22. 04. 26 r. W drodze do Szczecina.
Jedziemy do Szczecina PKP. Nie mogę się doczekać, kiedy zostaniemy sami. Dopiero od Poznania zaczynamy rozmawiać, a o czym ? Oczywiście o Wojtku.
- Widzę, że „Wojtek” to kropka na końcu zdania.
- … ??? … Czyli ma jakieś znaczenie … A co mówiłeś Ojcze do Edzia ?
- To do niego mówiłem.
- ……. – roześmiałam się cicho, bardzo konkretna odpowiedź „nie wtrącaj się”.
- Był zdenerwowany … Może to nie chodzi o Wojtka, a Piotra ? – macam.
- Nie, Piotr siedzi zamknięty w pokoju i nasłuchuje i co może ?
- Hmm … Nic nie może, może tylko siedzieć.
- Nic nie może …. Czy może, Aleksandra ?
- Nie może.
- Nic nie może zrobić, co ma wpływ na jego życie.
- Nie widzisz, że ciągle drepcze w jednym miejscu ? Nic nie zrobi beze Mnie.
- …. Chciałabyś te klucze do pokoju ?
- … Uważaj, Ojcze patrzy na ciebie uważnie.
- Absolutnie nie ! – zarzekam się więc mocniej.
- A wiesz, że to może być niebezpieczne ? Zrobi ręką … – Piotr pokazuje, jakby głaskał zboże na polu …
- …. i tysiące ludzi nie żyje.
- Naprawdę ?
- Nie, na żarty.
Czyli żniwa ...
-Zaczną się żniwa. -… Kataklizm też jakiś będzie ? -Tak, spowodowany człowiekiem. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2022/11/05/zaczna-sie-zniwa/
Rozmawiamy o sprawach firmy, gdy Ojciec nagle …
- Czy jesteś skazana na wygraną ? Tak się mówi ….
- … ??? … A nie przegraną ? Mówi się też „być skazanym na przegraną”.
- Przegrana to już było. Olejniczak to przegrana.
Woow … Olejniczak to wykładowca Uniwersytetu i współzałożyciel Szkoły Biznesu, w której kiedyś byłam. Dlaczego Ojciec go wspomina, jeśli obecnie nie mam z nim nic wspólnego ? Naprawdę nie rozumiem …
- Olejniczak to też Wojtek ! Wojciech Olejniczak ! – uzmysłowiłam sobie w tej właśnie chwili.
- Ale dlaczego przegrana ? – zdziwiłam się.
Wpisując do internetu „Wojciech Olejniczak przegrana” pojawiła mi się inna osoba o tym samym nazwisku – polityk, który faktycznie kojarzy się z wielką przegraną https://www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/iar/artykul/wojciech;olejniczak;nie;spodziewalem;sie;porazki,9,0,345865.html Ale nie o niego Ojcu chodzi zapewne, ponieważ akurat tego Wojtka, to ja nie znam.
- To się nam grono Wojtków powiększyło ! – zażartowałam.
- Wedle życzenia.
- … Nie słyszałam tego nazwiska od 20 lat chyba ! … – jestem baaaardzo zdziwiona.
- Znowu zaskoczona ?
- Oooo tak.
No i pomyślałam, że może to o tego Wojtka chodzi. W każdym razie trzeba będzie mieć oczy i uszy otwarte, bo na swojej liście mam już 4 Wojtków.
- Chwalić Pana ! – Piotr zakończył rozmowę.
- … ??? … Dlaczego to mówisz ?
- Bo dzisiaj to słyszę po raz trzeci.
- Ciekawe … Jest taka babeczka, która co drugie zdanie mówi właśnie „Chwalić Pana”.
- Jest w tym szczera, nie potrafi pohamować swojej radości do Ojca.
- Chwalić Pana ją cieszy wewnętrznie.
23. 04. 26 r. Szczecin.
Odwiedzam moją mamę. Wchodząc do mieszkania widzę, jak mama z piekarnika wyciąga dwie upieczone dopiero co, drożdżowe babeczki. Myślę sobie, jedna pewnie dla mnie. A ona nawet się nie odwróciła do mnie i jakby czytając w moich myślach …
- Jedna jest dla mnie, a druga dla Wojtka.
- … ???!!! …. – stanęłam jak wryta.
- Ma dzisiaj imieniny.
„Wojtek” na dzień dobry ? Czyżby o tego Wojtka Ojcu chodziło ? Wojtek nr 2 ? Znajomy moich rodziców, którego nie widziałam wieki całe ?
26. 04. 26 r. W drodze do Warszawy.
Wyjeżdżamy baaardzo rano, przed 6. 00. Jest zimno, jestem bardzo senna, bo spałam w nocy zaledwie 3 godziny. Stoimy na peronie nie rozmawiając, ze spuszczoną głową gapię się na swoje buty, nie mam siły na nic więcej. Widzę, że przed moimi butami zatrzymują się inne buty, męskie. Podnoszę głowę zmęczona … i zamieram. Przede mną stoi Wojtek nr 3. Dosłownie mnie zamurowało. Spojrzałam na Piotra wzrokiem, który mówił wszystko. Nie wiem, jakie oboje mieliśmy miny, ale Wojtek oddalił się od nas dość szybko mimo, że nie widzieliśmy się też wieki całe. Wypadało porozmawiać dłużej, ale ja się gapiłam na niego takimi okrągłymi oczami ze zdziwienia, że uznał, iż chyba mi odbiło. Okazało się, że też jedzie do Warszawy, wyjątkowo tym pociągiem. Wooow ….
- Ojcze, co znaczy dla nas to spotkanie ? – pytam, gdy usiedliśmy na swoje miejsca.
- Potwierdzenie.
Zmroziły nas te słowa. A więc wizje są prawdziwe, wszystko się spełni to nie zabawa, to się dzieje. Całą podróż przebyliśmy w zadumie, bez rozmów. Drugi Wojtek zrobił na nas piorunujące wrażenie. Po pierwsze, że kolejny Wojtek, po drugie, że tak szybko. Nieeesamowite. Nie bacząc na wczesną godzinę wysłałam córce SMS …

Przypominam sobie słowa …
-…. Jakiś prezent idzie do ciebie ! W kwietniu jeszcze ! – Piotr nagle.
-Widzę paczkę kwadratową, papier żółto brązowy, może żółtawy, w motylki, a motylki są niebieskie … Paczka jest obwiązana kokardą czerwoną i przepiękną różyczkę ma na wierzchu czerwoną …
-Masz urodziny w kwietniu, to raczej do ciebie ten prezent, nie do mnie.
-Widzę, jak ktoś ci przynosi, ktoś ci bardzo bliski. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/07/14/najwyzsza-pora-zepsucie-przekracza-wszelkie-granice/
Prezent to wizja, to głos Ojca. Prezent to sam Ojciec, dał Siebie.
28. 04. 26 r. Warszawa.
Wczoraj obejrzałam pewne video; https://www.youtube.com/watch?v=nOXYpMUAoc8 Witek Wilk | Jan Pospieszalski rozmawia. Mam tak kolosalne wątpliwości, że pytam Ojca …
- Ojcze, on ponoć nawet wskrzesza ludzi.
- Tylko raz wskrzeszono zmarłego.
- No właśnie, Łazarz … – kiwam głową.
- Musisz uważać, być czujna, bardzo ostrożna. Przynieś mu martwą squirrel i zobaczymy – Piotr się zawahał, poplątał mu się język … Nie wiedziałam, jak mam po angielsku to zapisać.
- Widzę wiewiórkę … – sprawdzam od razu i rzeczywiście, znaczy wiewiórka.
- Powie, dzisiaj mi nie wyszło.
- Uwierz w to, co dostajesz z Góry, patrz na twoje przekazy, jak z Wojtkiem.
- Będzie wielu, którzy będą uważać się za mesjaszy.
- … On nie jest z otwartą przyłbicą …, tak zobaczyłem. Zobaczyłem faceta w rycerskiej przyłbicy, ale przyłbica jest zakryta, ledwo widać oczy.

Tylko raz wskrzeszono zmarłego – wskrzeszenie Łazarza. Raz ? Ale, czy Jezus nie został wskrzeszony także ?
Ojciec mówi, żebyś sprawdziła znaczenie słowa „wskrzeszenie” – Piotr nalega. „Zmartwychwstanie Chrystusa nie było powrotem do życia ziemskiego, jak to miało miejsce w przypadku wskrzeszeń, których dokonał Jezus przed Paschą: córki Jaira, młodzieńca z Naim, Łazarza. Te fakty były wydarzeniami cudownymi, ale osoby cudownie wskrzeszone mocą Jezusa powróciły do „zwyczajnego” życia ziemskiego. W pewnej chwili znów umrą. Zmartwychwstanie Chrystusa jest istotowo różne”. (KKK 646) http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/09/05/nie-testuj-mnie/
Wieczorem.
Pisałam dzisiaj, że idzie nowa epidemia, przyjęłam to na spokojnie.
Nadchodzi nowa epidemia ! – krzyknął.
Zmodyfikowany Covid, wyczułem zapach ! http://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/04/24/jestes-ciagle-w-drodze-w-tym-swiecie/
Ale kiedy usłyszałam od Jackowskiego, że faktycznie coś idzie, to się zainteresowałam bardziej. https://www.youtube.com/watch?v=scIi-phSxNs Opowiadam o tym Piotrowi …
- Zagadkowe rzeczy mówisz.
- A chciałem zejść na dół, wejść w człowieka i teraz boję się, że się zarażę.
- … Mam nową nazwę dla człowieka z Człuchowa. Krzysztof zgaduj zgadula.