05. 02. 26 r. Warszawa.
- Ale miałem wizję ! Jestem wściekły na siebie ! Byłem w jakimś budynku, mówię do jakiegoś mężczyzny …
- Chcę swój samochód … A on do mnie …
- Nie ma. Został schowany.
- Ja na to …
- Jak to ! Oddawaj mi samochód !
- I mówię gdzie jest, a on mi się śmieje w twarz. Miałem przy sobie broń, nie wiem skąd, wyciągam i straszę, że go zaraz zastrzelę, jeśli nie powie, a on dalej nic. No to postrzeliłem go w kolano, a on nic. W drugie, a on nic, śmieje się. Postrzeliłem w jedno ramię, potem drugie, a potem było mi już obojętne, że nie mam auta i strzeliłem mu w czoło … Szybko się zorientowałem, że znowu zrobiłem wbrew Ojcu … Myślami oderwałem od ciała swoją prawą rękę, którą strzelałem, tak chciałem siebie ukarać. Ale gdy oderwałem, do mojego ciała podpłynęła w powietrzu nowa ręka, niebieska, przezroczysta. Połączyła się z moim ciałem i znowu się zrobiła normalna, ludzka z krwi i kości …
- ……. – nie wiem, co powiedzieć. Porażka …
- Dałeś się podpuścić …
- Zacząłem produkcję rąk dla niego, wiesz ? Wiesz, że to jest assasyn ? – do mnie.
- A był już zastygły, był już grzeczny …
- Teraz już wiesz skąd te łańcuchy, to wszystko ?
- Dał się sprowokować, zabrali mu auto …
- Co byś ty zrobiła ? Działałabyś na własną rękę ?
- ……… – znowu nie wiem, co powiedzieć.
- Odeszłabyś.
- Tak … Zdecydowanie tak – znając siebie.
- Ale to był gacek, należało mu się – bronię Piotra.
- Nie jesteś w stanie. Powinien wyjść, powinien oddać się w Moje ręce.
- …….. – westchnęłam głęboko, bo to nie jest takie oczywiste i proste.
To, że jesteśmy oceniani za decyzje podejmowane w naszym życiu, wcale mnie nie dziwi. Ale to, że jesteśmy oceniani za decyzje podejmowane w naszych wizjach, to już dla mnie zagadka. Zawsze myślałam, że wizja to tylko jak film, który oglądamy lub w którym nawet bierzemy udział. Zawsze myślałam, że w jednym i drugim przypadku scenariusz jest z Góry nam narzucony i wydawałoby się, że nic zmienić się nie da. I jeśli podejmujemy w wizji jakieś decyzje, to tylko takie, które są zgodne ze scenariuszem.
Pytanie więc … Jeśli jesteśmy oceniani za decyzje podejmowane w wizji, to czym jest tak naprawdę wizja ? Jeśli możemy w wizji dokonywać wyboru, to czym tak naprawdę jest wizja ? Czy to chwilowe przejście do innego wymiaru ? Innego świata ? A może chwilowa wizyta w Domu ?
Przypominam sobie jedną z dawniejszych wizji, której sens był taki, że miałam dokonać ważnego wyboru.
Podeszła do mnie wielka ciemna postać, zbliżyła głowę do mojej głowy i przywarła ustami do moich ust. Wpuściła do mojego ciała ciemną energię, która wyglądała jak smoła. W tym samym momencie poczułam, że moje ciało się podwoiło, poczułam w sobie wielką siłę, wielką moc i wiedziałam, że mogę absolutnie wszystko. Postać przyglądała mi się jakby czekała na to co powiem, a ja zamarłam w bezruchu. Opanował mnie spokój i powiedziałam … Przecież jestem dobra … Wtedy postać zbliżyła swoje usta do moich i wyssała całą smołę z powrotem. Obudziłam się gwałtownie czując wielką ulgę, że odrzuciłam prawdziwe zło, które dawało prawdziwą władzę. https://rozmowyzniebem.pl/wp/2017/02/13/bog-jest-wszechobecny-miloscia-macie-wielkie-szczescie-wy-wszyscy/
- Ale to nie koniec. Spojrzałem na to miejsce, gdzie zabiłem człowieka i powiedziałem …
- Zbezcześciłem to miejsce.
- Wtedy Bóg wysłał anioła, który rozpostarł swoje ręce szeroko. Wysypała się z tych rąk jakby mgła, energia, która oczyściła to miejsce tak, że było jak nowe, nic się tam nie zdarzyło.
- … Jak w filmie – pomyślałam.
- Na jak długo ? Do następnego razu ? Powiem ci coś … – do mnie.
- Ma 300 doradców wokół siebie, tak go naskakują na niego, żeby tylko to zrobił.
- Stwarzają sytuacje, napuszczają go, kuszą, on jest w tym kominie.
- Wszyscy na niego ruszą.
- …. Ruszą … Czas przyszły … – zmartwiałam.

Wieczorem.
Rozmawiamy o jego dzisiejszej wizji.
- Jak to jest Ojcze … Jesteśmy oceniani za decyzje, a przecież to „tylko” wizja.
- Naprawdę ? A może to była prawda ? Przeszedł duchem ? …
- A skąd wiesz, które chwile są prawdziwe ?
- Czy te, które znasz, czy te, o których piszesz ?
- Jak sama mówiłaś, to wszystko matematyka.
07. 02. 26 r. Warszawa.
- Ojcze, przyjdź jeszcze raz do nas – Piotr prosi w Arkadii.
- Nie wiem, czy Mi się opłaca, znowu zostanę pogoniony.
- Osioł by się domyślił, ale nie on.
- Ale nie martw się … Nigdy więcej nie spudłujesz.
- Dlaczego ?
- Nie będzie okazji …, tu.
Rozdzwoniły się telefony ze Szczecina i już nie rozmawialiśmy, szkoda.
08. 02. 26 r. Warszawa.
- Muszę ci coś opowiedzieć – zaczyna na kawie.
- Zobaczyłem zegar szkolny, to znaczy zegar, na którym dzieciaki uczą się w szkołach. Widzę, że są dwie minuty do 12.00 i pojawia się palec i ten palec przesuwa wskazówkę równo na 12.00. Słyszę dzwony, ale nie od zegara, ale tak w oddali i słyszę wtedy …
- Nadeszła twoja godzina. Zmieniasz stan.
- Hmm … Stan ? To chyba chodzi o to, że będziesz teraz Kapturem.
- Ten dzwon bimbał nawet wtedy, gdy przeszedłem do drugiej sekwencji wizji. Rozmawiałem z różnymi ludźmi, mówiłem im.
- Chcecie przejść to życie i mieć nieprzyprawioną zupę ? Potrzebna jest sól, potrzebne jest przyprawienie życia. Zadajecie sobie pytanie po co jesteście, dlaczego ?
- Ale oni mnie nie słuchali, może tylko jeden. I dlatego do jednego warto to mówić. Gdy Ojciec powiedział nadeszła twoja godzina, w panice zacząłem was uzdrawiać. Zebrałem was w grupę, objąłem jakoś rękoma i na szybko uzdrawiałem. Bardzo się spieszyłem, bo wiedziałem, że czas mam policzony, że mnie nie będzie …
Sól, pamiętam pewne rozmowy …
07. 10. 21 r.
-Gdybyś mnie nie poznała, miałabyś normalne życie – Piotr zaczyna.
-W życiu nie chciałabym mieć innego życia ! – żachnęłam się od razu.
-Jałowe. Teraz wiesz co znaczy sól ?
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2022/03/25/paruzja-postepuje/
06. 02. 19 r.
Dlaczego zabraniasz Mi być szczęśliwym ? Myślisz, że jestem chaotyczny ?
Ale masz tak wielu tam aniołów wielkich...
A cóż jest warte zdanie, gdy nie ma kropki ? Czy coś ci ta odpowiedź mówi ?
Chleba mam dużo codziennie, sól też jest potrzebna
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2019/10/21/kain-i-abel-mowi-ci-to-cos/

CDN …
„Widzę, że są dwie minuty do 12.00 i pojawia się palec i ten palec przesuwa wskazówkę równo na 12.00 ”
W tym świadectwie :
https://youtu.be/0llRL9Ap6sg?is=Z1su5LqAhFCa83fJ
Mężczyźnie objawia się Jezus i mówi, że Kościół nie wierzy w Jego powtórne przyjście
Dostaje wizję, z której wynika, że Kościół powinien trwać przed powtórnym przyjściem Jezusa tak jak trwa ostrzeżenie dwuminutowe w meczu, że to decydujące 2 ostatnie minuty.
https://en.wikipedia.org/wiki/Two-minute_warning
Wynik na tablicy był 2:13, Duch Święty wyjaśnia, że chodzi o Tt2.13 :
„oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa”
A wcześniej jest:
Ukazała się bowiem łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom i poucza nas, abyśmy wyrzekłszy się bezbożności i żądz światowych, rozumnie i sprawiedliwie, i pobożnie żyli na tym świecie Tt2.11-12
Więc kto się jeszcze nie nawrócił, niech się nawraca, bo zegar tyka…
No tak, już
Nie ma proszenia i prolongaty.
Mam pytanie nie związane z powyższym tematem, ale bardzo mnie ono nurtuje: skoro wierzymy w zmartwychwstanie ciał [ credo ] a dusza się reinkarnuje wiele, wiele razy to w które ciało się „przyoblecze”? Czy każde ciało zmartwychwstanie do wieczności?
Przepraszam, nie Anonim tylko Anonimowa.
a dusza się reinkarnuje wiele, wiele razy to w które ciało się „przyoblecze”?
Nie rozumiem pytania.
Wiem, ze to pytanie do pani Oli ale tak długo nad tym rozmyślałam, wiele lat i w końcu ułożyło mi sie wszystko w calosc, że pozwole sobie podzielić się tym .
Tak krótko. Rodzimy sie w ciałach fizycznych wiele razy tzw ciałach poniżonych. A ostatecznie Chrystus (po naszej przemianie) przekształca je na podobne do Swojego ciała chwalebnego.
To nie jest to samo ciało po zmartwychwstaniu.
Przykład Jezusa. Jego ciało mimo, że fizyczne przenika drzwi zamknięte, dwóch uczniów nie poznaje Jezusa po Zmartwychwstaniu.
„Zasiewa sie ciało zmysłowe, powstaje duchowe”.
1 list do Kor 15:35-53
List do Filipian 3:20-21
Ew Marka 16:12
Ew Jana 20:19, 20:26
Prostszego pytania nie ma. Autorka bloga udaje, ze nie rozumie bo to nie jest po jej mysli.
Pana arogancja nie wyjasnia pana pytania. Nadal nie rozumiem o co w nim chodzi. Moze jest ktos tutaj, kto rozumie i zaspokoi pana ciekawosc.
Pana arogancja nie wyjaśnia pana pytania.
Pytanie zadała anonimowa, nie anonim.
Ok. A więc, czy pani wyjaśni swoje pytanie, czy poczekamy, aż ktoś nam je wyjaśni ?
Czy chodzi pani o to które ciało zmartwychwstanie przy Zmartwychwstaniu ciał ?
Nie. Chodzi o to, ze smierć polega na odłączeniu duszy od ciała. Ciało obumiera, dusza jest nieśmiertelna. W chwili śmierci odbywa się sąd indywidualny, czyli decyduje się dalszy los człowieka: albo niebo – bezpośrednio albo przez czyściec, albo piekło. W końcu czasów na Sądzie Ostatecznym odbywa się jedynie manifestacja losu każdego człowieka, gdyż po zmartwychwstaniu ciało dołącza do swojej duszy a to zaprzecza reinkarnacji.
Ja bym się bardziej na duszy skupiła niż na ciele
A więc wyjaśniam moje pytanie jak ja je rozumiem. Wychowałam się w rodzinie katolickiej. Zawsze słyszałam, [z różnych źródeł opartych na nauce kościoła katolickiego] ,że po śmierci ciała dusza opuszcza je i staje przed tronem Boga i po sądzie szczegółowym idzie do przeznaczonego dla niej miejsca. Tam czeka na zmartwychwstanie ciała, w którym przebywała w czasie jego życia. W ramach reinkarnacji dana dusza mogła przebywać w wielu ciałach. Moje pytanie brzmi: do którego ciała po ich zmartwychwstaniu wróci dana dusza? co dzieje się z pozostałymi ciałami?
I na koniec dodam, że nie kierowałam się złośliwością zadając pani to pytanie. Po prostu mam umysł analityczny.
W ramach reinkarnacji dana dusza mogła przebywać w wielu ciałach. Moje pytanie brzmi: do którego ciała po ich zmartwychwstaniu wróci dana dusza? co dzieje się z pozostałymi ciałami?
Wielokrotnie nad tym myślałam. Moim zdaniem wraca do ostatniego ciała, czyli do tego, które ostatnio używała. To byłoby logiczne.
Ale może przyszedł czas, aby spytać samego Stwórcę. Wracając jutro do Warszawy postaram się dowiedzieć.
Wielu ludzi widzi swoich bliskich zmarłych, spotyka sie z nimi w wizjach lub nawet na żywo i trzeba podkreślić, że ci zmarli zawsze są rozpoznawalni. Tak jak w moim przypadku z Edziem. Nie miałam wątpliwości, że to Edziu. Nie mam pojęcia kim był kiedyś, ale byłoby to kompletnie bez sensu, gdyby pojawił przede mną jako ktoś z innego życia. Wtedy byłby dla mnie obcym człowiekiem.
. Moim zdaniem wraca do ostatniego ciała, czyli do tego, które ostatnio używała. To byłoby logiczne.> Czyli te inne ciala z reinkarnacji przy powszechnym zmartwychwstaniu powstana bez duszy?
Czyli te inne ciała z reinkarnacji przy powszechnym zmartwychwstaniu powstaną bez duszy?
To dusza reinkarnacje, nie ciało. Jedna dusza, jedno ciało.
Czy zmartwychwstaną wszystkie ciała, w których była jedna, ta sama dusza ? Nie wydaje mi się 🙂
Wydaje sie to dość absurdalne, trzeba przyznać.
Ale spróbuję się dowiedzieć, jak to jest.
Ojciec nie udzielił konkretnej odpowiedzi, ale clue sprawy tkwi w tym zdaniu;
powszechnym zmartwychwstaniu?
Tylko chyba zielonoświątkowcy wierzą, że to będzie dosłownie, że wszyscy wstaną z grobu, z popiołów itd.
Tak nie będzie.
To jest metafora, symbolika, co nie byłoby oczywiście dziwne, ponieważ w całej Biblii Niebo cały czas mówi językiem metaforycznym i symbolicznym.
Jak mozna sie spotkac ze zmarlym na zywo, bylbym wdzieczny.
Można, można.
Po katastrofalnym trzęsieniu ziemi i tsunami w Japonii z 11 marca 2011 roku, w kraju pojawiły się liczne doniesienia o zjawiskach paranormalnych. Najgłośniejszymi z nich były opowieści taksówkarzy z rejonu Tōhoku (m.in. z Ishinomaki), którzy twierdzili, że wieźli „duchy” pasażerów, uderzająco przypominające ofiary żywiołu https://www.rp.pl/swiat/art3979931-duchy-jezdza-taksowkami-w-japonii
https://www.filmweb.pl/serial/Niewyjaśnione+tajemnice-2020-850418/episode/2/4
Odpowiedź;
Ciało z ostatniego życia.
Dusza liczona jako zbiór doświadczeń z wszystkich wcieleń.
Wbrew pozorom nowoczesne nauki przyrodnicze, zwłaszcza chemia i fizyka, pomagają zrozumieć to przyszłe wydarzenie, przynajmniej o wiele bardziej niż stan wiedzy przyrodniczej w przeszłości. Skoro świat materialny, jak wiemy obecnie, składa się z tzw. cząstek elementarnych, także z cząstek obecnie mało zbadanych czy wręcz nieznanych, a konkretny rodzaj danego ciała w znaczeniu już fizykalnym zależy od układu tych cząstek w jego strukturze, to łatwo jest przyjąć, że także po rozpadzie na cząstki możliwe takie ich połączenie, by znów powstała z nich pierwotna struktura. Możliwość oznacza tutaj logiczną i naturalną (w sensie filozoficzny.) możliwość, nawet jeśli do jej zrealizowania nie wystarczą same procesy fizykalne, czyli znane z nauk empirycznych, czyli przyrodniczych. Innymi słowy: nawet jeśli w normalnym biegu procesów przyrodniczych nie występuje ponowne ożywienie martwego ciała, gdyż rozkład tkanek żywych jest biologicznie nieodwracalny, to jednak ze znanej obecnie struktury materii na poziomie molekularnym wynika teoretyczna możliwość odwrócenia tego rozkładu, czyli powrotu do stanu żywego, a to nazywa się w teologii wskrzeszeniem względnie zmartwychwstaniem ciał.
Tak właśnie należy rozumieć słowa św. Pawła z Listu do Tesaloniczan. Św. Paweł oczywiście nie znał obecnych nauk przyrodniczych. Jednak prawda o zmartwychwstaniu ciał okazuje się prawdziwa także w ich świetle.
Niesamowite! Tylko kto placil za taxi?
A ja myśle, że to my nie interpretujemy wlasciwie metafor w Biblii. A może Jezus w NT traktuje nasze wszystkie inkarnacje jako jedno życie i o tym mowa. Potem koniec, koniec bez możliwosci dalszej naprawy. I zawsze, przeto zawsze przypomina mi się ten fragment: Tekst w przekładzie Biblii Tysiąclecia
18 Potem przyszli do Niego saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: 19 «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat i pozostawi żonę, a nie zostawi dziecka, niech jego brat weźmie ją za żonę i wzbudzi potomstwo swemu bratu. 20 Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umierając nie zostawił potomstwa. 21 Drugi ją wziął i też umarł bez potomstwa, tak samo trzeci. 22 I siedmiu ich nie zostawiło potomstwa. W końcu po wszystkich umarła ta kobieta. 23 Przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę». 24 Jezus im rzekł: «Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? 25 Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie. Czyż nie jest to rowniez metafora do pytania Anonimowej?
Może być, choć najczęściej tłumaczy się to pytanie dosłownie. Czy zasady na ziemi obowiązują na Górze.
A ponieważ na Górze nie ma małżeństw, więc wielożeństwo tam nie istnieje.
Przed zmartwychwstaniem cial tylko dusza dostępuje szczęśliwości wiecznej. To jest „oglądanie” Boga, czyli raczej kontemplacja, duchowymi władzami duszy, nie ciałem czyli zmysłami.
Określenie „widzenie uszczęśliwiające” (visio beatifica) oznacza doświadczanie równoczesne i całościowe, w analogii do widzenia oczami ciała, czyli w odróżnieniu do rozumowania, które jest procesem stopniowym, ciągłym (od myśli do myśli), także do słuchania, które również polega na doświadczaniu poszczególnych dźwięków następujących po sobie w czasie.
Innymi słowy: doświadczanie wzrokowe najbardziej odpowiada doświadczaniu Boga w niebie, dlatego mówimy o „widzeniu” Boga, mimo że to doświadczenie obejmuje wszystkie władze duszy, a po zmartwychwstaniu także władze ciała.
Jakiś czas temu analizowałam otrzymywane wizje. Ten wpis tylko potwierdza przypuszczenia.
W nich pokazana nam jest prawda o aktualnym stanie naszej duszy i wiedza na temat możliwości postawienia sie pokusom. Czy w życiu rzeczywistym jej ulegnę czy pokusa została pokonana. Wizja pokazuje jak aktualnie w realu zareaguję na bodźce. W wizji pani Ola mówi : „przecież jestem dobra”. To wlasnie ta wizja pokazuje prawdę o niej samej , a nie deklaracje złożone wobec samej siebie.
Błahy , prosty przykład z życia mężczyzny:
Mowi mąż do żony: nigdy cię nie zdradzę (i wierzy w to ze mowi prawde), a w nocy on sam widzi jak uwodzi kobietę, a pozniej wiadomo….(wtedy niestety powinien odczytać to jako przestrogę ze jeszcze z tym nie wygra)… za kilka lat wizje pokazują mu jak odmawia kobiecie, która jego uwodzi i to pokazuje prawdę o nim, prawdę o stanie jego duszy, o zmianie, o progresie.
To taki indywidualny kontakt z Ojcem, taki sobie znany język komunikacji.
To taki indywidualny kontakt z Ojcem, taki sobie znany język komunikacji.
Zdecydowania tak. Wizje dla Góry są równoznaczne z naszą rzeczywistością, to było dla mnie znaczące odkrycie.