Nie ostrość, a sprawiedliwość czyni Mi prawdę.

15.10.16 r.                                                                                                                          Warszawa.

Piotra nie chcą ze szpitala wypuścić, a 20.X mamy kolejną rozprawę sądową z NIP. Nie mam bladego pojęcia jak to się wszystko rozegra, bo Piotr ledwo siedzi na łóżku. Wyciągam go na korytarz, gdzie możemy porozmawiać i widzę ile to wysiłku od niego wymaga.

  • Pamiętasz słowa Ja cię położyłem, Ja cię zabiorę? Musisz czekać – przypominam Piotrowi.
  • Nooo…. Ostry jesteś Homiel – Piotr już zdążył zapomnieć, że to nie były akurat Jego słowa.
  • Nie ostrość, a sprawiedliwość czyni Mi prawdę.
  • … To nie ma sensu – powiedział Piotr po namyśle nie rozumiejąc logiki tych słów.
  • A czy ma sens, że boli kręgosłup, a żyły zapchane?

Piotr był święcie przekonany, że ból i pieczenie w klatce to od zmiażdżonego kręgu i chodził z zawałem przez ostatnie 2 tygodnie. Masakra… Jak sobie przypominam naszą jazdę do Warszawy z prędkością 170 km / h… 

  • Miałaś jeszcze coś oprócz tych otwieranych drzwi?
  • Nie.
  • Hmm…. Wiesz co słyszę teraz?
  • To przywołanie do 10 przykazań.
  • Jak często są otwierane? Kiedy było tak ostatnio? – już zaczynam drążyć temat.
  • Nie przypominam sobie. Zobacz na jak długo zadziałała wojna światowa?
  • Na 30 lat może… ?
  • 1 na 10 zostanie.
  • Co zrobicie?
  • Jak żyjesz w prawdzie, nic ci nie grozi córko.
  • .. ???

Słysząc córko zmroziło mnie. Kto mówi córko? Dopiero teraz zorientowałam się z Kim rozmawiam. Gdybym wiedziała, nawet bym się nie odezwała.

  • Czy ty zdajesz sobie sprawę, że rozmawiasz teraz z Ojcem? – szepczę do Piotra.
  • A Homiel to myślisz kto?
  • Naprawdę…? – chciałam powiedzieć naprawdę to Ty Ojcze?… ale się nie odważyłam. To było takie… dziwne. 
  • Wiesz co zobaczyłem? Pamiętasz te scenę gdy Stuhr wita Bruce Willisa i mówi…. Is this really you?
  • Oczywiście, że pamiętam, uśmiałam się wtedy do łez.

http://film.interia.pl/wiadomosci/news-stuhr-poznal-willisa-osobiscie,nId,1792201

  • Is this really you Father? – Piotr sobie zażartował, bo ciągle był przekonany, że to jednak nasz dobry, „stary” Homiel. 
  • …….
  • Yes, I am. My son.
  • …… –  Piotr zrobił taką minę jakby kolejny zawał miał.
  • Słyszysz tyle, ile chcę żebyś słyszała. To są drzwi na wielkie zmiany.
  • Ale dlaczego akurat ja to usłyszałam? – ciągle byłam zdziwiona.
  • Usłyszałaś prawdę. Otwierają się bardzo rzadko. To informacja dla ciebie, bo na tą informację zasługujesz. Pospadają głowy królów i oszustów.

17. 10. 16 r.                                                                                                                          Warszawa.

Od dwóch dni Piotr leży na sali z 6 innymi pacjentami. Kiedy więc go odwiedzam wychodzimy na korytarz i siadamy przy jedynym stoliku, który tam stoi. Nie rozmawiamy zbyt długo, bo Piotr ciągle jest zbyt słaby.

  • Miałem dzisiaj fajną wizję. Siedziałem na wzgórzu pod zielonym drzewem. Widziałem dookoła piękną zieleń. Gdzieś w oddali zobaczyłem mężczyznę w białej szacie, który się do mnie zbliżał. Na początku go nie rozpoznałem, dopiero jak się naprawdę zbliżył zobaczyłem, że to Jezus. Do Niego dołączył starszy mężczyzna z brodą. Od razu wiedziałem kto to jest. Padłem na twarz przed Nimi, ale Ojciec kazał mi wstać.
  • Już Mi się nie kłaniaj. Stań koło Mnie.
  • Zeszliśmy razem po trawie w stronę pięknego domu ze Złotymi kolumnami. Pod trawą było widać cały wszechświat. Inne światy, a jeden ma odcień zielonego.

Piotr opowiadał i bardzo to przeżywał, wzruszył się. Łezki mu popłynęły, a przechodzących obok ludzi na pewno to nie zdziwiło. Pewnie pomyśleli, że jeszcze jeden tu płacze dziękując za nowe życie.


Na końcu korytarza znajduje się o oddział zabiegowy. W pewnym momencie z impetem otworzyły się drzwi i wyszło coś wielkiego. To znaczy mężczyzna w kolorowym, operacyjnym fartuchu i w kolorowej czapce. Z daleka wyglądał jak duży, kolorowy bałwanek. Patrzyliśmy oboje na to zjawisko uśmiechając się. Mężczyzna chciał wyjść z korytarza na schody, ale się cofnął i szedł prosto w naszym kierunku. Dopiero będąc dwa metry od nas zorientowaliśmy się, że to Kowalewski.

  • Myślałem o panu – podszedł do stolika.
  • Dokładnie przyjrzałem się pana sprawie i odkryłem, że jest jeszcze jedna żyła, którą trzeba naprawić. Ten zabieg może zrobić tylko jeden człowiek w Polsce, bo jest najlepszy. To zabieg wysokiego ryzyka i trzeba mieć najlepszy sprzęt.

Przysłuchiwaliśmy się temu z uwagą, a jeszcze z większą… po chwili. Nasz wzrok obsunął się z jego twarzy na jego fartuch. Okazało się, że cały był w kolorowe motylki… symbol Boga. Spojrzeliśmy na siebie w milczeniu i już wiedzieliśmy.

  • Musi pan zgłosić się do najlepszego specjalisty w Polsce, w Katowicach jest Marek Cisowski i on postanowi co dalej z panem robić. Czy robić operację, czy nie.

Spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo, bo wszystko stało się dla nas jasne. Bezwzględnie musieliśmy do tego Cisowskiego pojechać.


Dopisane 03. 07. 2017 r. 

Po dłuższym namyśle postanowiłam przedstawić nazwiska lekarzy, którzy nam pomogli. W hołdzie dla ich wiedzy i by pomogli ewentualnie też innym będącym w podobnej sytuacji, którzy będą to czytać.


1 na 10 zostanie – i nie będzie to w wyniku ogólnoświatowej wojny.