Ja chciałam ???!!! … Chciałam jedynie przywrócenia porządku … – zaczynam się tłumaczyć.
Oczekuj owoców, robi swoje.
Raaany, ale wojna może być z tego !
Uspakaja tych, co mają zapędy.
… Do kogo się modlił, kiedy się modlił ?
Do Boga …, mam nadzieję – przypomniałam sobie pewne zdjęcie.
Hmm … Zamyśliłam się nad Jego słowami. Może rzeczywiście dla tych, co mają zapędy potrzebny jest ktoś, kto w końcu uderzy pięścią w stół i powie dosyć !!! Może już rzeczywiście dosyć układnych polityków, którzy są mistrzami pięknego słowa, a niezdarni w podejmowaniu trudnych decyzji ?
Robi to, co robi każde narzędzie.
Jak ci powiedzą, że zabije ludzi, to niech każdy wie, że nie każdy jest człowiekiem.
Nie każdy jest człowiekiem ? Gacek w skórze człowieka ?… Ostro będzie …
Z powodu jutrzejszej świątecznej imprezy Piotr postanowił wyczyścić buty. Robił to tak zapalczywie, że Homiel w końcu nie wytrzymał.
Ja takich butów wyczyszczonych nie mam.
A w ogóle masz buty ? – od razu to podchwyciłam.
Oczywiście.
A kto je robi ?
Są tacy, co robią.
Miecze ktoś przecież wykuć musi.
Czyli ktoś to wytwarza ?
U Nas nie ma czarów, u Nas jest poważna praca.
16. 04. 17 r. Szczecin.
Dzisiaj święta i jednocześnie chrzest nowego członka naszej skromnej w liczbie rodziny. Z tego powodu w ciągu dnia prawie w ogóle nie rozmawialiśmy z Homielem. Wieczorem Piotr przypomniał sobie ciekawą rzecz.
Zanim mnie obudzono po operacji, wcześniej widziałem siebie z góry. Wisiałem pod sufitem i oglądałem siebie będąc lekko z boku. Obserwowałem jak cztery kobiety wzięły mnie pod pachy i pod kolana i przeniosły ze stołu operacyjnego na łóżko, byłem cały umazany na brązowo, jakieś środki dezynfekujące.
……… – zaczęłam patrzeć na Piotra z zaciekawieniem zastanawiając się, czy zdaje sobie sprawę z wagi tego wydarzenia.
Zacząłem przyglądać się sobie i pytać dlaczego jestem taki brązowy ? Ale wiesz co ? Patrzyłem na to moje ciało kompletnie bez emocji, jakby to był worek skóry – opowiada Piotr powoli widocznie znowu to przeżywał.
Po co masz się emocjonować !
Ileż tych ciał już było … Sir, her…
… ???!!!! …
Sir, Her ? To po angielsku i niemiecku „pan” – powiedziałam zdziwiona. Homiel najwyraźniej nawiązywał do dawnych „żywotów” Piotra. Zaintrygowało mnie to.
Piotr był kiedyś Brytyjczykiem i Niemcem ?
Sir, Her …
Zawsze byłeś z Piotrem ? – pytam się.
Zdecydowanie, ale po raz pierwszy Homielem – …po raz pierwszy przybrał takie imię ?
Czyli pierwszy raz z Tobą rozmawia ?
Nie powiedziałbym tego.
… Hmm … Jeśli byłeś poza ciałem, to wiesz, że chyba nie żyłeś przez moment ?
Zadumałam się nad ludzkim losem. Jak mało wiemy osądzając. Właściwie to… nic nie wiemy.
Złożyłeś dokumenty do ubezpieczyciela ?
Ktoś czyta właśnie twoje dossier – pytałam Piotra, a odezwał się Homiel.
A Caviezel przeczytał ?
Oczywiście. Przeczytał słowa, a poczuł energię.
…. Dzisiaj w kościele biorąc opłatek powiedziałem …
Dziękuję ci Panie Boże za wszystko.
Nie musisz tak mówić.
Przyjaciele nie muszą mówić.
……. – nie wyobrażam sobie nie dziękować. Słowo dziękuję każdego dnia samo ciśnie mi się na usta.
Kiedy Piotr wyzdrowieje całkowicie ?
Jak na to, co przeszedł, jest w niezłej kondycji.
Choć nie była to wielka fala, to jednak znacząca.
Jeśli ta była znacząca i była dość mała, to co będzie z tą dużą, która nadchodzi ? To jak tsunami ! – pomału dochodzi do mnie skala tego, co ma się wydarzyć.
… Widzisz już falę ? – spytałam Piotra. Miałam na myśli, czy ma już jakieś znaki, wizje, przeczucia…, cokolwiek, co można byłoby zinterpretować jako zwiastun nadchodzących zdarzeń.
Na tę falę nie da się przygotować. Była ogromna.
A po co się przygotowywać ?
Sama cię weźmie, nie będziesz się na nią wspinać.
Będzie się działo ? – pytam.
Jeszcze nie raz serce twe będzie ci biło, a to serce wzruszyć nie tak łatwo.
Aż będzie podskakiwać.
Będę często płakać ? – pytam znowu.
Jeśli już, to ze szczęścia.
Nie będziesz mogła uwierzyć, co zobaczysz.
Co to będzie ? – myślę w duchu…
Dlaczego tak długo trwa sprawa z NIP ? – pyta Piotr sprowadzając nas na ziemię.
Powiadasz, że wszystko długo trwa ?
Powiadam ci, że jeszcze tydzień temu byłeś umierający – Homiel mnie rozbawił. Tydzień temu Piotr użalał się nad sobą jaki to chory jest i jak ciężką operację przeszedł.
Taaak tylko pytam – Piotr poczuł się jak skarcony uczeń.
Pasta działa.
Zapłacą ?
Zapłacą szybciej niż myślisz.
W boleściach ?
Ze strachu.
Are you sure ?
Jak mówię, to jestem sure.
……… – Piotr sądzi, że zapłacą dopiero w przyszłym roku.
Zobaczyłem szefa NIP znowu w sieci. Ta sieć miała takie wielkie oka, jak średniowieczna krata… metal już wyglądał jak skorodowany, ale to iluzja, tylko patyną się pokryła, była mocna jak zawsze – Piotr zmrużył oczy jakby się czemuś dokładnie przyglądał.
On próbował się z niej uwolnić i bił ją siekierą, ale za każdym razem jak uderzał, ta siekiera rozsypywała się na strzępy. Siatka była wielka i zaczęła falować jak tafla wody, pochwyciła go w pasie jeszcze mocniej, potem jeszcze wyżej, aż go pochłonęła całego.
Hmm. ..
… Ojciec jest wspaniały … Gdyby nie On, nie byłoby mnie tutaj już. Wszystko słyszy i widzi.
To dlaczego ciągle grzeszysz ?
Ale tylko trochę.
Nie ma dużo, mało.
Najważniejszy grzech to grzech myśli, bo jest poza sądem ludzkim, ale Ojcu nic nie umknie.
A gacek słyszy myśli ? – pytam.
Jeśli będziesz czysta, niczego się nie bój.
Homiel miał rację. Ciepło wspominam Ustroń. Patrząc na tłoczne ulice Warszawy przypominam sobie zalesione góry nad uzdrowiskiem.
Może pojedziemy do Ustronia na długi weekend ? Tam w ogóle nie bolała mnie głowa.
Będzie stalowo.
Stalowo ?
… Pokazał mi dachy aut stojących jeden za drugim, jakby się utworzyła stalowa droga.
Dłuuuugi weekend … Ma rację. Świetnie to pokazał, pół Polski tam będzie i będziesz miał dosyć tej wycieczki.
A i Ja – dodał Homiel i rozśmieszył nas od razu.
To może gdzie indziej, poradź ….
Wszędzie będzie ciasno, a w mieście pustki.
To zostajemy.
Wieczorem.
Piotr postanowił pomodlić się wcześniej niż zwykle. Zanim jednak to postanowił, odkrył w internecie, że pojawiła się nowa strona marki Audi. Dlatego też modlitwa zajęła mu może z pięć minut.
Gdy się modliłem, pomyślałem, że jak skończę, to pójdę sobie obejrzeć …
Ale po co, kiedy i tak nie kupisz ?… powiedział mi wtedy Homiel.
Ale co sobie obejrzę, to moje !
Wiesz co ?
To chodźmy razem zobaczyć, czym mógłbym pojeździć, a nie będę jeździć.
Homiel zdecydował, że lepiej przerwać modlitwę, niż modlić się myśląc nie o Niebie … Taka energia idzie w próżnię.
Obejrzałam nowy odcinek z cyklu „Kod Biblii”. Zaskoczyła mnie informacja, że słynna scena …
«Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?» Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień». I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi…
… jest opisana tylko przez Jana i nie pojawia się w pozostałych ewangeliach. Autorzy filmu zasugerowali nawet, że to wydarzenie nigdy nie miało miejsca. Tak mnie to zafrapowało i wzburzyło, że oczywiście pytam się Homiela.
A co czujesz ?
Jestem pewna, że to słowa Jezusa. Są wyjątkowe. To Jego mądrość, którą poznaliśmy osobiście … Tylko On mógłby tak powiedzieć – powiedziałam w zamyśleniu.
Jeszcze wiele rzeczy usłyszysz wymyślonych.
Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/
Wracaliśmy. Mało rozmawialiśmy podczas jazdy, bo Piotr uparł się, by samemu prowadzić auto, był bardzo skupiony.
Dobrze się czujesz ? – upewniam się co godzinę.
Naprawdę trzeba mieć „plecy”, żeby to w taki gładki sposób przejść.
Nie chwal się tymi „plecami”, bo będziesz mało wiarygodny wśród ludzi.
Ale jak tu się nie chwalić ?! Nie rozumiem, w takiej sytuacji trzeba krzyczeć głośno !
Natury ludzkiej nie zmienisz.
Jestem po `50, mam trzy stenty, jeden bajpas … Dziadek jestem … Na rentę tacy, jak ja idą …
Zrozumiesz po drugiej fali, jak było to ważne.
To powiedz coś więcej ?
Będzie potężna, nic nie będzie się z nią równać.
…. Zobaczyłem wielką falę, która zrównuje wszystko na ziemi …
Gdyby cię nie uniosła ….
Zniosłaby mnie z powierzchni ?
Nikt cię nie pozna, jak spadniesz.
Hmm ... Zauważyłem, że choć jestem miły do ludzi, to ludzie czują przede mną respekt.
Nigdy nie będziesz niunią.
…. Zobaczyłem końcówkę miecza, jak błysnął w świetle …
Tu taki jesteś …
Piotr jechał szybko i spociłam się lekko z nerwów, Homiel się nie odzywał w ogóle.
Homiel, co tak milczysz ? – pytam, bo miałam nadzieję, że go przywoła do porządku.
Spocony jestem.
…….. – roześmiałam się.
Wieczorem.
Przyjechaliśmy zmęczeni. Po rozpakowaniu i urządzeniu się po miesiącu nie bycia, siadłam do komputera. Chciałam napisać do syna przez Messengera, włączam więc Facebooka i pierwsze co widzę…
Patrzę na to i patrzę … i nie wierzę własnym oczom. To jakiś żart ? Jutro pierwszy kwietnia, prima aprilis … Ale sprawdziłam w innych źródłach i rzeczywiście … Jimmy Caviezel będzie w Warszawie i to zaledwie kilometr ode mnie.
Zaczęłam się głęboko zastanawiać … Pisząc o „Pasji” dwa lata temu przyznałam szczerze, że chciałabym, by J. Caviezel o czymś się dowiedział.
Byłam w prawdziwej rozterce. Wiedziałam, że to nie przypadek, ale nie wiedziałam, co mam z tą informacją zrobić. Spotkanie Caviezela była dla mnie do tej pory tak irracjonalne, jak picie kawy na Marsie. A teraz…, jakby spadł z nieba …, dosłownie.
A po co ci to ? Wyjdziesz na idiotkę i tyle. Jak ty to sobie wyobrażasz ? Podejdziesz, powiesz, że rozmawiasz z Chrystusem i masz od Niego informację ? – Piotr popukał się w czoło wymownie … i miał rację.
01. 04. 17 r. Warszawa.
Rano nadal nie wiedziałam, co mam robić, a wtedy przez głowę przeleciała mi myśl, by opisać to na kartce. I tak postanowiłam. Ręcznie, po angielsku, w kilku zdaniach opisałam całą sytuację. Obojętne mi było. czy w to uwierzy, czy nie, ważne było dla mnie, by się dowiedział. Nie powiedziałam tego Piotrowi obawiając się, że chciałby mnie powstrzymać.
Dzisiaj sobota i po raz pierwszy od miesiąca pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Jadąc Piotr trzymał się za serce …
Co Mały … Boli ?
Boli.
Niedługo przestanie.
To z Ojcem rozmawiał teraz Piotr, tylko Ojciec mówi do niego „Mały”.
Zbliżając się do katedry zauważyłam, że podczas naszej nieobecności trochę się tu pozmieniało. Na przykład pojawiła się nowa cyganka, siedziała z małym dzieckiem kilka metrów przed kościołem. Poszliśmy prosto w jej kierunku i od razu dałam jej kilka złotych. Piotr nic … Być może dlatego, że była nowa, do starej zdążył się już przyzwyczaić. Weszliśmy do środka i buch! na kolana pod krzyżem. Byliśmy sami, więc Piotr nie wahał się mówić na głos.
Jezus mówi …
Pozwól jej pójść, a ty mężniej, droga przed tobą daleka.
…….. – słuchałam nie odzywając się, ale zaczęłam rozmyślać, o czyich rękach Jezus teraz mów. Moich, czy Piotra ?
Chrystus wysoko cię ceni …
Za co ? – spytałam naprawdę zdziwiona.
… Czystość … – czystość serca.
Piotr przerwał na chwilę rozmowę i zaczął obserwować cygankę przez niedomknięte drzwi.
Ona chyba nie oszukuje, jest uczciwa … Widzę jak opiekuje się tym dzieckiem, mogę dać jej pieniądze … – zawyrokował.
A gdyby nie była uczciwa, nie dałbyś ?
… No właśnie … – westchnęłam … Kolejna lekcja …
Wyjeżdżając z kościoła mijaliśmy Arkady Królewskie, to tam odbywają się targi książki i to tam ma być Caviezel. Nie wiem co robić …
Zawieź ją i ją zostaw, to jej chwila.
A ja ?
Ty do domu.
To nie dla ciebie – powiedziałam szybko – Za dużo ludzi, ścisk, tłok.
Dużo zyska ? – pyta Piotr, bo nadal mu się to nie podoba.
Przede wszystkim żal do ciebie, gdy nie pójdzie.
Przecież nie jestem temu winny.
Ale będziesz winny.
……… – uśmiechnęłam się, bo rzeczywiście wierciłabym mu dziurę w brzuchu przez tydzień.
A co powiesz o Oli ?
Nic lepszego nie mogło ci się trafić.
Ale to zołza ! – zażartował.
Chciałbym mieć taką zołzę.
Ale Chrystus pocałował ją, nie mnie.
Ciebie dawno temu namaścił.
…. Jakiej oczekujesz nagrody za to, co robisz ? – do mnie.
Żadnej.
Ja ci powiem, co będzie twoją nagrodą …
My …
Wchodząc na targi od razu pomyślałam, jak dobrze, że Piotra tutaj nie ma. Było sporo ludzi w dość ciasnym pomieszczeniu. Bez klimatyzacji szybko robiło się gorąco. Z wysiłku, ledwo po operacji Piotr mógłby tutaj paść jak kłoda. Caviezela nie było jeszcze, więc pokręciłam się trochę między stoiskami i kupiłam „Świadectwo” A. Lenczewskiej. A potem czekałam i obserwowałam zwiększającą się liczbę fanów J. Caviezela. Czekałam chyba godzinę, aż w końcu się pojawił. Z chwilą jego przybycia, polskim, starodawnym zwyczajem został oblężony przez ludzi ze wszystkich stron. Nie nalezę do tych, którzy się rozpychają łokciami, więc wylądowałam na szarym końcu. Obserwowałam to spokojnie i z coraz większą niepewnością zastanawiałam się, czy mój pomysł z kartką jest sensowny. Sytuacja się uspokoiła, gdy porządku zaczęli pilnować ochroniarze oraz sami organizatorzy. W utworzonej kolejce stały siostry zakonne, księża, normalni ludzie i nawet Pan Roman, który w filmie „Pasja” zagrał rzymskiego oprawcę. http://gosc.pl/doc/3658940.Polski-aktor-ktory-zagral-w-Pasji-o-historii-swojego-nawrocenia
Czekając na swoją kolej wdałam się w dyskusję z nieznanym mężczyzną, który trzymał dziewczynkę na ręku, do rozmowy dołączył się ktoś jeszcze i jeszcze ktoś … Zaczęliśmy rozmawiać o Bogu, „Pasji”, Caviezelu … Fajnie było porozmawiać z ludźmi, którzy mówili jednym głosem i co najważniejsze rozumieli się nawzajem. Jeden z nich przyznał nagle, całkowicie otwarcie, że został uwolniony od diabła.
… I zrozumiałem, że najważniejsze w życiu … to być uczciwym.
Słysząc być uczciwym zaczęłam gryźć własny język zastanawiając się, czy obcemu człowiekowi opowiedzieć o doświadczeniach Piotra. W końcu to z siebie wykrztusiłam.
Bądź uczciwy i stanowczy …, tak powiedział Bóg do mojego męża.
Popatrzył na mnie uważnie wielkimi oczami myśląc może, że wariatką jestem. Ale po chwili pokiwał głową ze zrozumieniem. Może powinnam trzymać język za zębami, ale nie mogłam się powstrzymać … A może to była właśnie ta jedna chwila, kiedy miał to usłyszeć ? Właśnie dzisiaj, właśnie w tej kolejce, od nieznanej mu kobiety … Kto wie …?
Ludzi w kolejce przybywało, a ja ciągle na końcu. Moje towarzystwo od pogawędek już się rozpierzchło, już zrobili sobie selfie z Caviezelem, a ja ciągle na końcu. Przede mną stała grupka mężczyzn, zasłaniali mi widok … I raptem ta grupka ludzi się rozstąpiła i zobaczyłam Caviezela metr od siebie, schylonego i piszącego komuś autograf. Podniósł na chwilę głowę i spojrzał prosto mi w oczy. Spojrzał uważnie, schylił głowę znowu i zaraz podniósł głowę jeszcze raz. A wtedy stało się coś przedziwnego … Poczułam, że cofam się o dwa tysiące lat wstecz … Jakbym ten wzrok już znała … I to mnie zatrzymało. Jeśli Homiel mówiłto jej chwila, to była właśnie ta chwila.
Za sekundę mogłam mu wręczyć kartkę osobiście, ale zrezygnowałam. Wycofałam się z kolejki wprawiając ludzi stojących za mną w prawdziwe zdumienie. Stoisko Wydawnictwa „Rafael”, które organizowało to spotkanie obsługiwała przemiła blondynka. Spytała mnie, czy chcę już podpisaną przez Caviezela płytę. Zgodziłam się od razu, ale coś mnie jeszcze tknęło.
Czy może pani przekazać te kartkę panu Caviezelowi?
Wzięła złożoną kartkę i włożyła do jego osobistej torby leżącej na podłodze tuż obok niego. Poczułam wtedy ulgę, bo o to mi chodziło. Zrobiłam, co miałam zrobić i odeszłam nie oglądając się już za siebie.
Wieczorem.
Musiałam przekazać słowa Jezusa, które wtedy powiedział. Przecież on mógł ich słyszeć …, a to jest ważne.
Mogliby mówić głośniej – Piotr zażartował.
Pole bitwy nie byłoby sprawiedliwe.
A jest sprawiedliwe ? – pyta zaskoczony Piotr.
A któż powiedział, że każdy ma przejść przez te uchylone drzwi ?
Hmm. ..
Najwyższy czas, byś wrócił do Nas.
To po co mnie ratowaliście ?
Chodzi o ludzi, chodzi o twoje modlitwy – powiedziałam.
Jeszcze raz spotkasz się z Caviezelem …, widzę to.
To niemożliwe, bo niby jak ?
Założymy się ?
…….. – wolę nie.
Co pomyślę, to się sprawdza.
Homiel, co Ty na to ? – pytam dla pewności.
Niestety tak.
Dlaczego niestety ?
Bo nie zawsze co pomyśli, jest dobre.
… Caviezel ma bardzo skromny pokój.
Skąd wiesz ?
Widzę, jestem tam … – Piotr w zamyśleniu.
Dopisane 16. 11. 2017 r.
1 kwietnia doszło do „spotkania” z Jim Caviezelem. Pierwszy znak, że moja prośba się spełni dostałam 15. 09. 2016 r.
Drugi znak, że tak się stanie otrzymałam 25. 09. 2016 r
Oglądaliśmy film z Jim Caviezelem „Outlander” i przypomniałam sobie natychmiast o słowach Jezusa na jego temat.
- Czy on kiedyś się dowie, że go wybrał do roli w „Pasji”?
- ………
- Położył ci wieniec na głowie.
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/06/13/kiedy-umieralem-na-krzyzu-i-cierpialem-cieszylem-sie-ze-tak-wielu-uratowalem/
On sam się znajdzie – spełniło się dosłownie i idealnie. Homiel często zapowiada nam różne wydarzenia, które mają nastąpić. Piotr zazwyczaj nie wierzy, że nastąpią, a wtedy mówię krótko; pamiętaj o Caviezelu…! i to go natychmiast otrzeźwia. Po tej historii namacalnie przekonałam się co znaczy Bóg Wszechmogący. Proście, a będzie wam dane…
Poświecę J. Caviezelowi jeszcze trochę miejsca i wyjaśnię, dlaczego jego osoba jest tak istotna, dlaczego Chrystus wybrał akurat jego. W sierpniu tego roku również rozmawialiśmy o J. Caviezelu. W rozmowie padły m.in. te słowa;
Przyjdzie czas, już wkrótce, że będziesz rozmawiała i to nie z sobowtórem.
Przy stoliku, w pokoju, jak dwóch przyjaciół, prawdziwych przyjaciół.
Ojciec mówiąc o J. Caviezelu użył słowa; sobowtór. Kiedy więc kiedy będziecie oglądać „Pasję” i „Zmartwychwstanie” (kontynuacja „Pasji”), będziecie widzieć „prawie” Chrystusa.
Tylko mi nie mów, że to jakiś przypadek! Nie ma przypadków. Ciągle słyszę o przypadkach, zbiegach okoliczności etc. Sekularyzacja dotyka cały świat w nieprawdopodobny sposób. Również USA. Przypadek to wiara ateistów. Dla Boga nie ma przypadków. Nawet jak na ich oczach Bóg wskrzesi umarłych, nie uwierzą. Powiedzą, że to przypadek.
Rola Jezusa to najtrudniejsze zadanie, jakiego się podjąłem. Nie ma nic bardziej wzniosłego i jednocześnie upokarzającego niż taka rola. Nic bardziej nie buduje w człowieku pokory niż rola umęczonego Jezusa. Myśl, że mamy zrobić to ponownie z Melem, przyprawia mnie o koszmary. Potem jednak przyjeżdżam do takiego kraju jak Polska. Widzę miejsce męczeństwa tylu ludzi i rozumiem, że tylko miłość może ocalić świat. Miłość Chrystusowa. I znów chcę robić film z Gibsonem. Tym razem o zmartwychwstaniu. Skoro „Pasja” natchnęła tylu ludzi do dobra, to dlaczego nie spróbować znowu? Widzę znów cel w życiu. Dlatego przez ostatnie pięć lat gram w serialu o człowieku szukającym celu w życiu. Nie gram tylko dla pieniędzy. Gram dla miłości. To moja chrześcijańska misja.
2. Mówiąc o „Pasji”, Jim Caviezel przypomina, że ten film uratował miliony dusz.
Drugi ocali miliardy – dodał. – Jeśli wydawało ci się, że „Pasja” to mocny film, to zobaczysz, co zrobimy teraz. To będzie największy film w historii kina.
W rozumieniu ludzkim nie, w naszym rozumieniu tak.
… Wiesz co to za chwile ?
No ?
To nasze chwile, My cię widzimy, a tobie dajemy się zobaczyć.
Byłem blisko śmierci ?
Bardzo blisko, na razie wątek serca mamy zakończony.
Czyli pierwsza fala się zakończyła ?
Z kopyta ruszy wątek sądowy.
A co potem ?
W drogę.
… ??? …
Na nowy ląd.
Nowy ląd ? Jeśli odjedziesz na maksa w duchowość ….
… To co z biznesem? – kończy Piotr trzeźwo.
Zapomnisz o tym.
Ty tak na poważnie ? – Piotr robi oczy – Z czego będziemy żyć ?
Niech cię nie boli twoja rozczochrana.
Rodzina faktycznie może cię nie zrozumieć, jeśli się tak oddalisz od życia doczesnego – przypomniałam sobie słowa Homiela sprzed wielu tygodni.
Ale zrozumieją cię tysiące – tym razem ja robię oczy, bo On naprawdę mówi poważnie.
Ale co ZUS-em, podatkami… ? – pytam dalej.
…. Pokazał mi krople przy morzu, że to nic nie będzie znaczyć.
Ale morze składa się z kropel… A co z twoimi ludźmi ? – pytam.
I na to znalazło się rozwiązanie, jeszcze nie wdrożone.
Co to znaczy, że wyląduję na ziemi ?
………….
Odetchnij świeżym powietrzem przed podróżą.
A gdzie się wybieram ?
………. – znowu cisza.
Otrzymaliśmy raport medyczny dot. Piotra. Dopiero to czytając zrozumieliśmy jak blisko była śmierć … Niemal tuż za rogiem.
Słowa; zagrażającego zgonem, do pilnej interwencji kardiochirurgicznej … Zmroziły moje wszystkie żyły.
16. 03. 17 r. Ustroń.
Piotr wpadł do pokoju i położył się zmęczony. Leżał w ciszy, a ja pisałam. Nawet do Ustronia wzięłam ze sobą komputer, by nie przestawać pisać. Pół godziny później odezwał się cicho…
Zobaczyłem jakby dalszy ciąg co się dzieje z tym alabastrowym. Najpierw stał na platformie i go myli. Stał nad przepaścią i wtedy miałem wrażenie, że to, co się wydarzy zależało od tego, co zrobię … A teraz go widzę w pięknej komnacie …
Niepewność się zakończyła.
Bo nie jestem już nad przepaścią ?… To jest dom Ojca, a to jest mój pokój – Piotr opisuje nadal co widzi.
To jest pokój wasz.
Wasz ?
Bóg Ojciec też tam przychodzi.
Hmm… leżę na łóżku. To łóżko jest złotawo – białe, ma drewno rzeźbione, niebieskie kwiaty na bokach, leżę na łóżku i czekam…
Nie czekasz już w niepewności.
Hmm… Zabrali go z tej platformy, nie ma go tam już, a ta platforma była nad wielką czeluści ą… Co się nim stanie ? … Z tym drugim „ja” ?
Z pierwszym „ja” – poprawił.
Wiesz dlaczego to zobaczyłeś ? Zasłużyłeś, żeby to zobaczyć.
Dotrwaj z misją i wracaj.
……… – nie odzywałam się, bo czułam wagę tych słów.
Mam ci coś do przekazania…
Powiedz jej, że Stwórca jest zadowolony.
W dużej mierze to twoja zasługa.
… Tak zaplanował Ojciec, to Jego wielka, przenikliwa mądrość – powiedziałam, ponieważ powoli zaczynam dostrzegać sens tego wszystkiego.
Wielka nagroda cię nie ominie.
Czy z tego łóżka możesz jeszcze wypaść ? – spytałam …, bo może ta przepaść nadal jest aktualna …
Już się nie da podpuścić.
Już się nie da podpuścić ... Hmm, a więc się dał …, kiedyś ,… diabłu …
19. 03. 17 r. Ustroń.
Wzięłam Piotra „pod pachę” i wywiozłam z Ustronia do Wisły. Nareszcie odetchnęliśmy normalną atmosferą i zdała od wszystkich ludzi. Piotr dopiero od niedawna może wychodzić poza uzdrowisko, ale jeszcze nie może się forsować, tak więc okolice podziwiamy jedynie zza szyby samochodu. Nie zdawaliśmy sobie sprawy jak tu jest cudownie. Zaczynamy się cieszyć, że Piotr miał tą operację. Gdyby nie ona, nie byłoby nas tutaj.
Co z tą ścianą kryształową? – spytałam Homiela, bo właśnie pracowałam nad kolejnym tekstem.
Jesteście jednością teraz. Wkrótce zostawisz ją.
??? … Kiedy ?
Kiedy ustanie ból.
No i co dalej ? Będzie nowym człowiekiem ? – pytam.
Człowiek ten sam, lecz pogoda inna.
…??? … – Piotr kręci głową zrezygnowany, bo jest zbyt zmęczony na ciągłe zagadki.
Zdrowiej Piotr, bo zdrowy być musisz.
Żyj Piotr, bo żyć musisz.
Działaj Piotr, bo działać musisz.
Nareszcie coś konkretnego … – mruknął.
Mimo, że mamy mnóstwo czasu, Homiel właściwie się nie odzywa, więc kiedy się odezwał teraz, nawet na tak krótko, ulżyło mi, że wszystko po staremu. Jakby w odpowiedzi na moją radość przeczytałam ciekawe słowa u Lenczewskiej;
Dopisane 04. 11. 2017 r.
Z kopyta ruszy wątek sądowy – Niebo ma absolutnie swoiste poczucie czasu. Nam się wydawało, że z „kopyta”, czyli za tydzień, dwa tygodnie. Musiało minąć kilka miesięcy, aby sprawa z sądem ruszyła z kopyta.
Człowiek ten sam, lecz pogoda inna – człowiek ten sam, ale zmieniły się warunki. Operacja spowodowała, że styl życia Piotra musiał się zmienić.
– Jesteście jednością teraz – nie da się tego zrozumieć nie wiedząc, czym lub kim jest ta ściana. Wyjdę do przodu i przetoczę fragment z niedawnej rozmowy;
Piotr osłabiony, śpi także w ciągu dnia. W międzyczasie po prostu leży na łóżku i patrzy w sufit.
Pogadajmy, przyniosłam zeszyt, zobacz ! – mówię do Homiela.
To, że dzień nastaje, nie znaczy, że będzie słonecznie.
Ale miej wiarę, wiatr potrafi błyskawicznie rozwiać chmury.
Aha ! Czyli to, że przyniosłam zeszyt, nie znaczy, że od razu będziemy rozmawiać i będę pisać. Muszę mieć jednak wiarę, bo nigdy nie wiadomo co się wydarzy …. Widzę, że nastrój uzdrowiskowej maniany udzielił się też aniołowi.
Piotr raptem powiedział coś ciekawego …
Czuję, że w moje ciało wchodzi jakaś energia, jakby moje ciało było tylko skafandrem, a ktoś je wypełniał …
Kto to ? Jak cię wypełni, to będziesz w miarę normalny ? – pytam.
Nigdy nie był w miarę normalny.
Stało się coś podczas operacji ? – upewniam się.
Wszystko się stało, co miało się stać.
No to powiedz …
W swoim czasie.
… Wszystko co było, już nie wróci.
Co masz na myśli ?
Codzienność. To się zdarzy, ale stopniowo.
Dlaczego Piotr nic nie pamięta ?
Technologia, technologia, technologia…
A nie lepiej pamiętać ?
Jeśli źródlana woda jest taka dobra, to dlaczego pijesz kawę ?
Zaskoczył mnie tym pytaniem. Musiałam go „przetłumaczyć na polski”… Jeśli można prosto (woda źródlana) to dlaczego sobie komplikujesz ?… Dlaczego ? Bo czasami warto (kawa).
Nic już nie będzie dla ciebie takie same.
A pieniążki ptaszki same przyniosą ? – Piotr zgryźliwie, bo przecież pracować musi.
A ptaszki przynosiły do tej pory ?
Uśmiechnęłam się. Piotr ciągle myśli, że to od niego zależy, czy będzie miał na życie, czy nie. Zapomina, że wszystko co ma, ma od Ojca. To On decyduje, jak toczy się jego (nasze) życie.
Schudnę jeszcze ? – Piotr od czasu zawału schudł już 15 kilo.
Nie widzę takie potrzeby.
A ja ? – od razu spytałam.
Bez względu na wagę twoja uroda nigdy nie przeminie.
Ale bajerant z ciebie … Musisz tam w Niebie stale babki podrywać – Piotr zaczął się śmiać. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
W ramach rehabilitacji Piotr dostał przydział obowiązkowych ćwiczeń. Oczywiście próbuje się z tego za każdym razem wymigać, ale to ja przejęłam tym razem rolę egzekutora i pilnuję go z zegarkiem w ręku.
Powinnaś być milsza.
Ten kwiat z natury się nie podlizuje – powiedział o mnie metaforycznie i to prawda, bo jestem nieprzekupna i wolę nie mieć, niż się podlizywać i prosić.
Kiedy oszalałaś na moim punkcie ? – zażartował sobie Piotr.
Wszystko jeszcze przed nią – Homiel ze śmiechem.
To zanim oszalejesz, daj mi coś słodkiego.
Uważaj, już biegnę po coś słodkiego … – powiedziałam ironicznie.
Muszę czasami coś zjeść słodkiego, w bitej śmietanie znajduję zdrowie …
Zbieram twoje myśli i utworzę księgę głupców.
A gdybym znowu jadł ciasta i pił kawę ?
Daję ci 5 lat.
…….. – śmiech nam zamarł na ustach.
Kiedy pożądliwość oczu jest wielka, wtedy twoja wiara jest żadna.
13. 03. 17 r. Ustroń.
Piotr ciągle ma lekką gorączkę. Jeszcze nie może wychodzić poza budynek uzdrowiska, ale zaczął już wychodzić ze swojego pokoju. Korytarze w sanatorium mają po 130 metrów długości. Nigdy w całym swoim życiu nie powiedziałam tyle razy „dzień dobry”, co w ciągu godziny na tym jednym korytarzu, tyle jest tu ludzi. Ponieważ mieszkam piętro niżej, odwiedzamy się nawzajem ku uciesze pozostałych kuracjuszy. Dzisiaj rano Piotr mnie „odwiedził” i objawił, że coś sobie przypomniał z czasu, gdy był w narkozie.
Usłyszałem coś niesamowitego … Zobaczyłem scenę. Widzę Ojca i aniołów, którzy stoją wokół Niego. To cała grupa aniołów, są wysocy i mają po 4 metry, ja stoję za Ojcem, jakby w cieniu i jestem najmniejszy. Bóg pyta ich …
A któż pójdzie do tego świata ?
Widzę, że każdy udaje, że ogląda swoje buty, mają schylone głowy i udają, że nie słyszą, po prostu nikt nie chciał iść. Wtedy ja się wychyliłem i powiedziałem …
Oto jestem.
Ty … ?
Ojciec był zaskoczony i zdziwiony, że taka miernota się zgłosiła, tak mi się wydawało …
Więc idź.
…. I mnie przytulił.
Hmm …
Sam swoją drogę wybrałem … – Piotr się wzruszył.
Koronkę ci szyją.
To znaczy plan układają ?
Szatę ci szyją w nagrodę, będzie bardzo długa.
… Zrozumiałem po co jestem.
Po co ? – pytam.
Dla chwały Ojca i Syna …
Czuję, że koniec świata nadejdzie, ale Oni nie chcą wojny, to jakoś inaczej będzie … – próbował mi wytłumaczyć, ale nie potrafił.
…. Na razie mamy sprawę z NIP niezałatwioną – mówię przytomnie.
Uważam, że po sądzie wszystko ruszy.
Dlaczego tak sądzisz w takim razie ?
A Ty co sądzisz ?
Z natury nie zdradzam, co sądzę.
No to kiedy się zacznie ?
Teraz pytasz kiedy się zacznie, a potem… Boże ! co się dzieje ?!
……
No pogadaj z nim jeszcze – proszę Piotra po chwili ciszy.
Homiel, skontaktuj się z Olą sam, ja nie mam siły.
Wtedy przez „ruski rok” nie wyjdziesz z pokoju.
…….. – pokazał jak piszę na komputerze, walą się domy, walą się lasy, a mnie nic nie obchodzi.
Miałem ciężką operacje, mam rację Homiel ?
Najcięższą– … i śmieje się.
Bardzo cierpiałem.
Cierpisz– poprawił go Homiel.
Piotr lubi czasami przesadzać i myślałam, że tak jest i tym razem. Jednak to lekarka otworzyła mi oczy tłumacząc, że faktycznie ciężka była to operacja. Operacja prowadzona na otwartym sercu i żeby do niego się dostać, trzeba było wygiąć żebra i zrobić w mięśniach 4 dziury. Lekarka sprawdzając jego świeże rany, okazała wielkie zdziwienie jak szybko się one goją.
No … Takiego pacjenta to jeszcze nie mieliśmy.
Czytam „Słowo pouczenia” Alicji Lenczewskiej i zwróciłam uwagę na opis sceny ukrzyżowania, którą Jezus powtórzył dwukrotnie.
Zaniepokoiłam się .. Dlaczego nie wspomniał o Magdalenie ?
Homiel, dlaczego Jezus nie powiedział nic o Magdalenie ? Nie było jej tam ?
Mówi, żebyś doczytała książkę do końca – Piotr już prawie znudzony, a może po prostu zmęczony.
Wieczorem dorwałam książkę i zaczęłam niecierpliwie wertować dalej kartki, aż nagle widzę…
A więc Homiel miał rację, wzruszyłam się bardzo. Uwielbiam te chwile, kiedy odkrywam, że ma rację. Niech zawsze ma rację…
The crucifixion – from The life of our lord, published by Society for Promoting Christian Knowledge, London c.1880.
Chrystus potwierdza to, co opisują wszystkie cztery ewangelie;
Jan; A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.
Mateusz; Między nimi były: Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Józefa, oraz matka synów Zebedeusza.
Marek; Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome. Kiedy przebywał w Galilei, one towarzyszyły Mu i usługiwały. I było wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy.
Łukasz; Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek szabatu.
Dopisane 02. 11. 2017 r.
Kiedy pożądliwość oczu jest wielka, wtedy twoja wiara jest żadna– to uniwersalne przesłanie dla każdego. Pożądamy oczami wszystkiego zapominając, co tak naprawdę jest dla nas najważniejsze w życiu.
A któż pójdzie do tego świata ? – przez „przypadek” całkowicie, szukając czegoś w internecie, natrafiłam na niemal identycznie opisaną scenę… w Biblii. http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=478Powrócę do niej w odpowiednim czasie.
Szpital i uzdrowisko w Ustroniu to ogromny kompleks. Ja musiałam dojechać autem samodzielnie, a Piotr został dowieziony szpitalną karetką. Ponieważ byłam osobą towarzyszącą, płaciłam komercyjnie, a dla komercyjnych wydzielono IX i X piętro i zaledwie trzy pokoje na piętrze I. Przez klaustrofobię wizja jazdy windą mnie przerażała, więc powalczyłam o pokój na I piętrze. Udało się. Piotr jako pacjent kliniki amerykańskiej został przydzielony na piętro II. Jakimś „dziwnym” trafem wylądował w pojedynczym pokoju niemal tuż nade mną. Pierwsze wrażenie z sanatorium „Równica” było dla mnie szokujące. Jako osoba lubiąca samotność wpadłam w sidła prawdziwego ludzkiego kombinatu. Akurat była pora obiadowa i mogłam obserwować masę ludzkich schorowanych ciał snujących wolno w jednym kierunku, aż się skurczyłam w sobie z wrażenia. Było ich setki. Okazało się, że stołówka mogła gościć około 900 ludzi jednocześnie. Nigdy czegoś podobnego nie widziałam. Dziękowałam Bogu co minutę, że jestem zdrowa.
Piotr był szczęśliwy, że wyrwał się ze szpitala i na nic nie zwracał uwagę. Padł na łóżko wyczerpany i nie podnosił się do wieczora.
Zadzwoniliśmy do domu relacjonując miniony dzień i dowiedzieliśmy czegoś dziwnego. W dniu, gdy Piotr miał operację, dwie osoby z naszej rodziny (przyszła synowa i żona siostrzeńca) miały wypadek. Mało tego, miały wypadek o godzinie, w której Piotrowi podano narkozę. Czyli kiedy przestał „żyć”. Zwróciliśmy na to uwagę, bo są to osoby, nad którymi Piotr codziennie tworzy ochronną tubę.
No to jak to będzie, kiedy odejdziesz naprawdę ?… To wszyscy pomrą ? – myślę, że to nie jest przypadek taki zbieg okoliczności.
Zanim odejdzie, zrobi swoje.
Wszystko zabłyśnie, kiedy przyjdzie pora.
…….. – i znowu się zastanawiam, co ma takiego zrobić Piotr.
Lekarka tutaj powiedziała, że dawno nie widziała tak dobrego cięcia … – jeśli operację prowadził sam Ojciec, nie mogło być inaczej.
Cisowski to dobry chłopak – Piotr o docencie.
Jeden z naszych.
Powiedział, że w Warszawie dostałem najlepsze obecnie na świecie stenty …, ale trochę się wycierpiałem.
Przypominam ci, że korzystasz z kredytu.
Ale nie myślałem, że będzie tak bolało teraz, po tej operacji … No i problemy wyszły, bo boli … – zaczął jęczeć.
Problemy to by wyszły – … gdyby tej operacji nie było.
Kiedy ?
Gdyby w samozadowoleniu żyłbyś ze swoją żonką, aż zostałaby sama.
…….. – Homiel potrafi momentalnie otrzeźwić.
Ale cierpię teraz – Piotr westchnął.
Co się dzieje, żeby dojść do gwiazd ?
Cierpi.
Więc cierp, źle ci ?
Leżysz sobie sam.
Rzeczywiście … Spojrzałam na Piotra lezącego na łóżku. Telewizor włączony, obiad przyniesiony, żoneczka obok, sam w pokoju, choć wokoło tylko pokoje dwuosobowe.
Jak się potoczy rozwój sytuacji ?
Jeśli chodzi o pismo, to przypomnij sobie pastę.
Jeśli chodzi o inne sprawy, bierz wszystko na swoje zdrowe serce – inaczej „bierz na klatę”, bo serce jest w klacie.
Jeśli chodzi o pismo ,to przypomnij sobie pastę …
- Homiel mi wyjaśnił teraz, co znaczy ta pasta…- Woda myje, ale pasta czyści, działa podwójnie, choć nie widzisz.
Wczoraj zadzwonił prawnik. Otrzymał odpowiedź od rzeczoznawcy kapitana pożarnictwa. Jego opinia de facto potwierdziła wcześniejsze ustalenia, czyli błędy, które popełniła NIP. Sprawiedliwość, choć niewidoczna, to jednak działa.
To, co dla was jest umartwieniem (warunki w Ustroniu), dla innych jest wielką radością.
To chwila wytchnienia.
A czym jest ta chwila przed wyzwaniem, przed falą, która cię pogoni ?
Spokojem … – pomyślałam.
I do tej chwili będziecie tęsknić.
Oddaj serce czasowi, dojdziesz do sprawności.
A gdybyśmy tak nie zdecydowali się na operację, co byłoby z Waszymi planami ? – spytałam.
Ponownie pokazał kółko, które mimo naszych wyborów wraca do punktu wyjścia. Wszystko miało doprowadzić do tego, że teraz patrzę na Piotra leżącego na sanatoryjnym łóżku.
Gdybym posłuchał lekarza i zaczął brać jedynie witaminki …, to nie wiem …
Ale on dał Kowalewskiego, a Kowalewski Cisowskiego – przypominam.
Zawiła ta droga – przyznał.
Ale skuteczna.
Fala, która cię pogoni … Co to ? – zaczynam.
Chcesz nowy zawał ? Dowiesz się z czasem.
… Kiedy ta świadomość się wypełni, będziecie działać razem, bo to jest jedność.
30 marca wracam do domu.
Nie do domu, na placówkę.
Nie do domu ?
W Domu już byłeś.
Trudno to wszystko zrozumieć.
Trudno połączyć matematykę z tym, co się dzieje.
Rozmowę przerwał telefon. Zadzwoniła córka.
Podczas naszego ostatniego pobytu w Szczecinie mieliśmy problem z panią prokurator. Oglądamy TV wieczorem i słyszymy nad sobą stukanie klapek na szpilkach. Te same szpilki szybko po chwili przeniosły się na schody. Prokurator wyszła. Odetchnęliśmy z ulgą, że mamy ją z głowy. Nasza radość była przedwczesna, bo pół godziny później znowu słyszymy klapki na schodach i jeszcze jedne buty. Machnęłam ręką, żeby się nie przejmować i dalej w spokoju oglądaliśmy TV. Piotr w pewnej chwili podnosi głowę do góry i ścisza telewizor, marszczy czoło …
Słyszysz ?
Nastawiam uszy …, a tu wycie. Nigdy czegoś podobnego nie słyszałam. Jęki, wycie coraz głośniejsze. Pani prokurator uprawiała seks na całego. Spojrzeliśmy na siebie zaskoczeni, bo to nowość w tym budynku. Mija minuta, mija 5 minut, mija pół godziny, a ona wyje. I tak przez całą noc co 4 godziny. Wszyscy w odległości 50 metrów, a może i więcej musieli ją słyszeć. Byliśmy bardzo zmęczeni rano, bo prawie nie spaliśmy. Piotr zaczął szukać w internecie skutecznego rozwiązania na uciążliwego sąsiada i go w końcu znalazł; głośniki i garnek z wodą przy suficie. Słuchawki nałożyć na garnek, garnek pod sufit i puścić muzykę. U niej będzie dudnić, a u nas będzie cisza. https://www.youtube.com/watch?v=xXEY6HnEYYM
Ja już jej zrobię kongo balango – Piotr wściekły przygotował słuchawki, znalazł muzykę z kombinacją przemówień Hitlera i już szykował garnek. Przyglądając się temu poczułam się fatalnie, nie chciałam na to patrzeć. Piotr nie zwracał na mnie uwagi, ale Homiel …
Kiedyś mu służyłeś, znowu chcesz z nim iść ?
!!! To wystarczyło i natychmiast Piotra otrzeźwiło. Ma posłużyć się diabłem, by zwalczyć diabła ?
To co mam zrobić ?
Masz taką władzę i nie wiesz ?
Nie wiedzieliśmy. Gdy „śpiewaczka”, tak ją nazwał Piotr, zaczęła arię znowu …, Piotr zaczął się modlić do Archanioła Michała o pomoc. Nie wiem jak to się stało, ale wszystko po 10 minutach ucichło, jakby mieczem ktoś skosił powietrze.
Zadzwoniła więc córka i opowiedziała o sąsiadce, która znowu zaczęła szaleć. Głośna muzyka o 24.00 w nocy i niekończący się głośny seks, który słyszalny był nawet na ulicy. Córka się wściekła, bo nie mogła zasnąć. Wybrała się do jej mieszkania piętro wyżej, zaczęła walić do drzwi, ale ta nie chciała otworzyć. Piotr też się wściekł i nakazał załatwić dobre słuchawki. Myślałam, że teraz to i Homiel się wścieknie, ale …
Dopracuj szczegóły techniczne.
Na pewno ? Mogę ? – Piotr zupełnie zaskoczony, bo tego się nie spodziewał.
Ale nie wybieraj muzyki hitlerowskiej – westchnęłam, bo i ja chyba doszłam do wniosku, że nie ma innego wyjścia.
Pomoże to ?
I z robala może wykluć się motyl.
Jeśli nie reagujesz na zło, to go akceptujesz.
Dopisane 31. 10. 2017 r.
I do tej chwili będziecie tęsknić –sprawdziło się w stu procentach. Wbrew pierwszym szokowym wrażeniom z perspektywy czasu uznajemy ten okres za najlepszy miesiąc w naszym życiu.
I z robala może wykluć się motyl. Jeśli nie reagujesz na zło, to go akceptujesz – przepychanki ze „śpiewaczką” trwają do dzisiaj. Tak jak spotkania pod naszym krzyżem nazywam „nauka o dawaniu”, tak doświadczenia z panią prokurator uczą wszystkiego; cierpliwości, walki ze złem, pokory i wiary. Historia wydaje się pozornie zabawna, ale dostarczy wiele ciekawych lekcji. Czy Homiel tak naprawdę pozwolił naDopracowanie szczegółów technicznych?… To się okaże.
Pojechaliśmy do „naszego krzyża”. Nie było nikogo, kto byłby w potrzebie i nawet z tego powodu poczułam lekkie rozczarowanie. Wrzuciliśmy więc pieniądze do metalowego pojemnika, na którym stało kilka palących się świeczek. Z trudem zapaliliśmy swoje, ale w końcu zaczęły płonąć pełnią swojego blasku. Piotr przechyli lekko głowę i już wiedziałam, że słucha.
Jezus mówi …
Nigdy nie zgaśnie to, co ma się palić.
Idź w tę drogę, którą ci Ojciec wyznaczył.
….. Chyba chodzi o operację…? – spojrzał na mnie pytająco, ale ja nie byłam tego taka pewna.
Zacząłem się modlić słowami, które sam wymyśliłem… Bądź pochwalony Synu Boga Ojca, niech wielbią cię wszystkie stworzenia … i wiesz co usłyszałem ?
Dziękuję ci za słowa prawdy.
Ponieważ w kościele było bardzo zimno, Piotr nie mogąc się przeziębić przed operacją chciał nałożyć czapkę, szybko jednak z tego zrezygnował.
No załóż, Jezus to zrozumie.
Nie mogę założyć, nie jestem Żydem ! – powiedział z wyrzutem.
…….. – spojrzałam na niego zaskoczona i śmiać mi się zachciało, bo miał tyle w sobie oburzenia, że starczyłoby dla wszystkich.
… Ależ jesteś.
Historycznie patrząc …, to jesteś.
???? – no to teraz zdębieliśmy.
Piotr musiał poczuć się dość nieswojo słysząc taką informację. Jeszcze przed chwilą nie chciał być utożsamiany z Żydem, a tu się okazuje, że nim był … kiedyś. Przypomniała mi się jego wizja i to nie jedna, w której widział siebie jako Hebrajczyka. Czyżby to była prawda …?
Kochaj ludzi, kochaj ten świat, walcz o niego.
Usłyszeliśmy na koniec. Kochaj ludzi … i tu zaczyna się problem … Ma kochać też Żydów? Trochę śmiać mi się znowu zachciało, bo z tego powodu Piotr chyba dzisiaj nie uśnie … Raz nazista, raz Żyd … Naprawdę … Niezbadane są wyroki Boga i historie, które pisze …
Postaliśmy jeszcze chwilę i wyszliśmy. Pojechaliśmy na kawę.
Wczoraj, gdy odprawiałem nowennę …, zobaczyłem Alicję w łóżku. Położyłem jej rękę na głowie i na płucach … Poprosiłem Ojca … Boże daj jej zdrowie i życie.
Hmm …
Kurcze … Może się uda. To byłby cud, ale jeśli się nie uda …? A może Ojciec chce ją już u Siebie widzieć ? – mam wielkie wątpliwości, czy się uda.
…. Zobaczyłem teraz twój rozbity świecznik.
Podeszłam do zlewu, zaczęłam zmywać naczynia, trwało to może 5 minut. Odwracam się i widzę na kaflowej posadzce pod moimi nogami pół wielkanocnego świecznika, którego przed chwilą przecież schowałam. Zesztywniałam… zaczęłam natychmiast analizować sytuację w głowie; kiedy ja to zbiłam? Skąd się to wzięło? Dlaczego nie słyszałam rozbijającego się szklanego świecznika o podłogę? Dlaczego nie słyszał tego Piotr, którzy siedział 3 metry obok? Otworzyłam szafkę, wyciągnęłam z głębi miskę, a w niej… druga połowa świecznika Piotr podszedł i tak oboje patrzyliśmy na rozbity świecznik nic nie rozumiejąc. Jak Oni to robią ?! – spytałam nie będąc do końca pewna kto za tym stoi – Spytaj jednak Homiela, czy to Oni są za to odpowiedzialni – poprosiłam Piotra mając mętne przeczucie. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/20/jak-bedziesz-widzial-ze-stoja-miedzy-nami-to-nie-boj-sie-isc-do-mnie/- My nie niszczymy, my budujemy.
Ale dlaczego zbity, a nie na przykład kwiatek ? – pyta mnie Piotr zdumiony.
Przecież to był gacek, on dał nam znać wtedy – przypominam mu.
… Wiesz co teraz słyszę ?
Przeprowadzając się nie uwolnicie się od mnie …
Piotr machnął ręką, jakby się chciał uwolnić od natrętnej muchy. Natychmiast zmieniliśmy temat rozmowy, nie mając zamiaru wdawać się w dyskusję. Byłam jednak zaskoczona, że i on przysłuchuje się naszej rozmowie. Ciągle o tym zapominam, że jest tak blisko.
Nikt w to nie uwierzyłby …
To, że nie wierzą, nie znaczy, że się nie dzieje.
W zdjęcie Chrystusa też nie wierzą …
Nie zrażaj się, że inni nie widzą.
Oni widzą nic poza sobą w lustrze.
….. To będzie bardzo ciężka operacja – Piotr zaczyna swoje czarnowidztwo …
Homiel ratuj, nie chce Ci się już wymiotować słysząc ciągle to samo ? – zaczynam się śmiać.
Wytrzymajmy to, bądźmy z nim.
A ja wam mówię, że to jest ciężka operacja ! Muszą mnie cewnikować, a ja się nie zgadzam ! Wyobrażasz sobie to ?!!! Nie dam się …
…….. – wybuchłam śmiechem.
Aaaa … To o to ci chodzi … Przestań ! Chrystusa prawie nago krzyżowali … Wyobrażasz sobie to !!! – powiedziałam już całkiem poważnie.
Nie wiem dlaczego, ale dopiero teraz widząc wielkie rozgoryczenie i poniżenie Piotra zrozumiałam w pełni, co musiał czuć sam Jezus. On, Syn Boga…, w taki sposób, nago … Totalne poniżenie … Rozbeczałam się, bo po prostu to sobie wyobraziłam.
Chrystus ci teraz dziękuje, że Go ciągle wspominasz i wielki prezent ci szykują.
To na urodziny ? – spytałam pochlipując.
To na wszystko.
…Słyszę …
Nie zabierzemy cię.
A kiedy ?
Jestem cienki Bolek na to, by mówić.
Bolek ?
Mówię dwugłosem.
…….. – znowu śmieję się głośno. Homiel użył kolejnego powiedzonka Piotra, dlatego powiedział dwugłosem.
Zapadliśmy po chwili oboje w zadumę. Myślałam o stylu, w jakim prowadzimy rozmowy z Niebem. Są tak swobodne, tak proste i piękne zarazem.
A co z NIP ? – spytał Piotr przerywając mi. Ja o Niebie, a on o ziemi …
Bądź spokojny, więc co ma się stać, to się stanie.
Co widziałeś, to się stanie.
Ciekawe … Kiedy się zaczną te zmiany ? Za tydzień, dwa… ?
Ruszą hurtem.
Znowu będziemy zaskoczeni ?
Przynajmniej zawału nie będziesz miał– Homiel się uśmiechnął, ale zaraz przyszło mi coś do głowy …
My się śmiejemy, a może dopiero teraz to ma znaczenie ? Może coś się tak zacznie dziać, że …
… Muszę mieć mocne serce, by to udźwignąć ? – Piotr dokończył.
Dlaczego tak straszysz od razu ?
Z tego, co pamiętam, zawsze na cztery łapy spadasz, a Ja z tobą.
No bo sam wiesz ...
Przyjaciel jest prowadzony przez przyjaciela.
To ci powinno wystarczyć.
Zawsze na cztery łapy spadasz… ?…Przelecieliśmy szybko przez nasze dotychczasowe życie i zdaliśmy sobie sprawę, że rzeczywiście … Cokolwiek się działo złego, złe było tylko na początku. Potem wychodziło na naszą korzyść.
Z taką opieką nigdy nie upadniesz … Pamiętasz słowa Jezusa … ?
Ja w tobie, ty we Mnie na wszystkie wieki, na zawsz …
…… – Piotr przytaknął i łezka zakręciła się w jego oku …
Jestem płaczliwa ciota …
Oj Piotr, zadziwiasz wszystkich swoimi słowami – zaśmiał się Homiel.
Wieczorem.
Oglądaliśmy film „Red lights.” http://www.filmweb.pl/film/Red+Lights-2012-601997. Ten film jest dla nas o tyle interesujący, że dotyczy walki między nauką, a metafizyką. Nauką, a tym co niewytłumaczalne, wybiegające poza rozum i logikę. Oglądając zastanawiałam się, czy jakikolwiek naukowiec uwierzyłby w to, co piszę. Moje rozmyślania przerwał Homiel.
Ostatnie zdanie jest dla ciebie – powiedział do Piotra.
Ledwo to powiedział, a padły słowa kończące cały film.
Nie da się wiecznie zaprzeczać faktom.
Nie można negować kim się jest, nie można bez końca negować kim się jest.
Wracamy autem do Warszawy. Rano wstałam z myślą, że właśnie zaczęła się prawdziwa, niepewna droga ku nieuchronnemu. Poczułam ciężar na swoich barkach.
Dzisiaj obudziłem się słysząc słowa piosenki Co mi Panie dasz…
Sprawdzam od razu tekst piosenki w telefonicznym internecie; Co mi panie dasz w ten niepewny czas…
Ewidentnie usłyszałeś to, co ja czułam dzisiaj rano … Lęk przed nieznanym.
……… – Piotr ze zrozumieniem kiwa głową.
Homiel, gdzie jesteś ? – spytał Piotr półżartem.
Z tyłu, ciasno jest.
To ilu Was jest ? – pytam ze śmiechem.
Niech policzę … Sześciu.
Dlaczego aż tylu ? – byliśmy zaskoczeni.
Nie pytaj, tylko przyjmij.
To będzie tak ciężko ? – … jeśli jest ich tak wielu … ?
…….. – nie odpowiedział.
Ile dni Jezus przebywał na pustyni ? – spytałam, bo niektórzy podważają, że w ogóle był.
Odsyłam cię do Biblii.
Wiedziałam, że to powiesz … Ale jak mógł to przeżyć ?
Uczysz i uczysz i dalej nie rozumiesz.
…….. -… to mi przygadał.
Czuję ciężar tego co będzie – Piotr.
Z taką obstawą ? Po prostu jedź.
Wiem, że jestem nienormalny dla innych. To, co widzę i słyszę…, to nienormalne.
Jak wszyscy, dozwolona nienormalność.
Piotr zaczął poprawiać wsteczne lusterko w aucie, by z tyłu lepiej widzieć.
Chcesz Nas dostrzec ? Nie uda ci się, jesteśmy przezroczyści.
…. Wiesz co usłyszałem … ? Chyba ktoś nowy się wtrącił, bo powiedział …
Zawsze tak rozmawiacie ?
??? … Kim jesteś ? – spytałam.
Pytanie niepotrzebne.
…….. – już wiedziałam, że niczego się nie dowiem.
Jak to się wszystko skończy, pojadę nad morze się wyspać, odciąć się od tego – powiedziałam zmęczona emocjami.
Masz zbyt silne obowiązki wartownicze.
… To prawda – przyznałam. Po ostatnich wydarzeniach nie spuszczałabym Piotra z oczu.
… To ciekawe co powiedział Kowalewski o twoich żyłach, że oni ich nie robią, a w Bielsku robią.
To wcale nie jest ciekawe, zważywszy jakie masz plecy, a masz plecy.
…….. – uśmiechnęłam się, bo mieć po swojej stronie samego Boga to najszersze i najpewniejsze plecy na świecie.
Czy aniołowie służą tylko tutaj ? – pytam dalej.
W wielu światach.
To macie wiele roboty.
Oj Ola, wypłakałbym się tobie …– wybuchłam śmiechem, bo sobie to właśnie wyobraziłam.
Służba Bogu to największy przywilej, największa radość.
Homiel, teraz jesteś tylko tutaj ?
Teraz tutaj, czasami gdzie indziej.
Po co tyle światów ? Tyle pracy macie tutaj …
Wchodzisz w uprawnienia…
… Wiem, wiem – szybko się zreflektowałam.
…. Chciałbyś, żeby Bóg Ojciec cię operował mimo, że nie ma żadnych kursów ani szkoły ?
……… – zaczęłam się śmiać, bo jeszcze niedawno Piotr potrafił podważyć możliwości Ojca w kwestii uzdrawiania.
Chciałbym.
Ojciec słyszał twoje słowa. Powiedział, że …
Nie masz dna.
Czyli nie ma końca twoich twierdzeń, które Go zaskakują.
Faktycznie … Jaki ja jestem głupi ! Powiedziałem, że nie zna się na medycynie – Piotr zrobił się czerwony.
On ją opracował, każdy szczegół.
….. Ty jesteś dla mnie – raptem Piotr zwraca się do mnie.
Wiem i to trudne zadanie.
Ale wiesz, że misja będzie teraz kompletna ?
Hmm … – zamyśliłam się. Misja … ???
Wszędzie ze mną jeździsz, pilnujesz …
Zero wolności bez solidarności – Homiel ze śmiechem.
Piotr zaczął opowiadać o swojej porannej wizji.
Rozmawiałem z naszym prawnikiem. Pytam go dlaczego pan się tym nie interesuje bardziej ?
Myślałem, że to pan powinien wiedzieć.
Potem wziąłem białą pastę do zębów i rozpuściłem ją w wodzie w emaliowanej misce … Co to może znaczyć ?
Wzruszyłam ramionami, bo nie wiedziałam, ale zaraz przyszło do mnie pewne skojarzenie.
Zanim kładę pastę na szczoteczkę, moczę ją najpierw w wodzie…
… żeby się lepiej rozprowadzała – Piotr dokończył i wtedy spojrzeliśmy na siebie.
Rozumiem … Pasta rozpuściła się w wodzie, ale nie znaczy, że przestała działać. Pasta czyści zęby … Czyli ? – myślę analitycznie.
To, co zacząłeś, działa, choć tego nie widzisz. Prawnik w wizji to symbol naszej sprawy z NIP ! – byłam już tego pewna.
To zadziwiające jak niektóre Ich wizje są bardzo czytelne, choć na pierwszy rzut oka wydają się kompletnie niezrozumiałe.
Tak się martwiłeś, że nic o NIP nie wiesz, to masz teraz odpowiedź, pasta działa.
Dobrze interpretujemy Homiel ? – pyta Piotr dla pewności.
Jak ty to wytrzymujesz?– odezwał się Nowy.
Co chwilę pytają ?!
???!!!! – rozdziawiliśmy szeroko buzię, bo zdążyliśmy o dodatkowym Nieznajomym już zapomnieć.
Po raz pierwszy jesteście razem ? – spytałam.
Bezpieczeństwa nigdy za wiele, nie na darmo bandażowano ci głowę.
Was sześciu jest dla Piotra, czy dla nas ?
Czyż nie jesteście jednością ?
Piotrowi zebrało się na wspominki z całego życia, po kolei przypominał mi wszystko po raz setny. Nie chciałam mu przerywać i go wkurzyć, bo prowadził, ale prawie zaczęłam ziewać.
To niebywałe jak Oni to robią – Piotr miał na myśli wszystkiej dotychczasowe wizje, koronki.
Tyle komplementów w twoich ustach naraz ?
A ty udaj, że wszystko słyszysz pierwszy raz – zwrócił się do mnie.
Ta koronka będzie bardzo duża, dlatego musi potrwać Mój przyjacielu.
Załatw teraz serduszko – … czyli jedź do Bielska i o nic się nie martw.
W Warszawie, mimo zmęczenia, pojechaliśmy jeszcze do „naszej” katedry. Piotr usłyszał …
Rób, co masz wytyczone.
Pozornie możesz wybrać, ale nie masz wyboru, bo zostało to wybrane za ciebie.
A więc my wyboru nie mamy i nigdy nie mieliśmy. Od początku idziemy zgodnie z wytyczonym przez Nich planem.
Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/
Wracaliśmy pociągiem do Szczecina. Nasza rozmowa rozpoczęła się od obecnych problemów naszej firmy.
Mam bardzo małe obroty.
Nadchodzi rozwiązanie.
No widzisz ?Przy Nich nigdy nie utoniesz – już się cieszę.
Wiesz co zobaczyłem ? Pływam na morzu kraulem, nie czuję pod nogami ziemi, ale widzę Homiela w masce płetwonurka jak mnie pilnuje pod spodem …
Widok anioła w masce nawet w wyobraźni bardzo mnie rozbawił.
Przed wyjazdem poszliśmy na kawę do nowej kawiarni, ponieważ starą nam Homiel stanowczo odradzał.
Czy ta kawa jest dobra ?
… Słyszę muzykę … Śpiewa …. simple the best.
Czyli po prostu najlepsza, czyli możemy tam chodzić ? – pytam dla pewności.
Nie zdążycie się rozpędzić.
Będzie nam zabronione ?
Nie będzie nic „Not allowed” – … jak to dobrze, że jako tako znamy angielski i rozumiemy słowne wstawki Homiela.
No co masz na myśli ?
Zmiany będą tak idące, że inne rzeczy będziecie robić.
Przez te zmiany nie będziemy mieli czasu chodzić ? – nie odpuszczałam.
Nie dokazuj – czyli mam przestać „dusić”.
… A co z NIP ? Czy ta wizja ciągle obowiązuje ? – ja przestałam, a zaczął Piotr.
Wizja jest niezmienna, ona się nie zmienia jak pogoda.
Czy wszystkie Wasze wizje są niezmienne ? Czy wizje mogą ulegać modyfikacji ?
Jeśli są pokazane od początku do końca, są niezmienne.
W takim razie jak spadnę z drugiej fali na kamienne wybrzeże, na pewno coś się ze mną stanie – Piotr jak zwykle pełen czarnowidztwa.
Już płaczę – a Homiel pełen ironii.
Jak by ci było beze mnie, gdybym odszedł ? – pyta mnie.
Strasznie – przyznałam.
I w tym momencie Piotra zakuło mocno serce. Zgiął się niemal w pół.
Oho, mam o tym nie mówić.
To za karę …
My nie budujemy domków z kart, My je betonujemy.
…. Na pewno podczas operacji coś odkryją nowego, jakąś inna chorobę – Piotr po chwili dalej czarnowidztwo…
Odkryją, że masz niesprawny mózg – Homiel ironicznie.
Piotr przypomniał sobie, jak Maryja bandażowała mu głowę, bandażowała ją wielokrotnie i dokładnie …
Na co to ?
Na to, żebyś nie poczuł.
Czy gacki też się szykują na twoją operację ? – spytałam.
Jak wszyscy to wszyscy. Wszystkie ręce na pokład – powtórzył.
W tej wizji, gdy wylądowałeś na kolanach, to jak się czułeś ? – spytałam.
Jeśli każdy szczegół w wizjach jest ważny, to taki sposób wylądowania na brzegu musi mieć swoje znaczenie.
Byłem zdziwiony, zaskoczony.
Moim zdaniem będziesz zaskoczony nową rzeczywistością – myślę głośno.
Tyle rozważacie, a gdzie zaufanie ?
Stuprocentowe, ale jesteśmy ciekawi – Piotr tłumaczy, choć wiem, że jest po prostu przestraszony niepewnością. Zawsze lubi mieć kontrolę nad wszystkim, a tutaj żadnej kontroli mieć nie będzie.
Ty powinieneś milczeć zważywszy na to, co zrobiłeś kiedyś.
……… – Piotra dosłownie zatkało.
Te buty masz czyste …
Widzisz podobieństwo ?
Spojrzeliśmy natychmiast na jego buty. Były czyste jak lustro. Homiel strzelił w punkt ! Wczoraj oglądaliśmy film dokumentalny o Himmlerze pt. „Porządny”. https://www.youtube.com/watch?v=XuqgHir41gk&t=6s
Fragment, w którym pokazano marsz najważniejszych dygnitarzy SS szczególnie zwrócił naszą uwagę. Każdy z nich miał bardzo wyczyszczone buty. W pewnej chwili pomyślałam nawet, że jakość tego archiwalnego filmu jest znakomita, jeśli widać tak świecące i wyglancowane buty …
Ja też lubię pucować swoje buty … – i wyraźnie zrobiło mu się z tą świadomością dość dziwnie…
Pamiętasz czarną koszulę ?
……… – Piotr potrząsnął głową jakby nie chciał tego słuchać. Kilkanaście lat temu nosił czarną koszulę, którą lubił wyjątkowo.
Tylko brakuje – pokazał znak SS …
… Wiesz, że jako dzieciak w podstawówce malowałem sobie pod pachą ten znak ? – powiedział smutno.
Siedzieliśmy w milczeniu. Gdy korytarzem przechodził młody chłopak, Piotr gwałtownie złapał się za głowę i zrobił się czerwony. Myślałam, że znowu miał zawał.
Zobaczyłem przed oczami jak do kogoś strzelam i nożem tnę, jako ss-man …
Bali się ciebie nie tylko normalni, ale i swoi.
Uniknąłeś kary ? – od razu się tym zainteresowałam.
Wyśliznąłeś się, byłeś bardzo poszukiwany, „nieszczęśliwie” spaliłeś się żywcem.
… ???!!! …
A mnie wtedy zabiłeś ? – spytałam.
Słyszę … Assasyn – p.s. assassin; zabójca.
Szkoda, że nie masz zajawek z dalekiej przeszłości, kiedy byłeś kapłanem – westchnęłam rozumiejąc teraz, dlaczego nasza przeszłość jest przed nami zakryta. Myślę, że po prostu lepiej nie wiedzieć.
Masz w zachowaniu.
Aż się wyprostowałam słysząc te słowa. Przypomniałam sobie bowiem zdanie Homiela sprzed wielu miesięcy, kiedy na pytanie, dlaczego człowiek nie pamięta swojej przeszłości, powiedział po prostu …
Ale jego dusza pamięta.
…. To ciekawe, że odzyskałem tę świadomość teraz.
Ślepy nie widzi, a głuchy nie słyszy.
…. Jaki jest twój werdykt, kiedy wiesz ?
… Trzeba walczyć o ludzi …
To długa droga. Wojna byłaby szybka.
Nie chcę wojny.
To długa droga.
Damy radę.
Czy wierzysz w swoją wytrwałość zważywszy na wczoraj ?
A wczoraj Piotr nie miał siły się pomodlić i odprawił „repertuar standardowy”.
Ale uczę się.
Przyjąłem.
…….. – już wiedziałam, że to z Ojcem teraz rozmawiamy.
Jeśli się uda; przywróć ustalony porządek…, to nie będzie diabła ? – pytam.
Czy to nie pachnie utopią ? – Piotrowi trudno sobie to wyobrazić.
To jest wojna od początku do końca, od Adama i Ewy.
Co jest lepsze ?
Czy czynić dobrze spontanicznie, czy czynić dobrze świadomie ?
…. Rozumiesz ? Na tym świecie nie będzie tak, że zło całkowicie zniknie. Człowiek musi czynić dobrze świadomie…, a powiedzmy sobie szczerze … Ilu jest takich ? – pytam.
Dopisane 09. 10. 2017 r.
To długa droga. Wojna byłaby szybka – nic tak nie uczy jak wstrząs. Tego dowiedziałam się z późniejszych naszych rozmów i trudno się z tym nie zgodzić. Każda wojna to wstrząs, ale i krótsza droga do pokazania ludziom czym jest dobro, a czym zło i o co tak naprawdę warto walczyć.
Co jest lepsze, czy czynić dobrze spontanicznie, czy czynić dobrze świadomie? – być może jest to jedna z ważniejszych rozmów z Ojcem. A będzie ich tak jeszcze wiele i wszystkie są ważne. Istotą istnienia na tym świecie Zła / Złego jest jedno; nasza ciągła nauka. Dlatego Bóg w życiu pojedynczego człowieka, ale i całych narodów dopuszcza do działania osobowego i duchowego Zła. Po prostu czasami nie ma innego wyjścia…
Tak się zastanawiam… Co jest bardziej złe… „Nawiedzony” autor, który wymyśla coś takiego, czy aktorzy, którzy w imię wolności słowa świadomie biorą w tym udział… ?
Z powodu Walentynek nasza kawa była bardziej luźna niż zwykle. Rozmawialiśmy o wszystkim.
Homiel mówił, że w tym roku możemy zmienić mieszkanie … W ogóle tego nie widzę – przyznałam szczerze.
Musiał być chyba pod wpływem ambrozji – Piotr się śmieje.
Wyobraź sobie, że to słyszę !
To dobrze, bo z sąsiadką z góry nie da się już wytrzymać, tak głośno nastawia muzykę.
Ona dawno odrzuciła wszystko, co dobre.
Zagłusza swoje myśli.
Wow … – Homiel znowu wie więcej niż my …
Mam jechać na tą operację ? – Piotr zmienił temat.
Kości zostały rzucone.
Kiedy to się stało ?
W tym roku.
Rób swoje, a resztę pozostaw Nam.
Ażeby zostawić Nam, musisz zrobić swoje.
Wieczorem.
Zrobić swoje, to zrobić kolejną diagnostykę koronograficzną, która niezbędna jest Cisowskiemu. Z kolei ażeby to zrobić, musimy mieć skierowanie od lekarza rodzinnego, a lekarz rodzinny jest w Szczecinie. Jeśli tego nie zrobimy operacja przesunie się na listopad. A do listopada wiele może się zdarzyć. Już myślami pakowaliśmy się, by jechać do Szczecina, gdy zadzwonił znajomy Piotra ze szpitala. Znowu powiedział, że nie wie dlaczego dzwoni, ale Piotr już czuł przez skórę o co chodzi. Opowiedział mu o sprawie skierowania, a znajomy od razu podał mu telefon do innego lekarza, który po krótkiej rozmowie zobowiązał się do prowadzenia wszystkich spraw lekarskich w Warszawie, oby tylko Piotr nie musiał jeździć celowo do Szczecina.
Nie widzisz tego, jak ci drogę płatkami róż ścielą ? Oby wszystko poszło zgodnie z planem, z Ich planem oczywiście.
Pilnujecie mnie ? – Piotr.
Jak mamy nie pilnować najważniejszej akcji na świecie ?
No to będzie się działo – Piotr pokiwał głową w zamyśleniu.
Zacznie się dziać, co ma się dziać.
Miecz ci uświęciliśmy, teraz kolej na ciebie.
Ok, co ma być, to będzie.
Co ma być, to musi być.
15. 02. 17 r. Warszawa.
Piotr pojechał po skierowanie do poleconego lekarza. Okazał się bardzo rozmownym i bardzo… myślącym człowiekiem.
Czy operacja się uda, czy nie …, tak naprawdę wszystko zależy od tego, czy jest pan dobrym, czy złym człowiekiem. Wszystko zależy od tego, jakie plecy ma pan tam … – ….i pokazał palcem ku Niebu.
Jeśli ma pan plecy, to nic panu nie grozi. Musi pan zrobić ten zabieg, bo jeśli pan tego nie zrobi, zostanie panu 2 lata życia. Kto ma z Nim układy, nie ma czego się bać.
……. – Piotr rozdziawił buzię ze zdumienia.
Mówi pan o Ojcu ?
Oczywiście, a o Kim ? – i zapatrzył się w Piotra wnikliwie.
To niemożliwe … – i potrząsnął głową jakby chciał się pozbyć jakiejś myśli, która go nawiedziła.
……… – Piotr opowiadał mi o tym godzinę później.
Czy to nie dziwne ?
Z tego co mówisz, zachowywał się w pewnym momencie tak, jak ty się zachowujesz, kiedy coś słyszysz – zaczęłam analizować.
To jeden z Naszych.
Noooo, teraz to już mnie nic nie zdziwi. Ten lekarz otworzył nam oczy na oścież. Tętnica stępująca przednia jest główną tętnicą i będzie się z czasem zwężać. Nie możemy już żyć mrzonkami, że jakoś to będzie. Nie będzie w ogóle, jeśli się nie zdecydujemy na operację. Nikt nam dotąd tak dosadnie nie powiedział, że Piotr ma przed sobą maximum dwa lata życia. Teraz naprawdę nie mamy już wyjścia i Homiel znowu miał rację. Nie ma odwrotu. Zrobimy swoje, a resztę pozostawię Niebu.
Wieczorem Piotr zaczął mnie męczyć pytaniami, dlaczego wyląduje na lądzie na kolanach … A skąd ja mam to wiedzieć !!! Zaczął mnie porządnie już irytować.
Homiel, ratuj, nie dam rady tego słuchać więcej.
Czy nie lepiej ci poczekać ?
Ale co to znaczy ? Co się wydarzy takiego ? – Piotr naciska.
Że nadchodzą wielkie zmiany.
No powiedz …
Nie.
To powiedz inaczej Homiel – wtrąciłam się, bo czułam, że i On ma dosyć.
Czy Piotr będzie zadowolony, że będzie na lądzie ?
A czy widzisz u niego płetwy ?
…… – jasię roześmiałam, ale Piotr nie tego oczekiwał.
Nie powinieneś być milszy ?
A z jakiej paki ?– użył kolejnego powiedzonka Piotra, co mnie doprowadziło prawie ze śmiechu do łez.
Z takiej, że się znamy od lat.
Co księciuniu chciałbyś wiedzieć ?– Homiel był wyraźnie zdegustowany i zarazem lekko rozbawiony.
Już nic – … Piotr zniechęcił się całkowicie.
Nastała cisza i dobrze, ponieważ w HBO rozpoczął się film „Zmartwychwstały”.
Kilka godzin wcześniej na Discovery oglądałam jeden z filmów dokumentalnych o Jezusie, w którym dowiedziałam się, że tylko dwóch ewangelistów było uczniami Jezusa; Mateusz i Jan. Te dwa obrazy nasunęły mi pewne pytanie …
Homiel … Dlaczego Jezus poszedł na pustynię ?
Odpowiedź znajdziesz w Biblii …
Rany … – westchnęłam, bo zaczyna mi czasu brakować na studiowanie wszystkiego w internecie.
Jak zacznę zajmować się tylko tym, to firmę muszę zamknąć i zacząć szukać chyba pracy.
Nie martw się, Ja cię zatrudnię.
……… – znowu mnie rozśmieszył.
Jak zaczniesz szukać, to jeszcze coś znajdziesz.
Długo Jezus był po zmartwychwstaniu wśród ludzi ? – odezwał się i Piotr.
Tydzień.
Cieszyli się ? – oglądaliśmy akurat scenę, gdzie apostołowie siedzieli uradowani wokół ogniska, co mnie od razu zastanowiło, czy mogło być tak naprawdę.
Scena z filmu Zmartwychwstały
A ty się nie cieszysz ?
Oooo tak …. Znam to uczucie i jestem pewna, że uśmiech nie schodził z ich twarzy. Uśmiech, zachwyt, uczucie szczęścia.
Dopisane 05. 10. 2017 r.
Odpowiedź znajdziesz w Biblii… – to zacznijmy od początku.
Adam Ligęza SP: Opowiadanie o kuszeniu u wszystkich trzech synoptyków rozpoczyna się podobnie: Jezus przez czterdzieści dni przebywał na pustyni, gdzie był kuszony przez szatana. Pustynia, szatan, symboliczna liczba czterdzieści — to wspólne elementy tradycji… Zacznijmy od wytłumaczenia, co symbolizuje pustynia…
Michał Wilk: Zanim przejdziemy do symboliki tekstu, najpierw musimy zwrócić uwagę na to, że w tym opowiadaniu chodzi o konkretne miejsce geograficzne — o pustynię leżącą w Judei, prawdopodobnie tę samą, na której działał Jan Chrzciciel. Mówimy o obszarze rozciągającym się na zachód od Morza Martwego i sięgającym aż po wzgórza judejskie. To właśnie tam poszedł Jezus… J.I. Packer opisuje to miejsce dość plastycznie: Ostre gołe skały znaczą jałowe połacie pisaku. Gorące, niosące piasek wiatry tworzą ruchome wydmy. W dodatku w regionie tym bardzo rzadko padają deszcze… Pustynia biblijna daleka jest od naszych wyobrażeń pustyni piaszczystej. Ale ustalenie położenia geograficznego nie wyklucza biblijnej symboliki pustyni, prawda? Jasne, że nie. Wychodząc od obserwacji samej Ewangelii Marka, moglibyśmy powiedzieć, że pustynia jest symbolem czegoś bardzo zwykłego i codziennego: wyciszenia, odpoczynku, spokoju. Ewangelista Marek wiele razy wspomina, że Jezus chodził na pustynie, by odpocząć.
Tylko 3 Ewangelistów opisuje to wydarzenie.
Mateusz;
(16) A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. (17) A głos z nieba mówił: Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła.
Marek;
(10) W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. (11) A z nieba odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie. (12) Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię.
Łukasz;
(22) i Duch Święty zstąpił na Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a nieba odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie. (1)Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu [Świętym] na pustyni (2) czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód.
Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła.
Duch wyprowadził Go na pustynię.
Przebywał w Duchu [Świętym] na pustyni – p. s. co nie znaczy, że został tam zaprowadzony przez Ducha św.
Ponieważ Łukasz był apostołem, ale nie był bezpośrednim uczniem Chrystusa i nie był naocznym świadkiem ówczesnych zdarzeń jego wersję mogę pominąć. Jedynym uczniem wśród tej trójki był Mateusz. Marek był uczniem Piotra, ale jego ewangelia według Homiela oraz samych biblistów jest najstarsza i najbardziej wiarygodna. Ci dwaj ewangeliści wyraźnie relacjonują, że to Duch Święty, a więc sam Bóg skierował Jezusa na pustynię. Pytanie… dlaczego?…
Marek napisał bardzo niewiele o pobyciu na pustyni i nic też dziwnego, jeśli usłyszał tę opowieść z ust osoby trzeciej; Zaraz też Jezus, prowadzony przez Ducha Świętego, udał się na pustynię. Tam, otoczony tylko przez pustynne zwierzęta, spędził samotnie czterdzieści dni i był kuszony przez szatana. Potem zaś otoczyli Go aniołowie i usługiwali Mu.
Pełną wersję przedstawia tylko Mateusz i to również nic dziwnego jeśli usłyszał o tym bezpośrednio od samego Jezusa. Potem Duch Święty zaprowadził Jezusa na pustynię, gdzie diabeł miał Go kusić. Przez czterdzieści dni i nocy pościł, aż w końcu poczuł głód. Zbliżył się więc do Niego kusiciel i namawiał: – Jeśli rzeczywiście jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie zamieniły się w chleb. Pismo uczy: „Nie tylko chlebem żywi się człowiek, ale również każdym słowem wypowiedzianym przez Boga” – odpowiedział Jezus. Wtedy szatan przeniósł Go do świętego miasta Jerozolimy i postawił na szczycie świątyni. Jeśli rzeczywiście jesteś Synem Bożym, skocz w dół – kusił. – Przecież Pismo uczy: „Swoim aniołom wyda rozkazy dotyczące Ciebie, na rękach będą Cię nosić, byś nawet nie uraził nogi o kamień”. To samo Pismo uczy: „Nie będziesz robił na Bogu prób” – odpowiedział Jezus.
Każdy normalnie myślący człowiek zadaje sobie pytanie jak Chrystus mógł przeżyć 40 dni bez jedzenia. Niewykluczone, że Marek również zadał sobie to pytanie, bo w przeciwieństwie do Mateusza napisał, że Jezus był „otoczony tylko przez pustynne zwierzęta”. Być może nie przypadkowo sugerował w ten sposób, że miał dostęp do żywności. Marek myśli racjonalnie i ja to rozumiem, jednakże… zadaję sobie pytanie, czy wersja Mateusza może się obronić sama? Kiedyś od razu bym ją skreśliła… tyle tylko, że teraz powiem znowu…. wszystko jest możliwe. Człowiek, który uspakaja burzę, uzdrawia, przemienia wodę w wino, budzi ze zmarłych… co znaczą dla Niego te 40 dni o poście?
I może kwestia najważniejsza. Zgodnie z żydowskimi wierzeniami demony mają swe ulubione miejsca, więc człowiek, przebywający w ich otoczeniu naraża się na opętanie. Należą do nich m. in. studnie, pustynie, ruiny domów i latryny”. Przypomnę rozmowę;
Pustynia to domena zła – powiedziałam do Piotra.
Ja jestem człowiekiem pustyni.
Nie jesteś człowiekiem pustyni. Przechodzisz przez pustynię – wtrącił się Homiel.
Dlaczego akurat pustynia?
Miejsce, gdzie nic nie urośnie nie może być dobre. Mieszkają tam ci, co niszczą.
Dlaczego akurat pustynia? Dlaczego Bóg wysłał Jezusa na pustynię?… Aby był kuszony przez diabła? A jeśli nawet… po co to starcie? Potem Duch Święty zaprowadził Jezusa na pustynię, gdzie diabeł miał Go kusić.
W większości przekładów Biblijnych jest zapisane, że spotkał diabła, w niektórych, że spotkał szatana, a w tym w nielicznych, że spotkał Szatana (duża litera). Któż może oferować świat jak nie sam Satanel, upadły anioł, kiedyś ukochany Anioł Boga, a teraz przywódca demonów, władca złych duchów (por. Mt9,34; 12,24), przeciwnik Boga i nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego?
Jezus na pustyni
To spotkanie było szczególne i jest w nim coś bardzo osobistego. Homiel powiedział, że II wojna w Niebie zaczęła się z chwilą przyjścia Jezusa na ziemię i skończyła z chwilą Jego zmartwychwstania. Spotkanie na pustyni to jedna z bitew, którą Jezus musiał stoczyć… Jak każdy z nas, który toczy bitwy codziennie.
Johann Albrecht Bengel ujął to trafnie; można wywnioskować z tego, że Jezus po raz pierwszy (za późno) rozpoznaje Szatana, jest jednoznaczny, co wydaje się sprzeczne w przedstawieniu tej kwestii w Ewangelii Mateusza 4:1, zgodnie z którą Jezus nie mógł być nieświadomy intencji Ducha Świętego, który zmusił Go, aby poszedł na pustynię. To, że teraz nazywa Szatana imieniem jest w zgodzie z rosnącą intensywnością Jego emocji, a także z osobistym odniesieniem do Kusiciela w Ewangelii Mateusza 4:9; i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon».http://biblehub.com/commentaries/bengel/matthew/4.htm