Wszystko co rozjaśnia, jest dobre.

05. 05. 17 r. Szczecin.

Piotr miał nad ranem wizję o jednym z pracowników zatrudnionych na zlecenie.

  • Miałem przyczepkę, w której składałem czereśnie. On przyszedł i podał mi parę kolejnych czereśni. Po bliższym przyjrzeniu się zwróciłem uwagę, że były spleśniałe i nic niewarte. Homiel chce mi chyba pokazać, że jego praca telemarketera jest bezowocna, co jest prawdą.
  • O Homiel się rozgadał, wyciągam już swój zeszycik – ucieszyłam się.
  • Tak z rana?! zażartował.

W Szczecinie nie wiemy co ze sobą zrobić, dłuuuugi weekend i fatalna pogoda, więc poszliśmy na kawę. Piotr zaczął wspominać.

  • Jak tylko mnie uśpili mieliśmy dwa wypadki w rodzinie, dziwne to…
  • Im dalej od centrum, tym łatwiej.
  • Centrum? – spytałam.
  • Od ciebie – miał na myśli Piotra.
  • Ta walka nie ma końca, kiedy się modlę to widzę wyłażące gacki, długie robale. Co je spalę, to wychodzą, nie ma końca…
  • Bo jest grzech.

Zamyśliłam się nad tym wszystkim… Modlić się i modlić się…. Ta walka wydaje się z góry stracona, gdyż ludzie ciągle poddają się złu. Hmm… A jednak gdyby tak spojrzeć wstecz na dwutysiączną historię ludzkości, to ludzie mimo wszystko idą powolnie jakoś ku lepszemu. Prawo, życie społeczne, gospodarka, medycyna, nauka… Oczywiście zawsze pojawi się jakiś baran, który chciałby wywołać wojnę, ale mam takie wrażenie, że ludzie walczą już o pokój, nie o wojnę. Wierzę, że ostatecznie wygrywa dobro, choć dobro wymaga czasu.


Piotr wczoraj będąc w szpitalu ze swoim tatą (zapalenie mięśnia barkowego) i siedząc w szpitalnej poczekalni miał nieoczekiwaną wizję.

  • Siedziałem tam godzinę i czekałem. Oparłem głowę o ścianę i zapatrzyłem się w sufit. I wtedy zobaczyłem twarz Jezusa wiszącego na krzyżu. Był w ostatnich minutach życia… Taki biedaka, pokrwawiony, zmaltretowany, zmasakrowany, zakrwawiony… ledwo mówił, wykrztusił kilka słów…
  • Ratuj tych, których możesz uratować.
  • …… – płakać mi się zachciało.
  • To, co powiedział to dla mnie rozkaz – Piotr prawie szeptem.
  • My sobie nie wydajemy rozkazów, to wzajemne rozumienie – sprostował go szybko Homiel.
  • ……
  • Widziałem Go w ostatnich minutach życia, w momencie największego bólu.
  • To już długo nie potrwatak mi jeszcze powiedział…
  • Jak wyglądał?
  • …… – Piotr się zamyślił.
  • Był bardzo podobny do tego z „Pasji” – i sam był zdziwiony swoim odkryciem, bo wcześniej nad tym się nie zastanawiał.
  • Był pokrwawiony, cierpiał, ale była jakaś radość w Nim – powiedział zaskoczony.
  • Te słowa to do mnie ledwo wykrztusił, nie mówił normalnie.

To już długo nie potrwazapaliła mi się czerwona lampka. Alicji Lenczewskiej również powiedział, że ludzkość jest na ostatnim etapie.

  • Wczoraj wysłałam do Włoch maila ze zdjęciami Jezusa, odpowie? – p.s. do jednego z dziennikarzy badającego Fatimę.
  • Zaufaj koronce. Dzisiaj może być różnie, jutro może być dobrze.
  • Czy to przypadek, że Piotr jest z kwietnia i Jezus z kwietnia? – przyszło mi teraz do głowy.
  • Nie ma przypadków, układ gwiazd.
  • ?!   – nawet, jeśli to nie przypadek, to i tak tego nie rozwikłam.
  • ……
  • Wczoraj miałem gacka u siebie. Leżałem w łóżku i ściana na przeciwko mnie zniknęła. Pojawił się facet ubrany na czarno, ale normalnie, miał czapkę szypra. Szedł prosto na mnie, a ja nie mogłem się w ogóle ruszyć, bo leżałem jak sparaliżowany. Kiedy już był krok ode mnie nagle moje ręce się uwolniły i mogłem go pochwycić, ale wtedy wizja się skończyła, a kiedy się skończyła usłyszałem bzyczenie much w pokoju. Słyszałem wyraźnie ich bzyczenie, ale ich nie widziałem. A dzisiaj Bóg Ojciec powiedział mi, żebym uważał…
  • Jesteś bardzo atakowany, musisz się pilnować.
  • A więc nie przeklinaj, nie kłóć się, nie obgaduj, nie narzekaj, nie objadaj się – zaczęłam mu wyliczać.
  • Chcesz ze mnie świętego zrobić? – i zaczął się śmiać, choć nie powinno mu być do śmiechu.
  • Nie da się.

06. 05. 17 r. Szczecin.

W ciągu dnia Homiel mało co się odzywał, właściwie w ogóle się nie odzywał, a i Piotr chyba też nie miał ochoty na głębszą konwersację. Siedliśmy wieczorem przed telewizorem. Jakiś człowiek o długiej brodzie wypowiadał się w kościele.

  • Mógłby się chociaż ogolić – Piotr już zaczął komentować.
  • A wiesz, że większość proroków miało brodę?
  • ……
  • Homiel, chcesz nam zabrać nasze kawowe randki? – spytałam.
  • Czy to jest cel twojego życia?
  • Nie.
  • Czy to jest sposób na twoje życie?
  • No nie.
  • Więc zaufaj czasowi.
  • W takim razie co jest celem mojego życia oprócz Piotrusia oczywiście?
  • Przecież wiesz.
  • Ale można pisać i chodzić na randki…
  • Można pisać i fruwać pod niebem.
  • Nooo… nie pogadasz z Homielem, dzisiaj jest bardzo filozoficzny, niczego się nie dowiesz – Piotr znowu skomentował tym razem lekko zgryźliwie.

Zaczęliśmy oglądać film „Bóg nie umarł II”. Bardzo spodobało mi się zdanie, które w nim padło; kiedy piszesz trudny test nauczyciel zwykle milczy. Przypomniał mi się natychmiast film; „Milczenie”. Bohaterowie musieli przechodzić chyba najtrudniejszy test na świecie.

https://www.youtube.com/watch?v=27yYEm7FXzU

  • Jak lepiej mówić, Jezus czy Chrystus?
  • Ja lubię Chrystus – przyznałam.
  • To nie ma znaczenia, ważne co masz w sercu w tej chwili.

Film kończył się koncertem chrześcijańskiej muzyki.

  • Widzisz? Tam są koncerty i to jest normalne, tak przyciągają młodych ludzi.
  • A u nas stare babcie się modlą i wszystko zgodnie z prawem… – Piotr woli tradycyjnie.
  • Czyim prawem?
  • To dobre? – pytam.
  • Wszystko co rozjaśnia, jest dobre.

 


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/