Wszechobecny.

28. 10. 25 r. Warszawa.

Z wielu państwowych firm w tym roku, które obsługiwaliśmy, trafił nam się na koniec prawdziwy „rodzynek”. Bardzo Ważna Instytucja (BWI).

  • Gdy się goliłem, myślałem o dostawach do BWI i Ojciec wtedy mi powiedział …
  • To jest ukoronowanie twojej pracy.
  • Hmm … Ukoronowanie nie znaczy, że ostatnie … – pocieszam go od razu, bo minę miał nietęgą.

Ukoronowaniem czyjejś pracy lub działalności jest najważniejszy końcowy rezultat, zwieńczenie działań, sukces, który jest ich kulminacją i potwierdzeniem wartości. Może to być np. otrzymanie nagrody, sukces projektu, publikacja ważnej książki czy inne osiągnięcie, które stanowi dowód sukcesu i podsumowuje dotychczasowy wysiłek.

  • A kiedy masz dostawę ?
  • Do końca roku ….
  • Eeeetam …. To znaczy, że w październiku nic się z tobą nie stanie – … podpowiada mi moja logika.
  • Czy coś się stanie z Piotrem w październiku ? – Ojciec pyta jeszcze raz.
  • Nie – potwierdzam pewnie.
  • Ale zdarzenie wokół może się zdarzyć ?
  • Hmm … Niewykluczone.
  • To dobrze, że niewykluczone.
  • Co się dzieje, kiedy wstajesz i myślisz; rozpoczyna się nowy dzień i co dalej ?
  • I tego faceta za ścianą nie ma ?
  • Myślisz wtedy; jak mi ciężko ?
  • ……… – „brutalnie” sprowadzona na ziemię wolę się nie odzywać. 
  • A gdzie teraz jesteś Ojcze ?
  • Nie wiesz ? …. Wszechobecny.
  • . Wszechobecny, wszechmocny, wszechpotężny – … uśmiecham się.



29. 10. 25 r. Warszawa.

Obejrzałam wywiad o żywności, który poruszył naprawdę wielu ludzi i potwierdził, co Ojciec mówił już dawno temu. Żywność jest zatruta.  https://www.youtube.com/watch?v=ksWAT3uqlWA&t=58s  

  • Powinna się za to zabrać cosa nostra, bo na nic innego nie zasługują.
  • Ostro …. – roześmiałam się cicho. Niedawno obejrzałam film o mafii i zapewne stąd cosa nostra
  • …. Wiem, że pewny etap się kończy, jakby wszystko było rozstawione, aby zakończyć. Myślę, że wyjadę niedługo.
  • Wyjadę ? – pomyślałam.
  • Albo odejdę z tego życia codziennego. Nie mam pojęcia, w jakim kierunku pójdę.
  • … Ojcze, gdy Piotra nie będzie, to ja „zginę” (bez rozmów), tak jestem od tego uzależniona.
  • My się zawsze dogadamy, zmienimy łącznika.
  • Hmm ….., ciekawe … – pomyślałam.
  • Dzisiaj miałam śmieszną scenę, wizję … – robię pauzę, aby Piotr mógł się skupić.
  • Szłam chodnikiem przy ulicy, która już kiedyś mi się śniła. No więc idę i widzę, że ze sklepu wychodzi Bernatowicz ! Podchodzę do niego przyjaźnie …
  • Czy pan mnie rozpoznaje ?
  • Spojrzał na mnie nie rozpoznając, ominął szybko, po czym w pewnej chwili zaczyna przede mną uciekać ! …  W jakieś takiej dziwnej panice … W biegu ściąga spodnie, bluzkę, gacie i biegnie na golasa ! Widzę tylko jego goły tyłek, pomyślałam nawet, że przytył ! Dziwnie się zachowywał … Zwariował, czy co ?, tak pomyślałam …
  • ……. – Piotra moja wizja rozbawiła na całego, długo się śmiał.

A mnie coś zastanowiło, gdy skończyłam swoją opowieść. W przeciągu kilku lat po raz drugi miałam wizję, która rozgrywała się w Szczecinie dokładnie w tym samym miejscu. Pierwsza była dość dawno … 

29. 01. 19 r. Warszawa. 
W nocy miałam sen, lub wizję. Szczecin. Ruchliwa ulica. Idę chodnikiem i widzę, że w oddali na chodniku stoi stolik, przy którym siedzi Mel Gibson i ktoś jeszcze. Wyglądało to tak, jakby obaj siedzieli w zewnętrznej kawiarence. Nie rozmawiali, Gibson miał nogę założoną na nogę w luźnej pozie i popijał kawę. Zdzwiona do głębi pomyślałam oczywiście, co on tu robi ?!!! Gdy zbliżyłam się do jego stolika, przechodziłam tak, aby potrącić go biodrem. Zrobiłam to specjalnie i tak potrąciłam stolik, aż obaj natychmiast wstali. Wtedy zaczęłam do nich mówić po angielsku w bardzo prosty sposób, że bardzo dziękuję za film „Pasja” i jak jest on niezwykły. Oni się ucieszyli, śmiali i powiedzieli ... 
- Proszę poczekać. 
Z środka kawiarenki przyprowadzili Caviezela ubranego w białej szacie. Nie miałam jednak wątpliwości, że to nie aktor, a sam Chrystus. Patrzył się w moje oczy i tylko uśmiechał szczęśliwie. Nic nie powiedział. Powtarzałam mu jak nakręcona ... 
- "Pasja" to prezent od Ojca, musisz to wiedzieć. 
Wszystko po angielsku, język mi się plątał, czułam się zawstydzona. Zdziwiło mnie, że był bardzo opalony. 

Dziwne, że w mojej wizji RB pojawił się w tym samym miejscu, co Chrystus. Musi mieć to swoje znaczenie. Może tajemnica tkwi w nazwie ?  Aleja Wyzwolenia.

Jedna z najważniejszych i najdłuższych ulic Szczecina. Miejsce, w którym rozgrywała się akcja moich dwóch wizji dotyczy jednego, krótkiego odcinka, który w zależności od postrzegania, jest albo początkiem albo końcem tej ulicy. Wyzwolenie … To mogłoby tłumaczyć dziwne zachowanie RB, który zrzucał wszystkie swoje ciuchy ..

J; 8;31 Wtedy powiedział Jezus do Żydów, którzy Mu uwierzyli: «Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami 32 i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli». 33 Odpowiedzieli Mu: «Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: „Wolni będziecie?”» 34 Odpowiedział im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. 35 A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. 36 Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni.