Nie da się prolongować, nie ma czasu.

07. 05. 26 r. Warszawa.

Miałam … dziwną wizję, właściwie dwie, jedna po drugiej.

1. Choć nie był to kort tenisowy, to jednak miejsce bardzo go przypominało. Siedzę na niedużej trybunie i po przeciwległej stronie widzę też trybunę. Dzieli nas mały, pusty plac. Puste pole w wielkości kortu tenisowego. Siedzę wśród ludzi, przeciwległa trybuna też jest wypełniona ludźmi. Wszyscy na coś czekamy. Wszyscy są rozradowani, rozmawiają ze sobą, fajna panuje atmosfera. Bezwiednie wodzę wzrokiem po ludziach na przeciwległej trybunie wiedząc, że i tak nikt nie zwraca na mnie uwagi. 

Przesuwam swój wzrok od jednej do drugiej osoby i nagle się zatrzymuję. W centralnym punkcie widowni siedzi … Caviezel. Nie wygląda w wieku Jezusa, lecz w swoim obecnym. Zesztywniałam, ponieważ jego wzrok był utkwiony na mnie i to od dłuższego czasu. Podczas, gdy ja oglądałam ludzi, on obserwował tylko mnie. Nie wiedziałam jak zareagować. Choć wszyscy wokoło byli naprawdę w humorach iście szampańskich, on był poważny i skupiony. Nie wytrzymałam naporu jego wzroku i odwracam głowę. 

2. Jestem w pokoju, jakby hotelowym. Jestem przez moment zdezorientowana, ponieważ w głowie mam jeszcze widok Caviezela z poprzedniej wizji. Odnoszę wrażenie, że po prostu w tym pokoju znalazłam się zbyt szybko. Uspakajam się, ogarniam nową sytuację, w której się znalazłam.

A więc … Stoi przede mną kobieta, stoi tyłem. Nie wiem, czy ma to znaczenie, ale obie stoimy tuż przy łóżku i małym stoliku z lampą. Patrząc na kobietę próbuję rozpoznać, kto to jest. Nie jest to łatwe, bo ciągle stoi do mnie tyłem. Aż w końcu … Dorota ! (imię zmienione) – koleżanka z przeszłości, której nie widziałam od 20 lat. Nie myślałam też o niej nigdy, nasze drogi po prostu się samoistnie rozeszły, gdy założyłam swoją działalność. Pamiętam, że bardzo ładną była kobietą, z pięknymi czarnymi włosami, długimi do pasa. Piękna figura jak u modelki. Lubiłam z nią rozmawiać, bo była inna, wrażliwa, uduchowiona. Dorota ? Dlaczego akurat ona ?

Stoi przede mną tyłem lekko skulona i ciekawostka … Do pasa jest całkowicie naga ! Wiedziała, że stoję za nią, a jednak nie obróciła się do mnie ani razu, być może wstydząc się swojej nagości.  Stojąc za nią próbowałam dostrzec jej twarz, ale zakryła ją włosami, nie chcąc jej pokazywać. O co chodzi ? – pomyślałam. Ta jej nagość sprawiła, że źle się poczułam. Już chciałam wyjść, gdy ona z trudem schylając się do łóżka, chciała widocznie usiąść lub może się położyć, powiedziała …

  • Dojdzie do wymiany, będzie wymiana.
  • ??? … Coś ty powiedziała ?!

Zatrzymałam się zaskoczona, dodatkowo nie byłam pewna, czy dobrze usłyszałam.

  • Będzie wymiana powtórzyła jeszcze raz nadal będąc do mnie tyłem.

Wiedziałam, że ma na myśli Caviezela (czyli Jezus) za Piotra. Zdziwiło mnie, że o tym wiedziała. W żaden sposób nie mogła o tym wiedzieć. Zrozumiałam, że posłużyła Komuś za przekaźnik informacji i to mnie obudziło.


Byłam kompletnie skołowana. Nie rozumiałam dlaczego akurat Dorota, dlaczego jej gołe plecy, dziwne to wszystko, więc nie chciałam nad tym więcej rozmyślać. Piotr za to ….

  • Nad ranem miałem niesamowite widzenie. Miałem zamknięte oczy i widzę, że żółty różaniec wtapia mi się w serce. Niebieski wtapia się w splot słoneczny, a ten duży nasuwa mi się na szyję i się wtapia w całości, takie coś miałem.
  • Piękne.
  • Ciekawe dlaczego – Piotr w zadumie. 

Ma na stoliku przy łóżku 3 różance. Czerwony, niebieski, żółty.


Wieczorem.

  • … Nie chciało mu się ! Wyobrażasz sobie ?! – do mnie.
  • Nie chciało ! Będzie ci to zapamiętane !

Woooow …. Ojciec nawiązuje do wczorajszej sceny. Dopijamy kawę i mówię …

  • Pospiesz się, jeszcze zdążymy na mszę …
  • Nie chce mi się wstać … – Piotr nieoczekiwanie.
  • . ??? … – spojrzałam na niego z miną taką, że wstał i poszliśmy.

Tak było wczoraj, nie spodziewałam się, że Ojciec nam to przypomni. 

  • ….. I po tych różańcach zobaczyłem piękny słoik miodu, był tak piękny, że aż lśnił cały. I co to oznacza ?
  • Różaniec i miód ?
  • Uzdrowienie.
  • Ale tak dosłownie ? – Piotr dopytuje.
  • Najzdrowsza rzecz, jaką obecnie jecie, oprócz oczywiście strawy duchowej.
  • … Ojcze, czy moja dzisiejsza wizja jest z dołu ? – pytam w końcu, bo mimo wszystko ciągle o niej myślę.
  • Nie jest.
  • Nieeee ?
  • A może to twoja dusza woła ?

No i zdurniałam w tej chwili. Spotkanie z gołą Dorotą to wołanie mojej duszy ? Pół dnia próbowałam sobie przypomnieć jej nazwisko, nie dawało mi to spokoju …

  • Oooooo my god !…… – doszło do mnie w tej chwili olśnienie.
  • Ooooo my god ! … Ona była kiedyś asystentką Olejniczka ! … Wojciecha ! – i w tym momencie szczęka mi opadła na podłogę.
  • O to chodziło Ojcu ! O Wojciecha ! Rozumiesz ? Ta wizja na pewno jest od Ojca. To zapowiedź, że Jezus nadchodzi. Wojtek to zapowiedź – jestem zachwycona tym odkryciem.
  • Była naga, bo nie ma nic do ukrycia, szczerość. Stała tyłem, bo chyba lepiej tyłem niż przodem z gołymi cyckami … Chodzi o to, że miała mi przekazać informację. Dojdzie do wymiany, Piotr !…

Zaniemówiliśmy. Na długo …

  • Ojcze, czekamy teraz na czwartego Wojtka ?
  • Chyba do 3 razy sztuka, tak ?
  • To jest … niesamowite … A dlaczego Wojtki ?
  • A znasz innych powtarzalnych ? Andrzejów, Jacków, Zbyszków ?

Myślę i myślę …. I rzeczywiście. Wojtków znam wyjątkowo dużo, jak na moje możliwości poznawcze.

  • Powoli będziemy kończyć te rozmowy przez niego, idzie zamiana.
  • A idzie wiesz, Kto ?
  • Idzie zamiana, zdecydowanie i szybko, nie da się prolongować, nie ma czasu.
  • Ale on wróci, nie martw się.
  • Chwalić Pana …

P. s. Aby nie wracać do wątku gołych pleców, dopiszę dalszy ciąg historii.

Postanowiłam odnaleźć Dorotę i z nią porozmawiać. Nie było to łatwe, ponieważ w social mediach nie istniała. Znalazłam na Facebooku kobietę o tym samym nazwisku i po prostu spytałam, czy zna panią Dorotę … Przyznała, że to osoba z jej rodziny, której nie widziała kilkanaście lat. Zdziwiłam się, dlaczego aż tyle, ale nie moja to sprawa, więc nie pytałam. Zostawiłam swój numer telefonu mając nadzieję, że Dorota się odezwie. I tak się stało. Po kilku dniach oddzwoniła, kompletnie zaskoczona i zdumiona, że ją szukam. Rozpoznałam jej głos, choć mówiła z trudem. Nie spodziewałam się, co mi właśnie opowie.

Piszę w całkowitym skrócie, aczkolwiek jej opowieść była znacznie dłuższa i doprowadziła mnie do łez. Mniej więcej trzy lata temu została bardzo ciężko pobita. Leżała w szpitalu nieprzytomna w śpiączce przez miesiąc. Jak sama powiedziała, ledwo przeżyła. Usunięto jej część czaszki, ma problemy z mówieniem, dodatkowo inne uszkodzenia. Baaardzo mi się przykro zrobiło, ponieważ pamiętam ją jako piękną, pełną życia kobietę. Nie chciała się spotkać twierdząc, że unika wychodzenia;  nie mogę na siebie patrzyć w szybach sklepów, które mijam.

Słysząc to przeszły mnie dreszcze. Właśnie wyjaśniała, dlaczego w wizji ciągle stała do mnie tyłem, jakby się wstydziła. Gdyby nie jej relacja, do dzisiaj nie zrozumiałabym tej sceny. Jej słowa potwierdziły, że wizja jest prawdziwa, a więc i przekaz jest prawdziwy. Na koniec oczywiście spytała, dlaczego ją szukałam tak nagle po latach. Nie ukrywałam prawdy, że mi się przyśniła.

  • Miałam wizję z tobą.
  • Taaaak ? A co takiego ci się przyśniło ?
  • W wizji przekazałaś mi informację, że Jezus nadchodzi.
  • . Woooo, to balsam na moją duszę – wzruszyła się bardzo.
  • Pamiętaj, wybrał cię do przekazania tej wiadomości. Pamiętaj, nigdy nie jesteś sama. 

Wojtek znaczy zapowiedź – nadejście Jezusa. 

 

9 przemyśleń nt. „Nie da się prolongować, nie ma czasu.”

  1. „Pamiętaj, nigdy nie jesteś sama.”

    Tak mi się skojarzyło dzisiejsze czytanie z nagą Dorotą:

    ” Oto przechodziłem obok ciebie i ujrzałem cię. Był to twój czas, czas miłości. Rozciągnąłem połę płaszcza mego nad tobą i zakryłem twoją nagość. Związałem się z tobą przysięgą i wszedłem z tobą w przymierze – mówi Pan Bóg – stałaś się moją. Obmyłem cię wodą, otarłem z ciebie krew i namaściłem olejkiem. Następnie przyodziałem cię wyszywaną szatą, obułem cię w trzewiki z miękkiej skórki, opasałem bisiorem i okryłem cię jedwabiem.”

    Stoi przy łóżku ( łożu małżeńskim? ) , co może być synonimem miłości oblubieńczej. Jezus nadchodzi także do niej aby ją podnieść:

    „Odnowię bowiem moje przymierze z tobą, i poznasz, że Ja jestem Pan, abyś pamiętała i wstydziła się i abyś ze wstydu ust swoich nie otwarła wówczas, gdy ci przebaczę wszystko, co uczyniłaś.”

    Dodatkowo znów jest o miodzie:

    „Jadałaś najczystszą mąkę, miód i oliwę. Stawałaś się z dnia na dzień piękniejsza i doszłaś aż do godności królewskiej.”

  2. Przy okazji zaćmienia Słońca – kilka szalonych myśli i teorii
    *„Powiedzmy sobie, że przejmuję cię fifty-fifty.” „Kwarantanna skończona.” „Kamień ci dałem.” „Będzie wymiana.”
    Jeśli kwarantanna to pochwycenie Piotra, to jedyna wymiana jak wiemy to będzie „wejście” Metatrona. Ale kamyk rozszerza te możliwości. W Ap 2,17 „Zwycięzcy dam manny ukrytej i […] biały kamyk, a na kamyku wypisane imię nowe.” Podobno słowo oznaczające kamyk jest tożsame z kamykami używanymi niegdyś do liczenia. Czyli jakby dostać kalkulator. Po co, bo jest co odmierzać, jest manna.

    *A przecież znak 666 jest związany z kupowaniem, a kupowanie z liczeniem. Kto nie ma znaku, nic nie kupi/sprzeda. Korekta – kto nie ma znaku, ale ma kalkulator, ma też mannę, nie musi kupować. Kto nie ma manny, nie kupi bez znaku. Dlaczego? Bo znak oznacza „wymianę”, ale nie 50-50, lecz bez wzajemnego poszanowania. Delikwent traci decyzyjność, wolność, życie. Jak to możliwe, żeby upadły przejął kontrolę w stopniu większym niż np. w filmie Złowrogi. Będzie to możliwe, gdy Niewiasta urodzi, a dziecko zostanie zabrane do Nieba i „świątynia” pozostanie przez moment pusta. Ten kto zaprosi upadłego, dokona wyjątkowego zbezczeszczenia swojej „świątyni” (ohyda spustoszenia?).

    *A gdzie dowody, pokaż dowód. A proszę bardzo: Ap 12,17 „… Smok […] odszedł rozpocząć walkę z RESZTĄ jej potomstwa”. Reszta dusz – które nie powróciły do „świątyni”.
    * Panny roztropne nalały oliwę (duszę) do lampy (ciało). W oryginale jest tu użyte greckie słowo „kosmeo”, które oznacza „oporządziły/ozdobiły” (lampy) i współcześnie zresztą kojarzy się z kosmetyką (twarzy). Pan młody nie wpuszcza nieroztropnych panien, bo je nie rozpoznaje! No przecież – nie mają w sobie swoich dusz.
    *A gdzie jest napisane, że dusze wracają? Ap 12,14 „I dano Niewieście dwa skrzydła orła wielkiego”. W pięćdziesiątnicę Jezus przechodzi przez drzwi (duchem) i zjada rybę (będąc cielesnym).

    P.S. Mam jednak wątpliwości, czy „powtórne przyjście Jezusa” nie jest bardziej rozciągnięte w czasie jako okres zmian proporcji między własnym ego, a duszą (98-2… 80-20… 50-50).

    1. Mam jednak wątpliwości, czy „powtórne przyjście Jezusa” nie jest bardziej rozciągnięte w czasie

      Co prawda ma przyjść nagle, wg słów, które sam powiedział, ale proces przygotowawczy do tego wydarzenia, może być rozciągnięty w czasie.
      „Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego.”

      1. Zwykle Apokalipsę św. Jana traktuje się jako proroctwo, a Ewangelie jako zestaw nauczań Jezusa. Może przesadzam, ale nie tylko słowa Jezusa są zakodowanym proroctwem, ale sam Jezus jest częścią tego proroctwa.

        „Ja jestem bramą”. Szustak kiedyś mówił, że jak przeprowadził się do Łodzi, to zrozumiał, że brama to cały budynek z przejściem, ciemny zaułek. Za czasów Jezusa w takim budynku mieściły się sądy, strażnice. „Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę.” Przez bramę trzeba przejść i wyjść z niej. Jak nic kojarzy się to z 3 dniami ciemności.

        „Boże mój, czemuś mnie opuścił …” Jezus miał taką kwestię wypowiedzieć – przekazać nam instrukcję: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie”. Dlaczego by nie potraktować tego dosłownie. Przeżyjesz albo nie przeżyjesz. Przyjmiesz upadłego albo nie. Czyż nie jest to egzamin?
        A propos egzaminu. Jezus trzykrotnie pyta się Piotra apostoła, „Czy Mnie miłujesz?”. Piotr się zasmucił, bo jak podpowiada prof. Majewski, przypomniał sobie, jak to 3-krotnie się Go wcześniej wyparł. Jezus żył 33 lata, to 3 x 11. Czyżby ten nasz egzamin z miłowania składał się z 3 podejść?

        Warto spojrzeć na historię Jezusa nie przez pryzmat wiary i religii. Wyobraźmy sobie, że Jezus to taki podróżnik w czasie, trener survivalu, pilot doświadczalny. Pojawiła mi się w głowie nawet taka heretyczna myśl – a gdyby Jezus nie założył Kościoła i nie zapoczątkował powstanie nowej religii. Musiał to robić? A może nie o to chodziło… W odpowiedzi na tą wątpliwość znalazłem „przypadkiem” w plikach od Adalla filmik z wypowiedzią teologa, filozofa Marka Kity, który mówi podobną herezję, ale w sposób bardziej elegancki: „Jezus nie założył Kościoła. Jezus Kościół z siebie urodził. Kościół to społeczność, która się rodzi z miłości Boga objawionej nam przez Jezusa Chrystusa i podarowanej nam w osobie Jezusa. Kościół nie jest po prostu instytucją, tylko jest sposobem istnienia, trybem egzystowania. Bo nie po to przyszedł Jezus na Ziemię, żeby założyć jeszcze jedną religię (!), tylko po to, żeby otworzyć nas na full na komunię z Bogiem. Ofiarował nam takie, przyswajane przez nas, świadome przenikanie się życia naszego i życia bożego.”
        Przenikanie, 50-50

  3. Niesamowita i zaskakująca historia z Dorotą..

    A jak to połączyć z Edziem? –

    Czy radio + Edzio ( ojciec Piotra) to synonim słuchania Boga przez Piotra?

    „Nagle w pokoju usłyszałam męski głos, który wypełnił całą przestrzeń pokoju. ” – wymiana ( A teraz czas na Wojtka ) słuchania przez pośrednika na słyszenie bezpośrednio?

    1. Również nad tym rozmyślałam i mam pewne winsoki. Ponieważ Edziu jest po drugiej stronie przesłony, ale ciągle w domu, prawdopodobnie ja również byłam po tej samej stronie, co Edziu. Dlatego ten głos był wszędzie.

      Niesamowita i zaskakująca historia z Dorotą..
      To jedna z ważniejszych wizji, ponieważ ona się urzeczywistniła w bardzo niespodziewany sposób.

  4. „….. I po tych różańcach zobaczyłem piękny słoik miodu
    Najzdrowsza rzecz, jaką obecnie jecie..”

    Dzisiejsze czytanie:
    «Ty, synu człowieczy, słuchaj tego, co ci powiem. Nie opieraj się, jak ten lud zbuntowany. Otwórz usta swoje i zjedz, co ci podam».
    Popatrzyłem, a oto wyciągnięta była w moim kierunku ręka, w której był zwój księgi. Rozwinęła go przede mną; był zapisany z jednej i drugiej strony, a opisane w nim były narzekania, wzdychania i biadania.
    A On rzekł do mnie: «Synu człowieczy, zjedz to, co masz przed sobą. Zjedz ten zwój i idź przemawiać do Izraelitów!» Otworzyłem więc usta, a On dał mi zjeść ów zwój, mówiąc do mnie: «Synu człowieczy, nasyć żołądek i napełnij wnętrzności swoje tym zwojem, który ci podałem». Zjadłem go, a w ustach moich był słodki jak MIÓD. Potem rzekł do mnie: «Synu człowieczy, udaj się do domu Izraela i przemawiaj do nich moimi słowami».
    I Psalm 119.103:

    Jak słodka jest dla mego podniebienia Twoja mowa: ponad MIÓD dla ust moich.

    A potem :
    Wówczas podniósł mnie duch i usłyszałem za sobą odgłos ogromnego huku, gdy chwała Pańska unosiła się z miejsca, w którym przebywała. Ten ogromny huk to szum uderzających o siebie skrzydeł istot żyjących i odgłos kół obok nich. A duch podniósł mnie i zabrał. I poszedłem zgorzkniały, z podnieceniem w duszy, a mocna RĘKA PAŃSKA spoczywała nade mną.” Ez2 -3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.