Koronka musi zatrybić z innymi.

19. 05. 26 r. Warszawa.

Jestem mocno przeziębiona, ale na kawę poszłam. Nie przepuszczę żadnej okazji, aby usłyszeć Ojca. Leci mi z nosa, więc Piotr dyktuje, co mam zrobić, gdy wrócę do domu …

  • Podwójne wapno, potem po 15 minutach weź ibupromem 250 mg, potem acerolę.
  • Zapamiętaj to sobie, będziesz miała, jak go nie będzie.
  • Nikt ci tu na świecie nie może lepiej życzyć.
  • Ta kawa była wyłącznie po to, żebyś usłyszała prescription.
  • Bądź punktualna w wypełnianiu tego.

Punktualna ciekawa gra słowem, od razu zwracam na to uwagę. Punktualna, znaczy nie tylko być o czasie, ale wypełnić punkt za punktem.

  • Zrobiłaś piękny ruch, acz pod naporem.
  • Najważniejszym jest imię Wojciech.
  • Taaaaa … – kiwam głową.
  • Dałaś dużo dobrej energii tej kobiecie. Zgasiłaś jej samotność, ona łkała do Góry.
  • Ojcze, kiedy to będzie ? …
  • Widziałaś zwiastuny ?
  • To zwiastuny przygotowawcze. Będzie wszystko klarowne, nie martw się.
  • Ojciec cię podniesie bardzo wysoko. Oby twoja głowa to uniosła.

Oczywiście nie o mnie chodzi, a o ten dziennik i słowa Ojca, które w nim zapisuję. 

Postanowiłam odnaleźć Dorotę i z nią porozmawiać. Nie było to łatwe, ponieważ w social mediach nie istniała. Znalazłam na Facebooku kobietę o tym samym nazwisku i po prostu spytałam, czy zna panią Dorotę … Przyznała, że to osoba z jej rodziny, której nie widziała kilkanaście lat. Zdziwiłam się, dlaczego aż tyle, ale nie moja to sprawa, więc nie pytałam. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/08/11/nie-da-sie-prolongowac-nie-ma-czasu/ 

p.s Wyjaśnienie;

Zrobiłaś piękny ruch, acz pod naporemgdy nie udało mi się odnaleźć Doroty w social mediach, zrezygnowałam z jej szukania. Ale już na drugi dzień miałam tak silny ucisk na głowę, tak natarczywą myśl, aby poszukiwania kontynuować, że aż pokłóciłam się z Piotrem, bo nie mógł mnie oderwać od komputera. 

Zgasiłaś jej samotność, ona łkała do Góryokazało się, że moja prośba o kontakt z Dorotą spowodowała przy okazji, że ta rodzina po wielu latach nie odzywania się, odnowiła między sobą relacje. Jeśli Ojciec o samotności Doroty wspomniał, znaczy, że wszystko, co z Wojtkami się wydarzyło, tak to zaplanował.  


Pamiętam, aby śledzić Glazersona. I pojawiło się coś prawdziwie interesującego … Eliasz ogłosi przyjście Mesjasza w Biblii Code. Czyli tak, jak jest to zapisane.  https://www.youtube.com/watch?v=D23iSB1vKcI  



20. 05. 26. r. Warszawa.

  • Już nie chciałem cię wczoraj budzić, ale usłyszałem wyraźnie dziwne takie coś … Leon zielony.
  • ??? … Leon ? Obecny papież ? Może chodzi o to, że niedojrzały ? Albo nie ma wiedzy ?

Zerkam szybko do internetu i widzę, że Leon zielony to nazwa samochodu w kolorze zielonym. A ponieważ nie sądzę, aby  Ojcu o auto chodziło, na razie daję sobie z tym spokój.

  • Ojcze, czy akcja „Wojtek”  skończyła się już ?
  • A znasz jakiegoś jeszcze ?
  •  No ten mój z pracy …
  • Chcesz go do kompletu ?
  • Czemu niiiii – zażartowałam.
  •  Zgodnie z Wojciechem … Jezus naprawdę nadchodzi ? – chcę się upewnić.
  • Niewątpliwie.
  • Hmm …. – zamyśliłam się, że kurcze …. to niemożliwe.
  •  Dziwny ten świat za przesłoną – Piotr po chwili.
  • Chodzą sobie i sobie gadają … – jest zdziwiony i wpatrzony przed siebie. 

I od razu przypominam sobie świetną relację o zaświatach, która potwierdziła, że po drugiej stronie oni są naprawdę niesamowicie realni. A przy okazji w tej relacji Jezus potwierdził także, że inkarnacja istnieje. https://www.youtube.com/watch?v=LVkEkY3xwPQ

  • Ojcze, 100 lat to taka norma ?

  • Nie. Taka koronka musiała zatrybić z innymi.
  •  Chwalić Pana ! – Piotr mocno.
  • Jeśli tak mówisz, to Mi kolorowo.

Wieczorem postanowiłam rozpracować Leona zielonego.

  • Czy to istotne jest jakoś dla nas ? – pytam, zanim zaczynam.
  • Lubisz przecież Poirot, więc sama sobie poszukaj.

No więc szukam, dzięki AI.

Określenie „Zielony Papież Leon” najprawdopodobniej odnosi się do papieża Leona XIV i jego rosnącego zaangażowania w kwestie środowiskowe i klimatyczne. Niedawno media opisywały go jako kontynuującego ekologiczne podejście papieża Franciszka – w tym celebrującego tzw. pierwszą „zieloną mszę”, skupioną na trosce o stworzenie i sprawiedliwości klimatycznej.We Włoszech powstało również duże dzieło sztuki land-artowej zatytułowane „Zielony Papież”, stworzone przez artystę Dario Gambarina na cześć orędzi papieża Leona XIV o pokoju i ochronie środowiska.

Nie wiem, dlaczego to ma być ważne. A może to tylko takie zajęcie dla mnie, żebym się nie nudziła ? W każdym razie, usłyszał Zielony Leon i ma to sens, jak widzę. Musi mieć sens, ponieważ nawet jeden z zagranicznych artkułów ma tytuł; zielone nauczanie papieskie.

Kontynuując dziedzictwo swoich poprzedników, którzy głosili odpowiedzialność za środowisko jako fundamentalną zasadę katolickiej nauki społecznej, papież Leon XIV powiedział, że troska o stworzenie „stanowi prawdziwe powołanie każdego człowieka”.

Papież zainaugurował w piątek (5 września) nowe centrum ekologii integralnej na terenie należącym do Watykanu na południe od Rzymu, odprawiając Liturgię Słowa i odwiedzając teren, by spotkać się z pracownikami, nakarmić ryby i konie.

Wygłaszając kazanie w szklarni, Leon XIV powiedział kardynałom, personelowi ośrodka i ich rodzinom, że troska o Boże stworzenie to „wymagające, ale piękne i fascynujące zadanie, które stanowi podstawowy aspekt chrześcijańskiego doświadczenia”.

Papież nawiązał do fragmentu Ewangelii Mateusza, w którym Jezus nakazuje swoim uczniom uczyć się zaufania Bogu od ptaków i kwiatów polnych, i wezwał wszystkich ludzi do ochrony Bożego stworzenia „z wnętrza samego stworzenia, nigdy nie zapominając, że jesteśmy stworzeniami wśród stworzeń, a nie stwórcami”.

Leon Wielki uznał za jeden z pierwszych priorytetów swojego pontyfikatu realizację watykańskiej wizji troski o środowisko, która sięga dziesięcioleci wstecz. Już w 1970 roku papież Paweł VI ostrzegał przed „katastrofą ekologiczną” wynikającą z niezrównoważonych praktyk rolniczych. W 2015 roku encyklika papieża Franciszka „Laudato si’, o trosce o nasz wspólny dom” przedstawiła troskę o środowisko jako nierozerwalnie związaną z godnością człowieka, co stanowiło przełomowy moment dla Kościoła.

…  https://www.ncronline.org/vatican/legacy-green-papal-teaching-take-root-vatican-ecology-center   

Nawet nie wiesz, jak cierpię.

12. 05. 26 r. Warszawa.

Wieczorem

  • Te wszystkie znaki … Z tego wynika, że lada dzień może ze mną coś się stanie.
  •  Nooo nie wiem … Tak to wygląda, ale masz za dużo pracy teraz … – myślę pragmatycznie.

Intuicyjnie odnoszę wrażenie, że Ojciec zacznie działać w taki sposób, abym nie miała problemów z prowadzeniem firmy, gdy Piotra zabraknie. 

  • Przypominam, że to Moja firma. Myślisz, że nie wiem, co robię ?
  • Wiem, wiem, Piotr to dobry administrator … Ojcze, dobrze się „ustawiłeś  w życiu” – zażartowałam czując, że właśnie przesadziłam. 
  • Właśnie, że nie. Nawet nie wiesz, jak cierpię.
  • … ??? … 
  • …. Ty nie widzisz, co Ja widzę, jak się zabijają.

Ulżyło mi, że Ojciec zbagatelizował moje durne pytanie i zasmuciło, że odpowiedź jest tak mocna.


Zauważyłam w internecie reklamę filmu, który ma się niedługo w kinach pojawić.

Widząc na plakacie OKO i znając nieograniczoną pomysłowość i kreatywność Ojca, pomyślałam śmiejąc się w duchu, że może o ten film chodzi, gdy powiedział …

28. 05. 14 r. 
-Nadchodzi nieuniknione … 
-Prawda o UFO  nadejdzie, to stanie się szybko. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2023/06/12/goscie-z-kosmosu/ 

AI; W kontekście UFO/UAP „disclosure” (ujawnienie) oznacza ideę, że rząd lub inne instytucje miałyby ujawnić informacje dotyczące UAP, np. obserwacji, materiałów czy programów badawczych.



13. 05. 26 r. W drodze do Szczecina.

Jedziemy pociągiem w milczeniu i zamyśleniu. Wczoraj dowiedziałam się, że mój tata złamał lewy bark. Przewrócił się na działce, uderzył w beton i stało się.  Kilka miesięcy temu Krystyna, teraz on, czarnej serii nie ma końca. Nie pamiętam podobnej sytuacji w naszym życiu. Dojeżdżając do Szczecina zaczynamy rozmawiać o ostatnich, mocnych znakach. Ojciec zakończył rozmowę mocnym też akcentem … 

  • Drozd to Ja.
  • W końcu końca czas się poznać.
  • …. Szkoda, że nie przyszło mi do głowy nagrać tego drozda.
  • Wiele rzeczy nie przyszło ci do głowy.


14. 05. 26 r. Szczecin.

Siedzimy na kawie. Wczoraj naoglądałam się newsów z Izraela i  taka naszła mnie refleksja …

  • Toczą swoją wojnę w Gazie i nikogo się nie boją … 
  • Zapatrzeni w swoją krzywdę, a nie wiedzą, że to dopust Boży. 
  • Hmm … Dopust … Czyli to dobrze, czy źle ? – pomyślałam.

Dopust boży to zwrot oznaczający wielkie nieszczęście, plagę, utrapienie lub sytuację z zewnątrz, której nie da się zmienić. W sensie potocznym tak mówi się o uciążliwych problemach, na przykład o trudnym remoncie czy złej pogodzie. W sensie religijnym to wydarzenie, na które Bóg pozwala, choć sam go nie planuje. 

  • Wiesz, że Ojciec kiedyś powiedział, że zrobisz porządek w Talmudzie ?
  • ……. – Piotr zdziwił się, nie rozumie, o co mi chodzi.

Piotr wzruszył się w pewnej chwili …

  • Zatrzymaj tą chwilę w pamięciTak mi teraz Ojciec powiedział.
  • … Ojcze, czy mój tata wyjdzie z tego ?
  • Bladziutki, słabiutki … Wystarczy napisać powołanie.
  • … Powołanie ? – przestraszyłam się, bo to znaczy śmierć, powołanie do Nieba ?
  • Ale nikt tego nie robi.

Nie robi – czas teraźniejszy. Czyli to jeszcze nie dzisiaj i nie jutro.



15. 05. 26 r. Szczecin.

Znowu wizja z Caviezelem. Tym razem scena była prosta.

Dom typu mały hotelik. Siedzi na krześle pod ścianą w pokoju, jest bardzo poważny, spokojny. Przynoszę mu pączka. Kupiłam dwa, jeden dla Niego, jeden dla mnie. I tyle. Co to ma znaczyć ? 



18. 05. 26 r. Warszawa.

Wieczorem.

  • Będziesz świadkiem wielkich rzeczy, ktoś ci to da, jako suprise.
  • Zabawimy się nim (Piotrem) …
  • Powiadasz, że zrobi porządek w Talmudzie ?
  • Tak powiedziałeś Ojcze i teraz rozumiem dlaczego.
  • A jak komuś to nie odpowiada, to do widzenia. Zgasimy światło.

Talmud (głównie Babiloński) zawiera kilka kontrowersyjnych fragmentów, które wielu badaczy (zarówno żydowskich, jak i chrześcijańskich) interpretuje jako odniesienia do Jezusa (jako „Yeshu” lub „Yeshu ha-Nozri”) i wczesnych chrześcijan (często jako „minim” – heretyków/minimalistów). Te wzmianki są jednak nieliczne, późne (głównie z III–V/VI w. n.e.), polemiczne i nie zawsze jednoznaczne. Talmud powstał w kontekście sporów między rabinizmem a rodzącym się chrześcijaństwem, więc teksty mają charakter obronny i szyderczy z perspektywy żydowskiej. Nie jest to „oficjalna nauka” o chrześcijaństwie, a raczej rozproszone anegdoty. 

Odniesienia do Jezusa (Yeshu)Najczęściej cytowane fragmenty (głównie Talmud Babiloński):

  • Sanhedrin 43a: „W wigilię Paschy powieszono Yeshu ha-Nozri. Przez 40 dni herold wołał: ‘Wychodzi na ukamienowanie, bo uprawiał czary, zwodził i podburzał Izrael do odstępstwa’. Nikt nie przyszedł w jego obronie, więc został powieszony w wigilię Paschy.”
    Opisuje proces, czary/sorcerię i egzekucję przez Żydów (w przeciwieństwie do Ewangelii, gdzie decydują Rzymianie). 
  • Sanhedrin 107b / Sotah 47a: Historia Yeshu jako ucznia rabbiego Jehoszuy ben Perachji (wiek II w. p.n.e. – chronologicznie nie pasuje do Jezusa z I w.), który praktykował magię i odstąpił od judaizmu.
  • Shabbat 104b / Sanhedrin 67a: „Ben Stada” (lub „syn Pandery/Stady”) – oskarżony o czary, przynoszący znaki magiczne z Egiptu. Matka nazywana „Miriam tkaczką/włosienniczką” (gra słów z „Maryją”), przedstawiana jako cudzołożnica. Jezus ma być nieślubnym dzieckiem (mamzer).
  • Gittin 57a: Opowieść o Onkelosie przywołującym duchy grzeszników Izraela. Jeden z nich (Yeshu) mówi, że w zaświatach karany jest „wrzeniem w gorącym ekskremencie/łajnie”. To jeden z najostrzejszych i najczęściej cytowanych fragmentów przez krytyków.

Inne zarzuty: Jezus jako fałszywy prorok, magik, zwodziciel Izraela, mający pięciu uczniów (o imionach podobnych do apostołów: Mattai, Naqqai itp.).Uwaga: Nie wszyscy badacze zgadzają się, że chodzi dokładnie o Jezusa z Nazaretu. Niektóre imiona (Yeshu, Ben Stada) mogą dotyczyć innych osób o popularnym imieniu lub być późniejszymi polemikami. Część tekstów została ocenzurowana w średniowieczu przez chrześcijańskich cenzorów lub samych Żydów ze względu na prześladowania.

O chrześcijanach („minim”, „nozerim”)’

  • Minim (heretycy) — często odnosi się do judeochrześcijan, gnostyków lub chrześcijan w ogóle. Talmud zabrania kontaktów z nimi (np. jedzenia ich chleba/wina, przyjmowania świadectwa w sądzie, pisania zwojów Tory przez mina). Wprowadzono specjalną modlitwę „Birkat ha-Minim” (błogosławieństwo przeciw heretykom) do Amidah, by wykluczyć ich z synagogi.
  • Chrześcijanie traktowani są jako bałwochwalcy (czciciele idoli/Trójcy), odstępcy od Tory. Obowiązują różne restrykcje religijne wobec gojów i minim.

Kontekst i ostrzeżenia;

  • Talmud nie jest jedną książką, lecz wielotomowym zbiorem dyskusji rabinów — zawiera opinie różnych szkół, nie zawsze wiążące.
  • Te fragmenty odzwierciedlają starożytną polemikę religijną (podobnie jak niektóre teksty chrześcijańskie o Żydach). Nie reprezentują współczesnego judaizmu (ortodoksyjnego też nie — dziś większość rabinów dystansuje się od literalnego odczytywania tych passusów jako o Jezusie).
  • Antysemickie publikacje (np. stare „Talmud Unmasked”) często wyrywają je z kontekstu i wyolbrzymiają.

Podsumowując: Talmud przedstawia Jezusa jako fałszywego nauczyciela/czarownika, a chrześcijaństwo jako herezję. Jest to żydowska odpowiedź na chrześcijańskie roszczenia w czasach, gdy obie religie się separowały. 


Zrobić porządek w Talmudzie to przywrócić należne miejsce Jezusowi i chrześcijaństwu.

 

Teraz czas na realizację.

09. 05. 26 r. Warszawa.

W środku nocy obudził mnie wielki huk. Coś z impetem spadło na podłogę. Zastygłam z otwartymi oczami próbując zgadnąć, co się stało. Nic mi nie przychodziło do głowy, więc wstałam powoli z łóżka, zapaliłam światło i od razu mój wzrok padł na ścianę. Nie było obrazu Jezusa. Spojrzałam na zegar – 2.30. Obudziłam Piotra, pokazałam mu, że obraz leży za komodą, nad którą wcześniej wisiał. Ciekawe, że gwóźdź, na którym był zawieszony, nadal mocno tkwił w ścianie.

Patrzyliśmy na Jezusa dłuższą chwilę w całkowitej ciszy i zamyśleniu.

  • Gwóźdź nadal w ścianie, zerwana ramka. Został chamsko pociągnięty w dół, tak to wygląda – analizuję, co widzę.

Nie powiedziałam Piotrowi, że się zdenerwowałam. Zdziwiona byłam, że nie słyszał tego huku.

  • Bardzo byłem śpiący – wzrusza ramionami.
  • Przedwczoraj wizja, dzisiaj obraz Jezusa. Nie może być to przypadek.

Ponieważ nie chcieliśmy naprawiać ramy w środku nocy, postanowiliśmy rozejść się do swoich łóżek. Próbowałam zasnąć i nie mogłam. Mało tego … Słyszę głośny śpiew jakiegoś ptaka. Sprawdzam godzinę – 3.00 w nocy … No nie wierzę !!! … O tej porze ?!!!! Śpiewa bardzo głośno, mam wrażenie, że tuż pod moim oknem. Dosłownie „drze pyska”, jak mawia mój znajomy. Na pewno nie dam rady zasnąć. Naciągam poduszkę na uszy i wtedy przypomniałam sobie dawną rozmowę o ptaku, który zaczyna śpiewać jako pierwszy. Pomyślałam, że sprawdzę to później, bo mam zapisane.


Rano wstajemy kompletnie rozbici. O nocnej „przygodzie’ nie rozmawiamy. Dopiero po mszy jadąc do Arkadii …

  • Noc z wrażeniami ?
  • Taaaak. To Czarny (zrobił) ?
  • Nikt ze śpiewających – … czyli aniołów, którzy śpiewają w Niebie.
  • …….. – roześmiałam się cicho. Ojciec lubi odpowiadać … nietuzinkowo, niebanalnie.
  • Wściekłość jego na to, Kto nadchodzi.
  • Dlatego ten obraz, ten obraz – uwierzytelnienie.
  • Wooo …. – ciarki po plecach, to nie żarty.

Ten obraz nie inny. W moim pokoju wisi jeszcze jeden obraz Jezusa, wisi nienaruszony. Nienaruszony, bo i Jezus nieprawdziwy. 


Na kawie siedzimy gapiąc się na siebie bez słów, jesteśmy naprawdę zmęczeni.

  • Huk był wielki …
  • Ooooo tak. Dziwne, że nie słyszałeś. Ten obrazek waży tylko z 30-40 gramów, spadł z 2 metrów mniej więcej … Ten huk był niewspółmierny do tego obrazka. Jakby wielki kamień spadł, a nie obrazek.
  • Ale teraz widzę falę dźwięku od tego uderzenia. Widzę rękę ze szponami, pazurami, zrzucił to z furią, zerwał.
  • …….. – poczułam się nieswojo, że gacek był tak blisko.

  • Słyszę, żebyś to, co kupujesz nie rozdawała. Będzie wielka drożyzna. Mam wrażenie, że to ostatnie takie chwile spokoju.
  • ……… – a to ci niespodzianka.
  • Pamiętasz wizję z kioskiem ? Ludzie stali i czytali gazety, tylko ja kupowałem.
  • Gazety ? Nie oglądali telefonów ? – zwracam uwagę.
  • No właśnie ! Nie mieli telefonów. Tą babkę też mi zapakowali w gazetę.

Ponieważ właśnie piszę na blogu tekst, gdzie Ojciec zwrócił mi na coś uwagę, na co ja nie zwróciłam uwagi …

-Przecież widziałaś jak szli dwójkami w przeciwnym kierunku. Ilu było za tobą ? 
-… Nikt … 
Nie zwróciłam na to wcześniej uwagi. W wizji faktycznie ludzie szli w przeciwnym kierunku. Widząc jak idą, odwracam się, wsiadłam do auta i odjeżdżam. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/05/12/perfekcja-ktora-wymaga-czasu/

… informacja, że czytali gazety, a nie telefony, co jest obecnie powszechne, musi mieć swoje znaczenie.

  • Dobra kawa ? Pij ….
  • …….. – wyczuwam podtekst w pytaniu.
  • Co to będzie teraz, Ojcze ?
  • Chwalić Pana.
  • . Niewyspana po nocy ? To musiało się stać, żebyś wiedziała. Kwarantanna zakończona.
  • Powiąż to wszystko. W końcu muszą się stać kolejne rzeczy.
  • Musi zostawić samochód, przyjazd Jegomościa, zdziwienie twojego syna …
  • Czyli Ojcze, otworzyłeś już pokój ?
  • Dobre pytanie. Jeszcze nie.
  • Zanim się otwiera pokój, przedstawia się człowiekowi, co i jak …
  • Aaaa ….

Przyszło mi do głowy, że takie przedstawianie co i jak, to odbędzie się w „Tomaszowie”. Zostanie pouczony, przygotowany i wyjdzie z pokoju jako Kaptur. Przez Ojca uzbrojony w możliwości, których przeciętny człowiek nie posiada. 

-Wyobrażasz sobie wypuścić go uzbrojonego w możliwości ? 
-… Maaasakra … - przyznaję zbyt szczerze. 
-On nie przyjdzie pokój wprowadzić, ale robić porządki. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/05/12/perfekcja-ktora-wymaga-czasu/
  • Hmmmm … A kiedy Ojcze otworzysz drzwi ?
  • Kiedy zejdę Góry.
  • Hmmmm … – zastanawiam się, czy to tak dosłownie.
  • Ale już zdejmuję papcie i zakładam buty.
  • Miałem buty, gdy mnie ubierałaś ?

Burza w moim mózgu. Mam jedną wizję, w której chłopczyk gubi buty i byłam zła, że gdzieś zgubił. To jedyna wizja, w której buty miały znaczenie.

26. 08. 17 r. Warszawa. 
Miałam bardzo rzeczywisty sen, z którego wyrwałam się dopiero nad ranem. Byłam w Szczecinie, stałam na dużym skrzyżowaniu nieopodal mojego zamieszkania. Nadchodził wieczór. Zauważyłam, że ludzie biegali gdzieś w różne strony świata. Ich strach w oczach też mi się udzielił, choć nie wiedziałam dlaczego wokoło tyle zamieszania. Jakiś mężczyzna podchodzi do mnie prowadząc za rękę małego 4 – 5 letniego chłopca o jasnych włosach. Nakazuje, żebym to ja teraz nim się zajęła. Nie protestuję, tylko biorę jasnowłosego za rączkę. Chcę chłopca wziąć do tramwaju, ale nie mam biletu. Widzę, że ludzie dookoła są zdenerwowani, nie zwracają na nas uwagi i miałam wrażenie, że każdy chce szybko wrócić do domu. Ja też chciałam, ale w tym śnie nie wiedziałam dokąd mam iść, jakbym domu nie miała. Wzięłam chłopca za rękę i szliśmy piechotą, a była wczesna zima. Weszliśmy do jakiegoś małego sklepu, chwyciłam chłopca w pół i posadziłam na ławce. Robiąc to znalazłam się na kolanach. Klęcząc przed nim zauważyłam, że nie ma na sobie butów, a zaczął padać śnieg. Zdenerwowałam się, że buty gdzieś zgubił i zaczęłam lekko potrząsać jego ramionami. 
-Dlaczego jesteś na bosaka ! 
Miałam do niego pretensje, a on cały czas milczał. Tak klęcząc miałam jego twarz tuż przed sobą. Zauważyłam, że chłopiec patrzy na mnie uważnie, ale radosnymi oczami, był cały uśmiechnięty i szczęśliwy, jakby go to w ogóle nie obchodziło, że nie ma butów. Nie musiał mówić, ale wiedziałam, wyczytałam to w jego oczach, że był przyzwyczajony chodzić na bosaka, nawet zimą. Jego wzrok był tak głęboki, tak mądry, tak przenikliwy, że zamilkłam. Patrząc w Jego oczy doszło do mnie, że bardzo Go kocham, poczułam głęboką miłość … I to mnie obudziło. Nie opowiedziałam tego Piotrowi od razu. Jeszcze kilka godzin po obudzeniu miałam w pamięci uśmiechniętą twarz i  pewność, że był to Ojciec … https://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/04/21/dasz-swiadectwo-mojej-wielkiej-chwaly/
  • W wizji o Jegomościu, gdy ubierałam Cię Ojcze w kurtkę, nie dostałam informacji, co z butami, nie widziałam tego, nie wiem … Ale … Gdy zakłada się kurtkę, to już chyba buty ma się na sobie, tak ? – pytam Piotra.
  • No tak, kurtka jest na końcu … – potwierdza szybko. My tak robimy, więc …
  • A kiedy Ojcze zejdziesz z Góry ?
  • . Jakie to szczęście, że nigdy się nie ożeniłem – …. do Piotra.
  • Nie możesz mieć tak dobrze, jak Ja mam …
  • … ??? …
  • Zajeździ pytaniami …
  • ……… – roześmialiśmy się oboje, a może nawet w trójkę.

Po południu postanowiłam sprawdzić ptaka, który śpiewa jako pierwszy. Zdębiałam czytając …

 - A co chcesz wiedzieć ? …….. – chciałam spytać „kiedy”, ale mówię. Nie śmiem pytać
- … Odpowiedź mistrza. 
- Mam dla ciebie zagadkę. Jaki ptak śpiewa najgłośniej ? 
- ……. – oczy w słup, nie mam pojęcia. 
- Powiedz jej, który to ptak … To jest wskazówka dla ciebie 
- Śpiewak … Drozd … Robi wiosenny koncert … – Piotr czyta na głos. 
- Nie lekceważ tego ptaszka. 
- Nie lekceważ drozda śpiewaka, jego arię wiosenną, co on tam sobie śpiewa. 

Zgodnie z poleceniem sprawdzam drozda. 

Od wieków w Europie, śpiew drozda miał zwiastować deszcz. Uchodził również za przynoszącego długowieczność, gdyż jego spożycie miało przedłużać życie. Chrześcijanie w jego dźwiękach dopatrywali się śpiewu Rajskiego Ptaka, zwiastuna Dobrej Nowiny. https://ciekawe.org/2015/05/12/znaczenie-i-symbolika-ptakow-w-roznych-kulturach/ 

Głos podgatunku występującego na Hebrydach Zewnętrznych usłyszeć można głównie od lutego do czerwca, powszechniejszy podgatunek śpiewa od listopada do lipca. Z powodu masy gatunek wykonuje jeden z najgłośniejszych ptasich śpiewów. Tylko samiec, drozd śpiewak budzi cały las i okolice z gałęzi korony drzew już o godzinie 3:00 i wyśpiewuje swoje trele przez blisko godzinę; http://dzienniklesny.pl/przyroda/muzyka-przyrody/
 Przylatują na zimę do Izraela, jest ptakiem pospolity, wracają na wiosnę do Europy. https://www.israbirding.com/checklist/

 -O trzeciej w nocy zmartwychwstał Jezus. Drozd faktycznie zwiastuje Dobrą Nowinę. Czy coś jeszcze mam odkryć w związku z drozdem ? 
-Cały świat. 
-Ten ptak jest ważny. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/11/18/daty-wyznaczone/ 
  • Jesteś pod wrażeniem znaków ?
  • Teraz czas na realizację.

Nie da się prolongować, nie ma czasu.

07. 05. 26 r. Warszawa.

Miałam … dziwną wizję, właściwie dwie, jedna po drugiej.

1. Choć nie był to kort tenisowy, to jednak miejsce bardzo go przypominało. Siedzę na niedużej trybunie i po przeciwległej stronie widzę też trybunę. Dzieli nas mały, pusty plac. Puste pole w wielkości kortu tenisowego. Siedzę wśród ludzi, przeciwległa trybuna też jest wypełniona ludźmi. Wszyscy na coś czekamy. Wszyscy są rozradowani, rozmawiają ze sobą, fajna panuje atmosfera. Bezwiednie wodzę wzrokiem po ludziach na przeciwległej trybunie wiedząc, że i tak nikt nie zwraca na mnie uwagi. 

Przesuwam swój wzrok od jednej do drugiej osoby i nagle się zatrzymuję. W centralnym punkcie widowni siedzi … Caviezel. Nie wygląda w wieku Jezusa, lecz w swoim obecnym. Zesztywniałam, ponieważ jego wzrok był utkwiony na mnie i to od dłuższego czasu. Podczas, gdy ja oglądałam ludzi, on obserwował tylko mnie. Nie wiedziałam jak zareagować. Choć wszyscy wokoło byli naprawdę w humorach iście szampańskich, on był poważny i skupiony. Nie wytrzymałam naporu jego wzroku i odwracam głowę. 

2. Jestem w pokoju, jakby hotelowym. Jestem przez moment zdezorientowana, ponieważ w głowie mam jeszcze widok Caviezela z poprzedniej wizji. Odnoszę wrażenie, że po prostu w tym pokoju znalazłam się zbyt szybko. Uspakajam się, ogarniam nową sytuację, w której się znalazłam.

A więc … Stoi przede mną kobieta, stoi tyłem. Nie wiem, czy ma to znaczenie, ale obie stoimy tuż przy łóżku i małym stoliku z lampą. Patrząc na kobietę próbuję rozpoznać, kto to jest. Nie jest to łatwe, bo ciągle stoi do mnie tyłem. Aż w końcu … Dorota ! (imię zmienione) – koleżanka z przeszłości, której nie widziałam od 20 lat. Nie myślałam też o niej nigdy, nasze drogi po prostu się samoistnie rozeszły, gdy założyłam swoją działalność. Pamiętam, że bardzo ładną była kobietą, z pięknymi czarnymi włosami, długimi do pasa. Piękna figura jak u modelki. Lubiłam z nią rozmawiać, bo była inna, wrażliwa, uduchowiona. Dorota ? Dlaczego akurat ona ?

Stoi przede mną tyłem lekko skulona i ciekawostka … Do pasa jest całkowicie naga ! Wiedziała, że stoję za nią, a jednak nie obróciła się do mnie ani razu, być może wstydząc się swojej nagości.  Stojąc za nią próbowałam dostrzec jej twarz, ale zakryła ją włosami, nie chcąc jej pokazywać. O co chodzi ? – pomyślałam. Ta jej nagość sprawiła, że źle się poczułam. Już chciałam wyjść, gdy ona z trudem schylając się do łóżka, chciała widocznie usiąść lub może się położyć, powiedziała …

  • Dojdzie do wymiany, będzie wymiana.
  • ??? … Coś ty powiedziała ?!

Zatrzymałam się zaskoczona, dodatkowo nie byłam pewna, czy dobrze usłyszałam.

  • Będzie wymiana powtórzyła jeszcze raz nadal będąc do mnie tyłem.

Wiedziałam, że ma na myśli Caviezela (czyli Jezus) za Piotra. Zdziwiło mnie, że o tym wiedziała. W żaden sposób nie mogła o tym wiedzieć. Zrozumiałam, że posłużyła Komuś za przekaźnik informacji i to mnie obudziło.


Byłam kompletnie skołowana. Nie rozumiałam dlaczego akurat Dorota, dlaczego jej gołe plecy, dziwne to wszystko, więc nie chciałam nad tym więcej rozmyślać. Piotr za to ….

  • Nad ranem miałem niesamowite widzenie. Miałem zamknięte oczy i widzę, że żółty różaniec wtapia mi się w serce. Niebieski wtapia się w splot słoneczny, a ten duży nasuwa mi się na szyję i się wtapia w całości, takie coś miałem.
  • Piękne.
  • Ciekawe dlaczego – Piotr w zadumie. 

Ma na stoliku przy łóżku 3 różance. Czerwony, niebieski, żółty.


Wieczorem.

  • … Nie chciało mu się ! Wyobrażasz sobie ?! – do mnie.
  • Nie chciało ! Będzie ci to zapamiętane !

Woooow …. Ojciec nawiązuje do wczorajszej sceny. Dopijamy kawę i mówię …

  • Pospiesz się, jeszcze zdążymy na mszę …
  • Nie chce mi się wstać … – Piotr nieoczekiwanie.
  • . ??? … – spojrzałam na niego z miną taką, że wstał i poszliśmy.

Tak było wczoraj, nie spodziewałam się, że Ojciec nam to przypomni. 

  • ….. I po tych różańcach zobaczyłem piękny słoik miodu, był tak piękny, że aż lśnił cały. I co to oznacza ?
  • Różaniec i miód ?
  • Uzdrowienie.
  • Ale tak dosłownie ? – Piotr dopytuje.
  • Najzdrowsza rzecz, jaką obecnie jecie, oprócz oczywiście strawy duchowej.
  • … Ojcze, czy moja dzisiejsza wizja jest z dołu ? – pytam w końcu, bo mimo wszystko ciągle o niej myślę.
  • Nie jest.
  • Nieeee ?
  • A może to twoja dusza woła ?

No i zdurniałam w tej chwili. Spotkanie z gołą Dorotą to wołanie mojej duszy ? Pół dnia próbowałam sobie przypomnieć jej nazwisko, nie dawało mi to spokoju …

  • Oooooo my god !…… – doszło do mnie w tej chwili olśnienie.
  • Ooooo my god ! … Ona była kiedyś asystentką Olejniczka ! … Wojciecha ! – i w tym momencie szczęka mi opadła na podłogę.
  • O to chodziło Ojcu ! O Wojciecha ! Rozumiesz ? Ta wizja na pewno jest od Ojca. To zapowiedź, że Jezus nadchodzi. Wojtek to zapowiedź – jestem zachwycona tym odkryciem.
  • Była naga, bo nie ma nic do ukrycia, szczerość. Stała tyłem, bo chyba lepiej tyłem niż przodem z gołymi cyckami … Chodzi o to, że miała mi przekazać informację. Dojdzie do wymiany, Piotr !…

Zaniemówiliśmy. Na długo …

  • Ojcze, czekamy teraz na czwartego Wojtka ?
  • Chyba do 3 razy sztuka, tak ?
  • To jest … niesamowite … A dlaczego Wojtki ?
  • A znasz innych powtarzalnych ? Andrzejów, Jacków, Zbyszków ?

Myślę i myślę …. I rzeczywiście. Wojtków znam wyjątkowo dużo, jak na moje możliwości poznawcze.

  • Powoli będziemy kończyć te rozmowy przez niego, idzie zamiana.
  • A idzie wiesz, Kto ?
  • Idzie zamiana, zdecydowanie i szybko, nie da się prolongować, nie ma czasu.
  • Ale on wróci, nie martw się.
  • Chwalić Pana …

P. s. Aby nie wracać do wątku gołych pleców, dopiszę dalszy ciąg historii.

Postanowiłam odnaleźć Dorotę i z nią porozmawiać. Nie było to łatwe, ponieważ w social mediach nie istniała. Znalazłam na Facebooku kobietę o tym samym nazwisku i po prostu spytałam, czy zna panią Dorotę … Przyznała, że to osoba z jej rodziny, której nie widziała kilkanaście lat. Zdziwiłam się, dlaczego aż tyle, ale nie moja to sprawa, więc nie pytałam. Zostawiłam swój numer telefonu mając nadzieję, że Dorota się odezwie. I tak się stało. Po kilku dniach oddzwoniła, kompletnie zaskoczona i zdumiona, że ją szukam. Rozpoznałam jej głos, choć mówiła z trudem. Nie spodziewałam się, co mi właśnie opowie.

Piszę w całkowitym skrócie, aczkolwiek jej opowieść była znacznie dłuższa i doprowadziła mnie do łez. Mniej więcej trzy lata temu została bardzo ciężko pobita. Leżała w szpitalu nieprzytomna w śpiączce przez miesiąc. Jak sama powiedziała, ledwo przeżyła. Usunięto jej część czaszki, ma problemy z mówieniem, dodatkowo inne uszkodzenia. Baaardzo mi się przykro zrobiło, ponieważ pamiętam ją jako piękną, pełną życia kobietę. Nie chciała się spotkać twierdząc, że unika wychodzenia;  nie mogę na siebie patrzyć w szybach sklepów, które mijam.

Słysząc to przeszły mnie dreszcze. Właśnie wyjaśniała, dlaczego w wizji ciągle stała do mnie tyłem, jakby się wstydziła. Gdyby nie jej relacja, do dzisiaj nie zrozumiałabym tej sceny. Jej słowa potwierdziły, że wizja jest prawdziwa, a więc i przekaz jest prawdziwy. Na koniec oczywiście spytała, dlaczego ją szukałam tak nagle po latach. Nie ukrywałam prawdy, że mi się przyśniła.

  • Miałam wizję z tobą.
  • Taaaak ? A co takiego ci się przyśniło ?
  • W wizji przekazałaś mi informację, że Jezus nadchodzi.
  • . Woooo, to balsam na moją duszę – wzruszyła się bardzo.
  • Pamiętaj, wybrał cię do przekazania tej wiadomości. Pamiętaj, nigdy nie jesteś sama. 

Wojtek znaczy zapowiedź – nadejście Jezusa. 

 

Nie miłujcie tego świata.

01. 05. 26 r. Warszawa. Część 2.

Wieczorem. Smętne wiadomości ze świata, humor nam siadł całkowicie.

  • Nie martw się o swoją przyszłość. Inni się niech martwią, ale nie ty.
  • Ty Ojca ubierasz ciepło i Ojciec cię ubiera ciepło. Nie martw się.

Zapewne Ojciec nawiązuje do mojej dzisiejszej wizji i do wcześniejszych wizji. Bardzo często ubierałam małego chłopca, co oznacza opiekę, ciekawe …

  • Widzę, jak ci Ojciec dozuje wiedzę. Dopuszcza ci światło od Siebie i to wygląda jak kod Morse`a. Kreska – kropka, kropka, kreska – kropka – kropka …. z przerwami. Przesyła partiami.

I to znowu odpowiedź na moje rozważania. Zauważyłam bowiem, że ostatnio częściej słyszę Ojca. Kiedyś na taki cud musiałam czekać latami.

  • Pamiętasz, gdy Ojciec mówił o prezencie do końca kwietnia ? Akcja „Wojtek” to był ten prezent. Jeszcze raz usłyszałam głos Ojca … No i dostałam potwierdzenie, że wizje są ważne.
. Jakiś prezent idzie do ciebie ! W kwietniu jeszcze ! – Piotr nagle. Widzę paczkę kwadratową, papier żółto brązowy, może żółtawy, w motylki, a motylki są niebieskie … Paczka jest obwiązana kokardą czerwoną i przepiękną różyczkę ma na wierzchu czerwoną …Masz urodziny w kwietniu, to raczej do ciebie ten prezent, nie do mnie. Widzę, jak ktoś ci przynosi, ktoś ci bardzo bliski. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/07/14/najwyzsza-pora-zepsucie-przekracza-wszelkie-granice/ 
  • Będziesz szczęśliwa, będziesz zatopiona w tym światełku, nie ma mnie przy tym, nie widzę siebie wtedy. Światełko wychodzi z Głowy Ojca i idzie do twojej głowy.
  • Mam nadzieję, że się nie gniewasz – Ojciec do mnie.
  • Muszę ci pomóc tym morsem w wydaniu tej książki i żebyś była mądra, gdy przyjdzie czas. Kup sobie mieszkanie …
  • Słyszę loft
  • ……. – aż podskoczyłam, uwielbiam takie mieszkania.
  • Żebyś nie musiała wyściubiać nosa na zewnątrz. W wielkiej tajemnicy będziesz ukryta …
  • Widzę ściany z cegły czerwonej …
  • …… – ucieszyłam się, bo takie sobie mieszkanie kiedyś wymarzyłam.
  • I wiesz, co widzę dziwnego ? Auto będzie podjeżdżało na piętro i się chowało.

Noooo i zrzedła mi mina. Ponieważ takich mieszkań u nas nie ma, więc raczej to symbolika, niż rzeczywistość, która mogłaby się sprawdzić. Auto, które będzie się chowało, to odpowiednik; będziesz ukryta. 

  • Chwalić Pana !
  • . Chwalić ! – roześmiałam się.
  • Wczoraj na koniec naszej rozmowy z Ojcem podziękowałem Mu za to, co mi … nie dał.
  • Luksus i bogactwo by cię zniszczyły i zepsuły.
  • Przecież jesteś ubogacony.
  • Jakież to jałowe życie by to było.
  • Nie miłujcie tego świata …, dlatego narodził się Fabrizio.
  • Fabrizio twój przyjaciel.

??? … Narodził się ? Chyba symbolicznie, bo trudno uwierzyć, że dosłownie narodził się dla nas. Czy naprawdę narodził się po to, aby zginąć w górach i aby stać się ostrzeżeniem dla Piotra i pojawić się w tej książce ? Nieeeemożliwe. Wielka to zagadka. Przypuszczam, że narodził się  jak mawia się „narodził się pomysł”.



03. 05. 26 r. Warszawa.

  • Już wiem kiedy Ojciec mnie przejmuje. Wtedy moje powieki robią się ciężkie i zaczynam patrzeć na wszystko w inny sposób.
  • Powiedzmy sobie, że przejmuję cię fifty ; fifty- 50/50. 
  • . Chciałabym tego kiedyś doznać – pomyślałam.
  • … Czy ty mogłaś nie wyjść za Piotra ?
  • Na pewno nie.
  • Tak było to ułożone od początku ?
  • Zdecydowanie i absolutnie – podkreślam podwójnie, bo tego jestem pewna.


05. 05. 26 r. Warszawa.

Miałam przedziwny sen. Nie nazwę to wizją. Trumpowie z dużą ekipą przyjechali do Szczecina, do mnie. Chcieli się spotkać. Trump pocałował mnie w czoło, co teraz myślę sobie, że to jak „pocałunek śmierci”. Widząc ile ludzi pilnuje tych dwoje powiedziałam do Melanii …

  • Ciężko jest tak żyć pod ciągłą obstawą.

Zapisują tą niby – wizję w zeszycie na wszelki wypadek.


Piotr z rana …

  • Usłyszałem kwarantanna dobiegła końca.
  • To znaczy, że Ojciec cię wypuści z pokoju ?
  • ……. – cisza.
  • Kwarantanna skończona. I to jest casus, to jest istota całej sprawy. Wyjście na wolność.
  • Nie wiem, co Ojciec zamierza, ale ja mam teraz mnóstwo roboty. Ciężko jest.
  • On zawsze narzeka.
  • Historycznie ująć, zawsze narzeka.
  • Kamień ci dałem (jako męża), choć jest maniana – …. kamień jako ciężar do uniesienia.
  • No coś w tym jest – roześmiałam się w duchu. Muszę tego narzekania słuchać całymi godzinami.
  • .. Wczoraj miałem taką wizję, że ty idziesz po schodach w wieżowcu …
  • Wieżowiec to ważne. Wspinasz się do Góry, do Ojca – przerywam mu, bo widzę, że to zupełnie lekceważy.
  • Aha … Idziesz po schodach i kilka schodów niżej za tobą idzie cały czas młody facet, z uśmieszkiem takiego cwaniaka, złodzieja. Ja to wszystko obserwuję z góry i denerwuję się, że on ma zamiar coś ci zrobić złego. Ty się od niego opędzasz, rzucasz w niego szmatami, ale on ciągle idzie … I tak się kończy wizja.
  • Wchodzenie po schodach w wieżowcu to powolne wpisanie się z wiarą do Ojca. Najpierw nie wierzysz, a potem powoli wchodzisz, aż do samej góry. I takie było moje życie i od początku szedł za mną gacek … – wzruszam ramionami, prosta wizja.
  • Ale jest oko, które wszystko widzi. Widziałaś oko ?!
  • Wooow …. !!! – ucieszyłam się. 

Wczoraj obejrzałam nagranie przedstawiające historię człowieka, który twierdził, że rozmawiał z Obcymi. Zwykle przechodzę obok podobnych relacji obojętnie, bez wydawania sądów, ponieważ są one z natury nieweryfikowalne. Tym razem jednak było inaczej.  Całość – https://www.youtube.com/watch?v=HU7qh-OPvOM&t    i najważniejszy fragment; 

Jeśli Ojciec nawiązuje do tego video i tej relacji, to znaczy, że … to prawda ? Inne cywilizacje przedstawiają Boga również jako OKO ? Byłoby to wielkie odkrycie, bo to znaczy, że OKO BOGA „obowiązuje” w całym wszechświecie. 

  • Oko, które wszystko widzi.
  • I myśli widzę – … Piotr kiwa mi palcem z groźną miną.
  • Coś nie tak myślałam ? – szukam w głowie, ale sobie nie przypominam.
  • Remind you. 
  • … No dużo mi myśli przychodzi do głowy, czasami nad tym nie panuję … Daj Ojcze trochę sobie pofolgować – proszę absolutnie serio. Szalenie trudno zapanować mi nad myślami widząc  Tuska, na przykład … 
  • … Ładna była Niagara ?
  • … Piękna – …. pokazano w TV. 

Wodospad Niagara podświetlono na biało-czerwono z okazji Dnia Flagi oraz Dnia Polonii i Polaków za Granicą. W uroczystości wzięła udział marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska. – To wyjątkowy czas, bo dzięki Polakom i Polonii możemy być dumni z tego, że jesteśmy w Polsce, w naszej wspólnocie – powiedziała marszałek. 

  • Twoje pisanie często jak Niagara, zmywa.
  • …. Mało nas tych przy ogniu sprawiedliwości …
  • Oooo tak – żal mi się zrobiło. I takie piękne słowa …
  • Ojcze, możesz powiedzieć dlaczego OKO było nie w trójkącie, dlaczego ? – bardzo mnie to zaintrygowało. 
  • Trójkąt, to Trójca Święta i dotyczy Ziemi. Ale dlaczego to oko było w … sześcianie ? 
  • Zwoje ci się spalą.
  • …. Rozumiem …  – zwoje mózgowe, czyli za trudne do wyjaśnienia i zrozumienia.
  • Szkoda … Ale najważniejsza, że jest OKO.
  • „Najważniejsza jest tradycja”.
  • ……… – Piotr podsunął mi swoją dłoń pod oczy …
  • Widzisz, jak czas płynie między palcami ?
  • …….. – kiwam głową, rozumiem to przesłanie.  
  • Czy książka zostanie wydana jeszcze za czasów Trumpa ?
  • Pytasz o reelekcję ?

…??? … Czyżby Ociec dał mi wskazówkę czasową właśnie tym pytaniem ? Kolejne wybory w USA to 2028 rok i wtedy także ewentualna reelekcja Trumpa. Rozumiem, że jeśli pojawi się książka, to nie w ciągu dwóch następnych lat.  

  • Na brak emocji nie będziesz narzekać.
  • „Piotr, dzieje się”, pamiętasz ?
Zaczynam krzyczeć na cały głos … Piotr, Piotr ! Ale ręce unoszą go jeszcze wyżej, aż znikają z nim w chmurach. Ciągle krzyczę Piotr ! Piotr ! Drę się na cały głos, aby przekrzyczeć tłum i aby mógł mnie usłyszeć. W moim krzyku jest wszystko. Szok, wzruszenie, zaskoczenie, zachwyt, euforia, szczęście … Wszystko … 
- Piotr, dzieje się !!! – drę się na cały głos, aż płuca mnie bolą, ale nie wiem, czy mnie usłyszał, bo już go nie ma … 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/08/27/rece-boga/ 

Wieczorem.

  • Ojcze, „Wojtek” się już skończył ?
  • Jeszcze jest Wojciech.
  • ??? … Olejniczak ? – jestem mega zdziwiona, że tym razem Ojciec mówi oficjalnie Wojciech. 
  • Na mojej liście jest tylko jeden Wojciech, więc będę musiała śledzić nekrologi – tak sobie pomyślałam.

Na wszystko przyjdzie pora.

29. 04. 26 r. Warszawa.

Dzisiaj urodziny Piotra. Poszliśmy na kawę i dziwne mamy odczucie …

  • Jak by to były ostatnie moje urodziny …
  • ……. – wolałam nie odpowiadać
  • Ale mnie teraz zabolało serce ! – syknął, zwinął się w kłębek, musiałam poczekać.
  • To od nich, od tych z dołu … Widzę, jak stoją w rządku i krzyczą …
  • Byś chuju zdechł !
  • … Naprawdę tak słyszysz ?
  • No przecież ! – ciągle masuje serce.
  • Czyli, że to ostatnie moje urodziny …
  • Mam zabawę z jego planowania. Siedzisz i masz siedzieć !
  • … Czyli to nie jego ostatnie urodziny ?
  • Oczywiście, że nie.
  • No to … Jak będzie z jego Tomaszowem ?
  • Na wszystko przyjdzie pora.
  • Może coś małego się zdarzy, ale nie przejmuj się tym.
  • …. Ojcze, co byś mu życzył z okazji urodzin ?
  • . Ojciec nic nie mówi, jest poważny …
  • Poważny .. Hmm … Gdy powiedział o Wojtku, też był poważny …
  • Wiesz, co teraz widzę ? Fragment z filmu „Przepraszam, czy tu biją”, tam jest taka scena, co składają życzenia.

Znalazłam, obejrzałam i wyłam ze śmiechu przez godzinę.



30. 04. 26 r. Warszawa.

W nocy obudził mnie dziwny dźwięk, jak odgłos łamanego drewna. Spojrzałam na godzinę – 02.30.

  • Gdzieś o 3 w nocy miałem gacki w pokoju  – Piotr opowiada na kawie.
  • Ciekawe … Mnie też coś obudziło, godzina się zgadza.
  • ….. Ojciec kazał ci powiedzieć, żebyś mnie nie męczyła pytaniami, bo i tak dostęp do Góry mam utrudniony, jestem bardzo mocno otoczony przez gacki.
  • Szkooooda – smętnie mi się zrobiło.
  • Tylko jedno pytanie … Czy to koniec z Wojtkami ?
  • …….. –  cisza. 


01. 05. 26 r. Warszawa.

Pobudka o 5.00 rano, dospałam do 6.00 razem z wizją.

Pierwsza część była całkowicie chaotyczna, niejasna. Pamiętam tylko, że ubierałam chłopca, tym razem miał 7-8 lat. Nie był uśmiechnięty, był bardzo poważny. Ubierałam go, ponieważ mieliśmy wyjść z domu i gdzieś pójść.

Druga część wizji – jestem w pokoju o ciemnym wystroju. Ciemne, brązowe ściany, brązowe meble sprzed 100 lat i kilkoro ludzi ubranych również na ciemno, ale w ubraniach dnia dzisiejszego. Zgromadzenie przypominało zebranie koła spirytystycznego, które wywoływało duchy. Widziałam takie fotografie zrobione na początku ubiegłego wieku i stąd moje skojarzenie.

Nie czułam się w tym towarzystwie zbyt swojsko. Jakaś kobieta powiedziała, że czas nałożyć maski. O dziwo chodziło o maseczki kosmetyczne. Zaczęli nakładać. Na początku były jako płyń, potem stężały i stały się maseczkami żelowymi, które pokryły całą twarz. Nie rozumiałam po co ta maskarada, głupio wyglądali, ale pomyślałam, że jeśli tak trzeba, to i ja nałożyłam maseczkę.  Spojrzałam na nich jeszcze raz i szybko zaczęłam ją zeskrobywać, bo zrozumiałam, że całe to towarzystwo to zdecydowanie  nie moja bajka.

  • Mam umówione spotkanie z Ojcem – powiedziałam i  z wielką ulgą szybko wyszłam.

Wizja czytelna. Zapewne nawiązuje do spotkania z grupą ludzi, na które nie poszłam.  I prawdopodobnie dotyczy też wczorajszego video, które zrobiło na mnie spore wrażenie.  https://www.youtube.com/watch?v=kpgCr37JwM0 Nie zdawałam sobie sprawy, że satanizm jest tak potężny. Zrozumiałam dlaczego chłopiec z wizji był bardzo poważny.

  • Wczoraj przed snem, byłem z Ojcem w stołówce, takiej typowej za czasów mojej młodości, taka … stołówka komunistyczna.
  • ??? … Ale to wizja, tak ? – upewniam się na wszelki wypadek.
  • No tak. Siedziałem w jednym rogu, a w drugim zauważyłem mężczyznę starszego ode mnie. Był bardzo podobny do mnie, bo też był łysy. Podszedłem do niego …
  • Jest pan podobny do mnie.
  • Tak, jestem podobny.
  • … No i ? – pytam, bo przerwał.
  • No i tyle. Ojcze, jak ja jesteś łysy !
  • Tak, jesteś łysy.
  • . Jestem taki jak Ojciec – Piotr się cieszy i nie zauważył, że Ojciec nie powiedział jestem.
  • Ojcze … Nie masz włosów ? – śmieję się.
  • Mam, kiedy chcę. A kiedy nie chcę, to nie mam. Wczoraj nie miałem.

Oczywiście nie chodzi o włosy, a podobieństwo Ojca i Piotra. O te imiona, które Ojciec dał Piotrowi i czasami przez niego przemawia. Czasami stanowią po prostu jedność.


Córka wybiera się do Medjugorie. Sprawdzając coś o Medjugorie w internecie dowiedziałam się, że jedna z widzących otrzymała od Maryi papier z tekstem. Bardzo mnie to zafrapowało i zaczęłam sprawdzać … 

  • Pochodzenie i czas przekazania: Mirjana otrzymała go podczas swojego ostatniego codziennego objawienia, 25 grudnia 1982 roku, wraz z dziesiątą, ostatnią tajemnicą.
  • Właściwości fizyczne: Wizjonerka opisuje przedmiot jako białawy, wykonany z materiału, którego nie ma na Ziemi. Można go pognieść i zwinąć, ale jest całkowicie niezniszczalny – nie da się go podrzeć.

  • Treść i czytelność: Na „pergaminie” widnieje opis dziesięciu tajemnic wraz z datami ich zaistnienia. Co ciekawe, treść jest widoczna tylko dla Mirjany. Choć wizjonerka Mirjana Dragićević-Soldo twierdzi, że posiada go od 1982 roku, przedmiot ten nie został nigdy sfotografowany ani udostępniony mediom do celów dokumentacyjnych.

  • Cel: Przedmiot ma posłużyć do ogłoszenia tajemnic światu. Mirjana wybrała księdza (ojca Petara Ljubičicia), któremu w odpowiednim czasie przekaże pergamin. Kapłan będzie mógł odczytać treść danej tajemnicy dopiero na kilka dni przed jej wydarzeniem.

  • Prywatność i ukrycie: Mirjana przechowuje pergamin jako przedmiot osobisty i sakralny, rzadko pokazując go komukolwiek. Z relacji wynika, że traktuje go jako „obiekt z Nieba”, który ma zostać ujawniony dopiero w ściśle określonym czasie.

  • Selektywna widoczność: Według relacji wizjonerki, treść pergaminu jest czytelna wyłącznie dla niej. Wspominała ona o sytuacji, w której pokazała pergamin kuzynce i przyjaciółce – każda z nich widziała na nim zupełnie co innego (np. modlitwę lub list z prośbą o pomoc), podczas gdy Mirjana widziała tam spisane tajemnice i daty. Sugeruje to, że nawet gdyby zrobiono zdjęcie, jego treść mogłaby nie być widoczna dla osób postronnych.

  • Historia zagubienia: Podczas wojny w Bośni i Hercegowinie pergamin został w Sarajewie, skąd Mirjana musiała uciekać. Według jej relacji, przedmiot wrócił do niej w cudowny sposób – przyniósł go żołnierz, który twierdził, że poczuł wewnętrzny nakaz, by oddać jej ten konkretny „dokument”.

  • Ojcze, to prawdziwy papier od Maryi ?
  • Papier czerpany, czy zwykły ?
  • … ??? …
  • Kolorowo się to zrobiło ? A może komputerek dostała ?
  • Jak skończysz czytać, daj to Mnie do przeczytania.
  • ???!!! … Czyli to nieprawdziwe ? – jestem głęboko zdziwiona.
  • Wieści przekazywane są do głowy, a potem zapisywane.

Zamyśliłam się. Chyba nigdy nie zdarzyło się, aby Ktokolwiek naprawdę z Góry przekazywał człowiekowi treści bezpośrednio na piśmie, na papierze, czy czymkolwiek materialnym.

  • To niemożliwe, aby coś z Nieba przyszło do człowieka w formie materialnej – Piotr stanowczo.
  • Zapomniałeś o swoim piórze ? – przypominam mu szybko.
  • Aaaaa … – zamilkł zaskoczony, szach mat.
  • Ale … To było twoje pióro, które wróciło – przyznaję, że to jednak wielka różnica.

Zamilkłam myśląc o Medjugorie. Jeśli coś otrzymała, w takim razie od kogo ? Co AI na to ? Czy pergamin z Medjugorie to jedyny taki przypadek ?

Jeśli pytasz ściśle o trwały, fizyczny pergamin lub dokument otrzymany podczas objawienia i zachowany przez wizjonera jako namacalny przedmiot, to według mojej wiedzy:

  • wśród głównych i szeroko znanych objawień maryjnych (Guadalupe, Lourdes, Fatima, La Salette, Rue du Bac, Beauraing, Banneux, Akita itd.) nie ma drugiego takiego przypadku.
  • w literaturze mistycznej i prywatnych objawieniach można znaleźć pojedyncze relacje o kartkach, listach czy napisach pojawiających się w sposób nadzwyczajny, ale nie są one porównywalnie udokumentowane ani powszechnie znane.

Dlatego najuczciwiej byłoby powiedzieć:

  • nie mogę z całą pewnością stwierdzić, że jest absolutnie jedyny w całej historii chrześcijaństwa, bo istnieją tysiące słabo udokumentowanych relacji mistycznych;
  • mogę powiedzieć, że jest praktycznie bezprecedensowy wśród znanych objawień maryjnych: fizyczny pergamin, zawierający tajemnice przyszłości, przechowywany przez wizjonerkę przez dziesięciolecia i niedostępny do odczytania przez innych.

To właśnie ten zestaw cech czyni przypadek Mirjany wyjątkowym. Sam motyw „niebiańskiego pisma” nie jest wyjątkowy; wyjątkowy jest namacalny, trwały pergamin z tajemnicami.

Co jest najbliższe do przypadku Mirjamy ?

1. „List z nieba” (Heavenly Letter / Sunday Letter) To najlepiej udokumentowany historycznie motyw. Od VI–VII w. w Europie krążyły teksty, które miały zstąpić z nieba, często w Jerozolimie lub Rzymie. Zawierały wezwanie do święcenia niedzieli i groźby kar dla nieposłusznych. Były przepisywane i rozpowszechniane jako fizyczne listy.Kościół traktował je jako apokryfy, ale same relacje o materialnym liście są liczne.

2. „List Jezusa do króla Abgara” – Starożytna tradycja syryjska (Euzebiusz, IV w.) mówiła, że król Edessy otrzymał pisemną odpowiedź Jezusa. Nie jest to objawienie maryjne. Chodzi o przekonanie, że istnieje materialny list pochodzący od Chrystusa. Tradycja była bardzo wpływowa w chrześcijaństwie wschodnim.

Przykłady, które miały być zbliżone do pergaminu Mirjamy, wydają się jednak bardzo odlegle. Podejrzewam, że nauka w te opowieści po prostu nie wierzy. 

W dostępnych publicznie materiałach komisji badających Medjugorje nie ma pozytywnego potwierdzenia autentyczności pergaminu jako przedmiotu nadprzyrodzonego. Nawet gdy dyskutowano o pierwszych dniach objawień, kwestia pergaminu nie została uznana za dowiedzioną. Z perspektywy historycznej można więc powiedzieć, że pergamin Mirjany jest jednym z najbardziej niezwykłych elementów narracji medjugorskiej, ale jednocześnie jednym z najsłabiej weryfikowalnych.

Pełen opis zdarzenia; https://www.facebook.com/czasymaryi/posts/pergamin-z-nieba-upadłam-na-podłogę-i-zaczęłam-płakać-opisuje-mirjana-nie-do-wyo/1394386992727848/

CDN … 

Chwalić Pana !

22. 04. 26 r. W drodze do Szczecina.

Jedziemy do Szczecina PKP. Nie mogę się doczekać, kiedy zostaniemy sami. Dopiero od Poznania zaczynamy rozmawiać, a o czym ? Oczywiście o Wojtku.

  • Widzę, że „Wojtek” to kropka na końcu zdania.
  • ??? … Czyli ma jakieś znaczenie … A co mówiłeś Ojcze do Edzia ?
  • To do niego mówiłem.
  • ……. – roześmiałam się cicho, bardzo konkretna odpowiedź „nie wtrącaj się”. 
  • Był zdenerwowany … Może to nie chodzi o Wojtka, a Piotra ? – macam.
  • Nie, Piotr siedzi zamknięty w pokoju i nasłuchuje i co może ?
  • Hmm … Nic nie może, może tylko siedzieć.
  • Nic nie może …. Czy może, Aleksandra ?
  • Nie może.
  • Nic nie może zrobić, co ma wpływ na jego życie.
  • Nie widzisz, że ciągle drepcze w jednym miejscu ? Nic nie zrobi beze Mnie.
  • . Chciałabyś te klucze do pokoju ?
  • Uważaj, Ojcze patrzy na ciebie uważnie.
  • Absolutnie nie ! – zarzekam się więc mocniej.
  • A wiesz, że to może być niebezpieczne ? Zrobi ręką … – Piotr pokazuje, jakby głaskał zboże na polu …
  • . i tysiące ludzi nie żyje.
  • Naprawdę ?
  • Nie, na żarty.

Czyli żniwa ... 

-Zaczną się żniwa. 
-… Kataklizm też jakiś będzie ? 
-Tak, spowodowany człowiekiem. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2022/11/05/zaczna-sie-zniwa/ 

Rozmawiamy o sprawach firmy, gdy Ojciec nagle …

  • Czy jesteś skazana na wygraną ? Tak się mówi ….
  • … ??? … A nie przegraną ? Mówi się też „być skazanym na przegraną”.
  • Przegrana to już było. Olejniczak to przegrana.

Woow … Olejniczak to wykładowca Uniwersytetu i współzałożyciel Szkoły Biznesu, w której kiedyś byłam. Dlaczego Ojciec go wspomina, jeśli obecnie nie mam z nim nic wspólnego ? Naprawdę nie rozumiem …

  • Olejniczak to też Wojtek ! Wojciech Olejniczak ! – uzmysłowiłam sobie w tej właśnie chwili.
  • Ale dlaczego przegrana ? – zdziwiłam się.

Wpisując do internetu „Wojciech Olejniczak przegrana” pojawiła mi się inna osoba o tym samym nazwisku – polityk, który faktycznie kojarzy się z wielką przegraną https://www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/iar/artykul/wojciech;olejniczak;nie;spodziewalem;sie;porazki,9,0,345865.html Ale nie o niego Ojcu chodzi zapewne, ponieważ akurat tego Wojtka, to ja nie znam. 

  • To się nam grono Wojtków powiększyło ! – zażartowałam. 
  • Wedle życzenia.
  • Nie słyszałam tego nazwiska od 20 lat chyba ! … – jestem baaaardzo zdziwiona.
  • Znowu zaskoczona ?
  • Oooo tak.

No i pomyślałam, że może to o tego Wojtka chodzi. W każdym razie trzeba będzie mieć oczy i uszy otwarte, bo na swojej liście mam już 4 Wojtków.

  • Chwalić Pana ! – Piotr zakończył rozmowę.
  • ??? … Dlaczego to mówisz ?
  • Bo dzisiaj to słyszę po raz trzeci.
  • Ciekawe … Jest taka babeczka, która co drugie zdanie mówi właśnie „Chwalić Pana”.
  • Jest w tym szczera, nie potrafi pohamować swojej radości do Ojca.
  • Chwalić Pana ją cieszy wewnętrznie.


23. 04. 26 r. Szczecin.

Odwiedzam moją mamę. Wchodząc do mieszkania widzę, jak mama z piekarnika wyciąga dwie upieczone dopiero co, drożdżowe babeczki. Myślę sobie, jedna pewnie dla mnie. A ona nawet się nie odwróciła do mnie i jakby czytając w moich myślach …

  • Jedna jest dla mnie, a druga dla Wojtka.
  • ???!!! …. – stanęłam jak wryta.
  • Ma dzisiaj imieniny.

„Wojtek” na dzień dobry ? Czyżby o tego Wojtka Ojcu chodziło ? Wojtek nr 2 ? Znajomy moich rodziców, którego nie widziałam wieki całe ?



26. 04. 26 r. W drodze do Warszawy.

Wyjeżdżamy baaardzo rano, przed 6. 00. Jest zimno, jestem bardzo senna, bo spałam w nocy zaledwie 3 godziny. Stoimy na peronie nie rozmawiając, ze spuszczoną głową gapię się na swoje buty, nie mam siły na nic więcej. Widzę, że przed moimi butami zatrzymują się inne buty, męskie. Podnoszę głowę zmęczona … i zamieram. Przede mną stoi Wojtek nr 3. Dosłownie mnie zamurowało. Spojrzałam na Piotra wzrokiem, który mówił wszystko. Nie wiem, jakie oboje mieliśmy miny, ale Wojtek oddalił się od nas dość szybko mimo, że nie widzieliśmy się też wieki całe. Wypadało porozmawiać dłużej, ale ja się gapiłam na niego takimi okrągłymi oczami ze zdziwienia, że uznał, iż chyba mi odbiło. Okazało się, że też jedzie do Warszawy, wyjątkowo tym pociągiem. Wooow ….

  • Ojcze, co znaczy dla nas to spotkanie ? – pytam, gdy usiedliśmy na swoje miejsca.
  • Potwierdzenie.

Zmroziły nas te słowa. A więc wizje są prawdziwe, wszystko się spełni to nie zabawa, to się dzieje. Całą podróż przebyliśmy w zadumie, bez rozmów. Drugi Wojtek zrobił na nas piorunujące wrażenie. Po pierwsze, że kolejny Wojtek, po drugie, że tak szybko. Nieeesamowite. Nie bacząc na wczesną godzinę wysłałam córce SMS …

Przypominam sobie słowa …

-…. Jakiś prezent idzie do ciebie ! W kwietniu jeszcze ! – Piotr nagle. 
-Widzę paczkę kwadratową, papier żółto brązowy, może żółtawy, w motylki, a motylki są niebieskie … Paczka jest obwiązana kokardą czerwoną i przepiękną różyczkę ma na wierzchu czerwoną …
-Masz urodziny w kwietniu, to raczej do ciebie ten prezent, nie do mnie. 
-Widzę, jak ktoś ci przynosi, ktoś ci bardzo bliski. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/07/14/najwyzsza-pora-zepsucie-przekracza-wszelkie-granice/ 

Prezent to wizja, to głos Ojca. Prezent to sam Ojciec, dał Siebie. 



28. 04. 26 r. Warszawa.

Wczoraj obejrzałam pewne video; https://www.youtube.com/watch?v=nOXYpMUAoc8 Witek Wilk | Jan Pospieszalski rozmawia. Mam tak kolosalne wątpliwości, że pytam Ojca …

  • Ojcze, on ponoć nawet wskrzesza ludzi.
  • Tylko raz wskrzeszono zmarłego.
  • No właśnie, Łazarz … – kiwam głową.
  • Musisz uważać, być czujna, bardzo ostrożna. Przynieś mu martwą squirrel i zobaczymyPiotr się zawahał, poplątał mu się język … Nie wiedziałam, jak mam po angielsku to zapisać.
  • Widzę wiewiórkę … – sprawdzam od razu i rzeczywiście, znaczy wiewiórka.
  • Powie, dzisiaj mi nie wyszło.
  • Uwierz w to, co dostajesz z Góry, patrz na twoje przekazy, jak z Wojtkiem.
  • Będzie wielu, którzy będą uważać się za mesjaszy.
  •  On nie jest z otwartą przyłbicą …, tak zobaczyłem. Zobaczyłem faceta w rycerskiej przyłbicy, ale przyłbica jest zakryta, ledwo widać oczy.

Tylko raz wskrzeszono zmarłegowskrzeszenie Łazarza. Raz ? Ale, czy Jezus nie został wskrzeszony także ?

Ojciec mówi, żebyś sprawdziła znaczenie słowa „wskrzeszenie” – Piotr nalega. Zmartwychwstanie Chrystusa nie było powrotem do życia ziemskiego, jak to miało miejsce w przypadku wskrzeszeń, których dokonał Jezus przed Paschą: córki Jaira, młodzieńca z Naim, Łazarza. Te fakty były wydarzeniami cudownymi, ale osoby cudownie wskrzeszone mocą Jezusa powróciły do „zwyczajnego” życia ziemskiego. W pewnej chwili znów umrą. Zmartwychwstanie Chrystusa jest istotowo różne”. (KKK 646) 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/09/05/nie-testuj-mnie/ 

Wieczorem.

Pisałam dzisiaj, że idzie nowa epidemia, przyjęłam to na spokojnie.

Nadchodzi nowa epidemia ! – krzyknął. 
Zmodyfikowany Covid, wyczułem zapach ! http://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/04/24/jestes-ciagle-w-drodze-w-tym-swiecie/ 

Ale kiedy usłyszałam od Jackowskiego, że faktycznie coś idzie, to się zainteresowałam bardziej. https://www.youtube.com/watch?v=scIi-phSxNs Opowiadam o tym Piotrowi …

  • Zagadkowe rzeczy mówisz.
  • A chciałem zejść na dół, wejść w człowieka i teraz boję się, że się zarażę.
  • Mam nową nazwę dla człowieka z Człuchowa. Krzysztof zgaduj zgadula.

Żyj i dotrwaj do końca.

18. 04. 26 r. Warszawa.

Sobota, czyli msza, zakupy, kawa i bardzo krótka rozmowa … 

  • Tych siedmiu wczoraj uśmiechało się ? Bo wiesz … Ważna jest mimika, wtedy wiesz, jaki mają do nas stosunek, czy przyjazny, czy nie …
  • Byli skupieni.
  • A od kiedy są ?
  • Nie wiem, skupiłem się i zobaczyłem drżącą membranę (p.s. jak gorące powietrze) i  zobaczyłem ich za przesłoną.


19. 04. 26 r. Warszawa.

  • Wiesz, że często narzekam na życie, że się tu duszę … To mi Ojciec rano dzisiaj mówi …
  • Moje imiona w tobie pieczętują twoje życie.
  • Żyj i dotrwaj do końca.
  • …. No i nic z tym nie zrobisz – rozkładam ręce. 
  • Piotr w wielu sprawach się poddał.
  • Hmm … A jakich sprawach ?
  • Poddał losowi.

Czysta prawda …. I po prostu nie ma innego wyjścia.


Zmieniamy temat, rozmawiamy o naszej codzienności, gdy nagle Piotr zamilkł i „palnął” coś naprawdę całkowicie niespodziewanego …

  • Lepper zanim poszedł do Góry, bardzo rozpaczał.
  • … ??? … Dlaczego ? … Chcesz powiedzieć, że to nie samobójstwo ?
  • Oczywiście, że nie. Zrobili to w białych rękawiczkach.
  • …. Dosłownie, czy niedosłownie ? – pomyślałam.
  • Ojcze, proszę Cię, powiedz co z PIS-em dalej ? Powiedziałeś, że wrócą …
  • Wróci odmieniony, zmieniony, wykluty ze starego, coś się wykluje.


21. 04. 25 r. Warszawa.

Dzisiaj po raz piąty widziałam się z Edziem, w wizji oczywiście. Bardzo to dziwno-zabawne było. Weszłam po schodach na pierwsze piętro jakiegoś domu. Weszłam do otwartego mieszkania, przeszłam na korytarzu parę kroków i zatrzymałam się na progu pierwszego pokoju znajdującego się z mojej prawej strony. Wiedziałam, że to jest pokój Edzia, więc nie byłam zdziwiona, że go w nim zobaczyłam. Ubrany w swoje domowe ciuchy, w swojej flanelowej niebiesko-czerwonej koszuli w kratę i nawet nie ogolony. Często tak chadzał w domu za życia, golić mu się nie chciało, bo po co, nigdzie się nie wybierał.

No więc widzę go w pokoju i śmiać mi się od razu zachciało, bo zachowywał się dość zagadkowo. Przy ścianie stała kanapa i on po tej kanapie chodził w tę i we w tę. Był przy tym bardzo mocno zdenerwowany, mogłabym powiedzieć, że wręcz spanikowany. Zaskoczona wpatrywałam się w Edzia dłuższą chwilę zastanawiając się, skąd takie dziwne jego zachowanie …

Czy mnie zauważył, nie wiem, ponieważ ciągle krążył po kanapie od czasu do czasu z niepokojem zerkając w róg pokoju. Podążyłam za jego wzrokiem i zobaczyłam, że stoi tam stare radio. Radia się boi ? – zdziwiłam się nie rozumiejąc. Nagle w pokoju usłyszałam męski głos, który wypełnił całą przestrzeń pokoju. Piękny, ale zarazem głęboki, mocny, zdecydowany głos, który coś powiedział, ale nie zrozumiałam … Pomyślałam, że dziwne to było, ponieważ gdyby dobiegał z radia, głos rozbrzmiałby całkowicie inaczej. A tu miałam wrażenie, że otacza mnie z każdej strony, jakbym była zanurzona w wodzie pośrodku basenu. 

  • Słyszysz ?! Słyszysz ?! – krzyknął do mnie Edziu.
  • No co ty …. Oczywiście, że słyszy ! … – odpowiedział głos z nutką rozbawienia i znowu wypełnił cały pokój. 

Oczy wybałuszam, ponieważ uzmysłowiłam sobie, że ten głos reaguje i mówi prosto do nas. A to zagwozdka, pomyślałam i zrozumiałam, dlaczego Edziu spanikował. Niby jest radio, ale ten głos jakby nie z radia, a jakby skądś … Oboje wpatrywaliśmy się w róg pokoju próbując to rozwikłać, w końcu pomyślałam, że pewnie Edziu nastawiając swoje radio nastroił się na jakiś kanał i rozmawia z kimś jak przez krótkofalówkę. Tak to sobie logicznie wytłumaczyłam i roześmiałam się w duchu. Uspokojona wycofałam się i ruszyłam w stronę kolejnego pokoju. Zrobiłam zaledwie dwa kroki, gdy ten sam głos, już całkowicie w poważnym tonie powiedział spokojnie …

  • A teraz czas na Wojtka.

I to mnie gwałtownie wybudziło, postawiło wręcz na równe nogi. Zaczęłam gorączkowo myśleć. Ten głos … Przecież już go znam, to głos Ojca. W takim razie to musi być bardzo ważne. Czas na Wojtka ? Ale którego ? Zaczęłam analizować. Wykonałam szybki przegląd listy moich znajomych i wyszło, że znam aż trzech Wojtków.

Nr 1 – Wojtek, którego zatrudniałam przez kilka lat, osoba niepełnosprawna i to on przyszedł do mojej głowy jako pierwszy.

Nr 2 – Wojtek, osoba mocno związana z moimi rodzicami.

Nr 3 – Wojtek, osoba mocno związana z rodziną Piotra.

Zastanowiło mnie potem samo zdanie, sam przekaz … Czas na Wojtka Tak się potocznie mówi, gdy ktoś ma umrzeć; przyszedł na niego czas … Pomyślałam, że muszę chyba zacząć studiować szczecińskie nekrologi, ale czy o to chodzi ? Niekoniecznie. Znając umiłowanie Ojca do gier słownych, powinnam wziąć pod uwagę kilka innych wariantów albo po prostu poczekać, bo przecież wyobraźnia Ojca nie ma granic. 


Opowiedziałam Piotrowi nad ranem o spotkaniu z Edziem, ale nie mieliśmy czasu tego przedyskutować. Na kawie …

  • Jesteś w trakcie ubierania chłopca. Tak mi powiedziano wczoraj. Widzę, jak się uśmiecha szeroko … 
  • Kolejna twoja scena, to podejście do okna.
skupiam się na chłopcu. Jest zimno i ubieram go w ciepły płaszczyk, ale robię to dość obcesowo. Wpychając jego rękę do rękawa nie zwracam na niego większej uwagi, bo znowu nerwowo rozglądam się wokoło. Kiedy pojawiają się drobne problemy z tym rękawem, wtedy dopiero  zauważam, że mimo mojej nerwowości patrzy się on na mnie bardzo uważnie i czujnie i to z nienaturalnie szerokim uśmiechem. Aż mnie to zatrzymało na chwilę … Mały, czteroletni blondynek z loczkami …Usłyszałam lekki hałas na zewnątrz, zostawiam go więc na chwile i podchodzę do okna.
 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/10/16/wiedzieliscie-ze-tak-bedzie/   
  • Czyli „Jegomość” … A Ojcze, jakie ma znaczenie, że Wojtek ?
  • Żebyś wiedziała, że wizje są prawdziwe, wszystko się spełni.

… Opowiadam Piotrowi wizję ze wszystkim szczegółami jeszcze raz. Oboje się dziwimy, nie wiemy, co miałaby ona oznaczać. W międzyczasie dzwoni córka, też jej opowiadam o Wojtkach, też jest zdziwiona. 

  • Musimy poczekać, nie ma innego wyjścia – wzruszam ramionami.
  • … A ja rano znowu usłyszałem habemus papam … – Piotr zamyka nasze rozmyślania. 
  • …. Wiesz, że gdy zaczęła się dzisiaj msza, zobaczyłem jak gacki uciekają do swoich otworów ? Widziałem 15 różnych otworów w podłodze, czmychały jak myszy.

To nie pierwszy raz widzi otwory w podłodze, które prowadzą do piekła. Czy to jedynie symbolika, czy budowa naszego świata dla nas niewidoczna, nie wiem. 

13. 01. 15 r. Warszawa. Chłopak córki zadzwonił właśnie do mnie i opowiedział, że we własnym mieszkaniu zobaczył w powietrzu nisko nad podłogą drzwiczki w kształcie owalu, przez które wybiegło coś czarnego w wysokości 30-40 cm. Nie zdziwiło nas to, ale zaskoczyło. Chłopak ma dopiero 26 lat, my zobaczyliśmy "wejście do gacków", tak to nazwaliśmy roboczo, dopiero po 20 latach walki z czarnym!  http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/28/nagrody-nie-oczekuj-bo-zaprawde-powiadam-ci-ze-ja-juz-otrzymales/
1
  • Chcesz powiedzieć, że w naszym pokoju mamy tyle gacków ? – przestraszyłam się.
  • Nie, to symbol jak ich wiele jest u ludzi … Ojciec mi grozi palcem teraz …
  • Za co ?
  • Gdy zobaczyłem zdjęcie tego żołnierza, to mnie dopadła taka wściekłość, że od razu włożyłem na siebie mundur niemiecki …

Piotr nawiązuje do wydarzenia, które poruszyło cały chrześcijański świat. 

  • Dałeś się podpuścić ? Tak tanio ? Oni za to zapłacą, zostaw to.
  • Ubrałem mundur, chciałem założyć, żeby ich …
  • Nie w ten sposób.
  • Świat jest przeciw nim za to, co robili.
  • Zostaw, a mundur spal.
  • Niech nigdy nie powstanie ten mundur i ci ludzie opętani przez diabła, tylu ludzi przez nich zginęło.
  • …….. – Piotr zamilkł …
  • Mam go na sobie i spalam właśnie … I wiesz, co ? Mundur się pali, ale ja się nie palę, zostaję w przepasce na biodrach, jestem goły i tylko z przepaską, jak Jezus miał.  
  • .. Ciekawe na jak długo to wystarczy – pomyślałam.
  • A to prawda, że teraz świat jest przeciwko Żydom.  To oni tak naprawdę rozpoczęli wojnę na Bliskim Wschodzie, Gaza i jeszcze to … Sami na siebie ten bat ukręcili – i zamyśliłam się. 
  • A ukręcą sznur.

 

Ty tego nie widzisz, co Ja widzę.

14. 04. 26 r. Warszawa.

  • Ojcze, kwiecień trwa …
  • I co powinnaś powiedzieć ?
  • ??? …
  • Niedługo choinka, przecież to zawsze mówisz.
  • ……. – roześmialiśmy się oboje. To rzeczywiście moje coroczne sztandarowe zdanie.
  • Muszę zaufać  mojej księgowej … Widzę przy niej wielkiego anioła, ma z 4-5 metrów, stoi za nią i trzyma ręce na jej ramionach, ma skrzydła nie rozłożone, ale nie tak szeroko, tylko lekko, jak otwarte okiennice.  Na jej córce też trzyma
  • Nie martw się, dba o nie, nie da im krzywdy zrobić.
  • Nie wiem, czy czasami ten anioł, który ich prowadzi, to nie jest twój mąż.
  • … Jak to ?
  • Jest w trzech miejscach naraz.
  • … ??? …


15. 04. 26 r. Warszawa.

Nad ranem budzi mnie rumor w kuchni, którą mam za ścianą. Spojrzałam na zegarek, godzina 6.05. Zdecydowanie za wcześnie na poranne śniadanie, które Piotr robi sobie codziennie rano.  Słyszę wyraźnie, jak otwiera duży słoik z miodem, kroi kawałek domowej chałki, szykuje kubek gorącej wody – jego codzienny poranny rytuał. 

  • Co tak wcześnie ?! – krzyknęłam zdziwiona, ale odpowiedzi nie dostałam.

Odwracam się na drugi bok, nie chciało mi się z łóżka wypełzać i sprawdzać. Machnęłam w myślach na to ręką. Jak chce tak rano, to niech sobie robi. Zapadła cisza po chwili, więc już o tym nie myślałam.


Wstałam tuż przed mszą, czyli przed 7.00 rano. Zajrzałam do Piotra  …

  • Co robiłeś w kuchni tak wcześnie ? – pytam trochę zaskoczona, że leży pod kołdrą.
  • Nic nie robiłem – jest mocno zdziwiony.
  • No przecież wołałam do ciebie.
  •  Cały czas jestem w łóżku – odpowiada spokojnie.
  •  No nieeeee ! …. – pomyślałam, że cholera znowu mamy „gościa” w domu.
  • Ale wiesz, co ? Obudziłem się o 6 rano i pomyślałem, że muszę zrobić chałkę z miodem, otworzyć nowy słoik … Rozdwoiłem się ? Myślami się przeniosłem ?

I tu mnie zaskoczył. Bilokacja ? Przecież jest to możliwe, Ojciec PIO, nawet Faustyna.


Dwie godziny później mam lekcję angielskiego on-line. Moja lektorka wzruszając się do łez opowiedziała coś zaskakującego.

  • Mam do zapłacenia całoroczny ZUS, a nie mam pieniędzy. Trzy dni temu siedziałam i modliłam się do Ojca ….
  • Pomóż mi Ojcze, bo nie wiem skąd mam wziąć pieniądze. Daj mi nowych uczniów, jakąś dodatkową pracę, bo nie mam pieniędzy …
  • I wczoraj, podczas sprzątania znalazłam swoją kartę z banku, jest nowa, nikt nie zna numeru konta … Sprawdzam, a tam ktoś wpłacił pieniądze, dużo … Nie wiem skąd się wzięły, bo zostały wpłacone w Ukrainie w bankomacie … – prawie się rozpłakała.
  • Jestem cala zdenerwowana, bo nie wiem, co teraz mam zrobić. To jest niesamowite ! Nawet nie wiem, komu miałabym te pieniądze zwrócić …
  • Potraktuj te pieniądze jako pożyczkę od Ojca … Pomoc – mówię przypominając sobie, że nam się podobna sytuacja zdarzyła dwukrotnie.

Bank przelał pieniądze na nasze firmowe konto przez pomyłkę. Były nam baaardzo potrzebne w danym momencie, zwróciliśmy po 2 tygodniach. To była konkretna i  wymierna pomoc w bardzo trudnej sytuacji.    


Dobra rada … Jeśli trudno znaleźć w naszym życiu ślady Ojca, wystarczy rozejrzeć się dookoła i posłuchać, co mówią inni ludzie. Oto jeszcze jedna niesamowita historia. 



16. 04. 26 r. Warszawa.

Piotr podekscytowany opowiada o „fajnym samochodzie”, na którego ma chrapkę. Wiedząc, że z każdym kolejnym słowem tylko sobie grabi, na wszelki wypadek się nie odzywam.

  • Jesteś tu z pucharem przechodnim, wszystko tu wynajmujesz.
  • Czy coś się zmieniło ? Dalej wynajmujesz. A wiesz dlaczego ?
  • Bo Ja za tym stoję.
  • Więc choćby nie wiem, jakbyś tańczył, nie wytańczysz.
  • Bo zrobię tak, że ci parkiet się skończy.
  • Czy to jest okrutne ? Nie, bo ty tego nie widzisz, co Ja widzę.
  • Bierzesz udział w maratonie, ile kilometrów ma maraton ? 42 ?
  • …. Już jesteś na stadionie, dobiegasz do mety, jaka by nie była.
  • A wiesz, kto robi chorągiewką ?
  • Ojciec.

Już chciałam się wtrącić, że o maratonie i finiszu rozmawialiśmy, że już był na finiszu, ale się nie odzywam, na wszelki wypadek oczywiście, bo cóż ja mogę wiedzieć o kalendarzu Ojca. Raz jest na finiszu, raz dopiero dobiega …. Czas … A cóż ja wiem o czasie w pojęciu Ojca …

  • Patrzę na niego i nie wiem, czy go wezmę.
  • Dlaczego ? – przestraszyłam się.
  • Brudny jest …

Patrzę uważnie na Piotra …  Ogolony jest, wyprany, wyprasowany, wygląda „jak ta lala”, więc nie rozumiem. 

  • Nabroiłem w nocy …. Przeniosłem się do Auschwitz i robiłem porządki z Niemcami … – tłumaczy w końcu. 
  • Wiesz, że przeważnie był Niemcem ? – Ojciec do mnie. 
  • … ??? … A nie Żydem ?
  • To tylko na początku.


17. 04. 26 r. Warszawa.

  • Dzisiaj miałem fajną rozmowę z rana. Robię chałkę z miodem i słyszę …
  • Cześć, co tam Mały ?
  • Dzień dobry Ojcze. … Duszę się tu Ojcze, w tym świecie … Czuję się jak w galarecie.
  • Bądź, zrób to dla Mnie.

Wieczorem.

Piotr …. Nic go w TV nie interesuje, zatrzymuje się wzrokiem na jednym kanale na 5 sekund i idzie dalej. Zmuszam go do obejrzenia jakiegoś filmu i czasami nawet mu się udaje dotrwać do końca, ale zazwyczaj zamiast w ekran telewizora, gapi się gdzieś obok. Tak jak właśnie teraz …

  • Siedem osób nas obserwuje zza przesłony … O dziwo to chyba nie anioły, bo nie mają skrzydeł. Mają szatę biało szarą, mają brody o dziwo, długie ciemne włosy …
  • …. Brody ? To ile mają lat ?
  • Tak na oko 26-28.
  • Nie anioły ? To kto to jest ?
  • Opiekunowie.
  • Będą do końca bytności naszej tutaj …
  • To znaczy do końca naszego życia ? – cedzę powoli słowa.
  • Są oddelegowani do pilnowania …, i do oddziaływania. Wczoraj ten telefon to oni zaaranżowali. Po to byś nie miała ...
  • Porażki głowy.
  • . Świetne określenie – pomyślałam.
Aaaaa, już wiem, o co chodzi. Za tydzień mam spotkanie z pewnymi ludzi i i pomyślałam sobie, że ponieważ to same lewaki, to schowam medalik pod bluzkę … - …. i bardzo przykro mi się zrobiło, że na taki pomysł wpadłam.

Jutro mam to spotkanie, ale wczoraj miałam telefon od organizatora z pytaniem, czy na pewno przyjdę. Piotr naprawił mi medalik Maryi, byłam gotowa iść trzymając go dumnie na szyi. Gdy potwierdziłam swoją obecność, nie wiem jak to się stało, ale zaczęliśmy rozmawiać o Bogu. Gdy usłyszałam w pewnej chwili, że dla niego Jezus to kolega, odechciało mi się iść. Tak to opiekunowie z brodami w szaro-białej szacie załatwili. 

  • Oni jednak nie mają ciemnych włosów … Jeden z nich tak się ustawił, że zobaczyłem, że mają jasne włosy, białe prawie. To światło tak na nich padało, że wydawało się, że mają ciemne.
  • Są aniołami ? – pytam jeszcze raz, ale z wielką ulgą, że jednak prawie białe.
  • Opiekunami … Trudne te słowa, że nie są po twojej myśli …
  • Ale są uszczypliwi ! – roześmiałam się, bo faktycznie poczułam się lekko rozczarowana i nie wiem w sumie dlaczego.
  • Pouczający.

Wyłączyłam telewizor i czekałam na ciąg dalszy …

  • Myślę, że w Rosji w 2027 roku coś wybuchnie …
  • Znaczy się jakaś bomba ?
  • Nie, raczej jakaś wojna, wewnętrzna … Widzę, jak rośnie niezadowolenie ludzi …
  • No to chyba super, prawda ? – mam na myśli, że to nadzieja na wielkie zmiany. 
  • No nie wiem, oni mają 5636 ładunków jądrowych…
  • A skąd wiesz, że tyle ?
  • Tak zobaczyłem … 56 … i coś tam.

Sprawdzam w AI; Rosja posiada obecnie największy arsenał nuklearny na świecie, szacowany na około 5580 do 5977 głowic jądrowych. Coś się dzieje w Rosji. Popularność Putina leci na łeb na szyję Coś się dzieje w Rosji. Popularność Putina leci na łeb na szyję

  • Może coś stać się z Włochami … Słyszę słowo Traviata.

Pytam AI.

Traviata (wł. La Traviata) to jedna z najsłynniejszych oper na świecie, skomponowana przez Giuseppe Verdi. Premiera odbyła się w 1853 roku w Wenecji. Tytuł „La Traviata” oznacza dosłownie „Zbłąkana” lub „Ta, która zeszła z właściwej drogi”. Odnosi się do głównej bohaterki – Violetty.

Można powiedzieć, że Italia stała się jak ‚traviata’ – zbłąkana, oddalona od swoich chrześcijańskich korzeni.

Jeśli Twoim celem jest przekaz o charakterze chrześcijańskim lub kaznodziejskim, metafora może być retorycznie skuteczna, ponieważ gra na podwójnym znaczeniu słowa traviata („zbłąkana”). Jednocześnie dobrze jest pamiętać, że w samej operze Violetta jest postacią tragiczną i pełną godności, więc metafora niesie również skojarzenia z cierpieniem, miłosierdziem i możliwością odkupienia, a nie wyłącznie z moralnym potępieniem.

Jahwe ci to mówi …

11. 04. 26 r. Warszawa.

Sobota, czyli msza, zakupy, kawa …

  • Mam ci powiedzieć …
  • ……. – szybko chwytam za zeszyt.
  • I na świecie i w Polsce ekonomia się kurczy i się mocno skurczy.
  • Tak, jak gdybyś prała rzecz z domieszką sztuczności, która się kurczy i jest 5 razy mniejsza.

Roześmiałam się, bo mi się to nie zdarzyło, ale do wczoraj. Kiedyś musi być ten pierwszy raz.

  • Co znaczy, że …
  • Kryzys będzie się rozwijał.
  • Czy mamy się na to jakoś przygotować ? – myślę o zapasach. 
  • Co chcesz przygotować ?
  • Razem będzie nam raźniej, razem przejdziemy tą wodę.
  • Widziałaś ten basen, jak się trzęsie ?

Szybkie przeszukiwanie zakamarków w mojej pamięci … Wizja !

Druga sekwencja. Nadal ta sama „wysepka”. Jestem w przyhotelowym basenie, są też inne osoby. Z basenu mam piękny widok na oddalone wzgórze. Widzę białe hacjendy z pięknymi trawnikami. Szczególnie właśnie ta trawa zwróciła moją uwagę, bo w całości stworzyły przepiękny i sielankowy pejzaż. Posiadłości ziemskie … Krzyknęłam do ludzi; zobaczcie jakie piękne ! i wtedy … jedna po drugiej zapadały się pod ziemię. Ten cudowny sielankowy świat na moich oczach znikał, zapadał się dosłownie pod ziemię. Zaczęło się wielkie trzęsienie … Nadal tkwiłam w basenie i kiedy zauważyłam, że woda w basenie zaczyna się „gotować”, pomyślałam, że czas na mnie. Trzeba się ewakuować. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/09/06/zawsze-jestem-pamietaj /

Posiadłości ziemskie … Krzyknęłam do ludzi; zobaczcie jakie piękne ! i wtedy … jedna po drugiej zapadały się pod ziemię. Ten cudowny sielankowy świat na moich oczach znikał, zapadał się dosłownie pod ziemię. Zaczęło się wielkie trzęsienie  nie sądziłam, że to trzęsienie ziemi dotyczy wielkiego kryzysu ekonomicznego. Ale ma to sens. Ten świat luksusu, sielanki, spokoju, on się definitywnie kończy. I co istotne … W wizji to nie była Polska. Byłam gościem w hotelu i obserwowałam świat dla mnie kompletnie niedostępny. Mogłam sobie tylko popatrzeć i podziwiać.

Już wcześniej się zastanawiałam ….

Dlaczego w wizji zobaczyłam Caviezela ? Bo może to nie wyspa jednak, a znowu USA ? Los Angeles, w którym Caviezel mieszka ? Wskazówka ? Wielokrotnie Piotr widział tam wielkie trzęsienie ziemi, zapadnięcie się ziemi wręcz … Jeśli tak, czy również zdarzy się to za 4 lata ? Niekoniecznie. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/04/14/czas-sie-przedstawic-kto-jest-kto/ 

I dzisiaj jestem pewna. Jeśli w tej akurat wizji widziałam najpierw Caviezela, ekonomiczne trzęsienie ziemi zacznie się od USA. Czy to jest w ogóle możliwe ? Oczywiście. Dzisiaj Ojciec wyjaśnił mi znaczenie wizji., którą miałam również w kwietniu, ale dwa lata temu. Wtedy ewentualny kryzys był jedynie ewentualny. Wiele się jednak zmieniło w ciągu 2 lat i dzisiaj wydaje się, że światowy kryzys to tylko kwestia czasu.

  • Ojcze, Piotr gromadzi pieniądze na koncie, bo musi mieć, bo wiesz … firma. Czy konta będą bezpiecznie ?
  • Nie martwiłbym się, po pierwsze nie masz zbyt dużo, o ile wiem.

Roześmiałam sie bezsilnie. Drążę ten temat, ponieważ nie wiem, co z pieniędzmi w takim razie robić. Czy wydawać z powodu na przykład wielkiej inflacji, czy odwrotnie, gromadzić w przysłowiową skarpetę.

  • Los jest jego przypieczętowany, tak jak jego plecy były opieczętowane.
  • Jego droga jest przypieczętowana.

No i ponownie szybkie przeszukiwanie głowy, o co chodzi. Wizja !

. Najpierw zobaczyłem rękę Ojca jak wyciąga taki dłuugi pergamin. Rozwija go, coś tam pisze, a ostatnie zdanie było czerwono krwiste. Przyłożył do tego swoją pieczęć i taką samą pieczęć odbił na moich plecach na łopatce.
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/19/jak-moge-schodzic-skoro-jestem/
  • Nie wyrzucaj mu za to, że mu nie wychodzi.
  •  Nie wyrzucam przecież … – dawno to zrozumiałam.
  • Pamiętasz wizję z kioskiem ? To może być właśnie teraz, niedługo. Zobacz, co się dzieje. Wystarczy brak paliwa i cały świat sparaliżowany.
  • On nie da rady, nie ma na to wpływu. Ten chleb kupował za 98 złotych.
  • On kupował i nikt poza nim. 
  • Zobacz ….. – Piotr palcami pstryknął mi przed nosem.
  • Tak wszystko przeminie.
  • . To, co rozbite, trzeba połączyć.
  • Trójkąt rozbity na pół, trzeba połączyć.
  • Oni muszą wiedzieć, że trójkąt to oko Boga, połączyć ludzi w jedność, bo to jest nasza droga.
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2023/03/22/zajmij-sie-naukami-mego-syna/
  • Ojcze, a co z Żydami ? Nie widzę szans, aby oni to przyjęli. Oni są tak zajadli …
  • Wściekle psy, chcesz powiedzieć ? Zrobimy po Mojemu.
  • Ta droga jest wolną drogą. Kto chce, to nią pójdzie.
  • Ten kryzys to szybko ? – pytam.
  • Zbliża się, nie widzisz ?
  • Widzę. Zobacz … Ilmet się burzy, w wizji kupujesz chałkę mimo kryzysu, czyli podczas kryzysu ty jeszcze jesteś. Rozbiórka ma trwać do 2 lat. Masz tu chyba pokazany czas.

p.s. Co tydzień przejeżdżamy koło Ilmetu wracając z Arkadii. Sobota 18.07  – po raz pierwszy zauważyliśmy, że rzeczywiście Ilmet „się rozbiera”. Jakość mojego nagrania jest fatalna, zrobiona podczas jazdy w ostatniej chwili, ale widać, że prace trwają.



12. 04. 26 r. Warszawa.

Wstaję rano i od razu poprawiam na szyi swój medalik i krzyżyk, taki nawyk. Podczas snu uciekają mi gdzieś na plecy, więc poprawianie to naturalny, codzienny odruch. Zaczyna sie msza w TV, mija zaledwie z 10 minut i czuję, że na mojej szyi zrobiło się jakby nieco lżej. Macam palcami łańcuszek, krzyżyk jest, ale medalik zniknął ! Od razu poczułam się fatalnie. Jak obnażona. Dostałam medalik od syna wieki temu i nosiłam na łańcuszku razem z krzyżykiem. Zawołałam Piotra i oboje zaczęliśmy zapalczywie go szukać, na szczęście szybko się znalazł. Dlaczego odłączył się tak sam z siebie ? Nie mogłam tego zrozumieć. Zrobiłam zdjęcie i dopiero na zdjęciu zobaczyłam maleńką tego przyczynę. Pęknięte uszko medalika. Jak to się stało, nie mam pojęcia.


Na kawie.

  • Wczoraj zacząłem patrzeć na wszystko z dystansem, na firmę, ludzi … I zacząłem mówić, nie wiem dlaczego, Totus Tuus Maria.
  • Hmm … Maria … Musisz mi naprawić medalik, bardzo mi go brakuje.
  • Skoro chciałaś, to odeszła ….

Szok. Ja chciałam ?! Szukam szybko w myślach.

  • Aaaaa, już wiem, o co chodzi. Za tydzień mam spotkanie z pewnymi ludzi i pomyślałam sobie, że ponieważ to same lewaki, to schowam medalik pod bluzkę … – …. i bardzo przykro mi się zrobiło, że na taki pomysł wpadłam.
  • Ale ja nie dlatego, że się wstydzę. Dlatego, żeby Ją chronić … – tłumaczę szybko.
  • Ale na szczęście masz czas, wróć do swojej linii. Noś ją z radością.
  • . Ty mi to mówisz ? – pytam cicho Piotra, bo nie jestem pewna.
  • My ci mówimy. Jahwe ci to mówi …
  • Noś Ją z dumą, jest pogromczynią diabła, noś z dumą Maryję.
  • To jest dla ciebie lekcja, żebyś się nie wstydziła.

Płakać mi się chciało. Gdy zniknął, zrozumiałam w sekundę, co straciłam, jakby część siebie. A teraz poczułam, jakbym Ich zdradziła.

  • Ale ja naprawdę chciałam tylko Ją chronić … Wstyd mi teraz.
  • Don`t be ashamed. Improve your behave – Piotr powoli, nie jest pewny, czy dobrze powtarza.
  • Back to home and all will be ok.
  • …. Dobra lekcja, Ojcze. 
  • Namacalne ? Wytłumaczył ci on ?

Na spacerze. Piotr się rozgadał.

  • Lato będzie bardzo gorące, widzę pękające bąble jak przy gotowaniu. Do tego stopnia, że będą problemy z PKP, widzę gorące szyny. Hiszpania, Francja, Włochy, widzę na bordowo. Południowy wschód też prawie bordo. A wszystko związane jest z Elnino. Ale przy równiku będzie chłodniej, gdy w Europie będzie gorąco … Z wodą będzie ogromny problem, widzę wysychające rzeki. 

P.S. Wiadomości z ostatnich dni.

El Niño 2026 coraz silniejsze. NASA dostrzega niepokojące sygnały. Na tropikalnym Pacyfiku umacnia się El Niño 2026, a jego rozwój widać nie tylko w temperaturze wody, ale też w wysokości powierzchni oceanu. Jak wynika z obserwacji NASA, NOAA i satelity Sentinel-6 Michael Freilich, układ gromadzi pod powierzchnią coraz więcej ciepła, co może w kolejnych miesiącach wpłynąć na pogodę w wielu regionach świata. https://tech.wp.pl/el-nino-2026-coraz-silniejsze-nasa-dostrzega-niepokojace-sygnaly,7307363506259968a

Zmiany klimatyczne mają w tym roku twarz El Nino. Choć to cyklicznie występujące zjawisko pogodowe na Pacyfiku, w 2026 roku może osiągnąć rekordową skalę. To z kolei może się przełożyć na susze, a więc zapewne także na utratę plonów i głód.  https://next.gazeta.pl/next/7,172392,32907600,w-tym-roku-to-zjawisko-bedzie-rekordowe-odczuje-to-caly-swiat.html

Susza zaczyna paraliżować Europę. Z wielkich europejskich rzek znika woda, co powoduje potężne utrudnienia w wielu krajach. Problem jest na tyle poważny, że przez niedobory wody dochodzi do paraliżu turystyki, rolnictwa, i transportu. Odczuwają to między innymi Węgrzy i Rumuni. Niemcy wyliczyli, ile kosztuje ich ubytek wody. Sumy sięgają kilkudziesięciu miliardów euro. Susza w Europie kosztuje miliardy euro. Niemcy podali dane – PolsatNews.pl