Nie miłujcie tego świata.

01. 05. 26 r. Warszawa. Część 2.

Wieczorem. Smętne wiadomości ze świata, humor nam siadł całkowicie.

  • Nie martw się o swoją przyszłość. Inni się niech martwią, ale nie ty.
  • Ty Ojca ubierasz ciepło i Ojciec cię ubiera ciepło. Nie martw się.

Zapewne Ojciec nawiązuje do mojej dzisiejszej wizji i do wcześniejszych wizji. Bardzo często ubierałam małego chłopca, co oznacza opiekę, ciekawe …

  • Widzę, jak ci Ojciec dozuje wiedzę. Dopuszcza ci światło od Siebie i to wygląda jak kod Morse`a. Kreska – kropka, kropka, kreska – kropka – kropka …. z przerwami. Przesyła partiami.

I to znowu odpowiedź na moje rozważania. Zauważyłam bowiem, że ostatnio częściej słyszę Ojca. Kiedyś na taki cud musiałam czekać latami.

  • Pamiętasz, gdy Ojciec mówił o prezencie do końca kwietnia ? Akcja „Wojtek” to był ten prezent. Jeszcze raz usłyszałam głos Ojca … No i dostałam potwierdzenie, że wizje są ważne.
. Jakiś prezent idzie do ciebie ! W kwietniu jeszcze ! – Piotr nagle. Widzę paczkę kwadratową, papier żółto brązowy, może żółtawy, w motylki, a motylki są niebieskie … Paczka jest obwiązana kokardą czerwoną i przepiękną różyczkę ma na wierzchu czerwoną …Masz urodziny w kwietniu, to raczej do ciebie ten prezent, nie do mnie. Widzę, jak ktoś ci przynosi, ktoś ci bardzo bliski. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/07/14/najwyzsza-pora-zepsucie-przekracza-wszelkie-granice/ 
  • Będziesz szczęśliwa, będziesz zatopiona w tym światełku, nie ma mnie przy tym, nie widzę siebie wtedy. Światełko wychodzi z Głowy Ojca i idzie do twojej głowy.
  • Mam nadzieję, że się nie gniewasz – Ojciec do mnie.
  • Muszę ci pomóc tym morsem w wydaniu tej książki i żebyś była mądra, gdy przyjdzie czas. Kup sobie mieszkanie …
  • Słyszę loft
  • ……. – aż podskoczyłam, uwielbiam takie mieszkania.
  • Żebyś nie musiała wyściubiać nosa na zewnątrz. W wielkiej tajemnicy będziesz ukryta …
  • Widzę ściany z cegły czerwonej …
  • …… – ucieszyłam się, bo takie sobie mieszkanie kiedyś wymarzyłam.
  • I wiesz, co widzę dziwnego ? Auto będzie podjeżdżało na piętro i się chowało.

Noooo i zrzedła mi mina. Ponieważ takich mieszkań u nas nie ma, więc raczej to symbolika, niż rzeczywistość, która mogłaby się sprawdzić. Auto, które będzie się chowało, to odpowiednik; będziesz ukryta. 

  • Chwalić Pana !
  • . Chwalić ! – roześmiałam się.
  • Wczoraj na koniec naszej rozmowy z Ojcem podziękowałem Mu za to, co mi … nie dał.
  • Luksus i bogactwo by cię zniszczyły i zepsuły.
  • Przecież jesteś ubogacony.
  • Jakież to jałowe życie by to było.
  • Nie miłujcie tego świata …, dlatego narodził się Fabrizio.
  • Fabrizio twój przyjaciel.

??? … Narodził się ? Chyba symbolicznie, bo trudno uwierzyć, że dosłownie narodził się dla nas. Czy naprawdę narodził się po to, aby zginąć w górach i aby stać się ostrzeżeniem dla Piotra i pojawić się w tej książce ? Nieeeemożliwe. Wielka to zagadka. Przypuszczam, że narodził się  jak mawia się „narodził się pomysł”.



03. 05. 26 r. Warszawa.

  • Już wiem kiedy Ojciec mnie przejmuje. Wtedy moje powieki robią się ciężkie i zaczynam patrzeć na wszystko w inny sposób.
  • Powiedzmy sobie, że przejmuję cię fifty ; fifty- 50/50. 
  • . Chciałabym tego kiedyś doznać – pomyślałam.
  • … Czy ty mogłaś nie wyjść za Piotra ?
  • Na pewno nie.
  • Tak było to ułożone od początku ?
  • Zdecydowanie i absolutnie – podkreślam podwójnie, bo tego jestem pewna.


05. 05. 26 r. Warszawa.

Miałam przedziwny sen. Nie nazwę to wizją. Trumpowie z dużą ekipą przyjechali do Szczecina, do mnie. Chcieli się spotkać. Trump pocałował mnie w czoło, co teraz myślę sobie, że to jak „pocałunek śmierci”. Widząc ile ludzi pilnuje tych dwoje powiedziałam do Melanii …

  • Ciężko jest tak żyć pod ciągłą obstawą.

Zapisują tą niby – wizję w zeszycie na wszelki wypadek.


Piotr z rana …

  • Usłyszałem kwarantanna dobiegła końca.
  • To znaczy, że Ojciec cię wypuści z pokoju ?
  • ……. – cisza.
  • Kwarantanna skończona. I to jest casus, to jest istota całej sprawy. Wyjście na wolność.
  • Nie wiem, co Ojciec zamierza, ale ja mam teraz mnóstwo roboty. Ciężko jest.
  • On zawsze narzeka.
  • Historycznie ująć, zawsze narzeka.
  • Kamień ci dałem (jako męża), choć jest maniana – …. kamień jako ciężar do uniesienia.
  • No coś w tym jest – roześmiałam się w duchu. Muszę tego narzekania słuchać całymi godzinami.
  • .. Wczoraj miałem taką wizję, że ty idziesz po schodach w wieżowcu …
  • Wieżowiec to ważne. Wspinasz się do Góry, do Ojca – przerywam mu, bo widzę, że to zupełnie lekceważy.
  • Aha … Idziesz po schodach i kilka schodów niżej za tobą idzie cały czas młody facet, z uśmieszkiem takiego cwaniaka, złodzieja. Ja to wszystko obserwuję z góry i denerwuję się, że on ma zamiar coś ci zrobić złego. Ty się od niego opędzasz, rzucasz w niego szmatami, ale on ciągle idzie … I tak się kończy wizja.
  • Wchodzenie po schodach w wieżowcu to powolne wpisanie się z wiarą do Ojca. Najpierw nie wierzysz, a potem powoli wchodzisz, aż do samej góry. I takie było moje życie i od początku szedł za mną gacek … – wzruszam ramionami, prosta wizja.
  • Ale jest oko, które wszystko widzi. Widziałaś oko ?!
  • Wooow …. !!! – ucieszyłam się. 

Wczoraj obejrzałam nagranie przedstawiające historię człowieka, który twierdził, że rozmawiał z Obcymi. Zwykle przechodzę obok podobnych relacji obojętnie, bez wydawania sądów, ponieważ są one z natury nieweryfikowalne. Tym razem jednak było inaczej.  Całość – https://www.youtube.com/watch?v=HU7qh-OPvOM&t    i najważniejszy fragment; 

Jeśli Ojciec nawiązuje do tego video i tej relacji, to znaczy, że … to prawda ? Inne cywilizacje przedstawiają Boga również jako OKO ? Byłoby to wielkie odkrycie, bo to znaczy, że OKO BOGA „obowiązuje” w całym wszechświecie. 

  • Oko, które wszystko widzi.
  • I myśli widzę – … Piotr kiwa mi palcem z groźną miną.
  • Coś nie tak myślałam ? – szukam w głowie, ale sobie nie przypominam.
  • Remind you. 
  • … No dużo mi myśli przychodzi do głowy, czasami nad tym nie panuję … Daj Ojcze trochę sobie pofolgować – proszę absolutnie serio. Szalenie trudno zapanować mi nad myślami widząc  Tuska, na przykład … 
  • … Ładna była Niagara ?
  • … Piękna – …. pokazano w TV. 

Wodospad Niagara podświetlono na biało-czerwono z okazji Dnia Flagi oraz Dnia Polonii i Polaków za Granicą. W uroczystości wzięła udział marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska. – To wyjątkowy czas, bo dzięki Polakom i Polonii możemy być dumni z tego, że jesteśmy w Polsce, w naszej wspólnocie – powiedziała marszałek. 

  • Twoje pisanie często jak Niagara, zmywa.
  • …. Mało nas tych przy ogniu sprawiedliwości …
  • Oooo tak – żal mi się zrobiło. I takie piękne słowa …
  • Ojcze, możesz powiedzieć dlaczego OKO było nie w trójkącie, dlaczego ? – bardzo mnie to zaintrygowało. 
  • Trójkąt, to Trójca Święta i dotyczy Ziemi. Ale dlaczego to oko było w … sześcianie ? 
  • Zwoje ci się spalą.
  • …. Rozumiem …  – zwoje mózgowe, czyli za trudne do wyjaśnienia i zrozumienia.
  • Szkoda … Ale najważniejsza, że jest OKO.
  • „Najważniejsza jest tradycja”.
  • ……… – Piotr podsunął mi swoją dłoń pod oczy …
  • Widzisz, jak czas płynie między palcami ?
  • …….. – kiwam głową, rozumiem to przesłanie.  
  • Czy książka zostanie wydana jeszcze za czasów Trumpa ?
  • Pytasz o reelekcję ?

…??? … Czyżby Ociec dał mi wskazówkę czasową właśnie tym pytaniem ? Kolejne wybory w USA to 2028 rok i wtedy także ewentualna reelekcja Trumpa. Rozumiem, że jeśli pojawi się książka, to nie w ciągu dwóch następnych lat.  

  • Na brak emocji nie będziesz narzekać.
  • „Piotr, dzieje się”, pamiętasz ?
Zaczynam krzyczeć na cały głos … Piotr, Piotr ! Ale ręce unoszą go jeszcze wyżej, aż znikają z nim w chmurach. Ciągle krzyczę Piotr ! Piotr ! Drę się na cały głos, aby przekrzyczeć tłum i aby mógł mnie usłyszeć. W moim krzyku jest wszystko. Szok, wzruszenie, zaskoczenie, zachwyt, euforia, szczęście … Wszystko … 
- Piotr, dzieje się !!! – drę się na cały głos, aż płuca mnie bolą, ale nie wiem, czy mnie usłyszał, bo już go nie ma … 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/08/27/rece-boga/ 

Wieczorem.

  • Ojcze, „Wojtek” się już skończył ?
  • Jeszcze jest Wojciech.
  • ??? … Olejniczak ? – jestem mega zdziwiona, że tym razem Ojciec mówi oficjalnie Wojciech. 
  • Na mojej liście jest tylko jeden Wojciech, więc będę musiała śledzić nekrologi – tak sobie pomyślałam.

Na wszystko przyjdzie pora.

29. 04. 26 r. Warszawa.

Dzisiaj urodziny Piotra. Poszliśmy na kawę i dziwne mamy odczucie …

  • Jak by to były ostatnie moje urodziny …
  • ……. – wolałam nie odpowiadać
  • Ale mnie teraz zabolało serce ! – syknął, zwinął się w kłębek, musiałam poczekać.
  • To od nich, od tych z dołu … Widzę, jak stoją w rządku i krzyczą …
  • Byś chuju zdechł !
  • … Naprawdę tak słyszysz ?
  • No przecież ! – ciągle masuje serce.
  • Czyli, że to ostatnie moje urodziny …
  • Mam zabawę z jego planowania. Siedzisz i masz siedzieć !
  • … Czyli to nie jego ostatnie urodziny ?
  • Oczywiście, że nie.
  • No to … Jak będzie z jego Tomaszowem ?
  • Na wszystko przyjdzie pora.
  • Może coś małego się zdarzy, ale nie przejmuj się tym.
  • …. Ojcze, co byś mu życzył z okazji urodzin ?
  • . Ojciec nic nie mówi, jest poważny …
  • Poważny .. Hmm … Gdy powiedział o Wojtku, też był poważny …
  • Wiesz, co teraz widzę ? Fragment z filmu „Przepraszam, czy tu biją”, tam jest taka scena, co składają życzenia.

Znalazłam, obejrzałam i wyłam ze śmiechu przez godzinę.



30. 04. 26 r. Warszawa.

W nocy obudził mnie dziwny dźwięk, jak odgłos łamanego drewna. Spojrzałam na godzinę – 02.30.

  • Gdzieś o 3 w nocy miałem gacki w pokoju  – Piotr opowiada na kawie.
  • Ciekawe … Mnie też coś obudziło, godzina się zgadza.
  • ….. Ojciec kazał ci powiedzieć, żebyś mnie nie męczyła pytaniami, bo i tak dostęp do Góry mam utrudniony, jestem bardzo mocno otoczony przez gacki.
  • Szkooooda – smętnie mi się zrobiło.
  • Tylko jedno pytanie … Czy to koniec z Wojtkami ?
  • …….. –  cisza. 


01. 05. 26 r. Warszawa.

Pobudka o 5.00 rano, dospałam do 6.00 razem z wizją.

Pierwsza część była całkowicie chaotyczna, niejasna. Pamiętam tylko, że ubierałam chłopca, tym razem miał 7-8 lat. Nie był uśmiechnięty, był bardzo poważny. Ubierałam go, ponieważ mieliśmy wyjść z domu i gdzieś pójść.

Druga część wizji – jestem w pokoju o ciemnym wystroju. Ciemne, brązowe ściany, brązowe meble sprzed 100 lat i kilkoro ludzi ubranych również na ciemno, ale w ubraniach dnia dzisiejszego. Zgromadzenie przypominało zebranie koła spirytystycznego, które wywoływało duchy. Widziałam takie fotografie zrobione na początku ubiegłego wieku i stąd moje skojarzenie.

Nie czułam się w tym towarzystwie zbyt swojsko. Jakaś kobieta powiedziała, że czas nałożyć maski. O dziwo chodziło o maseczki kosmetyczne. Zaczęli nakładać. Na początku były jako płyń, potem stężały i stały się maseczkami żelowymi, które pokryły całą twarz. Nie rozumiałam po co ta maskarada, głupio wyglądali, ale pomyślałam, że jeśli tak trzeba, to i ja nałożyłam maseczkę.  Spojrzałam na nich jeszcze raz i szybko zaczęłam ją zeskrobywać, bo zrozumiałam, że całe to towarzystwo to zdecydowanie  nie moja bajka.

  • Mam umówione spotkanie z Ojcem – powiedziałam i  z wielką ulgą szybko wyszłam.

Wizja czytelna. Zapewne nawiązuje do spotkania z grupą ludzi, na które nie poszłam.  I prawdopodobnie dotyczy też wczorajszego video, które zrobiło na mnie spore wrażenie.  https://www.youtube.com/watch?v=kpgCr37JwM0 Nie zdawałam sobie sprawy, że satanizm jest tak potężny. Zrozumiałam dlaczego chłopiec z wizji był bardzo poważny.

  • Wczoraj przed snem, byłem z Ojcem w stołówce, takiej typowej za czasów mojej młodości, taka … stołówka komunistyczna.
  • ??? … Ale to wizja, tak ? – upewniam się na wszelki wypadek.
  • No tak. Siedziałem w jednym rogu, a w drugim zauważyłem mężczyznę starszego ode mnie. Był bardzo podobny do mnie, bo też był łysy. Podszedłem do niego …
  • Jest pan podobny do mnie.
  • Tak, jestem podobny.
  • … No i ? – pytam, bo przerwał.
  • No i tyle. Ojcze, jak ja jesteś łysy !
  • Tak, jesteś łysy.
  • . Jestem taki jak Ojciec – Piotr się cieszy i nie zauważył, że Ojciec nie powiedział jestem.
  • Ojcze … Nie masz włosów ? – śmieję się.
  • Mam, kiedy chcę. A kiedy nie chcę, to nie mam. Wczoraj nie miałem.

Oczywiście nie chodzi o włosy, a podobieństwo Ojca i Piotra. O te imiona, które Ojciec dał Piotrowi i czasami przez niego przemawia. Czasami stanowią po prostu jedność.


Córka wybiera się do Medjugorie. Sprawdzając coś o Medjugorie w internecie dowiedziałam się, że jedna z widzących otrzymała od Maryi papier z tekstem. Bardzo mnie to zafrapowało i zaczęłam sprawdzać … 

  • Pochodzenie i czas przekazania: Mirjana otrzymała go podczas swojego ostatniego codziennego objawienia, 25 grudnia 1982 roku, wraz z dziesiątą, ostatnią tajemnicą.
  • Właściwości fizyczne: Wizjonerka opisuje przedmiot jako białawy, wykonany z materiału, którego nie ma na Ziemi. Można go pognieść i zwinąć, ale jest całkowicie niezniszczalny – nie da się go podrzeć.

  • Treść i czytelność: Na „pergaminie” widnieje opis dziesięciu tajemnic wraz z datami ich zaistnienia. Co ciekawe, treść jest widoczna tylko dla Mirjany. Choć wizjonerka Mirjana Dragićević-Soldo twierdzi, że posiada go od 1982 roku, przedmiot ten nie został nigdy sfotografowany ani udostępniony mediom do celów dokumentacyjnych.

  • Cel: Przedmiot ma posłużyć do ogłoszenia tajemnic światu. Mirjana wybrała księdza (ojca Petara Ljubičicia), któremu w odpowiednim czasie przekaże pergamin. Kapłan będzie mógł odczytać treść danej tajemnicy dopiero na kilka dni przed jej wydarzeniem.

  • Prywatność i ukrycie: Mirjana przechowuje pergamin jako przedmiot osobisty i sakralny, rzadko pokazując go komukolwiek. Z relacji wynika, że traktuje go jako „obiekt z Nieba”, który ma zostać ujawniony dopiero w ściśle określonym czasie.

  • Selektywna widoczność: Według relacji wizjonerki, treść pergaminu jest czytelna wyłącznie dla niej. Wspominała ona o sytuacji, w której pokazała pergamin kuzynce i przyjaciółce – każda z nich widziała na nim zupełnie co innego (np. modlitwę lub list z prośbą o pomoc), podczas gdy Mirjana widziała tam spisane tajemnice i daty. Sugeruje to, że nawet gdyby zrobiono zdjęcie, jego treść mogłaby nie być widoczna dla osób postronnych.

  • Historia zagubienia: Podczas wojny w Bośni i Hercegowinie pergamin został w Sarajewie, skąd Mirjana musiała uciekać. Według jej relacji, przedmiot wrócił do niej w cudowny sposób – przyniósł go żołnierz, który twierdził, że poczuł wewnętrzny nakaz, by oddać jej ten konkretny „dokument”.

  • Ojcze, to prawdziwy papier od Maryi ?
  • Papier czerpany, czy zwykły ?
  • … ??? …
  • Kolorowo się to zrobiło ? A może komputerek dostała ?
  • Jak skończysz czytać, daj to Mnie do przeczytania.
  • ???!!! … Czyli to nieprawdziwe ? – jestem głęboko zdziwiona.
  • Wieści przekazywane są do głowy, a potem zapisywane.

Zamyśliłam się. Chyba nigdy nie zdarzyło się, aby Ktokolwiek naprawdę z Góry przekazywał człowiekowi treści bezpośrednio na piśmie, na papierze, czy czymkolwiek materialnym.

  • To niemożliwe, aby coś z Nieba przyszło do człowieka w formie materialnej – Piotr stanowczo.
  • Zapomniałeś o swoim piórze ? – przypominam mu szybko.
  • Aaaaa … – zamilkł zaskoczony, szach mat.
  • Ale … To było twoje pióro, które wróciło – przyznaję, że to jednak wielka różnica.

Zamilkłam myśląc o Medjugorie. Jeśli coś otrzymała, w takim razie od kogo ? Co AI na to ? Czy pergamin z Medjugorie to jedyny taki przypadek ?

Jeśli pytasz ściśle o trwały, fizyczny pergamin lub dokument otrzymany podczas objawienia i zachowany przez wizjonera jako namacalny przedmiot, to według mojej wiedzy:

  • wśród głównych i szeroko znanych objawień maryjnych (Guadalupe, Lourdes, Fatima, La Salette, Rue du Bac, Beauraing, Banneux, Akita itd.) nie ma drugiego takiego przypadku.
  • w literaturze mistycznej i prywatnych objawieniach można znaleźć pojedyncze relacje o kartkach, listach czy napisach pojawiających się w sposób nadzwyczajny, ale nie są one porównywalnie udokumentowane ani powszechnie znane.

Dlatego najuczciwiej byłoby powiedzieć:

  • nie mogę z całą pewnością stwierdzić, że jest absolutnie jedyny w całej historii chrześcijaństwa, bo istnieją tysiące słabo udokumentowanych relacji mistycznych;
  • mogę powiedzieć, że jest praktycznie bezprecedensowy wśród znanych objawień maryjnych: fizyczny pergamin, zawierający tajemnice przyszłości, przechowywany przez wizjonerkę przez dziesięciolecia i niedostępny do odczytania przez innych.

To właśnie ten zestaw cech czyni przypadek Mirjany wyjątkowym. Sam motyw „niebiańskiego pisma” nie jest wyjątkowy; wyjątkowy jest namacalny, trwały pergamin z tajemnicami.

Co jest najbliższe do przypadku Mirjamy ?

1. „List z nieba” (Heavenly Letter / Sunday Letter) To najlepiej udokumentowany historycznie motyw. Od VI–VII w. w Europie krążyły teksty, które miały zstąpić z nieba, często w Jerozolimie lub Rzymie. Zawierały wezwanie do święcenia niedzieli i groźby kar dla nieposłusznych. Były przepisywane i rozpowszechniane jako fizyczne listy.Kościół traktował je jako apokryfy, ale same relacje o materialnym liście są liczne.

2. „List Jezusa do króla Abgara” – Starożytna tradycja syryjska (Euzebiusz, IV w.) mówiła, że król Edessy otrzymał pisemną odpowiedź Jezusa. Nie jest to objawienie maryjne. Chodzi o przekonanie, że istnieje materialny list pochodzący od Chrystusa. Tradycja była bardzo wpływowa w chrześcijaństwie wschodnim.

Przykłady, które miały być zbliżone do pergaminu Mirjamy, wydają się jednak bardzo odlegle. Podejrzewam, że nauka w te opowieści po prostu nie wierzy. 

W dostępnych publicznie materiałach komisji badających Medjugorje nie ma pozytywnego potwierdzenia autentyczności pergaminu jako przedmiotu nadprzyrodzonego. Nawet gdy dyskutowano o pierwszych dniach objawień, kwestia pergaminu nie została uznana za dowiedzioną. Z perspektywy historycznej można więc powiedzieć, że pergamin Mirjany jest jednym z najbardziej niezwykłych elementów narracji medjugorskiej, ale jednocześnie jednym z najsłabiej weryfikowalnych.

Pełen opis zdarzenia; https://www.facebook.com/czasymaryi/posts/pergamin-z-nieba-upadłam-na-podłogę-i-zaczęłam-płakać-opisuje-mirjana-nie-do-wyo/1394386992727848/

CDN … 

Chwalić Pana !

22. 04. 26 r. W drodze do Szczecina.

Jedziemy do Szczecina PKP. Nie mogę się doczekać, kiedy zostaniemy sami. Dopiero od Poznania zaczynamy rozmawiać, a o czym ? Oczywiście o Wojtku.

  • Widzę, że „Wojtek” to kropka na końcu zdania.
  • ??? … Czyli ma jakieś znaczenie … A co mówiłeś Ojcze do Edzia ?
  • To do niego mówiłem.
  • ……. – roześmiałam się cicho, bardzo konkretna odpowiedź „nie wtrącaj się”. 
  • Był zdenerwowany … Może to nie chodzi o Wojtka, a Piotra ? – macam.
  • Nie, Piotr siedzi zamknięty w pokoju i nasłuchuje i co może ?
  • Hmm … Nic nie może, może tylko siedzieć.
  • Nic nie może …. Czy może, Aleksandra ?
  • Nie może.
  • Nic nie może zrobić, co ma wpływ na jego życie.
  • Nie widzisz, że ciągle drepcze w jednym miejscu ? Nic nie zrobi beze Mnie.
  • . Chciałabyś te klucze do pokoju ?
  • Uważaj, Ojcze patrzy na ciebie uważnie.
  • Absolutnie nie ! – zarzekam się więc mocniej.
  • A wiesz, że to może być niebezpieczne ? Zrobi ręką … – Piotr pokazuje, jakby głaskał zboże na polu …
  • . i tysiące ludzi nie żyje.
  • Naprawdę ?
  • Nie, na żarty.

Czyli żniwa ... 

-Zaczną się żniwa. 
-… Kataklizm też jakiś będzie ? 
-Tak, spowodowany człowiekiem. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2022/11/05/zaczna-sie-zniwa/ 

Rozmawiamy o sprawach firmy, gdy Ojciec nagle …

  • Czy jesteś skazana na wygraną ? Tak się mówi ….
  • … ??? … A nie przegraną ? Mówi się też „być skazanym na przegraną”.
  • Przegrana to już było. Olejniczak to przegrana.

Woow … Olejniczak to wykładowca Uniwersytetu i współzałożyciel Szkoły Biznesu, w której kiedyś byłam. Dlaczego Ojciec go wspomina, jeśli obecnie nie mam z nim nic wspólnego ? Naprawdę nie rozumiem …

  • Olejniczak to też Wojtek ! Wojciech Olejniczak ! – uzmysłowiłam sobie w tej właśnie chwili.
  • Ale dlaczego przegrana ? – zdziwiłam się.

Wpisując do internetu „Wojciech Olejniczak przegrana” pojawiła mi się inna osoba o tym samym nazwisku – polityk, który faktycznie kojarzy się z wielką przegraną https://www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/iar/artykul/wojciech;olejniczak;nie;spodziewalem;sie;porazki,9,0,345865.html Ale nie o niego Ojcu chodzi zapewne, ponieważ akurat tego Wojtka, to ja nie znam. 

  • To się nam grono Wojtków powiększyło ! – zażartowałam. 
  • Wedle życzenia.
  • Nie słyszałam tego nazwiska od 20 lat chyba ! … – jestem baaaardzo zdziwiona.
  • Znowu zaskoczona ?
  • Oooo tak.

No i pomyślałam, że może to o tego Wojtka chodzi. W każdym razie trzeba będzie mieć oczy i uszy otwarte, bo na swojej liście mam już 4 Wojtków.

  • Chwalić Pana ! – Piotr zakończył rozmowę.
  • ??? … Dlaczego to mówisz ?
  • Bo dzisiaj to słyszę po raz trzeci.
  • Ciekawe … Jest taka babeczka, która co drugie zdanie mówi właśnie „Chwalić Pana”.
  • Jest w tym szczera, nie potrafi pohamować swojej radości do Ojca.
  • Chwalić Pana ją cieszy wewnętrznie.


23. 04. 26 r. Szczecin.

Odwiedzam moją mamę. Wchodząc do mieszkania widzę, jak mama z piekarnika wyciąga dwie upieczone dopiero co, drożdżowe babeczki. Myślę sobie, jedna pewnie dla mnie. A ona nawet się nie odwróciła do mnie i jakby czytając w moich myślach …

  • Jedna jest dla mnie, a druga dla Wojtka.
  • ???!!! …. – stanęłam jak wryta.
  • Ma dzisiaj imieniny.

„Wojtek” na dzień dobry ? Czyżby o tego Wojtka Ojcu chodziło ? Wojtek nr 2 ? Znajomy moich rodziców, którego nie widziałam wieki całe ?



26. 04. 26 r. W drodze do Warszawy.

Wyjeżdżamy baaardzo rano, przed 6. 00. Jest zimno, jestem bardzo senna, bo spałam w nocy zaledwie 3 godziny. Stoimy na peronie nie rozmawiając, ze spuszczoną głową gapię się na swoje buty, nie mam siły na nic więcej. Widzę, że przed moimi butami zatrzymują się inne buty, męskie. Podnoszę głowę zmęczona … i zamieram. Przede mną stoi Wojtek nr 3. Dosłownie mnie zamurowało. Spojrzałam na Piotra wzrokiem, który mówił wszystko. Nie wiem, jakie oboje mieliśmy miny, ale Wojtek oddalił się od nas dość szybko mimo, że nie widzieliśmy się też wieki całe. Wypadało porozmawiać dłużej, ale ja się gapiłam na niego takimi okrągłymi oczami ze zdziwienia, że uznał, iż chyba mi odbiło. Okazało się, że też jedzie do Warszawy, wyjątkowo tym pociągiem. Wooow ….

  • Ojcze, co znaczy dla nas to spotkanie ? – pytam, gdy usiedliśmy na swoje miejsca.
  • Potwierdzenie.

Zmroziły nas te słowa. A więc wizje są prawdziwe, wszystko się spełni to nie zabawa, to się dzieje. Całą podróż przebyliśmy w zadumie, bez rozmów. Drugi Wojtek zrobił na nas piorunujące wrażenie. Po pierwsze, że kolejny Wojtek, po drugie, że tak szybko. Nieeesamowite. Nie bacząc na wczesną godzinę wysłałam córce SMS …

Przypominam sobie słowa …

-…. Jakiś prezent idzie do ciebie ! W kwietniu jeszcze ! – Piotr nagle. 
-Widzę paczkę kwadratową, papier żółto brązowy, może żółtawy, w motylki, a motylki są niebieskie … Paczka jest obwiązana kokardą czerwoną i przepiękną różyczkę ma na wierzchu czerwoną …
-Masz urodziny w kwietniu, to raczej do ciebie ten prezent, nie do mnie. 
-Widzę, jak ktoś ci przynosi, ktoś ci bardzo bliski. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/07/14/najwyzsza-pora-zepsucie-przekracza-wszelkie-granice/ 

Prezent to wizja, to głos Ojca. Prezent to sam Ojciec, dał Siebie. 



28. 04. 26 r. Warszawa.

Wczoraj obejrzałam pewne video; https://www.youtube.com/watch?v=nOXYpMUAoc8 Witek Wilk | Jan Pospieszalski rozmawia. Mam tak kolosalne wątpliwości, że pytam Ojca …

  • Ojcze, on ponoć nawet wskrzesza ludzi.
  • Tylko raz wskrzeszono zmarłego.
  • No właśnie, Łazarz … – kiwam głową.
  • Musisz uważać, być czujna, bardzo ostrożna. Przynieś mu martwą squirrel i zobaczymyPiotr się zawahał, poplątał mu się język … Nie wiedziałam, jak mam po angielsku to zapisać.
  • Widzę wiewiórkę … – sprawdzam od razu i rzeczywiście, znaczy wiewiórka.
  • Powie, dzisiaj mi nie wyszło.
  • Uwierz w to, co dostajesz z Góry, patrz na twoje przekazy, jak z Wojtkiem.
  • Będzie wielu, którzy będą uważać się za mesjaszy.
  •  On nie jest z otwartą przyłbicą …, tak zobaczyłem. Zobaczyłem faceta w rycerskiej przyłbicy, ale przyłbica jest zakryta, ledwo widać oczy.

Tylko raz wskrzeszono zmarłegowskrzeszenie Łazarza. Raz ? Ale, czy Jezus nie został wskrzeszony także ?

Ojciec mówi, żebyś sprawdziła znaczenie słowa „wskrzeszenie” – Piotr nalega. Zmartwychwstanie Chrystusa nie było powrotem do życia ziemskiego, jak to miało miejsce w przypadku wskrzeszeń, których dokonał Jezus przed Paschą: córki Jaira, młodzieńca z Naim, Łazarza. Te fakty były wydarzeniami cudownymi, ale osoby cudownie wskrzeszone mocą Jezusa powróciły do „zwyczajnego” życia ziemskiego. W pewnej chwili znów umrą. Zmartwychwstanie Chrystusa jest istotowo różne”. (KKK 646) 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/09/05/nie-testuj-mnie/ 

Wieczorem.

Pisałam dzisiaj, że idzie nowa epidemia, przyjęłam to na spokojnie.

Nadchodzi nowa epidemia ! – krzyknął. 
Zmodyfikowany Covid, wyczułem zapach ! http://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/04/24/jestes-ciagle-w-drodze-w-tym-swiecie/ 

Ale kiedy usłyszałam od Jackowskiego, że faktycznie coś idzie, to się zainteresowałam bardziej. https://www.youtube.com/watch?v=scIi-phSxNs Opowiadam o tym Piotrowi …

  • Zagadkowe rzeczy mówisz.
  • A chciałem zejść na dół, wejść w człowieka i teraz boję się, że się zarażę.
  • Mam nową nazwę dla człowieka z Człuchowa. Krzysztof zgaduj zgadula.

Żyj i dotrwaj do końca.

18. 04. 26 r. Warszawa.

Sobota, czyli msza, zakupy, kawa i bardzo krótka rozmowa … 

  • Tych siedmiu wczoraj uśmiechało się ? Bo wiesz … Ważna jest mimika, wtedy wiesz, jaki mają do nas stosunek, czy przyjazny, czy nie …
  • Byli skupieni.
  • A od kiedy są ?
  • Nie wiem, skupiłem się i zobaczyłem drżącą membranę (p.s. jak gorące powietrze) i  zobaczyłem ich za przesłoną.


19. 04. 26 r. Warszawa.

  • Wiesz, że często narzekam na życie, że się tu duszę … To mi Ojciec rano dzisiaj mówi …
  • Moje imiona w tobie pieczętują twoje życie.
  • Żyj i dotrwaj do końca.
  • …. No i nic z tym nie zrobisz – rozkładam ręce. 
  • Piotr w wielu sprawach się poddał.
  • Hmm … A jakich sprawach ?
  • Poddał losowi.

Czysta prawda …. I po prostu nie ma innego wyjścia.


Zmieniamy temat, rozmawiamy o naszej codzienności, gdy nagle Piotr zamilkł i „palnął” coś naprawdę całkowicie niespodziewanego …

  • Lepper zanim poszedł do Góry, bardzo rozpaczał.
  • … ??? … Dlaczego ? … Chcesz powiedzieć, że to nie samobójstwo ?
  • Oczywiście, że nie. Zrobili to w białych rękawiczkach.
  • …. Dosłownie, czy niedosłownie ? – pomyślałam.
  • Ojcze, proszę Cię, powiedz co z PIS-em dalej ? Powiedziałeś, że wrócą …
  • Wróci odmieniony, zmieniony, wykluty ze starego, coś się wykluje.


21. 04. 25 r. Warszawa.

Dzisiaj po raz piąty widziałam się z Edziem, w wizji oczywiście. Bardzo to dziwno-zabawne było. Weszłam po schodach na pierwsze piętro jakiegoś domu. Weszłam do otwartego mieszkania, przeszłam na korytarzu parę kroków i zatrzymałam się na progu pierwszego pokoju znajdującego się z mojej prawej strony. Wiedziałam, że to jest pokój Edzia, więc nie byłam zdziwiona, że go w nim zobaczyłam. Ubrany w swoje domowe ciuchy, w swojej flanelowej niebiesko-czerwonej koszuli w kratę i nawet nie ogolony. Często tak chadzał w domu za życia, golić mu się nie chciało, bo po co, nigdzie się nie wybierał.

No więc widzę go w pokoju i śmiać mi się od razu zachciało, bo zachowywał się dość zagadkowo. Przy ścianie stała kanapa i on po tej kanapie chodził w tę i we w tę. Był przy tym bardzo mocno zdenerwowany, mogłabym powiedzieć, że wręcz spanikowany. Zaskoczona wpatrywałam się w Edzia dłuższą chwilę zastanawiając się, skąd takie dziwne jego zachowanie …

Czy mnie zauważył, nie wiem, ponieważ ciągle krążył po kanapie od czasu do czasu z niepokojem zerkając w róg pokoju. Podążyłam za jego wzrokiem i zobaczyłam, że stoi tam stare radio. Radia się boi ? – zdziwiłam się nie rozumiejąc. Nagle w pokoju usłyszałam męski głos, który wypełnił całą przestrzeń pokoju. Piękny, ale zarazem głęboki, mocny, zdecydowany głos, który coś powiedział, ale nie zrozumiałam … Pomyślałam, że dziwne to było, ponieważ gdyby dobiegał z radia, głos rozbrzmiałby całkowicie inaczej. A tu miałam wrażenie, że otacza mnie z każdej strony, jakbym była zanurzona w wodzie pośrodku basenu. 

  • Słyszysz ?! Słyszysz ?! – krzyknął do mnie Edziu.
  • No co ty …. Oczywiście, że słyszy ! … – odpowiedział głos z nutką rozbawienia i znowu wypełnił cały pokój. 

Oczy wybałuszam, ponieważ uzmysłowiłam sobie, że ten głos reaguje i mówi prosto do nas. A to zagwozdka, pomyślałam i zrozumiałam, dlaczego Edziu spanikował. Niby jest radio, ale ten głos jakby nie z radia, a jakby skądś … Oboje wpatrywaliśmy się w róg pokoju próbując to rozwikłać, w końcu pomyślałam, że pewnie Edziu nastawiając swoje radio nastroił się na jakiś kanał i rozmawia z kimś jak przez krótkofalówkę. Tak to sobie logicznie wytłumaczyłam i roześmiałam się w duchu. Uspokojona wycofałam się i ruszyłam w stronę kolejnego pokoju. Zrobiłam zaledwie dwa kroki, gdy ten sam głos, już całkowicie w poważnym tonie powiedział spokojnie …

  • A teraz czas na Wojtka.

I to mnie gwałtownie wybudziło, postawiło wręcz na równe nogi. Zaczęłam gorączkowo myśleć. Ten głos … Przecież już go znam, to głos Ojca. W takim razie to musi być bardzo ważne. Czas na Wojtka ? Ale którego ? Zaczęłam analizować. Wykonałam szybki przegląd listy moich znajomych i wyszło, że znam aż trzech Wojtków.

Nr 1 – Wojtek, którego zatrudniałam przez kilka lat, osoba niepełnosprawna i to on przyszedł do mojej głowy jako pierwszy.

Nr 2 – Wojtek, osoba mocno związana z moimi rodzicami.

Nr 3 – Wojtek, osoba mocno związana z rodziną Piotra.

Zastanowiło mnie potem samo zdanie, sam przekaz … Czas na Wojtka Tak się potocznie mówi, gdy ktoś ma umrzeć; przyszedł na niego czas … Pomyślałam, że muszę chyba zacząć studiować szczecińskie nekrologi, ale czy o to chodzi ? Niekoniecznie. Znając umiłowanie Ojca do gier słownych, powinnam wziąć pod uwagę kilka innych wariantów albo po prostu poczekać, bo przecież wyobraźnia Ojca nie ma granic. 


Opowiedziałam Piotrowi nad ranem o spotkaniu z Edziem, ale nie mieliśmy czasu tego przedyskutować. Na kawie …

  • Jesteś w trakcie ubierania chłopca. Tak mi powiedziano wczoraj. Widzę, jak się uśmiecha szeroko … 
  • Kolejna twoja scena, to podejście do okna.
skupiam się na chłopcu. Jest zimno i ubieram go w ciepły płaszczyk, ale robię to dość obcesowo. Wpychając jego rękę do rękawa nie zwracam na niego większej uwagi, bo znowu nerwowo rozglądam się wokoło. Kiedy pojawiają się drobne problemy z tym rękawem, wtedy dopiero  zauważam, że mimo mojej nerwowości patrzy się on na mnie bardzo uważnie i czujnie i to z nienaturalnie szerokim uśmiechem. Aż mnie to zatrzymało na chwilę … Mały, czteroletni blondynek z loczkami …Usłyszałam lekki hałas na zewnątrz, zostawiam go więc na chwile i podchodzę do okna.
 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/10/16/wiedzieliscie-ze-tak-bedzie/   
  • Czyli „Jegomość” … A Ojcze, jakie ma znaczenie, że Wojtek ?
  • Żebyś wiedziała, że wizje są prawdziwe, wszystko się spełni.

… Opowiadam Piotrowi wizję ze wszystkim szczegółami jeszcze raz. Oboje się dziwimy, nie wiemy, co miałaby ona oznaczać. W międzyczasie dzwoni córka, też jej opowiadam o Wojtkach, też jest zdziwiona. 

  • Musimy poczekać, nie ma innego wyjścia – wzruszam ramionami.
  • … A ja rano znowu usłyszałem habemus papam … – Piotr zamyka nasze rozmyślania. 
  • …. Wiesz, że gdy zaczęła się dzisiaj msza, zobaczyłem jak gacki uciekają do swoich otworów ? Widziałem 15 różnych otworów w podłodze, czmychały jak myszy.

To nie pierwszy raz widzi otwory w podłodze, które prowadzą do piekła. Czy to jedynie symbolika, czy budowa naszego świata dla nas niewidoczna, nie wiem. 

13. 01. 15 r. Warszawa. Chłopak córki zadzwonił właśnie do mnie i opowiedział, że we własnym mieszkaniu zobaczył w powietrzu nisko nad podłogą drzwiczki w kształcie owalu, przez które wybiegło coś czarnego w wysokości 30-40 cm. Nie zdziwiło nas to, ale zaskoczyło. Chłopak ma dopiero 26 lat, my zobaczyliśmy "wejście do gacków", tak to nazwaliśmy roboczo, dopiero po 20 latach walki z czarnym!  http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/28/nagrody-nie-oczekuj-bo-zaprawde-powiadam-ci-ze-ja-juz-otrzymales/
1
  • Chcesz powiedzieć, że w naszym pokoju mamy tyle gacków ? – przestraszyłam się.
  • Nie, to symbol jak ich wiele jest u ludzi … Ojciec mi grozi palcem teraz …
  • Za co ?
  • Gdy zobaczyłem zdjęcie tego żołnierza, to mnie dopadła taka wściekłość, że od razu włożyłem na siebie mundur niemiecki …

Piotr nawiązuje do wydarzenia, które poruszyło cały chrześcijański świat. 

  • Dałeś się podpuścić ? Tak tanio ? Oni za to zapłacą, zostaw to.
  • Ubrałem mundur, chciałem założyć, żeby ich …
  • Nie w ten sposób.
  • Świat jest przeciw nim za to, co robili.
  • Zostaw, a mundur spal.
  • Niech nigdy nie powstanie ten mundur i ci ludzie opętani przez diabła, tylu ludzi przez nich zginęło.
  • …….. – Piotr zamilkł …
  • Mam go na sobie i spalam właśnie … I wiesz, co ? Mundur się pali, ale ja się nie palę, zostaję w przepasce na biodrach, jestem goły i tylko z przepaską, jak Jezus miał.  
  • .. Ciekawe na jak długo to wystarczy – pomyślałam.
  • A to prawda, że teraz świat jest przeciwko Żydom.  To oni tak naprawdę rozpoczęli wojnę na Bliskim Wschodzie, Gaza i jeszcze to … Sami na siebie ten bat ukręcili – i zamyśliłam się. 
  • A ukręcą sznur.

 

Ty tego nie widzisz, co Ja widzę.

14. 04. 26 r. Warszawa.

  • Ojcze, kwiecień trwa …
  • I co powinnaś powiedzieć ?
  • ??? …
  • Niedługo choinka, przecież to zawsze mówisz.
  • ……. – roześmialiśmy się oboje. To rzeczywiście moje coroczne sztandarowe zdanie.
  • Muszę zaufać  mojej księgowej … Widzę przy niej wielkiego anioła, ma z 4-5 metrów, stoi za nią i trzyma ręce na jej ramionach, ma skrzydła nie rozłożone, ale nie tak szeroko, tylko lekko, jak otwarte okiennice.  Na jej córce też trzyma
  • Nie martw się, dba o nie, nie da im krzywdy zrobić.
  • Nie wiem, czy czasami ten anioł, który ich prowadzi, to nie jest twój mąż.
  • … Jak to ?
  • Jest w trzech miejscach naraz.
  • … ??? …


15. 04. 26 r. Warszawa.

Nad ranem budzi mnie rumor w kuchni, którą mam za ścianą. Spojrzałam na zegarek, godzina 6.05. Zdecydowanie za wcześnie na poranne śniadanie, które Piotr robi sobie codziennie rano.  Słyszę wyraźnie, jak otwiera duży słoik z miodem, kroi kawałek domowej chałki, szykuje kubek gorącej wody – jego codzienny poranny rytuał. 

  • Co tak wcześnie ?! – krzyknęłam zdziwiona, ale odpowiedzi nie dostałam.

Odwracam się na drugi bok, nie chciało mi się z łóżka wypełzać i sprawdzać. Machnęłam w myślach na to ręką. Jak chce tak rano, to niech sobie robi. Zapadła cisza po chwili, więc już o tym nie myślałam.


Wstałam tuż przed mszą, czyli przed 7.00 rano. Zajrzałam do Piotra  …

  • Co robiłeś w kuchni tak wcześnie ? – pytam trochę zaskoczona, że leży pod kołdrą.
  • Nic nie robiłem – jest mocno zdziwiony.
  • No przecież wołałam do ciebie.
  •  Cały czas jestem w łóżku – odpowiada spokojnie.
  •  No nieeeee ! …. – pomyślałam, że cholera znowu mamy „gościa” w domu.
  • Ale wiesz, co ? Obudziłem się o 6 rano i pomyślałem, że muszę zrobić chałkę z miodem, otworzyć nowy słoik … Rozdwoiłem się ? Myślami się przeniosłem ?

I tu mnie zaskoczył. Bilokacja ? Przecież jest to możliwe, Ojciec PIO, nawet Faustyna.


Dwie godziny później mam lekcję angielskiego on-line. Moja lektorka wzruszając się do łez opowiedziała coś zaskakującego.

  • Mam do zapłacenia całoroczny ZUS, a nie mam pieniędzy. Trzy dni temu siedziałam i modliłam się do Ojca ….
  • Pomóż mi Ojcze, bo nie wiem skąd mam wziąć pieniądze. Daj mi nowych uczniów, jakąś dodatkową pracę, bo nie mam pieniędzy …
  • I wczoraj, podczas sprzątania znalazłam swoją kartę z banku, jest nowa, nikt nie zna numeru konta … Sprawdzam, a tam ktoś wpłacił pieniądze, dużo … Nie wiem skąd się wzięły, bo zostały wpłacone w Ukrainie w bankomacie … – prawie się rozpłakała.
  • Jestem cala zdenerwowana, bo nie wiem, co teraz mam zrobić. To jest niesamowite ! Nawet nie wiem, komu miałabym te pieniądze zwrócić …
  • Potraktuj te pieniądze jako pożyczkę od Ojca … Pomoc – mówię przypominając sobie, że nam się podobna sytuacja zdarzyła dwukrotnie.

Bank przelał pieniądze na nasze firmowe konto przez pomyłkę. Były nam baaardzo potrzebne w danym momencie, zwróciliśmy po 2 tygodniach. To była konkretna i  wymierna pomoc w bardzo trudnej sytuacji.    


Dobra rada … Jeśli trudno znaleźć w naszym życiu ślady Ojca, wystarczy rozejrzeć się dookoła i posłuchać, co mówią inni ludzie. Oto jeszcze jedna niesamowita historia. 



16. 04. 26 r. Warszawa.

Piotr podekscytowany opowiada o „fajnym samochodzie”, na którego ma chrapkę. Wiedząc, że z każdym kolejnym słowem tylko sobie grabi, na wszelki wypadek się nie odzywam.

  • Jesteś tu z pucharem przechodnim, wszystko tu wynajmujesz.
  • Czy coś się zmieniło ? Dalej wynajmujesz. A wiesz dlaczego ?
  • Bo Ja za tym stoję.
  • Więc choćby nie wiem, jakbyś tańczył, nie wytańczysz.
  • Bo zrobię tak, że ci parkiet się skończy.
  • Czy to jest okrutne ? Nie, bo ty tego nie widzisz, co Ja widzę.
  • Bierzesz udział w maratonie, ile kilometrów ma maraton ? 42 ?
  • …. Już jesteś na stadionie, dobiegasz do mety, jaka by nie była.
  • A wiesz, kto robi chorągiewką ?
  • Ojciec.

Już chciałam się wtrącić, że o maratonie i finiszu rozmawialiśmy, że już był na finiszu, ale się nie odzywam, na wszelki wypadek oczywiście, bo cóż ja mogę wiedzieć o kalendarzu Ojca. Raz jest na finiszu, raz dopiero dobiega …. Czas … A cóż ja wiem o czasie w pojęciu Ojca …

  • Patrzę na niego i nie wiem, czy go wezmę.
  • Dlaczego ? – przestraszyłam się.
  • Brudny jest …

Patrzę uważnie na Piotra …  Ogolony jest, wyprany, wyprasowany, wygląda „jak ta lala”, więc nie rozumiem. 

  • Nabroiłem w nocy …. Przeniosłem się do Auschwitz i robiłem porządki z Niemcami … – tłumaczy w końcu. 
  • Wiesz, że przeważnie był Niemcem ? – Ojciec do mnie. 
  • … ??? … A nie Żydem ?
  • To tylko na początku.


17. 04. 26 r. Warszawa.

  • Dzisiaj miałem fajną rozmowę z rana. Robię chałkę z miodem i słyszę …
  • Cześć, co tam Mały ?
  • Dzień dobry Ojcze. … Duszę się tu Ojcze, w tym świecie … Czuję się jak w galarecie.
  • Bądź, zrób to dla Mnie.

Wieczorem.

Piotr …. Nic go w TV nie interesuje, zatrzymuje się wzrokiem na jednym kanale na 5 sekund i idzie dalej. Zmuszam go do obejrzenia jakiegoś filmu i czasami nawet mu się udaje dotrwać do końca, ale zazwyczaj zamiast w ekran telewizora, gapi się gdzieś obok. Tak jak właśnie teraz …

  • Siedem osób nas obserwuje zza przesłony … O dziwo to chyba nie anioły, bo nie mają skrzydeł. Mają szatę biało szarą, mają brody o dziwo, długie ciemne włosy …
  • …. Brody ? To ile mają lat ?
  • Tak na oko 26-28.
  • Nie anioły ? To kto to jest ?
  • Opiekunowie.
  • Będą do końca bytności naszej tutaj …
  • To znaczy do końca naszego życia ? – cedzę powoli słowa.
  • Są oddelegowani do pilnowania …, i do oddziaływania. Wczoraj ten telefon to oni zaaranżowali. Po to byś nie miała ...
  • Porażki głowy.
  • . Świetne określenie – pomyślałam.
Aaaaa, już wiem, o co chodzi. Za tydzień mam spotkanie z pewnymi ludzi i i pomyślałam sobie, że ponieważ to same lewaki, to schowam medalik pod bluzkę … - …. i bardzo przykro mi się zrobiło, że na taki pomysł wpadłam.

Jutro mam to spotkanie, ale wczoraj miałam telefon od organizatora z pytaniem, czy na pewno przyjdę. Piotr naprawił mi medalik Maryi, byłam gotowa iść trzymając go dumnie na szyi. Gdy potwierdziłam swoją obecność, nie wiem jak to się stało, ale zaczęliśmy rozmawiać o Bogu. Gdy usłyszałam w pewnej chwili, że dla niego Jezus to kolega, odechciało mi się iść. Tak to opiekunowie z brodami w szaro-białej szacie załatwili. 

  • Oni jednak nie mają ciemnych włosów … Jeden z nich tak się ustawił, że zobaczyłem, że mają jasne włosy, białe prawie. To światło tak na nich padało, że wydawało się, że mają ciemne.
  • Są aniołami ? – pytam jeszcze raz, ale z wielką ulgą, że jednak prawie białe.
  • Opiekunami … Trudne te słowa, że nie są po twojej myśli …
  • Ale są uszczypliwi ! – roześmiałam się, bo faktycznie poczułam się lekko rozczarowana i nie wiem w sumie dlaczego.
  • Pouczający.

Wyłączyłam telewizor i czekałam na ciąg dalszy …

  • Myślę, że w Rosji w 2027 roku coś wybuchnie …
  • Znaczy się jakaś bomba ?
  • Nie, raczej jakaś wojna, wewnętrzna … Widzę, jak rośnie niezadowolenie ludzi …
  • No to chyba super, prawda ? – mam na myśli, że to nadzieja na wielkie zmiany. 
  • No nie wiem, oni mają 5636 ładunków jądrowych…
  • A skąd wiesz, że tyle ?
  • Tak zobaczyłem … 56 … i coś tam.

Sprawdzam w AI; Rosja posiada obecnie największy arsenał nuklearny na świecie, szacowany na około 5580 do 5977 głowic jądrowych. Coś się dzieje w Rosji. Popularność Putina leci na łeb na szyję Coś się dzieje w Rosji. Popularność Putina leci na łeb na szyję

  • Może coś stać się z Włochami … Słyszę słowo Traviata.

Pytam AI.

Traviata (wł. La Traviata) to jedna z najsłynniejszych oper na świecie, skomponowana przez Giuseppe Verdi. Premiera odbyła się w 1853 roku w Wenecji. Tytuł „La Traviata” oznacza dosłownie „Zbłąkana” lub „Ta, która zeszła z właściwej drogi”. Odnosi się do głównej bohaterki – Violetty.

Można powiedzieć, że Italia stała się jak ‚traviata’ – zbłąkana, oddalona od swoich chrześcijańskich korzeni.

Jeśli Twoim celem jest przekaz o charakterze chrześcijańskim lub kaznodziejskim, metafora może być retorycznie skuteczna, ponieważ gra na podwójnym znaczeniu słowa traviata („zbłąkana”). Jednocześnie dobrze jest pamiętać, że w samej operze Violetta jest postacią tragiczną i pełną godności, więc metafora niesie również skojarzenia z cierpieniem, miłosierdziem i możliwością odkupienia, a nie wyłącznie z moralnym potępieniem.

Jahwe ci to mówi …

11. 04. 26 r. Warszawa.

Sobota, czyli msza, zakupy, kawa …

  • Mam ci powiedzieć …
  • ……. – szybko chwytam za zeszyt.
  • I na świecie i w Polsce ekonomia się kurczy i się mocno skurczy.
  • Tak, jak gdybyś prała rzecz z domieszką sztuczności, która się kurczy i jest 5 razy mniejsza.

Roześmiałam się, bo mi się to nie zdarzyło, ale do wczoraj. Kiedyś musi być ten pierwszy raz.

  • Co znaczy, że …
  • Kryzys będzie się rozwijał.
  • Czy mamy się na to jakoś przygotować ? – myślę o zapasach. 
  • Co chcesz przygotować ?
  • Razem będzie nam raźniej, razem przejdziemy tą wodę.
  • Widziałaś ten basen, jak się trzęsie ?

Szybkie przeszukiwanie zakamarków w mojej pamięci … Wizja !

Druga sekwencja. Nadal ta sama „wysepka”. Jestem w przyhotelowym basenie, są też inne osoby. Z basenu mam piękny widok na oddalone wzgórze. Widzę białe hacjendy z pięknymi trawnikami. Szczególnie właśnie ta trawa zwróciła moją uwagę, bo w całości stworzyły przepiękny i sielankowy pejzaż. Posiadłości ziemskie … Krzyknęłam do ludzi; zobaczcie jakie piękne ! i wtedy … jedna po drugiej zapadały się pod ziemię. Ten cudowny sielankowy świat na moich oczach znikał, zapadał się dosłownie pod ziemię. Zaczęło się wielkie trzęsienie … Nadal tkwiłam w basenie i kiedy zauważyłam, że woda w basenie zaczyna się „gotować”, pomyślałam, że czas na mnie. Trzeba się ewakuować. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/09/06/zawsze-jestem-pamietaj /

Posiadłości ziemskie … Krzyknęłam do ludzi; zobaczcie jakie piękne ! i wtedy … jedna po drugiej zapadały się pod ziemię. Ten cudowny sielankowy świat na moich oczach znikał, zapadał się dosłownie pod ziemię. Zaczęło się wielkie trzęsienie  nie sądziłam, że to trzęsienie ziemi dotyczy wielkiego kryzysu ekonomicznego. Ale ma to sens. Ten świat luksusu, sielanki, spokoju, on się definitywnie kończy. I co istotne … W wizji to nie była Polska. Byłam gościem w hotelu i obserwowałam świat dla mnie kompletnie niedostępny. Mogłam sobie tylko popatrzeć i podziwiać.

Już wcześniej się zastanawiałam ….

Dlaczego w wizji zobaczyłam Caviezela ? Bo może to nie wyspa jednak, a znowu USA ? Los Angeles, w którym Caviezel mieszka ? Wskazówka ? Wielokrotnie Piotr widział tam wielkie trzęsienie ziemi, zapadnięcie się ziemi wręcz … Jeśli tak, czy również zdarzy się to za 4 lata ? Niekoniecznie. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/04/14/czas-sie-przedstawic-kto-jest-kto/ 

I dzisiaj jestem pewna. Jeśli w tej akurat wizji widziałam najpierw Caviezela, ekonomiczne trzęsienie ziemi zacznie się od USA. Czy to jest w ogóle możliwe ? Oczywiście. Dzisiaj Ojciec wyjaśnił mi znaczenie wizji., którą miałam również w kwietniu, ale dwa lata temu. Wtedy ewentualny kryzys był jedynie ewentualny. Wiele się jednak zmieniło w ciągu 2 lat i dzisiaj wydaje się, że światowy kryzys to tylko kwestia czasu.

  • Ojcze, Piotr gromadzi pieniądze na koncie, bo musi mieć, bo wiesz … firma. Czy konta będą bezpiecznie ?
  • Nie martwiłbym się, po pierwsze nie masz zbyt dużo, o ile wiem.

Roześmiałam sie bezsilnie. Drążę ten temat, ponieważ nie wiem, co z pieniędzmi w takim razie robić. Czy wydawać z powodu na przykład wielkiej inflacji, czy odwrotnie, gromadzić w przysłowiową skarpetę.

  • Los jest jego przypieczętowany, tak jak jego plecy były opieczętowane.
  • Jego droga jest przypieczętowana.

No i ponownie szybkie przeszukiwanie głowy, o co chodzi. Wizja !

. Najpierw zobaczyłem rękę Ojca jak wyciąga taki dłuugi pergamin. Rozwija go, coś tam pisze, a ostatnie zdanie było czerwono krwiste. Przyłożył do tego swoją pieczęć i taką samą pieczęć odbił na moich plecach na łopatce.
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/07/19/jak-moge-schodzic-skoro-jestem/
  • Nie wyrzucaj mu za to, że mu nie wychodzi.
  •  Nie wyrzucam przecież … – dawno to zrozumiałam.
  • Pamiętasz wizję z kioskiem ? To może być właśnie teraz, niedługo. Zobacz, co się dzieje. Wystarczy brak paliwa i cały świat sparaliżowany.
  • On nie da rady, nie ma na to wpływu. Ten chleb kupował za 98 złotych.
  • On kupował i nikt poza nim. 
  • Zobacz ….. – Piotr palcami pstryknął mi przed nosem.
  • Tak wszystko przeminie.
  • . To, co rozbite, trzeba połączyć.
  • Trójkąt rozbity na pół, trzeba połączyć.
  • Oni muszą wiedzieć, że trójkąt to oko Boga, połączyć ludzi w jedność, bo to jest nasza droga.
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2023/03/22/zajmij-sie-naukami-mego-syna/
  • Ojcze, a co z Żydami ? Nie widzę szans, aby oni to przyjęli. Oni są tak zajadli …
  • Wściekle psy, chcesz powiedzieć ? Zrobimy po Mojemu.
  • Ta droga jest wolną drogą. Kto chce, to nią pójdzie.
  • Ten kryzys to szybko ? – pytam.
  • Zbliża się, nie widzisz ?
  • Widzę. Zobacz … Ilmet się burzy, w wizji kupujesz chałkę mimo kryzysu, czyli podczas kryzysu ty jeszcze jesteś. Rozbiórka ma trwać do 2 lat. Masz tu chyba pokazany czas.

p.s. Co tydzień przejeżdżamy koło Ilmetu wracając z Arkadii. Sobota 18.07  – po raz pierwszy zauważyliśmy, że rzeczywiście Ilmet „się rozbiera”. Jakość mojego nagrania jest fatalna, zrobiona podczas jazdy w ostatniej chwili, ale widać, że prace trwają.



12. 04. 26 r. Warszawa.

Wstaję rano i od razu poprawiam na szyi swój medalik i krzyżyk, taki nawyk. Podczas snu uciekają mi gdzieś na plecy, więc poprawianie to naturalny, codzienny odruch. Zaczyna sie msza w TV, mija zaledwie z 10 minut i czuję, że na mojej szyi zrobiło się jakby nieco lżej. Macam palcami łańcuszek, krzyżyk jest, ale medalik zniknął ! Od razu poczułam się fatalnie. Jak obnażona. Dostałam medalik od syna wieki temu i nosiłam na łańcuszku razem z krzyżykiem. Zawołałam Piotra i oboje zaczęliśmy zapalczywie go szukać, na szczęście szybko się znalazł. Dlaczego odłączył się tak sam z siebie ? Nie mogłam tego zrozumieć. Zrobiłam zdjęcie i dopiero na zdjęciu zobaczyłam maleńką tego przyczynę. Pęknięte uszko medalika. Jak to się stało, nie mam pojęcia.


Na kawie.

  • Wczoraj zacząłem patrzeć na wszystko z dystansem, na firmę, ludzi … I zacząłem mówić, nie wiem dlaczego, Totus Tuus Maria.
  • Hmm … Maria … Musisz mi naprawić medalik, bardzo mi go brakuje.
  • Skoro chciałaś, to odeszła ….

Szok. Ja chciałam ?! Szukam szybko w myślach.

  • Aaaaa, już wiem, o co chodzi. Za tydzień mam spotkanie z pewnymi ludzi i pomyślałam sobie, że ponieważ to same lewaki, to schowam medalik pod bluzkę … – …. i bardzo przykro mi się zrobiło, że na taki pomysł wpadłam.
  • Ale ja nie dlatego, że się wstydzę. Dlatego, żeby Ją chronić … – tłumaczę szybko.
  • Ale na szczęście masz czas, wróć do swojej linii. Noś ją z radością.
  • . Ty mi to mówisz ? – pytam cicho Piotra, bo nie jestem pewna.
  • My ci mówimy. Jahwe ci to mówi …
  • Noś Ją z dumą, jest pogromczynią diabła, noś z dumą Maryję.
  • To jest dla ciebie lekcja, żebyś się nie wstydziła.

Płakać mi się chciało. Gdy zniknął, zrozumiałam w sekundę, co straciłam, jakby część siebie. A teraz poczułam, jakbym Ich zdradziła.

  • Ale ja naprawdę chciałam tylko Ją chronić … Wstyd mi teraz.
  • Don`t be ashamed. Improve your behave – Piotr powoli, nie jest pewny, czy dobrze powtarza.
  • Back to home and all will be ok.
  • …. Dobra lekcja, Ojcze. 
  • Namacalne ? Wytłumaczył ci on ?

Na spacerze. Piotr się rozgadał.

  • Lato będzie bardzo gorące, widzę pękające bąble jak przy gotowaniu. Do tego stopnia, że będą problemy z PKP, widzę gorące szyny. Hiszpania, Francja, Włochy, widzę na bordowo. Południowy wschód też prawie bordo. A wszystko związane jest z Elnino. Ale przy równiku będzie chłodniej, gdy w Europie będzie gorąco … Z wodą będzie ogromny problem, widzę wysychające rzeki. 

P.S. Wiadomości z ostatnich dni.

El Niño 2026 coraz silniejsze. NASA dostrzega niepokojące sygnały. Na tropikalnym Pacyfiku umacnia się El Niño 2026, a jego rozwój widać nie tylko w temperaturze wody, ale też w wysokości powierzchni oceanu. Jak wynika z obserwacji NASA, NOAA i satelity Sentinel-6 Michael Freilich, układ gromadzi pod powierzchnią coraz więcej ciepła, co może w kolejnych miesiącach wpłynąć na pogodę w wielu regionach świata. https://tech.wp.pl/el-nino-2026-coraz-silniejsze-nasa-dostrzega-niepokojace-sygnaly,7307363506259968a

Zmiany klimatyczne mają w tym roku twarz El Nino. Choć to cyklicznie występujące zjawisko pogodowe na Pacyfiku, w 2026 roku może osiągnąć rekordową skalę. To z kolei może się przełożyć na susze, a więc zapewne także na utratę plonów i głód.  https://next.gazeta.pl/next/7,172392,32907600,w-tym-roku-to-zjawisko-bedzie-rekordowe-odczuje-to-caly-swiat.html

Susza zaczyna paraliżować Europę. Z wielkich europejskich rzek znika woda, co powoduje potężne utrudnienia w wielu krajach. Problem jest na tyle poważny, że przez niedobory wody dochodzi do paraliżu turystyki, rolnictwa, i transportu. Odczuwają to między innymi Węgrzy i Rumuni. Niemcy wyliczyli, ile kosztuje ich ubytek wody. Sumy sięgają kilkudziesięciu miliardów euro. Susza w Europie kosztuje miliardy euro. Niemcy podali dane – PolsatNews.pl

Połączyć ducha i ciało, już czas.

10. 04. 26 r. Warszawa.

  • Myślisz, że podpalenie krzyża to sataniści ? – nie daje mi to spokoju od wczoraj.
  • Myślę, że to samozapłon. Ojciec to zrobił, to wielki symbol. W dzień świąt ? Zdecydowanie symbol od Ojca …
  • Brońcie krzyża, bo zabiorę Siebie, to i zabrał – mówię ze smutkiem.
  • To co teraz zrobimy ? – Piotr mnie zaskoczył. 
  • Zabierz tych nielicznych, dla pozostałych zgaszę światło.
  • Wow ….
  • Prawdziwy mesjasz jest bosy, kiepsko ubrany, ma patyka, na patyku mieszek.
  • W mieszku kawałek chleba i trochę kawy ciepłej, to wszystko, co ma.
  • I się zbliża.
  • Widzę piechura, biedaka, młodego, na boso i chyba do nas idzie …

  • Połączyć ducha i ciało, już czas. Mieszek dla ciebie.
  • Dla mnie ? …. A co tam jest ? – pytam ucieszona.
  • A on siądzie w domu.
  • Widzę jak siedzę prosto, widzę jak ten piechur siada na mnie i się wtapia we mnie jak duch.
  • A tobie mieszek. Tam jest chlebek i kawa.
  • A on sobie siedzi w domu, bo jest jego domem.
  • Szechina !
  • Szechina – potwierdził Ojciec.
  • Ilmet się burzy, to wiesz kto podpalił krzyż ?
  • Ja.
  • Bo nie warto dla nich trzymać krzyża. A ci, co chcą, zawsze go znajdą.
  • Mocne … – pomyślałam.
  • Czy Ilmet ma znaczenie ?
  • Oczywiście, że ma. Nie jest przypadkowy, bo czas jest nieprzypadkowy.
  • Długo o nim rozmawialiśmy … Ilmet nie mógł się zburzyć przez tyle lat, rozumiesz to ?
  • Rozumiem … No właśnie, tyle lat … Kilka lat temu chcieli zacząć, to wojna się zaczęła i dali uchodźcom … Wszystko się dopina.
  • …. Podoba mi się, że jesteś tak stanowczy w celebrowaniu świąt.

Piotra bardzo denerwuje fakt, że nasz syn święta kompletnie olewa. Żadnej choinki, żadnych święconych jajek, bo po co … Pokłócili się o to wczoraj dość mocno.

  • Wstrząs mały mu się przyda. 


Wieczorem …

  • Jestem zmęczony … Cały czas mam teraz wizję, jak mnie przebierają w szaty. Wiszę, mam ręce rozłożone, schyloną głowę i przebierają mnie. Zabierają mi moje rzeczy, a nakładają nowe …
  • Hmm … A jak te nowe wyglądają ?
  • Patrzę i nie widzę, światło z nich bije tak mocne, że nie widzę. Ci, co mnie przebierają, robią to z wielką pokorą.
  • Ludzie ?
  • Ludzie.
  • A to ciekawe … – bo pomyślałam najpierw, że anioły.

Piotr wspomina swoje dzieciństwo, minęło …

  • Czas płynie …. – zaszkliły mu się oczy.
  • Przeleciało, co ? A do mety ciut, ciut …
  • Nie oglądaj się za siebie, to nie będziesz łzawić. Siła wspomnień jest duża.
  •  Ty ! Pokazali mi twarz Inki ! – Piotr nagle. 
  • ……. – zesztywniałam.
  • Widzę ją jako powietrze … Widzę, jak przechadza się między komnatami i nagle się prostuje i odwraca głowę w stronę północy, jakby coś usłyszała.
  • Modliłam się wczoraj za nią … – przyznaję skromnie.
  • Gdy się zaczęłaś modlić, jej powietrze zaczyna w niej wibrować … Ale numer ! … – zapatrzył się.
  • Musisz dalej się modlić…
  • Ale jak się dowiem, czy to pomogło ?
  • Jeśli chcesz się dowiedzieć, czy byłaś skuteczna, powinnaś pojechać i się dowiedzieć.
  • . A wiesz, że to naprawdę Indianka ?! Tylko kiedyś miała włosy ściągnięte, a teraz ma luźne.

Gdy zaproponował, aby pojechać do Niedzicy ponownie, wzdrygnęłam się na samo wspomnienie. Wróciło jak bumerang w pełnej okazałości, poczułam nawet jeszcze raz dotknięcie jej ręki na moich włosach … Wiem, wiem … Dobra z niej dusza, ale mimo wszystko przyjemne uczucie to nie jest. I nie chce mi się sprawdzać, czy nadal chodzi tam po komnatach. Wybieram żyć w niewiedzy. 

  • Technika zgubi człowieka – Piotr nagle gapiąc się przed siebie, krąży gdzieś widocznie po świecie.
  • Technologia, żeby władać jeden nad drugim.

Zadziwia mnie sposób, w jaki Piotr przeskakuje z tematu na temat … Pewnie zależy od tego, co właśnie widzi. 


Ilmet zmusił nas do głębszej refleksji. Niewątpliwie idzie do finału. Księgowa „załatwiona”, Ilmet „załatwiony” … Myślę nad tym intensywnie …

  • Ojcze, niesamowita koronka, nieeesamowicie skomplikowana.
  • Tak, tak … Ma się te plany …
  • Czy nie zauważyłaś, że wszystko załatwiam w białych rękawiczkach ?
  • Zauważyłaś, że wszyscy, którzy odeszli od niego, odeszli sami ?
  • Kuszeni albo poprzez sytuacje ? Widzisz to ?
  • I nikt nie może mieć do niego żadnych pretensji …
  • Ilmet rozbierają … A jak Ilmet rozbierają, to niechybny znak, co mówiłem dawno temu.
  • To, co nieuchronne, właśnie się dzieje, choć na razie tego nie widać, ale się dzieje.
  • Zobaczysz znikające okna powoli … – p.s. rozbiórka zaczyna sie od demontażu wewnątrz budynku, okna w następnym etapie. 
  • …. Ojcze, ludzie pytają, jak długo jeszcze Tusk będzie … Też bym chciała wiedzieć.
  • Tajemnica niedługo się odkryje.

Wzdycham i wzdycham … Cierpliwości !, rany boskie, dajcie mi cierpliwości …

  • Przyznasz, że koronka z twoją księgową jest niesamowita …
Rozmawiamy o sprawie, która męczyła nas od prawie roku. „Stara” główna księgowa (pani E), która formalnie odeszła z końcem 2025 roku i nowa główna księgowa (pani M), która formalnie ją zastąpiła z początkiem 2026 roku. Gdy spokojnie nad tym usiądę, zastanowię, przeanalizuję, to powiem, że … nie wiem, jak to nawet nazwać. Wszystko zaczęło się osiem lat temu. (p.s. by zrozumieć całość, przekazuję pełną wersję naszej wtedy rozmowy. Nie sądziłam, że słowa, które padną, będą po prostu tak istotne). https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/04/21/ja-ci-pomoge/ 

Gdy pani M przejęła prowadzenie pełnej księgowości, szybko zrozumiała, że sama sobie nie poradzi. Było tego zbyt dużo jak na jedną osobę. Zaproponowała Piotrowi, że do pomocy „zatrudni” na pół etatu swoją córkę, też księgową. Gdy usłyszałam o tym po raz pierwszy, czerwona lampka rozbłysła w mojej głowie. Przypadek ? No skąd ….

  • Jej córka będzie przychodzić dwa razy w tygodniu do firmy … – Piotr zadowolony.
  • Nie widzisz, że to o nią od początku tak naprawdę chodzi ? Ona będzie główną księgową, bo „M” jest już na emeryturze. W ten sposób Ojciec szykuje ją do prowadzenia księgowości na przyszłość – objaśniam mu wolno.
  • Wiesz, co robi ogrodnik, który dba o swój ogród ? Wyrywa chwasty, podlewa kwiatki.
  • …… – rozumiem, piękne porównanie.
  • Piotr to stary ogrodnik, trzeba z czasem nowego ogrodnika.
  • Hmm … Ojcze, a masz już nowego ogrodnika …
  • … Na oku ?
  • Taaak – uśmiecham się, jestem baaaardzo ciekawa, kto zastąpi Piotra w jego własnej firmie.
  • Na pewno nie ogrodniczkę.
  • Czyli to nie kobieta … – pomyślałam.
  • Kto to będzie ?
  • Ty się nie martw.
  • Nasz syn ?
  • Trzeba od tego zacząć, że firma jest Moja.
  • To inaczej spytam … Czy to będzie ktoś, kogo znamy ?
  • Tego jeszcze nie wiem.
  • No jaaasne …. – roześmiałam się.

Najwyższa pora, zepsucie przekracza wszelkie granice.

09. 04. 26 r. Warszawa. Część 2.

  • Jeszcze jedno, co Ojciec kazał ci powiedzieć … Nad ranem zobaczyłem fajną rzecz. Zobaczyłem taką zabawkę bączek, kojarzysz ? Ktoś naciska na ten bączek ręką i bączek się obraca szybko. I kiedy się zaczął obracać, ze ściany wysunął się wzór matematyczny, bardzo długi. Jakieś cyfry i litery. Kiedy się wysuwał, bączek się obracał, a kiedy skończył się wzór, w miejscu bączka pojawił się mocny blask światła i bączek zniknął. Tak działa UFO, gdy się wystrzeliwuje w przestrzeń lub inny wymiar. Tak kazano mi ci powiedzieć.
  • Wooow … Ale …. Statek nie może się obracać jak bączek. Są nagrania i relacje ludzi, którzy widzieli, że statek kosmiczny wystrzelił w górę i zniknął. Nie obracał się, ale wystrzelił prosto w niebo …
  • Hmm …. Może mają jakieś urządzenie na pokładzie. W każdym razie Smerykanie o tym wiedzą, ale jeszcze nie potrafią tego rozwiązać, żeby się obracało tak szybko.
  • A pamiętasz ten wzór ?
  • Coś ty ! Długi był … Litery, cyfry …

  • Kim ja jestem, że takie widzę rzeczy ?
  • Oooojcze ! – bezsilność mnie ogarnia.
  • Dobrze pyta.
  • Przecież wie, to po co pyta ?!
  • Niektórzy tak mają.
  • ……. – roześmiałam się.
  • Jak ty sobie poradzisz bez niego ?
  • 30 dni ? Dam radę, bo wraca, prawda ? – zrobiło się poważnie.
  • Będziesz bombardowana przez rodzinę.
  • A czy przez obcych ludzi też będę bombardowana ?
  • Tu możesz się odciąć.

I znowu Ojciec nawiązuje do tego, co właśnie piszę na blogu.

-Jak ten twój dystrybutor wybuchnie … - czyli kiedy Ojciec ujawni Piotra … … to ja wyciszam telefon, nie ma mnie ! … - mówię śmiertelnie poważnie. 
-To jest okrutne. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/04/10/zanim-ojciec-jest-sprawiedliwy-najpierw-po-tysiackrotnie-jest-milosierny/ 
  • . Ograniczyłam pisanie, zgodnie z moimi zapowiedziami wcześniejszymi.
  • Teraz te słowa są (prawie) na bieżąco, pisz pamiętnik. A potem to opublikujesz, kiedy ten chlebuś będzie gotowy – … wizja z chlebami.
  • Ojcze … Czy Jezus faktycznie umarł 3 kwietnia ? – tak wczoraj przeczytałam.
  • Widzisz zbieżność ?

W wielu latach, w tym w 2026 roku, początek kwietnia jest czasem obchodów Pesach, najważniejszego żydowskiego święta upamiętniającego wyjście z Egiptu. Wielu biblistów i historyków wskazuje na 3 kwietnia 33 roku n.e. jako najbardziej prawdopodobną datę ukrzyżowania Jezusa, co miało miejsce w kontekście żydowskiego święta Paschy.

  • Nie skupiaj się na dniu, bo ucieknie ci istota – ... rzeczy.
  • . Jakiś prezent idzie do ciebie ! W kwietniu jeszcze ! – Piotr nagle.
  • Widzę paczkę kwadratową, papier żółto brązowy, może żółtawy, w motylki, a motylki są niebieskie … Paczka jest obwiązana kokardą czerwoną i przepiękną różyczkę ma na wierzchu czerwoną …
  • Masz urodziny w kwietniu, to raczej do ciebie ten prezent, nie do mnie.
  • Widzę, jak ktoś ci przynosi, ktoś ci bardzo bliski.
  • Nawet piosenka się nadaje …

I rzeczywiście. W kawiarni rozbrzmiewa nieznana mi piosenka, której refren brzmi tak; alleluja, alleluja … Gdyby nie Ojciec, nie zwróciłaby na nią uwagi.

  • Żółte i niebieskie motylki na złotawo brązowym papierze, jak twoje trzewiki ! – skojarzył sobie z wizją.
-Dzisiaj miałem bardzo ciekawą wizję. Szliśmy pod rękę przez galerię handlową, było pełno tam marmuru. Była właściwie prawie pusta. Zwróciłem uwagę, że miałaś na nogach brązowe lakierki, dokładnie były brązowo złote, miały złotą różę na wierzchu. Była grawerowana. Ale ty się fatalnie czułaś w tych butach, jakby ci uwierały, nie chciałaś na siebie nimi zwracać uwagi. Ciągle jęczałaś, że chcesz je zdjąć. I wtedy zadzwonił mój telefon. Wyświetliła mi się w telefonie twarz mojego taty, Edzia, więc odbieram. Odzywa się kobieta i mówi …  
-Łączę rozmowę. 
-Powiedziała jak za komuny, łączę rozmowę … I wtedy odzywa się męski głos … 
-Piotr, wracasz do domu. 
-Zamurowało mnie i mówię ... Na długo ? Ale mam tyle tu spraw jeszcze ... Nie odezwał się już. Odwracam się do ciebie, aby ci to powiedzieć, ale ciebie już nie ma. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/10/25/prorok-wybrany-przez-ojca/ 
  • Idź do przodu, nie martw się.
  • Ojciec ci towarzyszy nie „kiedy cię nie będzie”, ale zawsze.
  • Zawsze cię słucha, a on jest bez przerwy kuszony, ma dopust do siebie, pamiętaj o tym.
  • To względem twego obrażania. Zanim się obrazisz, pamiętaj o tym.
  • … A co u paczuli ? – pytam zaciekawiona. 
  • Trawią.

Wieczorem. Dowiadujemy się, że …

Dramat w Wielki Piątek. Spłonął 17-metrowy krzyż papieski w Warszawie https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/warszawa/pozar-krzyza-papieskiego-na-mokotowie-dramatyczne-sceny-w-wielki-piatek/8cn4vwf

  • Ojcze, czy to coś znaczy ? Czy należy odczytywać jako symbol ?
  • A jak myślisz ? W dzień świąt ? O 15.00 ?
  • Czyli upadek chrześcijaństwa ?
  • W dzień świąt, kiedy Mój Syn oddał życie ?!
  • I to jaki krzyż ?! I to jaki kraj ?!
  • Który ostał się jako jedyny ?
  • A przy okazji … Ciekawe, że zaczęli Ilmet rozbierać. I to w marcu !

Piotr też dzisiaj zwrócił mi na tą informację uwagę.

WAŻNE: informacja o wznowieniu rozbiórki Ilmetu, którą przekazaliśmy wczoraj, jest potwierdzona. Tak więc wczorajsze dowcipy innych redakcji zbiegły się z naszym NEWSEM. ILMET to historia. Deweloper przekazał budynek firmie rozbiórkowej. Niewykluczone, że jeszcze w tym roku zniknie on z panoramy Warszawy.
https://www.facebook.com/NowaWarszawapl/posts/ważne-informacja-o-wznowieniu-rozbiórki-ilmetu-którą-przekazaliśmy-wczoraj-jest-/1411806240987011/

  • Przejęłaś się Ilmetem ?
  • Przyjmuję to na spokojnie.
  • Czas wytępił w was czujność.
  • Hmm …. To nie tak … Po prostu wszystko trwa długo, cały czas jesteśmy przygotowani, to dlatego na spokojnie już … To, co … Ojcze, dzieje się ?
  • Najwyższa pora, zepsucie przekracza wszelkie granice.
-Trzymajcie się poręczy, synowie Adama i Ewy. 
-Nie spodziewają się tego, co im szykuję. Ty mówisz dosyć obrażania Mojej rodziny i Mnie. 
-A Ja mówię dosyć tego, co się dzieje, a czego nie wiesz. Zabijanie niewinnych-Wszystko dla zysku i pieniędzy. Drogę już obrałem. 
-To, co idzie, jest nieuchronne. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/10/31/to-co-idzie-jest-nieuchronne/ 

Czas najwyższy poznać się bliżej.

01. 04. 26 r. W drodze do Szczecina.

Tym razem jedziemy autem. Niewiele rozmawiamy. Piotr prowadzi i jednocześnie co chwilę odbiera z firmy telefony, więc gdzie tu jeszcze miejsce na rozmowę z Ojcem … A jednak w pewnej chwili …

  • Ojciec mówi do ciebie …
  • Lato będzie dla ciebie gorące. Czas najwyższy poznać się bliżej.

Nastawiam uszy, ponieważ akurat piszę na blogu o mojej rozmowie z Jezusem po angielsku. Czy ma to z tym związek ?

  • A to nie czasami prima aprilis ? – zażartowałam na wszelki wypadek. 
  • A nawet ktoś nie pomyślał o tym. Myślałem, że ten zwyczaj upadł. 
  • Upadł ? – zamyśliłam się.

Może i upadł … Faktycznie, dzisiaj prima aprilis, a nikomu się nie chce żartować. 

  • . Wczoraj zamknął się cykl.
  • Zobaczyłem wielkie koło, a przy nim malutkie koło. 30 lat pracy w Warszawie to wielkie koło … A teraz jest małe koło … Czyli trochę to jeszcze potrwa.
  • Czas się lepiej poznać.
  • Czy ty wiesz, że nastała nowa era ?
  • ??? …
  • Twój mąż zaczął nową erę.
  • Skończyło się, żeby nowa era mogła się zacząć.

Nieustannie jestem zdumiona faktem, że zamykanie cykli jest tak dla Nieba ważne. Zamykanie, otwieranie, zamykanie i otwieranie …, i tak całą wieczność ?

  • Ojcze, jakbyś nazwał to wielkie koło ? Ten 30-letni cykl ?
  • Dynastyczne (koło).
  • Hmm … Dynastyczne … Brzmi poważnie – kiwam głową. 


08. 04. 26 r. Warszawa.

Wróciliśmy do Warszawy po tygodniu. Siedem dni w Szczecinie bez rozmów. Jak to możliwe ? Dopiero wieczorem, gdy już byliśmy rozpakowani, gdy siedzieliśmy przed TV zmęczeni podróżą …

  • Cały dzień prześladuje mnie jeden widok – Piotr zaczyna.
  • Cały czas widzę krzyż, ale nie ten normalny, ale ten z twojego zdjęcia.
  • … Widzisz IKS ? – pytam w zwolnionym tempie. 
  • Taaaa, a co ?
  • A bo akurat pisałam o tym – adrenalina mnie obudziła z letargu.
-Miałam krótką …. Wizyjkę – nie wiedziałam, jak to nazwać. 
-Ktoś dał mi brudnopis książki o moim życiu. Spory skoroszyt, otwieram na chybił trafił, wszędzie zapisane, ale widzę moje nazwisko, imię, nawet telefon i to jest przekreślone dużym iksem. Ktoś to dał mi i powiedział … 
-Musisz dokończyć … 
-Ale dlaczego było przekreślone ? – Piotr się zdenerwował. 
-Nie wiem …. Dużym iksem …. Iksem ? …. Wtedy zrozumiałam, że być może nie chodzi o przekreślenie. Ten X bardzo przypominał X ze zdjęcia Jezusa. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/04/10/zanim-ojciec-jest-sprawiedliwy-najpierw-po-tysiackrotnie-jest-milosierny/ 

  • A ty dzisiaj w ogóle rozmawiałeś z Ojcem ?
  • Tylko nad ranem usłyszałem …
  • Siedź tam, gdzie cię posadziłem. Masz czekać.
  • . A licznik bije – Ojciec dodał teraz.

Chciałam od razu popytać, ale zaczęliśmy oglądać informacje z Iranu …

  • Widzę ziemię w Iranie pełną dziur po bombach – Piotr w zamyśleniu. 
  • Taaak ? Iran przegra ?
  • Chyba nie, bo widzę wbitą flagę Iranu w jednej z dziur.
  • Iran z tego wynika będzie bombardowany … To kto uderzy bombą atomową na Izrael ?
  • Ktoś włączy się do gry, ktoś z boku, z Azji. Od wschodu Iranu.

Zaglądam na mapę. Widzę Afganistan, Pakistan, Indie … Stawiam na Pakistan.



09. 04. 26 r. Warszawa.

Zbliża się długi, majowy weekend i Piotr proponuje, by wyjechać do Niedzicy jeszcze raz …

  • Oooooo nie !  – wzdrygnęłam się.
  • Dlaczego ?
  • Bo ja ciągle pamiętam i czuję, jak mnie ktoś głaskał.
  • Jeśli się wstawisz za nią, by odeszła, to odejdzie.
  • Oooojcze … Puszczam do Ciebie teraz oczko, jedno i drugie … Tyle lat tam siedzi, więc … 
  • Więc czas najwyższy, by odeszła.

Westchnęłam z rezygnacją, bo nie wierzę, by moja modlitwa mogłaby cokolwiek w tej kwestii załatwić. Wystarczy poprosić i już ? Tyle lat tam „mieszka”, wielu próbowało i „mieszka” nadal.

  • Ojcze, ona chce z nieba książkę skarg i zażaleń – Piotr się roześmiał.
  • Powiedz Oli, że jeśli chce, niech wstawi się za Inką.
  • Ona głaszcząc po głowie wskazała ją.
  • ??? …. Oh my gooood – pomyślałam, że to zbyt irracjonalne nawet jak dla mnie.
  • Tylko uważaj, o którą Inkę się modlisz.
  • … ??? … – pytam oczami Piotra.
  • Bo jest jeszcze jedna Inka, ta z drugiej wojny światowej.
  • Woooow …. Rzeczywiście.
Wspominamy nasze wyjazdy, także ten do zamku w Niedzicy. 
-A pamiętasz jak tam cię duch zaczepił ? 
-Wow !!! – wolałam sobie tego nie przypominać. 
W zamku jest ukryty mały hotelik i niewielu o tym wie. Spędziliśmy tam dwie noce. W pokojach zachowano oryginalne meble, mają po 200 – 300 lat, a może i więcej, a więc było to ciekawe doświadczenie. Pierwszy dzień, środek nocy. Moje długie włosy są rozrzucone na poduszce. Spałam w najlepsze, ale przez sen czuję, że ktoś gładzi mi włosy. Budzę się nie będąc pewna, czy mi się to czasami nie przewidziało. Leżę nieruchomo na boku i znowu czuję wyraźnie, że ktoś gładzi moje włosy. Dosłownie zesztywniałam. Piotr chrapał zmęczony, więc leżałam w milczeniu, a ktoś ewidentnie ciągle gładził moje włosy. Trwało to jeszcze chwilę, ale nie mogłam już zasnąć do rana. Mija kolejnych kilka godzin i zaczynam wątpić, że zdarzyło się to naprawdę. Drugi dzień pobytu, środek nocy. Już zapomniałam ze zmęczenia, co się wydarzyło wczoraj. Powtarza się ta sama sytuacja, która budzi mnie tym razem na równe nogi. Bardzo niemiłe uczucie, choć sam gest wydawał się jednak bardzo delikatny. Powiedziałabym, że był … bardzo kobiecy.
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/11/16/modlitwa-jest-bardzo-wazna/ 

Wg AI;

Słynnym duchem Zamku w Niedzicy jest Biała Dama – inkaska księżniczka Umina, której tragiczna historia została nierozerwalnie związana z legendarnym skarbem Inków ukrytym w murach warowni. Te niezwykłe opowieści doczekały się licznych opracowań literackich. Najpopularniejsze książki przybliżające legendę o duchu, dzieje rodu Berzeviczych oraz poszukiwania inkaskiego skarbu to: Tajny zamek Niedzica” (Maciej Bartków) – wnikliwy reportaż historyczny, który weryfikuje mity i bada autentyczność odnalezionych w 1946 roku dokumentów ukrytych w zamku.

Umina – księżniczka inkaska, a Ojciec nadał jej imię po prostu  Inka.

CDN …

Czyż nie jest powiedziane, że masz dwoje uszu, żeby słuchać ?

28. 03. 26 r. Warszawa.

  • Leżąc w łóżku rano zapytałem się Ojca, co dalej będzie. Powiedział …
  • Wszystkim tłumaczysz u siebie w pracy; „Czy pamięta pan, jak chodził do szkoły ? Minęło jak chwila.”
  • Tak, jak wszystkim tłumaczysz, że potrwa to chwilę, to po co Mnie pytasz, jeśli potrwa to chwilę ?

Pomyślałam, że faktycznie to tylko chwila. Jako dzieciak z podstawówki myślałam, że szkoła nigdy się nie skończy. A jednak z perspektywy dzisiejszego dnia potwierdzam, że przeminęła z wiatrem jak krótka chwila.

  • I wiesz, co ? Głos wyszedł z tego obrazu, który dostałaś. Dziwne, co ?

  • Za chwilę powiesz „niedziela się kończy”, za chwilę będziesz jechać do domu i za chwilę będziesz miał obrachunek życia.
  • Więc po co pytasz ?
  • … Ojciec zawsze mnie zakasuje. Tak odpowiada, że nie wiem, co powiedzieć – Piotr odzywa się po chwili.
  • Czyż nie jest powiedziane, że masz dwoje uszu, żeby słuchać ?
  • Oczywiście w ewangelii – pomyślałam.

Może niedosłownie, a jednak sens ten sam. Ewangelia według Mateusza 11,15 – „Kto ma uszy, niechaj słucha.” Ewangelia według Marka 4,23 – „Jeśli kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha.”

  • . Mam głowę na dziwnym rozstaju – Piotr zamyślony.
  • To, co się stało z tobą, pozornie nie będzie widać, ale będzie się dziać.

I muszę przyznać, że coś w tym jest. Mam wrażenie, że Piotr jest bardzo w dziwnym rozkojarzeniu. Czasami rozgląda się dookoła, jakby nie rozumiał, gdzie jest.


Nie rozmawiamy zbyt długo dzisiaj, Piotr jest w większości czasu po prostu bardzo zamyślony.

  • Też chciałabyś gołąbka ? – pyta mnie Ojciec, gdy wracamy do domu.
  • Tak.
  • W kapuście ?
  • Niekoniecznie – uśmiecham się szeroko.
  • A wiesz, że jak daję, to nie odbieram ? Tak jest z Moimi przymierzami.
  • . Jak pięknie … – westchnęłam. 
  • Muszę pomyśleć, czy nie założyć gołębnika.
  • Właśnie … Jeden gołąbek i koniec ?
  • Nie jest podzielny, ale jest wszędzie, tu i tam …
  • Wczoraj rano przypomniano mi tą wizję z zamkniętym pokojem. Ten pokój to nasze życie, tak mi przypomniano.
-Dzisiaj mi pokazali, jak to wygląda. Siedzę w zamkniętym pokoju, mam biurko, szafę, tapczan, próbuję wyjść z pokoju, chwytam za klamkę drzwi i nic, drzwi zablokowane, nawet nie drgnęły. Idę do okna, może tam się uda, okazało się, że jest zamurowane. Nie mam żadnego wyjścia z tego pokoju. Siadam na krawędzi tapczanu i spokojnie czekam, aż ktoś otworzy mi drzwi. 
-Hmm … Tylko Ojciec może ci otworzyć. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/12/16/ucz-sie/ 


29. 03. 26 r. Warszawa.

Mam cichą nadzieję na długą rozmowę, bo dzisiaj palmowa niedziela. Niestety kończę już kawę, a tu ciągle głucha cisza. Piotr tylko …

  • Zobaczyłem koło siebie błyskawicę, ale ona nie uderzyła w ziemię … Będę miał znowu przerąbane. Znowu jakieś problemy … – zaczął narzekać i zamilkł na amen.

Poszliśmy na spacer, jak to zwykle w niedzielę. Chcę o coś Ojca spytać. Wczoraj przeczytałam …

List o relacjach katolicko-żydowskich (marzec 2026) – List pasterski KEP przygotowany przez zespół pod przewodnictwem kard. Grzegorza Rysia. Dokument przypominał nauczanie Jana Pawła II z okazji 40. rocznicy jego wizyty w rzymskiej synagodze. Wskazywał na Żydów jako „starszych braci w wierze” oraz potępiał antysemityzm jako grzech. Spotkał się on ze skrajnymi reakcjami, wywołując sprzeciw części środowisk prawicowych i konserwatywnych, ale też zyskując poparcie List KEP zaskakuje. Przecież to Kościół jest nowym Izraelem – PCH24.pl

  • Czy to źle, że powstał taki list ?
  • Do tanga trzeba dwojga. Od kiedy Żydzi to przyjmują ?
  • To prawda – pomyślałam, oni zbliżenia nie chcą.
  • To co mamy robić ?
  • Samo wyjdzie, przyjdą rzeczy, że będzie beton w ustach.

Beton w ustach, czyli nie będą w stanie nic z siebie wykrztusić, powiedzieć. Zaniemówią. Jeśli tak się stanie, a raczej powinnam powiedzieć, kiedy tak się stanie, to i ja będę miała beton w ustach, bo na dzień dzisiejszy zmiana w postawie Żydów wydaje się pojęciem dla nich ekstremalnie abstrakcyjnym. 


Zmieniamy temat. Wczoraj oglądaliśmy ponownie film „Furia”. Było już późno, więc czekaliśmy właściwie do jednej sceny, którą oboje wyjątkowo lubimy. 

  • U mnie było inaczej. Oglądałem całą tą scenę z góry, z loty ptaka. Któż z was pójdzie … Wiesz, co teraz słyszę ?
  • Nawet nie wiesz, jak uszczęśliwiłeś swoich braci.
  • Bo nikt nie chciał iść – śmieję się.

Wieczorem. Zgodnie z poleceniem na bieżąco śledzę Glazersona.

  • Ojcze, czy Glazerson był, czy będzie ? – pytam jeszcze raz, bo nadal nie wiem, czego mam szukać.
  • Czytaj na bieżąco, to już się dzieje. Doznał nawiedzenia.


31. 03. 26 r. Warszawa.

  • Zaprosiłem byłą księgową na wielkanocne jajeczko dzisiaj – …. coroczne firmowe spotkanie przed Wielkanocą.
  • Przyszła, oddała przy okazji swoje klucze do firmy … I kiedy oddawała, ktoś mi powiedział, że koło się zamknęło. Zobaczyłem wodę, która płynie i śluza na tej wodzie została gwałtownie zsunięta na dół i odcięła wodę. Zdecydowanie zamknęła do niej dopływ wody, ani kropla się nie przedostała.
  • Nawet gdyby się chciała skontaktować, nie będzie miała możliwości.
  • Dlaczego ? – pytam zdziwiona. Jest tyle możliwości, by się skontaktować.
  • Nie będzie mogła, bo być może będziesz chodzić na grzyby ? Kto wie, gdzie będziesz chodzić.
  • Koniec o 12.00.
  • Faktycznie, spotkanie było o 12.00 – Piotr zaskoczony.
  • Powinny dzwony bić, ogłaszać, że zakończył się wielki krąg Piotra i to nie na żarty.
  • Hmm … Gdy potem wracałem do domu, zadzwoniła córka i wtedy Ojciec powiedział do niej …
  • Trzymaj się, nie będziesz się nudzić, gwarantuję ci emocje.