29. 04. 26 r. Warszawa.
Dzisiaj urodziny Piotra. Poszliśmy na kawę i dziwne mamy odczucie …
- Jak by to były ostatnie moje urodziny …
- ……. – wolałam nie odpowiadać
- Ale mnie teraz zabolało serce ! – syknął, zwinął się w kłębek, musiałam poczekać.
- To od nich, od tych z dołu … Widzę, jak stoją w rządku i krzyczą …
- Byś chuju zdechł !
- … Naprawdę tak słyszysz ?
- No przecież ! – ciągle masuje serce.
- Czyli, że to ostatnie moje urodziny …
- Mam zabawę z jego planowania. Siedzisz i masz siedzieć !
- … Czyli to nie jego ostatnie urodziny ?
- Oczywiście, że nie.
- No to … Jak będzie z jego Tomaszowem ?
- Na wszystko przyjdzie pora.
- Może coś małego się zdarzy, ale nie przejmuj się tym.
- …. Ojcze, co byś mu życzył z okazji urodzin ?
- …. Ojciec nic nie mówi, jest poważny …
- Poważny .. Hmm … Gdy powiedział o Wojtku, też był poważny …
- Wiesz, co teraz widzę ? Fragment z filmu „Przepraszam, czy tu biją”, tam jest taka scena, co składają życzenia.
Znalazłam, obejrzałam i wyłam ze śmiechu przez godzinę.
30. 04. 26 r. Warszawa.
W nocy obudził mnie dziwny dźwięk, jak odgłos łamanego drewna. Spojrzałam na godzinę – 02.30.
- Gdzieś o 3 w nocy miałem gacki w pokoju – Piotr opowiada na kawie.
- Ciekawe … Mnie też coś obudziło, godzina się zgadza.
- ….. Ojciec kazał ci powiedzieć, żebyś mnie nie męczyła pytaniami, bo i tak dostęp do Góry mam utrudniony, jestem bardzo mocno otoczony przez gacki.
- Szkooooda – smętnie mi się zrobiło.
- Tylko jedno pytanie … Czy to koniec z Wojtkami ?
- …….. – cisza.
01. 05. 26 r. Warszawa.
Pobudka o 5.00 rano, dospałam do 6.00 razem z wizją.
Pierwsza część była całkowicie chaotyczna, niejasna. Pamiętam tylko, że ubierałam chłopca, tym razem miał 7-8 lat. Nie był uśmiechnięty, był bardzo poważny. Ubierałam go, ponieważ mieliśmy wyjść z domu i gdzieś pójść.
Druga część wizji – jestem w pokoju o ciemnym wystroju. Ciemne, brązowe ściany, brązowe meble sprzed 100 lat i kilkoro ludzi ubranych również na ciemno, ale w ubraniach dnia dzisiejszego. Zgromadzenie przypominało zebranie koła spirytystycznego, które wywoływało duchy. Widziałam takie fotografie zrobione na początku ubiegłego wieku i stąd moje skojarzenie.

Nie czułam się w tym towarzystwie zbyt swojsko. Jakaś kobieta powiedziała, że czas nałożyć maski. O dziwo chodziło o maseczki kosmetyczne. Zaczęli nakładać. Na początku były jako płyń, potem stężały i stały się maseczkami żelowymi, które pokryły całą twarz. Nie rozumiałam po co ta maskarada, głupio wyglądali, ale pomyślałam, że jeśli tak trzeba, to i ja nałożyłam maseczkę. Spojrzałam na nich jeszcze raz i szybko zaczęłam ją zeskrobywać, bo zrozumiałam, że całe to towarzystwo to zdecydowanie nie moja bajka.
- Mam umówione spotkanie z Ojcem – powiedziałam i z wielką ulgą szybko wyszłam.
Wizja czytelna. Zapewne nawiązuje do spotkania z grupą ludzi, na które nie poszłam. I prawdopodobnie dotyczy też wczorajszego video, które zrobiło na mnie spore wrażenie. https://www.youtube.com/watch?v=kpgCr37JwM0 Nie zdawałam sobie sprawy, że satanizm jest tak potężny. Zrozumiałam dlaczego chłopiec z wizji był bardzo poważny.
- Wczoraj przed snem, byłem z Ojcem w stołówce, takiej typowej za czasów mojej młodości, taka … stołówka komunistyczna.
- … ??? … Ale to wizja, tak ? – upewniam się na wszelki wypadek.
- No tak. Siedziałem w jednym rogu, a w drugim zauważyłem mężczyznę starszego ode mnie. Był bardzo podobny do mnie, bo też był łysy. Podszedłem do niego …
- Jest pan podobny do mnie.
- Tak, jestem podobny.
- … No i ? – pytam, bo przerwał.
- No i tyle. Ojcze, jak ja jesteś łysy !
- Tak, jesteś łysy.
- …. Jestem taki jak Ojciec – Piotr się cieszy i nie zauważył, że Ojciec nie powiedział jestem.
- Ojcze … Nie masz włosów ? – śmieję się.
- Mam, kiedy chcę. A kiedy nie chcę, to nie mam. Wczoraj nie miałem.
Oczywiście nie chodzi o włosy, a podobieństwo Ojca i Piotra. O te imiona, które Ojciec dał Piotrowi i czasami przez niego przemawia. Czasami stanowią po prostu jedność.
Córka wybiera się do Medjugorie. Sprawdzając coś o Medjugorie w internecie dowiedziałam się, że jedna z widzących otrzymała od Maryi papier z tekstem. Bardzo mnie to zafrapowało i zaczęłam sprawdzać …
- Pochodzenie i czas przekazania: Mirjana otrzymała go podczas swojego ostatniego codziennego objawienia, 25 grudnia 1982 roku, wraz z dziesiątą, ostatnią tajemnicą.
-
Właściwości fizyczne: Wizjonerka opisuje przedmiot jako białawy, wykonany z materiału, którego nie ma na Ziemi. Można go pognieść i zwinąć, ale jest całkowicie niezniszczalny – nie da się go podrzeć.
-
Treść i czytelność: Na „pergaminie” widnieje opis dziesięciu tajemnic wraz z datami ich zaistnienia. Co ciekawe, treść jest widoczna tylko dla Mirjany. Choć wizjonerka Mirjana Dragićević-Soldo twierdzi, że posiada go od 1982 roku, przedmiot ten nie został nigdy sfotografowany ani udostępniony mediom do celów dokumentacyjnych.
-
Cel: Przedmiot ma posłużyć do ogłoszenia tajemnic światu. Mirjana wybrała księdza (ojca Petara Ljubičicia), któremu w odpowiednim czasie przekaże pergamin. Kapłan będzie mógł odczytać treść danej tajemnicy dopiero na kilka dni przed jej wydarzeniem.
-
Prywatność i ukrycie: Mirjana przechowuje pergamin jako przedmiot osobisty i sakralny, rzadko pokazując go komukolwiek. Z relacji wynika, że traktuje go jako „obiekt z Nieba”, który ma zostać ujawniony dopiero w ściśle określonym czasie.
-
Selektywna widoczność: Według relacji wizjonerki, treść pergaminu jest czytelna wyłącznie dla niej. Wspominała ona o sytuacji, w której pokazała pergamin kuzynce i przyjaciółce – każda z nich widziała na nim zupełnie co innego (np. modlitwę lub list z prośbą o pomoc), podczas gdy Mirjana widziała tam spisane tajemnice i daty. Sugeruje to, że nawet gdyby zrobiono zdjęcie, jego treść mogłaby nie być widoczna dla osób postronnych.
-
Historia zagubienia: Podczas wojny w Bośni i Hercegowinie pergamin został w Sarajewie, skąd Mirjana musiała uciekać. Według jej relacji, przedmiot wrócił do niej w cudowny sposób – przyniósł go żołnierz, który twierdził, że poczuł wewnętrzny nakaz, by oddać jej ten konkretny „dokument”.
- Ojcze, to prawdziwy papier od Maryi ?
- Papier czerpany, czy zwykły ?
- … ??? …
- Kolorowo się to zrobiło ? A może komputerek dostała ?
- Jak skończysz czytać, daj to Mnie do przeczytania.
- … ???!!! … Czyli to nieprawdziwe ? – jestem głęboko zdziwiona.
- Wieści przekazywane są do głowy, a potem zapisywane.
Zamyśliłam się. Chyba nigdy nie zdarzyło się, aby Ktokolwiek naprawdę z Góry przekazywał człowiekowi treści bezpośrednio na piśmie, na papierze, czy czymkolwiek materialnym.
- To niemożliwe, aby coś z Nieba przyszło do człowieka w formie materialnej – Piotr stanowczo.
- Zapomniałeś o swoim piórze ? – przypominam mu szybko.
- Aaaaa … – zamilkł zaskoczony, szach mat.
- Ale … To było twoje pióro, które wróciło – przyznaję, że to jednak wielka różnica.
Zamilkłam myśląc o Medjugorie. Jeśli coś otrzymała, w takim razie od kogo ? Co AI na to ? Czy pergamin z Medjugorie to jedyny taki przypadek ?
Jeśli pytasz ściśle o trwały, fizyczny pergamin lub dokument otrzymany podczas objawienia i zachowany przez wizjonera jako namacalny przedmiot, to według mojej wiedzy:
- wśród głównych i szeroko znanych objawień maryjnych (Guadalupe, Lourdes, Fatima, La Salette, Rue du Bac, Beauraing, Banneux, Akita itd.) nie ma drugiego takiego przypadku.
- w literaturze mistycznej i prywatnych objawieniach można znaleźć pojedyncze relacje o kartkach, listach czy napisach pojawiających się w sposób nadzwyczajny, ale nie są one porównywalnie udokumentowane ani powszechnie znane.
Dlatego najuczciwiej byłoby powiedzieć:
- nie mogę z całą pewnością stwierdzić, że jest absolutnie jedyny w całej historii chrześcijaństwa, bo istnieją tysiące słabo udokumentowanych relacji mistycznych;
- mogę powiedzieć, że jest praktycznie bezprecedensowy wśród znanych objawień maryjnych: fizyczny pergamin, zawierający tajemnice przyszłości, przechowywany przez wizjonerkę przez dziesięciolecia i niedostępny do odczytania przez innych.
To właśnie ten zestaw cech czyni przypadek Mirjany wyjątkowym. Sam motyw „niebiańskiego pisma” nie jest wyjątkowy; wyjątkowy jest namacalny, trwały pergamin z tajemnicami.
Co jest najbliższe do przypadku Mirjamy ?
1. „List z nieba” (Heavenly Letter / Sunday Letter) To najlepiej udokumentowany historycznie motyw. Od VI–VII w. w Europie krążyły teksty, które miały zstąpić z nieba, często w Jerozolimie lub Rzymie. Zawierały wezwanie do święcenia niedzieli i groźby kar dla nieposłusznych. Były przepisywane i rozpowszechniane jako fizyczne listy.Kościół traktował je jako apokryfy, ale same relacje o materialnym liście są liczne.
2. „List Jezusa do króla Abgara” – Starożytna tradycja syryjska (Euzebiusz, IV w.) mówiła, że król Edessy otrzymał pisemną odpowiedź Jezusa. Nie jest to objawienie maryjne. Chodzi o przekonanie, że istnieje materialny list pochodzący od Chrystusa. Tradycja była bardzo wpływowa w chrześcijaństwie wschodnim.
Przykłady, które miały być zbliżone do pergaminu Mirjamy, wydają się jednak bardzo odlegle. Podejrzewam, że nauka w te opowieści po prostu nie wierzy.
W dostępnych publicznie materiałach komisji badających Medjugorje nie ma pozytywnego potwierdzenia autentyczności pergaminu jako przedmiotu nadprzyrodzonego. Nawet gdy dyskutowano o pierwszych dniach objawień, kwestia pergaminu nie została uznana za dowiedzioną. Z perspektywy historycznej można więc powiedzieć, że pergamin Mirjany jest jednym z najbardziej niezwykłych elementów narracji medjugorskiej, ale jednocześnie jednym z najsłabiej weryfikowalnych.
Pełen opis zdarzenia; https://www.facebook.com/czasymaryi/posts/pergamin-z-nieba-upadłam-na-podłogę-i-zaczęłam-płakać-opisuje-mirjana-nie-do-wyo/1394386992727848/

CDN …
Wczoraj przed snem, bądź w czasie snu (nie pamiętam dokładnie, kiedy ta myśl się pojawiła) miałem zadać Pani pytanie czy wizje w Medjugorie sa prawdziwe. Nie wiem dlaczego taka myśl się pojawiła, bo nie myślałem o tym wcześniej, raczej to było we śnie. Dziś czytam wpis a tam temat Medjugorie…
Przypomnę, ponieważ to jest najlepsze podsumowanie;
-Ojcze, kłócą się o Medjugorie. Czy tam faktycznie dalej objawia się Maryja ?
-Widzisz podłogę u Krysi ? Jaka jest ?
-Czarno biała ! Jak szachownica ! – jestem pod wrażeniem, bo nikt jeszcze nie ujął tak w sedno jak Ojciec.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2023/01/02/kto-wiecej-wie-ten-ma-wiecej-do-zrobienia/
I to sprawia dodatkową trudność, bo nie umiemy na 100% rozróżnić prawdy od fałszu w tym przypadku.
Wiele osób zadaje sobie pytanie: dlaczego kolejna katastrofa pielgrzymów z Medjugorie?
Słuchałam tego:
https://www.youtube.com/live/i79K66E833I?is=8HqPc8rUQkJ4mm8N
Historycznie mamy rzeczywiste, bardzo tragiczne wydarzenia i niezwykłe zbieżności dat oraz miejsca :
6 sierpnia 1941 r. był dniem, w którym dokonano masakry mieszkańców Prebilovci, ok. 600 kobiet i dzieci zostało zamordowanych w jamie Golubinka w Šurmanci. Prebilovci i Šurmanci są bardzo blisko Medjugorie, więc historyczna pamięć o tych wydarzeniach była częścią historii tego regionu.
6 sierpnia 2022 r., dokładnie 81 lat później, autobus z 44 polskimi pielgrzymami jadącymi do Medjugorie rozbił się w Chorwacji. Zginęło 12 osób, a 32 zostały ranne.
I teraz mamy 16 sierpnia 2026 r. — autobus z polskimi pielgrzymami wracającymi z Medjugorie rozbił się na Węgrzech. Zginęło 12 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych.
12 osób zginęło w dwóch katastrofach – dziwny zbieg okoliczności…
Ap12.1 „Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce
i księżyc pod jej stopami,
a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu (znów 12) .”
Między 1941 – 1961 władze komunistyczne zabetonowały jamy.
Jama Golubinka została otwarta w 1990 r. Wydobyto z niej szczątki ofiar. Następnie zostały one przewiezione do Prebilovci. W 1991 r. pochowano je w krypcie budowanej cerkwi-memoriału.
W 1992 r., podczas wojny w Bośni i Hercegowinie, cerkiew została wysadzona, a znajdujące się w niej szczątki zostały w ogromnej części zniszczone. Źródło dotyczące Prebilovci podaje, że około 95% kości uległo zniszczeniu, część została zespolona z betonem.
Ofiary zostały ekshumowane i pochowane, ale ich pierwszy pochówek został później ponownie zbezczeszczony i częściowo zniszczony.
Może być tak, że ofiary domagają się pamięci, uznania i godnego upamiętnienia i dlatego objawiają się jako ” kobieta z dzieckiem” , która wzywa do pokoju…
Przypomniał mi się ten wpis o kobiecie z Niedzicy:
Rozpacz ją zostawiła. Tak mówi … Wiesz co ? Ona ma umiejętność poruszania rzeczy ! Widzę to – dziwi się Piotr.
Czyli kumuluje energię ?
Dokładnie !
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/11/16/modlitwa-jest-bardzo-wazna/
Jeśli się wstawisz za nią, by odeszła, to odejdzie.
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/07/10/czas-najwyzszy-poznac-sie-blizej/
Być może ofiary masakry z Prebilovci czerpią energię od pielgrzymów…
Pierwsze objawienie w Medjugorie miało mieć miejsce 24 czerwca 1981 r. w Šurmanci/okolicy, a właśnie w Šurmanci znajduje się Golubinka 40 lat po masakrze.
6 sierpnia 2022 r., dokładnie 81 lat później, autobus z pielgrzymami jadącymi do Medjugorie rozbił się w Chorwacji – znowu zbieg dat i liczb – 81 wskazuje jednocześnie na rok rozpoczęcia objawień a, jednocześnie związek z masakrą.
Do tego jeszcze zbezczeszczenie 28.07.2026
figury Maryi – powtarza się motyw „zbezczeszczenia tego, co powinno być otoczone czcią” — najpierw szczątków zamordowanych kobiet i dzieci, a później figury Matki Bożej..tj. ofiary krzyczały z grobów: usłyszycie o nas !
Przemilczana zbrodnia domaga się pamięci, a pamięć pojednania.
Bardzo ciekawa matematyka. Pytałam o ten wypadek, ale nic nie mam. Może musi przyjść odpowiedni czas na odpowiedź.
Jedna z teorii zajmujących się duchowością wskazuje, że w pewnych okresach dochodzi do masowego odejścia dusz ze świata materialnego aby przyspieszyć rozwój ludzkości. Ten wypadek rozpatrywany jednostkowo raczej nie pasuje do tej koncepcji chyba, że w połączeniu z pozostałymi wydarzeniami na świecie.
A może jak to kiedyś było napisane: „wszyscy (dusze) się pchają na ostatnia szansę”, więc trzeba było szybciutko zabrać ich do siebie na Górę i dać kolejną szansę narodzin i naprawy…. tyle jest możliwości z perspektywy Nieba…
„Rozproszyły się owce moje, bo nie miały pasterza, i stały się żerem wszelkiego dzikiego zwierza. Rozproszyły się, błądzą moje owce po wszystkich górach i po wszelkiej wyżynie”
Medjugorie oznacza dosłownie „między wzgórzami” lub „międzygórze”
„Nawet księża się kłócą o Medjugorie.
To pomyśl kto tam miesza, że się kłócą.”
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2023/01/02/kto-wiecej-wie-ten-ma-wiecej-do-zrobienia/
W Medjugorie byłam dwa razy na pielgrzymce grupowej. Bardzo
dobrze je wspominam. Doznałam tam wiele duchowych przeżyć,
otrzymałam wiele łask, które zmieniły moje życie. Codzienna Eucharystia, adoracja najświętszego sakramentu,. spowiedź św. Największe wrażenie zrobiła na mnie modlitwa różańcowa wszystkich pielgrzymów przybyłych prawie z całego świata, którzy modlili się każdy w swoim języku. To było niesamowite przeżycie, gdy obok mnie słyszałam język włoski i francuski. Odbierało się to jak jeden głośny szum. Mogę to porównać chyba tylko
do modlitwy apostołów w wieczerniku w dzień pięćdziesiątnicy.
A co do śmierci polskich pielgrzymów to jeśli Bóg do tego dopuścił to przyjął ofiarę z ich życia do bożych celów. To się nazywa :
„Boża ekonomia zbawienia.”
Nawiązując do sensu cierpienia – to, co tu zostało napisane w komentarzach może być dla mnie chyba jedynym pocieszeniem i jakimś wytłumaczeniem, które mogłabym zrozumieć. Mój siostrzeniec od urodzenia cierpi na postępującą bardzo ciężką chorobę genetyczną, która odbiera mu sprawność fizyczną i przez to wpędza go w depresję, samotność i izolację. Ma niecałe 14 lat i bardzo długo cierpi, praktycznie całe swoje życie. Jest mu bardzo ciężko i jego bliskim. Coraz ciężej. Bardzo proszę o choćby krótką modlitwę za Adama. Z całego serca Bóg zapłać ❤️
chyba jedynym pocieszeniem i jakimś wytłumaczeniem, które mogłabym zrozumieć
Proszę podzielić się swoją wiedzą z rodzicami Adama. Może też znajdą ukojenie.
A jak długo jest zakonnikiem.
Od początku swojej drogi kapłańskiej. Obecnie ma 67. To juz sporo.
Zgadzam się z wami w kwestii rozłożenia na czynniki pierwsze cierpienia w życiu człowieka.
1. Ciągnie się z poprzedniego wcielenia.
2. Zawinione (bo mimo ostrzeżeń palę papierosy, więc ryzyko nowotworu wzrasta)
3. Niezawinione jako ofiara za uratowanie innej duszy dobrowolnie wybrana po tamtej stronie (mysle, ze statystycznie większość cierpienia małych dzieci).
Sam Jezus mówił o niewidomym od urodzenia: „Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice” (J 9,3).
Bardzo ciekawe zdanie pada z ust Jezusa po uzdrowieniu chorego przy sadzawce:
Jan 5,14.
„Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło.”
Bibliści twierdzą, że to chodzi o coś gorszego w sensie utraty życia wiecznego, ale podejsc do tego mniej filozoficznie , a bardziej życiowo to jednak Jezus uzależnia cierpienie od popełniania grzechów.
Pewnie oberwie mi się za to, ale czy nie powinniśmy wiedzieć w tym życiu, co wybraliśmy, na co się zdecydowaliśmy albo zdecydowano za nas (nie wiem jak to działa) rodząc się ponownie? Np. rodzice dziecka chorego na MPD, szczególnie już dorosłego, niepełnosprawnego, wymagającego pomocy i opieki 24h/dobę, 365 dni w roku, kiedy rodzice też się starzeją, opadają z sił i zastanawiają co dalej z córką/synem? Myślę, że z tą wiedzą łatwiej byłoby to cierpienie znosić, bez pytań dlaczego mnie to spotkało.
Ta ilość cierpienia, jaką oni przelali wystarczyłoby do zbawienia niejednego grzesznika – niby przypadkowo rzucone zdanie odkrywa jedną z największych tajemnic życia. Dlaczego człowiek musi cierpieć?
Choćby dlatego, że cierpienie jednego zbawia drugiego, a każdy z nas jest grzesznikiem. Pamiętam słowa Homiela dotyczące osób upośledzonych i kalekich. To oni decydując się i wybierając taką, a nie inną drogę przyszłego życia, biorą na swoje barki grzechy tego świata. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/11/19/cala-chwala-moja-zeszla-na-mojego-syna/
Bardzo trudne pytanie. Wg mnie byłoby łatwiej, ale rozumiem też Ojca. Nasza niewiedza to wielka nauka. Ojciec chce, abyśmy zaufali Ojcu nie wiedząc. Na tym polega wiara. Gdybyśmy wiedzieli wszystko, byłoby naszym duszom zbyt łatwo przejść całą drogę (mam na myśli wielość żywotów).
Teoretycznie łatwiej, ale na pewno są rodzice takich dzieci, którzy juz to wiedzą (świadomi) i czy dzięki temu jest lżej ….
Na tej samej zasadzie wiemy , że do grzechu kusi i namawia nas zły duch, a czy dzięki tej wiedzy nie ulegamy pokusie?
Może komuś się przyda: Robert Schwartz „Odważne dusze”
2:49:32 – 3 Wychowywanie upośledzonego dziecka:
https://youtu.be/W4wSLCXjtdw?is=hi8ycCpLkCRJRaGF1
Według Roberta Schwartza dwóch synów Jennifer Stewart w poprzednim życiu miało być nazistami zaangażowanymi w propagandę. Ich problemem nie była jedynie konkretna działalność, ale sposób funkcjonowania: narzucanie innym własnego światopoglądu, brak tolerancji dla odmienności oraz pogarda dla słabszych.
W obecnym życiu doświadczają sytuacji będącej niejako odwróceniem wcześniejszego wzorca. Ich możliwości komunikowania się są bardzo ograniczone : autyzm i ślepota. Nie mogą łatwo narzucać innym swoich poglądów, przeciwnie sami potrzebują, aby inni wykazali się cierpliwością i nauczyli się ich rozumieć. Doświadczają więc zależności, ograniczenia i bycia osobami wymagającymi pomocy.
W ten sposób mają rozwijać pokorę, empatię, akceptację odmienności i szacunek dla słabszych.
Matka również ma w tej historii własną rolę. Jako bardziej dojrzała dusza podejmuje się wychowania dzieci wymagających szczególnej troski. Jej doświadczenie ma rozwijać bezwarunkową miłość, cierpliwość, współczucie i rezygnację z potrzeby kontrolowania wszystkiego.
Najważniejsza idea tej historii nie brzmi więc: „choroba jest karą za poprzednie życie”, lecz raczej: dusza może wybrać doświadczenie będące przeciwieństwem wcześniejszego sposobu funkcjonowania, aby zrozumieć drugą stronę i rozwinąć brakujące cechy.
„to fakt, że to my wybieramy swoje życie spośród kilku scenariuszy”
I wybieramy ( kreujemy ) swoje życie codzienne, nie tylko przed wcieleniem.
„Chwalić Pana !
Chwalić Pana ( ją ) cieszy wewnętrznie. ”
W tym kazaniu ojciec Józef Witko mówi, że uwielbienie Boga jest sposobem na uzdrowienie serca, co z kolei prowadzi do uzdrowienia ciała. Aby wyzdrowieć trzeba wybaczyć sobie i bliźniemu, a radość z uwielbienia odsuwa przygnębienie, złość i smutek, które choroby wywołują ( stres jako przyczyna chorób) :
https://youtu.be/K3AV5LoOdms?is=RMhBGSIshIMaSv63
W ok. 10:30 minucie historia kobiety, która zgodziła się na chorobę jako wolę Bożą i choroba się pogłębiała, gdy wyrzekła się choroby i zaczęła uwielbiać i dziękować Bogu, że z tej choroby On ją wyprowadzi, wyzdrowiała.
„Nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją ” Ne8.10
Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca Ps37.4
Znaczenie przebaczenia od strony fizjologicznej, min. 51:24, 55:22 Związek między negatywnymi uczuciami a chorobą wyjaśnia Dr Joe Dispenza:
https://youtu.be/G4hkYDjPSFs?is=h_663oEUJAqQvSsE
Fragment wywiadu z Dorotą LEnczewską – szwagierką Alicji Lenczewskiej – o cierpieniu
https://youtu.be/CawO7Yw1pDE?si=TrzPVkvV9HUmUnjw&t=4215
Bardzo trudny temat cierpienia i jego zrozumienia.
Dalej pani Dorota mówi też o miłości.
Alicja powiedziała, że nie potrafi kochać Jezusa. Szczere aż do bólu z ust osoby będącej w takiej relacji z Jezusem,ale jakie prawdziwe. Ilu z nas potrafi i już powiedziało te słowa Bogu/lub Jezusowi.
Z własnego doświadczenia napiszę (jakkolwiek to zostanie zrozumiane), że inaczej się kocha Boga a inaczej Jezusa. Mimo, że są jednością. Inne relacje po prostu. Nie wiem od czego to jest zależne (na pewno nie od braku grzeszności) I w jakim czasie dostaje się dar odczuwania miłości do Boga. Ale nie takiej” kościólkowej „, sloganowej. Takiej z samego środka serca, ze jak mówisz kocham Cię Ojcze to …. czasami łzy lecą.
Ostatnio spotkałam zakonnika (67 lat). Mieliśmy okazję porozmawiać. Mam nadzieję, ze nigdy tego nie przeczyta ehh.
Bardzo oddany Bogu, wiele dobrych uczynków wobec zwykłych ludzi…I na trzeci dzień pobytu w domu noclegowym , juz w dzień odjazdu nie wiem skąd mi sie to wzięło
„A ojciec powiedział juz Bogu /Jezusowi, ze Go kocha?”
Chwila ciszy i zaskoczenia…
Ale szczerze, bez ściemniania padły słowa:
„Nie. Jeszcze nie. …. powiedzieć te słowa mogę, ale w sercu jeszcze tego nie czuję „
„Nie. Jeszcze nie. …. powiedzieć te słowa mogę, ale w sercu jeszcze tego nie czuję „
A jak długo jest zakonnikiem.
Z własnego doświadczenia napiszę (jakkolwiek to zostanie zrozumiane), że inaczej się kocha Boga a inaczej Jezusa.
Zgadzam się z tym.
Pergamin – zdaję sobie sprawę z wagi informacji, którą Ojciec przekazał.
Jeśli rzeczywiście wydarzenie jest prawdziwe, to kto przekazał ten papier, a może to była wizja, którą uznała za rzeczywistość. Jeśli rzeczywiście wydarzenie jest prawdziwe, na jej miejscu nie wahałabym sie oddać ten papier analizie po to, by to wydarzenie uwiarygodnić. Nie rozumiem dlaczego tego nie zrobiła. Pamiętając, że Medjugorie jest jak czarno biało – czarna (czyli prawdziwość 50;50) szachownica, mamy naprawdę wieeeelki znak zapytania.
Podawanie dat kompletnie nie pasuje do Ojca. Ewentualnie te daty, które widziała Mirjana, mają jakąś ukrytą symbolikę.
Już nawet zaczynam podejrzewać, że 1260 dni w Apokalipsie to po prostu zakamuflowana liczba 42 (1260dni=42 miesiące), która symbolizuje okres ucisku i przemiany.
Sam przyznam, że dałem się podejść i początkowo poważnie potraktowałem przepowiednię Matrony Moskiewskiej, ujawnioną cudownie po 80 latach, a dotyczącej wielkiej przemiany Kościoła podczas prawosławnej Wielkanocy tego roku, co jak wiemy się nie wydarzyło https://www.youtube.com/watch?v=jWC-E4OEYqs
Jeśli słowa Matrony to wygenerowany przez AI klikbejt, to przyznam, bardzo pasują do bonanzy i pochwycenia Kościoła, fragmenty:
„-Najważniejsze jest to, żeby się nie bać. Wszystko to, co się stanie to nie jest koniec. Początkiem są narodziny.
-Nie próbuj zrozumieć wszystkiego umysłem.
-…miłość to jest jedyna rzecz, która przejdzie przez bramę. Nie myśl o miłości. Bądź miłością. Nie mów o miłości. Żyj miłością.
-Pokusa pojawi się w formie łatwego sposobu, w formie obietnicy zbawienia bez pracy, bez wysiłku, bez krzyża. Pokusa powie: „Nie ma potrzeby cierpieć”. To będzie oszustwo. Kłamstwo okryte pięknymi słowami.”
-Pokusa pojawi się w formie łatwego sposobu, w formie obietnicy zbawienia bez pracy, bez wysiłku, bez krzyża. Pokusa powie: „Nie ma potrzeby cierpieć”. To będzie oszustwo. Kłamstwo okryte pięknymi słowami.”
Po słowach Ojca, że wskrzeszenie to tylko Jezus czynił, przejrzałam kilka wywiadów z panem Wilk i zwróciłam na coś uwagę, co mnie mocno do niego uwsteczniło. On kilkukrotnie powiedział, że Bóg nie chce, aby człowiek cierpiał. On tego od nas nie chce. A ten, kto się nie uzdrowi, mimo, że sie modli, to znaczy, że się słabo lub niewłaściwie modli. To tak w skrócie.
Matrona – kompletnie nie zmam, przekazuje coś konkretnego ?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Matrona_Moskiewska
Z AI: Główne przepowiednie i wizje
-Rewolucja i wojna: Zapowiedziała przejęcie władzy przez bolszewików, zniszczenie świątyń oraz zmagania wojenne narodu rosyjskiego.
-Kryzys wiary: Ostrzegała, że odwrócenie się ludzi od Boga przyniesie nieszczęścia, głód i wojny.
-Wizja końca dnia: Przypisywano jej słowa o tym, że ludzie bez wojny nagle padną wieczorem na ziemię, a rano wstaną i świat będzie zupełnie inny (błędnie interpretowane m.in. jako proroctwo końca świata na 2017 rok)
Też jej wcześniej nie znałem. Przed Wielkanocą ktoś na polskim youtubie wrzucił jej przepowiednię, ale jak się nie sprawdziła – to usunął.
Wrócę do „Nie ma potrzeby cierpieć” – bo to ważna kwestia. Moja przyjaciółka ma guza mózgu, nieoperacyjnego. Na prześwietleniu pień mózgu wygląda jak drzewo obrośnięte masą tego właśnie guza. W kwestiach religijnych jest bardzo zaangażowana, jeździ do sanktuariów i innych cudownych miejsc z nadzieją na doznanie cudu uzdrowienia.
Zauważyłem u niej 3 reakcje na zaistniałą sytuację. 1 – dlaczego to mnie spotkało, nie zasługiwałam na to. 2 – dlaczego nie zostałam jeszcze cudownie uzdrowiona, przecież tak się staram. 3 – złość w wskutek pkt.2.
Podobna sytuacja była w serialu Chosen, gdy apostoł Jakub Mniejszy (Młodszy) pyta Jezusa, dlaczego go nie uzdrowił.
Kluczowa sprawa to fakt, że nie wszyscy nawet gorliwie modlący się, zostaną uzdrowieni. Mam swoje wyjaśnienie tego, ale jest to ściśle związane z koncepcją wędrówki dusz. Dusza wybiera/dostaje scenariusz i scenografię. Okaleczone ciało z perspektywy duszy nie jest gorsze. Pozostaje zaufać Ojcu, to On pisze scenariusze.
Oglądam na youtube kanał ateistyczny Zenona Kalafaticza żeby poznać punkt widzenia osoby areligijnej. Jego wnioski są oczywiście logiczne, ale wynikają z założeń nawet nie samego Zenona, ale zwolenników reinkarnacji. Dominuje teza: masz źle – odrabiasz błędy z poprzednich wcieleń. Zaryzykuję twierdzenie – że niekoniecznie tak jest. Możliwości jest więcej, np. krąg wcielonych dusz realizuje koronkę, aby uratować jedną konkretną duszę. I ktoś z tego kręgu musi się „podłożyć”.
Wyobraźmy sobie teraz, że Szatan ubrał ornat i puka do drzwi. Proponuje ulgę w cierpieniu, oczywiście nie za darmo. Obawiam się, że osoby cierpiące fizyczne mogą pójść na taki układ.
2 – dlaczego nie zostałam jeszcze cudownie uzdrowiona, przecież tak się staram – najczęściej spotykane. Przypominam jak często Ojciec mówi; nie dam ci tego doznania, nie dam ci takiego doświadczenia. I pamiętam zdanie; a skąd on wie, że wierzy naprawdę ?
Czyli cierpienie jest nie tylko częścią naszego życia, ale tez próbą dla nas.
Podobna sytuacja była w serialu Chosen, gdy apostoł Jakub Mniejszy (Młodszy) pyta Jezusa, dlaczego go nie uzdrowił, ale – to była świetna odpowiedź, ale nie przetoczę, bo nie pamiętam.
Możliwości jest więcej – to prawda, że zdecydowanie więcej. Jedna z możliwości, o której zapominamy to fakt, że to my wybieramy swoje życie spośród kilku scenariuszy.
Gdyby cierpienie nie było potrzebne, to po co poświęcenie Faustyny, Lenczewskiej i wielu innych. Z tego wynika, że poświeciły sie kompletnie bez sensu.
…………….
Panie Vitku, ktoś chciałby panu odpowiedzieć na komentarz, ale nie może technicznie. Ma pan zablokowane odpowiadanie ?
Zablokowane odpowiadanie? Może chodzi o to, że po 3 odpowiedziach w wątku znika przycisk [Odpowiedz], ale tak było zawsze. Wtedy klikam przycisk wyżej w wątku…