Nie czyń Nam krzywdy, słowami można krzywdzić.

14. 03. 16 r. Warszawa.

Godzina 15.00 i Piotr nie był w stanie się pomodlić. Ludzie wchodzili do jego biura jak do baru. Piotr musiał w końcu przerwać te liczne odwiedziny i zamknął drzwi. Właściwie zmusił go do tego sam Homiel.

  • Jesteśmy zazdrośni.
  • O co?
  • O chwile, które spędzasz z nimi, a nie z Nami.
  • Czekamy w kolejce.

Piotr chyba powinien powiesić na drzwiach tabliczkę; o 15.00 chwila ciszy i sprawa na przyszłość będzie załatwiona.


Wieczorem mówi do mnie, że czasami jest tak zmęczony, iż nie ma siły klęczeć i modli się leżąc w łóżku. Zastanowiło mnie od razu, czy w takiej postawie modlitwa ma też swoje znaczenie, swoją wagę…?

  • Czy jesteś tak samo szczera klęcząc, czy leżąc?
  • Czystość zaangażowania.

1

Pokazał literę niewypełnioną i literę pełną. Czyli słowa puste i słowa przepełnione duchem, myślą, uczuciem. Wydaje się więc, że nie ma to większego znaczenia czy klęczymy, stoimy, czy leżymy. Ileż to osób niepełnosprawnych i chorych wyłącznie leży… czy ich modlitwy są mniej skuteczne, mniej ważne od tych, którzy mogą klęczeć?


Idąc do „Złotych tarasów” mijam po drodze kościół św. Barbary znajdujący się niedaleko głównego dworca. Jest tam schowana kapliczka z dużym krucyfiksem. Bywa, że wpadam do niej prawie codziennie… na chwilę. Zastanawiałam się od jakiegoś czasu, czy ten krzyż ma również swoje znaczenie jak ten „nasz” z praskiej katedry, ale nigdy nie otrzymałam odpowiedzi. Dzisiaj zobaczyłam coś, co mnie rozbawiło. Pod krzyżem wisiała tabliczka dziękczynna, którą podpisał Aleksander Szczeciński. Czy to odpowiedź, na którą czekałam?

2

Ja, Aleksandra ze Szczecina widzę coś takiego… ?! icon_e_smile-Kopia


17. 03. 16 r. Warszawa.

Oglądaliśmy akurat w TV program Cejrowskiego o Jerozolimie. Opowiadał o historycznej części miasta podążając śladami Jezusa. Oboje pomyśleliśmy jednocześnie o tym samym, że fajnie byłoby tam pojechać i dotknąć wszystkiego osobiście.

  • Chciałbym zwiedzić Jerozolimę.
  • Po co ci to? – Homiel zdziwiony – Niech jeżdżą ci, co nie widzą.

Homiel powiedział to tak prostolinijnie, że z marszu mnie rozśmieszył. Ponieważ Piotr widzi… dosłownie…gdyby chciał, mógłby przemieścić się tam w każdej chwili. Ciągle o tym zapominamy.


Nie mijają echa przykrego wydarzenia dotyczącego wypadku prezydenta Andrzeja Dudy na autostradzie. Relacja w TV dotyczyła fatalnych komentarzy ludzi, którzy nie szczędzili swoich złośliwości po tym wypadku.

http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/skandaliczne-komentarze-po-wypadku-prezydenta-andrzeja-dudy/9bt6b53

  • Zobacz… cieszą jego nieszczęściem… jego krajanie, tak nisko to upadło.

Kolejna dołująca informacja, tym razem o dwóch księżach homoseksualistach pracujących w Watykanie.

  • To też człowiek, to co z nimi robić? Na stos? – chciałam sprowokować Homiela do odpowiedzi.
  • Od tego są przykazania, zło przybiera różne postacie.
  • A dlaczego islam zwycięża w tej chwili, dlaczego chrześcijanie przegrywają, dlaczego Góra na to pozwala?
  • Nie pierwszy raz pokazał cesarstwo rzymskie i lwy na arenie.

przesladowania chrzescijan

  • Próba wiary.

Próba wiary? Ta próba nigdy się nie skoczy… Kiedyś lwy, dzisiaj ISIS. Zgasiliśmy TV i zapadła cisza.

  • Jestem zmęczony, mam czasami naprawdę dosyć wszystkiego – odezwał się Piotr po dłuższym milczeniu.

Rzeczywiście wyglądał na wykończonego, ale to nie powód, by pragnąć końca. 

  • Nie czyń Nam krzywdy, słowami można krzywdzić.

Niebo nie lubi, gdy Piotr ma dosyć wszystkiego. Jak można mieć dosyć wszystkiego, kiedy ma się wszystko? Czy to nie jest wbrew Bogu?

  • Nie pytaj mnie już więcej ile będziesz żył.
  • Tyle, na ile zostałeś powołany.
  • Tyle, ile wyprosiłeś.

Homiel odpowiedział na pytanie, które Piotr zadał w swoich myślach. Ile będę żył to ulubione pytanie mojego męża. confused

Piotr przypomniał sobie, że kiedyś w nocy zobaczył w pokoju wysoką postać w czarnym habicie ze spiczastym kapturem. Była tak chuda, że habit wisiał na niej jak na wieszaku. Piotr nie widział jej twarzy, gdyż była zwrócona w stronę okna. Zapamiętał to spotkanie do dzisiaj i dzisiaj chciał się dowiedzieć z kim miał wtedy do czynienia.

  • Tak wygląda śmierć?
  • Jest wszędzie. Czasami przybiera taką postać.
  • Dlaczego przyszła?
  • Znacie się.

Znacie się…. icon_e_surprised-Kopia?Piotr był wielokrotnie blisko śmierci, więc można powiedzieć, że to starzy znajomi… i to przyprawiło mnie o dreszcze…

Piotr nagle rozdziawił szeroko buzię ze zdziwienia… jakby coś zobaczył.

  • Wiesz co teraz widzę? Wszechświat to bryła zamknięta! Takich brył jest naprawdę wiele!

Jeśli nasz świat jest animacją, czy inaczej hologramem, na pewno musi mieć swoje granice, musi być bryłą.

7241_4f4aa4e5844f95.56706855-big

Bycie nie złym to za mało.

12. 03. 16 r. Warszawa.

Dzisiaj sobota i zamierzaliśmy oczywiście odwiedzić nasz kościół. Piotr kupił niedawno na wyprzedaży świetne buty i dzisiaj chciał je uroczyście nałożyć. Był z tego zakupu niesamowicie dumny, ponieważ trafił na super przecenę. Z 1800 na 180 zł! Rzeczywiście buty są tak eleganckie, że aż świecą z daleka  icon_rolleyes.

  • Świecące buciki i dwa litry wody jak przystało na mnicha – sarkastycznie skwitował to Homiel.
  • Nie przesadzasz?
  • Mówię to dla twojego dobra.
  • Nie przesadzam, ale rozumiem, że chcesz gacki zadusić.

Słysząc, że Piotr perfumami chce zadusić diabła po prostu ryknęłam śmiechem, nie mogłam się powstrzymać icon_lol-Kopia. Tyle tego na siebie wylał, że pachniał na kilometr… Uwielbiam Homielowe poczucie humoru, ale Piotr poczuł się lekko urażony.

  • Czy to coś złego?
  • To nie licuje z modlitwą.
  • Mężczyzna nie ma być ładny, ale mądry i dzielny.
  • U dzielnego nawet pot pachnie ładnie.

Homiel tak nagadał Piotrowi do słuchu, że odłożył te buty do szafy.


Przyszliśmy do „naszego krzyża”, a tu zaskoczenie. Przed wejściem siedziała z małym dzieckiem bardzo młoda dziewczyna, kurcze… nawet nie kobieta, ale właśnie dziewczyn(k)a. Pomyślałam; dziecko ma dziecko. Ledwo nas zobaczyła natychmiast wyciągnęła rękę prosząc o pieniądze. Ponieważ miałam w kieszeni przygotowane dwa złote dałam jej zupełnie odruchowo. Stojąc już w kościele pod krzyżem zastanawiałam się, czy nie dać jej więcej, bo szkoda było mi jej małego dziecka. Ja się zastanawiałam, a Piotr podszedł do tej sprawy bardzo pragmatycznie. Znając zwyczaje cyganów nie przejął się zbytnio tym „drastyczny” widokiem, nie wiem nawet, czy zamierzał jej cokolwiek dać. Szybko zmienił zdanie, gdy usłyszał;

  • Daj jej jałmużnę.

Dał jej coś tam, a ja się ciągle zastanawiałam, czy nie dołożyć jej parę groszy. Wyjęłam portmonetkę i zaczęłam sprawdzać ile mam. Widząc to Piotr się żachnął…

  • Przecież już dałaś – przyznałam mu rację i zamknęłam portfel. Piotr dałby zapewne wszystko co ma, ale komuś, kto tego rzeczywiście potrzebuje.

Wychodząc z kościoła Piotr usłyszał pouczające słowa;

  • Zawsze pozwól jej być dobrą.

Ewidentnie Chrystus odniósł się do moich wahań i mojej decyzji. Posłuchałam Piotra zamiast siebie i to kolejna nasza wpadka niestety. A tak się pilnowaliśmy… icon_e_confused-Kopia Jak tak dalej pójdzie, to będziemy bać się tu przychodzić.


Wieczorem.

Piotr miał wizję, że były pracownik pojawi się w firmie i będzie próbował niszczyć papiery.

  • Będzie działał przeciwko nam? Nagada na nas jakieś bzdury? – spytał Homiela.
  • Co się martwisz? Na Ojca też mówią, że Go nie ma.

Ludzie gadają bzdury, że Bóg nie istnieje… a tu niespodzianka icon_e_smile-Kopia.


13. 03. 16 r. Warszawa.

Wpisywałam na blog nowy wpis dot. przedłużenia życia http://osaczenie.pl/wp/2016/03/11/narodziny-gacka/ i przypomniałam tę niesamowitą scenę Piotrowi, który na samo jej wspomnienie prawie się rozpłakał. Odezwał się Homiel.

  • Zgadnij dlaczego żyjesz.
  • Bo wyżebrałem.
  • Inni też żebrzą.
  • Za twoje wielkie serce, słońce na zewnątrz i słońce w sercu.

Jestem od dwóch dni chora, a jak jestem chora to mam specyficzny humor. Jechaliśmy autem i rozmawialiśmy w trójkę jak starzy, dobrzy znajomi. 

  • Homiel, niektórzy nazywają Chrystusa Avatarem, co ty na to?
  • A może Hipolit?powiedział poważnie i ze smutkiem… i jednocześnie dość sarkastycznie.

Avatar – nazwa ta pochodzi od sanskryckiego słowa avatāra, oznaczającego w hinduizmie wcielenie bóstwa, które zstępuje z nieba na ziemię w postaci śmiertelnej – ludzkiej, zwierzęcej lub mieszanej. https://pl.wikipedia.org/wiki/Awatar_(rzeczywistość_wirtualna)


Zazwyczaj podczas dłuższej jazdy Piotr lubi mówić o sobie, lubi wspominać wszystko od początku.

  • Monoepopeja, porozmawiajmy teraz o twojej urodziepowiedział ze śmiechem.
  • Ok, rozumiem, że za dużo mówię o sobie.
  • …….. – Homiel nie zaprzeczył.

Monoepopeja, to jak monodram, czyli monoepopeja to długi poemat o sobie samym.


Po chwili w ciszy…

  • Lubię to auto – Piotr mówi do mnie mając na myśli nasze auto, które się świetnie sprawuje i ciągle dobrze wygląda.
  • My też lubimy.
  • My? To ilu Was jest?
  • Brygada.
  • ….
  • Wiesz, że słuchając cię z boku ktoś mógłby powiedzieć, że jesteś świrem nad świrami? – powiedziałam do Piotra i zaczęłam się śmiać.
  • Wiem o tym.
  • Gdybyś miał wytłumaczyć naukowcowi jak to się dzieje, że słyszysz…
  • Słyszę Go zza przesłony, jakby ktoś stał za kotarą.
  • .? – ja to akurat rozumiem. 
  • Homiel, jesteś aniołem? – zwróciłam się już bezpośrednio do Niego.
  • Jestem… któryś cierpiał za nas rany Jezu Chryste zmiłuj się nad nami – ….. i od razu zrobiło się poważniej. 
  • Jak to jest, że widzisz nasze myśli?
  • Wyobraź sobie, że widzę twoje myśli jak na ekranie pokazał ekran telewizora.

11111

  • Jeśli miałbym cię oceniać przez dobro twego serca, to byłbyś Himalajami.
  • Ale nie tylko to się liczy, ale i twoje działanie.
  • Piękny kwiat, by wyhodować wymaga wielkiego trudu.

Żarty się skończyły. Znowu się zamilkliśmy.

  • Ciekawe, czy sekretarka już wróciła… – Piotr myślał już o firmie. Sekretarka wyjechała w piątek na pogrzeb.
  • Wróciła, pilnuje cię bardziej niż męża.
  • Wcale mnie to nie dziwi – pokiwałam głową ze zrozumieniem – Cała jej egzystencja zależy od ciebie.
  • Gdybyś teraz odszedł pozostawiłbyś spaloną ziemię.
  • A najgorsze byłoby, gdybyś to widział.

Homiel wali prosto z mostu. Odejście Piotra uderzyłoby w wielu ludzi. Na dzień dzisiejszy z jego firmy żyje około 200 osób, a więc całkiem sporo. Jego brak rzeczywiście spowodowałoby wielkie spustoszenie, a przecież ten dzień musi kiedyś nastać.


Ciągle jadąc samochodem powspominaliśmy trochę naszych byłych już współpracowników, zwłaszcza jedną osobę, która była dla mnie prawdziwą zagadką. Obstawiła swoje biurko figurkami aniołów, a jednak każdy omijał ją szerokim łukiem. Niby wierzyła, ale złorzeczyła wielu ludziom. Sprzeczność na każdym kroku.

  • Moim zdaniem może nie była zła – powiedziałam trzeźwo.
  • Ale bycie nie złym to za mało.

No tak… Jeśli za wiarą mają iść odpowiednie czyny… to w tej osobie tego po prostu nie było.


Jechaliśmy dalej zatopieni we własnych myślach… Milczenie przerwał Homiel;

  • Gdybyś wiedział czasami z kim w samochodzie jeździsz, to byś z niego kościół zrobił.
  • Naprawdę ?
  • Naprawdę.


Dopisane 20. 01. 2017 r. 

  • Gdybyś wiedział czasami z kim w samochodzie jeździsz, to byś z niego kościół zrobił – zagadka została rozwiązana kilka miesięcy później.

  • Pragnę, by człowiek często przypominał sobie, iż Ja jestem tam, gdzie on się znajduje. Niech pamięta, że nie mógłby żyć, gdybym Ja nie był z nim, żyjący jak on. Pomimo jego niewiary nigdy nie przestaję być przy nim.

http://www.voxdomini.com.pl/ojciec/o_02.htm

Nie oceniaj, a sam nie będziesz oceniany.

11. 03. 16 r. Warszawa. 

Pokłóciliśmy się wczoraj dość ostro. Piotr zaczął oceniać pewną sytuację nie mając o niej żadnej wiedzy. Dzisiaj będąc na porannej mszy usłyszał pouczenie;

  • Nie oceniaj, a sam nie będziesz oceniany.

To jest pierwsza lekcja, którą nam Homiel wyłożył na samym początku naszych rozmów. Ciągle o tym zapominamy. No cóż… czasami trudno się powstrzymać, bo to jest takie ludzkie ocenianie innych… niestety. icon_rolleyes


Piotr do domu przychodzi dopiero około 18.00. Pojawiając się tak późno siłą rzeczy późno też je obiad, przez co jego waga sukcesywnie rośnie. Dodatkowo wieczorami dobija się słodyczami, potrafi pochłonąć całą czekoladę 5 minut po obiedzie. Patrząc na niego myślę czasami, że mógłby z powodzeniem sobie dorabiać jako święty mikołaj. icon_e_confused-Kopia Ani ja, ani Homiel nie jesteśmy na  przyrost jego wagi obojętni. 

  • Pokarm zatruwa ci głowę, głódź się, zwłaszcza teraz.
  • Dlaczego? – spytałam, ale przyszło mi do głowy, że mamy akurat adwent.
  • Nawet nie wiesz jak zbliżysz się ku Chrystusowi.
  • Zaprzyjaźnij się z głodem, niech będzie ci przyjacielem.
  •  Wiesz co mi pokazał ? Z pełnego żołądka idzie jakaś maź do głowy.
  •  Hmm, ciekawe… Tak jakby przepełnienie żołądka zatruwało ci mózg – zaczęłam od razu analizować.
  •  A zobaczysz to, czego nikt nigdy nie widział.

A zobaczysz to, czego nikt nigdy nie widział Homiel chce powiedzieć, że przy pełnym żołądku, przy obżarstwie nie można zostać mistykiem. Pytanie tylko, czy Piotr chce nim być widząc jak się rozłożył na sofie zmęczony, ale szczęśliwy. 

  • Zobacz już piątek, a niedawno miałem sąd.
  • Mówiłem, że wszystko przemija.
  • Stanę przed sądem ostatecznym? Przecież świętym nie jestem.
  • Tak i nieświętym też nie jesteś.
  • Gacki odpuściły?
  • Do ostatniego tchnienia jest walka.

Ufff… to nie jest zbyt pocieszające. Tak się zastanawiam, czy obżarstwo nie jest też działaniem diabła? Kolejna słabość człowieka… hmm… a diabeł działa przede wszystkim na nasze słabości.


Czekamy na przyjazd naszego syna z rejsu. Tym razem będzie wracał aż z Chin. Denerwujemy się oboje choć wiemy, że jest pod szczególną ochroną.

  • Wczoraj jak się modliłem poprosiłem Ojca o coś…
  • O co? – nastawiłam uszy.
  • Spytałem, czy mały dotrze do domu cały? Niech to co w niego ma uderzyć, niech uderzy we mnie.
  • … wiesz co usłyszałem?
  • ..?
  • Wiecznie nie będę tego lekceważył.
  • To są bardzo mocne słowa, które wszyscy słyszą, a twój głos szczególnie.

Wiecznie nie będę tego lekceważył – w końcu jego prośby mogą kiedyś zostać spełnione. Trzeba uważać o co się prosi.

Oczywiście nie odzywaliśmy się przez dłuższą chwilę, bo taka jak ta chwila długo trzyma za gardło.

  • Jestem ciągle pod wrażeniem tego, co wydarzyło się dwa dni temu. Po prostu czapka z głów Homiel.
  • Likuheda… błogosławieni ci, co tego słuchają – odpowiedział.
  • Przestań aż tak to przeżywać – Piotr już znudzony. 
  • Jak tego nie przeżywać, jeśli to jest tak niesamowite! Czy nie rozumiesz co się stało?
  • Nie rozważaj – wtrącił się Homiel – Kup... (pokazał tabletki) dla swojej żoli.

Homiel też nie chce, bym to aż tak przeżywała, bo zgrabnie zmienił temat rozmowy. Jestem mocno przeziębiona i od wczoraj myślę, by wskoczyć w końcu do apteki. Żola… ? Rozbawił mnie, bo połączył słowa żo-na i O-la. Od dzisiaj jestem „żola”! Tylko Homiel mógł wpaść na taki pomysł.

  • Co to za imię Żola?
  • Urzędowo ciepłe.
  • Jesteś taki mądry, pokaż się – zażartował Piotr.
  • ………..

Kilka chwil później zza przesłony wyłoniła się srebrna głowa, znacznie większa od głowy Piotra. Miała przepiękne rysy….

00000

  • Coś pięknego! Twarz jak wyrzeźbiona, prosty nos, na oko 25 – 30 lat… Szlachetna twarz – opowiadał mi na gorąco. 

Piotr długo był jeszcze pod wielkim wrażeniem, opisywał mi Go jeszcze z 10 razy żywo gestykulując i dopiero po dłuższej chwili spytał jakby teraz to odkrył…

  • Dlaczego byłeś srebrny?
  • Mam być zielony?

Zażartował mając na uwadze „gościa” ze zdjęcia. http://osaczenie.pl/wp/zdjecia-2/



Dopisane 18. 01. 2017 r.

  • Nie oceniaj, a sam nie będziesz oceniany – na potwierdzenie tego, że ocena innych jest domeną Nieba pokazuję dwa fragmenty z książki; Słowo pouczenia.

2

5


  • Mam być zielony? – to było tak niesamowite doświadczenie, że jeszcze wielokrotnie do tego w naszych rozmowach wracaliśmy. Piotr użył słowa przeszłego; byłeś. Homiel odpowiedział w czasie przyszłym, który można też rozumieć jako teraźniejszy; mam być. On jest i będzie nie zielony, zielony jest diabeł.  

  • Wiecznie nie będę tego lekceważył. To są bardzo mocne słowa, które wszyscy słyszą, a twój głos szczególnie – osobiście nie ośmielę się komentować tych słów. Wykorzystam kogoś mądrzejszego.

http://www.nadzieja.webd.pl/niewysluchane.php

Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą”. Warto tutaj podkreślić słowa: „da to, co dobre”.

Ufność, którą w Nim pokładamy, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą. A jeśli wiemy, że wysłuchuje wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również posiadania tego, o cośmy Go prosili”. Kluczowe słowa tutaj to: „zgodnych z Jego wolą”. Nie znaczą one, że Bóg zawsze robi złośliwie co innego, niż chcemy. Bóg jest miłością i jest też wszechwiedzący, dlatego wie, co jest dla nas dobre, i tego dla każdego z nas chce. Są takie rzeczy, które są bez wątpienia zgodne z wolą Bożą, np. czyjeś nawrócenie, uwolnienie od zniewolenia (które jest zawsze działaniem szatana), zbawienie, prośba o Ducha Świętego. I o te właśnie rzeczy powinniśmy się przede wszystkim modlić, bo one są największymi wartościami, a nie to, czy się studia skończyło, wyszło za mąż za Iksińskiego itd. Można wtedy ufać, że Bóg wysłucha takiej modlitwy (nie oznacza to oczywiście, że z pewnością zobaczymy efekt na własne oczy, bo może on nastąpić np. po latach). Ale jeśli np. prosimy o uzdrowienie z choroby, to nie można już powiedzieć, że możemy zawsze spodziewać się spełnienia takiej prośby — bo może się zdarzyć, że Bóg chce się posłużyć tą chorobą na przykład dla czyjegoś nawrócenia.


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Czy wierzysz… że jeden człowiek może unieść brzemię grzechu całego świata?

09. 03. 16 r.  Warszawa.

Od kilkunastu dni próbuję się dowiedzieć co znaczy szedaja i likudema. Wiem, że te słowa nie padły przypadkowo…, bo tu  nic nie dzieje się przypadkowo. Ponieważ jestem uparta i staram się drążyć temat do końca męczy mnie ta nierozwikłana sprawa. Dlatego niedawno zwróciłam się do kilku biur tłumaczeń specjalizujących się m. in. w języku hebrajskim z prośbą o przetłumaczenie dwóch słów;                                                                                                                 

1. szedaja (słowa Homiela) 2. likudema (słowa diabła).

Choć udało mi się samodzielnie przetłumaczyć, że szed to diabeł, likud – zjednoczenie, to jednak wcale nie byłam tego pewna i chciałam u profesjonalistów dowiedzieć się jak brzmi pełne i prawidłowe tłumaczenie. Niestety nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. W internecie znalazłam kontakt do osoby, która urodziła się w Izraelu i mieszka obecnie w Polsce. Zadzwoniłam do niej i poprosiłam o przetłumaczenie. Powiedziała, że jeśli nie da rady, to jej mama z Izraela na pewno da radę. Ulżyło mi i pomyślałam, że w końcu natrafiłam na właściwą osobę. Wysłałam więc do niej maila i dostałam w tym samym dniu odpowiedź.

11

Muszę przyznać, że zbiła mnie z tropu. Wydawało mi się oczywiste, że to hebrajski i niewiele różni się od staro-hebrajskiego, a to się okazuje wcale nie takie proste. Kobitka „zmusiła” mnie do sprawdzenia informacji na ten temat;

W ewolucji współczesnego hebrajskiego wyróżniamy 4 rodzaje pisma: – kwadratowe <rozwinęło sie z niego współczesne> -średniowieczne urzędowe style -rabiniczne <używane głównie przez rabinów, zwane także raszi> -kursywne<dało początek lokalnym odmianom>.

Alfabet starohebrajski zwany także paleohebrajskim- to pismo używane przez Izraelitów od ok. 1000 p.n.e., do ok. VI p.n.e., choć inskrypcje mogą pochodzić jeszcze z V i VI w. p.n.e. Niestety zachowało się bardzo mało inskrypcji starohebrajskich… większa częśc albo uległa zniszczeniu, albo zapisywano na materiałach nietrawałych <papirus>. Najstarszy dokument piśmiennictwa starohebrajskiego to tzw. kalendarz z Gezer pochodzący z epoki Saula lub Dawida<ok.1000 p.n.e.> Jest to coś w rodzaju kalendarza rolniczego, choć według niektórych uczonych była to tabliczka jakiegoś ucznia. Podobieństwo między starohebrajskim a hebrajskim współczesnym jest choćby takie że oba zawierają 22 znaki. W starohebrajskim nawzy ich prawdopodobnie odpowiadały nazwom obecnym. Różnice między pismami polegają na kształcie liter. Współczesne pismo hebrajskie to w gruncie rzeczy starożytne kwadratowe pismo hebrajskie. Pismo to czyta sie od prawej ku lewej. Litery są cieniowane, tłuste i o ładnych proporcjach. Na pismo nowohebrajskie miały ogromny wpływ czasy babilońskie czyli język i pismo aramejskie.

http://www.historycy.org/index.php?showtopic=950

Siedzieliśmy wieczorem na kanapie przed telewizorem nie rozmawiając ze sobą. Byłam totalnie pochłonięta sprawą „szedaja”. Mózg mi parował i dalej kombinował gdzie znaleźć odpowiedź.

  • Co tak milczysz?
  • Eeee…. – z rezygnacją w głosie opowiedziałam o moich wysiłkach w szukaniu rozwiązania, co Piotra kompletnie rozbawiło, bo dawno już o „szedaja”, a tym bardziej o „likudema” zapomniał.
  • . że ci się chce – i dalej się śmieje.

I wtedy sobie przypomniałam o Homielu. Ostatnim „rzutem na taśmę” spytałam;

  • Homiel, co znaczy szedaja?
  • …….. – nie odpowiedział. Po chwili dopiero…
  • Obejrzyj dokładnie… 
  • …. Zobaczyłem przed oczami tego aktora grającego Jezusa w „Pasji” – Piotr zdziwiony… 
  • ???!!! – spojrzeliśmy na siebie gałami wielkimi jak talerze. icon_eek-Kopia

W jednej chwili jednocześnie poderwaliśmy się z tapczana i doskoczyliśmy do komputera. Piotr ściągnął film i niemal klatka po klatce… aż nagle…

Szedaja = z pomocą diabła (według tłumaczenia w filmie).

To było coś nie-praw-do-po-do-bne-go!!! Czasami są takie chwile w naszych rozmowach z Homielem, że z wrażenia uginają mi się kolana. Oglądając ten fragment nie tylko ugięły mi się kolana, ale poczułam powiew kosmosu na swoich plecach. To była dla nas niesamowita chwila. Staliśmy nad komputerem zawieszeni w amoku… Puszczałam ten fragment z dziesięć razy, zakryłam oczy rękoma i tylko szeptałam to niemożliwe, niemożliwe…

Odsunęłam w końcu Piotra od komputera, nałożyłam słuchawki na uszy i postanowiłam jeszcze sprawdzić, czy w tym filmie znajdę również słowo; likudema, które wypowiedział w rozmowie gacek.

Czyli nie likudema, ale likunheda (albo likuheda). Piotr dokładnie nie dosłyszał, co zdarza się, kiedy słyszy słowa całkowicie mu nieznane, a tym bardziej w obcym języku. Pełne filmowe zdanie brzmi;

Czy naprawdę wierzysz… że jeden człowiek może unieść brzemię grzechu całego świata?

W naszej rozmowie http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/12/23/dla-nas-cenniejszy-jest-jeden-ktory-wie-co-chce-niz-20-niezdecydowanych/ gacek powiedział;

  • Likuuuuuunheda !!!!! – (pełny) ciężar grzechu?
  • Wy chcecie mnie powstrzymać? Nie przeciwstawi mi się nawet ten na służbie! 

Ewangelie opisują, że Chrystusa lżono i nazywano diabłem. „Szedaja” to potwierdza.

Ewangelie opisują dość dokładnie kuszenie Jezusa nie w Ogrodzie Oliwnym, ale na pustyni. Co prawda kończą się zdaniem sugerującym, że takie kuszenie było i później; Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu (Łk 4,1-13), to jednak w ewangeliach o kuszeniu w ogrodzie raczej nic konkretnego nie ma.

Modlitwa i trwoga konania

36 Wtedy przyszedł Jezus z nimi do ogrodu, zwanego Getsemani, i rzekł do uczniów: «Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę tam i będę się modlił». 37 Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. 38 Wtedy rzekł do nich: «Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną!» 39 I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty». 40 Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: «Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? 41 Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe». 42 Powtórnie odszedł i tak się modlił: «Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!» 43 Potem przyszedł i znów zastał ich śpiących, bo oczy ich były senne.44 Zostawiwszy ich, odszedł znowu i modlił się po raz trzeci, powtarzając te same słowa.45 Potem wrócił do uczniów i rzekł do nich: «Śpicie jeszcze i odpoczywacie? A oto nadeszła godzina i Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. 46 Wstańcie, chodźmy! Oto blisko jest mój zdrajca».

Skąd więc słowo liku(n)heda w tej scenie? Wyobraźnia scenarzysty?… zastanawiałam się nad tym. Przypomniałam sobie, że scenariusz „Pasji” opiera się na wizjach Anny Katarzyny Emmerich i tam trzeba byłoby znaleźć odpowiedź.

Reszta groty wypełniona była (…) strasznymi obrazami grzechu, a złe duchy napadały ze wszech stron z szyderstwem i złością. Jezus przyjmował wszystko na siebie, choć brzemię to było olbrzymie. Serce Jego, jedyne ze wszystkich serc, przepełnione było doskonałą miłością Boga i ludzi, więc ten bezmiar ohydy, ta obrzydliwość i ciężar wszystkich grzechów przejmowały to serce przerażeniem i smutkiem bez miary.(…)

Szatańskie ataki Gdy już cały ten bezmiar winy i grzechów ludzkich (…) przesunął się przed duszą Jezusa, a On za to wszystko zgodził się być ofiarą przebłagalną i sam błagał o zesłanie na Niego wszelkich mąk i kar, zaczął szatan trapić Go różnymi pokusami, jak niegdyś na pustyni. (…) http://www.pch24.pl/w-ogrodzie-oliwnym,22381,i.html

Podsumowując; liku(n)heda i szedaja, słowa, które Piotr usłyszał to nie tylko słowa aramejskie, ale mogły też faktycznie paść podczas ostatnich kilku godzin życia Chrystusa.

Homiel!!!! Mistrzostwo świata! Z tych wszystkich rozmów z Tobą uważam to odkrycie za wydarzenie roku!

44444

Po kilku godzinach podekscytowana opowiadałam Piotrowi… co oznacza „liku(n)heda”.

  • Trzeba z nim walczyć… – pokiwał głową stanowczo głęboko się zamyślając. Zamilkł i zmrużył oczy.
  • . Usłyszałem rechot na dole… z dołu – powiedział nagle Piotr.
  • Rzucam ci wyzwanie!!!
  • Przyjmuję – Piotr odpowiedział natychmiast bez zastanowienia.
  • Z nim się nie dyskutuje – stanowczo wtrącił się Homiel uznając, że to było naprawdę głupie posunięcie.
  • Te słowa nie mają mocy! – anulował w ten sposób ten absurdalny układ. 

Po raz kolejny byliśmy świadkami starcia się Nieba i Piekła… To był niesamowity dzień i niesamowite doświadczenie. 



Dopisane 16. 01. 2017 r.

Homiel określił film „Pasja” jako nośnik prawdy i rzeczywiście nasze opisane doświadczenie jest na to dowodem. Do końca życia będzie robić na mnie piorunujące wrażenie. 

Ja jestem przy tobie, więc czego się obawiasz?

06. 03. 16 r. Warszawa.  

Pojechaliśmy do „naszego krzyża”, ale zanim to się stało jeszcze w domu rozmawialiśmy ile kto ma przy sobie pieniędzy. Piotr miał 10 zł i 50 zł, ja 1 zł i 50 zł. Liczyłam te pieniądze, ale w duchu nie wierzyłam co robię. icon_rolleyes Do czego doprowadziliśmy się sami, że boimy się jechać, bo a nóż znowu zrobimy coś nie tak? Kiedy i Piotr sobie to uprzytomnił twardo postanowił, że jedziemy i damy tyle, ile będziemy w danej chwili uważać. Niech się dzieje, co ma się dziać.

Pod krzyżem siedziała oczywiście znajoma nam kobieta, przechodziło obok niej trochę ludzi… W pewnej chwili ktoś szerzej otworzył drzwi i klęczącą kobietę spowiło światło. Mogłam jej się w końcu przyjrzeć, bo nigdy wcześniej nie widziałam jej w pełni, a może… a może nie chciałam jej widzieć? icon_e_confused-Kopia Zauważyłam zmęczoną i schorowaną twarz, oczy w sińcach. Wtedy zastanowiłam się, czy jednak nie dać jej tych 50 zł, zamiast 1 zł. Pomyślałam, że jej się bardziej przydadzą niż mnie. Mówię o tym na ucho do Piotra, a on robi wielkie oczy.

  • Wiesz co usłyszałem?
  • Przychodzisz do Mnie z twardym sercem…
  • Nie zatwardzaj swego serca.
  • Przychodź do Mnie otwarty  i podziel się.
  • Tak wiele dajesz na to co dostajesz ?
  • Dawaj wszystkim, którzy do ciebie przychodzą, bo to Ja ich wysyłam do ciebie.

To jest po prostu nieprawdopodobne! icon_eek-Kopia Nigdy nie wiem co się wydarzy pod tym krzyżem, a lekcji nie ma końca.


Dalej rozmawialiśmy już w samochodzie. Faktem jest, że co jakiś czas do firmy przychodzą różni ludzie z prośbą o pomoc dla przeróżnych fundacji. Czasami Piotr daje nie wnikając w szczegóły, a czasami nieufny najpierw sprawdza opinie o danej instytucji. Jak dotąd nie natrafił na oszusta. Słysząc słowa… bo to Ja ich wysyłam do ciebie od razu przypomniał sobie sytuację z piątku, kiedy na obiady dla dzieci dał 25 zamiast 100 zł, a tylko dlatego, że zasugerował się opinią swojej sekretarki.

  • Kto ma im pomóc jak nie ty ?
  • Ci, którzy nie wiedzą, czy ty, który wiesz wszystko ? – spytał Homiel.
  • Ciągle zawodzę – Piotr kręci głową z niesmakiem do  samego siebie.
  • Ciągle się uczysz.
  • Zobacz ile już umiesz.

Nie wiem dlaczego te trzydniowe wydarzenia i rozmowy skojarzyły mi się z przypowieściami ewangelicznymi dot. dzielenia się swoim majątkiem przez biednych i bogatych.

Jezus nauczając rzesze mówił: «Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok». 
Potem usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz.
Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie».

Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu otrzymujemy ewangelie na żywo. Zastanawia mnie jak niewiele się zmieniło przez te 2000 lat… te same problemy i te same dylematy.


Minęło kilka dni, a Piotr ciągle roztrząsa sprawę NIP.

  • Czuję, że są teraz szczęśliwi.
  • Nie szczęśliwi, ale spokojni. Przy nich szczęścia nigdy nie było – no tak… kto normalny może czuć się dobrze przy gacku…?
  • Jeśli kolejna rozprawa to będzie wyrok… czy to będzie rzeź niewiniątek  ?
  • O nie, to nie są niewiniątka –  Homiel jest super mądry icon_cool-Kopia Niewiniątek nie, ale rzeź już tak.
  • Byli teraz dobrze przygotowani. 
  • Zło zawsze ma w sobie pewność siebie – hmm… dlatego jest dla wielu tak pociągające.
  • Będę przemawiać na rozprawie ?
  • Czyż dobry pasterz zostawi swoje owieczki na wilki ?

Temat naszej rozmowy zszedł na pracownika, który założył konkurencyjną firmę. Piotr sądzi, że został w jakiś sposób przez to zdradzony.

  • Nie doszukuj się wszędzie zdrady, bo nie zaznasz spokoju.
  • On cię nie zdradził, niech idzie własną drogą.
  • Zdjął parasol i wyszedł na deszcz.
  • Nie zdaje sobie sprawy jak zmoknie.
  • Szybko to zrozumie.
  • Wcale nie trzeba dużo wody w dzbanie, by się napełnił.

Zdjął parasol i wyszedł na deszcz. Nie zdaje sobie sprawy jak zmoknie – Homiel bardzo obrazowo pokazuje, że pracując dotychczas w naszej firmie i mając stabilne poczucie bezpieczeństwa teraz musi liczyć się z tym, że tego bezpieczeństwa może mu zabraknąć. 

Wcale nie trzeba dużo wody w dzbanie, by się napełnił wcale nie trzeba dużo czasu, by się sam o tym przekonał.

  • Ale zaszkodzi mi ?
  • Ja jestem przy tobie, więc czego się obawiasz ?

No i kurcze zapomnieliśmy… od razu nam lepiej icon_lol-Kopia 


Dzisiaj kolejna drastyczna wiadomość w mediach. Kajetan Poznański http://natemat.pl/173321,kajetan-p-bezwzgledny-psychopata-czy-nieudany-produkt-obsesyjnego-dazenia-do-perfekcyjnosci

  • Dewiant.
  • Diabeł macza palce ?
  • Czy masz wątpliwości ?
  • Żadnych.


Dopisane 13. 01. 2017 r.

  • Dawaj wszystkim, którzy do ciebie przychodzą, bo to Ja ich wysyłam do ciebie – Czytam obecnie książkę Alicji Lenczewskiej; Słowo pouczenia. http://slowopouczenia.com Myślę, że ta książka z czasem będzie równie ważna jak „Dzienniczek św. Faustyny”. Zwróciłam uwagę na ten fragment jakże podobny do tego, czego i my doświadczamy w kościele.

1


Pieniądze są ważnym wskaźnikiem naszego życia duchowego.

W Ewangelii wg św. Łukasza 16,10 Pan Jezus powiedział: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie”.

  1. Dlaczego Jezus, gdy nauczał w przypowieściach, wybierał często pieniądze, jako treść swego przesłania?

Pieniądze stanowią ważny problem dla każdego z nas, częściowo definiując naszą tożsamość. Interesujące jest, że Jezus Chrystus mówił tak wiele o pieniądzach, mimo iż w tamtych czasach naród żydowski zajmował się przede wszystkim uprawą ziemi, a nie handlem. Mówił o pieniądzach i zarządzaniu nimi, ponieważ są to kwestie uniwersalne. Nie każdy znał się na sianiu ziarna i zbieraniu plonów, ale każdy posiadał coś, dokonywał wymiany, kupował i sprzedawał.

2. Czy pieniądze są złe?

Nie, pieniądze są tylko neutralnym środkiem wymiany dóbr. Lecz sposób, w jaki nimi zarządzamy wskazuje na nasz stan duchowy – na zasady i wartości, które wyznajemy. Na przykład, jeśli jesteśmy gotowi dać łapówkę, aby coś uzyskać lub uniknąć kary, świadczy to o naszych zasadach i wartościach: nie mamy poważania ani dla prawa kraju, w którym żyjemy, ani dla prawa Bożego, gdyż oba prawa zabraniają korupcji. Jeśli nie nauczymy się dawania z majątku, który Bóg nam powierzył, dowiedziemy jedynie, że Bóg nie zajmuje pierwszego miejsca w naszym życiu, że nie jest Panem naszego małżeństwa, rodziny, domu i finansów. http://bibliaofinansach.pl/dlaczego-chrzescijanie-powinni-rozmawiac-o-pieniadzach/

A zatem zarabiajmy i dzielmy się icon_e_smile-Kopia

Nie kieruj się tym co inni mówią, ale co sam czujesz.

05. 03. 16 r. Warszawa.

Jadąc autem na Pragę do „naszego krzyża” rozmawialiśmy znowu o rozprawie i kłamstwach ludzi z NIP.

  • Czyż dla ratowania życia forma nie przybiera dowolnego kształtu ? podsumował to Homiel.
  • Celowo tak zrobili ?
  • Zaufaj Nam. Czyż czarny cię nie wyprzedził i jak skończył ?

To było niesamowite…. icon_e_surprised-Kopia Z chwilą wypowiadania tych słów wyprzedzał nas właśnie czarny volkswagen i nie wiadomo skąd wyłonił się policjant, który go zatrzymał! Mijaliśmy ich z ulgą, że to nie my będziemy teraz się tłumaczyć, a wolno nie jechaliśmy. Homiel dał w ten sposób do zrozumienia, że w tej rundzie NIP mógł nawet i wygrać, ale ostatecznie liczy się rezultat końcowy, a ten wg Homiela jest już oczywisty.

  • Sędzina po której stronie stoi ?
  • Ona jest nasza.
  • To co mówi, musi to mówić, a zrobi to, co musi zrobić.

W kościele byliśmy sami i było cudownie cicho. Po wyjściu Piotr zaczął mi opowiadać, że pod krzyżem zobaczył pełno gacków i czarne dusze jakiś ludzi. Wyglądało to jak czarna mgła. Z chwilą kiedy to zobaczył zaczął je w myślach spopielać, tzn. wyobraził sobie, że je spopiela… ale… 

  • A wtedy usłyszałem Jezusa – opowiadał mi 10 minut później.
  • Nie odpychaj grzeszników, przychodzą tu, by się uczyć i zbawić.
  • Zobaczyłem… poczułem czarne wokół tych ludzi i czarne w ludziach i zacząłem to oczyszczać, ale… – pokiwał głową z dezaprobatą mówiąc o sobie – Człowiek jest głupi…. Chrystus przecież jest po to tutaj, żeby ludzie się nawracali. To jego czystość ma uzdrowić tych co są brudni, a ja tego nie zrozumiałem. Chciałem sam to zrobić.
  • Zrozumiałeś dzisiaj.
  • Zrozumiałem.
  • Im większy grzesznik tym Chrystus go milej wita, bo ma szanse się nawrócić.
  • O Boże… jakie ja błędy robię… – Piotr westchnął. 
  • A czyż nie na błędach człowiek się uczy ?

Ciekawe, że nikogo poza nami fizycznie pod krzyżem nie było. Być może Piotr widział energie ludzi, którzy już odeszli? Jezus powiedział jeszcze jedno zdanie;

  • Nie kieruj się tym co inni mówią, ale co sam czujesz.

Piotr od razu wiedział o co chodzi. Wczoraj do biura znowu przyszedł mężczyzna, który w imieniu pewnej fundacji chodził po firmach i prosił o datki na obiady dla biednych dzieci. Piotr dawał mu co jakiś czas pieniądze, ale też dla pewności wcześniej sprawdził tę fundację. Sekretarka wpuszczając mężczyznę powiedziała cicho, że tego faceta nie lubi. Dlaczego? Może dlatego, że również jako księgowa liczy każdy grosz? Piotr zasugerował się jej słowami i zamiast 100 zł dał 25 zł. Po dzisiejszych słowach Chrystusa zrozumiał, że znowu zrobił błąd.

  • Widzisz jak błąd za błędem popełniam? Co chwilę przegrywam – powiedział cicho do mnie.
  • Co chwilę się uczysz.
  • Gdybyś wiedział wszystko, nie bylibyśmy ci potrzebni.
  • Ale ja ciągle nic nie rozumiem.
  • Rozumiesz dużo, ale ciągle się wahasz.
  • Jeszcze… Nie przegrana to lekcja.
  • Znowu przegrałem.
  • To nie przegrana, to lekcja, nie przyjmuj tak, bo ci na dole będą się cieszyć.
  • Ty nie przegrywasz, ty wygrywasz, ale nie jeszcze jak powinieneś.
  • Mogłem dać na te obiady, dałem na trzy a mogłem na 20, a głodny nie chodzę.
  • Nie tłumacz się, zrobiłeś co zrobiłeś.

Wieczorem już w domu wróciliśmy do wczorajszych słów Ojca;

Wzbudziłeś radość, śmiech we Mnie, ale nie bądź z tego dumny.…….

  • Gdybym wiedział wtedy (p.s. w wizji), że to Ojciec to bym padł na twarz – powiedział do mnie.
  • A może On nie chciał byś padł ?
  • A może chciał normalności ? – na to Homiel.

Zastanowiłam się głęboko na tym co powiedział. Czyżby Bóg chciał normalności? To było naprawdę niezwykłe  dla mnie odkrycie. Zawsze wydawało mi się, że człowiek powinien leżeć plackiem i wzroku nie podnosić, a teraz… mysli

  • Trudno pogodzić się ze stratą bliskiej osoby – drążyłam temat.
  • Dlatego w niektórych religiach się cieszą kiedy odchodzą.
  • ..? – ciekawe jakich?… pomyślałam.
  • Nigdy nie wyjdę z podstawówki – Piotr z kompletną rezygnacją w głosie. Po wczorajszym doświadczeniu jeszcze nie może dojść do siebie.
  • Święte słowa Mój padawanie.
  • Nie zmieniaj się… Twoja wrażliwość to wielka cnota – Homiel sie roześmiał. 

Homiel jak zwykle dowcipny, posłużył się słowem (padawanie) z filmu „Gwiezdne wojny”, którego właśnie oglądaliśmy. Nie przestaje mnie zadziwiać. icon_cool-Kopia 

  • Jak to jest, że duchy żywią się energią ludzi? – ciekawość mnie zżerała, czytałam jakiś artykuł niedawno i przypomniałam sobie, że mam o to Homiela zapytać.
  • To nie duchy, to demony.
  • To znaczy, że człowiek może zostać demonem?
  • Może zasłużyć na bycie nim.

Doprawdy… zagadkowy jest Wasz świat, pomyślałam.


Oglądaliśmy w TV koszmarną wiadomość; muzułmanka obcięła dziecku głowę i chodziła z nią po ulicach Moskwy. Patrząc na to z przerażeniem zastanawiałam się, czy przy takiej eskalacji bezsensownego zła chrześcijaństwo ma szanse przetrwania?

  • Nie trać wiary – odpowiedział Homiel.
  • Nawet osoby głęboko wierzące plują na Kościół.
  • Jak głęboko ! oburzył się.
  • To jest powierzchowna wiara !
  • Nadchodzący Wielki Piątek jest taki ważny ?
  • Wszyscy łączymy się w jedności z Trójcą Świętą.
  • Jaka jest najważniejsza modlitwa o 15.00 ?
  • Chwała Ojcu…


Dopisane 12. 01. 2017 r.

  • Dlatego w niektórych religiach się cieszą kiedy odchodzą – nie miałam czasu się tym zająć i do dzisiaj nie wiem o jaką religię chodzi. Może odpowiedź znajduje się w tej książce; Śmierć w różnych religiach świata.

Kenneth Paul Kramer https://sklep.deon.pl/sites/deon/files/1796_przedmowa.pdf

Inaczej niż większość książek z tej dziedziny praca niniejsza przedstawia zagadnienie śmierci, zestawiając ze sobą tradycje i doktryny różnych religii. Podczas gdy wiele innych prac koncentruje się na kwestiach psychologicznych, na socjologicznych badaniach poszczególnych przypadków, na analizie systemów opieki zdrowotnej, na etyce medycznej, na zapisach testamentowych bądź na suchej analizie problemów związanych ze śmiercią (takich jak samobójstwo, aborcja, kara śmierci lub groźba zagłady nuklearnej), niniejszy tekst skupia się przede wszystkim na religijnych postawach wobec śmierci, umierania i życia pośmiertnego. Jak hindusi, buddyści i Chińczycy odnoszą się do śmierci? Jakie są ich wierzenia o tym, co po niej nastąpi? W jaki sposób podchodzą do śmierci Żydzi, chrześcijanie i muzułmanie? W jaki sposób przygotowują się do niej?

By zamknąć tę kwestię zwróciłam uwagę na wypowiedź katolickiego duchownego. http://www.chrzbawprzasnysz.plock.opoka.org.pl/felietony19.html

Piękne jest to, że właśnie w ten dzień wspominamy wszystkich, którzy radują się już w niebie, że wśród nich może być wielu naszych bliskich. Zatem nie trzeba się smucić, bo to dzień radości. Czyż można komuś lepiej życzyć? Wyobraźmy sobie jak ktoś z okazji naszych imienin życzy nam: Pamiętaj, abyś był święty! Niespotykane, ale czy nie zasadne i czy nie piękne. Dlatego idąc na cmentarz czy do kościoła w ty dniu nie smućmy się, bo to czas radości. Przecież wspominamy tych co radują się największą radością, oglądają już Pana Panów, Króla Królów, Miłość Jedyną, szczęście bez końca. Przecież my właśnie tam zdążamy. Prawda?


  • A może On nie chciał byś padł? A może chciał normalności?do dzisiaj te słowa robią na mnie ogromne wrażenie, ponieważ uświadomiły nam, że ludzie niepotrzebnie oddzielają się od Nieba pancerną szybą. Na zasadzie; oglądać, ale nie dotykać. Bóg Ojciec tego nie chce, chce bliskości człowieka, którego przecież Sam stworzył. Okazuje się to niezmiernie ważne, Homiel niejednokrotnie pouczał nas, byśmy w kontaktach z Nimi zachowali swoją normalność. Wiecie jakie to uczucie zadać Ojcu bezpośrednio pytanie?… niesamowite. 

Córko moja, mów mi o wszystkim tak prosto i po ludzku, sprawisz mi tym wielką radość; ja cię rozumiem, bo jestem Bogiem – Człowiekiem. (198) Ta prosta mowa serca twojego milsza mi jest aniżeli hymny układane na cześć moją. Wiedz, córko moja, że im mowa twoja jest prostsza, tym więcej mnie pociągasz ku sobie. Fragment z Dzienniczka Faustyny.

walking-with-God

Jeśli będziesz cierpiał, to nie zrozumiałeś.

03. 03. 16 r.   Szczecin.

Dzisiaj była kolejna rozprawa. Siedziałam w Szczecinie cała w nerwach i czekałam na telefon z Warszawy. Gdy zadzwonił Piotr wiedziałam już po tonacji jego głosu, że nie poszło najlepiej. Okazuje się, że na rozprawę przyszło 3 świadków z NIP, którzy kłamali jak nauczeni z jednej kartki. Wszyscy mówili dokładnie to samo do tego stopnia, że jakiś przedstawiciel sądu siedzący z boku i przysłuchujący się rozprawie roześmiał się w pewnym momencie na cały głos. Poza tym nasz prawnik nie był chyba do końca przygotowany na taki atak, bo sam stwierdził na końcu;

  • Dzisiaj panie Piotrze zło zwyciężyło, zło się panoszyło.

Piotr mimo swojej hardości i stanowczości bardzo się zmartwił, czuł się przegrany… a ja poczułam ulgę. Ciągle bowiem mam w pamięci wszystkie wizje, które dotyczą sprawy NIP. W wizji z jedzącą królową Piotr wydawał się zupełnie przegrany, siedział przy stole na krześle ze schyloną głową, jakby opuściły go wszelkie nadzieje. Ta część wizji sprawdziła się dzisiaj idealnie. Sprawdziły się też inne słowa Homiela, który powiedział w styczniu;

  • Będą zmieniać barwę jak kameleon. Ale to im nic nie da.

Analizuję na spokojnie „za i przeciw” i widzę, że wszystko właściwie idzie zgodnie z Homielowym planem. Powiedziałam o tym  Piotrowi, ale to go nie uspokoiło. Odłożył słuchawkę. Nie zdążyłam mu powiedzieć…

  • …rozmawiasz z Homielem, rozmawiasz z Jezusem, rozmawiasz z Bogiem i nadal Im nie ufasz?

Pół godziny później Piotr zadzwonił ponownie.

  • Wiesz co mi powiedział?
  • Dlaczego Nam nie ufasz ?
  • I zaraz usłyszałem w głowie piosenkę… Ufam tobie Jezu.
  • Czy tak miało być Homiel?
  • Kolejny etap.
  • Tak miało to wyglądać?
  • Tak miało być, od początku to widziałeś.

widziałeś w wizji.


04. 03. 16 r. Warszawa.

Przyjechałam do Warszawy z bólem głowy, migrena złapała mnie już w pociągu i mimo, że wzięłam silną tabletkę nic nie pomogła. Po 5 godzinach jazdy było coraz gorzej, ale mimo to poszliśmy na kawę, bo przecież nasze zwyczaje są silniejsze niż moja migrena. icon_rolleyes

Piotr zobaczył w mojej głowie dwie ciemne blaszki… jak to określił. Próbował je światłem rozwalić… jak to określił. icon_e_confused-Kopia

glowa

Ponieważ jego starania nic nie pomogły zawiózł mnie szybko do domu. Pół godziny później zadzwonił i powiedział, że migrena zaraz powinna mi jednak przejść, bo udało mu się… spalić te blachy!!!??? icon_e_surprised-Kopia Kiedy to mówił czułam wyraźnie jak ból rozlewa mi się w dół policzka i pomału znika. Godzinę później nic już nie czułam i byłam jak nowa. To nie mogło być działanie tabletki, ponieważ od jej zażycia minęło około 7 godzin.

Tak sobie teraz myślę… i jak on to robi? A przecież uzdrawia mnie nie pierwszy raz.confused


Jeden z pracowników, który odszedł niedawno z dnia na dzień okazało się, że nie przeszedł do nowej firmy na lepsze warunki jak twierdził, ale po prostu założył z kolegą konkurencyjną do naszej firmę. Okłamał nas, a wszystko wyszło na jaw, kiedy nasz główny dostawca zadzwonił i uprzedził, że ten zwrócił się do niego z propozycją współpracy. Piotr nawet się nie wściekł, tylko zasmucił. Najpierw NIP, a teraz to.

Zadzwonił jednak do byłego już pracownika i go spokojnie uprzedził, że jeśli będzie wykorzystywał naszą bazę danych, nasze kontakty to pójdzie na drogę sądową. Było mu już chyba wszystko obojętne… jedna sprawa sądowa więcej… co za różnica?

Homiel powiedział do Piotra, by się nim nie przejmował.

  • Przeminie jak wiatr i zrozumie co to wiatr.
  • Żyje w iluzji i daje iluzję.

Te słowa aż mnie zmroziły. Przeminie jak wiatr... mniemam, że raczej jego firma nie potrwa zbyt długo. Zrozumie co to wiatr... zrozumie co to jest prowadzić własny biznes, raz idzie się z wiatrem i wszystko idzie wspaniale, człowiek czuje się jak uskrzydlony, ale najczęściej idzie się pod wiatr, czyli codzienna, ciągła walka z problemami i niespodziewanymi przeciwnościami. Żyje w iluzji… chyba nie zdaje sobie sprawy ile wysiłku, samozaparcia, cierpliwości, wytrwałości, umiejętności zarządzania wymaga prowadzenie własnej działalności. Pozornie obserwując kogoś z boku wydaje się to łatwe, bo widzi się tylko ładny samochód, którym jeździ właściciel firmy, nie widzi się potu i łez, które za tym stoją. Daje iluzję… hmm… mysli być może naobiecuje ludziom to, czego nie będzie w stanie zrealizować, a to jest początek wszelkich problemów.

Z tym jednym pracownikiem Piotr miał już problem rok temu. Już wtedy chciał go oficjalnie zwolnić za brak efektywności, pychę i brak współpracy z zespołem. Zdarzyła się jednak przedziwna sytuacja. W dniu, w którym chciał go zwolnić, rozmawiając z nim w gabinecie Piotr w pewnej chwili zobaczył przy jego boku starszą kobietę. Gładziła chłopaka po głowie. Zaniemówił. 

  • Pomyślałem, że to jego babcia lub ktoś z rodziny, kto się nim opiekował. Chyba go chroniła i nie chciała, bym to zrobił. Pomyślałem, że może się mylę? Nie zwolniłem, ale dałem ostrzeżenie. A teraz widzisz? Miałem rację. Trzeba było go zwolnić. 
  • Ciekawe z tą kobietą – zastanawiałam się, kto to mógł być.
  • A gdzie ta, co go ochrania? – Piotr spytał Homiela.
  • Tylko chroni, nie kieruje.
  • Dlaczego?
  • Będą płakać razem, taką ma lekcję.
  • Jaka to lekcja?
  • Nie był pokorny, był pyszny.
  • Nie miał dużo u ciebie, ale miał – pokazał parasol, symboliczny parasol ochronny.

parasol


Wieczorem oczywiście rozmawialiśmy o NIP i wczorajszej rozprawie.

  • Zaprawdę powiadam ci, że wyrok już zapadł.

Wow… jeśli zapadł, no to jeszcze o tym nie wiemy. Uświadomiłam sobie w tej chwili, że to co się planuje w Niebie, a realizuje na ziemi dzieli większa lub mniejsza przestrzeń czasowa. Oni już wiedzą jak rozegra się i zakończy cała sprawa, bo przecież zaplanowali ją od początku do końca i od końca do początku. Dla Nich wyrok rzeczywiście już zapadł, ale Piotr tego jeszcze nie rozumie. Jest tak racjonalny, że nawet słysząc i widząc nie potrafi Im zawierzyć do końca i cierpliwie czekać. Tłumaczyłam mu to na spokojnie nie chcąc dołować go jeszcze bardziej.

  • Pamiętasz tę wizję w moim biurze? Jak starszy mężczyzna się śmiał, bo nie chciałem cię zostawić z nim samą?
  • Czy pamiętam? – przewróciłam oczami. icon_rolleyes Idealnie pokazuje osobowość Piotra i jego kompletny brak zaufania.
W nocy byliśmy w trójkę w olbrzymim pokoju, ja, ty i starszy mężczyzna z siwymi włosami i brodą. Siedziałaś na kanapie z 6 metrów dalej i czekałaś. Podchodzę do okna, pod którym w fotelu siedział mężczyzna. Stanąłem przed nim, kciukami trzymałem połacie marynarki i byłem taki pewny siebie. Obserwując to mężczyzna zaczął się serdecznie śmiać. Wtedy powiedziałem do niego...
- Fajny jesteś i sympatyczny, ale masz za dużo pomysłów w głowie, nie zostawię Oli z tobą – i wyszedłem zabierając cię ze sobą. http://osaczenie.pl/wp/2016/05/10/szatan/

Piotr zaczął się śmiać, widocznie wspomnienie tej wizji przywróciło mu dobry humor. Śmiał się zadowolony tak jeszcze chwilę, ale nagle zamilkł, jakby ktoś przeciął żyletką powietrze… Miał taką minę, że jeszcze nie wiedząc co ma do powiedzenia chwyciłam coś do pisania. Spojrzał przestraszony na mnie i zaczął cytować co właśnie usłyszał.

  • Wzbudziłeś radość, śmiech we Mnie, ale nie bądź z tego dumny…
  • A jeśli ci ją zabiorę ?
  • …..
  • ….Będę cierpiał, ale zrozumiem – wydukał.
  • Jeśli będziesz cierpiał, to nie zrozumiałeś.


Dopisane 10. 01. 2017 r.

  • Będą zmieniać barwę jak kameleon. Ale to im nic nie da – Staram się szczegółowo opisywać analizy wszystkich wizji związanych z NIP, ponieważ to jest idealny przykład ścisłej korelacji między tym co mistyczne, a tym co rzeczywiste. Jednym słowem jak realizuje się na ziemi to, co zaplanowało Niebo.
  • Nie był pokorny, był pysznybrak pokory i pycha to według Nieba bardzo mocne grzechy i powód do drastycznych kroków i twardej nauki. Jeśli anioły z powodu pychy są strącani w otchłań, to jakie szanse na nietykalność ma sam człowiek? Dopiero po czasie wyszły jeszcze inne sprawy dot. naszego pracownika i mogę tylko powiedzieć, że Niebo zdecydowanie wie co robi. 

  • Jeśli będziesz cierpiał, to nie zrozumiałeś – nigdy nie zapomnę tej chwili i całej tej sytuacji, gdy padły te słowa. Po pierwsze doszło do nas natychmiast, że Bóg Ojciec ciągle nas słucha. Po drugie… byliśmy zszokowani, że się odezwał. Po trzecie… wizje, które dostaje Piotr są rzeczywiste. I po czwarte… słowa, które padły dają odpowiedź na jedno z najczęstszych i odwiecznych pytań, które stawia sobie człowiek, gdy umiera ktoś bliski.
  • Pytanie człowieka; dlaczego?
  • Odpowiedź Nieba ; zaufaj Nam.

Zaufać, znaczy wierzyć bezgranicznie.

Nigdy nie daję dat, bo ktoś inny przyjdzie pode Mnie i mu uwierzysz.

22. 02. 16 r. Warszawa.

Na kawie rozmawialiśmy o NIP. Piotr przypomniał sobie, że w ostatniej wizji zapowiadającej koniec rozprawy na początku siedział naprzeciw królowej, a rozdzielał ich stół. Na koniec wizji oboje siedzieli na krzesłach już przed temidą. Od razu wydawało mi się to czytelne. Sędzia będzie traktować ich równo, nie będzie miało to znaczenia, że ktoś jest mocniejszy czy słabszy, większy czy mniejszy, będzie po prostu bezstronny i sprawiedliwy.

  • Szkoda, że Homiel nie chce powiedzieć kiedy na pewno  skończy się rozprawa.
  • Nigdy nie daję dat, to zakazane, bo ktoś inny przyjdzie pode Mnie i mu uwierzysz.
  • A gdybyś tak coś szepną?
  • Nie gdybaj, bo nie wygdybasz.

Wygdybasz? Homiel swoją trafnością doboru słów nieustająco potrafi mnie rozśmieszyć do łez.


Wieczorem oglądaliśmy dokument o osobie, która pracowała w wydawnictwie Playboy, zbierała gadżety reklamowe i pamiątki z tego okresu. Sprawiało to jej wiele radości i poświęcała na to wszystkie swoje środki.

  • Co za głupota… – Piotr nie szczędził krytyki.
  • Oni mają swoją wiarę, a ty swoją, daj im żyć.

Znowu… nie oceniaj! Homiel poprawia nas i uczy, by nie osądzać absolutnie nikogo. 


Wczoraj  zadzwoniła do mnie babeczka z urzędu pracy, chciała wysłać na szkolenie bezrobotną kobietę. Ucieszyłam się, ponieważ brakowało mi jeszcze parę osób, by rozpocząć kurs. Przekazałam urzędniczce, że szkolenie odbywa się w soboty. Po kilku minutach zadzwoniła do mnie ponownie i pyta, czy może być szkolenie w tygodniu.

  • Dlaczego?
  • Bo moja klientka mówi, że jej religia zakazuje uczyć się w sobotę i nie może podnosić nawet długopisu.

Zatkało mnie… Aha, jak dostanie zawału w sobotę to też nie podniesie słuchawki? … pomyślałam. Opowiadam to mojej znajomej, kadrowej ze szpitala, a ona odwdzięczyła mi się inną opowieścią. Miała kandydatkę do pracy, która podczas interview wydawała się bardzo sensowna. Chciała ją zatrudnić od razu, ale na koniec rozmowy na wszelki wypadek zaznaczyła kandydatce, że czasami będzie miała dyżury w sobotę. Kobieta odpowiedziała, że absolutnie się nie zgadza, ponieważ jej religia tego zakazuje. Kadrowa na to, jeśli jest jakiś kataklizm, duży wypadek, wojna, wszyscy bez wyjątku stawiają się do pracy w szpitalu w soboty i niedziele.

  • Mnie to nie obchodzi – odpowiedziała tamta.

Nie wiem o jaką religię chodziło w tych przypadkach, ale przypomniałam sobie historię z życia Jezusa;

Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. 6 Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: «Czy chcesz stać się zdrowym?» 7 Odpowiedział Mu chory: «Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną». 8 Rzekł do niego Jezus: «Wstań, weź swoje łoże i chodź!» 9 Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził. Jednakże dnia tego był szabat. 10 Rzekli więc Żydzi do uzdrowionego: «Dziś jest szabat, nie wolno ci nieść twojego łoża». 11 On im odpowiedział: «Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje łoże i chodź». 12 Pytali go więc: «Cóż to za człowiek ci powiedział: Weź i chodź?» 13 Lecz uzdrowiony nie wiedział, kim On jest; albowiem Jezus odsunął się od tłumu, który był w tym miejscu. 14 Potem Jezus znalazł go w świątyni i rzekł do niego: «Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło». 15 Człowiek ów odszedł i doniósł Żydom, że to Jezus go uzdrowił. 16 I dlatego Żydzi prześladowali Jezusa, że to uczynił w szabat. 17 Lecz Jezus im odpowiedział: «Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam». 18 Dlatego więc usiłowali Żydzi tym bardziej Go zabić, bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu. http://mkocol.msza.net/pub/cuda-mistrza-z-nazaretu-jezus-czyni-dobro-w-szabat1.html

Te dwie krótkie historyjki uświadomiły mi jak czasami zasady danej religii odbiegają od woli samego Ojca. Homiel powiedział; liczy się życie!!!! Jeśli jakakolwiek religia ustala zasady przeciwko człowiekowi, to po słowach Ojca;

W każdym z was jest cząstka Mnie.

…. musimy zrozumieć, że są to zasady przeciwko samemu Bogu.



Dopisane 06. 01. 2016 r.

  • Nigdy nie daję dat, to zakazane, bo ktoś inny przyjdzie pode Mnie i mu uwierzysz – w historii ludzkości wielu jest „proroków”, którzy wieszczyli koniec świata i podawali konkretne daty. Jak tragiczne może to nieść konsekwencje pokazuje jedna z wielu historii.

4 października 1994 roku, w podejrzanych okolicznościach, spłonął budynek w gospodarstwie Cheiry w Szwajcarii. Dom znany był od dawna, ze względu na odbywające się tam spotkania tajnej organizacji – Zakonu Świątyni Słońca.

Zbiorowe samobójstwo 53 członków Zakonu Świątyni Słońca w Szwajcarii wstrząsnęło światem. Czy możliwe, że targnęli się na swoje życie, gdy przepowiednie ich guru o końcu świata nie sprawdziły się?

Gdy okazało się, że w jednym z najbardziej stabilnych i spokojnych krajów Europy możliwy jest prowadzący do śmierci fanatyzm religijny, świat był w szoku. Dramat rozegrał się 4 października 1994 roku. W podejrzanych okolicznościach spłonął dom w gospodarstwie Cheiry w Szwajcarii. Wcześniej często odbywały się tam spotkania tajnej organizacji, która nazywała siebie Zakonem Świątyni Słońca. Dlaczego tak się stało? Kto jest za tę i inne podobne tragedie odpowiedzialny?

http://horoskop.wp.pl/kat,1031711,title,Zbiorowe-samobojstwo-by-zdazyc-przed-koncem-swiata,wid,15232908,wiadomosc.html

W jednym tylko 2006 r. pojawiło się ponad 20 proroctw wyznaczających konkretne daty Apokalipsy, która miała nastąpić np. 25 stycznia, 22 sierpnia czy 17 grudnia. 2006 r. Jose Luis de Jesus Miranda przepowiadał, że właśnie 17 grudnia Chrystus zstąpi na ziemię, konkretnie w Portoryko. Fałszywi prorocy podają fałszywe daty. http://www.kulturaswiecka.pl/node/658

sharps-apocalypse-past

Ewangelia św. Marka: „O dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec”. 

Nie wierzcie prorokom, którzy bezmyślnie rzucają datami. Może to też powód, dlaczego nie znamy dat? mysli

Ach! jakże cenną wartością jest czas! Szczęśliwi ci, którzy potrafią go dobrze wykorzystać, ponieważ w dniu sądu wszyscy będą musieli ściśle zdać z niego sprawę przed Najwyższym Sędzią. Ach! Gdyby wszyscy mogli zrozumieć, jak wielką wartością jest czas, to na pewno każdy zdobywałby się na ogromny wysiłek, aby go wykorzystywać w sposób godny pochwały! (CS, nr 65, s. 169) Św. Ojciec Pio.

Tak właśnie działa prawda, zawsze wypływa.

18. 02. 16 r. Warszawa. 

Piotr chodzi regularnie na poranną mszę. Ciągle spotyka tych samych ludzi, tę samą ekipę, która liczebnie co jakiś czas się zwiększa lub zmniejsza. Wszyscy znają się z widzenia i tylko kiwają sobie głową na powitanie. Od jakiegoś czasu zauważył dziwne zjawisko. Kiedy idzie na swoje miejsce w ławce, bo oczywiście, po tylu latach każdy ma swoje miejsce, ludzie rozstępują się i odchodzą jakby był trędowatym. Piotr był tym na tyle zdziwiony, że spytał mnie niedawno…

  • Czy ja śmierdzę?

Zdziwiło mnie jego pytanie, bo jeśli śmierdzi, to raczej drogimi perfumami. icon_e_confused-Kopia Kiedy opowiedział mi dlaczego o to spytał, zdziwiłam się jeszcze bardziej.

Dzisiaj na porannej mszy powtórka z rozrywki. Zostałem sam. I kiedy tak stałem usłyszałem…

  • Mnie też opuścili.

Kiedy tylko Jezus to powiedział zobaczyłem scenę z ogrodu oliwnego. Jego ludzie, apostołowie się rozpierzchli w różne strony. Kurcze… pomyślałem… jakie to smutne… w tym momencie ksiądz wypowiedział swoją formułkę; przekażcie sobie znak pokoju. Rozejrzałem się dookoła i nawet nie miałem komu podać ręki. Wtedy znowu usłyszałem…

  • Ja tobie przekazuję znak pokoju.

Słuchałam zauroczona. Opowiadał mi o tym przy kawie 2 godziny później. Zastanowiła mnie ta cała sytuacja;

  • Czy Jezus wiedział, że Go opuszczą? – spytałam nie Piotra, ale Homiela. 
  • W najważniejszej chwili, kiedy powinni czuwać… spali.

Odpowiedział natychmiast sam Jezus… tak po prostu. Miałam wrażenie jakby nadal był z tego powodu smutny i rozczarowany. Zamyśliliśmy się. Piotr w pewnej chwili do mnie…

  • Już wiem jak gacki wpływają na człowieka. Człowiek jest biały, ale diabeł otacza go swoją szarą poświatą.

Znowu się zamyślił, widocznie coś obserwował. Po chwili…

  • Miałem teraz wizję, bagno pełne wężów i zarośli, te węże tam się chowają, ale obserwują ludzi.
  • Wysusz bagna, a wszyscy ich zobaczą – powiedział raptem Homiel.
  • Jak?
  • Módl się Piotr… módl.
  • Aż tak?
  • Aż tak.

Coraz częściej słowa Homiela sprawiają, że mam ciarki na skórze.


Wieczorem oglądaliśmy TVP, sporo miejsca w newsach zajmuje teraz sprawa Wałęsy. Jaka jest o nim prawda…? trudno powiedzieć.

  • Oliwa na wierzch wypływa – powiedział Piotr.
  • Tak właśnie działa prawda, zawsze wypływa.

NIP.

  • Co będzie z NIP dalej? – spytał Piotr z ciekawości, dawno o to nie pytał.
  • Z naszej strony wszystko zostało powiedziane.
  • Należysz do tych małych, którzy zaatakowali wielkich. Bóg jest z tobą.

Dzisiaj dostałam maila od pewnej osoby, która czytając moje wpisy na forum FN zwróciła się do mnie  ze swoim problemem bezpośrednio. Zaczęłyśmy mailować ze sobą już jakiś czas temu, wymieniałyśmy się uwagami, radami, wsparciem. Jej dzisiejszy list, można powiedzieć, chwycił mnie za serce;

111

Przeczytałam Piotrowi na głos tekst i wyraźnie był pod wrażeniem tej historii. Pokiwał tylko głową ze zrozumieniem.

  • W twojej pracy dostajesz nie tylko róże z kolcami, ale i jedną bez – powiedział Homiel.

Dobrze powiedziane. Moja praca to moje pisanie. Pisząc na forum FN najczęściej spotykam się z kolcami, a nie różą. Tym bardziej cieszę się z tego maila, daje mi wielką nadzieję.



Dopisane 01. 01. 2017 r.

  • W najważniejszej chwili, kiedy powinni czuwać spali – Jezus często, szukał odosobnienia, kiedy się modlił. Tym razem jednak było inaczej. Potrzebował obecności swoich przyjaciół. Poprosił trzech najbliższych uczniów i filary wspólnoty chrześcijańskiej – Piotra, Jakuba i Jana, aby spędzili z nim noc na czuwaniu i modlitwie. Zostańcie tu i czuwajcie ze mną – powiedział (Mt 26, 38). To czuwanie miało być udziałem w próbie Jezusa. Jezus prosił tych, którzy byli najbliższymi świadkami Jego najważniejszych przeżyć, aby mu przynajmniej duchowo, towarzyszyli w tym trudnym dla Niego momencie. Odszedł kilka kroków dalej i pogrążył się w modlitwie, ale kiedy podszedł do uczniów, zastał ich śpiących. I ta sytuacja ciągle się powtarzała. Kiedy odchodził oni znów zasypiali. Jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? (Mt 26, 40); Śpicie jeszcze i odpoczywacie? (Mt 26, 45). Łukasz jest wzruszająco taktowny wobec uczniów, stwierdzając, że byli „śpiący ze smutku” (Łk 22, 45). Łagodzi to jakoś obraz śpiących apostołów, ale nie zmienia faktu, że kiedy Jezus ich potrzebował, oni odpływali w krainę marzeń sennych. Łukasz jako jedyny podaje także informację, że w godzinie zwątpienia i próby w ogrodzie Oliwnym, kiedy uczniowie zawiedli, gdyż zostali pokonani przez senność, zstąpił z Nieba anioł, który pocieszał i umacniał Jezusa (Łk 22,43). Jest to jeden z bardziej poruszających fragmentów w Piśmie Świętym. Myśl, że Jezus potrzebował pocieszenia ze strony anioła, czyni Go bardzo bliskim. http://stacja7.pl/wiara/samotnosc-jezusa/

Dla mnie to również jeden z najbardziej poruszających momentów w życiu Chrystusa. Samotność w niezrozumieniu.


  • W twojej pracy dostajesz nie tylko róże z kolcami, ale i jedną bezZastanawiałam się, czy umieścić tego maila na blogu, ale stanowi on niesamowity dowód na istnienie Nieba. Namacalny, konkretny dowód wiary, bo osoba, która to opisuje żarliwie modliła się i prosiła o rozwiązanie problemu, który dosłownie niszczył jej życie. Chciałam pokazać, że wszystko jest możliwe, jeśli wierzymy naprawdę. Spotykam się z narzekaniami wielu osób, którzy mówią mniej więcej w ten sposób; modlę się i modlę i nic z tego nie mam. Nie zdają sobie sprawy jak kardynalny czynią błąd. Homiel mówi…
  • To nie handel wymienny. Módl się, ale niczego nie oczekuj.

W pewnej luźnej rozmowie Homiel wyjaśnił, że …

  • Bóg Ojciec daje człowiekowi to, czego potrzebuje, a nie to, czego chce.

Być może różnica między chcieć a potrzebować na pierwszy rzut oka nie jest duża, ale wgłębiając się widać, że dzieli to przepaść. Chcę nowy samochód, ale czy faktycznie go potrzebuję? Osoba, która pisała tego maila bardzo potrzebowała pomocy… i ją uzyskała.

On chce być niezauważony, a trzeba mówić o nim głośno.

14. 02. 16 r. Szczecin.

Wczoraj przyjechał Piotr. Był tak zmęczony, że w ogóle nie chciał rozmawiać choć przyznał, że słyszy Homiela. Wkurzył mnie tym natychmiast i wychodząc trzasnęłam za sobą drzwiami. Miałam wielkiego focha foch i już nie wychodziłam z pokoju. Dzisiaj rano Piotr sam do mnie podszedł. 

  • Jezus ma ci coś do powiedzenia.
  • Skoro chcesz być słuchana, musisz umieć słuchać.
  • Cierpliwość to cecha dobra dodał od razu Homiel.

Zrobiło mi bardzo głupio, poczułam się wręcz fatalnie… cc Na szczęście w tym nieszczęściu nie zostałam odosobniona, gdyż dostało się też samemu Piotrowi. Ponieważ wczoraj był bardzo zmęczony nie odmówił modlitwy egzorcyzmującej, a robi to codziennie obowiązkowo.

  • Dzień bez tej modlitwy to dzień stracony.
  • Zawiodłem cię?
  • Przed tobą tyle prób…
  • Ale przegrałem.
  • Bracie, patrz do przodu, nie czuję się zawiedziony.

Nie wiem dlaczego akurat modlitwy Piotra są tak ważne… 


Kiedy ja siedziałam zafochana w swoim pokoju, Piotr miał wczoraj kilka ciekawych wizji;

Wszystko działo się w nocy. Zobaczyłem wieżowiec, piętra sięgały nieba, wszystkie były wygaszone oprócz pierwszego piętra. Oglądałem to wszystko jakby z boku. Na 1 piętrze byłem ja i wielu ludzi. Byłem ubrany w swój płaszcz zimowy.

Kiedy słyszę wieżowiec, od razu nastawiam uszy. Wieżowiec zawsze kojarzył mi się źle… To właśnie wizje z wieżowcem poprzedziły atak anafilaktyczny Piotra, ale wtedy akcja wizji działa się na ostatnim piętrze lub na dachu. Pytając kilka lat później Homiela czy ostanie piętro / dach ma jakieś znaczenie wytłumaczył, że im wyżej, tym bliżej Boga. W dzisiejszej wizji, tym razem jesteśmy na samym dole. Drastyczna różnica.

Spytałam Homiela co może to znaczyć.

To przesłanie malujące obecną sytuację ludzkości. Homiel wytłumaczył, że ludzie zaczynając od dachu sami gaszą światło piętro po piętrze oddalając się od Ojca. Zostało ostatnie I piętro i parter. To pokazuje, jak wielka odległość dzieli nas od Nieba. Niewiele zostało, by pozostać w całkowitej ciemności. Czy nie brzmi to jak znak czasów ostatecznych? Niesamowita wizja z niesamowitym przesłaniem, bardzo czytelna.

wiezowiec

Piotr zmartwiony tą wizją próbował dowiedzieć się czegoś więcej. 

  • Czy zapalą się światła na wyższych piętrach? – miałam na myśli, czy nasza wiara w Boga odżyje. 
  • To już było.
  • A co będzie?
  • Mrok będzie.
  • A kiedy to może się stać?
  • …… – nie odpowiedział, bo nigdy nie mówi kiedy.
  • A stanie się?
  • W tym tempie… tak.
  • Co znaczy zimowy płaszcz?
  • A co daje zimowy płaszcz.
  • Ciepło… bezpieczeństwo.

Naprawdę powiało grozą. Pamiętam, że Niebo mrokiem nazywa piekło. Można więc zrozumieć, że nastanie na ziemi wszystko, co piekło ucieleśnia. Krew, pot, łzy, rozpacz, samotność…


Druga wizja; Homiel pokazał Piotrowi, że diabeł chowa się w pudełku od cukierków, chowa się w zakamarkach i ciemnych schowkach. O ile pudełko cukierków jest dla mnie dość jasne, o tyle schowek już mniej. Pudełko cukierków budzi zaufanie, przyciąga i może łudzić swoją „słodyczą”. O schowek musiałam spytać.

  • Pamiętaj, że on chce być niezauważony, a trzeba mówić o nim głośno.

Trzecia wizja; bohaterem był z jeden z naszych podwykonawców, z którym od czasu do czasu Piotr współpracuje. W wizji sprzątał podwórko przed naszą firmą, zbierał śmiecie, układał na kopcu liście. Piotr był zaskoczony, gdyż miał wrażenie, że on porządkuje swoje życie. Działając w branży budowlanej od wielu lat prowadzi firmę elektroinstalacyjną i bardzo narzekał ostatnio, że tego biznesu ma już serdecznie dosyć. Problemy z pracownikami, kontrahentami nie chcącymi płacić zmęczyły go skutecznie.

  • Nie daje rady.
  • Jest za dobry – przyznał Piotr.

Od razu zwróciłam uwagę na ten dysonans. Czy bycie zbyt dobrym przeszkadza w prowadzeniu biznesu? Z doświadczenia wiem, że niewątpliwie tak… to może stanowić dla wielu poważną przeszkodę. Dawno temu Piotr spytał Homiela jak ma postępować z ludźmi, by zachować swoje człowieczeństwo, wartości chrześcijańskie i być jednocześnie skutecznym biznesmenem i pracodawcą.

  • Bądź uczciwy, ale stanowczy.

Najlepsza rada na zawsze, nie trzeba być ofiarą losu i zgadzać się na wszystko… i dotyczy to każdej dziedziny życia.



Dopisane 31. 12. 2016 r.

  • Bądź uczciwy, ale stanowczy – stosujemy się do tej zasady od dawna i muszę z całkowitą odpowiedzialnością stwierdzić, że to działa. Nie zgadzamy się na dwuznaczne decyzje, byle tylko coś zyskać. W pierwszym odruchu ludzie nie rozumieją naszej stanowczości, ale po jakimś czasie ci bardziej rozumniejsi doceniają to i idą naszymi śladami.

  • Pamiętaj, że on chce być niezauważony, a trzeba mówić o nim głośno – po pierwsze diabeł jest szalenie inteligentny, to nie jakiś byt, duszek z „mgły i paproci”, ale istota absolutnie myśląca i czująca. To bardzo sprawny „żołnierz”. Nie chwalę go, ale stwierdzam fakt. Jego działanie porównałabym do walki partyzanckiej, jest niewidoczny i nigdy nie wiadomo kiedy zaatakuje. Chce pozostać niezauważony tak długo, jak tylko jest to możliwe. Im mniejsza wiara w jego istnienie, tym większa jego siła i siła spustoszenia, jakie po sobie zostawia.