Poddaj się temu co będzie się działo.

02. 11. 16 r. Katowice. 

Odkąd wróciliśmy ze szpitala, myślałam o Marku Cisowskim, kardiologu z Katowic, o którym wspomniał Kowalewski ubrany w motylki. Mimo, że Piotr był ciągle słaby, wierciłam mu dziurę w brzuchu, by do niego pojechać. Jak się okazuje nie jest to takie proste. Owszem przyjmuje w Katowicach, ale tylko w środy i to co drugi tydzień. Z tego względu trudno było się do niego dostać. Udało mi się umówić wizytę dopiero na dzisiaj.

Kowalewski wskazując na Cisowskiego powiedział wyraźnie, że bez CD z nagranym podczas koronografii badaniem żył, ich przepustowością i układem jechać do niego nie ma sensu. On to musi zobaczyć. Wychodząc ze szpitala Piotr został więc wyposażony w pełną dokumentację i oczywiście CD. Wszystko trzymał w specjalnych kopertach w specjalnej teczce, by się nie zgubiło.

Obawiałam się tego wyjazdu podwójnie. Nie byłam pewna, czy nie za wcześnie dla Piotra na takie wojaże, a po drugie oboje byliśmy zdenerwowani, bo też nie wiedzieliśmy co powie nam o stanie zdrowia Piotra sam Cisowski ”czytając” CD.  Przed wyjazdem usiedliśmy, by się uspokoić.

  • Masz wszystko ?  – pytam.
  • ……….. – Piotr sprawdza teczkę.
  • Wszystko jest.
  • Masz CD ? – pytam dla pewności.
  • . Nie ma !
  • Jak to nie ma !

Godzina do odjazdu, a my nie możemy tej płytki znaleźć ! Nie mogłam w to uwierzyć, ale na „spokojnie”, metodycznie, szafka po szafce szukaliśmy jej jak szaleni. Piotr się bardzo zdenerwował i od razu dostał kłucie w sercu, co mnie natychmiast otrzeźwiło. Już chciałam go opieprzyć, że gdzieś CD podział, ale się powstrzymałam w ostatniej chwili.

  • Trudno, jedziemy bez płytki – zdecydowałam.
  • Najwyżej się przejedziemy – a w środku mną telepało z nerwów, choć starałam się tego po sobie nie pokazywać.

W pociągu do Katowic było pełno ludzi. Nie odzywaliśmy się do siebie i nie wiem o czym myślał Piotr, ale ja cały czas głowiłam się nad tym gdzie ta cholerna płytka CD mogła się podziać. Naprawdę z wisielczym nastawieniem poszliśmy do przychodni, a ponieważ byliśmy 2 godziny za wcześnie, poszliśmy do restauracji. Mieliśmy wizytę o 16, ale lekarz spóźnił się kolejną godzinę, więc w sumie czekaliśmy trzy godziny. Cisowski wysłuchał Piotra, ale szybko stwierdził, że bez płytki nie jest w stanie niczego zdiagnozować, więc nasz przyjazd jest bezcelowy. Myślałam, że na miejscu szlag mnie trafi. Wzięłam głęboki oddech … I wtedy powiedział zdanie, które mnie zastanowiło …

  • Proszę przyjechać do mnie bezpośrednio do kliniki w Bielsku – Białej. To jest mój numer telefonu.

I to mnie „tknęło”. A może właśnie tak miało być … ? 

Pociągiem mieliśmy wracać ok. 18, ale spóźnił się prawie godzinę. Byłam już naprawdę zmęczona, a tym bardziej Piotr, przecież jest po zawale. W przedziale byliśmy na szczęście sami i wtedy nerwy mi puściły. Posprzeczaliśmy się całkowicie bez sensu. Tę mroźną atmosferę przerwał telefon od naszego pracownika, który zrelacjonował krótko, że w firmie wszystko w porządku.

  • Chłopcy sobie radzą jakoś w pracy – Piotr już na spokojnie.
  • Bez ducha twego nie istnieją – odezwał się w końcu „Homiel”, a cały dzień siedział cicho.
  • Naprawdę ?
  • Me słowo mylić nie może.
  • Ola dałaby sobie radę ?
  • Ola to My.
  • A ja ?
  • Ty to ty.
  • Co z tą płytką ? – pytam ostro, za ostro.
  • Akcja pióro.
  •  No nieee …  – nie wierzę własnym uszom !
  • Ale dlaczego ???!!! – nie rozumiem dlaczego ją zabrali …
  • Może tam zrobią głębsze badania ? Ubierz się dobrze.
  • ……..
  • Pokazał mi garnitur … Pierwszy raz coś takiego mi pokazał, kazał mi się dobrze ubrać … – Piotr był totalnie zdziwiony. 
  • Kazał ci się ubrać w garnitur ? – spytałam dla pewności jeszcze raz, gdyż to nietypowe polecenie bardzo mnie zastanowiło.
  • Czyli …. Chce, by potraktowali cię poważnie ? – zaczęłam analizować.

Spojrzałam na Piotra, który był ubrany na sportowo i nie mógł na nikim zrobić większego wrażenia. Ale czy zrobienie wrażenia jest tutaj takie ważne ? 

  • To znaczy,  że twoja sytuacja nie jest za ciekawa – zaczynam analizować dalej.
  • … Jeśli Oni chcą, byś jechał bezpośrednio do kliniki … – zdałam sobie sprawę z powagi całej sytuacji.
  • Jedzenie to twój grzech, ale są rzeczy, które się dzieją – genetyka, na którą nie ma wpływu.
  • … Gdzie płytka ?
  • Schowana.
  • A dlaczego ta wizyta tam jest taka ważna ?
  • Zobaczy to, co Kowalewski nie zobaczył.
  • Nic nie dzieje się bez powodu.
  • Szykujecie go do wielkich rzeczy, dlaczego nie daliście mu już na początku dobrego serca ? – pytam z pretensją.
  • Jesteś zbyt matematyczna, nie zrozumiesz ducha.

Faktycznie, ciągle tego nie rozumiałam.

  • Kiedy wszystko będzie wydawało się źle, we śnie skontaktujemy się z tobą.
  • Damy ci coś i pokażemy.
  • ????
  • A nie możecie mi normalnie przekazać ? – Piotr się przestraszył.
  • Ten drobny zabieg zmienił ci psychikę …
  • Sam sen to za mało.
  • …… ?
  • A nie da się inaczej ?
  • Nie da się, tak są te światy zbudowane.
  • Wrócisz do swojego ciała w odmienionym duchu, jesteś gotowy na tę wizytę.
  • Coś się ze mną stanie ? – Piotr przestraszył się jeszcze bardziej. Homiel mówił takimi kosmicznymi zagadkami, że trudno było cokolwiek zrozumieć. Jedyne co do mnie dotarło to fakt, że Oni chcą go gdzieś wziąć !!!??? 
  • A Ola ?!
  • Oli nikt nie tknie.
  • Czy znasz przypowieść o synu marnotrawnym ?
  • Ale wróci do żywych … Prawda ? – dopytuję i ciarki przechodzą mi po plecach, bo wiem jak nieograniczoną wyobraźnię i pomysły mają Homiele.
  • Na pewno, ale do których … ?
  • Proście, a będzie wam dane …
  • Tam, po drugiej stronie też proszą.
  • Po drugiej ? – komu tak zależy, by Piotr wrócił do Domu ?
  • Nie kłóćcie się. Czyni się to, co ma się dziać.
  • Po to piórem uczyniłem, żebyś zrozumiał.
  • ……….. – głowa zaczęła mnie boleć z napięcia i zmęczenia.
  • Na razie spędź te święta z rodziną.
  • A sąd ?
  • To danie jest gotowe.
  •  ……
  • Poddaj się temu, co będzie się działo.
  • ……
  • Trzeba dobrze znaki odczytywać – mówię do Piotra.
  • Nie zawsze 1+1 jest dwa.
  • Czasami jeden i jeden jest jeden.
  • … Pokazał jak jeden zlewa się z jeden nadal jest jeden…

Homiel chciał chyba powiedzieć, że nie zawsze moja logika i matematyka daje dobre efekty.

  • Mamy cieszyć się życiem ?… Bo nie wiadomo co będzie ? – pyta Piotr.
  • Kiedy poznasz nowe, za starym nostalgii nie będzie.



Dopisane 19. 07. 2017 r.

  • Sam sen to za mało – podczas snów i wizji Piotr przenosi się do Ich świata. Każda taka wizyta, każde doznanie stopniowo zmienia jego psychikę. 

  • Poddaj się temu, co będzie się działo.

Doskonale pamiętam ten dzień i tę rozmowę. Dopiero to doświadczenie uzmysłowiło mi całkowicie jak bezradni jesteśmy wobec potęgi i mądrości Boga Ojca.

A. Lemczewska; Słowo pouczenia.
A. Lemczewska; Słowo pouczenia.

To w tym pociągu, w tym przedziale zrozumieliśmy jeszcze raz jakim pyłkiem jesteśmy wobec wszechmocy Nieba. Pamiętam, że spuściłam wtedy głowę i zrozumiałam, że musimy absolutnie poddać się woli Ojca i Mu bezgranicznie zaufać, co w naszym przypadku było… dość trudne. Oboje z natury lubimy mieć wszystko pod kontrolą, planować i przewidywać, a tutaj poruszaliśmy się jak ślepi w labiryncie 100 metrów pod ziemią. Wtedy byłam pewna, że rozmawiamy z Homielem, dzisiaj wiem, że rozmawialiśmy z samym Ojcem. Gdybym wiedziała to wtedy, prawdopodobnie nasza rozmowa wyglądałaby zupełnie inaczej. 

Nasze dalsze doświadczenie pokażą jak warto zaufać Niebu. Właściwie chciałabym powiedzieć coś ważnego.

Choćby wam świat się walił na głowę… bezgranicznie zaufajcie Ojcu.