Zło przybiera różną postać, ale Zło to Zło.

03. 08. 15 r. Warszawa.

Jechaliśmy autem i długo rozmawialiśmy… Wspominaliśmy byłą wspólniczkę. Dość często o niej mówimy ze względu na „nietuzinkowość” tej osoby. Odejście jej w sposób pokojowy uważam prawie za cud.

  • Mówi, że tę koronkę robiło wielu.
  • …..Pokazał cały sztab, pokazał za kurtyną siedzących ludzi, którzy szyją.
aaaaaa
Souls Weave by Andrea Wan.
  • W takim razie wytłumacz, jest spisany główny scenariusz, czy takie koronki robią na bieżąco, kiedy coś się zmienia w międzyczasie?
  • Pamiętaj, że mimo, iż jest to zaplanowane zdarzają się błędy w … matrixie…
  • Mówi tak jak ty! – powiedział Piotr.
  • Pamiętaj, że diabeł też działa, zdarzają się zachowania niestandardowe, gacek może zepsuć wiele rzeczy, wtedy drugą drogę rozwijamy... – pokazał rzekę, do której dopływają różne dopływy.

Animacja to nazewnictwo Homiela, ale „Matrix” dla ludzi jest bardziej czytelny i często używam tego określenia w naszych rozmowach. Czy animacja, czy matrix to w sumie obojętne, wiemy o czym rozmawiamy.

  • To taka tragiczna postać w tej historii – powiedziałam w zadumie wracając myślami do wspólniczki.
  • Nie żałuj zła.
  • Kurcze… mocne. Ale powiedziała przecież, ja nie jestem zła, zło jest we mnie. Trudne to jest. Współczuję jej mimo wszystko.
  • To twoja domena, ale nie żałuj zła.
  • Myślę, że nie żałujmy jej jednak – po krótkiej analizie powiedział Piotr.
  • Wreszcie mówisz jak wojownik.
  • Przestań być taki cnotliwy.
  • Pamiętaj, że zło przybiera różną postać, ale Zło to Zło.
  • Nie wdawaj się w dyskusję, bo będziesz miał dylemat, czy węża pogłaskać czy zabić.
  • Tu nie ma dylematu.
  • ….Pokazał mi grzechotnika.
  • Ale grzechotnik też jest boskim stworzeniem…. – pomyślałam głośno. 
  • Nie chodzi Mu o boskie stworzenie, ale o symbol diabła.
  • Miłuj bliźniego swego jak siebie samego, kochaj ludzi, walcz z nieprawością i nie rozważaj.
  • Jeśli ktoś jest zły, odrzuć go.
  • A gdyby koronka się nie udała, co by się stało?
  • Pokazał mi jabłko, które zgniło. Nie wiem co to znaczy.
  • a kto jest tym jabłkiem?
  • Nie zdajecie sobie sprawy dalej kim jest ta kobieta. 
  • Największą rzeczą jaką zrobiłeś to było odrzucenie jej w całości.
  • Wybrałeś, dlatego ruszyliśmy z pomocą.
  • Czyli wszystko poszło wg Waszego planu Homiel?
  • Oczywiście.
  • Widzisz…. jak się to wszystko poukładało? – zadumał się Piotr.
  • ….Co by było gdybym przegrał?
  • Nie mogłeś przegrać, miałeś wybór, ale i miałeś Nas.
  • Gdybyś przegrał… to by zawiedli wszyscy z tego wynika. Ty, a przede wszystkim Oni. Ci, którzy plotą te koronki i ci, którzy na twoją głowę naciskają, co masz robić…. a to by się nie spodobało Najwyższemu.
  • Powiedział Homiel to samo przed tobą – Piotr się uśmiechnął, a ja coraz bardziej rozumiem jak działa Niebo.
  • Dawno nie byleś już w Domu.
  • On powiedział dawno, czyli też mają jakąś miarę czasu? – spytałam zaskoczona swoim odkryciem.
  • Trochę po tej ziemi się już tułasz.
  • Jak długo?
  • Duzio bardzo nas tym jednym słowem rozbawił, bo tak odpowiadamy naszej córce, która ciągle pyta jak długo będziemy w Warszawie. Odpowiadamy wtedy „duzio…”
  • Więcej niż 1000 lat?
  • Powinnaś pisać jak pani Agata Christie.
  • Tysiąc lat to jak rok na Górze? – spytałam jeszcze.
  • Słucham tych rewelacji, nie wiedziałem, że mogę się jeszcze tyle nauczyć. Tysiąc to jest tysiąc.
  • Ale u Was?
  • U Nas czasu nie ma.
  • Nie może odpowiedzieć wprost?…. – zaczęłam kiwać głową.
  • Wystarczająco długo….. Wystarczająco długo, żebyśmy zwarli wszelkie szyki, żeby zakończyć to.
  • Czyli nasze życie jest sumą wszystkich doświadczeń, jakie mieliśmy?
  • Tak.
  • Rośliśmy w siłę?
  • Przez doświadczenia.
  • Ile aniołów jest na Górze?
  • . słyszę, że Homiel wybuchł śmiechem, a ktoś śpiewa…. słyszę, że ktoś śpiewa…
  • Podaje się, że jest Ich kilkaset tysięcy – drążyłam mimo to.
  • Znowu słyszę słowo…
  • Duzio…
  • Chyba nas niepoważnie traktuje – zaczęłam się też śmiać. icon_lol-Kopia
  • .powiedział….
  • Ale mniej niż tych na Dole od razu zrobiło się poważniej.
  • A ile jest tych na Dole?
  • Jedna trzecia do dwóch trzecich.
  • Aż tyle?
  • Może być jeszcze gorzej, nie martw się, wszystko pod kontrolą.
  • Nie zmartwiło cię to, że jest ich dużo więcej? – spytałam Piotra.
  • Nie liczy się ilość, ale jakość.
  • To co powiedziałeś to słowa godne wojownika.
  • Ostali się najlepsi? – spytałam.
  • Ostali się wierni.

Zamilkliśmy na dłuższą chwilę… Podczas tej niesamowitej rozmowy uzmysłowiłam sobie, na czym polega walka ze Złem. Kluczem są tu słowa; największą rzeczą jaką zrobiłeś to było odrzucenie jej w całości, wybrałeś, dlatego ruszyliśmy z pomocą. Przeleciałam lotem błyskawicy przez nasze życie i przypomniałam sobie wszystkie sytuacje związane ze Złem. Nieodpowiedni ludzie, nieodpowiednie wybory, kuszenie… Przypomniałam sobie ludzi, których poznałam, a którzy mieli swoje nałogi jak alkoholizm, hazard, seks, władza itd., wszystko co uzależnia i zabiera spokój ducha. Walka ze złem to nie bieganie z „mieczem” po ulicy, ale jednoznaczne przerwanie mieczem nici wiążącej nas ze Złem, odrzucenie go w całości, bezpowrotnie, bez wahania. Kiedy Zło nie ma się czym żywić, usycha jak chore drzewo.

  • Dlaczego gacek, kiedy przyszedł do mnie powiedział podaj mi rękę będziemy rządzić razem? (http://osaczenie.pl/wp/2016/03/09/poczatek-wojny/) Jak mógł to zrobić, przecież jest uwięziony, jak mogą atakować? Mają pozwolenie na jakieś ruchy? – spytał mnie Piotr.
  • Przecież mamy zdjęcie, więc mogą.
  • ….. – Piotr jakby zapadł się w siebie, gdzieś odleciał myślami.
  • .…. Chrystus uczy mnie walczyć – powiedział po chwili opisując to, co właśnie zobaczył.
  • W jaki sposób?
  • Ja złapałem gacka za szyję, obróciłem do góry nogami a drugą ręką go przebiłem od góry. Robiłem to po swojemu, a On mówi nie tak. Zaczął się modlić do Ojca wytwarzając gigantyczną energię, wszystko dookoła się paliło, oni się w pył dziwnie zamieniali. Nie wiem, ja tego nie rozumiem, ale wiem jedno. Wiara w Ojca jest największą siłą, nic się z tym nie równa.
  • ….Z tego wynika, że można dwoma sposobami walczyć. A co jest skuteczniejsze? – spytałam.

  • To co robi Chrystus. Powiedział do mnie;

    Zmień swoją główną broń w walce. 

  • Tak…. to jest skuteczne dla żołnierzy, ci ważniejsi… ich się nie da zlikwidować.
  • Jak to nie da? – spytał zaskoczony Piotr.
  • A da się zlikwidować archanioła?
  • Nie wiem, to jest dla mnie za trudne.
  • A co Homiel na to?
  • To nie jest takie proste…, tych co stracili ochronę od Góry można, ale to bardzo trudne i niebezpieczne.
  • …….
  • Znaliśmy się już wcześniej?spytałam o nas.
  • Pokrewne dwie dusze…
  • A u Was? Czy mogą być takie relacje, że niektóre anioły lubią się bardziej?
  • Wszyscy się lubią, ale niektórzy bardziej.
  • Czy anioł schodzi na ziemię z własnego wyboru?
  • Myślisz, że tak łatwo zostawić wszystko?

I na tym zakończyliśmy rozmowę, gdyż Piotr zorientował się, że wszystko nagrywam. Cieszyłam się, bo wiedziałam, że było to świetne nagranie.



Dopisane 26. 09. 2016 r.

Nic na to nie poradzę. confused Wcielenie się duszy w kolejne życia jest czymś dla Nieba oczywiste. Trzeba będzie się zmierzyć z tym tematem później.

I druga kwestia. Ciągle jestem zaskakiwana walecznością naszego Anioła. Czy to jest normalne?

Aniołów można porównać do Secret Service. Są jak służby specjalne. Wiele misji niebiańskich komandosów na zawsze pozostanie nieznanych, gdyż nie ujawniono ich na kartach Biblii. Częstym określeniem Boga w ST jest zwrot PAN zastępów (Jahwe Cabaot). Występuje on w Starym Testamencie 276 razy (np. w 1 Krn11, 9; Ps 46,7-11; Iz 13,4; Jer11,22; 51, 33; Na 2,13; Ag 2,6). Przeciętny chrześcijanin niestety nie wie, co te frazy znaczą, choć słowo „Pan Zastępów” pojawia się także w Nowym Testamencie (w Rz 9,29 Jk 5,4).

Słowo cabaot w j. hebrajskim jest to liczba mnoga od pojęcia oznaczającego wojsko, armię. Użycie tego słowa w liczbie mnogiej wskazuje na nieprzebrane tłumy lub wojska. W Starym Testamencie cabao twystępuje zazwyczaj w stałym związku frazeologicznym z imieniem Boga. A więc Bóg (jak przystało na władcę) posiada swoje zastępy, swoje wojsko. Tak właśnie ukazani są w Biblii aniołowie. Są to wojownicy, żołnierze, tworzący Armię Boga. Gdy Jezus został aresztowany powiedział do swojego ucznia, że Bóg Ojciec mógłby zesłać dwanaście anielskich legionów, gdyby tylko Syn Go o to poprosił, a przecież skądinąd wiemy, że wystarczył tylko jeden anioł, aby pobić 185 tyś. żołnierzy armii asyryjskiej, gdy ci oblegali Jerozolimę (2 Krl 19,35).

Apokalipsa wspomina o aniołach potężnych, otoczonych chmurami, z obliczem jak słońce, ze stopami jak słupy ogniste, wołających potężnym głosem, podobnym do ryku lwa. Niektórzy ludzie są przyzwyczajeni do wizerunków łagodnych aniołów z ckliwych oleodruków, ale mimo wszystko należy pamiętać, że duchy niebiańskie to z natury wojownicy i że, mówiąc o aniołach, mówimy o istotach, które Hebrajczycy wyobrażali sobie jako wojsko Boga. Aniołowie są Bożymi wojownikami, którzy służą w Jego armii. W tekście księgi Nehemiasza czytamy: „Ty, Panie jesteś jedyny. Ty uczyniłeś niebiosa, niebiosa niebios i całe ich wojsko; ziemię i wszystko, co na niej; morza i wszystko, co w nich. Ty ożywiasz to wszystko, a wojsko niebios oddaje Ci pokłon” (Ne 9,6). http://stacja7.pl/swieci/swiety-michal-naczelny-dowodca-anielskich-sil-zbrojnych/