Jak będziesz widział, że stoją między Nami, to nie bój się iść do Mnie.

20. 11. 14 r.  Warszawa.  

Byliśmy dzisiaj przy „naszym” krzyżu i z daleka zobaczyliśmy cygankę, która od tygodni tam „zawodowo urzęduje” i zarabia żebrząc. Piotr na jej widok zatrzymał się i nie chciał wejść. Powiedział, że przeszkadza mu jej obecność. Trochę go rozumiałam, ponieważ siedziała na posadzce 2 metry od krzyża, ale też nie wyobrażałam sobie, by tam nie wejść. Właściwie zmusiłam go do wejścia. Piotr pomodlił się szybko, wydawałoby się, że zrobił to machinalnie. Poklęczał trochę i wyszedł. Już po wyjściu…

  • Ale usłyszałem… ?!
  • Niech nikt nigdy nas nie rozdziela, tą cyganką mogę być Ja.
  • Przepraszam Cię…
  • Nie pozwól na to, jak będziesz widział, że stoją między nami, to nie bój się iść do Mnie.

Ciarki mi przeszły po plecach, a Piotrowi zrobiło się naprawdę głupio, nawet chciał wracać z powrotem. 

  • Każda wizyta to lekcja, zauważyłaś?
  • Ogromna. Człowiek się ciągle uczy.
  • Ile jej dałaś? – Piotr mnie rozwalił tym pytaniem. Pomyślałam, że jest trzeźwy jak zawsze. icon_rolleyes

Nieco później wspominaliśmy wcześniejsze doświadczenie spod krzyża (wpis z 12. 10. 14 r.).

  • Dla mnie wrażenie zrobiło jak Jego płuca pracowały, jak się klatka piersiowa się podnosiła, widziałem jak oddychał.
  • Oddychał jak człowiek konający na krzyżu, czy normalnie? – staram się pytać rozsądnie. 
  • Normalnie oddychał, widziałem jak te płuca się podnosiły i schodziły, podnosiły i się schodziły, niewiele brakowało a głowa obróciłaby się w moją stronę, a wtedy zgasło światło.
  • … – oczywiście pamiętam o tym doskonale. 
  • Widziałaś moje zdezorientowanie? – przytaknęłam mu tylko głową.
  • Wtedy usłyszałeś twój się świat się kończy, możesz się spytać Homiela o co chodzi?
  • To zadanie dla ciebie mówi.
  • On to powiedział ze smutkiem? – chciałam wyczuć po tonie co się za słowami kryło. 
  • Nie, to sucha informacja, nie było przy tym żadnego ładunku emocjonalnego.
  • A to zgaszone światło to znak dla mnie, czy dla ciebie?
  • Piotr wszystko widzi, on tego nie potrzebuje.
  • . a więc to znak dla mnie – ucieszyłam się w duchu. 
  • . ja zawsze byłem przy Bogu, On był dla mnie najważniejszy… – zamyślił się Piotr znowu. 
  • Ty myślisz, że On sobie bez ciebie nie poradzi? – chyba do końca nie przemyślałam swojego pytania, bo zaraz wybuchnęliśmy śmiechem odkrywczo zrozumiawszy jego absurdalność.
  • słyszę gdzieś w oddali głęboki śmiech dojrzałego mężczyzny… – powiedział nagle całkiem spokojnie. 

28. 11. 14 r.  Szczecin.

Przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Przez dwa dni targałam wszystkie graty i schudłam od razu 2 kilo. Jeśli to jedyny sposób na schudnięcie to proszę bardzo, mogę tak co 3 lata.

Kiedy usiadłam w fotelu zmęczona przypomniałam sobie słowa Homiela; Zbliżasz się do przesłony zdarzeń na osi czasu i wskazówkę, że w listopadzie będzie zmiana (wpis z 25. 10. 14 r). Pokiwałam z niedowierzaniem głową, bo właśnie się tak stało.

Pierwszy dzień Piotra w nowym mieszkaniu rozpoczął się ciekawie. Siedzieliśmy w salonie, który jest połączony z kuchnią, czyli współczesny open space. Poszłam do kuchni, by upchnąć do szafy ostanie talerze, pojemniki itd. Miałam szklany świecznik wielkanocny używany tylko w Wielkanoc z uwagi na jego charakterystyczne symbole, tzn. biały baranek. Włożyłam go do głębokiej miski, by się nie potłukł, a miskę do głębokiej szafy. Byłam zadowolona, bo wiedziałam, że nic się jemu nie stanie, a kiedy przyjdzie czas, to go wyciągnę.

Podeszłam do zlewu, zaczęłam zmywać naczynia, trwało to może 5 minut. Odwracam się i widzę na kaflowej posadzce pod moimi nogami pół wielkanocnego świecznika, którego przed chwilą przecież schowałam. icon_e_surprised-Kopia

Zesztywniałam… zaczęłam natychmiast analizować sytuację w głowie; kiedy ja to zbiłam? Skąd się to wzięło? Dlaczego nie słyszałam rozbijającego się szklanego świecznika o podłogę? Dlaczego nie słyszał tego Piotr, którzy siedział 3 metry obok? Otworzyłam szafkę, wyciągnęłam z głębi miskę, a w niej… druga połowa świecznikaicon_e_surprised-Kopia Piotr podszedł i tak oboje patrzyliśmy na rozbity świecznik nic nie rozumiejąc.

  • Jak Oni to robią ?! – spytałam nie będąc do końca pewna kto za tym stoi – Spytaj jednak Homiela, czy to Oni są za to odpowiedzialni – poprosiłam Piotra mając mętne przeczucie.
  • My nie niszczymy, my budujemy.

Ups…. jak mogłam mieć jeszcze wątpliwości? Gacek dał znowu znać, że jest i choćby zmienialibyśmy mieszkanie co miesiąc, to tak naprawdę nie ma dokąd uciec.



Dopisane 20. 07. 2016 r.

To pozornie błaha odpowiedź okazała się bardzo znamienna. Wielokrotnie w późniejszym czasie kiedy zdarzały nam się dziwne wydarzenia, których autora nie mogliśmy przyporządkować przypominałam sobie to zdanie. Niebo nie jest tym, co budzi niepokój, skłóca, podważa, sieje zamęt, niszczy. To domena Zła.

Przykładowo; czytając w internecie wypowiedzi ludzi, którzy mają różne wizje, sny pada często pytanie, czy pochodzą od dobrego źródła, czy złego. Według tej prostej zasady i wskazówki łatwo będzie to rozróżnić. Jeśli człowiek po takiej wizji czuje niepokój, to lepiej o niej zapomnieć.

To drobny przykład, ale weźmy coś większego. Konflikty międzyludzkie i wojny nie są dziełem Nieba. Wszystko co prowadzi do zniszczenia człowieka emocjonalnie, duchowo, fizycznie, czy jakkolwiek nie jest dziełem Nieba. Nie obwiniajmy Ojca o Zło, które jest wszechobecne niemal w każdej dziedzinie naszego życia. To jest niesprawiedliwe. 


Przeprowadziliśmy setki rozmów i bardzo często byłam pod wrażeniem humoru samego Homiela, jak i Ojca. Szalenie trudno komuś to wytłumaczyć, a jeszcze trudniej udowodnić.

2

Fragment z książki „Między Niebem a radością” ks. j. Jamesa Martina.

  • Niech nikt nigdy nas nie rozdziela, tą cyganką mogę być Ja.

Te słowa ciągle słyszę w swoje głowie. Uświadomiły mi, że nigdy nie wiem z kim mam akurat do czynienia. Tak łatwo nam oceniać ludzi zanim się jeszcze odezwą, a przecież nie mamy żadnej o nich wiedzy. Chrystus uczy, że każdemu warto dać szansę, bo nigdy nie wiadomo…


  • Nie pozwól na to. Jak będziesz widział, że stoją między nami, to nie bój się iść do Mnie. 

Wtedy oczywiście sądziłam, że słowa dotyczą ciągle żebrzącej cyganki, ale dzisiaj widzę ich znacznie głębszy sens. Przykładowo; zostałam wychowana w rodzinie katolickiej, która nie wierzy w Boga. Takich rodzin i ludzi jest miliony. Mając bogate doświadczenia próbowałam raz, czy dwa porozmawiać na temat istnienia Boga, ale zostałam ośmieszona. To mnie nie powstrzymało, by wierzyć. Ja nie idę piechotą do Chrystusa, ja do Niego wręcz biegnę. W dzisiejszych czasach „między nami” będzie jeszcze wiele przeszkód, ale człowiek, kiedy wierzy nie może się bać wierzyć.

To były dwie piękne lekcje.

III Tajemnica Fatimska.

07. 11. 14 r. Szczecin.

 Męczyło mnie to parę dni, nie miałam ochoty szukać informacji o Fatimie z prostej przyczyny, szczerze wątpiłam, że można coś poza oficjalnymi komunikatami znaleźć. W końcu postanowiłam zająć się tym z czystej ciekawości. Utajnione źródła… pierwsze słyszę. n4a9sn                
JOSEPH RATZINGER, ówczesny Prefekt Kongregacji Nauki zapewniał, że
nie ma powodu do paniki, a ludzie niepotrzebnie robią przysłowiowy szum wokół sprawy objawień w Fatimie; Wiary.http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR … ma_4.html#
http://strefatajemnic.onet.pl/cuda/trze … resc/swc4v

Dochodzimy w ten sposób do ostatniego pytania: co oznacza «tajemnica» fatimska jako całość złożona z trzech części? Co ma nam powiedzieć? Przede wszystkim musimy stwierdzić za kardynałem Sodano, że «wydarzenia, do których odnosi się trzecia część ‚tajemnicy’ fatimskiej, zdają się już należeć do przeszłości». Jeżeli były tu przedstawione konkretne wydarzenia, to należą już one do przeszłości. Kto się spodziewał sensacyjnych przepowiedni apokaliptycznych o końcu świata lub o przyszłych wydarzeniach historycznych, z pewnością dozna zawodu. Fatima nie pozwala nam zaspokoić tego rodzaju ciekawości, podobnie zresztą jak cała wiara chrześcijańska nie chce i nie może być pożywką dla naszej ciekawości. To, co pozostaje, mogliśmy dostrzec od razu na początku naszych rozważań nad zapisem «tajemnicy»: jest to zachęta do modlitwy, ukazanej jako droga do «zbawienia dusz», a zarazem wezwanie do pokuty i nawrócenia.

Czyżby? Gdyby rzeczywiście tak było Homiel nie zawracałby mi głowy.

Jeśli mam to połączyć ze Słowacją, to trzeba to zrobić. Na Wielkanoc w 2012 roku kanał Religia emitował absolutnie fenomenalny dokumentalny film dot. objawienia Maryjnego w Litmanovej. Szykowaliśmy się już do wyjścia z domu kiedy pilotem zaczęłam przelatywać kanały mając zamiar na koniec wyłączyć telewizor.

Zatrzymałam się na tym filmie na sekundę, a sekunda przedłożyła się o godzinę. Oboje siedliśmy na tapczanie gotowi do wyjścia i ze skupieniem oglądaliśmy ten film. Zauroczył mnie. „Nawiedzenie”, (w oryginale Ivetka a hora) został wybrany najlepszym czeskim dokumentem roku 2008.

Podchodzę do historii głównej bohaterki wyjątkowo osobiście, ponieważ ją rozumiem. A kiedy powiedziała; Największym dowodem na to, że moje widzenia były prawdą, jest to, że jeszcze nie zwariowałam po tym, co przeszłam” – „Na to co mówię, Matka Boska odpowiada mi swoją obecnością. Tyle tylko, że jej teraz nie widzę” przyznaje szczerze Iveta… rozumiem ją całkowicie.

Przeanalizowałam dokładnie te objawienia i kilka słów szczególnie zwróciło moją uwagę, wydawały mi się dziwnie znajome; http://litmanova.blogspot.com/p/oredzia.html

1. Nie zapomnijcie o sensie waszego życia, mój Syn nie chce od was wiele. On od każdego wymaga tylko tyle, ile może dać. icon_e_confused-Kopia

Od razu przypomniałam sobie zdanie;
Nie daję ci więcej niż możesz unieść.

2. Moje drogie dzieci! To moje objawienie tutaj jest już ostatnie. (….) Przychodzi epoka, która jest już u progu.

Epoka, która jest u progu. Piotr dwukrotnie usłyszał podobną w treści wypowiedź Homiela;
1.
Ten świat ma swój koniec.
2.
Życie jest nieskończone, ale ten świat ma czas (p.s. określony czas).

Co to ma znaczyć? Czy kończy sie świat jaki znamy, czy kończy się świat jako taki? Czy Watykan rzeczywiście coś ukrywa. 

Znowu wertowałam w internecie i natrafiłam na coś, co mnie naprawdę zdziwiło;
1.
Podsumowując trzeba stwierdzić, że dowody na istnienie dwóch dokumentów są bardzo przekonujące. Jeden dokument to czterostronicowy manuskrypt, zawierający 62 linie tekstu, skopiowany z notatnika s. Łucji i nie napisany w formie listu, który opisuje wizję, jaką miała trójka dzieci z Fatimy; nie zawiera on słów Matki Bożej. Tekst ten został napisany przez s. Łucję 3 stycznia 1944 r. i przekazany do Świętego Oficjum 4 kwietnia 1957 r. Papież Jan Paweł II przeczytał go 18 lipca 1981 r. (ale ten dokument nie natchnął go do poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu NMP, które miało mieć miejsce 7 czerwca 1981 r.). Tekst był przechowywany w budynku Świętego Oficjum i opublikowany został przez Watykan 26 czerwca 2000 r. Drugi dokument to jednostronicowy list, długości ok. 25 linijek tekstu, zawierający słowa Matki Bożej. Ten tekst został napisany przez s. Łucję 9 stycznia 1944 r. (lub tuż przed tą datą), przekazany do Watykanu 16 kwietnia 1957 r. i przeczytany przez papieża Jana Pawła II w 1978 r. Zainspirował go do poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu NMP, planowanego na 7 czerwca 1981 r. Był przechowywany przy łóżku Papieża i do tej pory nie został opublikowany przez Watykan. http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/328

2. „Prawdziwa III tajemnica fatimska nie została objawiona”– wywiad z księdzem Karolem Stehlinem z bractwa FSSPX.
www.traditia.fora.pl/wyklady-i-kazania-ksiezy-bractwa-sw-piusa-x,79/opole-trzecia-tajemnica-fatimska-wyklad-ks-k-stehlin,11492.html

W wykładzie postaram się przedstawić dosyć dużo faktów, które udowadniają, że ta rzekomo już ogłoszona III tajemnica fatimska w 2000 roku nie była w całości tą III tajemnicą, ale fikcją. Przychylam się do tego, że to była część III tajemnicy, natomiast istota nie była nam przekazana. (….) Poza tym mamy całą masę takich, powiedziałbym pobocznych wydarzeń, które udowadniają nam, że ta tajemnica leży w gestii najwyższych władz kościelnych i nie została nam ukazana.

Należy też rozróżnić wydarzenia końca świata, którego data wg Pisma świętego jest znana tylko Bogu, od „czasów ostatecznych” lub „czasów apokaliptycznych”. Użycie tych ostatnich słów oznacza tylko, że znajdujemy się w ostatniej wielkiej epoce historii świata (bez możliwości podania, jak długo ona może trwać.


Te kilka zdań zmusiły mnie do głębszej analizy całego pisemnego opracowania księdza Karola,http://gdynia.piusx.org.pl/index.php/tr … -tajemnicy. Można to  podsumować w kilku punktach.
1.
Kryzys w Kościele.
Warto przypomnieć, że wszystkie listy s. Łucji zostały cenzurowane przed publikacją, a o pewnych sprawach nie wolno jej pisać. Jednak dostępne nam fragmenty zgadzają się całkowicie z tym, co już wyżej zostało poruszone w związku z treścią III Tajemnicy. Dla siostry Łucji zło nie tylko istnieje w świecie „pogrążonym w ciemnościach błędu, niemoralności i pychy”; zło istnieje również w Kościele, w którym szatan ma swych „zwolenników” i „partyzantów”, którzy działają z nadludzką energią. Nie chodzi również jedynie o zaniedbania lub letniość duszpasterzy, lecz także o „fałszywe nauki”, o „diabelski zamęt”, o „zaślepienie”. A co najważniejsze, „zamęt” dotyczy tych, „którzy mają wielką odpowiedzialność” w Kościele oraz misję „kierowania duszami”.

2. Apostazja.
Jeśli Trzecia Tajemnica zapowiada kryzys w Kościele i utratę wiary całych kontynentów, czy nie odpowiada ona w sposób przejmujący proroctwom Pisma świętego, dotyczącym „apostazji czasów ostatecznych”?

3. Wojna / wojny.
O. Alonso obszernie zajmuje się tą najczęściej powtarzaną tezą. Zauważa, że wszystkie zapowiedzi katastrof, wojen i innych kar materialnych są już zawarte w II części Tajemnicy. Męczeństwo dobrych ludzi, ogromne cierpienia Ojca Świętego, zniszczenie kilku narodów – to wszystko przekracza katastrofy spowodowane przez II wojnę światową. Jeśli cały temat ziemskich katastrof już jest omówiony w II Tajemnicy, to można przypuszczać, że w III Tajemnicy kwestia ta już nie powraca.

10 września 1984 r. biskup Fatimy Alberto Cosme do Amaral deklarował wyraźnie w wielkiej auli technicznego uniwersytetu Wiednia: „Tajemnica Fatimska nie mówi o bombach atomowych, ani o głowicach nuklearnych, ani o rakietach Pershing łub SS-20. Jej treść dotyczy tylko i wyłącznie naszej wiary. Identyfikować Tajemnicę z katastroficznymi zapowiedziami albo z nuklearnym holokaustem, to znaczy deformować sens orędzia. Utrata wiary kontynentu jest gorsza niż zniszczenie narodu. Prawdą jest, że wiara w Europie nieustannie się zmniejsza”.

Czyżby nie o III wojnę światową chodziło?

Bp Venancio, ordynariusz Fatimy, wydał 25 lipca 1966 r. „list pasterski”, w którym tak skomentował wypowiedź kardynała Cerejeiry; Fatima jeszcze nie powiedziała swego ostatniego słowa”. „Nie można ograniczać Fatimy do sensacyjnych proroctw o okropnych wojnach. My potwierdzamy, że Fatima jest czymś o wiele ważniejszym…. jeśli III Tajemnica wyraźnie wspomina o możliwym osłabieniu papieży oraz o prześladowaniach, które muszą ponieść z powodu swych błędów. W tym sensie Pan Jezus powiedział do s. Łucji w sierpniu 1931 r.: „Przekaż moim sługom, że ponieważ postępują na wzór króla Francji, odwlekając wykonanie mojej prośby, będą towarzyszyć mu w nieszczęściu.

4. Szatan.
13 kwietnia 1971 r. napisała do innego siostrzeńca, o. Jose Valinhosa, salezjanina: „Widzę w Ojca liście, że Ojciec jest przejęty z powodu zamętu naszych czasów. Rzeczywiście jest to smutne, że tyle osób zostało opanowanych przez falę diabelską, która szaleje na świecie, i że owe osoby są tak zaślepione, że nie potrafią zauważyć błędu! (…) Diabeł jest bardzo podstępny i szuka naszej słabej strony, aby nas atakować, jeśli nie jesteśmy czujni i jeśli nie prosimy Boga o siłę, wtedy upadamy, bo żyjemy w bardzo ciężkich czasach, a my jesteśmy słabi. Tylko Bóg potrafi sprawić, abyśmy wytrzymali”

5. Trzecia Tajemnica realizuje się na naszych oczach. icon_exclaim-Kopia



Dopisane 17. 07. 2016 r.

Dzisiaj przyjrzałam się Fatimie ponownie, ponieważ mam też nieco więcej informacji.

fatima_-_manuscrito_3c2ba_segredo

Zapisana wizja Łucji;

Zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg: ‚coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim’ Biskupa odzianego w Biel ‚mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty’. Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni Biskupi, Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji. Pod dwoma ramionami Krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga.

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/fatima_2.html

Internet jest wręcz zalany przepowiedniami dot. III wojny światowej objawionej niby w III tajemnicy fatimskiej. Prym wiedzie zwłaszcza jedna przepowiednia opisująca niemal dokładnie wielki konflikt zbrojny między Rosją a Chinami i dalsze konsekwencje z tego wynikające.

http://www.fronda.pl/a/o-trzeciej-tajemnicy-fatimskiej,53949.html?part=2

Opis wojny zaczerpnięto z książki Stephena Lassare’a „Odkryte sekrety przyszłości” z 1992 r. Jednakże trudno cokolwiek znaleźć na jego temat w przepastnym Google. Takiego autora książki, rodem z UK lub USA jak sugerowałoby nazwisko po prostu nie ma. Jestem na 100% przekonana, że to pseudonim i to kogoś z Polski, ponieważ jeśli istnieje opis przebiegu wojny w języku angielskim, to jest to właśnie tłumaczenie z polskiego. Tak więc kto jest autentycznym autorem wizji III wojny światowej… nadal nie wiem.

Dzięki rozmowom z Homielem nauczyłam się, że Jego słowa są pełne symboliki i tak należałoby traktować także wizje siostry Łucji. To, co zobaczyła może, ale nie musi pokazywać wielkiego światowego konfliktu zbrojnego. Uderzyło mnie bowiem jedno zdanie w jej wizji;

Doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku.

Moim zdaniem, jeśli traktować wizję dosłownie, bezsensowne w dzisiejszych czasach jest użycie strzał z łuku. Po co, jeśli broń palna jest i szybsza i skuteczniejsza? W takim razie co znaczy tutaj strzała? Kiedy mam takie zagwozdki w rozmowach z Homielem przede wszystkim sięgam do Biblii.

Chroń mnie przed gromadą złoczyńców i przed zgrają źle postępujących. Oni ostrzą jak miecz swe języki, a gorzkie słowa kierują jak strzały, by ugodzić niewinnego z ukrycia, znienacka strzelają, wcale się nie boją. Umacniają się w złym zamiarze, zamyślają potajemnie zastawić sidła i mówią sobie: «Któż nas zobaczy i zgłębi nasze tajemnice?» Zamach został obmyślony, ale wnętrze człowieka – serce jest niezgłębione. Lecz Bóg strzałami w nich godzi, nagle odnoszą rany, własny język im gotuje upadek: wszyscy, co ich widzą, potrząsają głowami.

http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=897&werset=1#W1

Kościół ma wielu wrogów, tych jawnych gotowych strzelać z broni palnej i tych ukrytych, których gorzkie słowa kierują jak strzały, by ugodzić niewinnego z ukrycia. Jest ich cała masa nawet wewnątrz samego Kościoła, a więc Kościół Katolicki, jaki znamy i którego symbolem jest Ojciec Święty może nie przetrwać. 

Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane.

Dlaczego miasto jest zrujnowane w połowie, a nie w całości, 1/3, 3/4… czy jakkolwiek inaczej? Jedna połowa ocalała, a druga zrujnowana… dlaczego? Być może odpowiedź tkwi w tym komentarzu;

Prorocza wizja trzeciej tajemnicy fatimskiej ostrzega i przypomina, że przyszłość ludzkości oraz Polski uzależniona jest od wolnego wyboru ludzi, od ich opowiedzenia się za Bogiem lub przeciwko Niemu.Ta wielka fatimska przestroga z wezwaniem do pokuty i nawrócenia ma zmobilizować naszą wolę i siły do konsekwentnego kroczenia drogą wiary, do pokuty i wytrwałej modlitwy. Tylko w ten sposób można zapobiec wojnom, przelewowi krwi, degradacji moralnej i biologicznej naszego narodu, nienawiści oraz uchronić siebie i innych od wiecznego potępienia. http://gloria.tv/?media=410582&language=KiaLEJq2fBR

Homiel coraz częściej powtarza nam, że nadszedł czas na określenie się, w którą stronę człowiek chce iść.

Albo jest za Chrystusem, albo przeciwko Niemu. To epoka, która jest u progu.   

Chrystus zginął za was wszystkich, nie za Wybranych.

01. 11. 14 r. Szczecin. 

 Dzisiaj Dzień Zmarłych, więc byliśmy jak zwykle na cmentarzu, m.in na grobie babci Piotra. Stojąc nad jej nagrobkiem spytałam dlaczego Piotr nigdy nie wspomina swojego dziadka, którego z powodu różnych zawiłych okoliczności pochowano gdzieś w Polsce, właściwie nie wiadomo gdzie. Kiedy tylko o to spytałam Piotr się wzruszył, ponieważ nagle go zobaczył, zaczął nawet opisywać jak wygląda; ma szramę nad okiem i lekko opadającą powiekę. Poprosił o modlitwę.icon_e_confused-Kopia

Opowiedzieliśmy o tym zdarzeniu na rodzinnym obiedzie, teściowa i zarazem córka zmarłego mężczyzny rozpłakała się, potwierdziła, że tak właśnie wyglądał… przy stole zapanowała lekka konsternacja i wszyscy zadumali się nad sensem życia i … życiem po śmierci.


Czasami kiedy widzę Piotra ziewającego i drapiącego się po gołym brzuchu to zastanawiam się, czy zwłaszcza jemu wolno się tak zachowywać, przecież Oni wszystko widzą! W ogóle zastanawiam się, jak oboje powinniśmy się zachowywać mając takie, a nie inne doświadczenia. Czy być nadal normalnym, czy być nieskazitelnie „świętym”? mysli

  • Widzimy to, co co chcemy widzieć, a nie to, czego nie chcemy. Przebywamy, żeby was chronić, lecz nie widzimy tego, czego nie chcemy widzieć.

Odpowiedział Homiel kilka godzin później na pytanie, które zadałam w myślach!!!! Na 100% Oni nie tylko widzą co chcą, ale i słyszą co chcą, makabra icon_e_confused-Kopia Jak tu się przed nimi schować? icon_lol-Kopia

  • Jestem ciekawa jaką minę ma Homiel, kiedy na przykład zdarzy ci się przekląć.
  • Nie należy to do moich ulubionych obrazów, a muszę to znosić.
  • Dlaczego musisz?
  • Jestem na dobre i na złe.

Od razu w naszych głowach przeleciały wszystkie nasze fatalne uczynki i ta świadomość, że ktoś o tym wie podziałało na nas  otrzeźwiająco. 


Wieczorem Piotr wspomniał o rozmowie z Ojcem.

  • Panie Boże, będę zawsze Ci służył – powiedziałem. 
  • Nie jesteś Mi sługą, jesteś Mi przyjacielem – usłyszałem.

Piękne słowa, ale… no właśnie „ale”.

  • Ojciec może mówić do ciebie „Mój przyjacielu”… Ale czy ty odważyłbyś się w takim razie powiedzieć Mu, że jesteście przyjaciółmi? – spytałam Piotra.

Piotr się zamyślił.

  • Nigdy, nie ośmieliłbym się – odpowiedział.
  • A czy mógłbyś powiedzieć to samo o Jezusie?
  • Już prędzej… Homiel właśnie mówi;
  • Umiar, teraz wiesz, co znaczy umiar.

Hmm… są pewne granice, których nie należy przekraczać.


Później rozmawialiśmy o różnych sprawach;

  • Szkoda, że człowiek musi tyle cierpieć, szkoda…
  • Cierpienia Chrystusa naucz się.
  • …no rozumiem – pokiwałam głową. 
  • Pokazał cierpienie, którego nie musiało być, w Dwójkę płakali po to, by ratować wszystkich nas, żeby każdy miał szansę jednym słowem powiedzieć; wybacz nam za grzechy. Dlatego nie myśl o ludziach, pomyśl o Jego cierpieniu. Ojciec oglądał śmierć Swojego Syna zadaną w sposób straszny i nieprawy, który zginął za nic, a jednocześnie za nas wszystkich. Mógł jednym palcem zrobić wszystko, a poświęcił wszystko.
  • A jego ostatnie słowa, w których pokazał, że zwątpił? – spytałam.
  • To dla nas pociecha, gdzie Syn Boga zwątpił w trudnej chwili, to nam pomaga też przeżyć trudne chwile.
  • ……….
  • Sai Baba… Homiel mówił, że był za wcześnie… spytaj się kto tym steruje kto się kiedy pojawia?
  • Homiel mówi…
  • Nie mam takiej wiedzy.
  • ……. – nie odezwałam się, ale i nie uwierzyłam. 
  • Czy to pisanie na forum pomogło komuś?
  • Nie tylko pomogło, ale i uzdrowiło, nie tylko piszesz, ale twoje słowa zawierają siłę.
  • pomogłaś jakiejś kobiecie Homiel mówi.
  • Mam wrażenie, że wszystko już zostało napisane – tak mi się wydawało.  
  • Pamiętaj, że jesteś odkrywcą, jeszcze nie wiesz, co odkryjesz.
  • ……..
  • Chciałam spytać, często jest tak, że człowiek umiera i rodzi się znowu niemal natychmiast, a niektórzy późno, więc pytanie, od czego to zależy?
  • Nie wiem.
  • Nie ciebie nie pytam – Piotr ciągle o tym zapomina. 
  • Ja bym ci nieba przychylił, ale nie wiem.
  • Raczej nie chce ci powiedzieć – skwitował Piotr. 
  • …….

11

  • …..  Zobaczyłem wielką złotą dłoń, na której leżałem, wtopiłem się w tę dłoń i stałem się też złoty, na mojej głowie były 4 czarne plamki i zobaczyłem, jak On dmuchnął na tę dłoń i te plamki zniknęły. To było przepiękne, cztery punkciki zniknęły. Co ty na to?
  • Jesteś Jego chyba ulubieńcem.
  • Ma raczej ubaw ze mnie.
  • Jesteś Jego ulubieńcem – powtórzyłam będąc coraz bardziej tego pewna. 
  • Nie mów tak – Piotrowi się głupio zrobiło i… słusznie. 
  • Tylko zazdrościć… jesteś wybrany – nie wiem jak trafniej opisać to, co się wokół niego dzieje. 
  • Chrystus zginął za was wszystkich, nie za Wybranych. 
  • Dlaczego zależy Mu tak na nas jeśli ma wszystkich?
  • Jest miłością.

02. 11. 14 r. Szczecin.   

Późno wieczorem Piotr przyszedł do mnie do pokoju i powiedział;

  • Mam ci coś przekazać. Chodzi o Fatimę, objawienia fatimskie, nie wszystko zostało odkryte, są zapiski utajnione, które mówią o przyszłości ludzi, to ma jakiś związek z tym objawieniem na Słowacji, no tam gdzie chciałaś jechać. Kazali ci, byś znalazła te zapiski i przekazała ludziom, to ważne. Ciągle mówi; źródła niejawne odnajdź je. Mówi, że to co wiemy to połowa prawdy… pieczęć nie została zerwana… co to ma znaczyć?… to co my wiemy to wierzchołek góry, to dotyczy przyszłości… bez przerwy słyszę to zdanie; tajemnice fatimskie, odkryj do końca, do końca… to przestroga przed wojną, przed grzechem… rozwiązłością, ludzie się zapominają… – Piotr mówił to wszystko w zamyśleniu.

Zrobiłam wielkie oczy, bo myślałam, że sobie żartuje.

  • Jak mam to znaleźć?
  • Oni cię poprowadzą.
  • No proszę cię… icon_rolleyes – powiedziałam lekko skołowana – przecież w internecie znajdę to, co oficjalnie wiadomo, jak mam dotrzeć do utajnionych zapisków, mam jechać do Watykanu? – lekko zakpiłam z tego pomysłu.
  • Nie wiem, tak powiedzieli, ma to związek ze Słowacją, sprawdź to po prostu.

Masz ci los… i co teraz? icon_eek-Kopia

Każdy ma swój sąd ostateczny.

13. 10. 14 r. Warszawa.   

Papież Franciszek powiedział w czwartek, że aniołowie stróże istnieją, a ludzie, którzy słuchają ich rad podejmą mniej błędnych decyzji.„Nauka o aniołach nie jest fantazją. Nie, to rzeczywistość” powiedział papież podczas codziennej mszy w kapliczce w jego rezydencji w Watykanie. „Zgodnie z tradycją kościoła wszyscy mamy anioła, który nas chroni i pomaga nam zrozumieć wiele spraw”, powiedział w komunikacie z okazji Święta Aniołów Stróżów, obchodzonych przez katolików w dniu 2 października. Wiadomość, że ludziom od urodzenia pomagają nieziemscy strażnicy jest przeciwstawna do tego, co stwierdził Benedykt XVI w 2012 roku mówiąc, że anioły nie śpiewały przy narodzeniu Chrystusa.

Franciszek pyta: Jak często słyszeliśmy; „powinienem zrobić to; nie powinienem tego robić; to nie jest w porządku; uważaj … „. Tak często! Jest to głos naszego towarzysza podróży. Papież poradził sceptykom zadać sobie pytanie: Jaki jest mój związek z moim aniołem stróżem? Mogę go słuchać? Mogę powiedzieć dzień dobry do niego? Czy mogę poprosić go, aby pilnował mnie, kiedy śpię? „Nikt nie podróżuje sam i nikt nie powinien myśleć, że jest sam,” powiedział.
http://www.theguardian.com/world/2014/o … rdian-help

Widząc w tym krótkim tekście dysproporcję między Franciszkiem a Benedyktem spytaliśmy oczywiście, jak to było faktycznie z narodzinami Jezusa. Otóż jeden i drugi ma rację. Towarzyszyły przy narodzinach, ale nie śpiewały, bo jak powiedział Homiel…

  • Znały cel przyjścia.

Piotr pytając zobaczył nagle postać Franciszka i stojącego za nim bardzo dużego anioła stróża, który mierzył około 5 metrów. Na Franciszka padała z Góry  łuna światła, sam anioł wydawał się według Piotra prawdziwym fajterem, miał podwójną parę skrzydeł, złoty hełm lekko zachodzący na nos i oczywiście miecz u boku.

Sprawdziłam anioła o dwóch parach skrzydeł. Cheruby (Wj 25, 18-20; 1 Krl 6, 23-28) oraz „istoty żyjące” (Ez 1,5-6) mają po dwie pary skrzydeł. http://kjb24.pl/ktoz-jak-bog/z-pisma/skrzydla-aniolow/

Cherub lub cherubin (l.mn. cheruby, cherubini, cherubiny, cherubinowie; hebr. l.p. כרו cherub, l.mn. כרובים cherubim silni) – potężne nadprzyrodzone istoty, stojące bardzo wysoko w hierarchii bytów, znajdujące się często w bezpośredniej bliskości Boga. https://pl.wikipedia.org/wiki/Cherub 


18. 10. 14 r.  Szczecin. 

To, że mamy pewne „układy” nie znaczy, że nasze życie jest usłane różami. Mogę powiedzieć, że o dziwo wprost przeciwnie. Nasz firma realizuje dostawy głównie na podstawie wygranych przetargów organizowanych przede wszystkim przez instytucje państwowe. W Polsce istnieje coś takiego jak prawo zamówień publicznych oraz urząd zamówień publicznych i firmy państwowe przestrzegają prawa, albo inaczej… powinny go przestrzegać. Teraz ogólna sytuacja na rynku jest taka, że nawet jeśli realizujemy przetarg okazuje się, że raptem przedsiębiorstwo nie ma pieniędzy i po prostu nie płaci.

Miesiąc temu wygraliśmy przetarg na dostawę do dużej znanej państwowej instytucji. Osoba odpowiedzialna za podpisanie protokołu odbioru zaczęła wymyślać różne dziwne rzeczy, na przykład że śrubka za krótka o 1 mm, że gąbka pali się za szybko, choć ma wszelkie certyfikaty niepalności, itd. Ewidentnie szukanie pretekstu, by nie płacić. Piotr bardzo się tym zdenerwował, bo chodziło o spore pieniądze. W tym samym dniu miał sen; osoba, która robiła takie problemy podeszła do czarnej limuzyny i uzgadniała coś szeptem z facetem ubranym na czarno siedzącym za kierownicą. Wiedzieliśmy już, że mamy do czynienia z celowym i negatywnym działaniem małej grupy ludzi, której szefem jest osoba siedząca za kierownicą. I to było nawet logiczne. Osoba podpisująca protokół odbioru była pracownikiem średniego szczebla, decyzje musiał podejmować ktoś decyzyjny. Powiedziałam wtedy;

  • Sam nie dasz rady i musisz zwrócić się o pomoc do prawników.

Piotr zrobił to oczywiście, a w między czasie swoimi kanałami dowiedzieliśmy się, że poprzedni dostawcy mieli te same problemy i ta grupa ludzi działa wg stałego schematu i to naruszając prawo. Potwierdziła to krótka rozmowa z pracownicą tej instytucji. Podeszła do serwisanta pewna kobieta i powiedziała coś znamiennego;

  • Współczuję wam, teraz to dopiero będziecie mieli problemy. Tu bardzo źli ludzie pracują.

Dało nam to do myślenia. Jadąc wczoraj pociągiem długo o tym rozmawialiśmy, Piotr powiedział nieoczekiwanie, że spotka się z tym człowiekiem i mu wygarnie cytatem rodem chyba z Biblii; Przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu, bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!

Zatrwożyło mnie to i mówię do Piotra, że słowa brzmią jak klątwa i nie może tego powiedzieć. Piotr przyznał mi rację i zamilkł w zadumie, po chwili powiedział;

  • Usłyszałem zdanie, które mam przekazać temu człowiekowi;
  • Zaprawdę powiadam ci, zanim głową obrócisz twój duch będzie rozliczony…

Brzmi znacznie lepiej, choć też ciarki przechodzą po plecach. Homiel powiedział, że to kolejna lekcja, którą musi przejść i takich lekcji będzie więcej. Piotr bardzo się tym zmartwił, ponieważ jest ostatnio wykończony.

Zaprawdę powiadam ci, zanim głową obrócisz twój duch będzie rozliczony… nie zdajemy sobie sprawy na co dzień, że każde nasze uczynki, działania, decyzje, słowa i myśli podlegają ocenie. A dodatkowo czas jest nieubłagany, wszystko przemija w szalonym tempie. Dzisiaj jesteśmy tu, a jutro przed Niebiańskim Sądem. Nie znam nikogo, kto by o tym pamiętał…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Piotr Adamczyk, „Sąd Ostateczny”, 2001 r.


19. 10. 14 r. Warszawa.

Kiedy Piotr wraca po pracy do domu nigdy nie wiem w jakim będzie nastroju. Zazwyczaj jest zmęczony, ale i szczęśliwy, że już dom. Czasami jednak wraca wyjątkowo zamyślony.

  • Już wiem dlaczego Chrystus mnie prowadzi – powiedział Piotr wieczorem, kiedy już w spokoju siedzieliśmy razem na kanapie.
  • Przez Chrystusa, w Chrystusie, z Chrystusem, innej nie ma drogi do Ojca to mi dzisiaj powiedział Homiel.
  • A wiesz co się wydarzyło o 15.00 ? Kiedy zacząłem się modlić mówię, że tęsknię do Ciebie Ojcze, nie masz pojęcia jak bardzo… i wiesz co usłyszałem?
  • Tęskniąc za mną, tęsknisz za Moim Synem, pamiętaj.
  • Wiara czyni cię niezwyciężonym.

p. s. Nie masz pojęcia !!!!!!????? On nie ma pojęcia icon_rolleyes

Tęskniąc za mną, tęsknisz za Moim Synem, pamiętaj. Wiara czyni cię niezwyciężonym – wiara to trudna rzecz. Kiedy wierzysz naprawdę żaden demon, żaden diabeł, żadne dziadostwo nie ma takiej mocy, by pokonać człowieka. Dlatego Homiel ciągle mówi; módl się, módl się… jakby nie liczyło się nic więcej.

Rabbi.

28. 09. 14 r. Warszawa. 

Rano na kawie rozmawialiśmy o mieszkaniu, czy kupować czy wynajmować. Po raz pierwszy chyba nie wiedzieliśmy co będzie dla nas najbardziej właściwe, więc poprosiłam Piotra, by spytał. Ciągle nie wiem jak on to robi, ale trwa to chwilę, jakby po drugiej stronie tylko na to czekali. Zaczęłam wszystko spisywać na serwetce. 

  • Gwałtowność zdarzeń jest nieunikniona.
  • Światło jest przy tym. 
  • Oczekujcie zdarzeń, które zmienią twój los tak dalece, że nie możesz sobie tego wyobrazić, to jest nieuniknione.
  • Będę dalej prowadzić firmę?
  • A czy ci źle? Ufaj bardziej swoim ludziom.
  • Co mam dalej robić? Leżeć na kanapie i czytać? – spytałam, bo nie mam pomysłu na swoje życie, kiedy moja firma prawie zbankrutowała.
  • Wasza dziwna stagnacja dobiega końca.
  • Przyszłość nie jest w stanie już cię zepsuć.
  • Uzbrój się w cierpliwość, a uśmiech z twoich ust nie będzie już schodzić.

Zabrzmiało to tak, że zaczęłam się lekko bać. Oni mają takie pomysły, że czasami lepiej nie wiedzieć. icon_cool-Kopia Homiel chciał przekazać jednak coś więcej.

  • Stwórca dał ci zadanie, którego druga część dopiero się zaczyna.
  • Wszyscy jesteśmy z tobą i koło ciebie.

Piotr ciągle wraca myślami do przeszłości, ciągle wspomina jak to kiedyś było. Homielowi to się nie podoba.

  • Zasiej trawę, posadź drzewa, nie sięgaj dalej.

Czyli zaoraj ziemię i do przodu. Co było, to było. Piotr także pyta jak długo będzie żył, co mnie nieustająco bardzo wkurza.

  • Nawet Ja nie mogę zmienić biegu zdarzeń.

Hmm… podsumowując musimy się poddać „rzece zdarzeń” i jednocześnie robić dalej swoje.


29. 09. 14 r. Warszawa.

Piotr do mnie zadzwonił;  widział w swojej firmie ducha. icon_exclaim-Kopia

Spojrzałem na miejsce Kowalskiego i zobaczyłem na jego fotelu bardzo chudego, czarnego faceta, siedział i się rozglądał. Nie wierzyłem własnym oczom! Kiedy podszedłem do niego on odwrócił się do mnie i był zaskoczony, że go widzę, zaczął się wymazywać jak się wymazuje gumką. Co to ma znaczyć?

Znaczy to tylko tyle, że ten świat, a zwłaszcza Warszawa jest pełna duchów.


30. 09. 14 r. Warszawa.  

Leżę od dwóch dni w łóżku, mam mocne przeziębienie, 2 godziny temu pomyślałam sobie, że napiłabym się mojej ulubionej kawy. 10 minut później słyszę dzwonek do drzwi, otwieram i widzę Piotra trzymającego zapakowaną kawę w torbie z Costy.

  • Kazali mi ci to przywieźć.
    Ot, takie małe cuda. icon_e_smile-Kopia

01. 10. 14 r. Warszawa.   

Kiedy się modlę często mówię Jeszua, nie Jezus. Nie wiem dlaczego akurat tak, ale wtedy czuję wyjątkową z Nim bliskość. Jednakże za każdym razem zastanawiam się, czy powinnam to robić, bo może przekraczam jakąś granicę. Wieczorem poprosiłam Piotra, by to sprawdził.

Piotr spojrzał na mnie jak na ufo i nic nie odpowiedział, ale po chwili widzę, że siada na tapczanie prosto i przesuwa się w kąt.

  • Powiedział… – lekko załamał mu się głos – … że tak mówiła do Niego Mama. Pozwolił ci tak do Siebie mówić – zamilknął na chwilę.

  • A do mnie powiedział;
  • Nie mów do Mnie Panie, mów do Mnie Rabi.

Rabi? A cóż to znaczy? Oczywiście natychmiast zajrzałam do internetu; Rabbi, nie Rabi – Nauczyciel.

  • Widziałaś jak się wyprostowałem i odsunąłem na tapczanie? … Usiadł między nami… dlatego.
  • Mówię Mu, że walczę ze słabościami swoimi, ale przegrywam często.
  • Widzę tylko twoje zwycięstwo.

W NT słowa Rabbi używa się najczęściej, gdy ktoś bezpośrednio zwraca się do Jezusa jako nauczyciela i osoby szanowanej. W Ewangelii Marka uczniowie Jezusa nazywają Go Rabbi (9,5; 11,21; 14,45), natomiast ślepiec zwraca się do Niego Rabbuni (10,51) – wszystkie te przypadki odnoszą się do kontekstów, w których Jezus działa, a nie naucza. W Ewangelii Jana zarówno Rabbi (1,38), jak i Rabbuni (20,16) wyraźnie znaczą „Nauczyciel”. Inne użycie tego słowa przez Jana odpowiada temu rozumieniu lub oznacza bardziej ogólny tytuł wyrażający szacunek (1,49; 3,2.26; 4,31; 6,25; 9,2; 11,8). Mateusz również łączy tytuł Rabbi zarówno z nauczaniem, jak i ze statusem społecznym i odnosi go jedynie do Jezusa, chociaż odrzuca stosowanie go we wspólnocie uczniów Jezusa (23,7-8). A zatem tylko Judasz nazywa Jezusa „Rabbi” w chwili zdrady (26,25.49), a inni uczniowie nie zwracają się do Niego ani przez „Rabbi”, ani przez „Nauczyciel” (termin używany tylko przez osoby z zewnątrz), lecz przez „Pan” (8,21.25; 14,28.30; 18,21). Poza Ewangeliami Mateusza, Marka i Jana żadne inne dokumenty NT nie używają słowa Rabbi.

http://biblia.wiara.pl/slownik/67ea4.Slownik-biblijny/slowo/RABBI-RABBUNI 

Wooow… Najpierw Piotr widzi siebie kroczącego obok Chrystusa w powietrzu, a teraz to…

Trudno w to uwierzyć, sam Piotr nie chce uwierzyć… choć jednak dzieje się.


12. 10. 14 r. Warszawa.    

Byliśmy dzisiaj w katedrze u „naszego krzyża”. Staramy się być tam jak najczęściej, ponieważ nas o to prosił.

  • Zawsze na was czekam, jesteście Mi radością.

Za każdym razem krzyż Chrystusa cały czas jest oświetlony, wygląda to pięknie i trochę magicznie. Kiedy zaczęłam się modlić i podziękowałam w myślach za „ławeczkę”, czyli za to, że Chrystus przygarnął Piotra do siebie i razem z nim kroczył w powietrzu… światło nad krzyżem nagle zgasło. Obydwoje rozejrzeliśmy się, czy to awaria, ale dookoła wszystko świeciło. Kiedy Piotr wstał z klęcznika światło się zapaliło. Zaśmiałam sie i wiedziałam, że to odpowiedź.

Po wyjściu z kościoła Piotr powiedział;

  •  Widziałem jak oddycha, jego klatka piersiowa się unosiła do góry i na dół, żył wisząc na tym krzyżu. Powiedział…. 
  • Będziemy iść razem. Twój świat się kończy.

Zabrzmiało to… co najmniej smutno, co miał na myśli? Co miałeś na myśli Jeszua? Świat się kończy cały, czy świat Piotra, czyli jego życie się kończy?


Mamy nie tylko poważne problemy w firmie, ale mamy też problem ze znalezieniem nowego mieszkania w Szczecinie. Nie możemy nic rozsądnego znaleźć. Piotr jest znerwicowany i dość przybity. Nawet już Homiela nie pyta. Wieczorem sam odezwał się;

  • Zaprawdę powiadam ci, że twoje troski rozpłyną się wkrótce jak poranna mgła w słońcu.
  • Uwolnię cię od tego, aby twa dusza nieskrępowanie mogła wzlecieć.

Czyżby mówił o śmierci? W pierwszym odruchu pomyślałam, że tylko dodał oliwy do ognia, bo chyba nie mógł „lepiej” nas uspokoić. Jednak po zastanowieniu sama przyznałam mu rację. Po co się denerwować, kiedy wszystko szybko przemija? Hmmm, to kolejny sposób myślenia, który musimy zmienić. n4a9sn


Spisana rozmowa z pociągu;

  • Twój dziennik to ostatnie zadanie tutaj.
  • Musisz pisać, ale nie spiesz się. 
  • Pisząc ten dziennik mam wrażenie, że on już się skończył, że nie ma już nic ciekawego – ja na to.
  • Mylisz się, dopiero się zacznie.
  • . mówi, że uwielbia jak jeździmy pociągiem – Piotr do mnie ze śmiechem.
  • Co go tak cieszy?
  • Wszystko co jest stworzone, czuje zapach, bez przerwy siedzi z nosem przy szybie.
  • A mój?
  • Siedzi poważny.
  • Przecież widział wiele światów?
  • To są widoki, które nigdy Mnie nie nasycą, zawsze będę się cieszył.
  • Patrzę na to co zostało stworzone. To są owoce nieskończenie dobrego Ojca.
  • Czy tam u was wszystko jest tak skomplikowane?
  • Dla was jest skomplikowane.
  • Czy jest coś takiego jak pieczęć archaniołów?
  • .. – nie odpowiedział.
  • Pamiętasz te dwie kule, które widziałem w mieszkaniu?
  • No to spytaj się co to było.
  • .. – nie odpowiedział.
  • Spytaj ich łaskawie kiedy ja zacznę pewne rzeczy widzieć?
  • Mówi, że lepiej żebyś słyszała to przeze mnie, bo twoja intuicyjność ulegnie zmianie, a stąd bierze się cięte słowo na gacki, a obrazy cię odciągną od tego.
  • Wiesz, to jest tylko intuicja, nigdy nie wiem, czy to prawda.
  • Twoja intuicja jest prawdą, a kiedy nie wiesz wtedy przychodzi Ktoś i ci pomaga.
  • Ja mam miecz przy sobie, a ty masz miecz w pisaniu – podsumował Piotr.
  • ….. – zamyśliłam się, bo faktycznie czasami pisząc na forum dość ostro… nie wiem skąd mi się to bierze.
  • …. Oni zdecydują kiedy odejdę. Jestem podłączony jak jakaś maszyna, wcisną guzik i nie mam mnie, czuję to. Nie daj boże, gdybym trafił na dół. Kto wie… jak będą mi kazali… to pójdę.słyszę…

Miej więcej wiary we Mnie, ty jesteś Nasz.

Kiedy przyjdzie pora wrócisz do Domu, tu go nie masz, tam na ciebie czeka.

Piotr się totalnie wzruszył.

Ten, kto słucha Mnie jest we Mnie. Ten, kto słucha Mego Syna jest we Mnie.

18. 09. 14 r. Warszawa – Szczecin. 

Jedziemy pociągiem i jak zwykle Piotr ma wtedy najlepszy kontakt. Zaczął mi dyktować słowa;

  • Chrystus mógł być z Ojcem, a zszedł do ludzi.
  • Najwięksi z nas będą służyć ludziom.

Tak więc wśród nas są lub byli i tacy, którzy nie pochodzili z tego świata, a służą ludziom. Myślę od razu o naszym papieżu chociażby, Dalajlamie, Ojcu Pio. Oczywiście nie jestem pewna, czy to akurat ci. Być może są to osoby, o których nigdy się dowiemy.

Wieczorem Piotr oglądając TV zwrócił się do mnie z pytaniem;

  • Kto to jest Tobiasz, ciągle słyszę Tobiasz, Tobiasz.
  • ?!

Masz ci los… bez internetu ani rusz. confused

Miłość i śmierć, tajemnicza pomoc z nieba i walka z morskim potworem, egzorcyzmy i cudowne uzdrowienie, a przede wszystkim recepta na udane życie małżeńskie – księga Tobiasza intryguje swoją fabułą i zachwyca bogactwem moralnych sensów.

Czytając ten fragment miałam nieodparte wrażenie, że Homiel daje nam w ten sposób swój znak;

Księdze Tobiasza zawdzięczamy też rozwój nauki o aniołach – angelologii. Aniołowie są znakiem Bożej Opatrzności. Oni nie tylko przekazują Bogu modlitwy ludzi, ale także towarzyszą im w codziennym życiu. Są w stanie przybrać postać człowieka tak, że ktoś, komu pomagają, może w ogóle nie być świadomym ich obecności. Będzie widział jak jedzą i piją, ale to będzie tylko złudzenie. Aniołowie pomagają pokonywać trudności i pokazują, jak leczyć choroby. Oni wreszcie podpowiadają, jak mocą Bożą wyrzucać demony. Są więc narzędziami Boga do czynienia dobra na ziemi.  http://adonai.pl/anioly/?id=27


19. 09. 14 r. Szczecin. 

  • Kiedy byłem rano w kościele znowu zobaczyłem ławeczkę, siedzieliśmy w trójkę, Ojciec, ja pośrodku i On. Siedzieliśmy na tej ławeczce na górze, poniżej leżał cały świat i patrzyliśmy w milczeniu przed siebie.

edd98c8b0c3a274df525eb0402e0b49e

TEN, KTO SŁUCHA MNIE JEST WE MNIE. TEN, KTO SŁUCHA MEGO SYNA JEST WE MNIE.

Przepiękne słowa, zrozumiałam, że właśnie to oznaczało trzymanie rąk na ramieniu Chrystusa. Nie ma innej drogi do Ojca, jak tylko droga przez Jego Syna.


Wieczorem Piotr przyglądał mi się z uwagą. Dziwnie na mnie patrzył, bo patrzył jakby poprzez mnie. Nie lubię tego, gdyż nie wiadomo czego się spodziewać. 

  • Widzę twoją aurę, jest biała, złota, najbliżej twojego ciała fioletowa. Fajnie to wygląda.

Piotr nie zdaje sobie chyba sprawę, co właśnie zobaczył. Natychmiast zajrzałam do internetu co oznaczają te kolory. Wysoka duchowość….  i tutaj się zgadzam, to ja icon_e_smile-Kopia


20. 09. 14 r. Szczecin.  

  • Dzisiaj miałem kolejną wizję z ławeczką. Siedzieliśmy z Jezusem, chciałem oddać mu pokłon, ale nie pozwolił mi, przytrzymał moją rękę i oparł na swoim kolanie, siedzieliśmy tak w milczeniu i patrzyliśmy przed siebie na miasto w dole.

To niesamowite, trzecia z serii wizja o ławeczce na górze w ciągu kilku dni. Co to może oznaczać?


21. 09. 14 r. Szczecin.

Piszę coś tam w komputerze i nie zwracam uwagę na Piotra. Widzę kątem oka, że podchodzi do stolika w zamyśleniu, bierze kartkę papieru i coś zaczyna pisać. I bardzo dobrze, myślę, w końcu zrozumiał jak ważne jest pisanie na bieżąco.     

  • Światło było zawsze koło ciebie i w tobie.
  • Ty jesteś światłem, ty jesteś z Nami i w Nas, a My jesteśmy twoi i w tobie.
  • Życie twoje z góry wytyczone, a wybór twój w Nas, bo jak było na początku, tak będzie w wieczności.

Opadła mi szczęka, kiedy przeczytałam zapisane słowa.


Nieco później Piotr znowu spytał co z mieszkaniem;

  • Prochem to jest i w proch się obróci, uwierz Mi.
  • Dostaniesz szybciej niż myślisz, ale później niż oczekujesz.

Prochem to jest i w proch się obróci – musimy kompletnie zmienić sposób myślenia. Nic, co materialne nie powinno być godne uwagi… Taaak, łatwo powiedzieć, z realizacją już dużo gorzej.

W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś, i w proch się obrócisz! http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=3#P4


23. 09. 14 r. Szczecin.

  • Kurcze, znowu to samo. Znowu byliśmy na tej ławeczce, ale tym razem wstał, pociągnął mnie za rękę i poszliśmy przed siebie. Tylko, że nie schodziliśmy po wzgórzu, ale poszliśmy prosto, unosiliśmy się w powietrzu, a ja cały czas tylko myślałam, żeby nie spaść, żeby nie spoglądać w dół.

colorir_ceu1

  • Jam jest światłością, kto idzie ze Mną, idzie w światłości.
  • Będziemy kroczyć razem.

Powiedział mi o tym zaraz po przebudzeniu. Od razu skojarzyła mi się ta wizja z apostołem Piotrem, który ujrzawszy Chrystusa kroczącego po wodzie wyskoczył z łodzi, by iść w Jego kierunku. Jednak kiedy się zorientował się, że idzie po wodzie od razu się przestraszył, a kiedy się przestraszył wpadł do wody. Zabrakło mu wiary.

Tak się zastanawiam, czy mój „biedny” mąż zdaje sobie sprawę z tego co się właśnie wydarzyło, jakie znaczenie ma jego wizja… Chyba nie, bo wieczorem o tym zapomniał, a znowu zaczął narzekać na problemy w swojej firmie. W pewnej chwili i Homiel miał tego dosyć…

  • Nie trap się, to jest ciąg zdarzeń, łatwiejszy dostęp do ciebie ma mrok, rozwiązuj problemy i walcz, jesteśmy z tobą.

Widząc, że Piotr jest „podłączony” wykorzystałam sytuację i poprosiłam o rozwiązanie kilku spraw.

  • Czy ten świat da się naprawić ?
  • Z tego ziarna zdrowa roślina nie wykiełkuje.
  • Czy należy już do mroku ?
  • Wystarczy wymienić ziarno.
  • Czy będzie wojna? – pytając mieliśmy na myśli islamistów.
  • Dopuszczane są siły mroku coraz bardziej.
  • Prawdziwy wróg jest w ukryciu.
  • Jak nazywacie to wszystko poza naszym światem ?
  • NADŚWIAT.
  • Kim był Nostradamus ?
  • Wizjoner, pomagał wielu ludziom.
  • Wiedzę czerpał z różnych źródeł, typowa ludzka dusza szarpana przez dwie strony.
  • Dlaczego czasami nie odpowiadasz na nasze pytania?
  • Słyszysz to co masz usłyszeć, nie to co chcesz usłyszeć.
  • Czy istnieją ludzie, którzy widzą więcej niż na to pozwalacie ?
  • To bardzo zabawne pytanie.
  • Dlaczego Jezus wybrał Piotra ?
  • Był prawdziwy.

Z tego ziarna zdrowa roślina nie wykiełkuje – symbol ziarna pojawia się w rozmowach z Homielem od czasu do czasu, pojawia się też w samej Biblii. http://biblia.streszczenia.pl/opracowanie/przypowiesc-o-siewcy/

Ten świat jest tak zepsuty, że nic wartościowego już się z niego nie narodzi.

Wystarczy wymienić ziarno – wystarczy, że zmienią się ludzie? Niewykonalne.

Dopuszczane są siły mroku coraz bardziej. Prawdziwy wróg jest w ukryciu – wynika z tego, że to wcale nie islam może być przyczyną wojny, jeśli takowa nadejdzie.

Był prawdziwy – niedawno oglądałam dokument na Discovery dot. tajemnic Chrystusa i tam zadano pytanie, dlaczego właśnie św. Piotr, który wśród wszystkich apostołów był najmniej inteligentny i najczęściej zawodził został przez Chrystusa wybrany? Bo był prawdziwy, a więc na wskroś ludzki. Nie był zbytnio uduchowionym, pewnie nie rozumiał do końca co się dzieje, a negując trzykrotnie, że zna Chrystusa bał się jak każdy przeciętny człowiek. Ale to właśnie jego wybrał Chrystus, kogoś tak zwyczajnego… A to znaczy, że może wybrać kogokolwiek, wybrać każdego z nas.



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Nie ten jest silny, kto ma siłę, lecz ten, kto ma wiarę.

06. 09. 14 r. Szczecin.

Rok temu, mniej więcej co 1,5 miesiąca na policzku Piotra pojawiały się dziwne jasne znaki; pierwszy to złamany krzyż – nazwaliśmy to złamanym krzyżem, choć do końca nie jesteśmy pewni, czy nim faktycznie był. Wyglądało to jak spory X. Drugi znak nieskończoności, trzeci litera H lub I, gdyby czytać ją w innym układzie. Wszystkie miały ok. 1 cm – 1,5 cm. Kiedy u Piotra przestały się pojawiać znaki, ostatni pojawił się na moim policzku i to był jasny, klasyczny znak krzyża. Spytałam dzisiaj Homiela co znaczy ta zagadkowa kolejność znaków na policzku;  

1

  • Naznaczamy drogę twoją, przeszłość, teraźniejszość, przyszłość.
  • Dlaczego ostatni znak krzyża pojawił się na moim policzku?
  • W tych sprawach jesteście jednością, ty pomagałaś, Chrystusa znak odkupienia. Znak drogi do Boga. Innej drogi nie ma. Więcej nic nie mogę dodać. Błogosławieni ci, co mogą i umieją odczytać znaki.

Wow… najprościej było rozszyfrować znak środkowy, czyli nieskończoności. Jednak daleko nam do pełnego rozszyfrowania ich wszystkich.


Wieczorem spojrzałam na swoje konta firmowe i widzę na jednym 38 zł, na drugim 8 zł. Masakra. Oglądając TV i myśląc co by tu zrobić, aby zarobić widzę, że Piotr patrzy gdzieś w bok, tzn, że zaczyna słuchać.

  • Powiadam ci, zanim spadnie pierwszy śnieg wszelkie twoje troski odejdą w zapomnienie.
  • Powiedział śnieg? – bo nie mogłam uwierzyć, co słyszę.
  • Pokazał mi hałdy śniegu – powiedział Piotr równie zaskoczony.
  • No…. zobaczymy – rozbawiła mnie ta sytuacja z dwóch powodów; Homiel znowu czyta w moich myślach i jego zagadkowa przepowiednia. Mam tylko nadzieję, że nie mówił o śniegu na Saharze…. icon_lol-Kopia

08. 09. 14 r. Warszawa.

Piotr dzisiaj miał wyjątkowe „podłączenie” do Góry, otrzymał osobiste przekazy i nauki, które spisałam na gorąco, by nie ominąć żadnego słowa.

  • Zaprawdę powiadam ci, że dużo bardziej miłuję nie tych co zwalczają zło, lecz tych co wierzą we Mnie.
  • Nie ten jest silny, kto ma siłę, lecz ten, kto ma wiarę.
  • Kochaj ludzi ponad życie, bo życie masz wieczne, a ludzie odchodzą.
  • Jakaż to nagroda, kiedy życzysz dobrze tym, którzy tobie dobrze życzą.

Gdybym miała zrobić ranking słów, które zrobiły na mnie największe wrażenie, prawdopodobnie te uplasowałyby się na samym szczycie. A ostatnie zdanie brzmiało wyjątkowo znajomo;

Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie”?

Miłujcie waszych nieprzyjaciółMt 5, 38-48 http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/pismo-swiete-rozwazania/art,498,milujcie-waszych-nieprzyjaciol-mt-5-38-48.html   


13. 09. 14 r. Warszawa.

Siedzieliśmy jak zwykle na porannej kawie kiedy Piotr dostał nagłą wizję, a właściwie nagle przeniósł się do Góry, zaczął opisywać mi szeptem co widzi… 

  • Widzę miasto w niebie, pełno kolumn, pełno ludzi, wyglądają jak my, wiwatują… anioły latają, niektórzy trąbią w chude trąby, wszędzie światło, ktoś wjeżdża….. jestem w jakimś pomieszczeniu, podłoga jest zbudowana z kwadratów, mają różne kolory, na przemian się świecą, fajnie to wygląda… idę do innego pokoju… cały biały… widzę fotel pusty….

Podsunęłam Piotrowi szybko serwetkę, by to narysował.

111

To ciekawe, istnieje mnóstwo relacji dot. Nieba. W prawie wszystkich czytałam o wielkich kolumnach i wszechobecnym świetle.

0

  • Dzisiaj miałem sen; jesteśmy na 9 piętrze wieżowca, przy stole siedzi kobieta na czarno ubrana, ma ciemne włosy, ty i ja stoimy przy stole, a ta kobieta podpisuje z nami umowę. Wyciąga pieczątkę i widzę nazwę „legi..” Nie dostrzegam ostatnich liter. W pewnej chwili pyta mnie, gdzie moja pieczątka? Nie mam jej i muszę wyjść do auta. Kiedy wracam widzę, że ty się trzęsiesz i prawie płaczesz przerażona. Wysyłasz mi SMS, że ta kobieta jest diabłem. W tej samej chwili decyduję się ją zaatakować, chwytam ją w pól i razem wypadamy z okna, w locie zmieniam swoją wysokość do 20 m, na dole chwytam swój miecz, który nie wiadomo skąd się wziął i przecinam ją wzdłuż i wszerz. Potem wracam do wieżowca na 9 piętro.

Bardzo ciekawy sen. Czy ten wyraz to nie przypadkiem „legion”? To kolejny sen, który mówi o tym, że razem działamy przeciwko gackowi. Piotr jest od działania, a ja od rozpoznania wroga. I tak kroczymy w życiu razem. Kurcze… o mały włos podpisalibyśmy umowę z samym diabłem…  



Dopisane 04. 07.2016 r.

Wczoraj wracaliśmy pociągiem i wdaliśmy się w dyskusję z pewnym wykształconym, starszym mężczyzną. Rozmawialiśmy między innymi o klimacie.

  • Proszę zauważyć – powiedział – od dwóch lat nie mieliśmy właściwie zimy w Polsce.

Kiedy to powiedział, od razu przypomniałam sobie słowa Homiela, nie ma śniegu to i konto nadal puste… icon_cool-Kopia

Po godzinie….

  • Co by było, gdybyśmy tak wygrali w Lotto?
  • Jeśli sam z siebie zrezygnujesz z wszelkiego dobra i luksusu Niebo będzie się cieszyć.
  • Nie łudź się, nigdy nie wygrasz – znowu się roześmiałam wiedząc już, że Piotr nigdy bogaty nie będzie. Nie wiem, czy miałby siłę zrezygnować z … wszelkiego dobra.  

 



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/