25. 10. 25 r. Warszawa.
Chciałam kupić świeże ryby i ktoś nam polecił „Macro-and-Cash”. Pojechaliśmy tam dzisiaj rano i rzeczywiście wybór dość spory. Przy kasie zorientowaliśmy się, iż moja ryba kosztuje kilo 190 zł ?!!! Myślałam, że przy tej kasie trupem padnę, ale głupio było się wycofać. Jadąc na mszę …
- Przyznam Ojcze, że ryba koszmarnie droga …
- Ten świat już dawno poszedł w niewłaściwym kierunku, ziarno wypalone …
Zanotowałam szybko, nie spodziewałam się aż takiej odpowiedzi.
Po mszy, po zakupach, siedzimy na kawie …
- Przysuń krzesło, może Ojciec usiądzie … Już nie zrobię drugiego błędu.
- ……… – przysuwam rozumiejąc.
- Gdybyś jadł ryby, może nie miałbyś zawału – nadal nie mogę wyjść spod wrażenia ceny.
- Nooo, ten zawał … A ty nie wierzyłaś, że mam.
- Nooo bo nie tak sobie zawał wyobrażałam. Przy zawale ludzie krzyczą, a ty leżałeś na noszach spokojnie.
- Mogliśmy go stracić, wiesz ?
- Mogliśmy ? … Hmm … Ja bym go straciła, ale Ty Ojcze byś go zyskał.
- Straciłbym swojego sprzymierzeńca …
- Oooo … Jak pięknie – pomyślałam.
- Niepowetowana strata … Ale wszystko dobre, co się dobrze kończy.
- Wszyscy byli na posterunku. Tak samo było z zębem.
- Ale by się cieszyli …. Mogliby działać wcześniej …
- … ??? … Ale zagadka … – pomyślałam. Ojciec mówi o gackach.
- Ty musiałabyś wziąć wszystko na siebie ?
- Ja ???!!!! Gacki też ? – pewnie zbladłam ze strachu.
- Proponowałbym wtedy kupić duuużo paczek pampersów.
Roześmiałam się nieszczerze zdając sobie sprawę w tej jednej chwili, że tego bym chyba nie udźwignęła. Jedno zdanie uświadomiło mi, jak wiele Piotr nosi na swoich barkach.
- Wiesz, co słyszę ?
- Budzę się i co widzę ?
- … ??? … To słyszysz ? Ale, że ty się budzisz ? …Czy Ojciec ?
- ……… – Piotr rozkłada szeroko ręce. Też nie rozumie.
- Słyszę w tej chwili setki słów z tyłu głowy i nie wiem, o co chodzi .… – objął i zakrył głowę rękoma, jak tak jak widział w to wizji.

Tkwił przez chwilę w tej pozycji, po czym opuścił ręce, doszedł do siebie.
- Pracują nade mną gacki, nieustająco ich czuję …
- Ale się nie poddasz ?
- Nie.
- Słabniesz.
- … To na krótko, przejdzie mi.
- Koszmarnie ci jest.
- Nie aż tak … – broni się.
- W nocy wziąłem statynę i wtedy ktoś położył dłoń na mojej głowie i wtedy spojrzałem na moje ciało z góry. Zobaczyłem jak statyna wchodzi w żyły, rozpływa się razem z krwią.
- Takiemu to dobrze …
- …. Ojciec zaśpiewał tą piosenkę Nowaka „Takiemu to dobrze” – Piotr się roześmiał.
- Ojcze, koniec kwarantanny i co teraz ? – pyta.
- Wychodzisz na świat.
- Ojciec ci pokój otworzy ? – jestem zaskoczona.
- Wychodzisz na świat – powtórzył Ojciec, więc chyba otwiera. Czas teraźniejszy.
- Pobłogosław Oli jej pracę …
- Ja ? Ja mam pobłogosławić ? – zdziwił się Piotr.
- Niedługo cię czeka karnewal …
- To do ciebie. … Słyszę Karola Gota jak śpiewa karnawał …
Piosenkę „Lady Carneval” wydano w 1968 roku. Ciekawostką na temat „Lady Carneval” jest fakt, że tekst piosenki opowiada o radości i beztrosce karnawału.
- Dziękujemy, że byliście na mszy.
- Mimo, że Aleksandra was not present with her mind.
- ….??? …. – zabrzmiało jak skarcenie, albo było skarceniem po prostu …
- Nie byłam, ale moje myśli krążyły wokół Ciebie Ojcze – śmieję się.
- Daj spokój Hela, nie kupisz tym Mnie …
Faktycznie zagłębiłam się w swoich myślach podczas mszy, a myślałam nad tym, gdzie ja znajdę dobrego tłumacza do książki.
- A nie były to myśli od Ciebie Ojcze ?
- Najłatwiej sobie poszukać alibi, co ?
- …….. – uśmiecham się ciągle, jestem winna nieobecności, ale na moje usprawiedliwienie mam to, że myślałam o książce.
- … Czuję, że się niebo otworzy i mnie zabierze.
- Daaaj spokój – machnęłam ręką.
- Mówię ci, to idzie …
- A jak to czujesz, w takim razie ?
- Widzę jak się niebo otwiera i biało się robi.
Rozglądam się po Arkadii, gdzieniegdzie widzę wystawione już choinki …
- Na święta jedziemy chyba autem, prawda ? Dużo rzeczy będziemy mieli, a poza tym na 2 tygodnie jedziemy … Potem ty jak zwykle skoczysz do Warszawy na dwa dni ..,
- Układasz harmonogram, jak zwykle ?
- …….. – kiwam głową na potwierdzenie.
- Tu piszesz jedno, a planujemy drugie ?
- To jest dwoistość natury, czy zakłamanie ?
- … Ani jedno, ani drugie, to doświadczenie, Ojcze.
- I to jest to ! Prima !
Przypominam sobie czas przedświąteczny rok temu. Wówczas również mówiliśmy o odchodzeniu, wiele słów padło i nic się nie stało.
- Miałam żal do Ojca … – przyznaję.
- Więcej wstrzemięźliwości w słowach życzę ci.
- I to nie jest pół żartem, a pół serio.
- ……. – i zrobiło się poważnie.
Cisza zapadła. Piotr wodził gdzieś oczami … Ja zmieniam temat.
- Żydzi ogłosili jakiś czas temu, że mają mesjasza i zobacz, cisza. Zapadkowa cisza, dziwne …
- Jak ty odbierasz ich zachowanie ?
- Że to dziwne. Powinni działać, nie robiłbyś tak ? – pytam Piotra.
- Zamarli.
- Zamarli ? … Toooo się cieszą, czy nie ? – pytam ostrożnie stawiając słowa.
- To nie jest jednolity skład.
- Roooozumiem.
Ojciec o tym już mówił. Tam jest wyłom. Jedni się cieszą, inni są przerażeni.
-Zaogniają się pytania wokół was. Ktoś będzie chciał więcej informacji wyłuskiwać. -Słyszę słowo śledzenie. -Czego oni chcą ? -Jedni chcą, żeby to była nieprawda, a inni chcą, żeby dojść do konkretów. -Ścierają się frakcje. Jest grupa, dla których jest ważny rytuał … Sanhedryniacy. -Poprzez to, co słyszą i własne wizje, które daję. -Daję części, żeby ta część przekonywała innych. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/07/19/wyjasnisz-im-sens-zycia
- 11 (nr mieszkania) nie przypadkowo tam mieszkasz.
- To przypominajka, nie do chwalenia.
- …. Może faktycznie zniknę na jakiś czas … Słyszę jak gacki się śmieją z ciebie …
- … ??? … Dlaczego ?
- Nie wiem, czy ci powtórzyć … Gadają …
- Odejdzie twój najlepszy przyjaciel …
- ……… – zabolało.





















