Zło zawsze jest w pretensjach, zawsze biedne.

12. 02. 17 r.                                                                                                                                 Warszawa.

Jakiś czas temu za namową znajomego ponownie zaczęłam przeglądać forum FN. Ostatnio przyłączyłam się nawet do rozmowy dotyczącej wędrówki dusz. Dzisiaj przeczytałam coś, co mnie naprawdę bardzo rozbawiło i zarazem zaskoczyło.

Wypowiadam na głos pytanie od naszej czytelniczki „jaki jest końcowy cel nauki duszy”. Można by żartobliwie powiedzieć, że wywołana dusza się odezwała… Nie chcę wyrokować, czy to faktycznie EVP czy też przypadkowy trzask, który ułożył się w słowo „halo”.

http://www.nautilus.org.pl/artykuly,3302,czy-w-trakcie-tzw-multimedialnego-czata-z-pokladu-fn-nagral-.html

 https://www.youtube.com/watch?time_continue=13&v=KODperkEVhk

Czytam i słucham i zaczynam coś podejrzewać… Po ostatnich „numerach” Homiela wszystkiego mogę się spodziewać, ale pytam na wszelki wypadek…

  • Masz coś z tym wspólnego?
  • Przecież działamy razem.
  • A dlaczego „halo”?
  • A co to zmieniło?

Hmm… Czy to coś zmieniło? Na pewno było to pełne zaskoczenie dla samego autora artykułu, a dla innych? Może ktoś spojrzy na to, co piszę innym wzrokiem…  Na pewno było to kapitalne doświadczenie, a Niebo udowodniło raz jeszcze, że naprawdę potrafi zaskoczyć.

  • Myślę, że zatkało niektórych…
  • A ponoć nie zatyka…
  • ……
  • YES.
  • Oooooooo… Mój ty Grubasku!!!… Wiedziałam… czułam, że to twoja sprawka – byłam wzruszona, bo Mój Grubasek powiedział swoje klasyczne YES. Tak rzadko się odzywa, że po prostu się rozbeczałam.
  • Jesteś kochany!!!
  • Zasługujesz na to.
  • To twój głos?
  • ……
  • Możesz być Grubasek? – spytałam wykorzystując tę chwilę.
  • Nie mam nic przeciwko temu, że tak mnie nazwałaś. Bez przerwy jestem przy tobie, natchnienie masz też ode Mnie.
  • A tobie… – zwrócił się do Piotra – Życzę zdrowia, żebyś z wielką Pasją zrobił to, co masz zrobić.
  • Pasją?
  • Nie udawaj, że nie wiesz… Wielokrotnie to oglądałeś, zrobisz to z Pasją… Koniec przekazu.
  • To z okazji nadchodzących Walentynek? – nie chciałam, żeby już zamilkł.
  • Z okazji wszystkiego.
  • Bardzo ci dziękuję.
  • Koncert życzeń rozpoczęty.
  • A więc mogę dalej prosić?
  • ….. – już nie odpowiedział, a ja ciągle nie mogłam uwierzyć, że się odezwał.
  • Zrobisz to z „Pasją”, czyli zrobisz to z Jezusem – tłumaczę Piotrowi.

Jak On to zrobił i czy to Jego głos…  nie wiem. Wiem, że to nie przypadek, że „halo” jest w tym, a nie innym momencie.

Czas nauki duszy według Chrystusa.


13. 02. 17 r.                                                                                                                                         Warszawa.

Piotr mnie obudził rano i uraczył urokliwą opowieścią.

  • Gdy wczoraj wieczorem się modliłem zobaczyłem na obrazku Jezusa białego, normalnego gołębia. Usiadł sobie na ramce obrazka i patrzył się na mnie.
  • Aha…
  • Gdy skończyłem się modlić usiadł mi na ramieniu, potem na ręku. Nie ruszałem się, bo nie chciałem go spłoszyć. Biła z niego jakaś dziwna energia. Potem utworzył się tunel w powietrzu i on sobie w to wszedł spokojnie. Wszystko zniknęło…
  • ……. – 
  • I po co ja ci to wszystko opowiadam i tak nie uwierzysz! – spojrzał na mnie i machnął ręką.

. i tu się myli! Wierzę, mam gołębia na zdjęciu, a okno do drugiego świata widziałam na własne oczy. Jak coś takiego widzi się na własne oczy… absolutnie wszystko jest możliwe.

  • I co dalej? – pytam.
  • Nic, a dzisiaj znowu obudzili mnie do kościoła. Usłyszałem…
  • Wstawaj, idziesz do Przyjaciela.

Wieczorem.

Zadzwonił Kowalewski, zrobił to, co obiecał. Zorganizował konsylium lekarskie w sprawie Piotra. Poza jeszcze jedną koronografią zastanawiali się, czy zrobić mu operację serca jednak w Warszawie, a nie w Bielsku – Białej. Powiedział coś ciekawego.

  • To dziwne proszę pana. Te żyły, które ja panu zrobiłem (stenty) najlepiej wychodzą właśnie nam, a im nie. Te żyły, które zostały do zrobienia wychodzą nam najsłabiej, a najlepiej w Bielsku. Ja jestem bardzo życzliwy panu, ale musi pan sam zdecydować.
  • Nie ma co się zastanawiać – mówię do Piotra. Wyjścia już nie ma.
  • Nigdy nie było.
  • Właśnie. Decyzja podjęta, jedziemy do Cisowskiego.

Nie po to zobaczyliśmy te motylki, nie po to zniknęła nam dyskietka, nie po to rozchorował się Piotr będąc w Bielsku. Wszystko odbyło się po coś.


Jedną z zapowiadanych zmian w naszym życiu jest usunięcie z naszej drogi prawdziwego wroga. Osoba, która złorzeczyła całej rodzinie, spiskowała, obróciła przeciwko nam prawie wszystkich sąsiadów. Po 50 latach zamieszkiwania tuż za miedzą w końcu się wyprowadziła. Jej syn na odchodnym tak mocno walnął furtką, że zatrząsł się cały metalowy płot. Roześmieli się na głos i wydawałoby się, że są szczęśliwi. Myślę jednak, że tak naprawdę to tylko pozory, ponieważ z powodu narastających długów byli zmuszeni sprzedać swój dom. Wątpię, żeby ktokolwiek z radością opuszczał swój dom, kiedy musi.

  • Czego oczekujesz? Zło zawsze jest w pretensjach, zawsze biedne.
  • To nie było zadowolenie, to furia.
  • A nowi sąsiedzi będą lepsi?
  • Gorsi nie mogą być. Tamci to skrytobójcy, zabijali plotką.
  • To jedna z tych zmian, które nadchodzą?
  • To było nieuniknione.
  • ……- Piotr się zamyślił.
  • Ciągle mnie martwi, że w tej wizji z falami wylądowałem na kolanach.

  • Naprawdę nie widzisz pozytywów? – pytam – W końcu przestaniesz pływać i nie utoniesz.
  • Ale na ziemi mogę nogę złamać!
  • No takiej odpowiedzi  nie przewidziałem, muszę powtórzyć braciom.

Zaczęliśmy się śmiać. Piotr jest taki, że cokolwiek będzie, to według niego będzie źle. Uprawia czarnowidztwo na każdym kroku i wiem jedno, że na psychoanalityka się nie nadaje… 

  • Jesteś Kubuś Fatalista.
  • Słyszę jak Homiel się śmieje.
  • Puszczę tę audycję głośno, niech wszyscy się śmieją.
  • A co z tym gołębiem wczoraj? Widziałem to rzeczywiście?
  • Widziałeś.
  • Czym sobie zasłużyłem?
  • To już wiesz.
  • …… – pytam wzrokiem Piotra, bo ja nie wiem.
  • Wczoraj nie miałem siły się modlić, ale ktoś powiedział do mnie…
  • A możesz kogoś uratować…
  • To wstałem, zacząłem się modlić i wtedy pojawił się gołąb.
  • No i co Homiel dalej?
  • Ja też wolałbym mieć grunt pod nogami, więc daj się ponieść falom czasu.
  • Lepiej złamać nogę, niż się utopić – Piotr na to.
  • Dosyć tej niepewności. Musisz zostawić ich w bezpieczeństwie, będzie ci łatwiej.
  • Za życia cię zabierzemy.
  • Może do zakonu pójdziesz? – od razu zaczęłam analizować, no bo jak to zrozumieć?
  • …..
  • A ja? – spytałam.
  • Pod tę modlitwę tuba musi być podłączona.
  • Czyli będę… – tuba to ja, tuba to moje pisanie, tuba to wiedza, która idzie w świat.
  • Homiel nie ściemniasz? Bo potrafisz ściemniać – pyta Piotr.
  • Nie tym razemi znowu śmiech.

Dopisane 03. 10. 2017 r.

Zło zawsze jest w pretensjach, zawsze biednetrafna uwaga. To ciekawe, Piotr kilkukrotnie widział diabła jako biednego, ułomnego, skulonego starca. Wydawał się nieszkodliwy, ale z chwilą jego zlekceważenia on prostował się i rósł w siłę. Myślę, że to jedna z jego wojennych sztuczek, jak zmylić przeciwnika.

Niezmiennie uważam, że spotkanie z diabłem, czy to w formie duchowej, czy fizycznej jest najkrótszą drogą powrotną do Boga Ojca. 

Wywiad z egzorcystą ks. Zbigniewem Baranem; „Któż jak Bóg”.
Wywiad z egzorcystą ks. Zbigniewem Baranem; „Któż jak Bóg”.

No takiej odpowiedzi nie przewidziałem, muszę powtórzyć braciom – i to jest właśnie planowanie. Człowiek ma wolny wybór, ale nasze wszystkie wybory są przewidziane. Przypomina to bardzo zaawansowaną grę komputerową, gdzie na końcu i tak wygrywa jej Stwórca.