Gdzie się nie ruszysz, tam My.

27. 05. 17 r. Ustroń.

Będąc w marcu w Ustroniu wiele słyszeliśmy o Czantorii, wyciągu narciarskim czynnym cały rok. Obiecaliśmy sobie, że przyjedziemy tutaj jeszcze raz i bezwzględnie wykorzystamy tę „super atrakcję” całego regionu. Jadąc musieliśmy minąć pod drodze znany nam uroczy kościołek, w którym byliśmy dwa miesiące temu. Tym razem jakoś nie przyszło nam do głowy, o dziwo!… by tam wejść. Już go mijaliśmy, kiedy Piotr nagle zrobił w tył zwrot … 

  • Usłyszałem.
  • Nie zajrzysz do Mnie ?
  • No co ty ? – wyrwało mi się.

W środku były trzy zaledwie osoby, ale i one szybko się wykruszyły. Usiedliśmy z tyłu, po chwili Piotr znowu bierze mnie za rękę.

  • Jezus powiedział, byśmy podeszli bliżej. Chce mieć nas w zasięgu swoich rozpostartych rąk.
  • … ??? … – stanęliśmy więc przed nim w całkowitej ciszy.
  • Pobłogosławił ciebie, potem mnie, a potem pobłogosławił nas, zrobił nad nami krzyż.
  • Przyjmij błogosławieństwo na nową drogę.
  • Ja w tobie, ty we Mnie po wsze czasy.

Ktoś wchodził do środka i oboje odwróciliśmy się w jego stronę.

  • Nie zwracaj uwagi na tego pobożnego, niech cię nie odciąga ode Mnie.

Nowa droga … Niewątpliwie znowu coś się zacznie.


Wieczorem. Piotr zaczął podliczać wszystkie wydatki związane z wyjazdem.

  • No ! Mało nie wydałem.
  • Czyż nie warto było ?
  • Pojechaliście dla tej chwili.


28. 05. 17 r. Ustroń.

Na Czantorię dotarliśmy wyciągiem, ale żeby wrócić postanowiliśmy po prostu zejść na własnych nogach. Zapowiadało się dość wyczerpujące, więc schyliłam się, aby zawiązywać mocniej buta. Piotr nachyla się nade mną i szepcze …

  • Nie ruszaj się i nie patrz w bok. Koło nas ktoś w białym też się szykuje do drogi …

No to oczywiście się podniosłam się i zaczęłam rozglądać, któż to jeszcze szykuje się do drogi. Sęk w tym, że nikogo nie było.

  • Kogo widzisz ?
  • Papieża ! – ciągle szeptem.
  • Jaja sobie robisz ?! – już nie wytrzymałam.
  • Cicho bądź. Jest na biało ubrany i ma czapkę leninówkę, też białą i biały plecak … – ciągle szepcze.
  • Ale jak to możliwe ?!
  • Mówię ci, że idzie z nami.
  • Ukochał góry.
  • Ale … Jak może sobie tak iść ? – byłam niezmiernie zdziwiona …
  • A dlaczego nie ?
  • ??? – no… niby fakt. 
  • Dołączył do nas. Zobaczyłem, że się szykuje iść z nami …

Wróciliśmy w milczeniu.


Wieczorem.

  • Jezus udzielił ci błogosławieństwa na nową drogę, co to znaczy ? – pytam.
  • Pokazał gestem na drogę – Piotr wzrusza ramionami, że przecież powinno to być jasne.
  • To było ważne ?
  • Twój największy przyjaciel pobłogosławił cię przed drogą. On ją zna.
  • …. Obserwuj znaki.
  • Ale Piotr może je przeoczyć.
  • Tego nie przeoczy, nie byłby w stanie.
  • … ??? …


29. 05. 17 r. Warszawa.

Wracamy do „domu”.

  • Znowu to samo … – Piotr myślał o firmie, o obowiązkach, o codzienności, która zaczyna się już jutro.
  • Ciesz się, że to samo.
  • Gdyby nie to samo, nie miałbyś to samogdyby nie praca, życie normalne, nie byłoby na chleb.

Weszliśmy do mieszkania, rozpakowaliśmy się, Piotr włączył telewizor, a tam film „Bogowie i królowie”. Spojrzał na to chwilę i przełączył na Teleexpress.

  • Co wybierasz ?
  • To, czy My ?
  • … Czy możemy po takich słowach mieć jakikolwiek wybór ? – pomyślałam.

Zaczynała się scena rozmowy Mojżesza z chłopcem, czyli z Bogiem.

  • Myślałem, że jesteś Generał” – przypomniały mi się od razu słowa, które pisałam na blogu, że Mojżesz był narzędziem.

Piotr obejrzał tę scenę, pokiwał głową, że rozumie i przełączył na Teleexpress, a tam mowa o różańcu …

  • Widzisz ? Gdzie się nie ruszysz, tam My. 

Znowu przełączył na film. Zaczęły się sceny o plagach egipskich…

  • Widzisz to ? Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
  • Dlaczego tak robi ?
  • Nie pytaj dlaczego. Bóg Ojciec wie, co robi.
  • Dziękuję Ci za ten świetny wyjazd.
  • Nie musisz nic robić, tylko trwaj przy Mnie.
  • Kończy się czas twojej sielanki.



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

I przywołał dzieci do porządku, a one stały i płakały…

25. 05. 17 r. Warszawa.

Idąc rano na „randkę” jak zwykle zajrzałam do Chrystusa w kościele św. Barbary. Miałam mały bukiet kwiatów, który chciałam zostawić Mu pod krzyżem. Wchodzę do przedsionka, gdzie wisi krzyż … i mnie zamurowało. Widzę klęczącą pod nim zakonnicę. Głupio mi się zrobiło, bo moje wejście musiało być dla niej dość nie na rękę, jednak ona jakby mnie nie zauważyła, ani  usłyszała. Jej głowa była wtulona w stopy wiszącego Jezusa, a ręce obejmowały Jego nogi. Czułam, że wtargnęłam w ich intymną, bardzo prywatną chwilę. Nie wiedziałam co zrobić, czy wycofać się, czy mimo wszystko przeszkodzić jej i położyć te kwiaty … I kiedy tak się wahałam, ona podniosła głowę …, a to młoda dziewczyna ! Zrobiło mi się jeszcze bardziej głupio, gdyż zobaczyłam w jej oczach wielką … miłość. Moja wiara w porównaniu do jej wiary wydała się tylko małą kroplą przy wielkim oceanie. Bez słów położyłam szybko bukiet i się wycofałam.

  • Hmm … – Piotr się zadumał.
  • A ja miałem dzisiaj rano w kościele niesamowitą rzecz. Kiedy brałem hostię, zauważyłem na niej obraz krzyża z naszej katedry, pod którym klękamy. To niesamowite … Jak ja to widzę …??? – Piotr kręcił głową z niedowierzaniem …
  • Spojrzałem i pomyślałem co to ?
  • Noo … Mieszkamy w tobie.
  • Czym sobie zasłużyłem ? Ja się do tej zakonnicy nie mogę równać !
  • A ty wiesz najlepiej ?
  • Jestem łobuz, chuligan, taki brudny … Musieli mnie z kimś pomyli ć! Jestem głupim góralem, a Oni są ciągle przy mnie. Jak ktoś mnie wkurza, to bym ich od razu ścinał, a potem tulił … No nie daję sobie rady, tak mnie gacek ciągnie … Czarnych to był zagryzł … Jestem nienormalny – Piotr wzdycha.
  • No, normalny to ty nie jesteś.
  • Ale pomyśl, jakieś zasługi musiały być.
  • A może ktoś taki jak ty jest Im potrzebny ? – pocieszam go.
  • Spytaj się – i się zająknęłam, bo myślałam o Ojcu. 
  • Jakim chcą, żebyś był ?
  • Sobą.
  • Nikt cię nie wybrał.
  • Ktoś chce, żebyś do Domu wrócił.

Wieczorem zwyczajowo komentowaliśmy oglądane Wiadomości. Pokazano sprawcę zamachu w Manchesterze. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,21852623,manchester-zidentyfikowano-pierwsze-ofiary-zamachu-wsrod-nich.html

  • Zobaczyłem teraz ciekawą rzecz. Jak podali jego nazwisko, zobaczyłem jego ducha i wielką rękę ze szponami, która go zgarnia z ziemi, ta ręka go zagarnęła – i zrobił oczy ze zdziwienia.
  • Miał prawo go zabrać.
  • W tym, co zobaczyłem, Góra nie interweniowała, a myślałem, że to ofiara – mówi ciągle zdziwiony.
  • Dokonał wyboru.
  • Co z takim będzie ? – pytam zaciekawiona.

Przyszło do mnie bowiem pewne skojarzenie. Fragment z filmu „Uwierz w ducha”, w którym zły po śmierci jest zabierany przez Złego. https://youtu.be/-Y2wqkD2KVM?t=52s

  • Ciąg dalszy nastąpi.
  • Poczuje cierpienie tych, którzy przeżyli czyli cierpienie pozostawionych rodzin, ukochanych, itd.

Czytam Piotrowi informację; Powojenny eksperyment stworzenia społeczeństw wielokulturowych w Europie kończy się wielką porażką. Od Sztokholmu po Paryż, od Londynu po Ateny trwają największe w powojennej historii walki uliczne między rodowitymi Europejczykami i imigrantami. Eksplozja wzajemnego antagonizmu jest gwoździem do trumny polityki multi kulti lansowanej przez europejską lewicę. http://www.uwazamrze.pl/artykul/1015140/kleska-multi-kulti

  • Nie zatrzymasz już tego.
  • Hmm … – ma rację. A może zachodnia Europa na to właśnie sobie zapracowała ? Niszczą własne świątynie, więc zaczną szanować cudze ?
  • … O 15.00, gdy zacząłem się modlić, zobaczyłem świetną rzecz. Moje biurko było na ziemi, to znaczy na planecie Ziemia. Zobaczyłem jak ktoś wyrwał je z kawałkiem ziemi i wywindował prosto do góry, do nieba. Ja się ciągle modliłem i zobaczyłem wtedy wielkie ucho, które słuchało jak się modlę. Wtedy usłyszałem …
  • Światło cię opływa …
  • … I zobaczyłem mgłę światła. To było tak realne, że mogłem tego dotknąć.
  • Za uchem zobaczyłem dwa wielkie fotele, a między nimi srebrnego ptaka, który skrzydłami machał. Za nimi stała Maryja … Wyglądali jak na zdjęciu rodzinnym.



26. 05. 17 r. Warszawa.

Kilkanaście dni temu wpadliśmy na szalony pomysł, by pojechać do Ustronia jeszcze raz, ale tym razem tylko na weekend. W trakcie jazdy Piotr znowu wspominał wizję z falą i swoje operacje. Zaciskam zęby i słucham, bo może tym razem dowiem się czegoś nowego ?

  • To, co miało być naprawione, zostało naprawione.
  • Teraz oczekuj tego, na co czekasz.
  • Wtedy po raz pierwszy Homiel kazał mi się ubrać ładnie. Kazał mi nałożyć najlepszą koszulę i marynarkę.
  • No właśnie … Czy to miało takie znaczenie ? – pytam, ponieważ to było nawet jak na Homiela bardzo niezwykłe. 
  • Ta domena ludzka przeważyła.
  • …. Ta druga fala to końcowy etap szkolenia. 
  • Będę zaskoczony tym wszystkim ?
  • Niebywale.
  • …….. – czyli nic nowego, ale cieszę się, że się Homiel w ogóle odezwał.

Na skraju Warszawy mijamy budowane wielkie wieżowce.

  • Kto to będzie kupował ?! – Piotr ze zdziwieniem i sarkazmem zarazem.
  • Na pewno nie ty.
  • Zapowiada się super podróż, Homiel ma dzisiaj humor – zaczęłam się śmiać. 
  • Cieszysz się, że jedziesz ? – pytam Go bezpośrednio.
  • Cieszę się, że siedzimy razem.
  • Dlaczego ?
  • Jesteśmy razem.
  • … Szkoda, że Wodecki odszedł – Piotr sobie przypomniał.
  • On już tego nie podziela – nie podziela, że szkoda. 
  • Trafił do Nieba ?
  • A gdzie miałby trafić ?
  • Też będzie śpiewać w Niebie ? – pytam.
  • Tam ciągle gra muzyka.
  • Śmierć to jest moment – Piotr pstryknął palcami, a coś o tym wie. Tak wiele razy był tak blisko…
  • Nie dla każdego.
  • To fakt, czasami umiera się długo – nie uwzględniliśmy tych, co umierają w wyniku ciężkiej choroby.
  • A niektórzy całe życie.
  • Jak to ?
  • Złoczyńcy, nie czyniąc dobrze już umierają.
  • A jak ja żyję ? – Piotr.
  • To teatr komediowy.
  • Ale jestem też poważny ! – obruszył się.
  • A i w teatrze są przerwy.
  • ……… – Homiel uszczypliwy jak zawsze, ale robi to z wielkim humorem.
  • Ciągle myślę o Fatimie i otwartych wrotach.
  • Wrota zostały otwarte, cóż więcej ?
  • Czy będą jakieś inne znaki ?
  • Czekaj do następnej kulminacji.
  • ???!!! Fali ?
  • Fali, fali odpowiada wręcz zniecierpliwiony.
  • Będę po tym pracował ?
  • Na pustyni kruki karmiły Eliasza, więc się nie martw.
  • Dlaczego jestem w połowie Fatimy ? – pytam.
  • Z opracowaniem.
  • Wszyscy oczekują Eliasza, nie powinien się już objawić ?
  • I się objawi.
  • Ciekawe, czy kościół uzna kogoś takiego …
  • Kościół to zbroja, aczkolwiek toczy go rak pokazał zbroję, którą od spodu zżera rdza.
  • Dlaczego nieodpowiedni ludzie dochodzą do wysokich stanowisk w Kościele ?
  • Dlatego ta zbroja jest zjedzona.
  • Czy doczekamy się wielkich zmian, które nadchodzą ?
  • Będziecie w nich uczestniczyć.
  • ……… – ja miałam na myśli proroctwo fatimskie, a Homiel chyba falę. Powinnam spytać precyzyjniej.
  • To co ? Bierzemy się do roboty ?  zaciera ręce.
  • A co masz na myśli ?
  • Nie widzisz tego pola w chwastach ?
  • …???…

Zarówno Homiel, jak i sam Ojciec często porównuje swoje nauki do uprawy pola. Mówienie o Bogu, czynienie na chwałę Boga to jak sypanie ziarna na polu. Czasami łatwo urodzi się z tego coś pięknego, zdrowego, a czasami zbyt dużo jest chwastów, by urosło coś pięknego i zdrowego.

Obraz od Yongsung Kim
  • Zaczynam rozumieć Ojca – Piotr przypomniał sobie słowa dotyczące wstrząsu.
  • Co się dzieje, gdy uczeń nie zdaje ?
  • Powtarza.
  • A drugi raz ?
  • Powtarza.
  • A ile razy ma powtarzać ?
  • Wyrzuca się z klasy.
  • Pierwsza wojna to jedna powtórka, nie wystarczyło.
  • Była druga wojna i co ?
  • ?!
  • Będzie trzecia ?
  • A co da kolejna ?
  • Widać, że takie zwykłe metody nie dają skutku.
  • A nie-zwykła metoda ?
  • Jak sama mówi nazwa … niezwykła.
  • Były już takie kiedyś ?
  • A nie ? Sama o tym pisałaś …
  • I wziął Ojciec swoje niesforne dzieci i na nowo ulepił – p. s. potop biblijny.
  • … Coś mi się wydaje, że Ojciec ma swoje plany – Piotr
  • Jak to zrobicie ? – pytam, ponieważ właśnie zrozumiałam, że Fatima mówi o czymś więcej niż wojna.
  • Patrz. To koronka specjalnego przeznaczenia …
  • I przywołał dzieci do porządku, a one stały i płakały …
  • Więcej tego nie zrobimy.

Niewykluczone, że cały czas rozmawialiśmy z Ojcem, ale to ten krótki końcowy dialog wyjaśnił mi wszystko w bardzo prosty sposób. Żaden człowiek nie jest w stanie wytłumaczyć tego tak klarownie, jak sam Bóg Ojciec. Spojrzałam na nasz świat Jego oczami i zrozumiałam, że znowu ma rację…



Dopisane 17. 01. 2018 r.

  • Kościół to zbroja, aczkolwiek toczy go rak.

Rozprawa nad tym światem rozpoczęła się, kiedy otworzyły się wrota.

22. 05. 17 r. Warszawa.

Nie zaskoczyła nas dzisiaj informacja, że w skutek komplikacji po operacji wszczepienia bypassów zmarł Zbigniew Wodecki. Piotr to przewidział. Pokazywano w TVP skróty kilku wywiadów udzielonych przez Wodeckiego na przestrzeni lat.

  • Patrzę na niego i widzę, jakie ja miałem szczęście – Piotr zasmucony, bo wśród wielu polskich artystów Wodeckiego stawiał na czele listy.
  • Miałeś szczęście ?
  • Co to znaczy szczęście ?
  • To przyjaźń z Bogiem.
  • Każdy może liczyć na taką przyjaźń ? – pytam.
  • Zadajesz trudne pytania – Piotr się przestraszył, że znowu zaczynam wiercić dziurę w brzuchu.
  • Piotr jest na placówce.
  • A Ojciec dał ludziom Siebie.

W jednym z wywiadów Wodecki powiedział naprawdę coś wzruszającego.

Udało mi się parę rzeczy dobrych zrobić, staram się po prostu pomagać ludziom, kiedy tylko mogę. Może też trochę ze względów egoistycznych ? Chcę iść do Nieba. 

  • Chce iść do Nieba … Kto by nie chciał ? – Piotr rozbrajająco szczerze.
  • Pójdzie ? – pytam.
  • I powiadam ci, że marzenie się jego spełni.

Piotr zamyślił się … Nie muszę pytać, bo widać to na jego twarzy, o czym myśli. Jakie plecy trzeba mieć u Ojca, by przeżyć. Wodecki przeszedł operację serca i miał powikłania. Piotr podobnie i żyje.

  • Nie zasłużyłem na takie życie.
  • Nie wiesz, na co zasłużyłeś.

Czytam Piotrowi na głos kolejny fragment z książki „Świadectwo”.

  • Jezus tu mówi, bądź hojna, a Maryja spytała ciebie … Dlaczego jesteś taki skąpy ?… Pamiętasz ?
  • ………
  • Kiedy czytam Lenczewską, to stwierdzam, że my się nie nadajemy do takiego zadania. Oni są tacy czyści, a my takie … mopsy – przyszło mi to  do głowy widząc jak siedzimy rozwaleni na sofie.
  • Po to ci ta fala potrzebna, żeby nie był takim mopsem.
  • Jeśli ta fala była mała, a dotyczyła mojego serca, to druga, taka wielka … – i zrobił oczy okrągłe …
  • Co to będzie ?
  • Co to będzie, co to będzie .. Będzie to, co ma być.
  • Czy Ojciec ciągle mnie słucha ?
  • Nie znasz ani minuty, ani godziny.
  • ……… – widzę, że nie zdaje sobie sprawy, że właśnie z Nim rozmawia.


23. 05. 17 r. Warszawa.

  • Podczas komunii zacząłem ich przepraszać za to, że taki jestem … I wiesz co usłyszałem ? – Piotr opowiada na kawie.
  • Nie rozprawiaj o sobie.
  • Rozprawiaj o Nas, kiedy Nas przyjmujesz.
  • …. Wiesz jak się poczułem ? Jakbym dostał reprymendę. Poczułem siłę tych słów, to było mocne i dało mi w pięty … A potem pokazali mi fajną rzecz. Jak w kinie niemym puszczono mi film. Taśma się przesuwała i zmieniały się na ścianie obrazy … Zobaczyłem jak Ojciec usypuje na drodze piasek, potem zabiera ten piasek. Usypuje pagórek i zaraz go zabiera i tak kilka razy …
  • Aaa …. Czyli przeszkody i brak przeszkód ! Wszystko co się dzieje w twoim życiu masz od Ojca ! – dokonuję odkrycia. Świetna i prosta wizualizacja.

  • Nie inaczej.
  • Wszystko, co ci daję, jest ode Mnie.

Wieczorem wróciliśmy do tej wizji.

  • Jeśli wszystko masz od Ojca, to te twoje zakłady są śmieszne. Myślisz, że wygrasz ?
  • To nie znaczy, że nie obowiązują.
  • Nie słyszałeś bene ?!

Piotr był pod wrażeniem i nie zauważył, że z Ojcem rozmawia. Nie wyprowadzałam go z błędu, ponieważ byłam pewna, że nasza rozmowa wtedy skończy się szybciej, niż zaczęła.

  • Homiel mówi, że …
  • Rozprawa nad tym światem rozpoczęła się, kiedy otworzyły się wrota.
  • Ona już trwa.
  • Aha ….  – tyle mogłam wykrztusić. Nie spodziewałam się tego. 
  • Pierwsza fala trochę mnie zmieniła, ale znowu zacząłem pływać, znowu jestem taki sam. Druga fala zmieni mnie tak, że wyrzuci na ląd, ludzi widziałem jako negatyw … – Piotr myśli głośno …
  • Przywołuję cię do służby !
  • Odnowię ci pamięć i zaczniesz być tym, kim jesteś naprawdę.
  • Dasz się ponieść fali.
  • ……… – słuchamy w milczeniu.
  • Ta fala jest częściowo dla ciebie – zwraca się Ojciec do mnie.
  • Dokończysz książeczkę.
  • ???
  • Zobaczyłem książkę i wychodzącą z niej iskrę, światło … Masz ją doszlifować, wydasz najpierw w dwóch językach, angielskim i włoskim … – Piotr mówił jak natchniony – … Aby trafiła do źródła.

  • Kościół nigdy tego nie uzna – stwierdzam pewnie.
  • Ocenzuruje, a przecież to prawda.
  • ………. – to było tak niezwykłe, że zamilkłam, ale rozkaz to rozkaz.
  • Coraz bardziej czuję Wasz świat – Piotr.
  • Wasz ? Twój świat !

Zapadła cisza, na długo. Z letargu wybudził nas wywiad z pewnym politykiem.

  • Ciekawe gdzie on trafi – pytam słuchając ile ma pychy w sobie.
  • Nosi w klapie to, czemu zaprzecza.
  • Władza zaślepia. Nie jest moim ulubieńcem. Not my favorite person.
  • Dlaczego po angielsku ?
  • Bo lubię.
  • … Czuję się staro, czas się stąd zwijać – Piotr ni stąd, ni zowąd.
  • Coś ty ! Musisz jeszcze wielu przekonać.
  • Nie da się, nie wszyscy zostaną przekonani.
  • I co z pozostałymi ? Anihilować ?

Poczułam w tym ironię. Dałam nura do internetu. Anihilować – unicestwić.

  • No dobrze … Jak nie anihilować, to co ?
  • ………. – nie odpowiedział.


24. 05. 17 r. Warszawa.

Wieczorem rozmawiamy m.in. o NIP …

  • Strasznie długo to trwa …
  • Będzie tak niespodziewane, jak dzisiejsza komunia.
  • ……… – Piotr musiał mi wytłumaczyć o co chodzi.
  • Było sporo ludzi tym razem, więc do komunii służyli dwaj księża. Zaczęli z dwóch stron jednocześnie, z prawej i lewej. Stanąłem tak dziwnie, że okazało się, iż byłem ostatni w kolejce. Jak już zostałem sam, obaj podeszli do mnie z opłatkiem. Jednocześnie wyciągnęli hostię, a wygrał ten, który był biskupem.
  • ……… – uśmiechnęłam się widząc w wyobraźni tą scenę.

Piotr zaczął opowiadać o Ojcu, o Jego oczach, o brodzie, o wspólnych spacerach po zielonej trawie, mógłby opowiadać tak nieustannie, a ponieważ robi to w uroczy sposób, słucha się cudownie.

  • Bóg ma aksamitną skórę, nie musiałby tutaj używać kremów … Nie wiem jak to opisać … To dojrzała twarz, ale nie stara. On wszystko wie … Nie wiem jak to robi …- opowiada głęboko szczerze.
  • No jakoś to robię.
  • …….. – wiedząc, że nas słucha bałam się odezwać, ale Piotr ciągnął dalej …
  • Pan Bóg budzi respekt przez to, że wszystko wie. Wszystkie moje zagrania, numery … Ja się boję Boga, bo to poczułem. Jakby mi przyłożył pasem, to bym poleciał na drugi koniec wszechświata …
  • To co tobą rządzi ? Strach, czy miłość ?
  • Miłość.
  • Nie powinieneś się bać.
  • Jak ktoś kocha, to się nie boi – mówię za Piotra.
  • Mimo to, nie potrafiłbym spojrzeć Mu prosto w Oczy. Jestem zbyt brudny.

Piotr wyszedł na balkon. Zapatrzył się w lecący bardzo wysoko samolot.

  • Ojcze, jesteś tam gdzieś ?
  • Po co szukasz Mnie tak daleko  ?
  • Jestem koło ciebie.



Dopisane 15. 01. 2018 r.

  • Piotr jest na placówce. A Ojciec dał ludziom Siebie – placówka 1. teren będący miejscem stacjonowania wojsk obronnych, a także: część wojsk przeznaczona do ubezpieczenia innych oddziałów na postoju; 2. zakład, instytucja pełniąca rolę przedstawicielstwa handlowego, dyplomatycznego lub innego ośrodka publicznego.

Ojciec mówiąc, że jest na placówce chciał dać do zrozumienia, że jest Jego wysłannikiem i przedstawicielem.

 

 

Zatruwa się studnie, a ludzie z tego piją.

20. 05. 17 r. Warszawa.

Wracamy do Warszawy i rozmawiamy o spotkaniu z pewnym księdzem, do którego nie doszło. Równolegle do naszego pociągu stanął pociąg z Zakopanego.

  • Szkoda, że nie doszło do spotkania – mruczę pod nosem.
  • Od zakopanego niewiele brakuje do zakłopotanego Homiel dowcipnie nawiązał do pociągu.
  • Zakłopotanego?
  • Od nadmiaru wiedzy.
  • Będzie nam to dane kiedyś ?
  • Zważywszy na zdarzenia, to oni będą cię szukać.
  • Really ?! – trudno mi w to uwierzyć – Kiedy ?
  • Chwilka.
  • Co znaczy tak chwilka ? Ciekawy jestem … – Piotr się zainteresował.
  • Chwilka to chwilka.
  • Jak powiedziałem jutro, to było jutro.
  • ……… – nastawiłam uszy i gorączkowo szukałam odpowiedzi w głowie, kiedy tak powiedział.
- Ten cykl niedługo się skończy.
- A kiedy się zacznie? - a ten znowu swoje. 
- …. Ojciec kazał mi patrzeć na telewizor... - a tam wyświetlił się na cały ekran napis jutro. 
- Jutro to może być długo wg. Nieba – Piotr zaczyna kombinować.
- Jutro to jutro. 
- Dlaczego... mały? - dopytuje Pan Ciekawski.
- Tam jesteś jednym z największych. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/22/jesli-wierzysz-to-nie-bedziesz-mowic-niemozliwe/ 
  • Chwilka to trochę dłużej niż jutro.
  • Uważaj, z Ojcem rozmawiasz – cicho zwracam Piotrowi uwagę. Odkryłam to dopiero teraz.
  • ……… – Piotr się zamyśli …
  • Zobaczyłem coś w kształcie piramidy, dziwną, metalową …
  • Siła w niej narasta, zbliża się, odda ci to, co ci zabrała.
  • Co to jest ?
  • Zbiornik energii, wspomnień, możliwości.
  • Odda ? – dziwię się, bo jeśli odda, to znaczy, że wcześniej musiała zabrać.
  • Wejdzie w ciebie i cię rozpuści.
  • ???!!! … – nie mamy pojęcia co to znaczy.
  • A Ola co będzie miała ?
  • Przyboczna będzie pisała pełny zeszycik.
  • To dziwne … Ta piramida kręci się wokół własnej osi … Dlaczego tak ?
  • Podgrzewa się, łatwiejsza będzie absorpcja.
  • To czego nie miałeś, to oddadzą.
  • Bez tej piramidy się nie da ? – pytam.
  • Nie będzie granic dla ciebie…
  • A wtedy wejdziesz do nich i wyciągniesz tego gacka.

Przed wyjazdem oglądaliśmy teledysk w hołdzie Georga Michaela zrobiony przez środowisko LTGB. Oglądając Piotr zauważył gacka, który przybrał formę ośmiornicy. Ośmiornica, dla mnie symbol macek sięgających wszędzie, gdzie się da. https://www.youtube.com/watch?v=ZoKxOtlurEc

  • Dlaczego piramida ? – pytam.
  • Stopniowanie energii.
  • Aaaa …, teraz rozumiem…

Gdy poznałam Piotra, był całkiem przeciętnym człowiekiem, rzadko mającym małe odchyłki od normalności. Od czasu do czasu kogoś słyszał, coś przeczuwał, ale nie zwracał na to większej uwagi. Kilka lat później ukazał się w pełnym obrazie w naszym życiu sam diabeł. Zaczęły się modlitwy i możliwości Piotra stopniowo narastały. Z perspektywy czasu widzę, że ten rozwój stawał się coraz szybszy, ale apogeum jeszcze nie nastał i z tego co mówi Ojciec dopiero nastanie. Zbiornik energii, wspomnień, możliwościJeśli wszystko ma się obudzić w Piotrze, to rozumiem dlaczego to wszystko musiało tak trwać, to jak powolne przygotowywanie. Pytanie tylko …, przygotowywanie do czego ? Patrzę wstecz na nasze życie … Ciekawą Piotrowi drogę przygotował Ojciec.

  • Wczoraj Ojciec powiedział mi, że mnie zabierze do Nich.
  • ???!!! Jak to zabierze ? 
  • W spokoju będziesz mógł kontemplować.
  • A ile potrwa ta chwilka ?
  • Troszkę dłużej niż już.
  • W tym tygodniu ?
  • W tym tygodniu jedziesz w góry. O ! Przepraszam, jedziemy.
  • ……… – uśmiechnęłam się, uwielbiam takie rozmowy.
  • Ale z NIP to ja mam rację, sądy w Polsce są skostniałe.
  • Nie ma skostniałe, jesteśmy My.
  • …….. – znowu się uśmiechnęłam, bo czy Piotr nie rozumie, że gdyby chcieli,  ten sąd już dawno by był ? Dlaczego odwołano ostatnią rozprawę, gdy Piotr był w szpitalu ? Przypadek, że sędzina się rozchorowała ? A może miała się rozchorować !?

Oboje zapadliśmy w zadumę, Piotr nawet lekko przysnął. Gdy się ocknął, rozmawialiśmy dalej.

  • A więc i antychryst już musi być. Moim zdaniem antychryst to filozofia anty–Boga. Filozofia wolności i przyzwolenia na wszystko … To nie jest jeden człowiek, ale cały system myślenia jak nowa religia …
  • Zatruwa się studnie, a ludzie z tego piją.
  • Hmm … Czyli mam rację. Ktoś stwierdzi na przykład, że małżeństwo homoseksualistów jest słuszne, a inni w to wchodzą …
  • Nie każ tych, którzy piją.
  • A tych, którzy zatruwają.
  • Mam wiele pytań.
  • Ty tylko pisz. Patrz i obserwuj.
  • … Łucja powiedziała, że anioł, który przyszedł przed Maryją, był młodzieńcem.
  • Jaka Łucja ? – pyta mnie Piotr nie rozumiejąc o kim mówię.
  • Ta od Fatimy … Homiel, ile właściwie Ty masz lat na lata ziemskie ?
  • Uuuuuu i jeszcze więcej, ma się te geny !
  • …….. –  roześmiałam się serdecznie, bo to geny boskie i wtedy coś mnie tknęło, czy czasami nie z Ojcem nadal rozmawiamy.
  • Na pewno jesteś najdowcipniejszy w całym Niebie ! Fajnie być młodym i mieć tysiące lat ? – żartuję mimo wszystko dalej.
  • Chodzi o świadomość. Anioły nie wiedzą wszystkiego, nie znają przyszłości, nie znają stworzenia świata, tylko wąska grupa to wiedziała – wtrącił się Piotr.
  • Mówisz jak prorok.
  • Słyszę słowa Eliasza, Eliasz też tak mówił …
  • … ????!!!!! …
  • Muszę Ich tam bardzo rozśmieszać. Widziałem jak się pokładali ze śmiechu ze mnie – Piotrowi wcale do śmiechu nie było, że robi za kabareciarza.
  • Jak myślisz ? Jakiż może być człowiek, który jest taki śmieszny ?
  • Co może być na antypodzie ?
  • Przywołane prawdziwe oblicze nie jest już takie wesołe.
  • Dlaczego ?
  • Bo ten miecz bez użytku nie będzie tkwił w tej pochwie.
  • Nasz śmiech … Nie przejmuj się, to też z miłości do ciebie.
  • Nawet nie wiesz, ile radości dałeś tym skąpstwem w kościele.
  • Bawisz na Ziemi, bawisz na Górze.
  • Śmiejecie się ze mnie ?
  • Nieustająco. Warto było wysłać cię na dół, bo niewiele by brakowało, by ze stołka ktoś spadł – … w Niebie.
  • ……. – Piotrowi przygasł. 
  • Ciągle trąby słyszę, to jakiś puzon, czy co ?
  • Puzon, puzon ? Już jeden leży i się śmieje, skrzydła połamie …
  • …….. – rozumiem Homiela i sama się zaczynam śmiać.
  • A co zwiastują ?
  • Wielką falę.
I widziałem siedmiu aniołów, którzy stoją przed Bogiem, i dano im siedem trąb. Księga objawienia;
  • Co za baba ! – Piotr przypomniał sobie wczorajsze wycie.
  • Jej 5 minut wkrótce dobiegnie końca.
  • Dlaczego ?
  • Były strony radościstrony, bo na bieżąco opisywałam całą sytuację w zeszycie
  • Strony bezwzględności i strony pokuty.
  • …….. To nie jest piramida ! To jak dwie piramidy połączone … To obraca się wokół siebie … – Piotr nagle zaczął przyglądać się uważnie czemuś w powietrzu.

  • To coś we mnie uderzy, w klatkę … Ale najpierw się zmniejszy bardzo… – Piotr ciągle się przygląda, a jego zdziwienie wzrasta.
  • Nie tyle uderzy, co wejdzie, uwolni wszystko.
  • Koronografia kolejna będzie potrzebna ? – przestraszył się.
  • Nie będzie takiej potrzeby, wszystko będziesz wiedzieć.
  • Kiedy to będzie ?
  • Powiem ci, kiedy będzie „już”.
  • O Boże … To ciągle z Ojcem rozmawiamy ! – odkryłam po czasie.

I to odkrycie sprawiło, że zamknęliśmy się na amen… No prawie, ponieważ w Poznaniu do przedziału open-space wszedł Andrzej Seweryn, czego Piotr w ogóle nie zauważył. Zaczęłam go szturchać, żeby spojrzał …

  • Ale numer!!! W Szczecinie przed odjazdem w głowie zobaczyłem sceny z filmu „Ziemia Obiecana”. Pomyślałem, że kogoś chyba spotkam, albo Olbrychskiego albo Pszoniaka, bo … pomyślałem, że ten trzeci we Francji przecież siedzi … A tu wchodzi … Ale numer ! – Piotr gapił się na niego zadziwiony, aż mi głupio się zrobiło i schyliłam się ku podłodze udając, że czegoś szukam.
  • Teraz widzisz …?
  • Nigdy nie mów, że to niemożliwe, kolejna lekcja.

Wieczorem.

Mimo zmęczenia pracuję nad nowymi tekstami do bloga. Pokazuję Piotrowi jeden cytat z książki „Świadectwo”, który powinien przeczytać. To ciekawe, ale wiele rozmów u Lenczewskiej jest pisanych jakby i dla nas, mam takie wrażenie. Piotr też często czuje się bezsilny.

  • To co ja mam robić ?
  • Nie po to dałem ci miecz, żebyś lamentował.
  • Dobrze uczyniłeś wczoraj.
  • Jestem z ciebie dumny, przezwyciężyłeś siebie.
  • Ale trudno było.
  • Liczy się efekt.
  • … Ojciec jest bardzo dowcipny – przypomniałam sobie o genach. 
  • Jestem bardziej rozumiany, bardziej jestem z wami, nie z boku.



Dopisane 13. 01. 2018 r.

  • Zatruwa się studnie, a ludzie z tego piją. Nie każ tych, którzy piją. A tych, którzy zatruwają.

Czytając dziennik można szybko nauczyć się, że słowa Nieba należy interpretować symbolicznie i dosłownie, a najczęściej bardziej symbolicznie niż dosłownie. Ludziom się wydaje, że Antychrystem ma być człowiek, a wcale nie musi tak być. Wszystko, co jest przeciwko Bogu i Chrystusowi można nazwać Anty–Chrystem. Przyjrzyjmy się dokładnie, co pisze Jan.

Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna.

Nie ulega wątpliwości, że takim antychrystem jest reżim komunistyczny, ale nowa i nie-nowa ideologia, twierdząca, że Boga nie ma, a liczy się tylko człowiek i jego wolność. Humanizm pełną gębą, ale bez Boga. Wczoraj jedna z posłanek wypowiedziała znamiennie słowa; Zapisałam się do partii Nowoczesna, a nie do partii Średniowieczna.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/10,114927,22886516,zapisywalam-sie-do-partii-nowoczesna-a-nie-sredniowieczna.html

I jak z tym walczyć, ale w skali całego świata? Czy Ojciec nie ma racji mówiąc, że potrzebny jest wstrząs? 

I zesłał Ojciec Henocha na ostatnią chwilę.

18. 05. 17 r. Wracaliśmy do Szczecina.

Ostatnim razem jadąc pociągiem mieliśmy niesamowitą rozmowę. Dzisiaj liczyłam na powtórkę, dlatego ledwo się rozsiedliśmy, a już zaczęłam zadawać pytania.

  • Czy świat upada ?
  • Jest na równi pochyłej, ruch jednostajnie przyśpieszony.
  • Czy będzie kataklizm, czy wojna ?
  • ………. –  cisza
  • Ty słyszysz Homiela non stop, ja słyszałam swojego Grubaska tylko kilka razy. Dlaczego ? Czy to sprawiedliwe ?
  • Kiedy to mówiłaś, zobaczyłem na twoim czole coś fajnego. Dwie ręce złączone w kształcie lotosu, a w centralne miejsce wali z góry wielkie światło z odwróconą ósemką…

  • Aha … – zaskoczył mnie.

Znak nieskończoności to znak Boga, więc zamilkłam. Pomyślałam jedynie, że Ojciec musi mieć do mnie końską cierpliwość za te ciągłe pytaniami wiercenie w brzuchu. Czekałam spokojnie na rozwój wydarzeń, tym bardziej, że w przedziale siedzieliśmy sami. Musiało coś się wydarzyć mimo, że Piotr zamiast poważnie rozmawiać, to ciągle sobie żartował. Patrząc na jego wygłupy zaczęłam się nawet zastanawiać, czy nie jest to z jego strony jakaś forma obrony. Obrony przed tym, czego się od niego oczekuje.

  • Wiesz co teraz usłyszałem ?
  • Kiedy chce, jest poważny.
  • A jemu się ciągle nie chce być poważnym, jakby zachłysnął się tym życiem.
  • Uuuu …. Mądre słowa – pomyślałam.
  • Jestem ciągle jeszcze chory – Piotr kabaretowo złapał się za serce udając, że go boli.
  • Chory, ale na umyśle, ale i tu wyzdrowiejesz.
  • No to kiedy odejdę ?
  • Kiedy się proroctwo wypełni …
  • ???
  • I zesłał Ojciec Henocha na ostatnią chwilę.
  • Twoje prawdziwe ja pokaże twoją twarz już za niewiele czasu.
  • Ci, co nie wierzyli i tak nie uwierzą, ale bardzo wielu pójdzie.
  • Czekaj zdarzeń.
  • Nasze drogi zetkną się znowu.

!!!??? Jakby nas piorun strzelił. Piotrowi przeszły w mgnieniu oka wszelkie wygłupy i tkwił w bezruchu przez długą chwilę … To było niesamowite. .. Dopiero teraz zorientowaliśmy się, że to Ojciec przemówił.

  • Zobaczyłem ciebie w siwym warkoczyku, masz okrągłe okulary, jakąś białą koszulę i przy lampie naftowej z lusterkiem piszesz w zeszycie. Nad tobą stoi wielki anioł i czeka jak skończysz. Gdy skończyłaś, wziął cię do Góry …
  • Hmm … To przeszłość …, mam nadzieję …
  • Zobaczyłem 12 ksiąg, stalowa szara okładka, a na grzbiecie czerwona jakby naklejka i coś napisane … Dzieje losu … Każda księga to jedno twoje życie.
  • Ostatnia księga, a rozdział jest pisany.
  • …….. – zrozumiałam, że 12 ksiąg to 12 żywotów, dwunasty jest w trakcie, bo jest pisany.
  • A pierwsza ? Kiedy była ?
  • Widzę ją w pajęczynie … Musi być bardzo stara, czyli to było bardzo dawno temu.
  • Nigdzie lepiej ci nie było, niż w ogrodzie Ojca.
  • …….. – no i jak tu się nie rozbeczeć ? Powstrzymałam łzy, bo chciałam wykorzystać okazję … 
  • Która to pieczęć była na wrotach, które widziałam ?
  • ……….
  • Muszę przeczytać apokalipsę – brak odpowiedzi uzmysłowił mi, że nie mogę pytać nie znając jej treści.

Wieczorem sprawdziłam o jakim okresie Piotr mówił widząc lampę naftową z lusterkiem.

Lata świetności lampy naftowej obejmowały okres jedynie sześciu dekad, wynalazcą lampy naftowej był polski chemik i farmaceuta Ignacy Łukasiewicz. Podczas prowadzonych w lwowskiej aptece badań nad ropą udało mu się wydestylować czystą naftę. Przy pomocy blacharza Adama Bratkowskiego skonstruował urządzenie, które umożliwiało wykorzystanie substancji do oświetlania domów. Pierwsza lampa naftowa została zaprezentowana w 1853 roku. Użyto jej do oświetlenia sali operacyjnej pobliskiego szpitala. Stopniowo lampy naftowe zaczęły wypierać starsze i mniej efektywne formy oświetlenia. Duże, europejskie przedsiębiorstwa produkowały nawet do kilkuset tysięcy lamp rocznie. W pierwszych dekadach XX wieku wraz z rozwojem elektryczności lampy naftowe wyszły z użycia ustępując pola nowoczesnym żarówkom. Rozpoczęła się era oświetlenia naftowego. Niestety, sam Łukasiewicz nie odegrał w niej wielkiej roli. Być może był po prostu słabym marketingowcem i nie potrafił dobrze sprzedać swego urządzenia. Dość powiedzieć, że nie ochronił go patentem. Konkurencja zadziałała szybko i na rynek weszły prężne firmy Ditmar z Wiednia i Stobwasser z Berlina. Najbliższe sześćdziesiąt lat miało być czasem rozwoju i wreszcie nieuchronnego upadku oświetlenia naftowego. Lusterko – odbłyśnik służyło do zwiększenia strumienia światła co powodowało lepsze oświetlenie pomieszczenia. https://www.westwing.pl/lampa-naftowa/

Z tego wynika, że musiałam żyć w wieku XIX lub na przełomie wieków i nie koniecznie w Polsce, lampy naftowe z lusterkiem były tanie i powszechne w całej Europie. Już wtedy pisałam, ale zeszyt nie został ukończony, jak mówił Homiel. Myślałam, że nie dokończyłam, bo ktoś mi przerwał, ale teraz widzę, że nie o to chodziło. Niedokończony, bo czekało na mnie jeszcze kolejne życie. Ostatnia księga, a rozdział jest pisanyCzyżby moje obecne życie jest ostatnim?  Spytałabym, ale odwagi już brak…


  • Miałem dzisiaj wizję. Dostałem zupę, białą … Myślałem, że to jakaś kaszka. W tej kaszce były białe ryby, wyciągałem ich kawałki, a resztę wyrzucałem.

  • Hmm … Ryba to symbol Jezusa, chrześcijaństwa, tym bardziej, że są białe. Karmiłeś się, a pamiętasz słowa Jezusa ?… Nakarm ją, jak Ja ciebie karmię ? Coś mi się wydaje, że niedługo będziesz pobierał nauki od samego Jezusa.
  • …… – tylko tyle mi przyszło do głowy.
  • Zauważyłeś w tej wizji z autem ze śmieciami, że kiedy chciałeś wcisnąć chłopca do naczepy, to bariera się podnosiła ? Chciał ci powiedzieć, że nie da się pogodzić miłości do Boga i miłości do materializmu.
- Szliśmy razem z małym chłopcem, blondynkiem, po ubitej drodze, ja trzymałem go za rękę z jednej strony, a ty z drugiej strony. W prawym ręku trzymam wiaderko, a w nim cały swój dobytek i dokumenty. Przed nami widzę stojącą wywrotkę, pełną śmieci, wielka góra śmieci na wozie była po tysiąc więcej warta niż to, co mam w wiaderku. Podeszliśmy do auta, które było włączone, przerzuciłem z wiaderka wszystko na pakę, wrzuciłem też tam ciebie, potem chciałem rzucić też chłopca, ale nie mogłem. Nie mogłem oderwać go od ziemi, a ponieważ do auta wsiadał właśnie kierowca (w niebieskiej koszuli)… to go zostawiłem. Wskoczyłem na pakę i usiadłem koło ciebie, nie chciałem zwracać uwagę na tego chłopca, patrzyłem   wszędzie, byle nie na tego chłopca. On zaczął tak płakać, tak płakać, że go zostawiłem… zdecydowałem się zeskoczyć. Kiedy wyskoczyłem auto ruszyło. Darłem się do ciebie, byś zatrzymała kierowcę, a ty nic, patrzyłaś przed siebie zapatrzona. Byłem wkurzony na ciebie maksymalnie, bo na pace były moje dokumenty i pieniądze, darłem się ciągle, a ty nic… Odjechałaś, zostawiłaś mnie… wziąłem chłopca za rękę i powiedziałem; chodź, idziemy.
- Kim jest ten chłopczyk?
- Całą drogę idzie ten, który cię stworzył. Wybrałeś Ojca.
https://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/03/09/ojciec-silny-przybiera-rozne-postacie/
  • No, to prawda, a ty sobie odjechałaś cała zadowolona ! – Piotr na mnie niemal warknął, co mnie rozśmieszyło. Jest wściekły za to, jak zachowałam się w wizji !?
  • Po robocie sjesta jeszcze większa.
  • O ! to w nagrodę ? – pytam.
  • Nieważne, musimy zadbać o kwiat z ogrodu Ojca, musi wrócić nienaruszony.
  • ???!!!
  • Gdy będziesz miała pieniądze, bo wynika to z tej wizji, to spożytkujesz dobrze – Piotr kiwa głową ze zrozumieniem.
  • Oni wiedzą, że nie kupisz setek kiecek i korali czerwonych – to takie powiedzonko Piotra na babskie zakupy.
  • Chwila! Coś mi nie pasuje… Gdy wybierają człowieka, gdy wybierają narzędzie, to ten zazwyczaj cierpi i jest biedny – przypominam sobie nauki Jezusa.
  • Nie jesteś, by się uczyć.
  • Jesteś, by wykonać zadanie.
  • ?! Ale bez Piotrusia ja mam niewiele możliwości ! Nic nie znaczę …
  • Słuchając siebie, słuchasz Nas.
  • A nie da się tak dołączyć na tę ciężarówkę ? – Piotr już kombinuje.
  • Chcesz mieć wszystko zamiast modlić się o ten upodlony świat ?
  • …. Ale słowa ! – pomyślałam … Chyba znowu rozmawiamy z Ojcem ! Zauważyłam już wcześniej, że Ojciec jest często w słowach bardzo dosadny i konkretny. 
  • Więc zrobimy tak …
  • Zabezpieczysz swoją rodzinę i do boju.
  • Po to masz ten miecz, a odpoczniesz w domu Ojca.
  • Bóg też walczy o ludzi, dał Swojego Syna.


19. 05. 17 r. Szczecin.

Wieczorem siedzimy w swoich fotelach przed TV, gdy raptem nad naszymi głowami rozchodzi się dobrze nam znany odgłos klapek ze szpilkami. Spojrzeliśmy na siebie gwałtownie w milczeniu wiedząc, że nadchodzi ciężka noc.

  • No nie …. Ale mamy pecha ! – Piotr robi się czerwony.

Szpilki przesunęły się na klatkę schodową i zeszły do garażu. Nasza „śpiewaczka” pojechała po swojego… „dyrygenta”. To już w pewnym sensie jej rytuał. Wychodzi na szpilkach i wracają 40 minut później już razem, a jeszcze godzinę później zaczyna się aria. Pani prokurator o oczach wymalowanych jak wampir zaczęła uprawiać seks tak głośno, że było słychać na całej klatce schodowej, a może i dalej. Jest dosyć ciepło, w mieszkaniach pootwierane okna i niemożliwe jest tego nie słyszeć. Nie wiem jak inni sąsiedzi, ale Piotr nie wiedział gdzie ręce schować tak bardzo chciał babę dorwać, by jej nagadać. Krążył po pokoju wkurzony tak długo, jak długo trwała aria. Usiadł dopiero, gdy zapadła cisza.

Nagle znowu słyszymy szpilki idące po schodach … Piotr dopadł do wizjera i zaczął obserwować, jak para schodzi na dół widocznie udając się gdzieś na kolację. Nie podejrzewaliśmy ich o dyskotekę, bo oboje wyglądali na ludzi mocno dojrzałych.

  • Ja ich załatwię na cacy … – Piotr wpadł na pomysł – Wykręcę im korki, to im się odechce!

W tym budynku wszystkie korki wszystkich lokatorów są ogólnie dostępne na poziomie garażu. Niedawno ktoś nam wykręcił korki, bo komuś się przepaliły. Pewnie ten ktoś doszedł do wniosku, że po co kupować nowe, jak można wykręcić sąsiadowi !!  Gdyby nie ta sytuacja, Piotrowi nie przyszło by w ogóle do głowy, by wykorzystać ten pomysł. 

  • Chcesz im wykręcić korki ? Mówisz poważnie ? – nie wierzyłam własnym uszom.

Piotr machnął ręką, bym zamilkła, zwinął się w sobie jak Don Pedro  z „Krainy Deszczowców„ i szybko zbiegł dwa piętra niżej do garażu. Widząc ten obraz nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Gdy 5 minut później wrócił zziajany, bo przecież biegł do i z garażu, by go nikt nie zauważył, padł zmęczony na fotel zapominając o swoim nieuleczonym do końca sercu. Dyszał ciężko, lecz po chwili nieco się uspokoił, a po jeszcze jednej chwili zaczął palcami stukać nerwowo w poręcz fotela.

  • Wykręciłem te korki, a teraz mam wyrzuty sumienia … Źle się z tym czuję – mówi nieoczekiwanie.
  • Mały … Chcesz ich uczyć przez karę ?
  • Ja jestem od kary.
  • Ty jesteś wykonawcą Mojej woli, a nie sędzią.
  • …. To co ? Mam z powrotem wkręcić ? Mam iść na dół ? – pyta mnie Piotr.
  • A zdążysz ?
  • Jaka jest twoja wola Ojcze ?
  • Moja wola, żebyś sam wyroków nie podejmował.
  • Jakie są plusy i minusy ? – pyta mnie znowu, bo nadal nie wie co robić.
  • Sam zdecyduj – mówię już lekko ubawiona tą sytuacją i widzę jak się poci.
  • Nie rozważaj, czego nie rozumiesz.

Piotr wstał ociężale wciąż się wahając, ale jednak zgiął się w Don Pedro jeszcze raz i dał nura do garażu, by zdążyć przed ich powrotem. Pięć minut później padł w fotelu zmęczony i już się nie odzywał.

  • Nie pokonałeś teraz diabła, pokonałeś siebie, a Mi zaufaj.
  • Dobrze zrobiłeś – mówię całkiem poważnie.
  • Jeszcze chwila, a nie będziesz miał z nimi nic wspólnego, a ona niczego by się nie nauczyła.
  • Przewidziałem inne dla ciebie miejsce, a do niej przyjdzie smutna prawda.
  • …. Ojciec powiedział mi, że jest zadowolony.
  • Powiedz jak ci powiedziałem.
  • ??? !!!  – zrobiłam oczy, bo nakazał mu powtórzyć słowo w słowo widocznie widząc, że to wszystko zapisuję.
  • Powiedział … Jestem z ciebie dumny.
  • ……… – nie odzywałam się, bo mi głupio było i w ogóle… Nie miałam odwagi, by się odzywać. Czułam, że mimo całej tragikomiczności tej sytuacji, wydarzyło się przed chwilą coś ważnego.
  • Gdy wykręciłem korki, to już idąc po schodach miałem kaca z tego powodu.
  • Ty nie dotkniesz nikogo tak i nikt nie dotknie tak ciebie.
  • Ta lekcja była potrzebna, prawdziwi nieprzyjaciele są gdzie indziej.
  • Ona jest ofiarą.




Dopisane 11. 01. 2018 r.

  • I zesłał Ojciec Henocha na ostatnią chwilę.

Zanim coś wyjaśnię, muszę jeszcze raz wrócić do pewnej ważnej kwestii. Biblia to Stary i Nowy Testament. W skład Starego Testamentu wchodzi także TORA, święta księga Judaizmu, o czym wielu ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy. Chcąc poznać prawdę o Bogu, jego prorokach, Jezusie jako chrześcijanie nie możemy całkowicie odrzucać bogactwa wiedzy, jaką dostarcza nam Judaizm. Zauważyłam czytając na przykład fora katolickie, że wiele osób odcina się od tego, co pochodzi od Judaizmu. Nie ma nic bardziej błędnego w tym przypadku, ponieważ musimy pamiętać, że pierwszymi ludźmi mającymi dostęp do źródła wiedzy byli właśnie prorocy hebrajscy. Jezus był Hebrajczykiem. Gdyby Bóg Ojciec kilka tysięcy lat temu chciał wybrać proroka wśród mieszkańców północnej Europy to nie wahałby się ani sekundy, a jednak wybrał inaczej. 

Zesłał… czas przeszły dokonany. Chciałabym przypomnieć fragment rozmowy;

- Niewiara w istnienie Boga osiągnęła apogeum, czy to jest właściwy czas na przyjście Eliasza? 
- Najwyższy, wyższego już nie będzie. 
- ???!!!
- Dalej tak być nie może. 
- Dlaczego Eliasz ma przyjść? 
- Dostaną szansę nawrócenia i zrozumienia. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/20/iii-tajemnica-fatimska-analiza-wizji-czesc-3/  

I jeszcze fragment rozmowy;

- Czy Enoch, Eliasz, Melchizedek to jedna dusza?
- To jeden prorok. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/08/12/ludzie-musza-wybrac-a-nie-miec-od-razu/ 

http://www.apokalipsa.info.pl/objawienia/la_salette.htm Lecz oto Henoch i Eliasz, pełni Ducha Bożego! Będą oni przemawiać z mocą Bożą i ludzie dobrej woli uwierzą w Boga i wiele dusz dozna wzmocnienia. Dzięki mocy Ducha Świętego dokonają oni wielkich rzeczy i potępią diaboliczne błędy Antychrysta! Biada mieszkańcom ziemi.

Wygląda na to, że Henoch i Eliasz już są, albo już jest, jeśli jak twierdzi Homiel to jedna dusza, jeden prorok.


  • Ostatnia księga, a rozdział jest pisanydwanaście ksiąg, dwanaście dróg życia. To słowa Ojca, a z Ojcem nie ma co się kłócić i udowadniać, że wędrówka dusz nie istnieje. Mówi o tym również sam Jezus;

Ewangelia wg św. Marka 9,12;

Schodząc z góry, otrzymali od Jezusa zakaz opowiadania o tym, co widzieli, dopóki nie zmartwychwstanie. Zatrzymali to więc dla siebie, ale często rozmawiali o tym między sobą i zastanawiali się, co Jezus miał na myśli, mówiąc o powstaniu z martwych. Zapytali Go też, dlaczego nauczyciele Prawa twierdzą, że przed nadejściem Mesjasza musi pojawić się Eliasz. Jezus odpowiedział im, że to prawda:

  • Eliasz musi przyjść pierwszy, aby przygotować drogę, ale jak napisano o Synu Człowieczym, że ma wiele wycierpieć i być wzgardzonym? Co ważniejsze, Eliasz już przyszedł, lecz – tak jak to przepowiedzieli prorocy – został haniebnie potraktowany.

Kim był Eliasz, którego nie rozpoznano? Odpowiedź za kilka miesięcy.

Henoch i Eliasz wg współczesnych wyobrażeń.

I ciało zamieniło się w ducha.

16. 05. 17 r. Warszawa.

  • Byłem na porannej mszy, przyjąłem komunię i usłyszałem wtedy …
  • … I ciało zamieniło się w ducha.

Piotr zamilkł. Czekam na ciąg dalszy, ale chyba boi się odzywać, ponieważ ciągle go meczę o Fatimę.

  • Spytaj się Homiela, czy twój zawał był przewidziany na październik ?
  • Myślisz, że cię nie słyszy ? – fuknął zniecierpliwiony.
  • Był tak przewidziany jak otwarcie tych wrót.
  • Dlatego urodziłeś się w tej rodzinie, żebyś miał dziedziczność.

No mowę mi zabrało. Nawet bycie w danej rodzinie nie jest przypadkowe ? Babcia Piotra odeszła właśnie na zawał, nagle i szybko. Siedziała przy stole i bach ! Osunęła się na podłogę.

  • Dlaczego ja usłyszałam wrota, a nie Piotr ?
  • Już by zapomniał.
  • To prawda ! To byłaby kolejna z wielu rzeczy, którą przeżyłeś i szybko byś o tym zapomniał – byłam zaskoczona prostotą tego odkrycia.
  • Na to wygląda, że po mojej śmierci Fatima się zacznie realizować ? – Piotr zaczął sam się głębiej nad tym zastanawiać.
  • Nie używaj śmierci. Nie umrzesz, tylko odejdziesz.
  • Ok. To jak odejdę, to gacki ruszą ?
  • Ziarno już zasialiście.
  • … ?! … – nie wiem, o czym myślał Piotr, ale ja zrozumiałam, że chodzi o przyszłą książkę.
  • A ktoś to będzie kontynuował ? – pytam.
  • Już się formułują. Tak, czy siak .., robotę trzeba wykonać.
  • … Ta fala zmieni wszystko.
  • Piotr będzie nieobecny ? – przestraszyłam się, czy nadal będzie rozmawiał z Homielem, czy nadal będzie taki jak do tej pory…
  • …. Pokazał jak piszesz w zeszycie non stop …
  • On przestanie widzieć kolorowy świat.
  • Pokazał mi teraz planetę w czarno białym kolorze …
  • Co to znaczy ? Zmieni się ? – próbuję zrozumieć.
  • A ja wątpię w tą falę – Piotr macha ręką z lekceważeniem.
  • We wszystko wątpisz.
  • Hmm … Siedzę od tygodnia w Fatimie …
  • To klucz.
  • No to pomóż mi pisać, proszę …
  • Wszystkie odpowiedzi są w tobie. Jesteś w tym najlepsza.
  • Akurat !!!! Powiedz coś jeszcze …
  • Już tak nie ciągnij za język.
  • … Pokazał, jak Jego język się wydłużył i został gwoździem przybity do podłogi.

  • To tylko ostatnie pytanie … –  mimo wszystko próbuję dalej śmiejąc się głośno. Homiel ma na szczęście niewyczerpane poczucie humoru.
  • Zawsze masz ostatnie pytanie.
  • Kiedy się zamknie proroctwo ?
  • Wszystko jest zapisane w księgach.
  • Matka potrzebą wynalazków.
  • Zanim dotrzesz do celu, wiele rzeczy poznasz.

Wieczorem.

W TV podano informację, że wielu ludzi z emigracji wraca do Polski, wielu też ludzi z Ukrainy kupuje mieszkania.

  • Na pewno ceny wzrosną – zmartwiłam się nie wiadomo dlaczego, przecież i tak nie kupuję. 
  • To nie ma znaczenia.
  • Póki będziesz chciała kupić, to będziesz sobie wybierała.
  • Ciekawe za co ? – teraz to i ja już wątpię.
  • A ja ? – pyta Piotr.
  • Mówię do Oli.
  • Przecież mieszkamy razem, a ja ? – powtarza.
  • A ty co ? Czkawka ? Homiel ze śmiechem.


17. 05. 17 r. Warszawa.

Wieczorem.

Ktoś na forum FN poprosił mnie o wyjaśnienia dotyczące pisania o gacku. Piotr z daleka spojrzał na niebieski ekranik i się skrzywił …

  • Znowu tam piszesz ?
  • Rzadko. Ktoś mnie tylko spytał o gacka.
  • Zawsze jest ciekaw o sobie.
  • … ?! …
  • Dzisiaj podczas modlitwy gacki podsuwały mi różne obrazy gołych bab. Poprosiłem Ojca, żeby to ode mnie odsunął i wiesz co powiedział ?
  • Sam sobie dasz radę.
  • Hmm … I co dałeś ?
  • Powiedziałem … w Imieniu Jezusa Chrystusa odejdź stąd! …, I zniknęły … Dzisiaj rano w kościele Jezus mi powiedział coś dziwnego …
  • Wkrótce będzie dopust do tego domu.
  • ???!!! Dopust ? Pewnie chodzi o „dopust boży” – szybko myślę.
  • Powtarzam, co usłyszałem, a ty sprawdzaj.

Pierwszy raz o dopuście bożym usłyszeliśmy dawno temu podczas egzorcyzmów. Ks. Adam Skwarczyński użył takiego sformułowania szukając wytłumaczenia dla zaistniałej sytuacji w naszej rodzinie. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/14/104 Jednak teraz nie miałoby to sensu, bo diabeł jest stałym elementem naszego życia od wielu lat. Nie jest niczym nowym, więc nie może wkrótce być w naszym domu, bo on już jest. To musi znaczyć zupełnie coś innego.

Co znaczy więc dosłownie dopust boży ?

Złe zdarzenie, któremu nie można zapobiec, wyrok, wola Boga albo losu:          http://www.edupedia.pl/words/index/show/474609_slownik_frazeologiczny-dopust_bozy.html

Od kiedy to, co od Boga jest złe ? Ten, kto to pisał chyba nie miał pojęcia co pisał. To pisał ktoś, kto zupełnie nie zna Boga Ojca. 

  • Homiel mówi, że ta druga fala będzie wieeeelka !
  • Będziesz widzieć Nasz świat tak, jak widzisz ten świat …
  • Jak będziesz miał tę wiedzę, co zrobisz z tym światem ?
  • ?! To niemożliwe Homiel !
  • Jak niemożliwe, to przyjrzyj się tej fali.
  • Ona nie tylko jest wielka, ale to nośnik gigantycznej energii.
  • . Zobaczyłem falę z filmu „Interstellar” – Piotr dobiegł do komputera i znalazł odpowiednią scenę… https://youtu.be/4Hf_XkgE1d0?t=2m3s

  • Do czego ta fala jest potrzebna ? – pytam oglądając jej nieprawdopodobną wielkość. Muszę przyznać, że dopiero widząc ją w filmie zdałam sobie sprawę, o czym ciągle opowiada Piotr.
  • Jak zmienisz jego mentalność ?
  • Hmm  … A do czego ta zmiana mentalności jest potrzebna ? – drążę dalej, bo coś zrozumiałam. Czasami, by coś zmienić potrzebny jest wstrząs. I może żeby zmienić Piotra potrzebna jest ta fala ?
  • Do tego, po co został powołany i się narodził.
  • A poza tym … Kto będzie zabawiał Ojca?
  • …….. – doszło do mnie teraz, że cały czas z Ojcem rozmawiamy, ale nie mówię tego Piotrowi, by nie zesztywniał ze strachu. 
  • Żadna śmierć kliniczna z tym się nie równa.

Ciarki mi przeszły po plecach, bo przed operacją wiele o tym rozmawialiśmy. Rozważaliśmy, czy może ta druga fala to właśnie śmierć kliniczna.

  • Takich fal normalnie nie ma – Piotr ciągle patrzy w ekran monitora.
  • Bywały.
  • A będą ? – teraz ja pytam.
  • Zobaczyłem palec na ustach, jakby ktoś chciał cię uciszyć.
  • Czytałam, że pojawiła się kiedyś planeta, która zrobiła spustoszenie na Ziemi.
  • Gdyby było jak mówisz, nie byłoby co zbierać.
  • Homiel się nie myli nigdy – Piotr ciągle w nieświadomości z Kim rozmawia.
  • To słowo mylić nie może.



Dopisane 09. 01. 2018 r.

  • Wkrótce będzie dopust do tego domu – gdy zdarzyło to, co się zdarzyło nie pamiętałam o tych słowach. Dzisiaj wpisując ten tekst odkryłam, można tak to ująć, je na nowo. Dzisiaj już dokładnie wiem, co znaczy dopust boży, inaczej Dopust Boga.

Kilka tygodni po tych słowach umiera tata Piotra. Ta śmierć, a raczej odejście było pełnym dla nas zaskoczeniem. Zdarzenie wydawałoby się bolesne, ale z czasem przekonaliśmy się, że to najlepsze wyjście z możliwych, jakie Bóg Ojciec mógł wybrać w danej sytuacji dla tego człowieka i dla naszej rodziny. Nie będę się rozpisywać o tym w tej chwili, bo na wszystko przyjdzie odpowiednia pora, ale z perspektywy czasu, ze znanej już definicji; Złe zdarzenie, któremu nie można zapobiec, wyrok, wola Boga albo losu… skreśliłabym kilka słów i zostawiłabym w tej formie.

Znaczące zdarzenie, któremu nie można zapobiec, wola Boga.

Co najmniej dwukrotnie doświadczyliśmy dopustu bożego. Myślę, że tak naprawdę taki dopust mamy w mniejszej skali przynajmniej raz w roku. Z czystym sumieniem muszę po wielu doświadczeniach stwierdzić, że wszystko co się działo i dzieje ma swój sens i powód. Bóg Ojciec działa w ten sposób wyłącznie dla naszego dobra i choć czasami trudno w to uwierzyć na początku, bo zdarzenia mogą być emocjonalnie i fizycznie bolesne, to Jego wola wynika wyłącznie z czystej do nas miłości. Nie potrafię tego ująć inaczej, bo brakuje mi słów. Czas, dajcie sobie czas na przeanalizowanie waszych sytuacji, zaufajcie Ojcu, a potem może sami przyznacie Mu rację i podziękujecie. 

Jeżeli sam nie słyszysz prawdy, nikt ci jej nie powie…

07. 05. 17 r. Szczecin.

Wieczorna rozmowa.

  • No i wracamy do roboty – jutro po długim weekendzie jedziemy do Warszawy.
  • Nie na długo.
  • Jak nie do roboty, to do choroby ? – pytam, gdyż nie wiem co znaczy nie na długo według Nieba.
  • To już było.
  • A co będzie ?
  • …. Pamiętasz, jak się założyłeś z Ojcem, że będziesz odmawiał codziennie nowennę ? Ojciec ma ogromne poczucie humoru… – czasami się nad tym zastanawiam, że przecież to niemożliwe, by zakładał się z człowiekiem.
  • Z Ojcem nie ma żartów – Piotr śmiertelnie poważnie.
  • Dlatego się tak wygłupiasz ?  – pyta Homiel uszczypliwie.
  • …… – Piotr nie wiedział co powiedzieć, bo uwaga była bardzo celna, jak zwykle.
  • Przypomniałam sobie coś… Nad ranem miałam wizję. Szłam po ulicy jakiegoś miasta szukając domu do kupienia. Zaraz potem byłam już w jakimś domu i prowadziłam jego odnowienie, remont. Stałam na holu i spoglądałam na wysoką ścianę. Była wysoka na 10 metrów. Zastanawiałam się jak ją odmalować. Podchodząc do niej bliżej zauważyłam, że cała ściana była pokryta białą koronką, taką koronkową tapetą – próbowałam to wytłumaczyć Piotrowi.
  • Z tej wizji pamiętam głównie tą białą, piękną koronkową tapetę na całej ścianie. W wizji zastanawiałam się głośno…, kto u licha to zrobił ? Byłam pod wrażeniem, bo koronka była bardzo ładna i musiała być jednocześnie bardzo trudna.

Piotr zainteresował się wizją i zaczął szperać w senniku szukając jej znaczenia.

  • Zostaw to. Te senniki nijak mają się do naszych wizji. My musimy wizje tłumaczyć inaczej, tak jak Homiel nas uczył. Coś mi się wydaje, że być może czeka nas przeprowadzka, ale tym razem do stałego miejsca, bo zdecydowanie kupowałam, a nie wynajmowałam dom, czy mieszkanie.
  • Hmm … Chyba masz rację – Piotr pokiwał głową.
  • Chyba coś się szykuje z domem.
  • Żebyś wiedział.
  • Co to z dom ?
  • Jak brzask świtu.
  • Kilka miesięcy temu pytając o przeprowadzkę Homiel spytał …
  • A daliśmy ci znaki ?
  • Wtedy powiedziałam, że nie – przypomniałam sobie tą rozmowę. 
  • A teraz daliśmy.
  • Ciekawe co to będzie … – Piotr się zamyślił.
  • Tylko ty się popraw ... – Piotr wybałuszył swoje oczęta zaskoczony.
  • Wiesz, co zrobił teraz ? Zobaczyłem jego palec  jak mi grozi !?
  • Będę cię bacznie obserwować, twoje zachowanie względem drugiego człowieka.
  • Nie będą wyciągnięte konsekwencje, jeśli będzie poprawa.
  • …….. – odwracam głowę, by Piotr nie zobaczył jak łzy lecą mi ze śmiechu. Dorosły facet skarcony jak dziecko.
  • … Widzę znowu miskę, w której była ta pasta z wodą, przestała już ta woda się mieszać.
  • Już się dosyć naczyściła.
  • To znaczy, że w czerwcu coś się zacznie z sądem – Piotr do mnie pewnym głosem.
  • Nie operuj datami ! – prawie krzyknęłam.
  • Racja, racja – przestraszył się robiąc taką minę, że po prostu wybuchłam śmiechem. Istny kabaret.
  • …. Myślisz, że Homiel wiedział ile dostaniemy od ubezpieczyciela ? – właśnie otrzymaliśmy przelew.
  • Nie mogę przeżyć za was życia, bo są emocje.
  • Gdybyś wiedziała wcześniej, cieszyłabyś się ?
  • Masz rację, Ty znowu masz rację.
  • … Jestem chyba pieprznięty – Piotr dosadnie nagle o sobie i o swoich wizjach.
  • Nie sądzę … Za te słowa to i Ja pójdę siedzieć, bo nie pilnuję cię.
  • …. Wiesz, że ktoś zgłosił się, że chce kupić naszą firmę ?
  • Taak ? – spytałam zdziwiona.
  • Dużo krzyku o nic. Pusta tuba.
  • Druga fala zmieni twoje życie, nie martw się a ostatnio źle się dzieje.

Nie pytałam, co się zmieni, bo akurat zaczął się film „Zmartwychwstały”. Zaczęliśmy oglądać mimo, że to któryś już raz. 

  • No … Nie pasuje mi ten Jezus ! – nie wytrzymałam w pewnej chwili. Po Caviezelu, po tej wiedzy, jaką mam każdy aktor w roli Chrystusa będzie „nie ten”.
  • Nie przywiązuj się do twarzy, tylko do osoby.

Oglądamy film dalej i widząc scenę Jezusa z apostołami przyszła mi do głowy „błyskotliwa” myśl. 

  • Ale oni mieli szczęście, że żyli razem z Jezusem ! – mówię na głos do siebie.
  • To, co ty masz, ten na tronie rzymskim mógłby pozazdrościć.
  • Na tronie rzymskim siedzi papież – tłumaczy mi Piotr na wypadek, gdybym nie wiedziała. 
  • … Dlaczego ściana była cała w koronce ? – powracam do mojej wizji.
  • Ta koronka to symbol twojego życia. 
  • Ten dom odnawiałam, co to znaczy ?
  • Wszystko zostało powiedziane.
  • Pan Bóg zawsze ci błogosławił, zawsze był w chwilach twych samotnych, a było ich wiele.
  • ……… – wzruszyłam się. Jakiś czas nie byłam w stanie się odzywać.
  • Kto oprócz Hioba był przedmiotem zakładu ? – spytałam po jakimś czasie.
  • Poszukaj w Biblii.
  • … Widzę wielkiego wieloryba i człowieka – Piotr mruga do mnie oczami i widzę w nich dwa znaki zapytania.
  • Że niby ja mam wiedzieć ? Ryba i człowiek to Jonasz, ale nie mam pojęcia o co chodzi – odpowiadam zdziwiona, bo akurat Jonasz to ostatnia osoba z Biblii, w której historię bym uwierzyła.
  • Jonasz ? Sorry, ale ja w to nie wierzę. Niemożliwe, że przeżył 3 dni w brzuchu ryby ! – przewracam oczami, bo to naprawdę wydaje mi się niemożliwe. 
  • A czy wierzysz, że piec siedem razy mocniej rozpalony …
  • …. Pokazał mi piec rozpalony i 3 młodych ludzi … – Piotr relacjonuje co widzi.
  • Słyszę…
  • Wielki jest wasz Bóg, od dzisiaj Ja będę Mu służył …
  • … Wierzysz, że to możliwe ?
  • …. Wierzę – choć przyznałam to po dłuższym przemyśleniu, za dużo jednak już widziałam i przeżyłam, by stwierdzić kategorycznie, że coś jest niemożliwe.
  • Ale w wieloryba nie uwierzę – no tego nie mogłam logicznie przełknąć, a Piotrowi, jak zauważyłam, było to całkowicie obojętne.
  • Zaprawdę powiadam ci prawdę.
  • Homiel … – zwątpiłam już w moje niedowierzanie – Naprawdę siedział 3 dni w brzuchu wieloryba ?!
  • ……. – nie odpowiedział.
  • Zobaczyłem scenę u Piłata, gdzie pyta; Co to jest prawda? https://www.youtube.com/watch?v=IJffBsSg1kU

- Czy jesteś królem? 
- Dlatego się narodziłem. Dać świadectwo prawdzie. Wszyscy ludzie, którzy słyszą prawdę, słyszą Mój głos.
- Prawda!! Co jest prawdą?
- ......
- Co to jest prawda Klaudio? Czy słyszysz ją, czy rozpoznajże gdy się ją wypowiada? 
- Ja tak. A ty nie? 
- Jak? Możesz mi powiedzieć? 
- Jeżeli sam nie słyszysz prawdy, nikt ci jej nie powie. 
- Prawda...

Jeżeli sam nie słyszysz prawdy, nikt ci jej nie powie… Homiel potrafi tak argumentować, że nie da się z Nim dyskutować, po prostu się nie da … 




Dopisane 28. 12. 2017 r.

Koronkowa ściana – gdybym nie miała tego zapisane, to bym nie uwierzyła. Od lipca prowadzimy remont domu rodziców Piotra, do którego się najprawdopodobniej wprowadzimy. Ten dom ma ścianę wysoką na 10 metrów. 


Z tych dwóch historii pochodzących z Biblii możemy się wiele nauczyć. Przede wszystkim bezgranicznego zaufania do Boga, jakie niezbędne jest aby ostać się w godzinach prób. Możemy być pewni,że doświadczenia przyjdą na każdego człowieka. Twoim doświadczeniem – próbą wiary może być coś błahego a może poważne wyzwanie. Nie musimy się martwić czy doświadczenie to przerośnie nas, ponieważ napisane jest:

„Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść.” (1 Kor 10,13 BW) A więc z naszej strony powinniśmy przyjąć „wyjście” jakie daje nam Bóg, a zwyciężymy pokusy szatana.

Tak jak przyjaciele Daniela stójmy mocno przy Bogu, mimo przeciwieństw jakie napotkamy, bo to jest właściwa droga do Królestwa Wiecznego. Nie zapomnijmy również jak duże znaczenie mają nasze słowa. Są one odzwierciedleniem naszego serca, a więc również naszego życia. Chodząc z Bogiem każdego dnia, wstając i zasypiając z Jego Słowem na ustach, będziemy potrafili przekazywać słowa pocieszenia, otuchy i nadziei. W ten sposób przybliżymy bliźniego do Boga, a tym samym siebie. Tego życzę sobie i wam. http://pismoswiete.republika.pl/art_stalimocno.html


  • Zaprawdę powiadam ci prawdę – Jezus mówił o doświadczeniu Jonasza jako o rzeczywistym wydarzeniu historycznym. Powiedział, że mieszkańcy Ninwy pokutowali za swoje grzechy w wyniku jego głoszenia ( Mt 12,41 ). Powiedział nawet: „Albowiem jak Jonasz miał trzy dni i trzy noce w brzuchu wieloryba, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w sercu Ziemi”

W ten sposób Chrystus rzeczywiście porównał doświadczenie Jonasza do Jego przyszłej śmierci i zmartwychwstania, wskazując na cudowną naturę obu. Nie można zaprzeczyć faktycznemu doświadczeniu Jonasza, nie oskarżając Pana Jezusa Chrystusa o oszustwo lub ignorancję, z których każda jest równoznaczna z zaprzeczaniem Jego bóstwu.

Nie ma wątpliwości, że wydarzenie było cudem, ale ten fakt na pewno go nie obala! Rachunek mówi tak samo: Teraz Pan przygotował wielką rybę, aby pochłonąć Jonasza. A Jonasz był w brzuchu ryby przez trzy dni i przez trzy noce. – Jonasza 1:17 KJV

Później mówi: I rzekł Pan do ryb, i zwymiotował Jonasza na suchą ziemię. Bóg z pewnością był w stanie to uczynić, gdyby chciał; zaprzeczanie możliwości cudów to ateizm. Faktyczne pojawienie się tego szczególnego cudu jest odpowiednio potwierdzone przez sam fakt jego zapisu w Piśmie Świętym i jest podwójnie potwierdzone przez świadectwo Chrystusa.

W żołądku kaszalota i białego rekina znaleziono całe zwierzęta większe lub większe od człowieka. „Wielką rybą” może być wieloryb lub rekin, a nawet ryba specjalnie przygotowana przez Pana w tym celu. Hebrajskie i greckie słowa, które są używane, oznaczają po prostu „wielkie zwierzę wodne”.

Co do tego, czy człowiek może przetrwać „trzy dni i trzy noce” w takich warunkach, istnieją trzy możliwe odpowiedzi, które można by zasugerować w obronie biblijnej narracji.

  1. NATURALNY. Po pierwsze, ustalono, że wyrażenie „trzy dni i trzy noce” w starożytnym języku hebrajskim było wyrażeniem idiomatycznym, oznaczającym po prostu „trzy dni” i miało zastosowanie, nawet jeśli początkowe i końcowe dni tego okresu były jedynie częściami dnia. Tak więc może odnosić się do okresu tak krótkiego, jak około 38 godzin. W żołądku wieloryba zawsze jest trochę powietrza i dopóki zwierzę, które połknęło, nadal żyje, nie rozpocznie się działanie trawienne. W ten sposób doświadczenie Jonasza mogło się wydarzyć całkowicie w ramach prawa naturalnego.

  2. CUDU. Jest jednak znacznie bardziej prawdopodobne, że wydarzenie objęło boski cud, jak to wyraźnie wskazuje Pismo Święte. „Wielka ryba” została przygotowana i wysłana przez Boga, podobnie jak intensywna burza zagrażająca statkowi, na którym Jonah podróżował. Burza ustała, gdy tylko Jonah został wyrzucony za burtę. W podobny sposób, było całkiem prawdopodobne, że Bóg cudownie ocalił życie Jonasza przez całe przerażające doświadczenie.

  3. WSKRZESZENIE. Trzecią możliwością jest to, że Jonah faktycznie dusił się i ginął w wielkiej rybie, a potem Bóg sprowadził go z martwych. Jest co najmniej osiem innych takich „zmartwychwstań” zapisanych w Biblii, a także chwalebne zmartwychwstanie ciała Chrystusa – z czego szczególne doświadczenie Jonasza zostało powiedziane przez Chrystusa jako znak prorocki.

Jest to również implikowane przez modlitwę Jonasza, kiedy powiedział: „… z wnętrza piekła (tj.” Szeol „, miejsce zmarłych duchów) płakałem, a ty słyszałeś mój głos” (Jonasz 2: 2).

W każdym razie było to wielkie doświadczenie, najwyraźniej dobrze znane i zaświadczone w jego czasach, prawdopodobnie w znacznym stopniu przyczyniające się do tego, że wszyscy ludzie Ninwy żałowali i zwrócili się do Boga, kiedy Jonasz powrócił „z martwych”. Nawet w czasach Jezusa było to dobrze znane i mógł go używać jako „znaku” Jego zbliżającej się śmierci i zmartwychwstania, które miały stanowić koronny dowód na Bożego Syna i wielkie dzieło zbawienia, które On dokonał na krzyżu dla wszystkich, którzy Go przyjęli. https://christiananswers.net/q-eden/edn-t004.html

Jonasz… Jeśli Chrystus twierdzi, że przeżył 3 dni w brzuchu wielkiej ryby, to znaczy, że przeżył. Ja wierzę Chrystusowi. 



Dopisane 05. 01. 2018 r. 

Współczesny Jonasz. (?)

Czasopismo „Strażnica” z kwietnia 1924 roku oraz oryginalny artykuł Morning Bulletin 30 Jun 1932 http://nla.gov.au/nla.news-article54745997

III Tajemnica Fatimska – analiza wizji (część 3).

- Mam ci coś przekazać. Chodzi o Fatimę, objawienia fatimskie, nie wszystko zostało odkryte, są zapiski utajnione, które mówią o przyszłości ludzi, to ma jakiś związek z tym objawieniem na Słowacji, no tam gdzie chciałaś jechać. Kazali ci, byś znalazła te zapiski i przekazała ludziom, to ważne. Ciągle mówi; źródła niejawne odnajdź je. Mówi, że to co wiemy to połowa prawdy… pieczęć nie została zerwanaco to ma znaczyć?… to co my wiemy to wierzchołek góry, to dotyczy przyszłości… bez przerwy słyszę to zdanie; tajemnice fatimskie, odkryj do końca, do końcato przestroga przed wojną, przed grzechem… rozwiązłością, ludzie się zapominają… – Piotr mówił to wszystko w zamyśleniu.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/15/chrystus-zginal-za-was-wszystkich-nie-za-wybranych/

Minęły trzy lata od tej rozmowy. Już trzy lata temu Homiel zwracał moją uwagę na Fatimę. Choć próbowałam rozwikłać tę zagadkę;                          

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/17/iii-tajemnica-fatimska/ http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/18/przyjda-dni-kiedy-skrucha-i-pokuta-beda-codziennie/

wtedy słowa pieczęć nie została zerwana zabrzmiały równie tajemniczo, jak i niezrozumiale. A dzisiaj?


IV WIZJA – 03. 01. 1944

W tych to okolicznościach około godziny 4 po południu 3 stycznia 1944 roku relacjonuje Łucja, podczas modlitwy w kaplicy klasztornej przed tabernakulum; Poprosiłam Jezusa, aby mi dał poznać jaka jest Jego Wola, Poczułam wtedy, że pomocna dłoń, kochająca i matczyna dotyka mojego ramienia. Podniosłam wzrok i zobaczyłam kochaną Mamę w Niebie. Pani powiedziała: „Nie bój się, Bóg zechciał przetestować twoje posłuszeństwo, wiarę i pokorę. Pozostań w pokoju i pisz to, co ci każą, ale nie to, co zostało ci dane by zrozumieć jego znaczenie. Polecił, abym zachowała to, co napisze w zaklejonej kopercie i bym napisała na zewnątrz: można otworzyć dopiero w 1960 roku

Poczułam się w duchu zalana przez tajemnicę światła, którym jest Bóg, i w Nim widziałam i słyszałam: ostrze włóczni, z którego jakby odrywa¸się płomień i dotyka osi Ziemi. Ona drży: góry, miasta, miasteczka i wsie z ich mieszkańcami zostają pogrzebani. Morza, rzeki i chmury wychodzą ze swoich granic, przepełniają się, zalewając i tworząc trąby powietrzne, domy i ludzie w niepoliczalnych ilościach; to oczyszczanie świata, z powodu grzechu w którym jest zanurzony Nienawiść, chciwość, prowokują wyniszczającą wojnę!

Poczułam wtedy szybkie bicie serca i w mojej duszy głos, który mówił: ”W tym czasie, jedna wiara, jeden chrzest, jeden Kościół, Święty, Katolicki, Apostolski na wieki, Niebo! To słowo Niebo” wypełniło moje serce spokojem i szczęściem, tak bardzo, że nie zdając sobie sprawy z tego pozostała powtarzając przez długi czas: ”Niebo, Niebo”.

Odkrywając utajnione zapiski zdałam sobie sprawę, że czwarta wizja opisuje ogólnooświatowy kataklizm. Słowa … płomień i dotyka osi Ziemi. Ona drży zwróciły moją szczególną uwagę. Dlaczego oś ziemi? − umowna prosta będąca osią obrotu własnego planety, łącząca geograficzne bieguny i przechodząca przez środek ziemi. Gapiłam się w te słowa przez dłuższy czas mając przedziwne skojarzenie z wrotami tkwiącymi głęboko w ziemi, które otwierając się spowodowały jej drżenie. Było to tak wyraźne, że dzisiaj już wiem, co znaczy trzęsieni ziemi. Ta myśl, że być może istnieje jakiś związek między wrotami a Fatimą męczyła mnie całą noc. Nad ranem postanowiłam wrócić do moich zapisków i sprawdzić jeszcze raz, czy czegoś nie przeoczyłam.

Niby nic nowego nie odkryłam, ale zwróciłam uwagę na datę; 13 października 1916 r. (!) Ciarki przeszły mi po plecach, ponieważ ostatnie objawienie fatimskie datuje się na 13 października 1917 roku. To wtedy doszło do tzw. cudu słońca.

Trzy lata temu Homiel powiedział… Pieczęć nie została zerwana. Przypomnę teraz fragment niedawnej rozmowy.

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/12/06/ten-cykl-niedlugo-sie-skonczy-nie-zdajecie-sobie-sprawy-z-wiedzy-jaka-macie-z-powagi-sytuacji/

- Widzę wielkie wrota, czuję od nich gigantyczny ziąb, energię, są głęboko w ziemi pod kątem 45 stopni… 
- One są otwarte – dalej opisywał Piotr. 
- Raz się otworzyły i już ich nie zamkniesz. Zamknie cykl. 
- Te wrota mają złamaną pieczęć… – Piotr dalej jak natchniony. 
- Lecz jeździec jeszcze nie wyjechał, względny pokój jest jeszcze na świecie. 
- Jaki to jeździec? – pytam. 
- Na siwym koniu… Widzę go, jest biało–siwy… Pieczęć jest złamana. 
- Cykl je zamknie. 
- Kiedy się zamknie?
- Jeszcze się nie zaczął. 
- A kiedy się zacznie?
- Przecież wiesz, jeszcze jesteś.
- Czyli kiedy odejdziesz… – przypomniałam sobie słowa Ojca. 
- Pogrom, przeczytaj apokalipsę. 
- Wrota piekieł… słyszę…
- Nie zdajecie sobie sprawy z wiedzy jaką macie, z powagi sytuacji. 
- Z Bogiem nie ma żartów. On kocha swoje dzieci, ale nie pozwoli, by klepać Go po głowie. Obdarzył ludzi wielką miłością, dał Siebie, dał Syna, a to jest więcej niż Siebie.
- Potop to dobre miejsce na otwarcie. 
- Czyli to dobry trop? Czyli te oceany to prawda?
- Alleluja. 
- Jak wyglądała ta pieczęć? – dopytuję. 
- Wielka, brązowa, pęknięta nierówno, strzeliła sama.
- Od niegodziwości pękła. 
- Miała symbol, był na pieczęci. 
- Szala kary została zważona. Nie ma odważników, które utrzymałyby ją na wadze.
- … Widzę jak ciężar opada i otworzyły się wrota. 

Pytam wprost Homiela…

  • Czy „moje wrota” mają jakikolwiek związek z Fatimą?
  • W cyfrach cały świat zapisany. Wszystko jest połączone – i pokazał połączone ze sobą pierścienie.

Autentycznie poczułam na sobie ciężar stutonowy. Stutonowy ciężar odpowiedzialności.

  • Nie wiem co się stanie, ale słyszałem jak mówi, że …
  • Dopóki jesteś, nie przejdą.
  • Czyli jak odejdziesz to się zacznie ? – pytam.
  • Jak nie ma gospodarza, to co się dzieje ?
  • Chaos ? 
  • Czy to nie dziwne z tymi datami ? pytam ciągle nie mogąc uwierzyć w tą zbieżność.
  • 100 lat później, a właściwie 99 lat… – kiwam głową dziwiąc się dodatkowo, że taka „nieokrągła” rocznica.
  • Sprawdź.

No więc sprawdzam. Okazuje się, że w 1916 roku, czyli rok przed objawieniami Maryi, trzej pastuszkowie mieli niezwykłe spotkanie.

  1. Daty nie mogę określić dokładnie, bo w owym czasie nie umiałam jeszcze liczyć lat ani miesięcy, ani nawet dni tygodnia. Wydaje mi się jednak, że musiało to być wiosną 1916 r., kiedy Anioł pokazał się nam po raz pierwszy w Loca do Cabeco. W moim piśmie o Hiacyncie wspomniałam już, jak wchodziliśmy na zbocza szukając schronienia. Jak po spożyciu podwieczorku i po modlitwie zobaczyliśmy w pewnym oddaleniu, ponad drzewami w kierunku wschodnim, światło bielsze od śniegu w kształcie młodziana przejrzystego, bardziej lśniącego niż kryształ w blasku słonecznym. W miarę jak się zbliżał, mogliśmy rozpoznać jego rysy. Byliśmy bardzo zaskoczeni i przejęci. Nie mogliśmy wypowiedzieć ani słowa. Zbliżywszy się do nas, powiedział:
    -„Nie bójcie się, jestem Aniołem Pokoju! Módlcie się ze mną”.

  2. Następne zjawienie miało miejsce latem. W dniach największego upału prowadziliśmy naszą trzodę w południe do domu, aby ją wyprowadzić znowu pod wieczór. Popołudniowe godziny odpoczynku spędzaliśmy w cieniu drzew, które otaczały studnię, wiele razy już wspomnianą. Nagle zobaczyliśmy tego samego Anioła przed nami:
    – „Co robicie? Módlcie się! Módlcie się dużo! Serce Jezusa i Maryi chcą przez was okazać (światu) wiele miłosierdzia. Ofiarujcie bezustannie Największemu modlitwy i umartwienia”.

  3. Trzecie zjawienie, wydaje mi się, miało miejsce w październiku albo w końcu września, w tym czasie przerwy obiadowej nie spędzaliśmy już w domu. Jak już wspomniałam pisząc o Hiacyncie, przeszliśmy z Pregueiry (lasku oliwnego należącego do moich rodziców) do Loca de Cabeco okrążając zbocza wzgórza od strony Aljustrel i Casa Velha. Tam odmówiliśmy najpierw różaniec i modlitwę, której nas nauczył Anioł w czasie swego pierwszego zjawienia. Kiedy tam byliśmy, ukazał się nam Anioł po raz trzeci. Trzymał w ręce kielich, nad którym unosiła się święta Hostia, z której spływały krople Krwi do kielicha. Nagle kielich z Hostią zawisł w powietrzu, a Anioł uklęknął na ziemi i powtórzył trzy razy modlitwę: – „Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty,uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecnego na wszystkich ołtarzach świata, na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, które Go obrażają. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Was o nawrócenie biednych grzeszników”.
    Następnie podnosząc się z klęczek wziął znowu w rękę kielich i Hostię. Hostię podał mnie, a zawartość kielicha podał Hiacyncie i Franciszkowi do wypicia mówiąc równocześnie:
    -„Przyjmijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, okropnie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagrodźcie ich grzechy i pocieszajcie waszego Boga!”.
    http://www.sekretariatfatimski.pl/fatima-objawienia-403/396-zjawienia-si-anioa-1915-1916

  • A więc … Równe sto lat od pojawienia się anioła w Fatimie. Co ja mam zrobić z tą wiedzą ? – rozkładam bezradnie ręce.
  • Doczekasz się.
  • … Który to anioł przyszedł do Fatimy ?
  • Z tą nowiną poszedł Gabriel.
  • ???!!!
  • A w wizji z włócznią?
  • Też.
  • ???!!!
  • To On otworzył wrota ?
  • Pofolgowałaś sobie.
  • … Rzadko używane słowo – Piotr się zdziwił.
  • Rzadko przez ciebie.
  • Ważne, że są otwarte, tych trąb się nie da powstrzymać.
  • Hmm…. – wiedziałam, że ma rację.
  • Niewiara w istnienie Boga osiągnęła apogeum, czy to jest właściwy czas na przyjście Eliasza ?
  • Najwyższy, wyższego już nie będzie.
  • ???!!!
  • Dalej tak być nie może.
  • Dlaczego Eliasz ma przyjść ?
  • Dostaną szansę nawrócenia i zrozumienia.
  • To będzie rzeź.
  • Czy chcesz zaakceptować to, co widziałeś wczoraj ?a wczoraj w TV pokazano parę homoseksualistów mieszkających w UK, która zaadaptowała chłopców z Afryki, by ich molestować.
  • Nie chcę … Na wsi nie ma aż tylu homoseksualistów – Piotr dokonał odkrycia roku…
  • Inny rodzaj zła panuje, zawiść, zacietrzewienie, niechęć.
  • Ale nie wszędzie …
  • Toteż nie wszyscy zginą – miasto w połowie zrujnowane… od razu miałam to przed oczami.

Informacja, że to Gabriel pokazał się w Fatimie nie powinno właściwie dziwić.

Być może anioł przybrał imię „anioła pokoju” z innego powodu; Pod koniec drugiej dekady XX wieku nazwa pewnego miejsca, dotąd zupełnie nieznana, zaczęła obiegać świat. Mówiono o trojgu pastuszków i objawieniach maryjnych w Cova da Iria, które znajduje się na terenie parafii Fatima. W greckiej etymologii słowo „iria” oznacza „pokój”. Tak więc w czasie pierwszej wojny światowej Maryja objawia się w Dolinie Pokoju (portugalskie „Cova da Paz”). Najpierw Bóg wysyła tam jednak Anioła Pokoju, który ma „przygotować grunt” pod objawienia Najświętszej Maryi Panny. http://kjb24.pl/czego-nas-uczy-aniol-fatimy/

Choć wielu badaczy uważa, że musiał być to archanioł Michał, wbrew pozorom to Gabriel wydaje się bardziej na miejscu.

W swej misji spełnia rolę posłańca, który przekazuje ludziom przesłanie od Boga. W Księdze Daniela (8,15) Archanioł Gabriel pojawia się jako istota niebiańska o wyglądzie mężczyzny. Jest on zwiastunem potężnego, mocnego działania Boga w sytuacjach po ludzku niemożliwych. Archanioł Gabriel spełnił wielką rolę w przekazywaniu Bożej tajemnicy w wydarzeniach związanych z historią zbawienia.   http://www.katolik.pl/swieci-archaniolowie–gabriel–rafal-i-michal,897,416,cz.html

To Gabriel przychodzi do Maryi zwiastując jej narodzenie Jezusa. To On jej towarzyszył od początku. Jako anioł zwiastowania, zmartwychwstania, miłosierdzia, kary, śmierci i objawienia mógł w wizji siostry Łucji być tym, który w ręku zarówno trzyma miecz (III wizja), jak i włócznię (IV wizja). 


  • Eliasz ma poprzedzać nadejście Chrystusa. Czym jest Fatima ? Nadzieją na wybawienie ?
  • Fatima jest narzędziem papieża, zrobi co uważa.
  • Czy gdybyś wiedziała, że za rok umrzesz, bo nadchodzi potop ..,. jakbyś żyła ?
  • Hulaj dusza, piekła nie ma – wtrącił się Piotr.
  • Przyszłość jest zakryta.
  • Czy Fatima jest szansą dla ludzi ?
  • Dla wielu.
  • Dla tych, którzy uwierzą… – zrozumiałam to w końcu.

Przyszłość jest zakryta… nie ma sensu pytać o daty. Kiedy i jak to się stanie jest poza naszym zasięgiem poznania.


- Gdy spadnie łza rozstąpią się oceany. 
- ……– Homiel naprawdę dzisiaj jest wyjątkowo tajemniczy. Patrzymy na siebie, bo nagle takie słowa? Nie mamy pojęcia o co Mu chodzi. Rozstąpienie oceanów kojarzy mi się wyłącznie z Mojżeszem. 
- Ten to ma przemyślenia… – Piotr zrezygnowany wzrusza ramionami. 
- Ta łza zmieni wszystko. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/06/03/i-rozswietli-sie-niebo-i-ujrza-tego-z-ktorego-sie-smieja-i-powiedza-jak-to/

Gdy spadnie łza rozstąpią się oceany .

Badaniem Fatimy zajmuję się od wieeeelu miesięcy. W rozmowach z Homielem zwracam szczególną uwagę na słowa klucze, które pomagają mi dowiedzieć się więcej. Na „oceany” jestem wręcz uczulona. Spojrzałam więc na datę tego zapisu; 13 wrzesień. Data przedostatniego objawienia fatimskiego.

  • Czy to przypadek ? – myślę głośno.
  • Co to znaczy ? – pytam Homiela.
  • To jest koniec.
  • Czy to ma związek z Fatimą ?
  • Tak.
  • Czyja to łza ?

Przesłanie z Fatimy jest zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem XX wieku. Fatima nie jest już za nami, Fatima jest przed nami, jest to niekompletne proroctwo, jak sam Benedykt XVI musiał przyznać”. http://www.marcotosatti.com/2017/05/08/fatima-de-mattei-la-profezia-incompiuta-segreto-non-svelato-il-perito-calligrafo-conferma-e-la-mano-di-suor-lucia/

Rektor fatimskiego sanktuarium, ks. Carlos Cabecinhas uważa, że maryjne orędzie jest dziś jeszcze bardziej aktualne, niż sto lat temu. https://ekai.pl/zakopane-teologowie-z-calego-swiata-obradowali-nt-aktualnosci-oredzia-fatimskiego/


Rozmowa z 11. 09. 17 r.

  • Dzisiaj w kościele usłyszałem od Ojca, byś mniej pisała o katastrofach.
  • W Fatimie nie widzisz zagłady, widzisz ostrzeżenie … teraz słyszę.
  • Dawaj światło.
  • Dawaj im nadzieję do końca.

Spojrzałam wtedy na ludzkość z perspektywy Nieba i zobaczyłam, że nigdy w historii świata człowiek nie był tak daleko od Boga jak teraz. Wszędzie, na całym świecie przez tysiąclecia wierzono w istnienie jakiegoś Boga. Różnie nadawano Mu imię, ale wspólnym mianownikiem tych wierzeń było przeświadczenie, że gdzieś tam na górze istnieje Ktoś, Kto Jest. Teraz powszechnie wierzy się w Jego nieobecność. Chrystus mówi, że golgota powtórzy się w skali świata. Śmierć Jezusa, Jego osobista golgota nie była końcem opowieści, to zaledwie był początek. Nasza golgota będzie początkiem nowego, a zarazem odwiecznie ustalonego porządku. To dlatego siostra Łucja na końcu wizji niemal krzyczy… ”W tym czasie jedna wiara, jeden chrzest, jeden Kościół Święty, Katolicki, Apostolski na wieki. Niebo! To słowo Niebo” wypełniło moje serce spokojem i szczęściem, tak bardzo, że nie zdając sobie sprawy z tego pozostała powtarzając przez długi czas: ”Niebo, Niebo”.

I tak oto Królestwo Niebieskie zejdzie na ziemię.

Amen.

III Tajemnica Fatimska – analiza wizji (część 2).

  • Homiel, pomóż mi w Fatimie – poprosiłam.
  • Chcesz pisać to, co ukryte nawet dla papieży ?
  • Tak.
  • … Hmm … A wiesz, że leciał już meteoryt, ale został przesunięty w bok ? – Piotr nagle patrząc mi ponad głową.
  • Skąd wiesz ?
  • Zobaczyłem …
  • Fatima to jest tylko przepowiednia i ostrzeżenie.
  • Ludzi trzeba prowadzić i walczyć o nich.
  • Nie porównuj tego do Medjugorie, bo na tych zakrętach zginiesz.

Historia treści objawień w Medjugorie jest już tak zagmatwana, przekłamana, że trudno ocenić co jest prawdą, a co nie. Co pochodzi z Góry, a co z Dołu…


III TAJEMNICA – 13 lipca 1917 r.

Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg: ‚coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim’ Biskupa odzianego w Biel ‚mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty’. Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni Biskupi, Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji. Pod dwoma ramionami Krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga.

Celowo wybrałam ten rysunek obrazujący wizję III TF. Proszę go porównać z poniższymi słowami;

Słowo Pouczenia; A.Lenczewska

Golgota powtórzy się w skali świata i dotknie wszystkich…


W III Wizji Fatimskiej na czerwono zaznaczyłam słowa klucze.

1. Zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat.

Jeśli Łucja zauważyła w którym ręku anioł trzymał swój miecz to znaczy, że ma to swoje znaczenie. Miecz w ręku anioła jest symbolem Bożego gniewu lub najczęściej symbolem wymierzania sprawiedliwości. W przeciwieństwie do znanych nam opisów tutaj Anioł trzyma go w lewej, a nie prawej ręce dając do zrozumienia, że decyzja jeszcze nie zapadła. Prawą wskazuje na świat jakby zadając pytanie; co mam z nim zrobić? 


2. … ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku;

To prawą ręką robimy gesty, które świadczą o podjęciu decyzji, np. prawą ręka trzymamy berło, sędzia trzyma młotek, itd. Dlatego Maryja  prawą ręką  powstrzymuje anioła  chcąc  powiedzieć; czekaj!  To jest dość istotne, ponieważ jest pewne zdanie, które napisała siostra Łucja w swoim czwartym pamiętniku, „… i pewien okres pokoju zostanie przyznany światu”. (!) Odniesienie do tych słów można znaleźć też w słowach do Lenczewskiej we fragmencie przedstawionym powyżej; Czas łaski trwa – to czas na nawrócenie, na opamiętanie, na ocalenie… Na pokutę. 


3. Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta! musimy mieć jasne zrozumienie co do znaczenia słowa „pokuta”. Nie sądzę, by żądano od człowieka permanentnego się umartwiania, a z tym w pierwszej kolejności kojarzy się pokuta. Nie chodzi też o praktykę religijną której celem jest udoskonalenie. Działanie narzucone przez innych (zwierzchników religijnych) lub wybrane dobrowolnie, mające zadośćuczynić Bogu lub ludziom wyrządzone zło (grzech). https://pl.wikipedia.org/wiki/Pokuta_(religia)

W Nowym Testamencie słowo „pokuta” tłumaczone jest zazwyczaj z greckiego metanoein. Ten grecki czasownik ma jedno główne znaczenie, obecne w całej historii tego języka, przez grekę klasyczną, aż do tej używanej w Nowym Testamencie. Podstawowe znaczenie tego słowa zawsze jest takie samo: „zmieniać zdanie”. (!!!) Prawdziwa pokuta to wewnętrzna zmiana zdania, wyrażająca się zewnętrznym zawróceniem lub zwróceniem się, by iść w zupełnie nowym kierunku. W swej nieodrodzonej i grzesznej naturze każdy człowiek, jaki kiedykolwiek przyszedł na świat, odwrócił się plecami do Boga, swojego Ojca i do nieba, swojego domu. Każdy krok oddala go od Boga i nieba. Gdy tak idzie, światło jest za nim, a cienie przed nim. Z każdym krokiem cienie robią się dłuższe i ciemniejsze. Każdy krok przybliża go do końca – do grobu, do piekła, do nieskończonej ciemności i utraconej wieczności.

Musi zatrzymać się, zmienić zdanie, zmienić kierunek, odwrócić twarz, odwrócić się plecami do cieni i stanąć twarzą do światła. Ta pierwsza, kluczowa czynność w Piśmie nazywa się pokutą. To pierwszy krok, jak musi zrobić każdy grzesznik, który pragnie pojednać się z Bogiem. http://otwarteniebo24.pl/magazyn/porady-i-nauczania/item/278-pokuta-derek-prince

Jeśli anioł żąda od nas pokuty, to nie chce od nas modlitwy, postu, jałmużny – trzech podstawowych form pokuty. On chce znacznie więcej. Chce naszej duchowej przemiany, a tym samym naszego powrotu do Boga.


4. I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg:  coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim Biskupa odzianego w Biel ‚mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty.

Mądrość Syracha 12:11; Marzenia senne podobne są do obrazów w zwierciadle, naprzeciw oblicza – odbicie oblicza.

1 list do Koryntian (12); Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.

  • Jak interpretować zwierciadło w tej wizji? – pytam Homiela.
  • Odbicie. To metafora.

Siostra Łucja to, co się dzieje widzi w zwierciadle. To, co się dzieje odbija się w zwierciadle. Ale to, co w zwierciadle wydaje się niejasne. To bardzo ważna wskazówka, ponieważ to, co niejasne, jest równocześnie niepewne. Jednym słowem, wizja dotycząca zabijanego papieża, zrujnowanego miasta nie musi się zrealizować, chyba, że ludzkość, której dano czas zlekceważy słowa anioła; pokuta, pokuta, pokuta. Ta przyszłość, która obserwowała Łucja nie jest pewna. (!)

Jeśli to zlekceważymy, to przyjrzyjmy się co stanie się, jeśli zlekceważymy.


5. Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę – nasuwa się skojarzenie z golgotą, ale pytam jeszcze Homiela.

  • Czy wchodzenie na górę to wchodzenie na golgotę?
  • Góra to nie tylko problemy.
  • W dawnym myśleniu im wyżej, tym bliżej Nieba.

Jego odpowiedź idealnie pasuje do wyjaśnienia pojęcia pokuta. W swej nieodrodzonej i grzesznej naturze każdy człowiek, jaki kiedykolwiek przyszedł na świat, odwrócił się plecami do Boga, swojego Ojca i do nieba, swojego domu. Każdy krok oddala go od Boga i nieba.

Powrót do Boga będzie mozolną drogą ku szczytowi góry. Według tej wizji to droga trudna i pełna cierpienia i nie każdy do niej dotrze.


6. na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą zdziwiła mnie dokładność z jaką opisała krzyż Łucja, a jeśli opisała go tak dokładnie, to oczywiście ma to swoje znaczenie.

Dąb korkowy (Quercus suber) – gatunek wiecznie zielonego, rozłożystego drzewa. Jest starożytnym drzewem, według źródeł biblijnych korek uzyskiwany z tego drzewa prawdopodobnie był używany w podeszwach rzymskich sandałów. Pochodzi z Afryki Północnej i Śródziemnomorza, osiąga 70 stóp, ale zwykle pozostaje bliżej 40, może przetrwać setki lat. Drzewo łatwe do pielęgnacji, odporne na działanie ognia, odporne na suszę, jest bardzo twarde i nie gnije w wodzie. W 3000 roku p. n. e korka używano w połowie w Chin, Egipcie, Babilonie i Persji. Korek towarzyszy winu od dawna. Dowodem na to jest amfora z I w. p.n.e znaleziona w Efezie: była nie tylko zapieczętowana korkociągiem, ale nadal zawierała wino. w Grecji drzewa były uwielbiane jako symbole wolności i honoru, z tego powodu tylko kapłani mogli je wyciąć.

Dąb korkowy – Portugalia

Siostra Łucja porównała drewno z krzyża do dębu korkowego, gdyż to najprostsze dla niej skojarzenie. Portugalia słynie z uprawy tych drzew. Można nawet powiedzieć, że Portugalia korkiem stoi. Łucja zobaczyła krzyż z dębu korkowego jeszcze nie ociosanego z kory. To ważne, ponieważ samo drzewo – dąb jest tak mocne, że w dawnych czasach było używane nawet do budowy statków. http://www.corkforest.org/history-of-cork/

  • Dąb korkowy, co znaczy Homiel ?
  • Twardy jak skała, jak podwaliny.

Krzyż z dębu korkowego nie ociosanego (!) to symbol prawdy, na której opiera się całe chrześcijaństwo. Nie ociosane, czyli nie obrobione, surowe, pierwotne. To symbol powrotu do podwalin chrześcijaństwa, do jego podstaw i fundamentów, na której się opiera, to powrót do chrześcijaństwa przed podziałami. O tym także mówi sam Jezus do A. Lenczewskiej.

Zjednoczę wtedy Mój Kościół i Mój lud… Tą prawdą jest Chrystus i jego męczeńska śmierć za nasze wyzwolenie i odkupienie. Droga do Boga jest wyłącznie przez Chrystusa. Ta prawda nigdy się nie zmieni, bo to jedyna prawda. Ta prawda, ten krzyż jest twardy, wytrwały, wytrzymały jak dąb, z którego jest zbudowany. Przetrwa wieki. Drzewo korkowe to Portugalia i symbol, że Fatima jest ważna. Ten symbol niemal krzyczy, pamiętajmy o Fatimie!


7. Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane dlaczego Łucja mówi w połowie, a nie częściowo, w całości, 1/3 itd.?

  • Co znaczy miasto zniszczone w połowie?
  • Z dwóch jeden zostanie zabrany, jeden na dziesięciu zostanie.
  • W tej wizji wydaje się, że nie ma nadziei, ale druga połowa miasta ocalała, to jest ta nadzieja… – myślę głośno.
  • …….
  • Kiedy był potop, a Homiel porównał nadchodzące zdarzenia do potopu, nie wszyscy zginęli. Gdyby wszyscy zginęli, nie byłoby nauki. Teraz też przeżyje 1 /10…. O to chodzi Homiel?
  • To jest to.

Nie tyle zrujnowana część jest ważna, co ta druga, która w tej wizji przetrwała. Część ludzi przeżyje (z dwóch jeden), ale nawet z tych, co przeżyje nie wszyscy później wejdą przez lekko uchylone drzwi (jeden na dziesięciu zostanie).

Jak pisałam wcześniej Homiel łączy III Tajemnicę Fatimską z apokalipsą św. Jana, która mówi o ponownym przyjściu Chrystusa.

Mt 24,37-44; „Podobnie jak za dni Noego, tak będzie przy pojawieniu się Syna Człowieczego. Jak mianowicie w tamtych czasach, przed potopem, jedli i pili, żenili się i za mąż były wydawane, aż do dnia, gdy Noe wszedł do arki, i nie pojęli, aż przyszedł potop i zaczął gubić wszystkich, tak samo będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie na polu: jeden zostanie wzięty, a jeden odrzucony; dwie będą mełły na żarnach: jedna zostanie wzięta, a jedna odrzucona. A zatem czuwajcie, nie wiecie bowiem, o której godzinie Pan wasz przyjdzie. A to zauważcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której straży przyjdzie złodziej, czuwałby i nie pozwoliłby włamać się do swojego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo Syn Człowieczy przyjdzie o takiej godzinie, kiedy wy nie będziecie się spodziewać.”

W końcowym okresie nauczania w Jerozolimie, krótko przed aresztowaniem, Jezus kontynuuje wyjaśnianie okoliczności związanych ze zniszczeniem Jerozolimy oraz swoim powrotem na ziemię. Po wypowiedzi Jezusa, że „nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie uległ ruinie” uczniowie zapytali o czas tych zdarzeń i o znaki potwierdzające, że to właśnie będzie miało miejsce. Po opisaniu kilku innych zapowiadanych wydarzeń Jezus przyrówna je do skutków potopu z czasów Noego. Jezus Chrystus pojawi się ponownie niespodziewanie, jak potop. Tak jak w czasie potopu jedni ludzie zostali uratowani, a inni poginęli, tak wraz z powrotem Syna Bożego jedni zostaną uratowani, a inni ludzie odrzuceni. W czasie powrotu Syna Bożego będzie podobnie jak w czasie biblijnego potopu. Z dwóch jeden zostanie zabrany, a drugi pozostawiony. Św. Paweł odróżni później tych, którzy umierają w Jezusie, od tych, którzy umierają bez wiary w Jezusa Chrystusa. http://www.fbiblos.org/Ewangeliarz/WedługEwangelii/EwangeliawedługśwMateusza/tabid/80/idkom/61/Default.aspx


8. … został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku.

Jan Paweł II uznał, że Trzecia Tajemnica Fatimska odnosi się do zamachu, który ledwo przeżył. Kardynał Ratzinger w interpretacji z 2000 roku powiedzial wprost; Dochodzimy w ten sposób do ostatniego pytania: co oznacza «tajemnica» fatimska jako całość złożona z trzech cześci? Co ma nam powiedzieć? Przede wszystkim musimy stwierdzić za kardynałem Sodano, że «wydarzenia, do których odnosi się trzecia część ‚tajemnicy’ fatimskiej, zdają się już należeć do przeszłości». Jeżeli były tu przedstawione konkretne wydarzenia, to należą już one do przeszłości. Kto się spodziewał sensacyjnych przepowiedni apokaliptycznych o końcu świata lub o przyszłych wydarzeniach historycznych, z pewnością dozna zawodu. 

Papież Jan Paweł II ani nie został zabity, ani nawet strzałą zraniony. W całej tej wizji to właśnie ta strzała wydaje się kompletnie nie pasować do całości. Właściwie to dzięki niej zrozumiałam, że objawienia ciągle dotyczą przyszłości.

W styczniu br. zadałam Homielowi po raz pierwszy pytanie, co znaczy strzała.

  • Na zgliszczach wszystko jest bronią.

W maju spytałam Go ponownie.

  • Homiel, proszę cię, powiedz jeszcze raz co znaczy strzała?
  • … Zobaczyłem ludzi walczących od zarania dziejów najpierw strzałą, potem bronią palną… – Piotr opisał obraz, który zobaczył.
  • Świetnie, teraz trzeba sprawdzić, kiedy narodziły się strzały, a wtedy będziemy wiedzieć od kiedy mniej więcej…
  • Nie patrz datami, patrz metaforycznie.
  • Hmm…  Metaforycznie?

1. Kierownikowi chóru. Psalm. Dawidowy. 2. Boże, słuchaj głosu mego, gdy się żalę; zachowaj me życie od strachu przed wrogiem. 3. Chroń mnie przed gromadą złoczyńców i przed zgrają źle postępujących. 4. Oni ostrzą jak miecz swe języki, a gorzkie słowa kierują jak strzały 5. by ugodzić niewinnego z ukrycia, znienacka strzelają, wcale się nie boją. 6. Umacniają się w złym zamiarze, zamyślają potajemnie zastawić sidła i mówią sobie: «Któż nas zobaczy 7. i zgłębi nasze tajemnice?» Zamach został obmyślony, ale wnętrze człowieka – serce jest niezgłębione. 8. Lecz Bóg strzałami w nich godzi, nagle odnoszą rany, 9. własny język im gotuje upadek: wszyscy, co ich widzą, potrząsają głowami. 10. Ludzie zdjęci bojaźnią sławią dzieło Boga i rozważają Jego zrządzenia. 11. Sprawiedliwy weseli się w Panu, do Niego się ucieka, a wszyscy prawego serca się chlubią.

Biskup w bieli to symbol chrześcijaństwa, zabijanego zbrojnie (prześladowania) i zabijanego słownie (strzała). Nic tak nie boli Boga Ojca jak stwierdzenie, że Go nie ma. Na zgliszczach naszej wiary faktycznie… wszystko jest bronią. 

Poszukując materiałów do tego tekstu natrafiłam na wywiad z expertem Fatimy Dr. Michael Hesemann, https://onepeterfive.com/interview-dr-michael-hesemann-fatima-expert/ Byłam zdziwiona, że jako jedyny ekspert z wielu, których sprawdzałam, także zwrócił uwagę na kwestię strzały. A jeszcze bardziej byłam zdziwiona jego zbliżoną interpretacją.

Może Siostra Łucja widziała to w ten sam sposób. Może dla niej żołnierze, którzy pojawili się za Krzyżem i zastrzelili kule i strzały na temat Ojca Świętego, biskupów i wiernych, nie byli zabójcami, lecz duchowymi atakami; Pamiętaj, że strzały są raczej staroświecką bronią, która nie jest używana przez terrorystów czy zagranicznych wojsk, ale starym symbolem ataków duchowych. Być może w jej wyjaśnieniu było coś takiego: „wszystko to się stało, ponieważ wiara i modlitwy stały się zbyt słabe”. Być może właśnie ten papież Benedykt XVI wspomniał, kiedy mówił podczas lotu do Fatimy w 2010 roku o „atakach przeciwko Papieża i Kościoła „, które” nie przychodzą tylko z zewnątrz, ale … zwłaszcza z wnętrza, z grzechu, który istnieje w Kościele „. Kto wie, może nawet cytował tutaj jeden z komentarzy Lucy? Możemy tylko spekulować.

I jeszcze jedne ciekawe spostrzeżenie;

W chwili ujawnienia Trzeciej Tajemnicy połączenie z bieżącymi wydarzeniami było nie mniej znaczące. Gazeta La Croix z 21 czerwca 2000 roku donosi, że w Molukach, w poniedziałek 19 czerwca grupa czterech tysięcy ekstremistów muzułmańskich zaatakowała chrześcijańskich mieszkańców wioski Dumy. Zaatakowała bombami, domową bronią, łukami i strzałami. Trzeba przyznać, że łuki i strzały zostaną wkrótce „zepchnięte na półkę z pamiątkami” (La Croix, 1 sierpnia 2000 r.). Ale odegrały swoją rolę: zapewniły spełnienie, zarówno dosłownego, jak i symbolicznego proroctwa, symbolizującego atak armii Goga i Magoga w celu zniszczenia Świętego Miasta (Ap 20: 7-8; Ez 39: 3 i 9). Jak można nie dostrzec, że taka jest dzisiejsza rzeczywistość https://web.archive.org/web/20130408014424/http://www.catholicvoice.co.uk:80/fatima4/

Zbierając dalsze materiały dot. Fatimy we wrześniu spytałam Homiela jeszcze raz. 

  • Powiedziałeś, że... Na zgliszczach wszystko jest bronią. Na zgliszczach czego ?
  • Rzymu.
  • A co znaczy Rzym ? – przyszło mi bowiem do głowy, że może nie chodzi o miasto, a o cywilizację nowożytną, z którą Rzym jest utożsamiany.
  • Rzym znaczy miasto ?
  • Miasto i całkowite.
  • ? Całkowite, czyli i Watykan – Piotr przytomnie.
  • Na pewno ? – upewniam się.
  • Powiedziałem już Homiel twardo.
  • Nie możesz inaczej ? – Piotr zdziwiony.
  • Jako anioł nauczyłem się stanowczości z Olą.
  • Mógłbyś być mimo to milszy – Piotr dalej zdziwiony.
  • Jestem rzeczowy, a Ola to lubi.
  • ……. – uśmiecham się, bo to prawda. Choć rzeczywiście, może mógłby być trochę milszy 🙂
  • Myślałam, że dotyczy to cywilizacji chrześcijańskiej.
  • To już się dzieje.
  • To jeszcze raz… Miasto zostanie zniszczone w wyniku wojny ?
  • Tego nie powiedziałem.
  • …… – rzeczywiście, tego nie powiedział.
  • Co się stanie, kiedy tracisz na czym ci zależy, co robisz ? pyta mnie Homiel.
  • Hmm… żałuję – powiedziałam, ale przyszło mi zaraz na myśl, czy nie powinnam powiedzieć… walczę o odzyskanie.

Na zgliszczach wszystko jest bronią. Na zgliszczach… Rzymu / Watykanu, czyli synonimu wiary chrześcijańskiej, jego centrum… wszystko jest bronią i to już się dzieje.

Przyznam, że nie do końca zrozumiałam sens tej rozmowy, ale 3 dni później rozmawialiśmy dalej.

Rozmowa z 07. 09. 17 r.

  • To już się dzieje ? Znajomy mówił mi, że ma znajomego w UK, który oprowadza wycieczki. Kazali mu oprowadzać po meczetach i pokazywać. Tam budują meczety, a kościoły burzą – powiedziałam ze smutkiem po prostu nie pojmując, dlaczego tak się dzieje.
  • Póki nie upadną, póty nie zrozumieją.
  • To jest Fatima ? – od razu to poczułam.
  • Tak.
  • Golgota i Fatima ? Ale dlaczego papież zostanie zabity ? – pytam dalej.
  • Co jest uwieńczeniem na torcie ?
  • Świeczka ?
  • Wisienkapokazał.
  • Bez tej wisienki tort inaczej wygląda.
  • Każdy chce wisienkę dostać. Wisienka to ofiara.
  • Wisienka to papież.
  • Czyli faktycznie ktoś zabije papieża ?
  • I do tego dojdzie. Uciekać będzie.

Pamiętając co znaczy metaforycznie strzała, zabić papieża nie musi znaczyć zabić dosłownie. Istnieje na przykład pojęcie „zabić nadzieję”, a przecież nie tłumaczymy tego dosłownie. Obserwując światową nagonkę w mediach na obecnego papieża Franciszka, już dawno miałam wrażenie, że jest krzyżowany za życia. 


9. Pod dwoma ramionami Krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga – kryształ to kamień oczyszczający, oczyszcza ciało i umysł. Symbol ducha. Symbol niepokalanego poczęcia i symbol maryjny, symbol, który nie jest nam obcy. Piotr w wizjach nie widzi kryształowej konewki, ale kryształową ścianę. Wyjaśnienie czym jest ta ściana podaje sam Ojciec.

  • Wiesz co znaczy ściana kryształowa? – pytam Piotra – … Oczyszczenie.
  • To samo pokazał mi teraz Homiel. Pokazał jak wchodzę w kryształową ścianę i odpadają ze mnie wszelkie brudy.
  • Nie możesz być wśród Nas nie będąc nieskazitelnie czystym.
  • … Zaczynasz dotykać ściany, tą ścianą jestem Ja.

Trzecia Tajemnica Fatimska mówi o naszej golgocie, o naszym powrocie do Ojca w skali globalnej. Tak Jak Chrystus przelał swoją krew – To jest bowiem kielich Krwi mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. To czyńcie na moją pamiątkę – tak ….

By zrozumieć Niebo, musimy całkowicie zmienić nasz sposób myślenia. Nie patrzeć z perspektywy jednego ludzkiego życia, ale z perspektywy całej ludzkości. Cokolwiek się ma wydarzyć, ma na celu stworzenie lepszej przyszłości dla przyszłych pokoleń. Mamy jeszcze czas, niewiele go co prawda zostało, ale mamy jeszcze czas. Co z nim zrobimy, wszystko zależy od nas. Bóg Ojciec jest cierpliwy, mądry, wyrozumiały i miłosierny, ale Jego cierpliwość też ma swoje granice, a wtedy przywróci odwiecznie ustalony porządek… 

CDN…

III Tajemnica Fatimska – analiza wizji (część 1).

Siedzę od tygodnia w Fatimie…

  • To klucz
  • Homiel, pomożesz pisać ?
  • Wsłuchując się w siebie, wsłuchasz się w Nas.
  • Fatima to już wszystko ? – spytałam, bo zebrałam mnóstwo materiału.
  • ……
  • Pokazał mi drogę z „A” na początku i „Z” na końcu. Pokazali, że jesteś w połowie.
  • Połowa pracy.
  • Dlaczego jestem w połowie Fatimy ? – pytam zdziwiona.
  • Z opracowaniem.
  • A! to jest możliwe – przyznałam.

Zaczęłam się zastanawiać zaczynając od podstaw… Dlaczego akurat w Fatimie? Przecież to imię arabskie? Imię arabskie w katolickim kraju ?

Gdy Maryja przychodzi na świat, jej matka mówi: Oddaję ją z całym jej potomstwem pod Twoją opiekę, o Panie, przeciw szatanowi! Koran zawiera również wersety poświęcone Zwiastowaniu, Nawiedzeniu i Narodzeniu. Aniołowie przedstawieni są jako towarzysze Matki Najświętszej, którzy mówią do Niej: O, Maryjo, Bóg Cię wybrał i oczyścił i wywyższył Cię ponad wszystkie niewiasty na ziemi. W dziewiętnastej surze Koranu znaleźć można czterdzieści jeden wersetów poświęconych Jezusowi i Maryi. Obrona dziewictwa Maryi zawarta w Koranie jest tak silna, że w czwartej księdze potępia on żydów za ich potworne oszczerstwa przeciwko Dziewicy Maryi.

Maryja jest zatem dla muzułmanów prawdziwą Sayyidą, czyli Panią. Jej jedyną ewentualną poważną rywalką w ich wyznaniu wiary mogłaby być Fatima, córka samego Mahometa. Lecz po śmierci Fatimy Mahomet napisał: Będziesz w raju najbardziej błogosławioną spośród niewiast, zaraz po Maryi. W innej wersji tego tekstu w usta Fatimy włożone są słowa: Przewyższam wszystkie kobiety, z wyjątkiem Maryi.

W ten sposób dochodzimy do drugiej kwestii, a mianowicie pytania, dlaczego Najświętsza Maryja Panna objawiła się w niepozornej wiosce Fatima, aby przyszłe pokolenia znały Ją jako Matkę Boską z Fatimy. Ponieważ wszystko, co przychodzi z Nieba, cechuje się niesłychanym dopracowaniem szczegółów, wierzę, że Maryja wybrała imię Matki Boskiej z Fatimy, jako dowód i znak nadziei dla muzułmanów i jako zapewnienie, że ci, którzy okazują Jej tak wiele szacunku, pewnego dnia uznają również Jej Boskiego Syna. http://malydziennik.pl/dzieje-sie-muzulmanie-nawroca-sie-w-sposob-ktorego-nikt-sie-nie-spodziewa-zobacz,2884.html


Wizje to zaszyfrowane wiadomości dotyczące zdarzeń obecnych lub przyszłych. Na ile uda się odszyfrować taką wiadomość, na tyle można poznać przyszłość.

W 2015 roku Piotr miał wizję, która wiele mnie nauczyła.

http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/11/13/dni-niepokoju-panuja-ale-nadchodzi-burza-wspierajcie-sie-nawzajem/

Zobaczył palący się duży kościół, był biały, otynkowany, ze szpiczastymi wieżyczkami. Wtedy nie byliśmy pewni, czy chodzi o konkretny kościół, czy raczej traktować tę wizję jako symbol. Dzisiaj już wiem, że chodzi oczywiście o symbol chrześcijańskiego Kościoła. Piotr wielokrotnie wspominał o tej wizji za każdym razem podkreślając, że kościół był otynkowany. Robił to tak często, że zaczęłam się w końcu zastanawiać, czy ma to jakieś szczególne znaczenie? Nie wiedząc jak mam to zinterpretować spytałam po prostu Homiela;

  • Co znaczy otynkowany kościół ?
  • Skończony.
  • W sensie wykończony i odnowiony czy skończony, że z nim koniec ?
  • Gotowy…, ale spytaj do czego ?
  • Do czego ?
  • Jak ma siać nieprawdę niech spłonie i do tego został powołany.

Nigdy nie sądziłam, że otynkowany może znaczyć gotowy / skończony. Mówiąc szczerze, to prawie szczęka wtedy mi opadła, bo tego się nie spodziewałam. Ta rozmowa nauczyła mnie jak analizować inne wizje. Zawsze należy zwracać uwagę na szczegóły, na „słowa klucze”, które ukierunkowują na prawidłową interpretację.

By zrozumieć Fatimę, trzeba połączyć wszystkie 4 wizje.


                                                                    I TAJEMNICA .                                                                        Ukazuje wizje piekła. Relacja siostry Łucji przedstawiona w „Trzecim wspomnieniu” z dnia 31 sierpnia 1941 roku. 

Pani Nasza pokazała nam morze ognia, które wydawało się znajdować w głębi ziemi; widzieliśmy zanurzone w tym morzu demony i dusze niczym przezroczyste, płonące węgle, czarne lub brunatne, mające ludzką postać, pływające w pożarze, unoszone przez płomienie, które z nich wydobywały się wraz z kłębami dymu, padając na wszystkie strony jak iskry w czasie wielkich pożarów, pozbawione ciężaru i równowagi, wśród bolesnego wycia i jęków rozpaczy, tak że byliśmy przerażeni i drżeliśmy ze strachu. Demony miały straszne i obrzydliwe kształty wstrętnych, nieznanych zwierząt, lecz i one były przejrzyste i czarne. Ten widok trwał tylko chwilę. Dzięki niech będą naszej dobrej Matce Najświętszej, która nas przedtem uspokoiła obietnicą, że nas zabierze do nieba (w pierwszym widzeniu). Bo gdyby tak nie było, sądzę, że bylibyśmy umarli z lęku i przerażenia.

Demony miały straszne i obrzydliwe kształty wstrętnych, nieznanych zwierząt, lecz i one były przejrzyste i czarneten obraz jest bardzo podobny do tego, co często widzi Piotr. Maryja pokazała rzeczywiste istnienie piekła, a gdyby było to za mało, oto jeszcze raz… jeden z jego przedstawicieli.

Oryginalne zdjęcie i poniżej nieco wyraźniejsze dzięki specjalnemu programowi do obróbki zdjęć smartdeblur. 


Oglądając niedawno znany film „Constantinie” zadałam w pewnym momencie pytanie;

https://www.youtube.com/watch?v=CjiUD2nH_7k

  • Czy tak wygląda piekło ?
  • Ciekawa wizja. Dla duszy gorzej.

Podkreślam to nieustannie. Nasz świat jest w formie hologramu lub jak kto woli… matrixa. Nawet nauka coraz częściej skłania się ku tej teorii. Bóg nie mieszka na Marsie, Saturnie, czy gdzieś w innej galaktyce. Bóg, Niebo istnieje za przesłoną, niewidoczną dla ludzkiego oka granicą, która oddziela nasze dwa światy. To dlatego Jezus powtarzał Faustynie; nie jesteś z tego świata. Człowiek powinien sobie zdać z tego sprawę, że choć nie musi wyglądać to jak w tym filmie, to takie miejsce jak „piekło” istnieje. Ono też istnieje za przesłoną. Miejsce bez Boga, bez światła, bez nadziei, miejsce tak straszne, że nawet niejeden diabeł chciałby się z niego wyrwać.


                                                              II TAJEMNICA.                                                                       Relacja siostry Łucji przedstawiona w „Trzecim wspomnieniu” z dnia 31 sierpnia 1941 roku.

Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby ich ratować, Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeśli zrobi się to, co ja wam mówię, wiele dusz zostanie uratowanych, nastanie pokój na świecie. Wojna się skończy. Ale jeżeli się nie przestanie obrażać Boga, to za pontyfikatu Piusa rozpocznie się druga, gorsza. Kiedy ujrzycie noc oświetloną przez nieznane światło, wiedzcie, że to jest wielki znak, który wam Bóg daje, że ukarze świat za jego zbrodnie przez wojnę, głód i prześladowania Kościoła i Ojca Świętego. Żeby temu zapobiec, przyjdę, by żądać poświęcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i ofiarowania Komunii św. w pierwsze soboty na zadośćuczynienie. Jeżeli ludzie me życzenia spełnią, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Dobrzy będą męczeni, Ojciec Święty będzie bardzo cierpieć, wiele narodów zostanie zniszczonych, na koniec zatriumfuje moje Niepokalane Serce. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, a dla świata nastanie okres pokoju.

Pierwsza przepowiednia zapowiada, że „wojna się skończy”, szesnaście miesięcy przed zawieszeniem broni 11 listopada 1918 r., Która zakończyła pierwszą wojnę światową. Drugie przewidywanie ogłasza dwadzieścia lat wcześniej, początek Drugiego „gorszego”, który rozpoczął się Anschluss 13 marca 1938 r., „Za panowania Piusa XI”. Wczesny znak ostrzegawczy «nocy oświetlonej przez nieznane światło», wskazanej proroczo w Tajemnicy, rozjarzył się potężnie dwa miesiące wcześniej, w nocy z 25 na 26 stycznia 1938 r. Trzecia prognoza Matki Bożej zapowiada «wojny i prześladowania »Spowodowane przez” błędy Rosji „, trzy miesiące przed wybuchem październikowej rewolucji w Sankt Petersburgu.

Te proroctwa w drugiej części Tajemnicy są ilustrowane scenami w trzeciej części, których wizje przedstawiają je w alegorycznych formach i postaciach biblijnych, pozwalając nam dostrzec naprawdę istotne fakty stojące za bieżącymi sprawami. Są przypowieściami o wydarzeniach, przez które obecnie przechodzi świat, w szczególności o karach, które są w nim wydawane, które zostały ustanowione przez Boga, z powodu, jak to skromnie stwierdziła Lucy, «naszej roztropności i zaniedbania w wypełnianiu Jego próśb»

https://web.archive.org/web/20130408014424/http://www.catholicvoice.co.uk:80/fatima4/

Między badaczami Fatimy toczy się ostra dyskusja, czy Rosja się nawróciła, czy też nie. Nie mnie to oceniać, ale przychylam się do jednej z teorii, że „Rosja” to bardziej synonim i symbol ateizmu, który rozlewa się na cały świat niż państwa jako takiego.


Niedawno oglądaliśmy film; „Teraz i w godzinę śmierci”. Film opisujący wpływ działania różańca na życie narodów i pojedynczego człowieka. Poniższy zwiastun zaczyna się od zdjęć z Kazachstanu, choć akurat ten wątek, jak wisienka na torcie, występuje na samym końcu filmu.

https://www.youtube.com/watch?v=7T-5kT1EZDE

  • Mam na coś zwrócić uwagę pisząc o Fatimie ?
  • Bardzo się skupiłaś na tym miejscu.
  • Nasz papież nie był biały dlatego, że przeczytał o zamachu, ale co przeczytał dalej ?
  • Do czego może doprowadzić świat.
  • A do czego ?
  • Do apokalipsy.
  • Zbliża się niej ?
  • Nie rozumiem twojego pytania zważywszy co oglądałaś wczoraj.
  • Czyli Fatima jest związana z biblijną apokalipsą św. Jana ?
  • Bezwzględnie tak.

Nie rozumiem twojego pytania zważywszy co oglądałaś wczoraj…  I tak Kazachstan doczekał się sanktuarium, w którym płonie „ogień Miłosierdzia”, gdzie w sposób szczególny odbiera cześć Bóg w tajemnicy swego niezgłębionego miłosierdzia, skąd płynie wezwanie do zaufania Mu i świadczenia dobra ludziom. http://www.faustyna.pl/images/stories/pdf/oredzie-milosierdzia-83-2012-artykuly-reportaze-wywiady.pdf

Trzy siostry zakonne na końcu świata i ich codzienny różaniec. Może dzięki takim jak one, nic nie jest jeszcze przesądzone.

Analiza wizji z Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej w CDN…