I Chrystusa nauka trwała do pewnego czasu. Siła nie w ilości, a jakości.

26. 12. 16 r.  Szczecin.

Miałam nadzieję, że Homiel w ostatni dzień świąt będzie bardziej rozmowny.

  • Może byś się odezwał? – pytam.
  • Jestem jeszcze zaspany.
  • …   – dokładnie jak my. 

Włączając poranne wiadomości usłyszeliśmy nowinę, zmarł George Michael.

  • Szkoda go… – Piotr nie mógł w to uwierzyć, bardzo lubił jego muzykę.
  • Nie martw się o niego. On już jest… – Homiel pokazał jak stoi pośrodku pokoju i ktoś szczotami czyści go z brudu.
  • Już ?! Tak szybko?!

Piotr był zdziwiony, że ledwo odszedł, a jest już oczyszczany. Wygląda na to, że zanim wejdzie do Nieba, jeśli wejdzie, musi przejść jakąś kwarantannę, jak po skażeniu radioaktywnym… To odkrycie szybko nas otrzeźwiło z ciężkiego zaspania. Teraz zrozumiałam, że nie bez powodu „czyściec” pochodzi od słowa czyścić. 

  • Nie wdawaj się w technikę, na piekło nie zasługuje mimo jego brudów.

No właśnie… jak to jest?  Od dawna się nad tym zastanawiałam… co się się dzieje z homoseksualistami po ich śmierci?  


Po śniadaniu poszliśmy na poranną mszę do kościoła Św. Rodziny. Była tam zbudowana przepiękna i wyjątkowo duża pasterka. Musiała zrobić na Piotrze piorunujące wrażenie, bo stał jak oniemiały. Pomodlił się krótko i chciał odejść, ale raptem zrobił w tył zwrot i stanął przy pasterce ponownie. Miał przy tym taką minę, że już wiedziałam, iż słucha…

  • Jezus powiedział do mnie… nie odchodź Piotrze.

Oczywiście zostaliśmy, poszliśmy do komunii i czekaliśmy do końca mszy. Na koniec Jezus przemówił ponownie…

  • Przed trzecim podniesieniem słonecznym staniesz przed obliczem Ojca.
  • …… ?
  • Co znaczy trzecie podniesienie? – pyta mnie Piotr po wyjściu z kościoła.
  • Nie mam pojęcia, ale trzeba to sprawdzić.

Po południu wracaliśmy na kilka dni do Warszawy, pociąg był pełen do granic możliwości, więc mało rozmawialiśmy. Piotr był bardzo zamyślony.

  • Nie milcz tak, rozmawiaj z Homielem, sam powiedział, że niedługo odejdzie.
  • I Chrystusa nauka trwała do pewnego czasu. Siła nie w ilości, a jakości.
  • Ale to byłaby wielka strata. Ludzie chcą czytać co Homiel mówi.
  • Dostali dobrą nowinę.
  • I dla ciebie nagroda jest szykowana za strawę, jaką dajesz i za wiarę, jaką pokładasz.
  • Bez Piotra jestem nikim. Ja tylko spisuję, co on słyszy i przekazuje.
  • Nie wiesz, co mówisz.
  • ……
  • Anioły płaczą i potrafią się cieszyć jak małe dzieci. Przy was cieszę się, kiedyś płakałem.

Wieczorem siedliśmy zmęczeni po podróży na naszej warszawskiej sofie i zaczęliśmy rozmawiać.

  • W 2017 roku zamkniesz wszystkie swoje zaszłości.
  • Powiedział dokładnie 2017 ? – spytałam, by się upewnić. 
  • …… – Piotr kiwnął głową – Dużo ich jest? Tych zaszłości?
  • Sporo, wtedy poczujesz wolność.
  • Dużo będzie mnie to kosztowało?
  • …… – nie odpowiedział, ale pokazał struny napięte do maksimum, które jednak nie pękły.

Skojarzenie miałam z powiedzeniem; nerwy napięte jak struny, czyli… czekają nas duże przeżycia, emocje.

  • Zdrowie to też twoja zaszłość.
  • Wszystkie? – powtórzył Piotr. 
  • Wszystkie, już jest przygotowana ekipa z miotłami do zamiatania.
  • Co masz na myśli „poczujesz wolność”? – spytał, bo zabrzmiało zagadkowo.
  • Nic nie będzie cię trzymać w niepokoju.

Jest wiele rzeczy, które trzymają Piotra w niepokoju. Nieukończona sprawa z NIP, firma, brak stałego zamieszkania, brak poczucia bezpieczeństwa… jest tego trochę.

  • To jest takie ważne, by wszystko zostało zamknięte? – pytam z niedowierzaniem, by udało się to zamknąć w jednym roku.
  • Sama sobie odpowiedz.
  • Dlaczego ma zostać uporządkowane?
  • Jak chcesz tak długo tkwić?
  • Hmm… – do pewnych rzeczy można się przyzwyczaić, więc można tkwić i latami. 
  • A potem nastanie czas szczęśliwości? – próbuję sprytnie dowiedzieć się czegoś więcej.
  • Macasz… bystra kizia miziaużył powiedzenia, które często używa Piotr.
  • Oczywiście, że macam – i już się śmieję. 
  • Ale co to znaczy? – Piotr pyta poważnie.
  • Ci, co cię skrzywdzili i krzywdzili będą płakać po tobie.
  • … – gwałtownie spoważniałam. Homiel prawdopodobnie włożył do worka wszystkich, którzy Piotra kiedykolwiek wyśmiali, upokorzyli, skrzywdzili.
  • Nic mi nie było, nie obruszyło mnie to – odpowiedział Piotr skromnie.
  • Ale Nam jest.
  • Tacy jesteście sprawiedliwi?
  • ….
  • Homiel, mówisz tak, jakby Piotr miał szybko odejść – wróciłam do rozmowy.
  • Długo będzie żył, nie martw się.

W internecie próbowałam znaleźć odpowiedź, które wyjaśniłaby słowa; podniesienie słoneczne. Jedyne co zwróciło moją uwagę to informacja, że przyszły rok to rok słońca. Czy ma to jakiś związek? Nie wiem.

  • Co Chrystus miał na myśli mówiąc, że staniesz przed obliczem Ojca? – spytałam wprost.
  • To będą rewolucyjne zmiany, trzymać się będziecie musieli.
  • Czy będę miała nieprzespane noce z tego powodu?
  • Gwałtowność zmian jest nieunikniona.
  • Będą płakać za wamii pokazał właścicieli mieszkania, które wynajmujemy w Szczecinie.
  • Naprawdę? Zrezygnujemy? – dopytuję, bo w głowie mi się nie mieści.
  • ……
  • Lubisz te święta Homiel? – znowu pytam, bo chcę rozluźnić atmosferę.
  • Każdy, bez tego nic nie miałoby sensu.
  • Jezus ma urodzić się w 2023 roku, przybyć z Indii i mieszkać w Europie… co ty na to? – taka krąży po internecie teoria.
  • Absolutnie nic, kolejna rewelacja.

Chciałam coś jeszcze spytać, ale…

  • Homiel i Homiel… Nie pamiętam, żebym to Ja z tobą brał ślub.
  • … –   zaczęłam się śmiać, ponieważ chciał mi zwrócić w ten sposób uwagę, że męczę Go pytaniami, a Piotruś siedzi odtrącony. 
  • Ale wiesz, że Piotr bez Ciebie nic nie może!
  • A Ja bez niego, Piotr przez większość jest ignorowany. 
  • Jesteś jak Kasandra, a nie zdają sobie sprawy kogo mają.
  • ….. – to prawda. Głupio mi się zrobiło.  Rzeczywiście tak wielu go ignoruje nie wiedząc z kim mają do czynienia i jeszcze ja dokładam do tego swoją cegiełkę. Pomyliły mi się priorytety.
  • ……
  • My tak sobie rozmawiamy, a czas płynie.
  • Naprawdę się tyle wydarzy?
  • Będziecie aktorami.
  • Głównymi?
  • Niewątpliwie.
  • Znowu słyszę planety szaleją, się śmieją…
  • … – i teraz zaczęłam się nad tym zastanawiać poważniej.
  • Czy chodzi o układ planet w przyszłym roku, jakąś koniunkcję?
  • No pewnie.
  • To ma takie znaczenie?
  • No pewnie.
  • …… 
  • Przyszły rok to setna rocznica Fatimy, będzie coś?
  • Nie dowiesz się to, co chcesz wiedzieć. Dowiesz się to, co Ja chcę powiedzieć.

 



Dopisane 26. 08. 2017 r.

  • Nie dowiesz się to, co chcesz wiedzieć. Dowiesz się to, co Ja chcę powiedzieć.

Gdyby nie słowa Homiela do głowy by mi nawet nie przyszło, by zająć się astronomią. Tym bardziej zdziwiły mnie informacje, że faktycznie, we wrześniu 2017 roku ma dojść do szczególnego układu gwiazd, które mają być jakoby zwiastunem końca świata. Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, więc gdyby nie Homiel w ogóle nie zwróciłabym na to uwagi, ponieważ jest pewna niezachwiana zasada; Niebo nigdy nie podaje konkretnej daty, która miałaby być związana z końcem świata. Gdy przyjdzie czas na koniec to będziemy zaskoczeni, a nie przygotowani. Jeśli jednak Homiel twierdzi, że wrzesień ma znaczenie, to trzeba się temu przyjrzeć. Z wielu katastroficznych wizji i przepowiedni ta jedna zwróciła moją uwagę i muszę, na podstawie tego co wiem dzisiaj, całkowicie się z tym zgodzić. 

Ateiści i heretycy widzą katastrofy, a chrześcijanie – widzą znaki (o. Józef Witko).

20 listopada, w dniu zakończenia Roku Miłosierdzia, rozpoczyna się seria niespotykanych zjawisk astronomicznych, które są prawie dosłownym wypełnieniem wersetów Apokalipsy 12:„Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia.”

Jest to na tyle rzadkie zjawisko, że można nazwać je ewenementem w historii ludzkości. Już sam ten fakt skłania do głębszej refleksji i bliższego przyjrzenia się temu, co dzieje się na niebie.

Otóż tego właśnie dnia czyli 20 listopada Jowisz, zwany Królem Układu Słonecznego, przemieści się do konstelacji Panny (na wysokości łona), gdzie spędzi – poruszając się ruchem retrogradacyjnym – 9,5 miesiąca. Ten czas odpowiada bezpośrednio okresowi brzemienności kobiety, licząc od dnia zapłodnienia.

Po 9,5 miesiącach Jowisz opuści łono Panny. W dniu jego „narodzin”, 23 września 2017 roku (Świętego Padre Pio), będzie można zaobserwować konstelację Panny jakby obleczoną w Słońce, wznoszące się wprost za nią. U jej stóp znajdziemy Księżyc, a ponad jej głową umiejscowi się 12 gwiazd: 9 z gwiazdozbioru Lwa i 3 dodatkowe – Wenus, Merkury i Mars.

Jest to zaprawdę zadziwiająca koincydencja. Ale jakby tego było mało, także data tych zjawisk nie może być przypadkowa. Wszystko to będzie miało miejsce w 100 rocznicę objawień w Fatimie, a kulminacja nastąpi 3 tygodnie przed rocznicą fatimskiego cudu Słońca, które rozbłyskiwało i tańczyło na portugalskim niebie, na oczach tysięcy pielgrzymów.

Przesłanie z Fatimy jest naglące i aktualne jak nigdy dotąd. Ludzie nie nawrócili się i nie przestali obrażać Boga. Świat płonie konfliktami; widzimy okrutne wojny, giną całe narody, prawa Boże są łamane w coraz to wymyślniejszy sposób. Maryja ostrzegała przed wybuchem II WŚ, teraz ostrzega przed czymś znacznie gorszym. Choć wciąż czekamy na wypełnienie się obietnicy zwycięstwa Jej Niepokalanego Serca i okres pokoju, mający potem nastąpić, to nie możemy pominąć Jej dramatycznych słów, o karze, która musi nadejść jeśli się nie nawrócimy i nie będziemy pokutować za grzechy.

Nie bądźmy obojętni na znaki czasów. Pamiętajmy, że Trzej Królowie odnaleźli Dzieciątko Jezus patrząc w niebo i idąc za Gwiazdą Betlejemską, a pojawienie się w czasach ostatecznych znamiennych zjawisk na firmamencie niebieskim jest zapowiedziane w Piśmie Świętym.

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2016/12/01/czas-apokalipsy-przeslanie-z-fatimy-jest-naglace-i-aktualne-jak-nigdy-dotad/

Wrota piekieł.

13. 10. 16 r. Warszawa.

Piotr ciągle w szpitalu, więc w domu jestem sama. Obudziło mnie dzisiaj nad ranem coś… absolutnie mrożącego krew w żyłach. Nie wiem jakich słów użyć, by dokładnie to odzwierciedlić… Najpierw zobaczyłam ogromne, ciemne drzwi, a właściwie wrota, które się z trudem otwierały gdzieś głęboko pod ziemią. Wydawały przy tym straszliwy, bardzo głośny dźwięk. To był dźwięk metalowych, grubych, dawno nie otwieranych wrót. Otwierały się wolno, jakby z wysiłkiem. Zgrzyt metalu przypominał mi dźwięk ocierającego się metalu o metal podczas zwalniania pociągu. Słysząc ten dźwięk pomyślałam, że to musiał być bardzo stary metal, nieużywany przez długi czas, bowiem zobaczyłam wyraźne ślady rdzy pozostawione na ziemi.

Być może ten zgrzyt metalu nawet by mnie nie obudził, bo byłam bardzo zmęczona ostatnimi wydarzeniami, ale wraz z otwieranymi drzwiami trzęsła się dosłownie cała ziemia pod moim łóżkiem. To było niewiarygodne. Po prostu zatrzęsła się ziemia i to ostatecznie poderwało mnie na równe nogi. Po raz pierwszy zrozumiałam co znaczy trzęsienie ziemi. Tak, jak nagle się zatrzęsło, tak nagle ucichło. Panował całkowity spokój. Prawdopodobnie nikt tego nie słyszał, ani nie czuł, to było tylko dla mnie. Już mi się podobna rzecz zdarzyła wcześniej, więc wiedziałam, że to ważne. Byłam pewna, że to trzęsienie zostało wywołane przez otwierające się wrota.

Gdy przyszłam do szpitala od razu opowiedziałam o tym Piotrowi. Tak się zdenerwował, że od razu skoczyło mu ciśnienie i zrobił się natychmiast blady.

  • To było przy otwieraniu, czy zamykaniu drzwi?
  • Otwierały się… tak mi się wydaje. Spytaj się Homiela co to było.
  • ……
  • Zobaczyłem teraz wielkie drzwi, które się otwierają… Czyje to drzwi?
  • Jaki dźwięk, taka nacja.
  • Wrota piekiełsłyszę.
  • Dlaczego to usłyszałam?
  • Coś może się stać? – Piotr był wyraźnie zmartwiony.
  • Nie stać, tylko dziać. Wykorzystali twoją nieobecność.
  • Ale dlaczego ja to słyszałam?
  • Przekażesz w sposób wiarygodny.

Zaczęłam szybko analizować. Z powodu nieszczęsnego zawału Piotr oczywiście się nie modli, po prostu nie ma na to siły. A kiedy się nie modli gacki sobie folgują. Wyłażą na wierzch.

  • Pokazali co znaczy siła modlitwy. Kiedy się modlisz wrota są zamknięte, kiedy cię nie ma, to sam widzisz.
  • Co to się będzie działo? – Piotr się zamyślił.
  • Jeśli cokolwiek będzie się działo twoje serce to wytrzyma? – pytam niepewnie.
  • Musi.
  • To odpowiedź godna wojownika.
  • Drzwi już nie zamkniesz, a możesz ich nie wypuścić. Zostały otwarte zgodnie z księgą. A teraz stój tam na straży.
  • …… – z jaką księgą?… Od razu szukam w głowie.
  • Czy Oni nie przesadzają? Co my możemy zrobić? – zapytałam, bo chyba przeceniają nasze możliwości. Poczułam się bardzo zmęczona, z jednej strony zawał, z drugiej taka odpowiedzialność.
  • ……
  • Zobaczyłem siebie, byłem w połowie fioletowy. Trzymałem nad sobą wielką gwiazdę…
  • ……
  • Co to będzie się działo? – znowu Piotr pyta.
  • Nic się nie będzie działo… jak się sprawisz dobrze. Wracaj synu, bo jesteś potrzebny. Porządek trzeba uczynić.
  • …… Zdajesz sobie sprawę z Kim teraz rozmawiasz? – pytam po cichu Piotra, bo dopiero teraz to odkryłam – Kto mówi synu?
  • …… – Piotr kiwa głową z niemocy tego, co się dzieje wokół niego.
  • … Chcę wyjść szybciej ze szpitala.
  • Tylko spróbuj! Ja cię położyłem, Ja cię zabiorę.
  • …… – ciarki mnie przeszły. Z Ojcem nie ma żartów.
  • Słyszysz? Masz się kurować, żebyś był w pełni sił. Masz tu mnóstwo czasu, to się módl nawet w łóżku.
  • …….- widzę, że się zamyślił głęboko.
  • Wiesz co usłyszałem? Gacka z dołu.
  • Drzwi otwierasz?! Zgadzasz się na otwarcie drzwi! To po co go stawiasz?!
  • …… – zamurowało mnie.

Rozmowa między diabłem a Bogiem? Czuję, że właśnie jesteśmy świadkami wielkiej tajemnicy, którą człowiekowi trudno pojąć.

  • Rozumiesz co się dzieje? Bóg Ojciec zezwala na otwarcie drzwi… Naprawdę coś zacznie się dziać – mówię do Piotra.
  • To ostatnie wybicie dzwonu przed tym, co nieuchronne i przed tym, o co się modlisz. Dziwne rzeczy będą się dziać, kiedy wszyscy będą spali.

. A modlę się o przywrócenie ustalonego porządku.

  • Ile czasu trwa wybicie dzwonu? – spytałam mając na myśli, czy przerwa między biciem dzwonu u Nich, to u nas dzień, rok, czy 10 lat. Mając te wiedzę mniej więcej wiedziałabym, kiedy to „coś” zacznie się.
  • Niestrudzenie walczysz o swoje. To chwila – zawstydziłam się w moment, bo faktycznie wykorzystuję każdą okazję, by się dowiedzieć czegoś więcej.
  • Już niedługo nie będziesz mówił do mnie Homiel – zwrócił się do Piotra.
  • A jak?
  • Znasz Mnie od zawsze.
  • A Ola?
  • Zrobiła swoje.

To była tak niesamowita i wyczerpująca rozmowa, że Piotr padł na łóżko prawie nieprzytomny.



Dopisane 29. 06. 2017 r.

  • Drzwi już nie zamkniesz, a możesz ich nie wypuścić – nie wypuścić Złego.

  • Zostały otwarte zgodnie z księgą – pół dnia spędziłam przed komputerem szukając o jaką księgę chodzi. Poddałam się po kilku godzinach i spytałam wprost o to Homiela obawiając się, że nakaże mi szukać dalej, ale na szczęście podpowiedział…

Psalmy

I teraz było znacznie łatwiej.

Psalm 24 już od początku w Kościele interpretowany był chrystologicznie, tzn. jako hymn na cześć Chrystusa Króla. Znana jest dobrze apokryficzna interpretacja, która dialog zawarty w psalmie wkłada w usta otchłani i szatana i aniołów. Chrystus, umarłszy na krzyżu, zstępuje do otchłani jako zwycięski Król chwały i roztrzaskuje bramy piekieł, uwalniając sprawiedliwych Starego Testamentu. Chrystologicznie interpretują psalm również Ojcowie Kościoła. Według Świętego Grzegorza z Nyssy natchniony psalmista w tekście tym opisuje wniebowstąpienie Chrystusa dzień ostatecznego tryumfu i królewskiej Intronizacji Jezusa Króla. Grzegorz pisze: Dalszy ciąg tego psalmu (chodzi o nasz podniosły dialog z Psalmu 24) jest może nawet bardziej wzniosły niż sama nauka Ewangelii. Ona bowiem opowiedziała życie Pana na ziemi i Jego powrót do nieba, a ten wzniosły Prorok, wyszedłszy poza samego siebie (…) miesza się między moce nadświatowe i przytacza nam ich słowa śpiewane wtedy, gdy odprowadzając wracającego Pana rozkazują aniołom przebywającym na ziemi (…) podnieść bramy, mówiąc: „Podnieście, książęta, bramy wasze, i podnieście się wy, odwieczne podwoje, a wejdzie Król chwały”. Według czcigodnego Bedy psalmista wyznaje Chrystusa jako Króla chwały. To określenie pada aż pięciokrotnie. Autor natchniony pragnie przez to obudzić specjalną cześć dla Jezusa Króla, który włada całym stworzonym światem.

Teksty te, nawiązując do psalmu i do opisywanego w nim wydarzenia, wykorzystuje także w swej modlitwie Liturgia Godzin. Oto cztery antyfony z Wezwania i z Godziny czytań na wszystkie niedziele Adwentu a więc czasu oczekiwania na przyjście Chrystusa: * Uwielbiajmy Pana i Króla, który do nas przyjdzie. * Oto Król najwyższy przybędzie z wielką mocą, aby zbawić wszystkie narody, alleluja. * Ciesz się i wesel, córo Jeuzalem: Oto twój Król przychodzi do ciebie. Nie lękaj się, Syjonie, bo wkrótce nadejdzie twoje zbawienie. * Oczyśćmy nasze serca na przyjście najwyższego Króla; stawajmy się godni wyjść Mu na spotkanie, bo nie będzie zwlekał i wkrótce nadejdzie. http://www.katolik.pl/jezus—krol-chwaly-,741,416,cz.html


Dziwne rzeczy będą się dziać, kiedy wszyscy będą spali – trudno mi analizować słowa samego Ojca, ale myślę, że powinnam się przy tych akurat słowach zatrzymać na chwilę. Kiedy wszyscy będą spać… może znaczyć dosłowność takiej chwili, ale nauczona doświadczeniem może być to też metafora. Jest kilka ciekawych zdań w Biblii, które nawiązują do słowa sen.

Uczyć głupiego – to kleić skorupy lub budzić śpiącego z głębokiego snu. Mądrość Syracha.

A to, co wychodzi na jaw, ulega przemianie pod wpływem Bożego światła. Dlatego mówi się: „Obudź się, śpiący, i powstań z martwych, a zabłyśnie ci Chrystus”.

Mówiąc Kiedy wszyscy będą spać Ojciec może także powiedzieć…

„Kiedy już nikt w swojej głupocie nie będzie pamiętać o Chrystusie, dziwne rzeczy zaczną się dziać.” By jednak nie pomylić się zbyt mocno poprosiłam o wsparcie Homiela.

  • Co się dzieje kiedy człowiek śpi? Chodzi o tą świadomość, o te wybory.

  • To ostatnie wybicie dzwonu przed tym, co nieuchronne i przed tym, o co się modlisz.

Doświadczenie związane z otwieranymi wrotami stawiam na równi z dwoma innymi spektakularnymi moimi przeżyciami; otwarciem w ścianie okna do Ich wymiaru, który opisywałam kilkukrotnie oraz http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/05/29/bardzo-konkretna-boza-odpowiedz/ odpowiedź na moje pytanie w postaci trzęsącego się domu. W jakimś sensie to dzisiejsze opisane wydarzenie stawia całą naszą historię na nowy tor. Będziemy w rozmowach wracać do tego wielokrotnie, ponieważ jak się okaże, jest związane z poniższą informacją.

Dwumiesięcznik „Któż jak Bóg”; artykuł dotyczący „Tajemnic Fatimy”.

Jam jest Ten, który Jestem.

14. 08. 16 r. Szczecin. 

Jechaliśmy samochodem do domu. Od rana nie rozmawialiśmy z Homielem, ale kiedy Piotr przyznał, że modlitwa zawierająca słowa; przywróć odwiecznie ustalony porządek ma swoją wymierną moc, odezwał się natychmiast.

  • Dlaczego kiedy ty mówisz, to modlitwa ma większą siłę, niż kiedy ja mówię? – pytam.
  • Ty walczysz – mówi do Piotra .
  • A ty dajesz świadectwo tej walki.
  • Każda modlitwa oddala zło.
  • Widzisz? Ledwo przyjechałeś, a zaczęłam pisać dziennik. Nie możemy się rozstawać.
  • My się nigdy nie rozstaniemy.
  • Tego bym nie powiedział.
  • Jak to? – zatrwożyły mnie te słowa.
  • Rozdzielicie się, ale na sam koniec.
  • A czy to nasza będzie decyzja?
  • Gdyby taka miała być wasza decyzja, to bylibyście razem.
  • …… – pomyślałam o śmierci…. człowiek nie ma na nią żadnego wpływu.
  • Pamiętasz jak mówił, że dzień bez modlitwy to dzień stracony ?
  • Dzień bez modlitwy to dzień stracony… 
  • A każdy dzień na wagę złota.

Zamilkliśmy zamyślając się głęboko… Spojrzałam na zegarek, była 15.00. Jechaliśmy akurat al. Wojska Polskiego na wysokości szczecińskiego pogotowia, gdy Piotr gwałtownie skręcił  w prawo i wjechał w ul. Królowej Korony Polskiej. Myślałam, że zmienił zdanie i zachciało mu się iść na spacer do pobliskiego parku.

  • Usłyszałem…
  • Wstąp do Mnie.
  • Homiel chce, byśmy poszli do kościoła?
  • Żartujesz sobie… nie Homiel, a Chrystus ci to powiedział – tego byłam pewna na 100%. Na ulicy Królowej Korony Polskiej znajduje się bowiem kościół, w którym braliśmy ślub!… i przypomniałam sobie o nim słysząc Wstąp do Mnie.  https://pl.wikipedia.org/wiki/Kościół_św._Rodziny_w_Szczecinie

Podjechaliśmy, weszliśmy i byliśmy absolutnie sami. I to było… magiczne. Wchodząc po prawej stronie stoi piękna statua Jezusa. Kiedy spojrzeliśmy na Jego twarz oboje mieliśmy wrażenie, że Jego oczy żyły. To było zdumiewające. One przez chwilę naprawdę były prawdziwe! Staliśmy i patrzyliśmy jak urzeczeni. Piotr powtórzył co usłyszał… 

  • Nie zapomnij o Mnie nigdy, kiedy przyjdzie to co przyjdzie.

Nie zapomnij o Mnie nigdy kiedy przyjdzie to, co przyjdzie… zasmuciły mnie te słowa. Jak moglibyśmy o Nim zapomnieć?! To jak zapomnieć o swojej duszy… Cokolwiek miałoby się zdarzyć, a zdarzy się… i to też mnie zmartwiło… nie jesteśmy w stanie zapomnieć. Piotr położył rękę na stopie Chrystusa.

  • Czy czujesz Moje nogi ?
  • Bo Ja czuję twoje ręce.
  • Pamiętaj o tej chwili długo, bo Ten, u którego byłeś nigdy nie zapomni.

Choć słowa były niezwykle wzruszające nie mogłam wyłączyć swojego analitycznego myślenia. Zwróciłam uwagę już po raz któryś, że Jezus nie wymienia swojego imienia… powiedział; Ten, u którego byłeś. Mówiąc o Chrystusie podobnie przemawia także Homiel. Dlaczego? 


Wieczorem siedząc wygodnie przed TV rozmawialiśmy o naszych sprawach, a Homiel non stop dopowiadał swoje komentarze. Opowiedziałam Piotrowi też o pewnym jasnowidzu, który uratował życie jakiemuś gangsterowi trafnie przepowiadając mu przyszłość. Takie opowieści zawsze robią na mnie spore wrażenie, ale zupełnie nie robią wrażenia na Homielu.

  • Śmieszą mnie te przyjaźnie.
  • Tego, co czyni zło i tego, któremu się wydaje, że widzi.
  • Czy dobrze mówisz? – spytałam niepewnie, bo jasnowidz w rozwiązywaniu bieżących zagadek ma wiele sukcesów na koncie, ale w czytaniu przyszłości faktycznie często się myli. Widocznie według Homiela sprawdzalność jego prognozowania oszacowanego na 50:50 to zdecydowanie za mało.
  • Ja nazywam rzeczy po imieniu.
  • …… – no taaaak, standardy niebiańskie są mocno wyśrubowane, nikt im nie dorówna. 

Nasz syn zastanawia się, czy wrócić z rejsu wcześniej, czy może przedłużyć kontrakt. Piotr namawia go na przyjazd.

  • Nie wtrącają się. Jego tuba jest mocna – Piotr zobaczył syna i wielką ochronną przezroczystą tubę.


  • Szwankuje mi auto, ma już 8 lat. Obawiam się, że trzeba będzie kupić nowy, a tu nie ma pieniędzy. Ale ja nie chcę BMW… – Piotr.
  • A kto ci daje !? – odparował natychmiast Homiel. Jego słowa i zaskoczona mina Piotra tak mnie rozśmieszyła, że o mało nie udławiłam się własną śliną. Tym samym od razu sobie uprzytomniłam jak kruche jest człowieka życie.
  • Czy anioły chorują? – pytam.
  • Tu czy tam ? – ciągle zapominam, że pytania mają być precyzyjne.
  • Obojętnie.
  • Tam nie, tu tak.
  • Jak to możliwe ?
  • Wystarczy, że założą ludzką skórę.

Zdębiałam!  Prostota tej odpowiedzi kompletnie mnie zaskoczyła. Faktycznie… będąc człowiekiem przeżywa wszystko, co każdy człowiek.


Pisałam na blogu Marii Magdalenie, zgłębiłam temat, tak jak kazał wcześniej mi Homiel. Miałam jednak ciągle wielkie wątpliwości.

  • Była żoną Jezusa, czy nie?
  • Była tą, z którą żył.
  • Ale czy była żoną ?
  • Poślubiona, ale nie w takim sensie jak rozumiesz.
  • Dlaczego ?
  • Był synem człowieczym.

Rozmawiało nam się tak świetnie, tak swobodnie…

  • Dlaczego chwile miłe mijają tak szybko ?
  • Żeby mogły znowu nadejść.

W TV oglądaliśmy informacje dotyczące rocznicy śmierci Maksymiliana Kolbe http://wiadomosci.wp.pl/uroczystosci-75-rocznicy-smierci-sw-maksymiliana-kolbego-6027384474076289a Myśląc o nim zastanawialiśmy się, jak my postąpilibyśmy w jego sytuacji.

  • Tacy ludzie na pewno idą prosto przez Wasze wąskie drzwi – mówi Piotr.
  • Nie wchodź w Nasz świat, kiedy w twoim jest tyle pracy.
  • Jest przy Ojcu.
  • Mogę coś więcej wiedzieć?
  • Nie przekraczaj rubikonu.

Coś mnie w tym momencie tknęło. Zaczęłam się zastanawiać, czy to Homiel jeszcze mówi, czy to już nie On…

  • Kim jesteś naprawdę? – pyta Piotr.
  • Jam jest Ten, który Jestem… przy tobie i przy Oli.
  • Jak to jest możliwe?
  • Homiel to moje ulubione imię.
  • Zawsze byliśmy z tobą, choć ty nie byłeś z Nami, bo skąd mogłeś wiedzieć, że jesteśmy z tobą, a ty z Nami ?
  • …… – tę łamigłówkę słowną musieliśmy w ciszy przez chwilę przeanalizować.
  • Jeżeli kosmita powiedzmy żyje w innym świecie… to jesteś kosmitą? – Piotr nie odpuszczał, choć zaczynałam mieć już podejrzenia z Kim teraz rozmawiamy.
  • Ale kosmita nie zbuduje wszechświata.

Mrugam do Piotra porozumiewawczo oczami, żeby uważał na słowa… mając nadzieję, że Bóg Ojciec tego nie zauważy. Prawdopodobnie w tym momencie musiałam Go bardzo rozbawić. 



Dopisane 12. 05. 2017 r.

  • Śmieszą Mnie te przyjaźnie. Tego, co czyni zło i tego, któremu się wydaje, że widzi – pewnie wielu to czytających będzie wiedziało o kogo chodzi. Ostrość wypowiedzi Homiela w tym przypadku trochę mnie zaskoczyła, ale dzisiaj rozumiem dlaczego tak się stało. Po pierwsze; żeby zrozumieć Niebo, trzeba patrzeć na ten świat z Ich perspektywy. Po drugie; kiedy jasnowidz ogłasza otwarcie, że „jutro” wybuchnie wojna, a to się w rzeczywistości nie realizuje, bierze na siebie wielką odpowiedzialność. Najlepszym przykładem jest syndrom roku 2012 r., kiedy to wybuchła ogólnoświatowa psychoza strachu doprowadzająca niektórych do podejmowania kuriozalnych decyzji, łącznie z targaniem się na własne życie. Niebo nigdy nie mówi konkretnych dat! Do tego tematu wrócę wkrótce w związku z III Tajemnicą Fatimską, która rzeczywiście, tak jak powiedział Homiel rok temu, nie została odkryta do końca. To będzie wiedza… ciężkiej wagi, jeśli mogę to tak określić. 

  • Poślubiona, ale nie w takim sensie jak rozumiesz – z uwagą śledzę wszystkie doniesienia dotyczące Marii Magdaleny i zauważam, że stosunek Kościoła zmienia się do niej diametralnie. Coraz śmielej badacze biblijni przyznają, że mogła być naprawdę bardzo blisko Jezusa. 

  • Jam jest ten, który jestem…- Mojżesz powiedział: „Przypuśćmy, że pójdę do Izraelitów i oznajmię im: Bóg waszych ojców posyła mnie do was. Jeśli jednak spytają mnie: «Jak On się nazywa?», co im odpowiem?”. 14 Bóg odrzekł: „Jestem tym, kim jestem. Tak masz powiedzieć Izraelitom: «Jestem» posyła mnie do was”. 15 Następnie Bóg powiedział: „To właśnie oświadczysz Izraelitom: PAN, Bóg waszych ojców, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, Bóg Jakuba posyła mnie do was. To jest moje imię i takim ma pozostać w pamięci wszystkich pokoleń.

Bóg objawił swe Imię Mojżeszowi na górze Synaj, a więc w najświętszym dla Biblii miejscu (którego rolę przejmie później Świątynia jerozolimska). Imię to było dla Hebrajczyków tak święte i wyjątkowe, że szybko tradycja biblijna wprowadziła ograniczenie, a potem zakaz jego wymawiania. Dlaczego? Bo samo jego wypowiedzenie było stanięciem w obecności Tego, który je nosił. Wymówienie świętego Imienia było przywołaniem Boga, wejściem z Nim w dialog. Kiedy wymawiasz, to stajesz w obecności, rozmawiasz, doświadczasz…

Cztery święte litery Imienia Bożego – zapisywane w tradycji hebrajskiej יהוה – określono z języka greckiego jako tetragram (gr. tetragrammaton – cztery litery) i z czasem zaczęto przypisywać im przeróżne mistyczne właściwości.

Ponieważ zapis biblijny nie stosował samogłosek, a Imię nie było używane, po jakimś czasie zanikła znajomość wymowy tetragramu. Żydzi odczytywali je na kilka różnych sposobów, stosując określenia zamienne, tak, by uniknąć kontaktu z tą mistyczną rzeczywistością i nie narazić się na gniew Boży: Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy (Wj 20,7). Najpopularniejszym „zamiennikiem” dla JHWH było słowo Adonaj (hebr. Pan), ale w historii pojawiały się różne inne substytuty: Elohim (Bóg); szamajim (niebo); Elijon (najwyższy), Szaddaj (wszechmocny) itd. Dzisiejsi Żydzi, pielęgnując tradycję biblijną szczególnego szacunku wobec Imienia Bożego, zastępują je zwrotem HaSzem (dosł. To Imię…).

Imię יהוה JHWH jest hebrajskim neologizmem (nowo utworzonym wyrazem), w związku z czym nawet Hebrajczycy nie rozumieli jego znaczenia. Etymologia biblijna (Wj 3,14) oraz naukowa łączą je z rdzeniem czasownika היה „być”, ale nie jest to żadna ze znanych form tego słowa. Wydaje się, że יהוה jest jakąś przedziwną zbitką jego trzech podstawowych postaci:

היה– był
הוה– jest
יהיה– będzie

Pięknie wyrażałoby to prawdę o Bogu, który Jest, i który Był i który Przychodzi (Ap 1,4). Rzeczywiście tetragram JHWH mieści w sobie rdzeń czasownika „być” i tworzy z nim grę słów, lecz nie przypomina jakiejkolwiek regularnej formy tworzenia odmian hebrajskich, nie jest więc możliwe jego przetłumaczenie. Czy nie jest to czasem świadomy zamysł Boży, aby odsłaniając, jednocześnie zakryć swe imię – podkreślając, że ostatecznie Bóg jest tajemnicą?

Jestem, który jestem

Pewną podpowiedź przynosi Księga Wyjścia w rozwinięciu tego imienia – Jestem, który jestem (hebr. ehje aszer ehje) – ale jest to wskazówka bardzo enigmatyczna. Znów niewiele wyjaśnia. Dlaczego? Otóż konstrukcja „Jestem, który jestem” zwana jest przez gramatyków idem per idem („to samo przez to samo”) i oznacza błędne koło definiowania, figurę polegającą na określaniu jakiegoś wyrażenia za pomocą tego samego wyrażenia, przysłowiowe „masło maślane”. Ehje aszer ehje można równie poprawnie przetłumaczyć: jestem, jaki jestem, jestem tym, kim jestem czy jestem, bo jestem.

I rzeczywiście, czytając stwierdzenie ehje aszer ehje w oryginale, bez obciążenia olbrzymią tradycją jego teologicznego objaśniania, wydaje się, że Bóg mówi: „Ja po prostu jestem, nie pytaj mnie o imię” lub „Jestem, kim jestem, co ci do tego” – tak, jak odpowiedział na to samo pytanie Jakubowi: Czemu pytasz mnie o imię? (Rdz 32,30) czy Manoachowi: Dlaczego pytasz się o moje imię: ono jest tajemnicze (Sdz 13,18).

Możliwe jest, że Bóg wcale nie objawia swego imienia. Albo mówiąc ściślej, nie objawia takiego imienia, jakiego spodziewał się Mojżesz – czyli imienia własnego typu Ra, Aszur, Baal, Asztarte, jakich dziesiątki w tamtej kulturze znano i przypisywano czczonym bóstwom. Owo „Jestem, który jestem” to odpowiedź wymijająca, konstrukcja stosowana na określenie czegoś, co z zasady jest nieokreślone i nie istnieje możliwość jego wyraźniejszego opisania. Przecież znać imię to w Biblii wniknąć w istotę rzeczy nazwanej, a nawet mieć nad nią jakąś władzę (Adam w raju nazywając zwierzęta, staje w pozycji króla stworzenia). Czy zatem można poznać imię Boga, przeniknąć Jego istotę? http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/wydawnictwom_imiona.html

"Jestem który jestem" w zwojach znad Morza Martwego.
„Jestem który jestem” w zwojach znad Morza Martwego.

Próbowałam się dowiedzieć bezpośrednio z Góry co znaczy „Jestem, który jestem”… Imię jest nieistotne, ważne że…

… Jestem.

Odłóż wszystko we Mnie, jak Ja odłożyłem w tobie.

29. 07. 16 r. Warszawa.

Dzisiaj Piotr wybudził mnie z sennego letargu ciekawą opowieścią.

  • Ale miałem fajną wizje! Pływałem kraulem po oceanie i szukałem skarbów. Nagle, zupełnie niespodziewanie pojawiła się jedna fala i sztorm, fala była bardzo wysoka i wyniosła mnie wysoko. Fala opadła, popływałem trochę, ale zaraz zauważyłem, że nadchodzi druga sztormowa fala. Była ogrooomna! Porwała mnie i płynąłem na niej tak, jak serwer, wyniosła mnie jeszcze wyżej. Czułem się na niej tak, jak się prowadzi konia. Unosiłem się na jej szczycie, a ona mnie wyrzuciła w powietrze i chyba straciłem wtedy świadomość. Ocknąłem się jak klęczałem na brzegu. Wylądowałem tam na kolanach. Pod kolanami poczułem kamienie i nie było to wygodne. Byłem zdziwiony, że jestem na brzegu, w oddali zobaczyłem dwie kobiety, jedna wyższa, druga niższa, które rozmawiały ze sobą, w ogóle nie zwracały na mnie uwagi.

fala

Nauczona doświadczeniem (NIP) z uwagą przysłuchiwałam się tej opowieści. Zadałam kilka kontrolnych pytań.

  • Gdy płynąłeś co czułeś? Szczęście, ulgę, strach?
  • Szczerze? Pomyślałem będąc na tej drugiej fali, że szkoda tych emocji, nie czułem żadnego strachu, ta fala mnie tak wyrzuciła, że już byłem na brzegu.
  • Jak to wyrzuciła?
  • Wyrzuciła mnie w powietrzu.
  • A co Homiel na to?
  • Cuda, cuda.
  • A wyglądało tak strasznie i niebezpiecznie na początku.
  • Oooooo to jest dobra wskazówka, coś się zacznie dziać, będziesz przerażony, ale znajdziesz się na stałym lądzie.
  • … – myślałam dalej logicznie, bo w wizjach bardzo ważne są też przeżywane emocje.
  • Czyli rozumiesz? Nie bądź przerażony jak się pojawi coś gwałtownego.
  • Pamiętasz co powiedział? Płyń z falą – Piotr przypomniał sobie słowa Homiela.
  • Nie, powiedział trwaj do sądu, a potem płyń.
  • Jak płynąłem to było normalne, gładkie morze.
  • To chyba sprawa jasna.

Jasne dla mnie było to, że wizja nie dotyczyła NIP, szykowało się zupełnie coś nowego.


Na weekend Piotr proponuje mi kino i film, którego nie chcę obejrzeć. Na mój wybór z kolei Piotr się nie zgadza, a więc mamy impas.

  • Pójdę sama do kina – zaczęłam go straszyć.
  • Jak pójdziesz do kina sama, to cię wydziedziczę – Piotr żartem.
  • A co ty masz poza szczęściem, które masz od Nas? Jest niepodzielne.

Oboje się roześmialiśmy, ponieważ Homiel uderzył bardzo precyzyjnie. Nie mając nic, co miałabym odziedziczyć?

  • Homiel, tyś UFO? – spytałam, bo ktoś znowu zasugerował, że Piotr rozmawia… z kosmitą.
  • Jesteśmy aniołami pierwszej pieczęci.
  • Jest was więcej ?
  • O wiele.
  • Jak wygląda pieczęć?
  • …… Zobaczyłem konia, jeźdźca, włócznię zabijającego smoka… jest srebrna.

Piotr mógłby równie dobrze zobaczyć cokolwiek, bo nie da się tego w żaden sposób na dzień dzisiejszy zweryfikować.


Wieczorem zaczęliśmy rozmawiać o naszych sprawach biznesowo – rodzinnych oglądając jednocześnie TVP.

  • Chciałem odłożyć coś na trudne czasy, ale znowu mi się nie uda.
  • To i tak nie jest twoje. Chcesz ufać sobie i ufać Ojcu?
  • Roztropność i męstwo to wielka rzecz, ale twoja droga to Ojciec.
  • A co znaczy męstwo w tym przypadku?
  • ….Pokazał mi mężczyznę prowadzącego dziecko i ludzi jak po sznurku.

Dziecko? – skojarzyłam to z chłopcem jako symbolem Boga Ojca.

w drodze do Boga

  • Czyż nie trzeba być odważnym, aby prowadzić innych ludzi?
  • ……
  • Chciałbyś być Jezuitą? – spytałam patrząc akurat na papieża Franciszka.
  • Jestem… i egzorcystą – spojrzałam gwałtownie na Piotra, bo słysząc ton jego głosu znowu miałam wrażenie, że to nie on w tej chwili mówi.
  • Jestem dumny z ciebie.

30. 07. 16 r.  Warszawa.

Obudziło mnie w nocy brzmienie dzwonka, który usłyszałam w środku ucha. Dingdong… rozbrzmiewał gdzieś głęboko w mojej głowie. Spałam tak twardo, a mimo to dzwonek postawił mnie automatycznie na równe nogi. Zaczęłam się parę sekund później już zastanawiać, czy mi się to nie przewidziało. Po chwili zrozumiałam jednak, że musiałam go jednak usłyszeć, bo stoję po środku pokoju w pełnej gotowości. 

Rano Piotr wstał totalnie nieprzytomny, ponieważ przyznał, że miał ciężką noc.

  • Obudziły mnie wielkie muchy, pojawiły się w pokoju nie wiadomo skąd i wlatywały w ścianie.
  • Bingo! A więc mieliśmy w domu gacki – i opowiedziałam mu o swoich doświadczeniach.

Idąc do garażu Piotr stopą nacisnął na studzienkę, która musiała być niedomknięta, ponieważ wpadł do niej jedną nogą prawie do bioder. Przestraszyliśmy się oboje, bo Piotr gwałtownie osłabł. Noga nie była złamana, ale mocno poobijana, zdarta skóra, wiele siniaków, krwiaki. Minęło trochę czasu, zanim Piotr doszedł do siebie.

Pojechaliśmy do Katedry, do „naszego krzyża”. Chrystus jakby na nas czekał…

  • Boli?
  • Ciebie bolało bardziej.
  • Jesteście atakowani większą grupą.  Musisz być uważny.

Ponieważ Piotr ledwo stał nie spędziliśmy w katedrze zbyt dużo czasu. Pojechaliśmy do Grycana i tam przy kawie rozmawialiśmy dalej. Piotr podwinął nogawkę i moim oczom ukazał się naprawdę marny widok. Zdarta skóra prawie do  kolana i same siniaki.

  • Trzeba to zabezpieczyć – pokiwałam głową.
  • Wieczorem przyjdzie wielki ból, nie będę mógł się modlić na kolanach i odprawić egzorcyzmy.
  • Twoje modlitwy ich parzą, dlatego nie chcieli, byś klękał – przyszło mi do głowy. 
  • Nie zdajesz sobie sprawy z siły swojej modlitwy.
  • Czyli to, co się działo w nocy to też nie przypadek? – przypomniałam sobie o dingdong. 
  • Chcą was zmęczyć, nie chcą zniszczyć, ale chcą byś się poddał.
  • Jesteście dla nich niebezpieczną parą. Twoje pióro jak mieczdo mnie.
  • Twoja modlitwa jak maczugado Piotra.
  • Modlitwa nie tylko uzdrawia ludzi, ale i daje nadzieję.
  • Co znaczy dawać nadzieję?
  • Zobaczyłem małe dziecko i przekreślony napis cancer – czyli uzdrowienie z choroby nowotworowej.
  • To przejście z ciemnego pokoju, do jasnego.

Wróciliśmy do słów Chrystusa.

  • Nie tylko powiedział, że boli, ale jak blisko ciebie jest. Jak idziecie razem, to idziecie.

Homiel uświadomił mi w tej jednej chwili, że w słowach Jezusa są też emocje. Spytał się, bo się zmartwił. A kto się pyta, kiedy się martwi? Ktoś bardzo bliski. Zamilkliśmy…

  • Zobaczyłem Chrystusa na tronie obok Ojca, był w koronie. W koronie miał gwiazdki, wziął ręką jedną gwiazdkę i puścił na ziemię, planetę, którą widziałem w oddali.
  • …. – co to miało znaczyć? Nie wiem.
  • Wiesz, że zrobiłaś się bardzo kościelna?
  • Nie kościelna! – żachnęłam się, bo nie lubię tego określenia – … Chrystusowa!
  • Jest w Chrystusie – Homiel poprawił.

Czy Homiel miał rację? Na 1000 i więcej procent.


Wróciliśmy do domu, bo w tym stanie Piotr nie mógł chodzić. Miałam więcej czasu, by przyjrzeć się internetowym relacjom z ŚDM. Dzisiaj papież Franciszek powiedział wiele ciekawych słów.

W ten sposób ten, kto zdecydował się upodobnić swe życie do Jezusa „unika sytuacji samozadowolenia, które postawiłyby go w centrum, nie staje na chwiejnych postumentach potęg światowych, ani nie opiera się na wygodach, które osłabiają ewangelizację; nie marnuje czasu na planowaniu bezpiecznej i zasobnej przyszłości, aby uniknąć ryzyka stania się odizolowanym i skrytym, zamkniętym w ciasnych murach egoizmu bez nadziei i radości”.

Czytam na głos Piotrowi ten fragment przypominając mu, że jeszcze niedawno, na wszelki wypadek, chciał odłożyć trochę pieniędzy.

  • Noooo… czyli racja, ale ja wiem swoje – powiedział śmiejąc się, ale zaraz gwałtownie spoważniał.
  • Odłóż wszystko we Mnie, jak Ja odłożyłem w tobie.


Dopisane 30. 04. 2017 r.

Wizja o fali okaże się kluczowa w naszym życiu i wielokrotnie w rozmowach będziemy do niej powracać.


Czytam Piotrowi to na głos, a odzywa się Homiel.

  • Nie pieniądz to bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo pokładaj w Nas.

Jerycho. Nadchodzi. Sposobcie się.

26. 07. 16 r. Warszawa.

Piotr wieczorem zrelacjonował cały dzień.

  • W kościele rano, niedaleko ołtarza w powietrzu zrobiła się dziura w kształcie owalu i wyszedł jeden anioł z wielkimi skrzydłami, miał białą zbroję. Po chwili następny i następny, w sumie było ich siedmiu. Stali, po prostu stali.
  • To twoi bracia… usłyszałem – wzruszył ramionami Piotr.
  • Rozumiesz coś z tego? – pyta mnie, jakbym znała odpowiedź…
  • ……
  • A dzisiaj o 15,00 się modliłem i po raz pierwszy światło nie odbiło się od mojej dłoni, ale przebiło rękę, zawróciło, przebiło i przeleciało do drugiej.

1


Piotr był zły na siebie, że ochrzanił naszego podwykonawcę Ł. Zrobił to tak mocno, że tamten rozpłakał się przez telefon. Niestety przez Ł. nasza firma ma spore problemy. Chłopak jest dobry, ale mocno ostatnio roztargniony albo nadzwyczajniej w świecie przemęczony. Nie pilnuje wielu spraw. Ma dosłać wykonaną produkcję i dosyła w połowie myląc przy okazji kolory zamówionego sprzętu. Piotr od miesięcy uczy go jak prowadzić biznes, klaruje mu jasno i cierpliwie, ale on po paru dniach znowu robi te same błędy. Piotr ręce załamuje, bo przez niego ma spore kłopoty i klienci bezpardonowo naliczają odsetki. Zysk w ten sposób topnieje niemal w oczach.

  • Nauczyciel, to nie tylko głaskanie.

Podałam kolację i Piotr jak zwykle zjadł wszystko, a zjada wszystko niezależnie, czy jest dobre, czy złe.

  • Wszystko od ciebie zjem, masz mnie jak na widelcu.
  • Chcesz powiedzieć, że jak podam truciznę to też zjesz? – ze śmiechem spytałam.
  • A po co miałabyś to robić?
  • Tak sobie mówię…
  • To nie mów.
  • Rany… – poczułam się jak skarcony uczeń.

No i siedzieliśmy w ciszy, ale tylko przez chwilę….

  • Ciągle słyszę Jerycho, Jerycho… o co chodzi? – Piotr pyta mnie zdziwiony.
  • Jedyne co mi się kojarzy to trąby jerychońskie. Trzeba to sprawdzić. A może Homiel coś wie?
  • Nadchodzi. Sposobcie sie.
  • icon_eek-Kopia icon_question-Kopia

27. 07. 16 r. Warszawa.

Wieczorem.

  • Homiel daje mi chyba znać, że mój biznes się kończy. Ciągle mówi mi o znakach. Dostałem fakturę z Gdańska, a to jak zamykanie cyklu. Co dalej?
  • Posługa bracie.
  • Ciekawe co znaczy posługa u ciebie, będziesz ludzi uczył? – próbowałam sobie to wyobrazić. Czy Piotr będzie jeździł i prelekcje robił? … To niemożliwe…
  • Cuda będziesz robił, a wtedy pójdą za tobą. A kiedy pójdą za tobą, wtedy pójdą za Nami.
  • … – spojrzałam na mojego… Piotrusia. On i cuda? To jakiś żart. icon_e_confused-Kopia
  • Czy cuda są takie ważne? Nie da się bez nich?
  • Słowa to dużo, ale dla ludzi za mało.
  • Może ty leczyć będziesz…? – zaczęłam już analizować na poważnie przypominając sobie moje migreny.
  • Nic nie dzieje się bez powodu.
  • A co jest powodem?
  • Życie wieczne.
  • A co z naszymi pracownikami? – pyta Piotr. 
  • Nie martw się i tak zostaną rozlosowani.

Homiel to pięknie ujął. Rozlosowani w sensie od losu, roz-losowani, czyli rozdzielone zostaną im dalsze losy, miejsca, zadania.

  • Przeżyją beze mnie?
  • Jakoś przeżyją.
  • ……
  • Dzisiaj podczas modlitwy gacki mnie atakowały, gryzły mnie w nogi – powiedział zupełnie bez emocji.
  • Masz szczęście, że mnie poznałaś. Patrz ile masz wrażeń! – żartem do mnie.
  • Nie masz szczęścia, wszystko idzie zgodnie z planemHomiel natychmiast prostuje.
  • Ten atak anafilaktyczny przez zęba też był zaplanowany? Przecież mogłeś tego nie przeżyć?

Pytam z ciekawości, bo kwestia przeznaczenia, niebiańskiego planowania, a przypadku jest niezwykle ciekawa. Wtedy, według lekarza zostało Piotrowi tylko 10 minut życia.

  • Tak naprawdę nie mogło być inaczej.
  • Naprawdę?…. Wrażenia pierwsza klasa! – Piotr nie mógł się powstrzymać od uszczypliwości.
  • ……
  • Coś się znowu zacznie dziać koło nas? – pyta znowu.
  • A czegoż ta rodzina może się obawiać?

Oglądaliśmy relacje z wizyty papieża Franciszka na ŚDM w Krakowie. Ogromna masa ludzi…

2

  • Wykarm tyle i daj spać… wyobrażasz sobie? Tyyyle ludzi…
  • To nieważne
  • A co ważne?
  • Bycie.
  • …… – Piotr zaczął macać się po brzuchu sprawdzając jego stan objętości.
  • Spójrz na swój brzuch.
  • Jem mało przecież.
  • Wiem, a jednak ciągle go masz – roześmiałam się na cały głos widząc nietęgą minę Piotra.
  • ……
  • No i co z tym Jerycho? – pyta mnie Piotr. 
  • Muszę dokładnie sprawdzić, a nie mam czasu – i faktycznie tak jest.
  • Nikt nie uwierzy prawdzie, a prawda jest na wyciągnięcie ręki.


Dopisane 28. 04. 2017 r.

Ta „piekielna” okolica uosabia te wszystkie trudne przeżycia, które zamykają człowieka na Boga.

Jerycho, przeciwieństwo Jerozolimy, uosabiającej przebywanie w bliskości Boga, jest symbolem wyemancypowania człowieka i trwania na antypodach doświadczenia Boga: „Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce” (Rz 1,21). Jerycho to najniżej położone miejsce na świecie. Leży dziesięć kilometrów na północny zachód od północnego krańca Morza Martwego. Ta bliskość też ma swoją symboliczną wymowę, zwłaszcza jeśli uświadomimy sobie, że po drugiej stronie miasta znajduje się góra kuszenia. Z jednej strony Szeol, w którym może się „pomieścić” to wszystko, co w człowieku obumarłe, pozbawione Boga. A z drugiej strony miejsce, w którym Bóg został w Chrystusie poddany kuszeniu (por. Mt 4,1–10), by zrezygnować z wędrówki i zstąpienia do otchłani w celu wyprowadzenia stamtąd praojca Adama. Ta „piekielna”, dosłownie i w przenośni, okolica uosabia te wszystkie trudne przeżycia, które zamykają człowieka na Boga, wiążą go i są przyczyną zdezorientowania, w którym nie znajduje on odpowiedzi na trudne pytania do Boga i drugiego człowieka. Jerycho wyznacza na mapie wszelkie ludzkie wyobcowanie wobec Boga, ale także wobec samego siebie. http://biblia.wiara.pl/doc/2064979.Jerycho

Czytając te słowa, a zwłaszcza fakt, że to „najniżej położone miejsce na świecie” widziałam oczami wyobraźni wieżowiec z wizji Piotra http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/12/31/on-chce-byc-niezauwazony-a-trzeba-mowic-o-nim-glosno/  , w którym wszystkie światła na piętrach są wygaszone, a rozświetlone było najniższe piętro. Homiel pokazał w ten sposób jak nisko upadła nasza wiara.

Ale Jerycho ma też swoją drugą twarz. W Jerycho przebywał często Eliasz, gdzie miał szkołę „synów proroczych”. W Jerycho przebywał też Jezus, gdzie m.in dokonał uzdrowienia niewidomego i spotkał celnika Zacheusza. Jerycho to także według Listu do Hebrajczyków historia wiary Izraelitów w moc Boga, która doprowadziła do upadku murów starożytnego Jerycha [Hbr 11.30].

Co Homiel chce przekazać? Z jednej strony mamy upadek, a z drugiej uzdrowienie. A może trzeba sięgnąć dna, aby zostać uzdrowionym?

3

Gdy Piotr przyszedł wieczorem do domu, zaczęłam czytać mu o Jerycho pytając, czy prawidłowo interpretuję Homiela słowa.

  • Sama nie pisałaś. Mylić słowo twe nie może.
  • Ale mówi!… jakoś tak … – Piotr był zdziwiony formą tego zdania. 
  • Biblijnie. Gdybyś Piotrze czytał, to byś wiedział, nie pytałbyś.
  • Ale pytam.
  • Nie ufasz sobie.

Najważniejsza jest litość, a sam litości doznasz.

16. 07. 16 r. Szczecin.

Piotr ma często do mnie żal, że mówię mu prawdę prosto z mostu. Robi focha i się nie odzywa kilka godzin. Homiel zniecierpliwiony tym faktem powiedział mu parę słów… dając tym samym ciekawą lekcję.

  • Każdy przyjaciel, który chce cię zalizać jest twoim wrogiem.
  • Nie uczysz się.

Rzeczywiście, to prawda… Znam historię matki, która tak kochała ślepo swojego syna, że nie była w stanie zauważyć jego złej natury. Kiedy syn trafił do więzienia ciągle twierdziła, że jest niewinny i karmiła go tym przeświadczeniem, choć niewinny nie był. 

  • Lecz granicę między przyjacielem, a zalizaniem bardzo trudno dostrzec. Z
  • e względu na własną niewygodę.
  • To prawda oczywista, ale niewygodna.

Ta matka nie dostrzegając zła tkwiącego w swoim synu nie dostrzegała ułomności także w sobie. Przyznając, że jest zły przyznałaby, że popełniła błąd latami go „zalizując”. Będąc kiedyś na wywiadówce przeżyłam lekki szok. Wychowawczyni zaczęła narzekać na jedną z uczennic, słusznie zresztą, ponieważ mając dwanaście lat już prowokowała chłopców do seksualnych zachowań. Reakcja jej matki była zdumiewająca. Zaczęła dosłownie drzeć się na nauczycielkę i wymachiwać ręką, że dziewczyna ma prawo robić co jej się chce. Pamiętam to do dzisiaj, choć minęło wiele już lat. Już wtedy wiedziałam, że matka robi jej wielką krzywdę, a nie rozmawiałam jeszcze z Homielem… Dzisiaj słysząc Jego słowa przypomniałam sobie tę kobietę. 


Spytałam Homiela, czy mógłby mi pomóc w pisaniu o Fatimie.

  • Nie trudź się w szukaniu słów ode Mnie, przekazuję to, co istotne.
  • Przeceniasz moje możliwości.
  • Prawdziwa modlitwa to nauka.

Homiel zmusza mnie do ciągłego myślenia i znowu musiałam przyznać Mu rację. Szukając informacji, zagłębiając się w słowa Fatimskie, czy jakiekolwiek inne związane z Niebem to jak… modlitwa. Gdy czytasz o Bogu, to myślisz o Bogu… 


Wieczorem znowu poprosiłam o wskazówki dot. Fatimy.

  • Wkrótce wiadro napełni woda.
  • No i co to ma znaczyć? – pytam bezradnie.
  • Tak powiedział – Piotr wzruszył ramionami – Zobaczyłem takie cedrowe, stare wiadro.

wiadro wiedzy

  • Nie wszystko wiesz, co napiszesz.
  • Nie wszystko – przyznałam racje. A kto na tym świecie wie wszystko?… powiedzmy sobie szczerze.

  • Nie przeżyłabym wojny – chciałam wrócić do wczorajszej rozmowy – Kiedy oglądam coś o tym w telewizji to już padam trupem, energia mi siada.
  • Nie będzie ci to dane.
  • Za bardzo cię kochamy.
  • Za bardzo jesteś w Nas, a My w tobie.
  • A i o ciebie zadbałem mroczny rycerzupowiedział do Piotra.
  • Mroczny rycerz? – pytam ze śmiechem. Niedawno oglądaliśmy film o takim samym tytule.
  • To nie ten z filmu?
  • To ten, który po cichu wymierza sprawiedliwość, nawet w nocy.

17. 07. 16 r. Szczecin.

Córka mówi do mnie, że umyła szklany wazonik i wyrzuciła wszystkie pióra, które w nim leżały.

  • Wyrzuciłaś piórka Homiela!? – powiedziałam zaskoczona.

Musiało to zabrzmieć tak idiotycznie, że obydwie natychmiast zaczęłyśmy  histerycznie się śmiać. Musiałam jej wyjaśnić. Gdy jestem sama często proszę o znak od mojego Grubaska, czy jest blisko mnie. I wtedy na podłodze znajduję zazwyczaj małe, białe piórka. Choć mogą pochodzić z poduszek, czy kołdry na wszelki wypadek składałam je do szklanego naczynia. A skąd mam wiedzieć, czy są, czy nie są akurat Jego? confused Córka zaczęła się śmiać jak szalona twierdząc, że dziwaczeję, ale ja wzruszyłam tylko ramionami. Naprawdę dziwaczeję…?  Zaczęłam się sama nad sobą zastanawiać. Po południu na wszelki wypadek pytam się Mojego jakie ma pióra.

  • Moje pióra, jeśli mam, nie są białe. Są złote.

Jakiż to anioł ma złote pióra? – od razu zaczęłam się zastanawiać. I dlaczego powiedział… jeśli mam… ? n4a9sn

  • Jak to jest Homiel, że raz macie skrzydła, raz nie macie?
  • To wyższa matematyka. Nie wszyscy mają skrzydła.
  • Kiedyś powiedziałeś, że służą do poruszania się.
  • Skrzydła… – pokazał jak parasol, chronią i bronią.

222


Piotr siedział przy swoim komputerze i robił przelewy. Widzę, że się zamyślił…

  • Coś mnie to zastanowiło…
  • Co?
  • Łużycka 13, Gdańsk… dostałem fakturę od firmy z tego adresu.
  • No i?
  • Tam była moja pierwsza firma, w której byłem zatrudniony 20 lat temu… chyba zamykam jakiś cykl.
  • …Ile muszę takich cykli jeszcze zamknąć?
  • To pytanie do Ojca Najwyższego.
  • Pamiętasz Spotkanie trzech drzew? – pytam się Piotra.
  • To niesamowite, spotkały się w jednej osobie, w osobie Chrystusa.
  • Właśnie. Zamykasz cykle. Coś się kończy, coś się zaczyna… czy to ważne zamykanie cykli?
  • To jak zamykanie za sobą drzwi.
  • ……
  • Homiel, co jest ważniejsze dobro czy sprawiedliwość?
  • Najważniejsza jest litość, a sam litości doznasz.
  • Litość?
  • Litość ma też uczyć.
  • Naucz nas czegoś dzisiaj.
  • Czy mam uczyć drzewo, które rośnie prosto? – do mnie.
  • Kto to wymyślił?
  • Twój mąż napisał wiele przypowieści.

Spojrzeliśmy na siebie kompletnie zaskoczeni. icon_eek-Kopia



Dopisane 18. 04. 17 r.

Wkrótce wiadro napełni woda – Homiel nawiązuje do gromadzenia się wiedzy. Kropla do kropli, to dawkowanie informacji. Dzisiaj wracając pociągiem do Warszawy próbowałam się dowiedzieć nieco więcej, co dokładnie miał na myśli;

  • Nie trwóż się tym, czego do końca nie wiesz.

No cóż… trochę mnie uspokoił, ale zaczęłam jeszcze szukać powiązań w samej Biblii.

Księga Izajasza; Wielkość Boga. Kto zdołał zbadać ducha Pana? Kto w roli doradcy dawał Mu wskazania? Do kogo się On zwracał po radę i światło, żeby Go pouczył o ścieżkach prawa, żeby Go nauczył wiedzy i wskazał Mu drogę roztropności? Oto narody są jak kropla wody u wiadra, uważa się je za pyłek na szali. Oto wyspy ważą tyle co ziarnko prochu.

Sprawdziłam, czy z cedra robiono wiadra w czasach Chrystusowych. Księga Izajasza; Cuda nowego wyjścia. Na pustyni zasadzę cedry, akacje, mirty i oliwki; rozkrzewię na pustkowiu cyprysy, wiązy i bukszpan obok siebie.


  • To ten, który po cichu wymierza sprawiedliwość, nawet w nocy – nie chodzi o to, że Piotr biega z mieczem po ulicach i bawi się w batmana. Piotr bardzo często podczas snu lub na jawie ma wizje, w których walczy z diabłem. Co ciekawe te wizje, ich historia przebiega zazwyczaj w nocy. Wtedy idzie na całość i wymierza sprawiedliwość. 

Nadprzyrodzeni posłańcy, przybywający do człowieka z polecenia Boga, nigdy nie posiadają w Biblii skrzydeł. Ich ludzki wygląd to konsekwencja pełnionej wśród ludzi misji. Także w najwcześniejszych przedstawieniach ikonograficznych posłańcy Boga nie mają ani skrzydeł, ani aureoli. Aniołowie przedstawiani na ścianach katakumb, sarkofagach czy mozaikach, nie różnią się niczym od innych postaci. Ukazywano ich jako mężczyzn, zazwyczaj młodych, ale były też wizerunki dojrzałych i brodatych aniołów. Wyjątkowo w Księdze Daniela (Dn 9, 21) autor wizji przedstawia pojawienie się posłanego przez Boga Gabriela słowami: „lecąc w [szybkim] locie zbliżył się do mnie w czasie wieczornej ofiary”. Najprawdopodobniej podkreśla się tutaj fakt szybkiego przybycia anioła, ale pojawienie się anioła określone jako „latanie” sugeruje, że być może miał on skrzydła. Jeśli jest to właściwe rozumienie lekcji znajdującej się w tekście masoreckim (która nota bene sprawia uczonym wiele trudności w interpretacji) byłaby to pierwsza wzmianka o aniele ze skrzydłami. Oczywiście lot Gabriela mógł się odbywać także bez skrzydeł.

http://kjb24.pl/ktoz-jak-bog/z-pisma/skrzydla-aniolow/

Jeśli uczonym sprawia problem fakt posiadania lub nieposiadania skrzydeł, to Homiel udzielił konkretnej odpowiedzi. Czasami są, czasami ich nie ma. Muszę przyznać rację uczonym, że mają wątpliwości. Piotr widzi skrzydła niezmiernie rzadko. Zazwyczaj widzi Homiela jako wysokiego, młodego mężczyznę w białej szacie, sandałach, czasami w zbroi i z mieczem u boku.

W odniesieniu do wyglądu fizycznego, anioły często opisane są jako postacie ze skrzydłami. Wizerunek cherubina z rozpostartymi skrzydłami okrywał wieko arki przymierza (2 Księga Mojżeszowa 25.20). Izajasz, w swojej wizji tronu niebiańskiego, widział uskrzydlonego serafina, a każdy z nich miał sześć skrzydeł (Księga Izajasza 6.2). Ezechiel również miał wizję z uskrzydlonymi aniołami. Izajasza 6.1-2 opisuje anioły posiadające ludzkie atrybuty- głos, twarze i stopy. Głosy anielskie w kilku fragmentach Biblii słyszane są jako śpiew chwały i uwielbienia dla Boga. Jeden z najpełniejszych opisów anioła pochodzi z Księgi Daniela 10.5-6: „A gdy podniosłem oczy i spojrzałem, oto był mąż, ubrany w szatę lnianą, a biodra miał przepasane pasem ze złota z Ufas. Ciało jego było podobne do topazu, oblicze jego jaśniało jak błyskawica, a oczy jego jak pochodnie płonące, ramiona i nogi jego błyszczały jak miedź wypolerowana, a dźwięk jego głosu był potężny jak wrzawa mnóstwa ludu.” Anioł, który ukazał się przy grobie Jezusa, został podobnie opisany: „A oblicze jego było jak błyskawica, a jego szata biała jak śnieg” (Ew. Mateusza 28.3). https://www.gotquestions.org/Polski/wyglad-aniolow.html

Zwróciłam uwagę na wspomnienie o pasie. Na pasie są wytłoczone imiona danego anioła.


  • Twój mąż napisał wiele przypowieści – Oryginalny autor legendy trzech drzew jest nieznany, jest to stara angielska przypowieść.

Największa wiedza jest przez doświadczenie.

08. 06. 16 r. Warszawa. 

Piotr spotkał się z dyrektorem pewnego urzędu. Choć znają się od dłuższego czasu dopiero dzisiaj, całkowicie niespodziewanie, ten człowiek zdobył się na wielkie wyznanie. Kolejne, banalne, biznesowe spotkanie przerodziło się w bardzo poruszającą dla Piotra chwilę.

  • Dzisiaj chyba spotkałem swoją dawną ofiarę – powiedział Piotr wyraźnie poruszony. Dyrektor zadał mi pytanie…
  • Czy wierzy pan w Boga?
  • Tak.
  • Wie pan… ciągle mi się śni… jak mając 16 lat szedłem do komory gazowej, zostałem spalony… ciągle mi się to śni. Dzisiaj miałem też remake… Panie Piotrze… – zaczął z wahaniem – Musi istnieć jakaś wyższa inteligencja, która tym zarządza.
  • ……..
  • Kiedy mi o tym opowiadał zobaczyłem jego przeszłość, zobaczyłem… że to ja go prowadziłem do komory i to przeze mnie został zabity.
  • ……. – zrobiłam wielkie oczy ze zdziwienia. icon_eek-Kopia
  • I co ja mam teraz zrobić? – spytał  bezradnie. 
  • Nic… tę podróż musisz odbyć.
  • Zacząłem mówić mu o Bogu, że istnieje, że Go widziałem, słyszę… Czy to przypadek, że go spotkałem?
  • W twoim życiu nie ma przypadków.
  • Wielu takich jeszcze Piotr spotka? – spytałam Homiela, bo sytuacja była wyjątkowa.
  • Nie chodzi o ilość, ale o symbol.
  • Co mogę zrobić dla niego?
  • Nic nie rób, tylko bądź.
  • Wiesz co? Nie jestem pewna czy masz mówić na prawo i lewo, że widziałeś Ojca – mam wielkie wątpliwości.
  • Gdyby chciał, to by się ukazał innym potwierdził Homiel.
  • No właśnie.
  • Mówię o Ojcu, bo Go bronię.
  • Bóg nie potrzebuje obrony, broń ludzi Jego. Pokazał to, co ci pokazał, żebyś wiedział, że co czynisz, to czynisz.
  • Czy to kolejny błąd?
  • To nie błąd, to nauka.
  • Dlaczego nie mówisz tego od razu Homiel? Po co te ciągłe błędy?
  • Największa wiedza jest przez doświadczenie, zapamiętasz to do końca życia. Nie zdajesz sobie sprawy nad ważnością tego dnia.
  • Wiem, podaliśmy sobie rękę… kat i ofiara.
  • Zamknąłeś krąg poprzedniego życia. Ten jeden był przedstawicielem wszystkich.
  • To dziwne, że zaczął ni stąd, ni zowąd mówić o tych komorach.
  • Oznacza to, że wszystko zamyka się w twoim życiu.
  • Czy będę żył znowu na ziemi?
  • Nie widzę takiej potrzeby – Homiel pokazał klatkę, a w niej lwa.
  • Musiałbym trzymać cię w ryzach.

09. 06. 16 r.  Warszawa.   

Na kawie obserwowaliśmy ludzi krążących po galerii. Wyłoniła się spod ziemi, czyli z poziomu parkingu grupa eleganckich kobiet.

  • Szkoda, że nasza córka jest tak uparta jak osioł i nie chce się tak ubierać.
  • Nie jest osłem, jest jabłonią rodzącą złote jabłka, jest prawdą, tylko o tym nie wie jeszcze.
  • …..? – czy my czegoś o niej nie wiemy?
  • Ma siłę wiary zakonnicy – właśnie obserwowaliśmy zakonnice.
  • Będzie zakonnicą?
  • Bogu można służyć niekoniecznie w habicie. Wasze życie zaplanowane w każdym szczególe.
  • Mamy jakiś wybór?
  • Wybór czego?
  • Dobre pytanie… – pokiwałam głową przyznając Mu rację.
  • …..
  • Ciekawą rzecz dzisiaj usłyszałam. Moja fryzjerka miała prywatne zlecenie u klientki w domu. Kiedy weszła to się przestraszyła, bo klientka miała diabelskie maski powieszone na ścianie. Ona sama miała agorafobię i nie wychodziła z domu, jej mąż leżał w łóżku obłożnie chory, a syn kiedyś rzucał się z balkonu i chciał się zabić. Zastanawiam się, czy nie są pod wpływem gacka.
  • ……
  • Zobaczyłem cały dom w długich robalach. Takie same widziałem na którymś poziomie piekła.
  • Czyli te maski nie są przypadkowe.
  • Nikt normalnie czegoś takiego nie powiesi na ścianie.

Dla nas to oczywiste, jednak wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy jak działa zło i jak łatwo wpływa na psychikę człowieka.


Zwyczajowo nie oglądam seriali i na „House of cards” trafiłam przypadkowo. http://www.filmweb.pl/serial/House+of+Cards-2013-620036 Będąc pod wielkim jego wrażeniem w skrócie opowiedziałam Piotrowi fabułę tego filmu.

  • Widać teraz kto tym światem rządzi – Piotr krótko podsumował.
  • To iluzja kto rządzi tym światem.
  • Hmm… ale niektórzy sądzą, że sam diabeł rządzi tym światem.
  • Powiedziałeś, że ten świat należy do Chrystusa.
  • Wiele światów należy do Niego, ale o tym ty wiesz.
  • Ten świat jest światem prowadzenia, u innych światów tego nie ma.

Powiedziałam do Piotra, że coraz więcej ludzi reaguje na moje teksty na blogu. Dziwi mnie to nawet, ale przyjęłam pewną strategię. Jeśli faktycznie nasze życie zaplanowane w każdym szczególe to będę pisać nadal, a reszta niech się dzieje…

  • Ty nie piszesz, ty śpiewasz pokazał przy literach kwiaty i nuty.

Słowa niebiańskie

  • Pewna osoba zwróciła się do mnie mailowo z prośbą do ciebie o pomoc w uzdrowieniu.
  • Oszalałaś! Co ty tam piszesz! – Piotr się przestraszył, bo w żaden sposób nie jest na to jeszcze gotowy.
  • Pisz dalej, ona tym się żywi.

Wieczorem oglądaliśmy zabawny film „Kto pod kim dołki kopie ten sam wpada.” http://www.filmweb.pl/film/Kto+pod+kim+dołki+kopie…-2003-93757 Nastolatek Stanley Yelnats IV staje się ofiarą pecha związanego ze starą rodzinną klątwą. Niesłusznie oskarżony, trafia do zakładu poprawczego Camp Green Lake prowadzonego przez tajemniczą naczelniczkę. On i inni chłopcy muszą codziennie kopać w więziennym placu, będącym niegdyś dnem wyschniętego jeziora Green Lake, dziury głębokie i szerokie na pięć stóp… bez widocznego powodu. Ale powód istnieje! Stanley i jego koledzy muszą odkryć, czego tak naprawdę szukają i raz na zawsze zdjąć klątwę z rodziny Yelnatsów.

Oglądaliśmy ten film nie szukając w nim większej głębi, ale Homiel ciekawie zamknął nasz wspólny seans…

  • On odczynił klątwę, a ty zamknąłeś życie.

Przypomniał nam tym samym istotę wczorajszego wydarzenia.  



Dopisane 19. 03. 2017 r.

Rozkładam bezradnie ręce confused, bo w kwestii życia powtórnego doktryna kościelna ma swoje niezmienne zdanie, a Homiel swoje. Kto ma rację…? Niech każdy, kto będzie to czytał rozstrzygnie to w swoim sercu.

W „Słowo pouczenia” Alicji Lenczewskiej chciałabym zwrócić uwagę na słowa Jezusa.

droga do Boga

Czy jedno życie, a tym bardziej krótkie życie wystarczy, by wyrzec się wszystkiego i pragnąć tylko Boga? Gdyby tak spojrzeć na poczynania niektórych ludzi wydaje się, że i 1000 żywotów będzie dla nich za mało.

  • To iluzja kto rządzi tym światem.

lucek

Ten świat to świat Chrystusa, On oddał męczeńską śmiercią życie.

05. 06. 16 r. Warszawa.

Rozsiedliśmy się wygodnie na kanapie nie licząc nawet na rozmowę. Byliśmy zbyt zmęczeni podróżą do Warszawy.

  • Wiesz, że ludzie się dziwią, że z Homielem rozmawiamy tak normalnie? Większość przekazów jest… jakby tu powiedzieć… bardzo niebiańskich, trudno się je czyta i przez to czasami są dość zniechęcające.
  • Dajecie wiedzę typu causal.

Causal – zwykły.

  • Dlaczego tak zwykle?
  • Chleba naszego powszedniego daj nam Panie. Czy gdybyś znała prawdę tak do końca, rozmawiałabyś z Nami?
  • Chcesz powiedzieć, że to co wiemy to namiastka?
  • Jeszcze bardzo daleko do namiastki. Zagłąb się w to, co już wiesz. Nie oczekuj zwycięstwa tylko walki do końca. Póki jest jajo, póty jest walka.

Homiel oczywiście miał na myśli wizję z jajem, które nieustannie rodzi Zło. Nawiązanie do tej wizji, bardzo sugestywnej i czytelnej zawsze powoduje, że zagłębiamy się w swoich myślach i znowu zastanawiamy nad całym sensem walki dobra ze złem. Ten drugi, mroczny świat jest bardzo realny.

  • W piekle widziałem przeróżne diabły, wyglądają jak hybrydy czegoś z czymś… ohydztwo – Piotr wzdrygnął się na samo przypomnienie.
  • Czy wielkość ma znaczenie? To jakaś hierarchia? – spytałam, bo już „główka” zaczęła mi pracować.
  • Nie wielkość, pochodzenie jest ważne.
  • Czy upór jest złem?
  • To zależy…
  • A konformista?
  • To nie z naszego regionu słowo. My w układy nie wchodzimy.

Przypomniałam sobie ks. Glasa odpowiadającego podczas rekolekcji na pewne pytanie, które i mnie dręczyło. Ktoś prosił o wyjaśnienie dlaczego podczas modlitwy… ziewa. A już myślałam, że zdarza się to tylko mnie.  Niemal za każdym razem podczas modlitwy, zwłaszcza o 15.00 chce mi się niemiłosiernie ziewać. icon_e_confused-Kopia Pytanie wydaje się dość śmieszne, ale Ks. Glas potraktował je bardzo poważnie. Powiedział, że za to są odpowiedzialne „diabły śmierci”. Pierwszy raz spotykam się z takim określeniem, więc pytam Homiela.

  • Czy są takie?
  • Po pierwsze diabły zawsze chcą przeszkadzać.
  • Jest modlitwa od siebie i nie od siebie. Kiedy jest od siebie nikt nie jest w stanie ci przeszkodzić.

Czyli jeśli ciągle chce mi się ziewać to znaczy, że nie modlę się od siebie, nie daję z siebie wszystkiego? Trzeba uderzyć się w pierś uczciwie i coś z tym zrobić.

Prowadziliśmy rozmowę jednocześnie oglądając TV. Akurat podano informację, że ktoś zginął na drodze w wypadku.

  • Zobacz… chwila, moment i nie ma człowieka…
  • Chwila, moment i wszystko przemija.

I znowu pokiwaliśmy głową ze zrozumieniem zastanawiając się nad jego słowami. Jeszcze na długo przed erą Homiela mając gorsze w życiu dni pocieszałam samą siebie słowami… wszystko przemija.


Piotr zaczął się macać po brzuchu sprawdzając w ten sposób stan swojego otłuszczenia.

  • Nie mogę schudnąć…
  • Nie dziwota, za dużo słodyczy wcinasz.
  • Co to za duchowny opasły… Myśli o brzuchu, czy myśli o duchu?
  • Ale ci dogadał – roześmiałam się.
  • A wiesz co On mi mówi od dawna?
  • Schudnij, będzie łatwiej ciąć.
  • Ciąć….?! – zrobiłam wielkie oczy. To brzmi jak ostrzeżenie. icon_e_surprised-Kopia

Nasz rozmowa zeszła na dotychczasowe znaki, jakie dostawaliśmy od Góry;

  • Czy dostanę jeszcze jakieś zdjęcia, znaki? – spytałam, bo nigdy nie mam dość… jakby to, co do tej pory otrzymałam było za mało. 
  • A co widziało troje dzieci, a co ty widziałaś?

Wow… Tego się nie spodziewałam. Homiel przyrównał nasze doświadczenia do trójki z Fatimy. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będzie można to porównać. Wydawało mi się, że Fatima to już zupełnie inna liga.

131044_fatima_jan_pawel_II (1)

  • Co widziałam? Znak Ducha świętego i Chrystusa…

i przypomniałam sobie mgnieniem błyskawicy wszystkie inne dotychczasowe zdarzenia, m. in. dziurę w ścianie do innego świata, co wydaje się maksymalnie nieprawdopodobne, a które ciągle mam przed oczami. Kiedy zdarzają mi się w przypływie rozsądku chwile zwątpienia, wtedy jak bumerang staje mi przed oczami właśnie to kwadratowe okno i wylatujący z niego czarny ptak… To wspomnienie to jak otrzeźwienie w zimnej, źródlanej wodzie, że wszystko co się dzieje, dzieje się naprawdę. http://osaczenie.pl/wp/2016/05/02/prawda/

  • Czyja ręka pokazała…. ? – Homiel pokazał pstryknięcie palcami. Przypomniał nam tym samym niesamowitą chwilę. http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/10/07/wypelnia-sie-proroctwo-to-co-zostalo-zapisane-sie-wypelni/
  • To nie twoja Homiel? – zdziwiliśmy się oboje natychmiast, ponieważ do tej pory byliśmy pewni, że był to On.
  • Moja jest znacznie większa, do miecza stworzona.
  • ….?!
  • No to jaka była ta dłoń – pytam już Piotra, by ją opisał jeszcze raz ze szczegółami.
  • raczej damska, biała, smukła, długie palce, przepiękna, taka eteryczna…
  • Jeśli Homiel nawiązuje do Fatimy… w takim razie to może być Maryja? – spytałam niepewnie, bo zgłupiałam w tej chwili.
  • . – Piotr się osunął nieco na kanapie z wrażenia…
  • Jak mi tak wszystko pokazujecie to słaby się robię.
  • Do mocarzy nie należysz zaśmiał się Homiel.
  • .
  • Ten świat to świat Chrystusa, On oddał męczeńską śmiercią życie.

Nie zdziwiło mnie zakończenie tej rozmowy, ale nasunęło mi się natychmiast pytanie. Ten świat to świat Chrystusa… w takim razie co z innymi światami? mysli Chciałam o to spytać, ale Piotr był tak skołowany odkryciem dokonanym przed chwilą, że chciał zmienić temat.

  • Jak idzie ci pisanie na forum? Dalej cię atakują?
  • Trochę się to uspokoiło ostatnio, ale mam wrażenie, że to tylko cisza przed burzą.
  • Nie bierz wszystkiego do siebie co piszą, trwaj w tym co piszesz.
  • Czy gacki słyszą myśli, czy nie? Ks. Glas twierdzi, że nie.
  • Zawsze bądź czujna. Nie bój się, jeśli myśli są czyste. Ale jeśli będą ciągnąć, to pomódl się.
  • Homiel… trzeba przyznać, że Wasze wychowywanie jest dość twarde i brutalne nawet.
  • Ziemia to pole bitwy, więc nie oczekuj pudrowania noska.
  • Wszędzie tak jest?
  • Nie…. Tylko nie pytaj gdzie jest, bo zemdleję – żartobliwie uprzedził właśnie moje pytanie, które miałam w myślach.
  • A gdzie nie ma? – spytałam śmiejąc się nie dając za wygraną.
  • Zaraz zemdlejei też się zaśmiał.
  • To może przestanę pisać, myśleć o Was wystarczy?
  • Z całym szacunkiem, ale nikt nie będzie wiedział o twoich myślach. Ja nie napiszę, a ty nie usłyszysz. Piotr usłyszy, a nie napisze. Kiedy Ola usłyszy i napisze straci kontakt ze światem rzeczywistym.
  • …… – potrzebowałam chwilę, by to przemyśleć.
  • Ale kiedy Piotr odejdzie skończy się wszystko. Słuchanie, pisanie, uczenie.
  • Zaufaj autorowi – czyli Ojcu…. Z niektórymi sprawami trzeba wyjść z ukrycia.
  • …….
  • Pokazał mi sześcian z przezroczystymi ścianami, a ten sześcian jest otoczony brązowym skorodowanym łańcuchem. Łańcuch pęka i sześcian się rozrasta do niebotycznych rozmiarów, wtedy ten sześcian jest otoczony niebieskim łańcuchem, na nowo wykutym.
  • Dotyczy to zmian w naszym życiu? Skorodowany łańcuch, czyli stare, dawne życie i nowy, niebieski, czyli nowe życie, nowy etap.
  • Ostatnie ślady sądu, a potem zmiany. Dostajesz wolność, ale pamiętaj, że tam daleko też jest łańcuch.

Rozbawił mnie ten „łańcuch daleko” i wcale mnie nie zdziwił. Piotra ze względu na jego niesubordynowanie, nieokiełznanie ciągle trzeba trzymać na… krótkiej smyczy. Jest w przezroczystym sześcianie, czyli widzi wszystko, ale jednak jego działania są ograniczone. Niedługo pojawi się większy sześcian, niby więcej możliwości i wolności, ale ciągle jednak pod kontrolą. Jakie to mądre w przypadku Piotra. icon_lol-Kopia

  • Pokazał mi Ojca patrzącego na mnie najpierw ze zdenerwowaniem, a potem płaczącego ze szczęścia. Jego dwie twarze. Przywołał mi obrazek z parapetu; chłopca i starszego mężczyznę.

Bóg nauczyciel

  • Ten chłopiec to ty, ten mężczyzna to nauczyciel twój, więc wiesz co masz robić.


Dopisane 15. 03. 2017 r.

  • Nie oczekuj zwycięstwa tylko walki do końca. Póki jest jajo, póty jest walkapisząc blog jednocześnie studiuję książkę „Słowo pouczenia” Alicji Lenczewskiej. Mam czasami wrażeniem, że Jezus poprzez jej słowa przemawia także do mnie, ponieważ niemal na każde poruszane tu zagadnienia znajduję tam odpowiedź. Czym jest Zło i po co jest Zło.

Wyrok


  • Ten świat to świat Chrystusa, On oddał męczeńską śmiercią życie – Planeta Ziemia kryje w sobie tajemnicę, której żadne ciało niebieskie nie dorównuje. Jezus wyraźnie sugeruje, że istnieją inne planety, inne światy.

Ofiarowanie pańskie


  • Schudnij, będzie łatwiej ciąć – Homielowe prorokowanie sprawdziło się w 100 % kilka miesięcy później.  

Bóg Ojciec dał prawo decydowania, był synem Boga i jednocześnie synem człowieczym.

25. 05. 16 r. Warszawa.

Gdy spotkaliśmy się na porannej kawie Piotr zaczął opowiadać…

  • Byłem na mszy, kiedy przyjmowałem hostię nagle zobaczyłem siebie z boku, a dokładnie zobaczyłem swoje serce, które pulsowało, biło. Gdy ksiądz powiedział; Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje… serce zostało opasane cierniem, drutem kolczastym.

krwawiące serce

  • Gdy ksiądz powiedział; Pijcie z niego wszyscy, bo to jest Krew moja… ten drut ścisnął serce i na dole zaczęła kapać krew.

krwawiące serce

  • Gdy ksiądz powiedział; Róbcie to na moją pamiątkę… serce się oczyściło i ze spodu zaczęło kiełkować światło, aż serce całe się rozświetliło.

3333

Słysząc taką opowieść trudno cokolwiek z siebie wykrztusić, więc siedzieliśmy w ciszy wzruszeni…

  • Jemu serce pękło… widzę to… na dole, w dolnej części eksplodowało serce… z bólu i napięcia – mówił głęboko zamyślony…
  • …Wiesz co mówi Homiel?
  • Czy człowiek zamożny zrozumie ból i cierpienie kiedy ma wszystko ?
  • Czy syty zrozumie głód ?
  • By być wywyższonym trzeba cierpieć, im większe cierpienie tym bliżej Boga.
  • To jest dla wielu nie do zaakceptowania, każdy chce być piękny, bogaty i wiecznie młody.
  • Chcesz mieć 100 domów, 100 samochodów ?
  • Powiadam ci, tam masz ich po tysiąckrotnie więcej.
  • Bać się cokolwiek mieć – mówi Piotr podsumowując krótko tę naukę.
  • Nie trudź się, znam twoje myśli i troski.
  • Tam gdzie światło, tam nie ma trosk.
  • Czy w przyszłym roku czekają nas kłopoty ?
  • W przyszłym roku wasze życie zmieni się niebywale.
  • Będziemy chodzić na nasze kawki ? – nie chciałabym rezygnować z naszych małych przyjemności.
  • Ty będziesz taką kawą dla ludzi.
  • Kiedyś twój notes będzie rozchwytywany.

Mój notes? Mój dziennik… Mam wątpliwości, ale czy można spierać się z Niebem? Przypomniałam sobie dzisiejszą wizję, którą zbagatelizowałam, bo skromnie mówiąc moje wizje są niczym wobec Piotra wizji.

Pukałam do bramy zakonu, tak mi się wydawało… wielka gotycka budowla z ciemnej cegły. Otworzył mi zakonnik, który był bardzo wysoki i cały biały. Ale albinos!… pomyślałam i przyjrzałam się jego twarzy, był bardzo ładny, ciepły. Myślę sobie… anioł!

  • Muszę się spotkać z zakonnikami i im coś powiedzieć.
  • To niemożliwe, bo jest spotkanie.
  • Ale ja muszę!

Wpuścił mnie i zaprowadził do środka. Idąc korytarzami widziałam dyskutujących wokół stołu wielu zakonników ubranych na czarno. Minęłam ich, ale zaraz wróciłam i pokazałam zdjęcie „naszego” Zielonego, zdjęcie diabła uchwyconego w naszym mieszkaniu.

  • On jest, on naprawdę jest! – tłumaczyłam. Zakonnicy oblegli mnie patrząc na zdjęcie w moim telefonie i kiwali głową z przejęciem. Zrozumieli, że on rzeczywiście jest. 

Ciągle słysząc, że nadchodzą zmiany Piotr zastanawia się, czy ma to także związek ze sprawą NIP.

  • Zapomnisz, że taka była.
  • Zapomnisz jakby się nie wydarzyła.
  • A biznes ?
  • A co to jest biznes ?
  • To czym się będę zajmować ?
  • Będziesz dalej posługiwać.
  • Nie zrobisz kroku do przodu, lecz pobiegniesz do przodu.
  • Wypchnie cię sytuacja.
  • Dlaczego w przyszłym, a nie w tym ?
  • W tym dokończysz szkolenie.
  • .a firma będzie istniała ?
  • ..
  • Wiesz co zobaczyłem ? Jego wzrok przesunął się na ciebie.
  • Ja mam prowadzić ?!!! – zrobiłam wielkie oczy, bo nijak sobie to nie wyobrażam.
  • ………..
  • Może ty kurcze do zakonu pójdziesz? – teraz dopiero zaczęłam gorączkowo myśleć jakie to zmiany dla nas szykują.
  • Coś ty… Ja? Taki rozbójnik ?
  • Przy Ojcu Pio jesteś aniołek.

Homiel naprawdę potrafi zaskoczyć. Dwa dni temu oglądałam na YouTubie stary, mało znany dokumentalny film o Ojcu Pio. Uderzyło mnie w tym filmie jego zachowanie. Okazał się bowiem bardzo, ale to bardzo ludzki. Odganiał się z niecierpliwością od oblegających go ludzi jak od natarczywych much, a wydawałoby się, że powinien być nieprzeciętnie spolegliwy i cierpliwy. Tego o Ojcu Pio nie wiedziałam.



Dopisane 07. 03. 2016 r.

  • On jest, on naprawdę jest! – wokół oblegli mnie zakonnicy i kiwali głową z przejęciem w samym kościele mamy pewien paradoks. Wielu księży nie wierzy w istnienie diabła, a to właśnie oni powinni wierzyć najbardziej. Może nadejdzie taki dzień kiedyś, że ten dziennik pomoże uwierzyć na nowo? mysli

– Podobno wielu księży nie wierzy w istnienie złego ducha i w opętanie?
Przytoczę słowa złego ducha usłyszane podczas przeprowadzania egzorcyzmu: „Bo wielu księży myśli, że ja jestem tylko w piekle”. Nie, zły duch jest tam, gdzie ludzie go wpuszczą.
– 
W wielu diecezjach, seminariach w Polsce i na świecie nie mówi się o piekle, złym duchu i opętaniach. Dlaczego?
– Również zadaję sobie to pytanie. Był to temat tabu. W Kościele egzorcyzmy stały się jakby sprawą wstydliwą, II Sobór Watykański ją ominął. Uważam, że doświadczenia egzorcystów powinno się zebrać i włączyć do nauki teologii i ascezy, czyli wierności na co dzień Panu Bogu. Powinniśmy się uczyć, jak rozpoznać wroga, przewidzieć, kiedy i w jaki sposób zły duch zaatakuje. W ten sposób łatwiej będzie nam się przed nim bronić.


  • Przy Ojcu Pio jesteś aniołek każdy z nas czasami jest zniecierpliwiony. Ale! Jest pewna ciekawostka w zachowaniu samego Chrystusa.

http://www.biblicalarchaeology.org/daily/biblical-topics/bible-interpretation/does-the-gospel-of-mark-reveal-jesus’-anger-or-his-compassion/

W dawnych czasach skrybowie dodawali lub nawet zmieniali tekst wyjaśniając fragment lub dopasowując teologię do oczekiwań swoich społeczności. Wtedy robi się ciekawie, a ten fragment Ewangelii Marka oferuje szczególnie intrygujący przykład.

U Marka 1:41, Zbliżył się tam do Niego trędowaty, błagał Go, klękał na kolana i mówił do Niego: „Jeśli Ty zechcesz, potrafisz mnie oczyścić”. Większość greckich manuskryptów (Nowy Testament został napisany w języku greckim), jak również późniejsze tłumaczenia piszą, że Jezus został poruszony współczuciem i uzdrowił tego człowieka. Kilka rękopisów jednak pokazuje, że Jezus zapalił się gniewem, zanim go uzdrowił. Badacz Nowego Testamentu Bart Ehrman wskazał w artykule w 2005 w Bible Review; Jest o wiele łatwiej uwierzyć, że wcześniejsi skrybowie wylękli się Jezusa „gniewu” i zmienili go do odczuwania współczucia, a nie na odwrót. Późniejsi skrybowie też woleli łatwiejsze do zrozumienia „współczucie” i kopiowali tak długo, dopóki nie stało się to bardziej popularne. (Jak wyjaśnia Ehrman, istnieją inne fragmenty Ewangelii Marka, które wydają się potwierdzać znaczenie gniewu Jezusa). Tak więc co znaczy ten werset?; Jezus przejęty gniewem czy współczuciem? Gdyby to był konkurs popularności, „współczucie” na pewno by wygrało.

W Dzienniczku Faustyny słowo gniew pada dosyć często – Gdybyś nie krępowała rąk moich, wiele kar spuściłbym na ziemię; córko moja, spojrzenie twoje rozbraja mój gniew; choć usta twoje milczą, wołasz do mnie tak potężnie, że jest poruszone niebo całe. Nie mogę uciec przed prośbą twoją, gdyż mnie nie ścigasz dalekiego, ale we własnym sercu swoim.

Czy odczuwać gniew nie jest właśnie bardzo ludzkie? Dlaczego wielu ludzi nie przyjmuje do świadomości faktu, że Chrystus też był człowiekiem? Rozmawiając o tym z Homielem usłyszałam…

  • Bóg Ojciec dał prawo decydowania, był synem Boga i jednocześnie synem człowieczym.

  • By być wywyższonym trzeba cierpieć, im większe cierpienie tym bliżej Boga – zawsze się nad tym zastanawiałam dlaczego trzeba cierpieć, by być bliżej Boga. Oświeciła mnie dzisiejsza rozmowa w szpitalu. Otóż wdałam się w dyskusję z pewnym mężczyzną chorym na serce, który czekał na lekarza. Opowiedział mi banalną z pozoru historię.
  • Szedłem za facetem, który się zachwiał i upadł. Ludzie za mną od razu zaczęli się śmiać, że jest pijany, ale po pewnych symptomach wiedziałem, że on ma problemy z sercem, bo sam je mam. Zadzwoniłem na pogotowie i przyjechali, okazało się, że w ostatniej chwili.

Wniosek? Jeśli sam nie cierpisz nie zrozumiesz drugiego cierpiącego. Jeśli sam nie cierpisz, nie zrozumiesz co dla ciebie zrobił Chrystus, który miał pełną świadomość Kim jest i dlaczego jest… Jego poświęcenie i cierpienie wydaje się tym większe, że Bóg Ojciec dał Mu prawo decydowania.


Przyczyna śmierci Jezusa; Bezpośrednią przyczyną śmierci było wlanie się płynu do osierdzia, czyli pęknięcie serca. Taka śmierć charakterystyczna jest dla powolnego duszenia się ukrzyżowanych skazańców. Pęknięcie serca powoduje ogromny ból. Jest to poświadczone w ewangelii w słowach: „zawołał wielkim głosem i oddał ducha”. http://www.encyklopedia.okiem.pl/bog/calun.htm

Taka jest mądrość Ojca.

14. 09. 15 r. Szczecin.

Piotr bardzo poruszony opowiadał o wczorajszych wydarzeniach.

  • Modląc się wczoraj  rozłożyłem szeroko ręce tak, jak Jezus ma ręce na krzyżu. Po chwili pojawił się przede mną chyba On sam, bo czułem Go, rozłożył szeroko ręce tak samo jak ja … dotykał swoimi dłońmi moich dłoni, razem tak tkwiliśmy przez chwilę.

Hand of Christ reaching down from heaven to grab the hand of man

  • A w nocy miałem wizję, szliśmy razem wąską udeptaną ścieżką, po bokach były bagna, zarośla. Rozglądam się i widzę węża tak wielkiego jak pyton, wynurzył się z tego bagna i obserwował nas swoim wielkim czarnym okiem, był okropny. Obserwował nas uważnie czekając na nasz błąd, czy spadniemy z tej ścieżki, czy nie. Znalazłem jakiś kamień i uderzyłem w niego z całej siły, ten zaczął się wić wściekły, był cały ubłocony, zgniłe rośliny wisiały na nim, obrzydliwie to wyglądało. Już wiedziałem, że gacek ciągle nas obserwuje.

Oglądaliśmy TV. Wiele się dzieje na świecie, mnóstwo uchodźców islamskich i chrześcijańskich z Afryki najeżdża Europę, a w samym Watykanie Franciszek ogłasza kontrowersyjne tezy. Dzieje się, dzieje… Po internecie krążą przeróżne proroctwa.

  • Czy Franciszek będzie ostatnim?
  • Kończy dzieje apostolskie kościoła.
  • ????
  • Dzieje apostolskie?
  • Wczytaj się, a zrozumiesz.

Co miał na myśli? Uznał Franciszka za apostoła? Poszukałam trochę w internecie;

Kościół rzymskokatolicki postrzega Piotra jako pierwszego papieża, którego Bóg wybrał jako fundament swojego kościoła (Mt 16:18). Utrzymuje, że Piotr miał prymat nad pozostałymi apostołami. Kościół rzymskokatolicki twierdzi, że jakiś czas po wydarzeniach zapisanych w Dziejach Apostolskich apostoł Piotr został pierwszym biskupem Rzymu oraz że biskup Rzymu był akceptowany przez kościół pierwszych wieków jako władza centralna nad innymi zborami. Naucza, że Bóg przekazał apostolską władzę tym, którzy zajmowali stanowisko biskupa Rzymu po Piotrze. Nauka dotycząca tego, że Bóg przekazał apostolską władzę Piotra następującym po nim biskupom nazywa się “sukcesją apostolską”.

http://www.gotquestions.org/Polski/Piotr-pierwszy-papiez.html

Kilka dni temu spytałam, czy Watykan przetrwa. Odpowiedział nie, co mnie bardzo zafrapowało. Spytałam co dokładnie znaczy „nie”. Wg Homiela Watykan w obecnej formie może nie przetrwać, dojdzie do rozłamu w Kościele Katolickim.

  • nie po raz pierwszy…

ale zaznaczył, ale nie do upadku chrześcijaństwa. Pozostaną kraje o wielkiej tradycji, które nie dopuszczą do tego, by Kościół dostosował się do oczekiwań otaczającego nas świata. 

  • Cóż z tego, że społeczeństwa żyją w pokoju i dobrobycie skoro postępują w zepsuciu?



Dopisane 10. 10. 2016 r.

  1. Benedykt XVI w wywiadzie z Seewaldem przyznał, że rozbił tzw. gejowskie lobby w Watykanie. „Czterech lub pięciu” wyższych duchownych próbowało przejąć władzę w Stolicy Apostolskiej. – Powiedziano mi o tej grupie, którą już rozwiązano – powiedział i dodał: „Czy powstaną inne takie grupy? Nie wiem, ale w Watykanie nie ma teraz takiego problemu”.

http://www.polskatimes.pl/fakty/swiat/a/ukazal-sie-wywiadrzeka-z-benedyktem-xvi-papiez-przyznal-ze-w-watykanie-istnialo-gejowskie-lobby,10609324/

2. Głośny skandal jaki wywołał polski ksiądz Krzysztof Charamsa pracujący w Watykanie to jak kamyk rzucony w wielką hałdę śniegu na zboczu góry, albo uruchomi lawinę, albo utknie nie zauważony.

Duchowny zaapelował do uczestników synodu, aby zajęli się sprawą osób i rodzin homoseksualnych, które w jego ocenie są prześladowane, spychane na margines i cierpią. Podkreślił, że czyni to w przełomowym – jego zdaniem – momencie w historii Kościoła, jakim jest pontyfikat papieża Franciszka. Zapowiedział napisanie listu do papieża oraz publikację książki po włosku i po polsku.

Ogłosił też manifest, w którym zażądał, aby Kościół odstąpił od homofobicznego języka i aby anulował dokumenty przedstawiające błędną – jego zdaniem – interpretację homoseksualizmu. Potępił irracjonalną homofobię panującą – wg niego – w całym Kościele katolickim, szczególnie zaś w Kongregacji Nauki Wiary, gdzie pracował przez ostatnich 12 lat.

Ujawnienie swej orientacji, wyjaśnił, dedykuje „wielu fantastycznym księżom homoseksualistom”. Opisał ich jako „wspaniałych kapłanów”. „Potępiam paranoiczną homofobię Kościoła” – dodał. Ksiądz Charamsa podkreślił, że „nie można nienawidzić mniejszości seksualnych, bo tak nienawidzi się części ludzkości”.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Ksiadz-Krzysztof-Charamsa-wyznaje-jestem-gejem-Szybka-reakcja-Watykanu,wid,17886742,wiadomosc.html?ticaid=117e14

3. Ojciec Święty Franciszek przedstawia niestandardowe jak na Kościół podejście do homoseksualizmu. Nie traktuje go jako wroga, ale „nowe wyzwanie”. Tak określił tę orientację na spotkaniu z przełożonymi generalnymi zakonów. http://natemat.pl/87483,papiez-franciszek-zwiazki-homoseksualne-to-nowe-wyzwania-ktore-czasem-trudno-zrozumiec

4. W niedawnym wywiadzie przeprowadzonym na pokładzie samolotu jedno z pytań dotyczyło mocnych słów Franciszka przeciwko rozwodom, których użył, gdy mówił o wojnie światowej przeciwko małżeństwu. Papież odpowiedział, nawiązując do treści adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”.

Wszystko jest zawarte – to wszystko, co powiedziałem wczoraj innymi słowami, bo mówiłem spontanicznie i trochę na gorąco – w «Amoris laetitia», wszystko. Mówimy o małżeństwie jako związku mężczyzny i kobiety, ponieważ tak stworzył ich Bóg, na obraz Boga, jako mężczyznę i kobietę. Na obraz Boga, a nie człowieka: mężczyznę z kobietą. Razem. I stają się jednym ciałem, kiedy łączą się przez małżeństwo. Taka jest prawda. Musimy być uważni, by te idee do nas nie przeniknęły. Bo małżeństwo najpierw jest obrazem Boga, mężczyzna i kobieta stanowią jedno ciało. Niszcząc to, plami się lub zniekształca obraz Boga” – powiedział Ojciec Święty.

Mówiąc z kolei o ideologii gender Franciszek przyznał, że osoby z zaburzeniami tożsamości płciowej potrzebują pomocy duszpasterskiej. Jednakże promowanie ideologii gender w szkołach jest niegodziwością – podkreślił Franciszek. https://ekai.pl/wydarzenia/watykan/x103966/konferencja-prasowa-w-samolocie/https://ekai.pl/wydarzenia/watykan/x103933/franciszek-odpowiadal-na-pytania-dziennikarzy/

Małe podsumowanie; walka wewnątrz Kościoła trwa. Rzeczywiście to wyzwanie. Jak szeroko otworzyć watykańskie drzwi, aby nie zostały wyrwane z zawiasów???? 

Przekażmy sobie znak pokoju – kampania, która podzieliła kościół. http://metrocafe.pl/metrocafe/7,145523,20680148,przekazmy-sobie-znak-pokoju-kampania-ktora-podzielila-kosciol.html

Z ubolewaniem stwierdzam, że w fałszowanie niezmiennej nauki Kościoła włączyły się również niektóre środowiska katolickie”. Stanowisko Metropolity Krakowskiego w sprawie kampanii „Przekażcie sobie znak pokoju” . W związku rozpoczętą kampanią społeczną „Przekażcie sobie znak pokoju”, czuję się w obowiązku przypomnieć naukę Kościoła katolickiego na temat homoseksualizmu, ponieważ jest ona ukazywana w sposób rozmyty lub wręcz zmanipulowany. Kościół w sprawie homoseksualizmu jest cierpliwy i miłosierny dla grzeszników oraz jednoznaczny i nieprzejednany wobec grzechu. Wychowując swoich wiernych do szacunku dla każdego człowieka, jasno naucza, że nie może to nigdy prowadzić do aprobowania aktów homoseksualnych lub legalizowania związków jednopłciowych. Ta prawda moralna, zawarta w Katechizmie (por KKK 2357-2359) i w nauczaniu papieży, obowiązuje w sumieniu każdego katolika. Niestety jasno widać, że kampania, która odwołuje się do nauki chrześcijańskiej, ma na celu nie tylko promowanie szacunku dla osób homoseksualnych, ale również uznanie aktów homoseksualnych oraz związków jednopłciowych za moralnie dobre. Z ubolewaniem stwierdzam, że w fałszowanie niezmiennej nauki Kościoła włączyły się również niektóre środowiska katolickie, których wypowiedzi i publikacje odeszły od Magisterium. Powołując się wybiórczo na wypowiedzi papieża Franciszka, przemilcza się te, w których Ojciec Święty tłumaczy, że w sprawie homoseksualizmu „powtarza tylko naukę zawartą w Katechizmie” (wywiad z o. Antonio Spadaro).

http://krakow.gosc.pl/doc/3436453.Metropolita-krakowski-o-kampanii-spolecznej-Przekazmy-sobie

Jeszcze słowa Papieża.

Jeśli jest gej, który ma dobrą wolę i szuka Boga, kim jesteśmy, żeby to oceniać ?

Czyż nie ma racji?  Przypominając sobie dziwne znaki związane z wyborem Franciszka; uderzenie pioruna, mewę… potem atak mewy na gołębia… zaczynam się zastanawiać. Zwracam się do Homiela z pytaniem co dalej z Kościołem, Franciszkiem…   http://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/papiez-franciszek-tajemnicze-znaki-przed-wyborem-nowego-papieza/mq958vz

Symbol czasów ostatecznych, jak chcą internauci, czy może odwieczne prawo natury? Jedno jest pewne, warto wsłuchać się w słowa papieża o potrzebie niesienia pokoju i chrześcijańskiej miłości do każdej najdalszej Galilei współczesnego świata. http://wpolityce.pl/polityka/184063-papieskie-golebie-pokoju-zaatakowane-przez-mewy-symbol-czasow-ostatecznych-czy-jednak-prawo-natury-zobacz-zdjecia

  • Czym jest mewa? Zastanów się – pomyślałam, że łowcą, ale ponieważ nie byłam pewna nie odezwałam się.
  • Czym się żywi gołąb a mewa? – zapytał mnie inaczej, widocznie moje myśli szły w złym kierunku. Gołąb ziarnem, mewa odpadami. Gołąb wydaje się szlachetniejszy, tak pomyślałam.
  • Czy papież jest gołębiem?
  • Gołębia już tam nie ma.
  • Kościół się dzieli.
  • Walczymy.
  • Czy Franciszek długo będzie na tronie?
  • Nie mogę tej kurtyny odsłonić, pytasz o przyszłość.
  • Czy się mylę stojąc po stronie Franciszka? – ciągle w niego wierzę.
  • A co tym możesz wiedzieć… stajesz po stronie Białego, bo czyni dobrze – pokazał, że i gołąb i mewa są białe. Trudno rozróżnić, która biel jest bielsza, czyli prawdziwa. 

Zamyśliłam się po tych słowach głęboko. Przypomniałam sobie słowa Homiela w pewnej naszej rozmowie, że Franciszek czyni wolę Ojca. Wtedy usłyszałam nagle swoje myśli.                 Bóg Ojciec chce uzdrowić Kościół, a czasami, żeby coś uzdrowić, trzeba coś zburzyć. Homiel musiał moje myśli czytać, bo odezwał się Piotr.

  • Wiesz co zobaczyłem? Zobaczyłem jak obcinasz mieczem rękę naszej córki, kiedy zaczęła czernieć od robali. Zrobiłaś to zdecydowanie i stanowczo – przypomniał mi tym samym pewną wizję, którą miałam za czasów apogeum naszej walki z diabłem. Żeby ocalić córkę musiałam jej odciąć całą rękę. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/11/2005-rok/ 
  • Czyli o to chodzi – dokończyłam rozumiejąc już sens słów Homiela. 
  • Wiesz co zobaczyłem teraz? Judasza…
  • Wydał Jezusa…
  • spełniła się wola Ojca – i efekty znamy. 
  • Taka jest mądrość Ojca.

Niebo chce, by Kościół został uzdrowiony. By jednak tak się stało jest gotowe do drastycznych i stanowczych kroków, nawet do podziału samego Kościoła. To, co chore odpadnie, zostanie zdrowy rdzeń. To skomplikowana koronka, która może trwać latami. Cokolwiek będzie się działo, zaufajcie Ojcu.