10. 06. 26 r. Warszawa.
Rozmawiamy o sprawach tego świata, które idą zdecydowanie w fatalnym kierunku … Rozmawiamy również o lokalnych kataklizmach, które się dzieją …
- A i tak ludzie uważają, że drugiego potopu już nie będzie, bo Bóg zawarł przymierze z ludźmi i tego nie zmieni.
- … To u was się zmienia.
- U Nas raz zawarte przymierze trwa na zawsze.
Mocne … I tym samym jeszcze raz Ojciec potwierdził, że łamanie przymierzy to domena ludzkości, nie Boga.
Ja Swoich przymierzy zawsze dotrzymuję. A co mam zrobić, kiedy druga strona łamie każde ? Takie przymierza nie obowiązują. Druga strona nie widzi, bo nie chce widzieć. Nie pytaj. Ja wiem. Co robisz, jak masz z kimś umowę i za pierwszym, drugim razem ją łamie ? Dalej ją przestrzegasz ? Nawet ślepiec, kiedy traci, zaczyna czuć bardziej. I tak na wiele przymykam oczy. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2018/02/08/wsluchaj-sie-w-siebie-a-wsluchasz-sie-w-nas/
- Paczuli podsłuchują was nieustannie … – dodał Ojciec na koniec.
12. 06. 26 r. Warszawa.
- Hmm …. To mówisz, że będziesz oglądać o UFO w sobotę ?
Roześmiałam się, ponieważ na jutro taki właśnie mam plan, choć zwracam od razu uwagę na ton wypowiedzi tego zdania, bo był jakby pełen wątpliwości. „Discloure day” powinnam obejrzeć obowiązkowo, więc taki właśnie mam plan.
- Nie przestraszysz się ? …. A kawa przed tym ?
- Oczywiście. Zapraszamy !
- A nie przegonisz Mnie ?
- Jaaa ???!!! Nie ! – zarzekam się na wszystkie świętości.
13. 06. 26 r. Warszawa.
Zasnęłam dopiero o 4 rano. Po pierwsze szumy w uchu, po drugie ból głowy. Nie mam siły na kino dzisiaj, a ponieważ sobota, najpierw msza, potem zakupy i oczywiście kawa … Siedzę masując sobie skronie …
- Doświadczasz trudu znoju życia ziemskiego …
- … Życia ziemskiego … – powtarzam w myślach.
- Nie martw się. Wszyscy chuchają, dmuchają na ciebie, bo co to by było, gdyby nie chuchali, dmuchali …
- … ??? … Aż tak ? … – pomyślałam.
- Co by było, gdyby Piotr odszedł dzisiaj w drugiej połowie dnia ?
- Jesteś sama i co zrobisz ? Głębokie zamglenia, czy ostre działanie ?
- … Hmm … Ostre działanie i taka myśl, że przecież wróci – akcentuję ostatnie słowa.
- Niewątpliwie.
Piotr się rozgadał o firmie i pracownikach, którzy wydają się rozumieć więcej niż sądzimy.
- Wyobraź sobie, że byłem zdenerwowany i księgowa mówi do mnie …
- Aura panu się zmieniła, jest pan zdenerwowany …
- … ??? … Ale masz przechlapane ! Czyta w tobie jak w książce ! … – roześmiałam się.
- Ale będą twoi ludzie w szoku, gdy wszystko z tobą wyjdzie na wierzch ! … – spoważniałam przypominając sobie wizję o ukrytej pod ziemią platformie.
- A będą. Wielu będzie się przyznawało do niego.
- … Ojcze, pisałam teraz o Gniewie Bożym …
-Krótka to będzie chwila radości narodu, który jest wybrany. Przyjdzie niebieska poświata … -… ??? … I znowu zobaczyłem tą niebieską mgłę, która zakrywa Iran, Izrael … Co to jest ? -Gniew Boży. -Słyszę słowa Jezusa … -Kamień na kamieniu nie ostanie … https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/06/12/gniew-bozy/
- Nie Gniew Boży, a Grom Boży z jasnego nieba, bo nikt nie będzie się tego spodziewał, że niebo będzie jasne.

Spojrzeliśmy się na siebie z niepokojem. Pomyślałam o asteroidzie ..
- Nienarodzone (dzieci) wstawiają się na Górze.
- … ??? …
- Przyjdziesz, siądziemy w trójkę, przy stoliku, potem w dwójkę …
- … ??? …
- Powiesz swoje żale, wszystko ci wyjaśnię, podzielimy wszystko na czynniki pierwsze …
- … ??? … – po raz trzeci rozdziawiam buzię zaskoczona.
- Chodzi o to, byś zrozumiała tą drogę, bo wszystko jest wytłumaczalne.
- Teraz musisz iść z tym plecakiem, choć Ojciec ciągle ci ten plecak unosi.
- Jak mogę, to ci ujmuję.
- Ja ci to wszystko wytłumaczę, to jest oczywiste, wytłumaczalne.
- Kiedyś w tym świecie było łatwiej żyć, ale jak sama widziałaś, wrota zostały otwarte, aby zapędzić ludzkość w kozi róg.
Pomyślałam, że nawet kozi róg nie jest przypadkowy, bo rogi kozła ma gacek. Jak to Ojciec robi, że wszystko, co mówi, nie jedno ma znaczenie ? Mistrzostwo.
p.s. Zaciekawiona kozim rogiem sprawdziłam pochodzenie tego powiedzenia … i zaskoczenie.
Choć współcześnie kojarzy nam się po prostu z zapędzeniem kogoś w „ciasny kąt” (fizyczny róg pokoju lub zagrody), z którego nie ma ucieczki, badacze i językoznawcy wskazują na znacznie ciekawsze i głębsze dwie główne teorie pochodzenia tego zwrotu:
1. Średniowieczna kara i publiczne upokorzenie (Najpopularniejsza teoria).
Jak opisuje dr Katarzyna Kłosińska w książce „Skąd się biorą słowa”, zwrot ten nawiązuje do dawnego zwyczaju prawnego w krajach germańskich. Gdy sąd uznał kogoś za winnego mniejszego wykroczenia, elementem kary było publiczne upokorzenie. Skazanego ubierano w skórę kozła zszytą w charakterystyczny kształt przypominający róg. W tym sromotnym stroju pędzono lub włóczono winowajcę przez miasto ku uciesze i drwinom zgromadzonego tłumu. „Zapędzić w kozi róg” oznaczało więc dosłownie: zmusić kogoś siłą prawa do przywdziania koziej skóry i poddania się karze.
-
Rogi diabelskie i walka ze złym duchem.
Druga hipoteza odwołuje się do dawnych wierzeń ludowych i strachu przed siłami nadprzyrodzonymi. W kulturze ludowej diabeł był bardzo często przedstawiany pod postacią fauna lub satyra – z kopytami, brodą i koźlimi rogami. Według tej teorii wyrażenie pierwotnie oznaczało „wepchnięcie kogoś wprost na rogi diabła”, czyli napędzenie mu potwornego, paraliżującego strachu, który całkowicie odbierał chęć do dalszej walki czy dyskusji.
-
Tak Ola, pobłogosław ten dzień, bo choć głowa boli, to jednak nie uczestniczysz w tym najgorszym, masz to odjęte.
- Błogosławmy Ojca, chwała Panu.
- … Chwała Ojcze, choć nie wiem, gdzie jesteś – Piotr.
- Jak to gdzie ? … Kto kawę ci dawał ?
Roześmialiśmy się. Jeszcze o pani z kasy nie zapomnieliśmy, a dzisiaj zdarzyła się druga, podobna sytuacja.
Zamawiałam kawę, młody barista zadawał typowe w takiej chwili pytania; jaka kawa, z jakim mlekiem itd. Zanim skończył podszedł do mnie Piotr. Powiedziałam wtedy do baristy, przekazuje panu mojego męża, on skończy … i odeszłam do stolika. Pięć minut później przychodzi Piotr z kawami …
- Ty mówiłaś coś temu facetowi o mnie ? Bo jak tylko odeszłaś, on się rozgadał i mówi …
- A co u pana dobrego ? Wszystko w porządku ? Udanego dnia panu życzę … – zdziwił się ogromnie, bo przemówił, jakby się znali.
- To są chwile, których ci paczuli zazdroszczą, na nie czekają.
- Hmm …. Ale on naprawdę mnie zdziwił. Na odchodnym znowu do mnie …
- Życzę wszystkiego dobrego panu.
- Wariat, czy co ? … Pomyślałem. Kawę tylko chciałem.
- ……… – roześmiałam się, a więc znowu nie rozpoznał.
