Uzdrawiająca moc światła.

06. 03. 15 r. Warszawa.

Odbyliśmy interesującą rozmowę. Rozmawialiśmy o II wojnie w Niebie przypominając sobie zdanie; zaczęła się z chwilą narodzenia Chrystusa a skończyła z chwilą Jego śmierci. Walczono przeciwko poświęceniu się Chrystusa za człowieka. Według Homiela podczas II wojny odeszła kolejna grupa Aniołów, którzy się temu sprzeciwiali. Niektórzy z nich zostali zesłani nie do piekła, ale narodzili się jako ludzie. Bóg Ojciec uznał, że nie ma lepszej metody na zrozumienie co znaczy być człowiekiem jak stać się jednym z nich!!! icon_eek-Kopia Ta wiedza nas powaliła. Być może nie znajdziemy tego w chrześcijańskich pismach, ale być może w bardzo starych hebrajskich źródłach ukrytych przed ludzkim wzrokiem.

  • To istota życia – dla niektórych z Nich. Bardzo mnie to zastanowiło. Spytałam Homiela, czy jedno życie będzie wystarczające, by to zrozumieli.
  • Jestem pomocnikiem, nie sędzią.
  • Najwięksi z nas będą służyć ludziom.
  • Od sprawiedliwości ważniejsze jest miłosierdzie.

Nie spodziewałam się, że to piątkowe popołudnie zakończy się tak serio. Czując powagę tej chwili powiedziałam do Piotra, nie wiedzieć dlaczego, żeby przeprosił Jezusa za Nich wszystkich…

Dziękuję ci za te słowa, jesteś Mi bratem. Zginąłem za nich wszystkich.

Mówiąc to miał na myśli; 
za tych, którzy Go kochają i tych co nienawidzą, 
za tych, którzy wierzą i 
za tych, którzy nie wierzą. 
za żydów, chrześcijan, buddystów, islamistów
wszyscy to wszyscy. 

Spisując wszystkie słowa zadaję sobie w myślach ciągle pytanie, czy to wszystko, tak nieprawdopodobne, dzieje się naprawdę…? i właśnie słyszę Piotra;

  • True, ciągle słyszę w głowie true i widzę twój laptop, gdzie to było napisane. (p.s. Wpis z 11.08.14r)

Zaczęłam się śmiać. No tak Homiel… jesteś coraz lepszy w czytaniu w moich myślach icon_lol-Kopia … aż strach się bać. icon_e_confused-Kopia


07. 03. 15 r. Warszawa.

Rano wpadł do pokoju Piotr i powiedział, że zdarzyło się coś dziwnego. Leżąc jeszcze w łóżku usłyszał krótką muzykę, coś jak fanfary i zaraz po nich słowa;

  • Masz prowadzić życie doczesne i modlić się.

Piotr pyta mnie co to miało niby być? Słowa zabrzmiały jak oświadczenie lub też rozkaz. Życie doczesne na ziemi jest przeciwstawne życia wiecznego w Niebie. Jednym słowem mamy żyć normalnie, płacić podatki, ZUS, wyrwać od czasu do czasu zęba i … modlić się. icon_cool-Kopia

Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”
(Mt 22, 21) http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/pismo-swiete-rozwazania/art,752,czy-wolno-placic-podatek-cezarowi-mt-22-15-21.html

cristianismo_Cesar

Opowiedział też wizję jaką miał w nocy.

  • Trafiłem do małego sklepu, gdzie sprzedawcą był starszy mężczyzna z siwą głową. Kiedy wszedłem rozejrzałem się i powiedziałem.
  • Masz bardzo biedny sklep.
  • Wiem, że niewiele mam, ale mam bułki, bułki ci daję.
  • Miałem już 10 bułek i dokupiłem jeszcze 6, ale nie musiałem za nie płacić. Mężczyzna położył jedną bułkę na drugą do siatki.

Oboje nie wiedzieliśmy do końca jak rozszyfrować ten sen. Pewną wskazówką była informacja znaleziona w internecie, że bułka w snach znaczy błogosławieństwo i szczęście.

  • Myślę, że Bóg niewiele może ci dać, typu auto, dom itd., ale ma coś dla ciebie znacznie cenniejszego – Swoje błogosławieństwo. Bułeczki potrafią lepiej smakować niż chleb.
  • … – Piotr się zamyślił.
  • Słyszę, że mam ci pogratulować dedukcji, że otwierasz te drzwi, które są zamknięte. Dobrym detektywem jesteś.
  • Jasne, mogłabym tak zarabiać – zaśmiałam się.
  • Aaale ty masz szczęście, że mnie poznałaś! – zażartował Piotr wiedząc, że dzięki niemu mam przebogate duchowo doświadczenia.
  • A może to odwrotnie? – Homiel zareagował natychmiast. Nie lubi, gdy chociaż ślady pychy znajduje w jego słowach i myślach.

Dzisiaj znowu miałam migrenę, ale po kilku godzinach minęła. Piotr  się nią zajął.

  • Jak leczysz moją migrenę?
  • Naprawdę ci pomogło?
  • Naprawdę.
  • Najpierw wybieram sobie w przestrzeni punkt nad twoją głową. Zaczynam otwierać przestrzeń i widzę światło i kieruję w twoją głowę. Szukam w głowie chory punkt, wygląda jak czarna masa, uderzam światłem w głowę od góry, jednocześnie światłem poziomym uderzam z boku i widzę jak obydwa spotykają się w twojej głowie. Z tego światła tworzy się kula świetlna i ją kieruję tam, gdzie jest ciemna masa.
  • Ty światło widzisz, czy materializujesz?
  • Materializuję i wprowadzam ci do głowy, szukam czarnych złogów i walę światłem w to czarne. Kula jest biała, a na zewnątrz ma niebieskie dookoła punkty, Homiel mi to pokazał. Światło białe i niebieskie uderza w czarne. Odległość nie ma znaczenia. Materializuję ciało, materializuję światło i uderzam w ciemne miejsce, które widzę.
  • Ale widzisz!
  • Każdy może widzieć.
  • Nieeee… no jasne. icon_rolleyes
  • Nie daję swojej energii, ja ją materializuję, ale proszę najpierw o zgodę.
  • No właśnie, nie każdą osobę można uzdrowić.
  • Chyba nie.


09. 03. 15 r. Warszawa. 

Ciągle się zastanawiam, czy opisać tekst o badaniu Golgoty w FN i pokazać zdjęcie Chrystusa. Spytałam nawet o to Homiela;

  • Co mówi ci serce?
  • Serce mówi mi, żeby to zrobić.
  • To zrób to.

Piotr widząc, że Homiel jest chętny do rozmowy oczywiście znowu chciał się dowiedzieć czegoś więcej o naszej przyszłości;

  • Wiesz co mówi?
  • Nie oczekuj tego czego nie dostaniesz, oczekuj tego czego się nie spodziewasz.

Musiałam parę razy przeanalizować Jego słowa. Jeśli czekamy np. na wygraną to się nie doczekamy. Za to możemy liczyć na same niespodzianki.

  • Nie proś o to, czego nie możesz dostać, bo jak to dostaniesz drogi nie dokończysz – dopowiedział.

No i tyle na temat marzeń o „białym domku z basenem wśród palm”… – pomyślałam. 

  • Pieniądze są zagrożeniem dla mnie, ściągnie całe zło, ale mamy bułeczki….
  • Mogliby trochę poluzować – powiedziałam lekko żartem.
  • A moglibyśmy trochę ściągnąć, nie wiesz o co prosisz.
  • Coś ty taki surowy dzisiaj Homiel?
  • Jestem prawdziwy.
  • Jak to jest, że jesteście raz mali raz wysocy, wielcy ? – spytałam.
  • Nic nas nie ogranicza.
  • A człowiek, który jest u Was nie ma takich możliwości?
  • U nas nie ma ludzi.
  • Mówię o bycie, o duszy osoby zmarłej.
  • To inny krąg.
  • A ile jest kręgów?
  • Nikt tego nie wie. Każdy krąg jest przyporządkowywany do jednej grupy.
  • A ty, w którym kręgu jesteś?
  • Nie zastanawiajmy się kim kto jest, lecz jak dojść do celu.
  • A jaki jest cel?
  • Powrót tych, co powinni wrócić.
  • ….. – Piotr zamilkł.
  • Dowiedz się więcej – ponaglałam.
  • Po co?
  • Jak to… po co? – no ręce mi opadają. confused
  • Najważniejsze, że chcę tam wrócić, mogę sprzątać ich toalety, schody, cokolwiek, oby na Górze – mam wrażenie, że Piotr najlepiej nie zadawałby żadnych pytań. Jest szczęśliwy z samego faktu bycia blisko Ojca.


Dopisane 05. 08. 2016 r.

W leczeniu mojej migreny Piotr stał się naprawdę niezły. Opisana metoda jest metodą podstawową, ale z czasem ulegała ona modyfikacji. Jednak jest na tyle uniwersalna, że może być pomocna także w innych schorzeniach. Żona jednego z pracowników miała poważne problemy z tarczycą. Piotr przekazał jak można jej pomóc i jej stan się znacznie poprawił po kilku tygodniach. Piotr twierdzi, że każdy głęboko wierzący ma taką możliwość, musi modlić się, prosić o pomoc i wizualizować uzdrawiające światło, które wprowadza z góry w swoje ciało, a potem w chore miejsce. 


Czy żałuję opublikowania zdjęcia? Absolutnie nie. Homiel pyta mnie

  • A czego się boisz?

No właśnie, czego mam się bać… prawdy? jezussssssss

To Jam cię posłał pośród wilki.

24. 02. 15 r. Szczecin. 

Wczoraj zadzwonił do mnie Piotr mówiąc, że rozmawiał z Najwyższym. Zapytał czy wróci do Niego, a spytał się o to już po raz drugi. 

  • To Jam cię posłał pośród wilki.

Przeszły mnie ciarki. To naprawdę mocne, ale podobne zdanie gdzieś już słyszałam. Oczywiście szybko wykorzystałam internet;

Słowo do dzisiejszej Ewangelii o rozesłaniu 72 uczniów (po wcześniejszym rozesłaniu 12 apostołów : Łk 9,1-6) by zapowiadali bliskość Królestwa Bożego. Pan im wydał polecenie by pozyskiwali dla Niego dusze, dla Jego Nauki, Ewangelii, by przygotowali ludzi na spotkanie z Tym, Który po nich nadejdzie, by zebrać dla Boga plon do spichlerzy wieczności.

Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie!…

Znalazłam ciekawy komentarz, który pasuje również do sytuacji Piotra;

Jezu, Ty posyłasz każdego z nas jak owcę między wilki, ale nie na zatracenie. Mamy razem zmierzać ku przemianie wilków w owce podążające za Tobą. Ty nie posyłasz tylko kapłanów. Posyłasz każdego i dla każdego chcesz zbawienia. Spraw, abyśmy nigdy nie wyrzekli się tej misji głoszenia Twojego zmartwychwstania!

Pasuje? Pasuje jak ulał !!!!

p. s pytając po raz pierwszy usłyszał odpowiedź;

  • A czyż możesz do Mnie nie wrócić?

Odpowiedź w formie pytania. Nauczona doświadczeniem już wiem, że to nie jest przesądzone. Do końca nie będzie przesądzone, wszystko zależy bowiem od Piotra i jego dalszych decyzji. Niebo nie gwarantuje, Niebo daje możliwość.


27. 02. 15 r. Szczecin. 

Jakiś temu czytałam książkę „Rozmowy z aniołami”. https://pl.wikipedia.org/wiki/Rozmowy_z_Aniołami                                                           

Czytałam, kiedy jeszcze nie rozmawiałam z Homielem. Powróciłam do niej, żeby porównać cytaty z książki (pogrubiony tekst) i moją dzisiejszą wiedzę.

1. Boskość; ta która wiecznie planuje. Ty, człowiek; ten, który realizuje.

To jasne jak słońce. Udowodnił to Homiel wielokrotnie, naprawdę nasze całe życie to wielka koronka utkana przez Niebo.

2. Zawsze wzywać. Jeżeli my przychodzimy wtedy także Bóg może przyjść. Droga jest jedna.

Najpierw był Homiel, potem przyszedł i Chrystus i sam Ojciec. A może odwrotnie? icon_e_confused-Kopia

3. Ziarno nie kiełkuje w twardej ziemi.

  • Czy ten świat da się naprawić?
  • Z tego ziarna zdrowa roślina nie wykiełkuje

p.s. fragment z naszej rozmowy, padają niemal identyczne słowa.

4. Nigdy nie jesteś sam, zawsze jestem przy tobie.

Powtarza nam to Homiel wielokrotnie, używa właściwie takich samych słów.

5. Niech umiar będzie każdego dna.

Po raz pierwszy Homiel użył słowo umiar, kiedy Piotr chciał Boga nazwać Przyjacielem. Z chwilą kiedy to powiedział, poczuł się bardzo niezręcznie.

  • Umiar, teraz wiesz, co znaczy umiar usłyszał.

6. Kiedy zadanie będzie tego wymagało zobaczysz mnie. Jestem posłuszny.

Homiel musi mieć pozwolenie od „przełożonego”. Dał nam to również do zrozumienia.

7. Nie osądzaj.

  • Przywołuję cię do porządku. Nie osądzaj, bo sam będziesz osądzony.

Słyszymy to tak często… Homiel powstrzymuje nas od oceniania kogokolwiek. Uderzam się jednak w pierś, zdarza się nam o tym zapominać.

8. Jest nas wielu i wiele od ciebie oczekujemy.

  • Nie tego od ciebie oczekuję.

Nie tego, ale czego innego. 

9. Czy zawsze widzicie Boga? Zapytała bohaterka książki. Przerywa mi nagły ruch jakbym dotknęła czegoś zakazanego. Fragment z książki.

Nas bardzo szybko przywołano do porządku zakazując wręcz zadawania pytań dot. Boga.

10. Uwierz, a wówczas nie ma czego się bać.

  • Jam ci bratem i przyjacielem i prowadzącym w drodze do Ojca, nie lękaj się.

To jest kwestia bezgranicznego do Nich zaufania… choćbyś leciał w przepaść…

pobrany plik

11.Boskość, jedyną rzeczywistość można wyczuć jedynie intuicyjnie.

Udowodnienie poprzez DNA istnienia Boga jest niemożliwe na dzień dzisiejszy.

12. Nie lękaj się, pomagamy ci.

  • Pozornie będziesz zaatakowany, ale nie lękaj się, zaufaj nam.
  • Nie lękaj się, nigdy nie ma złego końca.

13. Nic nie jest ukryte, widzimy wszystko.

Pamiętam naszą rozmowę na ten temat, czy również  do łazienki chodzą za nami. Homiel odpowiedział, żebym się nie martwiła, bo widzą co chcą widzieć…. zgroza. icon_e_confused-Kopia

14.Tym, którzy umieją się zdumiewać, objawiają się cuda.

Nooo, ja jestem ciągle zdumiona, permanentnie zdumiona icon_lol-Kopia i cudów w związku z tym mam do sufitu, każda rozmowa z Homielem to cud.

15. Jesteś stworzona na moje podobieństwo.

  • Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak blisko są natury ludzkiej.

16. Unieś tyle, ile możesz, oto miara.

  • Daję ci tyle, ile możesz unieść, nie lękaj się.

17. Prawdziwa droga jest wąska.

  • Dla ludzi wąska jest droga sprawiedliwych.

18. Nie lękaj się śmierci, śmierć nie istnieje.

Homiel był zdziwiony, że ludzie boją się śmierci.

Przecież tu jest tak pięknie – powiedział raz. W późniejszych rozmowach mówi o śmierci dość dużo, prawie za każdym razem poprawia nas, że człowiek nie umiera, a przechodzi.

19. Ty przez Boskość, Boskość przez ciebie.

  • Ja w tobie, Ty we mnie.

20. Służba anioła jest również ciężka, ale my zawsze jesteśmy gotowi służyć.

Homiel wiele razy powtarzał, że nie jest tu łatwo być, że oni również są oceniani. Pamiętam też rozmowę między Homieliem a moim Grubaskiem, kiedy to jeden drugiego pociesza, że już niedługo wracają i służba się skończy. To było zadziwiające, bo pokazali swoją najbardziej ludzką z anielskich twarzy jaka może tylko istnieć. Było mi Ich nawet szkoda w pewnym momencie, pomyślałam, że mogliby sobie gdzieś tam fruwać w niebiańskiej szczęśliwości, a tak muszą się z nami użerać, bo do łatwych obiektów raczej oboje nie należymy.

my zawsze jesteśmy gotowi służyć.

  • Anioł nie wzywany nie ma potrzeby bycia, człowiek może prosić, żeby pojawił się Biały, każdy człowiek może posiadać anioła.

To jest ważne; Oni są gotowi pomóc, a człowiek może prosić.


W tej samej książce przeczytałam jakiś czas temu słowa o Chrystusie;

Miał boską moc, a płakał rzewnymi łzami w ogrodzie.

Mam wyobraźnię, więc od razu to w głowie zobaczyłam. Przytłaczające uczucie. Płakał jako człowiek, a umarł jako Bóg. Miał wolną wolę i mógł zmienić zdanie, mógł nie zrealizować planu swojego Ojca, a jednak poszedł na rzeź do końca i to za człowieka, najbardziej zawodną istotę na tym świecie. Mój Boże… jak bardzo trzeba kochać, żeby to zrobić. Dopiero teraz dochodzi do mnie to w pełni…

Wieczorem wzięłam książkę do ręki jeszcze raz, odwróciłam kartkę i pierwszy cytat jaki rzucił mi się w oczy, to; w ciele człowieka bije boskie serce pierwszym człowiekiem był Jezus, Mistrz, pierwszy Pan ciała, ciało zostało ukrzyżowane, lecz był to wolny czyn, dobrowolna ofiara, trumf nad materią i nad śmiercią. I ciało przybito do krzyża a włócznia ślepej siły przeszyła Boskie serce.

Bądźcie jednym z Jezusem; waszym Bratem. 



Dopisane 02. 08. 2016 r. 

W niedalekiej rozmowie padną bardzo podobne słowa.

Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. ??? !!!

22. 02. 15 r.  Szczecin.  

Pisanie na forum FN daje mi przede wszystkim wiele emocji. Widzę tam przekrój niemal całego społeczeństwa. Od prawdziwych mędrców do prawdziwych kretynów, a z każdym trzeba umieć rozmawiać. p.s. Homiel mnie poprawia, że nie kretyni, a nieświadomi. Wybacz Homielku, ale nie kandyduję na świętą, więc nazwę rzecz po imieniu. 

Forum to wielka dla mnie nauka, nauka cierpliwości i zrozumienia drugiego człowieka. Odkąd zaczęłam pisać o Niebie więcej mam wrogów niż przyjaciół, ale to raczej zrozumiałe. Hm… mogę też się mylić, ponieważ wielu ludzi wierzących unika konfliktów nawet słownych i woli pozostać w ukryciu nie wciągając się w dyskusję. Tak więc jak jest naprawdę… do końca nie wiem, choć Homiel twierdzi, że czyta to wielu. 

Zaczęłam się zastanawiać niedawno; na czym mi właściwie zależy, na samym pisaniu, czy na tym, by uwierzyli? Dochodzę do wniosku, że jest mi obojętne, czy uwierzą. Przekazuję co mam do przekazania, a reszta niech się dzieje według… woli Ojca. Każdy ma wybór. Po tych wewnętrznych rozważaniach w pewnym momencie postanowiłam sobie zrobić przerwę w pisaniu. Przerwa się przedłużała i przedłużała i myślałam nawet, że już nie będę pisać w ogóle, ale raptem pojawił się ktoś nowy na forum, kto zarzucił mnie trzydziestoma kilkoma pytaniami naraz!!!! Homiele nie pozwolą, bym siedziała i marnowała wiedzę, którą nam przekazują. 

Najczęściej i słusznie ludzie nie mogą zrozumieć, dlaczego Chrystus mówi;

Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi.

No właśnie, sama sobie zadaję to pytanie co robić, kiedy radykalny na przykład islam puka do drzwi? W istocie tu nawet nie chodzi o ISIS, ale o zło, z którym spotykamy się wszędzie i na każdym kroku. Walczyć – nie walczyć, nadstawiać policzek czy nie nadstawiać? Byłam bardzo ciekawa co powie Homiel.

  • Nadstawiając drugi policzek zbliżamy się do Chrystusa przyjmując cierpienie tak, jak On je przyjął.
  • Jednak indywidualnie musimy ocenić z jaką sytuacją się zmierzamy.
  • Największym błędem dobra jest brak reakcji, kiedy działa Zło (p. s. grzech zaniechania?).
  • Ze Złem się nie dyskutuje, nawet w Niebie są miecze.

Dodał bardzo ciekawą rzecz.

  • Zło jest czasami tak wielkie, że człowiek nie jest w stanie sam z nim wygrać.

Wtedy pojawia się drugie zło. Myślę, że najlepszym przykładem może być pojawienie się jednocześnie w historii dwóch postaci; Hitlera i Stalina. Jak dwa smoki, jeden połknął drugiego. Trudno sobie wyobrazić jak skończyłaby się wojna, gdyby nie Stalin. Kolejna wielka koronka. 

Piotr o Chrystusie ma naprawdę wiele do powiedzenia.

  • Chrystus nie ma sprawiedliwości w sobie, ma miłość, On nie chce być sprawiedliwy w tym sensie, by kogokolwiek ukarać, On chce wszystkich kochać, nawet największego zbrodniarza przytuli… ja to zobaczyłem, wyczułem w nim nieskończoną miłość… ta energia tak z Niego promieniowała, nie da się tego opisać, poczułem w nim niesamowitą miłość do każdego człowieka, rozumiesz? On nie jest sprawiedliwy, On wszystkich kocha. Ja bym dyscyplinował, ale On nie… jak ja to poczułem, mnie to dobro zaczęło… – nie mógł na chwilę mówić – Ale jednak mnie ciągnie przede wszystkim do Ojca, jak magnes. Nikt tego nie zrozumie kim On dla mnie jest… (p.s. fragm. nagrania).

Chrześcijaństwo jest atakowane od zawsze, ale w obecnych czasach szczególnie. Nawet nie mam na myśli ISIS i radykalnego islamu, ale powszechną zgodę społeczeństw na marginalizację Boga, a właściwie Jego odrzucenie. Bóg stał się już niemodny. A ci ostatni, którzy w Niego wierzą są w oczach wielu… schizofrenikami. Dlatego spodobał mi się ten tekst;

Co powinien robić członek wspólnoty, kiedy atakowany jest jego Kościół, kiedy opluwa się jego pasterzy i gdy szydzi się z Boga. Nasuwa się od razu dalszy ciąg tego pytania: Czy może stać bezczynnie. Osoby, które chcą zniszczyć Kościół, podsuwają nam jeden z cytatów z Pisma Świętego mówiący o tym, że kiedy ktoś uderzy nas w jeden policzek, powinniśmy potulnie nadstawić drugi. Długo się nad tym zastanawiałem. Owszem, tak powiedział Jezus. Jednocześnie w drugim fragmencie Biblii wypędza On ze świątyni kupców .Własnoręcznie niszczy stragany i wyrzuca ich właścicieli. Dla mnie jest to jednoznaczny sygnał. Kiedy wymaga tego sytuacja, brońmy własnych poglądów, Kościoła, własnej wspólnoty, swojego pasterza. Nie dajmy się zakrzyczeć, ani zastraszyć. Mamy do tego prawo i korzystajmy z tego. Prawo do wolności wyznania. Nie dajmy się zniszczyć. Walczmy z wszelkiego typu atakami na naszą wspólnotę. Róbmy to, aby nie popełnić grzechu. Grzechu zaniechania. Bo czym jest bierność w obliczu zagrożenia?  http://www.fronda.pl/blogi/narod-kosciollokalny-patriotyzm/grzech-zaniechania-20y88edq,33557.html


Będąc w katedrze św. Floriana, czyli w kościele „naszego krzyża” zauważyliśmy zamontowany w podłodze odlew kardynała Głódzia, który uświęcił się w ten sposób jeszcze za życia. Ponoć to podziękowanie za witraże. Piotr był mimo wszystko lekko zdegustowany.

111

Rozmawialiśmy o tym wieczorem;

  • Podchodź do księży jak do człowieka, dopiero wtedy stwierdzaj, czy są godni nosić sutannę.
  • Gdyby wiedzieli, że Chrystus poświęcił się ludziom nie stawiali by sobie pomników.
  • Ojciec pragnie, by Jego kapłani pozostali w pokorze do końca.
  • Gdyby ludzie gloryfikowali ubóstwo, nie byłoby na świecie wojen.

To żeś powiedział… icon_e_confused-Kopia A już myślałam, że zbagatelizuje sprawę ze względu na kapłaństwo adresata tego „pomnika”. Homiel wobec kapłanów wydaje się wyjątkowo wymagający. Gdyby się tak nad tym głębiej zastanowić… to i słusznie. Któż, jak nie oni, ludzie którzy mają wiedzę i świadomość powinni być jak Chrystus? Z pustym trzosem… ?

Rozmowa rozkręcała się na dobre;

  • Nie zdajesz sobie sprawę jakim wielkim jesteś falochronem dla statków.
  • Trwaj w tym.
  • Nie można wejść do Góry przez luksus i wygodę.

Rzeczywiście porównanie Piotra do falochronu jest wyśmienite. Falochron – konstrukcja służąca do ochrony przed działaniem fal. Rozbija ona fale, nie dopuszczając do uszkodzeń lub utrudnień w wykorzystaniu nabrzeża i poprawia bezpieczeństwo statków wpływających do portu. Piotr jest w swojej wierze jak betonowy falochron, który służy innym ludziom w powrocie do wiary.

  • Twoja głowa nie jest gotowa jeszcze do samodzielnego żeglowania.

Uśmiechnęłam się, kiedy usłyszałam te słowa. To nawiązanie do wizji, w której oboje płynęliśmy łódkami. Piotr kierował, a ja wskazywałam mu kierunek. Pokazali nam, że razem dążymy do wyznaczonego celu, razem się wspieramy i uczymy, razem rozwiązujemy zawiłości Ich przekazów. Na samodzielną podróż Piotr nie jest jeszcze gotowy.

  • Jesteś jak tęcza, choć tego nie lubisz.

Znowu świetne spostrzeżenie. Odkąd znam Piotra nie mogę ująć jego osoby w dwóch zdaniach. Piotr jest tak kolorowy jak tęcza, to prawda, ani szary, ani biały. Może być księdzem, może być i kabareciarzem, w każdej roli będzie bardzo wiarygodny, a to musi sprawiać Im wiele radości na Górze. „Choć tego nie lubisz” … to odniesienie do tęczy w Warszawie, Piotr jest zdecydowanym przeciwnikiem homoseksualizmu, choć takowych zatrudniał. Jak mawia, ostatecznie liczy się człowiek. Kolejny raz Homiel w jednym zdaniu potrafi ująć naprawdę wiele, zawsze jestem pod wrażeniem tej umiejętności.

22

Homiel nagle zmienił temat. 

  • Twój niebieski ekranik emanuje słupem światła.

Ma na myśli forum FN, które jest niebieskie. Zaprawdę Homiel, może i masz rację, ale ja tego nie widzę.

  • Powtarzają słowa pisane, parzą gacki.

Te słowa naprawdę mnie zastanowiły, gdyż niedawno zgłosiła się do mnie mailowo młoda kobieta, która przyznała, że czyta i przekazuje dalej. Napisała parę rzeczy, które mnie bardzo wzruszyły, po jej słowach zrozumiałam, że może moje pisanie ma jednak jakiś sens.      Parzą gacki… gdzie mówi się i pisze o Bogu tam też czai się i Zło. To jest nieodłączna część tej rzeczywistości. Wcale nie jestem zdziwiona, że Homiel o tym wspomniał, ale zastanawiam się gdzie ukrywa się Zło? n4a9sn


Na koniec naszej rozmowy spytałam Homiela o gigantów w historii, ponieważ właśnie oglądałam jakiś film o odkryciach wielkich kości na terenie Sardynii. Piotr jak zwykle odpłynął na chwilę i zaczął opowiadać;

  • Giganci żyli i żyli mali (p.s. mając na myśli ludzi). Żyli razem. Oni nie pochodzą stąd. Dużo ich było, razem pracowali, widzę ich przy piramidzie, gdzieś w Egipcie, ci duzi nie rozmnażali się tylko przyszli…. jak przyszła ich pora to umierali.

To ciekawe wielce, bo na terenie Egiptu odkryto palec giganta – miał 40 cm. Szkoda, że nie dopytałam skąd się wzięli. Jeśli przebywali na terenie Egiptu, może istnieją rysunki na ścianach piramid, czy też innych artefaktów, które dokumentowałyby ich obecność? 



Dopisane 01. 08. 2016 r.

Do kwestii walki ze złem powracaliśmy w naszym rozmowach wielokrotnie. Myślę, że później będzie można dużo łatwiej  to zrozumieć. Ciekawe… z perspektywy czasu muszę stwierdzić także, że to dzięki naszym przeciwnikom zbliżyliśmy się do Nieba najbardziej. Powinni dostać za to chyba dużego całusa. 


Skończyła się wizyta Franciszka w Polsce na ŚDM.

Możecie przyczyniać się do rozwoju innej ludzkości, nie czekając na oklaski, ale poszukując dobra dla niego samego; pokojowo walczcie o uczciwość i sprawiedliwość – mówił papież Franciszek do młodych zgromadzonych na mszy św. w Brzegach.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Mocne-przeslanie-papieza-Franciszka-na-zakonczenie-SDM-Nie-zamykajcie-sie-w-szufladzie,wid,18447674,wiadomosc.html  

Dlatego Homiel nie chciał, byśmy nadstawili policzek w sprawie NIP, czyli poszli na ustępstwa i ugodę, ale byśmy w obliczu ewidentnego zła walczyli o sprawiedliwość.

 



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Ja w tobie, ty we Mnie.

10. 02. 15 r. Szczecin. 

Zadzwonił do mnie Piotr;

  • Wczoraj koło 19.30 trochę się ogarnąłem i siadłem do biurka. Było cicho. Poczułem bardzo mocno silną energię, dorosły facet a rozpłakałem się jak dziecko. Czułem Go, ale nie widziałem oczywiście. Zawołałem Go, wyciągnąłem do Niego ręce, a On powiedział;
  • Jeszcze nie teraz.
  • Wtedy zobaczyłem te drzwi z klepek do gacków pod stołem jak się obracają w dym.
  • Już nie musisz to mieć.
  • Nie jesteś Mi sługą, lecz przyjacielem.

Opowiadał mi to przez telefon łkając, kiedy się uspokoił powiedział;

  • Przekazali mi jeszcze, że wszystko co się dzieje… 
  • To nauka dla ciebie, masz zawierzyć Nam do końca.

Piotr powiedział coś jeszcze. Rano będąc w kościele przeżył coś niezwykłego. Stał w „kolejce” do komunii świętej i zobaczył koło siebie białą postać w długiej szacie, zrozumiał, że to Chrystus.

  • Ruszyliśmy razem do komunii, zrobiliśmy 3 kroki do przodu i kątem oka zobaczyłem, jak Chrystus zamienił się w mgłę i wpłynął w kielich, który trzymał ksiądz. Kiedy włożył mi opłatek do buzi usłyszałem…
  • Ja w tobie, ty we Mnie.

11. 02. 15 r.  Szczecin.  

Dziwna sprawa. Miałam wysłać swojej znajomej PIT, ale zdecydowałam się zawieźć jej to osobiście. Pracuje w szpitalu i choć zazwyczaj nie ma tam miejsca, by zaparkować, pomyślałam, że zaryzykuję. Już podjeżdżając do szpitala zauważyłam, że miejsc wolnych zero. Pomyślałam wtedy, że jeśli mam iść, to niech się coś zwolni. Ledwo skończyłam zauważyłam wyjeżdżający z parkingu samochód. Kiedy weszłam do biura znajoma zrobiła wielkie oczy.

  • Ale masz szczęście, jestem na urlopie i wpadłam tylko na 15 minut.

To się zgrałyśmy! … i dało mi to do myślenia. Pogadałyśmy trochę i nagle nie wiedzieć czemu pokazałam jej moje zdjęcie gołębia z krzyża Chrystusa. Bardzo się rozczuliła i przyznała, że była z mężem na mszy oczyszczającej, bo źle się działo w jej małżeństwie. Tym razem ona mnie zaskoczyła. Nie wiedziałam, że uczęszcza na uzdrawiające msze! Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nic o niej nie wiem. Może to zdjęcie dało jej nadzieję? 

Kiedy przyszłam do domu zauważyłam na dekolcie charakterystyczne zadrapanie. Musiało się to stać jeszcze w samochodzie, ponieważ niczego nie poczułam, może lekkie pieczenie, na które nie zwróciłam uwagi. Nie wiem jak oni to robią, byłam przecież ubrana w gruby puchowy pikowany płaszcz.

2

Porównałam nowe zadrapanie z poprzednim na plecach.


13. 02. 15 r.  Warszawa.    

Piotr miał dzisiaj ciekawą wizję;

  • Płaskowyż o kształcie pagórka cały w trawie, widzę mężczyznę niesamowicie postawnego, jest dużo wyższy ode mnie, siwy, ma siwą brodę, podrzuca do góry małego chłopca, jeden i drugi nie może się pohamować z radości, podrzuca go raz i łapie w locie, drugi raz i to samo, za trzecim razem ten chłopiec zatrzymuje się w locie, zaczyna się przemieniać… zaczyna zamieniać się w zbroję, z jego ciała wylatują dzidy i padają na zgraje czarnych, którzy są poniżej, chłopiec stał się potężnym wojownikiem, walczył z czarną masą czarnych istot.

Rozmawialiśmy później o tym, kiedy wtrącił się do rozmowy Homiel;

  • Twoim celem jest wrócić, a tu pozostanie po tobie świadectwo.
  • W twoim mikroświecie już to uczyniłeś.
  • Ci co mieli odejść, odeszli.
  • Jesteś dla nich nie do zniesienia, parzysz.
  • Świadectwo jest niesłychanie ważne.
  • To bardzo ważny dokument.
  • Zakończ go z tym, co damy ci dodatkowo.
  • Będziemy dawać sygnały.
  • Czas jest nieważny, ważne są zdarzenia i właściwe decyzje.
  • Trwaj w Bogu.
  • I w ustach i w sercu będzie światło.
  • Czystość serca.

Po raz pierwszy Homiel, a może nawet nie On wypowiedział się tak… proroczo. Zaczęłam każde zdanie niemal rozkładać na części.

Twoim celem jest wrócić, a tu pozostanie po tobie świadectwo – Piotr w ciągu swojej course of lifes tak dalece odszedł od Boga, że jego obecnym celem jest powrót. Niewykluczone, że to życie to jedyna i ostatnia szansa. A ponieważ doświadczenia Piotra są tak niezwykłe, jak niezwykłe jest same Niebo mogą posłużyć innym do nauki i wzbudzenia świadomości.

W twoim mikroświecie już to uczyniłeś – Piotr nie ma zbyt wielu znajomych, ale ci, co go znają zmienili się. Na przykład już wszyscy z firmy chodzą do kościoła.

Ci co mieli odejść, odeszli – AIDA powiedziała kiedyś, że Piotr jest otoczony ludźmi diabła. Trochę to trwało, zanim rozpoznaliśmy kto jest kim, ale w pewnej chwili jeden po drugim sami zaczęli odchodzić. Ostatni wręcz powiedział, że nie może już tu zostać, bo „mnie parzy” !!! icon_e_confused-Kopia

Świadectwo jest niesłychanie ważne. To bardzo ważny dokument – Trochę mnie Homiel zaskoczył, bo po raz pierwszy tak mocno zaznaczył, jak ważne jest to, co spisuję.

Zakończ go z tym, co damy ci dodatkowo. Będziemy dawać sygnały – Nie wiem, czego mogę się spodziewać, ale pomysłów Im nie brakuje. 

Czas jest nieważny, ważne są zdarzenia i właściwe decyzje. Trwaj w Bogu. I w ustach i w sercu będzie światło. Czystość serca – Nieważne kiedy to się zdarzy, ale ważne, byśmy nie przestali być z Nimi blisko. 

  • Po co ma być nasze świadectwo ? – pytam. 
  • Świadectwo, by uratować wielu ludzi przed zatraceniem.


Dopisane 31. 07. 2016 r.

Czytając pewien fragment z książki J. Martina „Miedzy Niebem a radością” natychmiast przypomniałam sobie wizję Piotra o Bogu-Ojcu bawiącego się z chłopcem. Nigdy wcześniej nie słyszałam z ust kogokolwiek o Bogu jako o prawdziwym Ojcu. Piotr zawsze mi podkreśla, że rodziców można mieć wielu, ale Ojciec jest jeden.

1

Nagrody nie oczekuj, bo zaprawdę powiadam ci, że ją już otrzymałeś.

08. 01. 15 r. Szczecin.

Piotr zadzwonił do mnie z Warszawy i powiedział, że był u „naszego krzyża”. Od razu poczułam uścisk w sercu, chyba mu zazdroszczę tego, że może tam jechać w dowolnej chwili.

  • Zobaczyłem Chrystusa jako białą poświatę, podszedł do mnie, pocałował w policzki. Od razu usłyszałem z dołu krzyczące gacki, jeden z nich wrzeszczał;
  • Oni idą razem, idź i powiedz im !!!!

Kilka lat temu (26. 06. 12 r.) podobne słowa Piotr usłyszał w domu kiedy się modlił.

Znowu zaczął, powiedz mu, że znowu zaczął.

Obydwa zdania brzmią jak raport do kogoś znacznie ważniejszego. Już 10 lat temu byłam przekonana, że Zło ma swoją hierarchię.


12. 01. 15 r. Warszawa.

Dzisiaj znowu byliśmy „u naszego krzyża.” Patrząc na twarz Chrystusa zobaczyłam jedną łzę pod Jego okiem, która się powiększała i powiększała…. była jak kryształ. Pierwszy raz coś takiego widziałam. Mówię szeptem do Piotra.

  • Widzisz to?
  • On płacze, ale i jego ramiona są we krwi – odpowiedział cicho Piotr.
  • ……
  • Jestem w was, a wy we Mnie. Dajecie Moje światło.

13. 01. 15 r. Warszawa. 

 Chłopak córki zadzwonił właśnie do mnie i opowiedział, że we własnym mieszkaniu zobaczył w powietrzu nisko nad podłogą drzwiczki w kształcie owalu, przez które wybiegło coś czarnego w wysokości 30-40 cm. Nie zdziwiło nas to, ale zaskoczyło. Chłopak ma dopiero 26 lat, my zobaczyliśmy „wejście do gacków”, tak to nazwaliśmy roboczo, dopiero po 20 latach walki z czarnym! Tak się zastanawiam, czy to my przyciągamy specyficznych ludzi, czy tak działa zło, które rzuca sieć na osoby z naszego otoczenia.

1

Drzwiczki (drewniane) w naszym warszawskim mieszkaniu. Rysunek zrobiony przez Piotra.

Wzięliśmy go więc na „przesłuchanie”. Okazuje się, że jego dziadek był satanistą, został zastrzelony przez Niemców w wieku 33 lat. Wg rodzinnych opowieści wszedł w układ, dzięki któremu dostał pewne możliwości, m. in uzdrawiania. Ta historia akurat potwierdza pewną teorię, że raz wyzwolona siła musi znaleźć swoje ujście i potrafi nękać rodzinę przez wiele pokoleń. Moim zdaniem chłopak nie trafił pod nasze skrzydła przypadkowo, być może po to, by dostać wiedzę z naszych doświadczeń i możliwość ostatecznego wyzwolenia. Czy z tego skorzysta… nie wiem. Na razie jest tak zafascynowany ciemną stroną, że nic do niego nie dociera.


Przeprowadziliśmy bardzo niezwykłą rozmowę. Piotr był w świetnej formie. Przez parę minut funkcjonował w dwóch światach jednocześnie.

  • Homiel mówi do ciebie…
  • . powiedz jej, że przed nią wielka chwała.
  • Przede mną? – zdziwiłam się kompletnie.
  • Mówi, że masz bardzo wysokie notowanie… – Piotr chyba sam był zdziwiony.
  • Chrystus lubi kiedy przychodzisz do Niego… uwielbia twoje modlitwy… co ty tam gadasz? – zaczynam się śmiać.
  • będą cię zawsze pilnować żebyś się niczego bała.
  • To jest wszystko co możemy oddać za to, co zrobiłaś… 
  • Mogliby mi pomóc przebić się przez tą ścianę niewiary? – chodziło mi o pisanie na forum. 
  • Zaufaj losowi.
  • mówi, że te wizje, które widzę to prawda…
  • ….zabiłem cię dwa razy – powiedział po dłuższej chwili i zamurowało mnie totalnie.
  • Poważnie? icon_eek-Kopia
  • Raz z wkurzenia, raz z zazdrości… dawno temu…
  • Jak to zrobiłeś?
  • Raz udusiłem, raz poderżnąłem gardło.
  • Uwierz, to nie byłeś ty – Homiel chyba chciał go usprawiedliwić.                                
  • Dlatego się teraz użerasz ze mną – zaśmiałam się groteskowo, chciałam obrócić wszystko w żart.

19. 01. 15 r.  Warszawa.

Zobaczyłam w internecie zdjęcie, które mnie poruszyło. Przypomniało mi o pewnym wydarzeniu. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/16/strategia-dzialania-zla/

Jestem w sali. Stoję przed stołem jak uczennica, wokół którego siedzi kilku mężczyzn. Czuję się jak na egzaminie. Mężczyźni wyglądają na żydowskich mędrców, mają długie brody. Stawiają mi karty i kręcą przy tym głowami z niezadowolenia, nad czymś debatują. Czekam w napięciu. W końcu jeden z nich powiedział;

  • A teraz najważniejsza karta. Od niej wszystko zależy.

Wyciągnął kartę i położył ją na stole, by wszyscy mogli zobaczyć. Karta przedstawiała Chrystusa, który rozpościera szeroko ręce. To był obraz Chrystusa z Rio de Janeiro.

jezus rio

Dopiero teraz zastanowiła mnie jedna rzecz…. czy to wtedy, właśnie 10 lat temu decydowały się nasze dalsze losy? Ewidentnie w tym śnie czekałam na decyzje, jakby wyrok nawet. W takim razie co zdecydowało, że dali nam szansę? Spytałam Homiela.

  • Wasze (dotychczasowe) wybory – odpowiedział – niedokończony notesik.

Notesik? Najpierw AIDA, a później Homiel wspominał, że już poprzednim razem (w ostatnim życiu) wszystko spisywałam, tak jak robię to teraz. Niedokończony… ciekawe dlaczego? To musi być naprawdę ważne…, a Piotr za nic nie chce się nagrywać… icon_lol-Kopia


20. 01. 15 r. Warszawa.

Wczoraj otworzyłam Piotrowi drzwi i widzę, że się ledwo wsuwa do mieszkania, myślę sobie zawał serca? Okazuje się, że wracając z garażu Piotr usłyszał bardzo wyraźnie słowa;

  • Ludzi Mych prowadź, a nagrody nie oczekuj, bo zaprawdę powiadam ci, że ją już otrzymałeś.

Piotrowi słabo się zrobiło. Zrozumiał, że ratując innych, ratuje też siebie. A nagroda? Czy może być coś ważniejszego i cenniejszego na tym świecie niż stała i namacalna obecność samego Chrystusa… i Ojca?

Jadąc dzisiaj autem Piotr rozkleił się totalnie opowiadając o Bogu, o tym, że miał cudowne wizje…

  • Położyłem swoją głowę na Jego ramieniu i rękoma dotykałem Jego brody, płakałem przy tym jak dziecko, to było wzruszające. Moim całym światem jest Bóg, ale poczułem Chrystusa i Jego dobro w tym kościele, nagle stał mi się tak bliski, w końcu się otworzyłem, a potem ta wizja; oto Syn Mój…. byłem tak zmieszany, nie wiedziałem co powiedzieć, a potem na ławeczce siedzieliśmy, a potem w stronę słońca szliśmy w powietrzu… w stronę słońca…

Głupio mi było przerywać…

  • Nie zapomnę pewnej sceny, nie zapomnę do końca życia, życzę wszystkim ludziom, aby zasłużyli sobie, by zobaczyli Jego oczy. W tych oczach lekko przymrużonych, nie potrafię powiedzieć, co w nich było… była mądrość, wszystko, a jednocześnie sprawiedliwość… tak… zobaczyłem Ojca, potem zobaczyłem Jego głowę, pokazał mi, że stworzył wszechświat na tle planet… to była wspaniała wizja. To była najpiękniejsza moja wizja.

maxresdefault



Dopisane 28. 07. 2016 r.

  • Uwierz, to nie byłeś ty – To jest kolejny raz, kiedy Homiel nawiązuje do wielo – żywotności człowieka. Od dziecka łapałam się za gardło bojąc się, że ktoś może mnie skrzywdzić właśnie w ten sposób. Pamiętam z dzieciństwa pewną rozmowę w piaskownicy. Dzieciaki zaczęły rozmawiać między sobą jak nie chciałyby umrzeć. Kiedy przyszła kolej na mnie złapałam się za gardło i powiedziałam; nie chcę, by ktoś poderżnął mi gardło. Poczułam przy tym ogromny lęk i pamiętam to do dziś. Dzisiaj chrześcijaństwo, a zwłaszcza kościół katolicki odrzuca zdecydowanie idee ponownego wcielania się duszy w nowe ciało. Ale nie zawsze tak było.

Pieczęć Chrystusa.

27. 12. 14 r. Szczecin.         

W tym roku nie chciałam od Piotra żadnego prezentu na święta, tylko poprosiłam, by sprawdził jak wyglądało narodzenie Chrystusa. Pamiętając Golgotę odważyłam się na sprawdzenie Betlejem. Piotr nie cierpi, kiedy o takie rzeczy proszę, zwłaszcza kiedy dotyczy to Chrystusa. Czuje się tak, jakby przekraczał zakazane granice. Kiedy jednak zaczął mówić, zaczęłam szybko zapisywać.

  • Widzę wzgórze, z daleka kilka chat… nie mają dachówek, chyba słoma, nie wiem… w tym wzgórzu jest wielka jaskinia…. ogromne sklepienie w skale, dziwna, wielostopniowa, ma jakby wykute poziomy, jest tak wielka, że schowały się w niej owce, woły… widzę kilka osób, dwie starsze kobiety, mężczyźni mają brody…. w środku jest zbity z desek szałas…. kiedy rodził się Jezus nad Maryją unosiło się silne światło, drugie światło pojawiło się nad Jego główką…… Bóg widzi to wszystko… słyszę…
  • Rodzi się jak człowiek, ale w Mojej glorii i chwale.
  • Cieszy się z Jego narodzin … stworzył drogę dla Syna, punkt po punkcie, ale zostawił mu wolną wolę….

….tutaj Piotr chciał przerwać, ale poprosiłam, by sprawdził jeszcze czy byli trzej królowie.

  • To nie królowie… jeden z nich ma ciekawe ubranie, w pasy, złoto – czerwone podłużne pasy, dziwną czapkę, też w pasy… nie jest wcale stary, ma około 45 lat, pokazuje bukłak z oliwą… drugi ma coś takiego… dym się z tego unosi, nie wiem co to jest, nie przyjechali na koniach, widzę z daleka wielbłądy… jaka piękna noc, pełno gwiazd, a z tej jaskini wydobywa się tylko światło… faktycznie widzę kometę…. – zakończył zdziwiony.

Miło było to oglądać. Miał tak szeroko otwarte oczy ze zdziwienia, że nie miałam wątpliwości, iż musiał być przez chwilę w innym świecie. Spytałam na koniec ilu widział „króli”? Piotr tylko się żachnął, że tylko jeden był ubrany wytwornie, inni normalnie… Ale ilu ich było?! Co najmniej 2 osoby. Przyszło mi do głowy, że być może był tylko ktoś jeden ważny, a pozostali to ci, co mu służyli. W przeciwnym razie każdy z nich ubrany byłby wytwornie. 

Być może kiedyś się jeszcze tego dowiemy, może znajdzie się jeszcze jakaś zagubiona ewangelia ukryta w piaskach pustyni, a tymczasem…confused

Przede wszystkim bowiem należy spróbować znaleźć to, co wiemy o nim na pewno. Królowie? Nie byli królami. Nie nazywa ich tak ani Biblia, ani najstarsze tradycje. Dopiero późniejsza interpretacja jednego z psalmów pozwalała dostrzegać w nich władców. Św. Mateusz Ewangelista określa przybyszów greckim słowem magoi, które oznaczało kastę uczonych, perskich kapłanów. Orygenes i Tertulian pod tym pojęciem rozumieli astrologów z Babilonu. Arystoteles magoi nazywał uczniów Zaratustry, a Herodot — szczep irański. Z królami, władcami odległych krain, tajemniczy goście małego Jezusa niewiele zatem mieli wspólnego.

Co więcej, być może wcale nie było ich trzech. Św. Mateusz nie podaje przecież ich liczby, mówi jedynie o trzech złożonych darach. Wprawdzie o trzech magach pisał Orygenes, trzech również pojawia się na większości malowideł w katakumbach, ale czasem malowano ich dwóch, czterech, sześciu czy nawet dwunastu. http://www.opoka.org.pl/biblioteka/V/VBN/pk201401_trzejkr.html 

W tym samym artykule autor pisze; I jeszcze jedno: kiedy przybyli? Św. Mateusz zapisał, że „weszli do domu i zobaczyli Dziecię”. Jezus z rodziną nie mieszkał już w stajence, lecz w domu. Skoro Herod kazał wymordować wszystkich chłopców do dwóch lat, zatem i Jezus mógł już nie być noworodkiem: równie dobrze mógł mieć kilka miesięcy czy nawet ponad rok.

Według Św. Mateusza;
1
Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda1, oto Mędrcy1 ze Wschodu przybyli do Jerozolimy 2 i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę2 na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon».

Mędrzec pyta o nowo narodzone dziecię. Dziecię kilkumiesięczne czy roczne na pewno nie jest nowo narodzone! Sprawa nie jest tutaj jasna, więc wróciłabym do oryginalnej wersji językowej ewangelii i sprawdziłabym najpierw jej tłumaczenie.

Próbowałam się spytać, czy było to w grudniu, czy w innym czasie, Piotr stwierdził, że było ciepło, ale Homiel; 

  • Nie jest ważne kiedy i jak, ważna jest istota ukrzyżowania.

Przypomniałam sobie w tym momencie Jego odpowiedź;

  • My nie niszczymy, My budujemy.

Homiel nie powie czegoś, co mogłoby zburzyć to, w co wierzymy. Cały świat obchodzi Boże Narodzenie właśnie w grudniu, po co to podważać, jeśli to nie narodziny Jezusa, a Jego śmierć jest kluczowa?

Kluczowa dlaczego? Ano dlatego, że wcale nie musiał zostać ukrzyżowany. Jezus miał wolną wolę i jako człowiek miał możliwość wyboru. Nie wszystko było przesądzone. To widać podczas kuszenia na pustyni, to widać podczas ostatnich godzin w gaju oliwnym, kiedy mówi;

  • Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!

Muszę przyznać, że dotychczas nigdy nie patrzyłam na Jezusa właśnie w ten sposób. Kiedy do mnie dochodzi, że wcale nie musiał, ale dał się ukrzyżować… zaczynam rozumieć w pełni wielkość Jego decyzji. Odkrywam Go na nowo. 


Zwróciłam w „opowieści” Piotra uwagę na kilka szczegółów;

1. do tej pory myślałam, że liczba trzech „króli” jest faktem, w internecie dowiaduję się, że właściwie nie wiadomo ilu ich było naprawdę.

2. wg tradycji chrześcijańskiej przekazano w darach; mirrę, kadzidło, złoto. Piotr zobaczył „bukłak z oliwą”, co mogło być mirrą http://pl.wikipedia.org/wiki/Mirra , „coś z dymem”, co mogło być kadzidłem, nic na temat złota nie mówił. Zarówno bukłak i mirra występuje w ewangelii.

Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki; i wino przepadnie, i bukłaki. Lecz młode wino [należy wlewać] do nowych bukłaków”. http://zbawienieiwiara.com/Ewangelia/Marka.html

3. szata w złoto-czerwone pasy, sprawdzenie jak byli ubrani ludzie w tamtych czasach i w tamtym regionie to właściwie zadanie dla archeologa, ale znalazłam coś ciekawego.

http://www.bible-topten.com/archaeology/clothes.htm

222

Jest to fragment murala z Beni Hasan w Egipcie ok. 1890 pne. Znajduje się na północnej ścianie grobowca poświęconemu egipskiemu faraonowi Sesosotis II. Pokazuje pasmo wędrownych kupców, którzy podróżowali z Syrii-Kanaanu do Egiptu. Mural znajduje się w dużej sali, której ściany pokryte są obrazami przedstawiającymi różne aspekty życia w starożytnym Egipcie, a ten fragment zapewne przedstawia zespół zagranicznych przedsiębiorców, którzy często podróżowali przez ten obszar. Egipcjanie określali ich jako „Azjatów”. http://www.bible-archaeology.info/abraham.htm  

Podsumowując… Czy wizja jest możliwa? Jak najbardziej.


28. 12. 14 r. Szczecin.

Dzisiaj rano obudził mnie własny krzyk, była 8.15. Miałam ciężki sen.

Staliśmy na lotnisku, nie takim typowym betonowym, lecz utworzonym z dużej polany. Czekaliśmy na przylot syna. Piotr coś robił przy aucie, a ja obserwowałam niebo. Zauważyłam samolot, nieduży, który wydawało mi się, że leci za szybko. Próbował wylądować, ale po chwili wzniósł się ponownie. Zrobił nad lotniskiem koło, zawrócił i znowu przymierzał się do lądowania, jednak tak się kołysał i chwiał, że nie miał szans wylądować bezpiecznie. Wiedziałam, że spadnie. Kiedy zaczęłam krzyczeć ze strachu zauważyłam nad nim wysoko inny samolot, wielki, który majestatycznie leciał spokojnie. Poczułam, że to właśnie tam jest nasze dziecko. Mimo tego byłam tak przestraszona patrząc na spadający niżej samolot, że zaczęłam we śnie krzyczeć i to mnie zbudziło.

Myjąc zęby opowiedziałam sen Piotrowi i skwitowałam na koniec;

  • Jeszcze tego by brakowało, by jakiś samolot rzeczywiście spadł.

Pół godziny później Piotr otwiera internet i czyta o zaginięciu kolejnego samolotu malezyjskiego. To nas naprawdę zaskoczyło. http://www.newsweek.pl/swiat/poszukiwania-zaginionego-samolotu-airasia-malezyjskich-linii-lotniczych,artykuly,354186,1.html 

Ten sen nie dawał mi spokoju przez parę godzin, dlaczego zobaczyłam dwa samoloty, jeden mniejszy, latający na krótsze dystanse i drugi większy? Jeśli ten mniejszy to rozbity samolot i to zdarzyło się dzisiaj, to znaczy, że syn może wrócić bezpiecznie do domu już niedługo. Może…


29. 12. 14 r. Szczecin.

10

Odkąd zrobiłam zdjęcie Chrystusa w „naszym kościele” ciągle na nie patrzę i analizuję. Ciągle zastanawiam się co znaczy ten duży X, czy to przypadek, czy błąd zdjęcia? Raczej to niemożliwe. Myślę, że w takim akurat zdjęciu wszystko ma swoje odpowiednie znaczenie.

Dzisiaj włączam Discovery Historia i rozpoczyna się film „Tajemnice chrześcijaństwa – Wezuwiusz”. W pewnej chwili słyszę, że pierwsi wyznawcy Jezusa, którzy byli żydami posługiwali się X jako symbolem swojej wiary.

Stanęłam jak wryta. Oznaczało taf, ostatnia literę alfabetu hebrajskiego. Symbolizowała koniec, doskonałość i prawość. Hebrajskie tau przekształciło się w znak krzyża, które znamy dzisiaj, tak sugerują w tym filmie. Znalazłam film na YT i zrobiłam scana z tego ujęcia.

x

I potem porównałam… prawie identyczne.

x2

p. s. Dzisiaj dowiedziałam się, że syn wraca w przyszły piątek. 



Dopisane 25. 07. 2016 r.

Przyjrzałam się literze X ponownie. Nie wiem właściwie dlaczego nie sprawdziłam tego dwa lata wcześniej, ale dopiero dzisiaj zajrzałam do Wikipedii.

W religii chrześcijańskiej krzyż tau τ często łączony jest z osobą Jezusa Chrystusa, bądź też z duchowością Tau. Jej pierwotna forma przypominała X, bądź + i była często używana jako osobisty podpis czy znak pieczętujący dokument lub własność. „Mój podpis w Hi 31,35 dosłownym tłumaczeniu brzmi „moja tau”. https://pl.wikipedia.org/wiki/Tau 

Do tej pory myślałam, że X na moim zdjęciu do symbol pierwotnego chrześcijaństwa. Dzisiaj jestem już pewna, że to osobisty podpis samego Chrystusa mówiący jasno; To jam jest.

Myślę też, że nie przypadkowo X znajduje się na dole. Podpis jak pieczęć autoryzująca dokument. 

Homiel widział moje zaskoczenie, bo powiedział;

  • Masz teraz stokroć większą radość, kiedy odkryłaś to sama.

 


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Zajrzyj do trzosu Chrystusa, zobacz ile tam znajdziesz.

11. 12. 14 r. Warszawa.

 Przedwczoraj Piotr miał bardzo wyraźny sen, otworzył drzwi i ktoś mu wręczył stary mandat do zapłaty. Wczoraj rano mówi do mnie;

  • No jeszcze tego brakowało, bym miał coś nieoczekiwanie do zapłacenia.

Po południu dzisiaj kiedy tylko wszedł do domu od razu wiedziałam, że coś się wydarzyło. Pokazał mi pismo, które przyszło godzinę wcześniej z ZUS-u z nakazem zapłaty za składki wraz oczywiście z odsetkami, w sumie ok. 50 tys zł ( za rok 2010r). Piotr był lekko podłamany, bo miał w tym miesiącu możliwość odłożenia trochę pieniędzy… a tu nic z tego. No i siedząc już na kanapie w zamyśleniu spytał Homiela z lekkim przekąsem…

  • Jakie pomysły tego typu macie jeszcze na ten rok?
  • Zajrzyj do trzosu Chrystusa, zobacz ile tam znajdziesz.

To było tak zaskakujące, że od razu zaczęłam sprawdzać w internecie o co chodzi. Co to jest „trzos”? W samej Biblii jest kilka wzmianek na ten temat, ale jeden dość szczególny;

I rozkazał im, aby nic nic brali na drogę, jedno tylko laskę; ani tajstry, ani chleba, ani trzos pieniędzy. Ale żeby obuli się w trzewiki, a nie obłóczyli w dwu sukien.

111

Rozmawialiśmy o naszych rodzicach, którzy mimo poważnego wieku trzymają się nadwyraz dobrze. Są samodzielni, nie chorują, są sprawni fizycznie i psychicznie. Słysząc opowieści innych ludzi, którzy borykają się z chorobami swoich rodziców stwierdzamy oboje jednym głosem, że mamy ogromne szczęście. Mamy szczęście z rodzicami, mamy szczęście z naszymi dziećmi, a jednocześnie Piotr stale narzeka na nadmiar innych problemów wynikających z codziennego życia. To jest kwestia jego charakteru. Przejmuje się każdą trudniejszą sprawą, a wynika to z jego ogromnego poczucia odpowiedzialności. Chce, by wszystko było profesjonalnie załatwione co jest właściwie niemożliwe, jeśli prowadzone jest przez osoby trzecie. Jest dostawa, nie ma zapłaty. Ma być dostawa, nawala transport. Zawsze znajdzie się coś nieoczekiwanego, na co nie ma wpływu. I w ten sposób czasami wpada w okres narzekania myśląc pewnie, że może mu to pomoże. icon_rolleyes Rozumiem go i staram się pocieszać, ale nie zawsze mi to wychodzi. Rozmawialiśmy o tym znowu, kiedy raptem Piotr…

  • Usłyszałem mocne słowa, które przywołały mnie do pionu – powiedział.
  • Oszczędziłem twoich rodziców i ciebie. Zabrałem im to. Oszczędzając ich, oszczędzam ciebie. Wytrzymaj dla Mnie te odrobinę kłopotów, które ci daję.

Zamilkliśmy na chwilę z wrażenia.

  • Jak mnie to zmobilizowało w głowie… poczułem, że Go zdradzam.
  • To nie jest właściwe słowo – powiedziałam.
  • Zawodzę. On powinien mieć kogoś, na kim może się opierać, wierzyć w Niego, a ja jestem najsłabszym ogniwem, ciągle narzekam…
  • Wytrzymaj ten ból, im go bardziej wytrzymujesz tym bardziej jesteś bliżej do Nas.
  • No właśnie, człowiek tak jest głupi, że nic nie rozumie.
  • A jeśli ktoś naprawdę cierpi, bo choruje mocno, co ma robić?
  • Homiel mówi, że możemy prosić o ulgę w cierpieniu – od razu pomyślałam, że taka ulga może mieć różne oblicza. Znalezienie odpowiedniego lekarstwa, odpowiedniego lekarza, uzdrowienie, a nawet szybsza śmierć… jeśli jest to w ogóle możliwe.
  • Po co mi są te doświadczenia?
  • A po co żyjesz?
  • A nie moglibyśmy sobie tak pojeździć na golfa? – zażartował Piotr.
  • … Mówi, że chce kończyć tą sesję – chyba się zniecierpliwił dowcipami nie na miejscu.

18. 12. 14 r. Szczecin. 

W nocy bolała mnie tak głowa, że musiałam wziąć pigułkę na migrenę, nie spałam więc, ale przewracałam się z boku na bok przez wiele godzin. W pewnym momencie leżąc na wznak i mając jak zwykle zasłoniętą kołdrą połowę twarzy wyraźnie poczułam po obu stronach nacisk na materac, tak jakby ktoś nachylił się nade mną opierając się dwiema rękoma o łóżko. Kołdra napięła się i wyraźnie nacisnęła twarz spłaszczając mi nos. Poczułam niepokój, ale trwało to na szczęście tylko chwilę. Na pewno nie byłam sama w swoim łóżku. Homiel powiedział ostatnio, że jestem szczególnie chroniona, ponieważ mnie nienawidzą, najchętniej cofnęliby czas… ale w tym jednym momencie Moi chyba zaspali… albo inaczej… byli i dzięki temu trwało to tylko chwilę….


26. 12. 14 r. Szczecin.

 Syn jest w morzu od 5 miesięcy, mieliśmy wielką nadzieję, że wróci na święta. Piotr spytał nawet o to kilka dni wcześniej;

  • A czy może nie wrócić?

Odpowiedź wydawała się nam jasna, ale powinnam pamiętać, że kiedy odpowiada pytaniem na pytanie, to wcale tak nie musi jasna. A czy może nie wrócić? Może! W naszej rodzinie organizowano na Boże Narodzenie chrzciny i mój syn miał być ojcem chrzestnym. Zobowiązał się do tego już rok temu. Wszystko przygotowano i czekaliśmy na przyjazd syna. Kilka dni przed dostajemy wiadomość, że będzie opóźnienie, ponieważ w wenezuelskim porcie był strajk, niektóre statki stały już od miesiąca i termin przyjazdu zaplanowano na początek lutego. Co tu robić w takiej sytuacji? Ksiądz zasugerował, że na papierze będzie nazwisko syna, ale w kościele może być ktoś inny, padło na Piotra.

Byliśmy wszyscy w małym kościele, w którym słychać było prawie każdy jeden oddech wielu ludzi. Ksiądz w pewnej chwili wypowiedział formułkę;

  • Wyrzekamy się Szatana.
  • Wyrzekam się – huknął głośno Piotr. W małym kościele było to doskonale słychać.

    Poczułam ważność tej chwili. Po mszy podszedł do mnie Piotr i powiedział, że kiedy to mówił usłyszał za uchem.

  • Dokonało się zaskoczony Piotr zamilknął.

  • Teraz już wiesz, dlaczego nie wrócił dodał po chwili Homiel.

    Piotr zrozumiał, że on miał to powiedzieć, właśnie podczas mszy, właśnie w kościele i może właśnie podczas chrztu małego dziecka jak kropka nad „i”. Wieczorem rozmawialiśmy o tym długo, Homiel powiedział;

  • Waga słów tak wielka. Wyrzekłeś się definitywnie tego, z którym szedłeś, a wracasz do Tego, z którym zawsze żyłeś.

    Zamknęło się koło czasu. Homiel nazywa to cyklem. To, co Piotr kiedyś wybrał, teraz odrzucił właśnie w kościele, przy świętym sakramencie chrztu, który uważany jest za pierwszy egzorcyzm. Nie zdawałam sobie sprawy z wagi pewnych słów, czynów i wyborów, rytuałów… w kościele. Czy wyrzeczenie się gacka poza kościołem miałoby taką samą moc jak w kościele? Długo się nad tym Piotr nie zastanawiał, spytał za to co nas jeszcze czeka w nadchodzącym roku.

  • Dopełnij kielich wina tego roku, zanim rozpocznie się nowe.

    Tłumacząc na „polski”; nie przejmuj się przyszłym rokiem, bo jeszcze ten się nie skończył. Po tych słowach zaczęliśmy wspominać kończący się rok, dla mnie jest on jednym z najważniejszych w moim życiu. To wielka duchowa lekcja, nauka i „powrót do domu” jeszcze za życia. Homiel przypomniał i otrzeźwił szybko…

  • Jesteś ciągle w podroży.

    Myślę, że jest to samo sedno. Życie to droga. Dopóki żyjemy podróż ciągle trwa.


    Homiel już późno w nocy powiedział, że gacki nie są tylko dla ludzi, są też dla aniołów. Oni uczą się tak samo jak ludzie; 

  • Pokusa, która dotyka ludzi, dotyka też aniołów.

  • Czy anioły boją się gacków?

  • Anioł sam w sobie budzi wielki strach na dole, sama ich obecność. Boją się Michała, lecz większość nie chce mieć z nimi nic wspólnego – odpowiedział.


    Niedawno oglądaliśmy film „Miasto Aniołów” i wpadłam na pomysł, że spytam Homiela, czy to jest u Nich możliwe zakochać się w kobiecie, spaść na ziemię i sobie tak żyć jak gdyby nigdy nic.

  • My też dowiadujemy się oglądając – odpowiedział wyrażając swoje zdziwienie z wyraźną ironią.

Dodał jeszcze, że dziwi się za każdym razem, czyli za każdym razem kiedy to oglądamy. icon_lol-Kopia A ja się dziwię, że ogląda z nami TV, co właściwie nie powinno dziwić jeśli ciągle jest przy nas. Dziwny ten świat….

Prawdziwy Chrystus.

10. 12. 14 r. Warszawa. 

Byliśmy na kawie jak zwykle o 10.00 rano, Piotr zamyślił się nagle;

  • Homiel mówi, że
  • wszystkie zasłony zostaną zdjęte.
  • Będziesz widzieć, to czego inni nie widzą i nie widzieli, będzie ci to dane.
  • Twoje serce przebije światło i będziesz przekazywał to innym.
  • Będziesz jeszcze więcej widzieć? – spytałam zdziwiona – Nie zwariujesz? – spytałam jeszcze raz ze zdziwieniem, gdyż już teraz często Piotr zastanawia się, czy jest do końca „normalny”. To, co w tej chwili się dzieje jest już i tak absolutnie niezwykłe, a Oni zapowiadają jeszcze więcej. Jeśli będzie jeszcze więcej to nie wiem, jak to nawet nazwać. Nie mam odpowiedniego słowa.
  • Nie wiem.
  • Wracając do domu, musisz przysłużyć się ludziom, innej drogi nie ma.
  • Mówi, że nie wolno mi użyć niczego przeciwko ludziom, bo wtedy znowu zbliżę się do dołu, mam to użyć po to, aby ludzi ratować i oświecać, a nie przeciwko nim.
  • A na czym ma to polegać? – pytam Piotra.
  • A skąd mam wiedzieć?
  • A kto ma wiedzieć? – odparłam.

Czas pokaże…

Nie wiem czy to wpływ kawy icon_lol-Kopia, czy faktycznie usuwają mu wszelkie zasłony, ale przypatrzył mi się dokładnie i powiedział;

  • Twój Grubasek jest bardzo blisko ciebie, ciągle trzyma ręce na ramionach, ciągle cię pilnuje – potem otworzył szerzej oczy – Ale ich jest więcej, jesteś otoczona przez Innych, ściśle cię ochraniają.
  • Taaaa… Dlaczego?
  • Twój mówi, że czarni cię nienawidzą, nienawidzą to właściwie słowo nie na miejscu to przez to, że przelewasz świadomość i prowadzisz ślepego… ślepego to chyba chodzi o mnie? – zaśmiał się Piotr.

Przypomniała mi się wizja, w której Piotr szedł z przepaską na oczach.

  • Ta biblioteka na Górze jest przepiękna – kontynuował dalej – Schody prowadzą do wielkiej sali, po bokach stoją wielkie filary, łuki, wszystko jest jasne, marmur albo alabaster, daj narysuję ci… – Piotr wziął serwetkę i narysował.. coś icon_cool-Kopia.

1111

Po kawie pojechaliśmy na drugą stronę Wisły do „naszego” kościoła, o dziwo nie paliło się światło nad krzyżem Jezusa. Kątem oka zobaczyłam uśmiechającego się Piotra, szepnął mi do ucha, że widzi białego gołębia siedzącego na ramionach Chrystusa, a właściwie gołębicę, bo jest gruba. icon_e_confused-KopiaMacha skrzydłami i wydaje swoje dźwięki, czyli chyba… grucha. Spojrzałam na niego z politowaniem, bo oczywiście absolutnie niczego nie widziałam, ale nieoczekiwanie usłyszałam w swojej głowie; zrób zdjęcie. Zdarzyło mi się to pod tym krzyżem po raz pierwszy, więc szybko wyjęłam swojego Iphona i zrobiłam dwa zdjęcia.

1

Dwa zdjęcia zrobione w odstępie 2 sekund. Zaraza po wyjściu sprawdziłam, czy udało się coś uchwycić, ale na pierwszy rzut oka niczego nie zauważyłam, oprócz jakiejś, powiedzmy, mgły nad głową Chrystusa. Po kilku godzinach dopiero, już w domu i na komputerze zaczęłam sprawdzać je ponownie. Nie zrobiłabym tego w ogóle, gdyby nie usłyszane słowa; zrób zdjęcie. Musiały mieć przecież jakiś sens.

2

3

Powiększyłam oba zdjęcia dla porównania i już na pierwszy rzut oka zobaczyłam między nimi sporą różnicę. Skupiłam się na pierwszym zdjęciu powiększając go w programie graficznym Windowsa możliwe jak się da.

GOŁĄB

Nie mogłam uwierzyć w efekt końcowy. Najpierw zobaczyłam jasnego gołębia z uniesionymi do góry skrzydłami, wyraźny dzióbek, szyja… A potem… a potem Niebo zeszło na ziemię…

5

Zatkało mnie absolutnie…. siedziałam przed monitorem zapatrzona… gołąb przy głowie mężczyzny, przymknięte oczy, włosy do ramion, broda, zagadkowy znak dużego X… Chrystus… prawdziwy, autentyczny.

Waliło mi serce z wrażenia i pytam się Homiela

  • Czy to na pewno On? – nawet bałam się powiedzieć na głos Jego imię.
  • To jest dla ciebie.

Od pierwszych wieków chrześcijaństwa gołębica była głównym ikonograficznym symbolem Ducha Świętego, a od nakazu Benedykta XIV[potrzebny przypis] jedynym. W Biblii pod tą postacią objawił się on podczas chrztu Jezusa Chrystusa (Mt 3,16 ; Mk 1,10). Św. Jan Apostoł pisze o świadectwie Jana Chrzciciela: „Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim” (J 1,32).

https://pl.wikipedia.org/wiki/Gołąb_w_kulturze_i_wierzeniach

Przypomniałam sobie nakaz Homiela, bym się modliła codziennie Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami, albowiem tylko Tyś jest święty, Tyś jest panem, tyś najwyższy, Jezus Chrystus z Duchem Świętym, chwała Ojcu Amen.

Teraz rozumiem dlaczego.



Dopisane 22. 07. 2016 r.

To być może jedyne tego typu zdjęcie na świecie… Nie wiem tego na pewno oczywiście, ale ono nie może być tylko dla mnie. Przekazuję to innym ludziom, niech się radują i uwierzą. 



Dopisane 22. 08. 2016 r.

W najnowszy miesięczniku „Egzorcysta” ukazał się artykuł; http://www.miesiecznikegzorcysta.pl/wiara-i-rozum/item/1419-jezus-nigdy-nie-rozstawal-sie-z-duchem-swietym

Jezus nigdy nie rozstawał się z Duchem Świętym

Kiedy współcześni katolicy mówią o Jezusie, rzadko pamiętają o Duchu Świętym. Podobnie duchowni sporadycznie wspominają o Nim w kazaniach. Taki stan rzeczy jest spowodowany m.in. tym, że chrześcijanie przyzwyczaili się do mówienia i myślenia o Jezusie jak o samotniku lub bohaterze religijnym.

Tymczasem Nowy Testament ukazuje Jezusa, który był wiedziony przez Ducha i posyłał Parakleta. Co więcej, samo słowo „Chrystus” oznacza namaszczonego Duchem Świętym i spełniającego swą misję w mocy Ducha. Nie ma ani jednego odcinka w ziemskim życiu Jezusa, w którym dopuszczalne byłoby zapomnienie o Duchu Świętym. To samo dotyczy tożsamości chrześcijan, którzy mają łączność z Chrystusem i z Bogiem Ojcem w mocy Ducha Świętego. Mamy wiele do naprawienia w zakresie naszej wiary w Ducha Świętego

Herezje

Za niedoskonałym sposobem przedstawiania Chrystusa stoi kilka przyczyn. Najistotniejszymi spośród nich były pojawiające się w IV w. herezje, które zaprzeczały odwiecznej jedności Jezusa i Ojca. I tak adopcjanizm głosił, że Jezus jest zwykłym człowiekiem, tyle że w wyjątkowy sposób obdarzonym Duchem Świętym. Sekta ebonitów, istniejąca już od II w., uważała Jezusa za nowego Mojżesza, a Jego chrzest w Jordanie interpretowała jako moment, w którym człowiek o imieniu Jezus otrzymał namaszczenie Duchem. Jezus miał zatem być tylko człowiekiem namaszczonym przez Ducha, podobnie jak Mojżesz. Ten pogląd był sprzeczny z objawieniem Jezusa jako odwiecznego Słowa, które stało się Ciałem. W sytuacji zagrożenia ze strony herezji bezpieczniej było mówić osobno o Chrystusie i osobno o Duchu Świętym. W ciągu wieków doprowadziło to jednak do zapomnienia, że Chrystus kontynuuje swe dzieło razem z Ojcem przez Ducha. Chrześcijanin na podstawie porządku Objawienia powinien pamiętać, że wszystko, co Bóg czyni w naszym życiu, czyni mocą Ducha Świętego. A Duch Święty, który jest Osobą Trójcy Świętej, nie może być ani pomijany, ani przemilczany bez konsekwencji osłabienia naszej wiary w Boga. Przecież Trójca nie była nigdy „Dwójcą”!



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Ty Mnie szukasz, a Ja zawsze jestem z tobą, ciągle jestem przy tobie.

07. 12. 14 r. Warszawa.

Dawno nie byłam „u naszego krzyża” i dzisiaj niemal tam biegłam. Jeszcze podczas modlitwy Piotr powiedział, że usłyszał niezwykłe skowa;

  • Ty Mnie szukasz, a Ja zawsze jestem z tobą, ciągle jestem przy tobie.

Ja już nie wiem co robić, by odwdzięczyć się za to wyróżnienie. Ciągle mi się cisną słowa; nie jestem godna, abyś przyszedł do mnie… Najciekawsze, że oboje traktujemy Go jak kogoś bardzo bliskiego. Zwłaszcza Piotr, co nie jest nawet dziwne jeśli się Go widzi i słyszy. To niezwykłe uczucie… zatyka gardło… 


08. 12. 14 r. Warszawa.

  Dzisiaj Piotr został obudzony z nakazem pójścia do kościoła, tam dostał wizję;

Zobaczyłem ziemię jako małą kropkę we wszechświecie, wszystko to mieściło się w przestrzeni o kształcie kuli, ponad tą kulą znajdowała się inna kula, inny wszechświat. Oba połączone były tunelem w formie wirującego spiralnego leju. Dziwnie… tam jest i zielony i niebieski kolor.

A jeśli budowa hologramu wygląda właśnie w ten sposób, że istnieją wszechświaty w kształcie kuli, które są połączone wirującym spiralnym tunelem? Z tego co wiem, pełno jest zjawisk we wszechświecie właśnie w formie wiru….

Czy rodzący się Wszechświat wirował? Do tej pory myślano, że Wielki Wybuch był jednorodny, a przestrzeń zachowuje się tak samo w każdym kierunku. Ostatnie badania podważają tę teorię – być może Wszechświat obraca się jako całość, a jeśli tak, to musiało być tak od samego początku. http://news.astronet.pl/index.php/2011/07/22/n6773/

1

Piotr wczoraj miał sen.

Byliśmy razem na półpiętrze (p.s. znowu półpiętro, co to może znaczyć?) i zobaczyłem gacka. Wysoki, na czarno ubrany chudy facet o dziwnie długich nogach. Były wręcz nienaturalnie długie. Podawał mi nowe koszule do zmiany, oferował mi swoje usługi, ale oczywiście je odrzuciłem. Dziwne, ale kiedy podchodził do mnie cały czas gapił się czujnie na ciebie.

Kiedy tego słuchałam w mojej głowie zapaliła się czerwona lampka. Tego czarnego chudego faceta z nienaturalnie długimi nogami widziałam już wcześniej. Dokładnie wtedy, kiedy wprowadziliśmy się do poprzedniego mieszkania. Teraz kolejna przeprowadzka i znowu się pojawił, tym razem w wizji Piotra. Spytałam się Homiela dlaczego? Obawiam się, że coś się szykuje.

  • Taką macie drogę, macie nas, macie tamtych.
  • . Powiedział, że nic lepszego na ten moment nie mogliśmy znaleźć, to było wskazane. Musieliśmy się przeprowadzić… mówi.
  • To mieszkanie czas było opuścić.
  • Czy coś było złego?
  • Ten etap się skończył.
  • Ale nam było dobrze…
  • Są etapy w życiu.
  • A to obecne?
  • Przechowalnia.
  • Czy długo potrwa?
  • Na razie przesłona zdarzeń stoi.
  • ……….
  • Powiedział, że dostałem przepiękny prezent.
  • Prowadzenie przez Chrystusa.
  • To jest początek twojej drogi do końca.
  • I to się właśnie zaczęło – od razu wiedziałam, że chodzi o wizję, w której Piotr idzie w powietrzu z Chrystusem.
  • Pokazał ci, że jest naprawdę… przypomniał mi płuca jak oddychał – Homiel wspomniał nasz niedawny pobyt w katedrze św. Floriana.

Piotr miał dzisiaj w kościele piękną wizję;

Przede mną długa świetlista droga, jesteśmy gdzieś w przestrzeni, mam zawiązane przepaską oczy i nic nie widzę, trzymasz mnie z lewej strony, Jezus trzyma mnie z prawej strony i tak razem idziemy, a raczej prowadzicie mnie tą drogą. Na końcu drogi puszczacie mnie wolno i idę już sam.

peopl05

Piotr jest jak ślepiec, potrzebuje prowadzenia i wsparcia… ale powiedzmy sobie szczerze, któż z nas tego dzisiaj nie potrzebuje…

Jak będziesz widział, że stoją między Nami, to nie bój się iść do Mnie.

20. 11. 14 r.  Warszawa.  

Byliśmy dzisiaj przy „naszym” krzyżu i z daleka zobaczyliśmy cygankę, która od tygodni tam „zawodowo urzęduje” i zarabia żebrząc. Piotr na jej widok zatrzymał się i nie chciał wejść. Powiedział, że przeszkadza mu jej obecność. Trochę go rozumiałam, ponieważ siedziała na posadzce 2 metry od krzyża, ale też nie wyobrażałam sobie, by tam nie wejść. Właściwie zmusiłam go do wejścia. Piotr pomodlił się szybko, wydawałoby się, że zrobił to machinalnie. Poklęczał trochę i wyszedł. Już po wyjściu…

  • Ale usłyszałem… ?!
  • Niech nikt nigdy nas nie rozdziela, tą cyganką mogę być Ja.
  • Przepraszam Cię…
  • Nie pozwól na to, jak będziesz widział, że stoją między nami, to nie bój się iść do Mnie.

Ciarki mi przeszły po plecach, a Piotrowi zrobiło się naprawdę głupio, nawet chciał wracać z powrotem. 

  • Każda wizyta to lekcja, zauważyłaś?
  • Ogromna. Człowiek się ciągle uczy.
  • Ile jej dałaś? – Piotr mnie rozwalił tym pytaniem. Pomyślałam, że jest trzeźwy jak zawsze. icon_rolleyes

Nieco później wspominaliśmy wcześniejsze doświadczenie spod krzyża (wpis z 12. 10. 14 r.).

  • Dla mnie wrażenie zrobiło jak Jego płuca pracowały, jak się klatka piersiowa się podnosiła, widziałem jak oddychał.
  • Oddychał jak człowiek konający na krzyżu, czy normalnie? – staram się pytać rozsądnie. 
  • Normalnie oddychał, widziałem jak te płuca się podnosiły i schodziły, podnosiły i się schodziły, niewiele brakowało a głowa obróciłaby się w moją stronę, a wtedy zgasło światło.
  • … – oczywiście pamiętam o tym doskonale. 
  • Widziałaś moje zdezorientowanie? – przytaknęłam mu tylko głową.
  • Wtedy usłyszałeś twój się świat się kończy, możesz się spytać Homiela o co chodzi?
  • To zadanie dla ciebie mówi.
  • On to powiedział ze smutkiem? – chciałam wyczuć po tonie co się za słowami kryło. 
  • Nie, to sucha informacja, nie było przy tym żadnego ładunku emocjonalnego.
  • A to zgaszone światło to znak dla mnie, czy dla ciebie?
  • Piotr wszystko widzi, on tego nie potrzebuje.
  • . a więc to znak dla mnie – ucieszyłam się w duchu. 
  • . ja zawsze byłem przy Bogu, On był dla mnie najważniejszy… – zamyślił się Piotr znowu. 
  • Ty myślisz, że On sobie bez ciebie nie poradzi? – chyba do końca nie przemyślałam swojego pytania, bo zaraz wybuchnęliśmy śmiechem odkrywczo zrozumiawszy jego absurdalność.
  • słyszę gdzieś w oddali głęboki śmiech dojrzałego mężczyzny… – powiedział nagle całkiem spokojnie. 

28. 11. 14 r.  Szczecin.

Przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Przez dwa dni targałam wszystkie graty i schudłam od razu 2 kilo. Jeśli to jedyny sposób na schudnięcie to proszę bardzo, mogę tak co 3 lata.

Kiedy usiadłam w fotelu zmęczona przypomniałam sobie słowa Homiela; Zbliżasz się do przesłony zdarzeń na osi czasu i wskazówkę, że w listopadzie będzie zmiana (wpis z 25. 10. 14 r). Pokiwałam z niedowierzaniem głową, bo właśnie się tak stało.

Pierwszy dzień Piotra w nowym mieszkaniu rozpoczął się ciekawie. Siedzieliśmy w salonie, który jest połączony z kuchnią, czyli współczesny open space. Poszłam do kuchni, by upchnąć do szafy ostanie talerze, pojemniki itd. Miałam szklany świecznik wielkanocny używany tylko w Wielkanoc z uwagi na jego charakterystyczne symbole, tzn. biały baranek. Włożyłam go do głębokiej miski, by się nie potłukł, a miskę do głębokiej szafy. Byłam zadowolona, bo wiedziałam, że nic się jemu nie stanie, a kiedy przyjdzie czas, to go wyciągnę.

Podeszłam do zlewu, zaczęłam zmywać naczynia, trwało to może 5 minut. Odwracam się i widzę na kaflowej posadzce pod moimi nogami pół wielkanocnego świecznika, którego przed chwilą przecież schowałam. icon_e_surprised-Kopia

Zesztywniałam… zaczęłam natychmiast analizować sytuację w głowie; kiedy ja to zbiłam? Skąd się to wzięło? Dlaczego nie słyszałam rozbijającego się szklanego świecznika o podłogę? Dlaczego nie słyszał tego Piotr, którzy siedział 3 metry obok? Otworzyłam szafkę, wyciągnęłam z głębi miskę, a w niej… druga połowa świecznikaicon_e_surprised-Kopia Piotr podszedł i tak oboje patrzyliśmy na rozbity świecznik nic nie rozumiejąc.

  • Jak Oni to robią ?! – spytałam nie będąc do końca pewna kto za tym stoi – Spytaj jednak Homiela, czy to Oni są za to odpowiedzialni – poprosiłam Piotra mając mętne przeczucie.
  • My nie niszczymy, my budujemy.

Ups…. jak mogłam mieć jeszcze wątpliwości? Gacek dał znowu znać, że jest i choćby zmienialibyśmy mieszkanie co miesiąc, to tak naprawdę nie ma dokąd uciec.



Dopisane 20. 07. 2016 r.

To pozornie błaha odpowiedź okazała się bardzo znamienna. Wielokrotnie w późniejszym czasie kiedy zdarzały nam się dziwne wydarzenia, których autora nie mogliśmy przyporządkować przypominałam sobie to zdanie. Niebo nie jest tym, co budzi niepokój, skłóca, podważa, sieje zamęt, niszczy. To domena Zła.

Przykładowo; czytając w internecie wypowiedzi ludzi, którzy mają różne wizje, sny pada często pytanie, czy pochodzą od dobrego źródła, czy złego. Według tej prostej zasady i wskazówki łatwo będzie to rozróżnić. Jeśli człowiek po takiej wizji czuje niepokój, to lepiej o niej zapomnieć.

To drobny przykład, ale weźmy coś większego. Konflikty międzyludzkie i wojny nie są dziełem Nieba. Wszystko co prowadzi do zniszczenia człowieka emocjonalnie, duchowo, fizycznie, czy jakkolwiek nie jest dziełem Nieba. Nie obwiniajmy Ojca o Zło, które jest wszechobecne niemal w każdej dziedzinie naszego życia. To jest niesprawiedliwe. 


Przeprowadziliśmy setki rozmów i bardzo często byłam pod wrażeniem humoru samego Homiela, jak i Ojca. Szalenie trudno komuś to wytłumaczyć, a jeszcze trudniej udowodnić.

2

Fragment z książki „Między Niebem a radością” ks. j. Jamesa Martina.

  • Niech nikt nigdy nas nie rozdziela, tą cyganką mogę być Ja.

Te słowa ciągle słyszę w swoje głowie. Uświadomiły mi, że nigdy nie wiem z kim mam akurat do czynienia. Tak łatwo nam oceniać ludzi zanim się jeszcze odezwą, a przecież nie mamy żadnej o nich wiedzy. Chrystus uczy, że każdemu warto dać szansę, bo nigdy nie wiadomo…


  • Nie pozwól na to. Jak będziesz widział, że stoją między nami, to nie bój się iść do Mnie. 

Wtedy oczywiście sądziłam, że słowa dotyczą ciągle żebrzącej cyganki, ale dzisiaj widzę ich znacznie głębszy sens. Przykładowo; zostałam wychowana w rodzinie katolickiej, która nie wierzy w Boga. Takich rodzin i ludzi jest miliony. Mając bogate doświadczenia próbowałam raz, czy dwa porozmawiać na temat istnienia Boga, ale zostałam ośmieszona. To mnie nie powstrzymało, by wierzyć. Ja nie idę piechotą do Chrystusa, ja do Niego wręcz biegnę. W dzisiejszych czasach „między nami” będzie jeszcze wiele przeszkód, ale człowiek, kiedy wierzy nie może się bać wierzyć.

To były dwie piękne lekcje.