W tej ciemności palą się małe latarenki.

07. 06. 26 r. Warszawa.

Między 6.10 a 7.00 mam bardzo ciekawą wizję.

Kościół. Wchodząc odnoszę początkowo wrażenie, że to typowy, tradycyjny, w miarę nowoczesny kościół. Po chwili zdaję sobie sprawę, że jednak coś jest nie tak. Wchodząc mam przed sobą dużą, jasną ścianę, ale po mojej lewej stronie stoi nie jeden ołtarz, a dwa. Dziwne … Dwa ołtarze stojące w pewnej odległości od siebie.

W środku kościoła jest mała grupa ludzi, zaczyna się msza. Dziwna ta msza … Jeden ksiądz stoi przed jednym ołtarzem, a drugi przed drugim ołtarzem. Zaczynają mszę równocześnie mówiąc na głos to samo, te same zdania. Przyglądam się im z uwagą i zdumieniem … Z czasem jeden i drugi ksiądz zaczyna mówić zupełnie coś innego, każdy głośno. Nie wiadomo kogo należy słuchać. Jeden ksiądz to protestant, drugi nie mam pojęcia. Ludzie zdezorientowani, zapanował chaos. Szybko mnie to zmęczyło … Spojrzałam wtedy na tą dużą ścianę, którą widziałam wchodząc, podeszłam do niej i pomyślałam …

  • Napiszę na tej ścianie najpiękniejszą rozmowę, jaką mieliśmy z Ojcem. Niech przeczytają wszyscy. Niech ludzie poznają Ojca, jaki jest naprawdę.

Już wyciągam rękę, ale się zatrzymuję. Przyglądam się ścianie, jej struktura nie jest gładka, jest ryflowana. Nie da się na niej nic napisać. Zniechęcona już całkowicie z kościoła wychodzę.

  • A gdzie jest katolicki ksiądz ? – mówię na głos do siebie. 

Odwracam się słysząc za sobą szelest. Z kościoła wychodzą również dwaj mężczyźni, wyglądają jak ojciec i syn, mają łzy w oczach. Usłyszeli, co powiedziałam, dostrzegłam w ich oczach tęsknotę za prawdziwym głosem Ojca.

  • Dosyć tego chaosu – powiedzieli do siebie. 

Odeszli. Podchodzi do mnie Piotr z dziećmi, które o dziwo były w wieku szkolnym 7-10 lat. Wskazał palcem na pobliski, wysoki wieżowiec. Na ostatnim piętrze właśnie kończą budować mieszkanie.

  • To dla nas.
  • No i po co tak wysoko ?! Wiesz, że nie mogę windą ! – jestem naprawdę wkurzona na niego, że mnie nie spytał.
  • Ale to będzie specjalna winda – odpowiada spokojnie nie swoim głosem.

Wizja wydaje się bardzo czytelna. Kościół jest podzielony, a ludzie zagubieni. Wieżowiec – im wyżej, tym bliżej Boga. Zapisuję wizję zaraz po obudzeniu.


Na kawę idziemy po mszy.

  • Jestem do niczego po wczorajszym, jak zdechła żaba na stole – mówię otwarcie, wczorajsza podróż mnie bardzo zmęczyła.
  • A Ty Ojcze jak spałeś ?
  • …. Wiesz, co zobaczyłem ? – Piotr się śmieje.
  • Ojciec podniósł głowę z poduszki i ….
  • Cooooo ? Nie skończyłem jeszcze spania. Idę dalej spać.
  • …….. – roześmiałam się.
  • To nie pogadamy ? – pytam wprost, mogę sobie na to pozwolić teraz, ponieważ Ojciec ma dzisiaj humor.
  • Poczekaj, możesz jeszcze pogadać z Duchem Świętym, ale nie wiem gdzie jest.
  • … Ojcze, jesteś boski … – Piotr ze śmiechem.
  • Miałem coś dziwnego w nocy, przypomniałem sobie. Coś mi robili z moim ciałem, coś wlewali. Bez tego nie wiem, czy dzisiaj bym wstał.
  • Lodziki, ciasteczka, kremiki …
  • … To prawda, w Szczecinie dałeś sobie pofolgować – jestem zła, bo nie dał się w tym zatrzymać.
  • Pamiętaj, że jest po zawale, jest atakowany, ma swój wiek …
  • .. Taaaak … Czyli idziesz spać Ojcze …
  • W sumie to Mnie rozbudziliście. Zaraz zrobią Mi kawę i rogalika.

Sączymy kawę wolno, nie chce nam się nigdzie ruszyć, choć dzisiaj niedziela i czas na spacer.

  • Z tego spaceru to trzeba jeszcze wrócić, tam są schody, nie mam na to siły – mówię otwarcie.
  • Czyli mówisz, że stairs są niedobre ?
  • … Po Twoich słowach jestem uskrzydlona Ojcze, dam radę – śmieję się.
  • ……. – kiwa mi palcem porozumiewawczo.
  • Przecież mówiłeś Ojcze, że podlizywanie mam opanowane do perfekcji – dalej żartem.
  • … No, no, no …. – ponownie kiwa mi palcem, ale tym razem bardziej ostrzegawczo i pouczająco. Uspakajam się.
  • Co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie – przyszło mi do głowy.
  • To, co słyszałaś w kościele, to kakofonia.
  • Właśnie, kakofonia !
  • Kakofonia po to, żeby zamieszać w głowach, dlatego.
  • Dwóch rozumnych i sprawiedliwych płakało. Zrozumieli, jakie zło zstąpiło na ten świat. Diabeł miesza.
  • Też mnie to zmęczyło, od razu.
  • Na tym to polega, żeby zmęczyć, zwątpić w Boga.
  • Tak działa diabeł.
  • W tej ciemności palą się małe latarenki, ty i inni.

Ciekawe, w kościele faktycznie nie było zbyt jasno, panował raczej półmrok. Pierwsze, co się rzucało w oczy, to ta biała ściana, która chropowata okazała się dopiero wtedy, gdy się do niej człowiek zbliżył.

  • Ojcze, dlaczego ta ściana była taka nierówna ?
  • W takim kościele miejsca nie znajdziesz.
  • Woooo ….. – kiwam głową ze zrozumieniem.

  • Zobacz, im bliżej Warszawy, tym od razu więcej z Ojcem rozmawiamy.
  • Warszawa jest odskocznią, byś mogła tętnić swoją wiarą – tak jak tętnić życiem, powiedzenie.
  • A paczuli złapie oddech i pójdą mocniej. Nie dadzą się już nabrać na Piotra maskę.
  • …. Ojcze, co to znaczy złapią oddech ?
  • Coś zobaczą, chyba. – Piotr sam się zastanawia.
  • Zrozumieją, że jego wygłupiaszcze rozmowy to zmyłka.
  • Krótka to będzie chwila i zacznie się.
  • To paczuli jeszcze są ?
  • Byli, są i będą. Ktoś zapuka do twych drzwi i otworzysz.
  • Na pewno nie. Ja nikomu nie otwieram, kto dzwoni.
  • …. Ojciec się roześmiał.
  • Ale to prawda … No dobrze, zapuka i co będzie chciał ?
  • Pożyczyć szklankę cukru – Ojciec żartem.
Piotr leży bezwolnie, jakby był chory. 
-Co ci jest ? 
-Czuję ludzkie myśli wokół siebie, głowa mnie od tego boli. 
-Wielu ludzi myśli o tobie. 
-Rabini dochodzą do ciebie, ale nie znajdą cię, dopóki Ja nie pozwolę. 
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/04/08/przebudza-sie-ten-ktory-sie-narodzi/

Dopiero teraz zrozumiałam, że pukanie to nie dosłownie, a symbolika.

  • Nie pamiętam dokładnie, jak był ubrany Caviezel – nie mogę sobie przypomnieć.
  • Spytaj Go. Tylko nie dawaj Mu kawy.
  • Nie dawać ? – jestem zdziwiona, bo zgodnie z moją wizją proponowałam i traktuję to bardzo serio. Jeśli Jezus mógł jeść rybę z apostołami, to może i napić się kawy, czyż nie tak ?
-Raaaany ! Jezus ! - pomyślałam.
Kiedy to do mnie w końcu dotarło, nie padłam na kolana, o nieee ... W panice, w jakimś amoku zaczęłam przed Nim chodzić w tą i z powrotem zastanawiając się gorączkowo, co mam teraz mówić. I wtedy powiedziałam najidiotyczniejszą rzecz na świecie, jaka może być w takiej sytuacji. Stanęłam przed Nim i rzuciłam bezradnie 
-…A może kawy ?…
I stała się rzecz przepiękna … Roześmiał się. Wybuchł śmiechem, szerokim, szczerym, przyjacielskim. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2021/08/03/to-zawsze-jest-niespodzianka/ 
  • Zawsze wypija w Domu przed wyjściem, nakarmisz Go słowem.
  • Ja ? Słowem ? Ja nie mam nic do powiedzenia – zarzekam się.
  • Nakarmisz Go pytaniami.
  • Aaaa, o to chodzi … – i się zadumałam. 

21 przemyśleń nt. „W tej ciemności palą się małe latarenki.”

  1. Czasami wracam do filmów z Potterem. jak już wcześniej pisałem, w całej serii HP jest ukryty przekaz, który można wręcz nazwać Apokalipsą wg HP. No więc oglądam ostatni film HP i Insygnia Śmierci cz.II i.. oto ukazuje się smok na niebie. To scena ucieczki z banku Gringotta. Depozyty są tam ukryte w podziemnych tunelach i jaskiniach. Strzeże je uwięziony smok. Żeby się z tej dziury wydostać, HP z ekipą uwalniają smoka i uciekają na jego grzbiecie. Smok wygrzebuje się z podziemi zabijając po drodze pracowników banku i niszcząc częściowo budynek. Wniosek – apokaliptyczny znak ukazania się smoka na niebie to początek kryzysu finansowego, pewnie spowodowany czymś konkretnym (wojny, katastrofy etc.). Co ciekawe, pracownicy banku to gobliny, które mają całkowicie czarne oczy. Jak gacki.

    Ostatnio Brenda opublikowała filmik o tym, czego mamy się spodziewać w najbliższej przyszłości. No właśnie ukazania się znaku smoka https://www.youtube.com/watch?v=KCi3Qb9oPyE

    1. Rowling choć nie jest katoliczką, to jest chrześcijanka. fragment z jej wywiadu; Rowling zaznaczała, że motywy chrześcijańskie – takie jak motyw zmartwychwstania czy cytaty z Biblii w ostatnim tomie – były dla niej fundamentalną inspiracją podczas pisania.

      …………
      Panie Vitku, może pan opisać w skrócie to video o znaku smoka?

      1. Eeee, nie oglądałem całości, tylko kawalątek. Pod filmem jest link do summary na google drive (link jest bardzo długi, dlatego go tu nie wklejam). W sumie to nie summary filmu, tylko całej oczekiwanej przez Brendę sekwencji zdarzeń + interpretacja.

        1. Filmik trochę rozczarowujący. Znak Niewiasty był w 2017 r. jako układ ciał niebieskich na niebie. Znak smoka ma być później, czyli na niego czekamy, ale nie ma konkretów czym miałby być. Tego już się domyślamy, że jak smok zmiecie 1/3 gwiazd, czyli upadłych aniołów, to w realu może być deszcz meteorów. Wg Brendy upadłe anioły są przetrzymywane w Niebie (?). Formalnie filmik potwierdza na jakim etapie jesteśmy. Raczej oczekiwałbym znaku w skorupie ziemskiej, zapadliska na skutek trzęsienia ziemi. W Islamie trzy takie dziury są jednym ze znaków Apokalipsy. Jasnowidz Olaf mówił, że wszystko zacznie się od dziury w Ziemi. Ostatnio w sieci pojawił się chirurg jasnowidz https://youtu.be/_-21IEb01Eg?t=1002

          1. Nie dosłuchałam do końca. Nie zniechęciła mnie treść, tylko jego sposób mówienia sugerujący, że oto właśnie on jest krynicą wszelkiej wiedzy.

          2. Zabawne, też nie obejrzałem do końca. Jakby redaktor wyszedł, to chirurg dalej by gadał swoje monologi.
            Co do Sławika jego zapowiedź spłonięcia atmosfery ziemskiej pasuje do dzisiejszych słów: „nikt nie będzie się tego spodziewał, że niebo będzie jasne”.

    1. Byłem, widziałem film „Mistyczka”, polecam. Obawiałem się, jak wybrną wizualnie z tego. Na szczęście nie pokazano dosłownej postaci Jezusa, no bo nie dałoby się wiarygodnie Jego pokazać. Głos Radosława Pazury pasuje perfekcyjnie do słów wypowiadanych przez Jezusa. Nie narzucano na siłę treści przekazywanych Lenczewskiej. Reżyser skupił się na pokazaniu jej życia, doświadczeń, a Chotecka świetnie sobie poradziła. W filmie jest kilka celowych niedopowiedzeń, które są wyjaśnione później – żeby podtrzymać napięcie. Całość ładnie spięta jest klamrą, ale nie zrobię spojlera. Widok umierającej Lenczewskiej jakoś mnie emocjonalnie dotknął, aż cały zesztywniałem na krześle kinowym.

        1. Kilka lat temu opisywałam sytuację u fryzjera, kiedy to „ścięłam się” słownie z pewną aktorką; http://rozmowyzniebem.pl/wp/2023/09/02/czy-polegasz-na-sobie-czy-na-ojcu/

          Ujrzałam ja właśnie w filmie „Mistyczka” w roli mamy Alicji Lenczewskiej. Ojciec potrafi naprawdę zaskoczyć.

          I coś jeszcze odkryję …

          Głos Jezusa to głos Radosława Pazury. Ale to nie on powinien użyczyć głos Jezusowi, a inny aktor grający w tym filmie.
          Marcin Kwaśny – to jest prawie ta sama barwa, tonacja i sposób mówienia.
          …………….

          A poza tym bardzo wzruszająca druga połowa, która można powiedzieć, że dźwiga cały film.
          Bardzo podobał mi się moment w konfesjonale, świetnie pokazano jak Ojciec przejmuje czyjeś ciało.
          Trafnie pokazano scenę prasowania. Chodzi mi o to, że Ojciec przemawia w najmniej oczekiwanych momentach.
          Moja uwaga; z mojego doświadczenia powiem, że Ojciec nie przemawia tak szybko, jak to w filmie pokazano.
          Trzeba by było mieć niesamowitą pamięć, by zapisać słowo w słowo tak specyficzne w stylistyce i przekazie zdania.

          Idealna aktorka do tej roli. Gratulacje.

          1. Jeszcze cos istotnego odnośnie głosu.
            Trudno to odtworzyć nawet aktorowi, ale w glosie Ojca, czy Jezusa jest niesamowity spokój.
            Człowiekowi wszystko wtedy puszcza, wyparowuje, cały stres, napięcie, itd.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.