Każde słowo słyszymy, każdy czyn widzimy, każdą myśl czujemy.

11. 09. 16 r.                                                                                                                                    Warszawa.

Znowu niedziela i znowu jesteśmy u „naszego krzyża”. Widziałam, że Piotr się bardzo wzruszył, a to znaczy, że coś zobaczył albo usłyszał. Nie chciałam mu w tej mocno prywatnej chwili przeszkadzać i czekałam, aż wyjdziemy.

  • Popatrzyłem na Chrystusa, a On pokazał mi moje serce… Wyglądało na początku jak dwa kryształy połączone ze sobą w nierównych kształtach, a potem się zaczęły zmieniać w zwykły kształt serca jak z piernika i zaczęły być białe, a potem zaczęły palić na żółto… i tym się wzruszyłem.
  • Pięknie…
  • Wiesz jak wygląda kryształ? Takie prostokątne kształty, po czym zamienił je w serce, fajnie to wyglądało… Ot takie tam.. Łezka mi poszła…. Powiedział bym się nie przejmował tym, co słyszę, Bo masz czyste serce… i tym się wzruszyłem.

kryształowe serce


Kupiłam „Dzienniczek” św. Faustyny, by poznać rozmowy z Jezusem i je przeanalizować. Wczoraj przeczytałam mały fragment i się zmartwiłam. Używany przez nią język i styl jest tak… ekstremalnie nabożny, że zaczęłam się zastanawiać, czy nasze rozmowy są w ogóle coś warte. Homiel na to…

  • Każdy ma swój czas i epokę. Dostąpiła łaski. Czyż ona mówi prawdę, a wy nie?
  • Ale jej rozmowy są tak… poważne.
  • My się nie nawracamy, my się znamy. Jesteśmy w swoim gronie. Nie bij głową o mur – od jakiegoś czasu powtarzam to Piotrowi, że tłumaczenie ludziom o Bogu to walenie głową o mur.
  • Gdybym miał powiedzieć po ziemsku, spotkały się szwagry.
  • Cudownie mówisz, ale sama nie wiem… piszę prosto, może zbyt prosto…
  • Piszesz faktycznie – faktologicznie.
  • To powiedz, kto był pierwszy… Metatron, czy Enoch? – nie skończyłam jeszcze zdania, kiedy w głowie sama ujrzałam odpowiedź: Metraton – Enoch – Metatron.
  • A historia kołem się toczy.
  • Czy wszystko jest zależne od Ojca?
  • Nie mieszaj do wszystkich spraw Pana Boga.
  • A Ciebie?
  • Jak prosisz, czemu nie…?uśmiechnął się.
  • Mówiłeś, że nadchodzą zmiany..
  • Dlatego chcę, żebyście pojechali – wybieraliśmy się właśnie do Kazimierza Wielkiego.
  • Dlaczego?
  • Sama zgadnij.
  • ... bo to minie – usłyszałam odpowiedź w głowie. To jedne z ostatnich spokojnych dni.
  • Nie strasz…
  • Nie straszę, przygotowuję do czegoś nowego i pięknego.

Będąc w klasztorze, który zawsze odwiedzamy będąc w Kazimierzu, usiedliśmy w znanej nam bocznej kapliczce, by chwilę w spokoju się pomodlić.

Niestety spokoju nie mieliśmy, ponieważ turyści wchodzili jeden za drugim jak do muzeum. Smutnie było to obserwować jak wchodząc ogarniali wzrokiem całą kaplicę, a nie zwracali uwagi na wielki obraz Chrystusa wiszący centralnie pośrodku ściany. Nawet nie chciało im się przeżegnać. Piotr się nachylił do mnie i wyszeptał…

  • Jezus powiedział, byś się tak nie oburzała na nich.
  • Oni nie rozumieją. Za to wy jesteście za nich i dla nich.
  • ……
  • Jezu, daj znak, że jesteś – poprosiłam.
  • Ty już nie potrzebujesz znaków, wiesz, że Jestem.

Kiedy słyszy się takie słowa niczego więcej nie trzeba. Piotr podszedł do figurki Maryi stojącej na parapecie. Przyłożył ręce do jej rozpostartych rąk i stali tak razem przez chwilę.

  • Modlisz się za nich?
  • Modlę.
  • A Ja cię zawsze słucham.

Wracając z Kazimierza opowiadałam Piotrowi o św. Pawle. Kiedyś opowieści o apostołach traktowałam jako legendy, a teraz traktuję jak ludzi z krwi i kości tyle, że żyjących „raptem” 2 tys. lat temu w nieco innych warunkach. Psychika ludzka się nie zmieniła. Historia Szawła jest wyjątkowa, widział Chrystusa na chwilę zaledwie, a stał się jego wielkim czcicielem. Inni apostołowie spędzili przy nim 3 długie lata i było za mało, by uwierzyć. Szaweł zabił, albo przyczynił się do zabicia Szymona, więc można uznać go w jakimś sense za mordercę, był przy tym zatwardziałym Faryzeuszem, a jednak to on Jezusa zrozumiał najlepiej. Nawet jako Żyd nie zgodził się ewangelizować Nie-żydów proponując im obrzezanie. Wiedział i myślał zdrowo – rozsądkowo. A więc przeszłość, można powiedzieć miał nieciekawą, a to jednak on stał się filarem chrześcijaństwa.

  • Homiel, to prawda, że Paweł wyznaczył Piotrusiowi drogę?
  • Takiej prawdy nie znam.
  • A jaka jest prawda?
  • Pan Bóg wyznaczył mu drogę, łącznie z tym, co jest nieprawdą.
  • To co mam robić? – pyta Piotr. 
  • To co robisz najlepiej, prowadź ludzi. Kiedy mówisz do nich, to nie ty mówisz, to Ja do nich mówię. ……

Zapadła cisza. Trzymałam w ręku długopis i zastanawiałam się, czy to zapisać. To były bardzo osobiste słowa i nie byłam pewna Kto teraz przemawia. Trzymałam więc długopis nad zeszytem gotowa pisać, ale się jeszcze wahałam.

  • Słyszę… szrajben….
  • Co? – zaskoczył mnie, w pierwszej chwili nie wiedziałam o co chodzi.
  • Szrajben słyszę… – powtórzył Piotr.
  • Skąd znasz to słowo, w jakim kontekście to usłyszałeś?
  • No… Homiel powiedział to teraz, a co to znaczy?
  • Pisać, po niemiecku schreiben.

Mówiąc konkretnie wybałuszyłam ze zdziwienia oczy.  Piotr nie zna niemieckiego zupełnie, parę zaledwie słów, których się osłuchał oglądając wojenne filmy.

  • A to chyba do ciebie w takim razie mówił, ale dlaczego po niemiecku?
  • Bo ty nie znasz, a ja znam. Pokazał znowu, że czyta w moich myślach. Zastanawiałam się właśnie, czy pisać o twoim prowadzeniu.
  • ..? – teraz i Piotr się zdziwił.
  • Jak ty to robisz Homiel?
  • To jest alchemia – śmiech.
  • Homiel pokazał ci w ten sposób także, jak ważne jest moje pisanie.
  • Dlaczego Homiel? – pyta Piotr.
  • Powstanie z tego coś pięknego.
  • Naprawdę?
  • Ja to wiem.

Dawno już zrozumiałam jak ważne jest spisywanie wszystkiego, szkoda, że Piotr ciągle tego nie rozumie. Wkurza się, kiedy wszędzie mam przy sobie kajet do notowania.

  • Homiel znowu ci udowodnił, że czyta nasze myśli.
  • Każde słowo słyszymy, każdy czyn widzimy, każdą myśl czujemy.
  • Widziałeś tych ludzi w kościele? Wchodzili i wychodzili, żadnej refleksji.
  • Oni nawet nie są na początku drogi, bo na początku drogi zaczynają rozumieć. Rozumieć a zrozumieć…. – … to ogromna różnica.

Było już późno wieczorem, Piotr oglądał TV, a ja pisałam na komputerze.

  • Mam ci coś przekazać.
  • Przekaz Oli, że nadchodzą dla niej żniwa. Będą wierzyć w co piszesz, dlatego pisz.
  • Taaak? – akurat!… pierwsze co pomyślałam.
  • ……
  • Żeby zobaczyć tę ścianę… ( p. s. kryształową) nie musisz się już wychylać… – wychylać z za zakrętu… zwrócił się do Piotra przypominając mu wizję.


Dopisane 01. 06. 2017 r.

Kiedy mówisz do nich, to nie ty mówisz, to Ja do nich mówię – to działa w dwie strony. Nie tylko mówiąc do kogoś przemawia sam Jezus, ale słuchając kogoś słuchasz samego Jezusa. Zdarzały mi się takie chwile w życiu, które na długo zapadały w mojej pamięci. Miałam na przykład w głowie ważne pytanie, na które nie znałam odpowiedzi i taką odpowiedź otrzymywałam nieoczekiwanie od nieświadomej mego problemu osoby podczas zwykłej rozmowy. To zdarzało się tak często, że zaczęłam się wtedy zastanawiać, czy ktoś mnie jednak słucha. A było to bardzo dawno temu, na początku drogi, na długo przed Homielem. Zarówno Faustyna, jak A. Lenczewska potwierdza w swoich rozmowach, że tak się po prostu dzieje.

Wt. 24.III.92. g.11,40

Niech cię nie obchodzą słabości tych, przez których cię pouczam. Przyjmuj z czystym i otwartym sercem to, co do ciebie mówię ich ustami, co czynię ich rękoma, by poprowadzić cię drogą służby i miłości.

Pn. 18.I.93. g.9,10

Bądź czujna i rozpoznawaj, gdy mówię do ciebie posługując się ludźmi lub sytuacjami, bo może być też tak, że w czyichś słowach jest Mój głos. Mój głos zawsze jednak odzywa się w głębi serca wskazując na coś, co dociera do ciebie poprzez zmysły ciała.

Dzienniczek 169.

Ja wiem, że teraz jesteś spokojna, kiedy do ciebie mówię, a z chwilą, kiedy przestanę mówić, zaczniesz wyszukiwać wątpliwości, ale wiedz o tym, że tak utwierdzę duszą twoją, że chociażbyś chciała się niepokoić, nie będzie to w mocy twojej, a jako dowód, że ja mówią do ciebie, pójdziesz w drugim dniu rekolekcji do spowiedzi do tego kapłana, który ma rekolekcje. Zaraz pójdziesz do niego, kiedy skończy konsiderację, i przedstaw mu swoje obawy, jakie masz w stosunku do mnie, a ja ci odpowiem przez usta jego, a wtenczas ustaną obawy twoje. W tych rekolekcjach zachowaj tak ścisłe milczenie, jakoby nic wokoło ciebie nie istniało. Mówić będziesz tylko ze mną i ze spowiednikiem, przełożonych prosić będziesz tylko o pokuty.

979 ujrzałam Jezusa w czasie benedykcji, który mi powiedział te słowa: Bądź posłuszna we wszystkim kierownikowi swemu, jego słowo jest moją wolą, utwierdź się w głębi duszy, iż ja mówię przez usta jego i życzę sobie, abyś z tą samą prostotą (311) i szczerością odsłaniała mu stan swej duszy, jak czynisz przede mną; jeszcze ci raz powtarzam, córko moja, wiedz o tym, że słowo jego moją wolą jest dla ciebie.


Oni nie rozumieją. Za to wy jesteście za nich i dla nich.