.youtube.com/watch?v=XuqgHir41gk&t=6s

Fragment, w którym pokazano marsz najważniejszych dygnitarzy SS szczególnie zwrócił naszą uwagę. Każdy z nich miał bardzo wyczyszczone buty. W pewnej chwili pomyślałam nawet, że jakość tego archiwalnego filmu jest znakomita, jeśli widać tak świecące i wyglancowane buty …

  • Ja też lubię pucować swoje buty … – i wyraźnie zrobiło mu się z tą świadomością dość dziwnie…
  • Pamiętasz czarną koszulę ?
  • ……… – Piotr potrząsnął głową jakby nie chciał tego słuchać. Kilkanaście lat temu nosił czarną koszulę, którą lubił wyjątkowo.
  • Tylko brakuje – pokazał znak SS … 
  • … Wiesz, że jako dzieciak w podstawówce malowałem sobie pod pachą ten znak ? – powiedział smutno.

Siedzieliśmy w milczeniu. Gdy korytarzem przechodził młody chłopak, Piotr gwałtownie złapał się za głowę i zrobił się czerwony. Myślałam, że znowu miał zawał.

  • Zobaczyłem przed oczami jak do kogoś strzelam i nożem tnę, jako ss-man …
  • Bali się ciebie nie tylko normalni, ale i swoi.
  • Uniknąłeś kary ? – od razu się tym zainteresowałam.
  • Wyśliznąłeś się, byłeś bardzo poszukiwany, „nieszczęśliwie” spaliłeś się żywcem.
  • … ???!!! … 
  • A mnie wtedy zabiłeś ? – spytałam.
  • Słyszę … Assasynp.s. assassin; zabójca.
  • Szkoda, że nie masz zajawek z dalekiej przeszłości, kiedy byłeś kapłanem – westchnęłam rozumiejąc teraz, dlaczego nasza przeszłość jest przed nami zakryta. Myślę, że po prostu lepiej nie wiedzieć. 
  • Masz w zachowaniu.

Aż się wyprostowałam słysząc te słowa. Przypomniałam sobie bowiem zdanie Homiela sprzed wielu miesięcy, kiedy na pytanie, dlaczego człowiek nie pamięta swojej przeszłości, powiedział po prostu …

  • Ale jego dusza pamięta.

  • …. To ciekawe, że odzyskałem tę świadomość teraz.
  • Ślepy nie widzi, a głuchy nie słyszy.
  • …. Jaki jest twój werdykt, kiedy wiesz ?
  • … Trzeba walczyć o ludzi …
  • To długa droga. Wojna byłaby szybka.
  • Nie chcę wojny.
  • To długa droga.
  • Damy radę.
  • Czy wierzysz w swoją wytrwałość zważywszy na wczoraj ?

A wczoraj Piotr nie miał siły się pomodlić i odprawił „repertuar standardowy”.

  • Ale uczę się.
  • Przyjąłem.
  • …….. – już wiedziałam, że to z Ojcem teraz rozmawiamy.
  • Jeśli się uda; przywróć ustalony porządek…, to nie będzie diabła ? – pytam.
  • Czy to nie pachnie utopią ? – Piotrowi trudno sobie to wyobrazić.
  • To jest wojna od początku do końca, od Adama i Ewy.
  • Co jest lepsze ?
  • Czy czynić dobrze spontanicznie, czy czynić dobrze świadomie ?
  • …. Rozumiesz ? Na tym świecie nie będzie tak, że zło całkowicie zniknie. Człowiek musi czynić dobrze świadomie…, a powiedzmy sobie szczerze … Ilu jest takich ? – pytam.



Dopisane 09. 10. 2017 r.

  • To długa droga. Wojna byłaby szybka – nic tak nie uczy jak wstrząs. Tego dowiedziałam się z późniejszych naszych rozmów i trudno się z tym nie zgodzić. Każda wojna to wstrząs, ale i krótsza droga do pokazania ludziom czym jest dobro, a czym zło i o co tak naprawdę warto walczyć.

  • Co jest lepsze, czy czynić dobrze spontanicznie, czy czynić dobrze świadomie? – być może jest to jedna z ważniejszych rozmów z Ojcem. A będzie ich tak jeszcze wiele i wszystkie są ważne. Istotą istnienia na tym świecie Zła / Złego jest jedno; nasza ciągła nauka. Dlatego Bóg w życiu pojedynczego człowieka, ale i całych narodów dopuszcza do działania osobowego i duchowego Zła. Po prostu czasami nie ma innego wyjścia…
Lenczewska; Słowo Pouczenia

Jak bardzo diabeł miesza w każdym aspekcie ludzkiego życia przykładów nie trzeba długo szukać. Choćby ostatnie skandale w Teatrze Powszechnym w Warszawie; http://kultura.dziennik.pl/teatr/artykuly/543160,klatwa-spektal-jan-pawel-ii-teatr-powszechny-prokuratura-pis-dominik-tarczynski.html

Tak się zastanawiam… Co jest bardziej złe… „Nawiedzony” autor, który wymyśla coś takiego, czy aktorzy, którzy w imię wolności słowa świadomie biorą w tym udział… ?

Rób swoje, a resztę pozostaw Nam.

14. 02. 17 r. Warszawa.

Z powodu Walentynek nasza kawa była bardziej luźna niż zwykle. Rozmawialiśmy o wszystkim.

  • Homiel mówił, że w tym roku możemy zmienić mieszkanie … W ogóle tego nie widzę – przyznałam szczerze.
  • Musiał być chyba pod wpływem ambrozji – Piotr się śmieje.
  • Wyobraź sobie, że to słyszę !
  • To dobrze, bo z sąsiadką z góry nie da się już wytrzymać, tak głośno nastawia muzykę.
  • Ona dawno odrzuciła wszystko, co dobre.
  • Zagłusza swoje myśli.
  • Wow … – Homiel znowu wie więcej niż my …
  • Mam jechać na tą operację ? – Piotr zmienił temat.
  • Kości zostały rzucone.
  • Kiedy to się stało ?
  • W tym roku.
  • Rób swoje, a resztę pozostaw Nam.
  • Ażeby zostawić Nam, musisz zrobić swoje.

Wieczorem.

Zrobić swoje, to zrobić kolejną diagnostykę koronograficzną, która niezbędna jest Cisowskiemu. Z kolei ażeby to zrobić, musimy mieć skierowanie od lekarza rodzinnego, a lekarz rodzinny jest w Szczecinie. Jeśli tego nie zrobimy operacja przesunie się na listopad. A do listopada wiele może się zdarzyć. Już myślami pakowaliśmy się, by jechać do Szczecina, gdy zadzwonił znajomy Piotra ze szpitala. Znowu powiedział, że nie wie dlaczego dzwoni, ale Piotr już czuł przez skórę o co chodzi. Opowiedział mu o sprawie skierowania, a znajomy od razu podał mu telefon do innego lekarza, który po krótkiej rozmowie zobowiązał się do prowadzenia wszystkich spraw lekarskich w Warszawie, oby tylko Piotr nie musiał jeździć celowo do Szczecina.

  • Nie widzisz tego, jak ci drogę płatkami róż ścielą ? Oby wszystko poszło zgodnie z planem, z Ich planem oczywiście.
  • Pilnujecie mnie ? – Piotr.
  • Jak mamy nie pilnować najważniejszej akcji na świecie ?
  • No to będzie się działo – Piotr pokiwał głową w zamyśleniu.
  • Zacznie się dziać, co ma się dziać.
  • Miecz ci uświęciliśmy, teraz kolej na ciebie.
  • Ok, co ma być, to będzie.
  • Co ma być, to musi być.


15. 02. 17 r.  Warszawa.

Piotr pojechał po skierowanie do poleconego lekarza. Okazał się bardzo rozmownym i bardzo… myślącym człowiekiem.

  • Czy operacja się uda, czy nie …, tak naprawdę wszystko zależy od tego, czy jest pan dobrym, czy złym człowiekiem. Wszystko zależy od tego, jakie plecy ma pan tam … – ….i pokazał palcem ku Niebu.
  • Jeśli ma pan plecy, to nic panu nie grozi. Musi pan zrobić ten zabieg, bo jeśli pan tego nie zrobi, zostanie panu 2 lata życia. Kto ma z Nim układy, nie ma czego się bać.
  • …….  – Piotr rozdziawił  buzię ze zdumienia. 
  • Mówi pan o Ojcu ?
  • Oczywiście, a o Kim ? – i zapatrzył się w Piotra wnikliwie.
  • To niemożliwe … – i potrząsnął głową jakby chciał się pozbyć jakiejś myśli, która go nawiedziła.
  • ……… – Piotr opowiadał mi o tym godzinę później.
  • Czy to nie dziwne ?
  • Z tego co mówisz, zachowywał się w pewnym momencie tak, jak ty się zachowujesz, kiedy coś słyszysz – zaczęłam analizować.
  • To jeden z Naszych.

Noooo, teraz to już mnie nic nie zdziwi. Ten lekarz otworzył nam oczy na oścież. Tętnica stępująca przednia jest główną tętnicą i będzie się z czasem zwężać. Nie możemy już żyć mrzonkami, że jakoś to będzie. Nie będzie w ogóle, jeśli się nie zdecydujemy na operację. Nikt nam dotąd tak dosadnie nie powiedział, że Piotr ma przed sobą maximum dwa lata życia. Teraz naprawdę nie mamy już wyjścia i Homiel znowu miał rację. Nie ma odwrotu. Zrobimy swoje, a resztę pozostawię Niebu.


Wieczorem Piotr zaczął mnie męczyć pytaniami, dlaczego wyląduje na lądzie na kolanach … A skąd ja mam to wiedzieć !!! Zaczął mnie porządnie już irytować.

  • Homiel, ratuj, nie dam rady tego słuchać więcej.
  • Czy nie lepiej ci poczekać ?
  • Ale co to znaczy ? Co się wydarzy takiego ? – Piotr naciska.
  • Że nadchodzą wielkie zmiany.
  • No powiedz …
  • Nie.
  • To powiedz inaczej Homiel – wtrąciłam się, bo czułam, że i On ma dosyć.
  • Czy Piotr będzie zadowolony, że będzie na lądzie ?
  • A czy widzisz u niego płetwy ?
  • …… – ja się roześmiałam, ale Piotr nie tego oczekiwał.
  • Nie powinieneś być milszy ?
  • A z jakiej paki ? użył kolejnego powiedzonka Piotra, co mnie doprowadziło prawie ze śmiechu do łez.
  • Z takiej, że się znamy od lat.
  • Co księciuniu chciałbyś wiedzieć ? – Homiel był wyraźnie zdegustowany i zarazem lekko rozbawiony.
  • Już nic – … Piotr zniechęcił się całkowicie.

Nastała cisza i dobrze, ponieważ w HBO rozpoczął się film „Zmartwychwstały”.

https://www.youtube.com/watch?v=VANRp6fAgQI

Kilka godzin wcześniej na Discovery oglądałam jeden z filmów dokumentalnych o Jezusie, w którym dowiedziałam się, że tylko dwóch ewangelistów było uczniami Jezusa; Mateusz i Jan. Te dwa obrazy nasunęły mi pewne pytanie …

  • Homiel … Dlaczego Jezus poszedł na pustynię ?
  • Odpowiedź znajdziesz w Biblii …
  • Rany … – westchnęłam, bo zaczyna mi czasu brakować na studiowanie wszystkiego w internecie.
  • Jak zacznę zajmować się tylko tym, to firmę muszę zamknąć i zacząć szukać chyba pracy.
  • Nie martw się, Ja cię zatrudnię.
  • ……… – znowu mnie rozśmieszył.
  • Jak zaczniesz szukać, to jeszcze coś znajdziesz.
  • Długo Jezus był po zmartwychwstaniu wśród ludzi ? – odezwał się i Piotr.
  • Tydzień.
  • Cieszyli się ? – oglądaliśmy akurat scenę, gdzie apostołowie siedzieli uradowani wokół ogniska, co mnie od razu zastanowiło, czy mogło być tak naprawdę.
Scena z filmu Zmartwychwstały
Scena z filmu Zmartwychwstały
  • A ty się nie cieszysz ?

Oooo tak …. Znam to uczucie i jestem pewna, że uśmiech nie schodził z ich twarzy. Uśmiech, zachwyt, uczucie szczęścia.




Dopisane 05. 10. 2017 r.

  • Odpowiedź znajdziesz w Biblii… – to zacznijmy od początku.

Jezus na pustyni – Ewangelie synoptyczne; http://biblia.wiara.pl/doc/436181.Kuszenie-Jezusa-na-pustyni

Adam Ligęza SP: Opowiadanie o kuszeniu u wszystkich trzech synoptyków rozpoczyna się podobnie: Jezus przez czterdzieści dni przebywał na pustyni, gdzie był kuszony przez szatana. Pustynia, szatan, symboliczna liczba czterdzieści — to wspólne elementy tradycji… Zacznijmy od wytłumaczenia, co symbolizuje pustynia…

Michał Wilk: Zanim przejdziemy do symboliki tekstu, najpierw musimy zwrócić uwagę na to, że w tym opowiadaniu chodzi o konkretne miejsce geograficzne — o pustynię leżącą w Judei, prawdopodobnie tę samą, na której działał Jan Chrzciciel. Mówimy o obszarze rozciągającym się na zachód od Morza Martwego i sięgającym aż po wzgórza judejskie. To właśnie tam poszedł Jezus… J.I. Packer opisuje to miejsce dość plastycznie: Ostre gołe skały znaczą jałowe połacie pisaku. Gorące, niosące piasek wiatry tworzą ruchome wydmy. W dodatku w regionie tym bardzo rzadko padają deszcze… Pustynia biblijna daleka jest od naszych wyobrażeń pustyni piaszczystej. Ale ustalenie położenia geograficznego nie wyklucza biblijnej symboliki pustyni, prawda? Jasne, że nie. Wychodząc od obserwacji samej Ewangelii Marka, moglibyśmy powiedzieć, że pustynia jest symbolem czegoś bardzo zwykłego i codziennego: wyciszenia, odpoczynku, spokoju. Ewangelista Marek wiele razy wspomina, że Jezus chodził na pustynie, by odpocząć.


Tylko 3 Ewangelistów opisuje to wydarzenie.

Mateusz;
(16) A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. (17) A głos z nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie.
Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła.
Marek;
(10) W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. (11) A z nieba odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie. (12)
Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię.
Łukasz;
(22) i Duch Święty zstąpił na Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a nieba odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie. (1)
Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu [Świętym] na pustyni (2) czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód.

  1. Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła.

  2. Duch wyprowadził Go na pustynię.

  3. Przebywał w Duchu [Świętym] na pustyni – p. s. co nie znaczy, że został tam zaprowadzony przez Ducha św.

    Ponieważ Łukasz był apostołem, ale nie był bezpośrednim uczniem Chrystusa i nie był naocznym świadkiem ówczesnych zdarzeń jego wersję mogę pominąć. Jedynym uczniem wśród tej trójki był Mateusz. Marek był uczniem Piotra, ale jego ewangelia według Homiela oraz samych biblistów jest najstarsza i najbardziej wiarygodna. Ci dwaj ewangeliści wyraźnie relacjonują, że to Duch Święty, a więc sam Bóg skierował Jezusa na pustynię. Pytanie… dlaczego?… 

Marek napisał bardzo niewiele o pobyciu na pustyni i nic też dziwnego, jeśli usłyszał tę opowieść z ust osoby trzeciej; Zaraz też Jezus, prowadzony przez Ducha Świętego, udał się na pustynię. Tam, otoczony tylko przez pustynne zwierzęta, spędził samotnie czterdzieści dni i był kuszony przez szatana. Potem zaś otoczyli Go aniołowie i usługiwali Mu.

Pełną wersję przedstawia tylko Mateusz i to również nic dziwnego jeśli usłyszał o tym bezpośrednio od samego Jezusa. Potem Duch Święty zaprowadził Jezusa na pustynię, gdzie diabeł miał Go kusić. Przez czterdzieści dni i nocy pościł, aż w końcu poczuł głód. Zbliżył się więc do Niego kusiciel i namawiał: – Jeśli rzeczywiście jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie zamieniły się w chleb. Pismo uczy: „Nie tylko chlebem żywi się człowiek, ale również każdym słowem wypowiedzianym przez Boga” – odpowiedział Jezus. Wtedy szatan przeniósł Go do świętego miasta Jerozolimy i postawił na szczycie świątyni. Jeśli rzeczywiście jesteś Synem Bożym, skocz w dół – kusił. – Przecież Pismo uczy: „Swoim aniołom wyda rozkazy dotyczące Ciebie, na rękach będą Cię nosić, byś nawet nie uraził nogi o kamień”. To samo Pismo uczy: „Nie będziesz robił na Bogu prób” – odpowiedział Jezus.

Każdy normalnie myślący człowiek zadaje sobie pytanie jak Chrystus mógł przeżyć 40 dni bez jedzenia. Niewykluczone, że Marek również zadał sobie to pytanie, bo w przeciwieństwie do Mateusza napisał, że Jezus był „otoczony tylko przez pustynne zwierzęta”. Być może nie przypadkowo sugerował w ten sposób, że miał dostęp do żywności. Marek myśli racjonalnie i ja to rozumiem, jednakże… zadaję sobie pytanie, czy wersja Mateusza może się obronić sama? Kiedyś od razu bym ją skreśliła… tyle tylko, że teraz powiem znowu…. wszystko jest możliwe. Człowiek, który uspakaja burzę, uzdrawia, przemienia wodę w wino, budzi ze zmarłych… co znaczą dla Niego te 40 dni o poście?

I może kwestia najważniejsza. Zgodnie z żydowskimi wierzeniami demony mają swe ulubione miejsca, więc człowiek, przebywający w ich otoczeniu naraża się na opętanie. Należą do nich m. in. studnie, pustynie, ruiny domów i latryny”. Przypomnę rozmowę;

  • Pustynia to domena zła – powiedziałam do Piotra.
  • Ja jestem człowiekiem pustyni.
  • Nie jesteś człowiekiem pustyni. Przechodzisz przez pustynięwtrącił się Homiel.
  • Dlaczego akurat pustynia?
  • Miejsce, gdzie nic nie urośnie nie może być dobre. Mieszkają tam ci, co niszczą.

Dlaczego akurat pustynia? Dlaczego Bóg wysłał Jezusa na pustynię?… Aby był kuszony przez diabła? A jeśli nawet… po co to starcie?  Potem Duch Święty zaprowadził Jezusa na pustynię, gdzie diabeł miał Go kusić. 

W większości przekładów Biblijnych jest zapisane, że spotkał diabła, w niektórych, że spotkał szatana, a w tym w nielicznych, że spotkał Szatana (duża litera). Któż może oferować świat jak nie sam Satanel, upadły anioł, kiedyś ukochany Anioł Boga, a teraz przywódca demonów, władca złych duchów (por. Mt 9,34; 12,24), przeciwnik Boga i nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego?

Jezus na pustyni
Jezus na pustyni

To spotkanie było szczególne i jest w nim coś bardzo osobistego. Homiel powiedział, że II wojna w Niebie zaczęła się z chwilą przyjścia Jezusa na ziemię i skończyła z chwilą Jego zmartwychwstania. Spotkanie na pustyni to jedna z bitew, którą Jezus musiał stoczyć… Jak każdy z nas, który toczy bitwy codziennie.

Johann Albrecht Bengel ujął to trafnie; można wywnioskować z tego, że Jezus po raz pierwszy (za późno) rozpoznaje Szatana, jest jednoznaczny, co wydaje się sprzeczne w przedstawieniu tej kwestii w Ewangelii Mateusza 4:1, zgodnie z którą Jezus nie mógł być nieświadomy intencji Ducha Świętego, który zmusił Go, aby poszedł na pustynię. To, że teraz nazywa Szatana imieniem jest w zgodzie z rosnącą intensywnością Jego emocji, a także z osobistym odniesieniem do Kusiciela w Ewangelii Mateusza 4:9; i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». http://biblehub.com/commentaries/bengel/matthew/4.htm

Zaufaj Mi.

10. 02. 17 r. Warszawa.

  • Modliłem się wczoraj wieczorem, ale na leżąco. Nie miałem siły klękać. Zobaczyłem kulę ziemską i mnóstwo krążących wokół niej gacków. Wstałem natychmiast i zacząłem się modlić jeszcze mocniej. Prosiłem Ojca, by to, co się ma stać …, w końcu się stało – opowiada mi Piotr na kawie.

  • Zaufaj Mi …, powiedział do mnie.
  • Ufam. Co mi dajesz, to wezmę.
  • … A teraz zobaczyłem mnóstwo gacków na dole … Ale ich się tam namnożyło !... – zapatrzył się przed siebie …
  • To ty ich tam nawrzucałeś.
  • Twoja codzienna praca to uczyniła.
  • Ale to niemożliwe ! 
  • Jesteś skuteczny, jesteś najlepszą bronią obecnie.
  • Inni przecież robią to samo! ? – Piotr rozbrajająco szczerze.
  • Czy wyobrażasz sobie, że ktoś jest w stanie trzymać Ziemię w rękach i ją czyścić ?
  • Rób swoje bracie, tu nie chodzi o ciebie, ale o Ziemię.
  • … ???
  • Dalibyście jakąś furę za to – Piotr chciał wszystko obrócić w żart.
  • Luksus zabija, człowiek niedojedzony działa.

Wieczorem.

Oglądaliśmy film „Polowanie na łowcę”, historię seryjnego mordercy działającego na Alasce. http://www.filmweb.pl/film/Polowanie+na+łowcę-2013-629133 Film oparty częściowo na faktach i trudno uwierzyć, że to się zdarzyło. 

  • Homiel, dlaczego tak się dzieje ?
  • Równowaga.
  • … ???

Mogę się jedynie domyślać, że Homiel mówi o losach ludzkiego życia w dłuższej perspektywie. Może to ten zabójca kiedyś był ofiarą, albo … stanie się ofiarą …? 


I dla równowagi właśnie zaczęliśmy oglądać film przyrodniczy o słoniach. Chciałam kontynuować rozmowę z Homielem, który nie okazywał zbyt wielkiej do tego chęci, ale nie wiedziałam od czego zacząć. Brak pomysłu, w końcu …

  • Homiel, macie tam u siebie słonie ?
  • Próbujesz otworzyć kramik ?

Roześmiałam się na głos, bo miał rację. Chciałam pogawędzić i pohandlować informacjami jak to w kramiku bywa. Nie udało się, do końca już milczał.



11. 02. 17 r. Warszawa.

Piotr jakiś czas temu dzwonił do Bielska – Białej, by umówić się na koronografię, ale uświadomiono go, że przecież może zrobić to w Warszawie. Tak więc ponownie uderzamy do Kowalewskiego, naszego pana w „motylkach”, by ustalić termin. Już raz uratował mu życie, a jednak Piotr snuje koszmarne wizje, co może go czekać podczas tego zabiegu. 

  • Ciągle nie wierzysz Ojcu, gdybyś wierzył, to byś się tak nie bał.
  • Jestem słaby – przyznał ze wstydem.
  • Pobędziesz wśród swoich, nabierzesz siły.
  • Czy ty wiesz, kto to jest Metatron ? – spytał nagle Homiel.
  • … ???!!! … 
  • Anioł jakiś – i wzruszył ramionami.
  • To nie jakiś anioł.
  • … ???
  • Co to jest tamlud, tam lud, czy coś takiego … – pyta mnie Piotr.
  • A dlaczego pytasz ? – coś mi już świtało w głowie, ale nie byłam pewna.
  • Homiel powiedział teraz …
  • Zrobisz porządek w tamludzie.
  • Jeśli już to w Talmudzie … Homiel, dlaczego ma zrobić porządek w Talmudzie ?
  • Po to przyszedł.
  • …??? … 
  • A co ma chrześcijaństwo do Talmudu ? – spytałam, bo o Talmudzie wiedziałam jedynie tyle, że jest powiązany z judaizmem, choć nawet i tego nie byłam pewna.
  • Nie rozdzielaj włosa na czworo.
  • Ale jak ma uporządkować Talmud, w jaki sposób ? – ciągle byłam zdziwiona, co ma jedno z drugim.
  • Zadrży las, zaśpiewa wiatr, narodzi się nowy …
  • …. ??? … 

Moja znajoma poprosiła, bym spytała jak po hebrajsku jest anioł.

  • Nie marnuj swoich pytań, które sama możesz wiedzieć.
  • Uuuuuuu – poczułam się lekko dotknięta.
  • Obraziłeś moją żonę.
  • Twoja żona, a Nasza siostra.
  • ………. – już nie czułam się obrażona.

Anioł pierwotnie pochodzi on od greckiego ἄγγελος (ángelos, według wymowy bizantyjskiej ánhielos), oznaczającego oryginalnie „posłaniec”. W Starym Testamencie analogiczne byty duchowe są nazywane w j. hebrajskim  מלא ,mal’ach – co również znaczy „posłaniec”. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że zarówno gr. angelos jak i hebr. mal’ach oznaczają posłańca w ogóle, bez przesądzania o jego ludzkiej bądź duchowej naturze. Różnica na poziomie językowym pojawia się dopiero w łacińskim tłumaczeniu Biblii: gdy mal’ach bądź angelos ma oznaczać posła ludzkiego, tłumacz używa słowa nuntius lub legatus – gdy zaś ma oznaczać posłańca boskiego, pojawia się słowo angelus, będące oczywiście zlatynizowaną formą gr. angelos. https://pl.wikipedia.org/wiki/Anioł




Dopisane 01. 10. 2017 r.

  • Zrobisz porządek w Talmudzie – o Talmudzie wiedziałam dosłownie nic. Dlatego musiałam zagłębić się do podstaw.

Talmud (hebr.תלמודtalmudnauka) – jedna z podstawowych (choć nie jest uznawana za świętą) ksiąg judaizmu. Talmud jest komentarzem do Tory, w którym wyjaśniono, jak przestrzegać prawa zawartego w Torze w warunkach, jakie zapanowały wśród Żydów wypędzonych z Palestyny w II w. Dla wyznawców tradycyjnego judaizmu Talmud jest czymś w rodzaju obowiązującego katechizmu.

Talmud jako uporządkowany zbiór praw religijnych, normatywnie spisany został około 400 roku n.e i był przez całe wieki i jest obecnie głównym odniesieniem, do którego odwoływali się i nadal się odwołują rabini na całym świecie, rozstrzygając rozmaite spory i przystosowując prawo religijne do współczesnych warunków życia. https://pl.wikipedia.org/wiki/Talmud

Pisarz żydowski, Emanuel Deutsch („Co to jest Talmud”, polski przekład I. Kramstücka, Wyd. 2, Warszawa 1905, s. 25) mówi, że „Talmud jest czymś więcej niż zbiorem praw, jest to mikrokosmos obejmujący, tak jak Biblia, niebo i ziemię. I zdaje się, iż cała proza i cała poezja, cała nauka, cała wiara i wszelka filozofia świata starożytnego… w nim się ześrodkowała”. Niepodobieństwem tu wyliczać wszystkich pochwał, jakimi żydzi obdarzają Talmud; z tego, co piszą, wynika jasno, że gdyby nie Talmud, nie byliby tym, czym są, nie zajęliby tego stanowiska, jakie dzisiaj w świecie posiadają. http://www.ostoja.pl/zakupy/?55,talmud-—-co-zawiera-i-czego-naucza-ks-jozef-kruszynski

Problem z Talmudem jest taki, że wydaje się na wskroś antychrześcijański. Do tego stopnia, że znalazł się na indeksie ksiąg zakazanych do 1962 roku. Książka była palona przez władze kościelne jako tekst bluźnierczy – występujący przeciw Jezusowi. Według niektórych hebrajskich badaczy w Talmudzie nie ma żadnych wzmianek, które można by z całkowitą pewnością odnieść do Jezusa, choć wielu interpretatorów starało się i stara się do dziś to udowodnić. Znajdujemy tam wyłącznie fragmenty historii dotyczących najwyraźniej kilku (co najmniej dwóch) postaci, które uznane zostały przede wszystkim przez przeciwników judaizmu za odnoszące się do Jezusa, mimo że najwyraźniej prezentują one ludzi żyjących w różnym czasie i o różnych kolejach losu. http://www.fzp.net.pl/judaizm/jezus-w-talmudzie

Z drugiej strony wielu wierzy, że to o tym jedynym Chrystusie jest mowa. I kiedy czytam na przykład, że…. Ben Stada (znany też jako Ben Pandira) był Jezusem. Jego matka nazywała się Miriam (Maria). W dodatku Miriam była damską fryzjerką (megadla naszaja), co w swoim brzmieniu kojarzy się z Marią Magdaleną – znaną postacią z Nowego Testamentu…

to teraz rozumiem co znaczy zrobić porządek w Talmudzie… A jak ma do tego dojść… zobaczymy.