To, co masz, jest ode Mnie.

19. 02. 17 r.                                                                                                                                 Warszawa.

Dostałam w prezencie lunetę.

  • Fajnie, teraz patrząc w niebo będziemy bliżej Boga – zażartowałam.
  • Nie zgodzę się z tym. Bliżej się już nie da.

Ja dostałam lunetę, a Piotr dostał wizję.

Wczoraj miałem trzecią część tego snu. Jestem na stałym lądzie, wchodzę do białej, świetlistej sali, przechodzę przez nią spokojnie i na końcu znajduję wąski pas mgły, tracę widoczność. W tej mgle poruszałem się po omacku. Spojrzałem w dół i zobaczyłem podłogę ze szkła, przez którą mogłem zobaczyć pod nogami cały wszechświat. Z tej mgły wyłania się powoli gigantyczna głowa z alabastru, głowa w hełmie, ta głowa była oparta o coś, miała zamknięte oczy, jakby spała. Zrozumiałem, że to moja dusza, że to ja. Dopóki żyję tutaj na ziemi, „on” tam będzie spał. http://osaczenie.pl/wp/2016/03/28/zaskakujacy-pazdziernik/
  • Zobaczyłem znowu tego alabastrowego kolosa!
  • …… – zmarszczyłam czoło szukając w pamięci o czym on teraz mówi.
  • No tego śpiącego!
  • Aaaa… – przypomniałam sobie. – To było dawno… 
  • Stał teraz pośrodku kosmosu na jakieś kwadratowej platformie, w każdym rogu tej platformy stał anioł ubrany jak żołnierz, mieli miecze i hełmy. Patrzyli na niego. A z góry spływała na kolosa jakby para, miałem wrażenie, że go czyszczą, choć on ciągle spał, bo miał przymknięte oczy.

  • Budzą go?
  • Nie wiem – Piotr wzruszył ramionami i wstał chcąc iść do kuchni. W połowie drogi cofnął się…
  • Co znaczy…. stejauf…?
  • Co? – spytałam zdziwiona.
  • Stejauf… Homiel mi ciągle mówi… stejauf…
  • Steh auf ! – dopiero po chwili zorientowałam się co do mnie mówi.
  • To po niemiecku powstań, wstawaj… – tłumaczę naprawdę zdziwiona. 
  • Dlaczego po niemiecku…? A wiem już… miałaś ty to rozwiązać – i sobie poszedł.

Mówiąc uczciwie chciałam tę wizję zbagatelizować, ale „steh auf!” oczywiście przykuło moją uwagę. Piotr nie mógł wiedzieć, że to forma rozkazująca czasownika rozdzielnie zbudowanego aufstehen. Tylko znający niemiecki lub uczący się w stopniu zaawansowanym mogą to wiedzieć. I dlatego Homiel użył niemieckiego wiedząc, że teraz tej wizji nie odłożę ad acta.

  • A więc budzą z letargu tego kolosa…? A po co go budzą, niech sobie śpi – pytam Homiela pięć minut później.
  • A tego wytłumaczyć nie mogę. Ale na pewno nie jest tak, jak myślisz.
  • Ten alabastrowy był już w pozycji pionowej. To wszystko działo się w kosmosie, 4 żołnierzy patrzyli na niego, a z góry leciała jakby para, czyścili go albo budzili… sam nie wiem – Piotr powtarza.
  • Jeśli Homiel powiedział steh auf to znaczy, że ma to znaczenie.
  • No co z tym kolosem? – Piotr pyta sam już zaciekawiony.
  • To, że go myją nie znaczy, że go budzą.
  • Ale steh auf usłyszałem, jaka jest więc prawda?
  • W tej materii się nie dowiesz.


20. 02. 17 r.                                                                                                                                       Warszawa.

  • Gdy byłem na porannej mszy, usłyszałem od Ojca… – opowiada Piotr na kawie.
  • To, co masz, jest ode Mnie.
  • Hmm… czyli jak masz problemy… to też od Ojca.
  • Wiem, to takie ćwiczenia na ile ja wierzę. Wszystko mi wyznaczył co mam robić, więc muszę to zrobić.
  • ….
  • W kościele była grupa młodych ministrantów… Wiesz co widziałem? Każdy z nich miał za sobą wielkiego anioła! – i zaczął się cieszyć.
  • …… Twojego Grubasa też widzę, jest przy tobie.
  • No nie mów tak na niego…! – wkurzyłam się.
  • Blisko jesteś? – spytałam Mojego.
  • Jestem bliżej niż przy tobie.
  • ……
  • Ten na starość się rozgadał – Homiel ze śmiechem, ale ja zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak bardzo Mój musi mnie pilnować.
  • Czy moje zadanie nie jest jeszcze skończone? – miałam na myśli Piotra. Dwa razy uratowałam mu życie, więc chyba już wystarczy. 
  • Teraz dajesz później, będziesz brała.
  • O! Twój Grubas to też mądrala – Piotr dalej…
  • Nie mów na Niego Grubas! – znowu mnie wkurzył.
  • Hm…. Jak mogę Cię nazwać, żeby nie mówił Grubas? – musiałam Mu nadać jakieś porządne imię.
  • ……
  • Widzę Och!… i końcówkę –iel…. Ochiel, sprawdź, czy taki jest… – Piotr się śmieje… i ja zaczynam się śmiać, bo rozumiem dlaczego akurat tak.
https://www.biblegateway.com/resources/encyclopedia-of-the-bible/Ochiel
https://www.biblegateway.com/resources/encyclopedia-of-the-bible/Ochiel

To nie jest prawdziwe imię mojego anioła, jak i Homiel nie jest prawdziwe. Widzę, że Ochiel również ma swoiste poczucie humoru, bo wybrał je na potwierdzenie tego, że widzi jak ciągle wzdycham, gdy myślę o Niebie. Wzdycham, bo po prostu brakuje mi słów, by wyrazić co czuję i jak Ich podziwiam. 


  • Homiel mi wyjaśnił teraz, co znaczy ta pasta…
  • Woda myje, ale pasta czyści, działa podwójnie, choć nie widzisz.
  • A widzisz! Czyli dobrze to rozszyfrowaliśmy.

Wieczorem.

Dostałam wiadomość, jak dotąd jedyną tego rodzaju.

Przeczytałam Piotrowi na głos, a odezwał się Homiel…

  • Trudno im sobie wyobrazić, że masz wiedzę od Boga. Wszędzie widzą diabła.
  • Nikt wizji z Bogiem nie odważy się naśladować. Bądź pewna swego.
  • Ale widzisz jak trudno im uwierzyć?
  • Ty masz wierzyć. Dostaniesz jeszcze wiele dowodów.
  • Wielu będzie wątpiących, ale ty rób swoje. Będą podburzać ludzi przeciwko tobie, ale ty rób swoje.
  • No widzisz? Tak to już jest na tym świecie…
  • Tak to jest i tak będzie.
  • …… – zapadliśmy w zadumę.
  • Chyba Zdzichu umarł…
  • Co? – kompletnie mnie zaskoczył.
  • Zdzichu umarł, bo przyszedł do mnie…
  • Jak to przyszedł?
  • No usłyszałem jego głos teraz..
  • A co powiedział?
  • Dziękuję ci za wszystko.
  • …? 
  • Za co ci dziękował?
  • Jak się modliłem odsuwałem od niego czarnych, żeby się nie męczył.
  • …… – to mnie teraz Piotr zaskoczył.  W ogóle o tym nie wspominał.

Zdzichu – tak go wszyscy nazywali, to dawny znajomy rodziny. Pod koniec ubiegłego roku dowiedzieliśmy się przypadkiem od jego sąsiadki, że leży gdzieś w hospicjum po udarze i dodatkowo z Alzheimerem. Nic więcej nie była w stanie powiedzieć, bo nie wiedziała gdzie leży i gdzie obecnie jest jego rodzina. W każdym razie był ciężko chory, więc jego śmierć jest bardzo prawdopodobna. Trudno nam to jednak zweryfikować nie mając konkretnych danych.

  • Homiel, co z Nim?
  • Duchy to stan przejściowy. Nie mówmy o duchach, mówmy o żywych.

Dopisane 12. 10. 2017 r.

W tej materii się nie dowiesz – wtedy, ale później tak. I to będzie bardzo ciekawe rozwiązanie tej zagadki.


Duchy to stan przejściowy. Nie mówmy o duchach, mówmy o żywych.

A. Lenczewska; Słowo pouczenia.
A. Lenczewska; Słowo pouczenia.

To, co masz, jest ode Mnie.


p.s. Ze względu ostatnio na niezliczoną ilość spamów blokuję na pewien czas możliwość komentowania. W przypadku pytań proszę o informacje mailem rozmowyzniebem@wp.pl lub osaczenie.00@wp.pl