Nigdy nie jest za późno.

21. 02. 17 r.                                                                                                                                 Warszawa.

Jutro Piotr ma diagnostykę koronograficzną, więc chodzi cały w nerwach. Nie dziwię się, bo sama jestem w nerwach. Widocznie chodzenie w nerwach jest zaraźliwe. 

Poszliśmy na kawę. Niedawno Homiel zaśpiewał o niej simple the best, więc nie mamy wyrzutów sumienia. Piliśmy tę kawę i zachciało mi się kichać. Piotr poszedł po chusteczkę do kelnerki i położył mi ją po chwili na stoliku. 

  • No… nie wierzę…

Widząc ten napis jako hasło przewodnie kawiarni… zaniemówiliśmy.

  • Jak Ty to robisz? – Piotr spytał nie wierząc co widzi.
  • Widzę do przodu.
  • Wszystko?
  • Co chcę i potrzebuję… A wy zwątpiliście we Mnie – zrozumiałam, że to z Bogiem Ojcem teraz rozmawiamy, z czego do końca chyba Piotr nie zdawał sobie sprawy. 
  • Takich będzie dużo – p. s. wczorajszy mail.
  • Jesteście jak oni. Apostołowie ciągle wątpili.
  • …… – smutno mi się zrobiło, bo zrozumiałam, że zasmuciliśmy samego Ojca. Ale o tym nie powiedziałam Piotrowi. Chciałam, żeby dalej rozmawiał swobodnie.
  • Dobudzą mnie w szpitalu?
  • My cię dobudzimy.
  • Dacie radę?
  • Damy.
  • Zginę?
  • Celem Ojca nie jest byś zginął, ale żebyś żył.
  • Masz jeszcze coś do zrobienia – powiedziałam pewnie, bo dzisiaj jestem tego pewna.
  • I to całkiem sporo. Przyglądając się tej sprawie, twoje życie dopiero się zacznie.
  • A cóż takiego będę robił?
  • ……

Wieczorem.

Znajoma księgowej ma gwałtowny nawrót białaczki. Rozmawialiśmy, czy da się ją jeszcze uratować.

  • Czy nie jest za późno?
  • Nigdy nie jest za późno.
  • Daj jej życie, Ojcze.
  • A co dasz od siebie?
  • Będę grzeczny – miał na myśli posłuszny woli Ojca, z czym ciągle ma problemy. 
  • To za mało.

Skuliłam w sobie, bo rozmowa zaczynała być… nieziemska.

  • Możemy zawrzeć pakt. Przestanie dla ciebie istnieć świat, a Ja ci ją przyniosę. Pozbędziesz się twoich nawyków… Ty, który koszule poprawiasz dwa razy.

Piotra zatkało, zatkało i mnie. Pół godziny wcześniej skończyłam drugi raz prasować koszule, które za pierwszym razem dla Piotra nie były dość dobrze wyprasowane. Tak bardzo chciał być doskonały… 

  • O rany! Ojciec wszystko widział! Widział, jak prasujesz – mówi szeptem zawstydzony. Widziałam, że się zawahał, bo nie wiedział co odpowiedzieć. Spojrzał na mnie szukając ratunku.
  • Nie patrz na mnie, ja tu tylko spisuję – rozkładam bezradnie ręce… zadowolona. Po raz pierwszy chyba się cieszę, że to nie ja słyszę, a tylko robię za kronikarza.
  • Usłyszałem Nowenna…
  • Nowenna pompejańska… Już to drugi raz nakazują ci ją odmawiać… – Piotr o tym zapomniał.
  • Czy chcę wiele od ciebie za jej życie?
  • Nie.
  • Ale jest to wiele.
  • To zdaje się godzina modlitwy codziennie przez kilka tygodni – zaczęłam szybko tłumaczyć Piotrowi i obawiałam się, że to go przestraszy.
  • Co to nowenna? – Piotr do mnie.
  • Poczytaj, w ten sposób tryb się rozrośnie.
  • Ale ja idę do szpitala! – powiedział prawie odkrywczo.
  • To ci odpuszczę.
  • Ale już jutro idę do szpitala!
  • To jest jutro.

Piotrowi chodziło o to, że Alicja jest już prawie w agonii, a modlitwa trwa półtora miesiąca. Jeśli odliczymy 3 dni pobytu w szpitalu, to po prostu nie zdąży się jej uleczyć. To byłby istny cud, gdyby udało się ją uratować w tym stanie.

  • Ojcze, gdyby się ją udało uratować to ja to ogłoszę światu, to będzie na twoją chwałę – mówię. 
  • Zawsze w ciebie wierzyłem.
  • Ojcze, to może różaniec? Jest krótszy – Piotr już zaczął kombinować… i nie wierzyłam własnym uszom. 
  • Ty wyznaczyłeś Mi cel, a Ja tobie.
  • Ojcze, no nie wiem, czy dam radę…
  • Tyle dla ciebie ona znaczy?

Piotr spojrzał na mnie ciężko i wiedział, że nie ma wyjścia. Zaczął sprawdzać w internecie, jak odmawia się Nowennę Pompejańską.

  • To można rozłożyć na cały dzień! – był tym odkryciem całkiem uradowany.
  • A toś się ucieszył. Jeśli chcesz ją uratować musisz zacząć od razu, bo ona długo nie pociągnie. Musisz się spieszyć. Spójrz na swoje dłonie… Nie doliczysz palców, a ona odejdzie… więc będziesz siedział dalej?

Piotr machinalnie spojrzał na swoje ręce i zrozumiał, że nie doliczy się 10 dni, a ona umrze. Wstał z kanapy ciężko i z wyraźnym spowolnieniem. Już się wybierał do drugiego pokoju, gdy…

  • Nie zapomnij różańca.

Zawrócił i wziął różaniec leżący na stole. Wychodząc…

  • No to zostawiam cię samą – mówi do mnie i zrobił taką minę jakby szedł do dentysty. Cała ta rozmowa wzbudziła w nim lęk zmieszany z niepewnością. 
  • Nie jest sama. Pamiętaj w jakiej intencji się modlisz. 

Gdy wrócił po godzinie był wykończony. Blady i wykończony. Patrząc na niego miałam nieodparte wrażenie, że życie, które kiedyś odbierał, teraz w ten sposób oddaje. Modli się za życie kogoś, kogo nawet nie zna. Czy to jest ta równowaga, o której Niebo mówi, że we wszechświecie jest najważniejsza?… 



Dopisane 15. 10. 2017 r.

Jesteście jak oni. Apostołowie ciągle wątpili – Dziękuję wszystkim tym wątpiącym, którzy piszą czasami do mnie. Dzięki wam mamy tak ciekawe rozmowy. 

Jezus i apostołowie


Poczytaj, w ten sposób tryb się rozrośnie Nowenna Pompejańska rozkręca się na dobre, coraz więcej ludzi ją odprawia i ma się wrażenie, że ruszyła wielka Boska krucjata z nowenną na czele.


Możemy zawrzeć pakt – i nie będzie to jedyny pakt z Ojcem w naszym życiu

Rzadkie to sformułowanie; pakt z Bogiem. Zazwyczaj mówimy; układ z Panem Bogiem, przymierze z Bogiem. Jest to tak rzadkie, że zaczęłam wertować internet.

W uroczystość Objawienia Pańskiego, 6 stycznia 1919 roku, w czasie wieczornych modlitw ku powszechnemu zdumieniu ks. Alberione zaczął wyjaśniać słowa ułożonej przez siebie modlitwy, którą potem wszyscy uroczyście odmówili. Była to wyjątkowa modlitwa, do dziś posługują się nią duchowi synowie i córki ks. Alberionego. Sam twórca nazywał ją Paktem albo Tajemnicą powodzenia. Jej przesłanie w najogólniejszym zarysie jest następujące: jesteśmy zbyt słabi i niewykształceni, aby podołać zadaniom, które Pan Bóg nam powierzył. Prosimy więc Go o to, aby to On sam w nas działał i udoskonalał efekty naszej pracy, tak aby przynosiła ona jak najlepsze i największe owoce. Ze swojej strony zobowiązujemy się do pełnego oddania się Mu i robienia wszystkiego wyłącznie na Jego chwałę i dla pokoju ludzi. Pan Bóg dotrzymuje swoich obietnic, więc potrzeba tylko, abyśmy okazali się wierni przymierzu zawartemu z Nim.

http://www.paulus.org.pl/n1377,niezwykly-pakt-z-panem-bogiem
23 gdyż zawrzesz pakt z kamieniami i przyjaźń z polną zwierzyną. http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=435