Brakuje tego fioletu na nieboskłonie.

24. 01. 18 r. Warszawa.

Ubrałam się dzisiaj na kawę wyjątkowo, gdyż zorientowałam się ostatnio, że to właściwie jedyna okazja dla mnie, aby się w ogóle ubierać wyjątkowo. Nigdzie nie chodzę, nigdzie nie bywam, tylko siedzę w domu i piszę…

  • Zobacz na pięknotkę ! Jakie ma korale !
  • ……. – Homiel mnie zawstydził i rozśmieszył jednocześnie.
  • Nie drażnią Cię, że czerwone ?
  • W takim razie w Hiszpanii nie mogłabyś żyć.
  • To fakt – … bo we wszystkim trzeba mieć zdrowy rozsądek. Czerwone nie oznacza od razu samego piekła 
  • Masz piękną duszę.
  • Oooook… – wzruszył mnie i nie wiedziałam co odpowiedzieć. 
  • A jaki kształt ma dusza ? Jak to wygląda ?
  • Masz rozterki Picassa. On też nie wiedział jaki co ma kształt.
  • ……. – roześmiałam się przypominając sobie jego  malarskie wariacje.
  • Znałeś go ? – Piotr.
  • Rozdarta dusza.
  • Typowy artysta – skwitowałam, bo nie znam artysty, który by nie miał rozdartej duszy.
  • Kawa u Was nadal aktualna? – spytałam, ponieważ pisałam o tym na blogu wczoraj;
- Co byś zrobił, gdybyś wpadł do Nas kawę? http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/01/23/sluzyc-bogu-to-nie-praca/
  • Nasze zdanie nigdy się nie zmienia.
  • Może Oni tu przyjdą i zrobią tutaj kawę ? – Piotr już zestrachany.
  • Lepiej nie.
  • Jeszcze się potrują – zaczynam się śmiać.
  • Homiel, mówisz, że to wszystko minie, nasze kawy też ?
  • Wszystko to wszystko.
  • To z czego będziemy się cieszyć ? – pytam.
  • Z czego nie będziesz się cieszyć ?
  • ……. – ech… niczego się nie dowiem, ale wiem przynajmniej tyle, że to co nadchodzi, będzie radosne.
  • Ostatnio często boli mnie głowa, widzę krzesło i już jestem w tym krześle – Piotr pociera czoło. 
  • Widzę włókna drewna, gdzie to drzewo rosło, jak zostało ścięte…. Makabra… To bardzo męczy, bo na czymkolwiek się skupię to mam to samo, zaraz w to wnikam.
  • …… – gdybym nie obejrzała „Lucy”, trudno byłoby mi sobie to wyobrazić.

  • Poradź się Homiela co robić.
  • Poddaj się, rób wszystko wolniej.

  • Pan Bóg może zabrać mi wszystko w sekundę.
  • A może jeszcze szybciej ?
  • Oj Mały, co Ja z tobą mam. Jesteś tak nieposłuszny.
  • Co zrobiłeś znowu ? – pytam szeptem Piotra widząc już, że to nie Homiel. 
  • Nie pytaj i tak się nie przyzna.
  • Do końca łobuz, ale ktoś musi to wszystko rozświetlić.
  • Brakuje tego fioletu na nieboskłonie.
  • Fioletu ?
  • …….. – Piotr nachyla się do mnie…
  • Kazał ci to zrobić…
  • Purrrrpury… krzyknął mi do ucha zaznaczając wyraźnie rrrr.

Oczywiście zaczęłam się śmiać przecierając ucho, bo ogłuszył mnie na chwilę tym krzykiem. Piotr ma pewną wadę wymowy, nie wymawia „r”. Więc kiedy mnie czasami irytuje mówię mu głośno i wyraźnie do ucha rrruuurrraaa, a mam dobrą dykcję. Przeciągam rrrrr… w nieskończoność. 

  • Naśladuje ciebie – Piotr się śmieje.
  • Czy chociaż zdajesz sobie sprawę, że teraz cały czas z Ojcem rozmawiasz? – uświadamiam go w końcu, bo widzę, że albo zamyślony albo durny, że nie widzi.
  • …… – robi wielkie oczy.
  • Czas zakończyć ten rozdział twego życia.
  • Ale sądu jeszcze nie ma – wyrwało mi się.
  • Potoczy się to szybko.
  • Jakoś nie toczy – Piotr mruczy pod nosem, a ja przewracam oczami, że jeszcze dyskutuje.
  • Mówię ci, potoczy.
  • A nie za dwa lata?
  • Musiałbyś spaść na główkę do pustego basenu.
  • ……. – wybuchłam śmiechem.
  • Księgowy to ofiara, a czekamy na puentę.
  • Kino będzie pełne.
  • Tyle zła uczynili ludziom, ten człowiek ze swoim pobratymcem.
  • Tak się opili ich krwią, jak te kleszcze.
  • A księgowy?
  • Ona była nieświadoma, ale nauczyli ją ciągnąć krew.
  • Zobaczyłem rurkę do soku.

 

  • Hmm… Znaleźli dobry sposób na pieniądze i znaleźli w tym radość – analizuję słowa Ojca.
  • Czekaj na ostateczną rozgrywkę, sąd komuś pomoże, da narzędzie.
  • Na jego wyrok trochę osób czeka już.
  • Wow… – czyli wyrok będzie jedynie preludium do dalszego czynienia sprawiedliwości.

 



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

 

Nieważne jak się zaczyna. Ważne jak się kończy.

06. 10. 17 r. Warszawa. (część II).

Wieczorem.

  • Ale mnie Ojciec nazwał owczarkiem.
  • Dobry pasterz dba o swojego owczarka, bo wie co mu zawdzięcza.
  • No widzisz? – zaczęłam się cieszyć.
  • Zobaczyłem jak owczarek wchodzi w przesłonę i zamienia się w człowieka…
  • Dużo ich Masz Ojcze? – pytam. 
  • Nie jesteś Dusia, a Statystyka.
  • …….. – śmieję się głośno. Dusia, bo duszę pytaniami. Statystyka, bo zaczynam pytać dociekliwie.
  • Wiesz jak trudno wychować dobrego owczarka?
  • …….. – a więc jest ich niewielu… Gdyby było łatwo to byłoby wielu.

Naszą rozmowę przerwał telefon od Krysi. Od kilku dni przesiadywała w sanatorium.

  • Byłam na borowinie i teraz boli mnie od tego serce. Leżę na łóżku. Dwie duże butelki wody stały na stole i jedna po drugiej przewróciły się tak same z siebie. A nie mogły tak same! – mówiła z przejęciem.
  • ……. – Piotr zaczął się śmiać.
  • Widzę Edzia jak siedzi u ciebie przy stole… Chyba przewrócił ci te butelki jako ostrzeżenie.
  • Ja wiem, ale to takie niesamowite! – i się rozpłakała…

Człowiek, który nie wierzył. Czy naprawdę trzeba stracić kogoś, aby dopiero uwierzyć? Jakiż to zmarnowany czas pozostawiamy za sobą, zanim uwierzymy…

  • Homiel teraz mówi, że Edziowi pozwolono na to, żeby się zrehabilitował. Podczas życia był jakby obok, a teraz jej pilnuje i siedzi z nią w pokoju – Piotr powiedział, gdy już się rozłączył. 
  • …….. – niesamowite…
  • Wyobrażasz sobie jak wielka koronka musi być na ciebie zrobiona zanim odejdziesz?
  • Zbyt wiele cierpienia widzę.
  • Zanim Ola zapłacze, musisz wcześniej odejść.
  • Że co?! – przestraszyłam się, bo nie rozumiem.


Dopisane 10. 06. 2018 r.

Wracam do Lutra. Z Lutrem jest tak w tej chwili, że w zależności czy pisze o nim katolik, czy protestant prawdy są dwie. Każdy głosi swoją prawdę. Na podstawie tego co pisze każda ze stron, ale przede wszystkim na podstawie naszych rozmów z Ojcem, punktem wyjściowym w ocenie Lutra jest to zdanie;

http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/347

Czy Luter miał dzieci, zanim wstąpił do zakonu? Oficjalnie nie ma na to twardych dowodów.

Czy zabił w pojedynku przyjaciela? Oficjalnie nie ma na to twardych dowodów, choć w książce „Marcina Lutra droga do klasztoru” Dietricha Emme (protestant) można przeczytać; Najstarsi protestanccy biografowie Lutra Mathesius, Melanchton i Selnecker są jednak zdania, że ów przyjaciel Lutra został zabity w pojedynku i że prawie w tym samym czasie Lutra przeraziła gwałtowna burza. Jakkolwiek się rzeczy miały, sam Luter w swoich listach (De Wette II, 101) wyjaśnia, że złożył śluby zakonne pod przymusem i pod presją.

Ojciec Lutra, Hans Luter nie pogodził się z kapłaństwem syna. Gdy Marcin podczas uroczystego obiadu zorganizowanego na cześć przeprowadzonej przez niego pierwszej mszy wspomina coś o tej burzy i piorunie, wtedy jego ojciec mówi; aby nie był to diabelski omam”. Prorocze słowa…

F. Kuhn, biograf Lutra pisał: Bracia nic nie rozumieli z tych jego smutków, myśleli, że chciał im imponować swoją oryginalnością albo że był opętany przez szatana. Luter swoim neurotycznym zachowaniem ugruntowywał ich w tym przekonaniu. W czasie czytania Ewangelii o opętanym niemym człowieku, przerażony zakonnik zaczął krzyczeć „Ha! Non sum! Non sum!”, po czym padł na posadzkę „jakby rażony piorunem”. W duszy tego człowieka w istocie toczyła się walka; pokusy nie omijały go, podobnie jak każdego innego zakonnika. http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/347

O Lutrze napisano tak wiele rozpraw, tak wiele prac naukowych, łącznie z opiniami psychiatrycznymi sławnego mnicha, że można ocenę wyrobić sobie samemu. Według mnie wyłania się tu obraz człowieka, który chciał po prostu dopasować Kościół do swoich potrzeb i jednocześnie być świętym.

Jak zauważyło szereg poważnych badaczy działalności Marcina Lutra, takich jak o. Denifle OP, ks. H. von Grisar SI, K. Holl czy A. Jundt, poglądy te głosił w kazaniach już w 1515 r. Turmerlebnis (‚przeżycia w wieży‘ – moment olśnienia Lutra, w którym „zrozumiał” zasadę usprawiedliwienia) opierało się na egoizmie, na pragnieniu świętości przy jednoczesnej rezygnacji z walki duchowej, na utożsamieniu swojego przypadku osobistego z powszechną prawdą teologiczną. Rację miał Maritain, cytując za protestanckim badaczem Hollem, że Luter pragnął uczynić z siebie człowieka uniwersalnego, nieświadomie zastąpić Chrystusa swoją osobą jako przykładem do naśladowania. Konsekwencje tego myślenia miały okazać się opłakane w skutkach. (…) można by powiedzieć, że olbrzymia katastrofa, jaką Reformacja protestancka stała się dla ludzkości, jest tylko wynikiem wewnętrznej próby, która przybrała zły obrót w duszy zakonnika nie mającego pokory pisał Maritain w pracy Trzej reformatorzy.

Nie godzę się, aby nauka moja mogła podlegać czyjemukolwiek osądowi, nawet anielskiemu. Kto nie przyjmuje mojej nauki, nie może dojść do zbawienia.”

To zdanie w zmodyfikowanej, laickiej, liberalno-demokratycznej formie panuje w dzisiejszym świecie. I chociaż Luter nie może być odpowiedzialny jednostkowo za całe zło reformacji, spada na niego spora część winy za rozłam religijny XVI w. Pomyśleć, że wszystkie te wydarzenia były skutkiem jeno źle przeprowadzonego toku myślowego w mniszej głowie!…


  • Przeczytaj ich tezy. Znajdziesz tam pełno przyzwoleń obrobionych przez diabła.

Żeby zrozumieć protestantyzm, sięgnęłam bezpośrednio do protestanta. https://proteologia.com/2009/02/27/czym-rozni-sie-kosciol-protestancki-od-katolickiego/ 

  1. Choć wierzymy w tego samego Boga co katolicy (trój-jedynego, wszechmocnego Stwórcę Nieba i Ziemi), różnimy się w spojrzeniu na to, jak należy Mu służyć: Wierzymy, że tylko Pismo Święte, a nie Kościół, który często błądził, jest nieomylne. Dlatego nie uznajemy autorytetu papieży.

Nawet w małym stadzie zawsze jest przywódca. Mieć przywódcę to rzecz naturalna

2. Wierzymy, że tylko Jezus Chrystus, odwieczny Boży Syn, ma być wywyższony jako pośrednik między Ojcem a ludźmi. Dlatego nie czcimy świętych (w tym Marii) i się do nich nie modlimy.

Przeglądając fora protestantów zauważyłam, że nikt objawień maryjnych nie traktuje poważnie, a samą Fatimę uważa się za objawienie szatańskie. Ciekawostką jest też to, że Maryja objawiała się także protestantom co powodowało ich nawrócenie na katolicyzm. Bagatelizowanie roli Maryi jest dalekie od tego, co mówi nam Homiel i Ojciec.

3. Wierzymy, że po śmierci są tylko dwie drogi. Pojednani przez Chrystusa wierzący są czyści Jego zasługami i dlatego od razu idą do Nieba. Ludzie nie oddani Chrystusowi muszą być ukarani za swe grzechy, idą więc na potępienie. Dlatego nie wierzymy w czyściec, a mówienie o nim uważamy za szkodliwe usypianie sumień. Grzesznicy zamiast powierzyć swoje życie Chrystusowi, żyją dalej w niewierze licząc, że „nie są tacy źli” i jakoś im się uda tam dostać.

Dwie drogi to za mało. Kolejne nietrafne założenie protestantyzmu.

4. Wierzymy, że tylko wiara, którą zyskujemy przez nawrócenie do Jezusa łączy z Bogiem. Tylko tacy ludzie są prawdziwie chrześcijanami i nic więcej im nie potrzeba. Dlatego nie przypisujemy zbawiennej mocy sakramentom, ani nie widzimy potrzeby kapłanów. Komunia to Stół Pański, nie ołtarz. Jej znaczenie to bliskie spotkanie z Chrystusem, nie ofiara. 

Czyli wystarczy narobić grzechów, ale i tak zostaniemy zbawieni, bo wierzymy? Siła sakramentów jest ogromna, to pokazuje nam Ojciec, Chrystus podczas mszy. 


Dlaczego ludzie wybierają Kościół protestancki od Kościoła Katolickiego? Jest pewien dialog w serialu kryminalnym produkcji brytyjskiej „Collateral”. Biskup kościoła protestanckiego karci swojego proboszcza (kobietę) za to, że pod jednym dachem żyje ze swoją kochanką.

  • Co na to twoi parafianie? – pyta. 
  • Ale ty też śpisz z kochankiem w jednym łóżku.
  • Ale ja go nie dotykam.

Szaleństwo…  Protestantyzm pozwala na wiele, bo ich wiara usprawiedliwia wszystko.

Przyjęcie reformacji i oderwanie się od papiestwa było na rękę wielu przywódcom, książętom. Charakterystyczne było umożliwianie rozwodów, a nawet bigamii, jak w przypadku Lutra, który błogosławił podwójne małżeństwo Filipa Heskiego. Niezależność od Kościoła pomagała w umacnianiu poczucia odrębności narodowej, na czym przede wszystkim zależało Anglii. Z kolei prymat władzy państwowej nad kościelną ułatwił zachowania autorytetu przez niemoralnych władców oraz pomagał gromadzić większe zyski. http://www.okiem.pl/bog/religie_pro.htm


Zastanawia mnie jedno. Jeśli protestanci nie liczą się z Maryją to co z egzorcyzmami? Jeśli protestanci mają do czynienia z egzorcyzmami to muszą wiedzieć jak ważną rolę odgrywa Maryja. Wydaje się, że kwestia Maryi w egzorcyzmach w ogóle nie istnieje. Czytam forum protestantów i włos mi się jeży na głowie. Konkluzja ich rozmów jest taka, że jak wierzą, to nie mogą być opętani. Taki przywilej należy się tylko katolikom !!! http://forum.protestanci.info/viewtopic.php?t=1620

Protestanci odrzucają sakramentalia (luteranizm zanegował modlitwę za zmarłych, wiarę w czyściec, śluby zakonne czy praktykę celibatu), a do tej właśnie kategorii zalicza się w chrześcijaństwie egzorcyzmy. Największy jednak problem stanowi mnogość tych wyznań, gdyż w ich obrębie nadal dokonują się coraz to nowe podziały zborów. W efekcie, wobec praktyki wyrzucania złych duchów mamy tyle stanowisk, ile Kościołów reformowanych. Faktem jest niemniej, że egzorcyzmy są często przez nie akceptowane, choć Luter, poddając krytyce rzymskokatolicki obrzęd chrztu dzieci, odrzucił przy okazji egzorcyzm wielki (w Kościele ewangelicko-augsburskim brakuje zarówno instytucji egzorcysty, jak samego formularza rytuału). Kościół katolicki aprobuje jakąkolwiek stosowaną przez braci odłączonych formę modlitwy o uwolnienie, rozumiejąc, iż chodzi o wspólną walkę ze złem. http://www.redakcjapolska.dk/egzorcyzm080306.htm


  • Przy tablicy straciłeś, co miałeś. Za to, co zrobiłeś.

Zastanawiałam się długo nad tymi słowami… za to, co zrobiłeś. Dwie rzeczy mogą być brane pod uwagę; domniemane zabójstwo przyjaciela; Inną wersję powodów wstąpienie Marcina Lutra do klasztoru przedstawia niemiecki prawnik Dietrich Emme w książce „Marcina Lutra droga do klasztoru”. Według jego ustaleń (m.in. na podstawie mów biesiadnych Lutra zapisanych przez współbiesiadników) Luter wstąpił do klasztoru, aby uchronić się przed procesem w związku z pojedynkiem ze swoim przyjacielem, w wyniku którego ten drugi poniósł śmierć. Będąc w zakonie Luter nie mógł być ścigany ponieważ chronił go tzw. azyl kościelny.

… albo domniemane przybicie swoich tez na drzwiach kościoła. Domniemane, ponieważ dzisiaj historycy podważają, że takie zdarzenie miało miejsce.

Wczoraj zadałam kilka kolejnych pytań dot. Lutra. Siedzieliśmy na śniadaniu w Ikei…

  • Luter zabił tego… człowieka?
  • Nie jednego.
  • ???!!! – nic mi nie wiadomo o kimś jeszcze. Pomyślałam jednak, że Ojciec być może ma na myśli tych, którzy doprowadzili do wojny domowej i zabijali się w imię jego popapranych idei.

Na bazie niezadowolenia społecznego i częściowo pod wpływem błędnie rozumianej nauki Lutra o wolności chrześcijańskiej, w 1525 roku wybuchła w Niemczech wojna chłopska. Początkowo Luter usiłował pośredniczyć i wstawiał się za umiarkowanymi żądaniami chłopów, gdy jednak chłopi dopuszczali się zbrodni, wezwał, aby w sprawę wdała się władza państwowa. Ostateczna bitwa miała miejsce pod Frankenhausen, gdzie doszło do zupełnego pogromu zbuntowanego chłopstwa i pogromu wziętych do niewoli chłopów, pomimo próśb Lutra, aby z tymi, którzy się poddali, obejść się pobłażliwie. Łącznie w czasie wojny chłopskiej zginęło ok. 150 tys. osób.

Luter nawoływał również do zabijania czarownic, likwidowania Żydów. Kto wie… może ktoś go w końcu wysłuchał…?

Zamyśliłam się. Czy zabójstwo człowieka mogło odwrócić Ojca od Lutra? Nawet Eliasz zabijał, św. Paweł zabijał i pewnie wielu innych Wybranych zabijało… co jest dość zaskakujące. Więc to nie mogło być to. Rozmawialiśmy już o innych sprawach…

  • Ojciec jest niesamowity – Piotr w pewnym momencie podsumował.
  • Ale zwróć uwagę, że On cię słucha.
  • Ojcze, dlaczego odwróciłeś od Lutra? – wykorzystałam moment.
  • Pytanie jest kto od kogo się odwrócił.
  • Ja czy on?
  • Czy Ja, który dałem dekalog, czy on, który go nie chciał?

Marcin Luter o Dekalogu;

Jedyny cel [Dekalogu] to pokazanie człowiekowi niemożności czynienia przez niego dobra i nauczenie go rozpaczania nad sobą” (źródło: Henri Denifle, Luther et Lutheranisme. Etude Faite d’apres les sources, tłum. J. Paquier, A. Picard, Paris 1912-13, tom. III, s. 364).

Musimy usunąć Dekalog z oczu i z serca” (źródło: De Wette 4, 188).

  • Więc jak mogę słyszeć jak ktoś plecami do Mnie stoi?
  • Wszystko mogłem wybaczyć, ale jak mogłem wybaczyć człowiekowi, który stoi do Mnie plecami zapatrzony w siebie?
  • ……. – wzruszyłam się niebotycznie, nie spodziewałam się tak pięknej odpowiedzi.
  • Dlaczego go nie zawróciłeś, żeby go naprawić? – Piotr. 
  • A gdzie wolna wola?
  • Bóg jest nieeeesamowicie mądry – pomyślałam. 
  • Ale Pan Bóg musiał być tobą zawiedziony – powiedziałam ze smutkiem. 
  • Nieważne jak się zaczyna. Ważne jak się kończy.

Luter – okrzyknięty największym heretykiem chrześcijaństwa. Piotruś…? 


https://www.youtube.com/watch?v=pcKPdllMJG4

Nie oglądaj się do tyłu. Zostaw to.

04. 10. 17 r. Warszawa.

Rozmawialiśmy o Izabeli. Jej sytuacja wydaje się tak skomplikowana, że czujemy się bezradni. Piotr poprzez egzorcyzmy próbuje jej pomóc, ale czy faktycznie to jej pomaga?

  • A może my jej szkodzimy? – zaczął mieć wątpliwości.
  • Nawet tak nie myśl. Nie po to Pan Bóg przysłał ją do ciebie.
  • Bóg ją wybrał… to jest coś! – zamyślam się nad planem Ojca.
  • Szkoda, że nie możesz znać wszystkiego.
  • Są kwiaty, o których się nie mówi, a których zapach jest tak mocny.
  • Nieznane dla ludzi, ale znane dla Kogoś innego, ciche.
  • Kiedyś będzie ci to dane wiedzieć, nie będziesz mogła w to uwierzyć i będziesz bardzo mocno płakać i to cię uśpi…
  • …….. – ciarki mnie przeszły. Nie myślę jeszcze o swojej śmierci, ale może czas zacząć?
  • Zobaczyłem jak ręka cię wyciąga z tego świata…
  • No pięknie… Czyli dowiem się na koniec – poczułam się dość nieswojo.
  • …….
  • Ważne, że z nią jest lepiej. Kiedy się modlę tworzę nad nią tubę. Wymieniam wszystkie osoby, które chronię po imieniu. Izę biorę na koniec, a powinienem na początek.
  • Ważne, że to robisz. Kolejność nie ma znaczenia. Ważne, że ją z imienia wymieniasz.

Imię, które jest jak znamię, pieczęć, wizytówka i w Niebie znaczy coś więcej, ponieważ określa zakres uprawnień, obowiązków, odpowiedzialności. Z doświadczeń egzorcystów wynika jasno, że tylko poznanie imienia demona / diabła, czyli poznanie przeciwnika sprawia, że dane egzorcyzmy są udane, czy też nie. To tak jakby opadła kurtyna i wszystko stało się jasne. Wróg już nie jest nieznany, ale staje się konkretny. Już nie walczymy na oślep, ale uderzamy bardzo celnie. Ta sama zasada dotyczy także ludzi, których chcemy uzdrawiać i ochraniać. Ta sama zasada dotyczy także modlitwy. Dlaczego? Bo wszystko jest energią. Kiedy wysyłamy strumień energii ona musi być skierowana do konkretnego celu, a nie rozproszona gdzieś tam w nicość. Nie ma więc sensu modlić się do „wszystkich świętych” i walczyć z „wszystkimi diabłami”. Daremny trud.

  • To wszystko co się dzieje… jest nienormalne – Piotr rozbrajająco szczerze.
  • I z Ojcem się nie dyskutuje, tylko wykonuje.
  • ……. – spojrzałam na niego z politowaniem, bo nie dyskutuje się tylko z jednym, tym z dołu.
  • Oj, Mały… a On tak lubi z tobą rozmawiać.
  • … ! – no właśnie, dawno to zauważyłam. Teraz też przecież rozmawiamy z Ojcem!
  • Niedługo wszystkie twoje wątpliwości, jakie miałeś zostaną rozwiane.

Wróciłam do domu, włączam komputer… i widzę to…

Oparłam się z wrażenia o krzesło. „Luter i kościół, grzech podziału chrześcijan” i to w miesięczniku „Egzorcysta”, który czytam „zawodowo”. Patrzę i patrzę na to… Przypadek? Przecież o tym wczoraj rozmawialiśmy! Czekam niecierpliwie na powrót Piotra i kiedy tylko wchodzi w drzwi domu zaciągam go na siłę przed komputer.

  • Widzisz to?!
  • ……. – spojrzał z zaciekawieniem, ale na krótko. Kompletnie nie zrobiło to na nim wrażenia.
  • Homiel, czy to znak z tą okładką? – pytam więc konkretnie.
  • Wierzę w potęgę twojej intuicji i nie ma przypadków w twoim przypadku.
  • …….. – ręce mi opadły, bo już zaczęłam coś podejrzewać.

Piotr zajął się swoimi sprawami, a ja Lutrem. Im dłużej, tym więcej miałam podejrzeń. W mojej głowie świtało pewne pytanie, ale bałam się je po prostu zadać. W końcu nie wytrzymałam…

  • Homiel, czy Piotr może być Lutrem? – spytałam wprost.
  • Nie może, a był. Zresztą Marcinem.
  • ???!!! Jesus Christi !!!…  – wyrwało mi się.

Oboje dosłownie zamarliśmy. Piotr zaczął się śmiać nerwowo.

  • Co za bzdury!
  • I tak dochodzimy do prawdy.
  • Wszystkie kurtyny są ściągane.

Piotr siedział zastygnięty, a ponieważ niewiele o Lutrze wiedział, zaczęłam mu czytać na głos o nim z  https://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Luter

  • Marcin Luter, niemiecki reformator religijny, teolog i inicjator reformacji, mnich augustiański, doktor teologii, współtwórca luteranizmu.. Zakonnik?! Byłeś zakonnikiem! – i przypomniałam sobie słowa AIDY.
Pani mąż był kiedyś zakonnikiem – p. s. myślę, że lepiej mówić po prostu duchownym. http://osaczenie.pl/wp/2016/04/25/jak-syn-marnotrawny/
  • W październiku 1510 roku Luter wyjechał do Rzymu, by odwołać się do papieża Juliusza II od decyzji prowincjała saskiej kongregacji Staupitza, nakazującej podniesienie ogólnego poziomu obserwacji. Wrócił zdruzgotany obrazem jaki zastał. Papież, poświęcający wiele czasu wojnom, bezceremonialne zachowanie księży, bluźniercze żonglowanie sakramentami, czy wreszcie to co wywołało jego największy wstrząs i oburzenie – odprawianie w pośpiechu siedmiu mszy świętych przy jednym ołtarzu (pewien ksiądz, widząc, że Luter odprawił dopiero jedną trzecią swojej mszy, poganiał go słowami „Pośpiesz  się! Inni czekają!”. Podróż do Rzymu nie miała większego wpływu na rozwój poglądów teologicznych Lutra, jednak wyniesione z niej doświadczenia wpłynęły na jego późniejszą postawę w walce z papiestwem.
  • To w twoim stylu, chciałeś porządek robić… Nic się nie zmieniłeś – zaczęłam się śmiać.

Wydawały mi się słuszne pomysły Lutra, ale im dalej studiowałam jego historie, tym więcej miałam wątpliwości. Zaczęłam w pewnym momencie coś rozumieć.

  • Do opuszczenia kryjówki zmusiły go rozruchy, jakie wybuchły w Wittenberdze, a które wywołało radykalne skrzydło reformatorów domagające się natychmiastowego zniesienia mszy, usunięcia wizerunków świętych z kościołów, wprowadzenia komunii pod dwiema postaciami, posuwając się przy tym do czynów obrazoburczych. Drogą codziennych kazań i spotkań udało mu się uśmierzyć tumult i znieść przedwczesne reformy. Przeciwstawiając się średniowiecznemu stosunkowi kościoła do państwa, głosił, że istnienie władzy świeckiej jest zgodne z porządkiem Bożym, dając tym podstawy, na których w XVIII w. oparła się nowoczesna idea państwa. Na bazie niezadowolenia społecznego i częściowo pod wpływem błędnie rozumianej nauki Lutra o wolności chrześcijańskiej, w 1525 roku wybuchła w Niemczech wojna chłopska. W której zginęło ok. 150 tys. osób
  • Hmm…. Luter dobrze zaczął, ale w fatalnym kierunku to się obróciło. Wymknęło się spod kontroli – komentuję na głos, a Piotr ciągle milczał.
  • Luter nie darzył Żydów sympatią. Pozostał w tym względzie typowym przedstawicielem XVI-wiecznego niemieckiego mieszczaństwa, dla którego Żydzi byli przede wszystkim niepożądaną konkurencją ekonomiczną. W 7-punktowym planie zawartym w traktacie O Żydach i ich kłamstwach (1543) wzywał do ich napiętnowania i dyskryminacji; proponował między innymi, aby palić żydowskie szkoły i synagogi, burzyć ich domy dla chwały Boga czy wprowadzić przymusową pracę dla Żydów. Antysemickie pisma Lutra w XX wieku cytowali narodowosocjalistyczni teolodzy tłumacząc w ten sposób przyczyny prześladowań i zbrodni ludobójstwa holocaustu.
  • …….. – Piotr nadal milczy, ale już pobladł.
  • Luter wzywał do zabijania czarownic (mówił przy tym wyłącznie o kobietach, nie o czarownikach), tak jak zabija się morderców i rabusiów.
  • Nie mam pojęcia jak AIDA mogła to wiedzieć… Powiedziała, że Piotr był kiedyś zakonnikiem, który sprzeniewierzył się Bogu. Czy tak wyglądało sprzeniewierzenie? – pomyślałam.
  • No toś… narobił – byłam pod przytłaczającym wrażeniem.
  • Ale byłem kanalią… – Piotr wydukał ze smutkiem.
  • Nie oglądaj się do tyłu. Zostaw to.
  • Nie szukaj tam niczego. Idź do przodu, a nie do tyłu.
  • Hmm… Kiedyś podzieliłeś kościół, teraz może połączysz…? – powiedziałam myśląc o wielkiej fali i planie, który przygotował Ojciec.
  • Jest jeden Bóg.
  • …….
  • Hmm… To ciekawe… – zwróciłam na coś uwagę.
  • Mamy październik, a w październiku tego roku mija 500 lat reformacji – 31 października 2017 roku mija dokładnie 500. rocznica ogłoszenia 95 tez, które według przekazu Marcin Luter przybił do drzwi kościoła zamkowego w Wittenberdze. https://www.luther2017.de/pl/2017/jubileusz-reformacji/
  • Hmm… To musi mieć swoje znaczenie, że się dowiedziałeś akurat teraz – nie miałam wątpliwości. Ojciec jest przecież matematyczny, bardzo matematyczny.

Czytam dalej na głos.

  • Początkowo Luter był tolerancyjny i pokojowo nastawiony do większości ludzi. Twierdził, że „wiara jest wolnym wyborem, którego nie można narzucać”, zaś palenie heretyków jest sprzeczne z wolą Ducha Świętego. Jednakże z biegiem czasu zaczął przyzwalać nie tylko na banicję innowierców, ale nawet na karę śmierci w przypadku agresywnego odłamu anabapystow.
  • To już diabeł – Piotr.
  • Nooo, jeśli to prawda, to niezłe ziółko byłeś – nie wiedziałam co powiedzieć.
  • Przyjrzyj się tej Pani. Katarzynie.
  • !!!…  – zrobiłam wielkie oczy. Luter był żonaty, jako mnich?!
Lucas Cranach; Marcin Luter i Katarzyn von Bora. 1529.
  • 13 czerwca 1525 Marcin Luter ożenił się z byłą zakonnicą Katarzyną von Bora. Była ona jedną z 12 sióstr, które pod wpływem nauk Lutra uciekły z klasztoru w Nimbschen. Marcin Luter pomagał byłym zakonnicom znaleźć dach nad głową, jak również szukał dla nich odpowiednich mężów (w przypadku reformatora inicjatywa matrymonialna wyszła nie od niego samego, a od Katarzyny).
  • …… – tym razem to ja zaczęłam się nerwowo śmiać, bo coś sobie przypomniałam.
-Pokazał mi teraz jak się dziwisz przed komputerem… 
-Ciekawe kim ja byłam… – zamyśliłam się 
–Ponoć zawsze byłam koło ciebie. 
-Zakonnicą.……– poczułam się, jakby mi teraz ktoś usunął ziemię spod nóg. Przypomniałam sobie pierwsze spotkanie z AIDĄ. Usłyszałam wtedy, że byłam zakonnicą i nasza znajomość z Piotrem była bardzo… zażyła?! Nie napisałam tego na blogu uznając, że się pomyliła. Wielokrotnie o tym rozmawialiśmy między sobą, ciesząc się, że nawet w zakonie było nam ku sobie… http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/10/rozaniec-ma-wielka-sile-bron-atomowa-wymieka/
  • Też miałaś w tym udział. Przyjrzyj się jej, może coś znajdziesz.
  • ……. – musiałam mieć nietęgą minę.
  • Dlaczego mamy to wszystko wiedzieć? – pyta Piotr.
  • Możesz wiedzieć bez problemu, bo to uniesiesz … nie byłam tego taka pewna, bo siedział sztywny z wrażenia jak mumia.
  • Homiel powiedział, że krzyż jest twój, pochodzi z XVIII wieku, a to mniej więcej 200 lat po Lutrze – szybko analizuję sytuację.
  • Powiedział, że też zdradziłeś. Do tego stopnia, że utraciłeś ten krzyż… Kim był wtedy Piotr?
  • Stopniowanie wiedzy daje pełną wiedzę.
  • Pan Bóg ci wybaczył. Pamiętaj.
  • …….
  • Kiedyś to przynajmniej włosy miałeś – zakończyłam wszystko żartem, bo naprawdę nie wiedziałam co  powiedzieć. Szok.


Dopisane 06. 06. 2018 r.

Długo się zastanawiałam, czy pisać o Lutrze. Nie chcę tu bowiem robić niepotrzebnej sensacji, ale wyciągnąć jedynie z tego kolejną naukę.


  • Też miałaś w tym udziałmusiałam sprawdzić o jaki udział chodzi.

Zauroczony żoną Luter przeżywał jednak czasami chwile buntu. Swoim uczniom zwierzył się kiedyś po cichu: „Gdybym miał jeszcze raz znaleźć żonę, wówczas wykułbym z kamienia kobietę posłuszną.” Był to jeden z niewielu wysoków małżonka. Po każdym z nich „Kasia” zaraz wracała na piedestał. Zachwytom Lutra trudno się dziwić. „Kasia” była jego prawdziwą podporą. Luter, oddany całkowicie kościelnej reformie, nie miał głowy do spraw codziennych. Bez zapobiegliwej małżonki najprawdopodobniej nie miałby nawet, co do garnka włożyć, zarabiał bowiem bardzo niewiele. To Katarzyna von Bora była ministrem finansów swego męża, wydzierżawiając pomieszczenia dawnego klasztoru, w którym mieszkali wraz z czwórką dzieci (dwójka zmarła w dzieciństwie). https://kobieta.wp.pl/wspaniala-katarzyna-von-bora-5982318453478529a

Jednym słowem, Katarzyna stworzyła mu warunki, aby Luter mógł swobodnie zająć się swoją pracą. Zabawne, jak sobie tak pomyślę… to dzisiaj jest dokładnie odwrotnie.


  • Kościół gotycki, przed ołtarzem po lewej stronie jest duża tablica. Przy tablicy straciłeś, co miałeś.

Wittenberga ma dwa kościoły gotyckie, ale to Kościół Najświętszej Marii Panny – dawny katolicki (!) kościół farny jest uważany za kościół Marcina Lutra. Położony nieopodal rynku, wraz z kościołem zamkowym stanowi dominantę w panoramie historycznego miasta. Od XVI wieku kościół luterański, ważne miejsce w początkowych dziejach reformacji w Niemczech. Świątynia gromadzi liczne dzieła sztuki, przede wszystkim pamiątki z okresu reformacji, m.in. liczne dzieła malarstwa związane z artystycznym rodem Cranachów. https://pl.wikipedia.org/wiki/Kościół_Najświętszej_Marii_Panny_w_Wittenberdze

Nie pojechaliśmy tam jeszcze i raczej nie pojedziemy, ale na szczęście jest internet, więc czy są tam tablice, łatwo sprawdzić. Szukając według wskazówek tej właściwej tablicy szybko się zorientowałam, że nie mam jednej istotnej informacji. Przed ołtarzem, po lewej jak i po prawej stronie widnieją tablice. Problem w tym, że w zależności od tego, czy stoję twarzą do ołtarza, czy tyłem… lewa strona może być prawą stroną. Tak więc de facto trzeba byłoby sprawdzić wszystkie tablice. Ważna wskazówka; tablice musiały istnieć przed śmiercią Lutra, czyli co najmniej do roku 1546, a większość wiszących obecnie tam obrazów i tablic jest z okresu późniejszego.

Główny ołtarz z obrazami Cranacha; Ojca i syna powstał jeszcze za życia Lutra. O pozostałych zabytkowych obrazach i tablicach więcej; 

www.eva-leipzig.de/material/leseproben/pdf/zw_9783374030828_digital_LP.pdf

https://books.google.pl/books?id=JULh-rKevCsC&pg=PA43&lpg=PA43&dq=stadtkirche+wittenberg+chorraum&source=bl&ots=AKcXPwZI6C&sig=hoqgvdUj94Bk11WS5OEDeVMwcWg&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwjp-Oj13ujWAhXDHpoKHU3BAAg4ChDoAQg5MAM#v=onepage&q=stadtkirche%20wittenberg%20chorraum&f=false

Jest jeszcze jeden kościół, w którym Lutra pochowano;

www.schlosskirche-wittenberg.de/index.php/de/

Tam również istnieje kilka tablic, ale są to tablice nagrobne (m.in. www.museum-nuernberger-kunst.de/projects/show/701-grabmal-friedrichs-weisen-wittenberg

Obydwa kościoły można obejrzeć na tych filmach; 

https://www.youtube.com/watch?v=i62aupO-XMM

https://www.youtube.com/watch?v=4ypQWdmVZ2g

https://www.youtube.com/watch?v=2KIWQEiUQNc


Nie udało mi się znaleźć tej jednej tablicy, może już nie istnieje, a może istnieje gdzie indziej, w jakiś archiwach muzealnych. W sumie nie jest to takie istotne. Istotne jest co stało się przy tej tablicy.

  • Przy tablicy straciłeś, co miałeś. Za to, co zrobiłeś.

Wczoraj przygotowując ten tekst (z wielkimi oporami i wahaniami), nasunęły mi się nowe pytania. Poprosiłam Ojca o odpowiedź.

  • Co stało się pod tą tablicą? Co się tam wydarzyło?
  • ……..
  • Zobaczyłem odcinek z „Czterech pancernych” jak zginął Olgierd. Ten odcinek nazywał się „Rozstajne drogi”.
  • Czyli doszło do rozstania… Ok… Ale mi chodziło, co takiego zrobił Luter pod tą tablicą?
  • Kiedy dochodzi do rozstania dróg?
  • Kiedy się umiera?
  • Nie… Nie tu.
  • Kiedy się znajduje nowy cel, nowe kierownictwo?
  • Oooo tak.
  • Jak mogłem Cię zdradzić? – Piotr powiedział to w wielkiej żałości.
  • Nigdy mnie nie zdradziłeś.
  • Ale się jednak rozstaliście – wtrącam się.
  • Zawsze byłem blisko.
  • ………
  • Podstawowe pytanie… co Lutrowi zabrano? – drążę dalej.
  • Wszystko.
  • Wszystko? A może jakiś mały przykład z tego „wszystko”?
  • Co jest dla ciebie najcenniejsze w życiu?
  • Rany…. – pomyślałam. Miałam teraz mętlik w głowie. Spojrzałam na Piotra i może powinnam powiedzieć, że Piotr, bo by się jeszcze obraził, że nie Piotr… ale w końcu powiedziałam prawdę …
  • Bóg.
  • Czy odpowiada ci to wyjaśnienie? Czy zrozumiałaś?
  • Bóg jest wszystkim.
  • ……..
  • Czyli… Luter tracąc Boga stracił opiekę, kontakt….?
  • Jego modlitwy nie były słuchane.
  • Bóg się odwrócił, kiedy się modlił.

I teraz doszła do mnie ta pełna jasność. Człowiek, którego modlitwy nie zostają wysłuchiwane jest zdany tylko na siebie, bez opieki, bez wsparcia, bez… ochrony. Owca rzucona pośród wilki i pustka.

Co zaszło przy tej tablicy? Myślę, że doszło do jakiejś wewnętrznej walki, wyznania, „rozmowy”. Patrząc na Piotra nie sądzę, aby Luter słyszał Ojca, ale Ojciec przecież słyszy wszystko. Nie sądzę, żeby słyszał Ojca, bo gdyby słyszał nigdy by tego nie zrobił, co zrobił. Po dokładnym zbadaniu życiorysu Lutra i patrząc z perspektywy dzisiejszej wiedzy, jaką posiadam widzę, że po prostu… stracił wiarę i chciał uczynić Kościół po swojemu. Z pełną świadomością sprzeniewierzył się Bogu, a konsekwencje będą tragiczne. Co za porażka…


  • I tak dochodzimy do prawdy.

Czyli podsumowując. Piotr odzyska to, co utracił. Jego dusza najpierw coś utraciła ….

  • Przypominam ci. Stare miasto, stary kościół. Tam zdradził, tam zostało mu wszystko odebrane. Przy tablicy straciłeś, co miałeś. Za to, co zrobiłeś.

… a teraz odzyskuje.

  • Zwrócę do ciebie przywileje i obowiązki.

Czasami nie wystarczy jedno życie, aby odzyskać Boga. Czasami trzeba przejść naprawdę długą i trudną drogę. Proszę spojrzeć na tę historię z innej perspektywy. Nawet kiedy człowiek odwraca się od Boga,  Bóg zawsze jest blisko i czeka. Człowiek upada, raz, drugi, trzeci… aż zrozumie. Ojca miłość, miłosierdzie jest niewyczerpane. On ciągle czeka, na każdego. 

  • Pan Bóg ci wybaczył. Pamiętaj.