Połączyć ducha i ciało, już czas.

10. 04. 26 r. Warszawa.

  • Myślisz, że podpalenie krzyża to sataniści ? – nie daje mi to spokoju od wczoraj.
  • Myślę, że to samozapłon. Ojciec to zrobił, to wielki symbol. W dzień świąt ? Zdecydowanie symbol od Ojca …
  • Brońcie krzyża, bo zabiorę Siebie, to i zabrał – mówię ze smutkiem.
  • To co teraz zrobimy ? – Piotr mnie zaskoczył. 
  • Zabierz tych nielicznych, dla pozostałych zgaszę światło.
  • Wow ….
  • Prawdziwy mesjasz jest bosy, kiepsko ubrany, ma patyka, na patyku mieszek.
  • W mieszku kawałek chleba i trochę kawy ciepłej, to wszystko, co ma.
  • I się zbliża.
  • Widzę piechura, biedaka, młodego, na boso i chyba do nas idzie …

  • Połączyć ducha i ciało, już czas. Mieszek dla ciebie.
  • Dla mnie ? …. A co tam jest ? – pytam ucieszona.
  • A on siądzie w domu.
  • Widzę jak siedzę prosto, widzę jak ten piechur siada na mnie i się wtapia we mnie jak duch.
  • A tobie mieszek. Tam jest chlebek i kawa.
  • A on sobie siedzi w domu, bo jest jego domem.
  • Szechina !
  • Szechina – potwierdził Ojciec.
  • Ilmet się burzy, to wiesz kto podpalił krzyż ?
  • Ja.
  • Bo nie warto dla nich trzymać krzyża. A ci, co chcą, zawsze go znajdą.
  • Mocne … – pomyślałam.
  • Czy Ilmet ma znaczenie ?
  • Oczywiście, że ma. Nie jest przypadkowy, bo czas jest nieprzypadkowy.
  • Długo o nim rozmawialiśmy … Ilmet nie mógł się zburzyć przez tyle lat, rozumiesz to ?
  • Rozumiem … No właśnie, tyle lat … Kilka lat temu chcieli zacząć, to wojna się zaczęła i dali uchodźcom … Wszystko się dopina.
  • …. Podoba mi się, że jesteś tak stanowczy w celebrowaniu świąt.

Piotra bardzo denerwuje fakt, że nasz syn święta kompletnie olewa. Żadnej choinki, żadnych święconych jajek, bo po co … Pokłócili się o to wczoraj dość mocno.

  • Wstrząs mały mu się przyda. 


Wieczorem …

  • Jestem zmęczony … Cały czas mam teraz wizję, jak mnie przebierają w szaty. Wiszę, mam ręce rozłożone, schyloną głowę i przebierają mnie. Zabierają mi moje rzeczy, a nakładają nowe …
  • Hmm … A jak te nowe wyglądają ?
  • Patrzę i nie widzę, światło z nich bije tak mocne, że nie widzę. Ci, co mnie przebierają, robią to z wielką pokorą.
  • Ludzie ?
  • Ludzie.
  • A to ciekawe … – bo pomyślałam najpierw, że anioły.

Piotr wspomina swoje dzieciństwo, minęło …

  • Czas płynie …. – zaszkliły mu się oczy.
  • Przeleciało, co ? A do mety ciut, ciut …
  • Nie oglądaj się za siebie, to nie będziesz łzawić. Siła wspomnień jest duża.
  •  Ty ! Pokazali mi twarz Inki ! – Piotr nagle. 
  • ……. – zesztywniałam.
  • Widzę ją jako powietrze … Widzę, jak przechadza się między komnatami i nagle się prostuje i odwraca głowę w stronę północy, jakby coś usłyszała.
  • Modliłam się wczoraj za nią … – przyznaję skromnie.
  • Gdy się zaczęłaś modlić, jej powietrze zaczyna w niej wibrować … Ale numer ! … – zapatrzył się.
  • Musisz dalej się modlić…
  • Ale jak się dowiem, czy to pomogło ?
  • Jeśli chcesz się dowiedzieć, czy byłaś skuteczna, powinnaś pojechać i się dowiedzieć.
  • . A wiesz, że to naprawdę Indianka ?! Tylko kiedyś miała włosy ściągnięte, a teraz ma luźne.

Gdy zaproponował, aby pojechać do Niedzicy ponownie, wzdrygnęłam się na samo wspomnienie. Wróciło jak bumerang w pełnej okazałości, poczułam nawet jeszcze raz dotknięcie jej ręki na moich włosach … Wiem, wiem … Dobra z niej dusza, ale mimo wszystko przyjemne uczucie to nie jest. I nie chce mi się sprawdzać, czy nadal chodzi tam po komnatach. Wybieram żyć w niewiedzy. 

  • Technika zgubi człowieka – Piotr nagle gapiąc się przed siebie, krąży gdzieś widocznie po świecie.
  • Technologia, żeby władać jeden nad drugim.

Zadziwia mnie sposób, w jaki Piotr przeskakuje z tematu na temat … Pewnie zależy od tego, co właśnie widzi. 


Ilmet zmusił nas do głębszej refleksji. Niewątpliwie idzie do finału. Księgowa „załatwiona”, Ilmet „załatwiony” … Myślę nad tym intensywnie …

  • Ojcze, niesamowita koronka, nieeesamowicie skomplikowana.
  • Tak, tak … Ma się te plany …
  • Czy nie zauważyłaś, że wszystko załatwiam w białych rękawiczkach ?
  • Zauważyłaś, że wszyscy, którzy odeszli od niego, odeszli sami ?
  • Kuszeni albo poprzez sytuacje ? Widzisz to ?
  • I nikt nie może mieć do niego żadnych pretensji …
  • Ilmet rozbierają … A jak Ilmet rozbierają, to niechybny znak, co mówiłem dawno temu.
  • To, co nieuchronne, właśnie się dzieje, choć na razie tego nie widać, ale się dzieje.
  • Zobaczysz znikające okna powoli … – p.s. rozbiórka zaczyna sie od demontażu wewnątrz budynku, okna w następnym etapie. 
  • …. Ojcze, ludzie pytają, jak długo jeszcze Tusk będzie … Też bym chciała wiedzieć.
  • Tajemnica niedługo się odkryje.

Wzdycham i wzdycham … Cierpliwości !, rany boskie, dajcie mi cierpliwości …

  • Przyznasz, że koronka z twoją księgową jest niesamowita …
Rozmawiamy o sprawie, która męczyła nas od prawie roku. „Stara” główna księgowa (pani E), która formalnie odeszła z końcem 2025 roku i nowa główna księgowa (pani M), która formalnie ją zastąpiła z początkiem 2026 roku. Gdy spokojnie nad tym usiądę, zastanowię, przeanalizuję, to powiem, że … nie wiem, jak to nawet nazwać. Wszystko zaczęło się osiem lat temu. (p.s. by zrozumieć całość, przekazuję pełną wersję naszej wtedy rozmowy. Nie sądziłam, że słowa, które padną, będą po prostu tak istotne). https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/04/21/ja-ci-pomoge/ 

Gdy pani M przejęła prowadzenie pełnej księgowości, szybko zrozumiała, że sama sobie nie poradzi. Było tego zbyt dużo jak na jedną osobę. Zaproponowała Piotrowi, że do pomocy „zatrudni” na pół etatu swoją córkę, też księgową. Gdy usłyszałam o tym po raz pierwszy, czerwona lampka rozbłysła w mojej głowie. Przypadek ? No skąd ….

  • Jej córka będzie przychodzić dwa razy w tygodniu do firmy … – Piotr zadowolony.
  • Nie widzisz, że to o nią od początku tak naprawdę chodzi ? Ona będzie główną księgową, bo „M” jest już na emeryturze. W ten sposób Ojciec szykuje ją do prowadzenia księgowości na przyszłość – objaśniam mu wolno.
  • Wiesz, co robi ogrodnik, który dba o swój ogród ? Wyrywa chwasty, podlewa kwiatki.
  • …… – rozumiem, piękne porównanie.
  • Piotr to stary ogrodnik, trzeba z czasem nowego ogrodnika.
  • Hmm … Ojcze, a masz już nowego ogrodnika …
  • … Na oku ?
  • Taaak – uśmiecham się, jestem baaaardzo ciekawa, kto zastąpi Piotra w jego własnej firmie.
  • Na pewno nie ogrodniczkę.
  • Czyli to nie kobieta … – pomyślałam.
  • Kto to będzie ?
  • Ty się nie martw.
  • Nasz syn ?
  • Trzeba od tego zacząć, że firma jest Moja.
  • To inaczej spytam … Czy to będzie ktoś, kogo znamy ?
  • Tego jeszcze nie wiem.
  • No jaaasne …. – roześmiałam się.

Jedno przemyślenie nt. „Połączyć ducha i ciało, już czas.”

  1. Czy nie zauważyłaś, że wszystko załatwiam w białych rękawiczkach ? Zauważyłaś, że wszyscy, którzy odeszli od niego, odeszli sami ?

    Ta zasada jest bardzo ważna dla Ojca. Ojciec tak czyści pole, aby nikt nie miał pretensji do nikogo.

    …………………
    Tajemnica niedługo się odkryje.

    Mam nadzieję, że szpital południowy to początek odkrywania tajemnicy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.