Połączyć ducha i ciało, już czas.

10. 04. 26 r. Warszawa.

  • Myślisz, że podpalenie krzyża to sataniści ? – nie daje mi to spokoju od wczoraj.
  • Myślę, że to samozapłon. Ojciec to zrobił, to wielki symbol. W dzień świąt ? Zdecydowanie symbol od Ojca …
  • Brońcie krzyża, bo zabiorę Siebie, to i zabrał – mówię ze smutkiem.
  • To co teraz zrobimy ? – Piotr mnie zaskoczył. 
  • Zabierz tych nielicznych, dla pozostałych zgaszę światło.
  • Wow ….
  • Prawdziwy mesjasz jest bosy, kiepsko ubrany, ma patyka, na patyku mieszek.
  • W mieszku kawałek chleba i trochę kawy ciepłej, to wszystko, co ma.
  • I się zbliża.
  • Widzę piechura, biedaka, młodego, na boso i chyba do nas idzie …

  • Połączyć ducha i ciało, już czas. Mieszek dla ciebie.
  • Dla mnie ? …. A co tam jest ? – pytam ucieszona.
  • A on siądzie w domu.
  • Widzę jak siedzę prosto, widzę jak ten piechur siada na mnie i się wtapia we mnie jak duch.
  • A tobie mieszek. Tam jest chlebek i kawa.
  • A on sobie siedzi w domu, bo jest jego domem.
  • Szechina !
  • Szechina – potwierdził Ojciec.
  • Ilmet się burzy, to wiesz kto podpalił krzyż ?
  • Ja.
  • Bo nie warto dla nich trzymać krzyża. A ci, co chcą, zawsze go znajdą.
  • Mocne … – pomyślałam.
  • Czy Ilmet ma znaczenie ?
  • Oczywiście, że ma. Nie jest przypadkowy, bo czas jest nieprzypadkowy.
  • Długo o nim rozmawialiśmy … Ilmet nie mógł się zburzyć przez tyle lat, rozumiesz to ?
  • Rozumiem … No właśnie, tyle lat … Kilka lat temu chcieli zacząć, to wojna się zaczęła i dali uchodźcom … Wszystko się dopina.
  • …. Podoba mi się, że jesteś tak stanowczy w celebrowaniu świąt.

Piotra bardzo denerwuje fakt, że nasz syn święta kompletnie olewa. Żadnej choinki, żadnych święconych jajek, bo po co … Pokłócili się o to wczoraj dość mocno.

  • Wstrząs mały mu się przyda. 


Wieczorem …

  • Jestem zmęczony … Cały czas mam teraz wizję, jak mnie przebierają w szaty. Wiszę, mam ręce rozłożone, schyloną głowę i przebierają mnie. Zabierają mi moje rzeczy, a nakładają nowe …
  • Hmm … A jak te nowe wyglądają ?
  • Patrzę i nie widzę, światło z nich bije tak mocne, że nie widzę. Ci, co mnie przebierają, robią to z wielką pokorą.
  • Ludzie ?
  • Ludzie.
  • A to ciekawe … – bo pomyślałam najpierw, że anioły.

Piotr wspomina swoje dzieciństwo, minęło …

  • Czas płynie …. – zaszkliły mu się oczy.
  • Przeleciało, co ? A do mety ciut, ciut …
  • Nie oglądaj się za siebie, to nie będziesz łzawić. Siła wspomnień jest duża.
  •  Ty ! Pokazali mi twarz Inki ! – Piotr nagle. 
  • ……. – zesztywniałam.
  • Widzę ją jako powietrze … Widzę, jak przechadza się między komnatami i nagle się prostuje i odwraca głowę w stronę północy, jakby coś usłyszała.
  • Modliłam się wczoraj za nią … – przyznaję skromnie.
  • Gdy się zaczęłaś modlić, jej powietrze zaczyna w niej wibrować … Ale numer ! … – zapatrzył się.
  • Musisz dalej się modlić…
  • Ale jak się dowiem, czy to pomogło ?
  • Jeśli chcesz się dowiedzieć, czy byłaś skuteczna, powinnaś pojechać i się dowiedzieć.
  • . A wiesz, że to naprawdę Indianka ?! Tylko kiedyś miała włosy ściągnięte, a teraz ma luźne.

Gdy zaproponował, aby pojechać do Niedzicy ponownie, wzdrygnęłam się na samo wspomnienie. Wróciło jak bumerang w pełnej okazałości, poczułam nawet jeszcze raz dotknięcie jej ręki na moich włosach … Wiem, wiem … Dobra z niej dusza, ale mimo wszystko przyjemne uczucie to nie jest. I nie chce mi się sprawdzać, czy nadal chodzi tam po komnatach. Wybieram żyć w niewiedzy. 

  • Technika zgubi człowieka – Piotr nagle gapiąc się przed siebie, krąży gdzieś widocznie po świecie.
  • Technologia, żeby władać jeden nad drugim.

Zadziwia mnie sposób, w jaki Piotr przeskakuje z tematu na temat … Pewnie zależy od tego, co właśnie widzi. 


Ilmet zmusił nas do głębszej refleksji. Niewątpliwie idzie do finału. Księgowa „załatwiona”, Ilmet „załatwiony” … Myślę nad tym intensywnie …

  • Ojcze, niesamowita koronka, nieeesamowicie skomplikowana.
  • Tak, tak … Ma się te plany …
  • Czy nie zauważyłaś, że wszystko załatwiam w białych rękawiczkach ?
  • Zauważyłaś, że wszyscy, którzy odeszli od niego, odeszli sami ?
  • Kuszeni albo poprzez sytuacje ? Widzisz to ?
  • I nikt nie może mieć do niego żadnych pretensji …
  • Ilmet rozbierają … A jak Ilmet rozbierają, to niechybny znak, co mówiłem dawno temu.
  • To, co nieuchronne, właśnie się dzieje, choć na razie tego nie widać, ale się dzieje.
  • Zobaczysz znikające okna powoli … – p.s. rozbiórka zaczyna sie od demontażu wewnątrz budynku, okna w następnym etapie. 
  • …. Ojcze, ludzie pytają, jak długo jeszcze Tusk będzie … Też bym chciała wiedzieć.
  • Tajemnica niedługo się odkryje.

Wzdycham i wzdycham … Cierpliwości !, rany boskie, dajcie mi cierpliwości …

  • Przyznasz, że koronka z twoją księgową jest niesamowita …
Rozmawiamy o sprawie, która męczyła nas od prawie roku. „Stara” główna księgowa (pani E), która formalnie odeszła z końcem 2025 roku i nowa główna księgowa (pani M), która formalnie ją zastąpiła z początkiem 2026 roku. Gdy spokojnie nad tym usiądę, zastanowię, przeanalizuję, to powiem, że … nie wiem, jak to nawet nazwać. Wszystko zaczęło się osiem lat temu. (p.s. by zrozumieć całość, przekazuję pełną wersję naszej wtedy rozmowy. Nie sądziłam, że słowa, które padną, będą po prostu tak istotne). https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/04/21/ja-ci-pomoge/ 

Gdy pani M przejęła prowadzenie pełnej księgowości, szybko zrozumiała, że sama sobie nie poradzi. Było tego zbyt dużo jak na jedną osobę. Zaproponowała Piotrowi, że do pomocy „zatrudni” na pół etatu swoją córkę, też księgową. Gdy usłyszałam o tym po raz pierwszy, czerwona lampka rozbłysła w mojej głowie. Przypadek ? No skąd ….

  • Jej córka będzie przychodzić dwa razy w tygodniu do firmy … – Piotr zadowolony.
  • Nie widzisz, że to o nią od początku tak naprawdę chodzi ? Ona będzie główną księgową, bo „M” jest już na emeryturze. W ten sposób Ojciec szykuje ją do prowadzenia księgowości na przyszłość – objaśniam mu wolno.
  • Wiesz, co robi ogrodnik, który dba o swój ogród ? Wyrywa chwasty, podlewa kwiatki.
  • …… – rozumiem, piękne porównanie.
  • Piotr to stary ogrodnik, trzeba z czasem nowego ogrodnika.
  • Hmm … Ojcze, a masz już nowego ogrodnika …
  • … Na oku ?
  • Taaak – uśmiecham się, jestem baaaardzo ciekawa, kto zastąpi Piotra w jego własnej firmie.
  • Na pewno nie ogrodniczkę.
  • Czyli to nie kobieta … – pomyślałam.
  • Kto to będzie ?
  • Ty się nie martw.
  • Nasz syn ?
  • Trzeba od tego zacząć, że firma jest Moja.
  • To inaczej spytam … Czy to będzie ktoś, kogo znamy ?
  • Tego jeszcze nie wiem.
  • No jaaasne …. – roześmiałam się.

Najwyższa pora, zepsucie przekracza wszelkie granice.

09. 04. 26 r. Warszawa. Część 2.

  • Jeszcze jedno, co Ojciec kazał ci powiedzieć … Nad ranem zobaczyłem fajną rzecz. Zobaczyłem taką zabawkę bączek, kojarzysz ? Ktoś naciska na ten bączek ręką i bączek się obraca szybko. I kiedy się zaczął obracać, ze ściany wysunął się wzór matematyczny, bardzo długi. Jakieś cyfry i litery. Kiedy się wysuwał, bączek się obracał, a kiedy skończył się wzór, w miejscu bączka pojawił się mocny blask światła i bączek zniknął. Tak działa UFO, gdy się wystrzeliwuje w przestrzeń lub inny wymiar. Tak kazano mi ci powiedzieć.
  • Wooow … Ale …. Statek nie może się obracać jak bączek. Są nagrania i relacje ludzi, którzy widzieli, że statek kosmiczny wystrzelił w górę i zniknął. Nie obracał się, ale wystrzelił prosto w niebo …
  • Hmm …. Może mają jakieś urządzenie na pokładzie. W każdym razie Smerykanie o tym wiedzą, ale jeszcze nie potrafią tego rozwiązać, żeby się obracało tak szybko.
  • A pamiętasz ten wzór ?
  • Coś ty ! Długi był … Litery, cyfry …

  • Kim ja jestem, że takie widzę rzeczy ?
  • Oooojcze ! – bezsilność mnie ogarnia.
  • Dobrze pyta.
  • Przecież wie, to po co pyta ?!
  • Niektórzy tak mają.
  • ……. – roześmiałam się.
  • Jak ty sobie poradzisz bez niego ?
  • 30 dni ? Dam radę, bo wraca, prawda ? – zrobiło się poważnie.
  • Będziesz bombardowana przez rodzinę.
  • A czy przez obcych ludzi też będę bombardowana ?
  • Tu możesz się odciąć.

I znowu Ojciec nawiązuje do tego, co właśnie piszę na blogu.

-Jak ten twój dystrybutor wybuchnie … - czyli kiedy Ojciec ujawni Piotra … … to ja wyciszam telefon, nie ma mnie ! … - mówię śmiertelnie poważnie. 
-To jest okrutne. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/04/10/zanim-ojciec-jest-sprawiedliwy-najpierw-po-tysiackrotnie-jest-milosierny/ 
  • . Ograniczyłam pisanie, zgodnie z moimi zapowiedziami wcześniejszymi.
  • Teraz te słowa są (prawie) na bieżąco, pisz pamiętnik. A potem to opublikujesz, kiedy ten chlebuś będzie gotowy – … wizja z chlebami.
  • Ojcze … Czy Jezus faktycznie umarł 3 kwietnia ? – tak wczoraj przeczytałam.
  • Widzisz zbieżność ?

W wielu latach, w tym w 2026 roku, początek kwietnia jest czasem obchodów Pesach, najważniejszego żydowskiego święta upamiętniającego wyjście z Egiptu. Wielu biblistów i historyków wskazuje na 3 kwietnia 33 roku n.e. jako najbardziej prawdopodobną datę ukrzyżowania Jezusa, co miało miejsce w kontekście żydowskiego święta Paschy.

  • Nie skupiaj się na dniu, bo ucieknie ci istota – ... rzeczy.
  • . Jakiś prezent idzie do ciebie ! W kwietniu jeszcze ! – Piotr nagle.
  • Widzę paczkę kwadratową, papier żółto brązowy, może żółtawy, w motylki, a motylki są niebieskie … Paczka jest obwiązana kokardą czerwoną i przepiękną różyczkę ma na wierzchu czerwoną …
  • Masz urodziny w kwietniu, to raczej do ciebie ten prezent, nie do mnie.
  • Widzę, jak ktoś ci przynosi, ktoś ci bardzo bliski.
  • Nawet piosenka się nadaje …

I rzeczywiście. W kawiarni rozbrzmiewa nieznana mi piosenka, której refren brzmi tak; alleluja, alleluja … Gdyby nie Ojciec, nie zwróciłaby na nią uwagi.

  • Żółte i niebieskie motylki na złotawo brązowym papierze, jak twoje trzewiki ! – skojarzył sobie z wizją.
-Dzisiaj miałem bardzo ciekawą wizję. Szliśmy pod rękę przez galerię handlową, było pełno tam marmuru. Była właściwie prawie pusta. Zwróciłem uwagę, że miałaś na nogach brązowe lakierki, dokładnie były brązowo złote, miały złotą różę na wierzchu. Była grawerowana. Ale ty się fatalnie czułaś w tych butach, jakby ci uwierały, nie chciałaś na siebie nimi zwracać uwagi. Ciągle jęczałaś, że chcesz je zdjąć. I wtedy zadzwonił mój telefon. Wyświetliła mi się w telefonie twarz mojego taty, Edzia, więc odbieram. Odzywa się kobieta i mówi …  
-Łączę rozmowę. 
-Powiedziała jak za komuny, łączę rozmowę … I wtedy odzywa się męski głos … 
-Piotr, wracasz do domu. 
-Zamurowało mnie i mówię ... Na długo ? Ale mam tyle tu spraw jeszcze ... Nie odezwał się już. Odwracam się do ciebie, aby ci to powiedzieć, ale ciebie już nie ma. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/10/25/prorok-wybrany-przez-ojca/ 
  • Idź do przodu, nie martw się.
  • Ojciec ci towarzyszy nie „kiedy cię nie będzie”, ale zawsze.
  • Zawsze cię słucha, a on jest bez przerwy kuszony, ma dopust do siebie, pamiętaj o tym.
  • To względem twego obrażania. Zanim się obrazisz, pamiętaj o tym.
  • … A co u paczuli ? – pytam zaciekawiona. 
  • Trawią.

Wieczorem. Dowiadujemy się, że …

Dramat w Wielki Piątek. Spłonął 17-metrowy krzyż papieski w Warszawie https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/warszawa/pozar-krzyza-papieskiego-na-mokotowie-dramatyczne-sceny-w-wielki-piatek/8cn4vwf

  • Ojcze, czy to coś znaczy ? Czy należy odczytywać jako symbol ?
  • A jak myślisz ? W dzień świąt ? O 15.00 ?
  • Czyli upadek chrześcijaństwa ?
  • W dzień świąt, kiedy Mój Syn oddał życie ?!
  • I to jaki krzyż ?! I to jaki kraj ?!
  • Który ostał się jako jedyny ?
  • A przy okazji … Ciekawe, że zaczęli Ilmet rozbierać. I to w marcu !

Piotr też dzisiaj zwrócił mi na tą informację uwagę.

WAŻNE: informacja o wznowieniu rozbiórki Ilmetu, którą przekazaliśmy wczoraj, jest potwierdzona. Tak więc wczorajsze dowcipy innych redakcji zbiegły się z naszym NEWSEM. ILMET to historia. Deweloper przekazał budynek firmie rozbiórkowej. Niewykluczone, że jeszcze w tym roku zniknie on z panoramy Warszawy.
https://www.facebook.com/NowaWarszawapl/posts/ważne-informacja-o-wznowieniu-rozbiórki-ilmetu-którą-przekazaliśmy-wczoraj-jest-/1411806240987011/

  • Przejęłaś się Ilmetem ?
  • Przyjmuję to na spokojnie.
  • Czas wytępił w was czujność.
  • Hmm …. To nie tak … Po prostu wszystko trwa długo, cały czas jesteśmy przygotowani, to dlatego na spokojnie już … To, co … Ojcze, dzieje się ?
  • Najwyższa pora, zepsucie przekracza wszelkie granice.
-Trzymajcie się poręczy, synowie Adama i Ewy. 
-Nie spodziewają się tego, co im szykuję. Ty mówisz dosyć obrażania Mojej rodziny i Mnie. 
-A Ja mówię dosyć tego, co się dzieje, a czego nie wiesz. Zabijanie niewinnych-Wszystko dla zysku i pieniędzy. Drogę już obrałem. 
-To, co idzie, jest nieuchronne. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/10/31/to-co-idzie-jest-nieuchronne/ 

Czas najwyższy poznać się bliżej.

01. 04. 26 r. W drodze do Szczecina.

Tym razem jedziemy autem. Niewiele rozmawiamy. Piotr prowadzi i jednocześnie co chwilę odbiera z firmy telefony, więc gdzie tu jeszcze miejsce na rozmowę z Ojcem … A jednak w pewnej chwili …

  • Ojciec mówi do ciebie …
  • Lato będzie dla ciebie gorące. Czas najwyższy poznać się bliżej.

Nastawiam uszy, ponieważ akurat piszę na blogu o mojej rozmowie z Jezusem po angielsku. Czy ma to z tym związek ?

  • A to nie czasami prima aprilis ? – zażartowałam na wszelki wypadek. 
  • A nawet ktoś nie pomyślał o tym. Myślałem, że ten zwyczaj upadł. 
  • Upadł ? – zamyśliłam się.

Może i upadł … Faktycznie, dzisiaj prima aprilis, a nikomu się nie chce żartować. 

  • . Wczoraj zamknął się cykl.
  • Zobaczyłem wielkie koło, a przy nim malutkie koło. 30 lat pracy w Warszawie to wielkie koło … A teraz jest małe koło … Czyli trochę to jeszcze potrwa.
  • Czas się lepiej poznać.
  • Czy ty wiesz, że nastała nowa era ?
  • ??? …
  • Twój mąż zaczął nową erę.
  • Skończyło się, żeby nowa era mogła się zacząć.

Nieustannie jestem zdumiona faktem, że zamykanie cykli jest tak dla Nieba ważne. Zamykanie, otwieranie, zamykanie i otwieranie …, i tak całą wieczność ?

  • Ojcze, jakbyś nazwał to wielkie koło ? Ten 30-letni cykl ?
  • Dynastyczne (koło).
  • Hmm … Dynastyczne … Brzmi poważnie – kiwam głową. 


08. 04. 26 r. Warszawa.

Wróciliśmy do Warszawy po tygodniu. Siedem dni w Szczecinie bez rozmów. Jak to możliwe ? Dopiero wieczorem, gdy już byliśmy rozpakowani, gdy siedzieliśmy przed TV zmęczeni podróżą …

  • Cały dzień prześladuje mnie jeden widok – Piotr zaczyna.
  • Cały czas widzę krzyż, ale nie ten normalny, ale ten z twojego zdjęcia.
  • … Widzisz IKS ? – pytam w zwolnionym tempie. 
  • Taaaa, a co ?
  • A bo akurat pisałam o tym – adrenalina mnie obudziła z letargu.
-Miałam krótką …. Wizyjkę – nie wiedziałam, jak to nazwać. 
-Ktoś dał mi brudnopis książki o moim życiu. Spory skoroszyt, otwieram na chybił trafił, wszędzie zapisane, ale widzę moje nazwisko, imię, nawet telefon i to jest przekreślone dużym iksem. Ktoś to dał mi i powiedział … 
-Musisz dokończyć … 
-Ale dlaczego było przekreślone ? – Piotr się zdenerwował. 
-Nie wiem …. Dużym iksem …. Iksem ? …. Wtedy zrozumiałam, że być może nie chodzi o przekreślenie. Ten X bardzo przypominał X ze zdjęcia Jezusa. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/04/10/zanim-ojciec-jest-sprawiedliwy-najpierw-po-tysiackrotnie-jest-milosierny/ 

  • A ty dzisiaj w ogóle rozmawiałeś z Ojcem ?
  • Tylko nad ranem usłyszałem …
  • Siedź tam, gdzie cię posadziłem. Masz czekać.
  • . A licznik bije – Ojciec dodał teraz.

Chciałam od razu popytać, ale zaczęliśmy oglądać informacje z Iranu …

  • Widzę ziemię w Iranie pełną dziur po bombach – Piotr w zamyśleniu. 
  • Taaak ? Iran przegra ?
  • Chyba nie, bo widzę wbitą flagę Iranu w jednej z dziur.
  • Iran z tego wynika będzie bombardowany … To kto uderzy bombą atomową na Izrael ?
  • Ktoś włączy się do gry, ktoś z boku, z Azji. Od wschodu Iranu.

Zaglądam na mapę. Widzę Afganistan, Pakistan, Indie … Stawiam na Pakistan.



09. 04. 26 r. Warszawa.

Zbliża się długi, majowy weekend i Piotr proponuje, by wyjechać do Niedzicy jeszcze raz …

  • Oooooo nie !  – wzdrygnęłam się.
  • Dlaczego ?
  • Bo ja ciągle pamiętam i czuję, jak mnie ktoś głaskał.
  • Jeśli się wstawisz za nią, by odeszła, to odejdzie.
  • Oooojcze … Puszczam do Ciebie teraz oczko, jedno i drugie … Tyle lat tam siedzi, więc … 
  • Więc czas najwyższy, by odeszła.

Westchnęłam z rezygnacją, bo nie wierzę, by moja modlitwa mogłaby cokolwiek w tej kwestii załatwić. Wystarczy poprosić i już ? Tyle lat tam „mieszka”, wielu próbowało i „mieszka” nadal.

  • Ojcze, ona chce z nieba książkę skarg i zażaleń – Piotr się roześmiał.
  • Powiedz Oli, że jeśli chce, niech wstawi się za Inką.
  • Ona głaszcząc po głowie wskazała ją.
  • ??? …. Oh my gooood – pomyślałam, że to zbyt irracjonalne nawet jak dla mnie.
  • Tylko uważaj, o którą Inkę się modlisz.
  • … ??? … – pytam oczami Piotra.
  • Bo jest jeszcze jedna Inka, ta z drugiej wojny światowej.
  • Woooow …. Rzeczywiście.
Wspominamy nasze wyjazdy, także ten do zamku w Niedzicy. 
-A pamiętasz jak tam cię duch zaczepił ? 
-Wow !!! – wolałam sobie tego nie przypominać. 
W zamku jest ukryty mały hotelik i niewielu o tym wie. Spędziliśmy tam dwie noce. W pokojach zachowano oryginalne meble, mają po 200 – 300 lat, a może i więcej, a więc było to ciekawe doświadczenie. Pierwszy dzień, środek nocy. Moje długie włosy są rozrzucone na poduszce. Spałam w najlepsze, ale przez sen czuję, że ktoś gładzi mi włosy. Budzę się nie będąc pewna, czy mi się to czasami nie przewidziało. Leżę nieruchomo na boku i znowu czuję wyraźnie, że ktoś gładzi moje włosy. Dosłownie zesztywniałam. Piotr chrapał zmęczony, więc leżałam w milczeniu, a ktoś ewidentnie ciągle gładził moje włosy. Trwało to jeszcze chwilę, ale nie mogłam już zasnąć do rana. Mija kolejnych kilka godzin i zaczynam wątpić, że zdarzyło się to naprawdę. Drugi dzień pobytu, środek nocy. Już zapomniałam ze zmęczenia, co się wydarzyło wczoraj. Powtarza się ta sama sytuacja, która budzi mnie tym razem na równe nogi. Bardzo niemiłe uczucie, choć sam gest wydawał się jednak bardzo delikatny. Powiedziałabym, że był … bardzo kobiecy.
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/11/16/modlitwa-jest-bardzo-wazna/ 

Wg AI;

Słynnym duchem Zamku w Niedzicy jest Biała Dama – inkaska księżniczka Umina, której tragiczna historia została nierozerwalnie związana z legendarnym skarbem Inków ukrytym w murach warowni. Te niezwykłe opowieści doczekały się licznych opracowań literackich. Najpopularniejsze książki przybliżające legendę o duchu, dzieje rodu Berzeviczych oraz poszukiwania inkaskiego skarbu to: Tajny zamek Niedzica” (Maciej Bartków) – wnikliwy reportaż historyczny, który weryfikuje mity i bada autentyczność odnalezionych w 1946 roku dokumentów ukrytych w zamku.

Umina – księżniczka inkaska, a Ojciec nadał jej imię po prostu  Inka.

CDN …

Czyż nie jest powiedziane, że masz dwoje uszu, żeby słuchać ?

28. 03. 26 r. Warszawa.

  • Leżąc w łóżku rano zapytałem się Ojca, co dalej będzie. Powiedział …
  • Wszystkim tłumaczysz u siebie w pracy; „Czy pamięta pan, jak chodził do szkoły ? Minęło jak chwila.”
  • Tak, jak wszystkim tłumaczysz, że potrwa to chwilę, to po co Mnie pytasz, jeśli potrwa to chwilę ?

Pomyślałam, że faktycznie to tylko chwila. Jako dzieciak z podstawówki myślałam, że szkoła nigdy się nie skończy. A jednak z perspektywy dzisiejszego dnia potwierdzam, że przeminęła z wiatrem jak krótka chwila.

  • I wiesz, co ? Głos wyszedł z tego obrazu, który dostałaś. Dziwne, co ?

  • Za chwilę powiesz „niedziela się kończy”, za chwilę będziesz jechać do domu i za chwilę będziesz miał obrachunek życia.
  • Więc po co pytasz ?
  • … Ojciec zawsze mnie zakasuje. Tak odpowiada, że nie wiem, co powiedzieć – Piotr odzywa się po chwili.
  • Czyż nie jest powiedziane, że masz dwoje uszu, żeby słuchać ?
  • Oczywiście w ewangelii – pomyślałam.

Może niedosłownie, a jednak sens ten sam. Ewangelia według Mateusza 11,15 – „Kto ma uszy, niechaj słucha.” Ewangelia według Marka 4,23 – „Jeśli kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha.”

  • . Mam głowę na dziwnym rozstaju – Piotr zamyślony.
  • To, co się stało z tobą, pozornie nie będzie widać, ale będzie się dziać.

I muszę przyznać, że coś w tym jest. Mam wrażenie, że Piotr jest bardzo w dziwnym rozkojarzeniu. Czasami rozgląda się dookoła, jakby nie rozumiał, gdzie jest.


Nie rozmawiamy zbyt długo dzisiaj, Piotr jest w większości czasu po prostu bardzo zamyślony.

  • Też chciałabyś gołąbka ? – pyta mnie Ojciec, gdy wracamy do domu.
  • Tak.
  • W kapuście ?
  • Niekoniecznie – uśmiecham się szeroko.
  • A wiesz, że jak daję, to nie odbieram ? Tak jest z Moimi przymierzami.
  • . Jak pięknie … – westchnęłam. 
  • Muszę pomyśleć, czy nie założyć gołębnika.
  • Właśnie … Jeden gołąbek i koniec ?
  • Nie jest podzielny, ale jest wszędzie, tu i tam …
  • Wczoraj rano przypomniano mi tą wizję z zamkniętym pokojem. Ten pokój to nasze życie, tak mi przypomniano.
-Dzisiaj mi pokazali, jak to wygląda. Siedzę w zamkniętym pokoju, mam biurko, szafę, tapczan, próbuję wyjść z pokoju, chwytam za klamkę drzwi i nic, drzwi zablokowane, nawet nie drgnęły. Idę do okna, może tam się uda, okazało się, że jest zamurowane. Nie mam żadnego wyjścia z tego pokoju. Siadam na krawędzi tapczanu i spokojnie czekam, aż ktoś otworzy mi drzwi. 
-Hmm … Tylko Ojciec może ci otworzyć. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2025/12/16/ucz-sie/ 


29. 03. 26 r. Warszawa.

Mam cichą nadzieję na długą rozmowę, bo dzisiaj palmowa niedziela. Niestety kończę już kawę, a tu ciągle głucha cisza. Piotr tylko …

  • Zobaczyłem koło siebie błyskawicę, ale ona nie uderzyła w ziemię … Będę miał znowu przerąbane. Znowu jakieś problemy … – zaczął narzekać i zamilkł na amen.

Poszliśmy na spacer, jak to zwykle w niedzielę. Chcę o coś Ojca spytać. Wczoraj przeczytałam …

List o relacjach katolicko-żydowskich (marzec 2026) – List pasterski KEP przygotowany przez zespół pod przewodnictwem kard. Grzegorza Rysia. Dokument przypominał nauczanie Jana Pawła II z okazji 40. rocznicy jego wizyty w rzymskiej synagodze. Wskazywał na Żydów jako „starszych braci w wierze” oraz potępiał antysemityzm jako grzech. Spotkał się on ze skrajnymi reakcjami, wywołując sprzeciw części środowisk prawicowych i konserwatywnych, ale też zyskując poparcie List KEP zaskakuje. Przecież to Kościół jest nowym Izraelem – PCH24.pl

  • Czy to źle, że powstał taki list ?
  • Do tanga trzeba dwojga. Od kiedy Żydzi to przyjmują ?
  • To prawda – pomyślałam, oni zbliżenia nie chcą.
  • To co mamy robić ?
  • Samo wyjdzie, przyjdą rzeczy, że będzie beton w ustach.

Beton w ustach, czyli nie będą w stanie nic z siebie wykrztusić, powiedzieć. Zaniemówią. Jeśli tak się stanie, a raczej powinnam powiedzieć, kiedy tak się stanie, to i ja będę miała beton w ustach, bo na dzień dzisiejszy zmiana w postawie Żydów wydaje się pojęciem dla nich ekstremalnie abstrakcyjnym. 


Zmieniamy temat. Wczoraj oglądaliśmy ponownie film „Furia”. Było już późno, więc czekaliśmy właściwie do jednej sceny, którą oboje wyjątkowo lubimy. 

  • U mnie było inaczej. Oglądałem całą tą scenę z góry, z loty ptaka. Któż z was pójdzie … Wiesz, co teraz słyszę ?
  • Nawet nie wiesz, jak uszczęśliwiłeś swoich braci.
  • Bo nikt nie chciał iść – śmieję się.

Wieczorem. Zgodnie z poleceniem na bieżąco śledzę Glazersona.

  • Ojcze, czy Glazerson był, czy będzie ? – pytam jeszcze raz, bo nadal nie wiem, czego mam szukać.
  • Czytaj na bieżąco, to już się dzieje. Doznał nawiedzenia.


31. 03. 26 r. Warszawa.

  • Zaprosiłem byłą księgową na wielkanocne jajeczko dzisiaj – …. coroczne firmowe spotkanie przed Wielkanocą.
  • Przyszła, oddała przy okazji swoje klucze do firmy … I kiedy oddawała, ktoś mi powiedział, że koło się zamknęło. Zobaczyłem wodę, która płynie i śluza na tej wodzie została gwałtownie zsunięta na dół i odcięła wodę. Zdecydowanie zamknęła do niej dopływ wody, ani kropla się nie przedostała.
  • Nawet gdyby się chciała skontaktować, nie będzie miała możliwości.
  • Dlaczego ? – pytam zdziwiona. Jest tyle możliwości, by się skontaktować.
  • Nie będzie mogła, bo być może będziesz chodzić na grzyby ? Kto wie, gdzie będziesz chodzić.
  • Koniec o 12.00.
  • Faktycznie, spotkanie było o 12.00 – Piotr zaskoczony.
  • Powinny dzwony bić, ogłaszać, że zakończył się wielki krąg Piotra i to nie na żarty.
  • Hmm … Gdy potem wracałem do domu, zadzwoniła córka i wtedy Ojciec powiedział do niej …
  • Trzymaj się, nie będziesz się nudzić, gwarantuję ci emocje.

Słowo ma wielką moc.

24. 03. 26 r. Warszawa.

  • Miło Ojcze Cię widzieć, słyszeć – zaczynam na kawie sloganowym przywitaniem.
  • Słyszeć, bardziej …
  • No tak …. – zreflektowałam się, przecież widzieć jest niemożliwe.
  • Precyzja jest ważna. Dzięki temu łatwiej rozumiesz przekaz.
  • Hmm … A jednak wielokrotnie Ojcze mówisz w wizjach tylko symbolami. Wcale łatwiej nie jest.
  • Dlatego nie jest to dla każdego.


25. 03. 26 r. Warszawa.

Siedzimy sobie na kawie, ale od rana mam w głowie świdrowane, aby iść do kościoła na mszę. W połowie naszej kawy …

  • Słyszę, jak mnie ktoś woła …
  • Do kościoła Piotr, Piotr ! ….
  • Czuję gigantyczne przyciąganie od kościoła … Czuję gigantyczne przyciąganie od Tego, Kto jest w środku kościoła, jak magnes. Słyszę słowa … – przechyla głowę charakterystycznie, ale tym razem w kierunku kościoła, którego widzimy za szybą …
  • On ci nasz …
  • Woow … Jak w „Krzyżakach”! – przypominam sobie. 
  • … Słowo ma wielką moc. 

Skończyliśmy więc szybko nasze kawy i biegiem do kościoła. Na mszy usłyszałam czytanie o powołaniu Maryi, o FIAT, ale również ciekawą krótką homilię, którą można by zatytułować; 

O połączeniu boskiego z człowieczeństwem. 

Od razu pojawia się w mojej czerwona lampka. Ksiądz podał świetne porównanie. Kiedy połączy się sól i wodę, mamy roztwór, choć nadal są to dwie odrębne części składowe. Pomyślałam … Doooobre porównanie … 


Wieczorem.

  • Wiesz, co miałem podczas mszy ? W trakcie poczułem, że gołąb chce się uwolnić. Zobaczyłem, jak otwiera się kokon i gołąb ze mnie wylatuje, unosi wysoko, robi się większy i biją z niego promienie na cały kościół, na ludzi. A potem powoli wrócił do mnie i znowu wszedł. Piękne to było, rozłożył szeroko skrzydła, zrobiło się biało wszędzie na cały kościół …
  • Ale tylko ty to widziałeś ? … – bo jakoś sobie nie przypominam, aby coś podczas mszy takiego się wydarzyło.
  • Tylko ja.
  • Przepraszam, i Ojciec.
  • Czy zdajesz sobie sprawę ? Wyleciał z niego gołąb ?
  • Czyli jest … szechiną ?
  • ……. – cisza.
  • Od ciebie zależy, jak będzie się czuł gołąbek.
  • Gdy będziesz sie modlił, chodził do kościoła, będzie szczęśliwy.

Zapadliśmy w zadumę … Niesamowite to wszystko …

  • Dlaczego ma gołąbka ?
  • Ma kawałek Mnie. Jestem częścią jego, a on Mnie.
  • . Czyli jednak szechina … – powtarzam niepewnie.
  • Dobrze, że on nie pali, bo bym się zadusił – żartuje Ojciec.
  • Hmm … I co w takim razie będzie teraz ?
  • Oj będzie. Powiem ci dokładniej, jak lubisz … Będzie, co będzie …
  • …….. – roześmiałam się bezsilnie. Próbuję i próbuję wymacać i ciągle nic.  
  • Wiesz, kim jest Piotr ?
  • Słyszę surogatka ... No nieee Ojcze, nie rób ze mnie … – nie chciał dokończyć.
  • To niemożliwe, jestem taki brudny.
  • Dlatego gołąbek budzi się w kościele … 
  • Aaaaa, rozumiem – dotarło do mnie.
  • Tam się czuje najlepiej. 
  • Chciał sobie polatać.
  • Gdzie będzie latać, jak nie u Siebie ?
  • W kościele mu najlepiej, ciepełko. U Siebie jest.
  • Ten świat jest jaki jest, a tam jest u Siebie.
  • ……… – wzruszenie odjęło mi na chwilę mowę.
  • Nic ci Ojciec nie mówił, co to znaczy ? Pierwszy raz masz coś takiego.
  • Pierwszy raz.
  • Czy to jest przygotowanie do czegoś ?
  • ……. – nie wie. 



26. 03. 26 r. Warszawa.

  • Wiesz, co mi się stało w nocy ? – Piotr z samego rana.
  • Gołąbek się rozpuścił we mnie. Dosłownie rozpłynął we mnie, w każdą część ciała, cały jest teraz we mnie. Tak jak z tą obrączką, gdy się wtopiła we mnie.
  • A pamiętasz, co powiedział wczoraj ksiądz na mszy ?
  • Nie, nie słuchałem, bo wtedy obserwowałem gołębia cały czas, jak latał i świecił w kościele. Byłem zajęty gołębiem … A co powiedział ?
  • Opowiadał, jak to jest, gdy się połączy boskie z człowieczeństwem, jak roztwór ..
  • Niemożliwe … – pobladł.
  • No to teraz wiesz, że sobie nie wymyślam.
  • Taaa …. Jeśli się rozpuścił, to się nie wydostanie ?
  • To nie lody. Ty powinnaś to zrozumieć.
  • …… – roześmiałam się. Uwielbiam lody i więc wiem, jak to jest.
  • Ojcze, co to znaczy, ale tak na poważnie ?
  • Zobaczysz.
  • . Potraktowałem to normalnie, muszę ci powiedzieć. Rozpuścił się i … – … i nie wiedział, co dodać.
  • Rozpuszczony na wieki, jest wszędzie.
  • Na wieki …. A gdyby tak zbadać ci krew ? – trochę sobie żartuję. 
  • Ty ! Science Fiction ?
  • A nie ? – pomyślałam.
  • Widzę kogoś w długiej szacie z otoczenia Ojca, chce coś powiedzieć …
  • Chciałbym pozdrowić panią Olę …
  • … ???!!! … – oczy wybałuszam. 
  • To jest ktoś, kogo znasz, ale stamtąd.
  • Taaaak ? A mógłbyś się spytać, któż to taki ? – nie mogę powstrzymać swoich wątpliwości. 
  • Esteban, Gonzales, Ramirez … – wymienia powoli. 
  • … ??? … Dooobra … Żałuję, że spytałam – machnęłam ręką. Nie mam siły na kolejną zagadkę.
  • To jest ten, który kazał zburzyć fontannę dającą życie, który powiedział, że tylko Bóg daje życie. Tak mi teraz pokazują.
  • . ??? … – coś mi w głowie zaczyna świtać …
  • Widzę w głowie piratów …
  • To z filmu ! – przypomniałam sobie.

Wieczorem siadłam nad nową zagadką i zaczęłam sprawdzać. Kto kazał zburzyć fontannę ?

Óscar Jaenada gra w filmie „Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach” postać znaną wyłącznie jako „The Spaniard” („Hiszpan”). W filmie nigdy nie pada jego prawdziwe imię ani nazwisko – jest przedstawiany tylko pod tym przydomkiem (!) – to dlatego Piotr usłyszał 3 różne imiona niejako do wyboru.  Jako zaufany agent i oficer króla Hiszpanii Ferdynanda VI. Dowodzi hiszpańską ekspedycją do Fontanny Młodości i jest antagonistą/antagonistą drugoplanowym. To celowy zabieg – postać jest tajemnicza i enigmatyczna, mówi więcej spojrzeniem niż słowami.

Patrząc na fragment, gdzie padają słowa zniszczyć tą świątynię, zastanawiam się, czy Hiszpan to nie synonim Jezusa. O zburzeniu świątyni mówił też sam Jezus.

MT 26/61 i zeznali: «On powiedział: „Mogę zburzyć przybytek Boży i w ciągu trzech dni go odbudować”».

Mt 24/ 1 Gdy Jezus szedł po wyjściu ze świątyni, podeszli do Niego uczniowie, aby Mu pokazać budowle świątyni. 2 Lecz On rzekł do nich: «Widzicie to wszystko? Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».

Słuchajcie, bo idę.

01. 12. 17 r. Warszawa.

Spałam w najlepsze, gdy obudziło mnie bardzo mocne, równomierne, spokojne, trzykrotne uderzenie. Było tak głośne, że  poderwało mnie na równe nogi. Byłam przekonana, że pochodzi z Piotra pokoju, czyli zza ściany.

  • No to, to na pewno musiał usłyszeć – pomyślałam.

Nastawiłam uszy czekając na ciąg dalszy, ale za ścianą nie usłyszałam żadnego ruchu. Zdziwiło mnie to bardzo, bo trzykrotne uderzenie było tak mocne jak wtedy, gdy zatrząsnął się dom. Sprawdziłam zegar… 4, 15 rano. Jeśli Piotr się nie obudził, zaczęłam sugerować już sobie samej, że się przesłyszałam. Nie mogłam zasnąć próbując dojść skąd pochodziło uderzenie, czy to jakiś znak i po co ? Gdy dwie godziny później Piotr się zbudził, zaczęłam go oczywiście wypytywać…

  • Słyszałeś coś w nocy ?
  • Ale co ?
  • No jak to co ? – … jak mógł tego nie słyszeć ?! Nie rozumiem.

Uwierzył mi jednak na słowo, bo nie takie rzeczy się u nas działy, ale na kawie drążyłam temat dalej.

  • Nie jestem w stanie ci to wytłumaczyć, uderzenie głuche, trzy razy …
  • Trzy razy ? – zainteresował się Piotr.
  • Kiedy się uderza trzy razy ?
  • Hmm … Skojarzyło mi się jak „sąd idzie”… albo  uderzenie laski marszałkowskiej … Ogłoszenie czegoś, coś się zacznie… – myślę głośno.
  • ….. Homiel, co to znaczy ? – pytam w końcu u źródła, bo po co mam się męczyć myśleniem.
  • Słuchajcie, bo idę.
  • … ???!!!!  – … i to nie Homiel powiedział. 

Kiedyś oglądałam rozprawę sądową z XIX wieku w W. Brytanii. Zanim wszedł sędzia, pracownik sądu uderzył laską w podłogę trzykrotnie i powiedział; proszę wstać, sąd idzie. To było moje pierwsze skojarzenie, gdy usłyszałam uderzenie. Po powrocie do domu uruchomiłam jednak internet, by sprawdzić bardziej…

1. Wirtualny młotek Caritas Do tej pory aukcje kojarzyły się z licytacją, którą kończy trzykrotne uderzenie drewnianym młotkiem.

2. Trzykrotne uderzenie laski marszałkowskiej w podłogę otwiera i zamyka obrady sejmu i … Laska już w średniowieczu była oznaką godności i władzy, tak duchownej jak i świeckiej. W Polsce od końca XIV wieku używali jej urzędnicy królewscy – marszałkowie wielcy i nadworni. Na forum izby poselskiej, zanim jeszcze wykształciła się funkcja marszałka – jak wynika za źródła ikonograficznego (ilustracji) z początku XVI wieku – laskę trzymał poseł aktualnie prowadzący obrady. Można przypuszczać, że za wzór wzięto z obrad rady królewskiej, późniejszego Senatu, gdzie marszałek wielki lub nadworny z nieodzowną laska w dłoni z upoważnienia monarchy czuwał nad formalnym tokiem obrad.

3. Trzykrotne stuknięcie laską symbolizowało trzy stany sejmujące dawnej Rzeczypospolitej, czyli króla, Senat i Izbę Poselską.


Gdy Piotr wraca wieczorem do domu, składam relację z moich poszukiwań …

  • Hmm… Może to chodzi o sąd ? Może się zacznie w końcu ? – zamyślił się.
  • Władza ludzi was nie dotyczy.
  • Władza ludzi … – musiałam zatrzymać się nad sensem tych słów.
  • Czyli … Moim zdaniem nie spodziewaj się problemów ze strony urzędu skarbowego, czy sądu. Ty podlegasz sądowi boskiemu – … to jedyne rozsądne rozwiązanie. 
  • Po prostu bądź.
  • A kiedy masz być, to nie będziesz.
  • Wstąpię po ciebie i cię zabiorę.
  • To umrę.
  • Nie umrzesz, zabiorę cię.
  • Ale Ojcze, każdy umrze.
  • Ja Swoje, a ty swoje.
  • ………. – normalnie to bym się roześmiała, ale nie było mi do śmiechu.
  • Spytałabym Ojca o to uderzenie, ale mi głupio – zaczynam szeptać do Piotra.
  • A co tu mówić ? Słyszałaś, więc sama sobie dopowiedz.
  • …….. – ciągle mi się kojarzy jako sygnał rozpoczęcia czegoś.
  • A w co uderzyło ? – bo nie byłam pewna jak interpretować.
  • Widzę drewno, dębowe mocne.
  • Zgadza się, to musiało być drewno – … huk był mocny, silny, ale głuchy, trzy wyraźne uderzenia co sekundę.
  • ……… – oboje się zamyśliliśmy.
  • Co Mały chcesz wiedzieć ?
  • Chcę wiedzieć, co chcę wiedzieć – odpowiedział pozornie bez sensu.
  • Więc wiedz, że jestem z tobą zawsze i nic się nie dzieje bez Mojej woli.
  • Co ty myślałeś przy szafie, może stać się w każdej chwili.
  • … ?! A o czym myślałeś przy szafie ? – pytam z ciekawości.
  • Stałem przy szafie i się zamyśliłem. Mówię do Ojca, że już 1 grudzień i nic. Mówiłem Ojcu … Zobacz, czas mija i nic ….. Przepraszam Cię Ojcze … Wiem, że możesz w każdej chwili zrobić wszystko.
  • Dokładnie tak.
  • Powiem ci coś, nic sobie już nie kupię, nie będzie mi to potrzebne – mówi do mnie. 
  • Zgadzam się, nie będzie.
  • Błogosławieni ci, co słyszą znaki.
  • W domyśle …, dane im słyszeć.

Dane słyszeć i widzieć znaki to coś zdumiewającego i cudownego. Za każdym razem jestem zaskoczona, ale Bóg Ojciec lubi robić takie niespodzianki, lubi jak się człowiek cieszy. Lubi widzieć szeroko otwarte oczy ze zdumienia i łzy radości.


  • Wczoraj poczułem ukłucie na środku mostka, miałem skurcz żyły, którą mam poprawić w przyszłym roku – Piotr rozmawia dalej. 
  • ……. – przestraszył mnie, bo już o tym zapomniałam.
  • Zanim miałbyś trafić znowu na stół, Ja cię zabiorę.
  • Odejdziesz ?! – pytam przerażona.
  • Raczej chodzi o drugą falę…
  • … Ojciec teraz do mnie mówi …
  • Wielu się przy tobie żywi...
  • . Pokazał mi moich pracowników, dostawców, nawet Mirka. Dobrze, że mi Ojciec dał te pieniądze …
- Przydałoby się trochę pieniędzy, ze 100 tys. – wzdycha, bo tyle brakuje mu na zrealizowanie zamówienia. 
- A może być 400 tysięcy ?

Myślałam, że Ojciec zażartował z tymi 400 tys. zł, po prostu „rzucił” jakąś kwotą dla przykładu, ale wczoraj Piotr dostał przelew właśnie na 400 tys.

  • Miałem na wypłaty i rachunki, mam tyle problemów teraz, dlatego nie miałem siły iść rano do kościoła – Piotr zaczyna się tłumaczyć sam przed sobą. 
  • Ojciec musiał być rozczarowany, że nie poszedłeś.
  • Choć Kościół człowiek nosi w sobie, to lubię widzieć cię w tym kościele i słuchać.

Siadłam do komputera, aby spisać notatki z zeszytu i czytam Piotrowi jeszcze raz zdanie, które zrobiło na nas  wielkie wrażenie.

  • Upomnę się o ciebie.
  • Przyjdzie pora, a potrwa to tylko chwilę, bo oddałem cię do tego świata, później cię zabiorę.
  • … Ojciec jest niesamowity.
  • Ale mam nadzieję, że jeśli cię zabierze, to na chwilę.
  • …….. – Piotr leżał na sofie i jakby życie z niego uszło.
  • Dzisiaj bolało mnie serce po zażyciu jednej tabletki. Ktoś mi polecił nowy suplement i chyba jest nie dla mnie.
  • Twój organizm jest tak skonstruowany, że masz brać tylko co niezbędne, więc nie bierz niczego nadto.
  • Ale ponoć to dobre.
  • Mały, nie wkurzaj Mnie.
  • … ???!!!! … – no …, zatkało nas, zapadła cisza.
  • To na pewno Ojciec ? – pytam niepewnie.
  • Tak, tu Tatuś.
  • ……. – wybuchnęliśmy śmiechem, gwałtownym, serdecznym.
  • Zobaczyłem, że też się śmieje.
  • …….. – i to jest przepiękne. 
  • Jeśli Ojciec ma dobry humor, to spytam … – pomyślałam szybko.
  • Znowu oglądałam o gwoździach znalezionych u Kajfasza, są od Jezusa ?
  • Nie mogę powiedzieć.
  • Dlaczego ?
  • Musisz się uczyć.
  • Kiedy sama dojdziesz do tego, zapamiętasz do końca życia.
  • Ale jak mam się dowiedzieć ?
  • Różne są źródła wiedzy.

Już wcześniej pytałam o te gwoździe, a dzisiaj zrobiłam to dla pewności;

-U Kajfasza znaleziono gwoździe, to są te gwoździe? 
-Jeśli już, doszukuj się symboliki. 
Czyli to nie te gwoździe...
 http://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/05/01/masz-krzyz-mojego-syna-czego-chcesz/

To nie są gwoździe z krzyża, na którym umarł Jezus.

https://www.youtube.com/watch?v=gW7QTKgw3z8 

Rozegramy to po Mojemu, nie po twojemu.

21. 08. 16 r. Warszawa.

Piotr miał wizję. Prowadzi małą armatę strzelniczą z czterema działami i całość jedzie na drewnianych kołach. Prowadzi ją w stronę budynku, gdzie dużymi literami  jest  napisane NIP. Po lewej jego stronie stoi inny budynek z nazwą „zamówienia publiczne”. Najpierw zaczyna strzelać z działa w stronę głównego budynku wiedząc, że w środku są dwaj dyrektorzy. Gdy budynek niemal cały się rozpadł, zaczyna strzelać w stronę zamówień publicznych.                                          

Opowiadając Piotr rozsiadł się w fotelu i wydawał się bardzo zadowolony, a mnie coś zastanowiło … Po pierwsze Piotr nie powinien sam strzelać, tą sprawiedliwość wymierza tylko Niebo. Po drugie uderzyło mnie, że koło tej armaty, które prowadzi do zagłady, wyglądało jak drewniane drzwiczki do piekła, które kiedyś Piotr widział w naszym pokoju. Nie byłam pewna od kogo ta wizja pochodzi. 

  • Mam wątpliwości.
  • Homiel, wyjaśnij w takim razie – Piotr pyta, bo i sam zwątpił.
  • Jak ci wręczą broń, to ją wyrzuć, bo miecz już dostałeś.
  • … Wow, a jednak miałam rację.

Analizowanie wizji to jedna z najtrudniejszych rzeczy z jaką mam w swoim życiu do czynienia. Po tych kilku latach stałego ćwiczenia wiem, że nawet najdrobniejszy szczegół może naprowadzić interpretację na właściwy kierunek i wtedy okazuje się, że nasze pierwsze wrażenie może być całkowicie mylne. Analizowanie wizji wymaga przede wszystkim bezgranicznego zaufania, zrozumienia i wiary w Boga. Myślę, że to jest podstawa. Armata jako symbol niszczenia nie jest wiadomością z Nieba. Analizując wizje zawsze stawiam sobie najpierw pytanie, czy Oni, ci najmądrzejsi, ci przepełnieni miłością, miłosierdziem i wszechwiedzą posłużyliby się takim, a nie innym symbolem.


Byliśmy w kościele u „naszego krzyża”. Na posadzce siedziała ta sama, co zwykle kobieta. Weszliśmy i pomodliliśmy się. To nie jest już nawet śmieszne, ale Piotr chciał wyjść inną drogą, aby ją ominąć. Zauważył jednak, że podeszła do niej  starsza kobiecina. Pochyliła się  i spytała …

  • Ciężko masz ?

Dała jej parę groszy, choć pewnie sama niewiele miała. Piotrowi się głupio zrobiło i również wcisnął 5 zł, które miał schowane na wszelki wypadek w kieszeni. Nie był poruszony tym, że dała jej być może swój ostatni grosz, ale jej słowami. Jezus do tej pory cały czas milczał, a teraz powiedział … 

  • I co ? Dodała ci śmiałości ?
  • A to ty powinieneś dawać śmiałość.

Cierpliwie czekam, kiedy z Nieba na Piotra spadnie jakiś grom, bo nauki, jakie dostaje starczają mu ledwie na pięć minut. Jeśli uda Im się zmienić Piotra, to w Niebie zorganizują wielkie święto. … Tego jestem pewna. 


W Ikei przy śniadaniu rozmawialiśmy o przyszłości i o tym, co nam szykują.

  • Nauczymy cię latać.
  • Dosłownie ? – zażartowałam, a Piotr popukał się w czoło, że głupoty mówię.
  • Mam nadzieję, że nie będę przerażony.
  • Staniesz się tym, którego nie znasz.
  • Wbrew pozorom odnajdziesz spokój.
  • Hmm … – chcą chyba powiedzieć, że Piotr nie zna siebie do końca.

Poszliśmy do kina na nową wersję „Ben Hur” http://www.filmweb.pl/film/Ben-Hur-2016-679424 Czekając na seans, a byliśmy sami, nasza rozmowa zeszła na kwestię Żydów.

  • Żydzi nie wierzą w Chrystusa, lecz wielu z nich przechodzi na wiarę Chrystusa.

W filmie jedną z piękniejszych scen jest chwila, w której Ben Hur żegna się ze swoim zwycięskim koniem.

Ten biały koń skojarzył mi się z samym Niebem. W tej samej chwili Piotr miał ciekawą rozmowę.

  • Ojcze, ja jestem cały dla Ciebie …
  • Wiem, Mały.
  • Ale rozegramy to po Mojemu, nie po twojemu.
  • Niech tak będzie.

Słowo rozegramy ma swoje tutaj szczególne znaczenie. Pożegnanie z koniem to końcowa scena pościgu rydwanów, który został rozegrany według założonej wcześniej strategii (Ben Hur uczy się ścigania rydwanami i jego mentorem jest doświadczony Ilderim). Zwycięża zakład, bo działał zgodnie z przyjętym planem.



22. 08. 16 r. Warszawa.

Piotr chodzi ostatnio mocno zamyślony. Nawet na kawie prawie się nie odzywał.

  • Homiel mi mówi …
  • Wytrwaj, to już długo nie potrwa według czasu ziemskiego.
  • Co dalej ?
  • W drogę.
  • Co to znaczy ?
  • ……..
  • Ważyłem się na tej nowej wadze … – kupiliśmy nową wagę, bo dotychczasowa zaczęła szaleć.
  • Od nowej wagi, wagi ci nie ubędzie.
  • Widzę, że Homiel ma humor dzisiaj – zaczynam się śmiać.
  • Gdybym pił, też byłbym ciągle wesoły – Piotr lekko zgryźliwie.
  • Czyści duchem nie skalają się alkoholem.
  • Ciekawe … – pomyślałam, bo oboje jesteśmy abstynentami.
  • Za Chrystusa często pito alkohol, musieli chyba chodzić ciągle podpici ? – znowu pytam. 
  • Wtedy zamożni pili wino, biedni pili wodę.
  • Czytałam w jakimś opracowaniu napisanym przez księdza, że jako cieśla Jezus dobrze zarabiał.
  • Na których komiksach ten ksiądz szkolony ?
  • To biedaczek …
  • Sam mówił, że nie ma gdzie głowy przyłożyć, czy tak mówi zamożny człowiek ?
  • …… – i w tej chwili szczęka mi opadła. Homiel opowiadał o Jezusie tak, jakby to było zaledwie wczoraj. 

Piotr zaczął narzekać na swoich ludzi, że są bezwolni i nie potrafią samodzielnie podejmować decyzji.

  • Znając ciebie też na ich miejscu bałabym się podejmować decyzje. Ty wszystko musisz kontrolować … Ale nie mów ludziom, że wyjeżdżasz – za parę dni wracamy do Szczecina. 
  • Daj im odczuć, że bezpieczeństwo nie jest dane raz na zawsze – przypomniałam sobie słowa Homiela.
  • Hmm …. Czy kobieta powinna pracować ? – pytam.
  • Powinna coś robić, dzieci pozostawiać … – pokazał obraz chłopca narkomana. Chciał w ten sposób powiedzieć, że dzieci nie pilnowane mogą zejść na złą drogę.
  • To jest nierealne w dzisiejszych czasach, kiedy trzeba opłacać wszystkie rachunki – Piotr odpowiada rzeczowo i ma rację.
  • Przywróć ustalony porządek – Homiel powtórzył słowa, które codziennie powtarzamy w modlitwie.
  • O to się modlisz codziennie.
  • Mąż pracuje, żona pracuje w domu.
  • Nie wiesz, powiadam ci, kto ciężej pracuje.
  • Święta racja! –  i już oczami wyobraźni widzę miny tych wszystkich feministek, które by to słyszały.

Na koniec naszej kawy opowiadam Piotrowi o rozmowie przeprowadzanej z kwiaciarką. Nie sama rozmowa była istotna, lecz wyjątkowa życzliwość tej kobiety, co w tym mieście jest dość unikalne.

  • W każdym mieście są życzliwi ludzie – mówi Piotr wzruszając ramionami.
  • Nie miasto, a świat jest twoim domem.

Wieczorem.

Piotr po ciężkim dniu w pracy rozłożył się wygodnie na kanapie i otępiałym wzrokiem oglądał TV. W pewnym momencie się ożywił.

  • W pracy o 15.00 poczułem obecność gacków. W głowie zbudowałem zbroję, którą się opasałem od stóp do głów. Poczułem wielką siłę piekła, a wtedy wypuściłem z siebie gigantyczną energię, bo chciałem rozwalić to towarzystwo. Ale najpierw spytałem Ojca …
  • Ojcze mogę ?
  • Na nic wszystkie nauki.
  • Dlatego Mój Syn powiedział ci, byś się uczył, nie walczył.
  • … No widzisz ? Nie uczysz się – przypomniałam sobie czego dotyczą te słowa.   
Ciągle załatwiam gacki, macham tym mieczem w tą i wewte, a On w kremowej szacie ciągle idzie spokojnie dalej! Kiedy demony w końcu dopadły do Niego, trzymając ciągle swoją księgę w prawej ręce, spokojnie uniósł lewą rękę do góry i ich zatrzymał, nawet na nich nie spojrzał, bo cały czas czytał tę księgę! Wszystkie demony odskoczyły na tysiące kilometrów, nie zabijał ich, ale odsunął od siebie. Miał przy tym w sobie tyle spokoju, tyle spokoju…. 
- Po co ja ci jestem potrzeby, wszystko zrobisz sam ? – spytałem ciągle zdenerwowany. 
- Nie jesteś tylko po to, żeby walczyć, ale żeby się uczyć.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/26/okaleczasz-siebie-okaleczasz-mnie/

Piotr relacjonował dzisiejsze wydarzenie i jednocześnie pogłośnił ekran telewizora. Spojrzałam na niego zdziwiona.

  • Oglądasz TV i jednocześnie mówisz o Ojcu ? – wierzyć mi się nie chce …
  • . Wiesz co teraz usłyszałem ? – Piotr się natychmiast wyprostował, a ja zrozumiałam, że to coś ważnego.
  • Mały … Ja nie mogę konkurować z telewizją, a ty nie jesteś aż taka gwiazda.
  • Ojcze wybacz mi.
  • Nie robię nic innego, jak tylko ci wybaczam.
  • Tęsknota większa niż grzechy.

Oboje się wzruszyliśmy. Baliśmy się odezwać i nastała cisza. Bojąc się odezwać, oglądaliśmy TV dalej. Pokazano wielką nowojorską bibliotekę.

  • Nie mógłbym pracować w bibliotece.
  • Tak mówi człowiek czynu, nie myślunku.
  • Myślunku ? Chyba pomyślunku ! – Piotr poprawia.
  • Pomyśleć, a myśleć to wielka różnica.
  • …… –  mistrzowska odpowiedź. Ja się nie odzywam na wszelki wypadek, bo nie jestem pewna z Kim rozmawia Piotr.
  • Płacicie sobie tam na Górze za różne uczynki ?
  • Każdy ma swoje zadania.
  • U Nas się nie płaci, u Nas się jest.

Siedzieliśmy tak sobie dyskutując już o bieżących sprawach biznesowych, kiedy Piotr się wyprostował znowu.

  • Ktoś przeszedł w długiej białej szacie, miał długie włosy … Usłyszałem … 
  • Czas zdjąć przesłonę.



Dopisane 18. 05. 2017 r. 

  • Sam mówił, że nie ma gdzie głowy przyłożyć – Gdy Jezus zobaczył tłum dokoła siebie, kazał odpłynąć na drugą stronę [jeziora]. A przystąpił pewien uczony w Piśmie i rzekł do Niego: „Nauczycielu, pójdę za tobą, dokądkolwiek się udasz”. Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory, a ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć” (Mt 8,18–20).

  • Czas zdjąć przesłonę – kojarzy mi się głównie z jednym. Robiąc zdjęcie Zielonego byłam 3 lata temu pewna, że dał się złapać. Kilka miesięcy później Homiel wytłumaczył, że nie dał się złapać, ale, że przesłona została zdjęta. Czyli aparat fotograficzny telefonu uchwycił to, co zostało nam na chwile odsłonięte. Piotr myśli, że kupując mi nowocześniejszy telefon czy aparat fotograficzny zacznę robić zdjęcia wszystkiego, co ludzkie oko nie łapie. Otóż nie. Aparat fotograficzny uchwyci Ich świat wtedy, gdy Oni na to pozwolą.

Przesłona według Homiela to nie tylko granica między naszymi światami, ale także „granica” powstrzymująca jakieś wydarzenia. Kojarzy mi się to z otwieraną bramką w boksach startowych.