Ja, czy Duch święty to to samo.

04. 02. 19 r. Warszawa.

Wychodząc z domu na kawę usłyszałam w TV, że przedwiośnie już prawie jest. Nie wiem czy to znak, ale trochę mnie to przestraszyło. Opowiadam Piotrowi …

  • Pamiętaj, tam masz trochę pieniędzy odłożonych, nie wolno ci ich ruszyć ! – poucza mnie trzeźwo.
  • Zanim ty się przemienisz, ona będzie miała poduszkę dla wygodnego położenia głowy.
  • Aha, to jestem spokojny…
  • … Akurat ! –  śmieję się w duszy.
  • Muszę sprawdzić sobie żyły i stan serca na wszelki wypadek.
  • Nie zdążysz.
  • ……. – ręce mi opadły.
  • Podobało ci się nowe ciało ?
  • Dziwne to było… Jak Ty to Ojcze zrobisz ?
  • Te 5 sekund powinno dać ci do myślenia.
  • Hmm…. Byłem zdziwiony swoim ziemskim ciałem, zniesmaczony… Oglądałem go oczami tego, który się budzi we mnie. A ten, który się budzi jest świetlisty… – powiedział zamyślony.

05. 03. 19 r. Warszawa.

Piotr od tygodnia wygląda jak zombie. Ledwo się rusza, ledwo powłóczy nogami, zero energii, zaczynam się naprawdę martwić. Tłumaczy to tabletkarni, które bierze na alergię. Ale Ojciec tłumaczy, że to…

  • Przeobrażenie.
  • A może to ludzie tak działają na ciebie ? Ojcze, on ma coraz mniej sił …
  • Skąd wiesz co jest celem ?
  • Hmm… Nie wiem.
  • Kręci mi się w głowie tak, jakby coś chciało wyjść z mojej głowy, jak motyl ze skorupy. Tak się czuję … – siedzi dosłownie zamroczony. Zamyślił się w końcu i zapatrzył gdzieś w dal…
  • Widziałem Ojca w pracy, to znaczy, jak siedział w swoim „pokoju” i pracował. Miał przymknięte oczy i tylko myślał. Widziałem jak Jego myśli idą w różne kierunki świata, w przestrzeń. Widziałem i czułem, że On nad wszystkim panuje, wszystko kontroluje, niby siedzi na tronie, ale tak naprawdę On ciągle pracuje gdzieś u Siebie… Nam się wydaje, że jest na tronie, ale On tworzy tylko taką iluzję, żeby ludzie widzieli… Może być wszędzie jednocześnie w kilku postaciach, jak chce… To niesamowite…
  • Jak wygląda ?
  • To nasza tajemnica.
  • Ojciec mówi, że ktoś się zgłosi do ciebie.
  • I pomoże wydać książkę. Zaprojektuje pewne rzeczy…
  • Widzę na środku „Bóg”, a pod spodem „prawdziwa historia”.
  • Twoje oczy będą wiedziały o kogo chodzi jak przyjdzie pora. 
  • Trwaj w swoim.
  • Pisz to, pisz. Będzie ciekawa reakcja na książkę.
  • Pisz o Mnie i nie oczekuj tu nagrody.
  • Nagrodę dostaniesz gdzie indziej.
  • W końcu to Moja książka.

Siedzimy w pokoju w kompletnej ciszy. Piotr jeszcze raz opowiadał mi o sytuacji z łazienki ze zdziwieniem i zażenowaniem jednocześnie. Opowiadał i opowiadał i łapię się na tym, że jakoś mu nie wierzę.

  • Czy jesteś tu już ? – zakpiłam sobie lekko kierując te słowa do tego Drugiego.
  • Jam jest.
  • ……..
  • Jesus … !!! – skurczyłam się w sobie i poczułam ciarki na skórze.

Mówiąc Jam jest Piotr zmienił się na twarzy. Zmienił się także jego głos. I był… śmiertelnie poważny. Zagapiłam się na niego, ponieważ nastąpiła w nim  diametralna zmiana. Niby Piotr, a nie Piotr.

  • Dlaczego się ukrywasz ? – pytam głupio.
  • Jeszcze się nie rozwinąłem.
  • …… – wybałuszam oczy, znowu mam dreszcze.
  • Spytaj go, czy mu dobrze w twojej skórze… – żartuję na siłę, bo nie wiem co z tym fantem zrobić.
  • Nigdy na te pytanie nie będę odpowiadać.
  • …….. – mina mi zrzedła, bo zdałam sobie sprawę, że jak „nowy Piotr” będzie tak poważny, to nie wiem czy wytrzymam tego „nowego”.
  • Nie wiesz o czym mówisz.
  • Co jest celem tego człowieka ?
  • Nie zatrzymasz go dla siebie.

Miałam na dzisiaj dosyć.


06. 03. 19 r. Warszawa.

Na kawie najpierw „macam” z kim rozmawiam. Czy z Piotrem nr I, czy z Piotrem nr II. Kiedy zaczyna żartować wiem, że na szczęście wszystko po staremu.

  • Księgowa poprosiła mnie o pożyczkę na operację. Ojcze, co robić ?
  • Twoje owce, twój problem.
  • ……. – roześmiałam się. Kiedyś Ojciec powiedział podobnie „twoja żona, twój problem. Pamiętam do dziś. A owce to pracownicy i inni ludzie, których prowadzi.
  • Wczoraj podczas modlitwy miałem scenę… Z powietrza wyłoniła się żmija, była czarna, gruba, trójkątna głowa…
  • To raczej już wąż – poprawiam go.
  • Nie, czułem, że to żmija. Wyłoniła się z powietrza, zasyczała i wpełzła po kilku sekundach w powietrze… Ohyda… Potem, gdy się modliłem czułem kłucia w nodze…
  • Aaa… To ciekawe, może to żmije ciągle pozostawiały te dwa ślady na twoich nogach i rękach …
  • Mam się modlić więcej ?
  • To Ja ci podrzuciłem różaniec na ulicy, a ty się pytasz ?
  • To Ty ?
  • Ja, czy Duch święty to to samo.

Zawsze mnie to intrygowało. Dwa równomierne ślady o różnej rozpiętości pozostawiane na skórze i to często na moich oczach. Jednoznacznie wyglądały jak ukąszenia, a jednak do dzisiaj nie mogłam pojąć kto za tym stoi.  http://osaczenie.pl/wp/zdjecia-2/

Patrząc na takie ślady człowiek sobie uzmysławia jak bardzo realny jest świat za przesłoną.

  • Ojciec śpiewał mi dzisiaj; Wiosna wiosna, Kaziu obudź się, „obudź się” zamiast „zakochaj się”. Co to znaczy ?
  • A nie mogę sobie tak śpiewać ?
  • …….. – śmieję się.
  • Ten drugi się budzi – spoważniałam.
  • Ale się porobiło. Obiecywałem ci przed ślubem dom z ogrodem i zobacz, nic nie masz. Nałgałem ci.
  • Nie nałgałeś, tylko nie wiedziałeś o Moich planach.
  • Chciałabyś brylanty, czy tą książeczkę ? – pyta mnie Ojciec.
  • Książeczkę oczywiście.
  • Piotr wolałby jedno i drugie. Stary cwaniak.
  • Byłem dlatego zdziwiony dlaczego nic mi nie wychodzi. Moi pracownicy mają więcej ode mnie.
  • Jakbyś miał wszystko, jakbyś do Mnie dotarł ?
- Jezus do mnie mówi… 
- Zawierz we Mnie, nie w dobra materialne. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/03/08/4216/
- I gdzież się podział ten anioł wielki !? 
- Poległ w dobie materializmu i chciejstwa. 
- Obudź się chłopie, bo to ostatni czas dla ciebie. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/10/02/wiec-badz-mniejszy-z-najmniejszych-tylko-najmniejsi-sa-duzi/