Kiedy umierałem na krzyżu i cierpiałem, cieszyłem się, że tak wielu uratowałem…

25. 09. 16 r.  Warszawa.

Niedziela zaczęła się… można powiedzieć… niesamowicie. Zwyczajowo pojechaliśmy do Ikei na śniadanie. Piotr wziął bułkę z serem i ketchup w jednorazowej, małej, czerwonej saszetce. W pewnym momencie coś mu wlazło między zęby, więc oderwał sztywny, niewielki kawałek saszetki i posłużył się nią jak wykałaczką. Kiedy nie była już potrzebna położył ją na talerzu, a talerz odłożył do miejsca składowania brudnych talerzy. Wyszliśmy. Piotr otwiera mi drzwi auta, a sam poszedł do bagażnika, by schować zakupione ikeowskie drobiazgi. Siadając na swoim miejscu, czyli na miejscu pasażera zauważyłam, że na jego siedzeniu leży coś czerwonego.

Zdziwiłam się, ponieważ Piotr nie zostawia po sobie śmieci, jest w swoim aucie wyjątkowo pedantyczny. Nie usunęłam tego jednak i czekałam, aż sam to zrobi. Kiedy w końcu Piotr otwiera ze swojej strony drzwi i nachyla się, by wsiąść… zastyga w bezruchu.

  • Co to kurna! – wyrwało mu się – To niemożliwe… To niemożliwe! Jak to się tu znalazło?!
  • Ale co? – pytam, bo nie wiedziałam co go tak zszokowało.
  • Zostawiłem to w Ikei! To moja wykałaczka!
  • Niemożliwe…  – tym razem to ja byłam w szoku. Wzięłam ją do ręki i faktycznie! Końcówka saszetki.
  • Zapomniałeś, a będzie ci potrzebne.
  • ……   patrzyliśmy na to oboje i nie wierzyliśmy własnym oczom.
  • Jak to zrobiłeś? – pytam Homiela.
  • …… – nie odpowiedział.
  • Co poczułeś jak to zobaczyłeś?
  • No… zamurowało mnie, zapomniałem tego, a miałem wziąć. Dzięki… dzięki Homiel.
  • No, ale jak to zrobił?
  • Nie chcę Ich pytać – Piotr już zniecierpliwiony – Gdyby chciał, to by powiedział.
  • ……
  • Ale ci teraz przygadał… pokazał mi fragment filmu z Indiany Jones… jak ta babka chciała wiedzieć wszystko i co się z nią stało.

  • Rozum ogół, nie wchodź w szczegóły. Po raz wtóry ci powtórzę córko. Wiesz nie to, co chcesz, lecz to, co My chcemy, żebyś wiedziała. Jesteś wierząca i podczas modlitwy o 15.00 wiesz co mówisz… Powinnaś zaufać i wiedzieć. Gdybyś mogła, tobyś wiedziała.
  • . modlisz się o mnie? – Piotr zdziwiony po tych słowach, a ja zdziwiona, że o to pyta.
  • A co?
  • No pokazał mi teraz…
  • Modli się za wszystkich ludzi.

Takiej nauki wystarczy mi na rok.  Byliśmy pod wielkim wrażeniem tej prostej i niezwykłej czynności. Jak Oni to robią???  Zachodziłam dalej w głowę i nic nie mogłam sensownego wymyślić. Wybieraliśmy się dzisiaj do Kazimierza Wielkiego zamierzając też tam coś zjeść i Homiel uznał, że wykałaczka będzie niezbędna!!! 


Pojechaliśmy w milczeniu do Katedry, do „naszego krzyża”. Wchodząc przywitała nas oczywiście żebrząca kobieta. Piotr musiał być ciągle w lekkim szoku, bo przeszedł obok niej zupełnie bezbarwnie. Nie wiem o czym myślał, ale słowa Jezusa szybko przywołały go do pierwotnego, trzeźwego stanu. Zaczął mi dyktować nie zważając na kobietę.

  • Nie bój się być dobry, jak Ja byłem dobry.
  • Daj jej, a twoje serce zapełni się radością tak, jak Ja im dałem.
  • Kiedy umierałem na krzyżu i cierpiałem, cieszyłem się, że tak wielu uratowałem…
  • …….
  •  zobaczyłem jak rozpościera ręce na cały świat …
  • Poczułem, że cieszył się, że wypełnił wolę Ojca… Jego cierpienie było radością… Pokazał mi, że jak cierpiał, to się cieszył.
  • A ja poczułam wielki ciężar tych słów…

Słowa Chrystusa zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Pochlipywałam przez jakiś czas cicho… Kilkanaście minut później jadąc do Kazimierza odezwał się Homiel.

  • Wielka chwała dla tego, kto zrozumie. Istotą diabła było, żebyś się nie dowiedział prawdy.
  • Dlaczego?
  • Każdy, kto zna swoje korzenie chce do nich wrócić.

Zamyśliłam się… Gdy człowiek pozna gdzie tak naprawdę jest jego Prawdziwy Dom i co znaczy Prawdziwy Dom, chce do niego wrócić. Każdy chciałby do niego wrócić.


Gdy Piotr prowadzi, to ja zatapiam się myślach. Biblia to nie tylko Pismo Święte, ale i kronika, przekonałam się o tym ostatnio oglądając wszystkie filmy dokumentalne na ten temat, jakie emituje Discovery. Rozstąpienie wód, plagi egipskie, wielki exodus, historia Jezusa… to wszystko się faktycznie wydarzyło i nauka jest w stanie to udowodnić.

  • Ponoć Henoch żył 330 lat… to prawda?
  • Wszystko jest dla Boga możliwe.
  • Ale! Mówiłeś raz, że nie znasz takiego, kto by tak długo żył.
  • To, że nie znam, nie znaczy, że nie żyli.
  • To znałeś Henocha, czy nie…? – i chyba posunęłam się za daleko, bo gwałtownie zabolała mnie głowa.
  • ……
  • Czy to ta sama osoba Henoch i Eliasz?
  • Można być w wielu miejscach naraz – … co to miało znaczyć? Nie wiem.
  • Jakie macie plany wobec Piotra?
  • Musi się wypełnić co zostało spisane.
  • A gdzie jest to spisane?
  • Księga Rodzajów.
  • Coooo? – spojrzeliśmy na siebie gwałtownie.
  • Radości nie będzie końca, przyjdzie Zbawiciel po swoje dzieci.

Zamilkliśmy aż do Kazimierza. Tam zwiedziliśmy nasz ulubiony klasztor, zjedliśmy obiad i wróciliśmy. Nie byliśmy zbyt długo, bo Piotr dziwnie się czuł. Bolał go, jak twierdził cały przełyk i piekło ucho. W pewnym momencie nawet nie mógł zrobić kroku do przodu, bo po prostu zastygł w bezruchu jak pomnik. Widziałam, że każdy ruch sprawia mu trudność. Wracaliśmy do Warszawy w zwolnionym tempie.

  • Fajnie nam się jedzie – Piotr.
  • Tak, bo jesteśmy przede wszystkim przyjaciółmi. Wiemy z czym walczymy i wiemy o co chodzi.
  • Jesteście nie tylko przyjaciółmi, ale między wami przymierze. A wiesz z kim zawiera przymierze Ojciec? Razem jesteście bronią.
  • Kiedy przyjdzie Mesjasz? Za 100 lat, za 200 lat? – pytam dalej dociekliwie.
  • Za 200 lat nie byłoby sensu.
  • To za 100 lat?
  • Zdecydowanie krócej.
  • Dlaczego?
  • Spójrz… jaki układ się tworzy (p.s. Trump – Putin) narastająca Azja, zepsuta Europa.
  • A będziemy świadkiem przyjścia Zbawiciela?
  • Nie jestem w stanie tego powiedzieć, za dużo oczekujesz.

Jechaliśmy dalej obżarci po rybie i 4 drożdżówkach.

  • Chcę głodu.
  • Nie mów głodu. To jeden z jeźdźców apokalipsy, a nie wiesz jak wielu cię słucha. Mów postu. Nazywaj rzeczy po imieniu.
  • Odwiedziliście Zbawcę i Jego Matkę, a teraz jedź spokojnie.

Wieczorem.

Oglądaliśmy film z Jim Caviezelem „Outlander” i przypomniałam sobie natychmiast o słowach Jezusa na jego temat.

  • Czy on kiedyś się dowie, że go wybrał do roli w „Pasji”?
  • ……
  • … Położył ci wieniec na głowie.
  • ……?
  • To laur. Kiedy nadejdzie czas rydwan przyjedzie po ciebie, 6 białych koni.
  • A kto będzie prowadzić?
  • Jeździec.
  • Kto?
  • Niespodzianka.


Dopisane 13. 06. 2017 r. 

To był niesamowity dzień, a będzie takich znacznie więcej.

  • Odwiedziliście Zbawcę i Jego Matkę, a teraz jedź spokojnie już wtedy, jak się okazało dzisiaj, Piotr miał zawał, o czym nie wiedzieliśmy. To dlatego Homiel powiedział jedź spokojnie.

  • A wiesz z kim zawiera przymierze Ojciec? Przymierze; oznacza w języku polskim znacznie mniej niż terminy występujące w Biblii hebrajskiej (berit) oraz greckiej (diatheke). Oznaczają bowiem przysięgę, obietnicę, uroczyste zapewnienie, a tylko w niektórych przypadkach określają wzajemnie podjęte zobowiązania.

Ten aspekt wzajemności nie zawsze charakteryzował relacje między Bogiem a ludźmi, które były nazywane tymi dwoma słowami. Zobowiązaniem podjętym tylko ze strony Boga było przymierze zawarte z Noem i całym stworzeniem, kiedy Bóg obiecał nigdy więcej nie zsyłać na ziemię potopu. Podobne było pierwsze przymierze z Abrahamem. Przymierza te nie mogły zostać zerwane, ponieważ stroną zobowiązującą się był Bóg zawsze wierny, a nie człowiek, który okazywał się wiarołomny. Dlatego pierwsze dwa przymierza są wieczne. Inne było przymierze zawarte za pośrednictwem Mojżesza na górze Synaj, a następnie odnowione przez Jozuego i pokolenia Izraela w Sychem. Bóg zobowiązywał się ich chronić, w zamian spodziewał się posłuszeństwa ogłoszonemu Prawu.

Zdecydowanie inny jest charakter przymierza zapowiedzianego przez Boga ustami Jeremiasza. Inicjatywa przymierza zależy całkowicie od Boga. Działanie ludu jest ukazane bardzo negatywnie: wszystko, co lud czynił w przeszłości, przemawiało przeciwko zawarciu na nowo przymierza. Bóg jednak decyduje się przezwyciężyć przeszkody stawiane przez lud. Nie domaga się niczego, lecz czyni wszystko sam, zawierając nowe i wieczne przymierze.

Pomimo trwałości jest ono jednak wzajemne, ponieważ dotyczy obydwu stron: Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi narodem. Lud jest aktywnie włączony w przymierze, ale tym, który to włączenie powoduje, jest sam Bóg. To On działa od wnętrza człowieka, w jego sercu. To działanie człowiek przyjmuje w sposób wolny i ostateczny. Tę nową i trwałą relację między Bogiem a człowiekiem ustanawia życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, a jej rezultatem jest to, czego Stare Przymierze nie było w stanie zapewnić: uwolnienie od mocy grzechu, wolność do posłuszeństwa Bogu. http://biblia.wiara.pl/slownik/67ea4.Slownik-biblijny/slowo/PRZYMIERZE


  • Musi się wypełnić co zostało spisane. Księga rodzajów. Radości nie będzie końca, przyjdzie Zbawiciel po swoje dzieci. 

Musiałam wgryźć się w Księgę Rodzajów od zera. Dzięki badaczom Biblii słowa Homiela stały się dla mnie zdecydowanie bardziej zrozumiałe.

Po pierwsze; to w KR po raz pierwszy pada imię Henocha i jego krótki opis, że żył z Bogiem w przyjaźni.

18. Gdy Jered miał sto sześćdziesiąt dwa lata, urodził mu się syn Henoch. 19. A po urodzeniu się Henocha Jered żył osiemset lat i miał synów i córki. 20. Jered przeżył ogółem dziewięćset sześćdziesiąt dwa lata, i umarł. 21. Gdy Henoch miał sześćdziesiąt pięć lat, urodził mu się syn Metuszelach. 22. Henoch po urodzeniu się Metuszelacha żył w przyjaźni z Bogiem trzysta lat i miał synów i córki. 23. Ogólna liczba lat życia Henocha: trzysta sześćdziesiąt pięć. 24. Żył więc Henoch w przyjaźni z Bogiem, a następnie znikł, bo zabrał go Bóg.

Po drugie; Cała tradycja żydowska i chrześcijańska widziała tu proroctwo mesjańskie – zapowiedź króla-pasterza, który pochodząc z tego pokolenia zdobędzie posłuch nawet u pogan. Wstępną realizacją był Dawid, lecz pełną – dopiero Chrystus. „Do którego ono należy” stanowi poprawkę dokonaną na podstawie przekładów staroż. Hebr. wyraz niezrozumiały. Sziloh – odczytywany przez niektórych w sensie: „aż danina będzie mu przyniesiona”; inni popr.: „do którego należy sąd”. http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=49 

10. Nie zostanie odjęte berło od Judy, ani laska pasterska spośród kolan jego, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i zdobędzie posłuch u narodów!

Po trzecie; Henoch, ojciec Matuzalema nie umarł; został zabrany (można by rzec ‘pochwycony’) prosto do nieba nie przechodząc przez śmierć. Ciekawym jest fakt, iż najstarsze proroctwo Biblii wypowiedziane zostało przez Henocha jeszcze przed potopem, a dotyczyło powtórnego przyjścia Chrystusa. Nie jest ono zapisane tutaj, ale cytowany jest w przedostatniej księdze Biblii – w liście Judy). http://biblia24.com/blog/2013/06/03/wiadomosc-ukryta-w-ksiedze-rodzaju/ 

14. Już Henoch, który żył siedem pokoleń po Adamie, prorokował na temat tych ludzi: „Oto nadchodzi Pan z tysiącami swoich świętych, 15. by dokonać sądu nad wszystkimi ludźmi, by obnażyć wszystkie bezbożne czyny i wszystkie bluźnierstwa, jakie wypowiedzieli przeciwko Niemu bezbożni grzesznicy”.

Antychryst teraz czyni dobro, lecz to zatruty owoc.

21. 09. 16 r. Warszawa.

Ciągle próbuję przekonać Piotra, by pojechać do Poznania, a Piotr nie i nie. Przekonuję  też Homiela, że to ważne, a On odpowiada po swojemu. Pokazał dużą klepsydrę i spadający piasek. Na dole klepsydry napis koronka.

  • Teraz uderzasz głową w mur, potem murów nie będzie.
  • Otworzą się drzwi…
  • Zobaczyłem światło za drzwiami i klucz z ząbkami, który trudno włożyć do dziury, aż w końcu wkłada się idealnie. Musisz czekać aż wszystko u Nich się dopasuje.

Zamilkłam, bo już nie miałam żadnych argumentów. Wiem co znaczy koronka i wiem co znaczy klepsydra, rozwiązanie wymaga czasu. Ćwiczenie mojej cierpliwości to ciężka dla mnie nauka, ale nie mam już żalu, ponieważ rozumiem, iż Piotr to ciężki orzech do zgryzienia. Tak bardzo nie chce się udzielać innym, że najlepiej odgrodziłby się murem i przeżywał wszystko sam. Ledwo toleruje moje pisanie na blogu.

  • Można być razem, a można być oddzielenie.
  • Można być oddzielnie, a można być razem – Homiel raptem ni stąd ni zowąd. Chce mi chyba przekazać, że muszę mieć więcej zrozumienia dla Piotra i poczuć się przez chwile w jego skórze. Ok… już rozumiem.

Wieczorem oglądaliśmy ciekawy dość film; „Przypadek 37” Pracownica socjalna stara się pomóc jednej ze swoich podopiecznych. Dziewczynka jednak nie jest tym, za kogo się podaje. Film, który daje do myślenia i otrzeźwia. Nie każdy wyglądający jak diabeł jest diabłem. 

http://www.filmweb.pl/film/Przypadek+39-2009-318437

  • Zaprawdę powiadam ci, że ten, co jest aniołem ma rogi. 
  • A ten, co ma rogi jest aniołem – skomentował Homiel.

22. 09. 16 r. Warszawa.

Piotr wstał rano zmęczony.

  • Ciągle słyszę w głowie Eliasz, Eliasz. Sprawdź, bo mam już dosyć.

Oczywiście sprawdziłam w internecie… znowu. Jeśli Homiel co jakiś czas do niego wraca znaczy, że coś przeoczyliśmy. Pierwsze co mi się pojawiło to objawienie z LA SALETTE z 1864 roku.

http://www.apokalipsa.info.pl/objawienia/la_salette.htm

Lecz oto Henoch i Eliasz, pełni Ducha Bożego! Będą oni przemawiać z mocą Bożą i ludzie dobrej woli uwierzą w Boga i wiele dusz dozna wzmocnienia. Dzięki mocy Ducha Świętego dokonają oni wielkich rzeczy i potępią diaboliczne błędy Antychrysta! Biada mieszkańcom ziemi!

Spojrzeliśmy na siebie nie wiedząc co z tą wiedzą zrobić.

  • No i co? Apokalipsa idzie? – spytałam niepewnie.
  • …… – Piotr wzruszył ramionami.
  • Antychryst zostanie zdemaskowany? Czy faktycznie?
  • Teraz czyni dobro, lecz to zatruty owoc.
  • ……. ???!!! 
  • Czyli już jest? – spytałam zdziwiona.
  • Czy ta wiedza zmieni coś w naszym życiu? O Henochu, Eliaszu… – pyta Piotr nie rozumiejąc dalej o co Homielowi chodzi.
  • Po to się wszystko dzieje, żebyś czynił świadomie.
  • Ale ja nie mam siły – i rzeczywiście, ostatnio Piotr jest wyjątkowo ciągle zmęczony. 
  • Czy znasz czynny wulkan, który nie ma siły ?

Nie chciało mi się w tej chwili nad tym zastanawiać, bo to już kosmos.

  • Nie przekonuj. Ważne żebyś ty wiedział zwraca się do Piotra. 
  • Eliasz to Henoch, tak mówił Homiel… już zgłupiałam. Ale Metatron nie był Eliaszem o ile wiem… – myślę głośno. 
  • Eliasz to nie jest wiedza tajemna.
  • Kiedy się dowiesz prawdy, będziesz wiedział co robić.


Dopisane 09. 06. 2017 r.

  • Teraz czyni dobro, lecz to zatruty owoc – wyjdę trochę do przodu i wyjawię, że antychryst istnieje i to nie jest jedna osoba. Ciekawy jest ten fragment u Alicji Lenczewskiej w „Słowo pouczenia”;


Czy nadchodzi apokalipsa? – odpowiem za kilka miesięcy, ale na dzisiaj…


LA SALETTE, r. 1864proroctwo z La Salette wspomina o dwóch znanych prorokach pojawiających się przed apokalipsą, jednak sama apokalipsa według św. Jana wspomina jedynie o 2 świadkach.

Dwom moim Świadkom dam władzę, a będą prorokować obleczeni w wory, przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni. Oni są dwoma drzewami oliwnymi i dwoma świecznikami, co stoją przed Panem ziemi. A jeśli kto chce ich skrzywdzić, ogień wychodzi z ich ust i pożera ich wrogów. Jeśliby zechciał ktokolwiek ich skrzywdzić, w ten sposób musi być zabity. Mają oni władzę zamknąć niebo, by deszcz nie zraszał dni ich prorokowania, i mają władzę nad wodami, by w krew je przemienić, i wszelką plagą uderzyć ziemię, ilekroć zechcą. A gdy dopełnią swojego świadectwa, Bestia, która wychodzi z Czeluści, wyda im wojnę, zwycięży ich i zabije. A zwłoki ich /leżeć/ będą na placu wielkiego miasta, które duchowo zwie się: Sodoma i Egipt, gdzie także ukrzyżowano ich Pana. I [wielu] spośród ludów, szczepów, języków i narodów przez trzy i pół dnia oglądają ich zwłoki, a zwłok ich nie zezwalają złożyć do grobu. Wobec nich mieszkańcy ziemi cieszą się i radują; i dary sobie nawzajem będą przesyłali, bo ci dwaj prorocy mieszkańcom ziemi zadali katuszy. A po trzech i pół dniach duch życia z Boga w nich wstąpił i stanęli na nogi. A wielki strach padł na tych, co ich oglądali.

Pierwsi chrześcijanie, tacy jak TertulianIreneusz z Lyonu i Hipolit Rzymski, doszli do wniosku, że dwoma świadkami byli Enoch i Eliasz, czyli prorocy, którzy nigdy nie umarli, ponieważ Bóg „zabrał” ich do siebie. Na jednego ze świadków proponowano też Mojżesza, ze względu na jego zdolność do przemiany wody w krew i moc zsyłania plag na ziemi[2]. Współcześni teologowie, tacy jak John Walvoord, porównali „dwa świeczniki” i „dwa drzewa oliwne” z jedenastego rozdziału Apokalipsy, do złotego świecznika i dwóch drzew oliwnych z czwartego rozdziału Księgi Zachariasza. Poprzez identyfikację dwóch gałązek oliwnych jako „dwóch pomazańców” lub „dwóch synów oliwy”, w Księdze Zachariasza, poparta zostaje dosłowna interpretacja, wedle której dwaj świadkowie są konkretnymi dwiema osobami. Tak uważał między innymi szkocki teolog, William Barclay[3]. John Walvoord wskazał, że przez wzgląd na brak imion świadków, byłoby bezpieczniej stwierdzić, że nie są oni związani z żadnymi poprzednimi biblijnymi bohaterami. Zwolennicy dosłownej interpretacji Apokalipsy wierzą w dyspensacjonalistyczną i futurystyczną interpretację, która zakłada pojawienie się dwóch świadków w dniach ostatecznych[4]. https://pl.wikipedia.org/wiki/Dwaj_świadkowie

Przed objawieniem w Lasayette mamy jeszcze;

Apokalipsa Eliasza, httpwww.academia.edu5055912Żydowska_Apokalipsa_Eliasza_Sefer_Elijahu_
Apokalipsa Eliasza,                  httpwww.academia.edu5055912Żydowska_Apokalipsa_Eliasza_Sefer_Elijahu_

  • Eliasz to nie jest wiedza tajemna –  Homiel potwierdził w niedawnej rozmowie ( opiszę za kilka miesięcy), że jednym z tych proroków jest Eliasz. Wiele jest danych o Eliaszu i nie wiem jeszcze o jaką prawdę chodzi. Jednak może o taką, że Eliasz i Henoch to jedna dusza, jak to określił Homiel. A jeśli to jedna dusza… to tak naprawdę jeden prorok. Skupię się na podobieństwach między Henochem i Eliaszem i jeszcze raz zadam pytanie, czy taka opcja jest w ogóle możliwa?

1. Henoch i Eliasz nie umarli jak zwykli śmiertelnicy. 2. Obydwaj zostali wzięci do nieba. 3. Obydwaj są przedstawieni przez autorów biblijnych jako pozostający w bardzo bliskiej zażyłości z Bogiem. 4. Obydwaj posiadają moc niszczenia swoich wrogów, kontroli nad pogodą i zsyłania plag. 5. Obydwaj żyją w bliskiej komunii z Bogiem jeszcze zanim została ona ułatwiona poprzez działalność i nauczanie Jezusa Chrystusa.

Pytam się dzisiaj Homiela, czy to jest wystarczająca prawda o Eliaszu…

  • Tak naprawdę wiesz niewiele.

Wielu puka i stuka. Wierz mi, niewielu się dostaje, kto puka i stuka.

19. 09. 16 r. Warszawa. 

Wczoraj przyjechała do Warszawy nasza córka. Postanowiliśmy poprowadzić ją utartymi ścieżkami i pokazać nasze miejsca. Po wizycie w katedrze pojechaliśmy do CH Arkadia. Widząc atrakcyjne witryny sklepowe mała wsiąkła gdzieś po drodze, a my zwyczajowo poszliśmy do Grycana. Siedzimy przy stole, rozmawiamy i plum… ptasia kupka spadła na rękaw koszuli Piotra. Podnosimy głowy do góry i szukamy wzrokiem latającego sprawcy… a tam nic.       

  • Aaaa to numer! Tutaj?!!! Skąd się to wzięło!
  • Przed przeznaczeniem nie uciekniesz, teraz wiesz?
  • Rany…. i tak nie zostanę księdzem… Jak Wy to sobie wyobrażacie? Nie jestem w tym dobry.
  • Wszystko musi być wyważone, żeby uwierzyli.
  • Macie Swoich kapłanów – Piotr dalej z uporem.
  • Każdy ksiądz do was trafi? – spytałam przy okazji.
  • Niebo nie jest dla księży, ale wyznawców Boga, którzy mu służą w mundurze.

No tak, sama sutanna to zdecydowanie za mało. Mieć habit nie wystarczy, by wejść do Nieba. Wyznawcą Boga nie jest ten, który o Nim mówi, bo o Bogu mówią wszyscy księża. Wyznawcą Boga jest ten, kto idzie zgodnie z tym, co mówi Bóg. Nie wiem, czy chociaż połowa kapłanów spełnia ten warunek w dzisiejszych czasach. 

  • Wielu puka i stuka.
  • Wierz Mi, niewielu się dostaje kto puka i stuka.
  • Dostaje się nie ten, co chce, lecz ten, co zasłuży.
  • ……
  • Nie mam czasu na pisanie. Dziwne… poczułam dzisiaj do tego tęsknotę – przyznałam Piotrowi.
  • Jak to mówią… oręż przyrósł ci do ręki.
  • Hmm…. coś w tym jest – przyznałam.
  • ……
  • A co z NIP? – pyta Piotr.
  • ……
  • Usłyszałem… antrakt.

Antrakt – przerwa między aktami przedstawienia teatralnego, opery, częściami koncertu muzycznego; także epizod instrumentalny wykonywany między aktami opery czy baletu (muzyka antraktowa).

  • A teraz zapraszamy wszystkich do sceny finałowej.
  • W październiku będzie koniec?
  • To nie przypadek. To co było na początku, będzie na końcu.
  • Potem wchodzimy w nową epokę. Wszystko cię zaskoczy.
  • Powinienem się bać?
  • Czy należy się bać, skoro Ojciec jest przy tobie ?
  • Ten, co kocha dobra materialne zrezygnuje z tego.
  • Łatwiej ci będzie wejść boso do Ojca.
  • A NIP, co z nimi się dzieje? – Piotr znowu. 
  • To zło ulęknione.
  • Ta rozprawa i wyrok przytnie im skrzydełka, już nie będą tacy mocni… – Piotr lekko ironicznie.
  • Na skrzydła to trzeba sobie zasłużyć. To błona, nic więcej – pokazał nietoperza obdartego ze skrzydeł. Gacek bez skrzydeł…

  • To nie jest normalne, że ciągle przegrywam – ostatnio Piotr ma fatalną passę. Przegrywa po kolei wszystkie przetargi. 
  • Dla kogo? -… jest nienormalne chciałby dopowiedzieć Homiel.
  • Jak to dla kogo?
  • Nic nie dzieje się bez zgody Ojca.
  • Nawet diabeł może zrobić tyle, ile mu pozwolą.
  • Tak jest zawsze? Dajecie czasami wolną rękę diabłu? – pytam.
  • Nigdy.
  • Gdy ginie dziecko to wola Ojca?
  • Nic nie dzieje się bez przyczyny.
  • Nie masz wiedzy, by oceniać ponadto co wiesz.

Pojawiła się córka i zaciągnęła nas do sklepu obuwniczego. Piotr przyglądał się jakimś męskim mokasynom myśląc pewnie, że przydałyby się do jego kolekcji.

  • Cieszysz się butkami ?
  • Niedługo nie dadzą ci spokoju.

Co miał na myśli?  1) Piotr będzie miał wyrzuty sumienia, że ma ich za dużo. 2) Piotr będzie ciągle w ruchu, podróży. 3) Nie wiem.


20. 09. 16 r.  Warszawa. 

Piotr miał w nocy bardzo intensywną wizytę gacków. Do tego stopnia, że musiał spać przy zapalonym świetle, co dawno mu się nie zdarzyło.                                                                    

  • Dlaczego?
  • Wszystko co do świata przychodzi… przyszło do ciebie.
  • Mniej się modliłeś, nawet Ola się nauczy.
  • A czego się może nauczyć?
  • Namaszczania. Twoja modlitwa jak namaszczenie.
  • Niech modlitwa będzie przyjemnością.
  • Modlitwa od grzesznika ma większą moc, niż od człowieka prawego.

Piotr tego nie wie, co ja wiem. Będąc uważnym obserwatorem i uczestnikiem wszystkich wydarzeń to nie Piotr się uczy najszybciej, to ja się uczę. 


  • To dzięki Wam mamy w tym roku normalną pogodę? – rok temu latem było wyjątkowo gorąco i obawialiśmy się tego powtórki. 

  • Bardzo wielu by zmarło bracie.
  • Jestem Twoim bratem?
  • Jesteś Nam bratem – poprawił.
  • Pogoda to prezent od Pana Boga.
  • Gdybym chciał wejść do banku to co? Też mi dacie ? 
  • Dlatego bracie widzę potężny łańcuch na twojej szyi, nie smycz.
  • …… – oboje zaczęliśmy się śmiać. Myślę, że nie jeden a dwa łańcuchy byłoby w sam raz. 

Wieczorem.

Jakiś czas temu skontaktowałam się z pewnym znanym egzorcystą wysyłając mu zdjęcie Zielonego. Musiało to zrobić na nim spore wrażenie, ponieważ zaprosił nas na spotkanie w Poznaniu. Piotr nie dał się przekonać, czym mnie oczywiście od razu wkurzył. Nie odzywaliśmy się do siebie siedząc razem na jednej sofie. Zobaczyłam po kilkunastu minutach jak Piotr wyciąga dłoń przed siebie i ją otwiera… jakby chciał kogoś lub coś dotknąć.

  • Skoro wiesz co od ciebie chcę, to wiesz co masz robić.
  •  to usłyszałem…

Od razu nastał między nami pokój.

  • Zrozumiałem wizję z Ojcem.
Starszy mężczyzna z siwą brodą w długiej szacie lekko kroczył po ziemi, właściwie lekko się nad ziemią unosił. Ja szedłem przed nim i zamiatałem szybko ścieżkę, po której On szedł. Nie chciałem, by trafił na jakąś przeszkodę, bo szedł boso. W pewnym momencie zobaczyłem wystający z ziemi bolec, dopadłem do niego i próbowałem go wyrwać, ale tkwił bardzo głęboko, a widzę, że On się zbliża. Położyłem się więc na nim, by staruszek mógł przejść bezpiecznie. Kiedy podszedł spojrzał na mnie i powiedział;
- Nie tego od ciebie oczekuję i przeszedł bokiem.
  • Kiedy usunąłem Mu spod nóg bolec chodziło o to, że Bóg Ojciec nie chce, bym Mu służył, bym się Nim zajmował. Mam służyć innym.
  • ….. – ręce mi opadły.
  • No przecież słyszysz to od dawna!… To jak? Jedziemy do Poznania?
  • ……
  • Coby nie zrobił, to nic nie da, dopóki nastanie czas, by to się stało.
  • Jeśli nie ty, on przyjedzie.
  • . Ojciec chce bym prowadził ludzi, modlił się za nich, czyścił… Powiedział teraz…
  • Weź kulę ziemską w rękę i nałóż drugą.
  • To, czego cię uczyłem.

  • Bądź tym, kim jesteś.

Zamilkliśmy oboje, bałam się odezwać i ruszyć jednocześnie. I tak trwaliśmy przez długą chwilę.


  • Czy naprawdę wszystko planujecie? – Piotr spytał Homiela.

  • Wszystko.
  • A nasza wolna wola?
  • Wszystko powtórzył. Dał do zrozumienia, że nasze wybory jako alternatywa też są zaplanowane. Każdy ruch człowieka jest przewidziany.
  • Czy Wasza nauka nie jest zbyt brutalna? – bo jak można wytłumaczyć kobiecie stratę małego dziecka.
  • Co czułaś, gdy obserwowałaś Piotra ?

Homiel przypomniał mi moment, kiedy byłam w kloszu…

Kończąc swoje myśli poczułam dziwną rzecz. Kątem oka zauważyłam przezroczystą powłokę, która powoli się na mnie zsuwała, aż w końcu znalazłam się w jej całkowitym wnętrzu. Obserwowałam Piotra jak na kogoś zupełnie obcego będąc za tą przezroczystą przesłoną, jak w kloszu. Zadziwiające odczucie… Poczułam się tak, jak musi się czuć Homiel, kiedy nas obserwuje… http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/06/03/zakazany-owoc/

Co czułam wtedy?…  Czułam się jak odpowiedzialny naukowiec w laboratorium. Oglądałam Piotra jak eksponat za szybą w muzeum. Czy to była już obojętność, czy raczej po prostu brak emocji wynikający z tego, że ja wszystko o tym eksponacie już wiem? Jego przeszłość i jego przyszłość, jego słabe i mocne strony, jego myśli, uczucia, marzenia… wszystko. 

  • Czy to dobrze, że miałam takie uczucie? A gdzie miłość?
  • Nie tobie to oceniać.


Dopisane 07. 06. 2017 r. 

  • Nic nie dzieje się bez zgody Ojca. Nawet diabeł może zrobić tyle, ile mu pozwolą –  Nic  nie dzieje się bez woli Ojca, a diabeł robi tyle, ile może. Z  jednej strony  Niebo  zezwala im na działanie, a z drugiej nakazuje z nimi walczyć. Dlaczego?
A. Lenczewska; Słowo pouczenia.
A. Lenczewska; Słowo pouczenia.

Niebo obserwuje nas uważnie w jakim kierunku będziemy się rozwijać i uczyć. Ta nauka może wydawać się dla nas zbyt  trudna, ale…

Lenczewska; a kto powiedział, że będzie łatwo
Homiel czasami mawia; A gdzie jest zapisane, że będzie łatwo…

Ojciec chroni wszystkich, lecz nieliczni są narzędziem do tej ochrony.

20. 08. 16 r. Warszawa.

Dzisiaj sobota, wybieraliśmy się i do katedry i do  Grycana.   Miałam   przygotowany     zeszyt   i spisywałam wszystko, co Homiel szeptał Piotrowi do ucha.

Pojechaliśmy do kościoła. Podeszliśmy do naszego krzyża i tam jak zwykle uklękliśmy w ciszy. Piotr nauczony przeze mnie, by mówić natychmiast co słyszy, po chwili zaczął cytować. Choć musiało wyglądać to idiotycznie wyjęłam swój zeszyt i na klęczkach zaczęłam notować. Na szczęście byliśmy sami, więc się zbytnio nie przejmowałam. Za to bardzo zdziwiły mnie słowa Jezusa.

  • Oczekuję cię z Ojcem w świątyni, będziesz mistrzem ceremonii.
  • Nie dam rady przecież – odpowiedział Piotr nawet nie wiedząc co znaczy w tym przypadku mistrz ceremonii.
  • Zmienisz się.
  • Będziesz najtwardszym z twardych, nie martw się, oczekuj znaków.

Już po wyjściu w samochodzie Homiel dodał…

  • To wszystko to akcja „konfesjonał”.
  • Ja się nie nadaję, jestem łobuzem.
  • Nie obrażaj Ojca Pio.
  • Do tego są ludzie uświęceni, a ja jestem łobuz, ludziom jako dzieciak do ciastek gwoździe wrzucałem, przecież komendant ostrzegał matkę, że do więzienia trafię… – Piotr szczerze jak na spowiedzi… 
  • ……
  • Słyszę, że ktoś pęka ze śmiechu…
  • Jak na ciebie patrzę to też nie wierzę… – przyznaję. Znając Piotra nie wyobrażam sobie go w „konfesjonale”, cokolwiek miałoby to oznaczać. A może… ja nie znam do końca Piotra?
  • To, co mówisz to prawda, ale jest wiele prawd.

Resztę drogi do Grycana spędziliśmy w milczeniu. Piotr zaczął mówić o NIP.

  • Jak myślisz, czy w październiku skończy się wreszcie sprawa sądowa z NIP?
  • Po co pytasz Oli, przecież to jest październik!!! Październik to początek końca.
  • To takie ważne żeby się cykl zamknął?
  • Bardzo, bo tak jest świat zbudowany.
  • Nie zjesz nowego ciastka, kiedy jesteś najedzony poprzednim.
  • Stwórca jest nieomylny.
  • Ludzie tego nie zauważają, tych cykli.
  • Cykle nie są dla ludzi, tylko dla was.
  • A co to będzie ta fala w wizji? – Pyta Piotr przypominając ją sobie.
  • A to jest początek końca kolejnego wieku, zaczniesz płynąć.
  • raaaany – myślę sobie… jaśniej nie można było?
  • Nie zabiorę wam tego co lubicie, ale zabiorę wam to, co codzienne.
  • …… – spojrzeliśmy na siebie z niepokojem. 

Potem spojrzałam na kawę, która stała mi pod nosem. To, co lubimy i to, co codzienne. Hmm… nasze dotychczasowe życie się zmieni… przyszło mi do głowy.


Piotr zaczął mówić o swojej księgowej, której przyjaciółka Alicja jakiś czas temu zachorowała na białaczkę, a wczoraj okazało się, że jest prawie zdrowa. Oczywiście była leczona farmakologicznie, ale dodatkowo czuwała nad nią specjalnie powołana do tego grupa modlitewna. Piotr długo przekonywał księgową, że modlitwa ma ogromną siłę i przyniesie wymierne efekty. Czy w to uwierzyła? Trudno powiedzieć.

  • Ty to rozumiesz, że jesteśmy.
  • Wiem.
  • Ty to wiesz.
  • Ale jest wielu, którzy też wiedzą.
  • Powiadam ci, że w tym gronie jest też niewielu.
  • …… – uśmiechnęłam się, bo przypomniały mi się słowa ks. Glasa, który powiedział, że na 100 będących w kościele na mszy może kilku wierzy naprawdę.
  • Nie wiem jak cię zmienią… jesteś taki hardy! – wracam do słów Jezusa.
  • Nam mimoza niepotrzebna.
  • Czy boisz się diabła ?
  • Wierzę w Boga, więc się nie boję – Piotr twardo.
  • Wielu wierzy, a boi się.
  • …… – i znowu przyznałam Mu rację.

Jadąc samochodem mijaliśmy nowego mercedesa.

  • Fajne to auto.
  • A ja ci powiadam… królestwo za miecz.
  • Homiel powiedział wczoraj, że Nie auto jest bezpieczne, lecz ten, kogo Bóg ochrania… To wygadał tak, jakby Bóg chronił nielicznych, jak to jest? – pytam, bo od wczoraj nie daje mi to spokoju.
  • Ojciec chroni wszystkich, lecz nieliczni są narzędziem do tej ochrony.

Bóg Ojciec chroni wszystkich ludzi, ale spośród ludzi wybiera swoje narzędzie, kogoś konkretnego, kto chroni bezpośrednio wybraną grupę ludzi. Niewątpliwie takim biblijny narzędziem był Mojżesz.

Bóg objawia się Mojżeszowi w gorejącym krzewie. Malowidło z katedry św. Izaaka w Sankt Petersburgu.
Bóg objawia się Mojżeszowi w gorejącym krzewie. Malowidło z katedry św. Izaaka w Sankt Petersburgu.

Po Grycanie wybraliśmy się na spacer po starówce. Wpadliśmy na chwilę do kościoła Św. Krzyża , a tam odbywał się koncert      http://www.swkrzyz.pl/index.php/item/549-chopin-w-bazylice-swietego-krzyza-20-08 https://pl.wikipedia.org/wiki/Paweł_Wakarecy

  • Czy Bóg się nie gniewa, kiedy Mu grają tak w kościele?
  • Sam go tu zaprosił – powiedział Homiel mając na myśli grającego Pawła Wakarecego.

Uśmiechnęłam się… Ciekawe kto wpadł na pomysł, by taki koncert tutaj zorganizować. Muzyka w takim wykonaniu rozbrzmiewała tutaj przepięknie. Nawet Japończycy zazwyczaj biegający w tym kościele z obłędem w oczach przytupnęli na chwilę w spokoju. Słuchaliśmy w ciszy, ale odezwał się Piotr…

  • Ten, u którego byliście przy posągu ( p. s. w Szczecinie) też tutaj jest.
  • Zapłakałem przy tym posągu – powiedział Piotr przypominając sobie te chwile.
  • Nie płacz, bo razem będziemy płakać.
  • ……
  • Jesteś tu? To gdzie jesteś?… – spytałam w myślach. A wtedy moja głowa sama uniosła się do góry i zobaczyłam nad sobą wielki krzyż z wiszącym Chrystusem. Tu jestem… chciał mi powiedzieć. Kurcze… tyle razy byłam w tym kościele, a dopiero teraz Go tu zauważyłam.

Skończył się koncert i poszliśmy dalej. Na ulicy mijaliśmy wielu radosnych i szczęśliwych ludzi.

  • Daleką drogę przeszliśmy, byśmy mogli tak iść w spokoju – powiedziałam.
  • To była dobra droga, przynosi owoce.
  • Jesteśmy tu na chwilę?
  • Wrócicie do Domu.
  • Słyszę słowo…. gloria – w chwale.
  • Jak jesteś życzliwy to i ludzie są dla ciebie życzliwi – mijaliśmy akurat bardzo uśmiechniętą parę.
  • Dajesz ciepło, otrzymujesz żar.

Dajesz ciepło, otrzymujesz żar – kiedy dajesz dobro drugiemu człowiekowi, to powraca ono do ciebie ze zdwojoną siłą. Żar jest mocniejsze niż ciepło.


Wieczorem oglądałam na kanale Discovery jeden z odcinków cyklu; Kod Jezusa; Judasz. Według tego film odkryta „Ewangelia według Judasza” okazała się źle przetłumaczona. Po poprawkach Judasz ukazuje się jako upadły 13 anioł. 

https://www.youtube.com/watch?v=QyOJmqsBqCc  

  • Dlaczego Judasz zdradził? – spytałam.
  • Człowiek jest istotą wszechrzeczy, musisz sama dojść do tego.
  • Przecież Jezus mógł się sam zgłosić?
  • A gdzie działanie zła? Żeby było dobrze, musi być źle.


Dopisane 16. 05. 2017 r.

  • Oczekuję cię z Ojcem w świątyni, będziesz mistrzem ceremonii – mistrz ceremonii; osoba kierująca przebiegiem uroczystości, urzędnik dbający o przestrzegania ceremoniału podczas uroczystości dworskich. Odpowiednikiem mistrza ceremonii w Biblii jest herold. Ale w ewangelii Jana mistrz ceremonii występuje podczas wesela;

7 Mówi im Jezus: Napełnijcie stągwie wodą. Więc napełnili je aż do góry.8 Mówi im także: Teraz zaczerpnijcie oraz nieście mistrzowi ceremonii. Zatem zanieśli.9 Zaś gdy mistrz ceremonii skosztował wody, która stała się winem, a nie wiedział skąd ono jest (ale wiedzieli słudzy, co zaczerpnęli wodę), mistrz ceremonii woła oblubieńca,10 i mu mówi: Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a kiedy staną się pijani, wtedy gorsze; a ty dobre wino zachowałeś aż do teraz.


  • A ja ci powiadam… królestwo za miecz – Jezus przyszedł przynieść miecz… By oddzielić rzeczywistość „tego świata” od rzeczywistości „królestwa Bożego”…

http://verbumdei-pl.blogspot.com/2013/07/nie-przyszedem-przyniesc-pokoju-ale.html


  • Bardzo, bo tak jest świat zbudowany. Nie zjesz nowego ciastka, kiedy jesteś najedzony poprzednim. Stwórca jest nieomylny – Słysząc znowu o cyklach pomyślałam o Metatronie. Niedawno Homiel powiedział coś, co zbagatelizowałam i nie zapisałam w swoim dzienniku myśląc, że jest to zbyt „kosmiczne” jak na nasze rozumowanie. Powiedział, że to Metatron, a nie Archanioł Michał poprowadzi wojska w walce z Szatanem . Według Homiela Niebo szykuje się do III wojny niebiańskiej. O niej również wspomina Colton, bohater książki „Niebo jest prawdziwe”.

Przyczyną pierwszej wojny było stworzenie człowieka. Przyczyną drugiej było poświecenie się Jezusa za człowieka. Homiel powiedział rok temu;

  • Bóg może wszystko. Wziął Enocha i zrobił Metatronem.

Wojny zaczęły się od człowieka i zakończy ją człowiek wywyższony przez Boga jako Metatron. Tak zamknie się cykl. Nie jest to zrozumiale dla chrześcijanina, bo i nasza wiedza jest bardzo ograniczona. Myślę, że „uczony w piśmie”, czyli rabin posiadający dostęp do starych ksiąg hebrajskich z łatwością by to zaakceptował. 


  • Człowiek jest istotą wszechrzeczy. 
Człowiek jest istotą wszechrzeczy, Alicja Lenczewska; Świadectwo
Człowiek jest istotą wszechrzeczy, Alicja Lenczewska; Świadectwo

Jam jest Ten, który Jestem.

14. 08. 16 r. Szczecin. 

Jechaliśmy samochodem do domu. Od rana nie rozmawialiśmy z Homielem, ale kiedy Piotr przyznał, że modlitwa zawierająca słowa; przywróć odwiecznie ustalony porządek ma swoją wymierną moc, odezwał się natychmiast.

  • Dlaczego kiedy ty mówisz, to modlitwa ma większą siłę, niż kiedy ja mówię? – pytam.
  • Ty walczysz – mówi do Piotra .
  • A ty dajesz świadectwo tej walki.
  • Każda modlitwa oddala zło.
  • Widzisz? Ledwo przyjechałeś, a zaczęłam pisać dziennik. Nie możemy się rozstawać.
  • My się nigdy nie rozstaniemy.
  • Tego bym nie powiedział.
  • Jak to? – zatrwożyły mnie te słowa.
  • Rozdzielicie się, ale na sam koniec.
  • A czy to nasza będzie decyzja?
  • Gdyby taka miała być wasza decyzja, to bylibyście razem.
  • …… – pomyślałam o śmierci…. człowiek nie ma na nią żadnego wpływu.
  • Pamiętasz jak mówił, że dzień bez modlitwy to dzień stracony ?
  • Dzień bez modlitwy to dzień stracony… 
  • A każdy dzień na wagę złota.

Zamilkliśmy zamyślając się głęboko… Spojrzałam na zegarek, była 15.00. Jechaliśmy akurat al. Wojska Polskiego na wysokości szczecińskiego pogotowia, gdy Piotr gwałtownie skręcił  w prawo i wjechał w ul. Królowej Korony Polskiej. Myślałam, że zmienił zdanie i zachciało mu się iść na spacer do pobliskiego parku.

  • Usłyszałem…
  • Wstąp do Mnie.
  • Homiel chce, byśmy poszli do kościoła?
  • Żartujesz sobie… nie Homiel, a Chrystus ci to powiedział – tego byłam pewna na 100%. Na ulicy Królowej Korony Polskiej znajduje się bowiem kościół, w którym braliśmy ślub!… i przypomniałam sobie o nim słysząc Wstąp do Mnie.  https://pl.wikipedia.org/wiki/Kościół_św._Rodziny_w_Szczecinie

Podjechaliśmy, weszliśmy i byliśmy absolutnie sami. I to było… magiczne. Wchodząc po prawej stronie stoi piękna statua Jezusa. Kiedy spojrzeliśmy na Jego twarz oboje mieliśmy wrażenie, że Jego oczy żyły. To było zdumiewające. One przez chwilę naprawdę były prawdziwe! Staliśmy i patrzyliśmy jak urzeczeni. Piotr powtórzył co usłyszał… 

  • Nie zapomnij o Mnie nigdy, kiedy przyjdzie to co przyjdzie.

Nie zapomnij o Mnie nigdy kiedy przyjdzie to, co przyjdzie… zasmuciły mnie te słowa. Jak moglibyśmy o Nim zapomnieć?! To jak zapomnieć o swojej duszy… Cokolwiek miałoby się zdarzyć, a zdarzy się… i to też mnie zmartwiło… nie jesteśmy w stanie zapomnieć. Piotr położył rękę na stopie Chrystusa.

  • Czy czujesz Moje nogi ?
  • Bo Ja czuję twoje ręce.
  • Pamiętaj o tej chwili długo, bo Ten, u którego byłeś nigdy nie zapomni.

Choć słowa były niezwykle wzruszające nie mogłam wyłączyć swojego analitycznego myślenia. Zwróciłam uwagę już po raz któryś, że Jezus nie wymienia swojego imienia… powiedział; Ten, u którego byłeś. Mówiąc o Chrystusie podobnie przemawia także Homiel. Dlaczego? 


Wieczorem siedząc wygodnie przed TV rozmawialiśmy o naszych sprawach, a Homiel non stop dopowiadał swoje komentarze. Opowiedziałam Piotrowi też o pewnym jasnowidzu, który uratował życie jakiemuś gangsterowi trafnie przepowiadając mu przyszłość. Takie opowieści zawsze robią na mnie spore wrażenie, ale zupełnie nie robią wrażenia na Homielu.

  • Śmieszą mnie te przyjaźnie.
  • Tego, co czyni zło i tego, któremu się wydaje, że widzi.
  • Czy dobrze mówisz? – spytałam niepewnie, bo jasnowidz w rozwiązywaniu bieżących zagadek ma wiele sukcesów na koncie, ale w czytaniu przyszłości faktycznie często się myli. Widocznie według Homiela sprawdzalność jego prognozowania oszacowanego na 50:50 to zdecydowanie za mało.
  • Ja nazywam rzeczy po imieniu.
  • …… – no taaaak, standardy niebiańskie są mocno wyśrubowane, nikt im nie dorówna. 

Nasz syn zastanawia się, czy wrócić z rejsu wcześniej, czy może przedłużyć kontrakt. Piotr namawia go na przyjazd.

  • Nie wtrącają się. Jego tuba jest mocna – Piotr zobaczył syna i wielką ochronną przezroczystą tubę.


  • Szwankuje mi auto, ma już 8 lat. Obawiam się, że trzeba będzie kupić nowy, a tu nie ma pieniędzy. Ale ja nie chcę BMW… – Piotr.
  • A kto ci daje !? – odparował natychmiast Homiel. Jego słowa i zaskoczona mina Piotra tak mnie rozśmieszyła, że o mało nie udławiłam się własną śliną. Tym samym od razu sobie uprzytomniłam jak kruche jest człowieka życie.
  • Czy anioły chorują? – pytam.
  • Tu czy tam ? – ciągle zapominam, że pytania mają być precyzyjne.
  • Obojętnie.
  • Tam nie, tu tak.
  • Jak to możliwe ?
  • Wystarczy, że założą ludzką skórę.

Zdębiałam!  Prostota tej odpowiedzi kompletnie mnie zaskoczyła. Faktycznie… będąc człowiekiem przeżywa wszystko, co każdy człowiek.


Pisałam na blogu Marii Magdalenie, zgłębiłam temat, tak jak kazał wcześniej mi Homiel. Miałam jednak ciągle wielkie wątpliwości.

  • Była żoną Jezusa, czy nie?
  • Była tą, z którą żył.
  • Ale czy była żoną ?
  • Poślubiona, ale nie w takim sensie jak rozumiesz.
  • Dlaczego ?
  • Był synem człowieczym.

Rozmawiało nam się tak świetnie, tak swobodnie…

  • Dlaczego chwile miłe mijają tak szybko ?
  • Żeby mogły znowu nadejść.

W TV oglądaliśmy informacje dotyczące rocznicy śmierci Maksymiliana Kolbe http://wiadomosci.wp.pl/uroczystosci-75-rocznicy-smierci-sw-maksymiliana-kolbego-6027384474076289a Myśląc o nim zastanawialiśmy się, jak my postąpilibyśmy w jego sytuacji.

  • Tacy ludzie na pewno idą prosto przez Wasze wąskie drzwi – mówi Piotr.
  • Nie wchodź w Nasz świat, kiedy w twoim jest tyle pracy.
  • Jest przy Ojcu.
  • Mogę coś więcej wiedzieć?
  • Nie przekraczaj rubikonu.

Coś mnie w tym momencie tknęło. Zaczęłam się zastanawiać, czy to Homiel jeszcze mówi, czy to już nie On…

  • Kim jesteś naprawdę? – pyta Piotr.
  • Jam jest Ten, który Jestem… przy tobie i przy Oli.
  • Jak to jest możliwe?
  • Homiel to moje ulubione imię.
  • Zawsze byliśmy z tobą, choć ty nie byłeś z Nami, bo skąd mogłeś wiedzieć, że jesteśmy z tobą, a ty z Nami ?
  • …… – tę łamigłówkę słowną musieliśmy w ciszy przez chwilę przeanalizować.
  • Jeżeli kosmita powiedzmy żyje w innym świecie… to jesteś kosmitą? – Piotr nie odpuszczał, choć zaczynałam mieć już podejrzenia z Kim teraz rozmawiamy.
  • Ale kosmita nie zbuduje wszechświata.

Mrugam do Piotra porozumiewawczo oczami, żeby uważał na słowa… mając nadzieję, że Bóg Ojciec tego nie zauważy. Prawdopodobnie w tym momencie musiałam Go bardzo rozbawić. 



Dopisane 12. 05. 2017 r.

  • Śmieszą Mnie te przyjaźnie. Tego, co czyni zło i tego, któremu się wydaje, że widzi – pewnie wielu to czytających będzie wiedziało o kogo chodzi. Ostrość wypowiedzi Homiela w tym przypadku trochę mnie zaskoczyła, ale dzisiaj rozumiem dlaczego tak się stało. Po pierwsze; żeby zrozumieć Niebo, trzeba patrzeć na ten świat z Ich perspektywy. Po drugie; kiedy jasnowidz ogłasza otwarcie, że „jutro” wybuchnie wojna, a to się w rzeczywistości nie realizuje, bierze na siebie wielką odpowiedzialność. Najlepszym przykładem jest syndrom roku 2012 r., kiedy to wybuchła ogólnoświatowa psychoza strachu doprowadzająca niektórych do podejmowania kuriozalnych decyzji, łącznie z targaniem się na własne życie. Niebo nigdy nie mówi konkretnych dat! Do tego tematu wrócę wkrótce w związku z III Tajemnicą Fatimską, która rzeczywiście, tak jak powiedział Homiel rok temu, nie została odkryta do końca. To będzie wiedza… ciężkiej wagi, jeśli mogę to tak określić. 

  • Poślubiona, ale nie w takim sensie jak rozumiesz – z uwagą śledzę wszystkie doniesienia dotyczące Marii Magdaleny i zauważam, że stosunek Kościoła zmienia się do niej diametralnie. Coraz śmielej badacze biblijni przyznają, że mogła być naprawdę bardzo blisko Jezusa. 

  • Jam jest ten, który jestem…- Mojżesz powiedział: „Przypuśćmy, że pójdę do Izraelitów i oznajmię im: Bóg waszych ojców posyła mnie do was. Jeśli jednak spytają mnie: «Jak On się nazywa?», co im odpowiem?”. 14 Bóg odrzekł: „Jestem tym, kim jestem. Tak masz powiedzieć Izraelitom: «Jestem» posyła mnie do was”. 15 Następnie Bóg powiedział: „To właśnie oświadczysz Izraelitom: PAN, Bóg waszych ojców, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, Bóg Jakuba posyła mnie do was. To jest moje imię i takim ma pozostać w pamięci wszystkich pokoleń.

Bóg objawił swe Imię Mojżeszowi na górze Synaj, a więc w najświętszym dla Biblii miejscu (którego rolę przejmie później Świątynia jerozolimska). Imię to było dla Hebrajczyków tak święte i wyjątkowe, że szybko tradycja biblijna wprowadziła ograniczenie, a potem zakaz jego wymawiania. Dlaczego? Bo samo jego wypowiedzenie było stanięciem w obecności Tego, który je nosił. Wymówienie świętego Imienia było przywołaniem Boga, wejściem z Nim w dialog. Kiedy wymawiasz, to stajesz w obecności, rozmawiasz, doświadczasz…

Cztery święte litery Imienia Bożego – zapisywane w tradycji hebrajskiej יהוה – określono z języka greckiego jako tetragram (gr. tetragrammaton – cztery litery) i z czasem zaczęto przypisywać im przeróżne mistyczne właściwości.

Ponieważ zapis biblijny nie stosował samogłosek, a Imię nie było używane, po jakimś czasie zanikła znajomość wymowy tetragramu. Żydzi odczytywali je na kilka różnych sposobów, stosując określenia zamienne, tak, by uniknąć kontaktu z tą mistyczną rzeczywistością i nie narazić się na gniew Boży: Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy (Wj 20,7). Najpopularniejszym „zamiennikiem” dla JHWH było słowo Adonaj (hebr. Pan), ale w historii pojawiały się różne inne substytuty: Elohim (Bóg); szamajim (niebo); Elijon (najwyższy), Szaddaj (wszechmocny) itd. Dzisiejsi Żydzi, pielęgnując tradycję biblijną szczególnego szacunku wobec Imienia Bożego, zastępują je zwrotem HaSzem (dosł. To Imię…).

Imię יהוה JHWH jest hebrajskim neologizmem (nowo utworzonym wyrazem), w związku z czym nawet Hebrajczycy nie rozumieli jego znaczenia. Etymologia biblijna (Wj 3,14) oraz naukowa łączą je z rdzeniem czasownika היה „być”, ale nie jest to żadna ze znanych form tego słowa. Wydaje się, że יהוה jest jakąś przedziwną zbitką jego trzech podstawowych postaci:

היה– był
הוה– jest
יהיה– będzie

Pięknie wyrażałoby to prawdę o Bogu, który Jest, i który Był i który Przychodzi (Ap 1,4). Rzeczywiście tetragram JHWH mieści w sobie rdzeń czasownika „być” i tworzy z nim grę słów, lecz nie przypomina jakiejkolwiek regularnej formy tworzenia odmian hebrajskich, nie jest więc możliwe jego przetłumaczenie. Czy nie jest to czasem świadomy zamysł Boży, aby odsłaniając, jednocześnie zakryć swe imię – podkreślając, że ostatecznie Bóg jest tajemnicą?

Jestem, który jestem

Pewną podpowiedź przynosi Księga Wyjścia w rozwinięciu tego imienia – Jestem, który jestem (hebr. ehje aszer ehje) – ale jest to wskazówka bardzo enigmatyczna. Znów niewiele wyjaśnia. Dlaczego? Otóż konstrukcja „Jestem, który jestem” zwana jest przez gramatyków idem per idem („to samo przez to samo”) i oznacza błędne koło definiowania, figurę polegającą na określaniu jakiegoś wyrażenia za pomocą tego samego wyrażenia, przysłowiowe „masło maślane”. Ehje aszer ehje można równie poprawnie przetłumaczyć: jestem, jaki jestem, jestem tym, kim jestem czy jestem, bo jestem.

I rzeczywiście, czytając stwierdzenie ehje aszer ehje w oryginale, bez obciążenia olbrzymią tradycją jego teologicznego objaśniania, wydaje się, że Bóg mówi: „Ja po prostu jestem, nie pytaj mnie o imię” lub „Jestem, kim jestem, co ci do tego” – tak, jak odpowiedział na to samo pytanie Jakubowi: Czemu pytasz mnie o imię? (Rdz 32,30) czy Manoachowi: Dlaczego pytasz się o moje imię: ono jest tajemnicze (Sdz 13,18).

Możliwe jest, że Bóg wcale nie objawia swego imienia. Albo mówiąc ściślej, nie objawia takiego imienia, jakiego spodziewał się Mojżesz – czyli imienia własnego typu Ra, Aszur, Baal, Asztarte, jakich dziesiątki w tamtej kulturze znano i przypisywano czczonym bóstwom. Owo „Jestem, który jestem” to odpowiedź wymijająca, konstrukcja stosowana na określenie czegoś, co z zasady jest nieokreślone i nie istnieje możliwość jego wyraźniejszego opisania. Przecież znać imię to w Biblii wniknąć w istotę rzeczy nazwanej, a nawet mieć nad nią jakąś władzę (Adam w raju nazywając zwierzęta, staje w pozycji króla stworzenia). Czy zatem można poznać imię Boga, przeniknąć Jego istotę? http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/wydawnictwom_imiona.html

"Jestem który jestem" w zwojach znad Morza Martwego.
„Jestem który jestem” w zwojach znad Morza Martwego.

Próbowałam się dowiedzieć bezpośrednio z Góry co znaczy „Jestem, który jestem”… Imię jest nieistotne, ważne że…

… Jestem.

Pan Bóg nigdy nie zapomina o swoich przymierzach.

04. 08. 16 r. Warszawa. 

Czasami Piotr ma przebłyski dotyczące przyszłości.

  • Złota okładka. Tłoczony napis BÓG. Wszystko wydasz sama. Bez dodatkowych słów, samą książkę. Widzę gigantycznego anioła, który będzie cię ochraniał i otoczy skrzydłami.
  • Ja? – spytałam zdziwiona, choć dawno o tym myślałam.
  • Podasz rękę wielu ludziom.
  • Mogę pisać z imionami, wszystko?
  • Po odejściu Piotra możesz używać wszystkich nazw, imion.
  • Taki ma być tytuł?
  • Cóż więcej tu dodać, istota wszystkiego.

Wieczorem oglądaliśmy wiadomości. Podano informację o zniszczeniu jednego z kościołów we Francji.

http://wpolityce.pl/swiat/303233-wojne-z-radykalnym-islamem-francja-rozpoczela-od-wywleczenia-sila-ze-swiatyni-katolickiego-ksiedza-wraz-z-wiernymi

  • Wyrzekli się krzyża.
  • Nie wyrzekli. Wyrzekają. Módl się.

05. 08. 16 r. Szczecin.

Obudziłam się o 3.00 zupełnie nagle. Kątem oka zauważyłam, że w pokoju Piotra pali się światło. Zajrzałam do niego sprawdzając co się dzieje.

  • Gacki miałem. Jeden z nich miał spłaszczoną głowę i czerwone oczy, był futrzany…
  • Futrzany? – dziwne określenie.
  • Mocno owłosiony.
  • A…. ten – przypomniałam go sobie z mojej wizyty sprzed kilku miesięcy.

Rano byliśmy niewyspani, a przed nami jazda pociągiem i miałam na dzieję, że i długa, ciekawa rozmowa.

  • Miałem dziwną wizję… – Piotr szepcze, bo wokoło sporo ludzi – Widziałem papieża Franciszka, który patrzył na mnie i powiedział…
  • Ojciec zesłał na ziemię Metatrona.
  • ……???
  • Naprawdę? Naprawdę wysłał? – nie wiedziałam jak to zrozumieć.
  • Wsłuchuj się.
  • ……
  • Patrz na niebo i co czujesz? – zwraca się do Piotra. Piotr spojrzał na niebo przez wagonowe okno.
  • Wszystko jest możliwe.
  • To uwierz we wszystkie nasze rozmowy.
  • Będziesz miał coraz większe możliwości, ale też będziesz miał więcej odpowiedzialności.
  • Czy nie jest to zbyt ryzykowne dawać Piotrowi tyle władzy? – spytałam.
  • Czy ktoś, kto tak walczy co noc o ludzi, może czynić źle?
  • Wymagają od ciebie więcej – mówię do Piotra.
  • Wymagamy więcej, bo więcej wiesz.
  • Czy Ola ma moc?
  • Moc ma to, co pisze. Ty masz miecz w pochwie, ona w ręku.
  • Kto chce… to przeczyta, kto chce… to zrozumie.
  • Nie chcecie, aby wszyscy się nawrócili? Na przykład buddyści, żydzi itd.
  • Nie o takie zwycięstwo chodzi.
  • Ma nie pochodzić o zewnątrz, a od środka człowieka.
  • …. aha – tylko tyle mogłam wykrztusić myśląc jednocześnie… co na to Kościół? mysli

Piotr zaczął wspominać dawną swoją wspólniczkę i wszystkie przedziwne sytuacje z nią związane.

  • Zmień temat, bo mnie mdli. Szczur zamieniony w człowieka… 
  • Weź sztaby metalowe, zasuń, zaspawaj, zamknij, bo choć jestem w Niebie to zwymiotuję.
  • Powiadam ci Piotr, że życie przed tobą piękne.
  • A Olusia?
  • Już ma piękne.
  • A co znaczy piękne według Was? – pytam od razu. 
  • To co dla was.
  • Kto wymyśla te wszystkie wizje?
  • Technika.
  • A kto układa scenariusze wizji?
  • Nieważne kto, ważne co i skąd.
  • Płynąć na fali będziesz sam, Ja będę cię obserwował.
  • Dlaczego?
  • To jest twoja droga.
  • …… – fala z wizją ciągle aktualna i ciągle nie wiemy co oznacza.
  • Metatron jest najważniejszym archaniołem, a jest też Jofielem, a Jofiel jednym z 7 archaniołów. Jak to jest w końcu? – pytam.
  • Nigdy nie zrozumiesz… tu.
  • Czyli trzeba być u Was?
  • …… – Nie odpowiedział.
  • Homiel… ile ważysz? – spytałam, by nieco rozluźnić temat.
  • Mniej od ciebie… Z przykrością ci to powiem – zaczęłam prawie płakać ze śmiechu.
  • ……
  • Czy faktycznie podkręciliście czas? Jakoś tak szybciej biegnie – spytałam, bo ciągle to słyszę z ust różnych ludzi.
  • Iluzja zbiorowa.

Piotr przypomniał sobie dzisiejszą nocną wizytę.

  • Czy z diabłem będę walczył?
  • Ostatnio trzęsiesz nimi tak, że całe piekło się trzęsietaką siłę mają modlitwy egzorcystyczne.
  • Wizualizuję na planecie wszystkich ludzi i wyciągam z nich ciemną masę. Czy to coś daje?
  • Rób swoje.
  • ……
  • To straszne co robią z kościołami we Francji, to już koniec u nich.
  • Kiedy ogień będzie pastwił Europę, zaczną uciekać
  • …… – icon_e_surprised-Kopia… tego się nie spodziewaliśmy.
  • Ciekawe co w NIP się dzieje… – Piotr po chwili.
  • Ty sobie jedziesz, a życie się toczy. Ty nie wiesz, a dzieje się.
  • Czy 20 października będzie rozstrzygnięcie? – Piotr spytał o zaplanowaną rozprawę z NIP.
  • Patrz i obserwuj.
  • W głowie mi się nie mieści, jak oni to zrobią – mówi do mnie. 
  • To jest tak niemożliwe jak to, że skończysz w konfesjonale.
  • W konfesjonale siedzą kapłani przecież.
  • …… – Homiel śmieje się.
  • Pan Bóg pamięta o zakładzie?
  • Pan Bóg nigdy nie zapomina o swoich przymierzach zrobiliśmy wielkie oczy.
  • Ojciec ma do mnie końską cierpliwość.
  • A jaka jest końska?
  • No… mucha lata, a on nic – Piotr próbował to wytłumaczyć, choć nie wiem, czy mu się udało. icon_lol-Kopia
  • Słyszałem o boskiej cierpliwości, ale przekażę… może wejdzie do słownikaHomiel zażartował.

Jechaliśmy już kilka godzin, a ja się zaczynałam zastanawiać, czy to nie z Ojcem rozmawia Piotr. Teraz już za każdym razem będę się nad tym zastanawiać.


Wieczorem byliśmy już bardzo zmęczeni. Siedzieliśmy w ciszy przed telewizorem… Piotr gdzieś „odjechał”, a ja cierpliwie czekałam, aż „wróci”…

  • Rozmawiałem z Bogiem Ojcem…
  • Wrócę do ciebie Ojcze?
  • Jak chcesz, to wrócisz.
  • A ty czego chcesz Ojcze?
  • Dbaj o Moje dzieci.
  • Niech się dzieje Twoja, nie moja wola.
  • Czy Ten, który powiedział „niech będzie Twoja wola Ojcze, nie moja”… czy jest ze Mną, czy jest na ziemi?

kielich Getsemani

  • Jest z tobą.
  • Więc i ty będziesz ze Mną, jeśli tak zdecydowałeś.
  • Taki jest niedopowiedziany koniec tej rozmowy, więc wiesz jaka twoja przyszłość będzie.


Dopisane 08. 05. 17 r.

  • Nie wyrzekli. Wyrzekają. Módl się – Homiel zaznaczył, że wyrzekanie się krzyża trwa nadal. To nie jest przeszłość. 

Wczoraj były wybory we Francji i choć już w sobotę próbowałam się dowiedzieć od Homiela kto będzie następnym prezydentem, nie dał konkretnej odpowiedzi. Powiedział jednakże coś, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że Marine Le Pen nie wygra na pewno. Powiedział coś znamienitego.

  • Ten naród jeszcze nie został do muru przyciśnięty, by walczyć o krzyż.

Wynika z tego, że trzeba się spodziewać eskalacji lewicowej wolności, która krzyż zwalcza oraz działań radykalnego islamu, który krzyża nienawidzi. Powiedział…

  • Bunt musi narodzić się od dołu.

Czyli sami ludzie muszą chcieć i dokonać wyboru. Sprawdza się tutaj niezmienna prawda; człowiek docenia, gdy traci.


  • Ma nie pochodzić o zewnątrz, a od środka człowiekaNawrócenie (od gr. επιστρέφω, epistrefo – zawracać) – przemiana duchowa, przyjęcie jakiegoś systemu wartości, poglądów, zasad.

Jezus powiedział apostołom, by poszli w świat i głosili jego słowo, ale nie mówił nigdy, by nawracać na siłę. Człowiek musi czuć i wiedzieć i ostatecznie sam dokonać wyboru, bo wiara to wybór. Do tej kwestii powrócę w bardzo ciekawej rozmowie z Homielem kilka miesięcy później.


  • Ojciec zesłał na ziemię MetatronaHenoch / Eliasz według Homiela to jedna dusza. Henoch / Eliasz = Metatron – według starych hebrajskich źródeł. Czyżby Bóg Ojciec wysłał na ziemię Eliasza?

W Apokalipsie św. Jana (Ap 11, 3-12) napisano, że w ostatnich czasach powstaną dwaj świadkowie, będą głosić Prawdę, czynić cuda, zostaną zabici i znów zmartwychwstaną. Tradycja Kościoła oraz wszyscy współcześni prorocy zgodnie twierdzą, że będą nimi Henoch i Eliasz. Fakt ten więc, mający nastąpić, nie ulega wątpliwości. Ale dlaczego właśnie te, a nie inne, biblijne postaci? Uważano bowiem, że mogą wrócić, ponieważ nie umarły, lecz zostały wzięte do Nieba. Odnośnie proroka Eliasza napisano o tym wprost (2 Krl 2, 11), był bowiem świadek tego – prorok Elizeusz. Natomiast o patriarsze Henochu Biblia to tylko sugeruje, choć dość wyraźnie (Rdz 5, 24).Apostoła Jana też nie znaleziono w rozkopanym na drugi dzień po pogrzebie grobie, gdzie go zakopano żywym na jego stanowczą prośbę. Pamiętając zaś słowa Jezusa Chrystusa o nim (J 21, 22), to wydarzenie niejako potwierdziło przypuszczenie niektórych chrześcijan, że Apostoł ten nie umrze, lecz będzie żyć do Drugiego Przyjścia Chrystusa i zdemaskuje Antychrysta. Ale jednak nikt w ciągu wieków nawet nie próbował podważyć pierwotnej tezy. Co więcej, obecnie wśród katolików krążą pogłoski, że Henoch i Eliasz już są na ziemi. Mieszkają we Włoszech. !!! https://urbietorbi-apokalipsa.net/pl/bl/2015-02-24-henoch-eliasz.html

O końcu świata, o Antychryście, o przyjściu Eliasza i Henocha, i o nawróceniu żydów – http://www.ultramontes.pl/pouget_o_koncu_swiata.htm


Czy Ten, który powiedział „niech będzie Twoja wola Ojcze, nie moja”… czy jest ze Mną, czy jest na ziemi?

Wola Boga - Alicja Lenczewska
Wola Boga – Alicja Lenczewska

Bóg wielokrotnie się zakładał.

02. 08. 16 r. Warszawa.

Rano wróciliśmy do wczorajszej rozmowy. Ciągle nie mogę pojąć w jakiż to sposób zmuszą Piotra do posługi, cokolwiek to znaczy. Obawiam się, że moja wyobraźnia jest zbyt krótka na Ich możliwości.

  • A jak cię Chrystus osobiście poprosi? Usiądzie przy stole i spyta… co zrobisz? – przypomniałam sobie Faustynę, która w swoim „Dzienniczku” opisała takie wydarzenie.
  • No przestań! Przecież nie przyjdzie naprawdę – Piotr się obruszył.
  • No nie wiem… Jego stopy już widziałeś…

Piotr zamyślił się…

  • Widziałem Ojca, nie wiem jak Go opisać…
  • Widziałeś wiedzę i mądrość, dlatego nie jesteś w stanie opisać.
  • Bóg Ojciec wie wszystko, wszystko widzi i słyszy… to jest coś niesamowitego… aż się spociłem.
  • Nie dlatego się spociłeś.
  • ……
  • Bóg… brak mi słów, żeby Go opisać… –  Piotr się zawiesił…
  • ……
  • No powiedz wreszcie…..
  • Uważaj co mówisz, Ojciec to słucha z zaciekawieniem.
  • Ale ja oddaję prawdę… Ta twarz zawiera wszystkich ludzi w sobie… wiedzę, mądrość, dobro, powiem ci jedno… przed tym wzrokiem nic się nie ukryje, choćbym schował najdrobniejszą tajemnicę w sercu nic się nie ukryje… Powiem ci szczerze… być koło Kogoś takiego to jest… szczęście to mało powiedziane… nic się nie równa… – Piotr próbował opisać, ale nie był w stanie zrobić tego precyzyjnie.
  • Jak sobie Go wyobrazić? – pytam.
  • Nie da się…
  • Wszystko w Nim jest… W Ojcu jest każdy obywatel tego świata… każdy! Nie ma lepszych, gorszych, każdy! On ma dla każdego czas… Ja nie wiem jak On to robi… On ma jednocześnie czas dla 40 miliardów ludzi, rozumiesz to? Jak to jest możliwe? – mówił ciągle w głębokim zamyśleniu.
  • Nasz świat to hologram więc wszystko jest możliwe – wyjaśniam.
  • Ale po co jest ten hologram? – pyta. 
  • Uczą się obserwowani i obserwujący. Obserwują zachowanie.
  • Po co Im ta nauka jest potrzebna? – pytam przytomnie. Po co anioł ma się jeszcze uczyć?
  • Nie zrozumiesz. A może My też jesteśmy obserwowani przez istoty jeszcze wyższe, aż do Nadistoty ?
  • Nadistota nie uczy się ?
  • Nie wiesz co mówisz.
  • Nadistota to Bóg?
  • Tak.
  • Obserwujący też jest obserwowany.
  • Ta zasada obowiązuje do samego szczytu.

Czyżbyśmy nieoczekiwanie doszli do jednej z najważniejszych rozmów jak dotąd? Sens stworzenia świata? Rok temu Homiel swój świat nazwał Nadświatem, a teraz Boga… Nadistotą. 


Wieczorem zaczęliśmy dalej kontynuować nasze rozważania. Poranna rozmowa była niesamowita w swoim znaczeniu i zmusiła mnie do intensywnego myślenia. Miałam wiele pytań, których bałam się zadać, za to Piotr nie miał żadnych oporów.

  • Zadałem Ojcu pytanie… Czy ja do Ciebie wrócę?… Wiesz co usłyszałem?
  • Już wróciłeś.
  • Rozmawiam z tobą więcej i częściej niż wiesz.

No taaak. Homiel uprzedzał, że pod tym imieniem nie tylko On przemawia… Ale, nie myślałam, że aż tak często… icon_e_confused-Kopia Nie bylibyśmy tacy skorzy do żartów, gdybyśmy o tym wiedzieli wcześniej. Milczeliśmy przez dłuższą chwilę, by lekko oprzytomnieć.


Kilkanaście minut później zaczęliśmy rozmawiać o córce i jej przyszłym chłopaku, który ma się niby pojawić w niedalekiej przyszłości.

  • Oby to nie był jakiś czarnuch – Piotr zażartował. 
  • A to nie człowiek?
  • Jak będziesz tak nietolerancyjny do dostaniesz i Żyda i łysego i grubego i niskiego i biednego i biseksualistę w jednym – wyliczyłam wszystkie polskie fobie, które akurat przyszły mi do głowy.
  • Ta jabłonka zasługuje na lepszego ogrodnika.
  • A co ty sądzisz o Żydach Homiel? – spytałam przy okazji. 
  • Pogubili się od nadmiaru.
  • A nasz syn? Wszystko u niego będzie ok? 
  • Jemu to sam Ojciec pobłogosławił – mówi Piotr.
  • Pobłogosławił i tobie.
  • Masz radość w nim.

To prawda. Błogosławieństwo to nie tylko powodzenie, ale proste aspekty życia, których nie doceniamy. Radość z dzieci to wielkie błogosławieństwo. To, że są zdrowe, mądre, życzliwie, są dobrymi ludźmi… to prawdziwe błogosławieństwo. Nieważne są ich zaszczyty, ich stanowiska, ich kariery, ich pieniądze… liczy się ich czystość serca.

  • Jak chcecie Piotra zmusić do posługi? – pytam, choć ciągle nie jestem pewna z Kim teraz rozmawiamy.
  • Ten owoc dojrzewa, nie zrywaj za wcześnie.

Piotr musi dojrzeć do tej decyzji albo „Homiel” chce powiedzieć, że za wcześnie wątpię, gdyż sama sprawa musi dojrzeć, wszystko wymaga czasu. Bądź cierpliwa, a dowiesz się… chce powiedzieć. 


Oglądaliśmy właśnie w TV informacje o wojnie w Syrii.

  • Co o tym sądzisz Ojcze? O tym, że ludzie źle działają? – Piotr zadał to pytanie tak nieoczekiwanie i tak normalnie, że aż obróciłam się w jego stronę z lekkim przerażeniem w oczach… Co on wyprawia!… pomyślałam.
  • Czasy się zmieniają, ludzie nie.
  • …… icon_e_surprised-Kopia
  • W sekundę zobaczyłem rozwój technologiczny człowieka w ciągu tysiąca lat, jak technika się rozwijała… Pokazał mi rosnące wieżowce, samoloty… a my bez mian.
  • ……. – ja się nie odzywałam, zabrakło mi odwagi.

Włączyła się ramówka Polsatu. Dwaj mężczyźni siedzą na brzegu jeziora i łowią ryby.

polsat

Zaraz po tym pokazała się reklama samochodów, w której pokazano kilka wersji audi RS. Zaśmiałam się i spojrzałam na Piotra mówiąc…

  • Nie oglądaj! Nie dla psa kiełbasa – powiedziałam żartem przypominając sobie słowa Homiela, że audi do nieba nie wjedziesz.

Piotr spojrzał na mnie lekko oszołomionym wzrokiem i powiedział…

  • Oglądałem to i pomyślałem… chciałbym tak trafić nad to jezioro…
  • Nie dla ciebie, a konfesjonał nie łaska?… usłyszałem.
  • Mam iść do spowiedzi?… spytałem dalej w myślach. 
  • Ty będziesz spowiadał.
  • Coś ty! Nie ma takiej możliwości… mówię dalej do Homiela… Przecież księdzem nie jest.
  • Założymy się ? O wszystkie twoje samochody, które mógłbyś mieć.
  • Zgoda!… powiedziałem. I jak tylko to powiedziałem pokazała się ta reklama z 3 różnymi audi.

  • Jak Oni zrobili, że ta reklama się zaczęła? – pyta mnie ciągle oszołomiony i lekko przestraszony.
  • … Pewnie wiedzieli, że będzie i wykorzystali sytuację – ciągle staram się myśleć logicznie, a mówiąc otwarcie… to nie miałam pojęcia. confused

Wyłączyliśmy telewizor, bo rzecz stała się niesłychana. Gapiliśmy się na siebie próbując zrozumieć co się stało. W końcu obróciłam to wszystko w żart.

  • Właściwie to zakład jest na twoją korzyść. Jak nie będziesz spowiadał, a wydaje mi się, że nie o to chodzi dosłownie… to chociaż nowe audi dostaniesz – zanosiłam się śmiechem.
  • Nie tylko kapłan spowiada – na to „Homiel”.
  • ……  – no i szybko przestałam się śmiać.
  • Mam nadzieję, że się nie założyłem z kimś z dołu – Piotr się przestraszył, a mi nie przyszło to nawet do głowy.
  • Bóg wielokrotnie się zakładał.

Zamilkliśmy jak rażeni piorunem. Właśnie się dowiedzieliśmy z Kim cały czas rozmawiał Piotr. Założył się z Bogiem. icon_eek-Kopia

  • …… Słyszę Jego śmiech… taki głęboki… szczery…
  • Ten mi znowu humor poprawił, a Wy go chcecie przerobić? 


Dopisane 06. 05 . 2017 r.

Szczerze mówiąc bardzo trudno mi napisać jakikolwiek komentarz podsumowujący tę rozmowę. Bardzo trudno mi w ogóle o tym pisać, a to dopiero początek wielu niezwykłych spotkań z Ojcem, w których będzie wszystko… łzy, pot i wielka radość. 


  • Obserwujący też jest obserwowany. Ta zasada obowiązuje do samego szczytu – tej wiedzy nie znajdziemy w źródłach chrześcijańskich, trzeba byłoby sięgnąć do głębokiego judaizmu, do starych hebrajskich ksiąg.

  • Bóg wielokrotnie się zakładał – najsłynniejszy zakład opisany w Biblii dotyczy Hioba. Bohater księgi Hioba powstałej ok. V wieku p.n.e. Życie Hioba stało się przedmiotem zakładu między Bogiem a Szatanem (aczkolwiek nie jest to szatan w dzisiejszym rozumieniu; jest on raczej wysłannikiem bożym, oskarżycielem). W wyniku tego zakładu Hiob został pozbawiony majątku i rodziny oraz dotknięty trądem, co miało wystawić jego wiarę na próbę. Mimo dotykających go nieszczęść i wątpliwości Hiob pozostał wierny Bogu, który nagrodził go za to przywróceniem zdrowia, oraz nowym mieniem i potomstwem.
Hiob, mój przyjaciel, reż. J. Stolarski, fot. Maciej Zakrzewski
Hiob, mój przyjaciel, reż. J. Stolarski, fot. Maciej Zakrzewski

Gdyby wszyscy mieli miód i mleko to wpadliby w obojętność i nicość.

01. 08. 16 r. Warszawa. 

Spotkaliśmy się na kawie. Piotr mocno wzruszony zrelacjonował swoje „spotkanie z Ojcem” podczas porannej mszy.

  • Usłyszałem…
  • Czas zakończyć ten etap życia. Ja ci wyznaczyłem drogę.
  • Ale ja nic nie umiem… powiedziałem.
  • Będziesz posługiwał.
  • Ale ja nie znam ksiąg, niczego.
  • Ale znasz Mnie. Dałem ci się poznać.
  • ……

Nie wiedziałam co powiedzieć, zesztywniałam z wrażenia. To były niesamowite i piękne słowa.  

  • Dałem ci się poznać… przecież to prawda!
  • To pycha – Piotr był po prostu zawstydzony, skulił się w sobie.
  • Myślisz, że gdybyś był pyszny Ojciec rozmawiałby z tobą?
  • ……
  • Jestem ciekawa jak ciebie do tego zmuszą? – już zaczynam myśleć logicznie.
  • Przecież ty kompletnie się nie nadajesz i nie lubisz przemawiać, unikasz ludzi…

Zamyśliłam się, bo posługa to typowe słowo dotyczące kapłaństwa. Mówi się posługa kapłańska.

  • Ciągle pamiętam wizję, która powtarzała się niemal codziennie…
  • Stoję na wzgórzu, poniżej tysiące ludzi, stałem w brązowym habicie, kaptur przysłaniał mi połowę twarzy. Wyciągnąłem ręce ponad ludźmi i zza mnie wypływały kule, dwa razy po 3 kule, sześć kul, ja nimi sterowałem, a one mnie słuchały… takie rzeczy widziałem. Miałem habit opuszczony na oczy, nie chciałem być rozpoznany, a kiedy kule popłynęły nad ludźmi to pękły, posypały się z nich konfetti jak manna. To była jakaś energia, jak to się sypało ja odszedłem… i ja w tym momencie… to znaczy ciało zniknęło, a habit spadł na ziemię.

prorok

  • Spytaj się Homiela, czy to wizja symboliczna, czy to było naprawdę?
  • Natury swej nie zmienisz i przeznaczenia. Musi się wypełnić to, co zapisane.
  • Wow… – znowu nie wiedziałam co powiedzieć. 
  • Będzie ciężko, bo jestem uparty jak osioł.
  • Przede wszystkim musisz schudnąć, w tej wizji byłeś chudy – zażartowałam.
  • Jak będziesz chudy będziesz miał więcej możliwości – co jest zgodne z prawdą.
  • to był szkielet – Piotr przyznał, że postać w habicie była bardzo chuda.
  • Wspaniała wizja…. – przyznałam…
  • Byłem do końca narzędziem, ja się nie liczyłem, ja tylko czyniłem.
  • No… trudno mi uwierzyć, że cię zmuszą do posługi, ciągle trudno mi to sobie wyobrazić… jesteś tak krnąbrny.
  • Ja nawet papieża nie posłucham…
  • Dlaczego nie?
  • Ja się Ojca słucham.
  • A jak ci Ojciec powie?
  • …..
  • Na Franciszka nałożyłem banię ochronną… – podczas modlitwy.
  • Ta bania dziwna była, ona świeciła i miała gwiazdki… była inna niż robię nad wami.
  • Rób to codziennie, on to poczuje.
  • Zauważyłeś co papież powiedział? Powiedział módlcie się za mnie… On to nie bez kozery mówił.
  • Coś się dzieje…
  • Gdy robię egzorcyzmy i mówię „od rozwiązłości cielesnej uwolnij nas panie”… widzę pełno czarnych glizd wychodzących stamtąd, dużo wychodzi gacków.
  • Stamtąd? – nie wiedziałam co Piotr ma na myśli. 
  • Z Watykanu. Najwięcej wyłazi stamtąd smoły.
  • Przecież tam było lobby gejowskie, sam Ratzinger to powiedział w wywiadzie – oświeciło mnie.
  • … Masz tyle możliwości, a nie możesz zająć się wojnami na świecie?
  • Gdyby wszyscy mieli miód i mleko to wpadliby w obojętność i nicość.
  • To prawda.
  • ……
  • Nie wiem jak Oni to zrobią… – Piotr wrócił do kwestii posługi.
  • Pokazał mi przejście na linii czasu… myślę, że to będzie w przyszłym roku.
  • Twoja oporność zostanie złamana.
  • Zobaczyłem jasną, długą łodygę… coś podobnego do bambusa… jak pęka pod wpływem nacisku. Tak mocno pękła, że aż fruwały odpryski koło niej.
  • …Na ten moment nie widzę, aby to było możliwe. Wyobrażasz to sobie? – pyta mnie pełen wątpliwości.
  • No… nie wyobrażam – mówiąc prawdę. Nie z charakterem Piotra.
  • Homiel powiedział, że mnie moja rodzina nie zrozumie.
  • …… – i wcale nie byłabym taka zdziwiona.
    bamboo_1_000000084566_1

Już po 24.00 w nocy Piotr przyszedł i zrelacjonował swoją rozmowę z Ojcem.

  • Otwieram ci bramę twojej nowej drogi. Nie będziesz kroczył sam. Będziemy w Trójkę.


Dopisane 04. 05. 2017 r.

  • Otwieram ci bramę twojej nowej drogi. Nie będziesz kroczył sam. Będziemy w Trójkę – jeszcze nie wiem jak wyglądają Ich plany wobec Piotra. 

Choć papież mówi o lobbym w czasie przeszłym myślę, że problem istnieje nadal. 


  • Gdyby wszyscy mieli miód i mleko to wpadliby w obojętność i nicość – te słowa przypomniały mi pewną historię opowiedzianą przez Bogusławą Lindę.

Gdzie jest najpiękniejsze miejsce na świecie?

W domu! Tam, gdzie się wraca, bo gdyby nie było tego miejsca, człowiek nie byłby dosłownie wolny. To jest miejsce totalnie bez zobowiązań. Kiedy pływałem z turystami na Bahama, to już po półtora miesiąca odliczałem dni do momentu, kiedy wyjadę do domu. Kiedyś siedzieliśmy z przyjacielem na murzyńskim targu w Nassau, jedliśmy tamtejsze produkty, graliśmy z tubylcami w domino, patrzyliśmy, jak bryczkami przejeżdżają alfonsi w czapkach z ogonem lisa i czuliśmy się już jak w domu. Kiedyś jednak zobaczyłem w porcie zdezelowaną łódkę z silnikiem Skody. To był Czech. Płynął dookoła świata, już sześć lat! W Nassau siedział już kilka miesięcy. Miał podartą koszulkę, a na plecach napis „Another fuckin’ day in this shit in paradise”. To mówi wszystko: każde piękne miejsce ma swoje złe strony. Kocham Afrykę i wracam tam, choć wiem, że będę cierpiał, przechodził szok temperaturowy, zmagał się z insektami, ale to mija po miesiącu i wtedy jest fantastycznie. Ale wtedy zostaje nostalgia, żeby pozbyć się tego piachu z zębów i wrócić do domu, usiąść na kanapie, pooglądać telewizję. Nie ma rzeczy, która jest jednostronnie szczęśliwa. I spełnienie, i niespełnienie niosą za sobą chwile nieszczęścia. Ale w niespełnieniu są chwile radości, wtedy to się znajduje w małych rzeczach. Pan Bóg jest sprawiedliwy i myślę, że z biegiem lat każdy do tego dojdzie. http://anywhere.pl/article,62,Boguslaw-Linda-Jak-zyc


Trochę nauki. Powrócę jeszcze raz do litery Tau / Tav. Wielokrotnie czytam w internecie przeróżne teorie, że Jezus nie istniał, nie był ukrzyżowany, a tym bardziej nie zmartwychwstał.

Jak i kiedy chrześcijanie zaczynali obrazować Jezusa na krzyżu? Niektórzy uważają, że wczesny kościół unikał obrazów Jezusa na krzyżu aż do czwartego lub piątego wieku. W “The Staurogram: Earliest Depiction of Jesus’ Crucifixion” w numerze Archeologicznego przeglądu biblijnego z marca / kwietnia 2013 r. Larry Hurtado ujawnia, że wczesny chrześcijański symbol ukrzyżowania powinno cofnąć się datę o 150-200 lat.

Larry Hurtado opisuje jak symbol znany dzisiaj jako staurogram wykreował się z greckich liter tau-rho. „W grece, języku wczesnego kościoła, tau kapitału lub T, wyglądała całkiem jak nasze T. Litera rho lub R, jest napisana tak jak nasz P. Jeśli nakładasz obie litery na siebie, wygląda to tak: Wczesne chrześcijaństwo używa kombinację tau-rho tworząc symbol znany jest jako staukuk. W języku greckim czasownik „ukrzyżować” to stauroō; „Krzyż” to stauros. obraz obrazowy ukrzyżowanego rysunku wiszącego na krzyżu w greckich słowach „ukrzyżowania” i „krzyża”. W ujęciu naukowym kombinacja takich liter nazywana jest kompendium, w tym przypadku (w najwcześniejszych zastosowaniach chrześcijańskich), przedstawia w obrazowy sposób postać ukrzyżowaną, wiszącą na krzyżu.

Staurogram nazywany również Tau-Rho składa się z połączonych greckich liter tau (T) i rho (P) i używany był przez pierwszych chrześcijan jako skrót od greckiego słowa σταυρός oznaczającego krzyż.

Staurogram tau-rho jest jednym z kilku chrystogramów stosowanych przez starożytnych chrześcijan, odnoszących się do Jezusa. Jednak Larry Hurtado wykazuje, że staurogram tylko odnosi się do ukrzyżowania, w przeciwieństwie do innych, mówiących o innych cechach Jezusa. Tak więc staurogram to wizualna – kombinacje tau-rho tworząca obraz Jezusa na krzyżu, najwcześniejszego chrześcijańskiego obrazu Jezusa na krzyżu. http://www.biblicalarchaeology.org/daily/biblical-topics/crucifixion/the-staurogram/  

Staurogram
Staurogram


Uwaga, ponieważ wpisy edytują się w kolejności od najnowszych do najstarszych i będą coraz trudniejsze, by w pełni zrozumieć pisany tekst, proszę cofnąć się do samego początku. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/03/

Im jesteś mniejszy, tym jesteś większy.

31. 07. 16 r. Warszawa.

Homiel co jakiś czas używa określenia parzyć; diabła modlitwa „parzy”.

  • Co właściwie znaczy parzyć?
  • Jak długo jesteś w stanie przebywać… ? – i pokazał zaparowaną saunę.
  • Wielu posłałeś tam, gdzie jest ich miejsce, ale nie możesz przestać w połowie.
  • Nie robisz tego dla chwały swojej, ale dla ludzi.

Rozmawialiśmy znowu o wizji z falą.

  • Fala oznacza, że nadchodzą jakieś wydarzenia, które mnie porwą, poniosą – Piotr rozmyśla głośno. 
  • Jak cię fala uniesie, tak jest.
  • .i końca nie widać – mówi Piotr.
  • Ja koniec widzę.
  • Jaki on będzie dla nas?
  • Dla was końca nie będzie.
  • Nie rozumiem.
  • Koniec dla was, że końca nie będzie.

Łamigłówki słowne Homiela zmuszają nas nieustannie do głębszego myślenia. Każdy człowiek ma swój koniec, ale śmierć tutaj jest jedynie początkiem nowego życia po drugiej stronie, życia bez końca… życia wiecznego.

Jechaliśmy akurat do katedry. W pewnej chwili Piotr zamilkł…

  • Wiesz co usłyszałem? To od Jezusa…
  • Ufasz Mi? Więc nawet nie musisz się trzymać, by dopłynąć, jeśli ufasz Mi naprawdę.

Kurcze… jak łatwo o tym zapomnieć… pomyślałam. Cokolwiek będzie się działo, a wynika z tego, że będzie… nie mogę o tym zapomnieć.


Pod „naszym krzyżem” znowu siedziała żebrząca kobieta. Piotr wszedł do kościoła udając, że jej nie widzi. Wzdycham, bo ja już nie mam siły do niego i zamiast się modlić zaczynam obserwować co się będzie działo. Piotr klęknął pod krzyżem, ale zaraz wstał. Wyciąga portfel i z wypiekami na twarzy daje kobiecie pieniądze. Dopiero w aucie wyjaśnia mi co usłyszał.

  • Nie odwracasz się ode Mnie, nie odwracaj się od niej… tak mi powiedział.
  • … – uśmiechnęłam się, bo to piękne słowa.
  • No widzisz? Tak wierzę, a robię odwrotnie… Cienki bolek ze mnie – Piotr jest wyraźnie zmartwiony, ale tym razem nie mam zamiaru go pocieszać. Ciągle popełnia te same, szkolne błędy.
  • Nie taki cienki… – Homiel się roześmiał. Nie tylko przyznał, że jest  „bolek”, ale i gruby przy okazji. Myślałam, że Piotra też to rozbawi, ale on był bardzo poważny.
  • Kiedy się modliłem usłyszałem od Maryi…
  • Rozpoczęły się przygotowania do twojego powrotu.
  • .. – i mina mi natychmiast zrzedła, bo myśląc o powrocie, myślę od razu o Niebie.
  • Pewnie chodzi o zamknięcie koronki, wszystko musi się dopiąć do końca – Piotr kombinuje niepotrzebnie chcąc w ten sposób mnie i siebie uspokoić.
  • Wrócę do Szczecina?
  • Jest historią, nigdy tam nie wrócisz.
  • …   Pokazał miasto z góry i z każdej strony dłoń, nie dopuszczającej do wjazdu i wyjazdu.

depositphotos_102148682-stock-illustration-two-hands-with-open-palms

  • Dlaczego Bóg sam nie może wprowadzić porządku na świecie? Potrzebuje modlitw takich ludzi jak ja?
  • A jakaż by to była nauka?
  • …  Wiesz co Homiel mi powiedział?
  • Wszystko co się dzieje i będzie się działo z każdą chwilą przybliża cię do Ojca.
  • Reszta niech się nie liczy dla ciebie. Rób co masz robić.
  • Na razie dzielę i rządzę Homiel – powiedział mając na myśli swoją firmę.
  • Nie do końca dzielisz i rządzić, aż taki w swojej matematyce nie jesteś skrupulatny jak byłeś.

Przed erą Homiela Piotr rozliczał swoich pracowników co do grosza, naliczał im prowizje bardzo skrupulatnie. Od kiedy Homiel tu „rządzi”, wiele się zmieniło. Piotr nalicza więcej, niż im się należy i nawet tego nie wiedzą.

  • Widzisz to?
  • Siedzę w twoje głowie, jak mam nie widzieć?
  • Żal mi ich…
  • ……
  • Oooo samolot! – krzyknęłam. Leciał nisko nad naszymi głowami, a byliśmy koło lotniska.
  • Czy będziemy latać jeszcze kiedyś Homiel? – spytał Piotr. 
  • Trudno mi odpowiedzieć na pytanie, skoro zapytałeś w liczbie mnogiej.
  • Bądź precyzyjny – poprawiłam Piotra.
  • Czy będę gdzieś latał samolotem? Czy daleko?
  • Niekoniecznie.
  • A co to znaczy?
  • Niedaleko.
  • A na inny kontynent?
  • Przeglądam strony. – … strony świata. Homiel się roześmiał.
  • To będzie zależało od was.
  • Przecież od nas nic nie zależy.
  • To będzie.
  • Czy do Chin będę jeździł?
  • Nie ma takiej potrzeby.
  • A gdzie?
  • Polecisz tam, gdzie się nie spodziewasz i to będzie twoja ziemia obiecana tu na ziemi.
  • A dlaczego ty masz lecieć do „ziemi obiecanej” sam? A ja? – spytałam z żalem, że tu się o mnie nie mówi.
  • On ci ją przywiezie.
  • Co to znaczy?
  • ……
  • Ale będzie się działo…! – Piotr kiwa głową, bo zaczyna rozumieć, że wizja z falami musi mieć bardzo duże znaczenie.
  • Homiel mówił trwaj do sądu, a potem płyń. Musimy się trzymać razem i pilnować.
  • A nie pilnujemy cię ?
  • Całe Niebo cię pilnuje… Już się boisz ? Walcz ! 

Dzisiaj piękna pogoda, więc zostawiliśmy auto w garażu i udaliśmy się na spacer. Idąc Krakowskim Przedmieściem automatycznie skręciliśmy prosto do kościoła Serca Jezusowego. Msza dobiegała końca, przyjęliśmy komunię. Piotr udał się w swoje ulubione miejsce i tam klęknął. Po wyjściu opowiedział mi wizję, jaką miał podczas tej krótkiej chwili.

  • Klęczałem, poczułem na plecach skrzydła, mentalnie w myślach ręką sięgnąłem po nie do pleców i odłożyłem, skrzydła położyłem obok. Schyliłem głowę i zacząłem się modlić. Usłyszałem Ojca… 
  • Im jesteś mniejszy, tym jesteś większy.
  • Im jesteś silniejszy, tym jesteś słabszy.
  • Ojcze, jestem marnym człowiekiem.
  • To też ci się wydaje.

Dopisane 02. 05. 2017 r.

Gdyby oceniać ludzkie życie na tym świecie w całej perspektywie warto pamiętać, że

Im jesteś mniejszy, tym jesteś większy – pokora i skromność zwycięża.

Im jesteś silniejszy, tym jesteś słabszy – pycha prowadzi do zguby.

Słowo Pouczenia; pycha
Słowo Pouczenia; pycha

Jerycho. Nadchodzi. Sposobcie się.

26. 07. 16 r. Warszawa.

Piotr wieczorem zrelacjonował cały dzień.

  • W kościele rano, niedaleko ołtarza w powietrzu zrobiła się dziura w kształcie owalu i wyszedł jeden anioł z wielkimi skrzydłami, miał białą zbroję. Po chwili następny i następny, w sumie było ich siedmiu. Stali, po prostu stali.
  • To twoi bracia… usłyszałem – wzruszył ramionami Piotr.
  • Rozumiesz coś z tego? – pyta mnie, jakbym znała odpowiedź…
  • ……
  • A dzisiaj o 15,00 się modliłem i po raz pierwszy światło nie odbiło się od mojej dłoni, ale przebiło rękę, zawróciło, przebiło i przeleciało do drugiej.

1


Piotr był zły na siebie, że ochrzanił naszego podwykonawcę Ł. Zrobił to tak mocno, że tamten rozpłakał się przez telefon. Niestety przez Ł. nasza firma ma spore problemy. Chłopak jest dobry, ale mocno ostatnio roztargniony albo nadzwyczajniej w świecie przemęczony. Nie pilnuje wielu spraw. Ma dosłać wykonaną produkcję i dosyła w połowie myląc przy okazji kolory zamówionego sprzętu. Piotr od miesięcy uczy go jak prowadzić biznes, klaruje mu jasno i cierpliwie, ale on po paru dniach znowu robi te same błędy. Piotr ręce załamuje, bo przez niego ma spore kłopoty i klienci bezpardonowo naliczają odsetki. Zysk w ten sposób topnieje niemal w oczach.

  • Nauczyciel, to nie tylko głaskanie.

Podałam kolację i Piotr jak zwykle zjadł wszystko, a zjada wszystko niezależnie, czy jest dobre, czy złe.

  • Wszystko od ciebie zjem, masz mnie jak na widelcu.
  • Chcesz powiedzieć, że jak podam truciznę to też zjesz? – ze śmiechem spytałam.
  • A po co miałabyś to robić?
  • Tak sobie mówię…
  • To nie mów.
  • Rany… – poczułam się jak skarcony uczeń.

No i siedzieliśmy w ciszy, ale tylko przez chwilę….

  • Ciągle słyszę Jerycho, Jerycho… o co chodzi? – Piotr pyta mnie zdziwiony.
  • Jedyne co mi się kojarzy to trąby jerychońskie. Trzeba to sprawdzić. A może Homiel coś wie?
  • Nadchodzi. Sposobcie sie.
  • icon_eek-Kopia icon_question-Kopia

27. 07. 16 r. Warszawa.

Wieczorem.

  • Homiel daje mi chyba znać, że mój biznes się kończy. Ciągle mówi mi o znakach. Dostałem fakturę z Gdańska, a to jak zamykanie cyklu. Co dalej?
  • Posługa bracie.
  • Ciekawe co znaczy posługa u ciebie, będziesz ludzi uczył? – próbowałam sobie to wyobrazić. Czy Piotr będzie jeździł i prelekcje robił? … To niemożliwe…
  • Cuda będziesz robił, a wtedy pójdą za tobą. A kiedy pójdą za tobą, wtedy pójdą za Nami.
  • … – spojrzałam na mojego… Piotrusia. On i cuda? To jakiś żart. icon_e_confused-Kopia
  • Czy cuda są takie ważne? Nie da się bez nich?
  • Słowa to dużo, ale dla ludzi za mało.
  • Może ty leczyć będziesz…? – zaczęłam już analizować na poważnie przypominając sobie moje migreny.
  • Nic nie dzieje się bez powodu.
  • A co jest powodem?
  • Życie wieczne.
  • A co z naszymi pracownikami? – pyta Piotr. 
  • Nie martw się i tak zostaną rozlosowani.

Homiel to pięknie ujął. Rozlosowani w sensie od losu, roz-losowani, czyli rozdzielone zostaną im dalsze losy, miejsca, zadania.

  • Przeżyją beze mnie?
  • Jakoś przeżyją.
  • ……
  • Dzisiaj podczas modlitwy gacki mnie atakowały, gryzły mnie w nogi – powiedział zupełnie bez emocji.
  • Masz szczęście, że mnie poznałaś. Patrz ile masz wrażeń! – żartem do mnie.
  • Nie masz szczęścia, wszystko idzie zgodnie z planemHomiel natychmiast prostuje.
  • Ten atak anafilaktyczny przez zęba też był zaplanowany? Przecież mogłeś tego nie przeżyć?

Pytam z ciekawości, bo kwestia przeznaczenia, niebiańskiego planowania, a przypadku jest niezwykle ciekawa. Wtedy, według lekarza zostało Piotrowi tylko 10 minut życia.

  • Tak naprawdę nie mogło być inaczej.
  • Naprawdę?…. Wrażenia pierwsza klasa! – Piotr nie mógł się powstrzymać od uszczypliwości.
  • ……
  • Coś się znowu zacznie dziać koło nas? – pyta znowu.
  • A czegoż ta rodzina może się obawiać?

Oglądaliśmy relacje z wizyty papieża Franciszka na ŚDM w Krakowie. Ogromna masa ludzi…

2

  • Wykarm tyle i daj spać… wyobrażasz sobie? Tyyyle ludzi…
  • To nieważne
  • A co ważne?
  • Bycie.
  • …… – Piotr zaczął macać się po brzuchu sprawdzając jego stan objętości.
  • Spójrz na swój brzuch.
  • Jem mało przecież.
  • Wiem, a jednak ciągle go masz – roześmiałam się na cały głos widząc nietęgą minę Piotra.
  • ……
  • No i co z tym Jerycho? – pyta mnie Piotr. 
  • Muszę dokładnie sprawdzić, a nie mam czasu – i faktycznie tak jest.
  • Nikt nie uwierzy prawdzie, a prawda jest na wyciągnięcie ręki.


Dopisane 28. 04. 2017 r.

Ta „piekielna” okolica uosabia te wszystkie trudne przeżycia, które zamykają człowieka na Boga.

Jerycho, przeciwieństwo Jerozolimy, uosabiającej przebywanie w bliskości Boga, jest symbolem wyemancypowania człowieka i trwania na antypodach doświadczenia Boga: „Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce” (Rz 1,21). Jerycho to najniżej położone miejsce na świecie. Leży dziesięć kilometrów na północny zachód od północnego krańca Morza Martwego. Ta bliskość też ma swoją symboliczną wymowę, zwłaszcza jeśli uświadomimy sobie, że po drugiej stronie miasta znajduje się góra kuszenia. Z jednej strony Szeol, w którym może się „pomieścić” to wszystko, co w człowieku obumarłe, pozbawione Boga. A z drugiej strony miejsce, w którym Bóg został w Chrystusie poddany kuszeniu (por. Mt 4,1–10), by zrezygnować z wędrówki i zstąpienia do otchłani w celu wyprowadzenia stamtąd praojca Adama. Ta „piekielna”, dosłownie i w przenośni, okolica uosabia te wszystkie trudne przeżycia, które zamykają człowieka na Boga, wiążą go i są przyczyną zdezorientowania, w którym nie znajduje on odpowiedzi na trudne pytania do Boga i drugiego człowieka. Jerycho wyznacza na mapie wszelkie ludzkie wyobcowanie wobec Boga, ale także wobec samego siebie. http://biblia.wiara.pl/doc/2064979.Jerycho

Czytając te słowa, a zwłaszcza fakt, że to „najniżej położone miejsce na świecie” widziałam oczami wyobraźni wieżowiec z wizji Piotra http://rozmowyzniebem.pl/wp/2016/12/31/on-chce-byc-niezauwazony-a-trzeba-mowic-o-nim-glosno/  , w którym wszystkie światła na piętrach są wygaszone, a rozświetlone było najniższe piętro. Homiel pokazał w ten sposób jak nisko upadła nasza wiara.

Ale Jerycho ma też swoją drugą twarz. W Jerycho przebywał często Eliasz, gdzie miał szkołę „synów proroczych”. W Jerycho przebywał też Jezus, gdzie m.in dokonał uzdrowienia niewidomego i spotkał celnika Zacheusza. Jerycho to także według Listu do Hebrajczyków historia wiary Izraelitów w moc Boga, która doprowadziła do upadku murów starożytnego Jerycha [Hbr 11.30].

Co Homiel chce przekazać? Z jednej strony mamy upadek, a z drugiej uzdrowienie. A może trzeba sięgnąć dna, aby zostać uzdrowionym?

3

Gdy Piotr przyszedł wieczorem do domu, zaczęłam czytać mu o Jerycho pytając, czy prawidłowo interpretuję Homiela słowa.

  • Sama nie pisałaś. Mylić słowo twe nie może.
  • Ale mówi!… jakoś tak … – Piotr był zdziwiony formą tego zdania. 
  • Biblijnie. Gdybyś Piotrze czytał, to byś wiedział, nie pytałbyś.
  • Ale pytam.
  • Nie ufasz sobie.