Połączyć ducha i ciało, już czas.

10. 04. 26 r. Warszawa.

  • Myślisz, że podpalenie krzyża to sataniści ? – nie daje mi to spokoju od wczoraj.
  • Myślę, że to samozapłon. Ojciec to zrobił, to wielki symbol. W dzień świąt ? Zdecydowanie symbol od Ojca …
  • Brońcie krzyża, bo zabiorę Siebie, to i zabrał – mówię ze smutkiem.
  • To co teraz zrobimy ? – Piotr mnie zaskoczył. 
  • Zabierz tych nielicznych, dla pozostałych zgaszę światło.
  • Wow ….
  • Prawdziwy mesjasz jest bosy, kiepsko ubrany, ma patyka, na patyku mieszek.
  • W mieszku kawałek chleba i trochę kawy ciepłej, to wszystko, co ma.
  • I się zbliża.
  • Widzę piechura, biedaka, młodego, na boso i chyba do nas idzie …

  • Połączyć ducha i ciało, już czas. Mieszek dla ciebie.
  • Dla mnie ? …. A co tam jest ? – pytam ucieszona.
  • A on siądzie w domu.
  • Widzę jak siedzę prosto, widzę jak ten piechur siada na mnie i się wtapia we mnie jak duch.
  • A tobie mieszek. Tam jest chlebek i kawa.
  • A on sobie siedzi w domu, bo jest jego domem.
  • Szechina !
  • Szechina – potwierdził Ojciec.
  • Ilmet się burzy, to wiesz kto podpalił krzyż ?
  • Ja.
  • Bo nie warto dla nich trzymać krzyża. A ci, co chcą, zawsze go znajdą.
  • Mocne … – pomyślałam.
  • Czy Ilmet ma znaczenie ?
  • Oczywiście, że ma. Nie jest przypadkowy, bo czas jest nieprzypadkowy.
  • Długo o nim rozmawialiśmy … Ilmet nie mógł się zburzyć przez tyle lat, rozumiesz to ?
  • Rozumiem … No właśnie, tyle lat … Kilka lat temu chcieli zacząć, to wojna się zaczęła i dali uchodźcom … Wszystko się dopina.
  • …. Podoba mi się, że jesteś tak stanowczy w celebrowaniu świąt.

Piotra bardzo denerwuje fakt, że nasz syn święta kompletnie olewa. Żadnej choinki, żadnych święconych jajek, bo po co … Pokłócili się o to wczoraj dość mocno.

  • Wstrząs mały mu się przyda. 


Wieczorem …

  • Jestem zmęczony … Cały czas mam teraz wizję, jak mnie przebierają w szaty. Wiszę, mam ręce rozłożone, schyloną głowę i przebierają mnie. Zabierają mi moje rzeczy, a nakładają nowe …
  • Hmm … A jak te nowe wyglądają ?
  • Patrzę i nie widzę, światło z nich bije tak mocne, że nie widzę. Ci, co mnie przebierają, robią to z wielką pokorą.
  • Ludzie ?
  • Ludzie.
  • A to ciekawe … – bo pomyślałam najpierw, że anioły.

Piotr wspomina swoje dzieciństwo, minęło …

  • Czas płynie …. – zaszkliły mu się oczy.
  • Przeleciało, co ? A do mety ciut, ciut …
  • Nie oglądaj się za siebie, to nie będziesz łzawić. Siła wspomnień jest duża.
  •  Ty ! Pokazali mi twarz Inki ! – Piotr nagle. 
  • ……. – zesztywniałam.
  • Widzę ją jako powietrze … Widzę, jak przechadza się między komnatami i nagle się prostuje i odwraca głowę w stronę północy, jakby coś usłyszała.
  • Modliłam się wczoraj za nią … – przyznaję skromnie.
  • Gdy się zaczęłaś modlić, jej powietrze zaczyna w niej wibrować … Ale numer ! … – zapatrzył się.
  • Musisz dalej się modlić…
  • Ale jak się dowiem, czy to pomogło ?
  • Jeśli chcesz się dowiedzieć, czy byłaś skuteczna, powinnaś pojechać i się dowiedzieć.
  • . A wiesz, że to naprawdę Indianka ?! Tylko kiedyś miała włosy ściągnięte, a teraz ma luźne.

Gdy zaproponował, aby pojechać do Niedzicy ponownie, wzdrygnęłam się na samo wspomnienie. Wróciło jak bumerang w pełnej okazałości, poczułam nawet jeszcze raz dotknięcie jej ręki na moich włosach … Wiem, wiem … Dobra z niej dusza, ale mimo wszystko przyjemne uczucie to nie jest. I nie chce mi się sprawdzać, czy nadal chodzi tam po komnatach. Wybieram żyć w niewiedzy. 

  • Technika zgubi człowieka – Piotr nagle gapiąc się przed siebie, krąży gdzieś widocznie po świecie.
  • Technologia, żeby władać jeden nad drugim.

Zadziwia mnie sposób, w jaki Piotr przeskakuje z tematu na temat … Pewnie zależy od tego, co właśnie widzi. 


Ilmet zmusił nas do głębszej refleksji. Niewątpliwie idzie do finału. Księgowa „załatwiona”, Ilmet „załatwiony” … Myślę nad tym intensywnie …

  • Ojcze, niesamowita koronka, nieeesamowicie skomplikowana.
  • Tak, tak … Ma się te plany …
  • Czy nie zauważyłaś, że wszystko załatwiam w białych rękawiczkach ?
  • Zauważyłaś, że wszyscy, którzy odeszli od niego, odeszli sami ?
  • Kuszeni albo poprzez sytuacje ? Widzisz to ?
  • I nikt nie może mieć do niego żadnych pretensji …
  • Ilmet rozbierają … A jak Ilmet rozbierają, to niechybny znak, co mówiłem dawno temu.
  • To, co nieuchronne, właśnie się dzieje, choć na razie tego nie widać, ale się dzieje.
  • Zobaczysz znikające okna powoli … – p.s. rozbiórka zaczyna sie od demontażu wewnątrz budynku, okna w następnym etapie. 
  • …. Ojcze, ludzie pytają, jak długo jeszcze Tusk będzie … Też bym chciała wiedzieć.
  • Tajemnica niedługo się odkryje.

Wzdycham i wzdycham … Cierpliwości !, rany boskie, dajcie mi cierpliwości …

  • Przyznasz, że koronka z twoją księgową jest niesamowita …
Rozmawiamy o sprawie, która męczyła nas od prawie roku. „Stara” główna księgowa (pani E), która formalnie odeszła z końcem 2025 roku i nowa główna księgowa (pani M), która formalnie ją zastąpiła z początkiem 2026 roku. Gdy spokojnie nad tym usiądę, zastanowię, przeanalizuję, to powiem, że … nie wiem, jak to nawet nazwać. Wszystko zaczęło się osiem lat temu. (p.s. by zrozumieć całość, przekazuję pełną wersję naszej wtedy rozmowy. Nie sądziłam, że słowa, które padną, będą po prostu tak istotne). https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/04/21/ja-ci-pomoge/ 

Gdy pani M przejęła prowadzenie pełnej księgowości, szybko zrozumiała, że sama sobie nie poradzi. Było tego zbyt dużo jak na jedną osobę. Zaproponowała Piotrowi, że do pomocy „zatrudni” na pół etatu swoją córkę, też księgową. Gdy usłyszałam o tym po raz pierwszy, czerwona lampka rozbłysła w mojej głowie. Przypadek ? No skąd ….

  • Jej córka będzie przychodzić dwa razy w tygodniu do firmy … – Piotr zadowolony.
  • Nie widzisz, że to o nią od początku tak naprawdę chodzi ? Ona będzie główną księgową, bo „M” jest już na emeryturze. W ten sposób Ojciec szykuje ją do prowadzenia księgowości na przyszłość – objaśniam mu wolno.
  • Wiesz, co robi ogrodnik, który dba o swój ogród ? Wyrywa chwasty, podlewa kwiatki.
  • …… – rozumiem, piękne porównanie.
  • Piotr to stary ogrodnik, trzeba z czasem nowego ogrodnika.
  • Hmm … Ojcze, a masz już nowego ogrodnika …
  • … Na oku ?
  • Taaak – uśmiecham się, jestem baaaardzo ciekawa, kto zastąpi Piotra w jego własnej firmie.
  • Na pewno nie ogrodniczkę.
  • Czyli to nie kobieta … – pomyślałam.
  • Kto to będzie ?
  • Ty się nie martw.
  • Nasz syn ?
  • Trzeba od tego zacząć, że firma jest Moja.
  • To inaczej spytam … Czy to będzie ktoś, kogo znamy ?
  • Tego jeszcze nie wiem.
  • No jaaasne …. – roześmiałam się.

Najwyższa pora, zepsucie przekracza wszelkie granice.

09. 04. 26 r. Warszawa. Część 2.

  • Jeszcze jedno, co Ojciec kazał ci powiedzieć … Nad ranem zobaczyłem fajną rzecz. Zobaczyłem taką zabawkę bączek, kojarzysz ? Ktoś naciska na ten bączek ręką i bączek się obraca szybko. I kiedy się zaczął obracać, ze ściany wysunął się wzór matematyczny, bardzo długi. Jakieś cyfry i litery. Kiedy się wysuwał, bączek się obracał, a kiedy skończył się wzór, w miejscu bączka pojawił się mocny blask światła i bączek zniknął. Tak działa UFO, gdy się wystrzeliwuje w przestrzeń lub inny wymiar. Tak kazano mi ci powiedzieć.
  • Wooow … Ale …. Statek nie może się obracać jak bączek. Są nagrania i relacje ludzi, którzy widzieli, że statek kosmiczny wystrzelił w górę i zniknął. Nie obracał się, ale wystrzelił prosto w niebo …
  • Hmm …. Może mają jakieś urządzenie na pokładzie. W każdym razie Smerykanie o tym wiedzą, ale jeszcze nie potrafią tego rozwiązać, żeby się obracało tak szybko.
  • A pamiętasz ten wzór ?
  • Coś ty ! Długi był … Litery, cyfry …

  • Kim ja jestem, że takie widzę rzeczy ?
  • Oooojcze ! – bezsilność mnie ogarnia.
  • Dobrze pyta.
  • Przecież wie, to po co pyta ?!
  • Niektórzy tak mają.
  • ……. – roześmiałam się.
  • Jak ty sobie poradzisz bez niego ?
  • 30 dni ? Dam radę, bo wraca, prawda ? – zrobiło się poważnie.
  • Będziesz bombardowana przez rodzinę.
  • A czy przez obcych ludzi też będę bombardowana ?
  • Tu możesz się odciąć.

I znowu Ojciec nawiązuje do tego, co właśnie piszę na blogu.

-Jak ten twój dystrybutor wybuchnie … - czyli kiedy Ojciec ujawni Piotra … … to ja wyciszam telefon, nie ma mnie ! … - mówię śmiertelnie poważnie. 
-To jest okrutne. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/04/10/zanim-ojciec-jest-sprawiedliwy-najpierw-po-tysiackrotnie-jest-milosierny/ 
  • . Ograniczyłam pisanie, zgodnie z moimi zapowiedziami wcześniejszymi.
  • Teraz te słowa są (prawie) na bieżąco, pisz pamiętnik. A potem to opublikujesz, kiedy ten chlebuś będzie gotowy – … wizja z chlebami.
  • Ojcze … Czy Jezus faktycznie umarł 3 kwietnia ? – tak wczoraj przeczytałam.
  • Widzisz zbieżność ?

W wielu latach, w tym w 2026 roku, początek kwietnia jest czasem obchodów Pesach, najważniejszego żydowskiego święta upamiętniającego wyjście z Egiptu. Wielu biblistów i historyków wskazuje na 3 kwietnia 33 roku n.e. jako najbardziej prawdopodobną datę ukrzyżowania Jezusa, co miało miejsce w kontekście żydowskiego święta Paschy.

  • Nie skupiaj się na dniu, bo ucieknie ci istota – ... rzeczy.
  • . Jakiś prezent idzie do ciebie ! W kwietniu jeszcze ! – Piotr nagle.
  • Widzę paczkę kwadratową, papier żółto brązowy, może żółtawy, w motylki, a motylki są niebieskie … Paczka jest obwiązana kokardą czerwoną i przepiękną różyczkę ma na wierzchu czerwoną …
  • Masz urodziny w kwietniu, to raczej do ciebie ten prezent, nie do mnie.
  • Widzę, jak ktoś ci przynosi, ktoś ci bardzo bliski.
  • Nawet piosenka się nadaje …

I rzeczywiście. W kawiarni rozbrzmiewa nieznana mi piosenka, której refren brzmi tak; alleluja, alleluja … Gdyby nie Ojciec, nie zwróciłaby na nią uwagi.

  • Żółte i niebieskie motylki na złotawo brązowym papierze, jak twoje trzewiki ! – skojarzył sobie z wizją.
-Dzisiaj miałem bardzo ciekawą wizję. Szliśmy pod rękę przez galerię handlową, było pełno tam marmuru. Była właściwie prawie pusta. Zwróciłem uwagę, że miałaś na nogach brązowe lakierki, dokładnie były brązowo złote, miały złotą różę na wierzchu. Była grawerowana. Ale ty się fatalnie czułaś w tych butach, jakby ci uwierały, nie chciałaś na siebie nimi zwracać uwagi. Ciągle jęczałaś, że chcesz je zdjąć. I wtedy zadzwonił mój telefon. Wyświetliła mi się w telefonie twarz mojego taty, Edzia, więc odbieram. Odzywa się kobieta i mówi …  
-Łączę rozmowę. 
-Powiedziała jak za komuny, łączę rozmowę … I wtedy odzywa się męski głos … 
-Piotr, wracasz do domu. 
-Zamurowało mnie i mówię ... Na długo ? Ale mam tyle tu spraw jeszcze ... Nie odezwał się już. Odwracam się do ciebie, aby ci to powiedzieć, ale ciebie już nie ma. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/10/25/prorok-wybrany-przez-ojca/ 
  • Idź do przodu, nie martw się.
  • Ojciec ci towarzyszy nie „kiedy cię nie będzie”, ale zawsze.
  • Zawsze cię słucha, a on jest bez przerwy kuszony, ma dopust do siebie, pamiętaj o tym.
  • To względem twego obrażania. Zanim się obrazisz, pamiętaj o tym.
  • … A co u paczuli ? – pytam zaciekawiona. 
  • Trawią.

Wieczorem. Dowiadujemy się, że …

Dramat w Wielki Piątek. Spłonął 17-metrowy krzyż papieski w Warszawie https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/warszawa/pozar-krzyza-papieskiego-na-mokotowie-dramatyczne-sceny-w-wielki-piatek/8cn4vwf

  • Ojcze, czy to coś znaczy ? Czy należy odczytywać jako symbol ?
  • A jak myślisz ? W dzień świąt ? O 15.00 ?
  • Czyli upadek chrześcijaństwa ?
  • W dzień świąt, kiedy Mój Syn oddał życie ?!
  • I to jaki krzyż ?! I to jaki kraj ?!
  • Który ostał się jako jedyny ?
  • A przy okazji … Ciekawe, że zaczęli Ilmet rozbierać. I to w marcu !

Piotr też dzisiaj zwrócił mi na tą informację uwagę.

WAŻNE: informacja o wznowieniu rozbiórki Ilmetu, którą przekazaliśmy wczoraj, jest potwierdzona. Tak więc wczorajsze dowcipy innych redakcji zbiegły się z naszym NEWSEM. ILMET to historia. Deweloper przekazał budynek firmie rozbiórkowej. Niewykluczone, że jeszcze w tym roku zniknie on z panoramy Warszawy.
https://www.facebook.com/NowaWarszawapl/posts/ważne-informacja-o-wznowieniu-rozbiórki-ilmetu-którą-przekazaliśmy-wczoraj-jest-/1411806240987011/

  • Przejęłaś się Ilmetem ?
  • Przyjmuję to na spokojnie.
  • Czas wytępił w was czujność.
  • Hmm …. To nie tak … Po prostu wszystko trwa długo, cały czas jesteśmy przygotowani, to dlatego na spokojnie już … To, co … Ojcze, dzieje się ?
  • Najwyższa pora, zepsucie przekracza wszelkie granice.
-Trzymajcie się poręczy, synowie Adama i Ewy. 
-Nie spodziewają się tego, co im szykuję. Ty mówisz dosyć obrażania Mojej rodziny i Mnie. 
-A Ja mówię dosyć tego, co się dzieje, a czego nie wiesz. Zabijanie niewinnych-Wszystko dla zysku i pieniędzy. Drogę już obrałem. 
-To, co idzie, jest nieuchronne. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/10/31/to-co-idzie-jest-nieuchronne/ 

Czas najwyższy poznać się bliżej.

01. 04. 26 r. W drodze do Szczecina.

Tym razem jedziemy autem. Niewiele rozmawiamy. Piotr prowadzi i jednocześnie co chwilę odbiera z firmy telefony, więc gdzie tu jeszcze miejsce na rozmowę z Ojcem … A jednak w pewnej chwili …

  • Ojciec mówi do ciebie …
  • Lato będzie dla ciebie gorące. Czas najwyższy poznać się bliżej.

Nastawiam uszy, ponieważ akurat piszę na blogu o mojej rozmowie z Jezusem po angielsku. Czy ma to z tym związek ?

  • A to nie czasami prima aprilis ? – zażartowałam na wszelki wypadek. 
  • A nawet ktoś nie pomyślał o tym. Myślałem, że ten zwyczaj upadł. 
  • Upadł ? – zamyśliłam się.

Może i upadł … Faktycznie, dzisiaj prima aprilis, a nikomu się nie chce żartować. 

  • . Wczoraj zamknął się cykl.
  • Zobaczyłem wielkie koło, a przy nim malutkie koło. 30 lat pracy w Warszawie to wielkie koło … A teraz jest małe koło … Czyli trochę to jeszcze potrwa.
  • Czas się lepiej poznać.
  • Czy ty wiesz, że nastała nowa era ?
  • ??? …
  • Twój mąż zaczął nową erę.
  • Skończyło się, żeby nowa era mogła się zacząć.

Nieustannie jestem zdumiona faktem, że zamykanie cykli jest tak dla Nieba ważne. Zamykanie, otwieranie, zamykanie i otwieranie …, i tak całą wieczność ?

  • Ojcze, jakbyś nazwał to wielkie koło ? Ten 30-letni cykl ?
  • Dynastyczne (koło).
  • Hmm … Dynastyczne … Brzmi poważnie – kiwam głową. 


08. 04. 26 r. Warszawa.

Wróciliśmy do Warszawy po tygodniu. Siedem dni w Szczecinie bez rozmów. Jak to możliwe ? Dopiero wieczorem, gdy już byliśmy rozpakowani, gdy siedzieliśmy przed TV zmęczeni podróżą …

  • Cały dzień prześladuje mnie jeden widok – Piotr zaczyna.
  • Cały czas widzę krzyż, ale nie ten normalny, ale ten z twojego zdjęcia.
  • … Widzisz IKS ? – pytam w zwolnionym tempie. 
  • Taaaa, a co ?
  • A bo akurat pisałam o tym – adrenalina mnie obudziła z letargu.
-Miałam krótką …. Wizyjkę – nie wiedziałam, jak to nazwać. 
-Ktoś dał mi brudnopis książki o moim życiu. Spory skoroszyt, otwieram na chybił trafił, wszędzie zapisane, ale widzę moje nazwisko, imię, nawet telefon i to jest przekreślone dużym iksem. Ktoś to dał mi i powiedział … 
-Musisz dokończyć … 
-Ale dlaczego było przekreślone ? – Piotr się zdenerwował. 
-Nie wiem …. Dużym iksem …. Iksem ? …. Wtedy zrozumiałam, że być może nie chodzi o przekreślenie. Ten X bardzo przypominał X ze zdjęcia Jezusa. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/04/10/zanim-ojciec-jest-sprawiedliwy-najpierw-po-tysiackrotnie-jest-milosierny/ 

  • A ty dzisiaj w ogóle rozmawiałeś z Ojcem ?
  • Tylko nad ranem usłyszałem …
  • Siedź tam, gdzie cię posadziłem. Masz czekać.
  • . A licznik bije – Ojciec dodał teraz.

Chciałam od razu popytać, ale zaczęliśmy oglądać informacje z Iranu …

  • Widzę ziemię w Iranie pełną dziur po bombach – Piotr w zamyśleniu. 
  • Taaak ? Iran przegra ?
  • Chyba nie, bo widzę wbitą flagę Iranu w jednej z dziur.
  • Iran z tego wynika będzie bombardowany … To kto uderzy bombą atomową na Izrael ?
  • Ktoś włączy się do gry, ktoś z boku, z Azji. Od wschodu Iranu.

Zaglądam na mapę. Widzę Afganistan, Pakistan, Indie … Stawiam na Pakistan.



09. 04. 26 r. Warszawa.

Zbliża się długi, majowy weekend i Piotr proponuje, by wyjechać do Niedzicy jeszcze raz …

  • Oooooo nie !  – wzdrygnęłam się.
  • Dlaczego ?
  • Bo ja ciągle pamiętam i czuję, jak mnie ktoś głaskał.
  • Jeśli się wstawisz za nią, by odeszła, to odejdzie.
  • Oooojcze … Puszczam do Ciebie teraz oczko, jedno i drugie … Tyle lat tam siedzi, więc … 
  • Więc czas najwyższy, by odeszła.

Westchnęłam z rezygnacją, bo nie wierzę, by moja modlitwa mogłaby cokolwiek w tej kwestii załatwić. Wystarczy poprosić i już ? Tyle lat tam „mieszka”, wielu próbowało i „mieszka” nadal.

  • Ojcze, ona chce z nieba książkę skarg i zażaleń – Piotr się roześmiał.
  • Powiedz Oli, że jeśli chce, niech wstawi się za Inką.
  • Ona głaszcząc po głowie wskazała ją.
  • ??? …. Oh my gooood – pomyślałam, że to zbyt irracjonalne nawet jak dla mnie.
  • Tylko uważaj, o którą Inkę się modlisz.
  • … ??? … – pytam oczami Piotra.
  • Bo jest jeszcze jedna Inka, ta z drugiej wojny światowej.
  • Woooow …. Rzeczywiście.
Wspominamy nasze wyjazdy, także ten do zamku w Niedzicy. 
-A pamiętasz jak tam cię duch zaczepił ? 
-Wow !!! – wolałam sobie tego nie przypominać. 
W zamku jest ukryty mały hotelik i niewielu o tym wie. Spędziliśmy tam dwie noce. W pokojach zachowano oryginalne meble, mają po 200 – 300 lat, a może i więcej, a więc było to ciekawe doświadczenie. Pierwszy dzień, środek nocy. Moje długie włosy są rozrzucone na poduszce. Spałam w najlepsze, ale przez sen czuję, że ktoś gładzi mi włosy. Budzę się nie będąc pewna, czy mi się to czasami nie przewidziało. Leżę nieruchomo na boku i znowu czuję wyraźnie, że ktoś gładzi moje włosy. Dosłownie zesztywniałam. Piotr chrapał zmęczony, więc leżałam w milczeniu, a ktoś ewidentnie ciągle gładził moje włosy. Trwało to jeszcze chwilę, ale nie mogłam już zasnąć do rana. Mija kolejnych kilka godzin i zaczynam wątpić, że zdarzyło się to naprawdę. Drugi dzień pobytu, środek nocy. Już zapomniałam ze zmęczenia, co się wydarzyło wczoraj. Powtarza się ta sama sytuacja, która budzi mnie tym razem na równe nogi. Bardzo niemiłe uczucie, choć sam gest wydawał się jednak bardzo delikatny. Powiedziałabym, że był … bardzo kobiecy.
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/11/16/modlitwa-jest-bardzo-wazna/ 

Wg AI;

Słynnym duchem Zamku w Niedzicy jest Biała Dama – inkaska księżniczka Umina, której tragiczna historia została nierozerwalnie związana z legendarnym skarbem Inków ukrytym w murach warowni. Te niezwykłe opowieści doczekały się licznych opracowań literackich. Najpopularniejsze książki przybliżające legendę o duchu, dzieje rodu Berzeviczych oraz poszukiwania inkaskiego skarbu to: Tajny zamek Niedzica” (Maciej Bartków) – wnikliwy reportaż historyczny, który weryfikuje mity i bada autentyczność odnalezionych w 1946 roku dokumentów ukrytych w zamku.

Umina – księżniczka inkaska, a Ojciec nadał jej imię po prostu  Inka.

CDN …

Czyż nie jest powiedziane, że masz dwoje uszu, żeby słuchać ?

28. 03. 26 r. Warszawa.

  • Leżąc w łóżku rano zapytałem się Ojca, co dalej będzie. Powiedział …
  • Wszystkim tłumaczysz u siebie w pracy; „Czy pamięta pan, jak chodził do szkoły ? Minęło jak chwila.”
  • Tak, jak wszystkim tłumaczysz, że potrwa to chwilę, to po co Mnie pytasz, jeśli potrwa to chwilę ?

Pomyślałam, że faktycznie to tylko chwila. Jako dzieciak z podstawówki myślałam, że szkoła nigdy się nie skończy. A jednak z perspektywy dzisiejszego dnia potwierdzam, że przeminęła z wiatrem jak krótka chwila.

  • I wiesz, co ? Głos wyszedł z tego obrazu, który dostałaś. Dziwne, co ?

  • Za chwilę powiesz „niedziela się kończy”, za chwilę będziesz jechać do domu i za chwilę będziesz miał obrachunek życia.
  • Więc po co pytasz ?
  • … Ojciec zawsze mnie zakasuje. Tak odpowiada, że nie wiem, co powiedzieć – Piotr odzywa się po chwili.
  • Czyż nie jest powiedziane, że masz dwoje uszu, żeby słuchać ?
  • Oczywiście w ewangelii – pomyślałam.

Może niedosłownie, a jednak sens ten sam. Ewangelia według Mateusza 11,15 – „Kto ma uszy, niechaj słucha.” Ewangelia według Marka 4,23 – „Jeśli kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha.”

  • . Mam głowę na dziwnym rozstaju – Piotr zamyślony.
  • To, co się stało z tobą, pozornie nie będzie widać, ale będzie się dziać.

I muszę przyznać, że coś w tym jest. Mam wrażenie, że Piotr jest bardzo w dziwnym rozkojarzeniu. Czasami rozgląda się dookoła, jakby nie rozumiał, gdzie jest.


Nie rozmawiamy zbyt długo dzisiaj, Piotr jest w większości czasu po prostu bardzo zamyślony.

  • Też chciałabyś gołąbka ? – pyta mnie Ojciec, gdy wracamy do domu.
  • Tak.
  • W kapuście ?
  • Niekoniecznie – uśmiecham się szeroko.
  • A wiesz, że jak daję, to nie odbieram ? Tak jest z Moimi przymierzami.
  • . Jak pięknie … – westchnęłam. 
  • Muszę pomyśleć, czy nie założyć gołębnika.
  • Właśnie … Jeden gołąbek i koniec ?
  • Nie jest podzielny, ale jest wszędzie, tu i tam …
  • Wczoraj rano przypomniano mi tą wizję z zamkniętym pokojem. Ten pokój to nasze życie, tak mi przypomniano.
-Dzisiaj mi pokazali, jak to wygląda. Siedzę w zamkniętym pokoju, mam biurko, szafę, tapczan, próbuję wyjść z pokoju, chwytam za klamkę drzwi i nic, drzwi zablokowane, nawet nie drgnęły. Idę do okna, może tam się uda, okazało się, że jest zamurowane. Nie mam żadnego wyjścia z tego pokoju. Siadam na krawędzi tapczanu i spokojnie czekam, aż ktoś otworzy mi drzwi. 
-Hmm … Tylko Ojciec może ci otworzyć. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/12/16/ucz-sie/ 


29. 03. 26 r. Warszawa.

Mam cichą nadzieję na długą rozmowę, bo dzisiaj palmowa niedziela. Niestety kończę już kawę, a tu ciągle głucha cisza. Piotr tylko …

  • Zobaczyłem koło siebie błyskawicę, ale ona nie uderzyła w ziemię … Będę miał znowu przerąbane. Znowu jakieś problemy … – zaczął narzekać i zamilkł na amen.

Poszliśmy na spacer, jak to zwykle w niedzielę. Chcę o coś Ojca spytać. Wczoraj przeczytałam …

List o relacjach katolicko-żydowskich (marzec 2026) – List pasterski KEP przygotowany przez zespół pod przewodnictwem kard. Grzegorza Rysia. Dokument przypominał nauczanie Jana Pawła II z okazji 40. rocznicy jego wizyty w rzymskiej synagodze. Wskazywał na Żydów jako „starszych braci w wierze” oraz potępiał antysemityzm jako grzech. Spotkał się on ze skrajnymi reakcjami, wywołując sprzeciw części środowisk prawicowych i konserwatywnych, ale też zyskując poparcie List KEP zaskakuje. Przecież to Kościół jest nowym Izraelem – PCH24.pl

  • Czy to źle, że powstał taki list ?
  • Do tanga trzeba dwojga. Od kiedy Żydzi to przyjmują ?
  • To prawda – pomyślałam, oni zbliżenia nie chcą.
  • To co mamy robić ?
  • Samo wyjdzie, przyjdą rzeczy, że będzie beton w ustach.

Beton w ustach, czyli nie będą w stanie nic z siebie wykrztusić, powiedzieć. Zaniemówią. Jeśli tak się stanie, a raczej powinnam powiedzieć, kiedy tak się stanie, to i ja będę miała beton w ustach, bo na dzień dzisiejszy zmiana w postawie Żydów wydaje się pojęciem dla nich ekstremalnie abstrakcyjnym. 


Zmieniamy temat. Wczoraj oglądaliśmy ponownie film „Furia”. Było już późno, więc czekaliśmy właściwie do jednej sceny, którą oboje wyjątkowo lubimy. 

  • U mnie było inaczej. Oglądałem całą tą scenę z góry, z loty ptaka. Któż z was pójdzie … Wiesz, co teraz słyszę ?
  • Nawet nie wiesz, jak uszczęśliwiłeś swoich braci.
  • Bo nikt nie chciał iść – śmieję się.

Wieczorem. Zgodnie z poleceniem na bieżąco śledzę Glazersona.

  • Ojcze, czy Glazerson był, czy będzie ? – pytam jeszcze raz, bo nadal nie wiem, czego mam szukać.
  • Czytaj na bieżąco, to już się dzieje. Doznał nawiedzenia.


31. 03. 26 r. Warszawa.

  • Zaprosiłem byłą księgową na wielkanocne jajeczko dzisiaj – …. coroczne firmowe spotkanie przed Wielkanocą.
  • Przyszła, oddała przy okazji swoje klucze do firmy … I kiedy oddawała, ktoś mi powiedział, że koło się zamknęło. Zobaczyłem wodę, która płynie i śluza na tej wodzie została gwałtownie zsunięta na dół i odcięła wodę. Zdecydowanie zamknęła do niej dopływ wody, ani kropla się nie przedostała.
  • Nawet gdyby się chciała skontaktować, nie będzie miała możliwości.
  • Dlaczego ? – pytam zdziwiona. Jest tyle możliwości, by się skontaktować.
  • Nie będzie mogła, bo być może będziesz chodzić na grzyby ? Kto wie, gdzie będziesz chodzić.
  • Koniec o 12.00.
  • Faktycznie, spotkanie było o 12.00 – Piotr zaskoczony.
  • Powinny dzwony bić, ogłaszać, że zakończył się wielki krąg Piotra i to nie na żarty.
  • Hmm … Gdy potem wracałem do domu, zadzwoniła córka i wtedy Ojciec powiedział do niej …
  • Trzymaj się, nie będziesz się nudzić, gwarantuję ci emocje.

Słowo ma wielką moc.

24. 03. 26 r. Warszawa.

  • Miło Ojcze Cię widzieć, słyszeć – zaczynam na kawie sloganowym przywitaniem.
  • Słyszeć, bardziej …
  • No tak …. – zreflektowałam się, przecież widzieć jest niemożliwe.
  • Precyzja jest ważna. Dzięki temu łatwiej rozumiesz przekaz.
  • Hmm … A jednak wielokrotnie Ojcze mówisz w wizjach tylko symbolami. Wcale łatwiej nie jest.
  • Dlatego nie jest to dla każdego.


25. 03. 26 r. Warszawa.

Siedzimy sobie na kawie, ale od rana mam w głowie świdrowane, aby iść do kościoła na mszę. W połowie naszej kawy …

  • Słyszę, jak mnie ktoś woła …
  • Do kościoła Piotr, Piotr ! ….
  • Czuję gigantyczne przyciąganie od kościoła … Czuję gigantyczne przyciąganie od Tego, Kto jest w środku kościoła, jak magnes. Słyszę słowa … – przechyla głowę charakterystycznie, ale tym razem w kierunku kościoła, którego widzimy za szybą …
  • On ci nasz …
  • Woow … Jak w „Krzyżakach”! – przypominam sobie. 
  • … Słowo ma wielką moc. 

Skończyliśmy więc szybko nasze kawy i biegiem do kościoła. Na mszy usłyszałam czytanie o powołaniu Maryi, o FIAT, ale również ciekawą krótką homilię, którą można by zatytułować; 

O połączeniu boskiego z człowieczeństwem. 

Od razu pojawia się w mojej czerwona lampka. Ksiądz podał świetne porównanie. Kiedy połączy się sól i wodę, mamy roztwór, choć nadal są to dwie odrębne części składowe. Pomyślałam … Doooobre porównanie … 


Wieczorem.

  • Wiesz, co miałem podczas mszy ? W trakcie poczułem, że gołąb chce się uwolnić. Zobaczyłem, jak otwiera się kokon i gołąb ze mnie wylatuje, unosi wysoko, robi się większy i biją z niego promienie na cały kościół, na ludzi. A potem powoli wrócił do mnie i znowu wszedł. Piękne to było, rozłożył szeroko skrzydła, zrobiło się biało wszędzie na cały kościół …
  • Ale tylko ty to widziałeś ? … – bo jakoś sobie nie przypominam, aby coś podczas mszy takiego się wydarzyło.
  • Tylko ja.
  • Przepraszam, i Ojciec.
  • Czy zdajesz sobie sprawę ? Wyleciał z niego gołąb ?
  • Czyli jest … szechiną ?
  • ……. – cisza.
  • Od ciebie zależy, jak będzie się czuł gołąbek.
  • Gdy będziesz sie modlił, chodził do kościoła, będzie szczęśliwy.

Zapadliśmy w zadumę … Niesamowite to wszystko …

  • Dlaczego ma gołąbka ?
  • Ma kawałek Mnie. Jestem częścią jego, a on Mnie.
  • . Czyli jednak szechina … – powtarzam niepewnie.
  • Dobrze, że on nie pali, bo bym się zadusił – żartuje Ojciec.
  • Hmm … I co w takim razie będzie teraz ?
  • Oj będzie. Powiem ci dokładniej, jak lubisz … Będzie, co będzie …
  • …….. – roześmiałam się bezsilnie. Próbuję i próbuję wymacać i ciągle nic.  
  • Wiesz, kim jest Piotr ?
  • Słyszę surogatka ... No nieee Ojcze, nie rób ze mnie … – nie chciał dokończyć.
  • To niemożliwe, jestem taki brudny.
  • Dlatego gołąbek budzi się w kościele … 
  • Aaaaa, rozumiem – dotarło do mnie.
  • Tam się czuje najlepiej. 
  • Chciał sobie polatać.
  • Gdzie będzie latać, jak nie u Siebie ?
  • W kościele mu najlepiej, ciepełko. U Siebie jest.
  • Ten świat jest jaki jest, a tam jest u Siebie.
  • ……… – wzruszenie odjęło mi na chwilę mowę.
  • Nic ci Ojciec nie mówił, co to znaczy ? Pierwszy raz masz coś takiego.
  • Pierwszy raz.
  • Czy to jest przygotowanie do czegoś ?
  • ……. – nie wie. 



26. 03. 26 r. Warszawa.

  • Wiesz, co mi się stało w nocy ? – Piotr z samego rana.
  • Gołąbek się rozpuścił we mnie. Dosłownie rozpłynął we mnie, w każdą część ciała, cały jest teraz we mnie. Tak jak z tą obrączką, gdy się wtopiła we mnie.
  • A pamiętasz, co powiedział wczoraj ksiądz na mszy ?
  • Nie, nie słuchałem, bo wtedy obserwowałem gołębia cały czas, jak latał i świecił w kościele. Byłem zajęty gołębiem … A co powiedział ?
  • Opowiadał, jak to jest, gdy się połączy boskie z człowieczeństwem, jak roztwór ..
  • Niemożliwe … – pobladł.
  • No to teraz wiesz, że sobie nie wymyślam.
  • Taaa …. Jeśli się rozpuścił, to się nie wydostanie ?
  • To nie lody. Ty powinnaś to zrozumieć.
  • …… – roześmiałam się. Uwielbiam lody i więc wiem, jak to jest.
  • Ojcze, co to znaczy, ale tak na poważnie ?
  • Zobaczysz.
  • . Potraktowałem to normalnie, muszę ci powiedzieć. Rozpuścił się i … – … i nie wiedział, co dodać.
  • Rozpuszczony na wieki, jest wszędzie.
  • Na wieki …. A gdyby tak zbadać ci krew ? – trochę sobie żartuję. 
  • Ty ! Science Fiction ?
  • A nie ? – pomyślałam.
  • Widzę kogoś w długiej szacie z otoczenia Ojca, chce coś powiedzieć …
  • Chciałbym pozdrowić panią Olę …
  • … ???!!! … – oczy wybałuszam. 
  • To jest ktoś, kogo znasz, ale stamtąd.
  • Taaaak ? A mógłbyś się spytać, któż to taki ? – nie mogę powstrzymać swoich wątpliwości. 
  • Esteban, Gonzales, Ramirez … – wymienia powoli. 
  • … ??? … Dooobra … Żałuję, że spytałam – machnęłam ręką. Nie mam siły na kolejną zagadkę.
  • To jest ten, który kazał zburzyć fontannę dającą życie, który powiedział, że tylko Bóg daje życie. Tak mi teraz pokazują.
  • . ??? … – coś mi w głowie zaczyna świtać …
  • Widzę w głowie piratów …
  • To z filmu ! – przypomniałam sobie.

Wieczorem siadłam nad nową zagadką i zaczęłam sprawdzać. Kto kazał zburzyć fontannę ?

Óscar Jaenada gra w filmie „Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach” postać znaną wyłącznie jako „The Spaniard” („Hiszpan”). W filmie nigdy nie pada jego prawdziwe imię ani nazwisko – jest przedstawiany tylko pod tym przydomkiem (!) – to dlatego Piotr usłyszał 3 różne imiona niejako do wyboru.  Jako zaufany agent i oficer króla Hiszpanii Ferdynanda VI. Dowodzi hiszpańską ekspedycją do Fontanny Młodości i jest antagonistą/antagonistą drugoplanowym. To celowy zabieg – postać jest tajemnicza i enigmatyczna, mówi więcej spojrzeniem niż słowami.

Patrząc na fragment, gdzie padają słowa zniszczyć tą świątynię, zastanawiam się, czy Hiszpan to nie synonim Jezusa. O zburzeniu świątyni mówił też sam Jezus.

MT 26/61 i zeznali: «On powiedział: „Mogę zburzyć przybytek Boży i w ciągu trzech dni go odbudować”».

Mt 24/ 1 Gdy Jezus szedł po wyjściu ze świątyni, podeszli do Niego uczniowie, aby Mu pokazać budowle świątyni. 2 Lecz On rzekł do nich: «Widzicie to wszystko? Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».