Myśl co mówisz.

11. 01. 20 r. Warszawa.

  • Miałem dzisiaj wizję. Właściwie dwie wizje. Zobaczyłem ludzi z NIP jak nachylają się nad jakimś pismem. Zobaczyłem jak mają szkło powiększające. Pochylali się i czytali coś co było po łacinie. Dwuczłonowe słowo po łacinie. Czytali i krzyczeli …
  • Nie da się apelacji zrobić !
  • O ! – Piotr mnie zaskoczył. Z tego wszystkiego kompletnie zapomniałam o NIP.
  • Może faktycznie nie będzie apelacji – mówię dumając jednocześnie nad tym, że strasznie to wszystko się ciągnie.
  • Po jakimś czasie dostałem drugą wizję. Zobaczyłem kobietę, która miała przylizane włosy z przedziałkiem pośrodku. Wyglądała jak taka starodawna guwernantka. Ale ubrana była współcześnie.
  • Czego chcesz ? … pytam.
  • Ja też nie jestem z tego świata. Moja dusza walczyła, żeby być tutaj teraz w tym świecie.
  • Ciekawe … Czy dusza może sobie tak wędrować między światami ?
  • ……… – … odpowiedzi brak.

Wczoraj miałam super fajne doświadczenie. Modliłam się od 14.30 do 15.05. W końcówce modlitwy bardzo wyraźnie poczułam bliskość Ojca. Rzadko mi się tak zdarza. Gdy skończyłam, zadzwonił do mnie znajomy twierdząc, że kiedy dzwonił o 15 mój telefon milczał całkowicie. Jakby sygnał nie dochodził, albo był wyłączony, jednym słowem kompletna cisza. Zaczęłam się śmiać. Wiedziałam zanim zdanie skończył. Normalnie byłoby to niemożliwe, aby milczał. Telefon nowy, zawsze włączony i leży tuż obok. Po prostu w tym momencie miał mi nie przeszkadzać, ale pytam z ciekawości …

  • To skandal, żeby ktoś miał przerwać nam rozmowę.
  • Bo to nie modlitwa, to rozmowa.
  • Przecież wieszOjciec się roześmiał. 

Takie drobne sytuacje obnażają niesamowitą prawdę. W naszym świecie, tej animacji (Ojciec użył raz słowa miraż), w której żyjemy możemy w każdej chwili zostać kompletnie ubezwłasnowolnieni. Można z nami zrobić cokolwiek, zrobić wszystko. Kiedy czasami nad tym myślę, za każdym razem robi to na mnie piorunujące wrażenie. Świadomość tego … dyscyplinuje. 


Siedzimy na kawie już po zakupach, wizycie w kościele, nigdzie się nie spieszymy. Rozmawiamy o nieuchronności zbliżających się zdarzeń i przepływie czasu …

  • Wczoraj pisałam, że rok czasu będzie trwała twoja przemiana.
- Ojciec mówi teraz … 
- Pełna twoja przemiana będzie trwała od dnia urodzin do dnia urodzin. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/01/11/sluchaj-mego-glosu-a-nie-stu-innych/
  • Myślałam, że chodzi o kwiecień, ale teraz nie jestem pewna. Może chodzi o te urodziny Nike ? Czyli wrzesień ?
  • Wyglądem jesteś przygotowany, żeby cię słuchano.
  • Taaak ? Tak wyglądam ? – pyta mnie chcąc się upewnić.
  • Mnie pytaj, nie Oli.
  • Wyglądem masz budzić respekt.
  • Zgadzam się, wygląd jest ważny – przyznaję.
  • I zachowanie jest ważne.
  • A ja taki okropny czasami jestem.
  • Nie mów do siebie, że jesteś okropny.
  • Słyszałem, że jesteś Moją kopią, więc mówisz o Mnie.
- Ciebie czeka Ja. Jeśli ty jesteś kim jesteś, to kim jesteś ? ……. – pogubiliśmy się. Powtarzałam to zdanie w głowie z trzy razy, aby zrozumieć. 
- Jesteś kopią Mnie. 
- Więc zrobisz to, co Ja bym zrobił. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/02/25/jestes-kopia-mnie/
- Bądź Moją kopią. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/12/25/kiedy-jestescie-razem-wtedy-jestescie-silni/


12. 01. 20 r. Warszawa.

Dzisiaj niedziela. W kawiarence jesteśmy prawie sami.

  • Miałem nad ranem wizję. Idę i ciągnę za sobą stary wózek. Na wózku mam worek, taki szary, typowy do ziemniaków. W worku jest dziecko. Wiem, że wiozę to dziecko na egzekucję. Wiedziałem o tym. Ale jadę i nic nie mówię.

  • Na drodze zauważam srebrną monetę, ale wiem, że to nie jest prawdziwa moneta, a czekoladka w sreberku imitująca monetę. To dziecko mimo, że jest w worku prosi, aby się zatrzymać i żebym Mu dał tą monetę srebrną. Mówi…
  • Daj Mi ten pieniążek i dalej możemy jechać. Nie chcę nic więcej.
  • Nie wiem jak on to widział, bo pieniążek by już pod wózkiem, a on był w worku. Zatrzymuję się i podnoszę pieniążek, aby Mu dać. Odwiązuję najpierw ten worek i widzę w środku 3-letniego chłopca, ma blond włosy, zaczesany jest do przodu. Patrzę na niego i odkrywam, że tym chłopcem jestem ja ! Przecież to ja ! Jak byłem mały tak wyglądałem.
  • Poduszeczkę dam ci pod siedzenie … mówię.
  • Nie chcę, możesz Mnie zawieźć.
  • Wzruszyłem się bardzo jego niewinnością. Był dobry, a jednak był gotowy iść na śmierć. Coś we mnie pękło.
  • Nie oddam cię nikomu i wziąłem go na ręce. Obrałem czekoladę ze sreberka i tak się wizja skończyła.

Każda wizja z chłopcem blondynkiem to wizja z Ojcem.

  • Hmm … Ojciec mówił, że jesteś Jego kopią, więc nic dziwnego, że chłopiec był do ciebie podobny. A egzekucja … Sam widzisz co się dzieje. Teraz chcieliby Boga zabić, zlikwidować, wmówić, że Go nie ma. Kiedy Boga nie ma, to hulaj dusza. Ty będziesz Go bronić … To wygląda jakbyś był ostatnią nadzieją.
  • Ty to Ja, Ja to ty.
  • Teraz doszło do mnie dlaczego pieniążek czekolada. Dwa dni w temu w kantorze dostałem w prezencie taki pieniądz czekoladkę. Teraz zaskoczyłem – Piotr się wzruszył.

Długo potem myślałam nad tą wizją. Piotr ma kilka słabości, z którymi walczy. Przyziemny materializm i … co wydaje się śmieszne … właśnie czekolada. Gdyby zapanował głód, najbardziej żal mu by było nie chleba, ale czekolady. Pieniądz i czekolada to jakiś dla niego synonim bezpieczeństwa. Że nadal wszystko jest normalne. W tym widzeniu znowu wybrał Ojca, a nie swoje życie. Piękna wizja.



Wieczorem.

Piotr poszedł na egzorcyzmy, wrócił jakiś czas później …

  • Od jakiegoś czasu oczyszczam z brudów Franciszka, więc mówię swoją formułkę; oczyszczam cię taki i taki, a raptem wyłania mi się twarz Benedykta. Zza przesłony wyłoniła się jego głowa, aż mnie cofnęło z wrażenia.
  • Przecież żyje … – wtrącam się. 
  • No właśnie, to chyba jego dusza i on do mnie mówi …
  • Ja też proszę o ochronę.
  • Więc wyciągam rękę i mówię … Oczyszczam cię z wszelkich brudów, gacków itd. I widzę jak z jego ciała wypada szara masa w kształcie prostokąta, tworzy taką jakby metalową blachę, ale mocno brudną. Nie była zardzewiała, ale brudna. No to ja dalej … Mówię po raz drugi czyszczę cię i wtedy zobaczyłem też postać Franciszka. Żeby było mi łatwiej czyścić postawiłem ich koło siebie razem, a wtedy oni wzięli się za dłonie.

  • A kiedy się połączyli wybuchła z nich wielka energia, to wyglądało tak jakby biała para z nich buchnęła. Benedykt też prosił mnie o opiekę.

Spojrzałam na Piotra uważnie. Kiedy on był na egzorcyzmach, ja akurat czytałam artykuł https://magazyn.wp.pl/opinie/artykul/auguri-benedetto .

Ten film, mający ambicję filmu dokumentalnego, to prawdziwa gradka dla wyznawców teorii o pancernym kardynale, ludzi przekonanych, że Kościół rzymskokatolicki to czyste zło i właściwie instytucja zatroskana jedynie o własny prestiż, pieniądze i strefy wpływów.

Pancerny ? Dziwna zbieżność. Metal jako symbol twardości, nieustępliwości ?

  • Niesamowite jak ty to widzisz wszystko.
  • Sam się dziwię. Widzisz ? Mężuś jest niezbędny – zażartował.
  • I to jeszcze jak ! I jak to będzie, kiedy cię nie będzie w takim razie ?
  • Jakoś się podzielimy.
  • Jak cię Ojciec spod skały wyciągnie to nie mam pojęcia.
  • To będzie majstersztyk.
  • Hmm …
  • Masz pióro Majsterstuck ?
  • …….. – Piotr zamarł.
  • Twoje pióro faktycznie ma nazwę Majsterstuck – Piotr wyjaśnia szybko. 
  • I to też będzie majstersztyk.

Siedzimy oszołomieni.



13. 01. 20 r. Warszawa.

Wieczorem.

  • Na egzorcyzmach znowu widziałem Benedykta. Prosił mnie o pomoc, żebym o nim nie zapomniał – robi zdziwioną minę. 
  • Skończyłem modlitwę i Ojciec mówi do mnie …
  • Jeszcze raz. Nie myślałeś o niej.
  •  To znaczy o modlitwie.  Więc jeszcze raz zacząłem od nowa.
  • Myśl co mówisz.
  • Kurka wodna, ja ciągle uciekam myślami – przyznałam się.
  • Dzisiaj po raz pierwszy widziałem Polskę z boku, z profilu. Pięła się na wysięgniku ponad wszystkie inne państwa. One zostały z tyłu.

Czytam dalej książkę o Faustynie; Ufam tobie. Wczoraj wydawało mi się, że to raczej niemożliwe, aby dusza kogoś jeszcze żyjącego przyszła po pomoc, a tu raptem u Faustyny pojawia się podobna historia. 

10 przemyśleń nt. „Myśl co mówisz.”

  1. „Metal jako symbol twardości, nieustępliwości ?”

    „A kiedy się połączyli wybuchła z nich wielka energia”

    Benedykt i Franciszek są symbolami konserwatyzmu i nowoczesności i Gackowi zależy na podziale, aby wierzący walczyli między sobą, o to kto ma rację. Zauważmy, że to jest współczesny rozłam we wnętrzu kościoła, a nie na zewnątrz z niewierzącymi, gdzie wraca się i ocenia postanowienia Soboru Watykańskiego II. Tymczasem siła jest w jedności, kiedy te 2 strony podają sobie ręce.

    Podaję fragmenty z uznanych przez Kościół objawień amsterdamskich, które ukazują ten problem i stanowisko Maryi:
    O komunii:
    „Będzie i musi być wydany dekret, mówiący o tym, że ludzie nie muszą być na czczo przed przystąpieniem do Komunii św. Jest tak wiele ludzi, którzy właśnie wtedy, gdy są w kościele, mają wielkie pragnienie przystąpienia do Stołu Pańskiego, jednakże tej możliwości są pozbawieni, ponieważ nie są na
    czczo.” 25.01.1951

    O Soborze Watykańskim II z 11.02.1951 
    „Zostały już przeprowadzone zmiany, inne są w przygotowaniu. Chcę jednakże wnieść orędzie Syna. Nauka jest dobra,jednakże przepisy mogą i muszą być zmienione.”

    „Nadejdzie znowu wielka katastrofa w przyrodzie. Wielcy tego świata będą w ciągłej niezgodzie. Ludzie będą poszukiwać tu i ówdzie. Uważaj na fałszywych proroków! Szukaj i módl się wyłącznie o prawdziwego, Świętego Ducha. W obecnym czasie jest przecież wojna myśli. Walka toczy się nie o rasy i narody, walka toczy się o ducha. Zrozum to dobrze.”

    Nauka pozostanie, ale
    przepisy można zmienić. Pozwól dzieciom tego świata więcej radować sie rozmyślaniem o moim Synu.

    Świat znajduje się w takim upadku i jest tak materialistyczny, że jest najwyższy czas ku temu, aby prostą Wiarę znowu zanieść ludziom. I to jest wszystko, czego oni potrzebują: Krzyż z Synem Człowieczym.”

    https://www.google.pl/url?sa=t&source=web&rct=j&url=http://www.mocmodlitwy.info.pl/files/14_Pani_Wszystkich_Narodow_oredzia.pdf&ved=2ahUKEwikv4GQmZ_rAhXDk4sKHTJBBIUQFjAAegQICRAB&usg=AOvVaw0mAiJQ1tAKtVXQjV9Ee0Gx

    1. „mają wielkie pragnienie przystąpienia do Stołu Pańskiego, jednakże tej możliwości są pozbawieni, ponieważ nie są na
      czczo.”
      To rzeczywiście przypomina faryzeuszy i ich zasadę czystych rąk. Albo zakazania udzielania pomocy w szabat, bo jest szabat. Zasady wyżej wyniesione niż dekalog, niż Bóg. To chciał zmienić Chrystus.

  2. https://www.youtube.com/watch?v=BxMU9CwxhiY
    Można posłuchać, ale celem jest udział online dla chętnych we Mszy Trydenckiej (nawet codziennej ), tutaj poniżej jest link.
    https://www.youtube.com/channel/UCtj2DRUa1GwAwBUmNobq2Jg
    @Anna
    Niebo tak działa że dowody nikną, bo przekaz jest indywidualnie kierowany do konkretnej osoby. Mając dowody i przedstawiając je np. tutaj, zmieniałbym normalny bieg dziejów czy też inaczej scenariusza kreowanego przez Ojca, byłbym przekonujący i wiele osób wskoczyłoby na inną drogę niż tą sobie zadaną, czy też zadawaną dla rozwoju każdego z Nas. Prawdę mówiąc wiem o tym i pozbywam się takich argumentów a filmiku nie posiadam. Jednak jak Tata zechce, to się pewnie przez przypadek natknę na niego i go tutaj udostępnię.

  3. Dzisiaj obejrzałem ten film
    https://www.youtube.com/watch?v=hPcnN-SrPIc
    i podobno ta osoba „cziken” miała spotkanie z Górą. Można i tutaj, na podstawie tego materiału zmierzyć się z własną krytyką na temat wiary ale i z własną wiedzą i przekonaniem, nie wspomina tam się o mistykach katolickich, o siostrze Faustynie i innych a ofiara Jezusa jest karykaturą. Może zabierzmy się sami za rozbieranie tej zagadkowej cebulki. Każdy coś wie, to niech powie. Dobrze byłoby napisać Pani Aleksandro czego dotyczy symulacja w której żyjemy. Co to jest, czy tylko ziemia czy cały kosmos sięgający po jak myślę wrota którymi mogą być czarne dziury. Może jakoś postarajmy się to uporządkować bo przyznam, że sam, momentami mam trudności z ogarnięciem tego. Że symulacja to pewnik, napisze teraz o tym. Kiedyś wspominałem żeby pozdrowić Homielów z trzech stawów. Za numer który mi zgotowano. Jak wspominałem chodzę na spacery po 1, 2, 3 godziny i rozmawiam na różne sposoby z Niebem. Raz jest to modlitwa, innym razem sięgam myślami i rozumieniem ponad to wszystko co tutaj ale zapominam o tym i wracam do normalności, zostają jednak wspomnienia z wzlotów, jako pozostałość po przeżytym doświadczeniu. Widuję światło poruszające się nad chmurami a raz doznałem wizyty w pokoju gdzie jeden uśmiechnięty Ktoś (ty ty bobasie!) siedział w jakimś mieniącym się pojeździe, takim mirażu mieniącym się i jakby falującym, wiszącym przy oknie a drugi radośnie śmignął mi nad tym oknem szerokim łukiem lecąc chyba na własnych skrzydłach, najpierw w dół a potem świecą radosną do góry, jeszcze innymi razy przeżywam czas gdzie jestem w ułudzie, oraz przytrafiają mi się rożne niezwykłe incydenty, gdzie o kilku moich takich przeżyciach napiszę tutaj za jakiś czas. Wiem że tak mam mieć. Mam mieć czysty umysł gotowy na wlanie wiedzy oraz czerpanie wszystkiego co potrzebne w odpowiednim czasie wprost ze Źródła. Jednak pewne sytuacje są tak niezwykłe że zapamiętuję je. I tak było wtedy. Wychodzę spod wiaduktu po którym biegnie A 4 i widzę jak po chodniku chodzi jakiś sympatyczny staruszek w białych włosach i wygląda na zagubionego, ale uśmiecha się do mnie i patrzy na mnie, no to mówię mu dzień dobry i on też, kiwamy sobie sympatyczne głowami a on dalej uśmiecha się do mnie i tak śmiesznie drepcze jakby nie wiedział co ma dalej ze sobą zrobić . Minęliśmy się i po tej budzącej radość mijance poszedłem sobie dalej. Po jakimś czasie, z kilka tygodni potem na Y.T. widzę filmik z tą postacią którą spotkałem i na serio przeraziłem się, że coś ze mną nie halo. Niedługo potem przyszła ulga, bo przeczytałem tutaj na blogu RzN o mirażu, o symulacji i jak ten bajkowy Pomysłowy Dobromir ping, ping, ping, olśniło mnie i teraz tutaj wobec Wszystkich POTWIERDZAM TO. Żyjemy w doskonałej animacji. Schodzimy na ten świat w określonym celu (być może nie wszyscy). Ja o tym wiedziałem od dziecka, wiedziałem że nie jestem stąd, wiedziałem o tąpnięciu zdrowotnym w około 2000-nym roku i przygotowywałem się do tego, gdzie asekuracyjnie zażywałem witaminy z Amway. Po tym w niedługim czasie miałem zawał a teraz jestem na finiszu, bo dalej już nie sięgam w to co będzie ze mną się działo. Innymi razy widzę leśne zwierzęta zatrzymane w stop klatce też ciekawe coś takiego zobaczyć, oraz wiele innych incydentów których doświadczam fizycznie, nie są to jednak niosące strach doświadczenia ale takie radosne, budujące i nie jednokrotnie nie mieszczące się w logice tej rzeczywistości. Więc na pewno, Coś jest na rzeczy, bo nie spotkałem się z takimi u innych doświadczeniami jakich osobiście doznaję, ale też być może, że nie trafiłem na takich jak ja. Po co to wszystko piszę. Piszę ponieważ pomimo wielu rozbiegów zdań i różnic po coś zostaliśmy Tutaj wszyscy scaleni i proszę Wszystkich wspierajmy się wzajemnie w modlitwie. Piszę, bo chcę uświadomić Wszystkich że TO się DZIEJE w naszym realu, TERAZ i jest prawdziwe. Mam zupełnie inne doświadczenia niż Piotr ale stanowimy jakiś z Piotrem tandem, jakąś część układanki a ponieważ nie mam tutaj innej Oli :-), to pisze o tym samodzielnie. Z proboszczem naszym w parafii mi nie wyszło chociaż mówiłem mu o kilku mistycznych moich przeżyciach. Dopiero uwierzytelnienie w naszym księdzu niektórym wprowadzonym w temat uzmysłowiło że będę ustami Ojca, prorokiem, 10 kapłanem, dlaczego piszę 10-tym, ponieważ tak oznajmiono mi w Archikatedrze Jezusa Króla w Katowicach, podczas jednej z ułud gdzie w tym budynku byłem po raz pierwszy w życiu, napiszę kolejnym razem o tym. Moja parafia to ta sama co Państwa Oli i Piotra, Parafia Świętej Rodziny. Moje dziecko tak jak i u Państwa Oli i Piotra po studiach zupełnym powiedzmy fuksem dostało się do korporacji i „matczy” czyli zajmuje się jak matka moją córką jej przełożona, czyli Tata dmucha w żagielek podobnie jak u wspomnianych tutaj wcześniej szczęśliwych rodzicach,(myślałem z niepokojem podczas poszukiwania przez nią pracy, czy czasem nie będzie siedzieć w markecie w pampersie na kasie przez 12 godzin!, bo jest spokojna i mało przebojowa a tu proszę bardzo). Ta dziesiątka o której wspomniałem nie dawała mi przez dłuższy czas spokoju i dochodziłem z trudem do pojęcia tego, myślałem, że może to liczba pełni, ale się myliłem, ta liczba to w moim przypadku… , bo powoli, jestem na ten trop naprowadzany. Teraz jak czytam Valtortę a chłonę te dzieje z zapartym tchem i bliskimi stali mi się Apostołowie Jezusa, a zwłaszcza jeden, Juda Tadeusz, 10 apostoł, inaczej nazywany Judas, kuzyn Jezusa ale też przyjaciel z dzieciństwa a potem kompan powołany do Apostolstwa. Jest mi ON bardzo bliski, co nie znaczy że nim byłem, ale co jakiś czas mam naprowadzenia na ten trop, więc kto wie. Może to się z czasem wyjaśni. Wiem że byłem mamutem bo to mi powiedziano, natomiast co do postaci ludzkiej nie mam wiedzy a jedynie domysły. Czy to zawłaszczenie zainteresowania Was moją osobą. Nie. Jestem po 1.5 godzinnej wczorajszej Adoracji przed N.S i mam takie parcie aby Nam to tutaj napisać. Mam podobne nastawienie do siostry Faustyny, do Melchizedeka, do Eliasza, do Elizeusza, do Henocha, do króla Dawida do Marii Magdaleny do Metatrona tak jak i Adminka tego blogu a sądzę że to nie przypadkowa zbieżność. Jestem przekonany że niedługo coś tutaj u Nas będzie się działo.

    1. „Dobrze byłoby napisać Pani Aleksandro czego dotyczy symulacja w której żyjemy. Co to jest, czy tylko ziemia czy cały kosmos sięgający po jak myślę wrota którymi mogą być czarne dziury. Może jakoś postarajmy się to uporządkować bo przyznam, że sam, momentami mam trudności z ogarnięciem tego.”

      Animacja dotyczy całego wszechświata, w którym Ziemia jest jednym z wieeeelu elementów. Według P. ma ona swoje granice.
      ……………

      „Wszystkich POTWIERDZAM TO. Żyjemy w doskonałej animacji. Schodzimy na ten świat w określonym celu (być może nie wszyscy).”

      Dlatego Jezus mówił, że nie jest z tego świata. Dlatego często to słyszała Faustyna i inni święci. „Jesteś nie stąd”, albo „nie z tego świata” trzeba przyjąć absolutnie dosłownie. Wydaje mi się, że to jest podstawa, aby zrozumieć Boga, Niebo, wiarę.

      ……………

      „Mam podobne nastawienie do siostry Faustyny, do Melchizedeka, do Eliasza, do Elizeusza, do Henocha, do króla Dawida do Marii Magdaleny do Metatrona tak jak i Adminka tego blogu a sądzę że to nie przypadkowa zbieżność. Jestem przekonany że niedługo coś tutaj u Nas będzie się działo.”

      Ciekawy zespół 🙂 🙂 🙂

    2. Witam ponownie,własnie to o czym pisze pan,Panie Adallu to tzw.obudzona świadomość …tak mają wszyscy,którzy się obudzili duchowo i nazywa się takie osoby,biblijnie ,że nie pochodzą z: „tego świata” a liczba 10-oznacza już :doskonałość u obudzonego duchowo…(też miałam to 10-tyle progów własnego”ja” pokonałam ,jak pokazywał mi Pan Bóg w mistycznych snach,lub Wizjami na żywo…-tu teraz trzeba resztę ludzkości,obudzić,gdyż:każdy z tego świata,tylko…budzić ich niełatwo jest.Ja z moim synem(który Henochuje) ,ja z Maryją w brzuchu rodzę…wiem,wiem-dla ledwo obudzonych duszą-to niełatwe tematy ale:Prawdziwe…serdecznie pozdrawiaMy tu wszystkich .ja Ewa( pierwsza z raju,która kiedyś ponad 6000 lat temu tu była),potem byłam i św.Anną(która urodziła mistycznie światu Boga-Maryję(czyli Ducha Świętego),dziś jestem Alicją Surażyńską a w przyszłach latach,gdy ponownie zejdę mistycznie już najprawdopodobniej,na ziemię-ciekawe jak mnie nazwą,jakim nowym imieniem,które sobie wybiorę. Nie byłeś mamutem,Adallu-to przenośnia(coś starego wiekiem i potężnym Orędownikiem..??-być może…) a Wy,jakie dacie sobie Nowe Imiona-bo jest i taka mozliwość w kolejnym powrocie tu an ziemię,gdzie będzie już Prawidłowy Raj,który tu ,teraz zaczynamy tworzyć…pa,kochaMy Was Wszystkie Dusze…

    3. @Adall
      Ale zapodałeś filmik z żółtym kurczaczkiem.
      Po wysłuchaniu myśli się w głowie kotłują. Z jednej strony coś ta Iwonka wie, niby głupio nie gada a z drugiej strony nie do końca mogę ją wyczuć. Coś nie pasuje. Ona też mówi o tej symulacji świata jakoby życie tu na ziemi stanowiło jedynie jeden procent całości naszego jestestwa.

      Trochę pojechała na papieża Franciszka.
      Takie dziwne odczucie. Bo wspomniala o upadłym na samo dno sataniście (John Raminez) jako człowieku, którego sam Chrystus wyciągnął z otchłani piekielnej ale odnośnie Franciszka juz nie potrafiła zastosować tej samej światłości Chrystusowej, która uwolniła go z współpracy z juntą (domniemanej zresztą współpracy). Taka dziwna dysproporcja w Bożej miłości.

      I tak zrozumiałam, że pani Iwona stawia Chrystusa na pierwszym miejscu (nie uznaje żadnych pośredników) i nie tyle robi karykaturę z samej ofiary Chrystusa co z jej powielania podczas mszy świętej.

      Ma wiedzę kobitka ,niby ma kontakt z samą Górą ale ….no właśnie pojawia się to ale.

      Nie zapomnę jak „nasza Ola” napisała, że jeśli ktoś ma otwarty kanał do świata duchowego to jednocześnie może słyszeć Górę i dół. I całym fenomenem jest nauczyć się rozróżniać, które słowa i czyny pochodzą od samego Ojca, a które od tego z dołu żeby zmącić nasz umysł.

      Chyba pora poprosić Ducha Świętego o rozeznanie (bo sami nie jesteśmy w stanie) i posłuchać głosu serca.

      P.s. podaj link do tego filmiku co starszy pan, którego spotkałeś spacerował po wiadukcie 🙂

    4. Gdy myślę o naszym świecie jako animacji, przypomina mi się film ” Truman show”, a szczególnie scena, w której Truman odkrył już, że jego świat to atrapa, przełamuje swoje lęki i wyrusza w rejs, by odkryć prawdziwy świat. Gdy próbuje dotrzeć do granicy tego sztucznego świata, reżyser włącza straszną burzę, żeby sponiewierać Trumana i zniechęcić do dalszych poszukiwań. Pomyślałam wtedy, że ten reżyser jest jak Bóg, który z wysokości podkręca nam śrubę i ze spokojem patrzy ile jeszcze wytrzymamy. Podobne mocne  wrażenie naszej małości, kruchości i bezradności wobec potęgi Bożej w filmie ” Życie Pi” w scenie chłopca na tratwie w czasie burzy.
      A może tym reżyserem jest władca tego świata czyli Gacek i włącza nam burzę, gdy tylko próbujemy wyrwać się z ram jego królestwa?- A Bóg podsyła nam aniołów, tak jak Trumanowi tą dziewczynę o pięknych dużych oczach, aby nas obudzić. 

      A może Bóg, mając nieskończoną perspektywę, nasz strach przed śmiercią i cierpieniem widzi jako ten 1% możliwości odczuwania i przeżywania w odniesieniu do prawdziwego świata. I dlatego pozwala na cierpienie i śmierć, które są przecież środkiem do przekroczenia granicy, bramą do lepszego świata. Ten strach ma nas trzymać w tej animacji i szukać w niej celu, gdyby nie ten strach wszyscy czym prędzej marzylibyśmy o śmierci, nawet w cierpieniu wiedząc, że przyniesie nam pełne szczęście.

      Dopiero dziś miałam chwilę czasu, aby obejrzeć filmik. Ta pani Iwona odrzuca picie krwi Chrystusa, twierdząc, że to satanistyczny rytuał. 
      Tymczasem to sam Bóg wybrał Sobie, że zejdzie na świat jako Baranek Ofiarny, o czym prorokuje cały Stary Testament począwszy od historii Abrahama i Izaaka.
      I ten Bóg nie miał skrupułów by na tą krwawą ofiarę patrzyła niewinna matka, większa od Abrahama, bo ofiara się dokonała.
      Który Bóg by mnie tak ukochał, że życie swoje by oddał za mnie w męczarniach..i to jeszcze wtedy gdy żyłam w grzechu. Rz 5. 6-9

      Co Pani Iwona by powiedziała na takie widzenie Faustyny:

      „Po chwili ujrzałam Dziecię Jezus na ołtarzu, które pieszczotliwie i z radością wyciągało rączęta do niego, jednak ów kapłan po chwili wziął to piękne Dziecię w ręce i połamał, i żywcem je zjadł. W pierwszej chwili uczułam niechęć do tego kapłana z powodu takiego postępowania z Jezusem, ale zaraz zostałam oświecona w tej sprawie i poznałam, że bardzo jest miły Bogu ów kapłan.”

      W czasie porodu miałam taką myśl, że narodziny są podobne do śmierci. 

      „Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat. Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. „J16.21-22

      1. „A może tym reżyserem jest władca tego świata czyli Gacek i włącza nam burzę,”

        Nie ma takiej władzy.

Możliwość komentowania jest wyłączona.