Nie odstępuj Mnie.

24. 01. 26 r. Warszawa.

Na chwilę powrócę do wczorajszego dnia.

Wieczorem rozmawialiśmy o Chasydach, którzy według Ojca mają się w naszym życiu pojawić już wkrótce. Długo rozważaliśmy, czy Jegomość to paczuli, czy też nie …

  • Tak, czy siak Ojciec wszystko zaplanował i nic z tym nie zrobisz …

… Skwitowałam na koniec i w tym samym momencie w pokoju, zaledwie metr od nas nastąpiło mocne uderzenie o dość specyficznym brzmieniu. Skojarzyło mi się to z uderzeniem w duże, twarde pudło.  Spojrzeliśmy się na siebie pytająco …

  • To u nas ? A może u sąsiadów na dole ?

Nie byliśmy pewni, więc długo nad tym nie rozmyślaliśmy. Krótko potem bardzo rozbolała mnie głowa. Nie chciałam brać żadnej tabletki, więc Piotr zdecydował pomóc mi „po swojemu”. To znaczy spojrzał na moją głowę, skupił się i zaczął „czyścić” ze złogów, jak to określił.

  • Wpuszczam ci światło z góry – powiedział spokojnie, gdybym była ciekawa, co robi. 

Ile to  trwało ? Może z 5 minut … i nagle bardzo zachciało mi się  spać, a była dopiero 20.00. Osunęłam sie na poduszkę i zasnęłam. Budzę się koło 23.00. Piotr słysząc, że nie śpię, woła mnie zza ściany, więc idę ciągle ziewając … 

  • Coś się dzieje w moim pokoju ! Ktoś szurnął po podłodze tak, jakby coś otwierał. To był odgłos rozsuwanych żaluzji, taki gwałtowny. Pytam od razu … Kto tu jest ?! Nie widzę cię, ale jesteś ! O co chodzi ?!
  • Przepraszam ! Cieniutki, przestraszony głos kobiety … Takie coś miałem przed chwilą … – stoi przy oknie poddenerwowany.

Wysłuchałam go uważnie do końca, ale nie miałam siły z nim rozmawiać. Poszłam spać dalej, do rana spałam jak dziecko, migrena przeszła. Rano pojechaliśmy na 8.00 na mszę. W trakcie …

  • Nie odstępuj Mnie.
  • Tak mi Ojciec teraz powiedział – Piotr do mnie szeptem.


Jadąc na kawę …

  • Dziwne, że Ojciec mi to powiedział … Nie odstępuj Mnie…
  • . Ojcze, o co chodzi ? – pytam wprost.
  • Będzie kuszony.
  • Aaaa …. Tak myślałam … A czym może być kuszony ?
  • Fabrizio …
  • Nooo wiadooomo ! … Będziesz chciał kupić auto, znowu ! … – wkurzył mnie Piotr.
  • …. Ojcze, a ta wczorajsza kobieta to kto ? – przypomniałam sobie.
  • Znajoma …
  • No nieee, Ojcze…. – udaję, że jestem rozczarowana.
  • Z czym ci się kojarzy ten huk ?
  • . Był raczej pozytywny – muszę przyznać.
  • Mamy zadanie na kawę.
  • . Myślę, że to powiadomienie … – Piotr na koniec jazdy.

Na kawie.

  • Ale słowa … Nie odstępuj – Piotr kręci głową, jest nadal pod wrażeniem.
  • Hmm … Biblijne.
Nie odstępuj Mnie do końca, a i Ja od ciebie nie odstąpię – po chwili. 
http://rozmowyzniebem.pl/wp/2026/01/31/nie-odstepuj-mnie-do-konca/ 
  • Nic nie kupię, obiecuję !
  • Jesteś świadkiem. Zobaczymy, co zrobi.
  • …….. – kiwam głową. Jestem lekko rozbawiona widząc minę Piotra.
  • Czujesz się migrenowo uzdrowiona ?
  • Dziękuje … Nie wiem w sumie komu mam dziękować.
  • Zawsze Ojcu ! Mówię ci to jako młotek, narzędzie – Piotr się obruszył.
  • Masz absolutnie rację … Ale powróćmy do tego uderzenia … – chcę zmienić temat. 
  • I ten dźwięk przesuwania w moim pokoju. Wiedziałem, że ktoś jest, więc zawołałem; wiem, że jesteś ! O co chodzi ?! I potem takie cieniutkie kobiece przepraszam …., głos młodej kobiety.
  • Może to Maryja ?
  • Nieee, no coś ty …
  • Ojcze, kto to jest ?
  • A wiesz, co to cisza nocna ?
  • A wiesz, że spałem, wziąłem tabletki na sen, tak mnie nerwica bierze od was ?
  • Tabletki na migrenę miałem.
  • . Czyli nie powiesz Ojcze ? – ze śmiechem.
  • Nie powiem. Nie, że nie chcę. Nie, bo spałem.
  • Z innego świata przywieźli Mi puchatą pościel i zasnąłem.
  • …….. – cieszę się jak małe dziecko.
  • Powiedz Mi …
  • Jak może Stwórca całego świata rozmawiać tak z tobą, w ten sposób…, a rozmawia ?
  • Jakby wszystko było nieistotne.
  • . No właśnie …. – pomyślałam i się wzruszyłam.
  • Czytaj to, jakbyś miała gorszy dzień.

Gorszy dzień ? Ojciec umie doprowadzać mnie szybko do pionu.

  • Co, Ola … Wystarczy spania na tej kanapie ? Dosyć masz, co ?
  • Czas zażyć innej kąpieli, w wygodnym łóżku, szerokim.
  • Będziesz mogła sobie wybierać bezkolizyjnie.
  • Bezkolizyjnie … Ciekawe słowo – pomyślałam.
  • Zadbaj o wszystko, o lokum dla siebie, dla swojej córki, która nie będzie cię odstępować.
  • A Piotr ? – ja szybko. 
  • Co Piotr ?
  • A dla niego ?
  • Chcesz go zepsuć ? A poza tym wybacz, ma on coś do spłaty. Łóżko, szafa, nic więcej mu nie trzeba.
  • Ojcze, pieniądze to paczuli przyniosą ? – tak by wynikało z wizji, jeśli Jegomość to paczuli. 
  • Ja to przyniosę.
  • … Ale tak fizycznie …
  • Ja przyniosę.
  • ……… – wzdycham, nic się nie dowiem. Nie wiem, czy mam nadal grać w Lotto, czy dać sobie spokój. 
  • Ojcze, to teraz ? W tą zimę ? – nie poddaję się. 
  • Bo jest dobra okazja ? Mamy zaspy i śnieg ? Przestałabyś spać na tym czymś.
  • … No właśnie … – kiwam głową i zaraz zrozumiałam, że pieniądze mogą być jak z naszą księgową. Przyjdą w sposób, jaki się nie spodziewamy. 
  • Na mszy dostałem takiego powera, że mogłem roznieść cały kościół, taka mnie energia rozpierała. Myślałem, że się uniosę do góry.
  •  Zobacz … Prosił tyle księgowych, żeby prowadziły jego firmę, żadna nie chciała, a teraz same będą chciały przychodzić.
  • Za późno – pomyślałam. 
  • … Ojcze, kiedy mam się spodziewać tych Chasydów ? – przypomniałam sobie. 
  • Niespodzianka.
  • Ale jeśli są w już Warszawie, to nie będą przecież warować tu przez kilka lat – tłumaczę Piotrowi, dlaczego pytam. 
  • …….. – cisza.
  • Mam wrażenie, że coś się otworzyło w moim pokoju, dopływ czegoś … Nie odstąpię od ciebie Ojcze, nie mógłbym. 
  • Droga pokuszenia przed nim … Będę obserwować …
  • … Ciekawe, co się otworzyło, może mnie Ojciec wypuści ?
  • Jeszcze czego, długo porządek był ?
  • …….. – roześmiałam się cicho.
  • Coś się stało w moim pokoju … – Piotr w zadumie.