Anioł wojownik.

11. 03. 15 r. Warszawa.   

Wczoraj znowu obejrzeliśmy „Niebo istnieje naprawdę”. Piotr wdał się w dyskusję z Homielem, czy wszystkie anioły zajmują się witaniem dusz osób zmarłych. Otóż nie. Ci co witają należą do innego kręgu. Zdziwiło mnie to zupełnie. Wynika z tego, że są Biali odpowiedzialni za zajmowanie się powracającymi duszami i są Biali od zadań specjalnych, np. od walki. Homiel powiedział, że ci co walczą są;

  • Bezwzględni w dobrym tego znaczeniu.

W ujęciu biblijnym aniołowie są przede wszystkim wojskiem Boga, potężnymi wojownikami, nadprzyrodzonymi istotami, które często budzą grozę. I taki wizerunek jest również obecny w ikonografii.

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/echo201339_anioly.html

Imię Gabri-el składa się z dwóch cząstek: rzeczownika el (Bóg) i czasownika gabar, który oznacza „być mocnym, silnym, być wojownikiem i bohaterem”. Imię jest więc bojowe, oznacza Boga mocnego lub Boga wojownika. Jeżeli jednak rdzeń g-b-r wyprowadzimy od rzeczownika geber – „mężczyzna, mąż”, to otrzymamy określenie osoby, która jest mężem Bożym, człowiekiem Bożym w najściślejszym tego słowa znaczeniu. Oba tłumaczenia imienia Gabriel świetnie pasują do wyjątkowej, szlachetnej postaci tego archanioła.

http://www.naszczas.pl/biblia/tajemnice-biblijnych-imion/michal-rafal-gabriel/

Z wielogodzinnych rozmów jestem przekonana, że Homiel to nie byle jaki aniołek, a prawdziwy wojownik. Czasami mam wrażenie, że On nie ma jednego miecza, a całą ich kuźnię.

michał

Archanioł Michał.


12. 03. 15 r. Szczecin.

Jadąc dzisiaj pociągiem jak zwykle mieliśmy ciekawe rozmowy. Zacznę od tej najważniejszej.

  • Nakazuję ci przyjąć to, co ci daję. Masz dawać świadectwo mojego Syna.
  • Masz dawać światło, gdzie jest ciemno. Wierzę w ciebie.

Nawet nie pytam Piotra z Kim rozmawiał.

Brzmiało jak rozkaz, ale uderzyły mnie dwa ostatnie słowa; wierzę w ciebie. Tak się mówi do kogoś posyłając na jakąś misję, do realizacji zadania itd. Mówiąc dzisiaj wierzę w ciebie mam wrażenie, że wcale nie jest pewny jak ta misja się skończy. Przypominam sobie też słowa Homiela mówiącego, że poprzednim razem się nie udało. Wiem jedno, że kiedy człowiek ma wolną wolę, rezultat wcale nie jest pewny. Kiedy człowiek ma wolną wolę może zawieść.


Spytałam Homiela, czy kiedyś był człowiekiem, odpowiedział, że nie. Spytałam więc, czy chciałby nim być.

  • Uwielbiam ludzką emocjonalność.

W pewnej chwili Piotr zaczął tworzyć swoją teorię, że niby wszystko co się dzieje, dzieje się przeze mnie. To znaczy przez dziennik, który piszę. Według jego teorii wszystko co się wydarzyło do tej pory, walka z gackiem, rozmowy są tylko po to, bym mogła to spisać. On jest niewinny icon_e_surprised-Kopia

  • Nie mogę słuchać tych herezji – odpowiedział mocno Homiel. Potwierdził niejako to, co podejrzewałam już od dawna. Wszystko co się dzieje, ma na celu przemianę Piotra i jego powrót, a przy okazji, by nie zmarnować wszystkich doświadczeń spisanie całej historii i przekazanie jej jako świadectwa innym ludziom. Czyli… załatwić sprawę hurtowo. icon_cool-Kopia (p. s jak zauważyłam ta zasada będzie obowiązywać także w późniejszym czasie) . 

Piotr od razu zmartwił się zastanawiając się, dlaczego użył słowa „herezja”, czyżby znowu popełnił jakąś totalną gafę? „Herezja; twierdzenie sprzeczne z obowiązującą w danym Kościele doktryną”. Homiel się szybko odezwał;

  • Żyj w pokorze, wszystko dla ciebie robimy, nie przedkładaj swoich spraw… i pokazał ręką na świat. 
  • Skup się nad tymi, co potrzebują i nad tymi, co nie potrzebują, bo nie wiedzą, że potrzebują.

Dał Piotrowi do zrozumienia, że przy tej wiedzy jaką posiada nie może skupiać się wyłącznie na swoich sprawach, na swoim mikroświecie. 


Wiele złego dzieje się na świecie, spytaliśmy, czy to Rosjanie wywołają wielką wojnę.

  • Nie oceniaj zbyt pochopnie tego, co dzieje się na Wschodzie, prawdziwe zło ukryte jest gdzie indziej.

Wtedy przyszło mi do głowy, że prawdziwe zło nie musi być utożsamiane z wojskiem, bronią. Prawdziwym złem może być brak wiary. Im słabsi jesteśmy w wierze, tym mocniejsze jest Zło, a wtedy każda wojna w każdym miejscu na świecie jest możliwa. 


Piotr jak zwykle, niejako przy okazji, chciał się czegoś dowiedzieć o przyszłości, ciągłe myśli, że mu się to uda … icon_lol-Kopia

  • Czuję bojaźń Bożą, chciałbym powiedzieć, ale nie mogę.


Dopisane 06. 08. 2016 r.

Prowadzenie rozmów z Ojcem, Chrystusem, Homielem powoduje, że czasami korci nas, by czuć się osobami wybranymi. Bardzo pilnujemy się jednak oboje, by nie zacząć faktycznie tak myśleć. Bardzo pilnuje tego sam Homiel. Kiedy tylko nasze myśli lub słowa zbaczają z toru słyszymy natychmiastowe mocne, konkretne reprymendy i pouczenia. Uświadamia nas, że nasze doświadczenia mają służyć także innym ludziom. Pokora, pokora i jeszcze raz pokora… icon_e_confused-Kopia 

Skup się nad tymi, co potrzebują – zgłaszają się do nas ludzie z konkretnymi problemami

… i nad tymi, co nie potrzebują, bo nie wiedzą, że potrzebują – ale i tacy, którzy jeszcze o tym nie wiedzą, że je mają.


  • Czuję bojaźń Bożą, chciałbym powiedzieć, ale nie mogę – po raz pierwszy pojawia się w naszych rozmowach to biblijne sformułowanie; Bojaźń Boża. Przeleciałam przez internet szukając wyjaśnienia co dokładnie oznacza; od strachu do szacunku. Nasze rozmowy z Bogiem pokazują Go jako… Ojca, a kiedy kocha się Ojca, to się Go przede wszystkim szanuje. Dlatego z wszystkich definicji jakie udało mi się przeczytać ta wydaje się dla mnie najwłaściwsza;

Dar bojaźni Bożej skłania wolę do posłuszeństwa Bogu. Nie z obawy przed karą i potępieniem (strach nie-oczyszczony), ale z miłości do Boga (bojaźń czysta). Ta synowska bojaźń jest synonimem miłości. Chodzi o lęk, aby Bóg nie doznał przykrości. Człowiek nie czyni zła z lęku przed zranieniem Boga. Inna bojaźń wynika z lęku o siebie: co będzie ze mną? Tak przeżywana jest „instynktem samozachowawczym”. Wtedy myśli się o Bogu jako o Tym, który zagraża. Duch Święty wyzwala z takiej postawy. Pojawia się niepokój, aby nie zasmucać kochającej nas Boskiej Istoty. Dar bojaźni uczy więc głębszego przeżywania wiary. http://adonai.pl/duch-swiety/?id=38

Kiedy czytam, że ludzie boją się Boga lub uważają Go za mściwego to stwierdzam, że Go po prostu nie znają. Mam nadzieję, że choć trochę dzięki temu dziennikowi przybliżę ludziom Boga Ojca prawdziwe oblicze. 



Dopisane 08. 08. 2016 r.

Przeszukując internet natrafiłam na informację;

Oto Jedyne objawienie dokonane osobiście przez Boga Ojca;

http://www.fronda.pl/a/oto-jedyne-objawienie-dokonane-osobiscie-przez-boga-ojca-zobacz,76524.html

Fragment

Pragnę, żeby całe duchowieństwo zobowiązało się rozwijać ten kult, a przede wszystkim, by pomagało ludziom poznawać Mnie takim jaki jestem i jaki zawsze będę blisko nich, to znaczy Ojcem najczulszym i najbardziej kochającym ze wszystkich ojców.


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Uzdrawiająca moc światła.

06. 03. 15 r. Warszawa.

Odbyliśmy interesującą rozmowę. Rozmawialiśmy o II wojnie w Niebie przypominając sobie zdanie; zaczęła się z chwilą narodzenia Chrystusa a skończyła z chwilą Jego śmierci. Walczono przeciwko poświęceniu się Chrystusa za człowieka. Według Homiela podczas II wojny odeszła kolejna grupa Aniołów, którzy się temu sprzeciwiali. Niektórzy z nich zostali zesłani nie do piekła, ale narodzili się jako ludzie. Bóg Ojciec uznał, że nie ma lepszej metody na zrozumienie co znaczy być człowiekiem jak stać się jednym z nich!!! icon_eek-Kopia Ta wiedza nas powaliła. Być może nie znajdziemy tego w chrześcijańskich pismach, ale być może w bardzo starych hebrajskich źródłach ukrytych przed ludzkim wzrokiem.

  • To istota życia – dla niektórych z Nich. Bardzo mnie to zastanowiło. Spytałam Homiela, czy jedno życie będzie wystarczające, by to zrozumieli.
  • Jestem pomocnikiem, nie sędzią.
  • Najwięksi z nas będą służyć ludziom.
  • Od sprawiedliwości ważniejsze jest miłosierdzie.

Nie spodziewałam się, że to piątkowe popołudnie zakończy się tak serio. Czując powagę tej chwili powiedziałam do Piotra, nie wiedzieć dlaczego, żeby przeprosił Jezusa za Nich wszystkich…

Dziękuję ci za te słowa, jesteś Mi bratem. Zginąłem za nich wszystkich.

Mówiąc to miał na myśli; 
za tych, którzy Go kochają i tych co nienawidzą, 
za tych, którzy wierzą i 
za tych, którzy nie wierzą. 
za żydów, chrześcijan, buddystów, islamistów
wszyscy to wszyscy. 

Spisując wszystkie słowa zadaję sobie w myślach ciągle pytanie, czy to wszystko, tak nieprawdopodobne, dzieje się naprawdę…? i właśnie słyszę Piotra;

  • True, ciągle słyszę w głowie true i widzę twój laptop, gdzie to było napisane. (p.s. Wpis z 11.08.14r)

Zaczęłam się śmiać. No tak Homiel… jesteś coraz lepszy w czytaniu w moich myślach icon_lol-Kopia … aż strach się bać. icon_e_confused-Kopia


07. 03. 15 r. Warszawa.

Rano wpadł do pokoju Piotr i powiedział, że zdarzyło się coś dziwnego. Leżąc jeszcze w łóżku usłyszał krótką muzykę, coś jak fanfary i zaraz po nich słowa;

  • Masz prowadzić życie doczesne i modlić się.

Piotr pyta mnie co to miało niby być? Słowa zabrzmiały jak oświadczenie lub też rozkaz. Życie doczesne na ziemi jest przeciwstawne życia wiecznego w Niebie. Jednym słowem mamy żyć normalnie, płacić podatki, ZUS, wyrwać od czasu do czasu zęba i … modlić się. icon_cool-Kopia

Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”
(Mt 22, 21) http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/pismo-swiete-rozwazania/art,752,czy-wolno-placic-podatek-cezarowi-mt-22-15-21.html

cristianismo_Cesar

Opowiedział też wizję jaką miał w nocy.

  • Trafiłem do małego sklepu, gdzie sprzedawcą był starszy mężczyzna z siwą głową. Kiedy wszedłem rozejrzałem się i powiedziałem.
  • Masz bardzo biedny sklep.
  • Wiem, że niewiele mam, ale mam bułki, bułki ci daję.
  • Miałem już 10 bułek i dokupiłem jeszcze 6, ale nie musiałem za nie płacić. Mężczyzna położył jedną bułkę na drugą do siatki.

Oboje nie wiedzieliśmy do końca jak rozszyfrować ten sen. Pewną wskazówką była informacja znaleziona w internecie, że bułka w snach znaczy błogosławieństwo i szczęście.

  • Myślę, że Bóg niewiele może ci dać, typu auto, dom itd., ale ma coś dla ciebie znacznie cenniejszego – Swoje błogosławieństwo. Bułeczki potrafią lepiej smakować niż chleb.
  • … – Piotr się zamyślił.
  • Słyszę, że mam ci pogratulować dedukcji, że otwierasz te drzwi, które są zamknięte. Dobrym detektywem jesteś.
  • Jasne, mogłabym tak zarabiać – zaśmiałam się.
  • Aaale ty masz szczęście, że mnie poznałaś! – zażartował Piotr wiedząc, że dzięki niemu mam przebogate duchowo doświadczenia.
  • A może to odwrotnie? – Homiel zareagował natychmiast. Nie lubi, gdy chociaż ślady pychy znajduje w jego słowach i myślach.

Dzisiaj znowu miałam migrenę, ale po kilku godzinach minęła. Piotr  się nią zajął.

  • Jak leczysz moją migrenę?
  • Naprawdę ci pomogło?
  • Naprawdę.
  • Najpierw wybieram sobie w przestrzeni punkt nad twoją głową. Zaczynam otwierać przestrzeń i widzę światło i kieruję w twoją głowę. Szukam w głowie chory punkt, wygląda jak czarna masa, uderzam światłem w głowę od góry, jednocześnie światłem poziomym uderzam z boku i widzę jak obydwa spotykają się w twojej głowie. Z tego światła tworzy się kula świetlna i ją kieruję tam, gdzie jest ciemna masa.
  • Ty światło widzisz, czy materializujesz?
  • Materializuję i wprowadzam ci do głowy, szukam czarnych złogów i walę światłem w to czarne. Kula jest biała, a na zewnątrz ma niebieskie dookoła punkty, Homiel mi to pokazał. Światło białe i niebieskie uderza w czarne. Odległość nie ma znaczenia. Materializuję ciało, materializuję światło i uderzam w ciemne miejsce, które widzę.
  • Ale widzisz!
  • Każdy może widzieć.
  • Nieeee… no jasne. icon_rolleyes
  • Nie daję swojej energii, ja ją materializuję, ale proszę najpierw o zgodę.
  • No właśnie, nie każdą osobę można uzdrowić.
  • Chyba nie.


09. 03. 15 r. Warszawa. 

Ciągle się zastanawiam, czy opisać tekst o badaniu Golgoty w FN i pokazać zdjęcie Chrystusa. Spytałam nawet o to Homiela;

  • Co mówi ci serce?
  • Serce mówi mi, żeby to zrobić.
  • To zrób to.

Piotr widząc, że Homiel jest chętny do rozmowy oczywiście znowu chciał się dowiedzieć czegoś więcej o naszej przyszłości;

  • Wiesz co mówi?
  • Nie oczekuj tego czego nie dostaniesz, oczekuj tego czego się nie spodziewasz.

Musiałam parę razy przeanalizować Jego słowa. Jeśli czekamy np. na wygraną to się nie doczekamy. Za to możemy liczyć na same niespodzianki.

  • Nie proś o to, czego nie możesz dostać, bo jak to dostaniesz drogi nie dokończysz – dopowiedział.

No i tyle na temat marzeń o „białym domku z basenem wśród palm”… – pomyślałam. 

  • Pieniądze są zagrożeniem dla mnie, ściągnie całe zło, ale mamy bułeczki….
  • Mogliby trochę poluzować – powiedziałam lekko żartem.
  • A moglibyśmy trochę ściągnąć, nie wiesz o co prosisz.
  • Coś ty taki surowy dzisiaj Homiel?
  • Jestem prawdziwy.
  • Jak to jest, że jesteście raz mali raz wysocy, wielcy ? – spytałam.
  • Nic nas nie ogranicza.
  • A człowiek, który jest u Was nie ma takich możliwości?
  • U nas nie ma ludzi.
  • Mówię o bycie, o duszy osoby zmarłej.
  • To inny krąg.
  • A ile jest kręgów?
  • Nikt tego nie wie. Każdy krąg jest przyporządkowywany do jednej grupy.
  • A ty, w którym kręgu jesteś?
  • Nie zastanawiajmy się kim kto jest, lecz jak dojść do celu.
  • A jaki jest cel?
  • Powrót tych, co powinni wrócić.
  • ….. – Piotr zamilkł.
  • Dowiedz się więcej – ponaglałam.
  • Po co?
  • Jak to… po co? – no ręce mi opadają. confused
  • Najważniejsze, że chcę tam wrócić, mogę sprzątać ich toalety, schody, cokolwiek, oby na Górze – mam wrażenie, że Piotr najlepiej nie zadawałby żadnych pytań. Jest szczęśliwy z samego faktu bycia blisko Ojca.


Dopisane 05. 08. 2016 r.

W leczeniu mojej migreny Piotr stał się naprawdę niezły. Opisana metoda jest metodą podstawową, ale z czasem ulegała ona modyfikacji. Jednak jest na tyle uniwersalna, że może być pomocna także w innych schorzeniach. Żona jednego z pracowników miała poważne problemy z tarczycą. Piotr przekazał jak można jej pomóc i jej stan się znacznie poprawił po kilku tygodniach. Piotr twierdzi, że każdy głęboko wierzący ma taką możliwość, musi modlić się, prosić o pomoc i wizualizować uzdrawiające światło, które wprowadza z góry w swoje ciało, a potem w chore miejsce. 


Czy żałuję opublikowania zdjęcia? Absolutnie nie. Homiel pyta mnie

  • A czego się boisz?

No właśnie, czego mam się bać… prawdy? jezussssssss

Nawet nad najciemniejszymi sprawami zabłyśnie światło.

02. 03. 15 r. Warszawa.

Przyjechałam do Warszawy z nadzieją, że będziemy rozmawiać z Homielem, a Piotr w ogóle nie miał na to ochoty. Chodził cały wkurzony, bo dookoła same problemy, a i Homiel milczał jak zaklęty. Piotr wyobraża sobie, że jak już rozmawia ze swoim aniołem, to powinien mieć wszystkie rozwiązania podane na tacy. Był więc na Niego obrażony, a ja na Piotra, ponieważ chyba ciągle zapomina z Kim ma do czynienia. Mam wrażenie, że najbardziej niezwykła rzecz na świecie stała się dla Piotra czymś absolutnie zwyczajnym. Obraziliśmy się na siebie w końcu i każdy zajął się sobą samym. W duchu jednak pomyślałam;

  • Homiel, no zróbże coś, by zaczął Piotr rozmawiać.

Godzinę później Piotr poszedł na korytarz wyczyścić buty. Przyszedł po chwili i siadł obok mnie.

  • Kiedy byłem w korytarzu Homiel rzucił twój szalik na podłogę, spytałem się o co mu chodzi?
  • I co? – natychmiast mnie zaciekawił.
  • Nie bądź taki niemowa… odpowiedział – W tej samej chwili dosłownie ryknęłam radosnym śmiechem. Musiałam się szybko wytłumaczyć dlaczego aż tak.

Oczywiście zaraz potem zaczęłam analizować, czy szalik mógł sam spaść na podłogę. Jednakże widząc, jak solidnie go powiesiłam na haku stwierdzam, że jest to raczej mało możliwe.

1

Gdy Piotr został w tak zabawny sposób „przywołany do porządku” powiedział mi coś ciekawego.

  • Kiedy wyszedłem z kościoła znowu miałem wizję z aniołami. Działo się w nocy, na oświetlonej księżycem polanie, stało z 200 Białych, a po drugiej stronie stało z 200 czarnych, przed czarnymi 3 dowódców. Widziałem w tych Białych brak siły, czarni też to widzieli. Obserwowałem to z góry. Spadłem na dół i stanąłem z przodu Białych i zanim cokolwiek czarni zdążyli powiedzieć coś ze mnie wyszło, mieczem ubiłem tych trzech, a resztę spaliłem… „Generałowie” byli więksi niż pozostali, wyczułem w Białych trwogę, szukałem jakiegoś dowódcy wśród nich. Kiedy zrobiłem swoje, klęknąłem, głowę schyliłem i czekałem co dalej… i koniec wizji.
  • ……
  • Zmartwiło mnie co innego, nie wyczułem w Białych „powera”, energii. Nie rozumiem jednej rzeczy, że na Górze potrzebni są ci, co jednoczą. Nie rozumiem tego… Zobaczyłem ulgę Białych, kiedy czarni polegli. Te bidaki… Oni może i by walczyli, ale… czekali. We mnie taka agresja weszła na czarnych, ja bym im… – nie dokończył. Mogę sobie tylko wyobrazić, co chciałby im zrobić.
  • Spytaj się, czy to jest prawidłowe co robisz?
  • Nie do końca… czuję.
  • Co było złe?
  • To, że sprawiło ci przyjemność – Homiel wtrącił się do rozmowy.
  • To prawda – przyznał Piotr. 
  • Ten obowiązek nigdy nie może ci sprawić przyjemności, to zło konieczne.
  • Ciekawe kiedy się tego nauczysz… – byłam pełna wątpliwości.
  • Mogłem nie wchodzić między nimi. 
  • Twoje wejście było niezbędne, ale zrób to z obowiązku, nie z przyjemności.
  • Faktycznie zastanawiałem się, czy ich nie palić, czy się pobawić nimi, ale moim zdaniem Biali by przegrali.
  • To twoje zdanie. Nie doceniasz Ich.
  • To była próba dla ciebie, nie widzisz tego? – teraz jestem tego pewna. Walka ze złem ma być czysta. Kiedy budzą się negatywne emocje, budzi się samo Zło i tworzy się koło zamknięte. 
  • Przyjdą więksi przeciwnicy, już nie tak łatwo sobie poradzisz.
  • To co widzisz, to się dzieje tam naprawdę? – spytałam.
  • Jak najbardziej.
  • Czy to jest naprawdę czy inscenizacja?
  • A czyż inscenizacje nie dzieją się naprawdę? Masz walczyć z obowiązku, a nie przyjemności, a ty ciągle znajdujesz przyjemność.
  • To prawda, znajduję, bo wiem, że dobrze robię. Tak było mi szkoda Białych, tamci byli mocniejsi, nie daliby rady.
  • Czy ty widziałeś kiedykolwiek bitwę między Białymi i czarnymi? – spytałam, ponieważ to kolejna już wizja dotycząca pojedynku, w którym żadna ze stron tak naprawdę bezpośrednio nie bierze udziału.
  • Nie, kiedy się szykowali to ja się włączyłem.
  • Oni  często się tak biją?
  • To nie jest walka o człowieka, to walka między światłem a mrokiem. Spójrz w kosmos w nocy, co widzisz?
  • Gwiazdy.
  • Widzisz gwiazdy w czym?
  • W ciemności.
  • Tak samo jest z światłem i ciemnością. I nigdy w tym świecie nie będzie inaczej.
  • Dlaczego?
  • Bo trudniej byłoby, gdyby wszystko było białe.

hqdefault

Równowaga… Homiel wielokrotnie mówił, że we wszechświecie jest najważniejsza.


05. 03. 15 r. Warszawa. 

Bardzo bolała mnie głowa, ale mimo to poszłam na umówioną poranną kawę. Siedząc w kawiarni miałam łzy w oczach, bo głowa bolała mnie już trzeci dzień. Piotr w pewnej chwili powiedział;

  • Ja bym ci nieba przychylił.
  • Nie musisz jej Nieba przychylać, Ono samo się o nią upomni.

Odpowiedział natychmiast Homiel. Piotr bardzo się zdenerwował. Co znaczy upomnieć o coś? To jak odebrać pożyczoną na jakiś dłuższy czas rzecz; upomnieć się upominać się 1. «przypominając, poprosić o coś, zażądać czegoś» 2. «wziąć kogoś w obronę» http://sjp.pwn.pl/sjp/upomnieć_się;2533097

Oczywiście słowa słyszane od Homiela sprawdzam też w Biblii. Po upływie siedmiu lat powróciła ta kobieta z kraju Filistyńczyków i poszła do króla, aby upomnieć się o swój dom i swoje pole.

http://biblia-online.pl/biblia,,,rozdzial,8,wers,1,0,12,1,t.html


Wieczorem czułam się znacznie lepiej, na tyle, że mogliśmy sobie porozmawiać. Piotr opowiedział swoje przeżycia podczas modlitwy o 15.00.

  • Poczułem Maryję, objęła mnie.
  • Mocny to uścisk?
  • Niemocny, bardzo delikatny, poczułem tą delikatną główkę. Rozpłakałem się jak małe dziecko. Ona się we mnie wtuliła. Dlatego będę walczył z gackami do końca, ale muszę pamiętać, że to obowiązek, a nie satysfakcja… Poczułem Ją… Ona mi kiedyś podziękowała, że Ją wszędzie noszę, wożę w aucie… (p.s. duże zdjęcie) od małego czułem zagrożenia i zawsze brałem Jej obraz do łóżka… jako mały chłopak… uciekałem do Matki Bożej i pamiętam jak moja mama znalazła mnie w łóżku, moja głowa na poduszce i Jej obraz obok… podświadomie zawsze Ją szukałem. Tak mnie to wzruszyło dzisiaj… poczułem jak mnie złapała za szyję, to było wspaniałe.
  • ……..
  • Usłyszałem na koniec…
  • Nie tylko nam zaufaj, ale daj się pozwolić prowadzić.
  • Ty nikomu nie ufasz, musisz nad wszystkim panować i kontrolować, masz taki charakter.
  • Nawet nad najciemniejszymi sprawami zabłyśnie światło.
  • Ciekawe… i co teraz zrobisz? – jakoś trudno mi sobie to wyobrazić, by Piotr raptem się zmienił.
  • …… – zamyśliliśmy się oboje.
  • Dlaczego modlitwa jest lepsza niż rozmowa z Nimi?
  • Modlisz się, to znaczy, że prosisz. Ważne, prosisz do kogoś, kogo nie widzisz, a jednak wierzysz. Ja ich czuję.
  • My ciebie też – Homiel.
  • Homiel chyba wysoko w hierarchii stoi, to chyba taki mały generał… słyszę Jego żart.
  • ale mnie rozszyfrowałeś… pokazał mi maszynę enigmę, to znaczy, że go rozszyfrowałem?
  • Na generała mnie awansowałeś, ale szeregowcem też nie jestem.
  • Kapral! – krzyknęłam odkrywczo.
  • O przepraszam…. – roześmiał się na całego. 
  • Oficer?
  • Niech będzie oficer.

Zagadka za zagadką. Homiel, who really are you? 



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

To Jam cię posłał pośród wilki.

24. 02. 15 r. Szczecin. 

Wczoraj zadzwonił do mnie Piotr mówiąc, że rozmawiał z Najwyższym. Zapytał czy wróci do Niego, a spytał się o to już po raz drugi. 

  • To Jam cię posłał pośród wilki.

Przeszły mnie ciarki. To naprawdę mocne, ale podobne zdanie gdzieś już słyszałam. Oczywiście szybko wykorzystałam internet;

Słowo do dzisiejszej Ewangelii o rozesłaniu 72 uczniów (po wcześniejszym rozesłaniu 12 apostołów : Łk 9,1-6) by zapowiadali bliskość Królestwa Bożego. Pan im wydał polecenie by pozyskiwali dla Niego dusze, dla Jego Nauki, Ewangelii, by przygotowali ludzi na spotkanie z Tym, Który po nich nadejdzie, by zebrać dla Boga plon do spichlerzy wieczności.

Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie!…

Znalazłam ciekawy komentarz, który pasuje również do sytuacji Piotra;

Jezu, Ty posyłasz każdego z nas jak owcę między wilki, ale nie na zatracenie. Mamy razem zmierzać ku przemianie wilków w owce podążające za Tobą. Ty nie posyłasz tylko kapłanów. Posyłasz każdego i dla każdego chcesz zbawienia. Spraw, abyśmy nigdy nie wyrzekli się tej misji głoszenia Twojego zmartwychwstania!

Pasuje? Pasuje jak ulał !!!!

p. s pytając po raz pierwszy usłyszał odpowiedź;

  • A czyż możesz do Mnie nie wrócić?

Odpowiedź w formie pytania. Nauczona doświadczeniem już wiem, że to nie jest przesądzone. Do końca nie będzie przesądzone, wszystko zależy bowiem od Piotra i jego dalszych decyzji. Niebo nie gwarantuje, Niebo daje możliwość.


27. 02. 15 r. Szczecin. 

Jakiś temu czytałam książkę „Rozmowy z aniołami”. https://pl.wikipedia.org/wiki/Rozmowy_z_Aniołami                                                           

Czytałam, kiedy jeszcze nie rozmawiałam z Homielem. Powróciłam do niej, żeby porównać cytaty z książki (pogrubiony tekst) i moją dzisiejszą wiedzę.

1. Boskość; ta która wiecznie planuje. Ty, człowiek; ten, który realizuje.

To jasne jak słońce. Udowodnił to Homiel wielokrotnie, naprawdę nasze całe życie to wielka koronka utkana przez Niebo.

2. Zawsze wzywać. Jeżeli my przychodzimy wtedy także Bóg może przyjść. Droga jest jedna.

Najpierw był Homiel, potem przyszedł i Chrystus i sam Ojciec. A może odwrotnie? icon_e_confused-Kopia

3. Ziarno nie kiełkuje w twardej ziemi.

  • Czy ten świat da się naprawić?
  • Z tego ziarna zdrowa roślina nie wykiełkuje

p.s. fragment z naszej rozmowy, padają niemal identyczne słowa.

4. Nigdy nie jesteś sam, zawsze jestem przy tobie.

Powtarza nam to Homiel wielokrotnie, używa właściwie takich samych słów.

5. Niech umiar będzie każdego dna.

Po raz pierwszy Homiel użył słowo umiar, kiedy Piotr chciał Boga nazwać Przyjacielem. Z chwilą kiedy to powiedział, poczuł się bardzo niezręcznie.

  • Umiar, teraz wiesz, co znaczy umiar usłyszał.

6. Kiedy zadanie będzie tego wymagało zobaczysz mnie. Jestem posłuszny.

Homiel musi mieć pozwolenie od „przełożonego”. Dał nam to również do zrozumienia.

7. Nie osądzaj.

  • Przywołuję cię do porządku. Nie osądzaj, bo sam będziesz osądzony.

Słyszymy to tak często… Homiel powstrzymuje nas od oceniania kogokolwiek. Uderzam się jednak w pierś, zdarza się nam o tym zapominać.

8. Jest nas wielu i wiele od ciebie oczekujemy.

  • Nie tego od ciebie oczekuję.

Nie tego, ale czego innego. 

9. Czy zawsze widzicie Boga? Zapytała bohaterka książki. Przerywa mi nagły ruch jakbym dotknęła czegoś zakazanego. Fragment z książki.

Nas bardzo szybko przywołano do porządku zakazując wręcz zadawania pytań dot. Boga.

10. Uwierz, a wówczas nie ma czego się bać.

  • Jam ci bratem i przyjacielem i prowadzącym w drodze do Ojca, nie lękaj się.

To jest kwestia bezgranicznego do Nich zaufania… choćbyś leciał w przepaść…

pobrany plik

11.Boskość, jedyną rzeczywistość można wyczuć jedynie intuicyjnie.

Udowodnienie poprzez DNA istnienia Boga jest niemożliwe na dzień dzisiejszy.

12. Nie lękaj się, pomagamy ci.

  • Pozornie będziesz zaatakowany, ale nie lękaj się, zaufaj nam.
  • Nie lękaj się, nigdy nie ma złego końca.

13. Nic nie jest ukryte, widzimy wszystko.

Pamiętam naszą rozmowę na ten temat, czy również  do łazienki chodzą za nami. Homiel odpowiedział, żebym się nie martwiła, bo widzą co chcą widzieć…. zgroza. icon_e_confused-Kopia

14.Tym, którzy umieją się zdumiewać, objawiają się cuda.

Nooo, ja jestem ciągle zdumiona, permanentnie zdumiona icon_lol-Kopia i cudów w związku z tym mam do sufitu, każda rozmowa z Homielem to cud.

15. Jesteś stworzona na moje podobieństwo.

  • Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak blisko są natury ludzkiej.

16. Unieś tyle, ile możesz, oto miara.

  • Daję ci tyle, ile możesz unieść, nie lękaj się.

17. Prawdziwa droga jest wąska.

  • Dla ludzi wąska jest droga sprawiedliwych.

18. Nie lękaj się śmierci, śmierć nie istnieje.

Homiel był zdziwiony, że ludzie boją się śmierci.

Przecież tu jest tak pięknie – powiedział raz. W późniejszych rozmowach mówi o śmierci dość dużo, prawie za każdym razem poprawia nas, że człowiek nie umiera, a przechodzi.

19. Ty przez Boskość, Boskość przez ciebie.

  • Ja w tobie, Ty we mnie.

20. Służba anioła jest również ciężka, ale my zawsze jesteśmy gotowi służyć.

Homiel wiele razy powtarzał, że nie jest tu łatwo być, że oni również są oceniani. Pamiętam też rozmowę między Homieliem a moim Grubaskiem, kiedy to jeden drugiego pociesza, że już niedługo wracają i służba się skończy. To było zadziwiające, bo pokazali swoją najbardziej ludzką z anielskich twarzy jaka może tylko istnieć. Było mi Ich nawet szkoda w pewnym momencie, pomyślałam, że mogliby sobie gdzieś tam fruwać w niebiańskiej szczęśliwości, a tak muszą się z nami użerać, bo do łatwych obiektów raczej oboje nie należymy.

my zawsze jesteśmy gotowi służyć.

  • Anioł nie wzywany nie ma potrzeby bycia, człowiek może prosić, żeby pojawił się Biały, każdy człowiek może posiadać anioła.

To jest ważne; Oni są gotowi pomóc, a człowiek może prosić.


W tej samej książce przeczytałam jakiś czas temu słowa o Chrystusie;

Miał boską moc, a płakał rzewnymi łzami w ogrodzie.

Mam wyobraźnię, więc od razu to w głowie zobaczyłam. Przytłaczające uczucie. Płakał jako człowiek, a umarł jako Bóg. Miał wolną wolę i mógł zmienić zdanie, mógł nie zrealizować planu swojego Ojca, a jednak poszedł na rzeź do końca i to za człowieka, najbardziej zawodną istotę na tym świecie. Mój Boże… jak bardzo trzeba kochać, żeby to zrobić. Dopiero teraz dochodzi do mnie to w pełni…

Wieczorem wzięłam książkę do ręki jeszcze raz, odwróciłam kartkę i pierwszy cytat jaki rzucił mi się w oczy, to; w ciele człowieka bije boskie serce pierwszym człowiekiem był Jezus, Mistrz, pierwszy Pan ciała, ciało zostało ukrzyżowane, lecz był to wolny czyn, dobrowolna ofiara, trumf nad materią i nad śmiercią. I ciało przybito do krzyża a włócznia ślepej siły przeszyła Boskie serce.

Bądźcie jednym z Jezusem; waszym Bratem. 



Dopisane 02. 08. 2016 r. 

W niedalekiej rozmowie padną bardzo podobne słowa.

Ja w tobie, ty we Mnie.

10. 02. 15 r. Szczecin. 

Zadzwonił do mnie Piotr;

  • Wczoraj koło 19.30 trochę się ogarnąłem i siadłem do biurka. Było cicho. Poczułem bardzo mocno silną energię, dorosły facet a rozpłakałem się jak dziecko. Czułem Go, ale nie widziałem oczywiście. Zawołałem Go, wyciągnąłem do Niego ręce, a On powiedział;
  • Jeszcze nie teraz.
  • Wtedy zobaczyłem te drzwi z klepek do gacków pod stołem jak się obracają w dym.
  • Już nie musisz to mieć.
  • Nie jesteś Mi sługą, lecz przyjacielem.

Opowiadał mi to przez telefon łkając, kiedy się uspokoił powiedział;

  • Przekazali mi jeszcze, że wszystko co się dzieje… 
  • To nauka dla ciebie, masz zawierzyć Nam do końca.

Piotr powiedział coś jeszcze. Rano będąc w kościele przeżył coś niezwykłego. Stał w „kolejce” do komunii świętej i zobaczył koło siebie białą postać w długiej szacie, zrozumiał, że to Chrystus.

  • Ruszyliśmy razem do komunii, zrobiliśmy 3 kroki do przodu i kątem oka zobaczyłem, jak Chrystus zamienił się w mgłę i wpłynął w kielich, który trzymał ksiądz. Kiedy włożył mi opłatek do buzi usłyszałem…
  • Ja w tobie, ty we Mnie.

11. 02. 15 r.  Szczecin.  

Dziwna sprawa. Miałam wysłać swojej znajomej PIT, ale zdecydowałam się zawieźć jej to osobiście. Pracuje w szpitalu i choć zazwyczaj nie ma tam miejsca, by zaparkować, pomyślałam, że zaryzykuję. Już podjeżdżając do szpitala zauważyłam, że miejsc wolnych zero. Pomyślałam wtedy, że jeśli mam iść, to niech się coś zwolni. Ledwo skończyłam zauważyłam wyjeżdżający z parkingu samochód. Kiedy weszłam do biura znajoma zrobiła wielkie oczy.

  • Ale masz szczęście, jestem na urlopie i wpadłam tylko na 15 minut.

To się zgrałyśmy! … i dało mi to do myślenia. Pogadałyśmy trochę i nagle nie wiedzieć czemu pokazałam jej moje zdjęcie gołębia z krzyża Chrystusa. Bardzo się rozczuliła i przyznała, że była z mężem na mszy oczyszczającej, bo źle się działo w jej małżeństwie. Tym razem ona mnie zaskoczyła. Nie wiedziałam, że uczęszcza na uzdrawiające msze! Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nic o niej nie wiem. Może to zdjęcie dało jej nadzieję? 

Kiedy przyszłam do domu zauważyłam na dekolcie charakterystyczne zadrapanie. Musiało się to stać jeszcze w samochodzie, ponieważ niczego nie poczułam, może lekkie pieczenie, na które nie zwróciłam uwagi. Nie wiem jak oni to robią, byłam przecież ubrana w gruby puchowy pikowany płaszcz.

2

Porównałam nowe zadrapanie z poprzednim na plecach.


13. 02. 15 r.  Warszawa.    

Piotr miał dzisiaj ciekawą wizję;

  • Płaskowyż o kształcie pagórka cały w trawie, widzę mężczyznę niesamowicie postawnego, jest dużo wyższy ode mnie, siwy, ma siwą brodę, podrzuca do góry małego chłopca, jeden i drugi nie może się pohamować z radości, podrzuca go raz i łapie w locie, drugi raz i to samo, za trzecim razem ten chłopiec zatrzymuje się w locie, zaczyna się przemieniać… zaczyna zamieniać się w zbroję, z jego ciała wylatują dzidy i padają na zgraje czarnych, którzy są poniżej, chłopiec stał się potężnym wojownikiem, walczył z czarną masą czarnych istot.

Rozmawialiśmy później o tym, kiedy wtrącił się do rozmowy Homiel;

  • Twoim celem jest wrócić, a tu pozostanie po tobie świadectwo.
  • W twoim mikroświecie już to uczyniłeś.
  • Ci co mieli odejść, odeszli.
  • Jesteś dla nich nie do zniesienia, parzysz.
  • Świadectwo jest niesłychanie ważne.
  • To bardzo ważny dokument.
  • Zakończ go z tym, co damy ci dodatkowo.
  • Będziemy dawać sygnały.
  • Czas jest nieważny, ważne są zdarzenia i właściwe decyzje.
  • Trwaj w Bogu.
  • I w ustach i w sercu będzie światło.
  • Czystość serca.

Po raz pierwszy Homiel, a może nawet nie On wypowiedział się tak… proroczo. Zaczęłam każde zdanie niemal rozkładać na części.

Twoim celem jest wrócić, a tu pozostanie po tobie świadectwo – Piotr w ciągu swojej course of lifes tak dalece odszedł od Boga, że jego obecnym celem jest powrót. Niewykluczone, że to życie to jedyna i ostatnia szansa. A ponieważ doświadczenia Piotra są tak niezwykłe, jak niezwykłe jest same Niebo mogą posłużyć innym do nauki i wzbudzenia świadomości.

W twoim mikroświecie już to uczyniłeś – Piotr nie ma zbyt wielu znajomych, ale ci, co go znają zmienili się. Na przykład już wszyscy z firmy chodzą do kościoła.

Ci co mieli odejść, odeszli – AIDA powiedziała kiedyś, że Piotr jest otoczony ludźmi diabła. Trochę to trwało, zanim rozpoznaliśmy kto jest kim, ale w pewnej chwili jeden po drugim sami zaczęli odchodzić. Ostatni wręcz powiedział, że nie może już tu zostać, bo „mnie parzy” !!! icon_e_confused-Kopia

Świadectwo jest niesłychanie ważne. To bardzo ważny dokument – Trochę mnie Homiel zaskoczył, bo po raz pierwszy tak mocno zaznaczył, jak ważne jest to, co spisuję.

Zakończ go z tym, co damy ci dodatkowo. Będziemy dawać sygnały – Nie wiem, czego mogę się spodziewać, ale pomysłów Im nie brakuje. 

Czas jest nieważny, ważne są zdarzenia i właściwe decyzje. Trwaj w Bogu. I w ustach i w sercu będzie światło. Czystość serca – Nieważne kiedy to się zdarzy, ale ważne, byśmy nie przestali być z Nimi blisko. 

  • Po co ma być nasze świadectwo ? – pytam. 
  • Świadectwo, by uratować wielu ludzi przed zatraceniem.


Dopisane 31. 07. 2016 r.

Czytając pewien fragment z książki J. Martina „Miedzy Niebem a radością” natychmiast przypomniałam sobie wizję Piotra o Bogu-Ojcu bawiącego się z chłopcem. Nigdy wcześniej nie słyszałam z ust kogokolwiek o Bogu jako o prawdziwym Ojcu. Piotr zawsze mi podkreśla, że rodziców można mieć wielu, ale Ojciec jest jeden.

1

Niebiańska koronka. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

23. 01. 15 r. Szczecin.

Po ostatniej wpadce z nagrywaniem Piotr sprawdza mój telefon. Już mi nie ufa. Dzisiaj wracaliśmy do Szczecina i oczywiście próbowałam coś tam wydusić od niego, ale Piotr tylko wiercił się niecierpliwie. Wypalił w końcu do mnie;

  • Homiel mówi…
  • Masz na Górze tylu fanów, że na ludzkim stadionie by się nie zmieścili.
  • Twój Nauczyciel i Przyjaciel jest przy tobie.

Wzruszył mnie tym bardzo… Modląc się do Chrystusa nazywam Go Przyjacielem, a Piotr o tym nie wiedział. 


Czasami Piotr tak mnie denerwuje… zachowuje się …. jakby to wszystko się nie działo.

  • Okiełznać naturę, a nie zmienić.

Powiedział Homiel o osobowości Piotra. Nie wiem, czy w ogóle jest to możliwe. Kiedy sobie przypomnę w jakim sposób Piotr w wojsku trafił do kompanii karnej… to ręce opadają. Apel na placu, dowódca podchodzi do każdego nowo przybyłego z pytaniem, czy zapisze się do związku.

  • Nie zapiszę się, bo już należę… Do związku kynologicznego. 

Śmiech na całym placu i oczywiście Piotr natychmiast znalazł się na czarnej liście. Tak więc, jak chcecie okiełznać jego naturę?  Naprawdę nie wiem, bo do tej pory w ogóle się nie zmienił. confused


Piotr czasami słyszy słowa, które jak podejrzewamy, nie pochodzą od Homiela. Niektóre przekazy różnią się wagą słów, stylem, znaczeniem, ale też barwą głosu. To są różne „osoby”, jeśli tak mogę nazwać istoty, które nas otaczają.

  • Światło cię przeszywa, bo jesteś jednością z Nim i zatopisz miecz i nastanie brzask poranka. Zło odejdzie.
  • To pycha – odpowiedział Piotr.
  • To nie pycha to prawda.
  • Każdy z Nas daje ci część siebie i choć w to nie możesz uwierzyć, taka jest prawda.

Przypomina mi to sytuację w klinice, gdzie leczy się ludzi w śpiączce. Obudzi się jedna osoba i cały personel zbiega się, by z nim porozmawiać. Mam wrażenie, że tak jest właśnie z Piotrem. Jest jak obudzony ze snu i całe Niebo nachyliło się nad nim z zaciekawieniem.


25. 01. 15 r. Szczecin. 

Siedzimy jak zwykle wieczorem przed telewizorem, kiedy Piotr zaczyna mnie szturchać w łokieć.

  • Co to jest kahatel? Słyszę kahatel i kahatel, nie wiem o co chodzi.
  • Ja mam niby wiedzieć?
  • …….. mówi, że jest serafinem – no to teraz dopiero zrobiłam wielkie oczy jak spodki. icon_eek-Kopia

Oczywiście włączyłam zaraz internet… I oczywiście znalazłam i nie mówi się Kahatel, ale Cahet(h)el. Anioł Wcieleniowy: Cahetel. Należy do Chóru: Serafiny. 5 dni (Anioł Wcieleniowy): 26.04 – 30.04 (Byk: 5°- 9°59′). Kwintesencja: Przebudzać się łagodnie. Charakterystyka ogólna Anioła: Błogosławieństwo Boże, Bóg Wspaniały, Pracownik Boży.

Zwróciłam uwagę, że odpowiada za datę urodzenia Piotra – 29 kwietnia?! Coś mnie tknęło…

  • Ilu was jest aniołów wokół Piotra?
  • Nieważne ilu słyszysz aniołów, istotą jest Bóg Ojciec i męka Jezusa Chrystusa.

Niewątpliwie ma rację. Nasza ciekawość…, przepraszam… moja ciekawość powoduje, że umyka mi to, co najważniejsze. 


26. 01. 15 r. Szczecin.

Siedzę w fotelu w nowym mieszkaniu i rozglądam się ciągle ze zdziwieniem, że tu jestem. Kiedy zacznę analizować wszystkie drogi, które do tego doprowadziły widzę w tym misterny, bardzo mądry plan.

Opuszczaliśmy poprzednie mieszkanie z żalem, choć w ostatnich miesiącach nasiliło się działanie gacka i zaczęło być naprawdę nieprzyjemnie. Rok temu w marcu właściciel mieszkania, które wynajmowaliśmy zadzwonił i powiedział;
– Pani Olu, jutro przyjdą ludzie obejrzeć mieszkanie, bo dałem do sprzedania.

Było to dla nas pełne i niemile zaskoczenie, ponieważ zarzekał się, że nie ma zamiaru tego lokum nigdy sprzedawać i żyje z jego wynajmu.
– Proszę się jednak nie martwić, ma pani umowę do listopada, więc do listopada może pani mieszkać. Oczywiście ma pani prawo pierwokupu.

No i tak mniej więcej co trzy tygodnie ktoś przychodził oglądać mieszkanie. Dziwne było to kupowanie, gdyż ludzie wchodzili i po 5 minutach wychodzili, często go nawet nie oglądając. Czy tak się kupuje mieszkanie? W lipcu zaczęliśmy się poważnie zastanawiać, czy nie wziąć kredytu i to załatwić. Powiadomiliśmy nawet właściciela, że mamy takie zamiary. Jednakże niedługo po tym zaczęły się nasze poważne problemy finansowe i dodatkowo nasiliły się zjawiska w tym mieszkaniu, które zaczęły nas zastanawiać; dzwonienie o 3 w nocy do drzwi (5 – krotnie), kopanie pod moich łóżkiem łącznie z jego podnoszeniem, podduszanie, wołanie po imieniu itd. Po przeanalizowaniu tego wszystkiego powiedziałam nawet do Piotra, że oni nas tutaj nie chcą. Zaczęłam szukać nowego mieszkania.

Powiadomiliśmy właściciela, że jednak rezygnujemy, a ten poprosił, byśmy zostali do lutego, bo i tak od grudnia do lutego to martwy sezon i nie uda mu się tego sprzedać. Nie zgodziliśmy się i od połowy listopada mieszkaliśmy już w nowym wynajętym mieszkaniu… 50 m dalej.

Niemal codziennie przechodziliśmy koło starego lokalu i obserwowaliśmy co się dzieje. Na początku stycznia w piątek pojawiła się wywieszka; sprzedam. Tydzień później w piątek zniknęła, kilka dni później pojawiła się wywieszka; wynajem !!! tydzień później zniknęła i ona. Okazało się, że po naszej przeprowadzce w styczniu właściciel sprzedał mieszkanie komuś, kto od razu dał je na wynajem, ponieważ z tego żyje!!!

Gdybyśmy zostali do stycznia, być może mieszkalibyśmy tam nadal. Jednak Oni zdecydowali inaczej. W tej sprawie w jednym punkcie połączyły się losy czterech rodzin;
1. my (znaleźliśmy lepsze i tańsze mieszkanie)
2. były właściciel, który pilnie potrzebował pieniędzy
3. nowy właściciel, który chciał pieniądze ulokować
4. nowy najemca, który rozwiązał swój problem
——————
= wszyscy zadowoleni

SAPKsQ1

Homiel nazwał to; koronką. Kierowanie losami ludzi, którzy spotykają się w jednym punkcie. Im bardziej skomplikowana koronka, tym więcej wymaga czasu i zaangażowania. Taką koronkę nie „plecie” jeden anioł, ale z rozmów z Homielem wynikało, że stoi za tym jakaś rada mędrców. Piotr kiedy jest wkurzony mawia czasami;

  • siedzą cwaniaki i tylko kombinują – icon_lol-Kopia

Najśmieszniejsze jest to, że prawie tak jest. Niekiedy pytam Homiela o rozstrzygnięcie naszych spraw, a wtedy słyszę;
– Koronka jeszcze niegotowa.
I wszystko jasne, wiem, że muszę czekać. Są wielkie i małe koronki, dotyczące wielkich i małych spraw ludzkich, pojedynczych ludzi, jak i całych narodów.

  • Tak sobie siedzę i se myślę…
  • Chcesz mnie o coś zapytać?
  • Ciągle cię pytam…
  • To co się dzieje, nie dzieje się bez powodu. Twoje lęki i obawy są płonne. Bądź sobą i rób swoje.

Nic nie dzieje się bez powodu. Ciągle to słyszymy, zwłaszcza ostatnio. „Koronkowa robota” dotyczy każdego z nas, choć trudno to dostrzec. Często ludzie nazywają to zbiegiem okoliczności, czy przypadkiem. Ale dlaczego nas z tego mieszkania po prostu wygnano?

  • Zamknął się cykl.

O jaki cykl chodzi? Dzisiaj już wiem, że nie musimy tego wiedzieć… ważne, że Oni to wiedzą. icon_e_smile-Kopia



Dopisane 29. 07. 2016 r.

  • Światło cię przeszywa, bo jesteś jednością z nim i zatopisz miecz i nastanie brzask poranka. Zło odejdzie.

Czytam i czytam te słowa próbując je zrozumieć. Bardzo rzadko w dzisiejszych czasach używa się słowo brzask, występuje za to w Biblii; Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Wyciągnął Mojżesz rękę nad morze, które o brzasku dnia wróciło na swoje miejsce.

Nie wiem dlaczego czytając to zdanie przychodzi mi na myśl moment zwycięstwa dobra nad złem, światłości nad ciemnością. Pewnie nastanie kiedyś taki dzień… ale jeszcze nie dzisiaj, jeszcze nie teraz.

zyczenia

 



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Nagrody nie oczekuj, bo zaprawdę powiadam ci, że ją już otrzymałeś.

08. 01. 15 r. Szczecin.

Piotr zadzwonił do mnie z Warszawy i powiedział, że był u „naszego krzyża”. Od razu poczułam uścisk w sercu, chyba mu zazdroszczę tego, że może tam jechać w dowolnej chwili.

  • Zobaczyłem Chrystusa jako białą poświatę, podszedł do mnie, pocałował w policzki. Od razu usłyszałem z dołu krzyczące gacki, jeden z nich wrzeszczał;
  • Oni idą razem, idź i powiedz im !!!!

Kilka lat temu (26. 06. 12 r.) podobne słowa Piotr usłyszał w domu kiedy się modlił.

Znowu zaczął, powiedz mu, że znowu zaczął.

Obydwa zdania brzmią jak raport do kogoś znacznie ważniejszego. Już 10 lat temu byłam przekonana, że Zło ma swoją hierarchię.


12. 01. 15 r. Warszawa.

Dzisiaj znowu byliśmy „u naszego krzyża.” Patrząc na twarz Chrystusa zobaczyłam jedną łzę pod Jego okiem, która się powiększała i powiększała…. była jak kryształ. Pierwszy raz coś takiego widziałam. Mówię szeptem do Piotra.

  • Widzisz to?
  • On płacze, ale i jego ramiona są we krwi – odpowiedział cicho Piotr.
  • ……
  • Jestem w was, a wy we Mnie. Dajecie Moje światło.

13. 01. 15 r. Warszawa. 

 Chłopak córki zadzwonił właśnie do mnie i opowiedział, że we własnym mieszkaniu zobaczył w powietrzu nisko nad podłogą drzwiczki w kształcie owalu, przez które wybiegło coś czarnego w wysokości 30-40 cm. Nie zdziwiło nas to, ale zaskoczyło. Chłopak ma dopiero 26 lat, my zobaczyliśmy „wejście do gacków”, tak to nazwaliśmy roboczo, dopiero po 20 latach walki z czarnym! Tak się zastanawiam, czy to my przyciągamy specyficznych ludzi, czy tak działa zło, które rzuca sieć na osoby z naszego otoczenia.

1

Drzwiczki (drewniane) w naszym warszawskim mieszkaniu. Rysunek zrobiony przez Piotra.

Wzięliśmy go więc na „przesłuchanie”. Okazuje się, że jego dziadek był satanistą, został zastrzelony przez Niemców w wieku 33 lat. Wg rodzinnych opowieści wszedł w układ, dzięki któremu dostał pewne możliwości, m. in uzdrawiania. Ta historia akurat potwierdza pewną teorię, że raz wyzwolona siła musi znaleźć swoje ujście i potrafi nękać rodzinę przez wiele pokoleń. Moim zdaniem chłopak nie trafił pod nasze skrzydła przypadkowo, być może po to, by dostać wiedzę z naszych doświadczeń i możliwość ostatecznego wyzwolenia. Czy z tego skorzysta… nie wiem. Na razie jest tak zafascynowany ciemną stroną, że nic do niego nie dociera.


Przeprowadziliśmy bardzo niezwykłą rozmowę. Piotr był w świetnej formie. Przez parę minut funkcjonował w dwóch światach jednocześnie.

  • Homiel mówi do ciebie…
  • . powiedz jej, że przed nią wielka chwała.
  • Przede mną? – zdziwiłam się kompletnie.
  • Mówi, że masz bardzo wysokie notowanie… – Piotr chyba sam był zdziwiony.
  • Chrystus lubi kiedy przychodzisz do Niego… uwielbia twoje modlitwy… co ty tam gadasz? – zaczynam się śmiać.
  • będą cię zawsze pilnować żebyś się niczego bała.
  • To jest wszystko co możemy oddać za to, co zrobiłaś… 
  • Mogliby mi pomóc przebić się przez tą ścianę niewiary? – chodziło mi o pisanie na forum. 
  • Zaufaj losowi.
  • mówi, że te wizje, które widzę to prawda…
  • ….zabiłem cię dwa razy – powiedział po dłuższej chwili i zamurowało mnie totalnie.
  • Poważnie? icon_eek-Kopia
  • Raz z wkurzenia, raz z zazdrości… dawno temu…
  • Jak to zrobiłeś?
  • Raz udusiłem, raz poderżnąłem gardło.
  • Uwierz, to nie byłeś ty – Homiel chyba chciał go usprawiedliwić.                                
  • Dlatego się teraz użerasz ze mną – zaśmiałam się groteskowo, chciałam obrócić wszystko w żart.

19. 01. 15 r.  Warszawa.

Zobaczyłam w internecie zdjęcie, które mnie poruszyło. Przypomniało mi o pewnym wydarzeniu. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/16/strategia-dzialania-zla/

Jestem w sali. Stoję przed stołem jak uczennica, wokół którego siedzi kilku mężczyzn. Czuję się jak na egzaminie. Mężczyźni wyglądają na żydowskich mędrców, mają długie brody. Stawiają mi karty i kręcą przy tym głowami z niezadowolenia, nad czymś debatują. Czekam w napięciu. W końcu jeden z nich powiedział;

  • A teraz najważniejsza karta. Od niej wszystko zależy.

Wyciągnął kartę i położył ją na stole, by wszyscy mogli zobaczyć. Karta przedstawiała Chrystusa, który rozpościera szeroko ręce. To był obraz Chrystusa z Rio de Janeiro.

jezus rio

Dopiero teraz zastanowiła mnie jedna rzecz…. czy to wtedy, właśnie 10 lat temu decydowały się nasze dalsze losy? Ewidentnie w tym śnie czekałam na decyzje, jakby wyrok nawet. W takim razie co zdecydowało, że dali nam szansę? Spytałam Homiela.

  • Wasze (dotychczasowe) wybory – odpowiedział – niedokończony notesik.

Notesik? Najpierw AIDA, a później Homiel wspominał, że już poprzednim razem (w ostatnim życiu) wszystko spisywałam, tak jak robię to teraz. Niedokończony… ciekawe dlaczego? To musi być naprawdę ważne…, a Piotr za nic nie chce się nagrywać… icon_lol-Kopia


20. 01. 15 r. Warszawa.

Wczoraj otworzyłam Piotrowi drzwi i widzę, że się ledwo wsuwa do mieszkania, myślę sobie zawał serca? Okazuje się, że wracając z garażu Piotr usłyszał bardzo wyraźnie słowa;

  • Ludzi Mych prowadź, a nagrody nie oczekuj, bo zaprawdę powiadam ci, że ją już otrzymałeś.

Piotrowi słabo się zrobiło. Zrozumiał, że ratując innych, ratuje też siebie. A nagroda? Czy może być coś ważniejszego i cenniejszego na tym świecie niż stała i namacalna obecność samego Chrystusa… i Ojca?

Jadąc dzisiaj autem Piotr rozkleił się totalnie opowiadając o Bogu, o tym, że miał cudowne wizje…

  • Położyłem swoją głowę na Jego ramieniu i rękoma dotykałem Jego brody, płakałem przy tym jak dziecko, to było wzruszające. Moim całym światem jest Bóg, ale poczułem Chrystusa i Jego dobro w tym kościele, nagle stał mi się tak bliski, w końcu się otworzyłem, a potem ta wizja; oto Syn Mój…. byłem tak zmieszany, nie wiedziałem co powiedzieć, a potem na ławeczce siedzieliśmy, a potem w stronę słońca szliśmy w powietrzu… w stronę słońca…

Głupio mi było przerywać…

  • Nie zapomnę pewnej sceny, nie zapomnę do końca życia, życzę wszystkim ludziom, aby zasłużyli sobie, by zobaczyli Jego oczy. W tych oczach lekko przymrużonych, nie potrafię powiedzieć, co w nich było… była mądrość, wszystko, a jednocześnie sprawiedliwość… tak… zobaczyłem Ojca, potem zobaczyłem Jego głowę, pokazał mi, że stworzył wszechświat na tle planet… to była wspaniała wizja. To była najpiękniejsza moja wizja.

maxresdefault



Dopisane 28. 07. 2016 r.

  • Uwierz, to nie byłeś ty – To jest kolejny raz, kiedy Homiel nawiązuje do wielo – żywotności człowieka. Od dziecka łapałam się za gardło bojąc się, że ktoś może mnie skrzywdzić właśnie w ten sposób. Pamiętam z dzieciństwa pewną rozmowę w piaskownicy. Dzieciaki zaczęły rozmawiać między sobą jak nie chciałyby umrzeć. Kiedy przyszła kolej na mnie złapałam się za gardło i powiedziałam; nie chcę, by ktoś poderżnął mi gardło. Poczułam przy tym ogromny lęk i pamiętam to do dziś. Dzisiaj chrześcijaństwo, a zwłaszcza kościół katolicki odrzuca zdecydowanie idee ponownego wcielania się duszy w nowe ciało. Ale nie zawsze tak było.

Ufaj Ojcu.

03. 01. 15 r. Szczecin.   

Oglądaliśmy TV, Piotr po chwili odwrócił się do mnie i powiedział, że miał właśnie widzenie.

  • Byliśmy w jakieś przestrzeni, płynęliśmy w niej, ciągnęłaś mnie za rękę, ale w pewnej chwili mnie puściłaś. Przez chwilę płynąłem sam, potem moją rękę wziął Chrystus i pociągnął mnie dalej, nabraliśmy prędkości i też mnie w końcu puścił. Płynąłem dalej sam w stronę światła;
  • Zostaw ich samych, daj im się sobą nacieszyć powiedział Chrystus do ciebie.

Cała prawda. Najpierw ja pomogłam Piotrowi, potem Chrystus i wiara, a teraz jego droga prowadzi prosto do Ojca. Zastanawia mnie tylko, dlaczego mają się sobą nacieszyć. Przed czym, przed kolejnym zadaniem?

111

Piotr od tygodnia siedzi w domu… odpoczywa. Przyjęłam inną strategię, już nie naciskam niecierpliwie, by pytał ciągle Homiela, ale czekam, aż On sam się odezwie. I odezwał się wieczorem.

  • Kaskada zdarzeń cię zaskoczy. Teraz nadszedł twój czas.
  • Kaskada? Coś co pociąga jedno za drugim i nie ma na to wpływu – od razu głośno analizuję.
  • Bóg Ojciec przygotował nowe miejsce.
  • Z chwilą kiedy wybrałeś swoją drogę było wesoło i smutno, ale żeby z tego coś było trzeba połączyć białe z czarnym.

Wielce tajemnicze słowa. icon_e_confused-Kopia

Na chwilę Homiel zamilkł, ale później powiedział coś, co mnie bardzo ucieszyło i zdziwiło zarazem.

  • Wkrótce nowiny przyniesie ci wiatr czasu.

Wiatr czasu? Zastanowiły mnie te słowa… i wtedy mnie oświeciło. 

  • Rany! Dzisiaj siedząc w aucie i czekając na ciebie obserwowałam niebo, na niebie bardzo szybko przesuwały się chmury, był to niezwykły widok i pomyślałam sobie wtedy, że jest tak silny wiatr i te chmury lecą tak jak szybko jak szybko mija czas – powiedziałam do Piotra ze zdumieniem – Homiel użył takich samych słów jak ja w swoich własnych myślach!!!
  • Czy powinienem się czego bać ? – zapytał od razu Piotr.
  • Czego masz się obawiać, skoro tak głęboko wierzysz w Ojca.
  • Drogę On ci wyznaczył, a My ci tylko towarzyszymy.
  • Owe zdarzenia będą się dziać za dnia, nie w nocy.

Po tych słowach Piotr  zamyślił się na chwilę zapewne próbując je zrozumieć.

  • Aaaa już wiem o co Mu chodzi! – prawie krzyknął – Kiedy miałem jakieś wizje dot. niektórych zdarzeń często działo się to w nocy. Hmm, ale jakie to ma znaczenie?

Faktycznie co to może znaczyć? Przypomina mi się wizja związana z przepłynięciem basenu, a działo się to w nocy. Oznaczała naszą szybką decyzję związaną z przeprowadzką, opuszczeniem chyba najbardziej nawiedzonego mieszkania w Warszawie. To, co się dzieje w nocy dotyczy zdarzeń wokół gacka? Symbolika; dzień – Niebo, noc – piekło? Być może…


Syn napisał do mnie wiadomość jeszcze ze statku;

Obudziłem się w nocy i ktoś siedział na moim łóżku. Chciałem go dotknąć i już go nie było. Tak zapamiętałem. Siedział skulony mi w nogach. Krótko obcięty lekko odstające uszy płaska głowa po bokach.

Obawiam się, że jeśli nie skrzywdzą już nas, mogą skrzywdzić kogoś najbliższego. Czas, odległość nie ma dla nich żadnego znaczenia.


Wczoraj gościliśmy u siebie właścicieli mieszkania, które wynajmujemy od listopada. To bardzo mili, starsi ludzie. Kiedy już wychodzili pan Jerzy odwrócił się do mnie, zajrzał głęboko w oczy i powiedział;

  • Widzi Pani? Nie było śniegu, widzi Pani?

Zatkało mnie, bo właśnie dał mi odpowiedź na pytanie, które mnie dręczyło od tygodni, czy padał w końcu ten śnieg, czy nie? (wpis z 6.09.15). Niemal codziennie rano sprawdzałam pogodę za oknem będąc w Szczecinie lub Warszawie. Zdarzało się, że coś poprószyło, ale znikało w ciągu pół godziny i nie byłam nigdy pewna, czy to mam zaliczyć jako śnieg, czy jeszcze nie. Teraz mi ulżyło. Nie chodzi mi w tym wszystkim o nasze problemy, ale by słowa Homiela okazały się prawdą. Ćwiczenie na wiarę i zaufanie.


04. 01. 15 r. Szczecin.

Pojechaliśmy nad morze do Międzyzdrojów, tam zjedliśmy nasze ulubione gofry z bitą śmietaną. Wracając powiedziałam mimochodem…

  • Szkoda, że Oni nie wiedzą jakie to dobre, nie znają smaku gofrów.
  • Wiemy, przez Hemingwaya odparł Homiel i pokazał Piotrowi otwartą książkę.

Spojrzeliśmy na siebie zaskoczeni, o co Mu chodzi? Dopiero po chwili doszło do nas, że znowu chodzi o film „Miasto aniołów”. W filmie Seth (anioł) pyta bohaterkę o to, jak według niej smakują potrawy, o uczucia jakie przynosi jej dotyk rożnych przedmiotów. Często przy tym cytuje też Hemingwaya; „On nigdy nie zapomina o tym, by opisać jak smakują potrawy”.

To było dla mnie zaskakująco niespodziewana odpowiedź. Homiel ciągle zmusza nas do myślenia. Oczywiście nie czuje dosłownie przez Hemingwaya, ale przez nas, jak my to odczuwamy. 

  • Ale to nie to samo – odpowiedziałam.
  • A wy nie znacie tego, co My mamy.
  • ….. ?
  • ale poznacie…

Mam nadzieję Homiel, mam nadzieję… 


Nasz prawnik cały czas załatwia sprawy związane ze znaną naukową instytucją państwową, z którą będziemy się sądzić (http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/07/10/kazdy-ma-swoj-sad-ostateczny/).  Rozmawialiśmy o tym wieczorem. 

p.s. dla prostszej identyfikacji będę używać nazwy skróconej NIP.

  • Miałem ciekawą wizję związaną z NIP. Działo się to w nocy, siatkę metalową rzucił na mnie dyrektor, chciał mnie złapać, przedstawiono mi go jako obrzydliwego dziada, demona… i idąc do mnie sam się nogami zaplątał, chciał mnie złapać za gardło, a ja się uwolniłem. On tak się zaplątał, że nie mógł z tego wyjść.

n_l

  • Z tego wynika, że na ciebie zarzucił sieci, a sam w nie wpadł. Wizja bardzo wyraźna.
  • Coś się zacznie dziać… 
  • To się dzieje.
  • To będzie?
  • To jest teraz, najważniejsze, że zaczyna się karuzela zdarzeń.
  • Będzie kręciło.
  • Wiesz, że z karuzeli można wypaść – powiedziałam przytomnie. 
  • . jestem ciągle pod wrażeniem Ich mądrości, przenikliwości, ale kto może być bardziej przenikliwszy jak nie Oni? – Piotr był wyraźnie pod wrażaniem swojej wizji. 
  • Ten rok może być zaskakujący z tego wynika.
  • …  i będzie.
  • Pozytywnie?
  • Ufaj Ojcu.


Dopisane 27. 07. 2016 r.

Sprawa związana z instytucją państwową będzie bardzo często przewijała się w naszych rozmowach. Ciągle trwa, ale jeśli zrealizuje się tak, jak opisuje ją Homiel to będzie najprawdopodobniej najlepiej udokumentowana historia ingerencji Nieba w życie doczesne człowieka.icon_cool-Kopia

Pieczęć Chrystusa.

27. 12. 14 r. Szczecin.         

W tym roku nie chciałam od Piotra żadnego prezentu na święta, tylko poprosiłam, by sprawdził jak wyglądało narodzenie Chrystusa. Pamiętając Golgotę odważyłam się na sprawdzenie Betlejem. Piotr nie cierpi, kiedy o takie rzeczy proszę, zwłaszcza kiedy dotyczy to Chrystusa. Czuje się tak, jakby przekraczał zakazane granice. Kiedy jednak zaczął mówić, zaczęłam szybko zapisywać.

  • Widzę wzgórze, z daleka kilka chat… nie mają dachówek, chyba słoma, nie wiem… w tym wzgórzu jest wielka jaskinia…. ogromne sklepienie w skale, dziwna, wielostopniowa, ma jakby wykute poziomy, jest tak wielka, że schowały się w niej owce, woły… widzę kilka osób, dwie starsze kobiety, mężczyźni mają brody…. w środku jest zbity z desek szałas…. kiedy rodził się Jezus nad Maryją unosiło się silne światło, drugie światło pojawiło się nad Jego główką…… Bóg widzi to wszystko… słyszę…
  • Rodzi się jak człowiek, ale w Mojej glorii i chwale.
  • Cieszy się z Jego narodzin … stworzył drogę dla Syna, punkt po punkcie, ale zostawił mu wolną wolę….

….tutaj Piotr chciał przerwać, ale poprosiłam, by sprawdził jeszcze czy byli trzej królowie.

  • To nie królowie… jeden z nich ma ciekawe ubranie, w pasy, złoto – czerwone podłużne pasy, dziwną czapkę, też w pasy… nie jest wcale stary, ma około 45 lat, pokazuje bukłak z oliwą… drugi ma coś takiego… dym się z tego unosi, nie wiem co to jest, nie przyjechali na koniach, widzę z daleka wielbłądy… jaka piękna noc, pełno gwiazd, a z tej jaskini wydobywa się tylko światło… faktycznie widzę kometę…. – zakończył zdziwiony.

Miło było to oglądać. Miał tak szeroko otwarte oczy ze zdziwienia, że nie miałam wątpliwości, iż musiał być przez chwilę w innym świecie. Spytałam na koniec ilu widział „króli”? Piotr tylko się żachnął, że tylko jeden był ubrany wytwornie, inni normalnie… Ale ilu ich było?! Co najmniej 2 osoby. Przyszło mi do głowy, że być może był tylko ktoś jeden ważny, a pozostali to ci, co mu służyli. W przeciwnym razie każdy z nich ubrany byłby wytwornie. 

Być może kiedyś się jeszcze tego dowiemy, może znajdzie się jeszcze jakaś zagubiona ewangelia ukryta w piaskach pustyni, a tymczasem…confused

Przede wszystkim bowiem należy spróbować znaleźć to, co wiemy o nim na pewno. Królowie? Nie byli królami. Nie nazywa ich tak ani Biblia, ani najstarsze tradycje. Dopiero późniejsza interpretacja jednego z psalmów pozwalała dostrzegać w nich władców. Św. Mateusz Ewangelista określa przybyszów greckim słowem magoi, które oznaczało kastę uczonych, perskich kapłanów. Orygenes i Tertulian pod tym pojęciem rozumieli astrologów z Babilonu. Arystoteles magoi nazywał uczniów Zaratustry, a Herodot — szczep irański. Z królami, władcami odległych krain, tajemniczy goście małego Jezusa niewiele zatem mieli wspólnego.

Co więcej, być może wcale nie było ich trzech. Św. Mateusz nie podaje przecież ich liczby, mówi jedynie o trzech złożonych darach. Wprawdzie o trzech magach pisał Orygenes, trzech również pojawia się na większości malowideł w katakumbach, ale czasem malowano ich dwóch, czterech, sześciu czy nawet dwunastu. http://www.opoka.org.pl/biblioteka/V/VBN/pk201401_trzejkr.html 

W tym samym artykule autor pisze; I jeszcze jedno: kiedy przybyli? Św. Mateusz zapisał, że „weszli do domu i zobaczyli Dziecię”. Jezus z rodziną nie mieszkał już w stajence, lecz w domu. Skoro Herod kazał wymordować wszystkich chłopców do dwóch lat, zatem i Jezus mógł już nie być noworodkiem: równie dobrze mógł mieć kilka miesięcy czy nawet ponad rok.

Według Św. Mateusza;
1
Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda1, oto Mędrcy1 ze Wschodu przybyli do Jerozolimy 2 i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę2 na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon».

Mędrzec pyta o nowo narodzone dziecię. Dziecię kilkumiesięczne czy roczne na pewno nie jest nowo narodzone! Sprawa nie jest tutaj jasna, więc wróciłabym do oryginalnej wersji językowej ewangelii i sprawdziłabym najpierw jej tłumaczenie.

Próbowałam się spytać, czy było to w grudniu, czy w innym czasie, Piotr stwierdził, że było ciepło, ale Homiel; 

  • Nie jest ważne kiedy i jak, ważna jest istota ukrzyżowania.

Przypomniałam sobie w tym momencie Jego odpowiedź;

  • My nie niszczymy, My budujemy.

Homiel nie powie czegoś, co mogłoby zburzyć to, w co wierzymy. Cały świat obchodzi Boże Narodzenie właśnie w grudniu, po co to podważać, jeśli to nie narodziny Jezusa, a Jego śmierć jest kluczowa?

Kluczowa dlaczego? Ano dlatego, że wcale nie musiał zostać ukrzyżowany. Jezus miał wolną wolę i jako człowiek miał możliwość wyboru. Nie wszystko było przesądzone. To widać podczas kuszenia na pustyni, to widać podczas ostatnich godzin w gaju oliwnym, kiedy mówi;

  • Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!

Muszę przyznać, że dotychczas nigdy nie patrzyłam na Jezusa właśnie w ten sposób. Kiedy do mnie dochodzi, że wcale nie musiał, ale dał się ukrzyżować… zaczynam rozumieć w pełni wielkość Jego decyzji. Odkrywam Go na nowo. 


Zwróciłam w „opowieści” Piotra uwagę na kilka szczegółów;

1. do tej pory myślałam, że liczba trzech „króli” jest faktem, w internecie dowiaduję się, że właściwie nie wiadomo ilu ich było naprawdę.

2. wg tradycji chrześcijańskiej przekazano w darach; mirrę, kadzidło, złoto. Piotr zobaczył „bukłak z oliwą”, co mogło być mirrą http://pl.wikipedia.org/wiki/Mirra , „coś z dymem”, co mogło być kadzidłem, nic na temat złota nie mówił. Zarówno bukłak i mirra występuje w ewangelii.

Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki; i wino przepadnie, i bukłaki. Lecz młode wino [należy wlewać] do nowych bukłaków”. http://zbawienieiwiara.com/Ewangelia/Marka.html

3. szata w złoto-czerwone pasy, sprawdzenie jak byli ubrani ludzie w tamtych czasach i w tamtym regionie to właściwie zadanie dla archeologa, ale znalazłam coś ciekawego.

http://www.bible-topten.com/archaeology/clothes.htm

222

Jest to fragment murala z Beni Hasan w Egipcie ok. 1890 pne. Znajduje się na północnej ścianie grobowca poświęconemu egipskiemu faraonowi Sesosotis II. Pokazuje pasmo wędrownych kupców, którzy podróżowali z Syrii-Kanaanu do Egiptu. Mural znajduje się w dużej sali, której ściany pokryte są obrazami przedstawiającymi różne aspekty życia w starożytnym Egipcie, a ten fragment zapewne przedstawia zespół zagranicznych przedsiębiorców, którzy często podróżowali przez ten obszar. Egipcjanie określali ich jako „Azjatów”. http://www.bible-archaeology.info/abraham.htm  

Podsumowując… Czy wizja jest możliwa? Jak najbardziej.


28. 12. 14 r. Szczecin.

Dzisiaj rano obudził mnie własny krzyk, była 8.15. Miałam ciężki sen.

Staliśmy na lotnisku, nie takim typowym betonowym, lecz utworzonym z dużej polany. Czekaliśmy na przylot syna. Piotr coś robił przy aucie, a ja obserwowałam niebo. Zauważyłam samolot, nieduży, który wydawało mi się, że leci za szybko. Próbował wylądować, ale po chwili wzniósł się ponownie. Zrobił nad lotniskiem koło, zawrócił i znowu przymierzał się do lądowania, jednak tak się kołysał i chwiał, że nie miał szans wylądować bezpiecznie. Wiedziałam, że spadnie. Kiedy zaczęłam krzyczeć ze strachu zauważyłam nad nim wysoko inny samolot, wielki, który majestatycznie leciał spokojnie. Poczułam, że to właśnie tam jest nasze dziecko. Mimo tego byłam tak przestraszona patrząc na spadający niżej samolot, że zaczęłam we śnie krzyczeć i to mnie zbudziło.

Myjąc zęby opowiedziałam sen Piotrowi i skwitowałam na koniec;

  • Jeszcze tego by brakowało, by jakiś samolot rzeczywiście spadł.

Pół godziny później Piotr otwiera internet i czyta o zaginięciu kolejnego samolotu malezyjskiego. To nas naprawdę zaskoczyło. http://www.newsweek.pl/swiat/poszukiwania-zaginionego-samolotu-airasia-malezyjskich-linii-lotniczych,artykuly,354186,1.html 

Ten sen nie dawał mi spokoju przez parę godzin, dlaczego zobaczyłam dwa samoloty, jeden mniejszy, latający na krótsze dystanse i drugi większy? Jeśli ten mniejszy to rozbity samolot i to zdarzyło się dzisiaj, to znaczy, że syn może wrócić bezpiecznie do domu już niedługo. Może…


29. 12. 14 r. Szczecin.

10

Odkąd zrobiłam zdjęcie Chrystusa w „naszym kościele” ciągle na nie patrzę i analizuję. Ciągle zastanawiam się co znaczy ten duży X, czy to przypadek, czy błąd zdjęcia? Raczej to niemożliwe. Myślę, że w takim akurat zdjęciu wszystko ma swoje odpowiednie znaczenie.

Dzisiaj włączam Discovery Historia i rozpoczyna się film „Tajemnice chrześcijaństwa – Wezuwiusz”. W pewnej chwili słyszę, że pierwsi wyznawcy Jezusa, którzy byli żydami posługiwali się X jako symbolem swojej wiary.

Stanęłam jak wryta. Oznaczało taf, ostatnia literę alfabetu hebrajskiego. Symbolizowała koniec, doskonałość i prawość. Hebrajskie tau przekształciło się w znak krzyża, które znamy dzisiaj, tak sugerują w tym filmie. Znalazłam film na YT i zrobiłam scana z tego ujęcia.

x

I potem porównałam… prawie identyczne.

x2

p. s. Dzisiaj dowiedziałam się, że syn wraca w przyszły piątek. 



Dopisane 25. 07. 2016 r.

Przyjrzałam się literze X ponownie. Nie wiem właściwie dlaczego nie sprawdziłam tego dwa lata wcześniej, ale dopiero dzisiaj zajrzałam do Wikipedii.

W religii chrześcijańskiej krzyż tau τ często łączony jest z osobą Jezusa Chrystusa, bądź też z duchowością Tau. Jej pierwotna forma przypominała X, bądź + i była często używana jako osobisty podpis czy znak pieczętujący dokument lub własność. „Mój podpis w Hi 31,35 dosłownym tłumaczeniu brzmi „moja tau”. https://pl.wikipedia.org/wiki/Tau 

Do tej pory myślałam, że X na moim zdjęciu do symbol pierwotnego chrześcijaństwa. Dzisiaj jestem już pewna, że to osobisty podpis samego Chrystusa mówiący jasno; To jam jest.

Myślę też, że nie przypadkowo X znajduje się na dole. Podpis jak pieczęć autoryzująca dokument. 

Homiel widział moje zaskoczenie, bo powiedział;

  • Masz teraz stokroć większą radość, kiedy odkryłaś to sama.

 


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Zajrzyj do trzosu Chrystusa, zobacz ile tam znajdziesz.

11. 12. 14 r. Warszawa.

 Przedwczoraj Piotr miał bardzo wyraźny sen, otworzył drzwi i ktoś mu wręczył stary mandat do zapłaty. Wczoraj rano mówi do mnie;

  • No jeszcze tego brakowało, bym miał coś nieoczekiwanie do zapłacenia.

Po południu dzisiaj kiedy tylko wszedł do domu od razu wiedziałam, że coś się wydarzyło. Pokazał mi pismo, które przyszło godzinę wcześniej z ZUS-u z nakazem zapłaty za składki wraz oczywiście z odsetkami, w sumie ok. 50 tys zł ( za rok 2010r). Piotr był lekko podłamany, bo miał w tym miesiącu możliwość odłożenia trochę pieniędzy… a tu nic z tego. No i siedząc już na kanapie w zamyśleniu spytał Homiela z lekkim przekąsem…

  • Jakie pomysły tego typu macie jeszcze na ten rok?
  • Zajrzyj do trzosu Chrystusa, zobacz ile tam znajdziesz.

To było tak zaskakujące, że od razu zaczęłam sprawdzać w internecie o co chodzi. Co to jest „trzos”? W samej Biblii jest kilka wzmianek na ten temat, ale jeden dość szczególny;

I rozkazał im, aby nic nic brali na drogę, jedno tylko laskę; ani tajstry, ani chleba, ani trzos pieniędzy. Ale żeby obuli się w trzewiki, a nie obłóczyli w dwu sukien.

111

Rozmawialiśmy o naszych rodzicach, którzy mimo poważnego wieku trzymają się nadwyraz dobrze. Są samodzielni, nie chorują, są sprawni fizycznie i psychicznie. Słysząc opowieści innych ludzi, którzy borykają się z chorobami swoich rodziców stwierdzamy oboje jednym głosem, że mamy ogromne szczęście. Mamy szczęście z rodzicami, mamy szczęście z naszymi dziećmi, a jednocześnie Piotr stale narzeka na nadmiar innych problemów wynikających z codziennego życia. To jest kwestia jego charakteru. Przejmuje się każdą trudniejszą sprawą, a wynika to z jego ogromnego poczucia odpowiedzialności. Chce, by wszystko było profesjonalnie załatwione co jest właściwie niemożliwe, jeśli prowadzone jest przez osoby trzecie. Jest dostawa, nie ma zapłaty. Ma być dostawa, nawala transport. Zawsze znajdzie się coś nieoczekiwanego, na co nie ma wpływu. I w ten sposób czasami wpada w okres narzekania myśląc pewnie, że może mu to pomoże. icon_rolleyes Rozumiem go i staram się pocieszać, ale nie zawsze mi to wychodzi. Rozmawialiśmy o tym znowu, kiedy raptem Piotr…

  • Usłyszałem mocne słowa, które przywołały mnie do pionu – powiedział.
  • Oszczędziłem twoich rodziców i ciebie. Zabrałem im to. Oszczędzając ich, oszczędzam ciebie. Wytrzymaj dla Mnie te odrobinę kłopotów, które ci daję.

Zamilkliśmy na chwilę z wrażenia.

  • Jak mnie to zmobilizowało w głowie… poczułem, że Go zdradzam.
  • To nie jest właściwe słowo – powiedziałam.
  • Zawodzę. On powinien mieć kogoś, na kim może się opierać, wierzyć w Niego, a ja jestem najsłabszym ogniwem, ciągle narzekam…
  • Wytrzymaj ten ból, im go bardziej wytrzymujesz tym bardziej jesteś bliżej do Nas.
  • No właśnie, człowiek tak jest głupi, że nic nie rozumie.
  • A jeśli ktoś naprawdę cierpi, bo choruje mocno, co ma robić?
  • Homiel mówi, że możemy prosić o ulgę w cierpieniu – od razu pomyślałam, że taka ulga może mieć różne oblicza. Znalezienie odpowiedniego lekarstwa, odpowiedniego lekarza, uzdrowienie, a nawet szybsza śmierć… jeśli jest to w ogóle możliwe.
  • Po co mi są te doświadczenia?
  • A po co żyjesz?
  • A nie moglibyśmy sobie tak pojeździć na golfa? – zażartował Piotr.
  • … Mówi, że chce kończyć tą sesję – chyba się zniecierpliwił dowcipami nie na miejscu.

18. 12. 14 r. Szczecin. 

W nocy bolała mnie tak głowa, że musiałam wziąć pigułkę na migrenę, nie spałam więc, ale przewracałam się z boku na bok przez wiele godzin. W pewnym momencie leżąc na wznak i mając jak zwykle zasłoniętą kołdrą połowę twarzy wyraźnie poczułam po obu stronach nacisk na materac, tak jakby ktoś nachylił się nade mną opierając się dwiema rękoma o łóżko. Kołdra napięła się i wyraźnie nacisnęła twarz spłaszczając mi nos. Poczułam niepokój, ale trwało to na szczęście tylko chwilę. Na pewno nie byłam sama w swoim łóżku. Homiel powiedział ostatnio, że jestem szczególnie chroniona, ponieważ mnie nienawidzą, najchętniej cofnęliby czas… ale w tym jednym momencie Moi chyba zaspali… albo inaczej… byli i dzięki temu trwało to tylko chwilę….


26. 12. 14 r. Szczecin.

 Syn jest w morzu od 5 miesięcy, mieliśmy wielką nadzieję, że wróci na święta. Piotr spytał nawet o to kilka dni wcześniej;

  • A czy może nie wrócić?

Odpowiedź wydawała się nam jasna, ale powinnam pamiętać, że kiedy odpowiada pytaniem na pytanie, to wcale tak nie musi jasna. A czy może nie wrócić? Może! W naszej rodzinie organizowano na Boże Narodzenie chrzciny i mój syn miał być ojcem chrzestnym. Zobowiązał się do tego już rok temu. Wszystko przygotowano i czekaliśmy na przyjazd syna. Kilka dni przed dostajemy wiadomość, że będzie opóźnienie, ponieważ w wenezuelskim porcie był strajk, niektóre statki stały już od miesiąca i termin przyjazdu zaplanowano na początek lutego. Co tu robić w takiej sytuacji? Ksiądz zasugerował, że na papierze będzie nazwisko syna, ale w kościele może być ktoś inny, padło na Piotra.

Byliśmy wszyscy w małym kościele, w którym słychać było prawie każdy jeden oddech wielu ludzi. Ksiądz w pewnej chwili wypowiedział formułkę;

  • Wyrzekamy się Szatana.
  • Wyrzekam się – huknął głośno Piotr. W małym kościele było to doskonale słychać.

    Poczułam ważność tej chwili. Po mszy podszedł do mnie Piotr i powiedział, że kiedy to mówił usłyszał za uchem.

  • Dokonało się zaskoczony Piotr zamilknął.

  • Teraz już wiesz, dlaczego nie wrócił dodał po chwili Homiel.

    Piotr zrozumiał, że on miał to powiedzieć, właśnie podczas mszy, właśnie w kościele i może właśnie podczas chrztu małego dziecka jak kropka nad „i”. Wieczorem rozmawialiśmy o tym długo, Homiel powiedział;

  • Waga słów tak wielka. Wyrzekłeś się definitywnie tego, z którym szedłeś, a wracasz do Tego, z którym zawsze żyłeś.

    Zamknęło się koło czasu. Homiel nazywa to cyklem. To, co Piotr kiedyś wybrał, teraz odrzucił właśnie w kościele, przy świętym sakramencie chrztu, który uważany jest za pierwszy egzorcyzm. Nie zdawałam sobie sprawy z wagi pewnych słów, czynów i wyborów, rytuałów… w kościele. Czy wyrzeczenie się gacka poza kościołem miałoby taką samą moc jak w kościele? Długo się nad tym Piotr nie zastanawiał, spytał za to co nas jeszcze czeka w nadchodzącym roku.

  • Dopełnij kielich wina tego roku, zanim rozpocznie się nowe.

    Tłumacząc na „polski”; nie przejmuj się przyszłym rokiem, bo jeszcze ten się nie skończył. Po tych słowach zaczęliśmy wspominać kończący się rok, dla mnie jest on jednym z najważniejszych w moim życiu. To wielka duchowa lekcja, nauka i „powrót do domu” jeszcze za życia. Homiel przypomniał i otrzeźwił szybko…

  • Jesteś ciągle w podroży.

    Myślę, że jest to samo sedno. Życie to droga. Dopóki żyjemy podróż ciągle trwa.


    Homiel już późno w nocy powiedział, że gacki nie są tylko dla ludzi, są też dla aniołów. Oni uczą się tak samo jak ludzie; 

  • Pokusa, która dotyka ludzi, dotyka też aniołów.

  • Czy anioły boją się gacków?

  • Anioł sam w sobie budzi wielki strach na dole, sama ich obecność. Boją się Michała, lecz większość nie chce mieć z nimi nic wspólnego – odpowiedział.


    Niedawno oglądaliśmy film „Miasto Aniołów” i wpadłam na pomysł, że spytam Homiela, czy to jest u Nich możliwe zakochać się w kobiecie, spaść na ziemię i sobie tak żyć jak gdyby nigdy nic.

  • My też dowiadujemy się oglądając – odpowiedział wyrażając swoje zdziwienie z wyraźną ironią.

Dodał jeszcze, że dziwi się za każdym razem, czyli za każdym razem kiedy to oglądamy. icon_lol-Kopia A ja się dziwię, że ogląda z nami TV, co właściwie nie powinno dziwić jeśli ciągle jest przy nas. Dziwny ten świat….