Przywrócisz Mi chwałę, która Mi się należy.

16. 02. 17 r.                                                                                                                                         Warszawa.

Nasz syn znowu wyjechał w morze. Doleciał właśnie do Kuwejtu, gdzie zabukowano mu miejsce w najdroższym hotelu.

  • Temu to się powodzi – Piotr z uśmiechem.
  • Pamiętasz?… To, co tobie zabrałem, jemu oddam obficie… Tak powiedział Ojciec.
  • …… – pokiwałam głową ze zrozumieniem, bo to niesamowite. Chłopak ma 26 lat, a już ma prawie wszystko.
  • Kiedy wróci, to ja już będę po zmianach?
  • Będą mocno zaawansowane.
  • Czyli będą w trakcie… A marzec to będzie gwoźdź programu tego roku? – pytam.
  • Nie uprzedzajmy zdarzeń. Wiecznie chcesz robić to samo?
  • wiecznie mogę pisać o Was – trochę mnie zaskoczył, bo nie wiem, co do końca miał na myśli. Nie chciałabym, żeby akurat to się zmieniło.
  • Wiecznie chcesz wracać do tego mieszkania? – sprostował.
  • Nie.
  • Więc nadchodzą wielkim krokiem.
  • ……
  • Pan Bóg odbierze to, co Swoje.
  • …… – zaskoczył nas znowu. Zaczęłam główkować co może Bóg odebrać, co jest Jego? 
  • Ale przecież wszystko jest Jego.. – i Piotr zaskoczony.
  • Co odbierze? Co masz na myśli?
  • To, co dał.
  •  to żeś pomógł Homiel – nadal główkowałam o co chodzi.
  • Dał nam życie, więc zabierze to życie?
  • Nie zabiera to, co twoje, ale to, co Swoje. Dał ci życie i to jest twoje.
  • …… – potrzebowaliśmy chwili, by to przetrawić.
  • Nie obronisz się przed tym, co nadchodzi, a poza tym ta obrona nie ma sensu.
  • Dlaczego chce zabrać? – ciągle drążyłam.
  • Nadchodzi ten czas.

Zamyśliliśmy się oboje nad tymi słowami. Niezwykła rozmowa… i piękna rozmowa. Przypomniałam sobie Ojca;

  • Przywrócisz Mi chwałę, która Mi się należy.

Chwała, miłość… tylko to przyszło mi do głowy. Odbierze chwałę, która Mu się należy?

  • Czy twoja nieobecność zaważy na twojej firmie? – pytam. 
  • Na pewno – Piotr jest wyraźnie tym zmartwiony, obecnie ma bardzo małe obroty, a jego miesięczna nieobecność tylko to pogłębi.
  • Damy radę, nie bój się dobrej zmiany.
  • Homiel mówi jak nasza pani Szydło! – Piotr zaczyna się śmiać, ale zaraz poważnieje.
  • Oni są fajni, ale nie znają się na przelewach, na terminach, że trzeba na czas ZUS, podatki płacić…
  • Czyżby? – spytałam, bo Piotr wyraźnie o czymś zapomniał.
  • Nooo… dobra – przyznał.
  • Pamiętam, miałem zapłacić VAT, zabrakło mi 28 tysięcy, a już jest termin. Od nikogo nie spodziewaliśmy się wpłaty, moja księgowa pyta co teraz zrobimy, a ja nie miałem skąd wziąć… i po południu z Raiffeisen na moim koncie pokazało się dokładnie 28 tys… Bank się pomylił w operacjach i zorientowali się dopiero po 2 tygodniach prosząc o zwrot. Wtedy już mogłem zapłacić, bo miałem…
  • No widzisz, a tym mówisz, że się nie znają – śmieję się soczyście, bo uwielbiam takie historie.
  • Nooo…. trzy razy mi się tak zdarzyło, że ratowali mi tyłek w ostatniej chwili… Ale teraz będzie inaczej, na pewno coś mi się stanie i kicha… Firma na pewno upadnie, dlatego muszę ci pokazać co masz na wszelki wypadek dalej robić, jak pieniądze zagospodarować.
  • ……

Był przy tym tak poważny, że poczułam na sobie ogromny ciężar, jakbym ważyła tonę. Zrobiło mi się dosłownie grobowo.

  • No i z fajnej kawy wyszedł dramat wtrącił się na szczęście Homiel.
  • Przestań przypuszczać mister hipoteza.
  • ale mnie nazwał… mister hipoteza! – Piotr ciągle poważnie.
  • Musisz wiedzieć co masz robić, nie mogę cię zostawić bez niczego.
  • Myślisz, że zabierając ciebie zostawię Swojego anioła na powieruchę?
  • … ??? – to o mnie ? 
  • Co znaczy powierucha? – pyta mnie Piotr.

Ja jednak nie myślę co znaczy, ale o tym, z kim Piotr właśnie rozmawia. Kto może zabrać Swojego anioła jeśli nie sam Bóg Ojciec?

  • Wiesz z Kim teraz rozmawiasz ? – na wszelki wypadek uprzedzam Piotra.
  • Zanim ciebie zabiorę, dam jej miękki materac.

Miękki materac… symbol czegoś bezpiecznego, miłego, spokojnego. Poza tym… moje łózko to wąska nierozkładana kanapa, na której często boli mnie kręgosłup. Codziennie mam z tym problem.

  • Ja po prostu nie chcę czuć jej łez potem, dlatego chcę jej wszystko pokazać – Piotr skierował się bezpośrednio do Ojca.
  • Myślisz, że jak będziesz żył, możesz nie czuć jej łez?
  • Zawsze tak może być… – przyznał Piotr.
  • . ale pokażę jej tak ogólnie… – drążył dalej. 

Zaczynam się śmiać, bo Ojciec mówi swoje, a Piotr swoje. Niby przyznaje Mu rację, ale mimo tego myśli swoje.

  • Znowu sprzeciwiasz się Ojcu teraz… Wiesz o tym? – uświadamiam ostrożnie Piotra.
  • Zgoda, rozkaz to rozkaz – zreflektował się w końcu.
  • Do następnego razu. Jesteś jak woda. Zagrodzisz jej drogę, a ona szuka następnego razu.


Dopisane 07. 10. 2017 r.

Powierucha – szczególnie niebezpieczna odmiana wiatru ( wir powietrzny) porywający ludzi.

http://www.beskid-niski.pl/forum/viewtopic.php?t=4258

Przed operacją Piotr szykował się na wszystko, choć wiedziałam, że przeżyje. Dzisiaj zauważyłam, że oczywiście nie przypadkowo Bóg Ojciec użył słowa powierucha, jako szczególnie niebezpiecznego rodzaju wiatru. Czyż nie jest bowiem tak, że po odejściu kogoś bliskiego czujemy się tak, jakby nas dopadło samo tornado?


W tej rozmowie widać dokładnie jak przeplatają się słowa Anioła i słowa samego Boga Ojca. Do dzisiaj mamy z tym problem, by rozpoznać kiedy rozmawiamy z Homielem, a kiedy z samym Ojcem. W późniejszych rozmowach sam Ojciec to wyjaśnia, ale niedawno znalazłam ciekawą informacje, którą już dzisiaj chciałam tu pokazać.

Bóg czy anioł? Miesięcznik; Któż jak Bóg. Wrzesień.