14. 04. 20 r. Warszawa.
Wracamy do Warszawy. Mimo, że święta tylko w 5 osób, to jednak czuliśmy się zmęczeni. Nie chciało nam się zbytnio rozmawiać, ale oboje chyba myśleliśmy o tym samym.
- I co z tym wskrzeszeniem ? – Piotr zaczyna.
- Wskrzeszenie, można powiedzieć w nawiasie odrodzenie.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/09/05/nie-testuj-mnie/
- Zastanówmy się przez chwilę …
- Przecież to Moje słowa były.
- … Ojciec zrobił taką minę jakby się zastanawiał … – Piotr naśladuje ze śmiechem.
- Wytoczymy działa.
- To wszystko musi najpierw być w Niebie, żeby zadziałało na ziemi.
Uśmiecham się. Pisałam o tym ostatnio www.rozmowyzniebem.pl/wp/2020/04/10/to-co-w-niebie-tak-i-na-ziemi/
- A teraz patrz co będzie się działo.
Nastała cisza. Słuchamy wiadomości radiowych o wirusie.
- Czy można powstrzymać jakoś tego Covida ?
- Ta ofiara nie może iść na marne.
Ofiara … To zapewne ludzie, którzy z powodu wirusa dotąd umarli lub byli chorzy i ci, którzy mają to jeszcze przed sobą.
Zapadliśmy w zadumę.
- I po świętach – Piotr po chwili.
- A miałem gdzieś zniknąć – ironizował.
- Czyżbyś prześmiewał się ze Mnie ?!
- Broń boże !!! – przestraszył się.
- Myślałem, że zniknę, ale myślę Ojcze po ludzku.
- A ja wiedziałam, że nic na te święta takiego się nie wydarzy. Nie ma „śmieci”, po drugie miałeś wizję z lakierkami. Szliśmy razem po galerii i dopiero wtedy dostałeś telefon.
- Racja, racja, zapomniałem.
- To sobie nie pochodziłeś.
- No nie – zaśmiał się Piotr.
- Cała sprawa jest dwuetapowa.
- Wpierw musimy dać, a potem coś zabrać.
- Kiedy zobaczysz na swoim koncie dużo pieniędzy, wszystkiego dużo to wiedz, że to już.
www.rozmowyzniebem.pl/wp/2020/04/12/swiat-wazniejszy/
- Po jakim to wydarzeniu zostaniesz „kapturem” ? – pytam.
- No właśnie …
- I masz jeszcze jechać ponoć do Izraela ! – przypominam mu z wielką dozą niedowierzania.
- Doczekają się, tylko kogo ?
- Tego, który będzie ich ?
- Czy tego, który ich wyprostuje …
- ???!!!
Niesamowite … Hebrajczycy czekają na swojego mesjasza, wybawiciela z niewoli, który da im ziemie, ukaże wrogów i będzie wielkim przywódcą … Tak to sobie ułożyli … Jeśli faktycznie słowa Ojca się wypełnią, byłoby to wielkie dla nich zaskoczenie i chyba rozczarowanie …
- To wszystko może potrwać kilka lat … A właściwie może potrwać bardzo krótko. Tatuś ma dać pieniądze na książkę, de facto można wygrać w lotto w jeden dzień i wszystko się zmienia w jeden dzień – analizuję po namyśle.
- Albo spadek.
- Eee, spadek ? Ale skąd ?
- Z Nieba.
- Myślisz, że Tata nie ma pieniędzy ? Nie stać Go ?
- Ojcze, ale na ziemi nie mam od kogo dostać.
- Naprawdę ?
- Ewidentnie.
- A My to nie rodzina ?
- ………. – wzdycham. Ojciec wyraźnie się ze mną przekomarza.
- Zawsze ktoś się może znaleźć.
- To niemożliwe…. – bo naprawdę nie mam nikogo z rodziny, kto mógłby mieć więcej na koncie niż 2000 zł.
- A wczoraj ciebie tak chwaliłem przy wszystkich. „Wielka jest w tobie wiara”.
- ……… – drapię się po brodzie zakłopotana.
- Obudziła się twoja trzeźwość i realny świat.
Siedzę chwilę w zastanowieniu, kombinuję skąd ten niby spadek mógłby się wziąć.
- Wiesz co ? Ojciec lubi bawić się słowami. Spadek ? Czyli coś co spadnie, coś nieoczekiwanego, niespodzianka. To nie musi być spadek dosłownie – … i oboje się roześmialiśmy.
Piotr machnął ręką, żebym już przestała. Nie ma sensu nad tym dłużej myśleć. Jeśli mają być, to będą. Zaczęłam szukać w głowie innego pytania.
- Czy ten alabastrowy obudził się już zupełnie ?
- No właśnie, mówiłem wskrzeszenie.
- Ale wskrzeszenie miało dotyczyć świadka.
- Poczekaj, a zrozumiesz.
Kolejna przerwa na radiowe wiadomości. Wirus na świecie zatacza coraz większe kręgi.
- Zobacz, za 3 dni córka miała jechać na Cypr. Pojedzie ?
- Poczekaj na zdarzenie, tutaj będzie miała wiele zajęć.
- A co będzie łez i śmiechu ! O reszcie nie wspomnę.
- Czyli nie pojedzie.
- Raczej na pewno, ale nie mówcie jej, niech żyje nadzieją.
- Hmm … Zobacz, kiedy Niebo chce to jest bardzo konkretne – zwracam uwagę ze śmiechem, ponieważ tym razem otrzymaliśmy rzeczowe, konkretne wskazówki.
- Nie dokazuj mała, nie dokazuj, przecież nie jest z ciebie taki znowu wielki cud – zaśpiewał Ojciec.
- ……… – Piotr wybuchnął śmiechem
- Ciągle pamiętam Twój uśmiech Ojcze w tej wizji z chlebami – rozrzewniłam się.
- A oko ?
Byłam już tak zmęczona, że podnoszę głowę do góry w niebo i łapię ustami trochę świeżego powietrza. Patrząc w niebo i prosząc o powietrze widzę jak rozstępują się chmury i na niebieskim bardzo niebie pojawia się wielkie oko. Żywe ludzkie oko, męskie ! Jest wokół oka trójkąt ! Spogląda na mnie, a ja spoglądam w niego. Odczuwam wielką ulgę. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2020/10/05/najlepsze-przed-nami/
15. 04. 20 r. Warszawa.
Dwa dni przed świętami, będąc jeszcze w Warszawie, zajrzałam do kościoła, aby się krótko pomodlić. W środku zorientowałam się, że chyba trwa msza. Chyba, bo widziałam przy ołtarzu księdza i … zero ludzi. Wprowadzono w kościołach zakaz przebywania więcej niż 5 osób naraz i doszło do tego, że nikogo nie było. Nikogo ! Widocznie ludzie boją się i wirusa i przestrzegają obostrzeń. Głupio mi było się wycofać, więc siadłam w ławce. Jedyne w swoim rodzaju doświadczenie, miałam całą mszę tylko dla siebie. Kiedy nadszedł czas na komunię, zawahałam się … Kurka wodna iść, czy nie iść. A wirus ? I wtedy ktoś skierował moje oczy ku górze. Czasami tak się zdarza, że nie wiadomo dlaczego odwraca się głowę i patrzy w miejsce, gdzie normalnie by się nie patrzyło. I tak się stało teraz. Gapiłam się w sufit kościoła, na którym było wymalowane wielkie oko w trójkącie.
I w taki o to sposób rozmawia ze mną Ojciec, gdy Piotra nie ma. Niby nic takiego, ale za każdym razem robi to na mnie spore wrażenie. Roześmiałabym się w tym kościele, gdyby nie ksiądz, który zerkał na mnie spod oka zastanawiając, czy w ogóle podejdę. Przyjęłam komunię i dzisiaj się zastanawiam, czy czasami słowa Wielka jest w tobie wiara nie dotyczą właśnie tej chwili. Zaufałam … oku.
Wieczorem.
Piotr wszedł do domu z historyjką na ustach.
- Zadzwonił do mnie ten facet, przez którego trafiłem na Kowalewskiego (p.s.kardiolog). Nie rozmawiałem z nim kilka lat przecież, a on dzwoni ni stąd ni zowąd i mówi, że mu się śniłem.
- O ! Ciekawe…
- Mówi … Śniło mi się, że jechaliśmy razem pociągiem. Jechaliśmy w kierunku morza, ja do sanatorium, a pan do domu. Tak mi powiedział. Co to może znaczyć ?
- Hmm…. Ten człowiek był zwiastunem twojego zawału, to on dał ci namiary na kardiologa, który ci uratował serce… Może znowu chodzi o serce … ? – przestraszyłam się.
- Mam znowu iść na koronografię ? – Piotr też się przestraszył.
- Jeśli ty idziesz, to i Ja.
- Homiel, nareszcie zobaczymy jaką masz krew – zażartowałam.
- Błękitną.
- Oczywiście … ! – śmiech.
Wpisując ten tekst do komputera zrozumiałam, że nie o serce tu chodzi. Magiczne słowo „dom”. Piotr jechał do domu pociągiem, a pociąg to symbol życia. Piotr jest na ostatnim etapie życia, już wraca do Domu. A ten człowiek miał być tego potwierdzeniem. Nic tak nie utwierdza w prawdzie jak wizje ludzi, których ledwo znamy.
Oglądamy w TV film „Pewnego razu w Hollywood”.
- Jak to jest mieć takie włosy … – patrzy się na B.Pitta.
- Spytaj się go jak to jest nie mieć.
- W ogóle się tym nie przejmuj.
- ……… – szybko chwytam za długopis.
- Chyba nie będziesz tego notować !
- Tak mało mam tekstu – tłumaczę się.
- Jesteś ciągle głodna słów.
Po egzorcyzmach.
- Spytałem Ojca, czy nie można tego wirusa jakoś przykrócić. Bóg mi powiedział …
- Widziałeś to rondo ?
Wracając do domu, na głównym rondzie natknęliśmy się na protest kobiet, które walczyły o prawo do aborcji. https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,25866896,zakaz-aborcji-w-sejmie-warszawianki-wyjezdzaja-na-ulice-za.html
- Sprowadzę na nich jeszcze gorszą plagę …
- … I pokazał mi szybko Egipt, to ma być analogia do tego, co tam się zdarzyło.
- ... Aż ich złamię.
Dopisane 04. 11. 2020 r.
Czytam najnowsze doniesienia dot. wirusa. Pokrywają się ze słowami Ojca.
Ochrona natury jest kluczowa w wyjściu z „ery pandemii”. Nowy raport Raport przygotowany przez grupę przodujących naukowców na świecie, mówi, że świat jest w „erze pandemii” i jeśli nie zatrzymamy destrukcji natury, wirusy będą pojawiały się częściej, szybciej rozprzestrzeniały, zabijały więcej ludzi i bardziej wpływały na światową ekonomię – donosi The Guardian. https://tech.wp.pl/ochrona-natury-jest-kluczowa-w-wyjsciu-z-ery-pandemii-nowy-raport-6571253917760192a
Naukowcy przebadali sekwencje genomu wirusa zebrane od pacjentów z COVID-19 i zauważyli, że latem ogromna część przypadków COVID-19 pochodziła z nowo zidentyfikowanego wariantu koronawirusa, który po raz pierwszy pojawił się wśród rolników w Hiszpanii. Według naukowców za rozprzestrzenienie tej mutacji po Europie odpowiadają turyści, którzy tłumnie odwiedzali Hiszpanię podczas wakacji.