Nigdy nie jest za późno.

21. 02. 17 r.  Warszawa.

Jutro Piotr ma diagnostykę koronograficzną, więc chodzi cały w nerwach. Nie dziwię się, bo sama jestem w nerwach. Widocznie chodzenie w nerwach jest zaraźliwe. 

Poszliśmy na kawę. Niedawno Homiel zaśpiewał o niej simple the best, więc nie mamy wyrzutów sumienia. Piliśmy tę kawę i zachciało mi się kichać. Piotr poszedł po chusteczkę do kelnerki i położył mi ją po chwili na stoliku. 

  • No … Nie wierzę …

Widząc ten napis jako hasło przewodnie kawiarni… zaniemówiliśmy.

  • Jak Ty to robisz ? – Piotr spytał nie wierząc co widzi.
  • Widzę do przodu.
  • Wszystko ?
  • Co chcę i potrzebuję… A wy zwątpiliście we Mnie – zrozumiałam, że to z Bogiem Ojcem teraz rozmawiamy, z czego do końca chyba Piotr nie zdawał sobie sprawy. 
  • Takich będzie dużo – p. s. wczorajszy mail.
  • Jesteście jak oni.
  • Apostołowie ciągle wątpili.
  • …….. – smutno mi się zrobiło, bo zrozumiałam, że zasmuciliśmy samego Ojca. Ale o tym nie powiedziałam Piotrowi. Chciałam, żeby dalej rozmawiał swobodnie.
  • Dobudzą mnie w szpitalu ?
  • My cię dobudzimy.
  • Dacie radę ?
  • Damy.
  • Zginę ?
  • Celem Ojca nie jest byś zginął, ale żebyś żył.
  • Masz jeszcze coś do zrobienia – powiedziałam pewnie, bo dzisiaj jestem tego pewna.
  • I to całkiem sporo.
  • Przyglądając się tej sprawie, twoje życie dopiero się zacznie.
  • A cóż takiego będę robił ?
  • ………. – cisza. 

Wieczorem.

Znajoma księgowej ma gwałtowny nawrót białaczki. Rozmawialiśmy, czy da się ją jeszcze uratować.

  • Czy nie jest za późno ?
  • Nigdy nie jest za późno.
  • Daj jej życie, Ojcze.
  • A co dasz od siebie ?
  • Będę grzeczny – miał na myśli posłuszny woli Ojca, z czym ciągle ma problemy. 
  • To za mało.

Skuliłam się w sobie, bo rozmowa zaczynała być … nieziemska.

  • Możemy zawrzeć pakt.
  • Przestanie dla ciebie istnieć świat, a Ja ci ją przyniosę.
  • Pozbędziesz się twoich nawyków …
  • Ty, który koszule poprawiasz dwa razy.

Piotra zatkało, zatkało i mnie. Pół godziny wcześniej skończyłam drugi raz prasować koszule, które za pierwszym razem dla Piotra nie były dość dobrze wyprasowane. Tak bardzo chciał być doskonały … 

  • O rany ! Ojciec wszystko widział ! Widział, jak prasujesz – mówi szeptem zawstydzony. Widziałam, że się zawahał, bo nie wiedział co odpowiedzieć. Spojrzał na mnie szukając ratunku.
  • Nie patrz na mnie, ja tu tylko spisuję – rozkładam bezradnie ręce zadowolona. Po raz pierwszy chyba się cieszę, że to nie ja słyszę, a tylko robię za kronikarza.
  • Usłyszałem Nowenna …
  • Nowenna pompejańska … Już to drugi raz nakazują ci ją odmawiać … – Piotr o tym zapomniał.
  • Czy chcę wiele od ciebie za jej życie ?
  • Nie.
  • Ale jest to wiele.
  • To zdaje się godzina modlitwy codziennie przez kilka tygodni – zaczęłam szybko tłumaczyć Piotrowi i obawiałam się, że to go przestraszy.
  • Co to nowenna ? – Piotr do mnie.
  • Poczytaj, w ten sposób tryb się rozrośnie.
  • Ale ja idę do szpitala ! – powiedział prawie odkrywczo.
  • To ci odpuszczę.
  • Ale już jutro idę do szpitala !
  • To jest jutro.

Piotrowi chodziło o to, że Alicja jest już prawie w agonii, a modlitwa trwa półtora miesiąca. Jeśli odliczymy 3 dni pobytu w szpitalu, to po prostu nie zdąży się jej uleczyć. To byłby istny cud, gdyby udało się ją uratować w tym stanie.

  • Ojcze, gdyby się ją udało uratować, to ja to ogłoszę światu, to będzie na twoją chwałę – mówię. 
  • Zawsze w ciebie wierzyłem.
  • Ojcze, to może różaniec ? Jest krótszy – Piotr już zaczął kombinować… i nie wierzyłam własnym uszom. 
  • Ty wyznaczyłeś Mi cel, a Ja tobie.
  • Ojcze, no nie wiem, czy dam radę …
  • Tyle dla ciebie ona znaczy ?

Piotr spojrzał na mnie ciężko i wiedział, że nie ma wyjścia. Zaczął sprawdzać w internecie jak odmawia się Nowennę Pompejańską.

  • To można rozłożyć na cały dzień ! – był tym odkryciem całkiem uradowany.
  • A toś się ucieszył.
  • Jeśli chcesz ją uratować, musisz zacząć od razu, bo ona długo nie pociągnie. 
  • Musisz się spieszyć.
  • Spójrz na swoje dłonie…
  • Nie doliczysz palców, a ona odejdzie … , więc będziesz siedział dalej ?

Piotr machinalnie spojrzał na swoje ręce i zrozumiał, że nie doliczy się 10 dni, a ona umrze. Wstał z kanapy ciężko i z wyraźnym spowolnieniem. Już się wybierał do drugiego pokoju, gdy …

  • Nie zapomnij różańca.

Zawrócił i wziął różaniec leżący na stole. Wychodząc …

  • No to zostawiam cię samą – mówi do mnie i zrobił taką minę jakby szedł do dentysty. Cała ta rozmowa wzbudziła w nim lęk zmieszany z niepewnością. 
  • Nie jest sama.
  • Pamiętaj w jakiej intencji się modlisz. 

Gdy wrócił po godzinie, był wykończony. Blady i wykończony. Patrząc na niego miałam nieodparte wrażenie, że życie, które kiedyś odbierał, teraz w ten sposób oddaje. Modli się za życie kogoś, kogo nawet nie zna. Czy to jest ta równowaga, o której Niebo mówi, że we wszechświecie jest najważniejsza ?  




Dopisane 15. 10. 2017 r.

  • Jesteście jak oni. Apostołowie ciągle wątpili – Dziękuję wszystkim tym wątpiącym, którzy piszą czasami do mnie. Dzięki wam mamy tak ciekawe rozmowy. 

Jezus i apostołowie


  • Poczytaj, w ten sposób tryb się rozrośnie Nowenna Pompejańska rozkręca się na dobre, coraz więcej ludzi ją odprawia i ma się wrażenie, że ruszyła wielka Boska krucjata z nowenną na czele.

  • Możemy zawrzeć pakt – i nie będzie to jedyny pakt z Ojcem w naszym życiu

Rzadkie to sformułowanie; pakt z Bogiem. Zazwyczaj mówimy; układ z Panem Bogiem, przymierze z Bogiem. Jest to tak rzadkie, że zaczęłam wertować internet.

W uroczystość Objawienia Pańskiego, 6 stycznia 1919 roku, w czasie wieczornych modlitw ku powszechnemu zdumieniu ks. Alberione zaczął wyjaśniać słowa ułożonej przez siebie modlitwy, którą potem wszyscy uroczyście odmówili. Była to wyjątkowa modlitwa, do dziś posługują się nią duchowi synowie i córki ks. Alberionego. Sam twórca nazywał ją Paktem albo Tajemnicą powodzenia. Jej przesłanie w najogólniejszym zarysie jest następujące: jesteśmy zbyt słabi i niewykształceni, aby podołać zadaniom, które Pan Bóg nam powierzył. Prosimy więc Go o to, aby to On sam w nas działał i udoskonalał efekty naszej pracy, tak aby przynosiła ona jak najlepsze i największe owoce. Ze swojej strony zobowiązujemy się do pełnego oddania się Mu i robienia wszystkiego wyłącznie na Jego chwałę i dla pokoju ludzi. Pan Bóg dotrzymuje swoich obietnic, więc potrzeba tylko, abyśmy okazali się wierni przymierzu zawartemu z Nim.

http://www.paulus.org.pl/n1377,niezwykly-pakt-z-panem-bogiem
23 gdyż zawrzesz pakt z kamieniami i przyjaźń z polną zwierzyną. http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=435

To co masz, jest ode Mnie.

19. 02. 17 r. Warszawa.

Dostałam w prezencie lunetę.

  • Fajnie, teraz patrząc w niebo będziemy bliżej Boga – zażartowałam.
  • Nie zgodzę się z tym.
  • Bliżej się już nie da.

Ja dostałam lunetę, a Piotr dostał wizję.

Wczoraj miałem trzecią część tego snu. Jestem na stałym lądzie, wchodzę do białej, świetlistej sali, przechodzę przez nią spokojnie i na końcu znajduję wąski pas mgły, tracę widoczność. W tej mgle poruszałem się po omacku. Spojrzałem w dół i zobaczyłem podłogę ze szkła, przez którą mogłem zobaczyć pod nogami cały wszechświat. Z tej mgły wyłania się powoli gigantyczna głowa z alabastru, głowa w hełmie, ta głowa była oparta o coś, miała zamknięte oczy, jakby spała. Zrozumiałem, że to moja dusza, że to ja. Dopóki żyję tutaj na ziemi, „on” tam będzie spał. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/03/28/zaskakujacy-pazdziernik/
  • Zobaczyłem znowu tego alabastrowego kolosa !
  • …….. – zmarszczyłam czoło szukając w pamięci, o czym on teraz mówi.
  • No tego śpiącego !
  • Aaaa … – przypomniałam sobie. 
  • To było dawno … 
  • Stał teraz pośrodku kosmosu na jakieś kwadratowej platformie. W każdym rogu tej platformy stał anioł ubrany jak żołnierz, mieli miecze i hełmy. Patrzyli na niego. A z góry spływała na kolosa jakby para i miałem wrażenie, że go czyszczą, choć on ciągle spał, bo miał przymknięte oczy.

  • Budzą go ?
  • Nie wiem …. – Piotr wzruszył ramionami i wstał chcąc iść do kuchni. W połowie drogi cofnął się …
  • Co znaczy …. Stejauf … ?
  • Co ? – spytałam zdziwiona.
  • Stejauf… Homiel mi ciągle mówi…, stejauf…
  • Steh auf ! – dopiero po chwili zorientowałam się, co do mnie mówi.
  • To po niemiecku powstań, wstawaj … – tłumaczę naprawdę zdziwiona. 
  • Dlaczego po niemiecku …? A wiem już … Miałaś ty to rozwiązać – i sobie poszedł.

Mówiąc uczciwie chciałam tę wizję zbagatelizować, ale „steh auf!”  przykuło oczywiście moją uwagę. Piotr nie mógł wiedzieć, że to forma rozkazująca czasownika rozdzielnie zbudowanego aufstehen. Tylko znający niemiecki lub uczący się w stopniu zaawansowanym mogą to wiedzieć. I dlatego Homiel użył niemieckiego wiedząc, że teraz tej wizji nie odłożę ad acta.

  • A więc budzą z letargu tego kolosa … ? A po co go budzą, niech sobie śpi – pytam Homiela pięć minut później.
  • A tego wytłumaczyć nie mogę.
  • Ale na pewno nie jest tak, jak myślisz.
  • Ten alabastrowy był już w pozycji pionowej. To wszystko działo się w kosmosie, 4 żołnierzy patrzyło na niego, a z góry leciała jakby para, czyścili go albo budzili … Sam nie wiem – Piotr powtarza.
  • Jeśli Homiel powiedział steh auf, to znaczy, że ma to znaczenie.
  • No co z tym kolosem ? – Piotr pyta sam już zaciekawiony.
  • To, że go myją, nie znaczy, że go budzą.
  • Ale steh auf usłyszałem, jaka jest więc prawda ?
  • W tej materii się nie dowiesz.


20. 02. 17 r.  Warszawa.

  • Gdy byłem na porannej mszy, usłyszałem od Ojca … – opowiada Piotr na kawie.
  • To co masz, jest ode Mnie.
  • Hmm … Czyli jak masz problemy…, to też od Ojca.
  • Wiem, to takie ćwiczenia na ile ja wierzę. Wszystko mi wyznaczył co mam robić, więc muszę to zrobić.
  • Hmm …. 
  • W kościele była grupa młodych ministrantów … Wiesz, co widziałem ? Każdy z nich miał za sobą wielkiego anioła ! – i zaczął się cieszyć.
  • …. Twojego Grubasa też widzę, jest przy tobie.
  • No nie mów tak na niego…! – wkurzyłam się.
  • Blisko jesteś ? – spytałam Mojego.
  • Jestem bliżej niż przy tobie.
  • ……..
  • Ten na starość się rozgadał – Homiel ze śmiechem, ale ja zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak bardzo Mój musi mnie pilnować.
  • Czy moje zadanie nie jest jeszcze skończone ? – miałam na myśli Piotra. Dwa razy uratowałam mu życie, więc chyba już wystarczy. 
  • Teraz dajesz później, będziesz brała.
  • O ! Twój Grubas to też mądrala – Piotr dalej …
  • Nie mów na Niego Grubas ! – znowu mnie wkurzył.
  • Hmm … Jak mogę Cię nazwać, żeby nie mówił Grubas ? – musiałam Mu nadać jakieś porządne imię.
  • … Widzę Och!… I końcówkę –iel…. Ochiel, sprawdź, czy taki jest … – Piotr się śmieje… i ja zaczynam się śmiać, bo rozumiem dlaczego akurat tak.
https://www.biblegateway.com/resources/encyclopedia-of-the-bible/Ochiel
https://www.biblegateway.com/resources/encyclopedia-of-the-bible/Ochiel

To nie jest prawdziwe imię mojego anioła, jak i Homiel nie jest prawdziwe. Widzę, że Ochiel również ma swoiste poczucie humoru, bo wybrał je na potwierdzenie tego, że widzi jak ciągle wzdycham, gdy myślę o Niebie. Wzdycham, bo po prostu brakuje mi słów, by wyrazić co czuję i jak Ich podziwiam. 


  • Homiel mi wyjaśnił teraz, co znaczy ta pasta …
  • Woda myje, ale pasta czyści, działa podwójnie, choć nie widzisz.
  • A widzisz ! Czyli dobrze to rozszyfrowaliśmy.

Wieczorem.

Dostałam wiadomość, jak dotąd jedyną tego rodzaju.

Przeczytałam Piotrowi na głos, a odezwał się Homiel …

  • Trudno im sobie wyobrazić, że masz wiedzę od Boga.
  • Wszędzie widzą diabła.
  • Nikt wizji z Bogiem nie odważy się naśladować.
  • Bądź pewna swego.
  • Ale widzisz jak trudno im uwierzyć ?
  • Ty masz wierzyć. Dostaniesz jeszcze wiele dowodów.
  • Wielu będzie wątpiących, ale ty rób swoje.
  • Będą podburzać ludzi przeciwko tobie, ale ty rób swoje.
  • No widzisz ? Tak to już jest na tym świecie …
  • Tak to jest i tak będzie.
  • …….. – zapadliśmy w zadumę.
  • Chyba Zdzichu umarł …
  • Co ? – kompletnie mnie zaskoczył.
  • Zdzichu umarł, bo przyszedł do mnie …
  • Jak to przyszedł ?
  • No usłyszałem jego głos teraz …
  • A co powiedział ?
  • Dziękuję ci za wszystko.
  • ??? …
  • Za co ci dziękował ?
  • Gdy się modliłem, odsuwałem od niego czarnych, żeby się nie męczył.
  • …….. – to mnie teraz Piotr zaskoczył. W ogóle o tym nie wspominał.

Zdzichu – tak go wszyscy nazywali, to dawny znajomy rodziny. Pod koniec ubiegłego roku dowiedzieliśmy się przypadkiem od jego sąsiadki, że leży gdzieś w hospicjum po udarze i dodatkowo z Alzheimerem. Nic więcej nie była w stanie powiedzieć, bo nie wiedziała gdzie leży i gdzie obecnie jest jego rodzina. W każdym razie był ciężko chory, więc jego śmierć jest bardzo prawdopodobna. Trudno nam to jednak zweryfikować nie mając konkretnych danych.

  • Homiel, co z Nim ?
  • Duchy to stan przejściowy.
  • Nie mówmy o duchach, mówmy o żywych.



Dopisane 12. 10. 2017 r.

  • W tej materii się nie dowiesz – wtedy, ale później tak. I to będzie bardzo ciekawe rozwiązanie tej zagadki.

Duchy to stan przejściowy. Nie mówmy o duchach, mówmy o żywych.

A. Lenczewska; Słowo pouczenia.
A. Lenczewska; Słowo pouczenia.

To, co masz, jest ode Mnie.


p.s. Ze względu ostatnio na niezliczoną ilość spamów blokuję na pewien czas możliwość komentowania. W przypadku pytań proszę o informacje mailem rozmowyzniebem@wp.pl lub osaczenie.00@wp.pl 

Przywrócisz Mi chwałę, która Mi się należy.

16. 02. 17 r.  Warszawa.

Nasz syn znowu wyjechał w morze. Doleciał właśnie do Kuwejtu, gdzie zabukowano mu miejsce w najdroższym hotelu.

  • Temu to się powodzi – Piotr z uśmiechem.
  • Pamiętasz ?… To, co tobie zabrałem, jemu oddam obficieTak powiedział Ojciec.
  • ……. – pokiwałam głową ze zrozumieniem, bo to niesamowite. Chłopak ma 26 lat, a już ma prawie wszystko.
  • Kiedy wróci, to ja już będę po zmianach ?
  • Będą mocno zaawansowane.
  • Czyli będą w trakcie … A marzec to będzie gwoźdź programu tego roku ? – pytam.
  • Nie uprzedzajmy zdarzeń.
  • Wiecznie chcesz robić to samo ?
  • … Wiecznie mogę pisać o Was – trochę mnie zaskoczył, bo nie wiem, co do końca miał na myśli. Nie chciałabym, żeby akurat to się zmieniło.
  • Wiecznie chcesz wracać do tego mieszkania ? – sprostował.
  • Nie.
  • Więc nadchodzą wielkim krokiem.
  • ………
  • Pan Bóg odbierze to, co Swoje.
  • ……… – zaskoczył nas znowu. Zaczęłam główkować co może Bóg odebrać, co jest Jego ? 
  • Ale przecież wszystko jest Jego … – i Piotr zaskoczony.
  • Co odbierze ?  Co masz na myśli ?
  • To, co dał.
  •  To żeś pomógł Homiel – nadal główkowałam o co chodzi.
  • Dał nam życie, więc zabierze to życie ?
  • Nie zabiera to, co twoje, ale to, co Swoje.
  • Dał ci życie i to jest twoje.
  • ……..  – potrzebowaliśmy chwili, by to przetrawić.
  • Nie obronisz się przed tym, co nadchodzi, a poza tym ta obrona nie ma sensu.
  • Dlaczego chce zabrać ? – ciągle drążyłam.
  • Nadchodzi ten czas.

Zamyśliliśmy się oboje nad tymi słowami. Niezwykła rozmowa …, i piękna rozmowa. Przypomniałam sobie Ojca;

  • Przywrócisz Mi chwałę, która Mi się należy.

Chwała, miłość … Tylko to przyszło mi do głowy. Odbierze chwałę, która Mu się należy ?

  • Czy twoja nieobecność zaważy na twojej firmie ? – pytam. 
  • Na pewno – Piotr jest wyraźnie tym zmartwiony, obecnie ma bardzo małe obroty, a jego miesięczna nieobecność tylko to pogłębi.
  • Damy radę, nie bój się dobrej zmiany.
  • Homiel mówi jak nasza pani Szydło ! – Piotr zaczyna się śmiać, ale zaraz poważnieje.
  • Oni są fajni, ale nie znają się na przelewach, na terminach, że trzeba na czas ZUS, podatki płacić …
  • Czyżby ? – spytałam, bo Piotr wyraźnie o czymś zapomniał.
  • Nooo dobra … – przyznał.
  • Pamiętam, miałem zapłacić VAT, zabrakło mi 28 tysięcy, a już jest termin. Od nikogo nie spodziewaliśmy się wpłaty, moja księgowa pyta co teraz zrobimy, a ja nie miałem skąd wziąć… i po południu z Raiffeisen na moim koncie pokazało się dokładnie 28 tys … Bank się pomylił w operacjach i zorientowali się dopiero po 2 tygodniach prosząc o zwrot. Wtedy już mogłem zapłacić, bo miałem …
  • No widzisz, a tym mówisz, że się nie znają – śmieję się soczyście, bo uwielbiam takie historie.
  • Nooo …. Trzy razy mi się tak zdarzyło, że ratowali mi tyłek w ostatniej chwili … Ale teraz będzie inaczej, na pewno coś mi się stanie i kicha … Firma na pewno upadnie, dlatego muszę ci pokazać co masz na wszelki wypadek dalej robić, jak pieniądze zagospodarować.

Był przy tym tak poważny, że poczułam na sobie ogromny ciężar, jakbym ważyła tonę. Zrobiło mi się dosłownie grobowo.

  • No i z fajnej kawy wyszedł dramat wtrącił się na szczęście Homiel.
  • Przestań przypuszczać mister hipoteza.
  • … Ale mnie nazwał … Mister hipoteza ! – Piotr ciągle poważnie.
  • Musisz wiedzieć co masz robić, nie mogę cię zostawić bez niczego.
  • Myślisz, że zabierając ciebie zostawię Swojego anioła na powieruchę ?
  • … ???!!! – to o mnie ? 
  • Co znaczy powierucha ? – pyta mnie Piotr.

Ja jednak nie myślę co znaczy, ale o tym, z kim Piotr właśnie rozmawia. Kto może zabrać Swojego anioła jeśli nie sam Bóg Ojciec ?

  • Wiesz z Kim teraz rozmawiasz ? – na wszelki wypadek uprzedzam Piotra.
  • Zanim ciebie zabiorę, dam jej miękki materac.

Miękki materac … Symbol czegoś bezpiecznego, miłego, spokojnego. Poza tym, moje łózko to wąska nierozkładana kanapa, na której często boli mnie kręgosłup. Codziennie mam z tym problem.

  • Ja po prostu nie chcę czuć jej łez potem, dlatego chcę jej wszystko pokazać – Piotr skierował się bezpośrednio do Ojca.
  • Myślisz, że jak będziesz żył, możesz nie czuć jej łez ?
  • Zawsze tak może być … – przyznał Piotr.
  • … Ale pokażę jej tak ogólnie … – drążył dalej. 

Zaczynam się śmiać, bo Ojciec mówi swoje, a Piotr swoje. Niby przyznaje Mu rację, ale mimo tego myśli swoje.

  • Znowu sprzeciwiasz się Ojcu teraz … Wiesz o tym ? – uświadamiam ostrożnie Piotra.
  • Zgoda, rozkaz to rozkaz – zreflektował się w końcu.
  • Do następnego razu.
  • Jesteś jak woda.
  • Zagrodzisz jej drogę, a ona szuka następnego razu.




Dopisane 07. 10. 2017 r.

Powierucha – szczególnie niebezpieczna odmiana wiatru ( wir powietrzny) porywający ludzi.

http://www.beskid-niski.pl/forum/viewtopic.php?t=4258

Przed operacją Piotr szykował się na wszystko, choć wiedziałam, że przeżyje. Dzisiaj zauważyłam, że oczywiście nie przypadkowo Bóg Ojciec użył słowa powierucha, jako szczególnie niebezpiecznego rodzaju wiatru. Czyż nie jest bowiem tak, że po odejściu kogoś bliskiego czujemy się tak, jakby nas dopadło samo tornado?


W tej rozmowie widać dokładnie jak przeplatają się słowa Anioła i słowa samego Boga Ojca. Do dzisiaj mamy z tym problem, by rozpoznać kiedy rozmawiamy z Homielem, a kiedy z samym Ojcem. W późniejszych rozmowach sam Ojciec to wyjaśnia, ale niedawno znalazłam ciekawą informacje, którą już dzisiaj chciałam tu pokazać.

Bóg czy anioł? Miesięcznik; Któż jak Bóg. Wrzesień.

Mówisz Wszechobecny, Wszechpotężny, Wszechmądry… to staram się.

25. 01. 17 r.  Warszawa.

Jedziemy dzisiaj do Bielska autem. Rano przed wyjazdem Piotr miał wizję. To czwarta wizja związana z pociągiem, a pociąg to symbol naszej drogi, naszego życia. Słuchałam więc uważnie.

  • Jechałem długim pociągiem, było mnóstwo ludzi, ale ja siedziałem w przedziale sam, przedział był staromodny, to znaczy miał drewniane ławki. Mijając jakąś stację, której nazwy nie zapamiętałem, mój przedział stał się pokojem, zwykłym pokojem w mieszkaniu. Ja ciągle siedziałem, ale tym razem na krześle. Weszła do pokoju kobieta, tak około 28 lat, miała bardzo szlachetną twarz, była w sukni, długiej szaro-białej szacie. Ja siedziałem na tym krześle, a ona obwijała moją głowę białym bandażem. Najpierw maścią mnie nasmarowała, a potem dokładnie zabandażowała. Kilkukrotnie w taki sposób, że została mi wolna część twarzy. Na koniec wyglądałem jakbym miał na głowie hełm.

  • Potem nachyliła się nade mną i spojrzała prosto w moje oczy. Zwróciłem uwagę, że miała niesamowite oczy, niebieskie, lazurowe wręcz, okrągłe i wielkie.
  • Nie wiedziałam, że jesteś taki skąpy.
  • Ja ?! Przecież płacę wszystkim !
  • ………
  • Kim ty jesteś ? … Spytałem, bo byłem pod wrażeniem Jej oczu.
  • Później się dowiesz.
  • ………
  • Ciekawe. .. – pomyślałam.
  • Ja skąpy !? Skąpy !? Od razu zacząłem myśleć, komu kasę zalegam – opowiada z przejęciem.

Zaczęłam się zastanawiać nad lazurowymi oczami tej kobiety. Tylko jedna kobieta ma takie oczy, ale … nie byłam pewna.

  • Ja przecież tyle daję – ciągle był zdziwiony, ale już spokojniejszy.
  • Skąpym można być nie tylko w pieniądzach – zaczynam mu tłumaczyć. Piotr zapomina, że to wizja i to co słyszy, może mieć wiele znaczeń i symboli.
  • Można być skąpym w uczucia na przykład – zaczynam analizować.
  • Spytaj się Homiela co znaczy skąpy.
  • Skąpy w ludzi.
  • …….. – spojrzeliśmy się na siebie, bo strzelił w dziesiątkę.
  • Unikasz ludzi jak możesz – zaczynam się śmiać.
  • A bandażowanie ? – wolę już spytać, niż samej analizować.
  • …. Dziwne … Pokazał mi teraz pięściarza, który szykuje się do walki, bandażuje ręce.
  • Hmm … A o tym nie pomyślałam – bandażowanie skojarzyło mi się z odniesionymi ranami, a nie szykowaniem do walki.
  • Dlaczego głowę ?
  • A gdzie się bije, by zadać cios ?
  • Ale dlaczego ?
  • Przybywają posiłki nadchodzi atak diabłów.
  • To ma związek z operacją ?
  • Piotr jest celem.
  • Twój „przywróć ustalony porządek” zaczyna niszczyć ich plan.
  • Odrzuciłeś wszystko, co ci dawali.
  • Chcesz mieć schody .
  • Co się dzieje z tymi, którzy odrzucają wszystko ?
  • Wow … – znowu spojrzeliśmy na siebie z niepokojem tym razem.

Ci, co odrzucają wszystko, mają „pod górkę”, czyli schody. Albo ? Tym, którzy odrzucili diabła, szykują schody do Nieba.

  • Nieważne kim się jest, ale co robisz – Piotr na to.
  • Cóż za skromność.
  • Widzisz jak walczą o twoje życie ? Hełm ci dają ! – mówię.
  • Eee wątpię …
  • A w co ty nie wątpisz ?!
  • Jak mają cię zaatakować, to ten hełm z bandaży wystarczy ?
  • Gdybyś wiedział, kto to robił …
  • A kto ?
  • Możesz dowiedzieć się i teraz, jeśli chcesz …
  • Ta, do której się tak modlisz.
  • Maryja ! – odkrywczo krzyknęłam, bo tylko Ona ma takie piękne oczy.
  • Wiesz co usłyszałam ?…
  • Nie wahaj się uciąć głowę ….
  • I zobaczyłem węża zielono – czarnego, który pełzał po trawie.
  • Skąpy … Za mało dajesz ludziom siebie.

Maryja niszczy Szatana



26. 01. 17 r. Bielsko -Biała.

Ulokowaliśmy się w tym samym hotelu, co ostatnio. Wczoraj, jeszcze podczas jazdy Piotr zaczął kichać i kaszleć. W nocy dostał nagłej gorączki i całą noc mamy nie przespaną. W takim stanie nie widzę tego zabiegu. Podczas koronografii każde kaszlnięcie to wielkie ryzyko przerwania, uszkodzenia żyły i będzie po wszystkim. Byliśmy umówieni na 8.00 i nie byłam przekonana, żeby to zrobić, tym bardziej, że sam Cisowski, jak się okazało, jest na urlopie. Byłam wykończona i wszystkim sfrustrowana, jechaliśmy taki kawał drogi, a tu nagła choroba. Pytam się Homiela …

  • Czy tak miało być ?
  • Pokazałem precyzyjnie.
  • Gdzie ? – zaczęłam szukać w myślach.

Weszliśmy do izby przyjęć równo o 8.00 i powiedzieliśmy o naszych wahaniach związanych ze stanem zdrowia Piotra. Bardzo miła kobieta, która nas obsługiwała, wysłuchała nas uważnie i poszła do lekarza po konsultację. Gdy wróciła …

  • Nie powinno być problemów, ale wie pan … Nikogo fachowego nie ma, a to młody lekarz …

Czerwona lampka zapaliła nam się w głowach, spojrzeliśmy się na siebie i już wiedzieliśmy, że rezygnujemy. Szpital nie podpisał jeszcze finansowania z NFZ i nikogo ze specjalistów nie było. Nie chcąc ryzykować umówiliśmy się na 7 lutego. Wróciliśmy do hotelu, spakowaliśmy się i ruszyliśmy z powrotem do Warszawy.

  • Widziałeś motylki ? – pyta Homiel w aucie.
  • Nie.
  • W szpitalu ich nie było czyli nie było odpowiedniego lekarza dla Piotra.

Homiel wyglądał na zadowolonego, że zrezygnowaliśmy. Szkoda jedynie, że nie powiedział o tym wcześniej, gdy ruszaliśmy do Bielska. Ale rozumiem, że to też nauka i kolejny sprawdzian zaufania do Nieba. Człowiek ciągle się uczy.

  • Homiel, przyjechaliśmy na darmo ?
  • Nie podoba ci się wycieczka ?
  • Wycieczka droga.
  • Nie żałuj.
  • A mi przechodzi wszystko – Piotr  poczuł się znacznie lepiej. 
  • Bo choroba niepotrzebna, wszystkim kamień spadł …
  • Słysząc, że jest młody, od razu wiedziałam, że nie będziemy robić.
  • A gdybyśmy się zdecydowali ? – Piotr przekornie.
  • Przed..,. igła by mu się złamała.
  • …….. – zdumiewające, jak bardzo kontrolują nasze życie.
  • To co ? Jedziemy do Częstochowy ? – rzuciłam pomysł.
  • Już czekają na was.
  • Niesamowite … – Piotr ciągle dalej myśli o szpitalu.
  • Kowalewski zaczął, Cisowski skończy.
  • Ale jak skończy ? Przeżyję ?
  • Tak, abyś mógł zakończyć misję.
  • Jaka jest jego misja ? – pytam.
  • Dusia  – Homiel robi minę jakby się zastanawiał … 
  • Co to za imię … Dusi, Dusia… Co to za misja pyta Dusia …  – Homiel ze mnie lekko się naigrawa …
  • No powiedz Homiel – śmieję się.
  • Sam chciałbym to wiedzieć.

Dojechaliśmy do Częstochowy, do klasztoru oczywiście. Piękna pogoda i mało ludzi, było bardzo przyjemnie. Weszliśmy do kościoła, Piotr uklęknął pod głównym ołtarzem, a ja obok niego. Słyszę jak mówi …

  • Ojcze, oddaję Ci serce moje.
  • A Ja je przyjmuję, wygładzę i ci je oddam.

Wyciągnęłam szybko notes i zapisałam każde słowo.

  • Zobaczyłem, jak Jezus oddycha. Zaczął oddychać w tym samym rytmie, co ja.
  • Oddychamy razem, idziemy razem.

Wracając …

  • Oni naprawdę nie chcą, żebym teraz umierał.
  • Na razie wracamy z wycieczki.
  • Powiedz coś jeszcze ?
  • Nie mówię tak sobie, a na pytania Dusi nie odpowiem, bo Dusia chciałaby encyklopedii.
  • A jakich moich pytanie nie lubisz ? – pytam ze śmiechem.
  • Wszystkie lubię, ale nie na wszystkie mogę odpowiedzieć.
  • …. Pamiętasz jak Ojciec powiedział, że wpadniesz do Nich na kawę ?- przypomniałam sobie. 
  • Na kawę z ciastem.
  • Tak Stwórca to stworzył i nie ma zamiaru zmieniać.
  • ???!!! …  – ale co to ma znaczyć ? Dosłownie ? Przecież to niemożliwe … 

Piotr znowu zaczął prychać i kichać …

  • To najlepsze co mogło mu się wydarzyć.
  • Pomyślałem o wszystkim.
  • Pomyślałeś ? – spytałam, bo nie byłam pewna kto teraz mówi.
  • Pomyślałem.
  • Przecież mówisz Wszechobecny, Wszechpotężny, Wszechmądry ..,. to staram się.

to staram się … Myślałam, że nie podniosę swojej szczęki z podłogi, tak mi opadła z wrażenia. To było cudownie wzruszające …

I jeszcze coś … Nikt o tym nie wiedział … W modlitwie;

Boże Ojcze Wszechmogący, Wszechmądry i Wszechpotężny, Stwórco Nieba i Ziemi, Ty, Który w cudowny i nieomylny sposób władasz całym Wszechświatem spraw, aby każdy człowiek wypełniał Twoją Najświętszą Wolę i według niej żył…

…dosyć często Wszechmogący zmieniam na Wszechobecny zdając sobie sprawę dzięki naszym rozmowom i doświadczeniom, że Bóg Ojciec jest ciągle przy nas i jednocześnie wszędzie. Wszystko widzi, wszystko słyszy, wszystko czuje. I teraz dał mi odpowiedź mówiąc Wszechobecny, że rzeczywiście… JEST.

Bóg Wszechobecny, Wszechmogący, Wszechpotężny, Wszechmądry
Bóg Wszechobecny, Wszechmogący, Wszechpotężny, Wszechmądry



Dopisane 19. 09. 2107 r.

  • Nie wiedziałam, że jesteś tak skąpy – słowo skąpy w ustach Maryi wydawały mi się dość dziwne wtedy. Przestały być dziwne, gdy przeczytałam te słowa;

Łk 6,38 Hojnie dawajcie, a dużo otrzymacie. Dar wasz powróci do was nie uszczuplony i obfity. Jak wy odmierzacie, skąpo albo hojnie, tak odmierzą i wam.

2 Kor 9,6 Bo kto skąpo sieje, skąpo zbiera. A kto hojnie sieje, hojnie też będzie zbierał.

A. Lenczewska; Słowo Pouczenia
A. Lenczewska; Słowo Pouczenia

Przeciwieństwem skąpstwa jest hojność. Tacy ludzie jak Piotr muszą być hojni.


  • Nie wahaj się uciąć głowę…. – Maryja jest równie stanowcza jak całe Niebo.

Innym razem szatan wyznaje: Maryja jest tą, która wprowadza ogromne zamieszanie w moich planach. Jest niszczycielką mojego królestwa. Nie pozwala odnieść mi zwycięstwa i już przygotowuje mi klęskę? Ciągle plącze mi się pod nogami, wciąż przeszkadzając mi, przecinając mi drogę, podpuszczając swoich fanatyków do odbierania mi dusz. Tam, gdzie sięgają moje głośne podboje, Ona w rozprzestrzeniającej się ciszy mnoży swoje zwycięstwa. http://adonai.pl/rozwazania/?id=38


  • Pomyślałem, przecież mówisz Wszechobecny, Wszechpotężny, Wszechmądry… to staram się.

Taki jest Bóg Ojciec. Wszechmogący, Wszechobecny, Wszechpotężny, Wszechmądry… i  kochający, miłosierny i dowcipny. Bóg, który mówi staram się, kiedy może wszystko… ? 

Będziemy szli razem.

22. 01. 17 r. Szczecin.

Byliśmy w Szczecinie tylko weekend. Jestem naprawdę zmęczona ciągłymi wyjazdami, a w tym tygodniu czeka nas jeszcze przejażdżka na koronografię do Bielska – Białej.

  • No i wyjeżdżamy … Zaczyna się – Piotr wzdycha pakując walizkę.
  • Wyjeżdżamy razem.
  • Wy też ? – pytam ze śmiechem.
  • Ja i Gruby. Nie opuszczamy cię, bo zabłądzisz.
  • Z tego wynika, że sam sobie nie dam rady ? To jestem ciota, a nie facet – Piotr jak zwykle dosadnie.
  • To nie chcę być twoim aniołem, dla ciot są inne anioły !
  • ………  – wybuchłam śmiechem. Przenigdy nie spodziewałam się takich słów w ustach anioła.
  • Jakie ? – Piotr ironicznie.
  • Też cioty !
  • ……….  – śmieliśmy się głośno jeszcze bardzo długo, ale miałam wrażenie, że Homiel był chyba zdegustowany wiecznym narzekaniem Piotra, bo jakoś milczał, a „nie zrywał boki”. 

Jadąc pociągiem stale się uśmiechałam na samo wspomnienie tej rozmowy, ale Piotr był głęboko zamyślony. Nie przeszkadzałam, tylko czekałam, aż się „obudzi”.

  • Zobaczyłem siebie …, z dawna … Chyba byłem kiedyś Żydem ?!  – i robi wielkie oczy ze zdziwienia.
  • Miałem długie pejsy, długą brodę, szatę do kostek, szata złoto – żółta i miała kamienie ozdobne … – opowiada ciągle zdziwiony …
  • Hmm … To ciekawe … Trudno powiedzieć kto chodził tak ubrany – … ale można spróbować to sprawdzić. 
  • … Pamiętasz ? … Homiel niedawno zapowiedział, że dużo lepszy nauczyciel nadchodzi … – pytam Piotra.
  • Już jest.
  • … ???!!!
  • No to na co czeka ?
  • Klasę szykuje.
  • Ilu uczniów będzie ?
  • Jeden.
  • Czego mam się uczyć ? – pyta Piotr.
  • Niczego, masz sobie przypomnieć.
  • Czy Żyd w pejsach to początek przypominania ? – … pomyślałam.
  • Homiel kazał ci przekazać, że …
  • Im bardziej chory jest człowiek, tym mocniejsza jest jego modlitwa.
  • Daje z siebie więcej.
  • …….. – dlaczego mi to mówi ?

Akurat pisałam na blogu, czy modlenie się na leżąco, czy na klęczkach sprawia różnicę. Nie pytając dodał istotną informację. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/01/21/nie-czyn-nam-krzywdy-slowami-mozna-krzywdzic/



23. 01. 17 r.  Warszawa.

Piotr rano szykował się do pracy, stanął przed lustrem, popatrzył na siebie uważnie …

  • Ale mam mało włosów.
  • Nie przesadzaj, w ogóle ich nie masz.
  • Ale jesteś…
  • Ja też chciałbym mieć turbo skrzydła, a nie mam.
  • ……..  – … to będzie dobry dzień.

Wieczorem.

We wtorek jedziemy na koronografię. Wszyscy dookoła nam tego odradzają, bo… ludzie umierają panie Piotrze. On ciągle się waha, ale ja bezgranicznie wierzę … w motylki.  Bardziej wierzę Ojcu niż lekarzowi, który nas ciągle ostrzega. Piotr siedzi na kanapie i myśli i myśli …

  • No i co ? Będzie ten zabieg…? Będziesz przy tym Ojcze ?
  • No właśnie się zastanawiam, czy mam cię operować.
  • …. A masz takie umiejętności ?
  • ……… – zbaraniałam totalnie. Czekałam tylko, kiedy grom z jasnego nieba w nas uderzy.
  • Usłyszałem gromki śmiech.
  • ……… – nie mogłam uwierzyć w „bezczelność” i bezpośredniość Piotra. 
  • Zawsze jak pytasz Ojca, otrzymujesz odpowiedź ?
  • Nie. Najpierw czuję nad głową jakby otwarcie energii, dotknięcie – … ktoś by mógł powiedzieć, że otwiera się kanał.
  • Przestań się obawiać, gdyby chcieli cię zabrać, już by to zrobili. Sam Ojciec będzie cię operować … Nie widzisz tego ?
  • Za dużo pracy kosztowało szkolenie, by tak szybko cię delegować.

Piotr przyznał mi rację i poszedł się pomodlić.

  • Będziemy szli razem, będziemy razem to robić, co będziemy robić …
  • …. Usłyszałem podczas modlitwypowiedział pół godziny później.


    24. 01. 17 r. Warszawa.

Przygotowywałam nowy tekst na blog i pisałam o wizji ze sztucznymi zębami.

- Wchodzę do pokoju i widzę stojącego mężczyznę w sile wieku z białą głową, bez brody. Czuję, że z mojej buzi wypadają mi 3 przednie, sztuczne zęby. Wyjąłem je, były pełne błota. Błoto także wylewało mi się z ust. Nagle pojawiło się lustro, a w lustrze zobaczyłem, że na miejscu tych sztucznych zębów mam piękne, białe zęby. Daję temu mężczyźnie moje zęby, a on mi odpowiedział; Za 2 tygodnie dostaniesz nowe.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/01/25/niezwykla-wielkanoc/

Chciałam dopytać Homiela, czy moja interpretacja jest właściwa.

  • Pomagam właśnie pokazując – … wizje.
  • Rany … Nie możesz mi pomóc ?
  • Internet to taka wiedza … Chcesz rybki i wędkę …
  • Masz drugiego Homiela w internecie.
  • Sam przeglądam, jestem nowoczesnym aniołem – … i zaczął się śmiać.
  • Po to masz … – i pokazał mój telefon – … byś zdjęcie zrobiła.
  • O kurcze … !!! – pomyślałam.

Należę do tych, którzy nie lubią zmian. Bardzo długo miałam Nokię Sirocco, z którą się nie rozstawałam. Dwa – trzy tygodnie po tym jak Piotr wcisnął mi na siłę Iphona, bo trzeba iść z duchem czasów zrobiłam zdjęcie Zielonego. Kilka miesięcy później zdjęcie Chrystusa… Mając Nokię nie byłoby to możliwe. Nawet gdybym zrobiła, z powodu braku funkcji powiększania ekranu, nie zwróciłabym na nie uwagi. Rzeczywiście… Niebo też idzie z duchem czasów i wykorzystuje współczesną technologię, a wszystko to na chwałę Ojca! 




Dopisane 17. 09. 2017 r.

Niebo też idzie z duchem czasów i wykorzystuje współczesną technologię – trudno sobie to wyobrazić, ale nakazano mi niedawno znowu zmienić telefon i czekać na kolejne zdjęcia. Czy rozwój technologiczny człowieka hamuje wiarę w Boga, czy wprost przeciwnie? 


  • Nie opuszczamy cię, bo zabłądzisz – najlepiej pozwolić się prowadzić.


Miałem długie pejsy, długą brodę, szatę do kostek, szata złoto – żółta i miała kamienie ozdobne… – to nie jest pierwsze wspomnienie z dawnej przeszłości. 

Hebrajczycy, także biblijni nosili tzw. szatę wierzchnią (hebr. talit, gr. himation), którą nazywano – płaszcz, opończa, szata – była prostokątną płachtą tkaniny. Mierzyła od 2 do 3 metrów. Przeważnie występowała w kolorze żółtym lub brązowym z wzorem w kratkę. Jej ozdobny krój i drogocenny materiał świadczył o zamożności właściciela. Ludzie ubodzy nosili szare płaszcze najczęściej wykonane z koziej sierści. http://www.orygenes.pl/lectorium/tlo-nowego-testamentu/ubior-i-ozdoby/

Szata miała kamienie ozdobne – Hebrajczycy, zarówno kobiety jak i mężczyźni nosili biżuterię ze szlachetnych kamieni, ale tutaj mowa o szacie z kamieniami szlachetnymi. Być może Piotr zobaczył tzw. Choszen – święty napierśnik noszony przez arcykapłanów izraelskich. Na zewnętrznej powierzchni choszenu umieszczonych było dwanaście kamieni szlachetnych, reprezentujących Dwanaście Plemion Izraela https://pl.wikipedia.org/wiki/Choszen

Arcykapłan
Arcykapłan

Nie chcę sugerować, że Piotr kiedyś był kapłanem lub piastował jakieś ważne stanowisko. Zwracam tylko uwagę, że jego widzenie może być prawdopodobne.


  • No właśnie się zastanawiam, czy mam cię operować – gdy Piotr spytał Ojca, czy zna się na medycynie… myślałam, że zwariował. Później okazało się jak bardzo rozradowało Ojca to pytanie. Nie tyle pytanie, co forma tego pytania. Bezpośredniość, troska, niedowierzanie.

Pamiętaj… Ja to On, On to Ja.

14. 01. 17 r. Warszawa.

Byliśmy w katedrze. Zauważyliśmy, że centralnie pod „naszym krzyżem” stoją dwa kwiaty, które kupiliśmy jakiś czas temu w Ikei.

  • Wciąż stoją – dziwi się Piotr, że jeszcze ich nie ukradziono. 
  • A jakże mogłoby być inaczej ?
  • Twój jest ładniejszy – Piotr do mnie.
  • Są równe.
  • ………… – uśmiechnęłam się.

Przed wejściem, zaledwie 3 metry od nas, siedziały dwie rozgadane cyganki. Rozmawiały ze sobą szeptem, by nam nie przeszkadzać. Przynajmniej nie udawały, że się modlą, więc żeby nie było wątpliwości, zaczęłam szukać po kieszeniach pieniędzy. Już nie chcę się zastanawiać, czy dawać, czy nie dawać, ile dawać, a ile nie dawać. Nie chciałam się też spierać z Piotrem, który ma ciągle z tym problemy. Z kieszeni wyjęłam 10 zł dla jednej cyganki i jeszcze jedne 10 zł wcisnęłam do ręki Piotrowi, żeby dał drugiej cygance. Biorąc pieniądze zastygł …

  • Karm każdego, kto potrzebuje, bez przywołania.
  • … ??? … 
  • Jeśli wytrzymasz, co wytrzymasz druhu Mój, przyjacielu, kwiaty będą przed tobą sypać.
  • Wooow … – ….  co to ma być takiego, że ma to wytrzymać ? 

Jadąc autem. 

  • No i daliśmy im pieniądze, jesteśmy ok – Piotr był z siebie bardzo zadowolony.
  • To nie ty dałeś.
  • Ale wyglądały na szczęśliwe ! – rzeczywiście cyganki były uśmiechnięte, daleko im było do nieszczęścia i może dlatego Piotr uznał, że jego pieniądze nie są im potrzebne.
  • Będą teraz bardziej szczęśliwe.
  • Masz dawać i tyle, nie dyskutuj z Niebem – zaczęłam się śmiać.

Trzy godziny później spacerując ul. Nowy Świat wstąpiliśmy do kościoła Serca Jezusowego, by chwilę odpocząć. Nie wiedzieliśmy, że trwa akurat msza. Pełno ludzi, więc stanęliśmy tuż przy drzwiach. Ledwo weszliśmy, a ksiądz zaczął chodzić z tacą i o dziwo jak zahipnotyzowany skierował się prosto w stronę Piotra. Przeszedł całą długość kościoła patrząc mu prosto w oczy. Oho ! Co się dzieje, pomyślałam. Piotr tylko westchnął i wyciągnął z kieszeni 20 zł.

  • Skąd miałeś pieniądze ? – pytam po wyjściu.
  • Miałem schowane w kieszeni na wszelki wypadek, ale jak mi dałaś 10 zł, to już nie musiałem cygance dawać swoich 20 zł – …. i zaczął się śmiać.
  • … Nie wierzę !!! …   – … i tak oto, co miał dać …, w końcu i tak oddał. Przed przeznaczeniem nie ucieknie. 

Wieczorem zauważyłam na plecach Piotra zadrapanie. Machnął tylko ręką …

  • Aaa … Nie chciałem ci o tym mówić.
  • Masz mówić ! Znowu cię atakują ?
  • Jesteś pilnowany 24 godziny bez przerwyHomiel pociesza.
  • A gdyby nie to ? – pytam.
  • Nie chcę myśleć.


15. 01. 17 r.  Warszawa.

Dzisiaj również pojechaliśmy do katedry. Tym razem nie było nikogo, komu można byłoby dać pieniądze, więc Piotr szybko skupił się na modlitwie. Nauczyłam się nie przeszkadzać mu w takich chwilach, zwłaszcza pod tym niesamowitym krzyżem, ale szybko zauważyłam, że musi coś widzieć, bo miał bardzo dziwny wyraz twarzy. Dopiero po dłuższej chwili nachylił się do mnie …

  • Zobaczyłem nad krzyżem ręce rozpostarte jak ręce Jezusa, ręka przy ręku. To były ręce Ojca, były też przebite … – powiedział ze wzruszeniem i zdziwieniem.
  • Pamiętaj …
  • Ja to On, On to Ja.
Bóg Ojciec i Syn
Bóg Ojciec i Syn

Wieczorem.

Po dzisiejszym doświadczeniu w kościele Piotr cały dzień był w nastroju głębokiego ducha, a nie materii.

  • Zajrzałbym do Was Homiel, wpadłbym na zupę.
  • To u was wszystko się dzieje, u Nas wszystko poukładane, zanudziłbyś się.
  • Mój świat to świat myśli, byłbyś bardzo zdziwiony.
  • Myślami wędruję tam, gdzie chcę.
  • Twoje pięć procent nie jest w stanie tego zrozumieć.
  • A co Ojciec robi ?
  • Nie mam takiej władzy, żeby ci powiedzieć.
  • Hmm … 
  • A co Mały chciałbyś tu zobaczyć ?
  • ………. – zamurowało nas.
  • A co do zupy, dam ci coś lepszego.
  • Kiedy ?
  • Kiedy przyjdzie pora.
  • ………. – Piotr zobaczył znowu pstryknięcie palcami, czyli „szybko”.
  • Filar musi być niezawodny.

Piotr przypomniał sobie starą wizję sprzed kilku lat.

Znowu widziałem wielki tron lub fotel, na którym siedział starszy mężczyzna, miał białe włosy, brodę, długą jasną szatę. Przed nim stało siedem wielkich filarów w biało pastelowym kolorze, wiedziałem, że w każdym z nich była istota, jakby wartownik, wszyscy czekali wyprostowani. Bóg wziął do ręki ostatni filar stojący z jego prawej strony, w którym byłem ja, przyglądał się mi uważnie przez chwilę, a ja wyciągałem ręce do przodu i czyniłem pokłony. 
http://osaczenie.pl/wp/2016/05/08/nie-tego-od-ciebie-oczekuje/
  • Rób wszystko co masz robić, a Ja ci rzucę pod nogi tych, którzy czynią nieprawość.
  • Czego oczekujesz ode mnie Ojcze ?
  • Chcę, żebyś był.
  • Tylko nie zawiedź Mnie.

 



Dopisane 09. 09. 2017 r.

  • Twoje pięć procent nie jest w stanie tego zrozumieć – Homiel zażartował sobie z naszych przysłowiowych 5 procent możliwości mózgu, ale powiedział też prawdę. Nie jesteśmy w stanie ogarnąć rozumem Nieba.
A. Lenczewska; Słowo Pouczenia
A. Lenczewska; Słowo Pouczenia

Ja to On, On to Ja.

Dopiero te słowa i przebite ręce Ojca uświadomiły mi w pełni, co Bóg uczynił dla człowieka. Nie tylko poświęcił Syna, poświęcił też Siebie. W moim postrzeganiu Nieba to zmienia wszystko.

Twoja droga zaplanowana.

10. 01. 17 r. Warszawa.

Siedzimy wieczorem przed TV i Piotr …

  • Chyba niedługo odejdę … 

Mówiąc uczciwie mówi to ostatnio tak często, że mnie to już nie rusza. Wierzę w Boga Ojca ! W Jego mądrość ! Jeśli miałby go zabrać, nie czekałby przecież do lutego, czy marca ! Siedzę więc cicho i się nie odzywam, ale odezwał się Ktoś Inny.

  • Nie tak szybko, jeszcze nie pora.
  • Mam zadanie dla ciebie.
  • Moje życie nie należy do mnie ?
  • Dopiero teraz to zrozumiałeś ? Refleks godny szachisty.
  • Co to byłoby za narzędzie, które leży w futerale ?
  • Ojcze, jestem taki słaby, ułomny.
  • Wszyscy są słabi.
  • Chodzi o to, żeby dobrze wybierali.
  • …………
  • Gdybym chciał ci dać, to miałbyś wszystko, o czym byś zamarzył.
  • A dlaczego nic ci nie dałem ?
  • Odpowiedź znajdź w swojej duszy.
  • … Byłbym innym człowiekiem, aroganckim i pysznym – przyznał Piotr po namyśle.

Słuchałam z zapartym tchem i tylko notowałam. 



12. 01. 17 r.  Warszawa.

Niewątpliwie serce Piotra nie jest mocne. Dzisiaj dopiero opowiedział, co zdarzyło się wczoraj wieczorem.

  • Gwałtownie zasłabłem i czułem, że gasnę, musiałem się położyć. Zamykam oczy, czuję się słaby i myślę;  to koniec. Już wiem, że to nie boli odejść i wtedy ktoś z tyłu dotknął mojego serca … Przyłożył rękę. I wtedy jakby mnie prąd kopnął. Teraz wiem, że odejdę, gdy ktoś wyłączy po prostu prąd.

Słucham tego naprawdę wkurzona, bo nic mi o tym nie powiedział ! Po prostu wyszedł z pokoju, a gdyby faktycznie coś się stało ?

  • I tak będzie, ale nie teraz.
  • Przestań myśleć o rozprawie, biznesie.
  • A o czym mam myśleć ?
  • Myśl o Nas.
  • Myślę o Was.
  • Kontempluj Ojca.
  • Martwisz się operacją ? Bo Ja wcale.
  • Idziesz do lekarza ? Czas zabijesz.

Nasz pierwszy kardiolog, który skierował Piotra do szpitala, zasugerował nam, że nowatorską metodą polegającą na przyjmowaniu odpowiednich witamin można jego serce naprawić. Może i można, ale nie w przypadku Piotra. Nie po to znikała płytka CD, byśmy teraz objadali się witaminami.

  • Niewiele mi pomoże ?
  • Już ci pomógł.
  • Przypomnij sobie Bielsko – Białą – mówię do Piotra mając na myśli CD. 
  • Wiesz w jakiej części życie należy do ciebie ?
  • No jakiej ?
  • Żadnej.
  • Dobrze, że do Bielska jadę ?
  • To początek rozwodu z twoim życiem – … doczesnym.
  • Będziesz znacznie więcej wiedział, będziesz miarkował, co ci potrzebne.
  • Niebawem spotka was nowa rzeczywistość, bo twoja droga zaplanowana.
  • Wiatr zmian nadchodzi.
  • A moje życie ? – pytam.
  • Tyle twego, co sobie przy oczach zrobisz.
  • … ???

Zaskoczył mnie tą odpowiedzią, ale po chwili ryknęłam śmiechem. Bardzo lubię dobrej jakości kremy do oczu i staram się je używać regularnie. Homiel krótko podsumował jaki mam wpływ na swoje życie. Mogę sobie jedynie wybrać przysłowiowy krem, a i tego do końca nie jestem pewna. 

  • Każdego człowieka droga jest zaplanowana ? – pytam dalej ze śmiechem.
  • Tak rozważać nie będziemy.
  • Hmm ……. 
  • Nowy człowiek się narodzi, wróci do korzeni.
  • Oni wszystko przewidzieli – mówię do Piotra.
  • Nie przewidzieli, ale są autorami tekstu.
  • Hmm ……. – nieustannie mnie to zadziwia. Jaki wielkim trzeba być umysłem, żeby to wszystko zaplanować.
  • Chcesz stówkę na krem ? – Piotr wyrwał mnie z myśli.
  • No pewnie … – chciałam powiedzieć, ale nie powiedziałam.
  • Zgadnij mi w myślach.
  • Aaa … To pewnie nie chcesz.
  • Przesłyszałeś się.
  • ………. – znowu wybuchłam śmiechem.  

Nie byłam do tej pory zwolennikiem Facebooka, ale ponieważ syn pracuje na morzu kontaktuję się z nim przez Messengera. Siłą rzeczy Facebook stał się dla mnie od jakiegoś czasu niezbędny. Czekając na jego odpowiedzi, by nie tracić czasu przeglądam informacje, które trafiają na moje konto i po raz kolejny czytam o Fatimie. Przypadek ? 

Czytam  raz jeszcze tzw. III Tajemnicę Fatimską, wizję Łucji… i tym razem coś rzuca mi się w oczy.

Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg: ‚coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim’ Biskupa odzianego w Biel ‚mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty’. Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni Biskupi, Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji. Pod dwoma ramionami Krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga.

Od wielu lat jesteśmy bombardowani wizjami, najważniejsze wydarzenia w naszym życiu są pokazane w formie wizji i nauczyłam się, że każdy szczegół ma znaczenie. Pięknie to ujął sam Chrystus;

A. Lenczewska; Świadectwo
A. Lenczewska; Świadectwo

Dlaczego Łucja zobaczyła strzały, które wbiły się w plecy papieża, kiedy dzisiaj nikt, może poza Afryką i Ameryką Płd. (ludy Amazonii), strzałami nie walczy ? Musi to coś znaczyć ! Z doświadczenia wiem, że Niebo w wizjach nie pokazuje czegoś, co jest bez sensu, a strzała jest bez sensu. Ich wizje są przemyślane od początku do końca, tam nie ma pomyłek, jedynie błędne interpretacje.

  • Homiel, co znaczy strzała w tej wizji ?
  • Na zgliszczach wszystko jest bronią.
  • ….. ???

O my God…!!! Zelektryzowała mnie ta odpowiedź. Fatimska przepowiednia nie dotyczy Jana Pawła II, ale przyszłości!!! Kiedy ogłoszono III TF światu ówczesny kard. Kard. Joseph Ratzinger stwierdził ; III TAJEMNICA FATIMSKA – KOMENTARZ TEOLOGICZNY (fragment)

Dochodzimy w ten sposób do ostatniego pytania: co oznacza «tajemnica» fatimska jako całość złożona z trzech cześć? Co ma nam powiedzieć? Przede wszystkim musimy stwierdzić za kardynałem Sodano, że «wydarzenia, do których odnosi się trzecia część ‚tajemnicy’ fatimskiej, zdają się już należeć do przeszłości».                        http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/fatima_4.html

Kard. Joseph Ratzinger się mylił !!!

A. Lenczewska; Słowo pouczenia .
A. Lenczewska; Słowo pouczenia .



Dopisane 07. 09. 2017 r.

  • Na zgliszczach wszystko jest bronią – to tylko początek rozważań nad Fatimą. Niewątpliwie kardynał Sodano mówiąc, że III Tajemnica Fatimska dotyczy przeszłości… bardzo się mylił. Czy celowo, czy nieświadomie… to się okaże.

Nie przez przypadek umieściłam to zdjęcie. Wyjdę trochę do przodu i zaznaczę, że do interpretacji wizji fatimskich należałoby dołączyć niektóre objawienia prywatne, które wychodziły na światło dzienne na przestrzeni ostatnich lat. Wizja III TF i wybrane zdjęcie bardzo przypomina drogę na Golgotę. Jeśli ktoś czyta uważnie „Słowo Pouczenia” A. Lenczewskiej zauważy, że o Golgocie Chrystus mówi bardzo często.

Czy Fatimę należałoby połączyć z Golgotą? Absolutnie tak. 

Siła nie w ilości, a jakości.

26. 12. 16 r.  Szczecin.

Miałam nadzieję, że Homiel w ostatni dzień świąt będzie bardziej rozmowny.

  • Może byś się odezwał ? – pytam.
  • Jestem jeszcze zaspany.
  • Hmm …  – dokładnie jak my. 

Włączając poranne wiadomości usłyszeliśmy nowinę, zmarł George Michael.

  • Szkoda go … – Piotr nie mógł w to uwierzyć, bardzo lubił jego muzykę.
  • Nie martw się o niego. On już jest … Homiel pokazał jak stoi pośrodku pokoju i ktoś szczotami czyści go z brudu.
  • Już ?! Tak szybko ?!

Piotr był zdziwiony, że ledwo odszedł, a jest już oczyszczany. Wygląda na to, że zanim wejdzie do Nieba, jeśli wejdzie, musi przejść jakąś kwarantannę, jak po skażeniu radioaktywnym … To odkrycie szybko nas otrzeźwiło z ciężkiego zaspania. Teraz zrozumiałam, że nie bez powodu „czyściec” pochodzi od słowa czyścić. 

  • Nie wdawaj się w technikę, na piekło nie zasługuje mimo jego brudów.

No właśnie … Jak to jest ? Od dawna się nad tym zastanawiałam … Co się się dzieje z homoseksualistami po ich śmierci ?  


Po śniadaniu poszliśmy na poranną mszę do kościoła Św. Rodziny. Była tam zbudowana przepiękna i wyjątkowo duża pasterka. Musiała zrobić na Piotrze piorunujące wrażenie, bo stał jak oniemiały. Pomodlił się krótko i chciał odejść, ale raptem zrobił w tył zwrot i stanął przy pasterce ponownie. Miał przy tym taką minę, że już wiedziałam, iż słucha …

  • Jezus powiedział do mnie …
  • Nie odchodź Piotrze.

Oczywiście zostaliśmy, poszliśmy do komunii i czekaliśmy do końca mszy. Na koniec Jezus przemówił ponownie …

  • Przed trzecim podniesieniem słonecznym staniesz przed obliczem Ojca.
  • …… ?
  • Co znaczy trzecie podniesienie ? – pyta mnie Piotr po wyjściu z kościoła.
  • Nie mam pojęcia, ale trzeba to sprawdzić.

Po południu wracaliśmy na kilka dni do Warszawy, pociąg był pełen do granic możliwości, więc mało rozmawialiśmy. Piotr był bardzo zamyślony.

  • Nie milcz tak, rozmawiaj z Homielem, sam powiedział, że niedługo odejdzie.
  • I Chrystusa nauka trwała do pewnego czasu.
  • Siła nie w ilości, a jakości.
  • Ale to byłaby wielka strata. Ludzie chcą czytać, co Homiel mówi.
  • Dostali dobrą nowinę.
  • I dla ciebie nagroda jest szykowana za strawę, jaką dajesz i za wiarę, jaką pokładasz.
  • Bez Piotra jestem nikim. Ja tylko spisuję, co on słyszy i przekazuje.
  • Nie wiesz, co mówisz.
  • ……….
  • Anioły płaczą i potrafią się cieszyć jak małe dzieci.
  • Przy was cieszę się, kiedyś płakałem.

Wieczorem siedliśmy zmęczeni po podróży na naszej warszawskiej sofie i zaczęliśmy rozmawiać.

  • W 2017 roku zamkniesz wszystkie swoje zaszłości.
  • Powiedział dokładnie 2017 ? – spytałam, by się upewnić. 
  • …… – Piotr kiwnął głową. 
  • Dużo ich jest ? Tych zaszłości ?
  • Sporo, wtedy poczujesz wolność.
  • Dużo będzie mnie to kosztowało ?
  • ……… – nie odpowiedział, ale pokazał struny napięte do maksimum, które jednak nie pękły.

Skojarzenie miałam z powiedzeniem; nerwy napięte jak struny, czyli… Czekają nas duże przeżycia, emocje.

  • Zdrowie to też twoja zaszłość.
  • Wszystkie ? – powtórzył Piotr. 
  • Wszystkie, już jest przygotowana ekipa z miotłami do zamiatania.
  • Co masz na myśli „poczujesz wolność” ? – spytał, bo zabrzmiało zagadkowo.
  • Nic nie będzie cię trzymać w niepokoju.

Jest wiele rzeczy, które trzymają Piotra w niepokoju. Nieukończona sprawa z NIP, firma, brak stałego zamieszkania, brak poczucia bezpieczeństwa … Jest tego trochę.

  • To jest takie ważne, by wszystko zostało zamknięte ? – pytam z niedowierzaniem, by udało się to zamknąć w jednym roku.
  • Sama sobie odpowiedz.
  • Dlaczego ma zostać uporządkowane ?
  • Jak chcesz tak długo tkwić ?
  • Hmm … – do pewnych rzeczy można się przyzwyczaić, więc można tkwić i latami. 
  • A potem nastanie czas szczęśliwości ? – próbuję sprytnie dowiedzieć się czegoś więcej.
  • Macasz … Bystra kizia miziaużył powiedzenia, które często używa Piotr.
  • Oczywiście, że macam – i już się śmieję. 
  • Ale co to znaczy ? – Piotr pyta poważnie.
  • Ci, co cię skrzywdzili i krzywdzili, będą płakać po tobie.
  • ……. – gwałtownie spoważniałam. Homiel prawdopodobnie włożył do worka wszystkich, którzy Piotra kiedykolwiek wyśmiali, upokorzyli, skrzywdzili.
  • Nic mi nie było, nie obruszyło mnie to – odpowiedział Piotr skromnie.
  • Ale Nam jest.
  • Tacy jesteście sprawiedliwi ?
  • …. Homiel, mówisz tak, jakby Piotr miał szybko odejść – wróciłam do rozmowy.
  • Długo będzie żył, nie martw się.

W internecie próbowałam znaleźć odpowiedź, które wyjaśniłaby słowa; podniesienie słoneczne. Jedyne co zwróciło moją uwagę to informacja, że przyszły rok to rok słońca. Czy ma to jakiś związek ? Nie wiem.

  • Co Chrystus miał na myśli mówiąc, że staniesz przed obliczem Ojca ? – spytałam wprost.
  • To będą rewolucyjne zmiany, trzymać się będziecie musieli.
  • Czy będę miała nieprzespane noce z tego powodu ?
  • Gwałtowność zmian jest nieunikniona.
  • Będą płakać za wamii pokazał właścicieli mieszkania, które wynajmujemy w Szczecinie.
  • Naprawdę ? Zrezygnujemy ? – dopytuję, bo w głowie mi się nie mieści.
  • … Lubisz te święta Homiel ? – znowu pytam, bo chcę rozluźnić atmosferę.
  • Każdy, bez tego nic nie miałoby sensu.
  • Jezus ma urodzić się w 2023 roku, przybyć z Indii i mieszkać w Europie … Co ty na to ? – taka krąży po internecie teoria.
  • Absolutnie nic, kolejna rewelacja.

Chciałam coś jeszcze spytać, ale …

  • Homiel i Homiel… Nie pamiętam, żebym to Ja z tobą brał ślub.
  • ……. –   zaczęłam się śmiać, ponieważ chciał mi zwrócić w ten sposób uwagę, że męczę Go pytaniami, a Piotruś siedzi odtrącony. 
  • Ale wiesz, że Piotr bez Ciebie nic nie może !
  • A Ja bez niego.
  • Piotr przez większość jest ignorowany. 
  • Jesteś jak Kasandra, a nie zdają sobie sprawy kogo mają.
  • …….. – to prawda.

Głupio mi się zrobiło.  Rzeczywiście tak wielu go ignoruje nie wiedząc z kim mają do czynienia i jeszcze ja dokładam do tego swoją cegiełkę. Pomyliły mi się priorytety.

  • My tak sobie rozmawiamy, a czas płynie.
  • Naprawdę się tyle wydarzy ?
  • Będziecie aktorami.
  • Głównymi ?
  • Niewątpliwie.
  • …. Znowu słyszę planety szaleją, się śmieją…
  • ……. – i teraz zaczęłam się nad tym zastanawiać poważniej.
  • Czy chodzi o układ planet w przyszłym roku, jakąś koniunkcję ?
  • No pewnie.
  • To ma takie znaczenie ?
  • No pewnie.
  • …  Przyszły rok to setna rocznica Fatimy, będzie coś ?
  • Nie dowiesz się to, co chcesz wiedzieć.
  • Dowiesz się to, co Ja chcę powiedzieć.



Dopisane 26. 08. 2017 r.

  • Nie dowiesz się to, co chcesz wiedzieć. Dowiesz się to, co Ja chcę powiedzieć.

Gdyby nie słowa Homiela do głowy by mi nawet nie przyszło, by zająć się astronomią. Tym bardziej zdziwiły mnie informacje, że faktycznie, we wrześniu 2017 roku ma dojść do szczególnego układu gwiazd, które mają być jakoby zwiastunem końca świata. Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, więc gdyby nie Homiel w ogóle nie zwróciłabym na to uwagi, ponieważ jest pewna niezachwiana zasada; Niebo nigdy nie podaje konkretnej daty, która miałaby być związana z końcem świata. Gdy przyjdzie czas na koniec to będziemy zaskoczeni, a nie przygotowani. Jeśli jednak Homiel twierdzi, że wrzesień ma znaczenie, to trzeba się temu przyjrzeć. Z wielu katastroficznych wizji i przepowiedni ta jedna zwróciła moją uwagę i muszę, na podstawie tego co wiem dzisiaj, całkowicie się z tym zgodzić. 

Ateiści i heretycy widzą katastrofy, a chrześcijanie – widzą znaki (o. Józef Witko).

20 listopada, w dniu zakończenia Roku Miłosierdzia, rozpoczyna się seria niespotykanych zjawisk astronomicznych, które są prawie dosłownym wypełnieniem wersetów Apokalipsy 12:„Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia.”

Jest to na tyle rzadkie zjawisko, że można nazwać je ewenementem w historii ludzkości. Już sam ten fakt skłania do głębszej refleksji i bliższego przyjrzenia się temu, co dzieje się na niebie.

Otóż tego właśnie dnia czyli 20 listopada Jowisz, zwany Królem Układu Słonecznego, przemieści się do konstelacji Panny (na wysokości łona), gdzie spędzi – poruszając się ruchem retrogradacyjnym – 9,5 miesiąca. Ten czas odpowiada bezpośrednio okresowi brzemienności kobiety, licząc od dnia zapłodnienia.

Po 9,5 miesiącach Jowisz opuści łono Panny. W dniu jego „narodzin”, 23 września 2017 roku (Świętego Padre Pio), będzie można zaobserwować konstelację Panny jakby obleczoną w Słońce, wznoszące się wprost za nią. U jej stóp znajdziemy Księżyc, a ponad jej głową umiejscowi się 12 gwiazd: 9 z gwiazdozbioru Lwa i 3 dodatkowe – Wenus, Merkury i Mars.

Jest to zaprawdę zadziwiająca koincydencja. Ale jakby tego było mało, także data tych zjawisk nie może być przypadkowa. Wszystko to będzie miało miejsce w 100 rocznicę objawień w Fatimie, a kulminacja nastąpi 3 tygodnie przed rocznicą fatimskiego cudu Słońca, które rozbłyskiwało i tańczyło na portugalskim niebie, na oczach tysięcy pielgrzymów.

Przesłanie z Fatimy jest naglące i aktualne jak nigdy dotąd. Ludzie nie nawrócili się i nie przestali obrażać Boga. Świat płonie konfliktami; widzimy okrutne wojny, giną całe narody, prawa Boże są łamane w coraz to wymyślniejszy sposób. Maryja ostrzegała przed wybuchem II WŚ, teraz ostrzega przed czymś znacznie gorszym. Choć wciąż czekamy na wypełnienie się obietnicy zwycięstwa Jej Niepokalanego Serca i okres pokoju, mający potem nastąpić, to nie możemy pominąć Jej dramatycznych słów, o karze, która musi nadejść jeśli się nie nawrócimy i nie będziemy pokutować za grzechy.

Nie bądźmy obojętni na znaki czasów. Pamiętajmy, że Trzej Królowie odnaleźli Dzieciątko Jezus patrząc w niebo i idąc za Gwiazdą Betlejemską, a pojawienie się w czasach ostatecznych znamiennych zjawisk na firmamencie niebieskim jest zapowiedziane w Piśmie Świętym.

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2016/12/01/czas-apokalipsy-przeslanie-z-fatimy-jest-naglace-i-aktualne-jak-nigdy-dotad/

Jestem aniołem prowadzenia, a nie aniołem zwiastowania.

24. 12. 16 r. Szczecin.

O 15.00 poszliśmy się pomodlić, każdy osobno. Po 10 minutach Piotr wyszedł blady i lekko skołowany.

  • Nie uwierzysz … Wchodząc do pokoju powiedziałem … Przyszedłem oddać Ci chwałę Ojcze … Powiedziałem to ot tak sobie, bezwiednie. Natychmiast usłyszałem …
  • No to cię słucham.
  • … Zgłupiałem! … Dosłownie !, ale nie mogłem się wycofać. Odmówiłem „Chwała Ojcze i Synowi” itd., a kiedy skończyłem, usłyszałem znowu Ojca …
  • I ja tobie życzę i twojej rodzinie spokojnych, wesołych świąt z okazji ROCZNICY URODZENIA MEGO SYNA.

Rocznicy urodzenia Mego Syna…! Bóg Ojciec jest bardzo precyzyjny. Nikt nie mówi rocznicy, ale z okazji Bożego Narodzenia. Pokazał, że to my ciągle się mylimy, bo przecież jeśli Chrystus narodził się mniej więcej 2000 tys. lat temu, to dzisiaj jest to bez wątpienia „tylko” kolejna rocznica.


Po wigilii, którą spędziliśmy w gronie rodzinnym, siedliśmy w swoim cichym mieszkaniu tylko we dwójkę i rozmawialiśmy o słowach Ojca. Ja kręciłam głową z niedowierzaniem, a Piotr siedział bardzo zamyślony, bardziej niż kiedykolwiek.

  • Wiesz co mówi mi teraz Homiel ?
  • Szał niebieskich ciał … nuci mi tę piosenkę.

Wzruszyłam ramionami nie rozumiejąc związku.

  • Co chcesz przez to powiedzieć Homiel ?
  • Przyszłość.
  • ?
  • Posłuchaj refrenu piosenki.

Nie było innego wyjścia jak tylko znaleźć tekst piosenki w internecie. http://www.tekstowo.pl/piosenka,maanam,szal_niebieskich_cial.html

A planety szaleją, szaleją, szaleją i śmieją się, śmieją się, śmieją.
A planety szaleją, szaleją, szaleją i śmieją się, śmieją się, śmieją.

Nadal nie widziałam związku.

  • Homiel, o co chodzi ?
  • To przekaz, nie wywiad.

Hmm … Nie chce powiedzieć więcej i w tym momencie przypomniałam sobie pewne słowa sprzed dwóch lat … 

  • Kiedy 5 planeta twojego układu zrówna się z Ziemią, wtedy nadejdzie koniec.
  • Czy ma to jakiś związek ? – pytam.  
  • Od dwóch dni widzę jak tablice z przykazaniami są złote i otaczają ziemię i są wielkości ziemi, otoczyły z czterech stron świata … – Piotr ciągle w zadumie.

  • Jaki będzie przyszły rok ? – pytam, bo zdaję sobie sprawę z powagi przekazu, którego nie rozumiem, ale podskórnie czuję, że jest bardzo ważny.
  • Przełomowy.
  • Dla nas, czy dla świata ?
  • Jeśli dla was, to i dla świata.


25. 12. 16 r. Szczecin.

Drugi dzień świąt również spędziliśmy z całą rodziną. Pamiętając o słowach Homiela spoglądałam na każdego z myślą, czy to tego nie będzie w następnym składzie. Nie brałam pod uwagę Piotra, bo przecież nie ratowaliby go w październiku, by zabrać w lutym.  Mój wzrok padł na żonę siostrzeńca, która była w ciąży. Widząc jej brzuszek pomyślałam, że faktycznie skład w przyszłym roku na pewno się zmieni.


Wieczorem również usiedliśmy sami przed TV.

  • To, co spotkało mnie wczoraj, to było niesamowite, Ojciec złożył mi życzenia ! – Piotr ciągle nie mógł w to uwierzyć. 
  • Nikomu tego nie zrobił.
  • Ale to przecież niemożliwe !
  • Jeszcze się nie przyzwyczaiłeś ?
  • Bóg Ojciec jest bardzo bezpośredni – stwierdzam, co mnie za każdym razem zadziwia.
  • Na tym polega Jego Wielkość, że kiedy trzeba, odbiera to, co Mu się należy.
  • A kiedy trzeba, jest pośród tych, którzy potrzebują.
  • Co będzie dalej ?
  • Pojedziesz, dokończysz ten rok – Piotr wraca do Warszawy na klika dni.
  • A przyszły ?
  • W drogę.
  • Homiel mówi teraz, że powoli otwierają ci dostęp do Nich …
  • Really ? – wyrwało mi się ze zdziwienia.
  • To znak nadchodzących zmian.
  • Będziesz coraz więcej słyszała.
  • ………. – już zacieram ręce. 
  • Czy za rok będzie tak miło na święta jak było dzisiaj ? – pytam, bo ciągle myślę o „zmienionym składzie”.
  • Wolałbym o tym nie mówić.
  • Dlaczego ?
  • Jestem aniołem prowadzenia, a nie aniołem zwiastowania.

Zastanowiło mnie to … Czyżby jednak nie o „brzuszek” chodziło ? 




Dopisane 24. 08. 2017 r.

  • Z okazji ROCZNICY URODZENIA MEGO SYNA – dla cierpliwie czytających zdradzę, że za jakiś czas dowiemy się kiedy faktycznie urodził się Chrystus. Precyzyjność pytań jest w naszych rozmowach bardzo istotna. Na ile precyzyjne jest pytanie, na tyle precyzyjna jest odpowiedź. 
A. Lenczewska; Świadectwo
A. Lenczewska; Świadectwo

  • Jestem aniołem prowadzenia, a nie aniołem zwiastowania – Homiel jest od prowadzenia, a nie od tłumaczenia ważnych informacji, tak jak to czynił i prawdopodobnie czyni Archanioł Gabriel, anioł zwiastowania, który pewnego dnia dwa tysiące lat temu ukazał się młodej dziewczynie o imieniu Miriam (Maryja). Do Gabriela jeszcze wrócę.

  • Kiedy 5 planeta twojego układu zrówna się z ziemią, wtedy nadejdzie koniec – przyznam, że to prawdziwa i jedyna kosmiczna zagadka do rozwiązania. Zwróciłam się do fachowca od astronomii, by spróbował wyjaśnić tę ( i inne) informację, ale się nie udało.

Hmm, widzę że problem jest natury bardziej filozoficznej czy refleksyjnej niż naukowej. Patrząc na przytoczone cytaty myślę, że na pewno nie należy ich odczytywać w sposób dosłowny, a nie chciałbym brnąć w interpretację tego typu tekstów nie mając ich przed oczyma. Niestety bardziej nie potrafię pomóc. Pozdrawiam.”

Z doświadczenia wiem, że to, co niejasne dzisiaj, staje się jasne „jutro”. Homiel nie po raz pierwszy i nie ostatni, jak się okaże, odwołuje się do astronomii. Czy słusznie?

Biblia i nauka: Kształt ziemi i porządek wszechświata.  http://www.kazdystudent.pl/a/nauka.html

Biblia mówiła o „okręgu ziemi” na długo przed Galileuszem, gdy ludzie myśleli, że ziemia jest płaska, a zanim człowiek zrozumiał astronomię, Biblia powiedziała, że Bóg umieścił gwiazdy na niebie, unieruchamiając je na swoich miejscach. Dzisiaj, powiedzielibyśmy, że sprawia to grawitacja, lecz znów, Bóg nas wyprzedził.

Jest tym, który trzyma siły na swoim miejscu, tym, który nadał wszechświatowi porządek. A my, przez Jego wyczucie czasu, pojawiliśmy się, by obserwować ten porządek i zrozumieć te siły. Właśnie to założenie (Boży porządek rzeczy) był naukowym punktem wyjścia dla wielu znakomitych naukowców (np. dla Izaaka Newtona). Siły i porządek rzeczy są widoczne, lecz co je wywołało? Dzisiejsi naukowcy szukają wielkiej jednolitej teorii pola – kleju, który połączy teorię kwantową i astrofizykę w jedno. Zauważ, że to Bóg we własnej osobie jest tym jednolitym polem, którego poszukują. To Bóg, który decyduje, że rzeczy będą działały inaczej na poziomie astronomicznym niż na mikroskopowym. Rozmiar jest względny i nieistotny. Rzeczy powinny działać tak samo na obydwu poziomach, astronomicznym i mikroskopowym, lecz tak się nie dzieje. Stąd, zbici z tropu naukowcy, starający połapać w tym wszystkim, ponieważ Bóg nie stanowi ich punktu wyjścia. Nawet jeśli odkryta zostaje siła, która wiele rzeczy wyjaśnia (np. grawitacja), nadal pozostaje pytanie: skąd się ona wzięła.

 

Będziecie razem walczyć przeciwko występnym.

27. 11. 16 r. Szczecin. 

Piotr przed wyjazdem zjadł ostatnie, normalne śniadanie. Piszę ostatnie, bo podejrzewam, że w sanatorium dla świeżych zawałowców normalnie to raczej nie będzie.

  • Podróżny w drodze je to, co mu wpadnie w ręce.

Homiel chce powiedzieć, że Piotr jako wieczny wędrowiec niech się cieszy, że ma cokolwiek do jedzenia.

  • Ta wasza codzienność odchodzi w niepamięć.
  • Już nam zabrałeś przecież trochę … 

Zaczęliśmy się natychmiast zastanawiać, co w takim razie stracimy jeszcze.

  • Czy chcesz tam się zestarzeć ?
  • Tam ? – nie zrozumieliśmy, co ma na myśli.
  • Pokazał mi warszawskie mieszkanie, jak ściany się kurczą …
  • Niech ten łabądź też ma.

Uśmiechnęłam się, bo od razu wiedziałam co Homiel miał na myśli. Ostatnim czasy coraz częściej mawiam do Piotra, że w tym mieszkaniu zaczynam się dusić. I kurczące się ściany były tego symbolem.

  • Dlaczego mówi łabądź, a nie łabędź ? – pyta mnie Piotr.

Wzruszyłam ramionami, pomyślałam, że Piotr po prostu źle usłyszał. Nie było to ważne w tej chwili.

  • Przecież ona to jest jastrząb … Tak pokazaliście Olę w mojej wizji …
  • Dla kogo jastrząb to jastrząb, dla mnie łabądź powtórzył.
  • A ja się nie liczę ? – Piotr spytał, że coś mi szykują, a jego pomijają.
  • Nie rozśmieszaj mnie acan.
  • W takim razie kiedy kolejna przeprowadzka ? – Piotr spytał.
  • Już nie wkrótce, a szybko.
  • … Mam grać na loterii ? – zażartowałam, bo nijak nie mogłam sobie tego wyobrazić.
  • Loteria sama przyjdzie do ciebie.
  • Ale sam mówiłeś, że trzeba mieć nic, by być blisko Chrystusa …
  • Zaufaj Nauczycielowi.
  • ……. – czyli zaufaj Bogu.
  • Poznajecie świat dla wielu zakazany.
  • Wiedza bezcenna.
  • Cóż ci dadzą te domy …
  •  A tam życie wieczne …

Gdy Piotr wyjechał, zaczęłam oczywiście sprawdzać, dlaczego „łąbądź” a nie „łabędź” i co znaczy acan.

Wygląda na to, że pierwotnie mieliśmy łabędzia z „ą” w mianowniku i „ę” w przypadkach zależnych. Jako że jednak rozwój języka postępuje w kierunku eliminacji oboczności, w literackiej polszczyźnie „wygrał” łabędź, a forma łabądź będzie gwarowa, regionalna, archaiczna (niepotrzebne, skreślić – jak mawiał Tomasz Baranowski), a do tego zwalczana przez wąskich purystów. Nazwa gatunkowa to łabędź, łabądź jest ryzykowny w wypracowaniu domowym, ale nie widzę powodu, by zwalczać go w mowie potocznej. Kiedyś i tak zniknie, zostanie tylko w starej literaturze. http://sjp.pl/łabądź

http://www.sxvii.pl/index.php?strona=haslo&id_hasla=3778&forma=ŁABĄDŹ#3778

Przed paroma dniami pewien bardzo znany dziennikarz wyraźnie upajał się w swym telewizyjnym reportażu mianownikowym brzmieniem „łabądź”. Powtarzał je z wyraźnym upodobaniem kilka razy. Niestety, nie był w zgodzie z obowiązującym dziś kształtem tego rzeczownika, a jest nim łabędź.
Czytaj więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/704181,jan-miodek-krolowa-labedz-i-zoladz,id,t.html

Współczesne słowniki jednoznacznie określają formę łabądź jako błędną. Pod tym linkiem (http://sxvii.pl/index.php?strona=haslo&id_hasla=3778) znajdzie Pani słownik z XVII wieku. Używano wówczas formy łabęć, drugorzędnie łabędź, a łabądź był wariantem fonetycznym. Być może taka forma funkcjonowała lub funkcjonuje w dialektach. W każdym razie trzeba powiedzieć, że kierunek ewolucji wyrazu był inny: łabęć → łabędź.

Acan; dawniej: staropolski zwrot grzecznościowy tytuł grzecznościowy, skrót od wyrażenia „waszmość pan”, zwykle jako zwrot kierowany wprost do rozmówcy, odpowiadający dzisiejszemu „pan”, „wy” (zwykle z odcieniem lekceważenia); aćpan, acpan, aspan, waćpan, waćpan, waspan, acan.

Homiel dzisiaj pobawił się staropolszczyzną, o której nikt już nie pamięta.



29. 11. 16 r.  Szczecin. 

Piotr zadzwonił z sanatorium i zaczął opowiadać. W pokoju jest sam, łóżko obok jest wolne. Na razie wśród kuracjuszy jest najmłodszy. Gdy zaczął relacjonować, że musi ćwiczyć ze staruszkami trzymając się za ręce,  ryknęłam śmiechem. On wielki prezes …  Niewątpliwie będzie to dla niego spora lekcja pokory. Na koniec spytałam …

  • A co słychać u Homiela ?
  • Leżę na drugim łóżku – … i znowu ryknęłam śmiechem.


03. 12. 16 r.  Szczecin. 

Homiel obiecał Piotrowi, że w pokoju będzie mieszkać sami i tak było, ale przez jeden dzień. Dokooptowali mu mężczyznę, który strasznie chrapał. Piotr po drugiej nieprzespanej nocy wkurzył się i poprosił o przeniesienie …, i znowu jest sam. Trafił do nowo wyremontowanego budynku i dostał nieużywany jeszcze apartament. Zadzwonił rano …

  • Byłem tak zmęczony, że zasnąłem wczoraj już o 20.00. Obudziłem się o drugiej w nocy i przypomniałem sobie … Boże ! Nie pomodliłem się !
  • … Jeszcze będę cię słuchał … Usłyszałem natychmiast.
  • Więc pomodliłem się krótko i powiedziałem na koniec … Dziękuję ci Ojcze, że żyję, a wtedy przypomniał mi Chrystusa jak w kościele dotknął mojego serca … Chrystus to mój przyjaciel, powiedziałem … Jest dla mnie największym przyjacielem i mówiłem to absolutnie szczerze i wtedy usłyszałem bicie dzwonów, ogromnych dzwonów. Widziałem jak biły … I wtedy Ojciec powiedział do mnie. ..
  • Teraz jesteś gotowy, będziecie razem walczyć przeciwko występnym.


06. 12. 16 r.  Szczecin. 

Kiedy nie ma Piotra, mam czas na zgłębianie lektury, między innymi czytam „Dzienniczek Faustyny”. Jestem pewna, że przeżyła spotkania dokładnie tak, jak to opisała. Wiele widzę wspólnych cech z naszymi rozmowami i przeżyciami. Widzenie diabła, wizje, no i rozmowy. Bardzo zainteresował mnie fragment z dzienniczka

Pisz o mojej dobroci, co ci przyjdzie na myśl. — Odpowiedziałam: Jak to, Panie, a jak napiszę za wiele? — I odpowiedział mi Pan: Córko moja, chociażbyś mówiła naraz wszystkimi językami ludzkimi i anielskimi, to i tak nie wypowiedziałabyś za wiele, ale owszem, dopiero byś w cząstce wysławiła dobroć moją — moje niezgłębione miłosierdzie. O mój Jezu, wkładaj sam słowa w usta moje, abym mogła Cię godnie uwielbiać. Córko moja, bądź spokojna, czyń, co ci każę. Myśl twoja jest złączona z myślą moją, więc pisz, co ci na myśl przyjdzie. Jesteś sekretarką mojego miłosierdzia, wybrałem cię na ten urząd w tym i przyszłym życiu. Tak chcę, pomimo wszystkich przeciwności, jakie ci stawiać będą; wiedz, że upodobanie moje nie zmieni się.

Uderzyły mnie słowa przyszłym życiu… O jakim / którym życiu mówi Jezus ? 

Wysłałam to pytanie do Zakonu św. Faustyny z prośbą o interpretacje i po dwóch dniach otrzymałam odpowiedź; Pan Bóg wybrał s. Faustynę i dał jej szczególną misję głoszenia całemu światu orędzia o Jego miłosierdziu. Święta już za życia robiła wszystko, aby każdy człowiek uwierzył w Boże miłosierdzie i Mu zaufał, ale i teraz, po śmierci, cały czas to robi.

Jezus wyraźnie mówi, że ma być sekretarką, ma spisywać Jego słowa i przekazać je ludziom. Mówiąc o przyszłym życiu (w „Dzienniczku” określenie „w przyszłym życiu” występuje 7 razy) bierze się pod uwagę tylko dwie możliwości; życie po śmierci w Niebie lub kolejne życie na ziemi. Czytając tą odpowiedź natychmiast nasuwa mi się kolejne pytanie;

  • Jaki sens miałoby spisywanie słów Jezusa po śmierci w Niebie ? Dla kogo ? Dla ludzi w Niebie ?… Przecież to bezsensu … 

Akurat zadzwonił Piotr z sanatorium i przy okazji pytam o to Homiela …

  • Jej droga na Ziemi się nie kończy.
  • … ???!!! … 

O kurcze ! A więc Jezus mówiąc o przyszłym życiu Faustyny …, mówił dosłownie ! Opowiadam Piotrowi przez telefon o Faustynie, o której właściwie nic nie wie.

  • Faustyna widziała Jezusa w pełnej okazałości, rozmawiała z nim oko w oko !
  • Hmm …
  • Też byś tak chciała ?
  • A nie ?
  • To tak będzie.

  • Gdy się modliłem dzisiaj, usłyszałem Ojca …
  • Poniszczą ci to ciało trochę, ale Duch jest silny.
  • Będą cię kaleczyć, ale to tylko chwila.



Dopisane 16. 08. 2017 r.

Teraz jesteś gotowy, będziecie razem walczyć przeciwko występnym – Ks. Daniela (23); A przy końcu ich panowania, gdy występni dopełnią swej miary, powstanie król o okrutnym obliczu, zdolny rozumieć rzeczy tajemne.