30. 06. 26 r. Warszawa. Część 2.
- Oddalasz się od sprawy związanej z wizjami ? Zapomniałaś o pokoju, o uśmiechu ?

- Śledzicie wojnę ? Żyjecie codziennością ?
- No bo … Nic się takiego u nas nie dzieje – tłumaczymy się razem.
- Dzieje się, dużo.
- Teraz Ukraińcom się powodzi, ale powód ma dwojakie znaczenie.
- Można i ulec powodzi.
- Tak jak osa, która ukąsiła słonia, który podskoczył. I myśli (osa), że już koniec, a on nadal kręci trąbą.
- … Zapłacą za to podwójnie. Docenią, kiedy stracą.
Pomyślałam, że w takim razie sporo czasu musi jeszcze upłynąć, aby plany Ojca mogły się zrealizować. Wiele musi się jeszcze wydarzyć, ponieważ szykują się zmiany wręcz radykalne.
- Jak to się wszystko skończy, Ojcze ? – mam na myśli wojny, choroby, wszystko.
- Wielkim braniem, największym jak do tej pory.
- Tak, jak widziałaś – … puste miasto.
- … Źle ci było ?
- Nieee …, spokojnie, ale nie będzie … dentysty ! – walnęłam z głęboką szczerością.
- Chodzi mi o to, że jeśli będzie mało ludzi, to i mało fachowców różnej maści. Może będzie i spokojniej, ale i trudniej.
- Piekarz będzie piekł bułeczki, a dentysta będzie czekać na pacjenta.
- … ??? … Czy to epidemia sprawi, że miasta będą całe, ale bez ludzi ?
- Czy tylko epidemia czyni miasta puste ?
- A może ci ludzie będą gdzieś zabrani ? Tak, jak widział to twój mąż ?
No i szczęka mi opadła. Mam nadzieję, że Ojciec się teraz ze mną droczy, bo nie uwierzę w dosłowność wizji Piotra, w której widział, jak wielkie UFO zabierało z Ziemi tysiące ludzi.

-Czy widziałaś spokój, gdy wyszłaś ? -…. W wizji ? Tak, było bardzo spokojnie. -Czy widziałaś słońce po tych wielkich chmurach ? -Ooo tak, sielankowo było wręcz. -Niewielu was zostało. -Taaaak – kiwam głową, bo to dość przerażające. Coś się stanie takiego, co wstrząśnie strasznie całą Ziemią – Piotr w zamyśleniu. Jeśli tak mało ludzi … To znaczy, że budynki w tej wizji były puste ? -Sama sobie odpowiedz … -Jeśli faktycznie zostanie mało ludzi, to dopiero zacznie się kryzys, bo kto będzie pracował ? Kto będzie tworzył produkcję ? Kto upiecze ci chleb, zbierze plony ? Kto będzie budował, leczył, itd. ? Wyobrażasz to sobie ? – pytam Piotra. -Noe też zaczynał od zera. -Wooow … – zmroziło mnie od stóp do głowy. Ale mówiąc tak po naszemu … Takie spustoszenie to raczej zwiastun wielkich problemów niż szczęścia. -A jednak woda przychodzi. -Hmm …. Gdy wyszłam na ulicę, byłam szczęśliwa … Może to jednak jakaś metafora … – pocieszam sama siebie. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2024/05/17/nie-patrz-na-powierzchownosc/
- Ojcze … A czy Jezus mógłby przyjść do mnie jeszcze raz ?
- A dlaczego tylko raz ? Nie chcesz marzyć ?
- …….. – uśmiecham się.
Wstrzymujemy naszą rozmowę. Nieopodal nas usiadł dość znany polityk z PO. Wszedł jak król i tak się cały czas potem zachowywał.
- Każdy z nich ma koronę, sam sobie ją nałożył.
Wieczorem.
Nieoczekiwanie otrzymałam odpowiedź na moją niepewność.
- Sprawdź co to za bitwa po Kannami ? – Piotr nagle. Bitwa pod Kannami (2 sierpnia 216 r. p.n.e.) to decydujące starcie II wojny punickiej, w którym kartagiński wódz Hannibal Barkas zniszczył liczniejszą armię rzymską, stosując nowatorski manewr okrążenia. Była to jedna z największych klęsk w historii Rzymu, w której zginęło od 50 do 70 tysięcy rzymskich legionistów. - Ameryka to Rzymianie ? … – pytam, bo może to Izrael ? A może Iran ? - ... Zbliża się rozstrzygnięcie dla tego losu człowieka, dla tego świata. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/06/23/ziemskie-sprawy-rozwiaza-sie-po-ziemsku/
Pojawiła się ciekawa informacja, która od razu zwróciła moją uwagę.
Donald Trump zamieścił w serwisie Truth Social obraz dużego, złotego orła umieszczonego na Balkonie Trumana w Białym Domu. Według CNN metadane obrazu wskazują, że został on stworzony przy użyciu sztucznej inteligencji Google. Złoty prezent dla Białego Domu na jego 250. rok urodzin – napisał Trump. Następnie wpis udostępnił oficjalny profil Białego Domu na platformie X. Wielki, złoty orzeł na Białym Domu? Trump wrzuca zdjęcie. „To prezent”

Aquila (łac. klasyczna: dosł. „orzeł”) była ważnym symbolem w starożytnym Rzymie, pełniącym przede wszystkim funkcję sztandaru rzymskiego legionu. Sztandar ten niósł legionista zwany *aquiliferem* („nosicielem orła”). Każdy legion posiadał jednego orła. Symbolizował on orła Jowisza (Aëtosa), przy czym Jowisz był uważany za „ojca państwa rzymskiego”.
Czyli nie Izrael, nie Iran, a Ameryka to „Rzym”, który przegra.

02. 07. 26 r. Warszawa.
Piotr się zapatrzył …
- Moje bycie tutaj, takie oficjalne, w tym roku będzie pełne 30 lat.
- Kawał czasu, który trwa – … i Piotr pstryknął mi palcami tuż przed nosem. Czyli tyle, co nic.
- … Bądź pozdrowiona Aleksandra !
- …….. – prostuję się wzruszona.
- Aleksandra wytrwała, wierna, oddana na przepadłe.
- Noooo …. – pomyślałam tylko, że jakoś tak się porobiło, że faktycznie na przepadłe.
- Ktoś ci piękną koronkę szyje, ozdabiana jest kamieniami – Piotr zmrużył oczy, jakby niedowidział.
- Ozdobiona świecidełkami.
- Tylko nie świecidełkami ! Diademami, które Ojciec dał ci ze Swojego miejsca.
- … A ponoć precjoza nic nie znaczą … – zauważam ostrożnie.
- Mówimy o Niebie. Ojciec daje, co Go uszczęśliwia.
- Podnosząc ciebie, oddajesz Mu chwałę.
Zamilkłam, spoglądam na zegar …
- Jeszcze zdążymy na mszę.
- Może jutro ? – Piotr niepewnie.
- Słyszysz go ?! Jutro ?! Jutro?!
Ze śmiechem wstajemy od stołu, pędzimy na mszę. Pod koniec mszy Piotr szepcze mi do ucha …
- Przypomnieli mi, co miałem dzisiaj w nocy. Przed 3.00 w nocy miałem walenie pięścią w drzwi. Trzy razy walenie strasznie i głośne. Te drzwi były niewidzialne dla oka, ale wiedziałem, że to drzwi. Utworzyły się w ścianie koło okna. Powiedziałem tylko spierdalaj i dalej spałem … – spojrzał na mnie wymownie.
Przewracam oczami za słownictwo, ale zmartwiłam się, muszę przyznać. Przypominam sobie podobne walenie, ale w sufit. Czyżby ktoś chciałby się do nas dostać ? …
06. 05. 23 r. Szczecin.
Była 1.15 w nocy. Obudziło mnie walenie w sufit. Właściwie nie było to walenie, ale mocne pukanie. Pukanie, jakby mój sufit był drzwiami. Dużo mocniejsze niż zwykłe uderzenie. Ktoś „pukał” tak, jakby jego dłoń była 10 razy większa od mojej. Dziwne wrażenie akustyczne, ponieważ dźwięk pukania rozchodził się jak fala, na całość sufitu domu. Poderwało mnie na to równe nogi. Stałam długi czas gapiąc się w sufit. Wydawało mi się, że niemożliwe, aby nikt tego nie usłyszał, a jednak w domu panowała cisza. Piotr spał w pokoju obok, Krysia piętro niżej i mimo to cisza. Jak to możliwe ? Kto to był ?
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2023/10/14/zrobcie-wszystko-cokolwiek-wam-powie/
Wieczorem.
Mundial trwa, ale tym razem podchodzimy do tego bez żadnych emocji. Obojętnie mi kto strzeli, kto przegra, nieważne. Zauważamy, że jeden z czarnoskórych piłkarzy ma na szyi krzyżyk.
- O ! Lubię go ! – Piotr spokojnie.
- A Chrystus powiedział ….
- Masz lubić tych, co nie noszą krzyża.
- Cóż to za nagroda, gdy lubisz tych, co noszą …
- Wooo … Jakie to piękne – pomyślałam.