Nie łatwo być aniołem.

01. 04. 15 r. Szczecin.  

Oglądałam „Pasję” i zwróciłam uwagę na dwa zdania. Pierwsze; „Nie ma innej drogi do Ojca jak przeze mnie.” Od razu przypomniałam sobie wizję Piotra. Ojciec postawił przed nim Chrystusa i trzymając swoje dłonie na jego ramionach powiedział; OTO MÓJ SYN. Inne słowa, to samo znaczenie.

Drugie zdanie, na które zwróciłam uwagę to słowa jednego z oprawców, który nakładając koronę cierniową na głowę Jezusa powiedział, że to krzew róży! Krzew róży? Od razu przypomniałam sobie ostatnią z kolei wizję, w której Piotr idąc z Chrystusem obcina mieczem krzewy róży. Co to znaczy?

Ponieważ nauczona doświadczeniem już wiem, że to, na co zwracam uwagę nie rzuca mi się w oczy przypadkowo ( to taka forma współpracy między mną a Niebem) zaczęłam zgłębiać znaczenie tej wizji. Zaczęłam szukać…

Krzew róży czerwonej” – symbol „Różańca św.”

Rzeczywiście, do tej pory nie wpadłam na to, że nazwa różaniec pochodzi od róży, nie myślałam nad tym wcześniej, ale jeszcze coś…

Mistyczny krzew róży. Zielone liście tego mistycznego krzewu róży wyrażają tajemnice radosne Jezusa i Maryi, kolce – tajemnice bolesne,a kwiaty – tajemnice chwalebne. https://gloria.tv/article/1AdAtergfuSKU2qWC8QnC1p8a/language/QFQcY9A4ythgMoJEdy5SbQws9

W wizji Piotra były to krzewy wyłącznie z kolcami, bez kwiatów, tak więc są symbolem tajemnic bolesnych, czyli; modlitwa w Ogrójcu, biczowanie, ukoronowanie cierniem, droga krzyżowa i ukrzyżowanie. Przyjrzałam się końcówce wizji, którą opisał Piotr; Ta ścieżka była naprawdę bardzo wąziutka, niewiele tych krzaków zostało, przebijało się przez nie już wielkie okrągłe światło.

Ciernista droga prowadząca do Boga (światło)… Ciekawe… za kila dni Wielkanoc, może jego wizja związana była z nadchodzącymi świętami? To nie byłby pierwszy raz, kiedy przed Wielkanocną Piotr dostawał szczególne przesłania. 

hands-rose-thornbush


Dzisiaj Homiel był całkiem rozmowny.

  • Nie łatwo być aniołem.
  • Widzę napis; to protect and serve, taki jaki mają auta policyjne – powiedział Piotr. Homiel bardzo często zamiast  słów używa obrazów, które są nam znane lub które musimy dopiero rozszyfrować. Chronić i służyć, to chce przekazać Homiel, takie jest Ich główne zadanie.
  • Nim się narodziłeś już czekałem, szykowałem cię do roli życia. Pokonałeś most, zakręt, przełęcz, wielką drogę pokonałeś.
  • Czy naukowo da się udowodnić istnienie Boga? – wtrąciłam się od razu.
  • Nigdy, ten świat miałby swój koniec. Nie widzisz, że to poligon?

Rozmawialiśmy na temat wyjazdu syna do pracy. Piotr stwierdził, że jemu to sam Bóg musiał pobłogosławić, ponieważ znowu dostał propozycję przekraczającą nasze wszelkie oczekiwania. Wtrącił się Homiel mówiąc…

  • Pan Bóg pobłogosławił jemu, ale przede wszystkim tobie.
  • Nie zdajesz sobie sprawy, jak często jest przy tobie, by mieć ciebie blisko Siebie.

Rzeczywiście… tak właśnie jest. I to jest prawdziwe błogosławieństwo.



Dopisane 14. 08. 2016 r.

  • Nim się narodziłeś już czekałem, szykowałem cię do roli życia – to wydaje się zadziwiające… ale Homiel kilkukrotnie, choć tego dotychczas nie zapisałam porównywał życie człowieka w tym świecie do sztuki teatralnej. Zwracał nam czasami uwagę, byśmy uważali co mówimy, bo słucha nas cały amfiteatr. icon_e_confused-Kopia Amfiteatr! Pewnie miał na myśli całą niebiańską publikę, która obserwuje to szczególne przedstawienie. Dlatego też nieprzypadkowo użył słowa rola życia. 

  • Pokonałeś most, zakręt, przełęcz, wielką drogę pokonałeś – Piotr, ale również i ja mieliśmy w swoim życiu kilka wizji o pokonywaniu mostu, zakrętu i przełęczy. Gdyby człowiek był mądrzejszy, to by je wszystkie spisał. Któż mógł wiedzieć, że mogą mieć swoje znaczenie. Przeszkody, które pozornie wydawały się nie do pokonania, a jednak udawało nam się zawsze podążać dalej…

…to protect and serve – Piotr nie wie o czym akurat piszę na blogu, ale jakoś jest dziwnie kompatybilny z tym co piszę. Miał rano wizję.

  • Jechałem pod górę swoim autem, miałem was wszystkich w środku. Po prawej stronie zauważyłem radiowóz. Zatrzymał mnie policjant wysoki na 3 – 4 metry. 
  • Jechałem tylko 30 km na godzinę – zacząłem się tłumaczyć.
  • Widzę…. jak rodzinę prowadzisz i podał mi rękę.


  • Czy naukowo da się udowodnić istnienie Boga? 

  • Nigdy, ten świat miałby swój koniec. Nie widzisz, że to poligon?

Gdyby wszyscy raptem uwierzyli w Boga nasz świat, który jest dla nas światem permanentnej nauki, szkolenia, doskonalenia się nie miałby sensu dalej istnieć. 

Słowa to ziarno, siewca to Chrystus, człowiek, który zbiera ziarno ma życie wieczne.

20. 03. 15 r. Warszawa. 

Z okazji urodzin Piotr łaskawie zgodził się na dłuższą rozmowę. Rozmawialiśmy w trojkę, Homiel ciągle wtrącał się do rozmowy. 

  • Mówi do mnie…
  • Ola cię prowadzi, ale to ty ją chronisz.
  • Jakiś dumny – powiedziałam ze śmiechem widząc Piotra jak się puszy – Ale taka jest prawda – przyznałam po namyśle.
  • Wiem dlaczego nie masz dostępu do Nich. Wyssałabyś z Nich ostatnie soki, nie miałabyś czasu dla mnie i innych, oni chcą abyś żyła pośród żywych, tutaj na tej ziemi. Oni są duchami tutaj, a tam są… – przerwał Piotr swój monolog nagle i najwyraźniej słuchał.
  • duchami też nie jesteście? – zdziwił się Piotr.
  • Jesteśmy materialni, tylko nas nie widać.
  • No dobrze, ale chodzi o to, abyś się zajmowała się materialnymi rzeczami – kontynuował dalej do mnie. 
  • Czy On sądzi, że nie mam równowagi w sobie?
  • Może i tak jest jak mówisz… nie mówię teraz do ciebie, tylko do Niego, bo mówi, że moje obawy

    w jakimś stopniu są uzasadnione, ale teraz nie są uzasadnione. Ja chcę, abyś była trzeźwa.

  • No i jestem.
  • Pamiętaj, że ja modlę się 2, 3 razy dziennie, ale prowadzę firmę.
  • Jak tak samo – nie byłam do końca szczera. Gdybym miała takie możliwości jak Piotr nie prowadziłabym firmy, nie byłabym chyba w stanie. Zagadałbym Ich na śmierć i pisałabym i pisała.
  • ………
  • Z okazji urodzin wszyscy składają ci życzenia i powiedział;
  • Z tej okazji nie zwracaj uwagi na wagę i kup sobie pączki.
  • No proszę cię icon_eek-Kopia – powiedziałam ze wstydem zszokowana. Przechodziłam dzisiaj koło cukierni na Chmielnej, gdzie robią pączki na ciepło i już stałam w kolejce, ale się wycofałam, bo pomyślałam o setkach kalorii w gorącym lukrze.
  • To słyszę… – Piotr wzruszył ramionami – Dziękują ci za to co robisz, chyba mają na myśli tych ludzi z forum.
  • Przecież robię co mi dyktują – czyli piszę o aniołach.
  • Żebyś wiedziała ilu mówi, a nie robi.
  • Aaaa to racja – kiwnęłam głową. 
  • I powiedział… kwiaty z twojego ogrodu tęsknią za właścicielem, za ogrodnikiem... nie wiem o co mu chodzi…
  • Czy mógłby z okazji urodzin powiedzieć, jak ma na imię?
  • Pokazał pagony na ramieniu jak ktoś zrywa, czyli zdegradują go, jeśli powie.
  • Szkoda…
  • Na twoje urodziny to pewnie całe Niebo przyjdzie – powiedziałam do Piotra.
  • Nieeee, co ty, mają mnie już dosyć, siedzi i ryczy… mężczyzna od siedmiu boleści – Piotr sam siebie zaczął przedrzeźniać.
  • Nie miej do siebie pretensji, łzy same przychodzą, to jest taka czysta energia.

21. 03. 15 r. Warszawa.

Piszę dużo na forum o Chrystusie (ostatnio o jego ukrzyżowaniu) i o Homielu. Sprawia mi to radość niezależnie od tego, co sądzą o tym inni, zwłaszcza ci, którzy w to nie wierzą. Jednak zacietrzewienie niektórych ludzi, którzy negują dla samego negowania mnie zadziwia. Dzisiaj rano długo nad tym się zastanawiałam, powiedziałam głęboko w myślach do wszystkich Homieli w Niebie…

  • Pozwólcie przebić się przez tę ścianę Światłu.

mojave-national-preserve

. i wtedy rozległ się huk. Coś uderzyło czymś w parapet tak mocno, że zerwałam się na równe nogi. Pomyślałam natychmiast, że gdyby parapet był metalowy to miałabym powtórkę ze Złotych Tarasów. Nie wiem, czy to potwierdzenie czy przypadek, ale Piotr przyszedł zaniepokojony z drugiego pokoju pytając, czy słyszałam huk. A więc nie przewidziało mi się. Mówiąc ścianę miałam na myśli ten mur obojętności i mroku, który otacza niektórych ludzi.

Wczoraj miałam sen. Jestem w budynku, dookoła waliły się inne domy z powodu wielkiej wody, a właściwie czarnej mazi, która zalewała całe miasto i okolice. Chwyciłam małe dziecko, chłopczyka o jasnych włosach, który pojawił się koło mnie nie wiadomo skąd i uciekłam z nim na sam dach. Obserwowałam, jak nasz dom przechyla się na sąsiedni i go przewraca jak w dominie. Ten dom nie przetrwał, nasz ocalał. Może to co robię, czyli pisanie o Bogu jest ratowaniem jednego człowieka na tysiące? Ta czarna maź zalewającą całą ziemię to jak osaczenie, trudno się przebić. Warto jednak walczyć choćby miał się uratować jeden niewinny człowiek.

Piotr miał kolejną wizję dotyczącą NIP.

Zobaczył pingwina królewskiego, miał gdzieniegdzie szare pióra spod których wyłaniały się długie czarne robale. Chwycił małego pisklaka i chciał go połknąć, ale ten mały utknął mu w gardle i zaczął na cały głos, jak tu ujął uroczo Piotr, drzeć pyska. Podszedł do niego wtedy drugi, większy pingwin i powiedział; wypluj go, robi za dużo hałasu.

Dziwna to była wizja, ale idealna do naszej sytuacji. Scedowaliśmy wszystkie sprawy na naszego prawnika pracującego w Szczecinie. Jakiś czas temu zadzwonił do nas z informacją, że NIP chce ugody, ale nie wyraziliśmy na to zgody (pod wpływem Homiela). Wymieniali się pismami jeszcze kilka tygodni, aż zażądali wycofania pozwu z sądu i tym samym wkurzyli Piotra na maksa. Zrozumieliśmy, że firmie jest zdecydowanie nie na rękę, aby sprawa została nagłośniona. Oni chcieli nas połknąć jak być może każdego przed nami, ale robimy zbyt dużo szumu i najwyraźniej się tego obawiają.

  • Czekaj i obserwuj, po raz kolejny. I powiedz mi jakie wnioski wyciągasz.
  • A to ci powiedział.
  • Dla mnie to jest ważna sprawa ten pojedynek między nami.
  • Nie będziesz się spodziewał jak zakończy się ta sprawa, na to też szyta jest koronka.

22. 03. 15 r. Warszawa.

Zadzwoniła córka, która przebywała pod naszą nieobecność w naszym szczecińskim mieszkaniu. Wyczuła na środku pokoju zapach siarki i zgniłego jajka. Świadkiem tego zjawiska był również jej chłopak. Bardzo mnie to zmartwiło, bo tak właśnie wszystko się zaczęło 21 lat temu. Córka nauczona naszymi doświadczeniami wolała się z stamtąd szybko ewakuować.


24. 03. 15 r. Warszawa.

Ciągle się zastanawiam czy wprowadzenie na forum tekstu o ukrzyżowaniu miało jakikolwiek sens. Wczoraj niemal cały dzień o tym myślałam. Przypomniałam sobie wtedy historię powstania filmu „Pasja”. Od momentu kiedy Gibsonowi upadla na stopę książka opisująca ostatnie dni Chrystusa (według wizji Katarzyny Emmerich) do dnia nakręcenia „Pasji” wg tej książki minęło 10 lat. Pomyślałam nawet…

  • Ziarno rzucone wymaga czasu.

Dzisiaj rano po porannej mszy Piotr ledwo mnie widząc powiedział;

  • Mam coś ci do przekazania.
  • Słowa to ziarno, siewca to Chrystus, człowiek, który zbiera ziarno ma życie wieczne.
  • Usłyszałem to rano w kościele, masz to zanotować w swoim notesiku.

Naprawdę się wzruszyłam. Dostałam odpowiedź. Zdaję sobie sprawę z wagi słów, które słyszymy i które przekazuję dalej. Szkoda, że ziarno wymaga czasu, ale widocznie tak musi być. 

  • Rozmowę miałem z Ojcem przy komunii.
  • Tak?
  • … pomyślałem sobie o ludziach, że są fajni, że są męczeni, że chętnie będę im pomagał, przepraszałem Go za wszystko co zrobiłem, przeprosiłem ludzi, których skrzywdziłem….
  • Przeprosiłeś ludzi ? – spytałam zaskoczona.
  • Tak, przeprosiłem ludzi, przeprosiłem Ojca, za to, że Go oszukałem, Syna… to przyszło samo z siebie i wtedy usłyszałem…
  • Dorosłeś, jesteś gotowy.

siewca3



Dopisane 10. 08. 2016 r.

Nieoczekiwanie w tej rozmowie padła ciekawa informacja. Jesteśmy materialni, ale nas nie widać. Czytając przeróżne teksty chrześcijańskie na temat aniołów zawsze napotykam stwierdzenie, że są to istoty duchowe. Nie wiem, co autorzy mają do końca na myśli, ale jestem absolutnie przekonana dzisiaj, że to osoby z „krwi i kości”, oczywiście w cudzysłowie. Żyjąc w Boskiej Animacji, jak Oni nazywają nasz świat, możemy mieć takie złudzenie, że anioł to postać duchowa, jakiś bliżej nieokreślony byt, latający duszek ze skrzydełkami. Ale gdybyśmy odwrócili perspektywę widzenia stanęli na Ich miejscu i zaczęli widzieć Ich oczami okazałoby się, że są równie realni jak my. My i Oni jesteśmy stworzeni przez tego samego jednego  Stwórcę.

Zrób tak jak chcesz, ale zrób tak, aby serce Me się radowało.

17. 03. 15 r. Warszawa.

Przez zamknięcie w Warszawie jednego z mostów trudno dostać się na drugą stronę bez przeszkód. Z tego względu Piotr nie chce zbyt często jeździć do katedry. Dzisiaj zmusiłam go byśmy tam pojechali. Przez całą drogę wszystkie światła układały się w zieloną kaskadę i w sumie dojazd od Złotych Tarasów do katedry zajął nam tylko 7 minut. To rekord jak na zakorkowaną Warszawę. Kiedy tam dotarliśmy poczułam wielką ulgę, zobaczyłam żebrzącą cygankę i pomyślałam, że wszystko po staremu. Kiedy tylko uklękliśmy pod krzyżem nie wiem czemu byłam wzruszona. Za rzadko tu bywam i jeśli miałabym się przeprowadzać do tego miasta na stałe to tylko dla tego krzyża, tylko dla Niego.

Modliliśmy się chwilę i po 4 minutach wyszliśmy. Już po drodze Piotr zaczął opowiadać podekscytowany;

  • Serce buntownika, ale jednocześnie złote… tak mi powiedział…. w sekundę znalazł się między nami i przytulił swoją głowę do naszych, powiedział, że kiedyś spotkamy się w trójkę, kiedy wszystko będzie odkryte.
  • Czyli po śmierci? – spytałam nie rozumiejąc w pełni tych słów.
  • Powiedział, że mam mieć więcej cierpliwości do ciebie, bo…
  • To co ty widzisz, dla niej jest zakryte… Mieszkam w was, a wy we Mnie….
  • ………..
  • Spytałem, czy mam dać cygance pieniądze.
  • O to spytałeś !? – nie wierzyłam własnym uszom. icon_e_surprised-Kopia
  • No spytałem, bo czułem u niej biznes. Powiedział…
  • Zrób tak jak chcesz, ale zrób tak, aby serce Me się radowało.
  • No to dałem, każe to robię… – Piotr zamilkł na chwilę.
  • …Homiel mówi, że nie każe, ale musisz sam chcieć.

No tak… wolna wola. Ale jak tu się sprzeciwić, kiedy Niebo nakazuje? Wieczorem znowu o tym rozmawialiśmy.

  • Klękał w jasnej szacie i mówił żebym był bardziej cierpliwy do ciebie, bo w przeciwieństwie do mnie ty nie słyszysz, nie widzisz.
  • Zrozumiałeś to w końcu? – mam nadzieję, że nareszcie zaakceptuje to, iż go nękam ciągłymi pytaniami.
  • ………….
  • Oj Boże mój, Boże kochany, jesteś tak blisko i tak odległy – westchnął Piotr – Wiesz co teraz usłyszałem? 
  • Nigdy nie jestem daleko od ciebie, jestem zawsze koło ciebie – od razu się wyprostowałam i zesztywniałam.
  • Wiesz, że ty jesteś bardzo blisko Chrystusa? – Piotr kontynuował niemal szeptem.
  • Bliżej się nie da.

Kiedyś nie uwierzyłabym tym słowom, ale ciągle w moim telefonie mam zdjęcie Chrystusa zrobione w katedrze i to mnie natychmiast otrzeźwia.


18. 03. 15 r.  Warszawa.  

Podczas naszych spotkań na kawie staram się nasze rozmowy nagrywać, czasami mi się to udaje, czasami nie. Dzisiaj udało mi się nagrać coś naprawdę ciekawego; rozmawialiśmy o gackach i nagle rozległo się stuknięcie w metalową ramę balustrady tuż koło mojego fotela. Było tak wyraźne, że aż się obejrzałam za siebie, ale nikogo dookoła nie było. Piotr nie wiedział, że nagrywałam, przyznałam się wieczorem. Kiedy dałam mu posłuchać nie mógł uwierzyć, w którym momencie rozległo się to uderzenie. Był pod wrażeniem.

  • Kiedy leżałem pod krzyżem zawsze miałem ochotę walnąć nogą w ten krzyż, dzisiaj tego nie mam, czuję wewnętrzny opór, setki razy w swoich wizjach leżałem i atakowałem nogą krzyż, szukałem gdzie są te gacki, które pchają mnie do tego…. wiesz jaką ciężką bitwę sam ze sobą staczam?

  • Teraz też?

  • Nie, nie wiem skąd ta ilość tej agresywnej energii, jednak skalany byłem tym błotem, poplamiony… inaczej by ich to nie parzyło, mam nadzieję, że teraz tak jest, chciałbym żeby tak było…

…I rozległo się głośne stuknięcie w metalową ramę, stuknięcie specyficzne, metal o metal. Nie mogło się to stać samoczynnie, nie ma takiej możliwości jeśli nie zrobi się tego celowo. Piotr próbował odtworzyć to brzmienie uderzając swoimi kluczami od samochodu w balustradę, ale daleko mu było do tego, co właśnie usłyszeliśmy. Powróciliśmy więc do rozmowy.

111

Już wieczorem…

  • Czy Oni słuchają nas kiedy jesteśmy tylko razem czy zawsze?
  • Wszyscy są słuchani, lecz nieliczni mają znaki, że są słuchani i to rozumieją co zrozumiałe.
  • Ten sygnał był nieprzypadkowy, ale kto za nim stoi?
  • Poczułem, że to było dobre. Kiedy powiedziałem, że chciałbym, żeby ich parzyło… i walnięcie, to znaczy, że się to dzieje.
  • To uderzenie, to wyrażenie zgody, czy tak się dzieje? – drążyłam dalej, bo Piotr wyraził chęć, powiedział chciałbym…
  • Tak jest.
  • AIDA też to potwierdziła – rzeczywiście, wiele lat temu AIDA pierwsza to powiedziała. 
  • To dla mnie największy komplement, że parzę gacki.
  • Zrobiłeś wielką drogę.

19. 03. 15 r.  Warszawa.  

Zażartowałam sobie;

  • Czy jutro Homiel i mój Grubasek mogliby z okazji moich urodzin coś zrobić?
  • Mnie nie pytaj, Oni cię słuchają.
  • Ok. Homielku kochany i ty mój Grubasku, który się nie odzywasz, czy coś planujecie?
  • Nie oczekuj, a dostaniesz.
  • Czysta filozofia – uśmiał się Piotr.
  • Nie, zauważyłam już to wcześniej. Na przykład z tym stuknięciem, wszystko co się dzieje niesamowitego, dzieje się nieoczekiwanie. A nie może raz być odwrotnie, że oczekujemy i dostaniemy?
  • Ciągle na coś czekamy, a tu nic nie ma – dokończył Piotr.
  • …..
  • Daj się nam pokazać, nie dosłownie, lecz w działaniu…. może jakieś piórko byś dał? – dalej lekko żartowałam. 
  • To było przewidziane dla Piotra – przypomniałam sobie od razu sytuację ze spadającym piórem z sufitu.
  • Dla niego to jest ważne, a dla ciebie to kronika – dodał Piotr. Przyznałam mu w duchu rację. Oczekiwałam sensacji, którą mogłabym się chwalić, a przecież nie o to chodzi.
  • Czyli daje to, co mogę jedynie opisać?
  • Daje ci to, co może ci dać, czy możesz dać coś Oli więcej?
  • Po co…. Ola jest uzbrojona po zęby i ci którzy są koło niej.
  • Mam ci przekazać, że jesteś obserwowana bez przerwy.

I od razu odechciało mi się żartować. Uzbrojona po zęby… myślę, że doskonale odczytuję Ich znaki, mam bardzo dobrą intuicję, logiczność i analityczność myślenia, dodatkowo czasami słyszę i widzę to, co mam słyszeć i widzieć. Przy tym wszystkim mam dobrą ochronę i nadal trzeźwość i racjonalność myślenia. Wystarczy. Rzeczywiście uzbrojona po zęby, żeby walczyć dalej. 



Dopisane 09. 08. 2016 r.

Piotr nie zgodził się na udostępnienie tego nagrania. Kiedy przyjdzie czas, mam nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzie, by je na blogu umieścić… jak i wiele innych nagrań.

...inaczej by ich to nie parzyło, mam nadzieję, że teraz tak jest, chciałbym żeby tak było… – Piotr ma za sobą mroczną przeszłość, mówię tu o dalekiej przeszłości z poprzedniego życia. Jego modlitwy egzorcystyczne, które odprawia codziennie, mają z tego względu znacznie większą siłę. Homiel niedawno powiedział, że dzień bez tej modlitwy jest dniem dla niego straconym.

  • Wszyscy są słuchani… – to pocieszające dla wielu, choć niewielu ma tego świadomość. Proście, a będzie wam dane. Słyszymy was. 

…lecz nieliczni mają znaki, że są słuchani… – zdajemy sobie sprawę, że obdarowano nas wielkim przywilejem i łaską. My nie tylko otrzymujemy od Nich znaki, ale jesteśmy w stanie to udowodnić.

. i to rozumieją co zrozumiałe – i myślę, że jest to jeden z powodów, dlaczego otrzymujemy znaki. Nie lekceważymy tego, co się dookoła nas dzieje. Rozumiemy Ich znaki, Ich sposób komunikowania się. Nie wmawiamy sobie, że to przypadek. 

Nie patrz wzrokiem, a sercem.

13. 03. 15 r. Szczecin. 

Wracaliśmy z Międzyzdrojów i udało mi się nagrać naprawdę ciekawą rozmowę. Rozmawialiśmy cały czas o sytuacji z NIP analizując dotychczasowy przebieg wydarzeń. Byliśmy pewni, że wszystko idzie w tym kierunku, by Piotr spotkał się z nimi w sądzie. Dodatkowo miał kolejną wizję związaną z tą sprawą.

Siedzi przy długiej drewnianej ławie razem z Putinem, dzieli ich może dwa metry. Piotr tłumaczy mu coś, ale tamten siedzi niewzruszony. Kiedy Piotr przestaje mu tłumaczyć i spuszcza ze smutkiem, a może z rezygnacją głowę, Putin raptem z przerażeniem rękoma zasłania twarz i gwałtownie się cofa. Robi to dwukrotnie. Raz się zasłania, następnie uspakaja, po chwili z przerażeniem jeszcze większym robi to po raz drugi… i kończy się wizja. Co dalej… nie wiemy.

111111111

Przemyślałam to na szybko i mówię, że to wygląda tak jakby uważali się za bardzo pewnych swojej pozycji, że nic nie jest w stanie ich ruszyć (symbol Putina), żadne argumenty. Można tłumaczyć i tłumaczyć, to nic nie da. Choć Piotr będzie się wydawał zrezygnowany stanie się jednak coś, co „carem” zatrzęsie.

Wizje wizjami, a życie życiem. Trudno zawierzyć wizjom, kiedy jest się bardzo pragmatycznym, dlatego też Piotr ciągle ma wątpliwości, czy warto z nimi zadzierać. Twierdzi (ponieważ to widział w wizjach), że decydentami w firmie kierują dwa dosyć silne demony i pod ich wpływem skrzywdzono dotychczas wielu ludzi. Z tego między innymi powodu nie ma ochoty z nimi się spotykać. Rozmawialiśmy o tym zupełnie na luzie ważąc za i przeciw. Jednocześnie przyszło mi do głowy, że Piotr przesadza w swoich osądach, że być może się myli.

  • A co Homiel na to? – spytałam całkowicie z ciekawości nie spodziewając się jak rozwinie się dalsza rozmowa.
  • .Mówi, że się wsłuchuje – rozśmieszył tym mnie od razu.
  • Dużo się nie mylisz – natychmiast spoważniałam.
  • To, że widziałeś za kimś demony nie znaczy, że ktoś jest demonem, ale że jest kierowany, pod wpływem działania demonów – stwierdziłam przytomnie.
  • Jeśli się spotkamy to o czym mam z nimi rozmawiać, wszystko zostało powiedziane! Czuję tam robactwo.
  • A po co masz miecz? Jako pogrzebacz? Masz go do pracy! zaskoczyły nas te słowa.

  • Czyli to moja praca? 
  • Czyli ty nie tylko walczysz mieczem na Górze, ale i tutaj, słowa mogą być mocniejsze niż miecz…. Nie miej wahań i mów, co ci serce mówi – nauczyłam się tego od Homiela. 
  • Ale serce mówi straszne rzeczy, boję się, że ta ciemna strona mnie… – zawahał się Piotr.
  • Nie boj się – wtrącił się Homiel – Idź, głoś słowo Boże, nie bój się, któż jak nie ty tam pójdzie. Kto?
  • To paszcza lwa.
  • Więc wybij mu zęby i zaszyj tego diabła.
  • Pójdę jak mi karzesz.
  • Postanowione.

icon_eek-Kopia Niesamowita rozmowa. Nie przypominam sobie Homiela tak twardego w kwestii walki ze złem. Oczywiście słowa wybij mu zęby należy tratować symbolicznie. Jeśli narzędziem „pracy”, symbolem władzy i siły lwa są zęby (dzięki nim łowi, zabija, żywi się ) to właśnie tego użył Homiel. Homiel chce, a właściwie żąda, by pozbawić tego diabła wszelkich atutów. To jest bezpardonowa walka, a może już wojna, jak na Górze, tak i na dole. 

  • Tylko ja się obawiam, że pojadę po całości – wiedziałam o czym mówi Piotr. Byłam świadkiem kilku jego rozmów z osobami, ogólnie mówiąc nieprawymi, i za każdym razem przechodziły mnie ciarki, jak stanowczy potrafi być w tych rozmowach. Nie bawi się w dyplomację, a wali między oczy.
  • To też jest Słowo Boże.
  • W Biblii jest napisane; nadstaw drugi policzek… – powiedziałam i znowu zaczęłam się zastanawiać nad całym sensem nauk Chrystusa.
  • . a On mi każe walczyć….
  • W Biblii jest dobrze napisane, ale ty nie jesteś od nadstawiania policzków, tylko żeby chronić tych, co nadstawiają. Są ci, którzy walczą i są ci, którzy nadstawiają policzki. Ten, co nadstawia swój policzek spełnia swoją rolę i ten co walczy o tego, co nadstawia spełnia swoją rolę, Chrystus też nadstawiał policzek.
  • Jak rozróżnić ma człowiek, czy ma nadstawić, czy walczyć? – spytałam.
  • Nie patrz wzrokiem, a sercem. Wzrokiem nigdy nie dostrzeżesz tego, co dostrzeżesz sercem.
  • To jest trudne, bo ludzie nie słuchają swojego serca.
  • Dlatego świat istnieje i będzie istniał, po to się uczą.
  • …………
  • .Pokazuje mi, że ten miecz, że nie trzymam go tylko ja, ale ktoś z Góry… mężczyzna trzyma go…
  • Twój miecz to przedłużenie czyjejś dłoni, pomyśl! Uświęcony, bądź pewny jego racji i jego siły. Jesteś sprawiedliwością, więc siła w tobie będzie wielka.
  • A będzie sprawa sądowa ?
  • Patrz i obserwuj.
  • ………. – zamyśliliśmy się.
  • . Temu się płyta zacięła…. – skwitował Piotr ze śmiechem, gdyż słyszymy to po raz… któryś.
  • Ja ci się ciągle dziwię, jak ty Go traktujesz?! – zrobiłam wielkie oczy. Piotr zdecydowanie jest zbyt przyzwyczajony do obecności Homiela. 
  • Jak siebie….
  • ……..
  • Czy z tym śniegiem Homielowi właśnie chodzi o NIP?
  • ……..
  • ….Nie odzywa się.
  • . Nie tyle, że się nie odzywam, lecz nie mam nic do powiedzenia.
  • Powiedział, że wszystkie problemy zostaną rozwiązane, ale nie powiedział z jakiej dziedziny! – powiedziałam śmiejąc się głośno.
  • Bo to wszystko cwaniaki – Piotr odparł „słodko-kwaśno”. 

Obyśmy nie dostali kiedyś pasem za traktowanie Homiela „jak siebie”. Czy nie za dużo sobie pozwalamy? icon_e_confused-Kopia



Dopisane 08. 08. 2016 r.

To była jedna z ważniejszych rozmów, jakie przeprowadziliśmy, choć tak naprawdę każda wydaje się bardzo ważną. W tej luźnej rozmowie pada wiele istotnych teologicznych kwestii skierowanych do osób silnych w swojej wierze.

  • Kiedy widzisz jawną niesprawiedliwość to nie wahaj się z tym walczyć, ale walczyć jednoznacznie i zdecydowanie. To też jest Słowo Boże. W poprzednich rozmowach Homiel wspomniał, że w całym wszechświecie toczy się wojna między światłem a mrokiem. Walka ze złem, niesprawiedliwością to jak deklaracja, po której stronie się obstaje.

    Fork-in-the-Road


    W Biblii jest dobrze napisane, ale ty nie jesteś od nadstawiania policzków, tylko żeby chronić tych, co nadstawiają. Są ci, którzy walczą i są ci, którzy nadstawiają policzki. Ten, co nadstawia swój policzek spełnia swoją rolę i ten co walczy o tego co nadstawia spełnia swoją rolę, Chrystus też nadstawiał policzek.

Choć chrześcijanie mają dylemat; nadstawiać, czy nie nadstawiać Homiel wyraźnie zaznacza, że każdy człowiek ma w życiu przypisaną rolę i zadanie. Są ci, co nadstawiają i są ci, co za nich walczą. Jedni i drudzy są bardzo ważni. Zdarza się, że ci co nadstawiają osiągają więcej od tych, którzy wyciągają „miecze”. Kiedy Chrystus dał się pojmać i ukrzyżować dla mnie ewidentnie nadstawił policzek. Rezultaty znamy do dzisiaj.

Z drugiej strony Homiel uczy, że tam gdzie należy to walczyć trzeba. Gdybyśmy tak za każdym razem nadstawiali policzek, czy ten świat istniałby jeszcze? Chrystus mówi o nadstawieniu policzka a jednocześnie sam zdecydowanie rozpędza kupców ze świątyni nie godząc się na bezczeszczenie uświęconego miejsca. Wszystko więc zależy od sytuacji i od samego człowieka.


Twój miecz to przedłużenie czyjejś dłoni, pomyśl! Uświęcony, bądź pewny jego racji i jego siły – kiedy Niebo wybiera osobę, mającą wymierzyć sprawiedliwość staje się ona jedynie narzędziem w ręku znacznie Kogoś ważniejszego. Więc czegóż się bać? 

Ja w tobie, ty we Mnie.

10. 02. 15 r. Szczecin. 

Zadzwonił do mnie Piotr;

  • Wczoraj koło 19.30 trochę się ogarnąłem i siadłem do biurka. Było cicho. Poczułem bardzo mocno silną energię, dorosły facet a rozpłakałem się jak dziecko. Czułem Go, ale nie widziałem oczywiście. Zawołałem Go, wyciągnąłem do Niego ręce, a On powiedział;
  • Jeszcze nie teraz.
  • Wtedy zobaczyłem te drzwi z klepek do gacków pod stołem jak się obracają w dym.
  • Już nie musisz to mieć.
  • Nie jesteś Mi sługą, lecz przyjacielem.

Opowiadał mi to przez telefon łkając, kiedy się uspokoił powiedział;

  • Przekazali mi jeszcze, że wszystko co się dzieje… 
  • To nauka dla ciebie, masz zawierzyć Nam do końca.

Piotr powiedział coś jeszcze. Rano będąc w kościele przeżył coś niezwykłego. Stał w „kolejce” do komunii świętej i zobaczył koło siebie białą postać w długiej szacie, zrozumiał, że to Chrystus.

  • Ruszyliśmy razem do komunii, zrobiliśmy 3 kroki do przodu i kątem oka zobaczyłem, jak Chrystus zamienił się w mgłę i wpłynął w kielich, który trzymał ksiądz. Kiedy włożył mi opłatek do buzi usłyszałem…
  • Ja w tobie, ty we Mnie.

11. 02. 15 r.  Szczecin.  

Dziwna sprawa. Miałam wysłać swojej znajomej PIT, ale zdecydowałam się zawieźć jej to osobiście. Pracuje w szpitalu i choć zazwyczaj nie ma tam miejsca, by zaparkować, pomyślałam, że zaryzykuję. Już podjeżdżając do szpitala zauważyłam, że miejsc wolnych zero. Pomyślałam wtedy, że jeśli mam iść, to niech się coś zwolni. Ledwo skończyłam zauważyłam wyjeżdżający z parkingu samochód. Kiedy weszłam do biura znajoma zrobiła wielkie oczy.

  • Ale masz szczęście, jestem na urlopie i wpadłam tylko na 15 minut.

To się zgrałyśmy! … i dało mi to do myślenia. Pogadałyśmy trochę i nagle nie wiedzieć czemu pokazałam jej moje zdjęcie gołębia z krzyża Chrystusa. Bardzo się rozczuliła i przyznała, że była z mężem na mszy oczyszczającej, bo źle się działo w jej małżeństwie. Tym razem ona mnie zaskoczyła. Nie wiedziałam, że uczęszcza na uzdrawiające msze! Zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nic o niej nie wiem. Może to zdjęcie dało jej nadzieję? 

Kiedy przyszłam do domu zauważyłam na dekolcie charakterystyczne zadrapanie. Musiało się to stać jeszcze w samochodzie, ponieważ niczego nie poczułam, może lekkie pieczenie, na które nie zwróciłam uwagi. Nie wiem jak oni to robią, byłam przecież ubrana w gruby puchowy pikowany płaszcz.

2

Porównałam nowe zadrapanie z poprzednim na plecach.


13. 02. 15 r.  Warszawa.    

Piotr miał dzisiaj ciekawą wizję;

  • Płaskowyż o kształcie pagórka cały w trawie, widzę mężczyznę niesamowicie postawnego, jest dużo wyższy ode mnie, siwy, ma siwą brodę, podrzuca do góry małego chłopca, jeden i drugi nie może się pohamować z radości, podrzuca go raz i łapie w locie, drugi raz i to samo, za trzecim razem ten chłopiec zatrzymuje się w locie, zaczyna się przemieniać… zaczyna zamieniać się w zbroję, z jego ciała wylatują dzidy i padają na zgraje czarnych, którzy są poniżej, chłopiec stał się potężnym wojownikiem, walczył z czarną masą czarnych istot.

Rozmawialiśmy później o tym, kiedy wtrącił się do rozmowy Homiel;

  • Twoim celem jest wrócić, a tu pozostanie po tobie świadectwo.
  • W twoim mikroświecie już to uczyniłeś.
  • Ci co mieli odejść, odeszli.
  • Jesteś dla nich nie do zniesienia, parzysz.
  • Świadectwo jest niesłychanie ważne.
  • To bardzo ważny dokument.
  • Zakończ go z tym, co damy ci dodatkowo.
  • Będziemy dawać sygnały.
  • Czas jest nieważny, ważne są zdarzenia i właściwe decyzje.
  • Trwaj w Bogu.
  • I w ustach i w sercu będzie światło.
  • Czystość serca.

Po raz pierwszy Homiel, a może nawet nie On wypowiedział się tak… proroczo. Zaczęłam każde zdanie niemal rozkładać na części.

Twoim celem jest wrócić, a tu pozostanie po tobie świadectwo – Piotr w ciągu swojej course of lifes tak dalece odszedł od Boga, że jego obecnym celem jest powrót. Niewykluczone, że to życie to jedyna i ostatnia szansa. A ponieważ doświadczenia Piotra są tak niezwykłe, jak niezwykłe jest same Niebo mogą posłużyć innym do nauki i wzbudzenia świadomości.

W twoim mikroświecie już to uczyniłeś – Piotr nie ma zbyt wielu znajomych, ale ci, co go znają zmienili się. Na przykład już wszyscy z firmy chodzą do kościoła.

Ci co mieli odejść, odeszli – AIDA powiedziała kiedyś, że Piotr jest otoczony ludźmi diabła. Trochę to trwało, zanim rozpoznaliśmy kto jest kim, ale w pewnej chwili jeden po drugim sami zaczęli odchodzić. Ostatni wręcz powiedział, że nie może już tu zostać, bo „mnie parzy” !!! icon_e_confused-Kopia

Świadectwo jest niesłychanie ważne. To bardzo ważny dokument – Trochę mnie Homiel zaskoczył, bo po raz pierwszy tak mocno zaznaczył, jak ważne jest to, co spisuję.

Zakończ go z tym, co damy ci dodatkowo. Będziemy dawać sygnały – Nie wiem, czego mogę się spodziewać, ale pomysłów Im nie brakuje. 

Czas jest nieważny, ważne są zdarzenia i właściwe decyzje. Trwaj w Bogu. I w ustach i w sercu będzie światło. Czystość serca – Nieważne kiedy to się zdarzy, ale ważne, byśmy nie przestali być z Nimi blisko. 

  • Po co ma być nasze świadectwo ? – pytam. 
  • Świadectwo, by uratować wielu ludzi przed zatraceniem.


Dopisane 31. 07. 2016 r.

Czytając pewien fragment z książki J. Martina „Miedzy Niebem a radością” natychmiast przypomniałam sobie wizję Piotra o Bogu-Ojcu bawiącego się z chłopcem. Nigdy wcześniej nie słyszałam z ust kogokolwiek o Bogu jako o prawdziwym Ojcu. Piotr zawsze mi podkreśla, że rodziców można mieć wielu, ale Ojciec jest jeden.

1

Nie lękaj się, nigdy nie ma złego końca.

28. 01. 15 r. Warszawa.

Piotr ciągle boryka się z nierozwiązanym problemem dot. rozliczenia z NIP, szykuje się sprawa sądowa, choć miał nadzieję, że do niej nie dojdzie. Nie ma innego wyjścia. Miał ciekawą przy okazji wizję.

Duża przestrzeń. Idzie Piotr drogą, a przed nim w znacznej odległości dwóch ludzi. Po prawej stronie ciągnie się rurociąg. Piotr mija robotników, którzy w szalonym tempie naprawiają wyrwę w tym rurociągu. Patrzy na to ze zdziwieniem, bo właśnie pomyślał, że nigdy by się nie zgodził na jego naprawę.

Długo się zastanawialiśmy jak to zrozumieć. Ci dwaj to znani już nam ludzie, przez których mamy problemy. Rurociąg kojarzy nam się z ropą naftową i stałymi zyskami i … Putinem, a dyrektor NIP zachowuje się dokładnie jak „car”… władczy i nie do ruszenia. Wyrwa w rurociągu to problemy z dostawą i straty. Robotnicy naprawiają straty, ale to nie są robotnicy Piotra.

  • Odnoszę wrażenie, że ta sprawa jest dla nich niewygodna, jeśli pójdziesz do sądu, to możesz wygrać.
  • No nie wiem, wiesz jak to z naszymi sądami jest – był pełen wątpliwości. Nigdy dotąd się nie sądziliśmy.

…a wtedy usłyszał…

  • Masz do końca wierzyć i walczyć, kiedy przyjdzie zwątpienie pamiętaj o Mnie, bo Ja w ciebie nigdy nie wątpię .
  • Wierz we Mnie jak ja w ciebie uwierzyłem i wierzę.

Wierzyć i walczyć… Czy człowiek dokonałby czegokolwiek nie wierząc w to co robi i że mu się uda? Nie znam takich ludzi. 


03. 02. 15 r. Warszawa.

  • Właśnie wszedłeś w ostatni etap swojego życia i wrócisz do Mnie.

Piotr usłyszał to dzisiaj wieczorem. Wiem jedno, że nie był to Homiel.


Mimo, że wiemy, iż Homiel nie lubi mówić o przyszłości czasami podpytujemy mając nadzieję, że choć raz się ugnie.

  • Jako żywo nie dane mi ci powiedzieć. Jam ci bratem i przyjacielem i prowadzącym w drodze do Ojca, nie lękaj się.

Nie lękaj się… gdybyż to było takie proste. Homiel pewnie powiedziałby, że dla ludzi wielkiej wiary jest to proste. confused 


07. 02. 15 r. Warszawa.

Na stronie www.nautilus.org.pl pojawił się ciekawy artykuł ze zdjęciami dot. objawień maryjnych. W Holandii mieszka niezwykły człowiek, Robbert van den Broeke. To supersilne medium, który swoją moc udowodnił na tysiąc sposobów tyle razy, że można go uznać za przypadek absolutnie prawdziwy .„Robbert w pewnym momencie został poproszony przez nią o wykonanie kilku zdjęć przy pomocy nie swojego aparatu fotograficznego, ale aparatu Nancy. Kiedy natychmiast po wykonaniu zdjęć Nancy sprawdziła zdjęcia na wyświetlaczu aparatu cyfrowego okazało się, że wśród różnych dziwnych manifestacji dziwnej energii jedno ze zdjęć przedstawia postać Matki Boskiej.”                                                                                               

sdf

Oczywiście zmusiłam Piotra do przeczytania artykułu i sprawdzenia zdjęć. Piotr zrobił to niechętnie, a z czasem sam się zainteresował. Wg niego zdjęcia są prawdziwe, a sam Holender bardzo silnym medium.

Patrząc na Maryję zastanowiło mnie dlaczego składa ręce w modlitwie, a Chrystus (na obrazach) je rozkłada, skąd taka różnica? Wytłumaczył to Homiel;

  • Maryja modli się do Chrystusa za was, a Chrystus rozkładając ręce obejmuje was wszystkich.

Wieczorem pojawiła się duża biała istota, Piotr zapatrzył się na nią;

  • Michał to światłość Boga Ojca – powiedziała. Szczerze mówiąc nie wiedzieliśmy co z tą dość nieoczekiwaną informacją mamy zrobić. 

Ponieważ oglądaliśmy akurat wiadomości dot. wojny na Ukrainie spytaliśmy, czy szykuje się w przyszłości większa wojna. 

  • Wojna ostateczna. Wielu jest już gotowych i wielu przybędzie nowych. Nie lękaj się, nigdy nie ma złego końca.

Nie jestem pewna, o którą Homielowi wojnę chodzi, czy tą na Górze, czy na dole, a może jedno i drugie? Bardzo zastanowiły mnie ostatnie słowa… nigdy nie ma złego końca...

Choćby nam się wydawało, że to nieprawda, chyba jednak trzeba przyznać Mu rację. Nie ma złego końca, bo na końcu wszyscy idziemy do Boga…. no prawie wszyscy…

I jeszcze jedno, co miał na myśli mówiąc?

Wielu jest już gotowych i wielu przybędzie nowych – zło rośnie w siłę?


08. 02. 15 r. Szczecin.

Kiedy spoglądam na nasze byłe mieszkanie to wiem, że trzeba przenikliwej mądrości, by zrozumieć Boga, ponieważ jest to „Istota”, której umysł jest absolutnie poza naszym zasięgiem pojmowania.            

On jest w s z e c h m ą d r y.

Myślę, że w słowniku nie ma stosownego słowa, by Go opisać. Trzeba być przenikliwie mądrym, by tworzyć przekazy, wizje, słowa, które do nas docierają. Nawet nie jesteśmy dość inteligentni, by to wymyślić. Jestem na przykład ciągle pod wrażeniem w jaki sposób „wygoniono” nas z poprzedniego mieszkania. Homiel mówi, że tam stało się zbyt niebezpiecznie. Wierzę  Mu.


09. 02. 15 r. Szczecin. 

Obejrzałam film „Ivetka a hora” dot. objawień w Litmanowej jeszcze raz na spokojnie. Zwróciłam na pewne rzeczy uwagę, które wcześniej mi umknęły albo po prostu rok temu nie miałam tej wiedzy co teraz. Słowa głównej bohaterki Ivetki;

Nie czułam potrzeby proszenia jej o cokolwiek, nie musiałam nic mówić, wystarczyła mi sama świadomość jej obecności.”

Zwróciłam na to uwagę, ponieważ jej odczucie nie jest nam obce. Pierwsze co ogarnia człowieka to … spokój, ukojenie, nawet jeśli człowiek miałby tysiące pytań, nagle wszystko przestaje być istotne. W głowie pustka. 

Sama jej obecność wzbudziła w nas pragnienie bycia lepszym”.

Ivetka świetnie to opisała, my wielokrotnie czuliśmy naszą marność wobec Boskiej energii i chęć poprawy.

Postać Maryi przedstawiła się jako Niepokalana Czystość. Większość ludzi postrzega czystość przez pryzmat seksualności i spraw cielesności. Ale to nie o to chodzi. Chodzi o czystość serca. Czystość oznacza czynienie czegoś więcej. Maryja chciała żebyśmy przestali żyć tak powierzchownie.”

Znalazłam odpowiedź na pytanie, które dręczyło mnie od kilku miesięcy. Spotkałam się z tym, że Kościół przekonuje, iż Maryja jako Niepokalana Czystość nie miała innych dzieci poza Jezusem. Jednakże Ewangelia św. Marka, którą Angel wskazał jako najbliższą prawdzie wymienia rodzeństwo Jezusa po imieniu. ❗

Czyż nie jest on synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Jozef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas?” (Mt 13,55-56;Mk 6,3). W opinii jednak niektórych badaczy ostatni wers w Ewangelii wg św. Mateusza, relacjonujący dzieje narodzin Jezusa, pozwala przypuszczać, iż po narodzeniu Chrystusa Józef i Maryja mogli mieć dzieci. http://tarnow.gosc.pl/files/13/12/08/526956_Matka20i20bracia20Jezusa.pdf

Ludzie ciągle mnie pytają, jak mogę być pewna tego, że to co się wydarzyło było prawdziwe. Najlepszym dowodem na to, że mam rację jest fakt, że nadal jestem normalna. Nieustannie czułam jej miłość i akceptację. Tych uczuć nie da się opisać słowami. Albo ma się ich świadomość albo po prostu ich nie ma. Nie można ich przełożyć na język ludzki. Wiem, że ona istnieje.”

Tak właśnie jest, niezwykle trudno opisać obecność Nieba słowami. Pisząc dziennik próbuję to robić, choć jestem świadoma ułomności i naszego języka i moich możliwości. Może powinnam pisać bardziej wzniośle, majestatycznie, mistycznie…? mysli Myślę jednak, że najlepiej pisać jak jest, a nie jak powinno być. 

Nagrody nie oczekuj, bo zaprawdę powiadam ci, że ją już otrzymałeś.

08. 01. 15 r. Szczecin.

Piotr zadzwonił do mnie z Warszawy i powiedział, że był u „naszego krzyża”. Od razu poczułam uścisk w sercu, chyba mu zazdroszczę tego, że może tam jechać w dowolnej chwili.

  • Zobaczyłem Chrystusa jako białą poświatę, podszedł do mnie, pocałował w policzki. Od razu usłyszałem z dołu krzyczące gacki, jeden z nich wrzeszczał;
  • Oni idą razem, idź i powiedz im !!!!

Kilka lat temu (26. 06. 12 r.) podobne słowa Piotr usłyszał w domu kiedy się modlił.

Znowu zaczął, powiedz mu, że znowu zaczął.

Obydwa zdania brzmią jak raport do kogoś znacznie ważniejszego. Już 10 lat temu byłam przekonana, że Zło ma swoją hierarchię.


12. 01. 15 r. Warszawa.

Dzisiaj znowu byliśmy „u naszego krzyża.” Patrząc na twarz Chrystusa zobaczyłam jedną łzę pod Jego okiem, która się powiększała i powiększała…. była jak kryształ. Pierwszy raz coś takiego widziałam. Mówię szeptem do Piotra.

  • Widzisz to?
  • On płacze, ale i jego ramiona są we krwi – odpowiedział cicho Piotr.
  • ……
  • Jestem w was, a wy we Mnie. Dajecie Moje światło.

13. 01. 15 r. Warszawa. 

 Chłopak córki zadzwonił właśnie do mnie i opowiedział, że we własnym mieszkaniu zobaczył w powietrzu nisko nad podłogą drzwiczki w kształcie owalu, przez które wybiegło coś czarnego w wysokości 30-40 cm. Nie zdziwiło nas to, ale zaskoczyło. Chłopak ma dopiero 26 lat, my zobaczyliśmy „wejście do gacków”, tak to nazwaliśmy roboczo, dopiero po 20 latach walki z czarnym! Tak się zastanawiam, czy to my przyciągamy specyficznych ludzi, czy tak działa zło, które rzuca sieć na osoby z naszego otoczenia.

1

Drzwiczki (drewniane) w naszym warszawskim mieszkaniu. Rysunek zrobiony przez Piotra.

Wzięliśmy go więc na „przesłuchanie”. Okazuje się, że jego dziadek był satanistą, został zastrzelony przez Niemców w wieku 33 lat. Wg rodzinnych opowieści wszedł w układ, dzięki któremu dostał pewne możliwości, m. in uzdrawiania. Ta historia akurat potwierdza pewną teorię, że raz wyzwolona siła musi znaleźć swoje ujście i potrafi nękać rodzinę przez wiele pokoleń. Moim zdaniem chłopak nie trafił pod nasze skrzydła przypadkowo, być może po to, by dostać wiedzę z naszych doświadczeń i możliwość ostatecznego wyzwolenia. Czy z tego skorzysta… nie wiem. Na razie jest tak zafascynowany ciemną stroną, że nic do niego nie dociera.


Przeprowadziliśmy bardzo niezwykłą rozmowę. Piotr był w świetnej formie. Przez parę minut funkcjonował w dwóch światach jednocześnie.

  • Homiel mówi do ciebie…
  • . powiedz jej, że przed nią wielka chwała.
  • Przede mną? – zdziwiłam się kompletnie.
  • Mówi, że masz bardzo wysokie notowanie… – Piotr chyba sam był zdziwiony.
  • Chrystus lubi kiedy przychodzisz do Niego… uwielbia twoje modlitwy… co ty tam gadasz? – zaczynam się śmiać.
  • będą cię zawsze pilnować żebyś się niczego bała.
  • To jest wszystko co możemy oddać za to, co zrobiłaś… 
  • Mogliby mi pomóc przebić się przez tą ścianę niewiary? – chodziło mi o pisanie na forum. 
  • Zaufaj losowi.
  • mówi, że te wizje, które widzę to prawda…
  • ….zabiłem cię dwa razy – powiedział po dłuższej chwili i zamurowało mnie totalnie.
  • Poważnie? icon_eek-Kopia
  • Raz z wkurzenia, raz z zazdrości… dawno temu…
  • Jak to zrobiłeś?
  • Raz udusiłem, raz poderżnąłem gardło.
  • Uwierz, to nie byłeś ty – Homiel chyba chciał go usprawiedliwić.                                
  • Dlatego się teraz użerasz ze mną – zaśmiałam się groteskowo, chciałam obrócić wszystko w żart.

19. 01. 15 r.  Warszawa.

Zobaczyłam w internecie zdjęcie, które mnie poruszyło. Przypomniało mi o pewnym wydarzeniu. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/16/strategia-dzialania-zla/

Jestem w sali. Stoję przed stołem jak uczennica, wokół którego siedzi kilku mężczyzn. Czuję się jak na egzaminie. Mężczyźni wyglądają na żydowskich mędrców, mają długie brody. Stawiają mi karty i kręcą przy tym głowami z niezadowolenia, nad czymś debatują. Czekam w napięciu. W końcu jeden z nich powiedział;

  • A teraz najważniejsza karta. Od niej wszystko zależy.

Wyciągnął kartę i położył ją na stole, by wszyscy mogli zobaczyć. Karta przedstawiała Chrystusa, który rozpościera szeroko ręce. To był obraz Chrystusa z Rio de Janeiro.

jezus rio

Dopiero teraz zastanowiła mnie jedna rzecz…. czy to wtedy, właśnie 10 lat temu decydowały się nasze dalsze losy? Ewidentnie w tym śnie czekałam na decyzje, jakby wyrok nawet. W takim razie co zdecydowało, że dali nam szansę? Spytałam Homiela.

  • Wasze (dotychczasowe) wybory – odpowiedział – niedokończony notesik.

Notesik? Najpierw AIDA, a później Homiel wspominał, że już poprzednim razem (w ostatnim życiu) wszystko spisywałam, tak jak robię to teraz. Niedokończony… ciekawe dlaczego? To musi być naprawdę ważne…, a Piotr za nic nie chce się nagrywać… icon_lol-Kopia


20. 01. 15 r. Warszawa.

Wczoraj otworzyłam Piotrowi drzwi i widzę, że się ledwo wsuwa do mieszkania, myślę sobie zawał serca? Okazuje się, że wracając z garażu Piotr usłyszał bardzo wyraźnie słowa;

  • Ludzi Mych prowadź, a nagrody nie oczekuj, bo zaprawdę powiadam ci, że ją już otrzymałeś.

Piotrowi słabo się zrobiło. Zrozumiał, że ratując innych, ratuje też siebie. A nagroda? Czy może być coś ważniejszego i cenniejszego na tym świecie niż stała i namacalna obecność samego Chrystusa… i Ojca?

Jadąc dzisiaj autem Piotr rozkleił się totalnie opowiadając o Bogu, o tym, że miał cudowne wizje…

  • Położyłem swoją głowę na Jego ramieniu i rękoma dotykałem Jego brody, płakałem przy tym jak dziecko, to było wzruszające. Moim całym światem jest Bóg, ale poczułem Chrystusa i Jego dobro w tym kościele, nagle stał mi się tak bliski, w końcu się otworzyłem, a potem ta wizja; oto Syn Mój…. byłem tak zmieszany, nie wiedziałem co powiedzieć, a potem na ławeczce siedzieliśmy, a potem w stronę słońca szliśmy w powietrzu… w stronę słońca…

Głupio mi było przerywać…

  • Nie zapomnę pewnej sceny, nie zapomnę do końca życia, życzę wszystkim ludziom, aby zasłużyli sobie, by zobaczyli Jego oczy. W tych oczach lekko przymrużonych, nie potrafię powiedzieć, co w nich było… była mądrość, wszystko, a jednocześnie sprawiedliwość… tak… zobaczyłem Ojca, potem zobaczyłem Jego głowę, pokazał mi, że stworzył wszechświat na tle planet… to była wspaniała wizja. To była najpiękniejsza moja wizja.

maxresdefault



Dopisane 28. 07. 2016 r.

  • Uwierz, to nie byłeś ty – To jest kolejny raz, kiedy Homiel nawiązuje do wielo – żywotności człowieka. Od dziecka łapałam się za gardło bojąc się, że ktoś może mnie skrzywdzić właśnie w ten sposób. Pamiętam z dzieciństwa pewną rozmowę w piaskownicy. Dzieciaki zaczęły rozmawiać między sobą jak nie chciałyby umrzeć. Kiedy przyszła kolej na mnie złapałam się za gardło i powiedziałam; nie chcę, by ktoś poderżnął mi gardło. Poczułam przy tym ogromny lęk i pamiętam to do dziś. Dzisiaj chrześcijaństwo, a zwłaszcza kościół katolicki odrzuca zdecydowanie idee ponownego wcielania się duszy w nowe ciało. Ale nie zawsze tak było.

Zajrzyj do trzosu Chrystusa, zobacz ile tam znajdziesz.

11. 12. 14 r. Warszawa.

 Przedwczoraj Piotr miał bardzo wyraźny sen, otworzył drzwi i ktoś mu wręczył stary mandat do zapłaty. Wczoraj rano mówi do mnie;

  • No jeszcze tego brakowało, bym miał coś nieoczekiwanie do zapłacenia.

Po południu dzisiaj kiedy tylko wszedł do domu od razu wiedziałam, że coś się wydarzyło. Pokazał mi pismo, które przyszło godzinę wcześniej z ZUS-u z nakazem zapłaty za składki wraz oczywiście z odsetkami, w sumie ok. 50 tys zł ( za rok 2010r). Piotr był lekko podłamany, bo miał w tym miesiącu możliwość odłożenia trochę pieniędzy… a tu nic z tego. No i siedząc już na kanapie w zamyśleniu spytał Homiela z lekkim przekąsem…

  • Jakie pomysły tego typu macie jeszcze na ten rok?
  • Zajrzyj do trzosu Chrystusa, zobacz ile tam znajdziesz.

To było tak zaskakujące, że od razu zaczęłam sprawdzać w internecie o co chodzi. Co to jest „trzos”? W samej Biblii jest kilka wzmianek na ten temat, ale jeden dość szczególny;

I rozkazał im, aby nic nic brali na drogę, jedno tylko laskę; ani tajstry, ani chleba, ani trzos pieniędzy. Ale żeby obuli się w trzewiki, a nie obłóczyli w dwu sukien.

111

Rozmawialiśmy o naszych rodzicach, którzy mimo poważnego wieku trzymają się nadwyraz dobrze. Są samodzielni, nie chorują, są sprawni fizycznie i psychicznie. Słysząc opowieści innych ludzi, którzy borykają się z chorobami swoich rodziców stwierdzamy oboje jednym głosem, że mamy ogromne szczęście. Mamy szczęście z rodzicami, mamy szczęście z naszymi dziećmi, a jednocześnie Piotr stale narzeka na nadmiar innych problemów wynikających z codziennego życia. To jest kwestia jego charakteru. Przejmuje się każdą trudniejszą sprawą, a wynika to z jego ogromnego poczucia odpowiedzialności. Chce, by wszystko było profesjonalnie załatwione co jest właściwie niemożliwe, jeśli prowadzone jest przez osoby trzecie. Jest dostawa, nie ma zapłaty. Ma być dostawa, nawala transport. Zawsze znajdzie się coś nieoczekiwanego, na co nie ma wpływu. I w ten sposób czasami wpada w okres narzekania myśląc pewnie, że może mu to pomoże. icon_rolleyes Rozumiem go i staram się pocieszać, ale nie zawsze mi to wychodzi. Rozmawialiśmy o tym znowu, kiedy raptem Piotr…

  • Usłyszałem mocne słowa, które przywołały mnie do pionu – powiedział.
  • Oszczędziłem twoich rodziców i ciebie. Zabrałem im to. Oszczędzając ich, oszczędzam ciebie. Wytrzymaj dla Mnie te odrobinę kłopotów, które ci daję.

Zamilkliśmy na chwilę z wrażenia.

  • Jak mnie to zmobilizowało w głowie… poczułem, że Go zdradzam.
  • To nie jest właściwe słowo – powiedziałam.
  • Zawodzę. On powinien mieć kogoś, na kim może się opierać, wierzyć w Niego, a ja jestem najsłabszym ogniwem, ciągle narzekam…
  • Wytrzymaj ten ból, im go bardziej wytrzymujesz tym bardziej jesteś bliżej do Nas.
  • No właśnie, człowiek tak jest głupi, że nic nie rozumie.
  • A jeśli ktoś naprawdę cierpi, bo choruje mocno, co ma robić?
  • Homiel mówi, że możemy prosić o ulgę w cierpieniu – od razu pomyślałam, że taka ulga może mieć różne oblicza. Znalezienie odpowiedniego lekarstwa, odpowiedniego lekarza, uzdrowienie, a nawet szybsza śmierć… jeśli jest to w ogóle możliwe.
  • Po co mi są te doświadczenia?
  • A po co żyjesz?
  • A nie moglibyśmy sobie tak pojeździć na golfa? – zażartował Piotr.
  • … Mówi, że chce kończyć tą sesję – chyba się zniecierpliwił dowcipami nie na miejscu.

18. 12. 14 r. Szczecin. 

W nocy bolała mnie tak głowa, że musiałam wziąć pigułkę na migrenę, nie spałam więc, ale przewracałam się z boku na bok przez wiele godzin. W pewnym momencie leżąc na wznak i mając jak zwykle zasłoniętą kołdrą połowę twarzy wyraźnie poczułam po obu stronach nacisk na materac, tak jakby ktoś nachylił się nade mną opierając się dwiema rękoma o łóżko. Kołdra napięła się i wyraźnie nacisnęła twarz spłaszczając mi nos. Poczułam niepokój, ale trwało to na szczęście tylko chwilę. Na pewno nie byłam sama w swoim łóżku. Homiel powiedział ostatnio, że jestem szczególnie chroniona, ponieważ mnie nienawidzą, najchętniej cofnęliby czas… ale w tym jednym momencie Moi chyba zaspali… albo inaczej… byli i dzięki temu trwało to tylko chwilę….


26. 12. 14 r. Szczecin.

 Syn jest w morzu od 5 miesięcy, mieliśmy wielką nadzieję, że wróci na święta. Piotr spytał nawet o to kilka dni wcześniej;

  • A czy może nie wrócić?

Odpowiedź wydawała się nam jasna, ale powinnam pamiętać, że kiedy odpowiada pytaniem na pytanie, to wcale tak nie musi jasna. A czy może nie wrócić? Może! W naszej rodzinie organizowano na Boże Narodzenie chrzciny i mój syn miał być ojcem chrzestnym. Zobowiązał się do tego już rok temu. Wszystko przygotowano i czekaliśmy na przyjazd syna. Kilka dni przed dostajemy wiadomość, że będzie opóźnienie, ponieważ w wenezuelskim porcie był strajk, niektóre statki stały już od miesiąca i termin przyjazdu zaplanowano na początek lutego. Co tu robić w takiej sytuacji? Ksiądz zasugerował, że na papierze będzie nazwisko syna, ale w kościele może być ktoś inny, padło na Piotra.

Byliśmy wszyscy w małym kościele, w którym słychać było prawie każdy jeden oddech wielu ludzi. Ksiądz w pewnej chwili wypowiedział formułkę;

  • Wyrzekamy się Szatana.
  • Wyrzekam się – huknął głośno Piotr. W małym kościele było to doskonale słychać.

    Poczułam ważność tej chwili. Po mszy podszedł do mnie Piotr i powiedział, że kiedy to mówił usłyszał za uchem.

  • Dokonało się zaskoczony Piotr zamilknął.

  • Teraz już wiesz, dlaczego nie wrócił dodał po chwili Homiel.

    Piotr zrozumiał, że on miał to powiedzieć, właśnie podczas mszy, właśnie w kościele i może właśnie podczas chrztu małego dziecka jak kropka nad „i”. Wieczorem rozmawialiśmy o tym długo, Homiel powiedział;

  • Waga słów tak wielka. Wyrzekłeś się definitywnie tego, z którym szedłeś, a wracasz do Tego, z którym zawsze żyłeś.

    Zamknęło się koło czasu. Homiel nazywa to cyklem. To, co Piotr kiedyś wybrał, teraz odrzucił właśnie w kościele, przy świętym sakramencie chrztu, który uważany jest za pierwszy egzorcyzm. Nie zdawałam sobie sprawy z wagi pewnych słów, czynów i wyborów, rytuałów… w kościele. Czy wyrzeczenie się gacka poza kościołem miałoby taką samą moc jak w kościele? Długo się nad tym Piotr nie zastanawiał, spytał za to co nas jeszcze czeka w nadchodzącym roku.

  • Dopełnij kielich wina tego roku, zanim rozpocznie się nowe.

    Tłumacząc na „polski”; nie przejmuj się przyszłym rokiem, bo jeszcze ten się nie skończył. Po tych słowach zaczęliśmy wspominać kończący się rok, dla mnie jest on jednym z najważniejszych w moim życiu. To wielka duchowa lekcja, nauka i „powrót do domu” jeszcze za życia. Homiel przypomniał i otrzeźwił szybko…

  • Jesteś ciągle w podroży.

    Myślę, że jest to samo sedno. Życie to droga. Dopóki żyjemy podróż ciągle trwa.


    Homiel już późno w nocy powiedział, że gacki nie są tylko dla ludzi, są też dla aniołów. Oni uczą się tak samo jak ludzie; 

  • Pokusa, która dotyka ludzi, dotyka też aniołów.

  • Czy anioły boją się gacków?

  • Anioł sam w sobie budzi wielki strach na dole, sama ich obecność. Boją się Michała, lecz większość nie chce mieć z nimi nic wspólnego – odpowiedział.


    Niedawno oglądaliśmy film „Miasto Aniołów” i wpadłam na pomysł, że spytam Homiela, czy to jest u Nich możliwe zakochać się w kobiecie, spaść na ziemię i sobie tak żyć jak gdyby nigdy nic.

  • My też dowiadujemy się oglądając – odpowiedział wyrażając swoje zdziwienie z wyraźną ironią.

Dodał jeszcze, że dziwi się za każdym razem, czyli za każdym razem kiedy to oglądamy. icon_lol-Kopia A ja się dziwię, że ogląda z nami TV, co właściwie nie powinno dziwić jeśli ciągle jest przy nas. Dziwny ten świat….

Prawdziwy Chrystus.

10. 12. 14 r. Warszawa. 

Byliśmy na kawie jak zwykle o 10.00 rano, Piotr zamyślił się nagle;

  • Homiel mówi, że
  • wszystkie zasłony zostaną zdjęte.
  • Będziesz widzieć, to czego inni nie widzą i nie widzieli, będzie ci to dane.
  • Twoje serce przebije światło i będziesz przekazywał to innym.
  • Będziesz jeszcze więcej widzieć? – spytałam zdziwiona – Nie zwariujesz? – spytałam jeszcze raz ze zdziwieniem, gdyż już teraz często Piotr zastanawia się, czy jest do końca „normalny”. To, co w tej chwili się dzieje jest już i tak absolutnie niezwykłe, a Oni zapowiadają jeszcze więcej. Jeśli będzie jeszcze więcej to nie wiem, jak to nawet nazwać. Nie mam odpowiedniego słowa.
  • Nie wiem.
  • Wracając do domu, musisz przysłużyć się ludziom, innej drogi nie ma.
  • Mówi, że nie wolno mi użyć niczego przeciwko ludziom, bo wtedy znowu zbliżę się do dołu, mam to użyć po to, aby ludzi ratować i oświecać, a nie przeciwko nim.
  • A na czym ma to polegać? – pytam Piotra.
  • A skąd mam wiedzieć?
  • A kto ma wiedzieć? – odparłam.

Czas pokaże…

Nie wiem czy to wpływ kawy icon_lol-Kopia, czy faktycznie usuwają mu wszelkie zasłony, ale przypatrzył mi się dokładnie i powiedział;

  • Twój Grubasek jest bardzo blisko ciebie, ciągle trzyma ręce na ramionach, ciągle cię pilnuje – potem otworzył szerzej oczy – Ale ich jest więcej, jesteś otoczona przez Innych, ściśle cię ochraniają.
  • Taaaa… Dlaczego?
  • Twój mówi, że czarni cię nienawidzą, nienawidzą to właściwie słowo nie na miejscu to przez to, że przelewasz świadomość i prowadzisz ślepego… ślepego to chyba chodzi o mnie? – zaśmiał się Piotr.

Przypomniała mi się wizja, w której Piotr szedł z przepaską na oczach.

  • Ta biblioteka na Górze jest przepiękna – kontynuował dalej – Schody prowadzą do wielkiej sali, po bokach stoją wielkie filary, łuki, wszystko jest jasne, marmur albo alabaster, daj narysuję ci… – Piotr wziął serwetkę i narysował.. coś icon_cool-Kopia.

1111

Po kawie pojechaliśmy na drugą stronę Wisły do „naszego” kościoła, o dziwo nie paliło się światło nad krzyżem Jezusa. Kątem oka zobaczyłam uśmiechającego się Piotra, szepnął mi do ucha, że widzi białego gołębia siedzącego na ramionach Chrystusa, a właściwie gołębicę, bo jest gruba. icon_e_confused-KopiaMacha skrzydłami i wydaje swoje dźwięki, czyli chyba… grucha. Spojrzałam na niego z politowaniem, bo oczywiście absolutnie niczego nie widziałam, ale nieoczekiwanie usłyszałam w swojej głowie; zrób zdjęcie. Zdarzyło mi się to pod tym krzyżem po raz pierwszy, więc szybko wyjęłam swojego Iphona i zrobiłam dwa zdjęcia.

1

Dwa zdjęcia zrobione w odstępie 2 sekund. Zaraza po wyjściu sprawdziłam, czy udało się coś uchwycić, ale na pierwszy rzut oka niczego nie zauważyłam, oprócz jakiejś, powiedzmy, mgły nad głową Chrystusa. Po kilku godzinach dopiero, już w domu i na komputerze zaczęłam sprawdzać je ponownie. Nie zrobiłabym tego w ogóle, gdyby nie usłyszane słowa; zrób zdjęcie. Musiały mieć przecież jakiś sens.

2

3

Powiększyłam oba zdjęcia dla porównania i już na pierwszy rzut oka zobaczyłam między nimi sporą różnicę. Skupiłam się na pierwszym zdjęciu powiększając go w programie graficznym Windowsa możliwe jak się da.

GOŁĄB

Nie mogłam uwierzyć w efekt końcowy. Najpierw zobaczyłam jasnego gołębia z uniesionymi do góry skrzydłami, wyraźny dzióbek, szyja… A potem… a potem Niebo zeszło na ziemię…

5

Zatkało mnie absolutnie…. siedziałam przed monitorem zapatrzona… gołąb przy głowie mężczyzny, przymknięte oczy, włosy do ramion, broda, zagadkowy znak dużego X… Chrystus… prawdziwy, autentyczny.

Waliło mi serce z wrażenia i pytam się Homiela

  • Czy to na pewno On? – nawet bałam się powiedzieć na głos Jego imię.
  • To jest dla ciebie.

Od pierwszych wieków chrześcijaństwa gołębica była głównym ikonograficznym symbolem Ducha Świętego, a od nakazu Benedykta XIV[potrzebny przypis] jedynym. W Biblii pod tą postacią objawił się on podczas chrztu Jezusa Chrystusa (Mt 3,16 ; Mk 1,10). Św. Jan Apostoł pisze o świadectwie Jana Chrzciciela: „Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim” (J 1,32).

https://pl.wikipedia.org/wiki/Gołąb_w_kulturze_i_wierzeniach

Przypomniałam sobie nakaz Homiela, bym się modliła codziennie Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami, albowiem tylko Tyś jest święty, Tyś jest panem, tyś najwyższy, Jezus Chrystus z Duchem Świętym, chwała Ojcu Amen.

Teraz rozumiem dlaczego.



Dopisane 22. 07. 2016 r.

To być może jedyne tego typu zdjęcie na świecie… Nie wiem tego na pewno oczywiście, ale ono nie może być tylko dla mnie. Przekazuję to innym ludziom, niech się radują i uwierzą. 



Dopisane 22. 08. 2016 r.

W najnowszy miesięczniku „Egzorcysta” ukazał się artykuł; http://www.miesiecznikegzorcysta.pl/wiara-i-rozum/item/1419-jezus-nigdy-nie-rozstawal-sie-z-duchem-swietym

Jezus nigdy nie rozstawał się z Duchem Świętym

Kiedy współcześni katolicy mówią o Jezusie, rzadko pamiętają o Duchu Świętym. Podobnie duchowni sporadycznie wspominają o Nim w kazaniach. Taki stan rzeczy jest spowodowany m.in. tym, że chrześcijanie przyzwyczaili się do mówienia i myślenia o Jezusie jak o samotniku lub bohaterze religijnym.

Tymczasem Nowy Testament ukazuje Jezusa, który był wiedziony przez Ducha i posyłał Parakleta. Co więcej, samo słowo „Chrystus” oznacza namaszczonego Duchem Świętym i spełniającego swą misję w mocy Ducha. Nie ma ani jednego odcinka w ziemskim życiu Jezusa, w którym dopuszczalne byłoby zapomnienie o Duchu Świętym. To samo dotyczy tożsamości chrześcijan, którzy mają łączność z Chrystusem i z Bogiem Ojcem w mocy Ducha Świętego. Mamy wiele do naprawienia w zakresie naszej wiary w Ducha Świętego

Herezje

Za niedoskonałym sposobem przedstawiania Chrystusa stoi kilka przyczyn. Najistotniejszymi spośród nich były pojawiające się w IV w. herezje, które zaprzeczały odwiecznej jedności Jezusa i Ojca. I tak adopcjanizm głosił, że Jezus jest zwykłym człowiekiem, tyle że w wyjątkowy sposób obdarzonym Duchem Świętym. Sekta ebonitów, istniejąca już od II w., uważała Jezusa za nowego Mojżesza, a Jego chrzest w Jordanie interpretowała jako moment, w którym człowiek o imieniu Jezus otrzymał namaszczenie Duchem. Jezus miał zatem być tylko człowiekiem namaszczonym przez Ducha, podobnie jak Mojżesz. Ten pogląd był sprzeczny z objawieniem Jezusa jako odwiecznego Słowa, które stało się Ciałem. W sytuacji zagrożenia ze strony herezji bezpieczniej było mówić osobno o Chrystusie i osobno o Duchu Świętym. W ciągu wieków doprowadziło to jednak do zapomnienia, że Chrystus kontynuuje swe dzieło razem z Ojcem przez Ducha. Chrześcijanin na podstawie porządku Objawienia powinien pamiętać, że wszystko, co Bóg czyni w naszym życiu, czyni mocą Ducha Świętego. A Duch Święty, który jest Osobą Trójcy Świętej, nie może być ani pomijany, ani przemilczany bez konsekwencji osłabienia naszej wiary w Boga. Przecież Trójca nie była nigdy „Dwójcą”!



Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Ty Mnie szukasz, a Ja zawsze jestem z tobą, ciągle jestem przy tobie.

07. 12. 14 r. Warszawa.

Dawno nie byłam „u naszego krzyża” i dzisiaj niemal tam biegłam. Jeszcze podczas modlitwy Piotr powiedział, że usłyszał niezwykłe skowa;

  • Ty Mnie szukasz, a Ja zawsze jestem z tobą, ciągle jestem przy tobie.

Ja już nie wiem co robić, by odwdzięczyć się za to wyróżnienie. Ciągle mi się cisną słowa; nie jestem godna, abyś przyszedł do mnie… Najciekawsze, że oboje traktujemy Go jak kogoś bardzo bliskiego. Zwłaszcza Piotr, co nie jest nawet dziwne jeśli się Go widzi i słyszy. To niezwykłe uczucie… zatyka gardło… 


08. 12. 14 r. Warszawa.

  Dzisiaj Piotr został obudzony z nakazem pójścia do kościoła, tam dostał wizję;

Zobaczyłem ziemię jako małą kropkę we wszechświecie, wszystko to mieściło się w przestrzeni o kształcie kuli, ponad tą kulą znajdowała się inna kula, inny wszechświat. Oba połączone były tunelem w formie wirującego spiralnego leju. Dziwnie… tam jest i zielony i niebieski kolor.

A jeśli budowa hologramu wygląda właśnie w ten sposób, że istnieją wszechświaty w kształcie kuli, które są połączone wirującym spiralnym tunelem? Z tego co wiem, pełno jest zjawisk we wszechświecie właśnie w formie wiru….

Czy rodzący się Wszechświat wirował? Do tej pory myślano, że Wielki Wybuch był jednorodny, a przestrzeń zachowuje się tak samo w każdym kierunku. Ostatnie badania podważają tę teorię – być może Wszechświat obraca się jako całość, a jeśli tak, to musiało być tak od samego początku. http://news.astronet.pl/index.php/2011/07/22/n6773/

1

Piotr wczoraj miał sen.

Byliśmy razem na półpiętrze (p.s. znowu półpiętro, co to może znaczyć?) i zobaczyłem gacka. Wysoki, na czarno ubrany chudy facet o dziwnie długich nogach. Były wręcz nienaturalnie długie. Podawał mi nowe koszule do zmiany, oferował mi swoje usługi, ale oczywiście je odrzuciłem. Dziwne, ale kiedy podchodził do mnie cały czas gapił się czujnie na ciebie.

Kiedy tego słuchałam w mojej głowie zapaliła się czerwona lampka. Tego czarnego chudego faceta z nienaturalnie długimi nogami widziałam już wcześniej. Dokładnie wtedy, kiedy wprowadziliśmy się do poprzedniego mieszkania. Teraz kolejna przeprowadzka i znowu się pojawił, tym razem w wizji Piotra. Spytałam się Homiela dlaczego? Obawiam się, że coś się szykuje.

  • Taką macie drogę, macie nas, macie tamtych.
  • . Powiedział, że nic lepszego na ten moment nie mogliśmy znaleźć, to było wskazane. Musieliśmy się przeprowadzić… mówi.
  • To mieszkanie czas było opuścić.
  • Czy coś było złego?
  • Ten etap się skończył.
  • Ale nam było dobrze…
  • Są etapy w życiu.
  • A to obecne?
  • Przechowalnia.
  • Czy długo potrwa?
  • Na razie przesłona zdarzeń stoi.
  • ……….
  • Powiedział, że dostałem przepiękny prezent.
  • Prowadzenie przez Chrystusa.
  • To jest początek twojej drogi do końca.
  • I to się właśnie zaczęło – od razu wiedziałam, że chodzi o wizję, w której Piotr idzie w powietrzu z Chrystusem.
  • Pokazał ci, że jest naprawdę… przypomniał mi płuca jak oddychał – Homiel wspomniał nasz niedawny pobyt w katedrze św. Floriana.

Piotr miał dzisiaj w kościele piękną wizję;

Przede mną długa świetlista droga, jesteśmy gdzieś w przestrzeni, mam zawiązane przepaską oczy i nic nie widzę, trzymasz mnie z lewej strony, Jezus trzyma mnie z prawej strony i tak razem idziemy, a raczej prowadzicie mnie tą drogą. Na końcu drogi puszczacie mnie wolno i idę już sam.

peopl05

Piotr jest jak ślepiec, potrzebuje prowadzenia i wsparcia… ale powiedzmy sobie szczerze, któż z nas tego dzisiaj nie potrzebuje…